Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

oddawanie ciepla w prozni

504 views
Skip to first unread message

Yerine Ictimai

unread,
Dec 29, 2012, 10:01:09 PM12/29/12
to
Jak, jak szybko i czy cialo pozostawione w prozni odda cieplo
otoczeniu?
Jak np. ciala niebieskie stygna w przestrzeni kosmicznej skoro
wiadomo, ze proznia to najlepszy izolator termiczny? Skoro nie maja do
czynienia z zadnym medium to chyba pozostaje wypromieniowanie w
podczerwieni?
To znaczy, ze kazde cialo ktore posiada jakies cieplo to musi je
wypromieniowywac w podczerwieni?
Jak wydajny i jak szybki jest taki proces utraty ciepla przez
podczerwien?

Tu i owdzie mozna przeczytac, ze wbrew temu co pokazuja niektore filmy
"sf" w przypadku tzw, gwaltownej dekompresji, tj. kiedy kosmonauta
nagle znajdzie sie bez skafandra w prozni kosmicznej, wypchniety ze
sluzy itp. to jezeli odpowiednio wytrenowany wtedy przez pare minut
moze on z powodzieniem przetrwac i po powrocie do normalnych warunkow
powrocic do pelni zdrowia. Jezeli zapytac w tym kontekscie o
temperature kosmosu 0-stopni-Kelwina ktora wszytko MOMENTALNIE
"powinna" zaminiec w bryle amorficznego lodu - to wlasnie proznia
przeciez nie ma ZADNEJ temperatury!

Jakub Wroblewski

unread,
Dec 30, 2012, 6:04:25 AM12/30/12
to
Witam,

Yerine Ictimai wrote:
> Jak, jak szybko i czy cialo pozostawione w prozni odda cieplo
> otoczeniu?
(...)
> Jak wydajny i jak szybki jest taki proces utraty ciepla przez
> podczerwien?

Wbrew pozorom nie jest to taki powolny proces. Oddawanie ciepla przez
podczerwien to np. glowny powod pojawiania sie szronu w bezchmurne noce,
nawet przy dodatniej temp. powietrza. Na co dzien tego tak nie widac, bo
zwykle ciala sa w rownowadze termicznej z innymi, promieniujacymi wokol

Szukaj pod "Prawo Stefana-Boltzmanna". Dla ciala w temp. pokojowej moc
emitowana przez 1 m^2 powierzchni to jakies 460 W.

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski

J.F.

unread,
Dec 30, 2012, 7:16:06 AM12/30/12
to
Dnia Sat, 29 Dec 2012 19:01:09 -0800 (PST), Yerine Ictimai napisaďż˝(a):
> Jak np. ciala niebieskie stygna w przestrzeni kosmicznej skoro
> wiadomo, ze proznia to najlepszy izolator termiczny? Skoro nie maja do
> czynienia z zadnym medium to chyba pozostaje wypromieniowanie w
> podczerwieni?
> To znaczy, ze kazde cialo ktore posiada jakies cieplo to musi je
> wypromieniowywac w podczerwieni?

Musi. Chyba ze jest doskonale biale lub doskonale srebrne.

> Jak wydajny i jak szybki jest taki proces utraty ciepla przez
> podczerwien?

Zalezny od 4-tej potegi temperatury (w kelwinach), a wiec silnie od niej
zalezny.

> Tu i owdzie mozna przeczytac, ze wbrew temu co pokazuja niektore filmy
> "sf" w przypadku tzw, gwaltownej dekompresji, tj. kiedy kosmonauta
> nagle znajdzie sie bez skafandra w prozni kosmicznej, wypchniety ze
> sluzy itp. to jezeli odpowiednio wytrenowany wtedy przez pare minut
> moze on z powodzieniem przetrwac i po powrocie do normalnych warunkow
> powrocic do pelni zdrowia. Jezeli zapytac w tym kontekscie o
> temperature kosmosu 0-stopni-Kelwina ktora wszytko MOMENTALNIE
> "powinna" zaminiec w bryle amorficznego lodu - to wlasnie proznia
> przeciez nie ma ZADNEJ temperatury!

Ale w zaleznosci od miejsca:
-caly kosmos jest wypelniony promieniowaniem reliktowym - falami radiowymi
o rozkladzie termicznym jak promieniowanym przez cialo doskonale czarne o
temperaturze kilku K,

-jest promieniowanie od wszystkich odleglych gwiazd - sumarycznie znikome,
ale cos tam jest

-w poblizu gwiazd mamy wiatr sloneczny, i proznia wcale nie jest taka
pusta. Temperatura (srednia energia czasteczek) moze byc dosc wysoka, ale
koncentracja w sumie niska,

-no i na ziemskiej orbicie problemem jest promieniowanie sloneczne.
nieoslabione przez atmosfere rozgrzewa mocno.
o ile pamietam to cos 170 stC osiaga powierzchnia wystawiona na sloneczko,
wtedy nastepuje rownowaga - wlasne promieniowanie termiczne jest takie
samo jak otrzymane od Slonca.
A z drugiej strony w cieniu blisko 0K ..

J.




the_foe

unread,
Dec 30, 2012, 8:54:21 AM12/30/12
to
W dniu 2012-12-30 04:01, Yerine Ictimai pisze:
> Jak np. ciala niebieskie stygna w przestrzeni kosmicznej skoro
> wiadomo, ze proznia to najlepszy izolator termiczny?

mamy 3 sposoby "transportu" ciepła, próżnia jest najelpszym izolatorem
tylko na jeden z nich. W przypadku fem, jak wiadomo proznia jest
najlepszym "osrodkiem" propagacji. Dlatego termos jest szczelny
(konwekcja), osłonięty próznią (przewodzenie) i nalustrzony
(promnieniowanie cieplne)

--
the_foe

Simpler

unread,
Dec 30, 2012, 11:12:53 AM12/30/12
to
T = 37 C = 310K, powierzchnia około A = 1m2, zatem energia ucieka z
prędk.:
P = sig T^2 * S = 5.67e-8 310^4 = 500 W
dość spora moc...

TJ_Blues

unread,
Dec 30, 2012, 1:47:22 PM12/30/12
to
On Saturday, December 29, 2012 10:01:09 PM UTC-5, Yerine Ictimai wrote:

> Tu i owdzie mozna przeczytac, ze wbrew temu co pokazuja niektore filmy
>
> "sf" w przypadku tzw, gwaltownej dekompresji, tj. kiedy kosmonauta
>
> nagle znajdzie sie bez skafandra w prozni kosmicznej, wypchniety ze
>
> sluzy itp. to jezeli odpowiednio wytrenowany wtedy przez pare minut
>
> moze on z powodzieniem przetrwac i po powrocie do normalnych warunkow
>
> powrocic do pelni zdrowia.

Po ok 10 sekundach traci sie przytomnosc. Po niecalej minucie nastepuje migotanie komor sercowy a nastepnie zatrzymanie akcji serca. Pozniej zachodza rozne procesy zwiazane z choroba kesonowa, czyli np. "gotowanie" sie plynow ustrojowych. Skora przez jakis czas zapobiega gwaltownosci tych procesow ale i tak tworzace sie pecherzyki powietrza we krwi, ukladzie nerwomym (rdzen kregowy i mozg) niszcza naczynia. Tak wiec topielec po kilku minutach bezdechu ma wieksze szanse na przezycie i powrot do zdrowia. Ludzie po gwaltownej dekompresji ( glownie nurkowie) nigdy nie wracaja do pelni zdrowia; boli "caly czlowiek", kazdy nerw...

cheers

Andrzej Lawa

unread,
Dec 30, 2012, 3:27:28 PM12/30/12
to
W dniu 30.12.2012 19:47, TJ_Blues pisze:

> Po ok 10 sekundach traci sie przytomnosc. Po niecalej minucie
> nastepuje migotanie komor sercowy a nastepnie zatrzymanie akcji
> serca.

Ale masz jakie� wsparcie? Lepsze ni� to, przez kt�re nie potrafisz
poprawie zawijaďż˝ wierszy?

Bo te 10 sekund i nieca�a minuta to dla jakich� anorektycznych
szkielet�w. Zdrowy cz�owiek o normalnej wadze b�dzie mia� w organizmie
nieco wi�kszy zapas tlenu.

> Pozniej zachodza rozne procesy zwiazane z choroba kesonowa,
> czyli np. "gotowanie" sie plynow ustrojowych. Skora przez jakis czas

Gotowanie... ROTFL

> zapobiega gwaltownosci tych procesow ale i tak tworzace sie
> pecherzyki powietrza we krwi, ukladzie nerwomym (rdzen kregowy i

Powietrza... LOL

> mozg) niszcza naczynia. Tak wiec topielec po kilku minutach bezdechu
> ma wieksze szanse na przezycie i powrot do zdrowia. Ludzie po
> gwaltownej dekompresji ( glownie nurkowie) nigdy nie wracaja do pelni
> zdrowia; boli "caly czlowiek", kazdy nerw...

Tylko �e w tym przypadku r�nice ci�nie� s� kilka rz�d�w wielko�ci
wi�ksze. I p�cherzyki nie s� powietrza a azotu, bo tlen i CO2 s�
zwi�zane z krwinkami, a reszta si� nie liczy.

W przypadku dekompresji w pr�ni masz r�nic� mniej ni� 1atm, bo w sumie
po co trzyma� pe�ne ci�nienie w skafandrze czy stacji - daje si� u�amek
ci�nienia i mo�na ola� uzupe�nianie azot. I wtedy nie ma co powodowa�
choroby dekompresyjnej, bo nie ma we krwi rozpuszczonego azotu.

PK

unread,
Dec 30, 2012, 5:01:22 PM12/30/12
to
On 2012-12-30, Yerine Ictimai <yerine....@gmail.com> wrote:
> Jak, jak szybko i czy cialo pozostawione w prozni odda cieplo
> otoczeniu?

Człowieku... Twoją planetę ogrzewa Słońce. Jak w ogóle można
zadać pytanie "czy ciało w próżni odda ciepło?"...

> Jak wydajny i jak szybki jest taki proces utraty ciepla przez
> podczerwien?

Wzory Ci już podano. Ja tylko podkreślę, że oczywiście nie tylko
podczerwień (skąd w ogóle ta ludowa myśl? Słyszę ją trochę zbyt
często...).

> Tu i owdzie mozna przeczytac, ze wbrew temu co pokazuja niektore filmy
> "sf" w przypadku tzw, gwaltownej dekompresji, tj. kiedy kosmonauta
> nagle znajdzie sie bez skafandra w prozni kosmicznej, wypchniety ze
> sluzy itp. to jezeli odpowiednio wytrenowany wtedy przez pare minut
> moze on z powodzieniem przetrwac i po powrocie do normalnych warunkow
> powrocic do pelni zdrowia. Jezeli zapytac w tym kontekscie o

Zmarłby prawie natychmiast. Tyle że nie byłoby żadnego wybuchu
ani rosnących oczu itp.

pozdrawiam,
PK

Andrzej Lawa

unread,
Dec 30, 2012, 5:23:46 PM12/30/12
to
W dniu 30.12.2012 23:01, PK pisze:

> Zmarłby prawie natychmiast. Tyle że nie byłoby żadnego wybuchu
> ani rosnących oczu itp.

Zakładając, że "zmarł" to zatrzymanie akcji serca i "prawie natychmiast"
to jakaś minuta-dwie.

W eksperymentach na psach półtorej minuty przywrócenia ciśnienia
gwarantowało przeżycie. Dłużej (ponad dwie minuty) różnie. Chyba nie
udało się ożywić żadnego po zatrzymaniu akcji serca.

Szympansy były bardziej odporne - wytrzymywały do 3,5 minuty, z reguł←
bez skutków ubocznych.

Na ludziach z oczywistych względów nie przeprowadzano eksperymentów, ale
generalnie póki serce pracuje i zapewnia ciśnienie w wewnętrznej
hydraulice jedyny istotny problem to "tylko" brak tlenu w organizmie. No
dobra - jeszcze promieniowanie UV, w dalszej kolejności inne
kosmiczne... no i mikrometeoryty ;)

Przypadkowy rekordzista przetrwał półminutową próżnię bez konsekwencji
(ani nawet konieczności reanimacji) poza utratą przytomności.

Ktoś inny miał przez dłuższy czas jedną rękę wystawioną na ciśnienie
funkcjonalnie zerowe - żadnych konsekwencji po przywróceniu ciśnienia.

Teoretyzując - jakby zrobić cyborga z małym wewnętrznym zbiornikiem
tlenu do natleniania hemoglobiny oraz odbierania CO2 i dać obcisłe
wdzianko, to całkiem sporo by wytrzymał.

astro

unread,
Dec 30, 2012, 7:24:29 PM12/30/12
to
Yerine Ictimai wrote in
<news:466249d0-b42e-4ed2...@i1g2000vbp.googlegroups.com>
> Tu i owdzie mozna przeczytac, ze wbrew temu co pokazuja niektore filmy
> "sf" w przypadku tzw, gwaltownej dekompresji, tj. kiedy kosmonauta
> nagle znajdzie sie bez skafandra w prozni kosmicznej, wypchniety ze
> sluzy itp. to jezeli odpowiednio wytrenowany wtedy przez pare minut
> moze on z powodzieniem przetrwac

Czy cz�owiek eksploduje b�d�c bez skafandra w kosmosie ?
http://baza.polsek.org.pl/faq/atyka_topic_1.html#_1_8

Dlaczego na orbicie konieczne jest otwarcie �adowni wahad�owca ?
http://baza.polsek.org.pl/faq/atyka_topic_3.html#_3_22
--
Pozdrawiam
Radoslaw Ziomber
www.astrofizyka.info

TJ_Blues

unread,
Dec 30, 2012, 7:49:56 PM12/30/12
to
On Sunday, December 30, 2012 3:27:28 PM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:
> W dniu 30.12.2012 19:47, TJ_Blues pisze:
>
>
>
> > Po ok 10 sekundach traci sie przytomnosc. Po niecalej minucie

>
>
> Ale masz jakies˝ wsparcie? Lepsze niďż˝ to, przez ktďż˝re nie potrafisz
>
> poprawie zawijaďż˝ wierszy?


I po co ten sarkazm?
Szukac mi sie nie chce, ale informacji jest wiecej niz duzo do odszukania w
sieci. Moje informacje pochodza ze szkolen lotniczych; w Polsce i Kanadzie.

http://en.wikipedia.org/wiki/Outer_space#Effect_on_human_bodies


> Bo te 10 sekund i niecala minuta to dla jakichs anorektycznych
>
> szkieletow. Zdrowy czlowiek o normalnej wadze bedzie mial w organizmie
>
> nieco wiekszy zapas tlenu.
>

Dla wyskosci ok 24000ft / 8000m przy gwaltownejdekompresji sredni czas do
straty przytomnosci wynosi 90s. Na wysokosc 36000ft / 12000m ten czas skraca
sie do 60s. Do tego chodzi o dekompresje hermetyzowanych kabin, ktore utrzymuja
cisnienie takie jak na polowie wysokosci do 8000ft MSL (lub 5000ft w nowszych
konstrukcjach) a powyzej tej wysokosci cisnienie kabiny jest stale.

Utrata przytomnsci nie jest skutkiem deficytu tlenowego w sensie "naziemnym".
Pecherzyki gazu po prostu tamuja przeplyw krwi do mozgu i wymiane tlenowa
hemoglobiny. Zapas tlenu we krwi nawet niezlego grubasa ma b znikome znaczenie. Znaczenie ma skora utrzymujaca wyzsze cisnienie wewnatrz ciala.


To tego przy gwaltownej dekompresji dochodzi do rozerwania pluc i drog
oddechowych. Czyli nawet po przywreceniu przyzwoitego cisnienia delikwent nie
ma czym oddyczac.
Zob. np. dane z obdukcji ofiar.
Np. http://en.wikipedia.org/wiki/BOAC_Flight_781

" the pathologist Antonio Fornari found broken limbs and damaged limbs, which occurred after death. But Fornari also discovered a distinct pattern of injuries, which were identified as the cause of death, in most of the victims. These injuries consisted of fractured skulls and ruptured and otherwise damaged lungs. Fornari found no evidence of an explosion, and he felt confused by the pattern of injuries.[4]

The ruptured lungs were a sure indicator that the air cabin depressurised because the sudden decrease in pressure would cause the lungs to expand until they rupture."

>
>
> > Pozniej zachodza rozne procesy zwiazane z choroba kesonowa,
>
> > czyli np. "gotowanie" sie plynow ustrojowych. Skora przez jakis czas
>
>
>
> Gotowanie... ROTFL


I z czego rechoczesz? Spada cisnienie to i spada temperatura wrzenia. Juz
przy cisnieniu 6.3kPa woda wrze w temp. ok 37st C. Hint. punkt potrojny
i pochodne oraz linia Armstronga

http://en.wikipedia.org/wiki/Ebullism


>
> > pecherzyki powietrza we krwi, ukladzie nerwomym (rdzen kregowy i
>
>
>
> Powietrza... LOL
>

OK, gazu. Szczesliwy? Z punktu widzenia ofiary dekompresji sklad chemiczny
tworzacych sie babelkow gazu jest raczej malo istotny.

>
>
> > mozg) niszcza naczynia. Tak wiec topielec po kilku minutach bezdechu
>
> > ma wieksze szanse na przezycie i powrot do zdrowia. Ludzie po
>
> > gwaltownej dekompresji ( glownie nurkowie) nigdy nie wracaja do pelni
>
> > zdrowia; boli "caly czlowiek", kazdy nerw...
>
>
>
> Tylko ze w tym przypadku roznice cisnien sa kilka rzedow wielkosci
>
> wieksze. I pecherzyki nie sa powietrza a azotu, bo tlen i CO2 sa
>
> zwiazane z krwinkami, a reszta sie nie liczy.

Rzedy wielkosci cisnien to jedno, a cisnienie bezwzgledne to drugie. Jeszcze
raz:
http://en.wikipedia.org/wiki/Ebullism
http://en.wikipedia.org/wiki/Hypoxia_%28medical%29
http://en.wikipedia.org/wiki/Decompression_sickness
http://en.wikipedia.org/wiki/Decompression_illness

>
>
>
> W przypadku dekompresji w prozni masz roznice mniej niz 1atm, bo w sumie
>
> po co trzymac pelne cisnienie w skafandrze czy stacji - daje sie ulamek
>
> cisnienia i mozna olac uzupelnianie azot. I wtedy nie ma co powodowac
>
> choroby dekompresyjnej, bo nie ma we krwi rozpuszczonego azotu.


Madre slowa ale niezgodne z rzeczywistoscia. Od czasow wypadku Apollo 1
stosuje sie praktycznie normalna mieszanke do oddychania:

http://en.wikipedia.org/wiki/ISS_ECLSS#Atmosphere

Cisnienie jest rowniez normalne; 101.3 kPa

A nawet, tak jak w samolotach, cisnienie nie jest ulamkiem cisnienia standardowego i odpowiada pi razy drzwi temu do wysokosc na Rysach. A dazy sie by to cisnienie bylo maksymalnie zblizone do standardowego.

cheers

Maciej Woźniak

unread,
Dec 31, 2012, 4:04:40 AM12/31/12
to


Użytkownik "PK" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnke1e...@notb-dante.notb-home...

> Człowieku... Twoją planetę ogrzewa Słońce. Jak w ogóle można
> zadać pytanie "czy ciało w próżni odda ciepło?"...

Twoja teoria myślącego człowieka nie wie, jak można
zadać takie pytanie? Zmień teorię.
A jeśli Ci się zdaje, że jesteś znacznie mądrzejszy,
to się cholernie mylisz.

WM

unread,
Dec 31, 2012, 5:09:19 AM12/31/12
to PK
On Sunday, December 30, 2012 11:01:22 PM UTC+1, PK wrote:

> Zmarłby prawie natychmiast. Tyle że nie byłoby żadnego wybuchu
>
> ani rosnących oczu itp.
>

Tu o tym co NASA pisze na ten temat:
http://imagine.gsfc.nasa.gov/docs/ask_astro/answers/970603.html

Krótkotrwała próżnia, jak widać na filmie, nic nie szkodzi.
http://www.youtube.com/watch?v=KO8L9tKR4CY&feature=player_embedded

Tu o tym co się dzieje z szympansem w próżni:
http://ntrs.nasa.gov/archive/nasa/casi.ntrs.nasa.gov/19650027167_1965027167.pdf


http://www.geoffreylandis.com/vacuum.html


WM

Andrzej Lawa

unread,
Dec 31, 2012, 5:38:55 AM12/31/12
to
W dniu 31.12.2012 01:49, TJ_Blues pisze:

>> poprawie zawijaďż˝ wierszy?
>
>
> I po co ten sarkazm?

Po to, �eby� nauczy� si� poprawnie pisa�.

Id� sobie i wr�� jak nauczysz si� nie kaleczy� pisowni (wiersze, psucie
polskich znak�w).

Maciej Woźniak

unread,
Dec 31, 2012, 6:10:49 AM12/31/12
to


U�ytkownik "Andrzej Lawa" napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:50e16b3b$1...@news.home.net.pl...


> Id� sobie i wr�� jak nauczysz si� nie kaleczy� pisowni (wiersze, psucie
> polskich znak�w).

Debil Lawa rozkazaďż˝. Wykonaďż˝!

TJ_Blues

unread,
Dec 31, 2012, 7:15:24 AM12/31/12
to
On Monday, December 31, 2012 5:38:55 AM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:
> W dniu 31.12.2012 01:49, TJ_Blues pisze:
>
>
>
> >> poprawie zawijaďż˝ wierszy?
>
> >
>
> >
>
> > I po co ten sarkazm?
>
>
>
> Po to, żebyś nauczył się poprawnie pisać.
>
>
>
> Idź sobie i wróć jak nauczysz się nie kaleczyć pisowni (wiersze, psucie
>
> polskich znaków).


Aaaa, nie wiedzialem, ze to grupa polonistow purystow amatorow :-)

O zawijanie i pieprzenie kodowania miej pretensje do pana Googla (zreszta inne webowe przegladarki grup robia podobne "rewolucje"). Nie tylko moje posty pojawiaja sie polamane i jakby nie bylo, twoj wygladal masakrycznie i bez "reanimacji" byl w zasadzie nieczytelny.

Szczesliwego Nowego Roku

Andrzej Lawa

unread,
Dec 31, 2012, 11:08:28 AM12/31/12
to
W dniu 31.12.2012 13:15, TJ_Blues pisze:

>> Id� sobie i wr�� jak nauczysz si� nie kaleczy� pisowni (wiersze, psucie
>>
>> polskich znak�w).
>
>
> Aaaa, nie wiedzialem, ze to grupa polonistow purystow amatorow :-)

Nie, to grupa o fizyce, ale polskoj�zyczna.

> O zawijanie i pieprzenie kodowania miej pretensje do pana Googla

A co mnie obchodzi, �e u�ywasz jakiej durnej, �le skonfigurowanej bramki?

Wypad na "forumy" jak nie potrafisz prawid�owo czytnika usenetowego
konfigurowaďż˝.

Nie chce mi si� m�czy� z twoimi po�ama�cami, wi�c nawet nie wiem, co tam
w temacie odpisa�e�.

TJ_Blues

unread,
Dec 31, 2012, 1:13:35 PM12/31/12
to
On Monday, December 31, 2012 11:08:28 AM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:

>
> Wypad na "forumy" jak nie potrafisz prawidłowo czytnika usenetowego
>
> konfigurować.
>

LOL, Ech stary wyjadaczu usenetowy, wygodnie zapominasz, ze na litach pisze sie bez znakow diakrytycznych? Tak bylo kiedys i tak pozostalo. To ze uzywasz jakiegos Widowsowatego badziewia rowniez mnie malo obchodzi :-)


>
>
> Nie chce mi się męczyć z twoimi połamańcami, więc nawet nie wiem, co tam
>
> w temacie odpisałeś.


Jakie polamance? Normalny alfabet lacinski. Brak ci wiedzy w temacie i zaslaniasz sie "niedobym kodowaniem". Do tego prezysz sie ze swoimi sarkazmami i chichotami jak Urban w Szpilkach. A satyre tez trzeba umiec robic.


cheers

Maciej Woźniak

unread,
Dec 31, 2012, 2:28:49 PM12/31/12
to


U�ytkownik "Andrzej Lawa" napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:50e1b87c$1...@news.home.net.pl...

> Nie, to grupa o fizyce, ale polskoj�zyczna.

To nie jest grupa polskoj�zyczna. Popierdolone teoryjki
tutaj omawiane sďż˝ sprzeczne z podstawowymi definicjami
j�zyka polskiego.

Andrzej Lawa

unread,
Jan 1, 2013, 5:22:40 AM1/1/13
to
W dniu 31.12.2012 19:13, TJ_Blues pisze:
> On Monday, December 31, 2012 11:08:28 AM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:
>
>>
>> Wypad na "forumy" jak nie potrafisz prawid�owo czytnika usenetowego
>>
>> konfigurowaďż˝.
>>
>
> LOL, Ech stary wyjadaczu usenetowy, wygodnie zapominasz, ze na
> litach pisze sie bez znakow diakrytycznych? Tak bylo kiedys i tak pozostalo.

I na litach pisali:
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:10_litai_(1991).jpg

I w usenecie si� u�ywa. Tylko trzeba umie�. Ty nie umiesz, lamerze.

> To ze uzywasz jakiegos Widowsowatego badziewia rowniez mnie malo obchodzi :-)

ROTFL, ale z ciebie matoďż˝:
User-Agent: Mozilla/5.0 (X11; Linux x86_64; rv:17.0) Gecko/17.0
Thunderbird/17.0

To dla ciebie coďż˝ z Windows, ignorancie?

HGW

unread,
Jan 1, 2013, 7:22:26 AM1/1/13
to
W dniu 2013-01-01 11:22, Andrzej Lawa pisze:
Id� sobie na jak�� inn� grup� o wy�szo�ci jednego systemu nad drugim,
tutaj si� trolluje o fizyce i dziedzinach pokrewnych a u�ywany system
operacyjny o niczym nie �wiadczy... spr�buj napisa� co� na temat
wy�szo�ci Newtona nad Einsteinem lub na odwr�t, ale bez inwektyw o
"biednych idiotach" lub "ignorantach" czy "lamerach" ...

Poza tym Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku i Szcz�liwego Trollowania
na temat wybranej grupy :)

Andrzej Lawa

unread,
Jan 1, 2013, 7:46:33 AM1/1/13
to
W dniu 01.01.2013 13:22, HGW pisze:

>>> To ze uzywasz jakiegos Widowsowatego badziewia rowniez mnie malo
>>> obchodzi :-)
>>
>> ROTFL, ale z ciebie matoďż˝:
>> User-Agent: Mozilla/5.0 (X11; Linux x86_64; rv:17.0) Gecko/17.0
>> Thunderbird/17.0
>>
>> To dla ciebie coďż˝ z Windows, ignorancie?
>>
> Id� sobie na jak�� inn� grup� o wy�szo�ci jednego systemu nad drugim,
> tutaj si� trolluje o fizyce i dziedzinach pokrewnych a u�ywany system
> operacyjny o niczym nie �wiadczy... spr�buj napisa� co� na temat

Zwracam uwag�, �e to TJ_Blues zacz�� be�kota� o systemach, nie ja.

Ch�tnie bym doko�czy� ten fizyczny temat, ale ci�ko mi si� czyta
zasyfiony przez niego tekst.

Mo�e zwr�� jemu uwag�, hmmm?

TJ_Blues

unread,
Jan 1, 2013, 9:46:34 AM1/1/13
to
On Tuesday, January 1, 2013 7:46:33 AM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:
>
> Chętnie bym dokończył ten fizyczny temat, ale ciężko mi się czyta
>
> zasyfiony przez niego tekst.
>
Gowno prawda, Jedrus. Nie da sie czytac zasyfionego textu z polskimi ogonkami, a ja takowych nie uzywam. Twoje kodowanie jest tez dosc chujne bo zmienia sie z UFT na ISO z postu na post przy cytowaniu, i to wlasnie powoduje problemy. Czyli nie potrafisz skonfigurowac swojego Thunderbirda.

Mnie jest wygodniej uzywac bramek webowych, bo pracuje na roznym sprzecie i nie mam zamiaru instalowac klienta NNTP w firmach w calym Ontario. Podobnie sprawa wyglada z polskimi znakami...

Zwracam rowniez uwage, ze to ty, jak jakis gimbus na kwejku, zaczales i kontynuujesz obrzucanie inwektywami. Musisz byc bardzo sfrustrowanym malym scierwojadem, ze umniejszanie innych przynosi ci radosc.


Szczesliwego Nowego Roku :-)

news

unread,
Jan 1, 2013, 6:50:18 AM1/1/13
to
U�ytkownik "TJ_Blues" napisa�:
> Zwracam rowniez uwage, ze to ty, jak jakis gimbus na kwejku,
> zaczales i kontynuujesz obrzucanie inwektywami. Musisz byc
> bardzo sfrustrowanym malym scierwojadem, ze umniejszanie
> innych przynosi ci radosc.

Jeszcze si� nie zorientowali�cie (mimo mojego ostrze�enia) z kim
rozmawiacie?:)
Tylko g��by maj� problemy z kodowaniem, znakami i pisowni� i to im top
przeszkadza.
�awa to typowy typowy pracownik internetowej cenzury (musz� mu za to p�aci�)
kt�ry na niczym si� nie zna i tylko wytykaniem pisowni, b��d�w i ortografii
mo�na zaimponowa�. Podejrzewam �e na j�zyku polskim tez si� nie zna a
jedynie korzysta z program�w biurowych co mu podkre�laj� b��dy na czerwono
(wiem, bo jednego takiego cenzora zagi��em w�a�nie na ortografii o kt�r� si�
wszystkich w ko�o czepia�:)

Andrzej Lawa

unread,
Jan 1, 2013, 5:07:27 PM1/1/13
to
W dniu 01.01.2013 15:46, TJ_Blues pisze:
> On Tuesday, January 1, 2013 7:46:33 AM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:
>>
>> Ch�tnie bym doko�czy� ten fizyczny temat, ale ci�ko mi si� czyta
>>
>> zasyfiony przez niego tekst.
>>
> Gowno prawda, Jedrus. Nie da sie czytac zasyfionego textu z polskimi ogonkami,

Taki t�pak jak ty pewnie nie potrafi... Ja koduj� zgodnie ze standardem.

[ciach]

> Mnie jest wygodniej uzywac bramek webowych,

�mieci pewnie te� wyrzucasz na chodnik, bo ci tak wygodnej...

> Zwracam rowniez uwage, ze to ty, jak jakis gimbus na kwejku,
> zaczales i kontynuujesz obrzucanie inwektywami.

K�amiesz, gnojku.

To ty zacz��e� mnie od Urban�w wyzywa�.

K�amc�w nie toleruj� *plonk*

TJ_Blues

unread,
Jan 1, 2013, 9:12:49 PM1/1/13
to
On Tuesday, January 1, 2013 5:07:27 PM UTC-5, Andrzej Lawa

Kodowanie Andrzejowe, za ktore nazwany zostalem klamca :-) :

Date: Sun, 30 Dec 2012 21:27:28 +0100
From: Andrzej Lawa <alawa_n...@lechistan.SPAM_PRECZ.com>
(...)
Content-Type: text/plain; charset=ISO-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit


Date: Sun, 30 Dec 2012 23:23:46 +0100
From: Andrzej Lawa <alawa_n...@lechistan.SPAM_PRECZ.com>
(...)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit


Date: Tue, 01 Jan 2013 23:07:27 +0100
From: Andrzej Lawa <alawa_n...@lechistan.SPAM_PRECZ.com>
(...)
Content-Type: text/plain; charset=ISO-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit




Date: Sun, 30 Dec 2012 21:27:28 +0100
Ale masz jakieś wsparcie? Lepsze niż to, przez które nie potrafisz
poprawie zawijać wierszy? (bardzo DOBRY poczatek rozmowy :-) )

(...)

> czyli np. "gotowanie"

Gotowanie... ROTFL (oczywiscie nie widzisz cudzyslowu...)
(...)

Powietrza... LOL


=== Moja odpowiedz z Date: Sun, 30 Dec 2012 16:49:56 -0800 (PST)
=== nie zawierala ZADNYCH epitetow. Byla mertoryczna odpowiedzia
=== na twoje argumenty. Bez ironii, sarkazmu czy szyderstwa.



Date: Mon, 31 Dec 2012 11:38:55 +0100
From: Andrzej Lawa <alawa_n...@lechistan.SPAM_PRECZ.com>

> I po co ten sarkazm?

Po to, żebyś nauczył się poprawnie pisać.

Idź sobie i wróć jak nauczysz się nie kaleczyć pisowni (wiersze, psucie
polskich znaków).

=== Jak widac ZERO, NULL, NADA merytoryki. Zamiast tego sadzisz sie
=== jak paw swoja nienaganna polszczyzna. Brawo, ale nie na temat.
=== Na co odpowiedzialem ci grzecznie:


"Aaaa, nie wiedzialem, ze to grupa polonistow purystow amatorow :-)

O zawijanie i pieprzenie kodowania miej pretensje do pana Googla (...).
Nie tylko moje posty pojawiaja sie polamane (...) twoj wygladal
masakrycznie i (...) byl w zasadzie nieczytelny.

Szczesliwego Nowego Roku "



== Na co ty z "kulturką"

Date: Mon, 31 Dec 2012 17:08:28 +0100
From: Andrzej Lawa <alawa_n...@lechistan.SPAM_PRECZ.com>

A co mnie obchodzi, że używasz jakiej durnej, źle skonfigurowanej bramki?

Wypad na "forumy" jak nie potrafisz prawidłowo czytnika usenetowego
konfigurować.

Nie chce mi się męczyć z twoimi połamańcami, więc nawet nie wiem, co tam
w temacie odpisałeś.



=== Co miale ci na to odpowiedziec? Ze masz racje? Moze mialem ci
=== jeszcze laurke do Warszawy wyslac? I jak to jest, ze na moj
=== pierwszy post odpowiedziales bez problemu?

=== Walnalem ci i tak delikatnie:

"Jakie polamance? Normalny alfabet lacinski. Brak ci wiedzy w temacie
i zaslaniasz sie "niedobym kodowaniem". Do tego prezysz sie ze swoimi
sarkazmami i chichotami jak Urban w Szpilkach. A satyre tez trzeba
umiec robic"




Date: Tue, 01 Jan 2013 11:22:40 +0100
From: Andrzej Lawa <alawa_n...@lechistan.SPAM_PRECZ.com>

ROTFL, ale z ciebie matoł:
User-Agent: Mozilla/5.0 (X11; Linux x86_64; rv:17.0) Gecko/17.0
Thunderbird/17.0

To dla ciebie coś z Windows, ignorancie?



Potem polecialo:

TJ_Blues zaczął bełkotać...
Taki tępak jak ty...
Śmieci pewnie też wyrzucasz na chodnik, bo ci tak wygodnej...
Kłamiesz, gnojku.
Kłamców nie toleruję....



=== Ani razu w calej tej "dyskusji" nie polecialem po tobie ad personam.

=== Wciaz jednak z przyjemnoscia przeczytalbym MERYTORYCZNA odpowiedz
=== na moj post z Date: Sun, 30 Dec 2012 16:49:56 -0800 (PST)


Wystkiego dobrego w nowym roku

cheers






Andrzej Lawa

unread,
Jan 2, 2013, 2:50:32 AM1/2/13
to
W dniu 02.01.2013 03:12, TJ_Blues pisze:
> On Tuesday, January 1, 2013 5:07:27 PM UTC-5, Andrzej Lawa
>
> Kodowanie Andrzejowe, za ktore nazwany zostalem klamca :-) :

K�ama�e�, manipulancie, �e nie zacz��e� wyzywa�.

A kto mnie od Urbana por�wna�?! Krasnoludki? Tw�j pies?

Musia�bym si� mocno postara�, �eby przebi� tak� obelg�!

Z tej ko�c�wki te� *plonk*

PS: moje kodowanie JEST poprawne. Zar�wno UTF jak i ISO. Jego zmiany
wynikajďż˝ z tego, komu odpowiadam - jak ktoďż˝ pisaďż˝ w UTF, to dostaje
odpowied� w UTF; jak w ISO, to w ISO, T�PY IGNORANCIE.

TJ_Blues

unread,
Jan 2, 2013, 8:54:56 AM1/2/13
to
On Wednesday, January 2, 2013 2:50:32 AM UTC-5, Andrzej Lawa wrote:
> W dniu 02.01.2013 03:12, TJ_Blues pisze:
>> On Tuesday, January 1, 2013 5:07:27 PM UTC-5, Andrzej Lawa
>>
>> Kodowanie Andrzejowe, za ktore nazwany zostalem klamca :-) :
>
> Kłamałeś, manipulancie, że nie zacząłeś wyzywać.

Oczywiscie, ze nie ZACZALEM wyzywac!!!!

>
> A kto mnie od Urbana porównał?! Krasnoludki? Twój pies?

Dostales uszami Urbana po trzech CHAMSKICH postach. Mialem
cie quzwa poglaskac?

>
> Musiałbym się mocno postarać, żeby przebić taką obelgę!

No to quzwa postaraj i przestan zachowywac sie jak
rozpieszczony bachor. BARDZO rzadko cos madrego napiszesz
a obrazasz ludzi w co drugim poscie.

>
> Z tej końcówki też *plonk*
>
> PS: moje kodowanie JEST poprawne. Zarówno UTF jak i ISO. Jego zmiany
> wynikają z tego, komu odpowiadam - jak ktoś pisał w UTF, to dostaje

Nie musisz mi tego tlumaczyc. Doskonale znam mechanizm kodowania
odpowiedzi. Chodzi o to, ze nie potrafisz ustawic kodowania na sztywno,
co zabezpiecza "ogonki" przed wykszaczaniem. Zmiana kodowania NIE
transkoduje cytatow. Zostawia tak jak bylo ale przypisuje znak z
kolejnej tablicy...



> odpowiedź w UTF; jak w ISO, to w ISO, TĘPY IGNORANCIE.
>

Milo, ze podpisales sie prawdziwym imieniem i nazwiskiem :-)


cheers :-)

Sebastian Kaliszewski

unread,
Jan 3, 2013, 5:01:15 AM1/3/13
to
On 12/30/2012 09:27 PM, Andrzej Lawa wrote:
> W dniu 30.12.2012 19:47, TJ_Blues pisze:
>
>> Po ok 10 sekundach traci sie przytomnosc. Po niecalej minucie
>> nastepuje migotanie komor sercowy a nastepnie zatrzymanie akcji
>> serca.
>
> Ale masz jakie� wsparcie? Lepsze ni� to, przez kt�re nie potrafisz
> poprawie zawijaďż˝ wierszy?
>
> Bo te 10 sekund i nieca�a minuta to dla jakich� anorektycznych
> szkielet�w. Zdrowy cz�owiek o normalnej wadze b�dzie mia� w organizmie
> nieco wi�kszy zapas tlenu.

Nie ba�dzo. Tzw. Czas u�ytecznej przytomno�ci przy nag�ym wystawieniu w
pr�ni� to w�a�nie ok 10s o ile szok spowodowany tym wystawieniem nie
ograniczy go bardziej. Przez kolejne kilka sekund cz�owiek jeszcze co�
kojarzy i �wiadomie odbiera ale ju� nie bardzo jest w stanie wykona�
jak�� sensown� akcj� -- np. ulega blackoutowi.

Po ok 90s nast�puje zatrzymanie akcji serca (to wysz�o z test�w na
zwierz�tach i z kilku wypadk�w i zdaje si�, �e eksperyment�w dra Mengele
i jego "mi�ych" kumpli) i resuscytacja nigdy si� nie uda�a. Poni�ej 90s
natomiast raczej udawa�o si� (o ile dekompresja nie poszarpa�a zbytnio
p�uc) i powr�t do sprawno�ci przebiega� raczej szybko.


Jednym z g��wnych problem�w jest to, �e z p�uc znika tlen i krew p�yn�ca
z p�uc ma bardzo niskie nasycenie. Ta krew sprawnie jest dostarczana do
m�zgu kt�rego funkcjonowanie w ci�gu paru sekund zostaje powa�nie
zaburzone. Tu nie masz sytuacji nurka czy sprintera na bezdechu, kt�ry
ma w p�ucach zapas powietrza (z telenm) kt�re jeszcze przez par� minut
zasila krew.


Zr�b sobie eksperyment z helem -- dwa g��bsze oddechy helem i nagle
ciemnieje w oczach i kr�ci si� w g�owie.

>
>> Pozniej zachodza rozne procesy zwiazane z choroba kesonowa,
>> czyli np. "gotowanie" sie plynow ustrojowych. Skora przez jakis czas
>
> Gotowanie... ROTFL

Po co ROTFL! Mo�e lepiej by�oby napisa� wrzenie -- ale wiadomo o co chodzi.

>
>> zapobiega gwaltownosci tych procesow ale i tak tworzace sie
>> pecherzyki powietrza we krwi, ukladzie nerwomym (rdzen kregowy i
>
> Powietrza... LOL

Powietrze (w rozumieniu mieszanina g��wnie azotu, tlenu i argonu w
odpowiednich proporcjach) to to nie jest. Raczej para wodna.

>
>> mozg) niszcza naczynia. Tak wiec topielec po kilku minutach bezdechu
>> ma wieksze szanse na przezycie i powrot do zdrowia. Ludzie po
>> gwaltownej dekompresji ( glownie nurkowie) nigdy nie wracaja do pelni
>> zdrowia; boli "caly czlowiek", kazdy nerw...
>
> Tylko �e w tym przypadku r�nice ci�nie� s� kilka rz�d�w wielko�ci
> wi�ksze.

Nno, 2 rz�dy wielko�ci to ju� prawie si� nie trafia -- cz�ciej bli�ej
jednego.

> I p�cherzyki nie s� powietrza a azotu, bo tlen i CO2 s�
> zwi�zane z krwinkami, a reszta si� nie liczy.
>
> W przypadku dekompresji w pr�ni masz r�nic� mniej ni� 1atm, bo w sumie
> po co trzyma� pe�ne ci�nienie w skafandrze czy stacji

Na stacji to trzymaj� du�e ci�nienie i atmosfer� sk�adem zbli�onej do
ziemskiej -- w przypadku dekompresji mamy azot. W skafandrze istotnie
ci�neinia s� mniejsze (w ok. 1/3at)

> - daje si� u�amek
> ci�nienia i mo�na ola� uzupe�nianie azot. I wtedy nie ma co powodowa�
> choroby dekompresyjnej, bo nie ma we krwi rozpuszczonego azotu.

Za to jest woda kt�ra przy ci�nieniu ok 60hPA wrze w temperaturze 37C. W
efekcie jak najbardziej pojawiaj� si� b�belki gazu (cho� naczynia
krwiono�ne, sk�ra itd. zachowuj� pewne ci�nienie to



pzdr
\SK

Andrzej Lawa

unread,
Jan 3, 2013, 8:09:09 AM1/3/13
to
W dniu 03.01.2013 11:01, Sebastian Kaliszewski pisze:

>> Bo te 10 sekund i nieca�a minuta to dla jakich� anorektycznych
>> szkielet�w. Zdrowy cz�owiek o normalnej wadze b�dzie mia� w organizmie
>> nieco wi�kszy zapas tlenu.
>
> Nie ba�dzo. Tzw. Czas u�ytecznej przytomno�ci przy nag�ym wystawieniu w
> pr�ni� to w�a�nie ok 10s o ile szok spowodowany tym wystawieniem nie
> ograniczy go bardziej. Przez kolejne kilka sekund cz�owiek jeszcze co�
> kojarzy i �wiadomie odbiera ale ju� nie bardzo jest w stanie wykona�
> jak�� sensown� akcj� -- np. ulega blackoutowi.

A, chyba �e tak - takiego stopniowania nie uwzgl�dnia�em. Chocia� w
sumie to te� pewnie do�� indywidualne.

> Po ok 90s nast�puje zatrzymanie akcji serca (to wysz�o z test�w na
> zwierz�tach i z kilku wypadk�w i zdaje si�, �e eksperyment�w dra Mengele
> i jego "mi�ych" kumpli) i resuscytacja nigdy si� nie uda�a. Poni�ej 90s

To na psach. Na szympansach udawa�o si� d�u�ej.

Z wynikami Mengele o tyle jest problem, �e "ochotnik�w" mia� raczej w
kiepskiej kondycji.

> natomiast raczej udawa�o si� (o ile dekompresja nie poszarpa�a zbytnio
> p�uc) i powr�t do sprawno�ci przebiega� raczej szybko.

Jasne, nie mo�na trzyma� kurczowo powietrza w p�ucach.

> Jednym z g��wnych problem�w jest to, �e z p�uc znika tlen i krew p�yn�ca
> z p�uc ma bardzo niskie nasycenie. Ta krew sprawnie jest dostarczana do
> m�zgu kt�rego funkcjonowanie w ci�gu paru sekund zostaje powa�nie
> zaburzone. Tu nie masz sytuacji nurka czy sprintera na bezdechu, kt�ry
> ma w p�ucach zapas powietrza (z telenm) kt�re jeszcze przez par� minut
> zasila krew.

Jasna sprawa.

> Zr�b sobie eksperyment z helem -- dwa g��bsze oddechy helem i nagle
> ciemnieje w oczach i kr�ci si� w g�owie.

Nie mam helu ;)

A'propos: w jednym z odcink�w TBBT Leonard popisuje si� przed Penny
u�ywaj�c jakiego� gazu do obni�enia g�osu... Pono� to gaz u�ywany w jego
laserze. Argon? Neon?

>>> Pozniej zachodza rozne procesy zwiazane z choroba kesonowa,
>>> czyli np. "gotowanie" sie plynow ustrojowych. Skora przez jakis czas
>>
>> Gotowanie... ROTFL
>
> Po co ROTFL! Mo�e lepiej by�oby napisa� wrzenie -- ale wiadomo o co chodzi.

No, nie do ko�ca.

>>> zapobiega gwaltownosci tych procesow ale i tak tworzace sie
>>> pecherzyki powietrza we krwi, ukladzie nerwomym (rdzen kregowy i
>>
>> Powietrza... LOL
>
> Powietrze (w rozumieniu mieszanina g��wnie azotu, tlenu i argonu w
> odpowiednich proporcjach) to to nie jest. Raczej para wodna.

Ahem - poprzednik pisa� o p�cherzykach w p�ynach ustrojowych takich jak
krew w �y�ach.

Te s� pod ci�nieniem wynikaj�cym z dzia�ania tkanek i pompy.

>>> mozg) niszcza naczynia. Tak wiec topielec po kilku minutach bezdechu
>>> ma wieksze szanse na przezycie i powrot do zdrowia. Ludzie po
>>> gwaltownej dekompresji ( glownie nurkowie) nigdy nie wracaja do pelni
>>> zdrowia; boli "caly czlowiek", kazdy nerw...
>>
>> Tylko �e w tym przypadku r�nice ci�nie� s� kilka rz�d�w wielko�ci
>> wi�ksze.
>
> Nno, 2 rz�dy wielko�ci to ju� prawie si� nie trafia -- cz�ciej bli�ej
> jednego.

Fakt, przej�zyczenie ;)

>> I p�cherzyki nie s� powietrza a azotu, bo tlen i CO2 s�
>> zwi�zane z krwinkami, a reszta si� nie liczy.
>>
>> W przypadku dekompresji w pr�ni masz r�nic� mniej ni� 1atm, bo w sumie
>> po co trzyma� pe�ne ci�nienie w skafandrze czy stacji
>
> Na stacji to trzymaj� du�e ci�nienie i atmosfer� sk�adem zbli�onej do
> ziemskiej -- w przypadku dekompresji mamy azot. W skafandrze istotnie
> ci�neinia s� mniejsze (w ok. 1/3at)

Hmm... Dlaczego w stacji tak mocno pompuj�? Palno�� w sumie powinna
zale�e� od ilo�ci tlenu, a nie tylko jego udzia�u w atmosferze.

>> - daje si� u�amek
>> ci�nienia i mo�na ola� uzupe�nianie azot. I wtedy nie ma co powodowa�
>> choroby dekompresyjnej, bo nie ma we krwi rozpuszczonego azotu.
>
> Za to jest woda kt�ra przy ci�nieniu ok 60hPA wrze w temperaturze 37C. W
> efekcie jak najbardziej pojawiaj� si� b�belki gazu (cho� naczynia
> krwiono�ne, sk�ra itd. zachowuj� pewne ci�nienie to

Dwie sprawy:
1. pomijam p�yny znajduj�ce si� poza ustrojem lub "na wierzchu" (np.
otwarta rana)
2. pami�taj, �e mieszanki mog� mie� inne w�a�ciwo�ci od ich sk�adnik�w -
np. pos�l troch� wod� i spr�buj j� zamrozi�: b�dziesz musia� si�
bardziej postaraďż˝ ;)

�lina owszem zaczyna�a "b�belkowa�" komu� przy przypadkowej dekompresji,
ale �lina (nie krew) i to tylko na j�zyku.

Yerine Ictimai

unread,
Jan 6, 2013, 10:20:34 AM1/6/13
to
On 31 Gru 2012, 01:24, astro <r.ziomberWytnij@stop_dla_spamu!
astronomia.pl> wrote:
> > sluzy itp. to jezeli odpowiednio wytrenowany wtedy przez pare minut
> > moze on z powodzieniem przetrwac
>
> Czy człowiek eksploduje będąc bez skafandra w kosmosie ?http://baza.polsek.org.pl/faq/atyka_topic_1.html#_1_8

To skoro proznia kosmiczna jest w istocie bardziej znosna dla
organizmow zywych niz poczatkowo nas straszono - wiec czy przypadkiem
ewolucja organizmow zywych nie mogla gdzies wydostac sie poza
atmosfere i kontynuowac swe dzielo w przestrzeni miedzyplanetranej?
Wyobrazmy sobie wielokomorkowe organizmy, otoczone gruba skora,
skorupa, wewnatrz ktorej zachodza procesy fizjologiczne, skorupa
izolujaca nie tylko od zerowego cisnienia lecz takze termicznie...
Pytanie skad woda i skladniki pokarmowe...
To drugie to moze droga jakiejs fotosyntezy, chemosyntezy, chyba ze
mowimy o drapieznikach...
Woda? W prozni? Coz, na Ksiezycu jest jej calkiem sporo. Poza tym
satelita Saturna - Enceladus ciagle wyrzuca gejzery wody spod grubej
powloki lodowej - gdzie istnieje plynna ciepla woda, pelna zlozonych
substancji organicznych... Tez przy okazji odpowiedz na pytanie jaka
droga owe zywe organizmy moglyby sie dostac zywe w przestrzen
midzyplanetarna...

PK

unread,
Jan 6, 2013, 11:08:06 AM1/6/13
to
On 2013-01-06, Yerine Ictimai <yerine....@gmail.com> wrote:
> To skoro proznia kosmiczna jest w istocie bardziej znosna dla
> organizmow zywych niz poczatkowo nas straszono - wiec czy przypadkiem
> ewolucja organizmow zywych nie mogla gdzies wydostac sie poza
> atmosfere i kontynuowac swe dzielo w przestrzeni miedzyplanetranej?

Prawdopodobnie nie.

> Wyobrazmy sobie wielokomorkowe organizmy, otoczone gruba skora,
> skorupa, wewnatrz ktorej zachodza procesy fizjologiczne, skorupa
> izolujaca nie tylko od zerowego cisnienia lecz takze termicznie...
> Pytanie skad woda i skladniki pokarmowe...

Pytanie: skąd energia?

Inne pytania: skąd ewolucja, skąd rozmnażanie, skąd w ogóle
potrzebna życia w przestrzeni kosmicznej?

> Woda? W prozni? Coz, na Ksiezycu jest jej calkiem sporo. Poza tym

Bo jest osłonięta od światła słonecznego i utrzymywana grawitacją.

pozdrawiam,
PK

Andrzej Lawa

unread,
Jan 7, 2013, 6:56:02 AM1/7/13
to
W dniu 06.01.2013 17:08, PK pisze:

>> Wyobrazmy sobie wielokomorkowe organizmy, otoczone gruba skora,
>> skorupa, wewnatrz ktorej zachodza procesy fizjologiczne, skorupa
>> izolujaca nie tylko od zerowego cisnienia lecz takze termicznie...
>> Pytanie skad woda i skladniki pokarmowe...
>
> Pytanie: skąd energia?

Bliżej gwiazd - z gwiazd.

Dalej - zapas radioaktywnych materiałów?

> Inne pytania: skąd ewolucja, skąd rozmnażanie, skąd w ogóle
> potrzebna życia w przestrzeni kosmicznej?

Nie tyle potrzeba ile konieczność - jakieś biedne żyjątko było
wystawione na stopniowo degradujące się warunki (np. ucieczka atmosfery,
jak na Marsie). I tak krok po kroku...

>> Woda? W prozni? Coz, na Ksiezycu jest jej calkiem sporo. Poza tym
>
> Bo jest osłonięta od światła słonecznego i utrzymywana grawitacją.

A poza tym są komety. Wody mnóstwo.

Oczywiście nie będę twierdził, że jakieś takie większe kosmiczne żyjątko
mogło powstać ani też zakładać jak konkretnie mogłoby wyglądać... ale
pogdybać sobie można :)

No i należy pamiętać, że życie niekoniecznie musi być oparte na węglowym
białku.

Ale to chyba trochę NTG ;)

Jakub Wróblewski

unread,
Jan 7, 2013, 9:04:48 AM1/7/13
to
Witam,

"Andrzej Lawa" <alawa...@lechistan.SPAM_PRECZ.com> wrote in message
news:50eab7d2$1...@news.home.net.pl...
>
> Oczywiście nie będę twierdził, że jakieś takie większe kosmiczne żyjątko
> mogło powstać ani też zakładać jak konkretnie mogłoby wyglądać... ale
> pogdybać sobie można :)

Zyjatko wegetujace sobie na orbicie wokolslonecznej to nie problem.
Wybieramy sobie taka odleglosc od Slonca, zeby bilans energii pochlonietej i
wypromieniowanej rownowazyl sie przy, powiedzmy, 36 st. C (ta rownowaga
zalezy zreszta od ksztaltu: stwory jajowate, zwrocone zawsze czubkiem do
Slonca, moga byc chlodniejsze). Otaczamy sie gruba sucha skora, chroniaca
przed UV i innym promieniowaniem (metrowej grubosci - dlaczego nie?).
Energie czerpiemy z roznicy temperatur miedzy strona nasloneczniona i
zacieniona. A moze nawet hodujemy chlorofil (jakis odporny) na skorze?

Tyle, ze to bedzie wlasnie tylko wegetacja. Nie bardzo jest skad brac
materie do rozmnazania sie/rozrastania, bo wiekszosc potencjalnego
pozywienia ma wzgledem nas kilka km/s. Nie mam pomyslu, jak takim czyms sie
zywic... Ruchu tez nie wykombinujemy bez masy odrzutowej.

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski

TJ_Blues

unread,
Jan 7, 2013, 9:12:25 AM1/7/13
to
Z orbitowanie; zgoda. Ale w przypadku planety czy ksiezyca _moze_ byc lepiej. Chociaz i tak proces odzywiania bylby dosc karkolomny bez plynnego rozpuszczalnika.

cheers

Andrzej Lawa

unread,
Jan 7, 2013, 10:12:18 AM1/7/13
to
W dniu 07.01.2013 15:04, Jakub Wróblewski pisze:

> Tyle, ze to bedzie wlasnie tylko wegetacja. Nie bardzo jest skad brac
> materie do rozmnazania sie/rozrastania, bo wiekszosc potencjalnego
> pozywienia ma wzgledem nas kilka km/s. Nie mam pomyslu, jak takim czyms
> sie zywic... Ruchu tez nie wykombinujemy bez masy odrzutowej.

Hmmm... Naturalny żaglowiec słoneczny? ;)

Poza tym dlaczego zakładasz brak masy odrzutowej? Odpadowe produkty
przemiany materii!

W pasie asteroid mineralnego jedzonka conieco będzie.

Bardzie bym się martwił o wykształcenie zmysłów potrzebnych do nawigacji
i wynajdywania kosmicznych śmieci o odpowiedniej wielkości i składzie.

Jeszcze istnieje opcja bezpośredniej transmutacji materii przy
odpowiedniej ilości dostępnej energii... ale nie mam pomysłu, jak by to
mogło powstać naturalnie. Chyba że na bazie ewolucji symbiotycznych
mikroorganizmów bardziej zbliżonych działaniem do nanorobotów niż
bakterii czy wirusów. Ale wtedy żywienie nie byłoby problemem - a
wzrost/rozmnażanie występowałyby w chwili złapania jakiegoś kamulca
tudzież innego śmiecia. Za to nie byłoby masy na odrzut i potrzebny
byłby albo jakiś naturalny "nienewtonowski" napęd albo wieczne czekanie
w zasadzce.

Opcja zapasowa: zbiegły eksperyment normalnej cywilizacji ;)
Np. chmura samoreplikujących się nanomaszyn samoorganizujących się w
bardziej złożone twory.

Jakub Wróblewski

unread,
Jan 7, 2013, 10:21:25 AM1/7/13
to
Witam,

"Andrzej Lawa" <alawa...@lechistan.SPAM_PRECZ.com> wrote in message
news:50eae5d2$1...@news.home.net.pl...
>
> W pasie asteroid mineralnego jedzonka conieco będzie.
>
> Bardzie bym się martwił o wykształcenie zmysłów potrzebnych do nawigacji
> i wynajdywania kosmicznych śmieci o odpowiedniej wielkości i składzie.
(...)
> wzrost/rozmnażanie występowałyby w chwili złapania jakiegoś kamulca
> tudzież innego śmiecia.

To jest wlasnie to, co mnie najbardziej martwi. Typowe predkosci wzgledne
potencjalnego jedzenia (smiecie, kamulce, konkurencyjne stwory, cokolwiek)
sa rzedu km/s. Nie ma jak lapac - chyba, ze okruchy wielkosci ziaren piasku
w organ chwytny wielkosci wieloryba.

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski

Yerine Ictimai

unread,
Jan 7, 2013, 10:57:25 AM1/7/13
to
On 7 Sty, 16:21, Jakub Wróblewski <jakubw_bez_t...@mimuw.edu.pl>
wrote:
> To jest wlasnie to, co mnie najbardziej martwi. Typowe predkosci wzgledne
> potencjalnego jedzenia (smiecie, kamulce, konkurencyjne stwory, cokolwiek)
> sa rzedu km/s. Nie ma jak lapac - chyba, ze okruchy wielkosci ziaren piasku
> w organ chwytny wielkosci wieloryba.

Hmm, skojarzenie z wielorybem chyba nie przypadkowe? Takie mega-
fiszbiny do filtrowania mikro-materii "przeplywajacej" w okolicy?
Jeszcze ciekawsze wydaje sie wyobrazic sobie "polowanie" drapieznikow
na jakies dryfujace wegetujace auto-hodowle.

A widzicie, jak sie chce to sposob sie znajdzie! ;) Tak wlasnie
przeciez dziala ewolucja. Zycie raz zapoczatkowane na przyjaznym
swiecie po jego degradacji zawsze znajdzie sposob.
To moze rzeczywiscie z pokora trzeba spojrzec na pomysly typu
kolonizacja Marsa?
Jest jakas taka spolka pragmatycznych zapalencow (z tytulem MBA) w
Holandii ktora wymyslila biznes-plan posylania kolonistow na Marsa z
biletem w jedna strone: najpierw etapami posylac materialy, potem
sprzet, a wreszcie (jak sie tak automatycznie skumuluje calkiem
sluszna infrastruktura) to potem... pierwszych ludzi! Potem
sukcesywnie coraz wiecej ludzi co tam zbuduja szklarnie, habitaty,
domy i... sie tam definitywnie zadomowia, bo opcja powrotu na razie
nierealna.
Ochotnikow zeby sie bezpowrotnie przeprowadzic z tej popier__onej
Ziemi okazuje sie zaskakukjaco duzo! Otoz tak sobie teraz z niepokojem
mysle, ze calkiem nieprzyjemne niespodzianki moga czekac na tych
pierwszych Marsjanskich farmerow...


PK

unread,
Jan 7, 2013, 2:59:53 PM1/7/13
to
On 2013-01-07, Andrzej Lawa <alawa...@lechistan.SPAM_PRECZ.com> wrote:
> Bliżej gwiazd - z gwiazd.

I jak byś chciał to połaczyć z powłoką izolującą od przestrzeni
kosmicznej?
Przypominam, że mówimy o prymitywnych organizmach - raczej sobie
skafandrów kosmicznych nie zbudowały :).

> Nie tyle potrzeba ile konieczność - jakieś biedne żyjątko było
> wystawione na stopniowo degradujące się warunki (np. ucieczka atmosfery,
> jak na Marsie). I tak krok po kroku...

Jak jeszcze dodasz, jak to biedne żyjątko opuściło grawitację Marsa,
to już prawie będę skłonny uwierzyć w taką wersję :).

> Oczywiście nie będę twierdził, że jakieś takie większe kosmiczne żyjątko
> mogło powstać ani też zakładać jak konkretnie mogłoby wyglądać... ale
> pogdybać sobie można :)

Nie jestem wielkim fanem gdybania. Jestem wielkim fanem rozwiązywania
problemów. Hipoteza o jakichś żyjątkach w kosmosie jest po prostu
strasznie biedna.

> Ale to chyba trochę NTG ;)

To wszystko jest NTG, ale ponieważ:
a) autor wątku wyraźnie nie jest zainteresowany fizyką, tylko
podróżami kosmicznymi i sci fi (które mu się chyba mocno mieszają),
b) nie ma wątków fizycznych,
to "na bezrybiu i rak żyjątko".

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Jan 7, 2013, 3:08:06 PM1/7/13
to
On 2013-01-07, Yerine Ictimai <yerine....@gmail.com> wrote:
> Hmm, skojarzenie z wielorybem chyba nie przypadkowe? Takie mega-
> fiszbiny do filtrowania mikro-materii "przeplywajacej" w okolicy?
> Jeszcze ciekawsze wydaje sie wyobrazic sobie "polowanie" drapieznikow
> na jakies dryfujace wegetujace auto-hodowle.

No to teraz wyobraź sobie, że "mega-fiszbina" (ale termin...) musi
być z czegoś zbudowana. Skąd ten wegetujący organizm miałby sobie
wziąć materię na to?

> A widzicie, jak sie chce to sposob sie znajdzie! ;) Tak wlasnie
> przeciez dziala ewolucja. Zycie raz zapoczatkowane na przyjaznym
> swiecie po jego degradacji zawsze znajdzie sposob.

Ewolucja opiera się o rozmnażanie, selekcję najlepiej przystosowanych
osobników i wymieranie linii genetycznej tych słabszych.

To co sugerujesz, to raczej pojedynczy organizm wegetujący. Czyli
bez ewolucji.
A nawet gdyby na jakiejś asteroidzie żyło więcej osobników, to nadal
jest to bardzo ograniczona pula genów, a - ze względu na małą ilość
pokarmu i energii - proces rozmnażania byłby pewnie bardzo wolny.
Czyli prędzej by to życie wymarło, niż dostosowało się do jakichś
zmian warunków.

pozdrawiam,
PK

WielkiElektronik

unread,
Jan 8, 2013, 5:16:05 AM1/8/13
to
Użytkownik "PK" napisał:
> Przypominam, że mówimy o prymitywnych organizmach
> raczej sobie skafandrów kosmicznych nie zbudowały :).

Ale tym prymitywnym organizmom żadnych skafandrów nie potrzeba, doskonale
radzą sobie w kosmosie bez nich:)


> Jak jeszcze dodasz, jak to biedne żyjątko opuściło grawitację
> Marsa, to już prawie będę skłonny uwierzyć w taką wersję :).

Są na to setki sposobów, od uderzenia meteorytu, wywianie z atmosfery przez
wiatr słoneczny, aż do opuszeniu planety na kołach sputnika ją
odwiedzającego:)

Yerine Ictimai

unread,
Jan 8, 2013, 11:19:21 AM1/8/13
to
On 8 Sty, 11:16, "WielkiElektronik" <J.Pali...@sejm.gov.pl> wrote:
> Są na to setki sposobów, od uderzenia meteorytu, wywianie z atmosfery przez
> wiatr słoneczny, aż do opuszeniu planety na kołach sputnika ją
> odwiedzającego:)

Albo takiecos jak chociaz te gejzery wodne z Enceladusa - jesliby
zalozyc, ze pod skorupa lodu na tym ksiezycu Saturna istnieje wielki
ocean cieplej wody wraz z wysokozlozonymi zwiazkami organicznymi (to
akurat wykazala sonda Cassini) a w tym oceanie cos zyje... to to cos
takze gejzery wyrzucaja w przestrzen wraz z woda...


Yerine Ictimai

unread,
Jan 8, 2013, 11:27:34 AM1/8/13
to
On 7 Sty, 21:08, PK <P...@nospam.com> wrote:
> To co sugerujesz, to raczej pojedynczy organizm wegetujący. Czyli
> bez ewolucji.

Alez skad! Jeden to bez sensu! Oczywiscie, ze musiala by byc spora
populacja!

> A nawet gdyby na jakiejś asteroidzie żyło więcej osobników, to nadal
> jest to bardzo ograniczona pula genów, a - ze względu na małą ilość
> pokarmu i energii - proces rozmnażania byłby pewnie bardzo wolny.
> Czyli prędzej by to życie wymarło, niż dostosowało się do jakichś
> zmian warunków.


Ale za to jest cos czego nie ma w atmosferze: brak erozji, brak
zmiennosci warunkow, niesamowita STABILNOSC. Tak wiec takie
hipotetyczne organizmy maja CZAS! Moga np. wstrzymywac procesy zyciowe
na np. 100 albo 1000 lat, a w chwili pojawienia sie "okazji" nagle
eksplodowac rozwojem i rozmnazaniem.
Ponoc odkryto pradawne pseudo-bakterie w skalach na b.duzej
glebokosci, najprawdopodobniej sa one pochodzenia pozaziemskiego
(meteorowego). Otoz niezwykla w nich jest sama fizjologia, a
konkretnie sposob "oddychania". Za utleniacz sluzy im nie tlen lecz
ZELAZO znjadujace sie w sklae w postaci rudy. Przypuszcza sie, ze zyly
sobie one caly czas w zelazowych meteorach powoli metabolizujac i
przemierzajac wewnatrz tych sklanych okruchow niezmierzony kosmos...






Yerine Ictimai

unread,
Jan 8, 2013, 11:29:33 AM1/8/13
to
On 7 Sty, 20:59, PK <P...@nospam.com> wrote:
> To wszystko jest NTG, ale ponieważ:
> a) autor wątku wyraźnie nie jest zainteresowany fizyką, tylko
> podróżami kosmicznymi i sci fi (które mu się chyba mocno mieszają),
> b) nie ma wątków fizycznych,
> to "na bezrybiu i rak żyjątko".

Przepraszam lecz przy probach poszukiwania przez Google jakiegos forum
poswieconego astronautyce czy astronomii wyskakiwaly mi serwisy typu
"KOSMICA - horoskopy, Tarot..." ;)

PK

unread,
Jan 8, 2013, 4:16:19 PM1/8/13
to
On 2013-01-08, WielkiElektronik <J.Pa...@sejm.gov.pl> wrote:
> Ale tym prymitywnym organizmom żadnych skafandrów nie potrzeba, doskonale
> radzą sobie w kosmosie bez nich:)

I wiesz to ponieważ:
a) widziałeś,
czy
b) jesteś z nimi umówiony na piwo?

> Są na to setki sposobów, od uderzenia meteorytu, wywianie z atmosfery przez
> wiatr słoneczny, aż do opuszeniu planety na kołach sputnika ją
> odwiedzającego:)

Wiatr słoneczny i "koła sputnika" - zasięg tylko w pojedynczej galaktyce
(poza tym wiatr słoneczny się nie nadaje).

Podobnie jest z meteorytem, tzn. jeśli życie ma czerpać energię
z zewnątrz, a nie z samego meteorytu, to pomiędzy galaktykami może
mu być trochę słabo. Tymczasem gdyby paliwem miał być jakiś
promieniujący pierwiastek, to albo by się szybko skończył albo
byłoby go tak dużo, że zabiłby "pasożyta".

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Jan 8, 2013, 4:17:53 PM1/8/13
to
On 2013-01-08, Yerine Ictimai <yerine....@gmail.com> wrote:
> Przepraszam lecz przy probach poszukiwania przez Google jakiegos forum
> poswieconego astronautyce czy astronomii wyskakiwaly mi serwisy typu
> "KOSMICA - horoskopy, Tarot..." ;)

W związku z czym robisz tarot-grupę z pl.sci.fizyka.

Znasz angielski? W sieci jest sporo forów dla fanów SETI itp.

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Jan 8, 2013, 4:23:08 PM1/8/13
to
On 2013-01-08, Yerine Ictimai <yerine....@gmail.com> wrote:
> Ale za to jest cos czego nie ma w atmosferze: brak erozji, brak
> zmiennosci warunkow, niesamowita STABILNOSC. Tak wiec takie

Ależ LOL. Jakto brak zmienności warunków?
Armosfera jest właśnie tą powłoką, która daje nam stabilność
otoczenia.

> hipotetyczne organizmy maja CZAS! Moga np. wstrzymywac procesy zyciowe
> na np. 100 albo 1000 lat, a w chwili pojawienia sie "okazji" nagle
> eksplodowac rozwojem i rozmnazaniem.

To nawet bardzo hipotetyczne. Lepiej zagrać w lotka...

Ogólnie Twoim problemem jest to, że masz różne pomysły (chyba generowane
hurtowo), ale w ogóle się nie zastanawiasz nad ich sensownością.
Podajesz w jednym wątku dziesiątki idei, które "mogłyby" umożliwić
istnienie życia w przestrzeni międzyplanetarnej. To nie jest nauka
tylko sci-fi. Piszesz na grupę naukową, więc postąp jak naukowiec.
Spisz sobie te pomysły i po kolei się nad nimi ZASTANÓW.

pozdrawiam,
PK

Andrzej Lawa

unread,
Jan 9, 2013, 2:54:45 AM1/9/13
to
W dniu 08.01.2013 22:17, PK pisze:

> Znasz angielski? W sieci jest sporo forów dla fanów SETI itp.

To bardziej SETL niż SETI ;)
0 new messages