Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Kto zmierzyl prędkość światła?

498 views
Skip to first unread message

Tornad

unread,
Apr 18, 2018, 4:58:32 AM4/18/18
to
Pytanie i odpowiedz na nie, które znalazłem na swojej poczcie. Przedkladam w tłumaczeniu przez Googla. Przydlugawy ale ciekawy artykul szkoleniowy.

From Your Digest

Kto odkrył prędkość światła?

Hossein Javadi, studiował naukę na Uniwersytecie Shahid Beheshti (1975)
Odpowiedział

Galileusz był pierwszym naukowcem, który próbował zmierzyć prędkość światła, ale mu się nie udało. Chociaż metoda określania prędkości światła przez Galileusza była bardzo prymitywna, była to metoda naukowa.
"To pozornie proste pytanie zostało rozwiązane od czasów starożytnej Grecji i dopiero niedawno udzielono odpowiedzi". [1]
"W czasach starożytnych wielu naukowców uważało, że prędkość światła jest nieskończona i może poruszać się w dowolnej odległości natychmiast". [2]
Lekki prędkościomierz Galileo
"Pomysł Galileo mierzenia prędkości światła jest zaskakująco prosty. Sugeruje posiadanie dwóch osób w znanej odległości od siebie z zasłoniętymi latarniami. Plan jest prosty, jeden z właścicieli latarni odkrywa latarnię. Drugi obserwujący światło pierwszej latarni natychmiast odkrywa swoje własne. Kiedy już przyzwyczają się do tego procesu, muszą powtarzać ten proces na coraz większych odległościach, aż wreszcie będą potrzebować teleskopów, aby zobaczyć wzajemne światła latarni. Miało to umożliwić eksperymentowi odkrycie, czy rzeczywiście istnieje wyczuwalny odstęp czasu i prędkość światła. Galileo twierdzi, że przeprowadził ten eksperyment, ale jak można się domyślić, bezskutecznie. Nie był w stanie wykryć wyczuwalnego opóźnienia w czasie, jak byśmy tego oczekiwali, biorąc pod uwagę prędkość światła. Doszedł do wniosku, że światło "jeśli nie chwilowe, jest niezwykle szybkie". Uważa się, że użył zegara wodnego do pomiaru opóźnienia czasowego dla eksperymentu. Jednakże udało mu się wydedukować, że światło musi poruszać się co najmniej dziesięć razy szybciej niż dźwięk. ". [1]

Pomiary astronomiczne przeprowadzone przez Roemera
Około roku 1676 duński astronom Ole Roemer stał się pierwszą osobą, która udowodniła, że ​​światło podróżuje z ograniczoną szybkością. Studiował księżyce Jowisza i zauważył, że ich zaćmienia miały miejsce wcześniej niż przewidywano, gdy Ziemia była bliżej Jowisza, a stawało się później, gdy Ziemia była dalej. Z Jowisza Roemer rozumował, że jest to rezultat światła poruszającego się ze skończoną szybkością, a przylecenie na Ziemię zajęło więcej czasu, gdy Jowisz znajdował się w większej odległości ". [2]
"Zasadniczo, kiedy Ziemia była najbliżej Jowisza, zaćmienie nastąpiłoby kilka minut przed przewidywanym czasem i kiedy Ziemia była najdalsza od Jowisza, to zaćmienie nastąpi kilka minut później niż przewidywano. Ostateczne obliczenia, jego dane doprowadziłyby do wniosku, że światło porusza się z prędkością 200 000 km / s. Współcześni zmieniliby wyniki Roemera na dokładniejsze dane na temat orbitowania ziemskiego, i osiągnęliby wartość bliską 300 000 km / s ". [3]

"W 1849 r. Fizeau był w stanie obliczyć prędkość światła, ograniczoną dokładnością swoich pomiarów, Fizeau obliczył prędkość światła na 315 000 km / s". [3]
"Albert Michelson zdecydował się wypróbować metodę Foucaulta, ale wkrótce uświadomił sobie, że podczas konfigurowania aparatury mógł ją przeprojektować w celu zapewnienia większej dokładności, postanowił zwiększyć głośność i zwiększyć odległość między lusterkami i obiektywami. 18 metrów Foucaulta zdecydował się przedłużyć dystans do 610 m. Udało mu się również zebrać fundusze na użycie bardzo wysokiej jakości luster, aby skupić wiązki światła. Tak dobrze, że jego odkrycia odnotowały prędkość światła 298 299,96 km na sekundę rozniaca się tylko 48,28 kilometrów na sekundę od dzisiejszej wartości, a dokładność jego eksperymentu była tak dobra, że stała się standardowym i najdokładniejszym pomiarem przez następne 40 lat! " [1]

Uniwersalny limit prędkości
"Praca Einsteina wniosła zasadę, że prędkość światła jest stała w próżni, a ta dziwna rzecz pojawia się bliżej prędkości, którą osiągasz, włączając w to efekty takie jak wydłużenie czasu lub spowolnienie czasu, w którym podróżujesz szybciej. Być najszybszym, z którego masa może podróżować, być może przyszłe zmiany w fizyce również obalą to pojęcie.
Względności udało się również pogodzić równania Maxwella dla elektryczności i magnetyzmu z prawami mechaniki. Uprościli również obliczenia matematyczne, czyniąc zbędne wyjaśnienia zbytecznymi. Wykorzystano nowoczesne techniki, w tym interferometry i techniki rezonansu wnękowego, aby nadać nam naszą nowoczesną wartość. Dopracowały one nasze oszacowanie tak zwanego limitu prędkości Wszechświata. Nasza uznana obecnie wartość 299 792 458 m / s została wyprowadzona w 1972 roku przez amerykańskie Narodowe Biuro Standardów w Boulder w stanie Kolorado ". [1]
Skąd wiemy, że prędkość światła jest poprawna?
"Każdy test, który możemy wymyślić, dał nam bardzo spójne wyniki dla prędkości światła w próżni, od eksperymentów na Ziemi, do czasu potrzebnego na komunikację z naszymi satelitami w odległym Układzie Słonecznym, a jeśli prędkość Światło zależało od wszystkiego, co wykraczało poza geometrię przestrzeni, przez którą podróżuje, widzieliśmy pewne oznaki - eksperymenty przebiegałyby szybko lub wolno o określonej porze roku, lub zmieniałyby się z biegiem czasu. to dlatego prędkość światła w próżni wydaje się być jedną z podstawowych stałych naszego wszechświata ". [4]
"To tylko jedno z tych podstawowych, fundamentalnych pytań, które możesz zadać sobie w pewnym momencie w pubie" - powiedział BBC News. Choć światło zwalnia, gdy przechodzi przez medium, takie jak woda lub powietrze, prędkość światła w próżni jest zwykle uważana za absolutną. "Miles Padgett, fizyk z Glasgow University w Szkocji, powiedział [5].
Referencje
1 - Christopher McFadden, A Brief History of the Speed of Light, INTERESTING ENGINEERING, 2017
2 - ELIZABETH NIX, Who determined the speed of light?, HISTORY STORIES, 2014
3 - Speed of Light, SPIE Press books opened for your reference.
4 - Jillian Scudder, How Do We Know We Have The Speed Of Light Correct?, Forbes Science, 2016
5 - Jennifer Ouellette, A Brief History of the Speed of Light, THE NATURE OF REALITY - NOVA, 2015

Mój komentarz
Mam się z tego domyslec, ze predkosc swiatla określa się w stosunku do tej
próżni a nie w stosunku do każdego obserwatora jak prawi to postulat stalosci
predkosci gieniusza wszechczasow pana Einsteina. Poza tym z tej odpowiedzi
wynika, ze ta predkosc jednak dla każdego obserwatora stala nie jest. Pan
Roemer i Michelson to zauwazyl. Ten ostatni zmierzyl jej wartość z dokladnoscia
plus minus 11 tys km/sec.
Chociaz w ostatnim zdaniu odpowiedzi autor pisze, ze "wydaje się" być ona
jedna z podstawowych stalych naszego wszechświata.
No a co na to ci zapostulowani obserwatorzy, którzy niezależnie od stanu swego
ruchu w tym wszechswiecie 'musza' te predkosc swiatla w próżni zmierzyć zawsze
i wszedzie jako rowna c? Czyli nadal oboiazuje absurd, ze predkosc swaitala
jest w próżni stala ale mierzyc jej w stosunku i w tej próżni nie można. Można
ja mierzyxc i okreslac jedynie jako predkosc wzgledna w stosunku do
obserwatorow. Przy czym jak dotad nie znalazłem definicji, umiejetnosci czy
koniecznego wyposażenia takiego obserwatora, ktoryby miał licencje na pomiar
tej predkosci w stosunku do siebie ale i w stosunku do tej próżni.

Czy nie prościej i zgodnie z obserwacjami nie byłoby napisac, ze ta predkosc
swiatla jest stala w próżni, ale co najważniejsze, ze w odniesieniu do tej
próżni? A każdy obserwator 'musi' jej wartość zmierzyć jako rowna c+-v, gdzie
v jest jego predkoscia wlasna, również okreslana w stosunku do tejze próżni?

Alez nie! To przecie zachwialoby podstawami gienialnosci tej
najgienialniejszej w dziejsch teorii. Teorii, ktorej nie tylko podwazaac
ale nawet jednym słowem skrytykować nie wolno. Każdy ktoby to uczynil będzie
uznany za antysowiete czy innego heretyka, ktorego nalezaloby spalic na stosie
a najlepiej w polskim obozie.
Co się to porobilo...

Pozdr
Tornad

Maciej Wozniak

unread,
Apr 18, 2018, 5:44:41 AM4/18/18
to
On Wednesday, 18 April 2018 10:58:32 UTC+2, Tornad wrote:
> Pytanie i odpowiedz na nie, które znalazłem na swojej poczcie. Przedkladam w tłumaczeniu przez Googla. Przydlugawy ale ciekawy artykul szkoleniowy.
>
> From Your Digest
>
> Kto odkrył prędkość światła?
>
> Hossein Javadi, studiował naukę na Uniwersytecie Shahid Beheshti (1975)
> Odpowiedział
>
> Galileusz był pierwszym naukowcem, który próbował zmierzyć prędkość światła, ale mu się nie udało. Chociaż metoda określania prędkości światła przez Galileusza była bardzo prymitywna, była to metoda naukowa.
> "To pozornie proste pytanie zostało rozwiązane od czasów starożytnej Grecji i dopiero niedawno udzielono odpowiedzi". [1]
> "W czasach starożytnych wielu naukowców uważało, że prędkość światła jest nieskończona i może poruszać się w dowolnej odległości natychmiast". [2]
> Lekki prędkościomierz Galileo
> "Pomysł Galileo mierzenia prędkości światła jest zaskakująco prosty. Sugeruje posiadanie dwóch osób w znanej odległości od siebie z zasłoniętymi latarniami. Plan jest prosty, jeden z właścicieli latarni odkrywa latarnię. Drugi obserwujący światło pierwszej latarni natychmiast odkrywa swoje własne. Kiedy już przyzwyczają się do tego procesu, muszą powtarzać ten proces na coraz większych odległościach, aż wreszcie będą potrzebować teleskopów, aby zobaczyć wzajemne światła latarni. Miało to umożliwić eksperymentowi odkrycie, czy rzeczywiście istnieje wyczuwalny odstęp czasu i prędkość światła. Galileo twierdzi, że przeprowadził ten eksperyment, ale jak można się domyślić, bezskutecznie. Nie był w stanie wykryć wyczuwalnego opóźnienia w czasie, jak byśmy tego oczekiwali, biorąc pod uwagę prędkość światła. Doszedł do wniosku, że światło "jeśli nie chwilowe, jest niezwykle szybkie". Uważa się, że użył zegara wodnego do pomiaru opóźnienia czasowego dla eksperymentu. Jednakże udało mu się wydedukować, że światło musi poruszać się co najmniej dziesięć razy szybciej niż dźwięk. ". [1]
>
> Pomiary astronomiczne przeprowadzone przez Roemera
> Około roku 1676 duński astronom Ole Roemer stał się pierwszą osobą, która udowodniła, że ​​światło podróżuje z ograniczoną szybkością. Studiował księżyce Jowisza i zauważył, że ich zaćmienia miały miejsce wcześniej niż przewidywano, gdy Ziemia była bliżej Jowisza, a stawało się później, gdy Ziemia była dalej. Z Jowisza Roemer rozumował, że jest to rezultat światła poruszającego się ze skończoną szybkością, a przylecenie na Ziemię zajęło więcej czasu, gdy Jowisz znajdował się w większej odległości ". [2]
> "Zasadniczo, kiedy Ziemia była najbliżej Jowisza, zaćmienie nastąpiłoby kilka minut przed przewidywanym czasem i kiedy Ziemia była najdalsza od Jowisza, to zaćmienie nastąpi kilka minut później niż przewidywano. Ostateczne obliczenia, jego dane doprowadziłyby do wniosku, że światło porusza się z prędkością 200 000 km / s. Współcześni zmieniliby wyniki Roemera na dokładniejsze dane na temat orbitowania ziemskiego, i osiągnęliby wartość bliską 300 000 km / s ". [3]
>
> "W 1849 r. Fizeau był w stanie obliczyć prędkość światła, ograniczoną dokładnością swoich pomiarów, Fizeau obliczył prędkość światła na 315 000 km / s". [3]
> "Albert Michelson zdecydował się wypróbować metodę Foucaulta, ale wkrótce uświadomił sobie, że podczas konfigurowania aparatury mógł ją przeprojektować w celu zapewnienia większej dokładności, postanowił zwiększyć głośność i zwiększyć odległość między lusterkami i obiektywami. 18 metrów Foucaulta zdecydował się przedłużyć dystans do 610 m. Udało mu się również zebrać fundusze na użycie bardzo wysokiej jakości luster, aby skupić wiązki światła. Tak dobrze, że jego odkrycia odnotowały prędkość światła 298 299,96 km na sekundę rozniaca się tylko 48,28 kilometrów na sekundę od dzisiejszej wartości, a dokładność jego eksperymentu była tak dobra, że stała się standardowym i najdokładniejszym pomiarem przez następne 40 lat! " [1]
>
> Uniwersalny limit prędkości
> "Praca Einsteina wniosła zasadę, że prędkość światła jest stała w próżni, a ta dziwna rzecz pojawia się bliżej prędkości, którą osiągasz, włączając w to efekty takie jak wydłużenie czasu lub spowolnienie czasu, w którym podróżujesz szybciej. Być najszybszym, z którego masa może podróżować, być może przyszłe zmiany w fizyce również obalą to pojęcie.
> Względności udało się również pogodzić równania Maxwella dla elektryczności i magnetyzmu z prawami mechaniki. Uprościli również obliczenia matematyczne, czyniąc zbędne wyjaśnienia zbytecznymi. Wykorzystano nowoczesne techniki, w tym interferometry i techniki rezonansu wnękowego, aby nadać nam naszą nowoczesną wartość. Dopracowały one nasze oszacowanie tak zwanego limitu prędkości Wszechświata. Nasza uznana obecnie wartość 299 792 458 m / s została wyprowadzona w 1972 roku przez amerykańskie Narodowe Biuro Standardów w Boulder w stanie Kolorado ". [1]
> Skąd wiemy, że prędkość światła jest poprawna?
> "Każdy test, który możemy wymyślić, dał nam bardzo spójne wyniki dla prędkości światła w próżni, od eksperymentów na Ziemi, do czasu potrzebnego na komunikację z naszymi satelitami w odległym Układzie Słonecznym, a jeśli prędkość Światło zależało od wszystkiego, co wykraczało poza geometrię przestrzeni, przez którą podróżuje, widzieliśmy pewne oznaki - eksperymenty przebiegałyby szybko lub wolno o określonej porze roku, lub zmieniałyby się z biegiem czasu. to dlatego prędkość światła w próżni wydaje się być jedną z podstawowych stałych naszego wszechświata ". [4]

Nawet najdziksze wygibasy Wielkiego Guru nie były w stanie
obronić tego idiotyzmu długo i jego Gówienko Ogólne musiało
go odrzucić. Większość fizyków jest oczywiście za tępa, żeby
to zauważyć.

szczepan bialek

unread,
Apr 18, 2018, 11:55:18 AM4/18/18
to

Użytkownik "Tornad" <waj...@aol.com> napisał w wiadomości
news:56639702-8f53-498f...@googlegroups.com...
>
>Pomiary astronomiczne przeprowadzone przez Roemera
Około roku 1676 duński astronom Ole Roemer stał się pierwszą osobą, która
udowodniła, że ??światło podróżuje z ograniczoną szybkością. Studiował
księżyce Jowisza i zauważył, że ich zaćmienia miały miejsce wcześniej niż
przewidywano, gdy Ziemia była bliżej Jowisza, a stawało się później, gdy
Ziemia była dalej. Z Jowisza Roemer rozumował, że jest to rezultat światła
poruszającego się ze skończoną szybkością, a przylecenie na Ziemię zajęło
więcej czasu, gdy Jowisz znajdował się w większej odległości ". [2]
"Zasadniczo, kiedy Ziemia była najbliżej Jowisza, zaćmienie nastąpiłoby
kilka minut przed przewidywanym czasem i kiedy Ziemia była najdalsza od
Jowisza, to zaćmienie nastąpi kilka minut później niż przewidywano.
Ostateczne obliczenia, jego dane doprowadziłyby do wniosku, że światło
porusza się z prędkością 200 000 km / s. Współcześni zmieniliby wyniki
Roemera na dokładniejsze dane na temat orbitowania ziemskiego, i osiągnęliby
wartość bliską 300 000 km / s ". [3]

<Maxwell byl pewien ze szybkosc swiatla zalezy od temperatury.
<Musi byc zatem inna w zimnicy kosmicznej niz w cieplym powietrzu.
<A co Ty sadzisz na ten temat?
S*


Slawek [am-pm]

unread,
Apr 18, 2018, 1:33:11 PM4/18/18
to
W dniu 2018-04-18 o 10:58, Tornad pisze:
> Pytanie i odpowiedz na nie, które znalazłem na swojej poczcie. Przedkladam w tłumaczeniu przez Googla. Przydlugawy ale ciekawy artykul szkoleniowy.
>
> [...]
>
> Czy nie prościej i zgodnie z obserwacjami nie byłoby napisac, ze ta predkosc
> swiatla jest stala w próżni, ale co najważniejsze, ze w odniesieniu do tej
> próżni? A każdy obserwator 'musi' jej wartość zmierzyć jako rowna c+-v, gdzie
> v jest jego predkoscia wlasna, również okreslana w stosunku do tejze próżni?


Tornad - po raz tysięczny zauważę, że próżnia to "nic". Jak Ty chcesz
wyznaczać prędkość względem "niczego"? Jakim cudem "nic" może mieć
jakiekolwiek parametry fizyczne? Jakim cudem "nic" jest w stanie
przenosić olbrzymie energie promieniowania świetlnego?

Odważ się w końcu i przyznaj, że nie chodzi Ci o jakieś "nic", tylko
ośrodek, substancję czy medium - jakiś konkretny, fizyczny byt, w którym
światło się propaguje oraz względem którego światło się propaguje.
Dawno temu ten ośrodek był nazywany eterem, ale jeśli ta nazwa Ci
się nie podoba, określ ją jak chcesz, ale nie bełkocz o próżni.

Niech Ciebie nie deprymuje fakt, że ten ośrodek jest doskonale
przejrzysty i bezstratny, zarówno dla fal elektromagnetycznych (fotonów)
jak i dla wszystkich innych cząstek elementarnych (elektronów, kwarków)
czy mniej elementarnych (protonów, neutronów) - a więc w ostateczności
przenikliwy dla obiektów materialnych. Może on być miliony razy twardszy
od diamentu i masywniejszy od materii gwiazdy neutronowej - i nadal być
dla nas absolutnie niedostrzegalny. Tak jak niedostrzegalna bywa tafla
czystych, szklanych drzwi, na których nieuważni delikwenci rozbijają
niekiedy nosy. Na nasze szczęście i nieszczęście nie rozbijamy nosów
o eter, "wtapiamy się" i przenikamy przez niego gładko i niezauważalnie.

Obserwując w kosmosie odległe obiekty wydaje się nam, że pomiędzy nimi
nic nie ma, co najwyżej trochę pyłu czy kilka atomów w centymetrze
sześciennym pustki. Ale to jest największe złudzenie i największe
nieporozumienie w dziejach świata. Ciebie chyba ono też dotyczy, skoro
ową zajebiście masywną, sztywną i wytrzymałą "osnowę" naszej fizycznej
rzeczywistości nazywasz próżnią.

Koncepcja, którą właśnie przedstawiłem, nie jest niczym oryginalnym.
XIX-wieczni fizycy dość dokładnie ją badali, głównie teoretycznie.
Wymyślili sobie sztywny eter, w którym - jak fale mechaniczne
(dźwiękowe) w sprężystym ośrodku materialnym - propagują się fale
światła (albo dowolne inne fale, później nazwane elektromagnetycznymi).
Gdy przyszło do konkretów oraz prób "namierzenia" owego eteru, nastąpiła
ogromna konsternacja.

Wydawało się oczywiste, że w takim modelu propagacji światła jego
prędkość będzie inna dla obserwatorów "goniących" światło, a inna
dla obserwatorów "uciekających" od światła. Skądinąd wiadomym było,
że Ziemia w ruchu po orbicie wokół Słońca porusza się z prędkością
około 30 km/s, wystarczyło więc zmierzyć prędkość światła raz "do
przodu" w tym ruchu orbitalnym, a raz "do tyłu", aby przynajmniej
jakąś różnicę zauważyć. Tak przynajmniej kombinował Michelson i
Morley w jednym z najdonioślejszych eksperymentów w historii fizyki:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Do%C5%9Bwiadczenie_Michelsona-Morleya

Polecam ten artykuł Twojej uwadze, polecam go również Szczepanowi.
Okazało się, że zbudowany interferometr, obracany w różne strony,
nie wykrył zmian prędkości światła. Cytuję:

"Wynik doświadczenia był zdumiewający dla ówczesnych fizyków,
powszechnie wątpiono w prawdziwość i dokładność pomiaru."

Ty do dzisiaj w to wątpisz, pomimo tego, że budowano coraz dokładniejsze
przyrządy i powtarzano doświadczenia przez kolejne lata. Natomiast
kolega Szczepan nie wątpi w te doświadczenia, gdyż wierzy w to, że eter
krąży razem z planetami wokół Słońca. Ale tak być nie może:

"Wynik eksperymentu próbowano wyjaśnić założeniem, że eter w pobliżu
Ziemi jest przez nią unoszony, w efekcie czego – nieruchomy względem
niej, podczas gdy dalej od niej pozostaje ruchomy. Jednak takie
zachowanie eteru powinno spowodować charakterystyczne krążenie gwiazd
widzianych z Ziemi po elipsach, czego nie obserwuje się."

Rozumiesz, Szczepanie? Odległe gwiazdy stoją "jak drut" na swoich
pozycjach, więc koncepcja eteru unoszonego z Ziemią upadła i została
na zawsze pogrzebana. Nigdy więcej nie wyciągaj już tego truchła spod
ziemi, bo się tylko smród rozchodzi dookoła!

Zatem nie tylko Einsteina bolała głowa z powodu "nieudanych" doświadczeń
typu M-M. On, w przeciwieństwie do Ciebie, kolego Tornado, miał zaufanie
do fizyków doświadczalników, nie wyzywał ich od pętaków i nieudaczników,
nie kombinował, jak poprawić wyniki eksperymentów czy "podciągnąć" pod
z góry założoną tezę. Bo wbrew temu, co fałszywie od dawna rozgłaszasz,
on nie wyssał sobie z palca założenia o stałości prędkości światła
w próżni względem każdego obserwatora. Takie po prostu dostał wyniki
doświadczeń, które zgromadzono, zanim wręcz zaczął myśleć o swojej
teorii.

Zauważ: gdy Michelson wykonał swoje pierwsze doświadczenie, Albercik
miał raptem dwa lata, a późniejsze, dokładniejsze pomiary "M-M"
wykonano, gdy miał lat osiem. Do czasu, gdy podrósł i zaczął
poważnie nad sprawą się zastanawiać, takich czy innych doświadczeń
wykonano (tu)multum, więc byłby chyba szaleńcem (jakim Ty za wszelką
cenę starasz się zostać), aby wątpić w rzetelność wyników tych
doświadczeń.

Znasz taki żarcik o skuteczności psychoterapii? Był pewien gość, który
się moczył. Bardzo mu to przeszkadzało, więc wybrał się na terapię.
Po jakimś czasie przyjaciel, któremu się zwierzył ze swoich kłopotów,
zapytał go, czy leczenie dało jakiś efekt. Ten mu odpowiedział: "Co
prawda nadal się moczę, ale teraz jestem z tego dumny!"

Podobnie stało się z Einsteinem. Ambarasujące wyniki doświadczeń przekuł
na jeden z centralnych postulatów szczególnej teorii względności.
Dał się przy tym omamić diabelskim podszeptom matematołków z ich
geometrycznymi koncepcjami czterowymiarowej czasoprzestrzeni, najpierw
liniowej (w STW), a potem powyginanej i zdeformowanej (w OTW). Jakimś
cudem to wszystko działa, przynajmniej w zakresie znikomych odkształceń
czasoprzestrzennych (z jakimi mamy do czynienia w najbliższej nam
okolicy Układu Słonecznego), czyli w obszarach z niewielkimi
potencjałami pól grawitacyjnych.

Biadolisz tak i biadolisz nad postulatem stałości prędkości światła,
ale to jest doprawdy mały pikuś, z którym sensowna teoria eteru radzi
sobie doskonale (Ty masz w głowie spapraną teorię eteru, więc sobie
z tym nie radzisz). Prawdziwą natomiast katastrofą teorii względności
jest inny jej postulat - ten mówiący o braku wyróżnionego układu
odniesienia. Na mocy tego postulatu eter - będący przecież wyróżnionym
układem odniesienia - musiał zniknąć.

A ja się uprzejmie zapytam, czym są w takim razie na przykład struny
w teorii strun? Czy te gęsto splątane, jednowymiarowe obiekty nie tworzą
przypadkiem czegoś w rodzaju wyróżnionego układu? Określony rodzaj
oscylacji takiej struny objawia się nam jako elektron, a jeśli struna
nie jest do drgań pobudzona, wtedy elektronu nie ma. Niczego nie ma -
więc jest tylko próżnia. Ale "pod spodem" próżni coś jednak jest,
i to coś całkiem nielichego. Gdyby porównać pusty obszar z obszarem
częściowo (lub wręcz całkowicie) zapełnionym materią, to "z zewnątrz"
te obszary niewiele by się od siebie różniły (jeden składałby się
z kłębowiska strun, drugi też z kłębowiska strun, trochę tylko
rozedrganych).

Zmierzam do tego, że z jednej strony wyrzuca się na śmietnik koncepcję
eteru jako "bazy" rzeczywistości, a z drugiej strony wyciąga się ją
z tego śmietnika, oczywiście pod inną nazwą, taką "nieskompromitowaną".
Jakoś trudno ludziom się rozstać z tak wdzięczną ideą, która kiedyś
na dobre zatriumfuje.

I tym optymistycznym akcentem zakończyłbym swój wpis i popis, ale
wrócę na chwilę do Twoich pomiarów prędkości światła. Względem czego
one są robione? Jeśli rozstawiasz jakąkolwiek aparaturę pomiarową
w laboratorium, to w oczywisty sposób prędkość światła mierzysz
względem rozstawionej aparatury. Nie mierzysz jej względem obserwatora,
gdyż ten może "latać" między przyrządami jak kot z pęcherzem. Nie
mierzysz jej względem próżni - bo gdzie jest ta próżnia? Jaki masz dowód
na to, że Twoja aparatura pomiarowa stoi względem tej próżni albo
przynajmniej porusza się z określoną prędkością w określonym kierunku?
Jeśli coś bełkoczesz o prędkości względem próżni, to musisz ją wręcz
pokazać palcem lub w wiarygodny sposób wykazać jej istnienie. Ale
przecież próżnia to nic, czyli coś, co niemal z definicji nie istnieje.

Zupełnie inna rozmowa będzie, gdy zapostulujemy istnienie "nośnika"
światła, które tylko przejściowo (od blisko 140 lat) jest nieuchwytne.
Na razie nie możemy "wbić szpilki" w eter ani narysować na nim jakiegoś
znaku, możemy jednak sobie wyobrażać jego istnienie i zgadywać, jak
jego obecność (i ewentualny ruch) wpływa na nasze pomiary.

Okazuje się, że może nam nieźle namącić w głowie. Skup się teraz
i wysil przez moment, przedstawię pewien eksperyment myślowy,
który był już jakiś czas temu opisany, ale na pewno nie zwróciłeś
na niego uwagi (a być może nawet nie przeczytałeś).

Będziemy mierzyć prędkość światła - tak wprost, jednokierunkowo.
Weźmy 10-metrową szynę stalową, a na jej końcach ustawimy dwie
szybkie fotokomórki. Na przedłużeniu ich osi optycznych znajduje
się laser impulsowy (femtosekundowy). Dokładnie w środku (dlaczego
dokładnie - zaraz wyjaśnię) szyny metalowej (5 metrów od jednej
fotokomórki i 5 metrów od drugiej fotokomórki) znajduje się licznik
tykający z częstotliwością 10 THz, który zaczyna liczyć od zera,
gdy zadziała pierwsza fotokomórka, a zatrzymuje liczenie, gdy
zadziała druga fotokomórka.

W jaki sposób impulsy z fotokomórki docierają do licznika? Umówmy
się, że te sygnały będziemy przekazywać impulsem światła, bo jest
to najszybszy nośnik informacji. Ale i tak trzeba zadbać o to,
aby drogi optyczne od fotokomórek do licznika były identyczne,
więc stąd wynika dokładność pozycjonowania licznika w połowie
dystansu. W zasadzie nie muszą to być jakieś wymyślne fotokomórki.
Skoro wszystko opiera się na impulsach światła, zamiast fotokomórek
mogą być lusterka (pół)przepuszczalne.

Po strzale lasera impuls świetlny wyzwala pierwszą fotokomórkę, a
za jakiś czas drugą fotokomórkę (albo odbijana jest część światła
z pierwszego lusterka i część światła z drugiego). Licznik zlicza -
i nalicza wartość: 333564 impulsy.

Załóżmy, że w tym doświadczeniu układ pomiarowy był nieruchomy
względem eteru. A gdybyśmy teraz cały ten układ rozpędzili do
prędkości 30 km/s, z laserem "z tyłu"? Względem 300000 km/s jest
to 0,01% (jedna dziesięciotysięczna), więc można spodziewać się,
że czas przelotu impulsu światła między fotokomórkami (czy lusterkami)
będzie w tej samej proporcji dłuższy. Powinniśmy więc naliczyć
o 33 impulsy więcej niż poprzednio.

Okaże się jednak, że wynik będzie identyczny. Nie chodzi wcale
o jakiekolwiek dylatacje geometryczne czy czasowe, okazuje się
po prostu, że impuls światła z pierwszej fotokomórki leci dłużej
("pod prąd" eteru), za to z drugiej fotokomórki krócej ("z prądem"
eteru). Dokładne rachunki pokazują, że wszystko się elegancko
skompensuje, i niezależnie od kierunku ruchu czy prędkości (do
tych kilkudziesięciu kilometrów na sekundę) wynik zawsze będzie
taki sam.

Zachęcam, abyś w wolnej chwili narysował to sobie na dużej kartce
i policzył czasy przelotu impulsów światła w różnych sytuacjach
(stojąc względem eteru, lecąc "od lasera" czy "do lasera" - a nawet
w bok). Możesz też testowo zastosować transformaty Lorentza albo
ich nie robić, w tym przypadku one naprawdę nie mają najmniejszego
znaczenia.

Oczywiście nigdzie nie trzeba latać z taką prędkością, wystarczy
pozostać na Ziemi i robić pomiary kilka razy na dobę. To wystarczy,
aby mieć rozrzut "wiatru eteru" o te 30 km/s w każdą możliwą
stronę (a tak naprawdę jest to rząd +/-300 km/s), co jednak pozostanie
bez wpływu na wyniki. Zatem i ten pomiar prędkości światła nie jest
w stanie wykazać naszej prędkości względem hipotetycznego medium
światła.

A jak faktycznie ten eter namierzyć, już kiedyś napisałem. Kłopot
jest jednak taki, że w tym eksperymencie trzeba rozpędzić równolegle
dwie gwiazdy, z których jedna ma zamiar zapaść się do stadium
czarnodziuropodobnego. Na taki eksperyment chwilowo brakuje
funduszy.

--
Sławek

Tornad

unread,
Apr 18, 2018, 1:58:10 PM4/18/18
to
W dniu środa, 18 kwietnia 2018 17:55:18 UTC+2 użytkownik szczepan bialek napisał:
> Użytkownik "Tornad"> napisał w wiadomości

> <Maxwell byl pewien ze szybkosc swiatla zalezy od temperatury.
> <Musi byc zatem inna w zimnicy kosmicznej niz w cieplym powietrzu.
> <A co Ty sadzisz na ten temat?
> S*

No caly czas o to mi chodzi. Ale.
Po pierwsze Maxwell zapodal wzor na predkosc fal EM, w tym swiatla, jako
funkcje stalych materialowych mi i epsilon osrodka. I jego genialna predykcja
była trafna i wielokrotnie doświadczalnie potwierdzona. A mimo tego nadal
obowiazuje postulat Einsteina stalosci predkosci swiatla w próżni ale
rownoczesnie nie w próżni gdyż mierzyc tej predkosci w stosunku do tej próżni
nie wolno.
Mogą ja mierzyc tylko wynajęci obserwatorzy. Ci jednak maja nakazane aby każdy
z nich zmierzyl te predkosc, niezależnie od stanu swego ruchu, jako rowna c.

Druga sprawa, której chyba nikt do tej pory nie zauwazyl albo mu tego zauwazyc
nie było wolno to to, ze Michelson wraz z Moreleyem zmierzyli roznice
predkosci swiatla, zależne od kierunku, jako zerowe. Ale ten pomiar odbyl się
w zatechlym powietrzu w mrocznej piwnicy. Przecie oni mierzyli te predkosc
w powietrzu. W nieruchomym w stosunku do aparatu powietrzu. Gdyby to powietrze
było w stosunku do interferometru w ruchu, uzyskaliby wyraźnie rozne od zerowych wyniki.
Ta predkosc swiatla w powietrzu jest znacząco inna, mniejsza od w próżni. Tam
w tej odpowiedzi sa podane wartości tych predkosci. Roznica jest duza bo ponad
kilkadziesiąt km/sec na korzysc próżni.
A pan Einstein na podstawie tych badan MM, udając, ze o nich nie slyszal
(taki z niego gieniusz był), te zerowe wyniki sobie beztrosko wyekstrapolowal
na proznie. I żaden z owczesnych naukowcow, lacznie z Lorentzem tego
ewidentnego przekretu nie zauważyli. I wspolczesni nam, jak ty ich nazywasz
uczeni tyle, ze niedouczeni. ten ewidentny przekręt, falsz i pospolite
oszustwo, tolerują, udaja, ze ten postulat o stalosci predkosci swiatla w
próżni jest gienielany poprawny, miliony razy sprawdzony, w tym w rezonatorach
wnękowych o wymiarach kieszonkowych.
A Ty masz pamiec dobra tyle, ze wybiorcza. Wiesz co myslal Maxwell, zapewne
Lorentz ale zapominasz o tym, ze ja te sprawy dość dokładnie przeanalizowałem,
nawet jakis artykulik na ten temat naskrobałem a Ty tego nie pamiętasz. Tylko
nadal piszesz historie oparta glownie na swoich wyobrazeniach i gienialnosci
Stockesa, który wymyślil jedna z odmian eteru, eter wirujący z planetami.

No ale to ma tez swoje minusy dodatnie bo umozliwia mi to korekcje wiedzy na
temat tej pop...nej teorii, wiedzy wpojonej niejako na sile przez aparat
ucisku jakim dla mlodziezy sa szkoły, w tym wyższe.

Niechby jakiś dociekliwszy student zapodal cos w tym stylu tego co napisałem,
jestem pewien, ze zaliczenia z fizyki nigdy nie dostanie. Docent, który by
poddal w watpliwosc gienialnos tej teorii, w najlepszym wypadku będzie wezwany
na rektorski dywanik.

Pozdr
Tornad


Tornad

unread,
Apr 18, 2018, 4:21:48 PM4/18/18
to
W dniu środa, 18 kwietnia 2018 19:33:11 UTC+2 użytkownik Slawek [am-pm] napisał:
> W dniu 2018-04-18 o 10:58, Tornad pisze:
> > Pytanie i odpowiedz na nie, które znalazłem na swojej poczcie. Przedkladam w tłumaczeniu przez Googla. Przydlugawy ale ciekawy artykul szkoleniowy.
> >
> > [...]
> >
> > Czy nie prościej i zgodnie z obserwacjami nie byłoby napisac, ze ta predkosc
> > swiatla jest stala w próżni, ale co najważniejsze, ze w odniesieniu do tej
> > próżni? A każdy obserwator 'musi' jej wartość zmierzyć jako rowna c+-v, gdzie
> > v jest jego predkoscia wlasna, również okreslana w stosunku do tejze próżni?
>
> Tornad - po raz tysięczny zauważę, że próżnia to "nic". Jak Ty chcesz
> wyznaczać prędkość względem "niczego"? Jakim cudem "nic" może mieć
> jakiekolwiek parametry fizyczne? Jakim cudem "nic" jest w stanie
> przenosić olbrzymie energie promieniowania świetlnego?

Mam taki sposób a nawet dwa, umozliwoajacy mi pomiar predkosci własnej np. rakiety w odniesieniu do tego Twojego i nie tylko, nic-a. Pierwszy wykonali Studenci z Bogoty, którzy określili predkosc swego labu wykorzystujc efekt Dopplera. Tego klasycznego oczywiście.
Drugi opracowałem sam w oparciu o pomiar wspolczynnika zwalniania tempa chodu zegarow swietlnych. Ten mój sposób jest znacznie prostszy i tanszy.
Tyle, ze jak dotad nie udalo mi się takiego zegara skuckac gdyz jego konstrukcja przerasta moje możliwości manualne i finansowe.

> Odważ się w końcu i przyznaj, że nie chodzi Ci o jakieś "nic", tylko
> ośrodek, substancję czy medium - jakiś konkretny, fizyczny byt, w którym
> światło się propaguje oraz względem którego światło się propaguje.
> Dawno temu ten ośrodek był nazywany eterem, ale jeśli ta nazwa Ci
> się nie podoba, określ ją jak chcesz, ale nie bełkocz o próżni.

Tak gdzies w [polowie XIX wieku "niejaki" Maxwell przewidzial istnienie fsl EM i zapodal wzor, zaleznosc na predkosc fal EM w każdym ośrodku, w tym w próżni. To Twoje nic ma parametry materialne, których wartości znajdziesz w tablicach fizycznych. A predkosc swiatla zależy wlasnie od tych parametrow co zostalo tysiące razy sprawdzone doświadczalnie, tyle, ze z pewnych wzgledow, nazwijmy je poprawnosci politycznej o nim się nie pisze.
Ja to nic czyli proznie zdefiniowalem jako trojwymiarowa przestrzen, w której i w stosunku do której swiatlo i inne fale EM, propaguja się ze stala predkoscia okreslona wzorem Maxwella.

> Niech Ciebie nie deprymuje fakt, że ten ośrodek jest doskonale
> przejrzysty i bezstratny, zarówno dla fal elektromagnetycznych (fotonów)
> jak i dla wszystkich innych cząstek elementarnych (elektronów, kwarków)
> czy mniej elementarnych (protonów, neutronów) - a więc w ostateczności
> przenikliwy dla obiektów materialnych. Może on być miliony razy twardszy
> od diamentu i masywniejszy od materii gwiazdy neutronowej - i nadal być
> dla nas absolutnie niedostrzegalny. Tak jak niedostrzegalna bywa tafla
> czystych, szklanych drzwi, na których nieuważni delikwenci rozbijają
> niekiedy nosy. Na nasze szczęście i nieszczęście nie rozbijamy nosów
> o eter, "wtapiamy się" i przenikamy przez niego gładko i niezauważalnie.

Pieprzysz tak jak to robili uczeni przed stu laty, którzy wyobrazali sobie fale EM jako mechaniczne. Fale EM jak sama nazwa wskazuje nie sa falami materii lecz ciagiem przemian, transformcji pol elektrycznego w magnetyczne i na odwrot. do tego żaden materialny ośrodek nie jest im potrzebny. One zadowalają się tym, by kazdy ośrodek miał tylko mi i epsilon. A to rownie sa parametry bezmasowe.
Tak to Bozia stworzyla i ani ja ani Ty tego nie zmienisz.

> Obserwując w kosmosie odległe obiekty wydaje się nam, że pomiędzy nimi
> nic nie ma, co najwyżej trochę pyłu czy kilka atomów w centymetrze
> sześciennym pustki. Ale to jest największe złudzenie i największe
> nieporozumienie w dziejach świata. Ciebie chyba ono też dotyczy, skoro
> ową zajebiście masywną, sztywną i wytrzymałą "osnowę" naszej fizycznej
> rzeczywistości nazywasz próżnią.

No bo rzeczywiście w tej bezkresnej próżni nic materialnego nie ma. I to nie jest żadne zludzenie tylko niejako namacalny fakt. Oprocz oczywiście tych materialnych cial niebieskich, które w niej i z niej kiedyś powstaly.
>
> Koncepcja, którą właśnie przedstawiłem, nie jest niczym oryginalnym.
> XIX-wieczni fizycy dość dokładnie ją badali, głównie teoretycznie.
> Wymyślili sobie sztywny eter, w którym - jak fale mechaniczne
> (dźwiękowe) w sprężystym ośrodku materialnym - propagują się fale
> światła (albo dowolne inne fale, później nazwane elektromagnetycznymi).
> Gdy przyszło do konkretów oraz prób "namierzenia" owego eteru, nastąpiła
> ogromna konsternacja.
To byli ludzie zindokrynowani teoria eteru, który funkcjonowal przez ladnych kilkadziesiat lat jako sztywny, galaretowaty, wleczony czy orany. A on jest ośrodkiem niematerialnym i zadnej orce czy wyginaniu nie podlega.
>
> Wydawało się oczywiste, że w takim modelu propagacji światła jego
> prędkość będzie inna dla obserwatorów "goniących" światło, a inna
> dla obserwatorów "uciekających" od światła. Skądinąd wiadomym było,
> że Ziemia w ruchu po orbicie wokół Słońca porusza się z prędkością
> około 30 km/s, wystarczyło więc zmierzyć prędkość światła raz "do
> przodu" w tym ruchu orbitalnym, a raz "do tyłu", aby przynajmniej
> jakąś różnicę zauważyć. Tak przynajmniej kombinował Michelson i
> Morley w jednym z najdonioślejszych eksperymentów w historii fizyki:

No i dobrze kombinowali. tyle, ze popełnili dwa karynalne bledy. Pierwszy, ze swoje badania prowadzili w nieruchomym powietrzu. A drugi, ze ich instrumant był za maly nawet do zauważenia ruchow orbitalnych nie pisząc już o wirowym ziemi.
Pan Miller skonstruowal aparat o trzykrotnie od Michelsona dluzszych drogach swiatla i na gorze mt Wilson wykonal drobiazg, kilkaset tysięcy pomiarow, na podstwie których okreslil nie tylko predkosci ruchu ziemi lecz całego układu slonecznego i jego ruch gdzies w kierunku na południe widzialnego wszechświata.
Jak się pan Einstein o tym dowiedział to nakazal panu Schaklandowi zweryfikowania a scislej reanalize pomiarow Millera już po jego śmierci. Pan Schakland rozkaz wykonal i te badania reanalizowal tak, ze okazaly się one calkiem bledne i nie warte nawet uwagi. Bo ponoc 10 cm wartwa korka, którym było ocieplone obserwatorium była za cienka. Drugi powod to ten, ze Miller liczyl wartości srednie z kilkuset pomiarow a powinien wzorem Michelsona i Moreleya liczyc je tylko w kilku wybranych. Wybranych chyba pod katem ich zgodności z zalozeniem, ze będą one zerowe.
Powtorne wykonanie takiej reanalizy nie jest już możliwe gdyz w czasie tej pierwszej wyniki zrodlowe pomiarow Millera w niewyjaśnionych okolicznościach zaginely. Na powtórzenie tych pomiarow podobno szkoda pieniędzy bo wiadomo, ze one musiałyby poprzeć postulaty pana Einsteina pod rygorem opublikownym przez niego w czasopiśmie New York Tribune, wywiadu, w którym Einstein przestrzegl, ze każdy kto odwazy się jego teorie skrytykowac zostanie uznany za antysemite. do ktoregos tam pokolenia.

> https://pl.wikipedia.org/wiki/Do%C5%9Bwiadczenie_Michelsona-Morleya
Mlody jak ja te raporty czytałem to Tys boso za orkiestra deta po wsi latal.

> Polecam ten artykuł Twojej uwadze, polecam go również Szczepanowi.
> Okazało się, że zbudowany interferometr, obracany w różne strony,
> nie wykrył zmian prędkości światła. Cytuję:
>
> "Wynik doświadczenia był zdumiewający dla ówczesnych fizyków,
> powszechnie wątpiono w prawdziwość i dokładność pomiaru."
>
> Ty do dzisiaj w to wątpisz, pomimo tego, że budowano coraz dokładniejsze
> przyrządy i powtarzano doświadczenia przez kolejne lata. Natomiast
> kolega Szczepan nie wątpi w te doświadczenia, gdyż wierzy w to, że eter
> krąży razem z planetami wokół Słońca. Ale tak być nie może:

Wykonano tysiące może nawet milioony badan w tym nawet na rezonatorach wnękowych, takich kieszonkowych.
Ale jak dotad nikomu nie udalo się zdobyc pieniedzy na wykonanie badan podstawowych takich jakie wykonal Miller a pozniej Michelson samotny na interferometrze próżniowym, który wykazak rozne od zerowych wyniki.
Niestety pomiary te sa ignorowane i znany jest jedynie ten wykonany w mrocznej piwnicy wynik MM.

> "Wynik eksperymentu próbowano wyjaśnić założeniem, że eter w pobliżu
> Ziemi jest przez nią unoszony, w efekcie czego – nieruchomy względem
> niej, podczas gdy dalej od niej pozostaje ruchomy. Jednak takie
> zachowanie eteru powinno spowodować charakterystyczne krążenie gwiazd
> widzianych z Ziemi po elipsach, czego nie obserwuje się."

Było tych teorii i tlumaczen sporo. Nawet sam Lorentz się ponizyl i swoje rozwiązanie zapodal. Nie wiem może zrobil to dla jaj bo uważam go za gościa z glowa na karku. To on wyprowadzil wzor na gamme i wynalazł skrocenie Fidgeralda, które pan Einstein wkrótce opublikowal jako swoje w pracce z 1905 roku.
Oczywiscie wzor na gamme Einstein zgadl. Podbnie jak ten uważany powszechnie za najgienilniejszy wzor na emcekwadrat, ktory rowniez zgadl. Jako dowod zapodaje brak jakichkolwiek referencji pod tym jego artykulem opublikowanym w Annale der Fizik czy jakos tak.

> Rozumiesz, Szczepanie? Odległe gwiazdy stoją "jak drut" na swoich
> pozycjach, więc koncepcja eteru unoszonego z Ziemią upadła i została
> na zawsze pogrzebana. Nigdy więcej nie wyciągaj już tego truchła spod
> ziemi, bo się tylko smród rozchodzi dookoła!
>
Masz racje i ciesze sie z tego bo mam nadzieje na to, ze mój eter zacznie być modny i znajdzie się na topie. No i mój wzor na gamme poprzeczna i podluzna, o której zapewne jeszcze nie slyszales.

> Zatem nie tylko Einsteina bolała głowa z powodu "nieudanych" doświadczeń
> typu M-M. On, w przeciwieństwie do Ciebie, kolego Tornado, miał zaufanie
> do fizyków doświadczalników, nie wyzywał ich od pętaków i nieudaczników,
> nie kombinował, jak poprawić wyniki eksperymentów czy "podciągnąć" pod
> z góry założoną tezę. Bo wbrew temu, co fałszywie od dawna rozgłaszasz,
> on nie wyssał sobie z palca założenia o stałości prędkości światła
> w próżni względem każdego obserwatora. Takie po prostu dostał wyniki
> doświadczeń, które zgromadzono, zanim wręcz zaczął myśleć o swojej
> teorii.

>Einstein nie wykonal w swym zyciu zadnego, nawet najprostszego doswiadczenia. on tylko podgladal co kto robi i potem publikowal jako swoje. Podobno zdarzylo mu się opublikować podsunięty mu celowo ewidentny bubel, który musial szybko wycofać z publikacji.

> Zauważ: gdy Michelson wykonał swoje pierwsze doświadczenie, Albercik
> miał raptem dwa lata, a późniejsze, dokładniejsze pomiary "M-M"
> wykonano, gdy miał lat osiem. Do czasu, gdy podrósł i zaczął
> poważnie nad sprawą się zastanawiać, takich czy innych doświadczeń
> wykonano (tu)multum, więc byłby chyba szaleńcem (jakim Ty za wszelką
> cenę starasz się zostać), aby wątpić w rzetelność wyników tych
> doświadczeń.

> To go w pelni tłumaczy, ze nie znal prac Michelsona i wielu innych. Ale był bardzo towarzyski znal Maxwella i wielu innych naukowcow, w tym pania Marysie z domu Sklodowska, z która zrobil sobie zdjecie nad jakims alpejskim jeziorem. Niestety nie za bardzo miał co od niej zerznac.

> Znasz taki żarcik o skuteczności psychoterapii? Był pewien gość, który
> się moczył. Bardzo mu to przeszkadzało, więc wybrał się na terapię.
> Po jakimś czasie przyjaciel, któremu się zwierzył ze swoich kłopotów,
> zapytał go, czy leczenie dało jakiś efekt. Ten mu odpowiedział: "Co
> prawda nadal się moczę, ale teraz jestem z tego dumny!"
>
Dowcip jak dowcip, znam lepsze ale jako przerywnik czy na odsapniecie od nadmiaru wiedzy niezly.

> Podobnie stało się z Einsteinem. Ambarasujące wyniki doświadczeń przekuł
> na jeden z centralnych postulatów szczególnej teorii względności.
> Dał się przy tym omamić diabelskim podszeptom matematołków z ich
> geometrycznymi koncepcjami czterowymiarowej czasoprzestrzeni, najpierw
> liniowej (w STW), a potem powyginanej i zdeformowanej (w OTW). Jakimś
> cudem to wszystko działa, przynajmniej w zakresie znikomych odkształceń
> czasoprzestrzennych (z jakimi mamy do czynienia w najbliższej nam
> okolicy Układu Słonecznego), czyli w obszarach z niewielkimi
> potencjałami pól grawitacyjnych.

Chlopie, jesteś zindokrynowany zarówno tymi absurdalnymi postulatami jak i tezami tej najidiotyczniejszej pod sloncem teorii.
Zapamietaj, ze dylatacja czasu fizycznie nie istnieje.
Jakies idiotyczne skracanie się linijek fizycznie nie istnieje.
Stalosc predkosci swiatla w próżni w odniesieniu do każdego obserwatora jest fizyczna bzdura, taka stalosc fizycznie nie istnieje.
Owszem predkosc swiatala w próżni jest stala ale ten postulat wymaga uscislenia o slowa oraz w stosunku do tej próżni.
Absurdem jest zwid pana Einsteina, ze każdy obserwator 'musi' te predkosc swiatla zmierzyć jako stala i rowna c, bo tak nie jest i być nie ma prawa. Jak się obserwator do zrodla swiatla zbliza to on musi zmierzyć te predkosc jako rowna c+v. A jak się od zrodla oddala to c-v.

> Biadolisz tak i biadolisz nad postulatem stałości prędkości światła,
> ale to jest doprawdy mały pikuś, z którym sensowna teoria eteru radzi
> sobie doskonale (Ty masz w głowie spapraną teorię eteru, więc sobie
> z tym nie radzisz). Prawdziwą natomiast katastrofą teorii względności
> jest inny jej postulat - ten mówiący o braku wyróżnionego układu
> odniesienia. Na mocy tego postulatu eter - będący przecież wyróżnionym
> układem odniesienia - musiał zniknąć.
>
Pan Einstein kombinowal aby te swoje zwidy utrzymac ale mu się to nie udalo. ktoś napisał, ze ten problem dwuznaczności stalosci predkosci swiatla doprowadzal go do rozpaczy. I to rozpaczy skarajnej godnej najwyszszego wspolczucia.
Ale swoich zwidów i wewnętrznie sprzecznych sformulowan w tych postulatach nie zmienil. Zamiast tego wydal dekrat o kaze grożącej kazdemu kto odwazy się jego gienialne teorie skrytykować. I ten bat dzialado dnia dzisiejszego.

> A ja się uprzejmie zapytam, czym są w takim razie na przykład struny
> w teorii strun? Czy te gęsto splątane, jednowymiarowe obiekty nie tworzą
> przypadkiem czegoś w rodzaju wyróżnionego układu? Określony rodzaj
> oscylacji takiej struny objawia się nam jako elektron, a jeśli struna
> nie jest do drgań pobudzona, wtedy elektronu nie ma. Niczego nie ma -
> więc jest tylko próżnia. Ale "pod spodem" próżni coś jednak jest,
> i to coś całkiem nielichego. Gdyby porównać pusty obszar z obszarem
> częściowo (lub wręcz całkowicie) zapełnionym materią, to "z zewnątrz"
> te obszary niewiele by się od siebie różniły (jeden składałby się
> z kłębowiska strun, drugi też z kłębowiska strun, trochę tylko
> rozedrganych).

>Rozumiem Cie i swoiście podziwim. Kilka dnitemu skopiowalem artykulnstruktazowy dlaiernyc w te teorie. Oazuje się, ze ona ma bledy i to nawet duże ale dzięki niej nie zadlugo powstanie nowa teoria wolna od tych iedoskonalosci. Teoria oparta o mechnike kwantowa. teoria,która bez tej gienalnej nigdy prawa powstać by nie miała. I tak trzymac.

> Zmierzam do tego, że z jednej strony wyrzuca się na śmietnik koncepcję
> eteru jako "bazy" rzeczywistości, a z drugiej strony wyciąga się ją
> z tego śmietnika, oczywiście pod inną nazwą, taką "nieskompromitowaną".
> Jakoś trudno ludziom się rozstać z tak wdzięczną ideą, która kiedyś
> na dobre zatriumfuje.

>No wlasnie . czy zdajesz sobie sprawę z tego jak kiedyś tej teorii będzie nam brakowało? czy potrafisz sobie uswiadon=mic ile smobojstw nastapi po ewentualnym jej zastąpieni inna, która zbliży się do tej ale nigdy jej nie przeskoczy. Czy wiesz ilu swiatlych ludzi dostanie plpitacji serca i jaka to będzie strata dla ludkosci gdy jeden z drugim decydent straci ciepla posadke i te miliardowe granty preznaczone na niejako chroniczne jej powtwierdzanie?

> I tym optymistycznym akcentem zakończyłbym swój wpis i popis, ale
> wrócę na chwilę do Twoich pomiarów prędkości światła. Względem czego
> one są robione? Jeśli rozstawiasz jakąkolwiek aparaturę pomiarową
> w laboratorium, to w oczywisty sposób prędkość światła mierzysz
> względem rozstawionej aparatury. Nie mierzysz jej względem obserwatora,
> gdyż ten może "latać" między przyrządami jak kot z pęcherzem. Nie
> mierzysz jej względem próżni - bo gdzie jest ta próżnia? Jaki masz dowód
> na to, że Twoja aparatura pomiarowa stoi względem tej próżni albo
> przynajmniej porusza się z określoną prędkością w określonym kierunku?
> Jeśli coś bełkoczesz o prędkości względem próżni, to musisz ją wręcz
> pokazać palcem lub w wiarygodny sposób wykazać jej istnienie. Ale
> przecież próżnia to nic, czyli coś, co niemal z definicji nie istnieje.

Piszesz tak,ze przypomnial mi się stary dowcip o ludziach ktorzy bardzo dobrze wiedza jak to się robi tyle ze sami tego zrobić nie mogą. Czyli jak ochraniarz haremu.
> Zupełnie inna rozmowa będzie, gdy zapostulujemy istnienie "nośnika"
> światła, które tylko przejściowo (od blisko 140 lat) jest nieuchwytne.
> Na razie nie możemy "wbić szpilki" w eter ani narysować na nim jakiegoś
> znaku, możemy jednak sobie wyobrażać jego istnienie i zgadywać, jak
> jego obecność (i ewentualny ruch) wpływa na nasze pomiary.
>
No proszę, jesteś zdolnymuczniem. Pan Einstein bylby z Ciebie dumny. Zapostulujesz sobie,ze każdy fotonma w swoim mlym torusku czujnik , ktory jak zobaczy na swej drodze obserwatora, który chciałby zmierzyć jego predkosc, toten czujnikwysle takie impulsy, zeswiatlo zwolni lub przyspieszy w zaleznosci od tego czy ten obserwator się do niego zbliza czy oddala...
Niestyy przyszlo na zyc w takim a nie innym wszechwiaecie, w którym obowiazuja okrslone prawa a których jak dotad nikomu ani zmienić ani ich zmodyfikować się nie udalo.
Konczebo mi się pisanie dziwnie zwalnia. Czyzby czas mu się zaczal dylatowac?

> Okazuje się, że może nam nieźle namącić w głowie. Skup się teraz
> i wysil przez moment, przedstawię pewien eksperyment myślowy,
> który był już jakiś czas temu opisany, ale na pewno nie zwróciłeś
> na niego uwagi (a być może nawet nie przeczytałeś).
>
> Będziemy mierzyć prędkość światła - tak wprost, jednokierunkowo.
> Weźmy 10-metrową szynę stalową, a na jej końcach ustawimy dwie
> szybkie fotokomórki. Na przedłużeniu ich osi optycznych znajduje
> się laser impulsowy (femtosekundowy). Dokładnie w środku (dlaczego
> dokładnie - zaraz wyjaśnię) szyny metalowej (5 metrów od jednej
> fotokomórki i 5 metrów od drugiej fotokomórki) znajduje się licznik
> tykający z częstotliwością 10 THz, który zaczyna liczyć od zera,
> gdy zadziała pierwsza fotokomórka, a zatrzymuje liczenie, gdy
> zadziała druga fotokomórka.
>
> W jaki sposób impulsy z fotokomórki docierają do licznika? Umówmy
> się, że te sygnały będziemy przekazywać impulsem światła, bo jest
> to najszybszy nośnik informacji. Ale i tak trzeba zadbać o to,
> aby drogi optyczne od fotokomórek do licznika były identyczne,
> więc stąd wynika dokładność pozycjonowania licznika w połowie
> dystansu. W zasadzie nie muszą to być jakieś wymyślne fotokomórki.
> Skoro wszystko opiera się na impulsach światła, zamiast fotokomórek
> mogą być lusterka (pół)przepuszczalne.

No wlasnie bardzo dobrze wiesz jak to sie robi. Zebys jeszcze sam potrafil to skuckac. Bylbys wielki, czego Ci zycze.
Pozdr
Tornad

szczepan bialek

unread,
Apr 19, 2018, 3:09:34 AM4/19/18
to

Użytkownik "Tornad" <waj...@aol.com> napisał w wiadomości
news:d2d78979-a073-40b6...@googlegroups.com...
W dniu środa, 18 kwietnia 2018 17:55:18 UTC+2 użytkownik szczepan bialek
napisał:
>
> <Maxwell byl pewien ze szybkosc swiatla zalezy od temperatury.
> <Musi byc zatem inna w zimnicy kosmicznej niz w cieplym powietrzu.
> <A co Ty sadzisz na ten temat?
> S*

A Ty masz pamiec dobra tyle, ze wybiorcza. Wiesz co myslal Maxwell, zapewne
Lorentz ale zapominasz o tym, ze ja te sprawy dość dokładnie
przeanalizowałem,
nawet jakis artykulik na ten temat naskrobałem a Ty tego nie pamiętasz.
Tylko
nadal piszesz historie oparta glownie na swoich wyobrazeniach i
gienialnosci
Stockesa, który wymyślil jedna z odmian eteru, eter wirujący z planetami.

<Zapomniales napisac czy wg Ciebie szybkosc swiatla zalezy od temperatury.
<Wiem ze wiesz ze w powietrzu zalezy.
<Zatem napisz czy zalezy od temperatury rzadkiej plazmy, czyli wiatru
slonecznego.
<Bo Roemer mierzyl w tej rzadkiej plazmie.
S*



szczepan bialek

unread,
Apr 19, 2018, 3:17:39 AM4/19/18
to

Użytkownik "Slawek [am-pm]" <sl...@antyspm.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:pb7vln$bnb$1...@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>
> Ty do dzisiaj w to wątpisz, pomimo tego, że budowano coraz dokładniejsze
> przyrządy i powtarzano doświadczenia przez kolejne lata. Natomiast
> kolega Szczepan nie wątpi w te doświadczenia, gdyż wierzy w to, że eter
> krąży razem z planetami wokół Słońca. Ale tak być nie może:
>
> "Wynik eksperymentu próbowano wyjaśnić założeniem, że eter w pobliżu
> Ziemi jest przez nią unoszony, w efekcie czego - nieruchomy względem
> niej, podczas gdy dalej od niej pozostaje ruchomy.

Stokes napisal ze eter wiruje razem ze Sloncem. To nie to samo co napisales.

> Jednak takie
> zachowanie eteru powinno spowodować charakterystyczne krążenie gwiazd
> widzianych z Ziemi po elipsach, czego nie obserwuje się."
>
> Rozumiesz, Szczepanie? Odległe gwiazdy stoją "jak drut" na swoich
> pozycjach, więc koncepcja eteru unoszonego z Ziemią upadła i została
> na zawsze pogrzebana. Nigdy więcej nie wyciągaj już tego truchła spod
> ziemi, bo się tylko smród rozchodzi dookoła!
>
Dla takiej wizji Stokes wyjasnil aberracje swiatla gwiazd. Znowu nie
czytales oryginalow.
Ciagle cytujesz jakis podrecznik.
S*


Krzysztof

unread,
Apr 19, 2018, 4:01:59 AM4/19/18
to
W dniu środa, 18 kwietnia 2018 19:33:11 UTC+2 użytkownik Slawek [am-pm] napisał:
Chyba z techniką jesteś na bakier - próżnia to brak materii między masami.
Jeśli w przestrzeni kosmicznej masz liczbę cząsteczek w cm3 od 10^9 do 1,
to przy 1 ile masz pustych mm3?
Ten pusty mm3 jest próżnią doskonałą.
K.

Tornad

unread,
Apr 19, 2018, 6:00:54 AM4/19/18
to
W dniu czwartek, 19 kwietnia 2018 09:09:34 UTC+2 użytkownik szczepan bialek napisał:
> Użytkownik "Tornad" napisał w wiadomości

> nadal piszesz historie oparta glownie na swoich wyobrazeniach i
> gienialnosci
> Stockesa, który wymyślil jedna z odmian eteru, eter wirujący z planetami.
>
> <Zapomniales napisac czy wg Ciebie szybkosc swiatla zalezy od temperatury.
> <Wiem ze wiesz ze w powietrzu zalezy.
> <Zatem napisz czy zalezy od temperatury rzadkiej plazmy, czyli wiatru
> slonecznego.
> <Bo Roemer mierzyl w tej rzadkiej plazmie.
> S

Nie tyle zapomniałem co komputer mi zwariowal. Naciskam guzik na jakas litere
a ta ukazuje się mi dopiero po upływie np sekundy. Chyba komputer tez się
naczytal tych bzdur o dylatacji czasu i mi się zaczal zdylatowywac.

Dzis jakby mu przeszlo wiec swe wywody a scislej moje zwidy kontynuuje.
Specjalnie dla Ciebie jako jednego z najlepszych w Polsce Centralnej i
okolicach historyka nauk przyrodniczych. Czlowieka na glowa którego Muza
Tworczosci Wszelakiej ochoczo sobie furka.

Otoz jak pisalem predkosc swiatla zależy jedynie od dwóch stalych;
przenikalnosci elektrycznej i magnetycznej osrodka.
Stale te dla próżni sa stale bo proznia, jeśli w ogole można mowic o jej
temperaturze, ma ja stala. Chyba jeszcze nikomu zmierzyć się tej temperatury
próżni nie udało. Bo w istocie moznaby zmierzyć tylko temperature samego
termometru umieszczonego w tej prozni.

Co prawda chłopcy prozniowcy cos tam kombinują, utozsamiaja temperature próżni
z promieniowniem nazywanym reliktowym ale w rzeczywistosci sami nie za bardzo
wiedza z czym to się je.

Zatem z dużym prawdopodobieństwem poprawnosci mogę zapodać, ze predkosc swiatla
w próżni i co najważniejsze, w odniesieniu do tej próżni, jest do "bulu" stala.

Ale już w innych ośrodkach, np. powietrzu czy jakiejs plazmie, czy w tym co
powszechnie rozumie się jako materialny eter, ta predkosc stala już nie jest.

Dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Bo stale mi i epsilon każdego osrodka
materialnego sa, jak wszystko inne, zależne od temperatury.
Chyba pamiętasz, ze panowie Michelson i Moreley mieli problemy z utrzymaniem
temperatury w pomieszcaeniach w których ten interfrometer ekploatowali.
W końcu wykorzystali stalosc temperatury gruntu, ktora zima lato ma wartość
około 8-10 st. C. I ustawili go w mrocznej ale stolocieplnej piwnicy.

A pan Shakland "zjechal" badania Millera podpierajac się wlasnie ta trudnoscia
stabilizacji temperatury. Wiec chyba nie trzeba Ci wiecej tlumaczyc, ze
tempertura w tym i wielu innych przypadkach pomiarow, odgrywa bardzo wazna
wręcz kluczowa role, ktora potrafi wyniki badan zaklocic do cna.

Ale sa tez przypadki, w których wpływ tej temperatury swiadomie i celowo się
pomija. Mam tu na mysli te najginialniejsze jak wszystko co zawiązane jest
z ta najdebilniejsza teoria, pomiary pana Edingtona uginania się swiatla
gwiazd podobno na grawiatacji słonecznej a w istocie na heliosferze słonecznej.

Jak sam piszesz zatem wiesz, ze predkosc swiatla zależy od temperatury osrodka
materialnego. Ja dodam, ze zależy ale posrednio. Najpierew pod wpływem
podwyzszonej temperatury powiększają się parametry elektro - magnetyczne
osrodka a potem one zgodnie z regula Maxwella powodują zwalnianie predkosci
swiatla przechodzacego przez ten rozgrzany do bialosci osrodek.

Chlopcy relatywowcy tego czynnika nie uwzgledniaja a on jak wiele innych
zjawisk pasożytniczych w każdym pomiarze, zatem i w tych warunkach zachodzi.
Relatywisci twierdza, ze tych czastek wiatru, emitowanych z jadra słonecznego
jest za mało aby one mogly zmienić kierunek biegu swiatla. Pisza tak, bo im
tak pasuje do obrony tez tej najidiotyczniejszej w dziejach teorii. Na tej
podstawie, tym jedynym w historii pomiarze Sera Edingtona, w dodatku nie
wiadomo czy nie naciagnietym, opiera się cala teorie tych czarnych dziur,
popielatych materii ciemnych energii, a nawet czarnych dziur obrośniętych
promieniowaniem Hawkinga. Chyba również czarnym tyle ze w pierscienie
spowitych.
A czy ktoś pokusil się zbadac ocenic czy nawet oszacować ilość tych drobin
plazmy? Nie slyszalem. Wiem tylko, ze w czasie wzmożonej aktywności słonecznej
cale chmary tych wysokoenergetycznych, zjonizowanych czastek materialnych
dolatują do Ziemi po dwu dniach to sieja w jej polu geomagnetycznym poważne
zamieszania. Nawet przewody, transformatury i rurociagi metalowe na Alasce się
popalily jak taka wypasiona burza geomagentyczne do Ziemi dotarla.

Slonce jest od nas odlegle o te średnio 150 milionow km. Zakladajac ze gestosc
tego wiatru słonecznego maleje z odlegloscia do kwadratu (sześcianu?) to
wyliczona przez relatywistow ilość tych czastek w bazposredniej bliskości czyli
w tej koronie słonecznej, zostala tendencyjnie mocno zanizona.

No i te czastki maja baaardzo wysoka temperature.
Każdy w miare normalny Gawiedz stwierdzi, ze rzeczywiscie promienie gwiazd
mogą się w tej plazmowej obwódce wokół slonecznej normalnie uginac ale na
zasadzie czysto optycznej. A nie grawitacyjnej jak chce tego pan Einstein
i Spolka.

Pozdr
Tornad

J.F.

unread,
Apr 19, 2018, 6:04:17 AM4/19/18
to
Użytkownik "Tornad" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:e7bdae30-7769-4539...@googlegroups.com...
>Mam taki sposób a nawet dwa, umozliwoajacy mi pomiar predkosci
>własnej np. rakiety w odniesieniu do tego Twojego i nie tylko, nic-a.
>Pierwszy wykonali Studenci z Bogoty, którzy określili predkosc swego
>labu wykorzystujc efekt Dopplera. Tego klasycznego oczywiście.

Ciagle zapominasz, ze to ma dwa konce - nie wiedzac z jaka predkoscia
porusza sie zrodlo, nie znasz czestotliwosci nadawanej, wiec nie
mozesz, nawet klasycznie, okreslic predkosci odbiornika.

Mozesz okreslic zmiany predkosci odbiornika - jesli zalozysz, ze
nadajnik nie zmienia predkosci miedzy tymi dwoma pomiarami.


> Drugi opracowałem sam w oparciu o pomiar wspolczynnika zwalniania
> tempa chodu zegarow swietlnych. Ten mój sposób jest znacznie
> prostszy i tanszy.
> Tyle, ze jak dotad nie udalo mi się takiego zegara skuckac gdyz jego
> konstrukcja przerasta moje możliwości manualne i finansowe.

I stale zapominasz o jednym doswiadczeniu (a raczej wielu podobnych) i
przypominasz inne - ktorego jakos nikt nie mogl powtorzyc ...

>Tak gdzies w [polowie XIX wieku "niejaki" Maxwell przewidzial
>istnienie fsl EM i zapodal wzor, zaleznosc na predkosc fal EM w
>każdym ośrodku, w tym w próżni.
>To Twoje nic ma parametry materialne, których wartości znajdziesz w
>tablicach fizycznych.

No, takie umiarkowanie materialne, bo pola elektrycznego czy
magnetycznego ani zobaczyc, ani dotknac ...

Nawiasem mowiac - ruch przez ten eter powinien chyba powodowac zmiany
w efektach magnetycznych i elektrycznych ... takze tych prawie
stalych, nie tylko swiatlo ... a nie obserwujemy.

J.


J.F.

unread,
Apr 19, 2018, 6:42:40 AM4/19/18
to
Użytkownik "Tornad" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:56639702-8f53-498f...@googlegroups.com...
>Pomiary astronomiczne przeprowadzone przez Roemera
>Około roku 1676 duński astronom Ole Roemer stał się pierwszą osobą,
>która udowodniła, że ​​światło podróżuje z ograniczoną szybkością.
>Studiował księżyce Jowisza i >zauważył, że ich zaćmienia miały
>miejsce wcześniej niż przewidywano, gdy Ziemia była bliżej Jowisza, a
>stawało się później, gdy Ziemia była dalej. Z Jowisza Roemer
> >rozumował, że jest to rezultat światła poruszającego się ze
>skończoną szybkością, a przylecenie na Ziemię zajęło więcej czasu,
>gdy Jowisz znajdował się w większej >odległości ". [2]
>"Zasadniczo, kiedy Ziemia była najbliżej Jowisza, zaćmienie
>nastąpiłoby kilka minut przed przewidywanym czasem i kiedy Ziemia
>była najdalsza od Jowisza, to zaćmienie nastąpi kilka minut później
>niż przewidywano.

O ile dobrze pamietam, tosmy to dyskutowali, i troche inaczej
zmierzyl - jak Ziemia sie oddalala, to czas sie wydluzal, a pol roku
pozniej jak przyblizala - skracal.
I z tych roznic wyciagnal wnioski.

>Ostateczne obliczenia, jego dane doprowadziłyby do wniosku, że
>światło porusza się z prędkością 200 000 km / s. Współcześni
>zmieniliby wyniki Roemera na dokładniejsze dane na temat orbitowania
>ziemskiego, i osiągnęliby wartość bliską 300 000 km / s ". [3]

Bo trzeba znac odleglosc Ziemia-Slonce.
A ja nie tak latwo zmierzyc.

>Skąd wiemy, że prędkość światła jest poprawna?

A teraz zmienilismy definicje metra i na pewno jest poprawna :-)

Mam tylko nadzieje, ze ktos czasem wyciaga ten wzorzec metra i
sprawdza, czy jest dokladna takze stara metoda :-)

J.

Tornad

unread,
Apr 19, 2018, 8:27:49 AM4/19/18
to
W dniu czwartek, 19 kwietnia 2018 12:04:17 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
> Użytkownik "Tornad" napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:e7bdae30-7769-4539...@googlegroups.com...
> >Mam taki sposób a nawet dwa, umozliwoajacy mi pomiar predkosci
> >własnej np. rakiety w odniesieniu do tego Twojego i nie tylko, nic-a.
> >Pierwszy wykonali Studenci z Bogoty, którzy określili predkosc swego
> >labu wykorzystujc efekt Dopplera. Tego klasycznego oczywiście.
>
> Ciagle zapominasz, ze to ma dwa konce - nie wiedzac z jaka predkoscia
> porusza sie zrodlo, nie znasz czestotliwosci nadawanej, wiec nie
> mozesz, nawet klasycznie, okreslic predkosci odbiornika.
>
> Mozesz okreslic zmiany predkosci odbiornika - jesli zalozysz, ze
> nadajnik nie zmienia predkosci miedzy tymi dwoma pomiarami.

Dokladnie tak sobie założyli ci studenci.
Wiadomo im było jak chyba każdemu, ze Slonce porusza się w tej bezkresnej
próżni albo w moim UUO, po jakiejś krzywej linii. Ale razem z Ziemia, która
wokół niego krazy.
Wiec problem ruchu bezwzglednego odpada bo matoda Dopplera umozliwia
określenie przesuniec prazkow ze zrodla bedacego w ruchu. Chlopcy nie robili
nic tylko czekali az ich powierzchnia Ziemi do Slonca nieco się zbliży rankiem
i oddali wieczorem.

I te predkosc zbliżania się i oddalania zmierzyli. A zmierzyli ja dzięki temu,
ze wcześniej założyli, ze predkosc swiatla slonecznego okreslana oczywiscie w
odniesieniu do tej nieruchomej próżni jest stala i rowna c. A z pomiarow ta
predkosc wyszla im zmienna i rowna c+-v. gdzie v było predkoscia obwodowa ich
laboratorium zlokalizowanym blisko rownika.

> > Drugi opracowałem sam w oparciu o pomiar wspolczynnika zwalniania
> > tempa chodu zegarow swietlnych. Ten mój sposób jest znacznie
> > prostszy i tanszy.
> > Tyle, ze jak dotad nie udalo mi się takiego zegara skuckac gdyz jego
> > konstrukcja przerasta moje możliwości manualne i finansowe.
>
> I stale zapominasz o jednym doswiadczeniu (a raczej wielu podobnych) i
> przypominasz inne - ktorego jakos nikt nie mogl powtorzyc ...

Te wszystkie doświadczenia to praktycznie jedno, może dwa, obydwa wykonane
przez Michelsona. Inne albo się ignoruje (Miller i pozny Michelson) albo
wykonuje na zamowienie metodami, np rezonansu wnekowego czyli w skali mikro.

Doswiadczen w skali technicznej i na wysokich gorach wykonywać nie wolno gdyż
groziloby to podważeniem postulatu pana Einsteina o stalosci predkosci swiatla
w stosunku do każdego obserwatora. A do tego przecie dopuścic nie można.

> >Tak gdzies w [polowie XIX wieku "niejaki" Maxwell przewidzial
> >istnienie fsl EM i zapodal wzor, zaleznosc na predkosc fal EM w
> >każdym ośrodku, w tym w próżni.
> >To Twoje nic ma parametry materialne, których wartości znajdziesz w
> >tablicach fizycznych.
>
> No, takie umiarkowanie materialne, bo pola elektrycznego czy
> magnetycznego ani zobaczyc, ani dotknac ...
>
Nie slyszales o oscyloskopie? Ja fale EM spoko ogladalem i to wielokrotnie.
A dla Ciebie to takie trudne do wyobrażenia. Z tym, ze tylko skladowa
elektryczna. Magnetycxznej jakos nie udało mi się zarejestrować chociaz anteny
ferrytowe były już znane.

A pole elektryczne tez dotknąć można. Często wiaze sie to z raczej bolesnym
doswiadczeniem. Jak mnie raz 750 V DC kopnelo to mnie potem reka do lokcia
jeszcze przez tydzień bolala.

> Nawiasem mowiac - ruch przez ten eter powinien chyba powodowac zmiany
> w efektach magnetycznych i elektrycznych ... takze tych prawie
> stalych, nie tylko swiatlo ... a nie obserwujemy.

Fale EM o malej i bardzo malej czestoliwosci zaobserwować jest trudno. Ale
sa specjaliści również od tego. Wybieraja tereny niezamieszkane, gdzie i tak
trudno jest cisze radiowa na nich znalesc. Ale jakos sobie radza i swe
osiagniecia publikują.
Na sczescie, co już pisalem Sczepanowi, stale przenikalności elektrycznej
i magnetycznej próżni sa stale zatem i predkosc fal EM w niej jest stala.

Gorzej jest np ze zwykla woda. Dla pol staluch jej stala epsilon ma wartość
ponad 80 jednostek a dla przebiegow zmiennych maleje do wartości 2-4
jednostek. No i fale EM propagować się powinny z predkosciami zależnymi od f.
I chyba tak jest bo podwodna lacznosc radiowa nie za bardzo działa.

Pozr
Tornad

Tornad

unread,
Apr 19, 2018, 9:06:57 AM4/19/18
to
Wbrew pozorom i temu co prawia relatywiści te odleglosc zmierzyc jest
stosunkowo latwo. Z tego co czytałem Chlopcy poprawili orbity Ziemi i Ksiezyca.
Nie wiadomo jednak czy ich osiagnicia zostaną wykorzystane bo one zostały wykonane niezgodnie z obowiazujcymi tezami tej najdzikszej pod sloncem teorii.

> >Skąd wiemy, że prędkość światła jest poprawna?

Z historii. Do końca lat 50tych naukowcy nie mogli się zgodzc co do wartości predkosci swiatla w próżni. Bo kazdemu wychodzilo co innego. W końcu Amerykanie
się wqrwili, wykonali serie pomiarow i w roku chyba 1963 uchwalili te predkosc
jaka stala i rowna obowiazujacej do dzis wartość c.

I nikt już się tej wartości nie czepia mimo, ze sekrety jej wyznaczenia nie sa poszechnie znane.

> A teraz zmienilismy definicje metra i na pewno jest poprawna :-)
>
> Mam tylko nadzieje, ze ktos czasem wyciaga ten wzorzec metra i
> sprawdza, czy jest dokladna takze stara metoda :-)

Ta definicja również powstala w tych samych latach. Zatem nie tak niedawno bo
minelo kilkadziesiat lat. Ale ja mam do niej zastrzezneia gdyż nie zapodano w
jakim kierunku te predkosc swiatla mierzono. Jakiego zegara i jak
zorientowanego do pomiarow czasu używano.

W sumie chyba kiedys okaze się, ze ten pomysl definiowania metra swiatlem jest
poroniony.
No ale tym się będą martwic już przyszle pokolenia. Pokolenia które za glowe będą się chwytac ze zdziwienia, ze ktoś potrafil przez tyle lat oglupiac
ludzkość swiata, która w te einsteinowskie brednie tak bezkrytycznie wierzyla.

Pozr
Tornad



Slawek [am-pm]

unread,
Apr 19, 2018, 9:16:29 AM4/19/18
to
W dniu 2018-04-19 o 10:19, szczepan bialek pisze:
> Użytkownik "Slawek [am-pm]" <sl...@antyspm.gazeta.pl> napisał w wiadomości
> news:pb7vln$bnb$1...@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>
>> Ty do dzisiaj w to wątpisz, pomimo tego, że budowano coraz dokładniejsze
>> przyrządy i powtarzano doświadczenia przez kolejne lata. Natomiast
>> kolega Szczepan nie wątpi w te doświadczenia, gdyż wierzy w to, że eter
>> krąży razem z planetami wokół Słońca. Ale tak być nie może:
>>
>> "Wynik eksperymentu próbowano wyjaśnić założeniem, że eter w pobliżu
>> Ziemi jest przez nią unoszony, w efekcie czego - nieruchomy względem
>> niej, podczas gdy dalej od niej pozostaje ruchomy.
>
> Stokes napisal ze eter wiruje razem ze Sloncem. To nie to samo co napisales.


W zasadzie mam w nosie, co piszesz na temat tego, co napisał Stokes.
Mam zerowy szacunek dla jakichkolwiek autorytetów, a z kserokopiarką
cudzych poglądów nie bardzo mi się chce gadać.

Jeśli jakiś Stokes faktycznie twierdził, że "eter wiruje razem ze
Słońcem" to bredził, jak potłuczony. A Ty jego brednie bezkrytycznie
i bezrozumnie "kserokopiujesz". Jaki w ogóle masz dowód, że on napisał
prawdę, oprócz tego, że coś napisał? Napisać to może każdy głupi, co
ewidentnie widać w dobie Internetu. Dlaczego uważasz, że właśnie on
miał rację, a nie kilku innych uczonych, nauczonych albo niedouczonych,
którzy mieli inne zdanie w kwestii eteru?

Skup się nad tą kwestią i napisz, dlaczego mam wierzyć w to, co
ewentualnie napisał Stokes. Bo wielkim uczonym był? Czy może przekonała
Ciebie logika i klarowność jego wnioskowania?


>> Jednak takie
>> zachowanie eteru powinno spowodować charakterystyczne krążenie gwiazd
>> widzianych z Ziemi po elipsach, czego nie obserwuje się."
>>
>> Rozumiesz, Szczepanie? Odległe gwiazdy stoją "jak drut" na swoich
>> pozycjach, więc koncepcja eteru unoszonego z Ziemią upadła i została
>> na zawsze pogrzebana. Nigdy więcej nie wyciągaj już tego truchła spod
>> ziemi, bo się tylko smród rozchodzi dookoła!
>>
> Dla takiej wizji Stokes wyjasnil aberracje swiatla gwiazd. Znowu nie
> czytales oryginalow.
> Ciagle cytujesz jakis podrecznik.


Ty natomiast znowu mieszasz podstawowe pojęcia. Zmiana pozycji gwiazd to
zupełnie co innego niż aberracja.

A jeśli chodzi o podręczniki, żadnych nie cytuję. Czytanie podręczników
skończyłem zresztą dawno temu, "oryginałów" też nie potrzebuję, teraz
czytam wprost z natury. Chyba nie ośmielisz się napisać, że natura
plecie bzdury?

Patrzę czasami w rozgwieżdżone niebo i niemal gołym okiem widzę, że
Twoje wyobrażenie eteru jest do... niczego. Wystarczy dodać do prostych
obserwacji kilka faktów doświadczalnych (na przykład czas przelotu
promienia laserowego z Ziemi do odbłyśnika pozostawionego na Księżycu,
i z powrotem, rejestrowanych przez wiele lat), aby dało się z pełnym
przekonaniem stwierdzić, że Twoje urojenia dotyczące natury światła
czy promieniowania radiowego, w szczególności dotyczące jego zmiennej
prędkości, jakoby zależnej od temperatury próżni, są totalnie poronione.
Zapamiętaj przy okazji, że temperatura próżni czy jakiegokolwiek
wypełniającego ją eteru jest niemierzalna.

[Nawiasem pisząc, XIX-wieczni uczeni mogli tylko pomarzyć o bazie danych
doświadczalnych zebranych w następnym stuleciu. Gdyby niektórzy z nich
poznali chociaż część tych danych, nie napisaliby tylu głupstw, ile
napisali. Każdy z nich ma coś "za uszami" - a Ty im jeszcze dokładasz
swoje własne niezrozumienie tego, co oni napisali.]

Wiem, co za chwilę zechcesz napisać: Twój eter to rzadka, kosmiczna
plazma, o której temperaturze coś tam można wnioskować. A ja Ci odpiszę,
że to kosmiczna bzdura, bo światło do propagacji przez pustkę nie
potrzebuje ani jednego elektronu czy jonu. Niech sobie nawet jakaś
rzadka plazma gdzieś tam w kosmosie sobie się snuje, dla przenikającego
przez nią światła nie stanowi ona żadnej istotnej przeszkody, a jej
umowna temperatura - czy to będzie tysiąc czy milion stopni - nie ma
najmniejszego wpływu na prędkość światła.

--
Sławek

J.F.

unread,
Apr 19, 2018, 10:17:22 AM4/19/18
to
Użytkownik "Tornad" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:8e31d637-6af2-4f0e...@googlegroups.com...
W dniu czwartek, 19 kwietnia 2018 12:42:40 UTC+2 użytkownik J.F.
napisał:
>> >Ostateczne obliczenia, jego dane doprowadziłyby do wniosku, że
>> >światło porusza się z prędkością 200 000 km / s. Współcześni
>> >zmieniliby wyniki Roemera na dokładniejsze dane na temat
>> >orbitowania
>> >ziemskiego, i osiągnęliby wartość bliską 300 000 km / s ". [3]
>
>> Bo trzeba znac odleglosc Ziemia-Slonce.
>> A ja nie tak latwo zmierzyc.

> Wbrew pozorom i temu co prawia relatywiści te odleglosc zmierzyc
> jest
> stosunkowo latwo.

To napisz jak ... w realiach 17 wieku.

> Z tego co czytałem Chlopcy poprawili orbity Ziemi i Ksiezyca.
>Nie wiadomo jednak czy ich osiagnicia zostaną wykorzystane bo one
>zostały wykonane niezgodnie z obowiazujcymi tezami tej najdzikszej
>pod sloncem teorii.

dlaczego niezgodne ? Zgodne.
Tylko niezbyt precyzyjne, wiec malo uzyteczne.

> >Skąd wiemy, że prędkość światła jest poprawna?
>Z historii. Do końca lat 50tych naukowcy nie mogli się zgodzc co do
>wartości predkosci swiatla w próżni.
>Bo kazdemu wychodzilo co innego.

Nie tyle co innego, co bardzo precyzyjne pomiary mogly poprawiac
poprzednie, a i bledy statystyczne prezentowac.

>W końcu Amerykanie
>się wqrwili, wykonali serie pomiarow i w roku chyba 1963 uchwalili te
>predkosc
>jaka stala i rowna obowiazujacej do dzis wartość c.

Wez tez pod uwage sekunde - gdzies wtedy pojawily sie zegary atomowe i
bardzo precyzyjna definicja.

I nikt już się tej wartości nie czepia mimo, ze sekrety jej
wyznaczenia nie sa poszechnie znane.

>> A teraz zmienilismy definicje metra i na pewno jest poprawna :-)
>> Mam tylko nadzieje, ze ktos czasem wyciaga ten wzorzec metra i
>> sprawdza, czy jest dokladna takze stara metoda :-)

> Ta definicja również powstala w tych samych latach. Zatem nie tak
> niedawno bo
> minelo kilkadziesiat lat. Ale ja mam do niej zastrzezneia gdyż nie
> zapodano w
> jakim kierunku te predkosc swiatla mierzono. Jakiego zegara i jak
> zorientowanego do pomiarow czasu używano.

I nie przyjmiesz do wiadomosci, ze to nie ma znaczenia ?

No coz, moze i masz racje, przy predkosciach ~30km/s chyba jeszcze nie
ma ... tzn miesci sie w osiąganej dokladnosci.
A moze jednak juz ma ... i co, myslisz, ze polowa klamie, gdy im
wychodzi cos innego ?

A czemu sie ograniczac do 30km/s, predkosc wokol jadra galaktyki tez
mamy.

>W sumie chyba kiedys okaze się, ze ten pomysl definiowania metra
>swiatlem jest poroniony.

Wiecej definicji sie pojawia, dziwnych dla mnie, ale byc moze "oni"
wiedza lepiej jak te jednostki powinny byc ustawione ...

Juz wczesniej byl zdefiniowany swiatlem (xxxxxx dlugosci fal jakiegos
tam pierwiastka).
To z uwagi na rozpowszechnienie metod interferometrycznych, tak bylo
po prostu najlepiej.
Odchylek nie odnotowano.

J.

Slawek [am-pm]

unread,
Apr 19, 2018, 10:52:31 AM4/19/18
to
W dniu 2018-04-18 o 22:21, Tornad pisze:
Wymiękłeś na sam koniec, miałeś podobno jakieś problemy z komputerem.
Oczywiście że wiem, jak to się robi, ale nie chce mi się tego robić,
bo wynik jest z góry wiadomy.

Zależało mi jednak (i nadal zależy) na tym, abyś przeanalizował ten
prosty układ pomiaru prędkości światła. Nawet zakładając, że światło
propaguje się w próżni i względem próżni ze stałą prędkością, w tym
doświadczeniu powinno być łatwe do wykazania, że ta zmierzona prędkość
będzie inna, gdy będziemy się względem tej próżni poruszać.

Okaże się jednak, że niezależnie od tego, w którą stronę i z jaką
prędkością nasz układ pomiarowy będzie się przemieszczał względem
"Twojej" próżni, za każdym razem odczyty licznika będą identyczne.

Powtórzę się - nie chodzi tym razem o jakiekolwiek dylatacje czasowe
czy geometryczne. Do prędkości +/-30 km/s są one w tym układzie
naprawdę pomijalne (możemy w nie wierzyć lub nie wierzyć), gdyż
mierzymy prędkość światła "wprost", więc oczekiwalibyśmy odchyłki
proporcjonalnej do względnej prędkości (natomiast we wzorach Lorentza
jest czynnik gamma - znikomy dla wspomnianych prędkości).

Gdy zatem przeanalizujesz uważnie ten zaproponowany układ, zauważysz,
że jest w nim "błąd systematyczny", który sprawia, że niezależnie od
prędkości względem "próżni Tornada" zmierzona prędkość światła jest
zawsze taka sama.

I tak to można sobie interpretować. To nie jest tak, jak napisałeś:


> No proszę, jesteś zdolnym uczniem. Pan Einstein bylby z Ciebie dumny.
> Zapostulujesz sobie,ze każdy foton ma w swoim malym torusku czujnik ,
> ktory jak zobaczy na swej drodze obserwatora, który chciałby zmierzyć
> jego predkosc, to ten czujnik wysle takie impulsy, zeswiatlo zwolni
> lub przyspieszy w zaleznosci od tego czy ten obserwator się do niego
> zbliza czy oddala...


Otóż nie. Foton nie ma żadnego czujnika, nie przyspiesza też i nie
zwalnia, gdy zobaczy na swej drodze zbliżającego się lub oddalającego
obserwatora. On leci w tej próżni i względem tej próżni ze stałą
prędkością. Chodzi właśnie o to, że w każdym "normalnym" układzie
pomiarowym "zaszyte" są nieusuwalne błędy, których źródło nie zawsze
jest łatwe do odkrycia, a które sprawiają, że jakimś cudem każdy
układ pomiarowy i w każdych warunkach (gonienia światła czy uciekania
od światła) pokazuje zawsze taką samą wartość.

Aby zmierzyć prędkość, potrzebna jest droga oraz czas. Już wiesz, że
tak zwany zegar świetlny zwalnia, gdy zaczyna pomykać z dużą prędkością
przez próżnię. Jeśli taki zegar wykorzystamy w pomiarach prędkości
światła, wyniki będą nieprawidłowe. Ale czy znasz jakikolwiek
czasomierz, który nie będzie zwalniał w takich warunkach?

Najdoskonalszy i najdokładniejszy zegar zbudowany przez ludzi działa
przecież na zasadzie "zegara świetlnego". W takim natomiast zegarku
kwarcowym jest drgający kryształ - a czym jest kryształ? Jest to zbiór
atomów ułożonych w regularną, przestrzenną siatkę, utrzymywanych siłami
elektromagnetycznymi. Tymi samymi, które wyobrażasz sobie w lecącym
fotonie (czy ich grupie). Dlaczego niby te siły miałyby być niewrażliwe
na prędkość przemieszczania kryształu względem "próżni Tornada"? Podaj
chociaż jeden dobry powód.

Od dawna nie odnoszę się do tego, czy jest jakaś dylatacja czasu, czy
jej nie ma. Czas - normalny czy zdylatowany, absolutny czy względny -
to jest abstrakcja. Bo w rzeczy samej nie mierzymy żadnego czasu, my
tylko odliczamy jakieś cykliczne, realne procesy - na przykład oscylacje
mechaniczne czy elektromagnetyczne. Ale wszystko w płynie i wszystko
płynie, a cyklicznie zachodzące procesy czasami przyspieszają, niekiedy
zaś zwalniają. Nie masz żadnej pewności, że rozpędzony do wielkiej
prędkości oscylator będzie tykał tak samo, jak oscylator pozostający
w spoczynku. A ja jestem wręcz pewien, że będzie tykał inaczej.

Wrócę na chwilę do kryształu i jego przestrzennej siatki atomów.
Atomy te znajdują się w ściśle określonej odległości. Z czego wynika
ta odległość? Jest to jakiś punkt równowagi, minimum potencjału
oddziaływań elektromagnetycznych, głównie między elektronami najwyższych
orbitali. Co się będzie działo z tymi oddziaływaniami, gdy ten kryształ
zacznie się przemieszczać z jakąś prędkością względem "próżni Tornada"?
Czy ten fakt pozostanie na przykład bez wpływu na ich zasięg? Moim
zdaniem (i nie tylko moim zdaniem) nie pozostanie. Siatka krystaliczna
"przeciskająca się" przez "próżnię Tornada" musi być jakoś zaburzona.

Upierasz się jak dziki osioł, że nie istnieje dylatacja geometryczna,
nikt tego nie zaobserwował i nie zaobserwuje, że to są tylko zwidy
i wymysły Einsteina i jego zwolenników. Tymczasem to nie on zaczął -
przecież Lorentz, usiłując ratować teorię eteru, przekonywał, że
negatywny wynik doświadczenia M-M można wyjaśnić zakładając skrócenie
przedmiotów w kierunku ruchu w eterze o czynnik gamma. Sto lat temu
z okładem ten wzór został odgadnięty (dopasowany do wyników
doświadczeń), dzisiaj można go by było wyprowadzić wychodząc ze
znajomości budowy materii (wtedy nie była ona znana).

Zaprawdę Cipo wiadam, nie ma nic nieprawdopodobnego w skracaniu
się przedmiotów w kierunku ruchu przez eter (lub przez "próżnię
Tornada"). Byłoby wręcz zaskakujące, gdyby taki efekt nie wystąpił.
To jest tylko inna odsłona zjawiska zwanego "zegarem świetlnym",
który "błyska" z inną częstotliwością pędząc przez "próżnię
Tornada".

Jakiś czas temu doszedłeś do genialnego odkrycia, że jakoby dla
zegara atomowego (czyli "zegara świetlnego") istnieją dwie dylatacje:
podłużna i poprzeczna. Jedna jest proporcjonalna do gammy, druga
do gammy kwadrat. Gdybyś jednak uwzględnił podłużną dylatację
geometryczną, okazałoby się, że zniknie kwadrat w tej drugiej
dylatacji czasowej. Byłaby to dla Ciebie bardzo smutna konstatacja,
więc wcale nie zdziwię się, że nadal będziesz upierał się jak dziki
osioł (i tupał przy tym mocno raciczkami), że dylatacja czasowa
to bzdura - bo szlag by trafił to Twoje genialne odkrycie.
Założę się jednak z Tobą o każde pieniądze, że spowolnienie chodu
wożonego samolotem zegara atomowego będzie niezależne od jego
orientacji względem kierunku ruchu, to znaczy zawsze będzie
proporcjonalne do gammy (bez kwadratu). Co jednocześnie będzie
znaczyło, że (minimalne w tym przypadku) skracanie się przedmiotów
materialnych w kierunku ruchu jest faktem, a nie bzdurą.

Wracając na koniec (po raz setny) do zaproponowanego przeze mnie układu
pomiarowego jeszcze raz podkreślę, że dla prędkości +-30 km/s ani
dylatacja czasowa, ani geometryczna, nie mają w tym przypadku
najmniejszego znaczenia. Ten prosty, niezdylatowany układ też fałszuje
wyniki pomiaru prędkości światła, co można wykazać zarówno teoretycznie,
jak i doświadczalnie.

--
Sławek

szczepan bialek

unread,
Apr 19, 2018, 11:55:25 AM4/19/18
to

Użytkownik "Tornad" <waj...@aol.com> napisał w wiadomości
news:980bbae1-cb50-4463...@googlegroups.com...
W dniu czwartek, 19 kwietnia 2018 09:09:34 UTC+2 użytkownik szczepan bialek
napisał:
>>
> <Zapomniales napisac czy wg Ciebie szybkosc swiatla zalezy od temperatury.
> <Wiem ze wiesz ze w powietrzu zalezy.
> <Zatem napisz czy zalezy od temperatury rzadkiej plazmy, czyli wiatru
> slonecznego.
> <Bo Roemer mierzyl w tej rzadkiej plazmie.
> S

Zatem z dużym prawdopodobieństwem poprawnosci mogę zapodać, ze predkosc
swiatla
w próżni i co najważniejsze, w odniesieniu do tej próżni, jest do "bulu"
stala.

<A gdzie mozna znalezc Twoja proznie?

Ale już w innych ośrodkach, np. powietrzu czy jakiejs plazmie, czy w tym co
powszechnie rozumie się jako materialny eter, ta predkosc stala już nie
jest.

Ale sa tez przypadki, w których wpływ tej temperatury swiadomie i celowo się
pomija. Mam tu na mysli te najginialniejsze jak wszystko co zawiązane jest
z ta najdebilniejsza teoria, pomiary pana Edingtona uginania się swiatla
gwiazd podobno na grawiatacji słonecznej a w istocie na heliosferze
słonecznej.

Jak sam piszesz zatem wiesz, ze predkosc swiatla zależy od temperatury
osrodka
materialnego. Ja dodam, ze zależy ale posrednio. Najpierew pod wpływem
podwyzszonej temperatury powiększają się parametry elektro - magnetyczne
osrodka a potem one zgodnie z regula Maxwella powodują zwalnianie predkosci
swiatla przechodzacego przez ten rozgrzany do bialosci osrodek.

<Fata morgana i pomiar Roemera swiadcza ze jest odwrotnie.
<Mozna spowolnic swiatlo prawie do zera jak jest prawie 0K.
<W rozgrzanym osrodku swiatlo leci szybciej.

No i te czastki maja baaardzo wysoka temperature.
Każdy w miare normalny Gawiedz stwierdzi, ze rzeczywiscie promienie gwiazd
mogą się w tej plazmowej obwódce wokół slonecznej normalnie uginac ale na
zasadzie czysto optycznej. A nie grawitacyjnej jak chce tego pan Einstein
i Spolka.

<Swiatlo nad rozgrznym piaskiem odchyla sie do gory.
<Zatem w obwodce slonecznej musi sie odchylac odwrotnie niz wychodzi Tobie i
Einstenowi.
S*



szczepan bialek

unread,
Apr 19, 2018, 12:09:44 PM4/19/18
to

Użytkownik "J.F." <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:5ad8729e$0$31359$6578...@news.neostrada.pl...
> >
> A teraz zmienilismy definicje metra i na pewno jest poprawna :-)
>
> Mam tylko nadzieje, ze ktos czasem wyciaga ten wzorzec metra i sprawdza,
> czy jest dokladna takze stara metoda :-)

Obie metody to ta sama procedura.
Dawniej kazdy kraj i kazda izba pomiarow miala wzorce metalowe wtorne.
Teraz wzorcem wtornym jest dlugosc fali. Wkroczyla tu elektronika.
S*


szczepan bialek

unread,
Apr 19, 2018, 12:32:42 PM4/19/18
to

Użytkownik "Slawek [am-pm]" <sl...@antspm.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:pba50g$647$1...@portraits.wsisiz.edu.pl...
>W dniu 2018-04-19 o 10:19, szczepan bialek pisze:
>>
>> Stokes napisal ze eter wiruje razem ze Sloncem. To nie to samo co
>> napisales.
>
>
> W zasadzie mam w nosie, co piszesz na temat tego, co napisał Stokes.
> Mam zerowy szacunek dla jakichkolwiek autorytetów, a z kserokopiarką
> cudzych poglądów nie bardzo mi się chce gadać.
>
> Jeśli jakiś Stokes faktycznie twierdził, że "eter wiruje razem ze
> Słońcem" to bredził, jak potłuczony. A Ty jego brednie bezkrytycznie
> i bezrozumnie "kserokopiujesz". Jaki w ogóle masz dowód, że on napisał
> prawdę, oprócz tego, że coś napisał? Napisać to może każdy głupi, co
> ewidentnie widać w dobie Internetu. Dlaczego uważasz, że właśnie on
> miał rację, a nie kilku innych uczonych, nauczonych albo niedouczonych,
> którzy mieli inne zdanie w kwestii eteru?

Stokes nie pisal w dobie Internetu. To byl Prezes Royal Society:
https://en.wikipedia.org/wiki/Sir_George_Stokes,_1st_Baronet

A o aberracji jest tu:
https://en.wikisource.org/wiki/On_Fresnel%27s_Theory_of_the_Aberration_of_Light
>
> Skup się nad tą kwestią i napisz, dlaczego mam wierzyć w to, co
> ewentualnie napisał Stokes. Bo wielkim uczonym był? Czy może przekonała
> Ciebie logika i klarowność jego wnioskowania?

Podaje linki dla dociekliwych.
Ty jestes wszystkowiedzacy. Nie musisz czytac.
S*


Tornad

unread,
Apr 19, 2018, 2:19:58 PM4/19/18
to
W dniu czwartek, 19 kwietnia 2018 16:17:22 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
> Użytkownik "Tornad" napisał w wiadomości grup
> >> Bo trzeba znac odleglosc Ziemia-Slonce.
> >> A ja nie tak latwo zmierzyc.
>
> > Wbrew pozorom i temu co prawia relatywiści te odleglosc zmierzyc
> > jest
> > stosunkowo latwo.
>
> To napisz jak ... w realiach 17 wieku.
Opisal to pan OOstra ten z Bogoty. Napisz do Wojtka na pewno ci go przysle.
A historie zostaw Szczepanowi on się nia delektuje.

> > Z tego co czytałem Chlopcy poprawili orbity Ziemi i Ksiezyca.
> >Nie wiadomo jednak czy ich osiagnicia zostaną wykorzystane bo one
> >zostały wykonane niezgodnie z obowiazujcymi tezami tej najdzikszej
> >pod sloncem teorii.
>
> dlaczego niezgodne ? Zgodne.
> Tylko niezbyt precyzyjne, wiec malo uzyteczne.
>
Chyba masz na mysi te najsłynniejsze w dziejach nauki postulaty. To one sa
wszystkiemu winne. Pan Einstein pisze, ze predkosc swiatala w prozni jest
stala ale mierzyc ja mogą tylko specjalnie do tego celu przeszkoleni
obserwatorzy. Tyle, ze nie w odniesieniu do tej próżni lecz do ich uczonych
osob. Ta nauka polegala na tym, ze każdy obserwator "musi" te predkosc mierzyc
jako rowna c. Ale to nie koniec bo obserwator siedzący na zrodle swiatla już
tej predkosci swiatla jako równej c zmierzyc nie musi. Bo ona od jego ruchu już
nie zalezy. Ja to interpretuje nie jako "niezbyt precyzyjne" lecz wyrazenia
sprzeczne.
I na tym wieloznacznym i wewnetrznie sprzecznym postulacie ta cala teoria
stoi. Stad tyle absurdow z niej się bierze. Absurdow, które pieszczotliwie
nazywa się paradoksami. Tazk ze teoria jest spojna piekna mloda i pelna
dziewczecego uroku, symetryczna i co tam jeszcze tyle, ze oparta na blednych
założeniach, jest również bledna.

> > >Skąd wiemy, że prędkość światła jest poprawna?
> >Z historii. Do końca lat 50tych naukowcy nie mogli się zgodzic co do
> >wartości predkosci swiatla w próżni.
> >Bo kazdemu wychodzilo co innego.
>
> Nie tyle co innego, co bardzo precyzyjne pomiary mogly poprawiac
> poprzednie, a i bledy statystyczne prezentowac.
>
> >W końcu Amerykanie
> >się wqrwili, wykonali serie pomiarow i w roku chyba 1963 uchwalili te
> >predkosc
> >jaka stala i rowna obowiazujacej do dzis wartość c.
>
> Wez tez pod uwage sekunde - gdzies wtedy pojawily sie zegary atomowe i
> bardzo precyzyjna definicja.
>
> I nikt już się tej wartości nie czepia mimo, ze sekrety jej
> wyznaczenia nie sa poszechnie znane.
>
> >> A teraz zmienilismy definicje metra i na pewno jest poprawna :-)
> >> Mam tylko nadzieje, ze ktos czasem wyciaga ten wzorzec metra i
> >> sprawdza, czy jest dokladna takze stara metoda :-)
>
> > Ta definicja również powstala w tych samych latach. Zatem nie tak
> > niedawno bo
> > minelo kilkadziesiat lat. Ale ja mam do niej zastrzezneia gdyż nie
> > zapodano w
> > jakim kierunku te predkosc swiatla mierzono. Jakiego zegara i jak
> > zorientowanego do pomiarow czasu używano.
>
> I nie przyjmiesz do wiadomosci, ze to nie ma znaczenia ?

Nie, nie przyjmę dopóki ktoś takiego zegara nie skonstruuje i nie wykona
pomiarow. Ale komisyjnie, nie w zaciszu tajnego laboratorium po odszumieniu
wynikow jak to miało miejce po niebyt chlubnym zakonczeniu projektu B-Probe,
tego z tym latającym nad biegunami satelita z tymi czterema superduper
żyroskopami, ktore się naelektryzowaly i zadnych ugiec ani naprostowan
przestrzeni wokół Ziemi zbadac w stanie nie były.

Te historyczne i powszechnie znane doświadczenia i odkrycia wykonywane były
publicznie. I o takie pomiary mi chodzi. Pelna "glasnosc" i odpowiedzialność
a nie machnaie rekami i powtarzanie tych debilnych postulatow i zerzniętych od
kilku naukowcow wzorów i prawd objawionych, w które mam bezgranicznie wierzyc.
>
> No coz, moze i masz racje, przy predkosciach ~30km/s chyba jeszcze nie
> ma ... tzn miesci sie w osiąganej dokladnosci.
> A moze jednak juz ma ... i co, myslisz, ze polowa klamie, gdy im
> wychodzi cos innego ?
>
> A czemu sie ograniczac do 30km/s, predkosc wokol jadra galaktyki tez
> mamy.
>
> >W sumie chyba kiedys okaze się, ze ten pomysl definiowania metra
> >swiatlem jest poroniony.
>
> Wiecej definicji sie pojawia, dziwnych dla mnie, ale byc moze "oni"
> wiedza lepiej jak te jednostki powinny byc ustawione ...
>
> Juz wczesniej byl zdefiniowany swiatlem (xxxxxx dlugosci fal jakiegos
> tam pierwiastka).
> To z uwagi na rozpowszechnienie metod interferometrycznych, tak bylo
> po prostu najlepiej.
> Odchylek nie odnotowano.

No to wskaz mi np. w Krakowie ośrodek, ktoryby na podstawie tej
najgienialniejszej definicji opartej o te najgienialniejsza w dziejach teorie
definicji metra, moglby mi jego dlugosc odtworzyć? Chyba taniej byłoby udac
się do Paryza i tam skorzystac z jednej z kilku dostępnych kopii wzorca metra.

No ale takie postepowanie może zostać uznane za politycznie niepoprawne, za
krytykę tej teorii a za to groza określone przez pana Einsteina kary.

Tak, ze w tej nowoczesnej fizyce wiecej polityki niż fizyki.

Pozdr
Tornad


0 new messages