Czy mieszkanie kilkadziesiat metrow od lini wysokiego napiecia (np. 110 kV)
moze miec naprawde szkodliwy wplyw na zdrowie czlowieka? Jedni twierdza, ze
promieniowanie EM z takich linii jest zabojcze, inni ze ma to taki sam efekt
jak oslawione "zyly wodne", czyli dziala glownie na podatna psychike
niektorych osob. Wedlug tych drugi o wiele bardziej szkodliwe jest siedzenie
po kilka godzin dziennie przed monitorem komputera. A jakie jest Wasze
zdanie?
3m
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Jedni twierdza, ze
> promieniowanie EM z takich linii jest zabojcze, inni ze ma to taki sam efekt
> jak oslawione "zyly wodne", czyli dziala glownie na podatna psychike
> niektorych osob. Wedlug tych drugi o wiele bardziej szkodliwe jest siedzenie
> po kilka godzin dziennie przed monitorem komputera. A jakie jest Wasze
> zdanie?
Jesli mieszkasz sobei w domku, ktory ma rury kanalizacyjne z miedzi np.
to domek jest troche jak klatka faradaya choc przyznam nieszcelna. Ale w
kazdej scianie mas iles tam przewodow, i wystarczy prownac skoro plynie
w nich okolo 5-10A jakiez tez jest pole od nich w porowaniu z polem od
linii energetycznej 110kV ( trzeba by znac moc, albo inaczej oszacowac
prad).
moj dom stoi na dzialce przez ktora przechodza druty 11kV (srednie
napiecie), mam do nich jakies 10m od sciany w kuchni. Nie uwazam aby w
porowaniu z iloscia mocy jaka absorbuje przez telefon komorkowy bylo to
znaczace obciazenie promieniowaniem
kazek.
PS. a jesli ktos pali papierosy to w zasdzie moglby mieszkac w domku na
slupie takiego wysokiego napiecia: W KONCU CO ZA ROZNICA...
--
O ktorym Wojtek Wierba napisal:
Kiedyś mówiło się "cogito ergo sum".
No Kazek chyba powiedzialby jednak:
"cogito ergo zum" co tlumaczy sie jako
"... jezdem"