Delfino
IMHO jest bzdura, podobnie jak cząsteczki przenoszące odziaływania
magnetyczne.
Ander
Powiem co pamietam, moze niezbyt scisle ale, mam nadzieje, jasno.
Jednym z przewidywan OTW sa fale grawitacyjne.
Tzn. rownanie Einsteina dla slabych, zmiennych pol grawitacyjnych
jest zupelnie zwyczajnym rownaniem falowym.
Tyle tylko ze zrodlami fal nie moga byc drgajace dipole
(jak w elektrodynamice), bo nie ma ujemnych mas, lecz kwadrupole.
Co to ma do rzeczy? Ano to ze dosc dobrze wiadomo jak sie kwantuje
pole o takim rownaniu. Jezeli - jak pole elektromagnetyczne
i w ogole wszystko - zachowuje sie ono w sposob kwantowy,
to fale powinny byc rejestrowane jako pewna liczba czastek
- odpowiednikow fotonow, zwanych grawitonami.
Roznica jest taka ze grawitony z powodu tego kwadrupolowego
charakteru powinny miec spiralnosc (to odpowiednik spinu dla
czastek bezmasowych) 2 a nie 1 jak fotony.
Dalej zaczynaja sie schody. Statyczne oddzialywanie miedzy 2 ladunkami
daje sie przedstawic jako wymiana wirtualnych fotonow na rozne
sposoby (tak naprawde mozna rozwinac je w nieskonczony szereg
wyrazow, z ktorych kazdy wyglada jak wymiana jakiejs czastki
- o tyle dziwnej ze o ujemnej energii). Nie jest to latwe ale jakos tam
mozna i cala teoria jest spojna.
Pole grawitacyjne w OTW opisuja rownania silnie nieliniowe,
wiec gdy tylko jego natezenia zaczynaja byc wieksze, proby jego
kwantowego opisu takiego jak w elektrodynamice daja bardzo nieprzyjemne
wyniki - np. prawdopodobienstwa robia sie nieskonczone...
Nikt nie wie tak naprawde jaka moglaby byc poprawna kwantowa
teoria grawitacji, raczej pewne jest jednak, ze bedzie ona zawierala
w sobie grawiton o spiralnosci 2 jako kwant pola.
A doswiadczalnie to nie tylko pojedynczych grawitonow ale
nawet fal grawitacyjnych _bezposrednio_ nie wykryto. Owszem,
emisja takich fal jest uwazana za przyczyne pewnych zjawisk
astrofizycznych, ale to tak daleko...
krzys