Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Kaprysy piezo-zapalniczek

902 views
Skip to first unread message

BaSk

unread,
Feb 27, 2018, 8:01:19 PM2/27/18
to
cross-post: pl.sci.fizyka pl.misc.elektronika

Jako że żywotność takich krzesideł jest ograniczona, to z czasem dają
coraz rzadziej ognia. Skąd to się bierze? Zapewne przyczyny są 2:
zabrudzenie, skutkujące upływnością. W efekcie coraz większa ilość
ładunku płynie po paprochach, a coraz mniejsza - idzie w iskrę. No i ona
jest coraz słabsza.

Secundo: degraduje się ceramika, piezoelektryczny spiek, i z czasem daje
coraz słabszego kopa.

Ale czym wyjaśnić to, co zaobserwowałem:
gdy zapalniczka zaczynała kaprysić, i już trudno było to znosić, to
kupowałem nową, ale gdy stara miała duże walory estetyczne, to wyrzucić
ją było jakoś... żal. W dodatku _czasem_ jednak odpalała, więc mogła
stanowić jakąś rezerwę. To wędrowała do szuflady z przydasiami.

I rzecz ciekawa: gdy tam poleżała z pół roku, to wychodziło jej to na
zdrowie: gdy się po taką sięgnęło, to paliła całkiem często, acz już nie
100/100
- niestety z czasem znów słabła, i to szybciej niż przedtem. Wysłanie
na zesłanie znów przywracało jej odrobinę wigoru.

Skąd taka chwiejność nastrojów?


--
Powiedzenie oddające ducha Ameryki:

"Cokolwiek robisz
- rób to dobrze!"

MKi

unread,
Feb 28, 2018, 2:23:50 AM2/28/18
to
-- Wiadomość oryginalna (wysłana 28.02.2018 02:01) --
Tak na inżynierskiego czuja: wspomniany brud był wilgotny,
więc psuł iskrę. Jak zapalniczka poleżała w szufladzie,
brud wysechł i nie przeszkadzał. Ale szybko złapał
wilgoć i znów psuł.

Pozdrowienia,
MKi

Tornad

unread,
Feb 28, 2018, 3:59:35 AM2/28/18
to
Zapalniczka z iskra nazwijmy j elektrostatyczna jest ustrojem dość kapryśnym z kilkupowodow.

Relatywisci wytlumacza ci to relatywistyka. Otoz problem lezy w jednoczesności
zdarzeń. I oczywiście jest on inny w zaleznowci od obsrywatora. Iskra leci z
prędkościa podswietlna i nie zawsze moment wypuszcenia przez zawor strugi gazu
jest jednoczesny z pojawieniem się iskry.

Widzisz jaka te najgienialniejsza z teorii gienialana jest? Ona tłumaczy
przepływ pradu w przewodniku, ona tłumaczy, ze lodowka bez einsteina nie
mialalby prawa dzialac ani akumulator samochodowy a teraz ja wyjasnilem ci,
ze ona sprawia, ze zapalniczka raz zadziała a drugim razem nie.

A na poważniej to ta iskra elektrostatyczna trwa sobie drobiazg około jednej,
gora dwu nanosekund.
I zanim ona sobie przeskoczy mloteczek musi walnac w ten piezoelektryczny
krysztalek. I tak to jest zestrojone aby ta iskra pojawila się tuż po otwarciu
zaworu na kilkadziesiąt nanosekund wcześniej.

A taki zawor podlega już innym prawom, ktore na swoj użytek możemy nazwac
prawami reologicznymi. Czyli on wykonany z gumy starzeje się. Odksztalca się
z czasem tak, ze jego otwarcie nastepuje za pozno od iskry. Czyli po herbacie.
Poza tym to walnicie młoteczka wywoluje zjawiska pasożytnicze. Np wstrzas
powodujący lokalne zakłócenia w strudze gazu lub inne takie.

To moje zauważenie potwierdzają doświadczenia. Jak mi taka zapalniczzka nie
chciała już zapalac a gaz w niej był, to bralem druga, w której już gaz się
skonczyl i udawalo mi się zapalac iskra gaz wydobywający się z tej pierwszej.
Ale wymagalo to synchronizacji polegającej na tym, ze najpierw naciskałem
zawor a potem wywolywalem iskre. Dzieki temu oszczedzilem pare groszy na zakup nowej. A scislej czas na pojscie do kiosku jak się nalog człowieka dopadał.

Zapalniczka chemiczno-tarciowa tej wady nie ma. Snop iskier jest na tyle dlugi
i gesty, ze zapalenie strugi gazu jest o wiele bardziej prawdopodobne od
zapalenia go przeskokiem jedynej i często słabej iskry.

I z doświadczenia wiem, ze w takich zapalniczkach wczesnej kamien się konczy
a gazu nieco zostaje. A w tych elektrycznych gaz jest ale zapalc się nie chce.

Przed paru laty slyszalem dowcip jak jacys odkrywcy nieodkrytych terenow
nadziali się na ludojadów. Jeden z ekipy odkrywcow postanowil ublagac Wielka
Zarlocznosc aby go nie zjedli pokazując mu zapalniczke. Zapalniczka ta była
niezawodna bo mimo dużej wilgotnosci w puszczach amazońskich zapalala sie za
każdym rzem niezwodnie. I ta wielka zarlocznosc darowala mu zycie. Ale nie z
tego powodu, ze im zapalniczke pokazal bo oni już je mieli tylko z tego, ze
ona zapalila mu się za pierwszym razem.

> Powiedzenie oddające ducha Ameryki:
>
> "Cokolwiek robisz
> - rób to dobrze!"

To jest Twój wymysl albo proba plagiatowania starych mistrzow z przed 2000
lat. Po lacinie to brzmi jakos tak; Quidqiud agis prudenter agas et respice
finem. Co po naszemu znaczy cokolwiek czynisz czyn roztropnie i oglądaj się na
koniec.
A Ameryce, ktora w ciągu bez mala 20 lat troche poznałem, obowiazywaly polskie reguly; Franek trzymaj sciane ja lece po piniadze. Albo inne "krzywo prosto byle ostro".
Ja na swój użytek, gdy mnie rzadko ale czasem za wykonana prace chwalono,
odpowiadałem: o tak, ja zawsze robie dobrze i nie drogo! I to "niedrogo"
wzbudzalo u Amarykanow odczucie humorystyczne.

Pozdr
Tornad

Roman Rogóż

unread,
Feb 28, 2018, 5:02:36 AM2/28/18
to
W dniu 2018-02-28 o 02:01, BaSk pisze:
Memory effect ?

BaSk

unread,
Feb 28, 2018, 5:58:32 AM2/28/18
to
W dniu 2018-02-28 o 11:02, Roman Rogóż pisze:
> Memory effect ?
>
To czemu mija po wy-leżakowaniu?
No chyba, że to przemieszczenie "węzłów kluczowych" (np. dziur w sieci
krystalicznej, bądź atomów domieszkowych), które może podlegać relaksacji

JaNus

unread,
Feb 28, 2018, 6:50:25 AM2/28/18
to

W dniu 2018-02-28 o 09:59, Tornad pisze:
> Otoz problem lezy w jednoczesności zdarzeń.
>
> Iskra leci z prędkościa podswietlna i nie zawsze moment wypuszcenia
> przez zawor strugi gazu jest jednoczesny z pojawieniem się iskry.
>
Jakoś mi się nie wydaje. Zresztą odpowiedni inżynierowie powinni jakoś
sobie z tym poradzić!

> Widzisz jaka te najgienialniejsza z teorii gienialana jest? Ona
> tłumaczy przepływ pradu w przewodniku, ona tłumaczy, ze lodowka bez
> einsteina nie mialalby prawa dzialac ani akumulator samochodowy
>
Ocipiałeś? Dla ich działania w zupełności wystarczy fizyka klasyczna,
nie-einsteinowska! A taka po-einsteinowska quantówka wnosi jakieś
poprawki na piątym miejscu po przecinku.

> A na poważniej to ta iskra elektrostatyczna trwa sobie drobiazg około
> jednej, gora dwu nanosekund.
>
What? Przecież ewidentnie widać, z której części iskra wybiega, a w
którą - wlata. Czyli musi być to czas rzędu milisekund, może nawet
kilkunastu. Zresztą mam pomysł jak ten czas zwiększyć, ale się nim na
razie nie podzielę!


> I zanim ona sobie przeskoczy mloteczek musi walnac w ten
> piezoelektryczny krysztalek.
>
Tu żeś przysnął (w trakcie pisania) bo jakiś babol ci wyskoczył z
klawiatury:
wszak właśnie owo walnięcie tym młoteczkiem wyzwala iskrę!

> I tak to jest zestrojone aby ta iskra pojawila się tuż po otwarciu
> zaworu na kilkadziesiąt nanosekund wcześniej.
>
Przeczytaj powyższy swój akapit, i... popraw się! *Co* ma być
"wcześniej"?? i od czego?


> A taki zawor podlega już innym prawom, ktore na swoj użytek możemy
> nazwac prawami reologicznymi. Czyli on wykonany z gumy starzeje się.
> Odksztalca się z czasem tak, ze jego otwarcie nastepuje za pozno od
> iskry.
>
Tu bym podejrzewał nie tylko sam zawór, ale i przepływo-dławicę, która
ma za zadanie ograniczyć (zgodnie z nastawą. Osobny temat!) wypływ gazu
z dyszy.

> Czyli po herbacie.
>
piam jej tyle, że ledwie "po", a już jestem "przed" :)

> Poza tym to walnicie młoteczka wywoluje zjawiska pasożytnicze. Np
> wstrzas powodujący lokalne zakłócenia w strudze gazu lub inne takie.
>
Jakie znowu zakłócenia? Inne takie? To... jakie? Bo wg mnie /jakieś
takie niejakie/

> Zapalniczka chemiczno-tarciowa tej wady nie ma. Snop iskier jest na
> tyle dlugi i gesty, ze zapalenie strugi gazu jest o wiele bardziej
> prawdopodobne od zapalenia go przeskokiem jedynej i często słabej
> iskry.
>
Do użytku kuchennego są w sprzedaży piezo-zapalniczki bez prop-butanu,
czysto elektr(? - ne), właśnie taki snop iskier produkujące. i co? I też
się zużywają a-mor-alnie.

>
> I z doświadczenia wiem, ze w takich zapalniczkach wczesnej kamien
> się konczy a gazu nieco zostaje.
>

Ja mam inne doświdczenia: dobry kamień pozwala się używać z jakimiś 3
napełnieniami gazem. Widocznie kupujemy od innych producentów. :)

Z innej beczki: ciekawi mnie, czemuż to, gdy elektronika kwitnie, znikły
zapalniczki "elektroniczne" (może zbyt drogie)? Przypomnę: pojawiły się
coś tak w późnych latach 70. i cechami ich był gaz + dość zawiły układ
tworzenia iskry, składający się z bateryjki, i przetwornika (Low
Voltage)/ High V. {nie wiem jak działał)

Jako że czas wyzwolenia iskry (chyba solowej) można było regulować (acz
tylko w fabryce) to dobierano go tak, żeby "strzał" następował już
wtedy, gdy gaz leci stabilnym strumieniem.

Ktoś widział takie niedawno? Ktoś widział takie z przeznaczeniem do
fajki (długi pazur nad dyszą, coby ta dysza nie przygrzewała się).


>> -- Powiedzenie oddające ducha Ameryki:
>>
>> "Cokolwiek robisz - rób to dobrze!"
>>
Też to słyszałem / czytałem, w takiej waśnie wersji, z zaznaczeniem, że
hamerykańske.

> To jest Twój wymysl albo proba plagiatowania starych mistrzow z
> przed 2000 lat. Po lacinie to brzmi jakos tak; Quidqiud agis
> prudenter agas et respice finem. Co po naszemu znaczy cokolwiek
> czynisz czyn roztropnie i oglądaj się na koniec.
>

Wersja jankeska ma nieco inne (jak sądzę) konotacje: gdy jesteś
bogaczem, to bądź *dobrym* bogaczem. Ale nie jako "dobry wujek" co to
rozdaje prezenty za bezdurno, nie! Nie dawaj nigdy ryby, lecz wędkę!

A gdy zły los sprawił, że zostałeś śmieciarzem, to też nie ustawaj w
wysiłkach, staraj się, staraj się tak, jakbyś chciał w śmieciarstwie
osiągnąć mistrzostwo olimpijskie! A dobry Bóg wynagrodzi ci zły los po
stokroć.


> Ja na swój użytek, gdy mnie rzadko ale czasem za wykonana prace
> chwalono, odpowiadałem: o tak, ja zawsze robie dobrze i nie drogo! I
> to "niedrogo" wzbudzalo u Amarykanow odczucie humorystyczne.
>

Co śmiesznego jest w "niedrogo"? Mógłbyś podkręcić jasność?

--
Nie interesujesz się polityką? To lekkomyślne chowanie głowy w piasek!
Wszak polityka interesuje się tobą i tak, a rządzący też się interesują,
głównie zawartością twojego portfela. Dlatego zachowaj czujność!

WM

unread,
Feb 28, 2018, 10:39:45 AM2/28/18
to
W dniu 2018-02-28 o 09:59, Tornad pisze:
>
> Zapalniczka z iskra nazwijmy j elektrostatyczna jest ustrojem dość kapryśnym z kilkupowodow.
>

Mam u siebie w kuchni działającą zapalniczkę do gazu piezoelektryczną.
Kupiłem ją w latach 70-tych będąc na wycieczce w NRD.
Obudowa bakelitowa popękała, więc ją zabezpieczyłem opaską.
Używana jest właściwie ciągle.


WM

Tornad

unread,
Feb 28, 2018, 11:50:49 AM2/28/18
to
W dniu środa, 28 lutego 2018 12:50:25 UTC+1 użytkownik JaNus napisał:
> W dniu 2018-02-28 o 09:59, Tornad pisze:
> > Otoz problem lezy w jednoczesności zdarzeń.
> >
> > Iskra leci z prędkościa podswietlna i nie zawsze moment wypuszcenia
> > przez zawor strugi gazu jest jednoczesny z pojawieniem się iskry.
> >
> Jakoś mi się nie wydaje. Zresztą odpowiedni inżynierowie powinni jakoś
> sobie z tym poradzić!
>
> > Widzisz jaka te najgienialniejsza z teorii gienialana jest? Ona
> > tłumaczy przepływ pradu w przewodniku, ona tłumaczy, ze lodowka bez
> > einsteina nie mialalby prawa dzialac ani akumulator samochodowy
> >
> Ocipiałeś? Dla ich działania w zupełności wystarczy fizyka klasyczna,
> nie-einsteinowska! A taka po-einsteinowska quantówka wnosi jakieś
> poprawki na piątym miejscu po przecinku.
>
Calkiem nie ocipialem. Mój opis zredagowałem tak aby każdy, w tym Ty doszedł
do wniosku, ze ta najgienialniejsza ponoc w dziejach swiata teoria nie jest
warta funta klakow. Ale zapewne ten poruszony przez Ciebie w sumie ciekawy
problem, by relatywiści tłumaczyli, traktuj jako ironie i kpine z tej teorii
a nie pol- czy calo-naukowe wyjaśnienie.

> > A na poważniej to ta iskra elektrostatyczna trwa sobie drobiazg około
> > jednej, gora dwu nanosekund.
> >
> What? Przecież ewidentnie widać, z której części iskra wybiega, a w
> którą - wlata. Czyli musi być to czas rzędu milisekund, może nawet
> kilkunastu. Zresztą mam pomysł jak ten czas zwiększyć, ale się nim na
> razie nie podzielę!

To, ze te iskre widac to problem oddzielny. Gdyby nie zjwiska towarzyszące,
preskok tej iskry nie moglby być widoczny. Czas jej przelotu jest tak maly,
ze oko ludzkie nie ma prawa go zarejestrować. Podobnie jest z uderzeniem
pioruna czy innej błyskawicy. Czas przelotu iskry z wysokosci powiedzmy 10 km
do ziemi okreslaja na mikrosekundy. Ale ten przeskok wywoluje zjawiska
towarzyszace do których nalezy zaliczyć procesy jonizacji powietrza na drodze
jej przskoku jak rownie wytworzenie się goracej plamy. I te plazme widać a nie
sama iskre. calkiem podobnie będzie z te iskierka, która na swej drodze
wytworzy cienka struzke nagrzanego do bardzo wysokiej temperatury gazu. I
zanim ten gaz się spali czy wystygnie to te sciezke nasze oko, majace zdolnosc
zapamietywania i impuls poplynacy do mózgu daja wrazenie, ze te iskre mozemy
zobaczyć.

> > I zanim ona sobie przeskoczy mloteczek musi walnac w ten
> > piezoelektryczny krysztalek.
> >
> Tu żeś przysnął (w trakcie pisania) bo jakiś babol ci wyskoczył z
> klawiatury:
> wszak właśnie owo walnięcie tym młoteczkiem wyzwala iskrę!
>
Tu zes przesadzil albo sam niezbyt zbornie czytasz.

Napisalem ze zanim ta iskra przeskoczy to młoteczek musi (dodaje wczesniej)
walnac w ten piezoelektryczny krysztalek. Czyli każdy w miare ynteligyntny
osobnik potrafi sobie kolejność zdarzeń wyobraic. Dla tępych pisze wprost,
ze młoteczek wali w krysztalek i to walniecie powoduje powstanie na
posrebrzonych okładkach tego krysztalka dużej roznicy napiec. Ta roznica
ma wartość kilku kilowoltow i ona te iskre generuje. Jedna iskre, dodam
a nie dwie. Aby wygenerować druga iskre nalezy ten kryszatal scisnac czyli
odksztalcic po raz drugi czy kolejny.
Nie mam pojęcia jaki material elektrostrykcyjny stosuja ale taki czysty
produkowny do celów wojskowych mam kawalek i wiem, ze do wytworzenia roznicy
napiec rzedu 1-2 kV wystarczy ten matrial scisnac. I jeśli się go sciska w
sposób kontrolowany to na jego okładkach powstaje napiecie o regulowanej tym
naciskiem wartości. I to napiecie w warunkach suchego powietrza może się
utrzymywać na nim kilka dob.

> > I tak to jest zestrojone aby ta iskra pojawila się tuż po otwarciu
> > zaworu na kilkadziesiąt nanosekund wcześniej.

Może z tymi nanosekundami przesadzilem. Powinienem napisac kilkadziesiąt
mikrosekund.
Bo samo otwarcie zaworu trwa, potem ten gaz zaczyna się z pojemnika wydobywac
i na to wszystko trzeba czasu. Tego niezdylatowanego oczywiście. Ale to nie
wszystko. Gaz jako sam zapalić się nie ma prawa. On aby się zapalil musi mieć
jeszcze ciut czasu na wymieszanie sie z powietrzem. I dopiero taka mieszanka
wybuchowa moze się zapalić.
Dodam, ze te procesy zaleza ostro od temperatury. Mysle, ze ci Twoi
konstruktorzy-inżynierowie o tym wiedza ale dobierają te parametry do
temperatury otoczenia czyli ok. 20 stopni. A ja często musze odpalić
zapalniczke na morozie z czym sa kłopoty.

> Przeczytaj powyższy swój akapit, i... popraw się! *Co* ma być
> "wcześniej"?? i od czego?
Już pisze. Najpierw musisz nacisnąć przycisk by w tym czasie gaz zaczal się
ulatniać a jak już minie ustalony kształtem komory spalania i temperatura czas
turbulencyjnego wymieszania się gazu z tlenem powietrza, powinna przeskoczyć
iskra, która te mieszanke zapali. i te interwaly czasowe musza być zachowane.
Ja pale już ponad 40 lat i niejednokrotnie musialem te sprawy analizować aby
np na siarczystym mrozie zapalniczke odpalic. Robilem to w tej sposób, ze
przytykalem komore spalania a potem do konca naciskałem spust i to owocowało
zapłonem. Tyle, ze czasem zanim plomien się ustabilizowal to musialem uwazac
aby sobie brwi nie przysmazyc bo plomien wystrzeliwal za wysoko.

> > A taki zawor podlega już innym prawom, ktore na swoj użytek możemy
> > nazwac prawami reologicznymi. Czyli on wykonany z gumy starzeje się.
> > Odksztalca się z czasem tak, ze jego otwarcie nastepuje za pozno od
> > iskry.
> >
> Tu bym podejrzewał nie tylko sam zawór, ale i przepływo-dławicę, która
> ma za zadanie ograniczyć (zgodnie z nastawą. Osobny temat!) wypływ gazu
> z dyszy.
>
Mysle, ze ta Twoja dławica również jest ustawiona na precietne wartości
temperatury. Tam nie ma miejsca ani możliwości stosowania jakichś
stbilizatorow czy reduktorow ciśnienia.

> > Czyli po herbacie.
> >
> piam jej tyle, że ledwie "po", a już jestem "przed" :)
To chyba jakas herbata typu ulung musiala być bo picie herbaty jest na ogol
traktowane jako swoisty proceder czy obrzed a nie tylko chec uzupełnienia
poziomu cukru czy rozcieńczenia krwi w organizmie. Slyszales chyba o
fajfeklokach, którzy przerywali ataki na froncie bo nadchodzila piata po
południu czyli czas picia herbaty.
>
> > Poza tym to walnicie młoteczka wywoluje zjawiska pasożytnicze. Np
> > wstrzas powodujący lokalne zakłócenia w strudze gazu lub inne takie.
> >
> Jakie znowu zakłócenia? Inne takie? To... jakie? Bo wg mnie /jakieś
> takie niejakie/
>
Na pewno jakies zjawiska pasożytnicze się pojawiają. Tylko w teorii ich nie ma a w praktyce sa zawsze.
> > Zapalniczka chemiczno-tarciowa tej wady nie ma. Snop iskier jest na
> > tyle dlugi i gesty, ze zapalenie strugi gazu jest o wiele bardziej
> > prawdopodobne od zapalenia go przeskokiem jedynej i często słabej
> > iskry.
> >
> Do użytku kuchennego są w sprzedaży piezo-zapalniczki bez prop-butanu,
> czysto elektr(? - ne), właśnie taki snop iskier produkujące. i co? I też
> się zużywają a-mor-alnie.

Gdzies kiedyś taka zapalniczke widziałem. Tyle, ze relatywnie droga była.
zarówno cena zakupu jak i jej eksploatacji były wygorowane. Co prawda ostatnio
pojawily się w sprzedwazy scalaki, zintegrowane male kostki, do ktorych z
jednej strony podlaczalo się bateryjke a z drugiej przewodow sypaly się
iskry. Ale bateryjka szybko siadala i zwykla zaplalniczka tyle, ze wykonana
chyba lepiej od tych po zlotowce, zastapily te elektroniczne. Taka zapalarka
do gazu w barbekiu czyli takim, przdomowym opiekaczu kosztuje w USA około 2-3
dolary a ta elektroniczna kosztowala chyba z 10 razy więcej. I dlatego
producent mimo genialnej idei zbankrutowal bo już ich na rynku nie ma.

> > I z doświadczenia wiem, ze w takich zapalniczkach wczesnej kamien
> > się konczy a gazu nieco zostaje.

> Ja mam inne doświadczenia: dobry kamień pozwala się używać z jakimiś 3
> napełnieniami gazem. Widocznie kupujemy od innych producentów. :)
>

Ale oczywiście. ja miałem gdzies kilka kamieni antycznych z czasow gdy gazu
jeszcze się w zapalniczkach nie stosowalo tylo benzynę. Tam byly kamienie nie
do zdarcia. Ale teraz wszystko się zmienia wiec i na tych kamieniach
producenci oszczadzaja. W odróżnieniu od Ciebie mam kilka zapalniczek, w
których jest gaz a kamien najpierw stanal w poprzek i wykrzesać się z niego
iskry nie dalo a potem jego szczatki wypadly. A samego kamieni nigdzie nie
kupisz. Bo niewielu jest takich jak Ty czy ja majsterkowiczow, ktorzyby go
potrafili wymienic. A gdyby nawet to byłoby to smiechu warte aby w XXI wieku
kamienie w zapalniczkach wymieniac.

Z tego co sia na ekonomii znam to w czasach obecnych wszystko co sie produkuje
robi sie tak aby wszytskie czesci skladowe rozlecialy sie po tym samym czasie
eksploatacji. Tak konstruuje sie samochody jak i te apalniczki. Kamien ma
wymiary dostosowane do ilosci gazu.

> Z innej beczki: ciekawi mnie, czemuż to, gdy elektronika kwitnie, znikły
> zapalniczki "elektroniczne" (może zbyt drogie)? Przypomnę: pojawiły się
> coś tak w późnych latach 70. i cechami ich był gaz + dość zawiły układ
> tworzenia iskry, składający się z bateryjki, i przetwornika (Low
> Voltage)/ High V. {nie wiem jak działał)
>
Opisalem wyżej co na ten temat wiem.

> Jako że czas wyzwolenia iskry (chyba solowej) można było regulować (acz
> tylko w fabryce) to dobierano go tak, żeby "strzał" następował już
> wtedy, gdy gaz leci stabilnym strumieniem.
No nie zupełnie. jak pisalem ten czas skalda się z kilku czasow i ich wypadkowy czas się ustala ale on nie zawsze do warunków pasuje.
Nie i
> Ktoś widział takie niedawno? Ktoś widział takie z przeznaczeniem do
> fajki (długi pazur nad dyszą, coby ta dysza nie przygrzewała się).

Rozne rzeczy ludzie wynajdują. Te najlepsze się utrzymują a te nawet
njgenialniejsze w zamysle, poddane nie przekupnym prawom rynku, upadaja.

> >> -- Powiedzenie oddające ducha Ameryki:
> >>
> >> "Cokolwiek robisz - rób to dobrze!"
> >>
> Też to słyszałem / czytałem, w takiej waśnie wersji, z zaznaczeniem, że
> hamerykańske.

Tak, Hamerykanie lacine znali. Na peweno poslugiwac sie nia nie umieli ale
kilka sentencji czy sformulowan sie im ostalo. Dowodem na to sa napisy na
monetch po lacinie np "pluribus unum. Ale bardzo się wqrwiaja, ze niektóre
rzeczy i powiedzenia wymyślili inni. Mnie to wisi, niech sobie mowia i pisza
co chcą, byleby za robote placili. Kilkakrotnie wywnioskowałem ze zbytnie
wymądrzanie się i udowadnianie, ze jest to w sumie narod niedouczony, nie
oplacalo się. Wolalem udawc glupszego niż jestem i wtedy wszyscy byli
zadowoleni. No może za wyjtkiem Rodakow, którzy prejawiaja nasze narodowe
przywary w krystalicznie czystej postaci. Jakas niczym nie uzasadniona zadrosc,
zawisc i chec utopienie każdego Rodaka w przysłowiowej lyzce wody - były
nagminne. Wyobraz sobie, ze jedna pani poszla na skarge do bossa aby mi
obnizyl "pejde" bo ja chodze od pracy na piechotę a ona musi dojezdzac
autobusem. Na szczęście boss ja wysmial ale ona nie popuscila i nadal starala
mi się robic kolo piora, jak to sama nazwala.

> > To jest Twój wymysl albo proba plagiatowania starych mistrzow z
> > przed 2000 lat. Po lacinie to brzmi jakos tak; Quidqiud agis
> > prudenter agas et respice finem. Co po naszemu znaczy cokolwiek
> > czynisz czyn roztropnie i oglądaj się na koniec.
> >
>
> Wersja jankeska ma nieco inne (jak sądzę) konotacje: gdy jesteś
> bogaczem, to bądź *dobrym* bogaczem. Ale nie jako "dobry wujek" co to
> rozdaje prezenty za bezdurno, nie! Nie dawaj nigdy ryby, lecz wędkę!
>
To sa bajki ogladane na filmach. W praktyce każdy pilnuje swojego biznesu.
I każdy zyczy ci miłego dnia, chce pomagać, nieba wrecz przychylic ale gdybys
go poprosil o pozyczenie kwodra na telefon to więcej z toba gadal nie będzie.

> A gdy zły los sprawił, że zostałeś śmieciarzem, to też nie ustawaj w
> wysiłkach, staraj się, staraj się tak, jakbyś chciał w śmieciarstwie
> osiągnąć mistrzostwo olimpijskie! A dobry Bóg wynagrodzi ci zły los po
> stokroć.
Przykład chyba nieadekwatny. Smieciarze w USA to byla swoista arystokracja.
Tyle roznych sprawnych a czesto nowych urzadzen ile oni w tych smieciach
znajdowali, to tylko sami wiedza. Moj znajomy przynosil mi co tydzien nowy
aparat fotograficzny tyle ze na filmy, ktore kupowaalem od niego za pare
dolarow aby miaal na "ucho" czyli galon wodki. Nazbieralo mi sie tego kolo
kopy i nie za bardzo wiem co z tym zrobic. chyba jakas wystawe otworze. Albo
wyprzedaz garazowa.
Kilka antycznych zapalniczek tez przykolekcjonowalem ale ktos sie nie bal i mi je zaj..bal.
> > Ja na swój użytek, gdy mnie rzadko ale czasem za wykonana prace
> > chwalono, odpowiadałem: o tak, ja zawsze robie dobrze i nie drogo! I
> > to "niedrogo" wzbudzalo u Amarykanow odczucie humorystyczne.
> >
>
> Co śmiesznego jest w "niedrogo"? Mógłbyś podkręcić jasność?

Nie wiem co ale zawsze wzbudzalo to swoisty ubaw. Te trzy glupie slowa "and not
expensive" czynily cuda. Jeden z pracodawcow dal mi bonusa bo potraktowaal to
jak niezly dowcip, ktory sprzeda dalej.

> Nie interesujesz się polityką? To lekkomyślne chowanie głowy w piasek!
> Wszak polityka interesuje się tobą i tak, a rządzący też się interesują,
> głównie zawartością twojego portfela. Dlatego zachowaj czujność!

Jestes niepoprawnym optymista. Strus wcale glowy w piasek nie chowa. On ja
tylko do piasku przyklada aby lepiej slyszec z ktorej strony zagraza mu jakis
czitah czy inna pantera.

Ale to juz za bardzo zatwardziale powiedzenie aby z nim walczyc. Calkiem
podobnie jak z ta najgienialniejsza w dziejach teoria. Kazdy, kto pozwoli sobie
na cien jej krytyki jest i bedzie uwazany za oszoloma, ktory nic nie rozumie.

Pozdr
Tornad

Kubuś Puchatek

unread,
Feb 28, 2018, 3:42:30 PM2/28/18
to
W dniu 28.02.2018 o 09:59 Tornad <waj...@aol.com> pisze:

[ciach pierdy]
Jak otwierasz lodówkę, to też teorię względności widzisz? Zastanawiałeś
się może nad leczeniem?

Maciek
P.S. Przepraszam tych, którym wyciągnąłem go z KF-a, ale odtwarzam swojego
od zera po awarii i tylko dlatego go nie odfiltrowało. Do teraz.

Tornd

unread,
Mar 1, 2018, 1:36:56 AM3/1/18
to
W dniu środa, 28 lutego 2018 21:42:30 UTC+1 użytkownik Kubuś Puchatek napisał:
> W dniu 28.02.2018 o 09:59 Tornad
pisze:
>
> [ciach pierdy]
> Jak otwierasz lodówkę, to też teorię względności widzisz? Zastanawiałeś
> się może nad leczeniem?
>
Nie, lodowke mam nowa i jak dotychczas trzymam w niej kielbase. Natomiast jak podnoszę deske klozetowa to często mam zwidy. Widze te parszywa morde z wywalonym na brodzie jezorem.

> Maciek
> P.S. Przepraszam tych, którym wyciągnąłem go z KF-a, ale odtwarzam swojego
> od zera po awarii i tylko dlatego go nie odfiltrowało. Do teraz.

Nie musisz nikogo przepraszać bo to normalne. Na chyba każdej grupie jest
kilku osobnikow, takich faktorow, którzy pelnia niepisana role ośmieszania
a nawet wyzywania każdego, kto odwaza się te teorie krytykować . I tylko te.
Jeśli ktoś napisze cos na inny temat nikt go nie zwyzywa i do Kf-u na klodke
nie zamyka. Tylko ta teoria jest pod tym względem wyrozniona.

Każdy normalnie myslacy człowiek, wcześniej czy później ale zauważy, ze ta
najdebilniejsza pod sloncem teoria jest wewnetrznie sprzeczna. A scislej jej
zalozenia, zwane postulatami sa sprzeczne, bezmyślnie zerzniete od Lorentza
a co najważniejsze, nigdy doświadczalnie potwierdzone nie zostały. I każdy
ma obowiązek w ich poprawność wierzyc. Sprawzic nawet pomiarow Michelsona z
1887 roku, w próżni - nie wolno. Sprobuj to sam się przekonasz.
No bo jak to może być, ze predkosc swiatla w próżni jest stala ale mierzyc jej
w stosunku do tej próżni już nie można. Bo panu Einsteinowi się tak zwidziało.
Potem pisze, ze predkosc ta w stosunku do zrodla jest niezalezna. czyli może
mieć inne od c wartości. Ale zaraz dalej pisze, ze kazdy obserwator musi te
predkosc swiatla zmierzyć jako rowna c.

Czy nie widzisz w tym debilizmu? Kazdy chlop małorolny nie pisząc już o
kulakach powie ci, ze jak 'każdy' te predkosc 'musi' zmierzyć jako c no to
kazdy. A tu się okazuje, ze nie każdy, bo obserwator lecący ze zrodlem, moze
te predkosc swiatla zmierzyc jako roZna od c.
I na tych nielogicznych i sprzcznych sformulowaniach ta teoria stoi. I stad
wziela się ta olbrzymia liczba absurdow z tej teorii wynikających. Absurdow,
które dla odwrócenia uwagi nazywa się pieszczotliwie paradoksami.

Zauwaz, ze nawet tego jednego pradoksu blizniakow jak dotad nikomu nie udalo
się wyjasnic. Chlopcy reletywowcy probuja ten absurd uzasadniać hamowaniem i
zawracaniem rakiety co jest wykretem, bo w czasie hamowania i zawracanie ta
rakieta nadal ma jakas predkosc v, zatem zgodnie z tymi idiotycznymi tezami,
czas powinien się jej caly czas dylatowac.
Ja doszedlem do wniosku, ze zadnej dylatacji ani skracania się linijek w
rzeczywistości nie ma. One fizycznie nie istnieja. Jest to tylko wymysl a
scieslej zwid clowieka chorego umysłowo. Czlowieka zapóźnionego w rozwoju
i umysłowo ograniczonego, bez grosza wyobrazni przestrzennej. Innego
wytłumaczenia nie widze. Jak można utozsamiac spóźnianie się zegara świetlnego
wiezionego z jakas predkoscia v, ze zwalnianiem tempa upływu czasu? Od bidy
byłoby brdziej logiczne, ze jak zegara zwalnia to czas powinien przyspieszac
a nie te zwalniac. No ale to już jest dla wielu za trudne do pojęcia.

I dlatego niepomiernie się dziwie czesto utytułowanym naukowcom, fizykom, ze
w te einsteinowskie bzdury tak bezkrytycznie wierza.
Ta teoria jak dotad nie posunela nauki ani na krok do przodu lecz na ponad
już sto lat jej normalny rozwój i postep zatrzymala.

Takie zdanie prezentuje niezależnie od tego czy się to Tobie i Tobie podobnym
podoba czy nie. I uważam, ze im szybciej do tych samych wnioskow dojdziecie tym lepiej.

Pozdr
Tornad

JaNus

unread,
Mar 2, 2018, 7:48:03 AM3/2/18
to
W dniu 2018-02-28 o 21:42, Kubuś Puchatek pisze:
> Jak otwierasz lodówkę, to też teorię względności widzisz?
>
No przecież z tego co napisał (zerknij via google.groups, bo KF już Ci
go blokuje?) wynika, że tak!

> Zastanawiałeś się może nad leczeniem?
>
Normalnego człowieka rozpoznać może on sam po tym, że co-i-rusz się
"zastanawia" (nad leczeniem). Wszak powodów do tego, żeby *normalny*
zastanawiał się, "czy ktoś (kto?!) tu nie oszalał" - jest multum,
przynajmniej jeden epizod dziennie...

a zaś co do KF-a, to wariatów tam nie wrzucam. Tylko i zawsze umieszczam
tam chamów. Każdy wariat od czasu do czasu (no, może *prawie* każdy)
bywa... geniuszem! Genius od szaleństwa dzieli tylko umiejętność
selekcji, autokontrola. No, może jeszcze kilka (niewiele!) innych cech.

Uwzględnijcie to kochani. Że też powtórzę to za Salierim: "wszystkie
miernoty tego świata"...

--

bartekltg

unread,
Mar 2, 2018, 10:44:43 AM3/2/18
to
On Wednesday, February 28, 2018 at 9:42:30 PM UTC+1, Kubuś Puchatek wrote:
> W dniu 28.02.2018 o 09:59 Tornad <waj...@aol.com> pisze:
>
> [ciach pierdy]
> Jak otwierasz lodówkę, to też teorię względności widzisz?

"Lodówka" to poł lodówki Einsteina.
Lepiej nie otwierać.

pzdr
bartekltg

JaNus

unread,
Mar 2, 2018, 3:50:02 PM3/2/18
to
W dniu 2018-02-28 o 17:50, Tornad pisze:
>> Do użytku kuchennego są w sprzedaży piezo-zapalniczki bez
>> prop-butanu, czysto elektr(? - ne), właśnie taki snop iskier
>> produkujące. i co? I też się zużywają a-mor-alnie.
>>
> Gdzies kiedyś taka zapalniczke widziałem. Tyle, ze relatywnie droga
> była. zarówno cena zakupu jak i jej eksploatacji były wygorowane.
>
Coś Ci się po... zajączkowało! Acz może w Stanach (to tam mieszkasz/łeś?
Nadal?). Nad Wisłą są takie za 4 góra złocisze. Nie ma tam wygórowanej
elektroniki, tylko sprytnie naciskana piezoceramika. Dźwignia naciskowa
ma spory skok, w miarę jak głębiej wciskasz, tym więcej leci iskier. Jak
wciskasz powoli (sukcesywnie) to kolejne iskry wyskakują w miarę
wciskania. Żadnych elektro-bajerów chyba do tego nie trzeba?

> Co prawda ostatnio
>
Ostatnio?? Znaczy że te, o których napisałem — nie są tam znane?
Zaimportuj z Kitaju, zrobisz niezłą kasę!

> pojawily się w sprzedwazy scalaki, zintegrowane male kostki, do
> ktorych z jednej strony podlaczalo się bateryjke a z drugiej
> przewodow sypaly się iskry. Ale bateryjka szybko siadala
>
W tych, które mam na myśli — żadnej bateryjki nie było (niepotrzebna)!
Ani scalaka, ani goblina :-)


> i zwykla zaplalniczka tyle, ze wykonana chyba lepiej od tych po
> zlotowce, zastapily te elektroniczne.
>
Czyli jedno-iskrząca, za to z gazem, i długą "trąbą"?

> kosztuje w USA około 2-3 dolary a ta elektroniczna kosztowala chyba
> z 10 razy więcej. I dlatego producent mimo genialnej idei
> zbankrutowal bo już ich na rynku nie ma.
>
Geniusze umierają młodo, albo na niechcianą wcale starość — klepią biedę


>> (...)
> Rozne rzeczy ludzie wynajdują. Te najlepsze się utrzymują a te nawet
> njgenialniejsze w zamysle, poddane nie przekupnym prawom rynku,
> upadaja.
>
Dla tych, absolutnych, i nieprzekupnych Praw — alternatywą jest *Lewo*!
Czyli republika kolesi... Próby zawracania Wisły są nieskuteczne, a im
bardziej się upieramy, tym (w efekcie jedynym) większe są *koszty*!
Prawa rynkowe, i nie-lewicowa ekonomia są nie tylko obiektywne, ale też
"powszechne" jak... Prawa Grawitacji!

> W praktyce każdy pilnuje swojego biznesu.
>
Słuszne to, i zbawienne, po stokroć! Kto będzie pilnował Twojego
biznesu, gdy Ty, najczęściej zupełnie nieproszony — zajmiesz się
doglądaniem kur... sąsiada? Rób to, co potrafisz najlepiej, bo jedynym
Twoim obowiązkiem wobec całego Wszechświata jest to, aby robić to
naprawdę *dobrze*! A jak się przy tym upierasz, to może być nawet
*niedrogo*, acz ja tam uważam, że za naprawdę dobrą pracę, należy się
słuszna płaca. I kup sobie wtedy piękny dom, niech lenie zazdroszczą!
Może ich to natchnie myślą, że jednak warto się starać, kto wie?


> Moj znajomy przynosil mi co tydzien nowy aparat fotograficzny tyle
> ze na filmy,
>
> Nazbieralo mi sie tego kolo kopy i nie za bardzo wiem co z tym
> zrobic.
>
Teraz to towar poszukiwany, jest wielu miłośników fotografii
"chemicznej", tyle że drogie jest (czemu?) wywoływanie, filmy też
nietanie, a odbitki kosztują krocie: za 2 mini-fotki do dowodu —
zapłaciłem, nie wiedzieć czemu, całe 7 złotych! Podobno nie wolno zrobić
wydruku na najbardziej nawet wypasionej drukarce *fotograficznej*!
Toż to ewidentny spisek, rodem z republiki kolesiów (ktoś na tych
odczynnikach trzepie wielką kasę)!

Sprzedasz te aparaty na Allegro, czy jak tam się w US-iech jego
odpowiednik nazywa (e-Bay?)


> Calkiem podobnie jak z ta najgienialniejsza w dziejach teoria.
> Kazdy, kto > pozwoli sobie na cien jej krytyki jest i bedzie uwazany
> za oszoloma, ktory nic nie rozumie
>
No to oszołomem nazwać powinni wyznawcy Alberta, nazwać tak... swojego
mistrza! Wszak jego opór wobec *ewidentnych* konsekwencyj *obu* TW —
pojawił się nie tak daleko końca jego życia. Po prostu się z nimi
pogodzić nie mógł, i zaczął pracować nad ich scaleniem. Wtedy różne
paradoksy miały zniknąć (podobno).

Jednak ludzie (wielce podobnież kompetentni), którzy te jego późne prace
widzieli — twierdzili, że były g***o warte. I podobno (jak wieść
nie-pewna niesie) Rosen i Podolski owe zapiski po prostu... zniszczyli!

Co byś dał, którą rękę sobie uciąć, aby w nie zerknąć?


--

Tornad

unread,
Mar 2, 2018, 5:09:23 PM3/2/18
to
W dniu piątek, 2 marca 2018 16:44:43 UTC+1 użytkownik bartekltg napisał:
> On Wednesday, February 28, 2018 at 9:42:30 PM UTC+1, Kubuś Puchatek wrote:
> > W dniu 28.02.2018 o 09:59 Tornad pisze:
> >
> > [ciach pierdy]
> > Jak otwierasz lodówkę, to też teorię względności widzisz?
>
> "Lodówka" to poł lodówki Einsteina.
> Lepiej nie otwierać.
>
> pzdr
> bartekltg

Jestes jednym z nielicznych, którzy daliby sobie uciac byleby tylko pana
Eisteina nie skrytykować.
Lodowke, która opatentowal pan Einstein w roku bodajże 1922, wynalazl niejaki
pan Szlilard Leo, podobno uczen Einsteina. Co prawda nie wiem w jakiej szkole
pan Einstein uczyl ale tak podaje anglojzyczna Wikipedia. I domyślam sie jak
to było.
Ja tez wymysliem kilka nowych sposobow ale na patentach widnieje zawsze jako
pierwsze nazwisko mojego szefa i jako drugie, moje.
Lodowka Einsteina-Szlirada była knotem, którego nikt nigdy na swiecie
produkcji się nie podjal. Ani tego niby jego patentu nie wykorzystal.

Zatem we wspolczesnej lodowce nie ma ani grama lodówki absorbcyjnej jak ja
technicznie ktoś nazwal. Wszystkie one pracują na zasadzie sprężania i
rozprężania się gazu. Zatem otwierając lodowke rzeczonej mordy z wywalonym
na brode jezorem nie widze.
Widze ja często otwierakac klabe klopa. Bo wyobrazam sobie za tam stoi troche
wody, w której czasem i g..o plywa, w ktorym może być szczypta kondensatu
Bosego-Einsteina.
W sumie pan Einstein samodzielnie nigdy niczego nie wynalazł ani nie
opracowal. Wszystko co mu opublikowali zostało przez niego zerzniete,
splagiatowane czy wręcz przywłaszczone od kilku współczesnych mu naukowcow.
Nawet tego najsłynniejszego wzoru emcekwadrat wyprowadzić nie umial i
w "swojej" pracce z 1905 roku tego wyprowadzenia nie przedlozyl. On był taki
gienialny ze te zaleznosc zgadl. I co ciekawe, relatywiści wierni jego zwidom
i teorii, również tego wzoru wyprowadzic nie umieja.

Jeśli się myle to zapodaj to wyprowadzenie bo niesłychanie trudno jest go w
literaturze znaleźć.
Podobnie jak wzoru na to, co blednie nazywa się dylatacja czasu. Nie będę się
wglebial w szczegoly ale gdyby nie Lorentz, który zreszta tez niektóre
swoje "wynalazki" zerznal od innych, to żadna teoria Einsteina by nie
powstala. Moze zajma się tym historycy bo te sprawy zaczynaja jak oliwa
wyplywac na wierzch i w nowszych opracowaniach coraz częściej pojawiać.

Pozdr
Tornad

Tornad

unread,
Mar 2, 2018, 5:35:10 PM3/2/18
to
Zgrzedzisz jak stara baba cierpiaca na syndrom wdowy. Czyli chroniczny brak seksu.
Z Twojego bajdurzenie nie wynika nic co mogloby poruszony problem przyblizyc
lub sprobowac go rozkminic. Ja pod pojęciem zapalniczki elektronicznej
rozumiem układ zapłonowy zbudowany na podzespołach, które popularnie nazywa
się elektronika. Czyli zbudowanym na polprzewodnikach, tranzystorach i innych
scalakach a ty pod tym pojęciem rozumiesz zapłon piezoelektryczny. Takie
zaplony stosowane sa powszechnie w kuchniach gazowych. Nie będę się przezbywal
ale to nie o to chodzi.
No ale napisales dużo, straciles troche czasu za co należy Ci się pochwala
przed frontem pododzialu fizykow simpleropodobnych. I na pewno przed kaplanami
Zakonu Albertynow Bosych.

Tornad

robot

unread,
Mar 5, 2018, 4:09:48 AM3/5/18
to
W dniu 2018-02-28 o 21:42, Kubuś Puchatek pisze:
Ja już dawno machnąłem ręką.
Dla niego nie ma już nadziei.

bytomir.kwasigr...@gmail.com

unread,
Mar 5, 2018, 12:07:33 PM3/5/18
to
W dniu środa, 28 lutego 2018 02:01:19 UTC+1 użytkownik BaSk napisał:
> cross-post: pl.sci.fizyka pl.misc.elektronika
>
> Jako że żywotność takich krzesideł jest ograniczona, to z czasem dają
> coraz rzadziej ognia. Skąd to się bierze? Zapewne przyczyny są 2:
> zabrudzenie, skutkujące upływnością. W efekcie coraz większa ilość
> ładunku płynie po paprochach, a coraz mniejsza - idzie w iskrę. No i ona
> jest coraz słabsza.


Sięgnij do fizycznych podstaw.
Znaczy naostrz igłę.

0 new messages