Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Relatywistyczny zawrót głowy

33 views
Skip to first unread message

inst4nce

unread,
May 18, 2012, 4:32:55 AM5/18/12
to

Marek

unread,
May 18, 2012, 12:52:01 PM5/18/12
to
On Fri, 18 May 2012 10:32:55 +0200, inst4nce <inst...@gazeta.pl>
wrote:
>
http://nietuzinkowyblognaukowy.blogspot.com/2012/05/relatywistyczny-zaw
rot-gowy.html

Czy aby jest tak jak przedstawiono w tabeli nr 2 ze załoga "widzi
mniejszy dystans"??. Zawsze wydawało mi się ze skrócenie czasu
podróży wynika wyłącznie z względności czasu między układami
ziemia-statek tzn. na statku czas płynie wolniej WZGLEDEM czasu
ziemskiego dlatego załoga dociera w czasie "statkowym" krótszym niż
ziemskim. Ale to nieznaczy ze załodze się skraca odległość do celu a
SL dotyczy skrócenia jedynie obiektu który się porusza...

--
Marek

Marek Józefowski

unread,
May 18, 2012, 4:59:00 PM5/18/12
to
W dniu 18/05/12 6:52 PM, Marek pisze:
Tam jeszcze więcej bzdur jest, jak na przykład rozważania
"z punktu widzenia fotonu".

--
The only difference between a tax man and a taxidermist
is that the taxidermist leaves the skin. [Mark Twain]

Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 5:33:09 PM5/18/12
to
Marek wrote:

> Zawsze wydawało mi się ze skrócenie czasu
> podróży wynika wyłącznie z względności czasu między układami
> ziemia-statek tzn. na statku czas płynie wolniej WZGLEDEM czasu
> ziemskiego dlatego załoga dociera w czasie "statkowym" krótszym niż
> ziemskim. Ale to nieznaczy ze załodze się skraca odległość do celu a
> SL dotyczy skrócenia jedynie obiektu który się porusza...
>
Nie zaglądałem tam, ale przecież symetria musi być pełna. Jeśli prędkość
jest względna, to droga do przebycia porusza się względem spoczywającego
statku, więc także się skraca. Tak więc skrócenie drogi (a więc i czasu do
jej przebycia) w jednym układzie odpowiada spowolnieniu czasu na ustalonej
drodze, obserwowanym z innego układu. Przy prędkości bliskiej c podróż do
Andromedy to może być 100 kilometrowa wycieczka.

Oczywiście przy podróży z powrotem muszą być przyspieszenia, a tam inne
czynniki grają rolę.

Marek Józefowski

unread,
May 18, 2012, 6:42:21 PM5/18/12
to
W dniu 18/05/12 11:33 PM, Delfino Delphis pisze:
> Marek wrote:
>
>> Zawsze wydawało mi się ze skrócenie czasu
>> podróży wynika wyłącznie z względności czasu między układami
>> ziemia-statek tzn. na statku czas płynie wolniej WZGLEDEM czasu
>> ziemskiego dlatego załoga dociera w czasie "statkowym" krótszym niż
>> ziemskim. Ale to nieznaczy ze załodze się skraca odległość do celu a
>> SL dotyczy skrócenia jedynie obiektu który się porusza...
>>
> Nie zaglądałem tam, ale przecież symetria musi być pełna. Jeśli prędkość
> jest względna, to droga do przebycia porusza się względem spoczywającego
> statku, więc także się skraca. Tak więc skrócenie drogi (a więc i czasu do
> jej przebycia) w jednym układzie odpowiada spowolnieniu czasu na ustalonej
> drodze, obserwowanym z innego układu. Przy prędkości bliskiej c podróż do
> Andromedy to może być 100 kilometrowa wycieczka.
>
Nie ma tu IMO mowy o żadnej symetrii. Droga to jest dystans w danym
układzie jaki przebył obiekt, a wymnożenie prędkości klasycznej
wzg układu Ziemi przez czas z innego układu nie ma z drogą nic
wspólnego - aby uzyskać drogę przebytą przez statek mając czas własny
statku należy go przemnożyć przez wielkość zwaną przestrzenną składową
czteroprędkości, a ona może mieć dowolnie dużą wartość.

> Oczywiście przy podróży z powrotem muszą być przyspieszenia, a tam inne
> czynniki grają rolę.
>

Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 7:41:14 PM5/18/12
to
Marek J�zefowski wrote:

> Nie ma tu IMO mowy o �adnej symetrii. Droga to jest dystans w danym
> uk�adzie jaki przeby� obiekt, a wymno�enie pr�dko�ci klasycznej
> wzg uk�adu Ziemi przez czas z innego uk�adu nie ma z drog� nic
> wsp�lnego -

Ale przecie� tak b�dzie. Ta sama gamma wyjdzie ci we wzorze na dylatacje
czasu jak i na skr�cenie odleg�o�ci.

> aby uzyska� drog� przebyt� przez statek maj�c czas w�asny
> statku nale�y go przemno�y� przez wielko�� zwan� przestrzenn� sk�adow�
> czteropr�dko�ci, a ona mo�e mie� dowolnie du�� warto��.

Ale to wszystko co piszesz to jest tylko r�na interpretacja tego samego
formalizmu. Nie ma wi�kszego znaczenia w kt�rym miejscu trzymamy gamm� i w
zwi�zku z tym co nazywamy pr�dko�ci� czy czasem.

Obrazowo - rakieta leci na Andromed� z v bardzo bliskim c. Powiedzmy, �e na
skutek dylatacji czasu dla obserwatora naziemnego wydaje si�, �e pilot
postarza� si� tylko o 100 sekund. Z kolei dla pilota to podr� trwa�a 100
sekund, a wi�c zmierzona przez niego odleg�o�� do Andromedy to ok. 100
sekund �wietlnych (przy v bliskim c). Czynnik gamma, kt�ry spowolni� czas w
jednym uk�adzie to ten sam, kt�ry skr�ci� dystans w innym.

W jakim to wszystko opiszesz formalizmie i jak kt�ry czynnik sobie nazwiesz
to zupe�nie inna sprawa, a wszystko to przecie� konsekwencja do�� prostej
transformacji, kt�ra jest sp�jna pomi�dzy uk�adami.


Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 4:03:33 AM5/19/12
to

Użytkownik "Marek" <fa...@fakeemail.com> napisał w wiadomości
news:almarsoft.8837...@news.neostrada.pl...
> On Fri, 18 May 2012 10:32:55 +0200, inst4nce <inst...@gazeta.pl> wrote:
>>
> http://nietuzinkowyblognaukowy.blogspot.com/2012/05/relatywistyczny-zaw
> rot-gowy.html
>
> Czy aby jest tak jak przedstawiono w tabeli nr 2 ze załoga "widzi mniejszy
> dystans"??.

:)"widzi".
Zgodnie z TW już za Galileusza było wiadomo, że
idąc do wychodka "widzisz" ruch wychodka, a nie
własny. To zwykłe brednie. Fizyka od setek lat nie
ma pojęcia o tym, co ludzie widzą, ponieważ są
dla niej zbyt skomplikowani.

Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 4:06:34 AM5/19/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości


> Ale to wszystko co piszesz to jest tylko różna interpretacja tego samego
> formalizmu. Nie ma większego znaczenia w którym miejscu trzymamy gammę i w
> związku z tym co nazywamy prędkością czy czasem.

Buhahahahaha.
Biedny, biedny kretynie. Nowe, jedynie słuszne nazewnictwo
to jedyna znacząca nowość w Waszej popierdolonej teoryjce.

Stanislaw Sidor

unread,
May 19, 2012, 4:39:24 AM5/19/12
to
U�ytkownik "Maciej Wo�niak" napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:jp7kal$nh8$1...@inews.gazeta.pl...
>
>
>U�ytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisa� w wiadomo�ci
>
>
>> Ale to wszystko co piszesz to jest tylko r�na interpretacja tego samego
>> formalizmu. Nie ma wi�kszego znaczenia w kt�rym miejscu trzymamy gamm� i
>> w
>> zwi�zku z tym co nazywamy pr�dko�ci� czy czasem.
>
>Buhahahahaha.
>Biedny, biedny kretynie. Nowe, jedynie s�uszne nazewnictwo
>to jedyna znacz�ca nowo�� w Waszej popierdolonej teoryjce.
>

Nareszcie cos sie dzieje, a nie pitolenie relatywistow o czteropredkosciach
;)
A jak tam Macku oceniasz postepy w matematyce?

--
(STS)
Kot sk�ada si� z futra, kota w�a�ciwego i podzespo�u mrucz�cego.

Marek Józefowski

unread,
May 19, 2012, 5:07:03 AM5/19/12
to
W dniu 19/05/12 1:41 AM, Delfino Delphis pisze:
> Marek Józefowski wrote:
>
>> Nie ma tu IMO mowy o żadnej symetrii. Droga to jest dystans w danym
>> układzie jaki przebył obiekt, a wymnożenie prędkości klasycznej
>> wzg układu Ziemi przez czas z innego układu nie ma z drogą nic
>> wspólnego -
>
> Ale przecież tak będzie. Ta sama gamma wyjdzie ci we wzorze na dylatacje
> czasu jak i na skrócenie odległości.
>
>> aby uzyskać drogę przebytą przez statek mając czas własny
>> statku należy go przemnożyć przez wielkość zwaną przestrzenną składową
>> czteroprędkości, a ona może mieć dowolnie dużą wartość.
>
> Ale to wszystko co piszesz to jest tylko różna interpretacja tego samego
> formalizmu. Nie ma większego znaczenia w którym miejscu trzymamy gammę i w
> związku z tym co nazywamy prędkością czy czasem.
>
> Obrazowo - rakieta leci na Andromedę z v bardzo bliskim c. Powiedzmy, że na
> skutek dylatacji czasu dla obserwatora naziemnego wydaje się, że pilot
> postarzał się tylko o 100 sekund. Z kolei dla pilota to podróż trwała 100
> sekund, a więc zmierzona przez niego odległość do Andromedy to ok. 100
> sekund świetlnych (przy v bliskim c). Czynnik gamma, który spowolnił czas w
> jednym układzie to ten sam, który skrócił dystans w innym.
>
Nie względem obserwatora naziemnego, ale lokalnie mijanych zegarów -
względem obserwatora naziemnego to dopiero można powiedzieć wtedy jak
powróci. Jasne "wszystko zależy od definicji" a więc definiując drogę
na dwa różne sposoby dostaniesz dwa różne wyniki...tylko nie ma to sensu
semantycznego.
Co Ty robisz: bierzesz zmierzoną prędkość względem mijanych zegarów
i mnożysz przez czas własny...taka definicja przebytej drogi jest
klasycznie niesprzeczna z definicją standardową, ale w relatywistyce
jest czymś zupełnie innym niż definicja standardowa. Nawiasem mówiąc
"po to jest" to skrócenie aby zmierzona prędkość statku względem
mijanych zegarów była dokładnie równa -prędkości zegara względem
mijanego statku - a to jest fundamentalna własność każdej możliwej
mechaniki.
Może inaczej, "na wzorkach": droga przebyta to

S = ∫v(t)dt

w mechanice klasycznej można oczywiście zastąpić układowy czas
"t" dowolnym czasem własnym dowolnego obiektu ponieważ "t" jest
absolutne, i będzie to samo. Natomiast w STW mamy

S' = ∫v(t)dτ

co jest czymś zupełnie innym - aby mierzyć drogę czasem własnym
"τ" należy w całce dokonać po prostu zmiany zmiennych t -> t(τ)
i tyle. I dostaniemy S = ∫v(τ)γdτ
(a skrócenie Lorentza daje nam tyle że *pomiarowo* v(τ) mierzone
na statku jest równe v(t) mierzone w układzie Ziemi)

Ja wiem, że to jest czepianie się słówek, ale jeżeli my nie będziemy
ściśli to kto? trolle?

[...]

Delfino Delphis

unread,
May 19, 2012, 7:54:09 AM5/19/12
to
Marek J�zefowski wrote:

> Nie wzgl�dem obserwatora naziemnego, ale lokalnie mijanych zegar�w -
> wzgl�dem obserwatora naziemnego to dopiero mo�na powiedzie� wtedy jak
> powr�ci.

Eee dlaczego? Przecie� zar�wno obserwator naziemny, jak i mijane zegary, to
ten sam inercjalny uk�ad odniesienia. By� mo�e st�d bierze si� cz�ste
nieporozumienie, �e w takich popularnych tekstach cz�sto pomija si� problem
por�wnania zegar�w mi�dzy dwoma odleg�ymi obserwatorami.

> Co Ty robisz: bierzesz zmierzon� pr�dko�� wzgl�dem mijanych zegar�w
> i mno�ysz przez czas w�asny...taka definicja przebytej drogi jest
> klasycznie niesprzeczna z definicjďż˝ standardowďż˝, ale w relatywistyce
> jest czym� zupe�nie innym ni� definicja standardowa.

Zgadzam si�. Ale mowa tutaj ca�y czas o artykule raczej popularnym i pr�bie
wyt�umaczenia rzeszom ludzi o co dok�adnie w tym chodzi. Dla nich taka
definicja drogi jest najbardziej naturalna. Bierzmy czas w�asny w rakiecie,
mno�ymy przez pr�dko�� i mamy przebyt� drog�, a prosty rachunek dowodzi, �e
droga ta uleg�a skr�ceniu. Zreszt� jest to zupe�nie zrozumia�e, bo przecie�
je�li po�o�ymy od Ziemi do Andromedy linijk� i naka�emy temu uk�adowi
porusza� si� wzgl�dem rakiety, to naturalnie ulegnie on skr�ceniu.

> Nawiasem m�wi�c
> "po to jest" to skr�cenie aby zmierzona pr�dko�� statku wzgl�dem
> mijanych zegar�w by�a dok�adnie r�wna -pr�dko�ci zegara wzgl�dem
> mijanego statku - a to jest fundamentalna w�asno�� ka�dej mo�liwej
> mechaniki.

Zgadza siďż˝.

> Mo�e inaczej, "na wzorkach": droga przebyta to
>
> S = ?v(t)dt
>
> w mechanice klasycznej mo�na oczywi�cie zast�pi� uk�adowy czas
> "t" dowolnym czasem w�asnym dowolnego obiektu poniewa� "t" jest
> absolutne, i b�dzie to samo. Natomiast w STW mamy
>
> S' = ?v(t)d?
>
> co jest czym� zupe�nie innym - aby mierzy� drog� czasem w�asnym
> "?" nale�y w ca�ce dokona� po prostu zmiany zmiennych t -> t(?)
> i tyle. I dostaniemy S = ?v(?)?d?
> (a skr�cenie Lorentza daje nam tyle �e *pomiarowo* v(?) mierzone
> na statku jest r�wne v(t) mierzone w uk�adzie Ziemi)
>
> Ja wiem, �e to jest czepianie si� s��wek, ale je�eli my nie b�dziemy
> �ci�li to kto? trolle?
>
Zgadzam si�. Tylko nie tak si� popularyzuje nauk�. Jasne jest, �e na wzorach
mo�emy to pi�knie pokaza� i wtedy nazywanie tego pr�dko�ci�, odleg�o�ci�,
czy czasem, troch� mija si� z celem, bo przecie� wszystko wida� :). Ca�y
problem polega na tym, jak wyt�umaczy� to bez wzor�w, aby pokaza�, �e to nie
s� ot takie wymys�y znudzonych fizyk�w, tylko bardzo sensowne, logiczne i
sp�jne koncepcje. Wtedy trzeba niestety u�ywa� z bardzo du�ym wyczuciem
klasycznych i intuicyjnych definicji. To chyba jest jeszcze trudniejsze, niďż˝
samo robienie nauki ;)

Pocz�tek tego artyku�u podoba mi si� - do�� ciekawie przedstawia problem
nawet specjalnie nie zmy�laj�c, potem niestety idzie ju� w zbyt du��
fantazj�. Wydaje mi si�, �e problemy teorii wzgl�dno�ci na poziomie laik�w
najlepiej chyba t�umaczy� na diagramach Minkowskiego, ale to niestety (nie
wiem czemu) bardzo rzadkie podej�cie.

Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 8:50:38 AM5/19/12
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w wiadomości
news:jp7lqg$sg4

> Nareszcie cos sie dzieje, a nie pitolenie relatywistow o
> czteropredkosciach ;)
> A jak tam Macku oceniasz postepy w matematyce?

Zależy czyje. twoje kiepsko.

Marek Józefowski

unread,
May 19, 2012, 8:52:02 AM5/19/12
to
W dniu 19/05/12 1:54 PM, Delfino Delphis pisze:
> Marek Józefowski wrote:
>
>> Nie względem obserwatora naziemnego, ale lokalnie mijanych zegarów -
>> względem obserwatora naziemnego to dopiero można powiedzieć wtedy jak
>> powróci.
>
> Eee dlaczego? Przecież zarówno obserwator naziemny, jak i mijane zegary, to
> ten sam inercjalny układ odniesienia. Być może stąd bierze się częste
> nieporozumienie, że w takich popularnych tekstach często pomija się problem
> porównania zegarów między dwoma odległymi obserwatorami.
>
Porównanie czasów zegarów w tym samym miejscu jest bezwzględne,
natomiast porównanie czasów obserwatorów oddzielonych przestrzennie
wymaga pojęcia jednoczesności, a to już jest względne. Dlatego
ciągle podkreślam tę subtelność...gdy jednoczesność zdefiniujemy
w układzie Ziemi to czas na statku płynie wolniej niż na Ziemi -
- ale w innym układzie może być całkiem inaczej pomiędzy tymi
samymi obserwatorami.

>> Co Ty robisz: bierzesz zmierzoną prędkość względem mijanych zegarów
>> i mnożysz przez czas własny...taka definicja przebytej drogi jest
>> klasycznie niesprzeczna z definicją standardową, ale w relatywistyce
>> jest czymś zupełnie innym niż definicja standardowa.
>
> Zgadzam się. Ale mowa tutaj cały czas o artykule raczej popularnym i próbie
> wytłumaczenia rzeszom ludzi o co dokładnie w tym chodzi. Dla nich taka
> definicja drogi jest najbardziej naturalna. Bierzmy czas własny w rakiecie,
> mnożymy przez prędkość i mamy przebytą drogę, a prosty rachunek dowodzi, że
> droga ta uległa skróceniu. Zresztą jest to zupełnie zrozumiałe, bo przecież
> jeśli położymy od Ziemi do Andromedy linijkę i nakażemy temu układowi
> poruszać się względem rakiety, to naturalnie ulegnie on skróceniu.
>
No jest popularny i w zasadzie OK oprócz tych autorskich rozważań o
fotonie. Niemniej jednak skrócenie Lorentza tyczy się sztywnych prętów,
gdzie pojęcie jednoczesności gra rolę. Takiego pręta pomiędzy Ziemią
a Andromedą nie mamy... no ale możemy rozważyć hipotetyczny pręt,
i tu się rzeczywiście szczęśliwie składa że v*tau jest równy długości
tego pręta w układzie statku, ale już tak nie jest gdy mamy prędkość
zmienną i bierzemy całkę...

[...]
>>
> Zgadzam się. Tylko nie tak się popularyzuje naukę. Jasne jest, że na wzorach
> możemy to pięknie pokazać i wtedy nazywanie tego prędkością, odległością,
> czy czasem, trochę mija się z celem, bo przecież wszystko widać :). Cały
> problem polega na tym, jak wytłumaczyć to bez wzorów, aby pokazać, że to nie
> są ot takie wymysły znudzonych fizyków, tylko bardzo sensowne, logiczne i
> spójne koncepcje. Wtedy trzeba niestety używać z bardzo dużym wyczuciem
> klasycznych i intuicyjnych definicji. To chyba jest jeszcze trudniejsze, niż
> samo robienie nauki ;)
>
> Początek tego artykułu podoba mi się - dość ciekawie przedstawia problem
> nawet specjalnie nie zmyślając, potem niestety idzie już w zbyt dużą
> fantazję. Wydaje mi się, że problemy teorii względności na poziomie laików
> najlepiej chyba tłumaczyć na diagramach Minkowskiego, ale to niestety (nie
> wiem czemu) bardzo rzadkie podejście.
>
Ja też się zgadzam.

Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 8:52:15 AM5/19/12
to

Użytkownik "Marek Józefowski" <marj...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:jp7nrn$abs$1...@node2.news.atman.pl...


> Nie względem obserwatora naziemnego, ale lokalnie mijanych zegarów -

Oczywiście, takich zegarów, które relatywiści sobie wyimaginowali.
Bo względem lokalnie mijanych prawdziwych zegarów wszystko
będzie troszkę inaczej:(.

Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 8:57:55 AM5/19/12
to

Użytkownik "Marek Józefowski" <marj...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:jp851i$8h4

> Porównanie czasów zegarów w tym samym miejscu jest bezwzględne,
> natomiast porównanie czasów obserwatorów oddzielonych przestrzennie
> wymaga pojęcia jednoczesności, a to już jest względne. Dlatego
> ciągle podkreślam tę subtelność...gdy jednoczesność zdefiniujemy
> w układzie Ziemi to czas na statku płynie wolniej niż na Ziemi -
> - ale w innym układzie może być całkiem inaczej pomiędzy tymi
> samymi obserwatorami.

I należy podkreślić jeszcze jedną subtelność...
"obserwator" po fizycznemu to wyimaginowana
matematyczna abstrakcja, z rzeczywistym obserwatorem
i jego obserwacjami nie mająca nic wspólnego.

Delfino Delphis

unread,
May 19, 2012, 9:22:44 AM5/19/12
to
Marek Józefowski wrote:

> no ale możemy rozważyć hipotetyczny pręt,
> i tu się rzeczywiście szczęśliwie składa że v*tau jest równy długości
> tego pręta w układzie statku, ale już tak nie jest gdy mamy prędkość
> zmienną i bierzemy całkę...
>
No i znów nie ma tu żadnego cudu. Skoro zmienia się prędkość, to zmienia się
długość tego pręta (tj. czynnik skracający), więc przebyta droga będzie
jakąś średnia minimalnej i maksymalnej długości pręta. Zgadza się, że w
takim przypadku (chwilowa) odległość do Andromedy i przebyta droga, to
zupełnie różne rzeczy, choć na chłopski rozum, to nie dzieje się tutaj nic
nadzwyczajnego i gdyby liczyć na piechotę (tj. podzielić podróż na odcinki
stałej prędkości, znaleźć długość pręta dla danej prędkości, obliczyć
przebytą odległość dla tego odcinka i zsumować po kolejnych odcinkach), to
wyjdzie. W zasadzie w ten sposób odtworzymy całkę, którą już napisałeś.
(Choć znów nie do końca w tej samej formie)

Tylko jak napiszesz tę całkę bez odpowiedniego wprowadzenia, to 95%
czytelników tego artykuły, natychmiast w przerażeniu zamknie przeglądarkę :D



Marek Józefowski

unread,
May 19, 2012, 10:04:36 AM5/19/12
to
W dniu 19/05/12 3:22 PM, Delfino Delphis pisze:
> Marek J�zefowski wrote:
>
>> no ale mo�emy rozwa�y� hipotetyczny pr�t,
>> i tu si� rzeczywi�cie szcz�liwie sk�ada �e v*tau jest r�wny d�ugo�ci
>> tego pr�ta w uk�adzie statku, ale ju� tak nie jest gdy mamy pr�dko��
>> zmienn� i bierzemy ca�k�...
>>
> No i zn�w nie ma tu �adnego cudu. Skoro zmienia si� pr�dko��, to zmienia si�
> d�ugo�� tego pr�ta (tj. czynnik skracaj�cy), wi�c przebyta droga b�dzie
> jak�� �rednia minimalnej i maksymalnej d�ugo�ci pr�ta. Zgadza si�, �e w
> takim przypadku (chwilowa) odleg�o�� do Andromedy i przebyta droga, to
> zupe�nie r�ne rzeczy, cho� na ch�opski rozum, to nie dzieje si� tutaj nic
> nadzwyczajnego i gdyby liczyďż˝ na piechotďż˝ (tj. podzieliďż˝ podrďż˝ na odcinki
> sta�ej pr�dko�ci, znale�� d�ugo�� pr�ta dla danej pr�dko�ci, obliczy�
> przebyt� odleg�o�� dla tego odcinka i zsumowa� po kolejnych odcinkach), to
> wyjdzie. W zasadzie w ten spos�b odtworzymy ca�k�, kt�r� ju� napisa�e�.
> (Cho� zn�w nie do ko�ca w tej samej formie)
>
Niebezpiecze�stwo jest w tym, �e je�eli si� tak popularyzuje, to
�atwo kto� mo�e sobie wykalkulowa� skracaj�cy i wyd�u�aj�cy si� pr�t
jako proces fizyczny...i zadaďż˝ pytanie: czemu siďż˝ nie urywa? :)

> Tylko jak napiszesz t� ca�k� bez odpowiedniego wprowadzenia, to 95%
> czytelnik�w tego artyku�y, natychmiast w przera�eniu zamknie przegl�dark� :D
>
To smutne...

bartekltg

unread,
May 19, 2012, 10:38:26 AM5/19/12
to
W dniu 2012-05-19 16:04, Marek Józefowski pisze:
> W dniu 19/05/12 3:22 PM, Delfino Delphis pisze:

> Niebezpieczeństwo jest w tym, że jeżeli się tak popularyzuje, to
> łatwo ktoś może sobie wykalkulować skracający i wydłużający się pręt
> jako proces fizyczny...i zadać pytanie: czemu się nie urywa? :)

Ależ się urywa;) Przynajmniej w wersji zaproponowanej przez Bella;)

>
>> Tylko jak napiszesz tę całkę bez odpowiedniego wprowadzenia, to 95%
>> czytelników tego artykuły, natychmiast w przerażeniu zamknie
>> przeglądarkę :D
>>
> To smutne...

Może w takim razie matematyka jest źle popularyzowana?
Zamiast mówić, że to właściwie łatwe i 'fajne' zacząć
twierdzić, e to wiedza tajemna niedostępna dla szerokiego
odbiorcy;-)


pzdr
bartekltg


Maciek

unread,
May 19, 2012, 10:43:54 AM5/19/12
to
Dnia Sat, 19 May 2012 16:38:26 +0200, bartekltg napisał(a):

> Może w takim razie matematyka jest źle popularyzowana?
> Zamiast mówić, że to właściwie łatwe i 'fajne' zacząć
> twierdzić, e to wiedza tajemna niedostępna dla szerokiego
> odbiorcy;-)

Panowie, troche rozsadku. Dzisiaj naprawde nie da sie juz znac na
wszystkim. A gdyby kazdy mial matematyke opanowana na poziomie potrzebnym
do zrozumienia chocby waszych wywodow, to popularyzacja nauki i cala prasa
pop-science nie bylaby w ogole potrzebna ;)

--
Maciek

Karkulowsiał zwartusiał
Ratuwsianku Maciuwsio

bartekltg

unread,
May 19, 2012, 11:03:24 AM5/19/12
to
W dniu 2012-05-19 16:43, Maciek pisze:
> Dnia Sat, 19 May 2012 16:38:26 +0200, bartekltg napisał(a):
>
>> Może w takim razie matematyka jest źle popularyzowana?
>> Zamiast mówić, że to właściwie łatwe i 'fajne' zacząć
>> twierdzić, e to wiedza tajemna niedostępna dla szerokiego
>> odbiorcy;-)
>
> Panowie, troche rozsadku. Dzisiaj naprawde nie da sie juz znac na
> wszystkim. A gdyby kazdy mial matematyke opanowana na poziomie potrzebnym
> do zrozumienia chocby waszych wywodow, to popularyzacja nauki i cala prasa
> pop-science nie bylaby w ogole potrzebna ;)

Ojtam, większość tutejszych wywodów (poza okazjonalnymi
postami Marka, jak odleci w geometrie różniczkową)
to poziom bardzo starej matury: pierwiastek, logarytm,
pochodna, całka.

Zauważ też, że nie chodzi mi o zwiększenie poziomu
wiedzy matematycznej społeczeństwa, ale o zmianę
nastawienia. Na widok całki, zamiast, jaki napisał
Delfino, zamykać przeglądarkę, mają się gapić jak
na 'Kod Leonarda da Vinci'.

:-)


pzdr
bartekltg




HGW

unread,
May 19, 2012, 12:43:22 PM5/19/12
to
W dniu 2012-05-18 22:59, Marek J�zefowski pisze:

> Tam jeszcze wi�cej bzdur jest, jak na przyk�ad rozwa�ania
> "z punktu widzenia fotonu".
>
W ramach OTW jak najbardziej "punkt widzenia fotonu" nie istnieje b�d�
jest urojony, w ka�dym razie nie ma sensu go rozpatrywa� - ale to
w�a�nie IMHO jest zasadnicza s�abo�� OTW!
W ko�cu My obserwujemy jak fotony doginaj� z punktu A do punktu B w
sko�czonym czasie, fotony s� emitowane i poch�aniane czyli gin� ergo
"punkt widzenia foton�w" jest nad wyraz ciekawy i nie rozumiem dlaczego
wstydliwie pomijany?

Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 12:58:52 PM5/19/12
to

Użytkownik "HGW" <h...@hgw.abuse> napisał w wiadomości
news:jp8ini$gpl$1...@mx1.internetia.pl...


> W końcu My obserwujemy jak fotony doginają z punktu A do punktu B w
> skończonym czasie, fotony są emitowane i pochłaniane czyli giną ergo
> "punkt widzenia fotonów" jest nad wyraz ciekawy i nie rozumiem dlaczego
> wstydliwie pomijany?

A z innych nad wyraz ciekawych kwestii jest: co by sobie pomyślała
marchewka, gdyby myślała.

bartekltg

unread,
May 19, 2012, 1:05:18 PM5/19/12
to
W dniu 2012-05-19 18:43, HGW pisze:
> W dniu 2012-05-18 22:59, Marek Józefowski pisze:
>
>> Tam jeszcze więcej bzdur jest, jak na przykład rozważania
>> "z punktu widzenia fotonu".
>>
> W ramach OTW jak najbardziej "punkt widzenia fotonu" nie istnieje bądź
> jest urojony, w każdym razie nie ma sensu go rozpatrywać - ale to
> właśnie IMHO jest zasadnicza słabość OTW!
> W końcu My obserwujemy jak fotony doginają z punktu A do punktu B w
> skończonym czasie, fotony są emitowane i pochłaniane czyli giną ergo
> "punkt widzenia fotonów" jest nad wyraz ciekawy i nie rozumiem dlaczego
> wstydliwie pomijany?

Ale nie demonizujmy układów odniesienia. To żaden 'punkt widzenia
cząsteczki czy obserwatora', tylko układ współrzędnych
(przyporządkowanie punktom przestrzeni liczb) dobrany
tak, aby dany obiekt w nim 'spoczywał'.

A układ fotonu nie jest wstydliwy czy pomijany, tylko taki
układ byłby 'rozpięty' m.in na zdegenerowanym wektorze
o długości zero. Nie ma w tym przecież nic dziwnego,
skoro fotony poruszają się po liniach zerowych;-)

Co to psuje? Nie bardzo daje się rzutowac na ten wektor
aby mieć długość (tu - czas;) w tym układzie. Problem
znany z GAL1;)

Można taki układ skonstruować w jakiś sprytniejszy sposób,
kołacze mi się nazwisko na W, ale nie mogę sobie
przypomnieć ani wygoglać szczegółów.

pzdr
bartekltg


Maciej Woźniak

unread,
May 19, 2012, 2:20:53 PM5/19/12
to

Użytkownik "bartekltg" <bart...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:jp8jsh$no9$1...@node1.news.atman.pl...


> Ale nie demonizujmy układów odniesienia. To żaden 'punkt widzenia
> cząsteczki czy obserwatora', tylko układ współrzędnych (przyporządkowanie
> punktom przestrzeni liczb) dobrany
> tak, aby dany obiekt w nim 'spoczywał'.

Słusznie. Nie demonizujmy układów odniesienia. Panowie fizycy
je po prostu tak sobie wyobrazili, żeby łatwiej im się bredziło i
mądrzej to wyglądało.

Marek Józefowski

unread,
May 19, 2012, 2:39:38 PM5/19/12
to
W dniu 19/05/12 4:38 PM, bartekltg pisze:
> W dniu 2012-05-19 16:04, Marek J�zefowski pisze:
>> W dniu 19/05/12 3:22 PM, Delfino Delphis pisze:
>
>> Niebezpiecze�stwo jest w tym, �e je�eli si� tak popularyzuje, to
>> �atwo kto� mo�e sobie wykalkulowa� skracaj�cy i wyd�u�aj�cy si� pr�t
>> jako proces fizyczny...i zadaďż˝ pytanie: czemu siďż˝ nie urywa? :)
>
> Aleďż˝ siďż˝ urywa;) Przynajmniej w wersji zaproponowanej przez Bella;)
>
Tam by� zupe�nie inny problem - mieli�my rzeczywist� ni�,
a nie hipotetyczn�, oraz zadany z g�ry ruch ko�c�w tej nici.
>>
>>> Tylko jak napiszesz t� ca�k� bez odpowiedniego wprowadzenia, to 95%
>>> czytelnik�w tego artyku�y, natychmiast w przera�eniu zamknie
>>> przegl�dark� :D
>>>
>> To smutne...
>
> Mo�e w takim razie matematyka jest �le popularyzowana?
> Zamiast m�wi�, �e to w�a�ciwie �atwe i 'fajne' zacz��
> twierdzi�, e to wiedza tajemna niedost�pna dla szerokiego
> odbiorcy;-)
>
IMHO, nie jest �le popularyzowana, ale �le uczona.

Maciej Woźniak

unread,
May 20, 2012, 4:34:03 AM5/20/12
to

U�ytkownik "Marek J�zefowski" <marj...@poczta.onet.pl> napisa� w wiadomo�ci

>> Mo�e w takim razie matematyka jest �le popularyzowana?
>> Zamiast m�wi�, �e to w�a�ciwie �atwe i 'fajne' zacz��
>> twierdzi�, e to wiedza tajemna niedost�pna dla szerokiego
>> odbiorcy;-)
>>
> IMHO, nie jest �le popularyzowana, ale �le uczona.

Masz wyj�tkowo ca�kowit� racj�, i jeste� na to �ywym
dowodem.

Maciej Woźniak

unread,
May 20, 2012, 2:34:22 PM5/20/12
to

Użytkownik "Maciej Woźniak" <mlwoznia...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:jp8oag$a2m$1...@inews.gazeta.pl...
Jak troszkę przycisnąć tego idiotę Bartka, to wprost przyznaje,
że te ich wypociny nie mają żadnego związku z rzeczywistością...
a potem strasznie się obraża.

Stanislaw Sidor

unread,
May 20, 2012, 3:59:05 PM5/20/12
to
Użytkownik "Maciej Woźniak" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jp84v9$ral$1...@inews.gazeta.pl...
Nie jestem matematykiem, totez zeruje na pracach innych, a pytalem, o
frontalna Matematyke.

--
(STS)
Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.

Maciej Woźniak

unread,
May 20, 2012, 5:04:07 PM5/20/12
to

U�ytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisa� w wiadomo�ci
news:jpbi0n$n42$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...
> U�ytkownik "Maciej Wo�niak" napisa� w wiadomo�ci grup
> dyskusyjnych:jp84v9$ral$1...@inews.gazeta.pl...
>>
>>
>>U�ytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisa� w
>>wiadomo�ci news:jp7lqg$sg4
>>
>>> Nareszcie cos sie dzieje, a nie pitolenie relatywistow o
>>> czteropredkosciach ;)
>>> A jak tam Macku oceniasz postepy w matematyce?
>>
>>Zale�y czyje. twoje kiepsko.
>
> Nie jestem matematykiem, totez zeruje na pracach innych, a pytalem, o
> frontalna Matematyke.
>

Matematyka pisze si� ma�� liter�. Owszem, cierpi ona ostatnio
na przerost formy nad tre�ci� - tak, jak i fizyka, cho� w
daleko mniejszym stopniu.
No, ale gdyby fizyka mia�a tylko ten problem, by�oby to
jeszcze wybaczalne.

Stanislaw Sidor

unread,
May 20, 2012, 5:12:27 PM5/20/12
to
Użytkownik "Maciej Woźniak" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jpbm8l$g16$1...@inews.gazeta.pl...
>
>
>Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
>wiadomości news:jpbi0n$n42$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...
>> Użytkownik "Maciej Woźniak" napisał w wiadomości grup
>> dyskusyjnych:jp84v9$ral$1...@inews.gazeta.pl...
>>>
>>>
>>>Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
>>>wiadomości news:jp7lqg$sg4
>>>
>>>> Nareszcie cos sie dzieje, a nie pitolenie relatywistow o
>>>> czteropredkosciach ;)
>>>> A jak tam Macku oceniasz postepy w matematyce?
>>>
>>>Zależy czyje. twoje kiepsko.
>>
>> Nie jestem matematykiem, totez zeruje na pracach innych, a pytalem, o
>> frontalna Matematyke.
>>
>
>Matematyka pisze się małą literą.

A nie zastanowiles sie, dlaczego raz napisalem z malej a raz z duzej?

> Owszem, cierpi ona ostatnio
>na przerost formy nad treścią - tak, jak i fizyka, choć w
>daleko mniejszym stopniu.
>No, ale gdyby fizyka miała tylko ten problem, byłoby to
>jeszcze wybaczalne.

A mozesz cos konkretnego o tej matematyce wspolczesnej napisac?
Na przyklad, jaki jest obecnie front prac?
Nad czym pracuja najwybitniejsi matematycy Ziemi?

Maciej Woźniak

unread,
May 21, 2012, 12:23:12 AM5/21/12
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org>
>>
>>Matematyka pisze się małą literą.
>
> A nie zastanowiles sie, dlaczego raz napisalem z malej a raz z duzej?

A Ty zastanowiłeś się, dlaczego ja napisałem, że
ją się pisze małą literą?

> A mozesz cos konkretnego o tej matematyce wspolczesnej napisac?
> Na przyklad, jaki jest obecnie front prac?
> Nad czym pracuja najwybitniejsi matematycy Ziemi?

Nad czym popadnie. Jak zawsze.

Stanislaw Sidor

unread,
May 21, 2012, 3:26:08 AM5/21/12
to
Newsuser Maciej Wo�niak (mlwoznia...@wp.pl) wrote:
>
> U�ytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org>
>>>
>>>Matematyka pisze si� ma�� liter�.
>>
>> A nie zastanowiles sie, dlaczego raz napisalem z malej a raz z duzej?
>
> A Ty zastanowi�e� si�, dlaczego ja napisa�em, �e
> j� si� pisze ma�� liter�?

Nie musialem sie zastanawiac, bo wiedzialem od razu.

>
>> A mozesz cos konkretnego o tej matematyce wspolczesnej napisac?
>> Na przyklad, jaki jest obecnie front prac?
>> Nad czym pracuja najwybitniejsi matematycy Ziemi?
>
> Nad czym popadnie. Jak zawsze.

A twierdzenie Godla ma sie nadal dobrze?


--
(STS)

Maciej Woźniak

unread,
May 21, 2012, 11:49:42 AM5/21/12
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w wiadomości


>> A Ty zastanowiłeś się, dlaczego ja napisałem, że
>> ją się pisze małą literą?
>
> Nie musialem sie zastanawiac, bo wiedzialem od razu.

Brawo.


> A twierdzenie Godla ma sie nadal dobrze?

Ma się świetnie, tylko oznacza coś zupełnie, zupełnie
innego, niż wszyscy przypuszczają.

Piotr Wyderski

unread,
May 22, 2012, 1:12:22 PM5/22/12
to
bartekltg wrote:

> Zauważ też, że nie chodzi mi o zwiększenie poziomu
> wiedzy matematycznej społeczeństwa, ale o zmianę
> nastawienia. Na widok całki, zamiast, jaki napisał
> Delfino, zamykać przeglądarkę, mają się gapić jak
> na 'Kod Leonarda da Vinci'.

Bo -- moim zdaniem -- cały problem polega nie w trudności
pojęcia całki, lecz w sposobie jej wprowadzania. Jak się
pojęcie granicy wprowadza przez zbieżność szeregów, pochodną
przez granicę, a całkę przez pochodną, to ja się absolutnie
nie dziwię ludziom, że szybko odpadają. Zdecydowanie wolę
podejście "fizyczne": kilka przykładów wziętych z życia
i dających dobre intuicje, parę elementarnych przekształceń
i działamy, bez zbytniego dbania o formalizm. Będzie ktoś
zainteresowany, to się go douczy *potem*.

Pozdrawiam, Piotr

Szczepan Bialek

unread,
May 23, 2012, 8:18:07 AM5/23/12
to

Użytkownik "Piotr Wyderski" <pete...@neverland.mil> napisał w wiadomości
news:jpghdm$301$1...@node1.news.atman.pl...
Tu chodzi o ten poziom. Nie mozna powiedziec ze calka to pole pod krzywa bo
to kazdy zrozumie i machnie reka.
Nie wolno powiedziec ze wektor to inny sposob pokazania pola kukurydzy na
zboczu (pole to dlukgosc wektora a kierunek to prostopadla do tego lanu) bo
to kazdy zrozumie i machnie reka.
Musi byc wciskany kit ze metody analityczne to nieosiagalny poziom.
S*


Maciej Woźniak

unread,
May 23, 2012, 1:34:27 PM5/23/12
to

Użytkownik "Piotr Wyderski" <pete...@neverland.mil> napisał w wiadomości
news:jpghdm$301$1...@node1.news.atman.pl...

> Bo -- moim zdaniem -- cały problem polega nie w trudności
> pojęcia całki, lecz w sposobie jej wprowadzania. Jak się
> pojęcie granicy wprowadza przez zbieżność szeregów, pochodną
> przez granicę, a całkę przez pochodną, to ja się absolutnie
> nie dziwię ludziom, że szybko odpadają. Zdecydowanie wolę
> podejście "fizyczne": kilka przykładów wziętych z życia
> i dających dobre intuicje, parę elementarnych przekształceń
> i działamy, bez zbytniego dbania o formalizm. Będzie ktoś
> zainteresowany, to się go douczy *potem*.
>

i *potem* otrzymujemy debila typu MJ.

the_foe

unread,
May 23, 2012, 5:44:06 PM5/23/12
to
W dniu 2012-05-18 18:52, Marek pisze:
> On Fri, 18 May 2012 10:32:55 +0200, inst4nce <inst...@gazeta.pl> wrote:
>>
> http://nietuzinkowyblognaukowy.blogspot.com/2012/05/relatywistyczny-zaw
> rot-gowy.html
>
> Czy aby jest tak jak przedstawiono w tabeli nr 2 ze załoga "widzi
> mniejszy dystans"??. Zawsze wydawało mi się ze skrócenie czasu podróży
> wynika wyłącznie z względności czasu między układami ziemia-statek tzn.
> na statku czas płynie wolniej WZGLEDEM czasu ziemskiego dlatego załoga
> dociera w czasie "statkowym" krótszym niż ziemskim. Ale to nieznaczy ze
> załodze się skraca odległość do celu a SL dotyczy skrócenia jedynie
> obiektu który się porusza...
>
to jest kolejna wersja paradoksu blizniat. Z jednej strony, statek
kosmiczny widzi ze ma do np. alpha centauri 2ly a z drugiej na Alfie
widzą statek w odleglosci 4ly. Ten obiekt, ktory przyspieszal
zaobserwuje skrocenie odleglosci (efekt zoomu), ten ktory nie
przyspieszal zaobserwuje tylko skrocenie dlugosci statku. Ogolnie
"czysty" STW jest niepraktyczny. Trudno o cos takiego jak uklad
inercjalny, trudno o rownowaznosc ukladow (odrzucamy raczej mzoliwosc ze
jakis dowcipnis rusza calym kosmosem a my mozemy stac w miejscu). Sile
argumentow STW mzoemy zauwazyc w pustym kosmosie, gdzie sa tylk odwa
obiekty a zaloga nie pamieta przyspieszania nie wie jaki jest rok na
ziemi, nie zna zalogi w przeciwnym statku itp. Wtedy dopiero mozemy z
czystym sumieniem praktycznie podejsc do STW.

--
the_foe

FM

unread,
May 23, 2012, 8:43:20 PM5/23/12
to
On Wednesday, May 23, 2012 5:44:06 PM UTC-4, the_foe wrote:

> Wtedy dopiero mozemy z czystym sumieniem praktycznie podejsc do STW.
>

Jasne.
Jeden zamach i STW do kosza na smieci leci.

FM

J.F

unread,
May 24, 2012, 8:44:30 AM5/24/12
to
Użytkownik "the_foe" napisał
>to jest kolejna wersja paradoksu blizniat. Z jednej strony, statek
>kosmiczny widzi ze ma do np. alpha centauri 2ly a z drugiej na Alfie
>widzą statek w odleglosci 4ly. Ten obiekt, ktory przyspieszal
>zaobserwuje skrocenie odleglosci (efekt zoomu), ten ktory nie
>przyspieszal zaobserwuje tylko skrocenie dlugosci statku.

Czekaj czekaj - mnie tu cos mocno smierdzi.
Przyspieszal, ale przestal, i teraz nie wiadomo - on sie porusza, czy
Alfa sie porusza.

Sytuacja z punktu widzenia STW jest symetryczna ... to dlaczego jeden
ma widziec 2ly, a drugi 4ly ?

No i oczywiscie zachodzi pytanie jak oni te odleglosci mierza. Wg
widzianego rozmiaru katowego ? Dalmierzami paralaktycznymi ? Radarami
? odczytujac slupki kilometrowe ?
Od tego bedzie duzo zalezalo :-)


J.

Delfino Delphis

unread,
May 24, 2012, 11:59:32 AM5/24/12
to
the_foe wrote:

> Ogolnie
> "czysty" STW jest niepraktyczny.

Bo czysta STW to tylko do�� prosty wniosek z galileuszowej zasady
wzgl�dno�ci. Aby dopasowa� to do �wiata realnego, jeszcze potrzebny jest
aparat matematyczny, kt�ry to ud�wignie. Tak zreszt� jest we wszystkich
dziedzinach fizyki.

Delfino Delphis

unread,
May 24, 2012, 12:00:50 PM5/24/12
to
J.F wrote:

> Sytuacja z punktu widzenia STW jest symetryczna ... to dlaczego jeden
> ma widziec 2ly, a drugi 4ly ?
>
Ale w czym masz problem? Tak samo dla pilotów statku ma on długość 100
metrów, a dla alfańczyków 50m. Normalna rzecz w STW.

J.F

unread,
May 24, 2012, 12:19:43 PM5/24/12
to
Użytkownik "Delfino Delphis" napisał w
W tym ze faktycznie tlumaczenie dla dzieci brzmialo: statek na Alfe
leci 4ly ponad 4 lata, a na pokladzie w tym czasie mija np tylko rok.
Kosmonauci widza ze Alfa sie do nich zbliza z predkoscia przyswietlna,
ale dzieki temu ze odleglosci sie skracaja, widza tez ze Alfa jest
znacznie blizej i w ciagu roku faktycznie doleci, wszystko im sie
zgadza.

Zgadza ... a dlaczego tak, a nie odwrotnie ? Skad wniosek ze Alfa stoi
a rakieta sie porusza a nie odwrotnie ?
Dlaczegoz to Alfianie nie widza ze statek jest blisko i bedzie u nich
w ciagu roku, a na statku zas czekaja 4 lata az do nich Alfa doleci ?


To w koncu jak to naprawde wyglada na statku po poczatkowym rozpedzie
i wylaczeniu silnikow ?

J.


Maciej Woźniak

unread,
May 24, 2012, 1:18:31 PM5/24/12
to

Użytkownik "the_foe" <the...@wupe.pl> napisał w wiadomości
news:jpjln5$j6l$1...@news.dialog.net.pl...

> to jest kolejna wersja paradoksu blizniat. Z jednej strony, statek
> kosmiczny widzi ze ma do np. alpha centauri 2ly a z drugiej na Alfie widzą
> statek w odleglosci 4ly.

Tak, oczywiście. Statek widzi. Panowie fizycy udowodnili to ponad
jakąkolwiek wątpliwość. Oczywiście, statkowi będzie ciężko
wmówić, źe fakt, że wcale nie widzi tego, co teoretycznie powinien,
wynika z jego niedoskonałości, a nie z niedoskonłości teorii. Tak,
jak panowie fizycy zdołali powmawiać sobie nawzajem. Ale
statek i tak raczej fizykom nie zaprzeczy.

Delfino Delphis

unread,
May 24, 2012, 1:19:17 PM5/24/12
to
J.F wrote:

> Zgadza ... a dlaczego tak, a nie odwrotnie ? Skad wniosek ze Alfa stoi
> a rakieta sie porusza a nie odwrotnie ?

Bo po rozp�dzeniu rakiety por�wnujesz pewne rzeczy do wielko�ci znanych
przed rozp�dzeniem. Np. por�wnujesz odleg�o�� na Alf� widzian� z rakiety
stacjonarnej i rozp�dzonej. A to w oczywisty spos�b �amie symetri�. Je�li
rozpatrujemy tylko sytuacj� ju� rozp�dzonej i inercjalnej rakiety, to
wszystko jest symetryczne.

> Dlaczegoz to Alfianie nie widza ze statek jest blisko i bedzie u nich
> w ciagu roku,

Bo mierz� odleg�o�� w swoim uk�adzie. Zauwa�, �e skraca si� odleg�o��
transformowana tj. gdy mierzymy odleg�o�� Alfa-Ziemia z poruszaj�cej si�
rakiety. Je�li do rakiety przykleisz linijk� i potraktujesz j�, jako drog�
do przebycia przez Alf�, to oczywistym jest, �e wraz z rakiet� si� ona
skr�ci.

Po prostu pod�wiadomie zak�adasz, �e droga do przebycia jest tylko w
uk�adzie Ziemia-Alfa, a przecie� skoro pr�dko�� jest wzgl�dna to drog�
mo�esz zdefiniowa� w r�nych uk�adach.

> a na statku zas czekaja 4 lata az do nich Alfa doleci ?
>
Zn�w odwr�� sobie sytuacj�. Gdyby od pocz�tku do rakiety by�a przyklejona ta
linijka, kt�ra po rozp�dzeniu rakiety, w uk�adzie Alfy ma 4 lata �wietlne,
to w przypadku spoczywaj�cej rakiety oczywi�cie by�aby d�u�sza. Czyli w tym
uk�adzie droga do przebycia przez Alf� jest skr�cona do tych 4 lat
�wietlnych.

>
> To w koncu jak to naprawde wyglada na statku po poczatkowym rozpedzie
> i wylaczeniu silnikow ?
>
Wed�ug obserwator�w na statku, odleg�o�� do Alfy jest skr�cona, a wszystkie
gwiazdy i inne obiekty s� sp�aszczone wzd�u� osi ruchu statku.

Maciej Woźniak

unread,
May 24, 2012, 1:23:20 PM5/24/12
to

Użytkownik "J.F" <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:jpln32$233


> Dlaczegoz to Alfianie nie widza ze statek jest blisko i bedzie u nich w
> ciagu roku, a na statku zas czekaja 4 lata az do nich Alfa doleci ?
>

A dlaczegoz to Ty nie widzisz, że wychodek
przybiega do Ciebie?
Niestety, dlatego, że fizyka gówno wie o bardzo
skomplikowanym procesie widzenia. Od zawsze.

Maciej Woźniak

unread,
May 24, 2012, 1:25:44 PM5/24/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jpllt2$p36$7...@inews.gazeta.pl...
> the_foe wrote:
>
>> Ogolnie
>> "czysty" STW jest niepraktyczny.
>
> Bo czysta STW to tylko dość prosty wniosek z galileuszowej zasady
> względności.

Tak. Bardzo prosty. Tak prosty, że trzeba było czekać
na niego 400 lat... Drogi Delfino, wśród wielu rzeczy,
o których nie wiesz dokładnie nic, jest zarówno prostota,
jak i wnioskowanie.

Delfino Delphis

unread,
May 24, 2012, 2:07:43 PM5/24/12
to
Maciej Woźniak wrote:

> Tak. Bardzo prosty. Tak prosty, że trzeba było czekać
> na niego 400 lat...

Postudiuj trochę historię nauki i zobacz jak Galileusz doszedł do swojej
transformacji z c=nieskończoność, to może ci się horyzonty poszerzą.

Maciej Woźniak

unread,
May 24, 2012, 2:17:04 PM5/24/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jpltdd$hf5$1...@inews.gazeta.pl...
Postudiuj trochę historię nauki i zobacz, że ani Galileusz,
ani nikt przez kolejne 400 lat do Twojego rzekomo "prostego
wniosku" jakoś nie doszedł.
Jako się rzekło, nic nie wiesz ani o prostocie, ani o
wnioskowaniu. Ale za to masz szerokie horyzonty. Brawo,
biedny kretynie.

Delfino Delphis

unread,
May 24, 2012, 2:59:37 PM5/24/12
to
Maciej Wo�niak wrote:

> Jako si� rzek�o, nic nie wiesz ani o prostocie, ani o
> wnioskowaniu. Ale za to masz szerokie horyzonty. Brawo,
> biedny kretynie.

Wiesz naprawd� jeste� nudny. Jak katarynka. Na pocz�tku nawet to cieszy�o,
ale teraz po prostu nudzi. Odpowiadasz pod ka�dym postem pe�ni�c rol�
sygnaturki, nic nie wnosisz do dyskusji, ale jesteďż˝ ;)

Maciej Woźniak

unread,
May 24, 2012, 3:09:26 PM5/24/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jpm0en$pfn$1...@inews.gazeta.pl...
> Maciej Woźniak wrote:
>
>> Jako się rzekło, nic nie wiesz ani o prostocie, ani o
>> wnioskowaniu. Ale za to masz szerokie horyzonty. Brawo,
>> biedny kretynie.
>
> Wiesz naprawdę jesteś nudny. Jak katarynka.

Wiesz, naprawdę jesteś głupi. Jak but.

TJ_Blues

unread,
May 24, 2012, 4:02:49 PM5/24/12
to
On May 24, 2:17 pm, Maciej Woźniak <mlwozniak_nos...@wp.pl> wrote:

> Postudiuj trochę historię nauki i zobacz, że ani Galileusz,
> ani nikt przez kolejne 400 lat do Twojego rzekomo "prostego
> wniosku" jakoś nie doszedł.
> Jako się rzekło, nic nie wiesz ani o prostocie, ani o
> wnioskowaniu. Ale za to masz szerokie horyzonty. Brawo,
> biedny kretynie.

Panie Pocieszny Macius z 1b...

Od Galileusza do wynalezienia w miare szybkiej koleji naszybszym
srodkiem transportu byl kon. A to znaczy, ze przeksztalcenie
Galileuszowe bylo calkowicie wystarczalne a efekty relatywistyczne
niemierzale. STW nie moglo powstac bez oszacowania predkosci swiatla i
chocby podstawowych badan na elektromagnetyzmem.

Blaznisz sie ignoracja i arogancja...


cheers TJ

bartekltg

unread,
May 24, 2012, 4:10:15 PM5/24/12
to
W dniu 2012-05-24 22:02, TJ_Blues pisze:
> On May 24, 2:17 pm, Maciej Woźniak<mlwozniak_nos...@wp.pl> wrote:
>
>> Postudiuj trochę historię nauki i zobacz, że ani Galileusz,
>> ani nikt przez kolejne 400 lat do Twojego rzekomo "prostego
>> wniosku" jakoś nie doszedł.
>> Jako się rzekło, nic nie wiesz ani o prostocie, ani o
>> wnioskowaniu. Ale za to masz szerokie horyzonty. Brawo,
>> biedny kretynie.
>
> Panie Pocieszny Macius z 1b...

A może po prostu nie karmić.
Bez Maćka, Simpa i FMa grupa jest znacznie przyjemniejsza:)

>
> Od Galileusza do wynalezienia w miare szybkiej koleji naszybszym
> srodkiem transportu byl kon. A to znaczy, ze przeksztalcenie
> Galileuszowe bylo calkowicie wystarczalne a efekty relatywistyczne
> niemierzale. STW nie moglo powstac bez oszacowania predkosci swiatla i
> chocby podstawowych badan na elektromagnetyzmem.

Mogło powstać. Można było pociągnąć wiadome rozumowanie
i dostać uniwersalna transformację z K=1/c jako parametrem.

Tylko, że bez empirycznych sugestii brało się K= 0,
pozostałe odrzucało jako niezgodne z doświadczeniem;-)
I całe wyprowadzenie było przez to mało ciekawe.

pzdr
bartekltg


Delfino Delphis

unread,
May 24, 2012, 4:20:06 PM5/24/12
to
bartekltg wrote:

> Mogło powstać. Można było pociągnąć wiadome rozumowanie
> i dostać uniwersalna transformację z K=1/c jako parametrem.
>
> Tylko, że bez empirycznych sugestii brało się K= 0,
> pozostałe odrzucało jako niezgodne z doświadczeniem;-)
> I całe wyprowadzenie było przez to mało ciekawe.
>
No właśnie, tylko AFAIK Galileusz istotnie miał ogólny wzór z tym K i
dopiero dalej przyjmował 'oczywiste' K=0. Ale ciekaw jestem jak było
naprawdę, bo źródła dość skąpo mówią na ten temat.

Pamiętajmy jakie to były czasy, Galileusz umarł zanim Newton się urodził.
Tak więc fizyka jako taka jeszcze wtedy praktycznie nie istniała. To było
trochę stąpanie po omacku, bez wielu definicji i nawet najprostszego aparatu
matematycznego.

Stąd bardzo ciężko dojść do tego, co rzeczywiście Galileusz wiedział i
rozumiał.

the_foe

unread,
May 24, 2012, 5:39:23 PM5/24/12
to
W dniu 2012-05-24 22:02, TJ_Blues pisze:
> STW nie moglo powstac bez oszacowania predkosci swiatla i
> chocby podstawowych badan na elektromagnetyzmem.

jaka matematyczna ciekawstke mogl juz Galileusz wymyslec, wystarczylo
pobawic sie w "co by bylo gdyby..."; mogl zalozyc istnienie maksymalnej
predkosci.
Kiedy o wiele pozniej spopularozywalo sie pojecie energii mozna bylo,
juz mniej akademicko, zalozyc ze ma ono mase. Mozna bylo wiec odkryc STW
idac od konca i dojsc do wyniku ze istnieje stala maksymalna predkosc,
zanim eksperyment to odkryl.

--
the_foe

bartekltg

unread,
May 24, 2012, 5:58:48 PM5/24/12
to
W dniu 2012-05-24 22:20, Delfino Delphis pisze:
> bartekltg wrote:
>
>> Mogło powstać. Można było pociągnąć wiadome rozumowanie
>> i dostać uniwersalna transformację z K=1/c jako parametrem.
>>
>> Tylko, że bez empirycznych sugestii brało się K= 0,
>> pozostałe odrzucało jako niezgodne z doświadczeniem;-)
>> I całe wyprowadzenie było przez to mało ciekawe.
>>
> No właśnie, tylko AFAIK Galileusz istotnie miał ogólny wzór z tym K i
> dopiero dalej przyjmował 'oczywiste' K=0. Ale ciekaw jestem jak było
> naprawdę, bo źródła dość skąpo mówią na ten temat.

O to mi chodziło. Bez tego 'drugiego' wyniku to wyprowadzenie
jest nieinteresujące. Miało prawo się nie zachować:)

pzdr
bartekltg



FM

unread,
May 24, 2012, 7:40:31 PM5/24/12
to
On Thursday, May 24, 2012 4:02:49 PM UTC-4, TJ_Blues wrote:

> STW nie moglo powstac bez oszacowania predkosci swiatla i
> chocby podstawowych badan na elektromagnetyzmem.
>

Hmm...
Predkosc, kazda predkosc, kazdego "obiektu" jest zdeterminowana przez srodowisko jak takie np. woda, powietrze, tak zwana "proznia" miedzyplanetarna.
My tylko zakladamy, ze predkosc "swiatla" w "prozni" wynosi tyle ile wynosi.
Jesli swiatlo porusza sie szybciej - lub nawet solidny obiekt 3D - szybciej niz nasze zalozenie szybkosci granicznej, to my tego obecnie nie mozemy wylapac bo brakuje nam "szybkosciomierzy_nadswietlnych".

A co do "badan_elmagu" to nalezy caly czas przypominac, ze wczesne jak tez obecne "badania" dotycza w 100% zastosowan elektromagnetyzmu.
Cala teoria byla i jest dorabiana z marszu...
Wiekszosc teorii to czyste ssanie z paluszka oraz matematyczne bajeczki.

Reasumujac, wiemy, ze nic nie wiemy, zas Albert E., czy inni "kwanciarze" to bajarze w zakresie kreatywnej matematycznej science fiction.

FM

Maciej Woźniak

unread,
May 25, 2012, 11:26:42 AM5/25/12
to

U�ytkownik "TJ_Blues" <tomeka...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
news:27cef655-b336-480d...@l10g2000pbi.googlegroups.com...
On May 24, 2:17 pm, Maciej Wo�niak <mlwozniak_nos...@wp.pl> wrote:

> Postudiuj troch� histori� nauki i zobacz, �e ani Galileusz,
> ani nikt przez kolejne 400 lat do Twojego rzekomo "prostego
> wniosku" jakoďż˝ nie doszedďż˝.
> Jako si� rzek�o, nic nie wiesz ani o prostocie, ani o
> wnioskowaniu. Ale za to masz szerokie horyzonty. Brawo,
> biedny kretynie.

> Panie Pocieszny Macius z 1b...

Pud�o jak jasna cholera, bidulku.



>Od Galileusza do wynalezienia w miare szybkiej koleji naszybszym

bla, bla, bla. Zupe�nie nie na temat.
A efekty ralatywistyczne nadal sďż˝ niemierzalne.
Pomiary czasu w GPS daj� t'=t z dok�adno�ci�
do b��du. Biedny kretynie.

Maciej Woźniak

unread,
May 25, 2012, 11:30:10 AM5/25/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jpm55o$9uq$1...@inews.gazeta.pl...
> bartekltg wrote:
>
>> Mogło powstać. Można było pociągnąć wiadome rozumowanie
>> i dostać uniwersalna transformację z K=1/c jako parametrem.

Albo z 1/prędkość_dźwięku. Albo z 0.3. Albo z 0.00019.
Tak, z pewnością prawdziwyy fizyk MÓGŁBY coś takiego
pociągnąć.

Simpler

unread,
May 25, 2012, 11:17:13 AM5/25/12
to
On 18 Maj, 18:52, Marek <f...@fakeemail.com> wrote:
> On Fri, 18 May 2012 10:32:55 +0200, inst4nce <inst4...@gazeta.pl>
> wrote:
>
> http://nietuzinkowyblognaukowy.blogspot.com/2012/05/relatywistyczny-zaw
> rot-gowy.html
>
> Czy aby jest tak jak przedstawiono w tabeli nr 2 ze załoga "widzi
> mniejszy dystans"??. Zawsze wydawało mi się ze skrócenie czasu
> podróży wynika wyłącznie z względności czasu między układami
> ziemia-statek tzn. na statku czas płynie wolniej WZGLEDEM czasu
> ziemskiego dlatego załoga dociera w czasie "statkowym" krótszym niż
> ziemskim. Ale to nieznaczy ze załodze się skraca odległość do celu a
> SL dotyczy skrócenia jedynie obiektu który się porusza...

W ruchomym dystans jest większy,
co nawet pokazują w niektórych wizualizacjach - symulacjach STw, np.
tu:
.
http://demonstrations.wolfram.com/LorentzTransformationForTwinParadox/
This phenomenon is commonly called "aberration" and is described as a
shrinking of the image in the direction of acceleration. However, the
actual phenomenon is not a mere shrinking of an image, but an actual
increase in the distance to the visible event.

x' = (x - vt)*gamma; czyli odległość natychmiastowa:
x'(t'=t=0) = x * gamma > x;
0 new messages