"JaNus" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych
news:567086ad$0$696$6578...@news.neostrada.pl...
> W dniu 2015-12-15 o 10:51, Slawek [am-pm] pisze:
>>
>> Swoją drogą, linie przesyłowe najwyższych napięć układa się
>> najczęściej - patrząc w przekroju poprzecznym - w trójkąt, a nie
>> w jednej linii. Autokompensacja napięcia jest wtedy najbardziej
>> skuteczna.
>>
>
> To, że jakoś tam kompensowane jest *napięcie* - nie zmienia tego, że
> taki układ generować będzie (jak sądzę) dość mocną falę radiową! O czym
> już skrobnąłem powyżej. Wszak antena radiowa podłączona do zwykłego
> woltomierza (raczej) nic nie wykaże, a jednak nadaje!
Chwila, moment, jaki Ty woltomierz podłączasz do anteny?
Jeśli już, to prędzej oscyloskop, pokazujący napięcie zmienne
z zakresu (najczęściej) radiowego. Inna sprawa jest taka, że
podłączając cokolwiek do właściwie nastrojonej anteny
wprowadzasz zakłócenie (tworzysz nowy układ elektryczny),
który najczęściej psuje pierwotne dostrojenie, więc po
podłączeniu sondy oscyloskopu widzisz na antenie napięcie
inne, niż gdy jej nie podłączysz (w skrajnym wypadku
zerowe, chociaż bywa i tak, że tylko minimalnie inne).
Jeśli natomiast mówimy o generacji fal radiowych (EM),
to w oczywisty sposób są one proporcjonalne do napięcia
pojawiającego się na przewodniku anteny. Dwa razy większe
napięcie podane na antenę (czy faktycznie stwierdzone
w dowolnym jej punkcie) oznacza dwa razy większą
amplitudę fali elektromagnetycznej (i czterokrotnie
większą jej moc).
Wydaje mi się, że również trójfazową linię energetyczną źle
sobie wyobrażasz (albo interpretujesz) jako antenę nadawczą.
Weźmy na początek półfalową antenę nadawczą w konfiguracji
dwóch odcinków drutu o długości ćwierci nadawanej fali,
rozciągniętych poziomo - w lewo i prawo - od środkowego
punktu zasilania.
Taka antena dość skutecznie promieniuje, zasilana symetrycznym,
zmiennym napięciem (gdy lewe ramię zasilane jest aktualnie
dodatnią częścią sinusoidalnie zmiennego przebiegu, prawe
ujemną częścią - i odwrotnie w następnej części cyklu).
Podłączając idealną (niezakłócającą) sondę do anteny
stwierdzilibyśmy największą amplitudę zmiennego napięcia
na obydwu przeciwległych krańcach anteny.
Co się jednak stanie, gdy rozstawione szeroko ramiona anteny
zaczniemy składać "do góry", pozostawiając nieruchome
punkty podłączenia zasilania? Wtedy będziemy mieć dwie
pionowe anteny umieszczone bardzo blisko siebie, i nadal
zasilane symetrycznym przebiegiem napięciowym. W takim
razie napięcie (aktualnie) "plusowe" na jednej z nich generuje
falę "dodatnią", ale w tym samym momencie napięcie "minusowe"
na drugiej generuje falę "ujemną". Fale niemal doskonale się
znoszą, w każdym miejscu "dwudrutowej anteny", więc jej
skuteczność promieniowania spada niemal do zera.
Mniej więcej taka jest sprawność promieniowania linii
trójfazowej. Gdybyśmy chcieli zrobić najlepszą możliwą
antenę z linii trójfazowej, powinniśmy z wybranego punktu
wyjścia rozciągnąć trzy prostoliniowe (pojedyncze!) przewody
ułożone "w gwiazdę", co 120 stopni, o długości 1500 kilometrów
każdy. Do każdego przewodu w punkcie, gdzie się zbiegają,
podłączamy inną fazę napięcia zmiennego.
W praktyce każda realna linia energetyczna jest bardzo daleka
od takiej konfiguracji, zdecydowanie bardziej przypomina
"popsutą antenę" z poprzedniego akapitu. I dlatego promieniuje
bardzo słabo. W każdym razie straty mocy z tego tytułu są
wielokrotnie mniejsze, niż nagrzewanie się linii na skutek
przepływu prądu czy straty wynikające z prądów pojemnościowych
(a niekiedy również ulotów).
Pytanie za 100 punktów: jaka jest charakterystyka kierunkowa
"tripolowej" anteny 50-hercowej (tej z ramionami o długościach
1500 km rozstawionymi co 120 stopni)?
--
Sławek