Potrzebowalbym cos co wytworzy troche gestego dymu.
To cos powinno byc nietoksyczne, czas dymienia ok 15 sekund, to cos
powinno sie latwo "odpalac". Najlepiej jak taki srodek moglby byc
przenoszony w niewielkim jednorazowym "opakowaniu". I najwazniejsze,
zeby dalo sie takie cos "wyprodukowac" ze srodkow ogolnodostepnych.
Z gory mowie ze to ma nieszkodzic ludziom, potrzebuje takie cos do
okreslenia ktory kanal wentylacyjny jest tym wlasciwym.
Z gory dziekuje za pomoc.
--
Adam
> Potrzebowalbym cos co wytworzy troche gestego dymu.
> To cos powinno byc nietoksyczne, czas dymienia ok 15 sekund, to cos
> powinno sie latwo "odpalac". Najlepiej jak taki srodek moglby byc
> przenoszony w niewielkim jednorazowym "opakowaniu". I najwazniejsze,
> zeby dalo sie takie cos "wyprodukowac" ze srodkow ogolnodostepnych.
> Z gory mowie ze to ma nieszkodzic ludziom, potrzebuje takie cos do
> okreslenia ktory kanal wentylacyjny jest tym wlasciwym.
Jedyne naprawdę nieszkodliwe dymy to skroplona woda (czyli mgła),
ewentualnie z dodatkiem CO2. Tego typu dymy można robić dodając do
suchego lodu ciepłą wodę. Jest to cięższe od powietrza. Najłatwiej
zamiast tego użyć gaśnicy śniegowej, ale to u nas drogie rozwiązanie,
suchy lód jest dużo tańszy. Można też użyć ciekłego azotu (przenosi się
w pojemniku termoizolującym), po dodaniu do wody nieźle "dymi", azot
można dawkować powoli. Azot jest niebezpieczny dla niedoświadczonych
osób, gdyż można się nim poparzyć, najgroźniejsze jest "uderzenie" w
oko.
Jest kilka sposobów na coś lepszego i praktyczniejszego ale lekko
toksycznego, mieszanki zadymiające. Najprostsza to azotan potasu i
cukier (sacharoza) w stosunku masowym 3:2, żeby zmniejszyć płomień
dodaje się trochę soli kuchennej (wtedy stosunek mas - 2:2:1). Można
dodawać związki zmieniające zapach i kolor. Trzeba to wszystko
maksymalnie rozdrobnić w jakimś młynku (dość niszcząca procedura jeśli
powtarzana ;)), zmieszać, przetopić (na kuchence elektrycznej
najbezpieczniej (*)) i masę włożyć do tubki, ja lubię tubki po
tabletkach spożywczych z mikroelementami, ale można wziąć coś z papieru
a nawet metalu, możliwe że trzeba będzie porobić dodatkowe otworki.
Można zrobić wąską tubkę z kartonu, żeby łatwiej gdzieś wetknąć i żeby
dłużej się dymiła, inaczej może być ciężko osiągnąć 15 sekund. Podpala
się normalnie lontem albo zimnym ogniem, dymi jasnym dymem lżejszym od
powietrza.
Jeśli chcesz mieć dym dłużej ale trochę słabszy, to w ogóle nie trzeba
topić, wystarczy zmieszać wszystko, dodać wiórków drewnianych lub
ścinków papieru, wymieszać i do zatkanej, kartonowej tubki.
To są IMO najprostsze sposoby, można się bawić w coś bardziej
skomplikowanego, ale będzie to bardziej toksyczne albo nieprzyjemnie
pachnące.
*) tak naprawdę to można równie dobrze stopić bez rozdrabniania, ale
wtedy trochę trudniej się miesza; ogrzewać trzeba powoli i w niezbyt
wysokiej temperaturze, przynajmniej dokąd nie zacznie się topić, bo
inaczej zrobi się dym, dosłownie i w przenośni
--
Saiko Kila - UIN 223788653
"A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie
Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi
mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach" (Rdz 6,4)
Piłeczka pinpongowa zapalona i "zduszona" (nieco śmierdzi).
lub
Sproszkowane: glin i tlenek cynku albo tlenek glinu i cynk
(nie pamiętam które ma być tlenkiem).
Startuje się to kroplą wody a szkodliwe nie jest, chyba, że się zje
proszek glinowy.
Antek (nie-chemik, ale chemii miłośnik)
Owszem, mogą być niebezpieczne gdyż po prostu będzie za niskie stężenie
tlenu w pomieszczeniu, trzeba uważać przy większych ilościach i
zwłaszcza w małych pomieszczeniach. Generator dymu można sobie zrobić
albo nabyć, działa to na tej samej zasadzie co generatory "teatralne",
ale jest pewnie mniej wygodne jeśli się na co dzień nie używa i na pewno
bardziej kosztowne. Ale dla firmy w sam raz.
--
Saiko Kila - UIN 223788653
"Następnie wyrzucili aszerę świątyni Baala i spalili ją. Potłukli też
stele Baala. Wreszcie zburzyli świątynię Baala i zamienili ją na kloaki
- aż do dnia dzisiejszego" (2 Krl 10,26-27)
dziekuje za odpowiedzi, potestuje najpierw u siebie :) a potem zobaczymy
jak to sie bedzie zachowywalo w praktyce
Pozdrawiam
--
Adam
>> Sproszkowane: glin i tlenek cynku albo tlenek glinu i cynk
>> (nie pamiętam które ma być tlenkiem).
Hmmm... ale zarowno tlenek glinu jak i cynku, to amfotery.
Czyli nie reaguja z woda!
Wiec?
To jest chyba jakoś bardziej skomplikowane, mi coś świta że tam jakiś
chlorek jest potrzebny, a zasada działania jest taka że to ma się nagrzać,
żeby ZnCl2 zaczął sublimować i jako związek higroskopijny pochłaniać wodę
z powietrza tworząc mgłę. Ale mołem coś kompletnie pop*.*.
Pzdr,
Borek
--
http://www.chembuddy.com
http://www.ph-meter.info
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Powstaje szara pasta. Problemem jest tylko zainicjowanie reakcji,
potrzebna jest wysoka temperatura, zapałki nie wystarczają. Dobry jest
sztuczny ogień albo porcyjka saletry z cukrem.
Efekt wizualny jest znakomity.
Jednak o użyciu tego w pomieszczeniach zamkniętych nie ma mowy. Na
dworze zresztą też lepiej znaleźć bezpieczniejszą mieszankę.
Przepis pochodzi z Sękowskiego. Obecnie ma raczej znaczenie historyczne,
bo zdobycie tetry jest bardzo trudne (ze względu na jej toksyczność i
rakotwórczość).
Michał
--
Michał Sobkowski, Poznań
http://www.man.poznan.pl/~msob/
"Każdy złożony problem ma proste, błędne rozwiązanie!"
[U. Eco]
> Słyszalem że jest jaiś płyn do zadymiarek używanych na estradzie. Z gruntu jest
> to nietoksyczne. Widziałem takie zadymiarki w akcji. Nieźle dają. Podobno taki
> płyn mozna po prostu kupić. Tak słyszałem. Ile w tym prawdy nie wiem. Pewno
> odpalanie też specjalnie nie skomplikowane. Moze ktoś coś wie więcej? Tomek
google: wytwornica dymu
--
Pozdrawiam Andrzej
> Słyszalem że jest jaiś płyn do zadymiarek używanych na estradzie. Z gruntu jest
> to nietoksyczne. Widziałem takie zadymiarki w akcji. Nieźle dają. Podobno taki
> płyn mozna po prostu kupić. Tak słyszałem. Ile w tym prawdy nie wiem. Pewno
> odpalanie też specjalnie nie skomplikowane. Moze ktoś coś wie więcej? Tomek
AFAIK jest to glikol polietylenowy. W googlach coś powinno być.
> MgO, ZnO, pył Zn i CCl4.
>
> Powstaje szara pasta. Problemem jest tylko zainicjowanie reakcji,
> potrzebna jest wysoka temperatura, zapałki nie wystarczają. Dobry jest
> sztuczny ogień albo porcyjka saletry z cukrem.
Pamiętam, że to startowało od wody, nie od podpalenia.
I nie paliło się (jak pył magnezowy np.) tylko dymiło.
Jak już z Mg to zwykła wstążka magnezowa,
ale też nie do użycia do testowania wentylacji.
Może jednak ten celuloid (piłeczka, lalka ?)
Antek
Celuloid jeszcze ktos robi ? Lalki chyba od bardzo dawna nie sa
z niego produkowane, pileczki podejrzewam ze tez nie.
Saperzy maja "symulatory" trotylu - takie kostki, ktore dymia,
zamiast detonacji. Nie wiem niestety co to, zapach mi cos przypominal,
ale nie bardzo pamietam co - saletre z cukrem?
Ale dymi swietnie i to na kolorowo.
Moze by popytac adeptow jakiejs uczelni wojskowej - internet maja.
Na dyskotekach i innych wystepach jest uzywany glikol polietylenowy.
Ponoc w miare niegrozne i mozna powszechnie kupic. Wystarczy to
podgrzac do wrzenia - w oryginale maszynka jest elektryczna,
ale pewnie dowolna metoda dobra.
J.
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.sci.chemia
>Potrzebowalbym cos co wytworzy troche gestego dymu.
>To cos powinno byc nietoksyczne, czas dymienia ok 15 sekund, to cos
>powinno sie latwo "odpalac". Najlepiej jak taki srodek moglby byc
Saletra (potasowa, KNO3) z cukrem, mniej więcej pół na pół, sam
dobierz odpowiednie proporcje. Podobno dodanie do mieszanki błękitu
metylowego (siakiś barwnik) zabarwi dym na niebiesko (nie próbowałem,
nie potwierdzę).
Nałatwiej jest to zapalić żarem zapałki, kiedy zapałka rozpali się do
pełnego płomienia to już zwykle nie jest w stanie rozpalić takiej
mieszanki. Niekótrzy polecają wetknięcie w mieszankę zapałki tak żeby
łebek stykał się z jej powierzchnią, chyba dobry pomysł, my jako
dzieciaki odpalaliśmy bez tego.
>zeby dalo sie takie cos "wyprodukowac" ze srodkow ogolnodostepnych.
Ha ! Weź i saletrę teraz kup ! :-)
Do peklowania mięsa? Nie ma w h...marketach?
Antek
> Ha ! Weź i saletrę teraz kup ! :-)
Problemy są? Ja bym wpisał w deklaracji "do odtruwania kaczej grypy",
idealnie wpisze się w nastroje.
--
Saiko Kila
Unregistered Windows User #7.29581131e8
>> Ha ! Weź i saletrę teraz kup ! :-)
>Do peklowania mięsa? Nie ma w h...marketach?
No nie wiem, szukałm raz w Tesco nie było. Nie wspominając już o
lokalnych spożywczkach w których też nie było.
Musi być azotan potasu? Może wystarczy sodu, albo amonowy?
Ten ostatni to nawóz do kwiatków, w Obi na kilogramy.
Przetestuj!
Ale saletrę potasową też niedawno widziałem (niestety nie pamiętam gdzie).
W razie czego można dostać cz.d.a, ale za droga.
Antek
>>> Ha ! Weź i saletrę teraz kup ! :-)
>> Do peklowania mięsa? Nie ma w h...marketach?
>
> No nie wiem, szukałm raz w Tesco nie było. Nie wspominając już o
> lokalnych spożywczkach w których też nie było.
jakiś czas temu kupowałem w osiedlowym samoobsługowym. Trzeba tylko było
panią zapytać, czy i gdzie jest.
--
Pozdr
Michał