Nadprzyrodzone zdolnosci polskich wezy

14 views
Skip to first unread message

JP3

unread,
Dec 2, 2009, 9:31:53 PM12/2/09
to
Tak, prawda! Podobnie jak niektorzy ludzie moga lewitowac, inni zas
maja dar jasnowidzenia, rowniez niektóre weze maja nadprzyrodzone
zdolnosci. Ponizej opisze dwa najlatwiejsze do sprawdzenia ich
przyklady.

"Teoria wszyskiego" zwana "Konceptem Dipolarnej Grawitacji
(KDG)" (opisana m.in. na totaliztycznej stronie
"dipolar_gravity_pl.htm") jako "nadprzyrodzone" definiuje "wszystko co
w swoim dzialaniu wykorzystuje prawa, zasady dzialania i mozliwosci
oferowane jedynie przez tzw. 'przeciw-swiat' a niedostepne dla 'swiata
fizycznego' w jakim my zyjemy". Dlatego przykladami "nadprzyrodzonych
dzialan" sa nie tylko cuda (opisywane np. w punkcie #H2 strony
internetowej "god_proof_pl.htm"), ale takze efektywne wykorzystanie
"telepatii" czy "zdolnosci do zmian szybkosci uplywu czasu". Poniewaz
dzisiejsza nauka nadal ma trudnosci z zaakceptowaniem ustalen KDG,
dzisiejsi naukowcy ciagle NIE wiedza ze takie nadprzyrodzone
dzialania, jak owo uzycie "telepatii" czy "zageszczania czasu", wogole
sa fizykalnie mozliwe. Jest zas powszechnie wiadomo, ze jesli ktos nie
ma pojecia iz cos istnieje, wowczas tego nie dostrzega - nawet jesli
to paraduje tuz przed jego nosem. Nic wiec dziwnego, ze na przekor iz
polska wiedza ludowa juz dawno temu odkryla nadprzyrodzone zdolnosci
niektorych naszych polskich wezy, oraz informuje o tych zdolnosciach
wszystkich ktorzy wysluchuja ludowych opowiesci, nasi naukowcy ciagle
zdolnosci te ignoruja i oficjalnie zaprzeczaja ich istnieniu. Nie beda
juz tu wyjasnial, ze nadprzyrodzonosc wezy jest tez posrednio
potwierdzana przez Biblie. Aby wiec uswiadomic tutaj czytelnikom, ze
wszechmocny Bog wyposazyl weze w rozne nadprzyrodzone zdolnosci ktore
ciagle pozostaja nieznane dzisiejszym naukowcom, przytocze tutaj dwie
obserwacje empiryczne jakie ilustruja te zdolnosci u wezy. Obserwacje
te zaistnialy faktycznie, sa wiec obiektywnym dowodem na to co nimi
zostalo ujawnione.


"Zaskroniec" ze Stawczyka kolo Milicza - czyli waz ktory potrafil
telepatycznie nakazac zabie aby wskoczyla mu do paszczy:

Jako nastolatek mialem unikalna szanse naocznego zaobserwowania
"telepatycznego ataku" zwyklego polskiego zaskronca na duza polna
zabe. Obserwacji tej dokonalem na polu swoich rodzicow znajdujacego
sie w miejscowosci Stawczyk opisywanej na stronie"stawczyk.htm"
referowanej ponizej. Wszystko co zaskroniec uczynil podczas owego
ataku, to otworzyl swoj pysk i intensywnie wpatrywal sie w oczy tej
zaby. zaba zas przelamywala w sobie opory wlasnego ciala i sama mu
stopniowo wskakiwala do paszczy w kilku krotkich skokach. Oto jak
tamta swoja obserwacje "telepatycznego ataku zaskronca" opisuje w
podrozdziale R4.2 z tomu 14 monografii [1/4] (dostepnej nieodplatnie w
internecie):

"Kiedy rozpoczalem swoja obserwacje, zaba byla w odleglosci jakiegos
pol metra od paszczy zaskronca. Koncentracja weza byla tak duza, ze
nawet nie odnotowal mojego zblizenia sie i kontynuowal swoj
telepatyczny atak. Dzieki temu umozliwil mi dokladne zaobserwowanie
calego zdarzenia. Zaba tymczasem zachowywala sie w sposob, jaki jest
niewytlumaczalny na bazie przestarzalego "konceptu monopolarnej
grawitacji" - do dzisiaj wyznawanego przez oficjalna nauke. (Jak
wiadomo, tamten stary koncept zaprzecza istnieniu telepatii i
uniemozliwia jej wyjasnienie.) Wydajac glosne rechoty przerazenia,
ktore zreszta zwrocily moja uwage na cale zajscie, zaba ta silnie
zapierala sie przednimi konczynami o ziemie. Jednak jej tylne konczyny
dokonywaly rytmicznych skokow. Skoki te zwolna prowadzily nieszczesna
zabe wprost w paszcze zaskronca. Nawet gdy jej przednia czesc utkwila
juz w jego paszczy, tylne nogi ciagle rytmicznie podrygiwaly
dopomagajac wezowi w jej lepszym polknieciu. Zaskroniec jedynie musial
dokonac wysilku przelykania. Po zaobserwowaniu tego niezwyklego
zajscia, oczywiscie wypytalem o cale zdarzenie Wincentego (omawianego
tez w podrozdzialach O2.3.2 i O2.4 monografii [1/4]). Wincenty byl
chodzaca encyklopedia wiedzy ludowej. Wincenty potwierdzil, ze
zaskronce zdalnie hipnotyzuja swoje ofiary, tak ze wcale nie musza ich
lapac fizycznie, a ofiary te same wskakuja im do paszczy."

Poniewaz takie telepatyczne zdolnosci zwyklego polskiego zaskronca
ciagle pozostaja nieznane dla dzisiejszej oficjalnej nauki, w tym
miejscu mam apel do czytelnikow. Mianowicie, jesli osobiscie widzieli
oni podobny "telepatyczny atak" zaskronca na zabe, albo jesli znaja
kogos kto atak taki zaobserwowal, wowczas prosilbym aby opisac mi ta
obserwacje, zas ja rozwaze jej opublikowanie tutaj.


"Gniewosz" z Cielczy kolo Jarocina, czyli waz ktory potrafi tak
zmieniac szybkosc uplywu czasu ze ludzie przestaja odnotowywac jego
istnienie:

Staropolska wiedza ludowa opowiada tez o nadprzyrodzonych zdolnosciach
innego weza zyjacego jedynie na obszarze Polski, ktory przez nasz
folklor nazywany jest "gniewosz". Angielska nazwa dla podobnych wezy
zyjacych poza Polska brzmi "Smooth snake", podczas gdy po lacinie
nazwane sa one "Coronella austriaca". W Polsce czasami ow "gniewosz"
nazywany jest takze "miedzianka". Jest to jednak nieprawidlowa nazwa,
bowiem "miedzianka" to oficjalna nazwa przyporzadkowana do innego weza
zyjacego w Ameryce - po angielsku nazywanego "Copper head".

Moje analizy nadprzyrodzonych zdolnosci polskiego gatunku tego
niezwyklego weza "gniewosz" doprowadzily mnie do wniosku, ze jest on w
stanie "zageszczac uplyw czasu". Znaczy, nasz "gniewosz" potrafi swym
cialem dokonywac tego co na stronie "immortality_pl.htm" wyjasnilem ze
bedzie to mozliwe do uzyskania przez ludzi dopiero po zbudowaniu tzw.
"wehikulow czasu". Gniewosz potrafi bowiem tak zwalniac dla siebie
szybkosc uplywu czasu, ze dla obserwujacych go ludzi (dla ktorych czas
ciagle uplywa z normalna szybkoscia) jego ruchy nabieraja wprost
blyskawicznosci, zas waz ten staje sie wrecz niedostrzegalny dla
naszych oczu. To dlatego, na przekor iz waz gniewosz ciagle
zamieszkuje polskie lasy, faktycznie ludzie niemal go nie widuja.
Istniejace opisy tego weza podkreslaja jakoby jego ogromna rzadkosc -
faktycznie spowodowana jego zdolnoscia do stawania sie tak szybkim ze
jest wprost niedostrzegalnym. Owa jego rzekoma rzadkosc przebija ze
wszystkich publikacji na jego temat - co proponuje sprawdzic np.
poprzez wpisanie slowa kluczowego gniewosz w google.pl. Jednym z
miejsc w ktorych mozna spotkac tego niezwyklego weza sa lasy niedaleko
wsi "Cielcza" polozonej okolo 4 km na polnoc od wielkopolskiego miasta
Jarocina. W roku szkolnym 1957/1958 ja mieszkalem w Cielczy przy ulicy
Lesnej - to wlasnie tam niemal ze zostalem przypadkowo zastrzelony -
tak jak to opisalem w punkcie #B1 strony "pajak_jan.htm" z moja
autobiografia, a takze w punkcie #H2 strony internetowej
"god_proof_pl.htm". Tak sie jakos sklada ze ktos czyjej rzetelnosci
opisu bardzo ufam widzial weza gniewosza w lasach kolo owej wsi
Cielczy. Chociaz on sam NIE wierzy w "nadprzyrodzona" zdolnosc tego
weza do "zageszczania szybkosci uplywu czasu", zdolnosc ta sama rzuca
sie w oczy z jego opisu spotkania z tym wezem. Oto jak opisal on swe
spotkanie z tym niezwyklym wezem:

"Waz ktorego widzialem kolo Cielczy to byl "gniewosz" - bardzo rzadki
gatunek i prawie juz nie spotykany. Nigdy przedtem, ani nigdy potem,
nie spotkalem juz takiego weza. Bylo to w czasie okupacji okolo 1944
roku (dokladnej daty nie pamietam). Mialem wowczas okolo 6, a moze 8
lat. Poszedlem na grzyby z babcia, matka lub z ktoryms ze starszych
braci. Ciekawe, ze szczegolow nie pamietam, ale doskonale pamietam jak
wygladal ow waz (byc moze, ze przerazilem sie bardzo i to spowodowalo,
ze scena ta tak mocno utkwila mi w pamieci, ze dzis po jakichs 66
latach widze to w pamieci - tak jak by to stalo sie wlasnie przed
chwila). Nie pamietam tez, czy nazbieralismy wtedy duzo grzybow, ale
przypuszczalnie - tak, w tym zagajniku zlozonym z mlodych sosen i
brzozek zawsze byly grzyby: kozaki, kowale, kurki, maslaki i inne. Ten
zagajnik mial moze okolo 1 km kwadratowego, a wokolo niego byly lasy
wieksze sosnowe, brzozowe i mieszane. I wtedy chodzac po tym
zagajniku, na ktorym byly tez malutkie polanki – nagle zobaczylem
weza, ktory skads wyskoczyl, byl moze przerazony rownie mocno jak ja.
Waz ten byl koloru ciemno-brazowego, moze z odcieniem brazu lekko
wpadajacym w czerwien – i mknac szybkimi zygzakami poszedl w jakies
trawy i krzaki. Ja stalem oslupiony przez moment i nawet nie pamietam,
czy osoba towarzyszaca mi widziala go. Co mnie uderzylo to szybkosc z
jaka sie on poruszal i jego kolor. Ja, bedac chlopcem mieszkajacym w
poblizu lasow w Cielczy doskonale wiedzialem jak wygladaja zyjace tam
weze: zaskronce, zmije, czy podobne do wezy padalce. Zaskronce mozna
bylo spotkac w ogrodku - niedaleko naszego domu. zmij tez nie
brakowalo w lesie. Jednak to nie byl zaden z tych wezy. Przez cale
zycie potem myslalem, co to byl za waz i kiedy zaczalem studiowac
literature - doszedlem do wniosku, ze to musial byc
"gniewosz" (rzadki, prawie nie spotykany gatunek weza). Byl on troche
podobny do padalca, ale dluzszy i ciezszy. Jego dlugosc oceniam na
jakies 40 do 60 cm. Natomiast padalce maja okolo 30, moze 40 cm. Od
padalca roznil sie tez szybkoscia z jaka sie poruszal. Poruszal sie on
bardzo szybko. Natomiast padalce sprawiaja wrazenie bardzo leniwych i
poruszaja sie wolno. Ten wypadek zainspirowal mnie w pozniejszym wieku
do studiowania literatury i dzieki temu znam dosc dobrze te gady.
Widzialem tez weza eskulapa, ale nie w naszym kraju, tylko w
Jugoslawii w 1966 roku w poblizu miasta Dubrovnik. Ten waz jest duzy i
gruby i mozna sie go tez mocno przerazic. Na szczescie jest on nie
grozny i niejadowity.

Las w ktorym widzialem owego weza znajdowal sie przy wsi Cielcza w
odleglosci okolo 1 – 1,5 km na poludnie od Czaszczewa oraz ok. 1 km na
zachod od kolei poznanskiej. Dzis po 66 latach miejsca te moga
wygladac calkiem inaczej. Tam gdzie byl zagajnik moze byc duzy las, a
gdzie byl duzy las - moze byc zagajnik. Faktem jest jednak, ze przed
66 laty zyl tam jakis waz, ktory moze byc ciekawostka przyrodnicza i
ciekawa wskazowka dla naukowcow."

Waz gniewosz wcale NIE jest jedynym stworzeniem ktorego cechy wykazuja
ze potrafi zmieniac on szybkosc uplywu czasu. Innym takim stworzeniem
jest tajemnicza "chupacabra" (o ktorej ja wierze ze jest to odmienne,
bo dzisiejsze, nazwanie dla stworzenia ktorego my znamy pod starozytna
nazwa "gryf"). Jako nastolatek ja zostalem zaatakowany i nawet
poraniony przez takiego gryfa. W jego ataku wlasnie dala mi sie odczuc
owa zdolnosc gryfa ("chupacabry") do zwalniania szybkosci uplywu
czasu. Opisy tego ataku gryfa na moja osobe zawarlem w podrozdziale
R4.2 z tomu 14 monografii [1/4]. Z kolei obserwacje gryfa, niektore z
nich dokonywane niedaleko od wsi Stawczyk, opisalem w punkcie #H1
strony "wszewilki.htm" oraz w punkcie #E8 strony "newzealand_pl.htm".

Sposob na jaki "gniewosz" manipuluje czasem, w latach 1980-tych
zilustrowal nam magik zwany David Copperfield. Nakrecil on bowiem
wowczas film w ktorym pokazuje swoje przechodzenie przez Wielki Mur
Chinski. Jak zas wiemy to z badan uprowadzen ludzi do UFO,
przechodzenie przez mury w tzw. "stanie telekinetycznego migotania"
wiaze sie z powaznym problemem. Mianowicie, w srodku muru przechodzaca
go osoba NIE ma czym oddychac. Aby wiec sie NIE udusic, mur trzeba
przechodzic bardzo szybko. Gdyby jednak ow magik David Copperfield
przeszedl szybko przez Mur Chinski, jego film utracilby swoj
spektakularny impakt. Dlatego, aby ciagle moc przejsc szybko przez ow
mur, jednoczesnie jednak na filmie pokazac to w zwolnionym tempie,
David Copperfield zmienil szybkosc uplywu swego czasu. Mianowicie,
kiedy dla niego w murze minelo zaledwie kilkadziesiat sekund, dla
filmowcow na zewnatrz muru minely cale minuty. (Odnotuj tu ze waz
"gniewosz" czyni odwrotnie niz David Copperfield - tj. kiedy dla owego
weza mijaja cale minuty, dla innych stworzen, oraz dla patrzacych
ludzi, mijaja tylko sekundy.) Aby zas przy okazji zademonstrowac owo
zwolnienie szybkosci uplywu czasu, David Copperfield przyczepil
elektrody do swojej piersi - tak ze jego puls byl monitorowany i
ilustrowany na filmie. Stad na filmie widac, jak po wejsciu do muru
jego puls zwalnia sie wraz ze zwolnieniem uplywu jego czasu, w srodku
muru wynoszac tylko jedno uderzenie serca co kilkadziesiat sekund. Ci
wiec z czytelnikow ktorzy zechca poznac filmowa ilustracje jak polski
waz "gniewosz" zmienia szybkosc uplywu czasu, powinni przegladnac
sobie film z owego przejscia Wielkiego Chinskiego Muru przez Davida
Copperfielda.

W wezu gniewoszu praktycznie wszystko potwierdza jego "nadprzyrodzone"
zdolnosci. Jako przyklad rozwazmy tu jego nazwe - "gniewosz". Wynika
ona z prostego faktu ze na przekor iz wcale NIE jest jadowity, waz ten
nie ucieka kiedy jest zagrozony, a ciagle ma odwage przeciwstawiania
sie wszystkim innym stworzeniom - w tym czlowiekowi. Stad podczas
spotkan z ludzmi czasami rzuca sie na nich, gryzie, syczy zlowrozebnie
i opluwa ich smierdzaca wydzielina. Zaden zas stworek natury NIE
zachowywalby sie w ten sposob gdyby NIE byl pewien ze posiada "tajna
bron" - z pomoca ktorej jest w stanie zawsze zapanowac nad sytuacja.
(Ta "tajna bronia" weza "gniewosza" - ktora nadaje mu taka pewnosc
siebie, jest wlasnie owa zdolnosc do "zageszczania czasu" i wynikajaca
z niej mozliwosc umkniecia na zyczenie praktycznie kazdemu
przesladowcy.) Innym faktem potwierdzajacym jego "nadprzyrodzone"
zdolnosci jest wyglad i kolor jego samcow. Polski gatunek tego weza ma
jaskrawy, niemal czerwony, z daleka widoczny kolor, podobny do koloru
doskonale wypolerowanego preta z czystej miedzi. Jednak w naturze taki
jaskrawy ostrzegawczy kolor maja tylko stworzenia ktore sa albo
jadowite, albo tez trujace, a stad ktorych inne stworzenia musza sie
bac. Tymczasem "gniewosz" nie ma w sobie ani jadu ani trucizny. Gdyby
wiec nie dysponowal owa "tajna bronia" w postaci "panowania nad
czasem", wowczas bedac praktycznie bezbronny wobec swoich
przesladowcow, bylby przez nich z daleka dostrzegany i niezdolny do
unikniecia zostania pozartym. Jednoczesnie bylby takze niezdolny do
nieodnotowanego podejscia i do zaskoczenia swoich wlasnych ofiar. Bez
wiec zdolnosci do "zageszczania czasu" NIE bylby w stanie przetrwac w
naturze w ktorej bycie dobrze widzianym typowo oznacza smierc albo od
przesladowcow albo tez z glodu. Stad jego jaskrawosc i daleka
widocznosc tez podkreslaja jego "nadprzyrodzone" mozliwosci. W koncu
rozwazmy jego diete. Wszakze oprocz bardzo szybkich jaszczurek i
gryzoni, gniewosz czasami atakuje i zjada weze - w tym jadowite zmije.
Zmije zas sa raczej szybkie i mordercze. Bez zdolnosci do
"zageszczania czasu" bezbronny gniewosz nie mialby wiec z nimi zadnej
szansy i raczej sam bylby przez nie zjadany.

Waz "gniewosz" z nadprzyrodzonymi zdolnosciami opisywanymi w tym
punkcie, zyje jedynie na obszarze Polski. Poza Polska zyja tylko jego
krewniacy ktorzy albo utracili swoje zdolnosci do zmiany szybkosci
uplywu czasu, albo tez nigdy ich nie otrzymali, a stad ktorzy
przezywaja tylko poniewaz maj¹ szare i doskonale je maskujace
ubarwienia - zamiast jaskrawego i widocznego z daleka jak gniewosz. Na
przekor wiec iz naukowcy zaliczaja naszego polskiego "gniewosza" do
tego samego gatunku co owe pokrewne mu weze "Coronella austriaca" z
reszty Europy, nasz gwiewosz jest zdecydowanie odmiennym gatunkiem i
raczej powinien byc nazywany "Coronella polonica". W typowym bowiem
dla Polski ubarwieniu, zdecydowanie polskim temperamencie, a takze
nieznanych u innych jego krewniakow nadprzyrodzonych zdolnosciach,
wystepuje on jedynie na terenie Polski. Naukowe wiec
przyporzadkowywanie naszego "gniewosza" do gatunku "Coronella
austriaca", moim osobistym zdaniem jest nieco podobne do
zakwalifikowywania "konia" do tego samego gatunku co "osiol".

Jest mi wiadomo, ze na temat "nadprzyrodzonych" zdolnosci weza
gniewosza polski folklor ludowy przytacza sporo niezwyklych opowiesci
i przykladow. Ja nie chce tutaj powtarzac tych opowiesci, bowiem kiedy
wywodza sie one odemnie, przeciwnicy moich ustalen i twierdzen zwykle
bezobcesowo je atakuja i podwazaja. Dlatego niniejszym jedynie zwracam
sie tutaj z apelem do czytelnikow. Mianowicie, jesli slyszeli takie
ludowe twierdzenia lub opowiesci o niezwyklych zdolnosciach weza
gniewosza, lub jakiegokolwiek innego weza, wowczas prosilbym aby sie
nimi podzielili, zas ja rozwazylbym ich opublikowanie tutaj. Podobnie,
jesli ktorys z czytelnikow tez widzial gdzies weza "gniewosza", lub
widzial jakies inne niezwykle stworzenie, wowczas prosilbym o opisanie
mi swego spotkania. Moje adresy internetowe pod ktore mozna do mnie
napisac, sa podane na koncu totaliztycznej strony "pajak_jan.htm".

* * *

Powyzszy wpis to adaptacja punktu #F3 z totaliztycznej strony o nazwie
"stawczyk.htm" (aktualizacja z 30 listopada 2009 roku lub pozniej).
Najnowsza aktualizacja strony "stawczyk.htm" juz zostala udostepniona
m.in. pod nastepujacymi adresami:
http://members.fortunecity.com/timevehicle/stawczyk.htm
http://chi.maroc.to/stawczyk.htm
http://energia.sl.pl/stawczyk.htm
http://prawda.20fr.com/stawczyk.htm
http://propulsion.250free.com/stawczyk.htm
http://totalism.50megs.com/stawczyk.htm
http://totalizm.20fr.com/stawczyk.htm
Warto przy tym odnotowac ze na kazdej z witryn totalizmu udostepniane
sa praktycznie wszystkie strony totalizmu. Dlatego niezaleznie od
omawianej tutaj strony, na kazdym ze wskazanych tutaj adresow
faktycznie powinny byc tez dostepne wszystkie inne strony totalizmu
wymienione w powyzszym poscie - chyba ze ktoras z nich zostala wlasnie
zasabotazowana, lub ze strona ta jest napisana lub aktualizowana az
tak ostatnio, iz na dany serwer jeszcze nie zdazylem jej zaladowac. (W
przypadku jednak gdyby danej strony z jakichs tam powodow nie bylo pod
danym adresem, na owym adresie ciagle beda dostepne MENU z linkami do
innych adresow (serwerow) totalizmu, na ktorych to innych adresach
poszukiwane strony totalizmu powinny byc juz dostepne.) Dlatego jesli
zechce sie przegladnac opisy z owych innych stron totalizmu, np. z
owych stron referowanych na niniejszym wpisie, wowczas w powyzszych
adresach, lub w dowolnym adresie stron totalizmu ktore znajdzie sie w
www.google.com , ostatnia nazwe z adresu, np. "stawczyk.htm " powinno
sie zamienic na nazwe strony ktora chce sie przegladnac, np. na nazwe
strony "soul_proof_pl.htm", "przepowiednie.htm", "bitwa_o_milicz.htm",
"eco_cars_pl.htm", "boiler_pl.htm", "free_energy_pl.htm",
"fe_cell_pl.htm", "oscillatory_chamber_pl.htm", "newzealand_pl.htm",
"malbork.htm", "god_pl.htm", "god_proof_pl.htm", "biblia.htm",
"will_pl.htm", "dipolar_gravity_pl.htm", "evolution_pl.htm",
"telepathy_pl.htm", "nirvana_pl.htm", "evil_pl.htm", "tekst_1_5.htm",
"day26_pl.htm", "ufo_proof_pl.htm", "explain_pl.htm",
"katrina_pl.htm", itp., itd.

Niniejsza dyskusja na temat "nadprzyrodzonych zdolnosci polskich wezy"
jest jedna z calego ciagu dyskusji majacych na celu doskonalenie lub
poszerzanie totaliztycznych stron. Adresy internetowe wszystkich tych
watkow dyskusyjnych zestawilem w punkcie #E2 z totaliztycznej strony
internetowej o nazwie "faq_pl.htm" dostepnej m.in. pod adresami:
http://chi.maroc.to/faq_pl.htm
http://pigs.20megsfree.com/faq_pl.htm
http://prawda.20fr.com/faq_pl.htm
http://prism.20fr.com/faq_pl.htm

Kazdy totaliztyczny temat dyskusji, w tym rowniez powyzszy wpis, jest
tez powtarzany az na kilku lustrzanych blogach totalizmu (niniejszy
wpis nosi tam numer #176). Kolejne z owych blogow mozna znalezc pod
nastepujacymi adresami:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html
http://www.newfreehost.com/weblog/?u=god
Na blogach tych publikowane byly juz takze inne wpisy dotyczace
"niezwyklosci natury", np. patrz tam wpisy #171, #161, czy #148.

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pajak

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages