> Jeśli ktoś ma jakieś rady, wskazówki etc. na temat robienia zielnika -
niech
> da znać...
Czy to ma być na poważnie, czy tylko tak? Bo jeśli na poważnie, to dobry
klucz do oznaczania roślin a także dużo czasu, papieru i... suszarka do
włosów - do suszenia. Rośliny o grubych łodygach, liściach itp. potrzebują
duuużo czasu, aby się zasuszyć. Każdą roślinę należy oznaczyć w miarę
szybko, najlepiej na stanowisku, na którym rosła - po wyschnięciu nic z
tego... i opisać. Poprzekładać arkuszami papieru i zmieniać je, zmieniać,
zmieniać... Wiem co mówię, robiłam 150 gatunków na egzamin z botaniki :-)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Nie polecam też wkłąania do zielnika czegoś takiego jak np. świerk, bo choć
okaz typowy i bardzo znany, to jednak po wysuszeniu go raczej igieł na
gałązkach nie oczekuj :))
No i wypadałoby uważać na rośliny chronione i raczej darować im, dlatego w
pełni popieram uwagę o oznaczaniu na stanowisku, poza tym stanowisko daje
czasami bardzo wiele cennych wskazówek co do oznaczania.
Roślinka powinna być opisana bardzo dokładnie i powinny się w opisie
znajdować m.in. następujące informacje:
1. data zbioru
2. stanowisko i siedlisko
3. osoba oznaczająca (to możesz sobie w pełni darować :))
4. nazwa łącińska gatunku i rodziny
5. nazwa polska gatunku i rodziny
Jeżeli roślina ma morzeń w postaci bulwiastej czy grubego kłącza, czy jej
korzeń ma taki pokrój jak u buraka to można pokusić się o jego przecięcie
przed suszeniem, szybciej wyschnie.
Ale tak jak pisały pozostałe osoby - najważniejsza sprawa to dobre ułożenie
rośliny i ciągłe ostrożne zmienianie papieru, którym są przełożone bo
inaczej wskoczy pleśń i będzie z tego tylko niemiły aromat.
No i dużo zapału, cierplkiwości i wytrwałości bo niektóre diabelstwa to i po
miesiącu nie będą jeszcze do końca doschnięte :))
--
Pozdrawiam.
Marek B
Jeżeli to możliwe - unikaj roślin które magazynuja w sobie dużo wody, jak
rozchodniki czy torfowce, bo jak zapomnisz o codziennym przekładaniu gazet
to bardzo szybko zalęgnie sie pleśń, która zeżre Ci reszte roślin. To samo
dotyczy dużych ostów i w ogóle wszystkich tych wielkich grubasów. Zasadą
powinno być: jedna roslina-jedna warstwa liści, czyli jeżeli po rozłożeniu
chwasta masz parę liści jeden na drugim, to trudno to bedzie wysuszyć, więc
lepiej kilka liści urwać tak aby te pozostałe miały styczność z papierem po
obu stronach.
Niebieskie kwiaty np fiołków czy wyki dobrze by było zamaskować zwykłym
papierem, takim jak w drukarkach. Jest on mniej chłonny od gazetowego, i tak
szybko nie wysiorbie barwnika (jak gazeta wysiorbie, to płatki staja sie
białe).
No i oczywiście oznaczanie od razu po zbiorze, bo potem jest kicha. Zatem
nie warto znosić do domu jednorazowo kilkadziesiat gatunków, bo ich
oznaczenie może zająć Ci tyle czasu, że część zdąży zwiędnąć. Co do
oznaczania w terenie - nie jestem do tego przekonany, bo jednak często
trzeba użyć binokularu albo mikroskopu, co niekoniecznie musi sie udać na
środku dajmy na to, torfowiska.
Powodzonka
Seba
nie namawiaj koleżanki do złego, tak suszone rośliny nie wytzrzymają nawet
kilku lat w dobrym stanie, przypadkiem widzialem takie, zwykle sa wyblakłe,
prawie brązowe, o ile nie zeżarte przez grzyby i robale, no ale na egzamin z
botaniki, to nie takie rzeczy się robilo :-)), az wstyd się przyznać,
niemniej jeśli chodzi o jakis dlugoplanowy efekt, to ogólnie nie polecam
metod z suszarkami i żelazkami.
pozdrawiam
przemek
Święta prawda!
--
Michal Smoczyk
Instytut Biologii Roślin Uniwersytetu Wroclawskiego
Zaklad Systematyki i Fitosocjologii, ul. Kanonia 6/8, 50-328 WROCLAW
e-mail: msmo...@biol.uni.wroc.pl
dzięki,- wiadomo Botanik :-))
> Michal Smoczyk
> Instytut Biologii Roślin Uniwersytetu Wroclawskiego
> Zaklad Systematyki i Fitosocjologii, ul. Kanonia 6/8, 50-328 WROCLAW
> e-mail: msmo...@biol.uni.wroc.pl
Hmm... byłem tam u Was kiedyś na zajęciach, ale w zakładzie paleobotaniki,
bardzo miła i zawodowa Kadra, a swoją drogą to ogród macie we Wroclawiu
świetny :-))) (botaniczny oczywiście)
Pozdrawiam
przemek
Fakt, że niektóre gatunki wymagają do oznaczaia użycia sporego nawet
powiększenia, ale nawet nie wiemy, czo osoba która będzie robiła taki
zielnik dysponuje takowym sprzętem (nawet binokularem, o mikroskopie to już
nawet nie wsponinam..) a czasami do oznaczania wystarczy silna lupa i
troszkę cierpliwości. Dobre też są klucze obrazkowe, pryznajmniej do
wstępnego zaszeregowania określonego gatunku, bowiem, szczególnie u mniej
doświadczonych osób oznaczanie z kluczem np. Szafera może się skończyć
wieeeeelką pomyłką. A oznaczanie w terenie ma tą zaletę, że widzisz
dokładnie siedlisko danego okazu, rośliny z którmi wspolnie występuje (a
takie informacje nie zawsze łątwo daje się odtworzyć w domu po powrocie). I
jeszcze jedna zaleta - jeśli w trakcie oznaczania zniszczy się kwiat (a
przecież zdaża sie to nie raz...) to zawsze można pokusic się o kolejny okaz
do zielnika...
A co do suszenia roślinek w piekarniku lub też żelazkiem to faktycznie są
one mniej trwałe, ale nie wiem, czy tak jest zawsze czy tylko w przypadku
kiedy suszy się je całkowicie tą metodą, bo ja myślałem o zastosowaniu
żelazka tylko do wstępnego podsuszenia... choć teraz po chwili namysłu
dochodze do wniosku, że takie podgrzewanie może doprowadzić do termicznego
rozkłądu niektórych barwników i będize kicha....
--
Pozdrawiam.
Marek B
>
> Powodzonka
>
> Seba
>
>
> Instytut Biologii Roślin Uniwersytetu Wroclawskiego
> Zaklad Systematyki i Fitosocjologii, ul. Kanonia 6/8, 50-328 WROCLAW
> e-mail: msmo...@biol.uni.wroc.pl
>
Oooo, witam krajana! :-) Ja mikro skończyłam, ale przez botanikę się
przeszło czas jakiś temu... Pracujesz tam czy studiujesz? Pozdrawiam!
> Oooo, witam krajana! :-) Ja mikro skończyłam, ale przez botanikę się
> przeszło czas jakiś temu... Pracujesz tam czy studiujesz?
Pozdrawiam!
doktorat
pozdrawiam serdecznie
A jesli chodzi o prasowanie roslin - trwalosc kolorow jest potem
strasznie
mala, to widac po zielnikach studentow ;) Poza tym prasujac, łatwo
doprowadzić
zaparzenia się roślin i ich zbrązowienia. Najlepiej suszyć w ramkach -
ja używam
specjalnie skonstruowanych przez znajomego ślusarza (zrobił za
flaszkę.... ;) o
wymiarach arkusza zielnikowego. Kiedyś kolega z powodzeniem używał
ramek zrobionych
z półek ze starej lodówki ;))) Ważne żeby było jak najbardziej
przewiewnie - nie
trzeba wtedy zmieniać gazet, no chyba że suszy się jakieś sukkulenty.
Z tego samego względu gorsze są botanizerki ze sklejki lub suszenie
pod książkami -
rośliny zaparzają się bardzo łatwo. Między gazety z roślinami wkłada
się takiej
samej wielkości arkusze tektury falistej, która doskonale wyciąga
wilgoć.
To wszystko co pisali poprzednicy o: zginaniu roślin (jeśli jest
krucha, to można
wcześniej zmiażdżyć pęd w tym miejscu - nie złamie się), zbieraniu z
korzeniem, w
stanie kwitnącym etc. to prawda. Istotne jest jak najdokładniejsze
opisanie w
momencie zbierania. Okaz nie opisanym, nie wiadomo skąd (sine loco)
jest praktycznie
bezwartościowy z punktu widzenia florystyki. To tyle z rana, idę po
kofeinę....
Jeśli coś kogoś jeszcze interesuje w związku z zielnikami - pytajcie
śmiało - chętnie
odpowiem jeśli tylko będe potrafił. Jest dobra książka na ten temat,
nieżyjącego już
prof. Mądalskiego - wydana przez PWN - nie pamiętam dokładnie tytułu -
ale coś jak
"Zbieranie i konserwowanie zbiorów botanicznych" (????)
pozdrawiam serdecznie
--
/\/\ichau
USUNTO_...@wp.pl
Odpisujac usuń "co trzeba"
> A jesli chodzi o prasowanie roslin - trwalosc kolorow jest potem
> strasznie
> mala, to widac po zielnikach studentow ;)
Widzę, że od "moich czasów" nic się w tym względzie nie zmieniło.
Dalej przed egzaminem z botaniki w mieście "siada" napięcie :-)
>Najlepiej suszyć w ramkach -
No, to jest niegłupie:). Ja sobie czegoś takiego nie przypominam, może
dlatego, że u mnie na roku były prawie same dziewczyny, więc jakichś
fajerwerków myśli technicznej nie było;). Pytanie tylko, gdzie
tych ...dziesiąt ramek powiesić?...
Pozdrawiam zza płotu Ogrodu - od wschodu :-)
1.
- Jaki waszym zdaniem klucz do oznaczania roślin jest najlepszy?
- Dlaczego właśnie ten?
- A oprócz obrazkowych?
2.
- Czy nie lepiej roślinom robić dokładne zdjęcia?
(rozwija się wtedy 2 zdolności. Zawiera się interesujące znajomości z
roślinami i uczy się robić dobre zdjęcia)
- Oczywiście zdjęcia dotyczą tylko robienia zielnika dla przyjemności,
bo na zaliczenie, ta forma jest pewnie nietolerowana (...) biedne
roślinki :-(
Pozdrawiam.
> - Jaki waszym zdaniem klucz do oznaczania roślin jest najlepszy?
> - Dlaczego właśnie ten?
> - A oprócz obrazkowych?
Po pierwsze Szafer, ale to dla doświadczonych systematyków, co zresztą
zostało już wcześniej wspomniane. Innych nie kojarzę (botanicy, wspomóżcie!)
Po drugie : korzystałam z kieszonkowych książeczek pt. Flora wiosenna, Flora
letnia, Flora jesienna - obrazki były biało-czarne, ale był podział ze
względu na barwę kwiatów.
Po trzecie : książka - album jakichś czeskich autorów pt. (chyba) "Swiat
roślin, skał i minerałów" - też z obrazkami - kolorowymi. Jak potrzebne
namiary, to się dowiem. Z tej "serii" ukazał się też "Świat zwierząt", ale
niestety nie posiadam. Pozdrawiam
Szafer to oczywiście kultowy podręcznik:-)
ale ja zawsze używalem Rutkowskiego "klucz do oznaczania roślin Polski
niżowej"
ciekawy jest też przewodnik multimwdialny "Flora ojczysta" -
nieprofesjonalny
ale mozna sie posilkować, oczywiście trudno zabierać ze sąbą laptopa w teren
:-)
> - Czy nie lepiej roślinom robić dokładne zdjęcia?
> (rozwija się wtedy 2 zdolności. Zawiera się interesujące znajomości z
> roślinami i uczy się robić dobre zdjęcia)
nie lepiej, choć zawsze to lepsze niż nic, nie sposób jest na zdięciu
pokazać wszystkich cech taksonomicznych, no chyba że się z góry wie jakie
cechy trzeba fotografofać, niemniej jednak zawsze jak jest okaz na żywo ( w
zielniku) to można wszystko sprawdzić a ze zdięciem to nie zawsze.
> - Oczywiście zdjęcia dotyczą tylko robienia zielnika dla przyjemności,
> bo na zaliczenie, ta forma jest pewnie nietolerowana (...) biedne
> roślinki :-(
Owszem jest tolerowana, ale napewno się nie wymigasz na uczelni :-)), po
prostu każdy biolog powinien umieć oznaczać i zbierać rośliny. Co to
fotografi, to coś mi sie obilo o uszy że już teraz na podstawie zdjęć można
opisywać niektóre gatunki ( te rzadkie, których zerwanie narazilo by na
szkody populacje) i nawet uznawane jest to w taksonomii, nie wiem czy dobrze
pamiętam, ale chyba w Niemczech roślin rzadkich i chronionych nie zbiera się
do zielników naukowych, wystaczą zdięcia, ale glowy nie dam, najwyżej mnie
ktoś poprawi.
Pozdrawiam
przemek
Za "moich czasów" nie było tak źle z napięciem, trzeba było się tylko
wyuczyć - najlepiej wszystkiego i bardzo dobrze :-)
Pozdrawiam
Ryszard
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/