--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Mam wielka prośbę czy ktos wie co to jest punkt śmierci cieplnej i czas
> smierci cieplnej,bo nigdzie nie moge tego znależć.
>
p.ś.c. - temperatura, w jakiej po 10 minutach zostaną zabite wszystkie
drobnoustroje w danej hodowli bakteryjnej
c.ś.c. - czas, po którym w danej temperaturze i określonym składzie pożywki
zostaną zabite wszystkie drobnoustroje danej hodowli
W obu przypadkach chodzi oczywiście o konkretny gatunek (a nawet konkretny
szczep), a nie o mieszankę kilku gatunków bakterii.
--
pzdr
tomek
W każdym razie jak to jest, że białka denaturują w temp. 45*C...
Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...
(o ile dobrze pamietam to bylo 80% wilgotnosci)
Czy to cud, ze mi oczy nie wyplynely i nie poparzylem pluc?
pozdro
Szachysta
> W każdym razie jak to jest, że białka denaturują w temp. 45*C...
> Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...
> (o ile dobrze pamietam to bylo 80% wilgotnosci)
> Czy to cud, ze mi oczy nie wyplynely i nie poparzylem pluc?
1. Nie wszystkie białka denaturują w 45*C (np. polimeraza Taq wytrzymuje
nawet gotowanie, zaś kolagen bodajże znosi temperatury do 56*C, choć mogę
się mylić. Ten sam kolagen, który zamiast hydroksyproliny będzie w składzie
zawierał prolinę, zdenaturuje już poniżej normalnej temperatury ciała -
stąd się bierze szkorbut)
2. Jeżeli gotowałeś kiedyś jajka na twardo i/lub miękko, to wiesz doskonale,
że na ścięcie się całej ilości białka i żółtka (czyli w sensie chemicznym
białka :-P) potrzeba też określonej ilości czasu.
3. Nie zapominaj, że Twój organizm to także sprawne mechanizmy
termoregulacji, między innymi pocenie się. Wysoka wilgotność w saunie
dodatkowo powoduje, że na skórze skrapla się woda. Żeby wyparowała, trzeba
dostarczyć jej ciepło (o nie w saunie nie trudno). W efekcie znaczna część
tego ciepła wpływa na parowanie wody. O tym (pośrednio wprawdzie, ale
jednak) świadczy fakt, że w 120*C w wodzie dosyć szybko byś się ugotował
5. Po kilku - kilkunastu godzinach w saunie, nawet mimo sprawnej
termoregulacji, prawdopodobnie też byś zszedł...
--
pzdr
tomek
No to fajnie, tylko że ja po 15 minutach jak wyszedłem z sauny to parowałem
jak lokomotywa.
A jak wszedłem pod zimna wode (dla mnie to byla lodowana, ale normalnie to
byla ciepla woda z kranu...) to poczulem sie jak na filmie kaskader, ktory
sie pali... Tzn. nie w sensie goraca, czy zimna, ale w sensie ilosci pary,
ktora sie uwalniala z powierzchni mojego ciala. Moge to porownac do tego,
jakby woda polac żarzące się ognisko...
pozdro
Szachysta
> 3. Nie zapominaj, że Twój organizm to także sprawne mechanizmy
> termoregulacji, między innymi pocenie się. Wysoka wilgotność w saunie
> dodatkowo powoduje, że na skórze skrapla się woda.
W saunie suchej woda ta nie pochodzi z sauny, a z twojego ciała. W
saunie parowej również pochodzi z ciała, a polewanie kamieni (czy inny
sposób generowania pary) tylko podnosi wilgotność w pomieszczeniu,
utrudnia parowanie z powierzchni ciała i zmusza do większego wydzielania
potu. Gdyby para skraplała się na powierzchni ciała, to bilans termiczny
byłby dodatni = twoje ciało byłoby podgrzewane przez skraplającą się parę.
> Żeby wyparowała, trzeba dostarczyć jej ciepło
> (o nie w saunie nie trudno).
Parujący pot odbiera ciepło ze wszystkich dostępnych źródeł, w tym także
z powierzchni skóry i to nas najbardziej interesuje.
> w 120*C w wodzie dosyć szybko byś się ugotował
W ciągu kilunastu sekund zniszczyłbyś całą powierzchnię skóry i nic by
cię nie uratowało od śmierci. W wodzie parowanie praktycznie nie
zachodzi, zaś pojemność cieplna wody jest wielo,wielokrotnie większa niż
pojemność cieplna analogicznej objętości pary wodnej. No i woda jest
całkiem niezłym przewodnikiem ciepła. W saunie również panuje wysoka
temperatura (a nawet wyższa), ale - w odróżnieniu od kąpieli we wrzątku
- powietrze jest słabym sposobem przekazywania ciepła i dzięki temu jest
szansa na uzyskanie zerowego bilansu cieplnego poprzez intensywne
pocenie/parowanie. W saunie parowej przekazywanie ciepła poprawia się, a
jego oddawanie przez pocenie/parowanie pogarsza się, stąd dopuszczalna
temperatura w takiej saunie jest niższa niż w saunie suchej.
(Woda zresztą nie osiągnie 120°C, chyba że pod ciśnieniem albo z dużym
dodatkiem soli.)
Leszek
Denaturują, gdy osiągną 45C lub inną, właściwą dla danego białka
temperaturę.
> Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...
A osiągnąłeś temperaturę 120*C? Jakoś nie sądzę ;-)
Leszek
> Gdyby para skraplała się na powierzchni ciała, to bilans termiczny
> byłby dodatni = twoje ciało byłoby podgrzewane przez skraplającą się parę.
Tylko że skóra jest chłodniejsza od pary wodnej, i dlatego para z otoczenia
też się może skraplać na skórze, choć nie wnikam i nie upieram się, że
proces ten w saunie jest w ogóle ważny. Ale chyba jednak jest możliwy.
> Parujący pot odbiera ciepło ze wszystkich dostępnych źródeł, w tym także
> z powierzchni skóry i to nas najbardziej interesuje.
Na tym przecież polega istota termoregulacji
--
pzdr
tomek
Ja pewnie nie osiągnąłem, ale termometr owszem.
pozdro
Szachysta
A w zimie do sauny nie można?
Właśnie wtedy jest podobno najlepiej...
Ja tak nie robiłem, ale słyszałem, że wyjście z sauny na śnieg i wytarzanie
się w nim jest najlepsze!
pozdro
Szachysta