Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Punkt śmierci cieplnej

884 views
Skip to first unread message

Smykałka

unread,
Nov 5, 2003, 8:15:14 AM11/5/03
to
Mam wielka prośbę czy ktos wie co to jest punkt śmierci cieplnej i czas smierci
cieplnej,bo nigdzie nie moge tego znależć.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

rantes

unread,
Nov 5, 2003, 4:38:44 PM11/5/03
to
Smykałka wrote:

> Mam wielka prośbę czy ktos wie co to jest punkt śmierci cieplnej i czas
> smierci cieplnej,bo nigdzie nie moge tego znależć.
>

p.ś.c. - temperatura, w jakiej po 10 minutach zostaną zabite wszystkie
drobnoustroje w danej hodowli bakteryjnej

c.ś.c. - czas, po którym w danej temperaturze i określonym składzie pożywki
zostaną zabite wszystkie drobnoustroje danej hodowli

W obu przypadkach chodzi oczywiście o konkretny gatunek (a nawet konkretny
szczep), a nie o mieszankę kilku gatunków bakterii.

--
pzdr
tomek

Szachysta

unread,
Nov 10, 2003, 4:48:16 PM11/10/03
to
A ja myślałem, że tu chodzi o saune...

W każdym razie jak to jest, że białka denaturują w temp. 45*C...
Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...
(o ile dobrze pamietam to bylo 80% wilgotnosci)
Czy to cud, ze mi oczy nie wyplynely i nie poparzylem pluc?

pozdro
Szachysta

rantes

unread,
Nov 11, 2003, 6:23:10 AM11/11/03
to
Szachysta wrote:

> W każdym razie jak to jest, że białka denaturują w temp. 45*C...
> Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...
> (o ile dobrze pamietam to bylo 80% wilgotnosci)
> Czy to cud, ze mi oczy nie wyplynely i nie poparzylem pluc?


1. Nie wszystkie białka denaturują w 45*C (np. polimeraza Taq wytrzymuje
nawet gotowanie, zaś kolagen bodajże znosi temperatury do 56*C, choć mogę
się mylić. Ten sam kolagen, który zamiast hydroksyproliny będzie w składzie
zawierał prolinę, zdenaturuje już poniżej normalnej temperatury ciała -
stąd się bierze szkorbut)

2. Jeżeli gotowałeś kiedyś jajka na twardo i/lub miękko, to wiesz doskonale,
że na ścięcie się całej ilości białka i żółtka (czyli w sensie chemicznym
białka :-P) potrzeba też określonej ilości czasu.

3. Nie zapominaj, że Twój organizm to także sprawne mechanizmy
termoregulacji, między innymi pocenie się. Wysoka wilgotność w saunie
dodatkowo powoduje, że na skórze skrapla się woda. Żeby wyparowała, trzeba
dostarczyć jej ciepło (o nie w saunie nie trudno). W efekcie znaczna część
tego ciepła wpływa na parowanie wody. O tym (pośrednio wprawdzie, ale
jednak) świadczy fakt, że w 120*C w wodzie dosyć szybko byś się ugotował

5. Po kilku - kilkunastu godzinach w saunie, nawet mimo sprawnej
termoregulacji, prawdopodobnie też byś zszedł...
--
pzdr
tomek

Szachysta

unread,
Nov 11, 2003, 4:54:56 PM11/11/03
to
> 5. Po kilku - kilkunastu godzinach w saunie, nawet mimo sprawnej
> termoregulacji, prawdopodobnie też byś zszedł...


No to fajnie, tylko że ja po 15 minutach jak wyszedłem z sauny to parowałem
jak lokomotywa.
A jak wszedłem pod zimna wode (dla mnie to byla lodowana, ale normalnie to
byla ciepla woda z kranu...) to poczulem sie jak na filmie kaskader, ktory
sie pali... Tzn. nie w sensie goraca, czy zimna, ale w sensie ilosci pary,
ktora sie uwalniala z powierzchni mojego ciala. Moge to porownac do tego,
jakby woda polac żarzące się ognisko...


pozdro
Szachysta

Lech Trzeciak

unread,
Nov 12, 2003, 4:18:15 AM11/12/03
to
rantes wrote:

> 3. Nie zapominaj, że Twój organizm to także sprawne mechanizmy
> termoregulacji, między innymi pocenie się. Wysoka wilgotność w saunie
> dodatkowo powoduje, że na skórze skrapla się woda.


W saunie suchej woda ta nie pochodzi z sauny, a z twojego ciała. W
saunie parowej również pochodzi z ciała, a polewanie kamieni (czy inny
sposób generowania pary) tylko podnosi wilgotność w pomieszczeniu,
utrudnia parowanie z powierzchni ciała i zmusza do większego wydzielania
potu. Gdyby para skraplała się na powierzchni ciała, to bilans termiczny
byłby dodatni = twoje ciało byłoby podgrzewane przez skraplającą się parę.


> Żeby wyparowała, trzeba dostarczyć jej ciepło
> (o nie w saunie nie trudno).

Parujący pot odbiera ciepło ze wszystkich dostępnych źródeł, w tym także
z powierzchni skóry i to nas najbardziej interesuje.


> w 120*C w wodzie dosyć szybko byś się ugotował

W ciągu kilunastu sekund zniszczyłbyś całą powierzchnię skóry i nic by
cię nie uratowało od śmierci. W wodzie parowanie praktycznie nie
zachodzi, zaś pojemność cieplna wody jest wielo,wielokrotnie większa niż
pojemność cieplna analogicznej objętości pary wodnej. No i woda jest
całkiem niezłym przewodnikiem ciepła. W saunie również panuje wysoka
temperatura (a nawet wyższa), ale - w odróżnieniu od kąpieli we wrzątku
- powietrze jest słabym sposobem przekazywania ciepła i dzięki temu jest
szansa na uzyskanie zerowego bilansu cieplnego poprzez intensywne
pocenie/parowanie. W saunie parowej przekazywanie ciepła poprawia się, a
jego oddawanie przez pocenie/parowanie pogarsza się, stąd dopuszczalna
temperatura w takiej saunie jest niższa niż w saunie suchej.

(Woda zresztą nie osiągnie 120°C, chyba że pod ciśnieniem albo z dużym
dodatkiem soli.)

Leszek

Lech Trzeciak

unread,
Nov 12, 2003, 4:20:01 AM11/12/03
to
Szachysta wrote:
> A ja myślałem, że tu chodzi o saune...
>
> W każdym razie jak to jest, że białka denaturują w temp. 45*C...

Denaturują, gdy osiągną 45C lub inną, właściwą dla danego białka
temperaturę.

> Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...

A osiągnąłeś temperaturę 120*C? Jakoś nie sądzę ;-)

Leszek


rantes

unread,
Nov 12, 2003, 8:08:36 AM11/12/03
to
Lech Trzeciak wrote:

> Gdyby para skraplała się na powierzchni ciała, to bilans termiczny
> byłby dodatni = twoje ciało byłoby podgrzewane przez skraplającą się parę.

Tylko że skóra jest chłodniejsza od pary wodnej, i dlatego para z otoczenia
też się może skraplać na skórze, choć nie wnikam i nie upieram się, że
proces ten w saunie jest w ogóle ważny. Ale chyba jednak jest możliwy.


> Parujący pot odbiera ciepło ze wszystkich dostępnych źródeł, w tym także
> z powierzchni skóry i to nas najbardziej interesuje.

Na tym przecież polega istota termoregulacji


--
pzdr
tomek

Szachysta

unread,
Nov 12, 2003, 4:08:02 PM11/12/03
to
> > Ja byłem w saunie, gdzie było 120*C i jakoś żyje...
>
> A osiągnąłeś temperaturę 120*C? Jakoś nie sądzę ;-)

Ja pewnie nie osiągnąłem, ale termometr owszem.

pozdro
Szachysta

Ania

unread,
Nov 18, 2003, 3:53:04 AM11/18/03
to
Tomku dziekije pieknie za pomoc nie wiedzialam ze przy okazji wywiaze sie z
tego tematu taka ciekawa dyskusja.Oj panowie teraz to raczej nie do sauny a na
losowisko trzeba sie szykowac.Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje.
Ania

Szachysta

unread,
Nov 18, 2003, 12:06:02 PM11/18/03
to
> Tomku dziekije pieknie za pomoc nie wiedzialam ze przy okazji wywiaze sie
z
> tego tematu taka ciekawa dyskusja.Oj panowie teraz to raczej nie do sauny
a na
> losowisko trzeba sie szykowac.

A w zimie do sauny nie można?
Właśnie wtedy jest podobno najlepiej...
Ja tak nie robiłem, ale słyszałem, że wyjście z sauny na śnieg i wytarzanie
się w nim jest najlepsze!

pozdro
Szachysta

smyk...@buziaczek.pl

unread,
Nov 19, 2003, 8:52:36 AM11/19/03
to
> A w zimie do sauny nie można?
> Właśnie wtedy jest podobno najlepiej...
> Ja tak nie robiłem, ale słyszałem, że wyjście z sauny na śnieg i wytarzanie
> się w nim jest najlepsze!
Jasne ze mozna,tak sie robi w Finlandii,ktora slynie z tego rodzaju
atrakcji.Nawet obowiazkowo po wyjsciu z sauny trzeba sie wykapac w zimnym
jeziorze.Jednak ja dziekuje za takie sporty ekstremalne.Wystarcza mi moje
studia to tez dosc ekstremalny sport.Pozdrawiam
0 new messages