Wycieczka na narty. Efekt: skręcenie i naderwanie czegoś w kolanie...
Byłem na ostrym dyżurze, gdzie zrobiono punkcje (sporo się jakiegoś
badziewia nazbierało w kolanie), sugerowano miesiąc zwolnienia z roboty a po
3 tyg. badanie w poradni ortopedycznej.
Tak więc gniję sobie w domu i często zaczynam myśleć, czy jednak nie zadbać
o kolanko bardziej intensywnie (tzn. nie czekać tych 3 tyg.).
Polecicie jakiegoś sprawdzonego ortopedę?
Równie chętnie dowiem się, kogo omijać szerokim łukiem.
A może podpowiecie też nazwę grupy lub forum, na którym rozmawia się o
kontuzjach i urazach kolan?
Z góry dzięki.
BENEMED na Pomorskiej
dr Grzegorz Świsulski
http://www.beneaed.pl/
korzystałem, polceam
jarek d.
Może poszukaj tu:
http://bieganie.pl/forum/viewforum.php?f=2
pozdro
Dż
>> Polecicie jakiegoś sprawdzonego ortopedę?
>
> BENEMED na Pomorskiej
> dr Grzegorz Świsulski
> http://www.beneaed.pl/
> korzystałem, polceam
korzystalem rowniez, i ok
tyle ze on jest chirurgiem ortopeda (=mysli skalpelem)
"na rtg nic nie widac, mozemy pana skierowac na tomograf, ale tez nic
nie bedzie widac, jak pan nie chce na stól, to moze pan chodzic na
krioterapie, to powinno pomoc, na jakis czas"
poszedlem na stol i faktycznie jest dobrze
--
c l i c k 'n' r i d e | jazda w lekkim poslizgu ;)
"Who wants to pedal bike uphill?
The fun is going DOWNHILL" [John Breeze]
za jakies 2 miechy 'przetrenuj' kolano jakims bieganiem, graniem w pilke
nozna ale cokolwiek innego obciazajacego kolano
jesli uraz sie powtorzy to prawie na 100% zerwane wiezadla, ale na pewnosc
da dopiero artroskopia
pisze tak, bo sam to przechodzilem i tez na nartach sie nabawilem
artroskopie robilem u Wodzislawskiego w Szpitalu Wojskowym - umow sie z nim
prywatnie i pogadaj
k.
korekta:
http://www.benemed.pl/
jarek d.
Wedle rtg i wstępnego badania staw 'stabilny więzadłowo, pośrednie cechy
uszkodzenia łąkotki bocznej' (cytat z karty inf.)
> pisze tak, bo sam to przechodzilem i tez na nartach sie nabawilem
> artroskopie robilem u Wodzislawskiego w Szpitalu Wojskowym - umow sie z
> nim prywatnie i pogadaj
Właśnie o artroskopii mówił lekarz na ostrym dyżurze.
Robiłeś prywatnie (płaciłeś) czy normalnie z NFZ?
Jak wygląda zabieg? Całkowite uśpienie, czy miejscowe znieczulenie?
Nie ukrywam, że trochę mnie przeraża fakt wkładania mi czegokolwiek w
kolano... :-)
Dzięki Tobie i wszystkim innym za podpowiedzi.
R
> Właśnie o artroskopii mówił lekarz na ostrym dyżurze.
> Robiłeś prywatnie (płaciłeś) czy normalnie z NFZ?
ja robilem z NFZ w Kolejowym (ale to 6 lat temu bylo chyba )
> Jak wygląda zabieg?
nie widzialem ;)
> Całkowite uśpienie, czy miejscowe znieczulenie?
standard jest od pasa w dol, ale ja sobie wzialem ogolne (jakos nie
usmiechalo mi sie sluchanie tego co beda tam wyczyniali)
po zabiegu w zasadzie mozesz isc do domu (jesli nie bylo narkozy)
chodzisz o kulach, bo postawienie stopy na podlodze jest niemozliwe
potem 3 zastrzyki z synwiscu (1000 pln) i jestes jak mlody bog
> Nie ukrywam, że trochę mnie przeraża fakt wkładania mi czegokolwiek w
> kolano... :-)
spox sa gorsze rzeczy
> Nie ukrywam, że trochę mnie przeraża fakt wkładania mi czegokolwiek w
> kolano... :-)
eeeh... tak;) tylko przez pierwsze kilka dni jest trudno wytrzymać
http://ogur.republika.pl/kolano/
trzymaj się i powrotu do zdrowia życzę! :D
--
pozdr
nalesnik
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
mnie po rezonansie to samo wpisali - wiezadla ok :D sciema na maksa zeby
tylko kase wyciagnac
kazdy porzadny chirurg od kolana Ci powie ze zerwane wiezadla na rezonansie
czy tomografie to utrafisz 1 na 10
> Właśnie o artroskopii mówił lekarz na ostrym dyżurze.
> Robiłeś prywatnie (płaciłeś) czy normalnie z NFZ?
idz do wodzislawskiego i pogadaj - da sie na NFZ, nie wiem jak z terminami
> Jak wygląda zabieg? Całkowite uśpienie, czy miejscowe znieczulenie?
> Nie ukrywam, że trochę mnie przeraża fakt wkładania mi czegokolwiek w
> kolano... :-)
ja mialem miejscowke (zastrzyk w dupsko ale w odpowiedni nerw)
ogolnie fajnie bo goscia pytalem co to jest 'to' na monitorze, a co to jest
'tamnto' :)
gosc mi wszystko opowiedzial no i pokazal mi po zabiegu resztki mojego
wiezadla ;)
wiem ze oblesny opis, ale ja akurat sie nie brzydze :)
k.
Jestem w trakcie "walki" z kolanem, wiec mam juz spore rozeznanie w temacie
:-(.
Gorna polka we wroclawiu:
- Dr. Kentel i Wodzislawski z Wojskowego (dodatkowo Kentel przyjmuje
prywatnie na pl Hirszwelda w Klinice "Na Grobli" oraz we wtorki robi
prywatnie USG m.in. kolana w Medixie na Grabiszynskiej)
- Dr. Andrzejewski na ul. Lotniczej
- Dr. Stepniewki (Ziemislaw, bo tam jest dwoch Stepniewskich) w ASK na
Borowskiej (tam mialem pierwsza artroskopie, i druga chyba tez tam bedzie)
Z Wroclawia to by bylo na tyle. Godne polecenia sa osrodki: Poznan (prof.
Trzaska), Kamienna Gora, Carolina Medical Center w Warszawie i Siemianowice
Slaskie (chyba oddzial w Bedzinie).
I to koniec jesli chodzi o pierwsza lige kolan.
Prywatnie zabieg kosztuje od ok 3000,- w przypadku łąkotki , a w przypadku
rekonstrukcji wiazadel krzyzowych to od 6 000,- , poprzez 7500,- w Poznaniu,
do 19 000,- w Warszawie.
Proponuje najpierw zrobic USG we wtorek u Kentela (troszke sprytu zeby sie
dostac,bo kolejki z 3 tyg. wyprzedzeniem). USG oczywiscie nei wykaze
zerwanych wiazadel, ale o stanie lakotki powie duzo. Jesli nie robi ci sie
"szuflada", to jest szansa ze wiazadla cale (mi sie nie robila, a byly
zerwane). I pozniej trzy wyjscia: USG powie, ze nic nie jest i sie
zrehabilituje, artroskopia zwiadowcza (jedyny 100% sposob), rezonans
magnetyczny ( z bardzo duzym prawdopodobienstwem powie o stanie wiazadel -
niezbedne jest do tego RTG porownawcze).
Z dobrych rad: w zadnym wypadku nie daj sie wlozyc w gips - pozniej ogromny
problem z dojsciem do pelnego zgiecia i wyprostu (nawet moze trwac lata).
Lepszym rozwiazaniem jest orteza stawu kolanowego, ale wtedy znowu zanika
czworoglowy.Na pewno nastaw sie na pozniejsza rehabilitacje. Krioterapia
(nie kriokomora, jak ktos tu pisal. to sie miejscowo robi) tylko usmierza
bol i stan zapalny, natomiast nie leczy takich urazow. Jesli
zaniedbasz/olejesz temat, to: mozna smigac z rozwalonym kolanem, oczywiscie
tylko w "normalnym,zwyklym" zyciu,i przez pewien czas nie odczuwac tego
(szczegolnei jak ma sie mocny czworoglowy). Prowadzi to do kompletnego
zuzycia powierzchni chrzastek i stawow,i konczy sie endoproteza w kolanie.
Reasumujac: jesli lakotka - nic wielkiego sie nie stalo, da sie prawie do
konca wyleczyc, tylko troche czasu. Jesli wiazadla: upierdliwa i meczaca
sprawa. Ja sie bujam z tym od listopada juz (moze tak dlugo bo przez NFZ).
Najwazniejsza jest pozniej rehabilitacja, i to intensywna.
Jak cos to pytaj.
Konrad
P.S. Dzisiaj to nawet w szpitalu mozna sobie net zorganizowac ;-)
> P.S. Dzisiaj to nawet w szpitalu mozna sobie net zorganizowac ;-)
Net jak net, ale pisanie na grupy? ;-)
a moze 'kieszen'? :D
k.
Ty sie nie madraluj, tylko mi lepiej ta myszke przywiez, bo mnie niedlugo
trafi ;-)
łakotki sie nie leczy ;-) niestety. Usuwa sie artroskopowo (nazywaja to
zabieg,a nie operacja ?) oderwane fragmenty i wygladza ostre krawedzie.
Ewentualnie cos tam moga zszyc.
A "szuflada" to objaw zerwania wiazadla. Jesli wystepuje, na pewno zerwane,
jesli nie wystepuje - NIE na pewno zdrowe. Polega na (wlasnymi slowami): ten
w bialym fartuchy zapiera sie o udo i stara sie wypchnac piszczel z kolana
pchajac za lydke. Oczywiscie z wyczuciem - przynajmniej im sie tak wydaje.
Jesli kosc sie wysuwa z kolana (bardziej to taki efekt wysuwania,niz obraz z
horrorow), to gada:"o, szuflada sie robi - to na pewno wiazadlo". Serio
pisze.
Lakotke niby probuja leczyc rehabilitacja, ale wydaje mi sie, ze to wynika z
braku specjalistow od kolan,i po prostu zeby nie bylo problemow lekarze
najpierw probuja rehab. Chodzilem dlugo na rehab., i nic nie dalo, po 2
latach poszlo wiazadlo.a moglem sama lakotke robic,i byloby z grzywy.
Konrad
> Wedle rtg i wstępnego badania staw 'stabilny więzadłowo, pośrednie cechy
> uszkodzenia łąkotki bocznej' (cytat z karty inf.)
a ja właśnie w czwartek wyszłam do cywila po artroskopii
kolana(usuniecie uszkodzonego rogu łąkotki) ze szpitala Marciniaka na
Traugutta. generalnie nie mogę złego słowa powiedzieć. mały oddział (25
łóżek), miła obsługa. polecam dr Arkadiusza Janusza, który mnie prowadzi
od początku po wypadku (dwa złamania w kończynie, skręcony kręgosłup
szyjny, uszkodzona łąkotka, ponaciągane więzadło krzyżowe tylne) czyli
od września ;-)
zabieg robiłam na nfz i długo nie czekałam, ok 3 tygodni od momentu
stwierdzenia, że się kwalifikuję (czyli od wyleczenia złamań i
umocnienia aparatu mięśniowego).
znieczulenie podpajęczynkowe czyli w kręgosłup igła 10 cm i brak czucia
od pasa w dół. u mnie niestety z komplikacjami w trakcie znieczulenia,
ale to ponoć wyjątek ;-) sama artroskopia to już spoko maroko. w sumie
bardzo ciekawe. pełen kontakt z lekarzem i nawet mi płytkę nagrali. po
zabiegu przymusowe leżenie do rana i do domu... po zabiegu nic mnie nie
bolało, nie wzięłam nawet pół tabletki znieczulającej, kolano bez
wysięku. pełen komfort;-)w szpitalu byłam od pon do czw.
teraz 4 tygodnie chodzenie w odciążeniu i zobaczymy co dalej.
przed zabiegiem zrobili mi rezonans, który potwierdził uszkodzenie
łąkotki. myślę, że warto go zrobić.
powodzenia życzę
--
Hesia
[WRO-tka]
> standard jest od pasa w dol, ale ja sobie wzialem ogolne (jakos nie
> usmiechalo mi sie sluchanie tego co beda tam wyczyniali)
nic nie słychać ;p
> po zabiegu w zasadzie mozesz isc do domu (jesli nie bylo narkozy)
na nfz przychodzisz dzień przed zabiegiem wychodzisz na drugą dobę po.
u prywaciarza przychodzisz w dniu zabiegu z badaniami i wychodzisz na
drugi dzień.
--
Hesia
[WRO-tka]
> Nie ukrywam, że trochę mnie przeraża fakt wkładania mi czegokolwiek w
> kolano... :-)
dla facetów o wiele gorszy jest brak czucia przez parę dobrych godzin
tzw. wacka, gdyż on ożywa ostatni po znieczuleniu od pasa w dół ;-)))
(wiem od kolegów niedoli)
--
Hesia
[WRO-tka]
> za jakies 2 miechy 'przetrenuj' kolano jakims bieganiem, graniem w pilke
> nozna ale cokolwiek innego obciazajacego kolano
tak, niech sobie dobije to kolano ;-))
może go wtedy wezmą na ostro !
--
Hesia
[WRO-tka]
O kurczę...
Niezłego orła musiałaś wywinąć...
> <...>
> przed zabiegiem zrobili mi rezonans, który potwierdził uszkodzenie
> łąkotki. myślę, że warto go zrobić.
Dzięki za info.
I zdrówka życzę!
R
No ładne kwiatki... ;)
Dobrze wiedzieć zawczasu. Jak sądzę, można się 'nieco' zestresować nie będąc
uprzedzonym o takich 'fajnych skutkach ubocznych' ;)
Pzdr
R
> O kurczę...
> Niezłego orła musiałaś wywinąć...
bliskie spotkanie rowerowo-samochodowe ;-)
czasochłonne leczenie, ale luzy jak rajtuzy. mogło być gorzej!
--
Hesia
[WRO-tka]
> Dobrze wiedzieć zawczasu. Jak sądzę, można się 'nieco' zestresować nie
> będąc uprzedzonym o takich 'fajnych skutkach ubocznych' ;)
jak się jeden zestresował i wezwał lekarza to cały oddział boki zrywał
ze śmiechu ;-))
--
Hesia
[WRO-tka]
Już sobie wyobrażam, heheh...
Się chłopina stresował a inni mieli niezły ubaw :-)
Pzdr
Dzięki za podzielenie się cenną wiedzą, życzę szybkiego i pełnego powrotu do
zdrowia.
Gosia.
> łakotki sie nie leczy ;-) niestety. Usuwa sie artroskopowo (nazywaja to
> zabieg,a nie operacja ?) oderwane fragmenty i wygladza ostre krawedzie.
> Ewentualnie cos tam moga zszyc.
> A "szuflada" to objaw zerwania wiazadla. Jesli wystepuje, na pewno zerwane,
> jesli nie wystepuje - NIE na pewno zdrowe. Polega na (wlasnymi slowami): ten
> w bialym fartuchy zapiera sie o udo i stara sie wypchnac piszczel z kolana
> pchajac za lydke. Oczywiscie z wyczuciem - przynajmniej im sie tak wydaje.
> Jesli kosc sie wysuwa z kolana (bardziej to taki efekt wysuwania,niz obraz z
> horrorow), to gada:"o, szuflada sie robi - to na pewno wiazadlo". Serio
> pisze.
> Lakotke niby probuja leczyc rehabilitacja, ale wydaje mi sie, ze to wynika z
> braku specjalistow od kolan,i po prostu zeby nie bylo problemow lekarze
> najpierw probuja rehab. Chodzilem dlugo na rehab., i nic nie dalo, po 2
> latach poszlo wiazadlo.a moglem sama lakotke robic,i byloby z grzywy.
>
> Konrad
>
>
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
ASK - Akademicki Szpital Kliniczny. jeśli chodzi o ortopedie jest to
stary oddział z 1-go maja i z tego co się orientuje to oni nigdy nie
przeprowadzali zabiegów artroskopii. chyba, że teraz zakupili sprzęcior
i ludzi z doświadczeniem.
--
Hesia
[WRO-tka]
Nie wiem, czy da sie jezdzic na rowerze, bo nie probowalem. Ale pol
pazdziernika i kawalek listopada z orteza smigalem do pracy ( w sumie to
glupota byla, ale dzialalo). Na rezonansie na pewno wstepnie Ci cos
powiedza. A gdzie robisz rezonans? Jesli na Klinikach, to przygotuj sie na
diagnoze "prosto z mostu". Szefu Diagnostyki nie za bardzo sie szczypie w
slownictwie: "Uuuu, no to ma pan juz po nodze. Ewentualnie rekonstrukcja,ale
i tak juz do konca zycia..." :-) - ja mu nie wierze.
>
> Dzięki za podzielenie się cenną wiedzą, życzę szybkiego i pełnego powrotu
do
> zdrowia.
Nie ma sprawy i wielie dzieki. Tak szybko nie bedzie, bo operacja dopiero w
lutym, na razie rehabilituja do operacji po pierwszej artroskopi. W kazdym
razie jak cos, to pytaj - niestety musze byc z tematem na biezaco.
Pozdrawiam
Konrad
Robili tez na 1-go maja. Wszystko w kolanie poza wiazadlami - do wiazadel
faktycznie nie mieli sprzetu. Operowal tam m.in. Dragan i Stepniewski.
Niestety, po przeprowadzce troche czekali na sprzet,bo tamten nie byl ich.
Do wiazadel dostali teraz,w styczniu, i bede pierwszy operowany :-).Moze
jakas laurke dostane, albo gratisowy wozek inwalidzki w ramach przeprosin ze
cos nie zadzialalo. Zobaczymy. Co do ludzi, to maja doswiadczenie, bo ekipa
z Maja robila takie zabiegi w prywatnych klinikach "od zawsze". Tzn wiem, ze
Stepniewski robil/robi.
Pozdrawiam
Konrad
> Robili tez na 1-go maja. Wszystko w kolanie poza wiazadlami - do wiazadel
> faktycznie nie mieli sprzetu. Operowal tam m.in. Dragan i Stepniewski.
hmmm
a mnie dr Morasiewicz poradził abym poszła (z łąkotką) albo do
kolejowego (Świstulski) albo do wojskowego (Wodzisławski).
swoją drogą... we wro padają tylko 3 nazwiska co do kolana a przecież
artroskopia to dziś standardowy zabieg ortopedyczny i może nie trzeba
przesadzać i dać szansę młodym i równie dobrym doktorom.
tak czy siak życzę Ci powodzenia ;-))
i łączę się w bólu ;-)
--
Hesia
[WRO-tka]
No ładnie... Nie owija facet w bawełnę :-)
Można się nieco podłamać po takiej 'diagnozie'.
Zdrówka!
R
moze
ale wolalem nie sprawdzac ;)
--
c l i c k ' n ' r i d e | MSPANC
Cigarettes and coffee, man, that's a combination
;-)
Marcin
Marcinie!
Ja miałem robioną artroskopie w znieczuleniu ogólnym. Obudziłem się po
godzinie, a rano następnego dnia o kulach opuściłem szpital.
Ponieważ zalecali mi tydzień poleżeć więc zaprowadziłem samochód do
blacharza, żeby nie tracić czasu i zrobić to co czekało go od dawna.
Słyszałem teorię, że im trudniej się goi (w ruchu) tym lepiej tkanka
jest ukrwiona i mniej czujesz zmiany pogody.
Posłusznie leżałem, a po 3 miesiącach byłem w Szczyrku na nartach.
Nie ma się czego bać.
pozdrawiam
Krzysiek
Marcin
ja dobe po zabiegu juz chodzilam o kulach. na 4 dobe po zabiegu zaczelam
intensywna rehabilitacje, na ktora chodze sobie spacerkiem. nie sadze
zeby ci prowadzenie auta zaszkodzilo.
good luck ;-)
--
Hesia
[WRO-tka]
Rehabilitację "dostaje się" (jakieś skierowanie?) 'z marszu', czy trzeba
prosić i upominać się?
Czy płacisz z własnej kieszeni?
A z innej beczki:
jak wygląda sprawa ewentualnego "odszkodowania"? Jestem ubezpieczony
"standardowym" ubezpieczeniem zdrowotnym a poza tym na "weekend narciarski"
ubezpieczyłem się dodatkowo.
Czy już teraz coś gdzieś należy zgłaszać, czy to dopiero po zakończeniu
leczenia, po rehabilitacji?
Pzdr
> Rehabilitację "dostaje się" (jakieś skierowanie?) 'z marszu', czy trzeba
> prosić i upominać się?
> Czy płacisz z własnej kieszeni?
chodzę na nfz do celmedu (kozanów). dr wypisał skierowanie na konkretne
zabiegi i ćwiczenia, dwa dni czekałam na miejsce. (jeśli lekarz
prowadzący wypisze ci skierowanie do przychodni rehabilitacyjnej to
prawdopodobnie poczekasz sobie w kolejce do lekarza rehabilitacji).
swego trzeba pilnować osobiście, wiec od razu po wyjściu ze szpitala sie
upomnij o skierowanie na rehabilitacje.
>
> A z innej beczki:
> jak wygląda sprawa ewentualnego "odszkodowania"? Jestem ubezpieczony
> "standardowym" ubezpieczeniem zdrowotnym a poza tym na "weekend
> narciarski" ubezpieczyłem się dodatkowo.
> Czy już teraz coś gdzieś należy zgłaszać, czy to dopiero po zakończeniu
> leczenia, po rehabilitacji?
zależy od ciebie...
już teraz (przed zakończeniem leczenia) możesz ubiegać sie o tzw. kwotę
bezsporną (najczęściej to część zadośćuczynienia).
możesz też całą procedurę odszkodowawczą zacząć po zakończeniu leczenia.
--
Hesia
[WRO-tka]
Teraz czekają mnie 3 tygodnie chodzenia o kulach z noga w
stabilizatorze i 30 dni L4.
A mam do was kolejne pytanie.
Jak skręciłem sobie kolano na jesień 2004 roku i po skończonej
rehabilitacji byłem u ubezpieczyciela, który nie uznał skręcenia za
trwały uszczerbek na zdrowiu i nie wypłacił mi odszkodowania. Czy z
wypisem z kliniki na którym jest że miałem reperowane wiązadło
krzyżowe mogę wrócić do tej sprawy z tamtym ubezpieczycielem czy już
zbyt dużo czasu upłynęło?
Marcin
Czyli byłeś całkowicie uśpiony? Słyszałem, że najczęściej robią od pasa w
dół...
Sam tak chciałeś, czy decyzja lekarzy?
> Co do znieczulenia to coś tam wstrzyknięto mi do kroplówki i obudziłem
> się prawie 1,5 godziny później już w łóżku hehehe.
a gdzie robiłeś?
słyszałam, ze u Wodzisławskiego teraz dają coś nasennego a jak sie
człowiek budzi to straszne głupoty gada a potem nie pamięta tego co
gadał ;-)
>
> Teraz czekają mnie 3 tygodnie chodzenia o kulach z noga w
> stabilizatorze i 30 dni L4.
to witamy w klubie ;-)
>
> A mam do was kolejne pytanie.
> Jak skręciłem sobie kolano na jesień 2004 roku i po skończonej
> rehabilitacji byłem u ubezpieczyciela, który nie uznał skręcenia za
> trwały uszczerbek na zdrowiu i nie wypłacił mi odszkodowania. Czy z
> wypisem z kliniki na którym jest że miałem reperowane wiązadło
> krzyżowe mogę wrócić do tej sprawy z tamtym ubezpieczycielem czy już
> zbyt dużo czasu upłynęło?
zacytuje:
Okres przedawnienia standardowo wynosi 3 lata. Jednak w przypadku, kiedy
szkoda miała miejsce w efekcie czynu niedozwolonego okres przedawnienia
wynosi 10 lat od dnia wypadku.
Najlepiej jakbyś skontaktował się z jakimś prawnikiem.
--
Hesia
[WRO-tka]
Postaram się złapać znajomego prawnika i zapytać się czy jest możliwy
powrót do tamtego odszkodowania.
Marcin
Jak długo chodziliście na rehabilitację zanim zaczęliście w miarę
normalnie chodzić, biegać?
Marcin
Nie wiem - nie znam :-)
Ale miałem "przyjemność" poznać w piątek odczucia związane z wykonywaniem
artroskopii...
...bez znieczulenia :[
Planowo miało być pachwinowe - niestety zupełnie nie zadziałało.
Pytałem kilka osób jak to u nich wyglądało: otóż po takim znieczuleniu
wszystko było "normalne" jak dla znieczulenia. Czyli na prośbę lekarza (tuz
przed rozpoczęciem zabiegu) o uniesienie nogi bądź jakikolwiek jej ruch,
było wielkie zdziwienie, bo noga była... obca :-) Jak sparaliżowna. Zero
czucia.
Natomiast u mnie nie! Podniosłem nogę w pełni ja czując; zgiąłem, odczuwając
ból znany sprzed znieczulenia; 'kopiąc' się w piszczel piętą drugiej nogi
czułem dokładnie to, co czuć powinienem. Kopnięcie.
A mimo wszystko lekarz zaczął działać...
Nikomu nie życzę takich 'fajnych' przeżyć...
> Planowo miało być pachwinowe - niestety zupełnie nie zadziałało.
ha! anestezjolog mowil mi ze te pachwinowe jest nie dosc, ze bolesne to
jeszcze czasami nie zadziala ;-))
> A mimo wszystko lekarz zaczął działać...
kto ci to zrobil?
bede omijac z daleka.
--
Hesia
[WRO-tka]
Jakoś na L....
Lewczyk chyba...
Dzień wcześniej dziewuszka też odzyskała czucie w połowie zabiegu, ale ją
momentalnie jakoś znieczulono.
U mnie chyba większy hardcore ;) - od początku do końca pełne czucie.
Aha - jak krzyczałem, że "tak nie może być", to pobiegła kobita po
anestezjologoa. Ale ten nie mógł przyjść ;)
No to jechali z koksem dalej.
> Jak długo chodziliście na rehabilitację zanim zaczęliście w miarę
> normalnie chodzić, biegać?
>
nie chodzilem na rehabilitacje
jeszcze w trakcie noszenia usztywniacza lekarz kazal podnosic noge i
takie tam
w pazdzierniku mialem zabieg a wiosna smigalem juz rowerem
a no i jakis miesiac po zabiegu zastrzyki z synwiscu
> Lewczyk chyba...
Lewczyk jest b. dobrym lekarzem...
> No to jechali z koksem dalej.
porażka!
współczuję.
ciekawe jak to jest prawnie. pacjent podpisuje zgodę na zabieg ale
zabieg czy zabieg w znieczuleniu?
--
Hesia
[WRO-tka]
> Jak długo chodziliście na rehabilitację zanim zaczęliście w miarę
> normalnie chodzić, biegać?
ja jestem 4 tygodnie od zabiegu (dokładnie dziś)i mam za sobą 2,5
tygodnia rehabilitacji i już chodzę bez kuli ;-) noga generalnie nie
boli, ale jest słaba (różnica w mięśniu zdrowego kolana i chorego to 4
cm). dziś zaczynam brać zastrzyki dostawowe - jointex.
ps. miałam ucięte kawałek łąkotki, i książkowo wracam do formy. przy
więzadłach rehabilitacja to okres ok. pół roku
--
Hesia
[WRO-tka]
Ja mam zakaz obciążania nogi jeszcze przez 7 dni a dopiero później
zacznę rehabilitację.
Nosi mnie by coś robić. ;-)
Marcin
Tak też słyszałem.
I nie "wieszam psów" na nim - z pewnością wiedział co robi... :-)
Nie zmienia to faktu, że na samo wspomnienie o zabiegu potliwość jakoś
gwałtownie rośnie... ;)
> porażka!
> współczuję.
> ciekawe jak to jest prawnie. pacjent podpisuje zgodę na zabieg ale zabieg
> czy zabieg w znieczuleniu?
Prawdę mówiąc teraz to mam to w... głębokim poważaniu ;)
Bardziej interesuje mnie fakt, czy skoro chcąc-nie-chcąc musiałem wierzgać
nogą, to czy mogło to skutkować jakimiś ... hmmm... "niedociągnięciami"
podczas zabiegu?
Czy mogło też być powodem skrócenia zabiegu a tym samym niedokładnego
"oczyszczenia" kolana ze zniszczonych elementów więzadła...
Bo coś mi w nim strasznie przeszkadza... jakoś chrobocze i klinuje.
No i kontynując tok rozumowania: czy JEŚLI coś poszło nie tak, to czy mogę
liczyć na np. wcześniejszy termin zabiegu rekonstrukcji ACL? ;)
Tak sobie marzę...
> Ja mam zakaz obciążania nogi jeszcze przez 7 dni a dopiero później
> zacznę rehabilitację.
> Nosi mnie by coś robić. ;-)
ja przy zakazie obciążania zaczęłam rehabilitacje, gdzieś 10 dni po
zabiegu - ćwiczenia w odciążeniu.
--
Hesia
[WRO-tka]
i może tak być. dlatego często gęsto po takich zabiegać wpuszczają do
stawu kwas hialuronowy.
> No i kontynując tok rozumowania: czy JEŚLI coś poszło nie tak, to czy
> mogę liczyć na np. wcześniejszy termin zabiegu rekonstrukcji ACL? ;)
w to akurat wątpię ;-)
--
Hesia
[WRO-tka]
po roku zapomniałem o kolanie, od 4 lat śmigam dużo rowerem plus łażenie
po górach... Nie licząc okresów gwałtownej zmiany pogody nic sie nie
dzieje (ale może to być tez pokłosie innego urazu z dzieciństwa).
Trochę mnie ciągnie na narty, ale bez kompleksowych badań plus jakowyś
usztywniaczy (czy jak to tam sie nazywa) się nie odważę... Może wiecie
coś w tym temacie?
> Trochę mnie ciągnie na narty, ale bez kompleksowych badań plus jakowyś
> usztywniaczy (czy jak to tam sie nazywa) się nie odważę... Może wiecie
> coś w tym temacie?
jeśli wycięli ci całą łąkotkę to na pewno kolana poczują takie narty
(nie ma tego fragmentu, który przecież amortyzuje). z drugiej znów
strony... nie jeden po wycięciu wracał do sportu.
--
Hesia
[WRO-tka]
zastrzyki brales?
synwisc, albo to co Hesia pisala
stabilizator sie przyda
nie musi byc taki z ogranicznikiem
ale zeby mial dobre usztywnienie boczne i trzymal rzepke (taka dziura
z przodu)
z lekarzem nie zawadzi skonsultowac
> Może wiecie
> coś w tym temacie?
no mnie nie wycieli calosci, ale tkanki nieco
lekarz mowil ze rowerem moge jezdzic od razu, ale z nartami niekoniecznie
ale u mnie jezdzenie rowerem to jak jazda na nartach
wyciagiem w gore, rowerem w dol
czasem nawet trasy te same ;)
co do roweru - też sobie nie żałuje, stoki narciarskie to moje rodzinne
strony :)
Marcin
Cześć!Ja pierwszy raz na forum.Mam uszkodzenie rogu łąkotki, chodziłam
na krio i laser, ale nie pomogło,ponoć będę miała artroskopię.Czy ktoś
ma zdania na temat Świsulskiego, bo do niego się wybieram? Czy robi
prywatnie, czy na NFZ?Jakie terminy?
Cześć!Ja pierwszy raz na forum.Mam uszkodzenie rogu łąkotki, chodziłam
na krio i laser, ale nie pomogło,ponoć będę miała artroskopię.Czy ktoś
ma zdania na temat Świsulskiego, bo do niego się wybieram? Czy robi
prywatnie, czy na NFZ?Jakie terminy?
Witam
Sporo grzebałem w sieci w sprawie swojego kolana i prawdę mówiąc nie obiło
mi się o oczy to nazwisko...
Gdzie ten dr przyjmuje?
> Sporo grzebałem w sieci w sprawie swojego kolana i prawdę mówiąc nie
> obiło mi się o oczy to nazwisko...
> Gdzie ten dr przyjmuje?
oj, za malo grzebales ;p
--
Hesia
[WRO-tka]
>Czy ktoś
> ma zdania na temat Świsulskiego, bo do niego się wybieram?
bardzo fajny lekarz, i dobre zdanie o nim w temacie kolan krazy po miescie.
--
Hesia
[WRO-tka]