Chce w Warszawie studiować informatykę. Gdzie jest najlepiej:
1. UW
2. PW
3. polsko-japońska szkoła
4. inne których nie znam
Proszę o poradę
tu jest dobrze..
> 3. polsko-japońska szkoła
w tej chwili w Polsce jest przepasc pomiedzy studiami bezplatnymi a
platnymi...
> 4. inne których nie znam
jesli nie znasz to tez jest jakas informacja na temat ich prestizu...
pozdr
p.
Studiuj tam gdzie masz najbliżej. Zaoszczędzisz na dojazdach.
Jak Cie stac, to PJWSTK jest warta kazdej wydanej zlotowki.
Jesli nie, to raczej uniwerek, bo inf na PW ma raczej kiepska marke,
przynajmniej wsrod studentow.
Zdecydowanie nr 3, patrząc od strony praktycznej i warsztatowej.
Ale po 1 i 2 (1 najbardziej prestiżowe) będziesz miał świetny zawód.
Pozdr.
R.
od kiedy?
bo kilka lat temu to nie byla warta studiowania za darmo...
> Jesli nie, to raczej uniwerek, bo inf na PW ma raczej kiepska marke,
> przynajmniej wsrod studentow.
ale inf na ktorym wydziale PW?
jest na trzech... studiowanie na eiti polecam... niektorzy studenci moze
narzekaja, bo pozapieprzac troche trzeba (szczegolnie na poczatku), ale
marka jest, szczegolnie wsrod pracodawcow...
o informatyce na uniwerku slyszalem mnostwo pozytywnych opinii, tylko malo
miejsc, wiele z nich zajetych przez olimpijczykow, ciezko sie dostac (ale
jak ktos sie dostanie i utrzyma to ma szanse zdobyc bardzo dobre
wyksztlacenie)...
pozdr
p.
Przede wszystkim to są zupełnie różne informatyki.
> 1. UW
Studia na MIM UW to jest właściwie matematyka i jej wykorzystanie w
programowaniu. Masz po tych studiach potężny aparat matematyczny i
doskonałą algorytmikę. Poza tym oczywiście to co jest niezbędne - bazy
danych, inżynieria (UML i takie tam). Jednak nie nauczysz się tu czysto
praktycznych rzeczy - choćby języków programowania. Statystycznie mało
osób w ogóle po tych studiach klepie kod :)
> 2. PW
Przede wszystkim PW to trzy różne informatyki (chyba, że od zeszłego
roku wyszły jakieś nowe).
Informatyka na EiTI - najbardziej znana, to studia praktyczne. Nauczysz
się na nich programowania od strony technicznej - języków, konkretnych
aspektów praktycznych. Poza tym sporo elektroniki, programowania
procesorów i tego typu rzeczy. Bardzo ciekawe studia z bardzo ciekawymi
specjalizacjami. Możesz tu np zrobić magisterkę na specjalizacji CAD -
prawdopodobnie najlepszej w kraju. Polecam, bo jest arcyciekawe i
arcydobrze płatne :)
Ogólnie te studia przygotują Cię zarówno do pisania aplikacji jak i np
do pracy w serwisie komputerowym, podczas gdy UW można skończyć zupełnie
nie wiedząc jak wygląda komputer pod obudową.
Informatyka na MiNI to kopia MIM UW. Dążenia podobne, ale wykonanie
podobno przeciętne. Jeśli interesuje Cię tego typu informatyka, to celuj
w UW.
Informatyka na Wydziale Elektrycznym - podobno straszny badziew. Polecam
olać.
> 3. polsko-japońska szkoła
Szkoła prywatna - jedna z tych, które nie odbiegają od poziomu
publicznych. Program właściwie skopiowany od MIM UW, ale też z
elementami elektroniki (chyba, że coś się zmieniło ostatnio). Studia są
naprawdę fajne, efektowne. Wyjazdu do Japonii, gwarancja roboty, świetne
zaplecze techniczne. Dorabia tu kilku profesorów z MIM UW, więc masz
gwarancję porównywalnego poziomu wykładów.
Poziom za to zauważalnie niższy, więc jeśli poradziłbyś sobie na MIM, to
idź tam - na PJWSTK będziesz się nudził na ćwiczeniach.
> 4. inne których nie znam
I niech tak pozostanie ;)
pozdrawiam,
Kosu
a jamyse ze takie gadanie jest puste jak dzwon zygmunta, wystarczy spojrzec na
to, ktorzy studenci z jakich uczelni wygrywaja zawody informatyczne i tyle
i jakos na takich zawodach ani pw ani pjwstk nie widzialem, a w kazdym razie nie
w finale
a to nie jest zaleznosc,
jak sam zaznaczyles praca na prywatnych to dorabianie... czyli czynnik
ekonomiczny gra dla profesora glowna role, jezeli dodamy, ze chetnych do
pracy w prywatnych jest kilku-kilkunastu na 1 miejsce to samo z siebie nie
pozwala "podkrecic sruby" przez profesora na prywatnej bo go zwolnia i
zatrudnia innego profesora,
wiec mimo, ze profesor wyklada to samo co na publicznej to kladzie maly
nacisk , bo nie chce stracic roboty
tak to wyglada od strony wykladowcy
prawdziwy informatyk nie studiuje!
uczy się sam
> 4. inne których nie znam
a WIT?
--
best regards,
scream (at)w.pl
Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.
na uniwersytecie to jest nie informatyka lecz Informatyka (przez duze "I")
pozostale ucza informatyki technicznej, takiej wiedzy nomenklaturowej ktora
sie zdezaktualizuje za 4 lata...
--
Seven
Najlepsze rzeczy sa ZA DARMO - na przyklad MADROSC...
>> 1. UW
>
> Studia na MIM UW to jest właściwie matematyka i jej wykorzystanie w
> programowaniu. Masz po tych studiach potężny aparat matematyczny i
> doskonałą algorytmikę. Poza tym oczywiście to co jest niezbędne - bazy
> danych, inżynieria (UML i takie tam). Jednak nie nauczysz się tu czysto
> praktycznych rzeczy - choćby języków programowania.
ale tego to akurat sie mozna spookojnie nauczyc samemu
bo odwrotnie to raczej jest zaporowa sprawa
> podczas gdy UW mozna skończyc zupelnie
> nie wiedzac jak wyglada komputer pod obudowa
bo tego dowiesz sie w technikum
... ale "główka" się liczy :)
btw
ale człowiek za 4 lata będzie o 4 lata bogatszy w doświadczenie, idziemy z
czasem
> chetnych do
> pracy w prywatnych jest kilku-kilkunastu na 1 miejsce to samo z siebie nie
> pozwala "podkrecic sruby" przez profesora na prywatnej bo go zwolnia i
> zatrudnia innego profesora,
> wiec mimo, ze profesor wyklada to samo co na publicznej to kladzie maly
> nacisk , bo nie chce stracic roboty
>
> tak to wyglada od strony wykladowcy
Ale strona studenta prywatnej "uczelni" psuje wszystko z nawiazka!
Studenta-kretyna nie wolno ruszyc bo placi pieniadze a jakby wszystkich
wywalono to profesorzy by sobie nie zarobili :P
W efekcie profesorzy sie rzeczywiscie staraja, ale ich starania ida nie w
MERYTORYKE lecz w powtarzanie w kolko tego samego olewajacym to studentom.
Czesto sa to wiadomosci ze szkoly sredniej ktorych opanowanie przekracza
wszelkie mozliwosci "powaznych" (bo placacych) studentow-posiadaczy-niby-
matur... :(
Sytuacja ktora na uczelniach panstwowych nie ma prawa zaistaniec.
>> 3. polsko-japońska szkoła
>
> w tej chwili w Polsce jest przepasc pomiedzy studiami bezplatnymi a
> platnymi...
>
prywatne to "kupowanie dyplomow"
jak student placi to juz uczyc sie nie musi bo samo juz placenie w 96% ;>
uzasadnia pobyt tegoz czleka "na studiach"
>> pozostale ucza informatyki technicznej, takiej wiedzy nomenklaturowej
>> ktora sie zdezaktualizuje za 4 lata...
>
> btw
> ale czlowiek za 4 lata będzie o 4 lata bogatszy w doswiadczenie, idziemy z
> czasem
>
no dobrze, masz racje, przyznam, ze to kwestia temperamentu co komu odpowiada
a o temperamentach sie nie dyskutuje ;)
> Chce w Warszawie studiować informatykę. Gdzie jest najlepiej:
> 1. UW
> 2. PW
> 3. polsko-japońska szkoła
> 4. inne których nie znam
Co to znaczy "najlepiej"?
Jeżeli chodzi o zdobywanie wiedzy, to najważniejsze (zewnętrznie - tj.
pomijając Twoje osobiste zaangażowanie) jest:
a) środowisko, w którym funkcjonujesz
Porównywanie studentów MIMUW do studentów PW jest tak samo krzywdzące dla
tych pierwszych, jak porównywanie tych drugich do studentów PJWSTK. Poziom
ludzi na MIMUW, to, cały czas jeszcze, światowa czołówka (co też widać po
różnego rodzaju konkursach, olimpiadach i tym jak ci studenci są cenieni na
rynku pracy). PW gra w drugiej lidze (choć w pierwszej polskiej), a PJWSTK w
czwartej (choć w pierwszej, jeżeli chodzi o polskie uczelnie prywatne).
dalej:
b) kadra naukowa
Wszystkie trzy uczelnie mają niezłą kadrę naukową. Wielu profesorów wykłada
na różnych uczelniach. W szczególności sporo osób z MIMUW wykłada na PJWSTK.
Gdy patrzeć na całościowy przekrój kadry, to myślę, że MIMUW ma
(nieznacznie) większy potencjał (ale lokalnie, to zależy od dyscyplin, które
porównujemy).
i w końcu:
c) program nauczania.
mp
ROTFL
Mieszkaj tam gdzie studiujesz. Zaoszczędzisz na dojazdach.
Ja będąc na drugim roku studiów kupiłem sobie mieszkanie, tylko po to, aby
mieć mniej niż 15 minut drogi na uczelnię i nie muszieć dojeżdżać (przy czym
ważniejszym czynnikiem jest czas zmarnowany na dojazdy niż cena biletu).
mp
>> Studiuj tam gdzie masz najbliżej. Zaoszczędzisz na dojazdach.
>
> ROTFL
>
> Mieszkaj tam gdzie studiujesz. Zaoszczędzisz na dojazdach.
no tak, zolwie to slepa odnoga ewolucji
Najlepiej studiuj prawo. W szczegolnosci biznesowe i budowlane
A.L.
Obawiam się, że na informatykę na UW wiele osób po technikum się nie
dostaje ;)
pozdrawiam,
Kosu
Takie jest założenie wyjściowe tych studiów. Języków uczysz się sam. Co
więcej - języki i technologie będą się zmieniać na pewno, a matma i
algorytmika nie bardzo ;)
> bo odwrotnie to raczej jest zaporowa sprawa
Zaporowa może nie, ale zdecydowanie trudniejsza.
pozdrawiam,
Kosu
... a w dodatku to wszystko takie nie ruchliwe! ... porażka
czy to stwierdzenie obejmuje studia płatne na PW i UW ?
> prywatne to "kupowanie dyplomow"
>
> jak student placi to juz uczyc sie nie musi bo samo juz placenie w 96% ;>
> uzasadnia pobyt tegoz czleka "na studiach"
Co za bzdura...
Ale studiowałeś kiedyś, czy czytałeś w Fakcie? :P
Ze studiów płatnych na renomowanych uczelniach można wylecieć dokładnie
tak samo jak z bezpłatnych. Na UW studenci płacący mają wszystkie
zajęcia, zaliczenia i egzaminy razem z resztą - te same studia, ta sama
drabinka wyników z progiem zaliczenia. Z tego powodu zmieniła się
nomenklatura (nie ma już studiów dziennych i wieczorowych).
pozdrawiam,
Kosu
> Ze studiów platnych na renomowanych uczelniach mozna wyleciec dokladnie
> tak samo jak z bezplatnych.
ROTFL !!!
> Na UW studenci placacy maja wszystkie
> zajęcia, zaliczenia i egzaminy razem z reszta - te same studia, ta sama
> drabinka wyników z progiem zaliczenia
Na UW moze tak, ale w Wyzszej Szkole Marketingu, Informatyki i Psychologii
to jakos ten mechanizm nie jest znany.
Zaraz zaraz, ale czy sa PLATNE studia DZIENNE na UW ???
> Dnia Sun, 16 Dec 2007 14:31:54 +0000 (UTC), Seven napisał(a):
>
>> prywatne to "kupowanie dyplomow"
>>
>> jak student placi to juz uczyc sie nie musi bo samo juz placenie w 96% ;>
>> uzasadnia pobyt tegoz czleka "na studiach"
>
> Co za bzdura...
owszem, prywatne "uczelnie" w pl to bzdura
Informatyka to nie tylko programowanie.
Zawody to zawracanie glowy. Tak samo jak po zawodach informatycznych
mozna sadzic o tezyznie fizycznej spoleczenstwa na podsatwie ilsoci
medali olimpijskich w skoku o tyczce.
Gdy robilem za dyrektora do spraw nauczania na Politechnice,
rozwazalismy problem dlaczego wiekszoosc olimpijczykow i prymusow
wylatuje z pierwszego roku z wielkim trzaskiem.
A.L.
Eeee, nie zgadzam się. Jeśli idziesz na zajęcia z zamiarem wyniesienia
z nich wiedzy, a nie przesiedzenia 1,5h z laptopem i biegania po necie
(bo tatuś i tak za warunek zapłaci), to z każdych coś wyniesiesz.
Studiowałem tam 3 lata i bardzo wiele mnie ta uczelnia nauczyła, z
rozmaitych dziedzin - studenci przed specjalizacją poznają naprawdę
dużo różnych zagadnień z rozmaitych dziedzin informatyki.
Oczywiście zapomniałem pytającemu zadać najważniejszego pytania - jaka
konkretnie dziedzina go interesuje. Bo np. jeśli chodzi o wszelkie
sprawy związane z grafiką czy animacją (ogólnie z multimediami) czy
nawet z programowaniem gier, to PJ praktycznie nie ma konkurencji.
Jasne, że z prywatnej uczelni naprawdę ciężko wylecieć, znam niemało
takich, którzy mają po KILKANAŚCIE (!) warunków i studiują nadal, bo
wszystkie warunki opłacili w terminie, ale z tych, którzy faktycznie
chcą zdobyć wiedzę, PJ robi naprawdę dobrych specjalistów po 3 / 5
latach studiów.
A jeśli chodzi o moją opinię o PW, to sprecyzuję - nigdy tam nie
studiowałem, ale znam sporo studentów z różnych uczelni, często
właśnie z kierunków informatycznych, przez to, że gram w brydża
sportowego (nie wiedzieć czemu sporo odsetek grających studentów to
informatycy ;) ) i z tego, co od nich słyszałem, to PW raczej nie
cieszy się poważaniem. Ale jeszcze raz, żeby było jasne :) - ja tylko
powtarzam zasłyszane opinie.
> owszem, prywatne "uczelnie" w pl to bzdura
Nie. To co Ty napisałeś, to bzdura.
>> Ze studiów platnych na renomowanych uczelniach mozna wyleciec dokladnie
>> tak samo jak z bezplatnych.
> ROTFL !!!
To są fakty, więc nie wiem z czego tak ryjesz...
> Na UW moze tak, ale w Wyzszej Szkole Marketingu, Informatyki i Psychologii
> to jakos ten mechanizm nie jest znany.
A, więc to o to Ci chodzi. Tu zgoda, nadal są uczelnie, w których jedynym
progiem zaliczenia jest na czas opłacone czesne. Ale na szczęście od paru
lat tendencja się zmienia i takich uczelni jest coraz mniej, co nie oznacza
że wszystkie znikną.
> Zaraz zaraz, ale czy sa PLATNE studia DZIENNE na UW ???
Za moich czasów na UW takie studia były ewenementem, tylko kilka kierunków
można było tak studiować. Płatne za to były chyba wszystkie wieczorowe i
zaoczne. Czy teraz są - nie wiem.
Aczkolwiek podejście wykładowców i ogólnie jakość zajęć na studiach
płatnych i bezpłatnych była wtedy diametralnie różna. Oczywiście na korzyść
tych płatnych, gdzie nie było sytuacji w stylu "rzutnik nie działa,
prezentacji dziś nie zrobimy", "zapomniałem materiałów, więc wykład
odbędzie sie w ograniczonej formie" (przy czym te "zapomniane" to 1/2
zagadnień z danego wykładu) albo "nie mam teraz dla pana czasu, mam dyżur w
.... o godz. ...., proszę wtedy przyjść i zapytać". I nawet panie z
dziekanatu były bardzo miłe i uczynne :)
> Informatyka to nie tylko programowanie.
pewnie ze nie tylko, ale trzon, bez programowania nie ma komputerow a co za tym
idzie i informatyka jakas taka kulawa :)
Ale co ROTFL? Przerasta Cię system edukacyjny? :]
> Na UW moze tak, ale w Wyzszej Szkole Marketingu, Informatyki i Psychologii
> to jakos ten mechanizm nie jest znany.
Wyższa Szkoła Marketingu gdyby była bezpłatna, to dostawałaby kasę z
Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i też na pewno dbałaby o stałą liczbę
studentów. To o czym piszesz nie wynika z płatności lub bezpłatności
tylko z poziomu uczelni.
> Zaraz zaraz, ale czy sa PLATNE studia DZIENNE na UW ???
Na uczelni, która przeszła Proces Boloński (a większość placówek w
Warszawie ma to już za sobą) nie ma już studiów dziennych. Są studia
stacjonarne i niestacjonarne. Oba tryby mają zajęcia razem - w takim
trybie jak dziennie dawniej. Zajęcia są wspólne i nawet w grupach
ćwiczeniowych są osoby z obu trybów. Prowadzący i egzaminatorzy nawet
nie wiedzą kto jest na jakich studiach (choć oczywiście mogą sprawdzić
jak ich to ciekawi).
Ponadto niektóre wydziały prowadzą także studia w trybie zaocznym, czyli
weekendowym. Je również formalnie zalicza się do niestacjonarnych, ale
traktuje jako zupełnie oddzielną grupę.
pozdrawiam,
Kosu
> Tu zgoda, nadal sa uczelnie, w których jedynym
> progiem zaliczenia jest na czas oplacone czesne. Ale na szczęscie od paru
> lat tendencja się zmienia i takich uczelni jest coraz mniej, co nie oznacza
> ze wszystkie znikna
oczywiscie, ze jest tendencja lecz jeszcze mininum ze 30 lat minie zanim
zapanuje kultura znana w "dojrzalych demokracjach"
> Aczkolwiek podejscie wykladowców i ogólnie jakosc zajec na studiach
> platnych i bezplatnych byla wtedy diametralnie rózna. Oczywiscie na korzysc
> tych platnych, gdzie nie bylo sytuacji w stylu "rzutnik nie dziala,
> prezentacji dzis nie zrobimy", "zapomnialem materialów, więc wyklad
> odbędzie sie w ograniczonej formie" (przy czym te "zapomniane" to 1/2
> zagadnień z danego wykladu) albo "nie mam teraz dla pana czasu, mam dyzur w
> .... o godz. ...., proszę wtedy przyjsc i zapytac". I nawet panie z
> dziekanatu byly bardzo mile i uczynne :)
Tutaj w tle tej dyskusji widac placze sie gdzies zagadnienie propozycji aby
wszystkie studia w Polsce byly platne.
Ja nie podzielam takich doswiadczen, przynajmniej na studiach na
politechnice. Ale nie o to chodzi. Jest cos duzo wazniejszego niz "zacinajace
sie rzutniki". Chodzi o "mase krytyczna" aby mozna rozpoczac jakas ciekawsza
dyskusje naukowa ze studentami...
> czy to stwierdzenie obejmuje studia płatne na PW i UW ?
A ja wypowiem się z punktu widzenia pracownika uczelni publicznej (PW),
prowadzącej równolegle zajęcia ze studentami studiów dziennych i zaocznych.
Bo wiadomo, ten co studiuje płatnie będzie uważał ze poziom jest ten sam,
ten kto bezplatnie, ze u niego lepszy itd...
Ok, moze i na UW jest tak, ze zajecia sa wspolne dla platnych i
bezplatnych - ale to zaraz, czemu jedni za to samo placa a drudzy nie?
Czyczby ci co nie placa lepiej zdali egzaminy wstepne? To juz jakos tam
swiadczy o poziomach grup... No ale jak tak samo łątwo wyleciec tu i tu, to
ja jestem jak najbardziej za takim systemem!
Na Politechnice, przynajmniej na moim wydziale jest fatalnie. Poziom
studentow zaocznych jest wręcz żenujący! Studiujący dziennie to wyzwanie
dla prowadzących, zaocznych sie odwala, bo przy takim poziomie odechciewa
się czegokolwiek... Dzienni mają stawiane wymagania, musza sie naprawdę
uczyc.. Zaoczni? Zaliczaja przedmioty praktycznie samymi obecnosciami, bo
jakby im zrobic jakiekolwiek kolokwium to nikt by nie zaliczył, wiec sie nie
robi... Dla mnie to jest porazka, ja tego absolutnie nie pochwalam, ale
pisze uczciwie jak jest! Patrząc na mlodych ambitnych prowadzących, ktorzy
chcą zaocznych czegoś nauczyć, zarówno inni prowadzący, jak i sami studenci
usmiechaja sie z poblażaniem. Bo tak to funkcjonuje - kto placi ten
zalicza... A potem dyplom NIESTETY (i będę się tego trzymac) jest ten sam...
> Ok, moze i na UW jest tak, ze zajecia sa wspolne dla platnych i
> bezplatnych
[...]
Nie jest tak.
Jest za to dokładnie tak samo jak Ty piszesz :-(
mp
Na pewno UW jest uczelnią o zdecydowanie najwyższym poziomie.
Ale nie wiem czy informatyka na UW to na pewno to co chcesz studiować.
> 2. PW
Dobry wybór dla inżyniera. Na pewno nauczą cię dobrze "informatyki
stosowanej", po której zarobki będą wysokie.
Resztę można sobie odpuścić.
Sluszna uwaga. Na UW ksztakca matematykow, na PW inzynierow. To
zupelnie rozne zawody, wymagajace roznych zdolnosci i talentow.
Czy chcesz byc matematykiem czy inzynierem?... Zastanow sie dobrze.
A.L.
> Chce w Warszawie studiować informatykę. Gdzie jest najlepiej:
Odpowiem trochę nie na temat, ale pozwoli Ci to podjąć decyzję co do
wyboru szkoły.
Obojętnie gdzie będziesz studiował. Jeśli sam nie nauczysz się i nie
"zaistniejesz" w środowisku, to po studiach będziesz bezrobotnym
informatykiem, który najprawdopodobniej skończy w innym zawodzie.
Szkoła więc nie jest aż tak ważna. Ważne jest to, żebyś Ty dał się
poznać w branży jako ten, który "się zna" zanim skończysz dowolną uczelnię.
--
Pozdrawiam
Zakr
mail: http://cerbermail.com/?7YobF6wygo
New antispam project - http://wiki.okopipi.org/wiki/Main_Page
No dobra. Ale po co ma się uczyć sam, skoro mogą go nauczyć szybciej i
sprawniej w szkole?
> Szkoła więc nie jest aż tak ważna. Ważne jest to, żebyś Ty dał się
> poznać w branży jako ten, który "się zna" zanim skończysz dowolną uczelnię.
Tak z pewnością ;d Powiedz to ludziom z tych uczelni (PW, UW), którzy
każdego roku dostają się na fantastyczne staże dzięki łapankom
urządzanym tylko wśród tych konkretnych studentów. Np na UW co rok taką
brankę organizuje NVIDIA. Mój kumpel w wakacje jedzie do nich pracować
(w centrali w Kalifornii). Regularne stanowisko i regularne zarobki
przez 2 miesiące, a jeśli się sprawdzasz, to sami dzwonią do Ciebie po
uzyskaniu dyplomu.
Przypomnij mi jeszcze raz w jaki sposób załapać się na coś takiego bez
dojść przez renomowaną uczelnię :D
pozdrawiam,
Kosu
Dobry uczeń to nawet sam się nauczy. Przeciętny czy słaby potrzebuje dobrego
nauczyciela. Może właśnie problem z brakiem dobrych nauczycieli doskwiera na
uczelni?
~BitPump
> Dobry uczeń to nawet sam się nauczy. Przeciętny czy słaby
> potrzebuje dobrego nauczyciela. Może właśnie problem
> z brakiem dobrych nauczycieli doskwiera na uczelni?
Dobrze uwarunkowany facio wyciśnie na klatkę 100kg bez treningu. Przeciętnym
ludziom do tego potrzebny jest wielomiesięczny trening.
Jednak nie każdy _chce_ trenować. Podobnie jak nie każdy chce się uczyć.
Jedym sprawia frajdę teoria kategorii, innym przypalanie zielska i chlanie
dzień w dzień od samego ranka. Ja tego nie neguję. Niech każdy robi to co
uważa za słuszne.
Problem w tym, że ci co _nie chcą_ się uczyć mają też możliwość zdobywania
dyplomów (w ogóle to jest od kilkunastu lat dominujący trend - aby wszyscy,
także ci co nie chcą się uczyć mieli maturę i najlepiej dyplom - od tego
przecież różnym specom rosną słupki na wykresach, a że matura/dyplom przez
to robi sie g... warty i poziom edukacji sięga dna, mało kogo obchodzi). Za
(niewielką) kasę. Tylko mówi się o tym kwiatuszkowym językiem i dla
przykrywki nazywa "studiami".
Na szczęęście takie rzeczy wychodzą w pięć sekund podczas rozmowy
kwalifikacyjnej :-)
mp
> Ale po co ma się uczyć sam, skoro mogą go nauczyć szybciej i
> sprawniej w szkole?
Nikogo niczego nie "naucza"! Czlowiek generalnie zawsze uczy sie SAM a taka
czy inna placowka moze mu tylko w tym troche pomoc...
> Dobry uczeń to nawet sam się nauczy. Przeciętny czy słaby potrzebuje
> dobrego nauczyciela. Może właśnie problem z brakiem dobrych nauczycieli
> doskwiera na uczelni?
IMHO wazniejszy jest sam system motywacyjny dla samych studentow - wezej lub
szerzej rozumiany...
> Bo tak to funkcjonuje - kto placi ten
> zalicza... A potem dyplom NIESTETY (i będę się tego trzymac) jest ten
> sam...
"ability to learn or ability to pay"?
> Patrzac na mlodych ambitnych prowadzacych, ktorzy
> chca zaocznych czegos nauczyc, zarówno inni prowadzacy, jak i sami
> studenci usmiechaja sie z poblazaniem.
Jesli tylko o usmiechanie sie idzie to pol biedy...
Gorzej kiedy takiego ambitnego "upierdliwego" studenci obsmaruja w ankiecie
podsumowujacej i wyladuje on potem "na dywaniku" u dziekana aby uslyszec
oden, ze: "nie moze *przeciez* nie zdac polowa rocznika poniewaz my wszyscy
tutaj z ich pieniedzy sie utrzymujemy!"
Rowniez przykre sa szykany ze strony starszych (stopniem naukowym i nie
tylko) kolegow, na ktorych olewajstwo czy surrealityczna poblazliwosc (np. na
egzaminach) ci mlodzi ambitni nie sa w stanie spokojnie patrzec.
Powyzsze stosunki sa niestety na porzadku dziennym na prywatnych uczelniach,
ja osobiscie znam to przynajmniej z 3-ch warszawskich tego typu placowek :(
I może dlatego jestem za płatnymi studiami dla wszystkich, bo złudzenie
że uczelnia utrzyma się bez płatnych studiów jest iluzoryczne, a z
drugiej strony sama sobie podcina gałąź na której siedzi.
> jestem za platnymi studiami dla wszystkich
zeby latwiej bylo odniesc sukces bogatemu debilowi niz genialnemu biedakowi?
głównie dlatego żeby ten genialny biedak miał się gdzie uczyć. Tę sprawę
są w stanie załatwić stypendia.
>Zakr wrote:
>> Obojętnie gdzie będziesz studiował. Jeśli sam nie nauczysz się i nie
>> "zaistniejesz" w środowisku, to po studiach będziesz bezrobotnym
>> informatykiem, który najprawdopodobniej skończy w innym zawodzie.
>
>No dobra. Ale po co ma się uczyć sam, skoro mogą go nauczyć szybciej i
>sprawniej w szkole?
Szkoła nie nauczy Cię tego co jest przydatne w konkretnej pracy. A to
jest to czego oczekują studencji - zwłaszcza uczelni prywtnych. Potem
są zdziwieni że nikt ich nei chce do pracy bo nic nie umieją. Szkoła
daje podstawy teoretyczne i porządkuje wiedzę - nie przygotuje Cię do
pracy na konkretnym stanowisku. I tu widzę jej sens. Dla mnie studia
były właśnie powtórką i usytematyzowaniem wiedzy. Ale ja postaowiłem
je uzupełnić po ponad 15 latach pracy w zawodzie.
Swoją drogą to przeraża mnie żenujący poziom ludzi wychodzących ze
szkoły średniej. Miezy mną a nimi jest jakieś 20 lat różnicy. I
okazuje sie ze obecnei matemtyka którą znają jest max na poziomie
połowy tego co ja przerabiałem w liceum. Nowością są dla nich
macierze. Logika czy matematyka dykretna przeraża. Ręce mi opadły -
skończyłem wcale nie renomowane liceum profil niematematyczny i po 20
latach wiedziałem wiecej niż ludzie którzy zdali kilk amiesięcy
wczesneij maturę z matematyki...
Ciekawe jest też to jak daleko sięgają ambicje ludzi którzy się tam
uczą. 80% myśli o spokojnej posadce typu sklepik z komputerami u
siebie w miasteczku. Nie mają żadengo pojęcia o przedmiotach
zawodowych - moze co 20-30 osoba wie co chce osiągnąć. Projekt który
ja robię w jeden wieczór - po prostu siadam i piszę - im zajmuje
tygodnie i poprawiają wiele razy. Nie mają pojęcia że część rzeczy
jest totalnei przestarzał i nikt tego nie będzie stosował ale się robi
bo minimum programowe tego wmaga.
W suemi to może 10-20% studentów widać że sie przykłada i coś wie. Co
ciekawe są to prawie i wyłącznie ludzie starsi - 30-40 lat - którzy
już pracują w zawodzie i przyszli na studia dla papieru - choć i bez
neigo neiźle sobie radzą.
>Przypomnij mi jeszcze raz w jaki sposób załapać się na coś takiego bez
>dojść przez renomowaną uczelnię :D
Normalnie - wysłać CV. Jak jesteś dobry to uczelnie nie ma specjalnego
znaczenia.
> W suemi to może 10-20% studentów widać że sie przykłada i coś wie. Co
> ciekawe są to prawie i wyłącznie ludzie starsi - 30-40 lat - którzy
> już pracują w zawodzie i przyszli na studia dla papieru - choć i bez
> neigo neiźle sobie radzą.
Ja bym powiedział, że jest właśnie na odwrót. To młodzi przychodzą do
szkoły po papier. Nie mają żadnego doświadczenia i myślą, że dobrą pracę
będą mieli po studiach, jak będą mogli wpisać papier do CV.
A ci starsi - przychodzą właśnie po to, żeby faktycznie się nauczyć,
czy uporządkować wiedzę. Już mają pracę, zatem papier nie jest im do
niczego potrzebny.
Są oczywiście wyjątki - np. zatrudnieni w szeroko pojętych
instytucjach państwowych potrzebują np. wyższego wykształcenia do awansu.
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
www.liwiusz.republika.pl
Masz wierzytelność i chcesz ją sprzedać lub potrzebujesz pomocy w jej
egzekucji => http://www.kwm.net.pl
>Maciek "Babcia" Dobosz pisze:
>
>> W suemi to może 10-20% studentów widać że sie przykłada i coś wie. Co
>> ciekawe są to prawie i wyłącznie ludzie starsi - 30-40 lat - którzy
>> już pracują w zawodzie i przyszli na studia dla papieru - choć i bez
>> neigo neiźle sobie radzą.
>
> Ja bym powiedział, że jest właśnie na odwrót. To młodzi przychodzą do
>szkoły po papier. Nie mają żadnego doświadczenia i myślą, że dobrą pracę
>będą mieli po studiach, jak będą mogli wpisać papier do CV.
Nie - papier jest potrzebny żeby np. awansować. Stąd przychodzą "dla
papieru". Natomiast jak widzę że np. studencji 3 roku (przy studiach
4-letnich) w 90% nie szukają żadenj pracy, nei wychodzą poza to co
jest na studiach to w sumie sie cieszę. Mniejsza konkurencja dla mnie
bo ja potrafię przedstawić sój dorobek i to nei tylko ze studiów ale z
kilkunastu lat.
> A ci starsi - przychodzą właśnie po to, żeby faktycznie się nauczyć,
>czy uporządkować wiedzę. Już mają pracę, zatem papier nie jest im do
>niczego potrzebny.
Uporządkować- nauczyć to ja sie na tych studiach nie nauczałem wiele
więcej niż bym to umiał. A ze spraw czysto zawodowych to praktycznei
nic. W ciągu ostatnigo roku jedyne co mnie zainteresowało to szczegóły
licencjonowania pewnych produktów MS. A i to tylko dlatego ze
polazłem sobie w przerwie wykładu z facetem pogadać.
> Są oczywiście wyjątki - np. zatrudnieni w szeroko pojętych
>instytucjach państwowych potrzebują np. wyższego wykształcenia do awansu.
I stąd swego czasu wśród policjhantów z AT popoularność wychowania
przedszkonego. Kończyli sie to bez wysiłku a mając wyższe
wykształęcenei musieli dostać awans oficerski. ;-)
Zdrówko
> glównie dlatego zeby ten genialny biedak mial się gdzie uczyc. Tę sprawę
> sa w stanie zalatwic stypendia.
Tylko, ze obecne stypendia nie wystarczaja tym genialnym biedakom na
akademiki i jedzenie przy obecnych studiach bezplatnych (na panstwowej
uczelni)!
A genialni biedacy TERAZ maja sie GDZIE uczyc - na bezplatnych studiach,
wystarczy, ze ZDADZA EGZAMIN WSTEPNY!!!!!!
Czyli dokladnie TAM, gdzie jest STREFA ZAKAZANA dla kasiastych baranow!!!
Niech rozpuszczone dzieciaki bogaczy ida do prywatnych Wyzszych Szkol
Biznesu, Informatyki i Sawuawiwru, gdzie egzaminow wstepnych nie ma WCALE
(albo jest jakze merytoryczna "rozmowa kwalifikacyjna" zamiast).
Sadze, ze spoleczenstwu potrzebny jest taki obszar do ktorego dostep ma nieco
inna waluta, nieco szlachetniejsza...
Inaczej wszyscy zejdziemy na psy...
nie twierdze ze obecne stypendia, gdyby studia byly platne to stypendia
bylyby wyzsze, proste.
> A genialni biedacy TERAZ maja sie GDZIE uczyc - na bezplatnych studiach,
> wystarczy, ze ZDADZA EGZAMIN WSTEPNY!!!!!!
nie potrafisz czytać ? napisałem właśnie że to nie ma szans działać w
ten sposób że nie będzie studiów płatnych bo uczelnie zwyczajnie by
splajtowały po roku.
pozatym to bzdura że wystarczy zdać egzamin, jak ktoś zalicza się do
biedaków to będzie miał problem z utrzymaniem się w mieście bez
konkretnego stypendium, czyli tak samo jak by studia były płatne, no
więc o co chodzi ?
Pozatym istnieją jeszcze kredyty studenckie, fundacje, w końcu przyszli
pracodawcy, kilkoro moich znajomych zaciąneło taki kredyt więc jak ktoś
chce to może sobie poradzić, a jak ktoś nie jest sobie w stanie poradzic
to może nie powinien jednak studiować wcale bo chyba ciamajd które nie
potrafią zadbać o siebie nie potrzeba osobom składającym się.
> Czyli dokladnie TAM, gdzie jest STREFA ZAKAZANA dla kasiastych baranow!!!
he, twój świat jest taki prosty. Biedny musi być zdolny, bogaty nie może
być zdolny. A wiesz że czasami jest odwrotnie i w dodatku ci bogacze
niesamowici jeszcze ośmielają sie okradać tych biedaków i biorą parszywe
stypendia? no popatrz, "jak oni śmiom", wyłamują się ze schematu.
>
> Niech rozpuszczone dzieciaki bogaczy ida do prywatnych Wyzszych Szkol
> Biznesu, Informatyki i Sawuawiwru, gdzie egzaminow wstepnych nie ma WCALE
> (albo jest jakze merytoryczna "rozmowa kwalifikacyjna" zamiast).
przeglądasz jak wyglądają egzaminy na studia bezpłatne ? wcale nie jest
tak że wszędzie i zawsze są egzaminy. Pozatym teraz jest nowa matura
więc to już chyba musi być dla ciebie szczególnie frustrujące że nie
trzeba tych egzaminów zdawać.
Spokojnie, nie wszyscy muszą mieć po równo bo nie wszyscy są równi.
>A genialni biedacy TERAZ maja sie GDZIE uczyc - na bezplatnych studiach,
>wystarczy, ze ZDADZA EGZAMIN WSTEPNY!!!!!!
Na których to egazminów wstepnych już nei ma. Jest za to konkurs
świadectw. I okazuje sie że zdając genialnie maturę z historii nie
masz szans się tam dostać bo wyniki z geografii (zestaw przedmiotów
dowolny akurat ale z życia) były lepsze a pozostałe miejsca zajęło
kilkunastu laureatów olimpiad. Wiecej miejsc nie ma.
>Czyli dokladnie TAM, gdzie jest STREFA ZAKAZANA dla kasiastych baranow!!!
Akurat status finansowy do studiów dziennych ma sie nijak. Podobnie
jak baranowatość. To że ktoś decyduje sie na studia płatne nei znaczy
że jest baranem. Moja siostra swego czasu nie dostała sie na dzienne
dziennikarstwo. Zapisała się na zaoczne. Po 1 roku dostałą propozycję
przeniesienia sie na bezpłatne dzienne. I odrzuciła ta propozycję - w
jej ocenie studia zaoczne miały ciekawszych wykładowców i ciekawsze
zajęcia. Poza tym mogła studia dzielić z pracą w jednej ze stacji
telewizyjnych co w przypadku dziennych bło niemożliwe. Poza tym miała
fajną grupę - na przykład Krzysztofa który prowadzi w Antyradiu nocne
rozmowy o alkoholiźmie.
>Niech rozpuszczone dzieciaki bogaczy ida do prywatnych Wyzszych Szkol
>Biznesu, Informatyki i Sawuawiwru, gdzie egzaminow wstepnych nie ma WCALE
>(albo jest jakze merytoryczna "rozmowa kwalifikacyjna" zamiast).
No patrz Pan - wychodzi na to że ja jestem dziecko bogaczy. Kurde sam
nei wiedziałem - muszę Starych zapytać gdzie te miliony schowali... A
egzaminów w tej chwili nie ma - przegapiłeś najwyraźniej parę lat.
Zdrówko
> Podobnie
> jak baranowatość. To że ktoś decyduje sie na studia płatne
> nei znaczy że jest baranem. Moja siostra swego czasu nie
> dostała sie na dzienne dziennikarstwo. Zapisała się na zaoczne.
Nie jestem pewien, czy rozumiem argumentację. Chodzi o to, że Twoja siostra
to samica, więc bardziej owca niż baran i w tym przypadku powinno się mówić
o owcowatości, tak?
mp
Nie. Odnosiło sie to do tego co napisał Seven:
"Czyli dokladnie TAM, gdzie jest STREFA ZAKAZANA dla kasiastych
baranow!!!"
Jakoś nei uważam że studia zaoczne czy może - generalnei - płatne to
miejsce dla płatnych baranów. O taką baranowatość chodzi.
On najwyraźniej nei moze zrozumieć że ludzie ambitni i pracowici nei
zawsze wybierają studia darmowe choć mogą. Z tego co napisał tacy co
decydują sie na płatne a mogliby chodzić na bezpłatne to kasiaste
barany - ja się z takim pojęciem baranowatości nei zgadzam i tyle.
Zdrówko
> On najwyrazniej nei moze zrozumiec ze ludzie ambitni i pracowici nei
> zawsze wybieraja studia darmowe choc moga. Z tego co napisal tacy co
> decyduja sie na platne a mogliby chodzic na bezplatne to kasiaste
> barany
absolutnie nie! Ja mialem na mysli platne ale DZIENNE!!!
Na zaoczne chodza ludzie bynajmniej NIE kasiasci! Przewazaja tacy co MUSZA
pracowac i jednoczesnie nie chca rezygnowac z mozliwosci zdobycia wyzszego
wyksztalcenia.
Sa to na ogol zyciowi ludzie ktorych ja naprawde BARDZO szanuje!
Wielu z nich np. dorobilo sie juz dzieci i nie maja zbyt bogatych rodzicow
musza dzielnie o byt walczyc zupelnie SAMI!
To zupelnie inna grupa niz MLODE BYCZKI glownie zainteresowane trawka,
ciaglym pobijaniem rekordow Guinessa w liczbie upic sie do nieprzytomnosci na
tydzien na niezliczonych okolicznosciowych imprezkach, majacych na koncie
kilka skasowanych samochodow (kupionych przez rodzicow) po pijanemu lecz z
pominieciem konsekwencji prawnych (zgadnijcie dlaczego?)
Wiadomo mi o takich zawodnikach co juz 3-ci rok zaczynaja, kazdorazowo
zupelnie od nowa, studia dzienne na prywatnej uczelni jakiegos tam biznesu i
marketingu czy innej cholery - obficie wspieranych fianansowo przez swych
dumnych rodzicow (na ogol takze pieszczochow tyle, ze PZPR-owskiej CZERWONEJ
BURZUAZJI)
> On Mon, 17 Dec 2007 15:07:10 +0000 (UTC), Seven <7...@zz.com> wrote:
>
>>A genialni biedacy TERAZ maja sie GDZIE uczyc - na bezplatnych studiach,
>>wystarczy, ze ZDADZA EGZAMIN WSTEPNY!!!!!!
>
> Na których to egazminów wstepnych juz nei ma. Jest za to konkurs
> swiadectw.
tia... na przyklad na medycyne...
(...)
> Moja siostra swego czasu nie dostala sie na dzienne
> dziennikarstwo. Zapisala się na zaoczne. Po 1 roku dostala propozycję
> przeniesienia sie na bezplatne dzienne. I odrzucila ta propozycję - w
> jej ocenie studia zaoczne mialy ciekawszych wykladowców i ciekawsze
> zajęcia. Poza tym mogla studia dzielić z praca w jednej ze stacji
> telewizyjnych co w przypadku dziennych blo niemozliwe. Poza tym miala
> fajna grupę - na przyklad Krzysztofa który prowadzi w Antyradiu nocne
> rozmowy o alkoholizmie.
tak, ale ja mialem na mysli TWARDE KIERUNKI studiow!
Np. na MEDYCYNIE NIA MA studiow ZAOCZNYCH - prawda czy falsz?
Np. niestety, bardzo mi przykro lecz aby zrobic liczaca sie kariere naukowa w
dziedzinie matematyki czy fizyki teoretycznej to zaczynajac od studiowania na
studiach zaocznych mozesz miec raczej niewiele pozniej do zaoferowania...
> a jak ktos nie jest sobie w stanie poradzic
> to moze nie powinien jednak studiowac wcale bo chyba ciamajd które nie
> potrafia zadbac o siebie nie potrzeba osobom skladajacym się
i tu jest sedno niezrozumienia problemu przez Tobie podobnych!
Otoz nie badz takim technokrata i wyobraz sobie, ze te CIAMAJDY bardzo czesto
sa genialnie utalentowane w danej dziedzinie, czesto w BARDZO KONKRETNYCH
kierunkach nauk scislych jak matematyka, fizyka, astronomia (spytaj prof.
Wolszczana na przyklad...)
Przydaloby sie troszke glebokiego humanizmu i wiedzy z dziedziny psychologii
zeby lepiej zrozumiec psychologie roznic indywidualnych.
Czesto jest tak, iz unikalny talent w trudnej dziedzinie jest jakby "kosztem"
innych dziedzin zycia i innych cech charakteru...
W systemie przez Tobie podobnych proponowanym nieuchronnie wzroslaby liczba
tragicznych przypadkow syndromu JANKO MUZYKANTA w spoleczenstwie :(
z oczywista szkoda dla tego spoleczentwa!
> > jestem za platnymi studiami dla wszystkich
> zeby latwiej bylo odniesc sukces bogatemu debilowi niz genialnemu biedakowi?
Wrecz odwrotnie, wytez rozum!
Wszedzie w cywilizowanym swiecie placi sie za studia, a panstwo czasem dotuje,
ale studenta, nie szkole. Szkola czasem tez. Prosty algorytm. Szkola to biznes,
chce zarobic. Zeby zarobic, musi pozyskac klienta z kasa. Klient z kasa
wybiera dobra szkole. A jaka to jest? Taka, gdzie jest, ladnie, wygodnie, ale
przede wszystkim gdzie absolwenci maja sukcesy. To jak odniesc cudzy sukces?
Przyjac kogos wybitnego do szkoly! Dlatego uczelnie dotuja (roznymi metodami)
biednych, ale WYBITNYCH studentow, by podpisac sie potem pod ich sukcesem.
W platnej szkole biedy geniusz zawsze znajdzie miejsce. A jak jest w Polsce?
Szkoly mysla o tym, jak ograniczyc przyjecia na bezplatne, bo w ten sposob
kieruja ludzi na platne. W tym systemie biedny nie ma szans, chyba ze za lapowke
albo po znakomstwie.
kredyty, panie, kredyty na studia! Jak w normalnym swiecie:
- jestes biedny i zdolny - bez problemu znajdziesz po studiach dobrze
platna prace i splacisz kredyt,
- jestes biedny i glupi - nie wybierasz sie na studia, bo nie stac Cie
bedzie na splate kredytu,
- jestes bogaty - rob co chcesz, to Ty placisz.
--
Pozdrawiam,
glos
> kredyty, panie, kredyty na studia! Jak w normalnym swiecie:
> - jestes biedny i zdolny - bez problemu znajdziesz po studiach dobrze
> platna prace i splacisz kredyt
i kto ma w to uwierzyc?
System kredytow nie zawsze zadziala, nie wszyscy geniusze maja leb do
finansow...
Poza tym zanim to wszystko sie dotrze to najpierw zniszczy wiele istnien.
Po ulicach chodza przeciez ludzie z niedowladem konczyn, niewidomi i
nieslyszacy. Sa co prawda chodniki, barierki, sygnalizacja swietlna i
przepisy drogowe, ale cos moze nie zadzialac i ktorys z nich moglby
jednak wpasc pod samochod i zginac. Nalezy zatem zabronic korzystania
z samochodow, bo moze zginac wiele istnien ludzkich.
Dostrzegasz analogie?
> Najlepsze rzeczy sa ZA DARMO - na przyklad MADROSC...
"there ain't no such thing as a free lunch"
--
Pozdrawiam,
glos
> Wszedzie w cywilizowanym swiecie placi sie za studia,
tia, np. w krajach skandynawskich...
usa to "nie wszedzie"
> a panstwo czasem
> dotuje, ale studenta, nie szkole. Szkola czasem tez. Prosty algorytm.
proste algorytmy nie sprawdzaja sie w zyciu ktore jest zbyt skomplikowane
> Szkola to biznes, chce zarobic.
A co np. z badaniami naukowymi? To cos wiecej niz biznes...
A, ze 90% prywatnych "wyzszych uczelni" w pl nie prowadzi badan naukowych to
nic innego, ze chcialyby ostatecznie uswiecic "idee", ze chodzi TYLKO o
biznes
> Zeby zarobic, musi pozyskac klienta z
> kasa. Klient z kasa wybiera dobra szkole. A jaka to jest? Taka, gdzie
> jest, ladnie, wygodnie, ale przede wszystkim gdzie absolwenci maja
> sukcesy. To jak odniesc cudzy sukces? Przyjac kogos wybitnego do szkoly!
> Dlatego uczelnie dotuja (roznymi metodami) biednych, ale WYBITNYCH
> studentow,
Tylko, ze najpierw taki biedny musi sie jakos dostac na studia zeby potem, w
trakcie studiowania wykazac sie swoim talentem.
Ta poczatkowa bariera w systemie platnym moze sie okazac dla biedakow
ZAPOROWA.
> by podpisac sie potem pod ich sukcesem. W platnej szkole
> biedy geniusz zawsze znajdzie miejsce. A jak jest w Polsce? Szkoly mysla
> o tym, jak ograniczyc przyjecia na bezplatne, bo w ten sposob kieruja
> ludzi na platne.
Poniewaz ogolnie jest chaos i niedoinwestowanie nauki i szkolnictwa wyzszego.
Obecny system powinien byc rowniez usprawniony ale studia bezplatne BRONIONE.
> W tym systemie biedny nie ma szans, chyba ze za lapowke
> albo po znakomstwie.
Ale wrocmy do MEDYCYNY. Znam osobiscie biednych co dzieki swej pilnosci
dostali sie za pierwszym razem i przy poswieceniu swych niezamoznych rodzicow
koncza te studia i to z dobrymi wynikami. IMHO tacy studenci sa najlepsi i
beda z nich najwartosciowsi lekarze.
Jest oczywiste, ze biedny ale zdolny W OGOLE nie wezmie pod uwage opcji
studiowania na studiach medycznych ktore bylyby wylacznie platne. Zero szans
na prace "na boku" trzeba 30 godzin na dobe poswiecic.
A i pozniejszy kredyt ciezko splacic przy polskich zarobkach lekarzy...
i panstwa skandynawskie sa najbardziej zaawansowane technologicznie na
swiecie, przyciagajac do siebie naukowcow z calego swiata, prawda?
>
> > a panstwo czasem
> > dotuje, ale studenta, nie szkole. Szkola czasem tez. Prosty algorytm.
>
> proste algorytmy nie sprawdzaja sie w zyciu ktore jest zbyt skomplikowane
>
> > Szkola to biznes, chce zarobic.
>
> A co np. z badaniami naukowymi? To cos wiecej niz biznes...
badania naukowe sa w wiekszosci organizowane i sponsorowane przez
biznes. Tylko niewielka czesc badan jest finansowana przez rzady -
oprocz oczywistej zbrojeniowki, glownie badania kosmiczne. Podobnie
jak np lotnictwo ok 90 lat temu.
>
> A, ze 90% prywatnych "wyzszych uczelni" w pl nie prowadzi badan naukowych to
> nic innego, ze chcialyby ostatecznie uswiecic "idee", ze chodzi TYLKO o
> biznes
W Pl nie ma funduszy na badania naukowe, to i nie ma badan naukowych.
Praktycznie nie ma rowniez naukowcow.
> > Zeby zarobic, musi pozyskac klienta z
> > kasa. Klient z kasa wybiera dobra szkole. A jaka to jest? Taka, gdzie
> > jest, ladnie, wygodnie, ale przede wszystkim gdzie absolwenci maja
> > sukcesy. To jak odniesc cudzy sukces? Przyjac kogos wybitnego do szkoly!
> > Dlatego uczelnie dotuja (roznymi metodami) biednych, ale WYBITNYCH
> > studentow,
>
> Tylko, ze najpierw taki biedny musi sie jakos dostac na studia zeby potem, w
> trakcie studiowania wykazac sie swoim talentem.
> Ta poczatkowa bariera w systemie platnym moze sie okazac dla biedakow
> ZAPOROWA.
System kredytow edukacyjnych.
> > by podpisac sie potem pod ich sukcesem. W platnej szkole
> > biedy geniusz zawsze znajdzie miejsce. A jak jest w Polsce? Szkoly mysla
> > o tym, jak ograniczyc przyjecia na bezplatne, bo w ten sposob kieruja
> > ludzi na platne.
> Poniewaz ogolnie jest chaos i niedoinwestowanie nauki i szkolnictwa wyzszego.
Z powodu chorego systemu (nie)finansowania szkolnictwa publicznego.
Prywatne uczelnie jakos istnieja i maja calkiem niezle opinie -> SWPS,
PJWSTK.
> Obecny system powinien byc rowniez usprawniony ale studia bezplatne BRONIONE.
Strukturalnie chorego systemu nie da sie usprawnic. Taki system moze
wchlonac dowolna ilosc gotowki i nadal pozostac chorym -> napelnianie
dziurawego wiadra.
> > W tym systemie biedny nie ma szans, chyba ze za lapowke
> > albo po znakomstwie.
>
> Ale wrocmy do MEDYCYNY. Znam osobiscie biednych co dzieki swej pilnosci
> dostali sie za pierwszym razem i przy poswieceniu swych niezamoznych rodzicow
> koncza te studia i to z dobrymi wynikami. IMHO tacy studenci sa najlepsi i
> beda z nich najwartosciowsi lekarze.
Ale tylko imho. Przydalyby sie jakies obiektywne kryteria oceny.
Rownie dobrze mozna powiedziec/napisac, ze najwartosciowszymi
lekarzami sa ci, ktorzy wyrosli w rodzinach o wielopokoleniowej
tradycji lekarskiej, bo od dziecinstwa sa zaznajamiani z problematyka
zawodu.
> Jest oczywiste, ze biedny ale zdolny W OGOLE nie wezmie pod uwage opcji
> studiowania na studiach medycznych ktore bylyby wylacznie platne. Zero szans
> na prace "na boku" trzeba 30 godzin na dobe poswiecic.
> A i pozniejszy kredyt ciezko splacic przy polskich zarobkach lekarzy...
A po co ma pracowac w publicznej sluzbie zdrowia? Mamy dynamicznie
rozwijajaca sie prywatna sluzbe zdrowia i coraz wiecej jej klientow.
Moze tez zmienic kraj i pracowac gdzie indziej - Polska na tym nie
straci, bo on splaca przeciez koszty swojego wyksztalcenia.
--
Pozdrawiam,
glos
> Po ulicach chodza przeciez ludzie z niedowladem konczyn, niewidomi i
> nieslyszacy.
i co? Musza na codzien walczyc o byt TYLKO liczac na siebie?
Zero wsparcia od panstwa czy rozwiazan systemowych?
>> Najlepsze rzeczy sa ZA DARMO - na przyklad MADROSC...
> "there ain't no such thing as a free lunch"
please take a deep breath, breathing is still free...
--
Seven
Tak, ale najpierw musisz do tego dorosnąć.
>> > Wszedzie w cywilizowanym swiecie placi sie za studia,
>>
>> tia, np. w krajach skandynawskich...
>>
>> usa to "nie wszedzie"
>
> i panstwa skandynawskie sa najbardziej zaawansowane technologicznie na
> swiecie, przyciagajac do siebie naukowcow z calego swiata, prawda?
prawda!!! :P
Oczywiscie, ze tak!!!
Grippen, Nokia, Ericsson, Karolinska Institutet...
> badania naukowe sa w wiekszosci organizowane i sponsorowane przez
> biznes. Tylko niewielka czesc badan jest finansowana przez rzady -
> oprocz oczywistej zbrojeniowki, glownie badania kosmiczne. Podobnie
> jak np lotnictwo ok 90 lat temu.
Chodzi o to, ze wspieranie szkolnictwa wyzszego i nauki przez panstwo ma
znaczenie STRATEGICZNE dla narodu!
Panstwa ktore maja AMBICJE szybko awansowac stosuja bardzo intensywnie ta
regule. Tak bylo na przyklad kiedys z Finladia, Korea Poludniowa - a teraz
jest z ROSJA!
> W Pl nie ma funduszy na badania naukowe, to i nie ma badan naukowych.
> Praktycznie nie ma rowniez naukowcow.
Jaki ma byc podzial funduszy na badania naukowe w Unii Europejskiej wzgledem
Polski (w porownaniu z Niemcami, Francja etc. czyli ta "SZYBSZA" UE)?
>> Tylko, ze najpierw taki biedny musi sie jakos dostac na studia zeby
>> potem, w trakcie studiowania wykazac sie swoim talentem.
>> Ta poczatkowa bariera w systemie platnym moze sie okazac dla biedakow
>> ZAPOROWA.
>
> System kredytow edukacyjnych.
i co, bez poreczenia?
> Z powodu chorego systemu (nie)finansowania szkolnictwa publicznego.
> Prywatne uczelnie jakos istnieja i maja calkiem niezle opinie -> SWPS,
> PJWSTK.
PJWSTK to wyjatek ktory potwierdza tylko regule. A poza tym jest zdaje sie
jeszcze przez kogos (do)finansow(wy)any. ;>
>> Obecny system powinien byc rowniez usprawniony ale studia bezplatne
>> BRONIONE.
>
> Strukturalnie chorego systemu nie da sie usprawnic. Taki system moze
> wchlonac dowolna ilosc gotowki i nadal pozostac chorym -> napelnianie
> dziurawego wiadra.
To zmien ten system ZUPELNIE - ale bez "wylewania dziecka z kapiela": studia
bezplatne musza pozostac!
>> Ale wrocmy do MEDYCYNY. Znam osobiscie biednych co dzieki swej pilnosci
>> dostali sie za pierwszym razem i przy poswieceniu swych niezamoznych
>> rodzicow koncza te studia i to z dobrymi wynikami. IMHO tacy studenci
>> sa najlepsi i beda z nich najwartosciowsi lekarze.
>
> Ale tylko imho. Przydalyby sie jakies obiektywne kryteria oceny.
Przykro mi ale w tej delikatnej sferze istnieja TYLKO subiektywane!
To kwestia humanizmu a nie wolnego rynku.
Przypominam, ze potem LUDZIE maja leczyc LUDZI a nie ANDROIDY androidow!
>> Jest oczywiste, ze biedny ale zdolny W OGOLE nie wezmie pod uwage opcji
>> studiowania na studiach medycznych ktore bylyby wylacznie platne. Zero
>> szans na prace "na boku" trzeba 30 godzin na dobe poswiecic.
>> A i pozniejszy kredyt ciezko splacic przy polskich zarobkach lekarzy...
>
> A po co ma pracowac w publicznej sluzbie zdrowia? Mamy dynamicznie
> rozwijajaca sie prywatna sluzbe zdrowia
a moze chce zostac "silaczka" czy "dr. Judymem"?
IMHO powinno byc miejsce i dla takich - nie robmy z ludzi BROJLEROW z turbo-
doladowaniem!!!!!!!!!!
i tak i nie, różnie, wydziały techniczne, ekonomiczne, biologiczne,
prawne i wiele wiele wydziałó jest w stanie prowadzić dobrze płatne
badania naukowe z korzyścią dla biznesu i nauki. Nauka nie jest oderwana
od rzeczywistości i nie istnieje całkiem obok, chociaż nie wszystkie
dziedziny mogą liczyć na bezpośrednie wsparcie przedsiębiorstw - takie
powinny być nadal wspierane z funduszy państwowych.
> A, ze 90% prywatnych "wyzszych uczelni" w pl nie prowadzi badan naukowych to
> nic innego, ze chcialyby ostatecznie uswiecic "idee", ze chodzi TYLKO o
> biznes
>
>> Zeby zarobic, musi pozyskac klienta z
>> kasa. Klient z kasa wybiera dobra szkole. A jaka to jest? Taka, gdzie
>> jest, ladnie, wygodnie, ale przede wszystkim gdzie absolwenci maja
>> sukcesy. To jak odniesc cudzy sukces? Przyjac kogos wybitnego do szkoly!
>> Dlatego uczelnie dotuja (roznymi metodami) biednych, ale WYBITNYCH
>> studentow,
>
> Tylko, ze najpierw taki biedny musi sie jakos dostac na studia zeby potem, w
> trakcie studiowania wykazac sie swoim talentem.
no to jak biedny to już bezrozumny ? tacy nie powinni się na studia
dostawać. nie wie że musi zdać maturę i ew. egzamin ? no to jak wie to
chyba do dostania się wystarczy.
> Ta poczatkowa bariera w systemie platnym moze sie okazac dla biedakow
> ZAPOROWA.
dlatego już teraz istnieją stypendia socjalne, fundacje które dotują, i
to jest naprawde osiągalne, trzeba się tylko tym zainteresować.
>> by podpisac sie potem pod ich sukcesem. W platnej szkole
>> biedy geniusz zawsze znajdzie miejsce. A jak jest w Polsce? Szkoly mysla
>> o tym, jak ograniczyc przyjecia na bezplatne, bo w ten sposob kieruja
>> ludzi na platne.
>
> Poniewaz ogolnie jest chaos i niedoinwestowanie nauki i szkolnictwa wyzszego.
no tak, ale komuś trzeba zabrać żeby komuś dać. Więc może sprawiedliwe
byłoby żeby każdy biedny student po skończeniu bezpłatnych studiów
płacił 10% wyższe podatki... tak żeby te szkoły nie zbankrutowały. I to
byłoby twoim zdaniem OK ? moim zdaniem nie.
> Obecny system powinien byc rowniez usprawniony ale studia bezplatne BRONIONE.
Właśnie z tym się nie zgadzam. Moim zdaniem powinny być równe dla
wszystkich, czyli (realnie) płatne dla wszystkich z rozbudowanym
systemem stypendialnym. Wtedy nie byłoby problemu że jednych traktuje
się inaczej niż drugich, a uczelnia mogłaby z podniesioną twarzą
utrzymać się na powierzchni, z korzyścią dla studentów.
>
>> W tym systemie biedny nie ma szans, chyba ze za lapowke
>> albo po znakomstwie.
>
> Ale wrocmy do MEDYCYNY. Znam osobiscie biednych co dzieki swej pilnosci
> dostali sie za pierwszym razem i przy poswieceniu swych niezamoznych rodzicow
> koncza te studia i to z dobrymi wynikami. IMHO tacy studenci sa najlepsi i
> beda z nich najwartosciowsi lekarze.
Czy ci którzy dzięki swojej pilności dostali się za pierwszym razem na
studia ale niestety nie mają biednych rodziców to nie należą już do tych
najlepszych ? co to za kryterium jest jakieś poronione i pozamerytoryczne.
Wpadasz we własną pułapkę. Bo jeśli taki biedny student jest zwyczajnie
świetny w tym co robi i dostał świetną robotę, zarabia kupę kasy, i ma
dzieci... to te jego dzieci stają się wyklętym narodem z bogatymi
rodziacami którym się nic nie należy i NAPEWNO nie będą dobrymi
studentami ;)
> Jest oczywiste, ze biedny ale zdolny W OGOLE nie wezmie pod uwage opcji
> studiowania na studiach medycznych ktore bylyby wylacznie platne. Zero szans
> na prace "na boku" trzeba 30 godzin na dobe poswiecic.
> A i pozniejszy kredyt ciezko splacic przy polskich zarobkach lekarzy...
mozna skonczyc studia i wyjechać, jak ktoś bardzo chce to takie
przeszkody jest w stanie ominąć, jeśli mu to nie odpowiada to znaczy że
taki zawód zwyczajnie nie jest dla niego - bo mu nie pasuje.
Pozdrawiam
>>> Po ulicach chodza przeciez ludzie z niedowladem konczyn, niewidomi i
>>> nieslyszacy.
>>
>> i co? Musza na codzien walczyc o byt TYLKO liczac na siebie?
>> Zero wsparcia od panstwa czy rozwiazan systemowych?
>
> Tak, ale najpierw musisz do tego dorosnac.
to system musi dorosnac!
...do tego poziomu co jest w innych krajach
Najwyrazniej nie zrozumiales przykladu. Problem osob
niepelnosprawnych, az wazny, jest dla spoleczenstwa drugorzedny.
Pierwszorzedny jest interes wiekszosci spoleczenstwa. Interes osob
niepelnosprawnych nie moze w drastyczny sposob naruszac interesu
wiekszosci - niepelnosprawni nie moga domagac sie ograniczenia ruchu
samochodow, mimo, ze faktycznie sa grupa zdecydowanie bardziej
narazona na wypadki. Moga jedynie uzyskac system dodatkowych
zabezpieczen na glownych traktach komunikacyjnych. Rozwiazanie
systemowe ma bowiem rozwiazywac problemy 99.9% populacji, a nie 0.1%.
Przekladajac na kredyty - przygniatajaca (przecietna) wiekszosc
spoleczenstwa zaakceptuje platne studia z systemem kredytow
edukacyjnych - kwestia oprocentowania, warunkow, udzialu panstwa -
jest tu drugorzedna - wazny jest fakt odplatnosci studiow. Dla
biednych geniuszy, niepelnosprawnych, imigrantow itp beda dostepne
dodatkowe rozwiazania - stypendia naukowe, fundacje, itp. Dodatkowe =
dla przypadkow szczegolnych.
>
> >> Najlepsze rzeczy sa ZA DARMO - na przyklad MADROSC...
> > "there ain't no such thing as a free lunch"
>
> please take a deep breath, breathing is still free...
poczekajmy zatem, jak dlugo przetrwasz na samych "najlepszych rzeczach
za darmo". Poki co 40dniowy rekord nalezy do niejakiego J.Chrystusa.
Startujesz juz dzis?
--
Pozdrawiam,
glos
A co z utalentowanymi, biednymi ale np. ze sklonnoscia do stanow
depresyjnych?
Czesto to wlasnie idzie w parze!
Mialem wlasnie takiego kolege na studiach... Merytorycznie byl swietny, lecz
wymagal pomocy. A przeciez sluzba zdrowia tez ma byc NIE-ZA-DARMO!
Nie wyobrazam sobie, zeby ktos z depresja zdecydowal sie na ryzyko brania
kredytu... Chyba, zeby urzadzic ostatnia impreze swego zycia...
> no tak, ale komus trzeba zabrac zeby komus dac.
nie, to nie jestt "dac"! To jest INWESTYCJA!!
Panstwo inwestujac w nauke i szkolnictwo wyzsze robi NAJLEPSZA INWESTYCJE Z
MOZLIWYCH!
(BTW duzo lepsza niz np. w przypadku doplat dla rolnikow czy gornikow)
> Moim zdaniem powinny byc równe dla
> wszystkich, czyli (realnie) platne dla wszystkich z rozbudowanym
> systemem stypendialnym. Wtedy nie byloby problemu
Mrzonki!!! Tos taki mundry i nie wiesz jeszcze, ze z tych planow w praktyce
wyjdzie w porywach... jakies 20% ?
Pytanie pomocnicze: GDZIE TEN PODATEK LINOWY ?!!!
...ze nie wspomne o 2-giej Irlandii ;P
> Czy ci którzy dzięki swojej pilnosci dostali się za pierwszym razem na
> studia ale niestety nie maja biednych rodziców to nie naleza juz do tych
> najlepszych
nie! to mial byc warunek konieczny ale nie wystarczajacy ;P
> jesli mu to nie odpowiada to znaczy ze
> taki zawód zwyczajnie nie jest dla niego - bo mu nie pasuje.
no tak, malo komu wartosciowemu bedzie pasowal jak studia sie stana platne :(
> Pierwszorzedny jest interes wiekszosci spoleczenstwa.
tylko, ze wbrew pozorom promowanie "twardych lokci" nie jest wcale w
interesie spoleczenstwa
--
Seven
a co z takimi którzy dodatkowo mają opryszczkę? to samo co mówię od
początku, od tego są fundacje wspierające takich ludzi.
> Czesto to wlasnie idzie w parze!
> Mialem wlasnie takiego kolege na studiach... Merytorycznie byl swietny, lecz
> wymagal pomocy. A przeciez sluzba zdrowia tez ma byc NIE-ZA-DARMO!
>
> Nie wyobrazam sobie, zeby ktos z depresja zdecydowal sie na ryzyko brania
> kredytu... Chyba, zeby urzadzic ostatnia impreze swego zycia...
Tylko dlaczego ty nam imputujesz że pieniądze z budżetu to są pieniądze
niczyje i się je dodrukowuje ? Przecież to są konkretne pieniądze, stoją
za tym konkretne podatki i opłaty. To nie są pieniądze za darmo, od
nikogo. Nie rozumiem dlaczego temu człowiekowi nie może pomóc jakaś
fundacja do tego przeznaczona i mająca na to środki, a póżniej czemu on
swoją praca nie może odpłacać sie zwyczajnie tak jak wszyscy,
społeczeństwu - zarabiając przy tym pieniądze tak samo jak inni
studenci, nie cierpiący na depresje. Chyba że chodzi tu tylko o to żeby
zdobywac więdze dla przyjemności jednej osoby, tylko że wtedy nie mamy o
czym rzeczywiście rozmawiać.
>
>
>> no tak, ale komus trzeba zabrac zeby komus dac.
>
> nie, to nie jestt "dac"! To jest INWESTYCJA!!
w co ? inwestycja się zwraca, a jeśli się coś nie zwraca to to jest "dać".
> Panstwo inwestujac w nauke i szkolnictwo wyzsze robi NAJLEPSZA INWESTYCJE Z
> MOZLIWYCH!
z tym się w pełni zgadzam.
> (BTW duzo lepsza niz np. w przypadku doplat dla rolnikow czy gornikow)
z tym również.
>
>> Moim zdaniem powinny byc równe dla
>> wszystkich, czyli (realnie) platne dla wszystkich z rozbudowanym
>> systemem stypendialnym. Wtedy nie byloby problemu
>
> Mrzonki!!! Tos taki mundry i nie wiesz jeszcze, ze z tych planow w praktyce
> wyjdzie w porywach... jakies 20% ?
nie twierdzę że to się da zrobić odrazu, takich insttytucji nie da się
szybko zreformować, ale nie wolno zostawic tego chorego systemu bez zmian.
> Pytanie pomocnicze: GDZIE TEN PODATEK LINOWY ?!!!
no.... wiesz... sam w sobie liniowy to istnieje od kilku ładnych lat.
Tylko że nie jest dla wszystkich.
> ...ze nie wspomne o 2-giej Irlandii ;P
;)
>
>> Czy ci którzy dzięki swojej pilnosci dostali się za pierwszym razem na
>> studia ale niestety nie maja biednych rodziców to nie naleza juz do tych
>> najlepszych
>
> nie! to mial byc warunek konieczny ale nie wystarczajacy ;P
albo zrobiłeś w tym zdaniu jakąs pomyłkę, albo zwyczajnie przeraża mnie
twoje postrzeganie otoczenia.
>> jesli mu to nie odpowiada to znaczy ze
>> taki zawód zwyczajnie nie jest dla niego - bo mu nie pasuje.
>
> no tak, malo komu wartosciowemu bedzie pasowal jak studia sie stana platne :(
czemu ? czemu uważasz ludzi za kretynów którzy nie potrafią sobie
poradzic w życiu i trzeba im to życie zorganizować.
> Ericsson
Ericsson z kolei znalazl wsparcie u Sony.
> Nokia,
> Karolinska Institutet...
nie chce mi sie szukac, znajde pewnie podobne info jw.
Proponuje inna konkurencje - policytujmy sie na patenty miedzynarodowe
i nagrody Nobla - w ktorych krajach jest ich najwiecej?
> > badania naukowe sa w wiekszosci organizowane i sponsorowane przez
> > biznes. Tylko niewielka czesc badan jest finansowana przez rzady -
> > oprocz oczywistej zbrojeniowki, glownie badania kosmiczne. Podobnie
> > jak np lotnictwo ok 90 lat temu.
>
> Chodzi o to, ze wspieranie szkolnictwa wyzszego i nauki przez panstwo ma
> znaczenie STRATEGICZNE dla narodu!
> Panstwa ktore maja AMBICJE szybko awansowac stosuja bardzo intensywnie ta
> regule. Tak bylo na przyklad kiedys z Finladia, Korea Poludniowa - a teraz
> jest z ROSJA!
oczywiscie. Edukacje bardzo mocno promuje rowniez Arabia Saudyjska i
ZRE. Ale wspieranie nie oznacza wyrzucanie pieniedzy podatnikow na
edukacje wszystkich chetnych, w tym tumanow. Oznacza rozwiazania
systemowe, wspierajace chetnych i zdolnych, na miare mozliwosci
finansowych panstwa. Btw - zorientuj sie jak wyglada zycie studenta na
koreanskiej uczelni i porownaj z dowolna polska...
>
> > W Pl nie ma funduszy na badania naukowe, to i nie ma badan naukowych.
> > Praktycznie nie ma rowniez naukowcow.
>
> Jaki ma byc podzial funduszy na badania naukowe w Unii Europejskiej wzgledem
> Polski (w porownaniu z Niemcami, Francja etc. czyli ta "SZYBSZA" UE)?
Badania naukowe sa w wiekszosci finansowane przez biznes, nie przez
rzady. Dlatego przynosza namacalne efekty. Jesli sa sprzedawalne, to
szybko badaniami zajmuje sie biznes, nawet jesli pierwotnie byly
finansowane przez rzady (elektronika). W domenie rzadow stale
pozostaje tylko finansowanie badan zbrojeniowki, programy kosmiczne i
badania zycia emocjonalnego pierwotniakow. Z powyzszego w kosmos wejda
w przeciagu niedlugich lat rowniez firmy prywatne.
>
> >> Tylko, ze najpierw taki biedny musi sie jakos dostac na studia zeby
> >> potem, w trakcie studiowania wykazac sie swoim talentem.
> >> Ta poczatkowa bariera w systemie platnym moze sie okazac dla biedakow
> >> ZAPOROWA.
>
> > System kredytow edukacyjnych.
>
> i co, bez poreczenia?
Pisalem w innym poscie - mechanizm kredytow jest drugorzedny. Istotny
jest fakt, ze student musi miec swiadomosc, ze koszty studiow musi w
koncu zwrocic. A to, czy panstwo porecza czy nie, czy w przypadku
dobrych wynikow w nauce jest umarzana czesc kredytu czy nie, itp - to
sa drugorzedne szczegoly.
>
> > Z powodu chorego systemu (nie)finansowania szkolnictwa publicznego.
> > Prywatne uczelnie jakos istnieja i maja calkiem niezle opinie -> SWPS,
> > PJWSTK.
>
> PJWSTK to wyjatek ktory potwierdza tylko regule. A poza tym jest zdaje sie
> jeszcze przez kogos (do)finansow(wy)any. ;>
kazda szkola niepubliczna w Polsce jest dofinansowywania przez
panstwo. A kto zarzadza takimi uczelniami i w jakim celu?
>
> > Strukturalnie chorego systemu nie da sie usprawnic. Taki system moze
> > wchlonac dowolna ilosc gotowki i nadal pozostac chorym -> napelnianie
> > dziurawego wiadra.
>
> To zmien ten system ZUPELNIE - ale bez "wylewania dziecka z kapiela": studia
> bezplatne musza pozostac!
nie musza. Moze istniec system kredytow i stypendiow w przypadkach
szczegolnych.
>
> >> Ale wrocmy do MEDYCYNY. Znam osobiscie biednych co dzieki swej pilnosci
> >> dostali sie za pierwszym razem i przy poswieceniu swych niezamoznych
> >> rodzicow koncza te studia i to z dobrymi wynikami. IMHO tacy studenci
> >> sa najlepsi i beda z nich najwartosciowsi lekarze.
>
> > Ale tylko imho. Przydalyby sie jakies obiektywne kryteria oceny.
>
> Przykro mi ale w tej delikatnej sferze istnieja TYLKO subiektywane!
> To kwestia humanizmu a nie wolnego rynku.
> Przypominam, ze potem LUDZIE maja leczyc LUDZI a nie ANDROIDY androidow!
to nie kwestia humanizmu a finansow. Ktos = spoleczenstwo finansuje
wszystkie takie humanizmy. I kazdy chce "zeby panstwo finansowalo",
ale nie ma ochoty placic na to panstwo wiekszych podatkow. Ciekawe
czemu?
>
> >> Jest oczywiste, ze biedny ale zdolny W OGOLE nie wezmie pod uwage opcji
> >> studiowania na studiach medycznych ktore bylyby wylacznie platne. Zero
> >> szans na prace "na boku" trzeba 30 godzin na dobe poswiecic.
> >> A i pozniejszy kredyt ciezko splacic przy polskich zarobkach lekarzy...
>
> > A po co ma pracowac w publicznej sluzbie zdrowia? Mamy dynamicznie
> > rozwijajaca sie prywatna sluzbe zdrowia
>
> a moze chce zostac "silaczka" czy "dr. Judymem"?
to niech robi. Ale swoje marzenia niech realizuje na wlasny koszt, a
nie podatnikow. Niech poszuka sobie sponsora.
> IMHO powinno byc miejsce i dla takich - nie robmy z ludzi BROJLEROW z turbo-
> doladowaniem!!!!!!!!!!
miejsce jest - nikt im nie zakazuje takiego postepowania. Ale zadanie
finansowania wlasnych zachcianek przez ogol spoleczenstwa jest po
prostu okradaniem tego spoleczenstwa.
--
Pozdrawiam,
glos
w ktorych? Zauwazyles moze ciekawa zaleznosc - im bardziej
socjalistyczny kraj, tym wolniejszy rozwoj gospodarki? Szybszy rozwoj
- to albo "wilczy wolny rynek" a la usa, albo zamordyzm polityczny a
la chiny, albo finansowanie z zagranicy a la irlandia, albo bogactwa
naturalne a la Arabia Saudyjska. W ktorej kategorii widzisz Polske?
--
Pozdrawiam,
glos
> nie, to nie jestt "dac"! To jest INWESTYCJA!!
> Panstwo inwestujac w nauke i szkolnictwo wyzsze robi NAJLEPSZA INWESTYCJE Z
> MOZLIWYCH!
> (BTW duzo lepsza niz np. w przypadku doplat dla rolnikow czy gornikow)
owszem. Ciekawe tylko, jak zmusisz rolnikow i gornikow do rezygnacji z
publicznych pieniedzy na rzecz uczelni.
>
> > jesli mu to nie odpowiada to znaczy ze
> > taki zawód zwyczajnie nie jest dla niego - bo mu nie pasuje.
>
> no tak, malo komu wartosciowemu bedzie pasowal jak studia sie stana platne :(
znaczy to, ze teraz ktos studiuje sobie dla przyjemnosci na koszt
spoleczenstwa, bez perspektyw znalezienia pracy - to ma byc zaleta
obecnego systemu?
--
Pozdrawiam,
glos
System musi dorosnąć do tego żebyś wyprowadził się od rodziców i zaczął żyć
na swoim? Dziwne...
w interesie spoleczenstwa jest rowniez nie blokowanie zgodnych z
prawem i interesem spoleczenstwa przedsiewziec bardziej
przedsiebiorczych jednostek, bo to oni stanowia o rozwoju
gospodarczym.
--
Pozdrawiam,
glos
Kopia postu dzisiaj z pl.comp.programowanie:
"Cze, mam powazny pogram do napisania na zaliczenie.
Zadanie 1
Jest tablica 10 elementow posortowana malejaco. Znajdz:
a) element najmniejszy,
b) najwiekszy,
c) mediane,
d) sredniom.
Z gory dzienkuje, musze to oddac "na wczoraj" takze jesli mozecie to
sie pospieszcie.
Pozdrawiam. "
A.L.
>> to system musi dorosnac!
>> ...do tego poziomu co jest w innych krajach
>
> w ktorych? Zauwazyles moze ciekawa zaleznosc - im bardziej
> socjalistyczny kraj, tym wolniejszy rozwoj gospodarki? Szybszy rozwoj
> - to albo "wilczy wolny rynek" a la usa, albo zamordyzm polityczny a
> la chiny, albo finansowanie z zagranicy a la irlandia, albo bogactwa
> naturalne a la Arabia Saudyjska. W ktorej kategorii widzisz Polske?
a zapomniales jeszcze o modelu szwedzkim/dunskim !!!
te kraje sa akurat jednymi z najszybciej sie rozwijajacymi w Europie :P
masz "biale plamy" w swej wiedzy "o swiecie"
>> tylko, ze wbrew pozorom promowanie "twardych lokci" nie jest wcale w
>> interesie spoleczenstwa
>>
>
> w interesie spoleczenstwa jest rowniez nie blokowanie zgodnych z
> prawem i interesem spoleczenstwa przedsiewziec bardziej
> przedsiebiorczych jednostek, bo to oni stanowia o rozwoju
> gospodarczym.
trzeba wiec pogodzic te 2wie rzeczy a nie w iscie oszolmskim stylu promowac
rewolucje "od sciany do sciany"
rewolucje sa bolesne, juz to przerobiono w tym regionie az nadto!
>> nie, to nie jestt "dac"! To jest INWESTYCJA!!
>> Panstwo inwestujac w nauke i szkolnictwo wyzsze robi NAJLEPSZA INWESTYCJE
>> Z MOZLIWYCH!
>> (BTW duzo lepsza niz np. w przypadku doplat dla rolnikow czy gornikow)
>
> owszem. Ciekawe tylko, jak zmusisz rolnikow i gornikow do rezygnacji z
> publicznych pieniedzy na rzecz uczelni.
a ciekawe jak zmusisz studentow studiow dziennych do rezygnacji
czy moze sila bo sa kulturalniejsi i subtelniejsi od gornikow z lancuchami?
>> > jesli mu to nie odpowiada to znaczy ze taki zawód zwyczajnie nie jest
>> > dla niego - bo mu nie pasuje.
>>
>> no tak, malo komu wartosciowemu bedzie pasowal jak studia sie stana platne
> :(
>
> znaczy to, ze teraz ktos studiuje sobie dla przyjemnosci na koszt
> spoleczenstwa, bez perspektyw znalezienia pracy - to ma byc zaleta
> obecnego systemu?
propozycja anihilacji studiow bezplatnych w Polsce to jest UDERZENIE w
INTELIGENCJE jako warstwe spoleczna!
przypominam, ze to wlasnie pojecie - "Inteligencja" w sensie wartswy
spolecznej - wywodzi sie wlasnie z tej, naszej, slowianskiej czesci swiata,
jest czescia naszej kultury i tozsamosci, i jako takie nie jest wlasciwie do
tej pory znane w np. USA
ja osobiscie zyczylbym sobie zatamowania naplywu makdonaldsowego oszolomastwa
made in usa...
> System musi dorosnąć do tego zebys wyprowadzil się od rodziców i zaczal
> zyc na swoim? Dziwne...
jesli ktos zostanie przytloczony pokaznym kredytem edukacyjnym to jego szanse
na wlasne mieszkanie maleja
a podasz jakies zrodla na poparcie, czy tak sobie pie...szysz o
plamach?
Bo wg znanych zrodel Szwecja i Dania do 2004 byly jednymi z NAJWOLNIEJ
rozwijajacych sie gospodarek UE -> byly wsrod panstw o najnizszej
dynamice PKB.
--
Pozdrawiam,
glos
> od tego sa fundacje wspierajace takich ludzi
przeczysz sam sobie!
najpierw chcesz wprowadzenia lepszego SYSTEMU a potem odsylasz ludzi do
"jakichs tam fundacji"
obolalych poszukiwaczy drugiej i trzeciej drogi tez jest az nadto.
Jedni zra trawe w Korei Pln, innych wymordowano w Kambodzy, jeszcze
inni sa trzymani krotko za pysk w Chinach, na Kubie, Bialorusi i w
Wenezueli. Gratuluje wzorcow i poprosze o przyklad UDANEGO
DEMOKRATYCZNEGO wdrozenia 2 lub 3 drogi, polaczonej z rozwojem gosp
nie gorszym niz srednia regionu.
--
Pozdrawiam,
glos
>> Bo wg znanych zrodel Szwecja i Dania do 2004 byly jednymi z NAJWOLNIEJ
>> rozwijajacych sie gospodarek UE -> byly wsrod panstw o najnizszej
>> dynamice PKB.
>
> Zrodlo: http://www.parp.gov.pl/index/more/18
stopa bezrobocia na poziomie 4-6 %
straszne!!!
btw. nie masz nowszych zrodel niz sprzed 4 lat?
przypominam, ze wtedy byl ZASTOJ we wszystkich panstwach Europy,
np. Niemcy: dynamika PKB -0,1 a bezrobocie 10,5
moze tu:
GDP (PPP) per capita in USD for 2008 for the whole of Europe:
(EU members in bold)
Luxembourg 91,897.877
Norway 49,434.105
Ireland 48,954.948
Iceland 42,057.790
Switzerland 41,869.688
Austria 40,048.525
Netherlands 39,696.777
Finland 39,687.888
Denmark 39,551.479
United Kingdom 38,742.096
Sweden 38,156.601
Belgium 37,471.478
Greece 36,982.712
Germany 34,291.818
France 34,145.899
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=537158
> obolalych poszukiwaczy drugiej i trzeciej drogi tez jest az nadt
np. Labor Party in the UK jasno deklaruje takie ambicje (3-ciej drogi)
nie tak dawno slyszalem w BBC ich propozycje zniesienia prywatnych praktyk
medycznych - wzorem Szwecji
zreszta taka sluzba zdrowia, jedna i tylko panstwowa dla wszystkich - jest od
zawsze w Kanadzie!
A w czym problem? Po prostu 1.X.2008 uczelnie nie oglaszaja naboru na
"bezplatne" studia dzienne (pomijam oczywiscie niezbedne uregulowania
prawne), dotychczasowe roczniki koncza w dotychczasowym trybie. W 5
lat problem znika.
Btw - gornicy sa zatrudnieni i wytwarzaja dochod swoich firm. Fakt,
czy jest on adekwatny do ich plac jest w tym momencie drugorzedny.
Studenci dla odroznienia generuja wylacznie biezace koszty.
Sprawiedliwe jest zatem, by pokrywali owe koszty.
>
> >> > jesli mu to nie odpowiada to znaczy ze taki zawód zwyczajnie nie jest
> >> > dla niego - bo mu nie pasuje.
>
> >> no tak, malo komu wartosciowemu bedzie pasowal jak studia sie stana platne
> > :(
>
> > znaczy to, ze teraz ktos studiuje sobie dla przyjemnosci na koszt
> > spoleczenstwa, bez perspektyw znalezienia pracy - to ma byc zaleta
> > obecnego systemu?
>
> propozycja anihilacji studiow bezplatnych w Polsce to jest UDERZENIE w
> INTELIGENCJE jako warstwe spoleczna!
>
> przypominam, ze to wlasnie pojecie - "Inteligencja" w sensie wartswy
> spolecznej - wywodzi sie wlasnie z tej, naszej, slowianskiej czesci swiata,
> jest czescia naszej kultury i tozsamosci, i jako takie nie jest wlasciwie do
> tej pory znane w np. USA
>
brednie. Inteligencja wyksztalcila sie w XIX w, kiedy jakos nikt nie
slyszal o "bezplatnych studiach dziennych". Znakomicie funkcjonowaly
za to systemy stypendiow i dlatego powstala inteligencja.
Dzis mamy "bezplatne studia dzienne", produkujace cwiercinteligentow.
Roznica widoczna?
Odn genezy inteligencji - przypominam, ze rekrutowala sie glownie z
zubozalej szlachty. W usa szlachty nie bylo. Byla za to klasa srednia.
Dlatego usa sa liderem swiatowym, a Polska wlecze sie w ogonie, co i
rusz poddawana ciekawym naukowym eksperymentom ekonomicznym.
> ja osobiscie zyczylbym sobie zatamowania naplywu makdonaldsowego oszolomastwa
> made in usa...
Bez urazy - ale czy przestaniesz korzystac z amerykansko-mcdonaldowego
wynalazku jakim jest internet? A jak z innymi amerykanskimi
wynalazkami: tranzystor, uklad scalony, mikroprocesor,itp, zeby o
samym IT wspomniec? Bo to smieszne i zalosne zarazem (podkreslam - nie
bierz tego osobiscie), kiedy nadaje sie na "swiatowego szatana",
jednoczesnie nie mogac zyc bez jego wynalazkow.
--
Pozdrawiam,
glos
a lepiej tu:
http://www.publication.nordea.com/nordea/34/16
Szwecja, wzrost GDP: 4.2% w 2006 roku
to przy tak bogatej gospodarce jest niezlym wynikiem!
maleja rowniez na godziwa emeryture, wyjazdy zagraniczne, kupno
samochodu, jadanie kawioru i wiele innych. To decyzja kazdego
czlowieka, co chce robic ze swoimi pieniedzmi i jak chce je zarabiac.
To komunistyczny zwyczaj - uszczesliwiac ludzi na sile w przekonaniu,
ze wie sie lepiej czego potrzebuja.
Edukacja - jak slusznie zauwazyles - to inwestycja. A zatem inwestor -
student (student,a nie panstwo!) musi ocenic jej celowosc, zdobyc
srodki, zainwestowac i poniesc jej ryzyko. Panstwo/spoleczenstwo moze
mu co najwyzej pomoc w zdobyciu owego kredytu i ew premiowac lepszych
studentu, splacajac za nich czesc kredytu. Co bardziej genialnym i
przydatnym moze tez sfinansowac w calosci studia i jeszcze dac
stypendium.
Mowiac krotko - spoleczenstwo nie ma potrzeby ani mozliwosci szastac
swoimi ciezko zarobionymi pieniedzmi w nadziei, ze ktoras inwestycja
okaze sie oplacalna. To ryzyko i ew konsekwencje musi poniesc sam
zainteresowany - student. Panstwo moze wesprzec tylko tych najbardziej
obiecujacych.
--
Pozdrawiam,
glos