Kupiłem w zeszłym tygodniu w Carrefurze razem z innymi drobnymi
zakupami.wodę toaletową za 20 zł.
Wydałem w sumie około 100 - 130 zł. przede wszystkim na artykuły spożywcze,
paragon jak zawsze zostawiłem w jednorazówce która potem poszła do śmieci.
Niestety później okazało się, że woda toaletowa ma zepsutą pompkę i z dyszy
nic nie leci.
Poszedłem dzisiaj do sklepu w którym dokonałem tego zakupu i tak jak się
spodziewałem bez paragonumi nic nie wymienią.
Pomyslałem że dokupię sobie drugą butelkę (zapach mi sie spodobał) będę miał
dwie a teraz paragonu nie wyrzucę tylko wymienię wadliwą.
No i się zaczęło, co dziwne nie pracownicy punktu obsługi "klienta"
tylko ochroniarz bulwersował się najmocniej. Oczywiście nie wymienili.
A mnie osobiście zdenerwował fakt który odkryłem biorąc nowy produkt,
mianowicie ta butelka z popsutą pompką była im już raz zwrócona.
Ktoś już ją kupił przede mną tylko pewnie zatrzymał paragon i jak sie
zorientował, że nie działa poszedł i zwrócił/wymienił, po czym oni ustawili
z powrotem popsuty produkt na półkę do sprzedaży!
Już kiedyś zdażyło mi się że kupiłem dżem i w domu okazało się, że ktoś
w sklepie wybrał "trochę" łyżeczką. Nie chciało mi się lecieć do sklepu z
reklamacją, poza tym byłem przekonany że to jakiś głodny pracownik zrobił
samowolnie.
W tym jednak przypadku jestem pewien, że ktoś musiał zadecydować o ponownym
wystawieniu wadliwego towaru na półkę. Pewnie to taka taktyka, w końcu
znajdzie się taki co paragonu nie zatrzyma.
Dziwi mnie trochę ich podejście do handlu, sam prowadzę DG i wiem że nie
mieliby najmniejszego problemu oddać producentowi wadliwego towaru, ale oni
wolą naciągnąć klienta na 2 dychy.
Nie zarzekam się teraz, że juz nigdy nie kupię nic u nich, ale jak będę
miał czas aby jechac gdzie inndziej to pewnie tak zrobie choć lubiłem w tej
sieci kupować. W sumie w miesiącu kilkanascie stów zostawiałem w tej sieci -
Etylina, ON, Lpg i spożywka przy okazji, wiem że tego nie odczują ale mnie
więcej nie natną mam nadzieję.
Pozdrawiam grupę
boropi
cherrfur na rzgowskiej, kupiłem tam 3 razy z rzedu łososia z alaski w
puszcze, cena na półce to 4,5 zł w kasie okazuje się ze 6 zł, niby nic ale
zgłosiłem to im już 3 razy, za każdym razem przyjmują reklamację oddaja 1,5
zł a potem przepraszają i twierdza że to pomyłka i się już nie powtórzy, i
tak w kólko, ja mam dość 4-ty raz już tego tam nie kupię, ile można być
przepraszanym, i ile razy można obiecywać że to tylko pomyłka i natychmiast
się tym zajmą ??
moim zdaniem to zwykłe naciąganie klientów, bo ile osób zwraca uwage na to
czy cena w kasie zgadza się z ceną na półce
bo jesteś dupa za przeproszeniem ;) Robi się tak, że dzownisz do PIHu
(Państwowa Inspekcja Handlowa) mówisz co i jak. Oni aż przebierają nogami,
żeby dosrac supermarketom. Pójda sprawdzą, dadzą karę i tyle. Nieważne, że
dla takiej sieci kara od PIhu to pikuś, ale się choicaz Ci dziwni
menedżerowie powqrzają. Miałem kidys taki przypadek w Makro. Chcieliśmy
kupić skrzynkę pomarańcz, nie wiem jak teraz, ale wtedy mieli wagę na
owocach, ważylismy kilka skrzynek i wszędzie było mniej niż sugerowali.
Kupilismy skrzyneczkę, telefon do PIHu, za 2 dni dzwonili do nas z Makro, że
przepraszają lala i żeby się zgłosić to oddadzą różnicę, I nie chodzi tu o
jednego pomarańcza czy 3 zł, ale o zasadę - trzeba dziadostwo uczyć.
a co do tej wymiany, to na jakiej podtstawie odmówili Ci wymiany ?
udowodnili Ci jakoś, że to co zwracałeś nie jest tym co kupowałeś ?
Pzdr
Bartek
no oczywiście ochroniarz bulwersował się najwięcej ...
bo to zawsze wysoko wykwalifikowana kadra zarządzająca z super pomysłem na
życie
tylko na starcie już im nie wyszło i teraz tak się gdzieś zaczepili
oczywiście to nie reguła ale 99% przypadków
sorry ale na tych ludków jestem cięty okropnie
ale nie o tych chciałem napisać
nam również przydażyła się niemiła przygoda w cafefour'ze na
przypyszewskiego
nie wiem czy kiedyś już to opisywałem ale wrzuce jeszcze raz
ku przestrodze
Udaliśmy się 12.05.2007r. (sobota) do sklepu Carrefour na ulicy ul.
Przybyszewskiego 176/178 który to był po drodze ze sklepu Tesco
(tu kupiliśmy rower dla żony).
Wybrałem jeden z rowerów za nie mała kwotę (jak na moje potrzeby) 749zł.
Przy wyborze pomagał młody ale bardzo miły sprzedawca.
Sprawdziłem podstawowe rzeczy typu koła, przerzutki, zębatki itp. Jednak
część elementów nie jestem bynajmniej ja w stanie sprawdzić od razu w
sklepie. Na moje pytanie czy
jest 5 dni na zwrot towaru otrzymałem odpowiedź że tak jest 7 dni. Nie było
się więc nad czym zastanawiać tym bardziej że przy kasie
otrzymaliśmy podobne zapewnienie iż jest 7dni na zwrot towaru. Będąc dość
sprawnym manualnie wyjechaliśmy z rowerem z marketu z
przeświadczeniem że trzeba będzie poszukać kilku kluczy dokręcić co trzeba i
używać. Po przyjeździe do domu zauważyłem jednak że cała tylnia
kaseta zamiast pracować w osi pracuje tak jakby chciała "poruszać biodrami"
ale na pewno nie w osi. Ponieważ wiedziałem że nie jest to
prosta sprawa i bynajmniej dla mnie nie jest to sprawa bez znaczenia
pomyślałem więc że nie chcę oddawać roweru do serwisu i skorzystam z
tych 7 dni na zwrot towaru. Mają gotówkę w ręku wybiorę inny egzemplarz bądź
dołożę pieniądze i kupię coś markowego.
Jakież było nasze zdziwienie kiedy udaliśmy się 13.05.2007r. (niedziela) do
sklepu Carrefour i poinformowaliśmy panią w dziale obsługi
klienta iż chcemy zwrócić towaru. Pani poinformowała nas że "zwrotów towarów
pełnowartościowych nie ma". Stanęliśmy osłupieni.
Przecież wczoraj kilkakrotnie pytaliśmy się czy można zwrócić towar i
odpowiedź była twierdząca.
Rozmowa z kilkoma wyższymi kierownikami nie pomógł, nie dało się ustalić kto
wczoraj sprzedawał rower, a trzy panie które z nami rozmawiały
wyraźnie dawały do zrozumienia że tak rozumieją całą sprawę ale ogólnie nic
nie mogą zrobić i mają nas głęboko w d...
Kiedy powiedzieliśmy że przyczyną zwrotu jest wadliwa kaseta i akurat teraz
w sezonie nie mamy chęci oddawać do serwisu nowego nieużywanego
towaru zostaliśmy nazwani kłamcami bo przed chwilą twierdziliśmy że towar
jest pełnowartościowy. Nikt nie rozumiał że w przypadku możliwości
zwrotu o której zostaliśmy poinformowani dzień wcześniej nikt nie pyta
(przynajmniej my nie spotkaliśmy się z tym)
o przyczynę zwrotu. Ale jeżeli taka opcja wczoraj była a dziś jej nie ma to
wyłożyliśmy karty na stół co jest nie tak. Tego panie wyraźnie
celowo dla siebie nie mogły zrozumieć z charakterystycznym i wyraźnym
uśmieszkiem. Ponieważ kupując rower widzieliśmy że na sklepie jest
jeszcze jeden egzemplarz stąd zaproponowaliśmy wymianę naszego egzemplarzu
na taki bez wad.
Już pozostałe na miejscu dwie panie kręcąc głowami zgodziły się na takie
rozwiązanie.
Taka sytuacja spotkała nas pierwszy raz. Pytaliśmy się o możliwość zwrotu
dwóch pracowników więc po cóż miałbym pytać kolejny raz
pracowników w biurze obsługi, kasjera i 5 innych.
Nas przygoda z tą siecią nauczyła jednego - omijać z daleka jak tylko się
da. Bynajmniej w Łodzi można prawie wszędzie kilkaset metrów
dalej można zrobić te same zakupy.
a jeszcze jednego się nauczyliśmy - nigdy nie kupować rowerów w marketach
choć w innych sklepach również nie jest różowo
kolega kupował kolarke (kelly's) za 4k w GoSport
miałą wadę która ujawniała się powyżej 40km
dopiero interwencja rzecznika konsumentów sprawiła że sklep
a właściwie jak to określa kolega "jakiś mosiek" odesłał rower do
dystrybutora
a ten wymienił wadliwy element bez problemu
Może to dziwne ale chciałem sprawę załatwić uczciwie, poza tym nie kłamie z
zasady. Na pytanie czy teraz to kupiłem też nie zaprzeczyłem.
W zasadzie na podstawie paragonu nic się nie udowodni bo nie ma numerów
seryjnych itp.
boropi
raczej zadzwonią do cherrfura i poinformuja ich że za dwa dni kontorol i ma
być wszystko tip-top, oprócz tego tuńczyka na który nałożą mandat 50zł
BTW dzisiaj zadzwonie do PIH-u zobaczymy sam jestem ciekaw
>
>>
>> a co do tej wymiany, to na jakiej podtstawie odmówili Ci wymiany ?
>> udowodnili Ci jako¶, ¿e to co zwraca³e¶ nie jest tym co kupowa³e¶ ?
>>
>
> Mo¿e to dziwne ale chcia³em sprawê za³atwiæ uczciwie, poza tym nie
> k³amie z
> zasady. Na pytanie czy teraz to kupi³em te¿ nie zaprzeczy³em.
> W zasadzie na podstawie paragonu nic siê nie udowodni bo nie ma numerów
> seryjnych itp.
ja tym akurat bym się nie przejmował, bo to dziwnie działający system
zmusza cię do kombinowania z nowym zakupem po to tylko by mieć paragon...
są kraje, w których i paragon nie jest do tego potrzebny. chodzi o tzw.
dobrą wolę i praktykę handlową. u nas to ciągle pojęcia jak z kosmosu.
g
--
OPERA for MAC OSX.
> Udaliśmy się 12.05.2007r. (sobota) do sklepu Carrefour na ulicy ul.
> Przybyszewskiego 176/178 który to był po drodze ze sklepu Tesco
> (tu kupiliśmy rower dla żony).
> Wybrałem jeden z rowerów za nie mała kwotę (jak na moje potrzeby) 749zł.
> Przy wyborze pomagał młody ale bardzo miły sprzedawca.
> Sprawdziłem podstawowe rzeczy typu koła, przerzutki, zębatki itp. Jednak
> część elementów nie jestem bynajmniej ja w stanie sprawdzić od razu w
> sklepie. Na moje pytanie czy
> jest 5 dni na zwrot towaru otrzymałem odpowiedź że tak jest 7 dni.
No bo te 7 dni to ustawowa rękojmia, a to co Ci gadał sprzedawca nie ma
żadnego znaczenia, no chyba, że byś miał świadka + nagranie. Tyle, że
istotnie rękojmia działa tak, że możesz zwrócić w tym czasie towar jeśli
jest w nim jakaś wada wykonania. Wada była - więc trzeba ją było wskazać
i jeśli sklep twierdziłby, że to nie jest wada - pojechać do warsztatu
rowerowego i poprosić o pisemną ekspertyzę, a potem wrócić do sklepu -
przedstawić ekspertyzę i zażądać zwrotu gotówki + kosztów ekspertyzy.
Jeśli po tym sklep nadal odmawia, to zostaje jeszcze iść ze sprawą do
sądu. Ja bym dla 700 zł już do sądu się pofatygował, jeśli sklep
odrzucił by przyjęcie towaru z ewidentną wadą materiałową.
--
--------------------------------------
Tomek "Poli_merek" Ganicz
http://www.ceti.pl/kganicz/poli/kontakt.html
--------------------------------------
szczerze wątpię :) ale spróbuj i daj znać jak wyszło
Pzdr
Bartek
> (...)Ponieważ wiedziałem że nie jest to
> prosta sprawa i bynajmniej dla mnie nie jest to sprawa bez znaczenia
> pomyślałem więc że nie chcę oddawać roweru do serwisu i skorzystam z
> tych 7 dni na zwrot towaru.
> (...)
> Bynajmniej w Łodzi można prawie wszędzie kilkaset metrów
> dalej można zrobić te same zakupy.
>
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2447001
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
>No bo te 7 dni to ustawowa rękojmia, a to co Ci gadał sprzedawca nie ma
co to za herezje?
http://bap-student.lex.pl/serwis/kodeksy/akty/64.16.93.htm
Art. 568. § 1. Uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne wygasają
po upływie roku, a gdy chodzi o wady budynku - po upływie lat trzech,
licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.
§ 2. Upływ powyższych terminów nie wyłącza wykonania uprawnień z
tytułu rękojmi, jeżeli sprzedawca wadę podstępnie zataił.
§ 3. Zarzut z tytułu rękojmi może być podniesiony także po upływie
powyższych terminów, jeżeli przed ich upływem kupujący zawiadomił
sprzedawcę o wadzie.
A poza tym rękojmia nie ma zastosowania, gdy nabywcą jest konsument.
>żadnego znaczenia, no chyba, że byś miał świadka + nagranie. Tyle, że
>istotnie rękojmia działa tak, że możesz zwrócić w tym czasie towar jeśli
>jest w nim jakaś wada wykonania. Wada była - więc trzeba ją było wskazać
>i jeśli sklep twierdziłby, że to nie jest wada - pojechać do warsztatu
>rowerowego i poprosić o pisemną ekspertyzę, a potem wrócić do sklepu -
>przedstawić ekspertyzę i zażądać zwrotu gotówki + kosztów ekspertyzy.
>Jeśli po tym sklep nadal odmawia, to zostaje jeszcze iść ze sprawą do
>sądu. Ja bym dla 700 zł już do sądu się pofatygował, jeśli sklep
>odrzucił by przyjęcie towaru z ewidentną wadą materiałową.
to wszystko ma sens, ale nie zgadza się ani czas, ani określenie.
--
pozdrawiam,
Jarek Andrzejewski
dostałem odpowiedź z PIH
cyt: Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Łodzi zawiadamia, że w
związku z Pana informacją (....) przeprowadził w dniu 08.02.2008r kontrolę w
hipermarkecie "Carrefour Polska" (...) Dokonano porównania cen
uwidocznionych bezpośrednio przy wielu innych towarach z cenami zakodowanymi
w kasach i nie stwierdzono rozbieżności. Stwierdzono natomiast brak cen przy
wielu artykułach wyłożonych do sprzedaży. (...) wobec osoby odpowiedzialnej
zastosowano przepisy prawa o wykroczeniach.
itd. itp.
dodam od siebie że gdzieś w okolicach 08,02,2008 kupowałem tego łososia z
puszki i na pólce i w kasie widniała cena 4,5 zl