W czasie podróży okazało się, że na przykład gaz sprawił się świetnie, maty
samopompujące to cudowny wynalazek umożlwiający nocleg gdziekolwiek jest w miarę
płasko, śpiwór dziwnej firmy Volken nie dość że jest ciepły to pakuje się w
objętość mniejszą niż mała rolka kuchennych ręczników. jednak jedna z mat
rozkleiła się trzeciego dnia, a druga w okolicach dziesiątego. W czasie ponad 2
tygodni padało raz i to nie jakoś namiętnie, a namiot Salewy zaszczycił
lokatorów zarówno wodą kapiącą z góry jak i przesiąkającą przez podłogę.
Te dwie rzeczy reklamowałem. Ponieważ kupiłem mnóstwo rzeczy, uznałem że będzie
fair, jeśli przekażę również feedback pozytywny. Zacząłem do tego co sprawowało
się dobrze, a później co nam nawaliło. Nie pomogło. Pani sprawiła na mnie
wrażenie tak urażonej moim negatywnym zdaniem, że o jakimkolwiek kontakcie nie
mogło być mowy. Załatwiliśmy więc formalności. Maty chciałem nowe, bo podobały
mi się, natomiast namiot wypadł tak słabo, że zniechęciłem się do niego
kompletnie. Poprosiłem o zwrot kasy. Otrzymałem stosowne papiery z terminem
rozpatrzenia sprawy. Parę dni później telefon "mamy już maty" i rzeczywiście,
odebrałem nowe maty.
Czas upływał, a w sprawie namiotu cisza. Kiedy minął termin zapisany na
papierze, udałem się do sklepu.
W sklepie był zarówno pan i pani. I tu wyszła największa różnica. Podejście do
klienta. Pan uśmiechnął się do mnie i przyjacielsko zagadał, pani osadziła mnie
na ziemi z pretensją:
- Nie mamy jeszcze odpowiedzi z serwisu Salewy.
- OK, mamy tutaj termin, który upłynął tydzień temu.
- Dostanie pan gotówkę, ale dopiero jak otrzymam potwierdzenie. No nic z tym
nie zrobię, bo ten mail idzie aż z Włoch i dlatego to tyle trwa.
Tutaj mój pierwszy błąd, bo zamiast szybko i bezlitośnie uświadomić pani, że ta
sytuacja to jest problem sklepu, a nie mój, próbowałem obrócić problem w żart. A
ludzie często mylą bycie miłym ze słabością.
- Z tego co wiem, to maile dość szybko dochodzą, niezależnie czy z Polski
czy z Włoch.
I zaczęła się ulubiona zabawa Polaków w tego typu dyskusjach, czyli zabawa w weź
na siebie mój problem. Zabawa ta jest tak integralną częścią naszej kultury, że
stanowczo zbyt często przechodzi pod progiem. Niezauważona.
- No ja nic nie zrobię, a nie mogę oddac pieniędzy dopóki nie dostanę maila.
Zamiast powrócić do kwestii terminu usiłowałem pójść pani na rękę, choć
stanowczo na to nie zasłużyła.
- OK. Czyli zróbmy tak, ja zostawiam numer konta i kiedy będzie już można,
to przelejecie mi pieniążki.
- Nie.
- ..??! Dlaczego?
- Bo ja muszę mieć potwierdzenie, że pan te pieniądze dostał.
- Przecież potwierdzenie przelewu jest nawet lepszym dowodem niż jakiś tam
mój podpis na świstku papieru.
- Jak pan nam zostawi numer konta to na pewno go gdzieś zgubimy.
Zamiast zapytać czy jestem w sklepie czy w przedszkolu, brnąłem w tę grę
dalej...
- To ja zapiszę go na tej kartce gdzie jest moja reklamacja. Jak widzę, tej
kartki nie zgubiliście.
- Ale nie mogę wykonać przelewu.
- Ponieważ?
- Bo ja tak mówię.
No i padł argument ostateczny, a ja z nim. Odpadłem. Ale to nie koniec.
[...]
Najważniejsze jest to, że wykorzystując chwilę ciszy, odezwał się pan:
- To może niech pan zostawi nam numer konta i my, jeśli będzie taka
możliwość, zrobimy ten przelew, a jeśli nie, to zadzwonimy i się dogadamy.
Prawda, że piękne? W tym zdaniu nie ma żadnej obietnicy, a od ręki sprawa
załatwiona. Nawet jeśli jest to po prostu pozbycie się klienta, to bardzo
dyplomatyczne. Niczym w definicji słowa dyplomata, pan powiedział mi, żebym
poszedł do diabła, a ja ucieszyłem się na podróż.
I tu dochodzimy do sedna. Dlaczego to piszę? Bardzo lubię sklepy turystyczne.
Górskie, ze szpejem, fajnymi gadżetami. Często z nich korzystam i chciałbym,
żeby miały się jak najlepiej. Nie wiem jaka jest sytuacja tego konkretnego
sklepu. Być może osiąga przeciętne wyniki, bo co pan zrobi górką, to
pani wyrówna w dół?
Nie wiem kto jest właścicielem Sklepu Turysty, ale bardzo chętnie zamienię z nim
słowo na ten temat.
Bo chyba nikt z nas nie lubi kupować w przedszkolu, prawda?
Rozszerzona wersja opowieści, z dygresjami i lepszym kontekstem, pod
http://bit.ly/d5kFLk
pozdr, rdx
ps. popcorn już pewnie zjedzony, więc pytanie do szanownej publiczności
grupowej. gdzie popełniam błąd w rozumowaniu? bo już wiem, że jest przynajmniej
jeden :)
Z własnego doświadczenia - kontaktować się na piśmie i nic na gębę.
--
live_evil
to prawda i niby jest to oczywiste, ale wiesz... ja zawsze staram sie po prostu
dogadac i z reguły mi to wychodzi. kupuję setki rzeczy, reklamuję po kilkanaście
rocznie i bardzo rzadko jest z tym jakikolwiek problem. tym bardziej szokuje
mnie jeśli jest.
i teraz, czy to, ze niektorzy nie wiedza jak sie zachowac to powod, zebym
wszystkich traktował źle? nie chcę tego, bo to jest w dlugim okresie gorsze,
patrz przyklad DAS lub Komputronik - http://bit.ly/dygcVL, chlopaki stracili już
na mnie pare ladnych tysiecy obrotu. niech takich jak ja zbierze sie setka...
ale chodzilo mi o coś innego. popełniam błąd w rozumieniu sytuacji. jestem
ciekaw czy ktos z Was bedzie wiedzial jaki.
pozdr, rdx
Upaść? A to dobre. hehe :D Ten sklep istnieje od dobrych kilkunastu lat
i cieszy się znakomitą renomą w środowisku turystyczno - wspinaczkowym.
> Nie wiem kto jest właścicielem Sklepu Turysty, ale bardzo chętnie zamienię z nim
> słowo na ten temat.
Jacek Sikora. Jeśli nie w sklepie, to znajdziesz go w ŁKW.
> Rozszerzona wersja opowieści, z dygresjami i lepszym kontekstem, pod
> http://bit.ly/d5kFLk
Nie chce mi się czytać :) Wolę pójść na (kolejne już) zakupy do Sklepu
Turysty :)
widzisz wszystko do czasu.... jak tak dalej będą postępować to długo nie
pociągną. Prakiker był pierwszy a zobacz gdzie teraz jest w porównaniu do
Castoramy, Pizzeria In Centro była pierwsza a gdzie jest choćby w stosunku
do Da Grasso, czy też Piotrkowska do Manufaktury. Wystarczy, że otworzy się
drugi taki sklep z takim samym asortymentem i podobnymi cenami, ale lepszą
obsługą i pozamiatane.....
Pzdr
Bartek
Kolega XC nie doczytal chyba wystarczająco dokladnie. Tak jak napisalem - bardzo
lubie Sklep Turysty, kupuje tam, czasami nawet za spora gotowkę. I to co
napisalem, powstało z troski o ten sklep.
A tytul, faktycznie. Czerpiac z najlepszych tradycji najpoczytniejszych
dzienników w Polsce (Fakt, SE), dałem co nieco prowokacyjny tytuł ku uciesze
nasz wszystkich.
Sprawa ma epilog - otrzymałem właśnie przelew od sklepu. Czyli w sumie - oprócz
niemiłego zgrzytu w sklepie - wszystko załatwione szybko i poprawnie. Chwali
się.
pozdr, rdx
ps. A - ku edukacji nas wszystkich - rozwiązanie zagadki. Nie miałem racji,
myśląc, że należy mi się kasa od ręki. Termin rozpatrzenia reklamacji to jedno,
natomiast "sklep może zwrócić pieniądze w nie uciążliwym dla klienta teminie".
Jaki termin jest nieuciązliwy, tradycyjnie może zdecydować dopiero sąd... :)
Tego nie wiedziałem.
Dzieki za info.
> Nie chce mi się czytać :) Wolę pójść na (kolejne już) zakupy do Sklepu
> Turysty :)
I bardzo dobrze. Jesli bedziesz zadowolony, napisz to, zeby inni tez tam
chodzili. A jeśli Cię wkurzą... hmm - wiesz co robić.
Pozdrs, R
Dzieki za ostrzezenie.
Tak się składa ze dzisaj go zauwazyłem i miałem wstąpić
ale odpusze i zakupy zrobie w Wawce
G.
> Dzieki za ostrzezenie.
> Tak się składa ze dzisaj go zauwazyłem i miałem wstąpić ale odpusze i
> zakupy zrobie w Wawce
Zrób zakupy w sklepie turysty, tylko omijaj dużym łukiem tą kobitkę co
tam udaje, że sprzedaje... Naprawdę fajne miejsce, i nigdy nie miałem
problemu z czymkolwiek tam kupionym a cała rodzinka się tam zaopatruje w
buty i kurtki do łażenia po górach.
--
Paweł Szymczak
"Żeglarstwo jest kształtowaniem charakterów..."
Powodzenia w odzyskiwaniu kasy za wadliwy towar w jakimkolwiek innym
sklepie sprzedającym sprzęt turystyczny. W każdym innym procedura by
była taka, że sklep odesłał by towar do producenta i czekał ze zwrotem
kasy na reakcję producentów. I wcale bym się nie zdziwił, jakby "Salewa"
odpowiedziała, że ten akurat model namiotu nie był przeznaczony do
trudnych warunków atmosferycznych, co być może jest nawet gdzieś
napisane drobnym druczkiem w warunkach jego gwarancji, a pianka się
spsuła bo była używana niezgodnie z przeznaczeniem :-)
--
--------------------------------------
Tomek "Poli_merek" Ganicz
http://www.ceti.pl/kganicz/poli/kontakt.html
--------------------------------------
Pozdrawiam
P.S. Mam nadzieję że te sklepy, kiedyś rozrosną się bardziej i
przeniosą do większych pomieszczeń, bo już teraz wszystko jest ućkane.
> Bo chyba nikt z nas nie lubi kupować w przedszkolu, prawda?
> [...]
>
> ps. popcorn już pewnie zjedzony, więc pytanie do szanownej publiczności
> grupowej. gdzie popełniam błąd w rozumowaniu? bo już wiem, że jest
> przynajmniej
> jeden :)
Radziu, jak sam na blogu zauważyłeś od tego czy firma przetrwa zależy
ile pieniędzy w niej klienci zostawią. Jesli do tego dołożyć możliwość
przedstawienia sprawy w internecie i wypozycjonowania w wyszukiwarce,
to inni klienci też nie popełnią błędów.
Pozdr. TC
ja rowniez. jak napisalem, wszystko zakonczylo sie wzorowo. problemem byla jedna
konkretna osoba.
pozdr, rdx
|| Tak si� z�o�y�o, �e przed podr� musia�em zakupi� troch� sprz�tu
|| turystycznego. Wybra�em Sklep Turysty przy placu Narutowicza. Ten po
|| schodkach w d�. By� tam pan sprzedawca, kt�ry nadawa� si� do tego
|| fachu. Tak si� nadawa�, �e zostawi�em tam jakie� 1800z�, a o
|| kunszcie sprzeda�y �wiadczy fakt, �e po cz�ci za rzeczy, o kt�rych
|| istnieniu nie wiedzia�em wchodz�c do sklepu.
||
|| W czasie podr�y okaza�o si�, �e na przyk�ad gaz sprawi� si�
|| �wietnie, maty samopompuj�ce to cudowny wynalazek umo�lwiaj�cy
|| nocleg gdziekolwiek jest w miar� p�asko, �piw�r dziwnej firmy Volken
|| nie do�� �e jest ciep�y to pakuje si� w obj�to�� mniejsz� ni� ma�a
|| rolka kuchennych r�cznik�w. jednak jedna z mat rozklei�a si�
|| trzeciego dnia, a druga w okolicach dziesi�tego. W czasie ponad 2
|| tygodni pada�o raz i to nie jako� nami�tnie, a namiot Salewy
|| zaszczyci� lokator�w zar�wno wod� kapi�c� z g�ry jak i przesi�kaj�c�
|| przez pod�og�.
||
|| Te dwie rzeczy reklamowa�em. Poniewa� kupi�em mn�stwo rzeczy,
|| uzna�em �e b�dzie fair, je�li przeka�� r�wnie� feedback pozytywny.
|| Zacz��em do tego co sprawowa�o si� dobrze, a p�niej co nam
|| nawali�o. Nie pomog�o. Pani sprawi�a na mnie wra�enie tak ura�onej
|| moim negatywnym zdaniem, �e o jakimkolwiek kontakcie nie mog�o by�
|| mowy. Za�atwili�my wi�c formalno�ci. Maty chcia�em nowe, bo podoba�y
|| mi si�, natomiast namiot wypad� tak s�abo, �e zniech�ci�em si� do
|| niego kompletnie. Poprosi�em o zwrot kasy. Otrzyma�em stosowne
|| papiery z terminem rozpatrzenia sprawy. Par� dni p�niej telefon
|| "mamy ju� maty" i rzeczywi�cie, odebra�em nowe maty.
||
|| Czas up�ywa�, a w sprawie namiotu cisza. Kiedy min�� termin zapisany
|| na papierze, uda�em si� do sklepu.
||
|| W sklepie by� zar�wno pan i pani. I tu wysz�a najwi�ksza r�nica.
|| Podej�cie do klienta. Pan u�miechn�� si� do mnie i przyjacielsko
|| zagada�, pani osadzi�a mnie na ziemi z pretensj�:
|| - Nie mamy jeszcze odpowiedzi z serwisu Salewy.
|| - OK, mamy tutaj termin, kt�ry up�yn�� tydzie� temu.
|| - Dostanie pan got�wk�, ale dopiero jak otrzymam potwierdzenie.
|| No nic z tym nie zrobi�, bo ten mail idzie a� z W�och i dlatego to
|| tyle trwa.
||
|| Tutaj m�j pierwszy b��d, bo zamiast szybko i bezlito�nie u�wiadomi�
|| pani, �e ta sytuacja to jest problem sklepu, a nie m�j, pr�bowa�em
|| obr�ci� problem w �art. A ludzie cz�sto myl� bycie mi�ym ze
|| s�abo�ci�.
||
|| - Z tego co wiem, to maile do�� szybko dochodz�, niezale�nie czy
|| z Polski czy z W�och.
||
|| I zacz�a si� ulubiona zabawa Polak�w w tego typu dyskusjach, czyli
|| zabawa w we� na siebie m�j problem. Zabawa ta jest tak integraln�
|| cz�ci� naszej kultury, �e stanowczo zbyt cz�sto przechodzi pod
|| progiem. Niezauwa�ona.
||
|| - No ja nic nie zrobi�, a nie mog� oddac pieni�dzy dop�ki nie
|| dostan� maila.
||
|| Zamiast powr�ci� do kwestii terminu usi�owa�em p�j�� pani na r�k�,
|| cho� stanowczo na to nie zas�u�y�a.
||
|| - OK. Czyli zr�bmy tak, ja zostawiam numer konta i kiedy b�dzie
|| ju� mo�na, to przelejecie mi pieni��ki.
|| - Nie.
|| - ..??! Dlaczego?
|| - Bo ja musz� mie� potwierdzenie, �e pan te pieni�dze dosta�.
|| - Przecie� potwierdzenie przelewu jest nawet lepszym dowodem ni�
|| jaki� tam m�j podpis na �wistku papieru.
|| - Jak pan nam zostawi numer konta to na pewno go gdzie� zgubimy.
||
|| Zamiast zapyta� czy jestem w sklepie czy w przedszkolu, brn��em w t�
|| gr� dalej...
||
|| - To ja zapisz� go na tej kartce gdzie jest moja reklamacja. Jak
|| widz�, tej kartki nie zgubili�cie.
|| - Ale nie mog� wykona� przelewu.
|| - Poniewa�?
|| - Bo ja tak m�wi�.
||
|| No i pad� argument ostateczny, a ja z nim. Odpad�em. Ale to nie
|| koniec. [...]
|| Najwa�niejsze jest to, �e wykorzystuj�c chwil� ciszy, odezwa� si�
|| pan:
||
|| - To mo�e niech pan zostawi nam numer konta i my, je�li b�dzie
|| taka mo�liwo��, zrobimy ten przelew, a je�li nie, to zadzwonimy i
|| si� dogadamy.
||
|| Prawda, �e pi�kne? W tym zdaniu nie ma �adnej obietnicy, a od r�ki
|| sprawa za�atwiona. Nawet je�li jest to po prostu pozbycie si�
|| klienta, to bardzo dyplomatyczne. Niczym w definicji s�owa
|| dyplomata, pan powiedzia� mi, �ebym poszed� do diab�a, a ja
|| ucieszy�em si� na podr�.
||
|| I tu dochodzimy do sedna. Dlaczego to pisz�? Bardzo lubi� sklepy
|| turystyczne. G�rskie, ze szpejem, fajnymi gad�etami. Cz�sto z nich
|| korzystam i chcia�bym, �eby mia�y si� jak najlepiej. Nie wiem jaka
|| jest sytuacja tego konkretnego sklepu. By� mo�e osi�ga przeci�tne
|| wyniki, bo co pan zrobi g�rk�, to
|| pani wyr�wna w d�?
||
|| Nie wiem kto jest w�a�cicielem Sklepu Turysty, ale bardzo ch�tnie
|| zamieni� z nim s�owo na ten temat.
||
|| Bo chyba nikt z nas nie lubi kupowa� w przedszkolu, prawda?
||
|| Rozszerzona wersja opowie�ci, z dygresjami i lepszym kontekstem, pod
|| http://bit.ly/d5kFLk
||
|| pozdr, rdx
||
|| ps. popcorn ju� pewnie zjedzony, wi�c pytanie do szanownej
|| publiczno�ci grupowej. gdzie pope�niam b��d w rozumowaniu? bo ju�
|| wiem, �e jest przynajmniej jeden :)
Chcia�em zwr�ci� uwag� jeszcze na jedn� spraw�.
Pisa�e� zostawi�em 1800z� za sprzet turystyczny.
Po wyprawie reklamowa�e� 3 rzeczy ... mnie to po prostu przera�a.
Nie wa�ne ile wydasz PLN�w i tak co� si� popsuje.
Mam z tym doczynienia coraz cz�ciej i czasami nie chce mi si� niczego
kupowa� albo to co kupuj� ogl�dam przed zakupem 10x.
Niestety nie jest tak i� jak wydasz wi�cej na dany produkt to b�dzie on
lepszy i na drugi dzie� nie b�dziesz si� zastanawia� ... czy skorzysta� z
gwarancji czy niezgodno�ci towaru z umow�.
Pal licho kiedy chodzi np. o w�dk� za 200z� ... ale co innego ju�
elektronika za 5000 czy samoch�d za 70000.
Po prostu jako�� w wydaniu cenionych i renomowanych (kiedy�) marek dogania
produkty powiedzmy w dalekich Chin.
Dzi� �redni czas �ycia produktu jest kr�tszy ni� kiedy�.
Bo kiedy� sie produkowa�o na trwa�o��, a� w ko�cu ktos wykombinowa�,
�e przecie� klient mo�e wraca� cz�ciej po cz�ci zamienne i nowy produkt
jak minie gwarancja. Klienci te� nie s� bez winy - z regu�y wybieraj�
ta�sze produkty, co za tym idzie tez gorszej jako��i. Gdzie te czasy
niezniszczalnych lod�wek "Mi�sk", pralek "Wiatka"
czy produkt�w innych marek...
Pozdr. TC
wg mnie to jest tak, ze wartosc pieniadza spada, a wartosc pracy (solidnej)
ro�nie, wi�c rzeczy trwa�e, dobrej jako�ci, kosztuj� wielokrotnie wi�cej ni�
"kiedys". mo�na kupi� dobr� pralk�, pralk�, kt�ra wytrzyma 20 lat a nie 3 (z
uwagi na �wiadomy b��d konstrukcyjny). taka pralka jest pralk� Miele i kosztuje
6 tysi�cy. tak jest ze wszystkim. s� dobre rzeczy, lecz s� one drogie i ma�o
popularne.
pozdr, rdx
>ta�sze produkty, co za tym idzie tez gorszej jako��i. Gdzie te czasy
>niezniszczalnych lod�wek "Mi�sk"
w tym roku moja lod�wka tej marki posz�a na z�om, po 33 latach wiernej
s�u�by :-)
--
pozdrawiam,
Jarek Andrzejewski
Gar�� sprz�tu audio do sprzedania (kolumny, CD, DVD, subwoofer): http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1496
Jaki� czas temu czyta�em artyku�- powo�ywa� si� na francuskie czasopismo
konsumenckie- pono� najlepsze w europie, wed�ug kt�rego tak naprawd� (je�li
chodzi o trwa�o�� i jako��)- pralki i zmywarki do 2000 Euros�w (tak!) niczym
si� od siebie istotnym nie r�ni�.
Zwracam te� Wasz� uwag� na fakt (cho� to ju� mocno OT), �e jak popatrze� na
ceny- to np cena stali kwasoodpornej przez ostatnie 20 lat wzros�a
(realnie!) z 10 razy. Wymy�lono wiele dosy� trwa�ych materia��w zast�pczych
(z naciskiem na "dosy�"). Kiedy� mia�em firm� naprawiaj�c� AGD-TV, i w
latach 90 (pocz�tek) natkn��em si� u klienta na sprawn� lod�wk� z UNRY.
Blacha i wn�trze- stal kwasoodporna, zamykana w charakterystyczny spos�b
(zapewniaj�cy szczelno��), uszczelka drzwiowa (chyba) prawdziwy kauczuk-
sprawna(!). Lod�wka na amoniak (wi�c grza�kowa). Po 50 latach pracy
klientowi upali�a si� grza�ka (a to partacze!:-) )- i dopasowa�em mu inn�.
Pytanie: ile dzi� by kosztowa�a lod�wka z takich materia��w?
--
Prawda, Prostota, Mi�o��
Chiron
Sekret braku konkurencji polega na tym, �e oba sklepy maj� jednego
w�a�ciciela :-)
|| *Ciemny* wrote in <news:i97gu1$2sp$1...@h1.uw.edu.pl>:
||| Dzi� �redni czas �ycia produktu jest kr�tszy ni� kiedy�.
||| Bo kiedy� sie produkowa�o na trwa�o��, a� w ko�cu ktos wykombinowa�,
||| �e przecie� klient mo�e wraca� cz�ciej po cz�ci zamienne i nowy
||| produkt jak minie gwarancja. Klienci te� nie s� bez winy - z regu�y
||| wybieraj� ta�sze produkty, co za tym idzie tez gorszej jako��i.
||| Gdzie te czasy niezniszczalnych lod�wek "Mi�sk", pralek "Wiatka"
||| czy produkt�w innych marek...
||| Pozdr. TC
||
|| wg mnie to jest tak, ze wartosc pieniadza spada, a wartosc pracy
|| (solidnej) ro�nie, wi�c rzeczy trwa�e, dobrej jako�ci, kosztuj�
|| wielokrotnie wi�cej ni� "kiedys". mo�na kupi� dobr� pralk�, pralk�,
|| kt�ra wytrzyma 20 lat a nie 3 (z uwagi na �wiadomy b��d
|| konstrukcyjny). taka pralka jest pralk� Miele i kosztuje 6 tysi�cy.
|| tak jest ze wszystkim. s� dobre rzeczy, lecz s� one drogie i ma�o
|| popularne.
||
|| pozdr, rdx
to podobnie jak z kie�bas�
ten kto pami�ta jak smakowa�a kiedy� dobra kie�basa zaraz po jej zrobieniu w
przydomowej masarni ... to obecnie nie znjadzie jej nawet w krakowski
kredensie