Uzytkownik "grafsamedi" <
grafs...@wp.pl> napisal w wiadomosci
news:BC4FA204.D997%grafs...@wp.pl...
> kazdy krakowianin, przekraczajac niedlugo linie Plant, bedzie musial
> przebrac sie w zupan, wziac do reki halabarde i odgrywac historyczne
scenki.
>
.... bo jak nam radni kanjpy skasuja....
"Ogródki piwne czynne do g. 22? Wladze Dzielnicy I, w trosce o mieszkanców,
chca ograniczyc dzialalnosc takich miejsc w calym Krakowie. Niektóre - i
tylko w weekendy - moglyby dzialac do pólnocy. - Mozna przeniesc sie do
wnetrza lokalu, - uwaza przewodniczacy rady dzielnicy
- Dowiedzialem sie o tym, gdy jak co roku zalatwialem w Zarzadzie Dróg i
Komunikacji pozwolenie na otwarcie letniego ogródka. Zamurowalo mnie!
Przeciez Kraków slynie wlasnie z knajp. Sa takie, które zyja z ogródków i
czekaja na to caly rok - przyznaje Aleksander Witynski, szef pubu Alchemia
na Kazimierzu.
Propozycja wyszla na sesji Rady Dzielnicy I.
- Zastanawialismy sie, jak pomóc mieszkancom Sródmiescia. Mamy od nich wiele
skarg na halasliwe zachowanie gosci ogródków - opowiada przewodniczacy
"jedynki" Wojciech Kozdronkiewicz. - Nie mozemy zapominac o tych ludziach,
wielu z nich to osoby starsze, które nie z wlasnej woli mieszkaja od
kilkudziesieciu lat w centrum miasta - dodaje.
- Mam na podwórku trzy ogródki. Latem do póznej nocy nie da sie w mieszkaniu
normalnie rozmawiac czy ogladac telewizora. Mam prawo do prywatnosci, a
jestem zmuszona uczestniczyc w cudzej zabawie - mówi Agata Milewska,
mieszkanka ul. Grodzkiej.
Wedlug radnych ogródki powinny byc zamykane o g. 22. Niektóre - i tylko w
weekendy - moglyby dzialac do pólnocy.
- To nonsens. Kraków to knajpiane zaglebie i z tego jest znany, ze baluje
sie tutaj cala noc - uwaza Agnieszka Filak, warszawianka, która jak wielu
mieszkanców stolicy czesto przyjezdza w weekendy do krakowskich pubów.
Pomysl nie podoba sie równiez wlascicielom lokali.
- Jestesmy miastem turystycznym. Jesli Kraków bedzie zasypial o g. 22,
przestanie byc interesujacy dla gosci - denerwuje sie Artur Witkowski,
wlasciciel Mleczarni przy ul. Meiselsa.
Podobnego zdania jest inny znany restaurator Jacek Lodzinski: - Ogródki
powinny byc - jak na calym swiecie - czynne do pózna. Zgadzam sie, ze
powinno byc w nich ciszej. Muzyka nie musi ryczec, ale od pilnowania spokoju
jest straz miejska i policja - twierdzi.
- Zdaje sobie sprawe z pewnych niedogodnosci, lecz nie moge zapominac o
mieszkancach. Zreszta mozna przeniesc sie do wnetrza lokalu, a tych nie
chcemy zamykac - uwaza Kozdronkiewicz. Zamierza zwrócic sie do prezydenta
Krakowa o podjecie odpowiedniej uchwaly.
Czy pomysl ma szanse realizacji? - Rady dzielnicowe maja tylko prawo
wydawania opinii. Nie sadze, zeby wladze miasta zgodzily sie na takie
posuniecie - ucina radny klubu Twoje Miasto Boguslaw Kosmider."
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,1908265.htmlPzdr !
Szyba