Czy ktos z Was zetknal sie moze z takim problemem? niepokoje sie i
potrzebuje wsparcia :-)
Iwona
&Szuszu &Cymeonek
> (...)
> Czy ktos z Was zetknal sie moze z takim problemem? niepokoje sie i
> potrzebuje wsparcia :-)
Ofelia tak miała, ale doktor czymś jej ten brzuszek przemywał.
Biedna lizała się nawet przez kaftanik - na szczęście mialam
dwa i zmienialam codziennie na czysty. Wymuś na wetach, żeby
dokładnie Ci wytłumaczyli co się dzieje.
Krycha&Co(ty)
No wlasnie, w tym wymuszaniu jestem jeszcze cienka... ale dzis sie mocno
postaram. Dzieki.
Dlaczego jej nie przemywali...?
Dlaczego Szuszka sie az tak znowu nie lize? moze to nie to?
Iwona
&Szuszu &Cymek
> Dlaczego jej nie przemywali...?
Może jej się z tych szwów nie sączy?
> Dlaczego Szuszka sie az tak znowu nie lize? moze to nie to?
Może - przecież nie zgadniemy na odległość. U Ofelii to było uczulenie na
szwy i zaropiały otworki przy niciach. Coś z tego leciało i to coś
zmywaliśmy.
To nie była właściwie ropa, tylko taki płyn. Kubraczki były przemoczone
z dwóch stron i nieustajaco je prałam.
Krycha&Co(ty)
Salma miala wyczuwalne guzki, ktore sie po jakims czasie "rozeszly".
Nie miala kaftanika.
Moze ona sobie tym kolnierzem krzywde robi. I dlatego jest w zlym humorze?
Moj wet twierdzi, ze jesli kotka nie szarpie szwow nie ma potrzeby jej
ubezwlasnowolniac, bo to tylko ja denewuje.
Sandra
Przed sterylizacją Figi słyszałam o takim zagrożeniu od weta.
Takie obrzmienie rany powstaje często przy stosowaniu szwów rozpuszczalnych,
które są z nici skręcanych. Zdaża się, że w "skrętach" zostają jakieś
płyny ustrojowe i powodują zakażenie. Dlatego między innymi w klinice, gdzie
Figa była sterylizowana (miesiąc temu) raczej nie stosują szwów
rozpuszczalnych (chyba, że na wyraźne życzenie).
Mieli zresztą rację, bo rana szyta standardowymi nićmi zagoiła się
błyskawicznie i bez najmniejszego problemu. A że kota nie przeszkadzała jej
sie goić, to zupełnie inna para kaloszy (bez kaftanika i kołnierzyka)!.
Zdjęcie szwów z tak elegancko zagojonej rany trwało 3 sekundy :-)
W przypadku takiego zakażenia wet prosił o zgłoszenie się do kliniki na
przegląd.
Co radzę zrobić.
Yaga i Figa
Jeszcze jedno, kiedy my poszliśmy na sterylizację zanim oddałam kotkę w ręce
weta zbombardowałam go pytaniami, pytałam długo i namiętnie aż nie
odpowiedział mi po polskiemu (tak z polskiego na nasze) ja to będzie
wyglądać, jak ma goić się rana, jaki kolor będzie brzuszek po
sterylizacji.Po goszinie takiej dyskusji powiedział mi, że od 20 lat jest
weterynarzem i że nie powinnam się o nic martwić.Taaa, ale mądry.Moja panika
w oczach chyba kipiała, bo mnie musiał uspokoić, niemniej jednak okazal się
rewelacyjnym fachowcem.
Kotka Mela bardzo lubiła, kiedy delikatnie głaskałam jąw okolicach ranki,
(podejrzewam że swędziało niemiłosiernie), więc drapałam ją godzinami,
starannie uważając na rankę...
Może powinnaś jechać na konsultację do innego weta?
Ja bym tak zrobiła, jeszcze jedno: zauważyłam na trzeci lub czwarty dzień że
robi jej się czerwona pręga na rance, po dokładnym obejrzeniu okazało sę że
to zaschnięty płun ustrojowy, który przylepia sie do odrastającego futerka.
Bardzo ładnie odrywał się od niego, więc oderwałam, teraz nie ma nawet
śladu, gdyby nie brak sierści.
Pozdrawiam i podrap ją ode mnie na brzuszku.
Mela i Kreska też się dołączają
o Gregorym nie wspomnę
Użytkownik "Iwona Mroczek" <neko...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:aa65g1$hqd$1...@news.onet.pl...
BTW ja sama mam ze szwami rozpuszczalnymi niespecjalne doswiadczenia, bo
jak mnie zszyli nimi po porodzie to jeden kawalek sie pare lat
rozpuszczal :/
EwaP HF FH
--
Ewa Pawelec, Zakład Fizyki Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
> U Ofelii to było uczulenie na
> szwy i zaropiały otworki przy niciach. Coś z tego leciało i to coś
> zmywaliśmy.
> To nie była właściwie ropa, tylko taki płyn. Kubraczki były przemoczone
> z dwóch stron i nieustajaco je prałam.
A wlasnie.
Szuszu tez zaczela sie rana przesaczac.
Zawiozlam ja wczoraj znow do Elvetu. jeden wet i jedna pani chirurg mala
obejrzeli, poobcinali sterczace supelki i wyciagneli z brzuszka
kilkucentymetrowa nic. Okropny widok, a Szuszu dzielna jak muszkieter,
prawie nie drgnela.
Wytlumaczyli, ze nic chirurgiczna, ktora organizm powinien absorbowac
(wchlonac) jest odrzucana i tak jakby wynoszona na zewnatrz brzuszka. Wzdluz
ciecia porobily sie otworki, kazali przemywac jodyna (dosc bolesne) lub
rivanolem (prawie niebolesne).
Szuszunia prawie sie nie lize, rana sie prawie nie saczy, kaftana nie
zakladam.
Przemywam, kiedy moge. Ale teraz na przyklad jestem w pracy...
A jesli zacznie sie saczyc mocniej?
Glupia jestem, ze jednak nie kupilam profesjonalnego kaftana i nie
zalozylam.
Szlag mnie trafi...
Iwona
&szuszu &Cymek(bardzo wspolczujacy mrrauczy do Szuszki)
> Krycha&Co(ty)
>
> Moj wet twierdzi, ze jesli kotka nie szarpie szwow nie ma potrzeby jej
> ubezwlasnowolniac, bo to tylko ja denewuje.
Racja. Dlatego krotko kolnierzowala.
Iwonka
&Szusz &Cymek
> Sandra
>
>
> Przed sterylizacj± Figi słyszałam o takim zagrożeniu od weta.
> Takie obrzmienie rany powstaje często przy stosowaniu szwów
rozpuszczalnych,
> które s± z nici skręcanych. Zdaża się, że w "skrętach" zostaj± jakie¶
> płyny ustrojowe i powoduj± zakażenie. Dlatego między innymi w klinice,
gdzie
> Figa była sterylizowana (miesi±c temu) raczej nie stosuj± szwów
> rozpuszczalnych (chyba, że na wyraĽne życzenie).
Aaa
Tu sie ze mna nikt nie skonsultowal, a ja poprzestalam na informacji, ze
rozpuszczalne. Nie mialam pojecia, ze zdarzaja sie przypadki odrzucenia, ale
anwet wiedzac, pewnie bym zaryzykowala. Opisy sterylizacji na zwierzakach
zazwyczaj zachecaly do szwow rozpuszczalnych.
> Mieli zreszt± rację, bo rana szyta standardowymi nićmi zagoiła się
> błyskawicznie i bez najmniejszego problemu. A że kota nie przeszkadzała
jej
> sie goić, to zupełnie inna para kaloszy (bez kaftanika i kołnierzyka)!.
> Zdjęcie szwów z tak elegancko zagojonej rany trwało 3 sekundy :-)
> W przypadku takiego zakażenia wet prosił o zgłoszenie się do kliniki na
> przegl±d.
> Co radzę zrobić.
Mam nadzieje, ze i u Szuszuni zagoi sie elegancko - mala tak sie stara nie
lizac...
Szwy zdjete. Kazali znow zglosic sie za tydzien, a "jakby co" - wczesniej.
Czy moze Twoja klinika jest w Warszawie? Mozesz ja zarekomendowac?
Pozdrawiam,
Iwona
&Szuszu &Cymek
> Yaga i Figa
>
>
>
> Po drugie moja kotka była sterylizowana niecałe dwa tygodnie temu i
założono
> jej szew kosmetyczny, rozpuszczalny. Zagoiło się znakomicie, bo przez dwie
> doby pilnowałam, aby nie lizała tej rany. Prawie nie spałam ale warto
było.
To dobrze. I dobrze, ze Twoja kotka nie miala uczulenia...
U malej na poczatku tez goilo sie dobrze, tez nie spalismy na przemian...
> Jeszcze jedno, kiedy my poszli¶my na sterylizację zanim oddałam kotkę w
ręce
> weta zbombardowałam go pytaniami, pytałam długo i namiętnie aż nie
> odpowiedział mi po polskiemu (tak z polskiego na nasze) ja to będzie
> wygl±dać, jak ma goić się rana, jaki kolor będzie brzuszek po
> sterylizacji.Po goszinie takiej dyskusji powiedział mi, że od 20 lat jest
> weterynarzem i że nie powinnam się o nic martwić.Taaa, ale m±dry.Moja
panika
> w oczach chyba kipiała, bo mnie musiał uspokoić, niemniej jednak okazal
się
> rewelacyjnym fachowcem.
Ano. ja tez wypytalam weterynarza, jak sadzilam, o co sie dalo.
Ale pytac tez trzeba umiec.
Zla jestem i obwiniam sie o brak instynktu do ludzi (wetow)
> Może powinna¶ jechać na konsultację do innego weta?
Zbieram czas i zrobie to, bo do Elvetu stracilam zaufanie.
Nie sadze, by popelnili blad w sztuce, ale wiecej powiedziec mogli.
O kazda informacje sie trzeba uzerac.
> Pozdrawiam i podrap j± ode mnie na brzuszku.
> Mela i Kreska też się doł±czaj±
> o Gregorym nie wspomnę
Pieknie dziekujemy, z radoscia przekazemy i wzajemnie!
Iwona
&Szuszu &Cymek
> BTW ja sama mam ze szwami rozpuszczalnymi niespecjalne doswiadczenia, bo
> jak mnie zszyli nimi po porodzie to jeden kawalek sie pare lat
> rozpuszczal :/
Super :(
Madry czlowiek po szkodzie... (ja)
Jednak na kogos musi trafic ten "pojedynczy przypadek zlej tolerancji
nowoczesnych, wspanialych, najlepszych szwow rozpuszczalnych"
Pozdrawiam :-)
Iwonka
&Szuszunia &Cymeonek
> Wytlumaczyli, ze nic chirurgiczna, ktora organizm powinien absorbowac
> (wchlonac) jest odrzucana i tak jakby wynoszona na zewnatrz brzuszka.
Ooo, właśnie - dokładnie to samo.
> Wzdluz
> ciecia porobily sie otworki, kazali przemywac jodyna (dosc bolesne) lub
> rivanolem (prawie niebolesne).
Doktor mył spirytusem (bolesne), a ja Manusanem - mniej
bolesne.
> Szuszunia prawie sie nie lize, rana sie prawie nie saczy, kaftana nie
> zakladam.
> Przemywam, kiedy moge. Ale teraz na przyklad jestem w pracy...
> A jesli zacznie sie saczyc mocniej?
Ja przemywalam tylko dwa razy dziennie i wtedy tez zmienialam
kubraczki.
> Glupia jestem, ze jednak nie kupilam profesjonalnego kaftana i nie
> zalozylam.
> Szlag mnie trafi...
Nie wiem co lepsze - Ofelia w tych kaftanach była bardzo nieszczesliwa. Musialam
ją karmić z ręki, poić strzykawką i nosić na kuwetę. Jeżeli
chcesz, to oba wyprane leżą w domu, nie wyrzuciłam.
Krycha&Co(ty)
>
> > Szuszunia prawie sie nie lize, rana sie prawie nie saczy, kaftana nie
> > zakladam.
> > Przemywam, kiedy moge. Ale teraz na przyklad jestem w pracy...
> > A jesli zacznie sie saczyc mocniej?
> Ja przemywalam tylko dwa razy dziennie i wtedy tez zmienialam
> kubraczki.
Obserwowalam Szuszunie, nie rwie sie do lizania, moze gorzki ten rivanol?
Rano nie wygladalo na to, by stan ranki sie pogorszyl.
> > Glupia jestem, ze jednak nie kupilam profesjonalnego kaftana i nie
> > zalozylam.
> > Szlag mnie trafi...
> Nie wiem co lepsze - Ofelia w tych kaftanach była bardzo nieszczesliwa.
Musialam
> ją karmić z ręki, poić strzykawką i nosić na kuwetę. Jeżeli
> chcesz, to oba wyprane leżą w domu, nie wyrzuciłam.
Sama zrobilas te kaftany?
Ja dwukrotnie ponioslam krawiecka kleske .
Po powrocie do domu zbadam rane, jesli zaczelo mocniej sie saczyc, na pewno
lepiej, by wsiakalo w cos, a nie szargalo po podlodze... A wtedy sie
zglosze, dziekuje!
Iwona
&Szuszu &Cymek
> Krycha&Co(ty)
>
> >
>
> Manusan? musze zakupic.
Może byc jeszcze Betadina. to są dezynfekcyjne mydła w płynie,
doktorzy myją tym pole operacyjne (i pewnie własne ręce też).
> (...)
> Rano nie wygladalo na to, by stan ranki sie pogorszyl.
Zródło alergii zostało usunięte, więc teraz powinno sie polepszać.
> Po powrocie do domu zbadam rane, jesli zaczelo mocniej sie saczyc, na pewno
> lepiej, by wsiakalo w cos, a nie szargalo po podlodze... A wtedy sie
> zglosze, dziekuje!
Kaftany są profesjonalne (?) od doktora - jeden dostałam
na kocie, a drugi przewidująco dokupilam, bo są białe i nie
wyobrażałam sobie 10 dni w białej szmacie bez prania (nawet
bez dodatkowych atrakcji w postaci wycieków)
Krycha&Co(ty)
> > (...)
> > Rano nie wygladalo na to, by stan ranki sie pogorszyl.
> Zródło alergii zostało usunięte, więc teraz powinno sie polepszać.
Z tego co wiem, nei wyciagneli calosci tam z glebi brzuszka (jaki ona ma
sliczny brzuszek!)
> > Po powrocie do domu zbadam rane, jesli zaczelo mocniej sie saczyc, na
pewno
> > lepiej, by wsiakalo w cos, a nie szargalo po podlodze... A wtedy sie
> > zglosze, dziekuje!
> Kaftany są profesjonalne (?) od doktora - jeden dostałam
> na kocie, a drugi przewidująco dokupilam, bo są białe i nie
> wyobrażałam sobie 10 dni w białej szmacie bez prania (nawet
> bez dodatkowych atrakcji w postaci wycieków)
A moze jednak kupie, co wlasne, to jest na miejscu i w ogole :)
Chocby sie mialo nie przydac.
Pozdrawiam,
Iwonka
&Szuszu &Cymeon
>
> Krycha&Co(ty)
>
>
> Witam Cię i odpisuję bo czegoś tu nie rozumiem. A mianowicie: najpierw
> piszesz że kotka ma szwy rozpuszczalne a później, że zdjęcie szwów przełożon
> za tydzień. Możesz mi wyjaśnić?
Cyrk polega na tym,że w tych "rozpuszczalnych" szwach zwykle
rozpuszcza się (a i to nie całkowicie) tylko ta część, która jest w
skórze. A to co wystaje na wierzch (a zwykle coś tam jednak wystaje)
trzeba potem wyciągnąć. Ale to się bardzo łatwo wyjmuje... Właściwie
prawie samo wypada.
--
pozdrowienia
Ola
traumeel ma dzialanie gojace, ale dezynfekujace to chyba nie...
BTW niedawno pomogl mi na uczulenie, ktorego dostalam w miejscu
zadrapania przez jedna z naszych kochanych bydlat (juz nie
pamietam, ktora).
kasica
--
"he that breaks the thing to find out what it is has left the path of
wisdom"
> Zdjecie szwow to obciecie i wyjecie owych petelek.
>
No to ja jeszcze dodam- żeby się szybciej rozpuściły trzeba nagrzewać
miejsce cięcia. Jakaś butelka z gorącą wodą owinięta w ręczniczek i na 10
minut przykładana w ramach wspólnego oglądania TV codziennie.
Moja Gretka ma takie szwy i NIC na zewnątrz. Jeden supełek o którym nawet
nie było mowy. I nie nosiła kaftana i nie denerwowała się nitkami i nic się
nie sączyło.
Ale - prosze o wybaczenie drodzy weci - trafiła na doskonałego specjalistę
chirurga/położnika/ginekologa od kocio psich spraw. Tyle, że ja takiego
szukałam ponad rok....
Czasem warto dłużej poszukać.
Pozdrawiam
Bożena + 3 ogony
> Ale - prosze o wybaczenie drodzy weci - trafiła na doskonałego specjalistę
> chirurga/położnika/ginekologa od kocio psich spraw. Tyle, że ja takiego
> szukałam ponad rok....
> Czasem warto dłużej poszukać.
Swiete slowa.
I dzielmy sie doswiadczeniami, nigdy nie wiadomo, na jaki problem czlowiek i
zwierz sie wspolnie natkna.
Pozdrawiam,
Iwonka
&Szuszu &Cymeon
> : A powiedz, Traumeel nie bardzo pasuje do tego typu ran?
>
> traumeel ma dzialanie gojace, ale dezynfekujace to chyba nie...
W tym wypadku chodzilo mi wlasnie o gojace...
Mamy piekna ranke do zagojenia :)
> BTW niedawno pomogl mi na uczulenie, ktorego dostalam w miejscu
> zadrapania przez jedna z naszych kochanych bydlat (juz nie
> pamietam, ktora).
To jest genialna masc. Btv: dzieki za poleceni jej.
Wygoila mi slady na rekach po sieczkarni, tj. wscieklej Gasi u weta.
Tylko czy dziala tez na pooperacyjne? W ulotce nic nie ma., a nie mam odwagi
wyprobowac...
Iwonka
&Szuszu &Cymek, coraz wiekszy
> (...)
> A powiedz, Traumeel nie bardzo pasuje do tego typu ran?
Sama nie wiem - Hienia rane po operacji (dużo poważniejszej)
smarowałam Traumelem, a do tej alergii doktor powiedział,zeby nie,
że tylko wysuszać.
> (...)
> Z tego co wiem, nei wyciagneli calosci tam z glebi brzuszka (jaki ona ma
> sliczny brzuszek!)
One tak mają :-))
> A moze jednak kupie, co wlasne, to jest na miejscu i w ogole :)
> Chocby sie mialo nie przydac.
To jest metoda - kup, to nie będą potrzebne :-)
Krycha&Co(ty)
ma sie rozumiec.
: To jest genialna masc. Btv: dzieki za poleceni jej.
: Wygoila mi slady na rekach po sieczkarni, tj. wscieklej Gasi u weta.
: Tylko czy dziala tez na pooperacyjne? W ulotce nic nie ma., a nie mam odwagi
: wyprobowac...
pojecia nie mam. naszym guru od traumeela jest Krycha i to jej
trza dziekowac :)
> > A moze jednak kupie, co wlasne, to jest na miejscu i w ogole :)
> > Chocby sie mialo nie przydac.
> To jest metoda - kup, to nie będą potrzebne :-)
Na psa (za przeproszeniem) urok - rana pooperacyjna pieknie wyschla i
zabliznia sie, obrzmienie jakby sie zmniejsza. Rivanol zdal egzamin
(polecam, tylko uwaga, zolci palce), Szuszunia nielizaca sie rowniez.
Kochana.
To ja kupie ten kaftan :-)
Dziekuje za wszystkie rady,
Iwonka
&Szuszunia &Cymek