--
Pozdrawiam, Aniela
www.arka.strefa.pl
--
Pozdrawiam, Aniela
www.arka.strefa.pl
Kazal czekac i obserwowac czy nic sie z nim nie bedzie dzialo. A jak sie
bedzie dzialo, to wtedy kazal przyjsc.
Jeszcze dzisiaj skoro dzien nastanie udam sie do innego weta, zobacze co
powie, moze mu usunie wszytskie te kleszcze. Ja sama sie za to boje
zabierac, bo nigdy tego nie robilam (to moj pierwszy pies i ma dopiero 8
miesiecy), a podobno jak sie zle wyciagnie kleszcza to mozna zaszkodzic.
Dzieki za opdowiedz.
Pozdrawiam serdecznie
>
>
Temu wetowi 'to podziekuj serdecznie'!
--
Pozdrawiam, Aniela
www.arka.strefa.pl
Jezus maria spac nie moge. To mnie wystraszylas!!!
Jeszcze nie wymiotuje ale goraczka była o godz. 20, przez caly dzien nic nie
chcial jesc a wet dodatkowo stweirdzil, ze boli go brzuch. Dal mu nawet
jakis zastrzyk rozkurczowy.
Kleszcze juz pewnie od paru dni w nim siedza, bo na Mazurach psiak spedzil
tydzien czasu a ja zauwazylam je dopiero dzisiaj jak zdazyly juz wyrosnac na
niezle bydlaki.
Najgorsze jest to, ze ten wet pracuje w jednej z najlepszych klinik
(rzekomo) w Polsce.
>
>
> Wrocilam pare dni temu z Mazur i dzisiaj u mojego bernardyna odkrylam cala
> mase ogromnych kleszczy, wyciagnelam ich okolo 30 sztuk, wiem ze ma ich
> jeszcze sporo. Popedzilam migiem do weta - ten wyjal mu jeszcze pare sztuk
i
> kazal zalozyc obroze Preventic i kazal czekac oraz obserwowac psa.
> Juz dzisiaj mial goraczke i bolal go brzuch, ale wet kazal czekac bez
> badania krwi.
i goraczka jest min objawem babeszjozy (bardzo niebezpieczna choroba
pokleszczowa)
> Czy moze ktos z Was mial problemy z tyloma kleszczami? Jaka jest mozliwosc
> zarazenia jakims chorobskiem?
przy takiej ilosci kleszczy szansa, ze ktorys byl zarazony jest bardzo duza
> Dodam, ze niedawno stosowalam Frontline i niestety okazal sie jak widac
> skuteczny tylko na pchly.
a napewno stosowalas jak nalezy? na kleszcze dziala tylko na miesiac
> Wet powiedzial, ze kleszcze jak sie juz nazra do syta to same odpadaja.
owszem, ale jesli sa napite to mogly tez zarazic psa :(
> Moze ktos zna spodob jak je pozniej po obumarciu usunac z tej masy
siersci?
to ze sie napija i odpadaja nie oznacza, ze umieraja...
> Dzieki za wszelkie info.
> Pozdrawiam serdecznie
pozdrawiam
Agnieszka
> Jezus maria spac nie moge. To mnie wystraszylas!!!
> Jeszcze nie wymiotuje ale goraczka była o godz. 20, przez caly dzien nic
nie
> chcial jesc a wet dodatkowo stweirdzil, ze boli go brzuch. Dal mu nawet
> jakis zastrzyk rozkurczowy.
obawiam sie, ze moze to byc babeszjoza :( a zastrzyk rozkurczowy tutaj nie
pomoze :(
jedz do weta czy innego czy tego i powiedz, ze ma pobraz psu krew do
zbadania czy ma babeszjoze. Na wynik sie czeka jakies 3 godziny i potem
trzeba odrazu leczyc! To nie sa zarty, naprawde mozemy stracic psa :(
pozdrawiam i zycze zdrowia psu
Agnieszka
> Jezus maria spac nie moge. To mnie wystraszylas!!!
> Jeszcze nie wymiotuje ale goraczka była o godz. 20, przez caly dzien nic nie
> chcial jesc a wet dodatkowo stweirdzil, ze boli go brzuch. Dal mu nawet
> jakis zastrzyk rozkurczowy.
Sika na ciemniej niż zwykle? Jest smutny? Jeśli tak, to w dwie sekundy
jedziesz do szpitala psiego i tam już będą wiedzieli co robić. Powodzenia!
Clay
Dzieki wszytskim bardzo bardzo serdecznie.
Oczywiscie krew juz pobrali.
Wyniki beda jeszcze dzisiaj, denerwuje sie jak nigdy.
Dam znac.
Pozdrawiam serdecznie
Ta klinika to Centrum Małych Zwierzat w Lublinie na ul. Stefczyka.
Oczywiscie napisze co z psiakiem jak tylko bede cokolwiek wiedziala wiecej.
Serdeczne dzieki za wszelkie informacje.
Goraco pozdrawiam
Dla zainteresowanych !To chyba jakis cud. Psisko mialo 70 kleszczy w sobie i
po badaniach krwi nic nie wyszlo. Cale szczescie. Powtorze morfologie
jeszcze w sobote.
Pozdrawiam wszytskich i raz jeszcze dzieki za wszelkie info.
>
>
To rzeczywiście cud. W czasie pobytu psa na mazurach sprawdzalaś go
codziennie, czy nie ma kleszczy? Był jakoś zabezpieczony? Teraz pytam z
ciekawości, bo sama mam kudłatego psa i boje się, że nie zdołam znaleźć
kleszca odpowiednio wcześnie.
Pozdrawiam i głaski dla psiny.
wow niezla ilosc !!!! przy tej liczbie to temperature mogl miec tylko od
samej ich ilosci.... retyy ile tych paskudow musi byc w trawie,na
krakach,drzewach ze tak go dopadly....brrrr
duze glaski dla dzielnego psiaka i trzymam kciuki :) zeby wszsytko dobrze
sie skonczylo :)
shida ;) ktora psiakom daje jak dotad obrozki bayera (lub podobne specyfiki)
i na szczescie nie znajduje nawet 1 kleszcza :)
Byłem tam w niedzielę z moją suką dwa dni chodziła trochę osłabiona a w
niedzielę już wyraźnie była słaba. Lekarka zmierzyła temperaturę, pobrała
krew i za 30 minut było wiadomo ze to choroba odkleszczowa. Dostała zastrzyk
i dzisiaj już wariuje normalnie. Mimo wszystko wole jechać tam bo
przynajmniej wszystko mają na miejscu i 24h.
> Dla zainteresowanych !To chyba jakis cud. Psisko mialo 70 kleszczy w sobie
i
> po badaniach krwi nic nie wyszlo. Cale szczescie.
super!
> Powtorze morfologie
> jeszcze w sobote.
koniecznie. Obilo mi sie o uszy tez, ze taki wynik nie zawsze jest
wiarygodny. To, ze nie znaleziono akurat w tej probce babeszji nie oznacza,
ze jej nie ma :(
Pisze to, bo zastanawia mnie goraczka i brak apetytu u psa - a to sa objawy
tej choroby, do tego taka ilosc kleszczy...
Jak pies sie teraz czuje?
> Pozdrawiam wszytskich i raz jeszcze dzieki za wszelkie info.
pozdrawiam
Agnieszka
Wczoraj wet wyciagnal mu wszytskie kleszcze a psiak zdecydowanie odzyl, jest
wesoly, zadowolony z zycia, wrocil apetyt i co najwazniejesze nie ma
goraczki.
Oczywiscie morfologie powtorze w sobote i jeszcze za jakis czas dla
pewnosci.
Pozdrawiam i to bardzo mile, ze sie ktos przejal losem mojego psiaka.
Dzieki serdeczne
Niestety nie sprawdzalam go codziennie, bo bylam pewna, ze nic nie zlapie.
Byl zabezpieczony Frontlinem, ale jak sie okazuje na kleszcze nie
zadzialalo. Wiec albo ten srodek jest przereklamowany albo.... wyjatkowe
bestie na Mazurach zyja.
>
>
I nawet maja ambulans jakby trzeba bylo po psiaka przyjechac. Wczoraj akurat
jak czekalam na wyniki morfologii przywiezli psa w stanie agonalnym,
niestety nie udalo sie go uratowac - tez z chorobskiem od kleszczy. łzy w
oczach - jak sie na cos takiego patrzy. Ale trzeba przyznac, ze w Lublinie
to najbardziej profesjonalan klinika dla zwierzakow
>
>
>
> Niestety nie sprawdzalam go codziennie, bo bylam pewna, ze nic nie zlapie.
> Byl zabezpieczony Frontlinem, ale jak sie okazuje na kleszcze nie
> zadzialalo. Wiec albo ten srodek jest przereklamowany albo.... wyjatkowe
> bestie na Mazurach zyja.
Mój psiak ma obrożę bayera, tydzień temu byliśmy nad Wisłą, tereny gdzie
niestety sporo kleszczy. W domu go obejrzałam i miał na sobie z 8, w tym
jeden u mnie we włosach, musiał przejść z psa na mnie. Wszystkie
kleszcze były takie ledwo żywe, żaden wbity. Dziś znalazłam dwa ususzone
zupełnie. To chyba też z tamtej środy. Więc obroża działa. Nie zmienia
to jednak faktu, że bardzo się boje, tym bardziej po tym co powiedział
mi wet, codziennie mają jednego psa z beszbejozą(może źle napisałam, ale
każdy wie o co chodzi)Mowa o Warszawie.
Chciałam jechać w lato na mazury, ale kiedy czytam, że na psie i to
zabezpieczonym było aż tyle tego, to mi się odechciewa:(
Pozdrawiam
>
Wcale sie nie dziwie, ze sie Pani odechciewa. Ja napewno psiaka nigdzie juz
ze soba nie zabiore w obawie wlasnie przed tymi paskudnymi stworzeniami. Bo
szkoda pozniej calej tej nerwowy i nieprzespanych nocy.
A z tego co mi wet mowil to niestety nie ma 100 % ochrony przed kleszczami.
Mojemu psinie wet zalozyl obroze preventic, ale nie wiem czy to wystarczy.
Prosze dbac o swojego psiaka, bo ja juz morze lez wylalam jak patrzylam na
mojego. Na szczescie na razie wszytsko w porzadku.
Pozdrawiam serdecznie
> >
> Kleszcze sie wykreca, jak srube.
Aha - jak śrubę z lewym gwintem, czyli w prawo
(szkoła wrocławska Szczepana Kawskiego, jedynego
jak dotąd weta na /pl.rec.zwierzaki/).
--
Pozdrowienia,
Viola d'Amore
> Jestem w szoku po przeczytaniu tego.
Spokojnie, to tylko kleszcz! ;)
> To chyba jakis cud. Psisko mialo 70 kleszczy w sobie
> i po badaniach krwi nic nie wyszlo.
Biorąc pod uwagę wielomilionową populację psów w Polsce,
to znalezienie się z własnym psem w tym promilu promila
psów, którym udało się akurat trafić na zarażonego kleszcza
i akurat zarazić się od niego babeszjozą, to dopiero jest
cud... A Aniela straszy, bo tak lubi i pewnie nie wierzy
w cuda.
Inną sprawą jest akurat dopuszczenie do takiego zakleszczenia
u psa. Trutki przeciwkleszczowe kosztują (a ich prewencyjne
działanie jest na dodatek często problematyczne), ale codzienne
dokładne sprawdzenie psa nie kosztuje nic, a efekt tego (przy
odrobinie wprawy) jest pewniejszy dla pieska.
To tylko tak a propos panikarskich krzyków: "Lać Fipronil
ile wlezie - pies może przeżyje, ale kleszcze na pewno nie!"
Użytkownik "Viola d'Amore" <ad...@w.naglowku.pl> napisał w wiadomości
news:3a44ohh82g83.u...@40tude.net...
> Tako rzecze "*Aniela Roehr*":
>
>> Kleszcze sie wykreca, jak srube.
>
> Aha - jak śrubę z lewym gwintem, czyli w prawo
> (szkoła wrocławska Szczepana Kawskiego, jedynego
> jak dotąd weta na /pl.rec.zwierzaki/).
Nie, szkoła leworecznych:))
--
Pozdrawiam, Aniela
www.arka.strefa.pl
> Niestety nie sprawdzalam go codziennie, bo bylam pewna, ze nic nie zlapie.
> Byl zabezpieczony Frontlinem, ale jak sie okazuje na kleszcze nie
> zadzialalo. Wiec albo ten srodek jest przereklamowany albo.... wyjatkowe
> bestie na Mazurach zyja.
napewno to drugie - chociaz u mnie w warszawie ilosc zarazonych kleszczy
jest juz porwnywalna z iloscia na mazurach...niestety
A pamietasz, ze frontline jest tylko na miesiac przeciw kleszczom? Niestety
nic nie daje nam 100% pewnosci, zawsze przy kazdym zabezpieczeniu pies moze
zlapac kleszcza. U moich znajomych to wlasnie psy zabezpieczane lapaly
babeszjoze.
Jak mozesz to najlepiej zakrlop jeszcze raz frontlinem i dokup obroze
Prevetnic - dziala na 4 m-sce kosztuje ok 30 zl i mozna kupic tylko u weta.
Ta obroze i ten preparat mozna laczyc i jest to wrecz zalecane. Wtedy
naprawde jest bardzo duze zabezpieczenie. Tym bardziej, ze bernardyny maja
jednak geste futro.
pozdrawiam
Agnieszka
> Wczoraj wet wyciagnal mu wszytskie kleszcze a psiak zdecydowanie odzyl,
jest
> wesoly, zadowolony z zycia, wrocil apetyt i co najwazniejesze nie ma
> goraczki.
super w takim razie ;) ciesze sie bardzo. Przede wszystkim dlatego, ze
ostatnio mialam niestety okazje spotkac psy po chorobie :( Najczesciej byly
to psy wykonczone, chude takie biedne :(Ale szybko wykryta choroba daje duze
szanse na wyleczenie
> Pozdrawiam i to bardzo mile, ze sie ktos przejal losem mojego psiaka.
> Dzieki serdeczne
za duzo sie slyszy o tych kleszczach i ja jak slysze haslo pies+kleszcz to
odrazu stres. Jakos ani razu nie pomyslalam, ze to ja moge zlapac kleszcza,
ja moge zachorowac, zawsze mysle o psie w przypadku tej choroby.
pozdrawiam :)
Agnieszka
Zakupiłam już i jedno i drugie.
>
>
Podzielam zdanie Pani Agnieszki. Panika jak najbardziej wskazana, bo
uzasadniona w przypadku kleszczy.
>> Spokojnie, to tylko kleszcz! ;)
>
> 70 kleszczy
Niech będzie zatem: spokojnie, to tylko kleszcze! ;)
> Może pamiętasz dyskusję na temat samoyedów do adopcji?
> Napisałaś (dokładnie nie zacytuję), że jestem rozedrganą
> panienką;) W sumie miałaś rację
No to szkoda, że nie napisałam wonczas expressis verbis,
że jesteś rozedrganą panienką. Pewnie się bałam, ze mnie
obsobaczysz za tę "panienkę" :) A dokładny cytat byłby taki:
>> Może odpowiem Ci tak: gdybyś miast kilku rozedrganych
>> emocjonalnie i niespójnych treściowo listów napisała _jeden_
>> a w nim, że - "decyzją sądu samoyedy & co. zostały odebrane
>> hodowczyni i teraz poszukiwani są chętni do ich adopcji",
>> to ja bym ani mru-mru.
> od razu panikuję jak czytam, czy słyszę o kleszcach.
Rozumiem, że w tej panice od razu sprawdzasz dokładnie
swego pieska, czy mu się nie wczepił jakiś krwiopijca?
Taka panika, to ja rozumiem.
> Wczoraj wet mi powiedział, że codziennie mają psa
> z chorobą odkleszczową
Być może, ale wiesz... gdy Twój rozmówca handluje Frontline'm
i obrożami przeciwkleszczowymi, to swój interes ma w rozbudzaniu
i podtrzymywaniu (wszak po miesiącu potrzebna będzie kolejna
porcja trutki na kleszcze, czy kolejna obróżka) kleszczowej
paniki u właścicieli psów.
> a w kłakach mojego psa tak trudno szukać...
Ach, mam 6 psów - w tym 2 i 1/2 kudłate (ten pół, to nomen omen
bernardyn krótkowłosy) i nie jest tak źle. Wystarczy przejechać
powoli ręką po psie, a wyczulona dłoń od razu stwierdzi podejrzaną
grudkę na skórze, nawet gdy kleszcz ledwo zaczął pijaństwo, ukryty
w gęstym futrze. A szukanie "naoczne" to rzeczywiście ciężka -
i prawie beznadziejna - sprawa u kudłacza.