Pozdrawiam gorąco Eliza
Zupelnie nie wiem czy to ma cos wspolnego z przypadkiem Twojej swinki, ale
jedna z moich 'zeszla' w taki wlasnie dziwny sposob... Rankiem zostalem
przez rodzine poinformowany ze cos sie stalo 'malej'. Swinka lezala na boku
z glowa wygieta do tylu, drzala i popiskiwala. Pol godziny pozniej juz nie
zyla. Zupelnie nie bylo wiadomo co sie stalo - wygladalo to na przetracony
kark i nieoficjalnie wszyscy winili psa ktory bardzo lubil zatrzymac sie
przy klatce, tupnac dwoma nogami i patrzec jak prosiaki biegaja w kolko
przerazone. Zastanawialismy sie czy moze swinka tak lupnela lbem w kraty ze
sobie cos zlamala? Nie wiadomo... padaczka mowisz... ?
Z drugiej strony przy ostrym czochraniu po plecach moj stary swiniak, Adolf
trzasl sie, warczal i z emocji gryzl sie w lapke. :)
pozdrawiam
Wojtek
Dnia 02-04-18 21:43, Użytkownik eliza napisał:
> Mam mały problem z moim dzióbkiem.
Czy moglbys sprecyzowac co masz na mysli piszac o nowotworze skory? Bo
jesli to potwierdzona diagnoza to jest ewentualnosc iz jest to guz
zlosliwy i nastapil przerzut do mozgu. Swinka jest dosyc mloda, wiec
przyczyna jej klopotow na pewno nie jest wiek i zmiany z nim zwiazane.
Zwyczajowymi przyczynami padaczki (i atakow epileptycznych) u ludzi i
zwierzat sa: urazy, nowotwory mozgu, zatrucia, choroby ogolnoustrojowe
(np. niewydolnosc nerek lub watroby, nastepuje zatrucie organizmu
produktami przemiany materii i to moze powodowac ataki). Czesto tez
przyczyny nigdy nie uda sie znalezc. I o ile ataki padaczki ktore nekaja
zwierze zaczely sie w dziecinstwie i trwaja przez dlugi czas nie sa
bardzo niepokojace - to gdy zaczna sie w wieku doroslym - jest to
naprawde powod do zmartwienia :(
Gdy po badaniach okaze sie ze przyczyna dotyczy mozgu - to zaczyna sie
klopot... Same ataki, jesli nie sa zbyt czeste - nie powoduja zbytnich
cierpien zwierzatka - najprawdopodobniej traci ono wtedy przytomnosc.
Jednak - kazdy taki atak wiaze sie z niedotlenieniem mozgu, mikrourazami
podczas drgawek. Po pewnym czasie zacznie to doprowadzac do zaburzen,
najprawdopodobniej nieodwracalnych i poglebiajacych sie :((((
Ponadto - wazne jest co wywoluje takie ataki. Jesli jest to guz moze on
powodowac np. bole, rozne inne przypadlosci - kto wie co czuje wtedy
swinka :(((
Niestety - nie powiem Ci czy istnieje leczenie padaczki u swinek
morskich. U psow lub kotow - owszem. Ale swinki sa malutkie, podawanie
im tabletek raczej nie wchodzi w gre bo byloby to meczenie zwierzatka,
nie mowiac o trudnosciach z ustaleniem dawki...
Mysle ze musisz porozmawiac z jakims kompetentnym lekarzem. I zastanowic
sie na spokojnie. Jesli swinka nie cierpi i poza atakami czuje sie
dobrze, ma apetyt, jest wesola a same ataki nie sa zbyt czeste - to
mysle ze nie ma powodu spieszyc sie z podejmowaniem decyzji o eutanazji.
Tym bardziej ze nie ma jeszcze dowodu ze jest to cos groznego. Moja
swinka przez wiele lat miala ataki objawiajace sie utrata przytomnosci a
zyla sobie calkiem dobrze i w doskonalej kondycji.
Jesli jednak widzisz ze zwierzatko siedzi osowiale lub sie trzesie, nie
ma apetytu, ma klopoty z poruszaniem sie - mysle ze powinienes powaznie
porozmawiac z lekarzem.
Tak wogole - to juz dawno powinienes go odwiedzic. Piszesz ze swinka ma
klopoty juz od jakiegos czasu.
Pozdrawiam
Agnieszka