Pozdrawiam,
an...@mentor.waw.pdi.net
Nie wykluczam, ze moze zaczac jej matkowac, choc byloby to bardziej
prawdopodobne, gdyby juz wczesniej miala dziecki.
PW
jest to jak najbardziej mozliwe. oczywiscie na poczatku bedzie prychanie,
ale z czasem moze powstac wielka przyjazn. nie zrazaj sie pierwszymi
niepowodzeniami.
jeden kot w domu sie nudzi, przyda jej sie towarzystwo, a i ty sie ucieszysz
z malego kotka :)
kasica
--
kas...@kasica.net
"ja nie krytykuje, ja tylko apgrejduje grzesiowi mape warszawy"
(c) robmar w samochodzie grzesia
--
MartaP
bi...@poczta.wp.pl
Użytkownik Tuti <an...@mentor.waw.pdi.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:vl7p5.12154$Yl4.2...@news.tpnet.pl...
> Witam Wszytskich,
> mam dwuletnią kotkę, która nie miała małych i nie jestem pewna czy pamieta
z
> dzieciństwa, że inne koty istnieja na świecie ;).
> Pomyślałam, że mogłabym wziąć drugą, malutką kocinę tylko obawiam się czy
> moja jedynaczka zaakceptuje drugiego osobnika?
>
> Pozdrawiam,
> an...@mentor.waw.pdi.net
>
>
>
Żadna reguła. Gdy miesiąc temu brałam do domu malutką Sierściuchę, przez
pierwsze trzy dni Marycha (starsza kota) była śmiertelnie obrażona, co też
skrzętnie okazywała w stosunku do młodej. Fukanie, syki i inne takie.
Po paru dniach wielkie było moje zdziwienie, gdy po powrocie do domu ujrzałam
moje kotki śpiące w najlepszej komitywie, wtulone w siebie. Od tej pory
w zasadzie są nierozłączne :-) Tłuką się, ile wlezie, ale śpią razem, Marycha
wyraźnie matkuje młodej, która skwapliwie ssie jej cyca (btw, czy ktoś mi
może powiedzieć, czy takie coś może być dla koty szkodliwe?).
Podejrzewam, że sporo pomógł w tym dwutygodniowy pobyt kocich u mojego
znajomego, gdzie musiały zjednoczyć siły przeciwko mieszkającej u niego
kotce, bardzo wrogo do nich nastawionej :-) W jedności siła, jak się okazało.
Pozdrawiam i życzę powodzenia :-)
Asia
--
----/-\-$-|-/-\ -- [ Asia Jędrychowska ] - [ as...@kociefutro.w.pl ] ----
"I think that if cats were double the size they are now, they'd probably
be illegal. But if dogs were even three times as big as they are now,
they'd still be good friends. Go figure." -- Douglas Coupland
Kotka znajomej od takiego matkowania dostała laktacji, a potem zapalenia
gruczołów mlecznych. Musiała chodzić nawet w kaftanie, żeby młody nie miał
dostępu. Zatem, po prostu obserwuj, czy coś złego nie zaczyna się dziać.
--
Z pozdrowionkami,
Agnieszka (od kota Chestera)
Dzięki. I tak w najbliższych dniach wybieram się do weta, on obejrzy obie
koci dokładnie. :)
Asia (głaski dla Chestera)
--
----/-\-$-|-/-\ -- [ Asia Jędrychowska ] - [ as...@kociefutro.w.pl ] ----
The fact that no one understands you doesn't mean you're an artist.
A propos jednoczenia sil. Mlodsi grupowicze pewnie juz nie pamietaja tych
czasow, ale w polowie lat 80., gdy jeszcze ubecja scigala dzialaczy
Solidarnosci, przyjaciele udostepnili lokum ukrywajacemu sie Zbigniewowi
Bujakowi, w zamian za opieke nad ich kotem - sami jechali akurat za granice.
Jakims trafem ubecja namierzyla Bujaka i zrobila nalot, z wywazaniem drzwi,
gazem lzawiacym i wszystkimi takimi akcesoriami. Przerazony kot czmychnal jakos
miedzy nogami zomowcow do piwnicy, gdzie siedzial przez pare dni, dokarmiany
przez zyczliwa sasiadke. Gdy wreszcie zorientowano sie w sytuacji, zostalem
wezwany na pomoc, jako jedyny bliski czlowiek majacy kota, a wiec wiedzacy, co
trzeba robic. Przewiozlem Kleske (imie od kleski zywiolowej w postaci ostrej
zimy 1978/79) do domu, gdzie musialem ja jakos pogodzic z moimi dwiema kocicami.
Przez kilka tygodni panowalo zawieszenie broni, tzn. wzajemne omijanie sie obu
stron i posykiwanie z daleka. Kleska byla caly czas raczej w pozycji
defensywnej. Przyjaciele wrocili wreszcie do Polski, gdzie juz na granicy
zostali zapudlowani. Po wyjsciu z, nomen omen, kicia, pojawili sie u mnie po
kota. Siedzimy, gadamy, i nagle potworny jazgot. Widze, jak moje koty pedza
nieprzytomnie przez cala dlugosc mieszkania, a na karkach siedzi im Kleska,
ktora po prostu w obecnosci swoich panciostwa poczula sie nagle silna i
postanowila odegrac sie za kilka tygodni pokory. Mysle, ze jej sie to nalezalo
:-)
PW
I jeszcze jeden przyklad aliansu.
Rzecz dziala sie latem, wiec okna byly uchylone na tyle, zeby koty nie fruwaly,
a zeby szlo powietrze.
W ktoryms momencie uslyszalem okropny halas i zobaczylem, ze do okna w kuchni
pedza zgodnie moje kocice i Kleska - celem byla jakas nieszczesna sikorka, ktora
przez pomylke wleciala do srodka. Zdazylem zlapac Kleske w jedna reke, jedna z
kocic w druga, zas ostatnia trygrysice po prostu musialem wykopywac z kuchni
noga, walczac jednoczesnie z szamoczacymi sie kotami w rekach. Sikorke wyrwalem
doslownie z ich zebow. Wystawilem reke z ptakiem na zewnatrz, a ten jeszcze
dluga chwile siedzial mi na dloni, dyszac i uspokajajac sie przed odlotem.
Tak wiec, nawet zwasnione strony nie zwazaly na siebie, lecz wspolnie gonily za
wrogiem.
PW