Marta
Tutaj to wyglada na instynkt lowiecki , pewnie jest z takich psow, ktore
"rozpiera" energia, albo nawet "rozrywa". Nie jestem pewna czy o tej samej
obrozy elektronicznej mowimy ale jezeli chodzi o ten drut wokol domu i pies
dostaje "wstrzasik" jak docodzi do tego druta, to nie polecam. Wrecz
przeciwnie, bardzo odradzam. Pies musi sie najpierw sluchac i byc wyuczony, ze
tam nie wolno i koniec. Ta obroza ma tylko przypominac o granicach gdzie wolno
a gdzie nie. Dla tak energicznych psow jak twoj, mozesz zapomniec. Lekki
wstrzas da sie przezyc a ile radosci w gonieniu za kurami, czy cokolwiek tam
sie napatoczy. Trening i jeszcze raz trening.
Czasami osiagnie sie minimum satysfacji, tak jak ja to osiagnelam. Jak wrzasne
z calej sily w plucach za psem, to on wie ze to jest juz za duzo i stanie w
miejscu, ale jak zobaczy cos do pogonienia to moge wypluc moje pluca a on i tak
sie nie poslucha. Jedynie to skruszony przyjdzie do mnie, bo nie wie czy dalej
jest moja slodka psina czy nie.
W twoim przypadku jedynie plot moze uratowac kury sasiada, podobnie jak u mnie
uratowal wszystkie koty w okolicy.
Eva
=====
http://home.infospace.com/evajb1
Marta
Evajp napisał(a) w wiadomości:
<19981026075334...@ng-fi1.aol.com>...
No jezeli ma mozliwosc biegania samopas przez dwie godziny,.
> Oczywiscie potem uciekala mi, ja ja gonilam itp. W koncu dostala
>smycza przez tylek.
Zaprpopnowala Ci swietna zabawe - gonitwe. Podjelas ja i "bawilas
sie" przez jakis czas, a pozniej ja za to skarcilas.
Psica teraz wie, ze powinna uciekac jeszcze szybciej, to zabawa bedzie
dluzsza, i najlepiej jakbys nie mogla jej zlapac, bo wtedy dostaje
bicie. Postaralas sie, to i masz efekty. :-)
Lepiej by bylo jakbys to Ty jej uciekala (sprobuj), moze zacznie Cie
gonic i zawsze mozesz uciekac w strone domu.
A tak poza tym, to odnosze wrazenie, ze smycz suce kojarzy sie z
biciem, a nie przyjemnym spacerem z wlascicielem.
> Myslalam o obrozy elektroniczniczej, nie wiem, czy to dobry pomysl,
>ale jestem juz calkowicie zalamana.
Tak powaznie teraz mysle, ze zanim zdecydujesz sie na obroze
elektroniczna, proponowalabym zafundowac suce szkolenie w jakiejs
dobrej szkolce.
Psica sama z siebie madra i usluchana nie bedzie - to wymaga z Twojej
strony duzo, duzo pracy i czasu. Naprawde polecam szkolenie
posluszenstwa.
Zamiast zakladac psu obroze, zakladaj jej kaganiec. Skutek (kury)
identyczny, a nie sprawi psu bolu.
Pozdrawiam
Maciachowa
+----------------------------------------------------+
# name --==+> Maciachy III #
# mail --==+> maci...@friko2.onet.pl #
# homepage --==+> http://friko2.onet.pl/ld/maciachy #
# <w przygotowaniu> #
+----------------------------------------------------+
> Slyszalam tylko o czyms takim,
>ale nie wiem czy to jest jednoczesnie humanitarne i skuteczne.
Tak samo humanitarne jak bicie psa. Przeciez zamiast batem, "walisz" w
psa pradem. To twoja decyzja.
Skuteczne tez tak samo jak bicie psa. Jak pies bedzie wiedzial, ze
jest bez obrozy to i tak sie nie bedzie sluchal. Lepiej go wyszkolic
w posluszenstwie i bedzie po problemie.
Chyba bede chodzic
>na spacer z kieszeniami wypchanymi parowkami......
>
No i tutaj juz mi to lepiej brzmi. Moze niekoniecznie parowki, ale
lepiej jest miec nagrody w rece niz pilota od obrozy. I jak pozytywnie
sie psu skojarzysz ;-)
>Mam ogromny problem z moja suczka. Jest to 16 miesieczna wyzlica,
[CHLAS]
>Blagam, pomozcie, bo zje wszystkie kury w sasiedztwie.
>
>Marta
>
Nic Ci nie pozostaje tylko wybudowac sąsiadom ogrodzenie :-/
Poki co, radze wyprowadzac psa jedynie na smyczy, a jak ciotka przejdzie
to wtedy luzem. A mysle ze przejdzie, bo 16 miesiecy to jest najgorszy okres.
Odradzam bicie psa. Odpowiedni, grozny ton glosu zrobi swoje.
M a r k
Marta Skorupska wrote:
> Piszac "obroza elektryczna" mialam na mysli obroze,
W stosunku do wyżła stanowczo odradzam ze względu na ew. pozniejsze
uboczne skutki psychiczne.
To jej, wg Ciebie szaleństwo jest najzupełniej normalnym przejawem instynktu
mysliwskiego.
Pies mysliwski z instynktem polowania potrafi byc nawet do kilku dni
"nabuzowany" po wyczuciu zwierzyny/ptactwa na terenie, na ktorym przebywa.
Mszcza sie w tej chwili poprzednie jej samodzielne wycieczki, na ktorych
na pewno juz cos kiedys upolowala.
Mozesz jedynie ukierunkowac jej energie na cos innego "z ruchem" (agility?,
flyball?),
przedtem szkolac ja w posluszenstwie juz nie sama, a u dobrego instruktora.
Sprobuj takze poszukac w swoim otoczeniu jakiegos mysliwego, powinien
udzielic Ci nieco indywidualnych, konkretnych rad jak troche uspokoic
ten instynkt.
Poki co, zostaje Ci dluga smycz.
--
Pozdrawiam
Gabi
http://www.psy.info.pl
mailto:ma...@psy.info.pl
>Mozesz jedynie ukierunkowac jej energie na cos innego "z ruchem" (agility?,
>flyball?),
Nigdy nie slyszalam o czyms takim, co to jest ?
Najchetniej kupilabym sztucznego zajaczka... Chociaz nie wiem, czy
spodobaloby jej sie to, bo prawdziwych jej u nas pare sztuk.
Dzis rano na spacerze paradowala w kagancu i byla potwornie nieszczesliwa (w
przeciwienstwie do kur sasiada). A przed wieczornym spacerem wpycham mezowi
do kieszeni paluszki (najwiekszy przysmak Kairy).
Wiem, ze samo pomyslenie o obrozy bylo okropne i wstydze sie tego
(zwlaszcza, ze nie wiedzialam, jak to dziala)
Ale to jest tak samo, kiedy przychodze z pracy do domu i widze smieci
wywalone z kosza, pogryziony koszyk wiklinowy i na wpol zjedzonego pomidora
(albo wygryzione lozko i zjedzona ukochana maske do nurkowania mojego meza -
jak to sie zdarzylo, gdy miala 6 miesiecy) - wtedy mam ochote ja udusic albo
utopic. Ale wystarczy, ze przyjdzie do mnie ze skulonymi uszami, wybalusza
oczy, siadzie i zacznie machac tymi swoimi dlugimi lapskami, od razu mi
przechodzi. Jest to chyba najbardziej kosztowny w eksploatacji pies, ale
kochamy ja bardzo bardzo. Tylko czasami maz sie odgraza, ze kupi sobie
buldoga, z ktorym nie bedzie musial gonic po lesie i nie bedzie musial
specjalnie dla niego jezdzic na rowerze o 8 rano w sobote. Ale i tak wiem,
ze zartuje....
>Nigdy nie slyszalam o czyms takim, co to jest ?
W baaardzoo duzym skrocie - zabawa z psem w... szkolenie wlasnie ;-)
Bawisz sie z psem i dajesz mu zadania do wykonania, rozne zalezy od
tego co wybierzesz. Pies szczesliwy i wybawiony, nie bedzie w domu
znajdowal zabawek typu maska do nurkowania, tylko odpoczywal po
ciezkiej zabawie i czekal na kolejne spotkanie "zabawowe" z
czlowiekiem.
>Dzis rano na spacerze paradowala w kagancu i byla potwornie nieszczesliwa (w
>przeciwienstwie do kur sasiada).
Moja suka od dwoch tygodni chodzi w kagancu (wiem, wiem ze pozno sie
za to wzielam, ale wzielam w koncu) i juz przestala byc nieszczesliwa.
Chociaz musze przyznac, ze pierwszy tydzien noszenia kaganca przez
psice przezylam ciezko. Caly czas mialam wyrzuty sumienia, ze *taka
straszna krzywde jej robie* ;-)
Ale moim zdaniem lepszy kaganiec i mozliwosc niuchania w lesie w
kazdym miejscu, niz smycz i mozliwosc swobody tylko na dlugosc smyczy.
Ponadto w kagancu psica nie zjada smieci znalezionych i pachnacych
niebianskim przysmakiem.
Przynajmniej nie zje zadnej trutki wylozonej przez *zyczliwych*
sasiadow, jak to sie zdarzylo psu znajomej.
> A przed wieczornym spacerem wpycham mezowi
>do kieszeni paluszki (najwiekszy przysmak Kairy).
Mozesz tez podawac jej przysmak przez kaganiec - pozytywnie jej sie
"namordnik" skojarzy. Np zawsze przy zakladaniu kaganca - przysmak na
jego "dnie".
> Tylko czasami maz sie odgraza, ze kupi sobie
>buldoga, z ktorym nie bedzie musial gonic po lesie i nie bedzie musial
>specjalnie dla niego jezdzic na rowerze o 8 rano w sobote. Ale i tak wiem,
>ze zartuje....
No chyba ze maz uwielbia zwierze, ktore glosno chrapie. ;-) Jezeli
tak, to polecam, spac jednak w poblizu buldoga sie nie da (slowa
hodowcy buldogow spotkanego na wystawie psiej).
Nie tylko ze buldogi glosno chrapia, ale maja okropny gaz i po prostu nie da
sie wytrzymac w jednym pokoju z takim osobnikiem. O spaniu na pewno nie ma
mowy.
Eva
=====
http://home.infospace.com/evajb1
Evajp napisał(a) w wiadomości:
<19981027070329...@ng92.aol.com>...