> na czym to zjawisko polega, czy mozna to "naprawic" ?
Nie można, to genetyczne. Nie należy rozmnażać zwierząt z tą wadą.
Prawdopodobnie powstaje rozmanżaniu kotów zbyt blisko spokrewnionych.
Krycha
> >Nie można, to genetyczne.
> mowimy o czyms innym, moj przypadek zostal "nabyty"....
Myslalam, ze chodzi o wade, ktora uwazano kiedys za typowa
dla kotow syjamskich, teraz juz wlasciwie wyeliminowana.
> > Nie należy rozmnażać zwierząt z tą wadą.
>
> zdecydowanie o czyms innym, chodzi o pofaldowanie wyczuwalne po mocnym
> przejechaniu reka z uciskiem ogona
Aaa, to musisz zapytac dobrego chirurga. Ale jezeli to juz zagojone,
i kotu nie przeszkadza, to po co go meczyc?
Krycha
Moja ciotka ze wsi miala czasami zwyczaj wyrzucac upartego kota
z mieszkania wlasnie za ogon :) Ktoregos dnia wlasnie zlamala mu
ogon w trakcie tej operacji...No i stalo sie, kot mial zlamany
ogon. Potem zyl dlugo i szczesliwie, ale czy daloby sie to naprawic to
nie wiem. Mielismy na wsi tez kiedys kota na ktorego w dziecinstwie
usiadla krowa i mial taki przekrzywiony lepek na bok pod sporym katem.
Jak sie patrzyl z takiej pozycji na czlowieka wydawalo sie ze kot
ma zabojcza madrosc (kot filozof). Ale mu to nie przeszkadzalo, brykal
tak jak inne koty (zginal tragicznie po bliskim spotkaniu IV stopnia
z jakims wsiowym kundlem - szkoda).
Tomek
to moze sam wyjasnij. ja mam wrazenie, ze moje koty nie maja "zlamanych
ogonow", ale trudno mi miec pewnosc, skoro nie wiem, o co chodzi. ale ja ich
nie "wystawiam" :)
kasica
--
kas...@kasica.net
music, dancing in the night, we can get so high,
for no reason no long stop, now's the time to go to the top.
hm. podejrzewam, ze chodzi o pozostalosci jakis wczesniejszych urazow, moze
niektore sa takie "same z siebie". nie sadze, zeby to sie dalo
wyeliminowac, bo niby jak?
e, nie wierze, zeby bylo tak latwo uszkodzic kotu ogon. btw. czy az tak
bardzo zalezy ci na absolutnej bezblednosci budowy twojego kota?
>wrecz moglbym zalozyc sie ze nie ma na grupie kota bez "zlamanageo ogona"..
Z ciekawosci sprawdzilem swoje kiciaki. I faktycznie - jedna ma
zgrubienie na spodzie ogona niedaleko od nasady. Hmmm... Nie wyglada,
zeby ja to bolalo przy dotknieciu. Ale na to, co one ze soba
wyprawiaja, to jeden zlamany ogonek to zdecydowanie ponizej normy ;)
Pozdrawiam,
Jarek + Kluska + Kruszynka
"mikroskopijne" to musza miec. w koncu ogon to kawalek kregoslupa. sklada
sie z kregow :)
>
>>"mikroskopijne" to musza miec. w koncu ogon to kawalek kregoslupa. sklada
>>sie z kregow :)
>
>tak to jest jak czegos nie mozesz zwyczajnie pokazac.. ;) no moze nie
>az tak mikroskopijne...
Ja nie mowie o zadnych mikroskopijnych nierownosciach. Mowiac scisle,
to ten ogonek wyglada jakby w jednym miejscu byl zgiety pod katem
prostym w gore (w kant jak od ekierki, nie lagodnie). Jeszcze niedawno
kiciakowa tego nie miala, bo ja wyczesywalem z pchel (lacznie z
ogonem), i chyba bym cos zauwazyl.
Pozdrawiam,
Jarek +2 kicie, ktore energia roznosi jak nie moga latac po ogrodku