Niniejszy post piszę niejako w formie apelu do osób, które mają możliwość
zadziałania w kwestii jak w temacie.
Sprawa dotyczy sklepu zoologicznego "Bananowe Zoo" w Tesco przy Kapelance, a
właściwie zachowania i kompletnej
bezmyślności pracowników ww. sklepu. Sklep para się sprzedażą zwierząt w tym
fretek, z których potrzebami i zachowaniem
z racji zainteresowań i w związku z faktem posiadania stadka młodziutkich
szczeniąt frecich zdążyłem się już dobrze zapoznać.
Sprawą młodziutkiego (za młodego do sprzedaży) tchórzyka zainteresowałem się
około tydzień temu, gdy chcąc sprawdzić czy
w sprzedaży są już młode natknąłem się na niego we wspomnianym wyżej
sklepie. Na pierwszy rzut oka zauważyłem że fretka
jest za mała, sprzedawca zapytany o wiek podał że młody ma 7 tygodni, choć
na oko widać było że jest dużo młodszy.
(Dla niezorientowanych podam tylko że szczenie fretki do 8 tygodnia powinno
przebywać przy matce tak aby mogło być przez nią
karmione). Jednak przede wszystkim poraziło mnie to co zobaczyłem w
maleńkiej klatce w jakiej przechowywany był maluch. Otóż
zwierzaczek nie miał w poidełku ani kropelki wody, miski były całkowicie
puste, a do jednej z nich mały zdążył nasiusiać...
Zwierzątko dość ciężko oddychało przez sen. Dotykając szybę wyczuć można
było wyraźnie że w odgrodzonym pomieszczeniu
temperatura jest naprawdę wysoka wytworzona przez lampy jakie pięknie
eksponują zwierzaczki fundując im jednak niemałe piekiełko.(Dla
niezorientowanych podam że dorosła fretka nie toleruje temperatury powyżej
27 st.c.)
Tego dnia zwróciłem uwagę na ten stan rzeczy długowłosemu pracownikowi
sklepu. Przeprosił - przyznał że zwierzaka doglądał około 3 h wstecz jednak
natychmiast poszedł do malucha i dopełnił swoich obowiązków.
Pomimo iż sytuacja ta nie spodobała mi się bardzo gdyż dziwne było dla mnie
aby zwierze ważące 10 dkg wypiło w ciągu 3 h zawartość 150 ml poidełka,
uznałem to za wypadek przy pracy sprzedawcy i uznałem że niefortunny
sprzedawca poprawiając swój błąd zastanowi się następnym razem nad
konsekwencjami takiego działania.
(Dorosła fretka przetrzymywana w pomieszczeniu musi mieć zagwarantowany
dostęp do wody i do pokarmu przez cały dzień. Te zwierzęta mają bardzo
szybką przemianę materii i w związku z tym dojadają sobie przez cały dzień.
Konsekwencje nie karmienia albo zagłodzenia młodej fretki mogą być
nieodwracalne nawet po kilku godzinach.)
Dzisiaj okolo 19 idąc na zakupy do tesco zastałem w klatce maluszka podobny
obrazek - wywrócone obie miski, dwóch sprzedawców - ten długowłosy i drugi
kurdupelek z włoskami na żelu i kilogramem samoopalacza na gębie.
Fakt że nie podoba mi się to że zwierze trąca nosem pustą miseczkę zgłosiłem
odrazu. Zostałem natychmiast zignorowany przez kurdupla, ten z długimi
włosami uciekł na zaplecze. Wydawało mi się że może poszedł naprawić swój
błąd, jednak jakież było moje zdiwienie gdy zobaczyłem wychodząc po około
godzinie z tesco że mały nadal nic w miskach nie ma...
Natychmiast poprosiłem kurdupelka z żelem we włosach aby dał małemu coś do
picia. Drugi sprzedawca odrazu uciekł. W odpowiedzi usłyszałem że on ma
klientów i nie ma czasu teraz, że on ma przykazane że ma dawać jeść i pić 2
razy rano i popołudniu i tak daje. Gdy zacząłem mu tłumaczyć że tak nie
można zaczał sie zachowywać agresywnie, gdy zapytałem go jakby się czuł
jakbym go bez wody zamknął w gorącym pomieszczeniu odpowiedział że jak w
solarium i zaczął się przy klientach głośno śmiać. Wychodząc poprosiłem
roześmianego sprzedawcę raz jeszcze żeby dali małemu pić i zapytałem czy to
takie śmieszne wg niego że się maluch męczy - odparł "idź już idź".
Wyszedłem, bo bałem się że kurdupla gnoja zaraz trzepnę a biorąc pod uwagę
stosunek mojej masy do jego (ok 2 do 1) zabiłbym gnoja jednym prostym a
fretka by na tym nie zyskała.
Dlatego proszę wszystkich ludzi, instytucje, organizacje, dziennikarzy,
stowarzyszenia, aby przyjżeli się działalności takich podejrzanych sklepików
jak ten w Tesco gdzie mamona liczy się bardziej niż życie zwierzaka, gdzie
niekompetentny sklepikarz naraża zwierzęta na cierpienie i naraża ich
zdrowie. Zastanawiam się również czy wzorem USA czy bardziej cywilizowanych
krajów europy zachodniej nie dałoby się powołać funkcjonariusza Policji do
takich spraw, który karałby niekompetentnych hodowców, sklepikarzy oraz
właścicieli zwierzaków, którzy przez swoją niewiedzę narażają je na
cierpienie a nawet śmierć bo takie rzeczy również się w zoologikach
zdarzają.
Niniejszy apel kieruję również do wszystkich właścicieli fretek którym
nieobojętny jest los tych wspaniałych zwierzaków aby nachodząc i kontrolując
ten sklep doprowadzili do tego że zwierzaki będą miały zagwarantowane
właściwe warunki.
Sklep to:
Bananowe Zoo - w TESCO NA KAPELANCE
Dane firmy podaję bo może ktoś z zainteresowanych tematem będzie pracował w
urzędzie lub instytucji i będzie miał okazję "dokładniej przyjżeć się"
prowadzonej przez nią działalności:
Sklep Prowadzi firma:
"Tantor"
Petronela Pietruszka
ul. Justowska 5a
tel. 638 54 89
> Niniejszy apel kieruję również do wszystkich właścicieli fretek którym
> nieobojętny jest los tych wspaniałych zwierzaków aby nachodząc i kontrolując
> ten sklep doprowadzili do tego że zwierzaki będą miały zagwarantowane
> właściwe warunki.
>
> Sklep to:
>
> Bananowe Zoo - w TESCO NA KAPELANCE
>
> Dane firmy podaję bo może ktoś z zainteresowanych tematem będzie pracował w
> urzędzie lub instytucji i będzie miał okazję "dokładniej przyjżeć się"
> prowadzonej przez nią działalności:
>
> Sklep Prowadzi firma:
> "Tantor"
> Petronela Pietruszka
> ul. Justowska 5a
> tel. 638 54 89
>
A moze wrzuc to na niusy pl.regionalne.krakow
Jak im kilkadziesiat osob przewali sie z awantura przez sklep, to moze
cos dotrze do pustych lbow. Mozna zglosic do strazy miejskiej,
krakowskiego TOZ, czy innej organizacji prozwierzecej.
Pozdr.
EwA
> Bananowe Zoo - w TESCO NA KAPELANCE
> Sklep Prowadzi firma:
> "Tantor"
> Petronela Pietruszka
> ul. Justowska 5a
> tel. 638 54 89
Na priv wysylam Ci namiary na ludzi z Empatii w Krakowie, poprosze ich,
zeby sprawdzili ten sklep. Niestety w wielu miejscach sytuacja wyglada
podobnie. Te akwaria z lampami to jest norma. :-(
gzyra
http://empatia.pl
Eli
a może.. jak.. to może cos dotrze.. można...
pewnie ze mozna tylko trzeba chciec a nie miec podejscie tak jak ty..
sam zamiast cos zrobic (niestety) przeslalem ten wątek do mojej super fajnej
koleżanki, która wziela sprawe w swoje ręce: zadzwoniła do Petroneli
Pietruszki, przedstawiając sie jako dziennikarka i zapewniła wlascicielke
sklepu ze jak sytuacja sie nie zmieni to dowiedzą sie o tym media. proste?
proste - wystarczy chwycic za telefon..
Pietruszka powiedziala ze nic nie wie o biednej fretce bo ona byla wczoraj z
dzieckiem w szpitalu costam, ale ze zajmie sie sprawą.
oby..
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
jak do pietruszki zadzwoni kilkadziesiat osob to moze zmieni podejscie i
zatrudni odpowiednich ludzi do sklepu.. naprawde afere z tego mozna bardzo
latwo zrobic.
> Wyszedłem, bo bałem się że kurdupla gnoja zaraz trzepnę a biorąc pod uwagę
> stosunek mojej masy do jego (ok 2 do 1) zabiłbym gnoja jednym prostym a
> fretka by na tym nie zyskała.
Na drugi raz, nie zawracaj sobie głowy gadaniem z "siłą roboczą". :>
Od razu każ wołać kierownika działu i sklepu i opitalaj obu od dołu do góry,
grożąc nasłaniem prasy i poinformuj, że zgłaszasz sprawę do TOZu.
Poza tym, zgłoś faktycznie do lokalnego oddziału TOZu, lub napisz do kogoś
z Empatii ( http://empatia.pl/ ), może sami się zajmą, albo przynajmniej
poradzą Ci gdzie to konkretnie zgłosić.
--
Edyta Czyż
>>Sowa<<
Kłamie ten, co zna słowa, a nut nie pamięta. Leśmian
Ja jeszcze wczoraj pisałem do TOZ ale okazało sięże w Krakowie choć to dość
spore miasto nie mają oddziału a to co mieści się w Krakowie na Floriańskiej
to jedynie jakieś koło które niewiele może w tej kwestii uczynić. Doradzili
mi co prawda jak zainterweniować prawnie i to już uczyniłem, jednak na
rezultaty poczekam zapewne długo a cała sprawa jak to niestety odbywa u nas
w kraju zapewne rozejdzie się po kościach. Jedynym plusem wynikającym z tego
całego zamieszania będzie chyba tylko to że może właścicielka sklepu
odpowiednio ukarze matoła który ze swoim podejściem nie powinien rowów kopać
a co dopiero pracować w sklepie z bądź co bądź wymagającym "towarem"...
Dziękuję tym samym wszystkim którzy z racji dobrej znajmości zagadnień
prawnych czy sposobów załatwiania takich spraw właczyli się w tę akcję i
doprowadzili do tego że nagle na wyżelowanego konusa wsiadło kilka osób z
właścicielką sklepu włącznie. Mam nadzieję że teraz zwierzaczkom w tym
sklepie warunki choć odrobinę się poprawią co było celem działań podjętych
przeze mnie w temacie.
Jeżeli jest na łamach grup dyskusyjnych osoba która pomoże w sformuowaniu
stosownego doniesienia do prokuratury proszę o kontakt na maila:
pomoc prawna oczywiście zostanie odpowiednio wynagrodzona...
> Ten sklep ma może w sumie 15m2 powierzchni nie ma tam kierowników są tylko
> dwaj sprzedawcy upakowani w ciasnym pokoiku i towaru po sufit na jakies
> 3m. Jeżeli zdaje ci się że nie pytałem o kierownika czy właścicela to się
> grubo mylisz.
Ale ja Ci nic nie zarzucam, po prostu Tesco w którym czasami bywam, to duży
hangrowiec z liczną obsługą podzieloną na działy. Myślałam, że cała sieć tak
wygląda.
Nie masz się co denerwować, ja Cię popieram i uważam, ze bardzo dobrze że
zareagowałeś.
Trzymam kciuki za polepszenie sie warunków sprzedawanych fretek, skoro juz
sie wzięto za ich sprzedawanie w takich miejscach. :-/
nie wiem czy w tego typu "punktach sprzedazy" nie bywa to stadnardem:(..
Lodz, sklep zoologiczny w markecie, na oddzielonym szklana sciana metrze
kwadratowym(!) sprzedaje sie pieski. Swego czasu widzialam tam 2 yorki i
chinskiego grzywacza, miska w ktorej powinna byc woda byla pusta..co chwile
ktorys z maluchow zagladający do tej miski. Zwrocilismy uwage ze szczenieta
nie maja wody. Nie wiem czy cos z tym zrobili ( i w jakim czasie) czy
nie....
Ostatnio widzialam za ta szklaną sciana samotnie siedzacego...amstaffa..Z
tego co wiem siedzial tam mniej wiecej od dwoch tygodni (jak przebiega
socjalizacja tego psa w dodatku tej rasy nie skomentuje juz:(
A ja Was nie rozumiem: widzicie takie cos, nie robicie z tym
kompletnie nic, a potem przychodzicie sie wyzalic jacy to oni
zli dla zwierzat sa. Sadzicie moze, ze od posta na niusach ta
zwierzyna nagle poczuje sie mniej spragniona czy co?
Kira
--
/O)\ "I am what I am, I do what i want"
\(O/ CyberPrzestrzen Kiry: www.cyber-girl.net
> A ja Was nie rozumiem: widzicie takie cos, nie robicie z tym
> kompletnie nic, a potem przychodzicie sie wyzalic jacy to oni
> zli dla zwierzat sa.
Przepraszam - a co proponujesz?
Zamieszkac w tym sklepie?
Pilnowac i awanturowac sie o kazda miske wody dla zwierzat?
O ich warunki?
Niestety - prawo mamy jakie mamy i nim nie ma sie co podpierac, a jak ktos
wsadza do takiej klatki psa i go w takich warunkach sprzedaje - to
widocznie ma taka mentalnosc i zadne pogaduszki czy awantury tego nie
zmienia.
Bo jak tylko wyjdziesz ze sklepu - wszystko wroci do "normy".
Gdyby bylo inaczej - sklepy sprzedajace zwierzeta w skandalicznych
warunkach nie mialyby racji bytu.
A maja - i prosperuja swietnie.
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN_TO z adresu.
> A ja Was nie rozumiem: widzicie takie cos, nie robicie z tym
> kompletnie nic, a potem przychodzicie sie wyzalic jacy to oni
> zli dla zwierzat sa. Sadzicie moze, ze od posta na niusach ta
> zwierzyna nagle poczuje sie mniej spragniona czy co?
Sluchajcie, zawsze warto reagowac. Poza tym, polecam:
http://empatia.pl/str.php?dz=25&id=180 - "OPINIA PRAWNA
dotycząca instrumentów prawnych, które mają zastosowanie w razie
przetrzymywania zwierząt w sklepach zoologicznych w warunkach
narażających je na cierpienia fizyczne i psychiczne"
Wciaz zbiermay podpisy pod petycja: http://empatia.pl/str.php?dz=8 -
jest juz troche podpisow - jesli uzbiera sie wiecej, bedzie mozne znow
sprawe ruszyc.
gzyra
http://empatia.pl
jak juz pisalam wyzej..zwrocilismy uwage obsludze, ze psy "NIE MAJĄ wody".
Tę uwage zwrocilismy w sklepie pelnym(!) ludzi, pelnym rodzinek z dziecmi,
ktorych rodzice co chwila.."patrz jaki ladny piesek..jak strzyze
uszkami"..bla bla..bla...Ale NIKT z tych osob nie zauwazyl, ze z tych
ladnych pieskow co chwile ktorys zaglada w suchą jak pustynia miskę.
Pogratulowac rodzicom wychowywania dzieci w szacunku do zywej istoty
(traktowanej w takim przypadku jak pluszak), ale nie moje dzieci nie moj
interes. Po prostu zal mi sie zrobilo psow. I nie wiem czy nie jako jedyna
patrzylam na to wszystko smutnym wzrokiem..bo reszta czula sie chyba jak w
ZOO (gdyby nie bylo szklanej szyby rzucali by pewnie nadgryzione cukierki).
Szyby tluc nie zamierzalam..w mysl akcji "uwolnic yorki" (cos to da?) ..To
jest "przemysl"..marketing. (szkoda ze oparty na wykorzystywaniu zywego
stworzenia..ale tak po prostu jest:(...
Zastanawiam sie tylko jak czuje sie hodowca (bo to psy z papierami)
sprzedając caly miot do sklepu (po nizszej cenie ale przynajmniej za jednym
zamachem problem z glowy)...a moze nic nie czuje?..
Osobiscie balabym sie kupic tam szczeniaka...z obawy ze sie psu siedzacemu
jak malpa za szklana szyba iles tam czasu cos we lbie moglo namieszac:(...