co nie znaczy, ze ta gasnica chcial zabic nieszczesnego Zakanapnika.
Nie kasuj sobie tago maila, moze bedziesz chciala przypomniec sobie te dobre
czasy... ;))) jak kicie sie lepiej zadomowia.
Widocznie potrzebuja wiecej czasu - a wtedy sie "ujawnia" w calej
okazalosci - cierpliwosci!
Ani
ROTFL
Dzieki za slowa otuchy :))
Dajcie znac jak sie zmaterializuja ;)
Ani
Gratuluję postępów!
Z całą pewnością dojdą do siebie!
Trzymam kciuki (a Kissa ogonek: & :)
Ani
Z pewnoscia. Tylko nie ponaglac, nie probowac nic na sile. Niech sie
przyzwyczaja, ze jacys ludzie dziela z nimi dom, co wiecej, ci ludzie
sprawiaja, ze miseczka sie uzupelnia a kuweta czysci. Sprobujcie moze
nie tyle je ignorowac, co zyc swoim zyciem, zeby nie mily podstaw do
obaw, ze zostana w jakikolwiek sposob zaatakowane. Najpierw musza sie
poczuc bezpiecznie, potem mozna myslec o nawiazaniu blizszej zazylosci.
Trzymamy kciuki
Joanna+zdecydowanie zmaterializowany Kacper
No coz, to co piszesz jest bardzo smutne, bo swiadczy o cierpieniu, jakiego
Twoje kotki doznaly. Czy naprawde zadne zabawy (zabawki?) nie pomagaja?
Smakolyki, nic?
Kawalek rybki (sparzonej), moze witaminki Gimpeta. A moze sprobujecie
znalezc gdzies Fischchapcheny (wiem, ze nie kazdy kot musi to lubic, a Shila
az tak zastraszona nie byla, ale "Fischki" to jedyna rzecz, ktora nasza
kicie zawsze przekona do podejscia, nawet do obcej osoby).
Troche sie martwie, bo z Twoich postow wynika, ze kicie juz kilka dni nie
jedza. Moze podstawcie jedzonko w obszarze bezpiecznym?
Bardzo goraco zycze powodzenia :-)
Pozdrawiam
--
Tomek + Shila (calkiem materialna)
Szczerz mowiac nie wiem skad te kotki pochodza. Pani, od ktorej je wzelismy
odnosila sie do nich bardzo dobrze i teraz tez sie interesuje ich stanem.
Ale nie chce przyjsc. Twierdzi, ze koteczki sa przyzwyczajone wylacznie do
niej i nawet pozostalych czlonkow rodziny unikaly. IMHO sa to kotki
piwniczne przygarniete i doprowadzone do "stanu uzywalnosci" a Pani
dzialajac w dobrej wierze powiedziala nam "polprawde", Nie fair, ale
przeciez nie moge pozwolic zeby placily za to zwierzaki.
> Kawalek rybki (sparzonej), moze witaminki Gimpeta. A moze sprobujecie
> znalezc gdzies Fischchapcheny (wiem, ze nie kazdy kot musi to lubic, a
> Shila az tak zastraszona nie byla, ale "Fischki" to jedyna rzecz, ktora
> nasza kicie zawsze przekona do podejscia, nawet do obcej osoby).>
Odnieslismy pewien sukces :) Pomimo zapewnien naszej ww Pani koteczki
zaczely jesc sucha karme, nic "mokrego nie idzie: puszki (coraz to wg mnie
lepsze), kurczaczki (surowe i gotowane), serki (nawet parmezan, za który
ktore nasze wloskie koty dawaly sobie wasy obcinac), po prostu nic. No ale
wazne ze w koncu cos ruszylo.
> Troche sie martwie, bo z Twoich postow wynika, ze kicie juz kilka dni nie
> jedza. Moze podstawcie jedzonko w obszarze bezpiecznym?
Ich domek stoi w cichym kaciku, skad one moga nas obserwowac, natomias same
sa malo widoczne, miski z woda i jedzeniem tuz obok za biurkiem tak, zeby
mogly jesc nie wystawiajac sie na widok.
Musze przyznac, ze pudeleczko okazalo sie skutecznym lekarstwem na kocie
strachy :) - to tylko dwa dni a juz zaczely jesc i czasem ktorac przemknie
chylkiem do kuwetki - wczesniej podczas naszej obecnosci nie ruszaly sie z
katow w ogole
Pozdrowienia - olga i jej dwie bezimienne pysie
No coz, tak czy inaczej kociaczki musialy cierpiec skoro sa tak wystraszone.
Inaczej przychodzilyby przynajmniej na jedzenie.
Napisz moze, jak probowalas je wyciagnac zza kanapy, moze jeszcze jakies
zabawy przyjda grupowiczom do glowy ;-)
>> Kawalek rybki (sparzonej), moze witaminki Gimpeta. A moze sprobujecie
>> znalezc gdzies Fischchapcheny (wiem, ze nie kazdy kot musi to lubic, a
>> Shila az tak zastraszona nie byla, ale "Fischki" to jedyna rzecz, ktora
>> nasza kicie zawsze przekona do podejscia, nawet do obcej osoby).>
>
> Odnieslismy pewien sukces :) Pomimo zapewnien naszej ww Pani koteczki
> zaczely jesc sucha karme, nic "mokrego nie idzie: puszki (coraz to wg mnie
> lepsze), kurczaczki (surowe i gotowane), serki (nawet parmezan, za który
> ktore nasze wloskie koty dawaly sobie wasy obcinac), po prostu nic. No ale
> wazne ze w koncu cos ruszylo.
A rybka? A smakolyki sklepowe (tylko dobrej firmy, nie Sanala)?
Chodzi nie tylko o to, zeby jadly, ale tez zeby odwazyly sie wyjsc :-)
>> Troche sie martwie, bo z Twoich postow wynika, ze kicie juz kilka dni nie
>> jedza. Moze podstawcie jedzonko w obszarze bezpiecznym?
>
> Ich domek stoi w cichym kaciku, skad one moga nas obserwowac, natomias same
> sa malo widoczne, miski z woda i jedzeniem tuz obok za biurkiem tak, zeby
> mogly jesc nie wystawiajac sie na widok.
> Musze przyznac, ze pudeleczko okazalo sie skutecznym lekarstwem na kocie
> strachy :) - to tylko dwa dni a juz zaczely jesc i czasem ktorac przemknie
> chylkiem do kuwetki - wczesniej podczas naszej obecnosci nie ruszaly sie z
> katow w ogole
No to dobre chociaz to.
> Pozdrowienia - olga i jej dwie bezimienne pysie
A wiecie chociaz, ktory jest Zafotelnik, a ktory Zakanapnik? ;-)
> On Sun, 09 Mar 2003 10:01:47 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:
>
> Napisz moze, jak probowalas je wyciagnac zza kanapy, moze jeszcze jakies
> zabawy przyjda grupowiczom do glowy ;-)
Jedyny sposób wyciągnięcia ich zza kanapy to ręczne ich wyjęcie. Żadne próby
przekupstwa nie działają niestety. Zaniechaliśmy więc, żeby nie przerażać
ich bardziej. Zawsze leży jakaś zabawka i coś fajnego do jedzenia
>
> A rybka? A smakolyki sklepowe (tylko dobrej firmy, nie Sanala)?
> Chodzi nie tylko o to, zeby jadly, ale tez zeby odwazyly sie wyjsc :-)
>
Ryby nie dotkną - w kawałeczkach ryby były podawane leki. Jutro kupię jakieś
wątróbki czy coś w tym stylu. Kupuje Purinę, mam dobre doświadczenia z
przysmakami Whiskasa (takie małe pastylki), choć wiem, że nie jest to firma
najwyższych lotów, tym niemniej w małych ilościach nie szkodzi.
> A wiecie chociaz, ktory jest Zafotelnik, a ktory Zakanapnik? ;-)
Wiemy!!!
Zafotelnik jest mniej wypłoszona i grzecznie mruży do nas oczki kiedy ją
zaczepiamy. No i ma ciemniejsze, bardziej wyraziste paski. Zakanapnik, to
ta, która wyglądała jak piorun kiedy miałam ją w ręku - jest sztywna ze
strachu i nie wykazuje nawet cienia reakcji na próby nawiązania kontaktu.
Dziś od rana obie siedzą za kanapą. W nocy zwaliły segregatory i
uporządkowały kuwetę....
Pozdrowienia od olgi, tinty (mój TZ, który nie bez racji domaga się
uwzględnienia go w wypowiedziach) i dwie pasiate kicie.
PS: czy w tym co napisałam widzisz krzaczki, czy normalną polską czcionkę?
Mieliśmy problemy z konfiguracją.
Nie ma za co :-)
--
Tomek + Shila
Oczywiscie tak brutalnych metod nie mozna stosowac :-)
A probowaliscie poswiecic laserkiem tak, zeby Was nie bylo widac?
>> A rybka? A smakolyki sklepowe (tylko dobrej firmy, nie Sanala)?
>> Chodzi nie tylko o to, zeby jadly, ale tez zeby odwazyly sie wyjsc :-)
>>
> Ryby nie dotkną - w kawałeczkach ryby były podawane leki. Jutro kupię jakieś
A sprawdzalas, czy nie tkna? Moze lekarstwa mily jakis tam zapach, sprobowac
trzeba.
> wątróbki czy coś w tym stylu. Kupuje Purinę, mam dobre doświadczenia z
> przysmakami Whiskasa (takie małe pastylki), choć wiem, że nie jest to firma
> najwyższych lotów, tym niemniej w małych ilościach nie szkodzi.
Hmmm, sprobuj z Gimpetem. Naprawde koty szaleja na tym punkcie. Mozna kupic
na sztuki.
>> A wiecie chociaz, ktory jest Zafotelnik, a ktory Zakanapnik? ;-)
>
> Wiemy!!!
> Zafotelnik jest mniej wypłoszona i grzecznie mruży do nas oczki kiedy ją
> zaczepiamy. No i ma ciemniejsze, bardziej wyraziste paski. Zakanapnik, to
> ta, która wyglądała jak piorun kiedy miałam ją w ręku - jest sztywna ze
> strachu i nie wykazuje nawet cienia reakcji na próby nawiązania kontaktu.
To moze dla Zakanapnika przypasuje imie Gromcia (od gromu oczywiscie)? Moze
bedzie sie lepiej czula, jak bedzie slyszala cos, co bedzie sie jej
kojarzylo w jakis sposob z kontaktem z Wami i z czyms milym (np stawianiem
miseczki ze smakolykiem)
> Dziś od rana obie siedzą za kanapą. W nocy zwaliły segregatory i
> uporządkowały kuwetę....
Eee, to postep jest :-) Teraz tylko cierpliwosc... A potem bedziecie marzyc
o czasach, gdzy koty nie wychodzily zza kanapy, tudziez fotela ;-)
> Pozdrowienia od olgi, tinty (mój TZ, który nie bez racji domaga się
> uwzględnienia go w wypowiedziach) i dwie pasiate kicie.
>
> PS: czy w tym co napisałam widzisz krzaczki, czy normalną polską czcionkę?
> Mieliśmy problemy z konfiguracją.
Na moje oko wszystko jest ok, charset zdefiniowany prawidlowo, post nie jest
zakrzaczony. Ale slrn ma chyba jakas tolerancje w tym wzgledzie.
Pamiętnego dnia Sun, 09 Mar 2003 12:43:10 +0100, olga <ol...@two.pl>
wystukał/a złowieszcze słowa:
>Jedyny sposób wyciągnięcia ich zza kanapy to ręczne ich wyjęcie. Żadne próby
>przekupstwa nie działają niestety. Zaniechaliśmy więc, żeby nie przerażać
>ich bardziej.
W przypadku oswajania dzikich kociakow czesto rewelacyjne efekty ponoc
daje (to nie z moich doswiadczen ale osob ktore sie tym zajmuja -
jednak dla mnie brzmi to bardzo sensownie) zamkniecie ich na poczatku
w jakiejs duzej klatce, zacienionej, oslonietej i dajacej poczucie
bezpieczenstwa - ale uniemozliwiajacej kociakom zaszycie sie w jakims
niedostepnym kacie. Bo jesli maja taka mozliwosc a sa bardzo
przerazone - to zdarza sie ze moga sie nawet zaglodzic - a nie wyjda.
W klatce widza ze czlowiek im nie robi krzywdy, ze podaje jedzenie i
glaszcze - to znacznie przyspiesza oswajanie dziczkow.
Gdy moga sie schowac za szafa - czlowiek jest dla nich po prostu
wrogiem, zagrozeniem - ktore krazy w poblizu i cos knuje. Dla
przerazonego kociaka czesto jest to za wiele do pokonania.
A kocieta bardzo szybko sie odwadniaja, zagladzaja - stres tez je
wykancza. Jesli sa zupelnie zdrowe - to jeszcze spokojnie, ale jesli
maja poczatki jakiejs choroby - moze to znacznie przyspieszyc jej
przebieg. Pobyt w klatce pomaga rowniez w tej sytuacji - mozna miec na
oku stan zdrowia kociakow.
Cale szczescie ze Twoje kociaki same zaczynaja eskapady :)
Pozdrawiam
Agnieszka Mockałło
http://www.zwierzeta.cisza.pl/
Odpisujac na priv, usun "wytnij_to" z adresu
>
> A kocieta bardzo szybko sie odwadniaja, zagladzaja - stres tez je
> wykancza. Jesli sa zupelnie zdrowe - to jeszcze spokojnie, ale jesli
> maja poczatki jakiejs choroby - moze to znacznie przyspieszyc jej
> przebieg. Pobyt w klatce pomaga rowniez w tej sytuacji - mozna miec na
> oku stan zdrowia kociakow.
>
> Cale szczescie ze Twoje kociaki same zaczynaja eskapady :)
:)
Te kotki maja pol roku - wiec na szczescie to nie malenkie kociaczki, sa
rzeczywiscie zdrowe, ponoc to siostry i trzymane
w domu... ale obserwujac ich zachowanie trudno w to uwierzyc. Faktycznie, sa
u nas juz 8 dni i jadly bardzo malo, ale pod nasza nieobecnosc zaczynaja
sie wynurzac. Nie mam jakichs ogromnych doswiadczen z kotami, ale nawet te
piwniczne, jezeli widzialy miske z zarciem i zawsze te sama osobe po kilku
dniach juz nie uciekaly w najciemniejszy kat...Szczerze mowiac nie miesci
mi sie w glowie jak mozna wychowac tak dzikie koty w domu? bijac? ganiajac?
izolujac?
Nie wiem czy mam racje, ale sadze ze szanse na ich oswojenie sa znikome. A
moze oczekuje efektow zbyt predko. Cala nadzieja w tym, ze zaczynaja cos
jesc przynajmniej w nocy.
Pozdrowienia
olga i tinta
Witam
Jeszcze się zdziwisz, jak sie oswoją. Ja mam całą bande dzikich kotów które
dokarmiam na swoim balkonie. Naprawde są dzikie, ale nie wiem jak to jest,
że po jakimś czasie pozwalaja mi się nawet pogłaskać. Wiem ,wiem pełna micha
to jest najlepszy argument, ale czasami sie zastanawiam, czy nie robie im
krzywdy
tak przyzwyczajając ich do siebie.
Moja rada, nie zwracać na nich uwagi. Dawać jeść, czyścić kuwet. A jak sie
odważą wyjść to nie "startować" zaraz do nich z głaskami i pieszczotami :).
Praktycznie , trzeba je ignorować. Przyzwyczają się do waszych ruchów, do
dźwieków
domowych itp i w końcu wyjdą.
Ja mam taką metode na juz lekko oswojonego kota. Wyciagam do niego rekę i
daję ja do
obwąchania. I tak kilka dni pod rząd. Aż bedzie kojarzyć mój zapach z czymś
dobrym.
Powodzenia
Henia
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.zwierzaki
No, chyba to wszystko po trochu. Nie wiemy co sie dzialo z nasza Shilunia u
jej matki (odbieralismy ja z domu ojca ;-) ale mozemy podejrzewac, ze
"opiekowaly" sie nia mniej wiecej 10-11 letni chlopczyk i stado psow ;-((
Przez pare miesiecy na kazdy glosniejszy dzwiek kot znikal w kanapie. Teraz
(7 miesiecy u nas) kocisko ledwo oko uchyli :-) A i to nie zawsze, jak wie,
ze jestesmy w domu :-))) Nie toleruje jedynie chalasliwych dzieci, za to do
cichych nawet czasem odwazy sie podejsc i powachac :-)))
> Nie wiem czy mam racje, ale sadze ze szanse na ich oswojenie sa znikome. A
> moze oczekuje efektow zbyt predko. Cala nadzieja w tym, ze zaczynaja cos
> jesc przynajmniej w nocy.
Chyba nie masz i raczej oczekujesz efektow zbyt predko. Normalny kot
potrzebuje kilku dni na oswojenie sie z terenem i moze go nie byc nawet
przez 2-3 dni. A co dopiero takie wyploszki. Zobaczysz, za miesiac sie nie
opedziesz ;-)) Czego z calego serca zycze :-)
Eee, to wielki sukces :-))) Domyslam sie, ze to Zakanapnik :-)
> Eskapada zakończyła się w kuwecie i skokiem do pudła. I to wszystko
> przyzapalonym świetle, telewizorze i stuku klawiatury (właśnie pracuje).
> Kocia kuchnia stoi za serwerem więc mają tam względny spokój nasze
> niewidzialne koty. Strasznie mi szkoda tych naszych bidek, ale myślę że w
> końcu wyjdą z podziemia. Najważniejsze że jedzą i pija, to podstawa.
Teraz tylko czekac, az zaczna do Was przychodzic. Jak juz eskapady beda
odwazniejsze, mozecie sprobowac poczekac przy misce az przyjda wasze
niewidzialne :-) Bedzie im latwiej kojarzyc Was z czyms przyjemnym.
Pozdrawiam
P.S.
Probowaliscie laserka? :-)))
--
Tomek + Shila
>
> Eee, to wielki sukces :-))) Domyslam sie, ze to Zakanapnik :-)
Nie wiem ktore to wylazlo, moze nawet obie co zjadly
>
>
> Teraz tylko czekac, az zaczna do Was przychodzic. Jak juz eskapady beda
> odwazniejsze, mozecie sprobowac poczekac przy misce az przyjda wasze
> niewidzialne :-) Bedzie im latwiej kojarzyc Was z czyms przyjemnym.
>
> Pozdrawiam
>
> P.S.
> Probowaliscie laserka? :-)))
Nie mielismy laserka - wiec nie, ale cos dzis zalatwimy :)
Wstaje ci ja rano - a tu pol miski suchej karmy nie ma.
I czy wyobrazasz sobie, ze mozna sie cieszyc z ..... kociej kupy?
Polecialam dp pudeleczka poogladac te dwie sieroty - jest tylko jedna, druga
ggdzies sie zaszyla - potem ja namierze. A ta pudelkowa Zafotelnik) juz na
mmnie nie nafukala z grozna mina, tylko dala sie poglaskac!!!!
Dalam jej szybko spokoj, zeby nie zniechecac zwierzyny - no ale
pozdrowka
olga i tinta z polwidzialnymi juz kotkami
Moze wreszcie niedlugo jakies imiona dostana - jak sie przynajmniej
czesciowo objawia
>
;)))))
> Polecialam dp pudeleczka poogladac te dwie sieroty - jest tylko jedna,
druga
> ggdzies sie zaszyla - potem ja namierze. A ta pudelkowa Zafotelnik) juz na
> mmnie nie nafukala z grozna mina, tylko dala sie poglaskac!!!!
> Dalam jej szybko spokoj, zeby nie zniechecac zwierzyny - no ale
>
> pozdrowka
> olga i tinta z polwidzialnymi juz kotkami
>
Hurrrrrrrra!
Biedne kicie! musialy byc potwornie zestresowane - ale super, ze wreszcie
sie przelamuja! A potem radosc bedzie tym wieksza, im trudniej bylo na
poczatku.
Ani trzymajaca za kicie kciuki, z Kissa i Kajtkiem krzyzujacymi za nie
ogonki~&&&&&&
Jakie postepy? Prosze o relacje.
Pozdrawiam
--
Salome
http://monikacichocka.wizytowka.pl/ (CV)
http://www.monikacichocka.tpi.pl/ (warning: flash&java included! You have
been warned!!)
> Jakie postepy? Prosze o relacje.
>
> Pozdrawiam
Witaj
Niewikoty sie przeprowadziły do kuchni, przy czym podfotelnik został
półkownikiem (to nie błąd) a zakanapnik - podwaniennikiem.
Mamy czasem okazję więc na nie popatrzeć a szczególnie półkownika, który
wynalazł sobie na półce starą łubiankę po truskawkach skąd obserwuje nas
przez dziurki.
Tak więc możemy czasem zobaczyć jakiegoś kota, ale o głaskaniu na razie
możemy zapomnieć.
Najważniejsze że już jedzą i piją - przynajmniej jedną obawę mamy z głowy.
tinta,olga & niewikoty
Hurra!
Pewnie niedługo zrobią się całkiem widzialne! Cierpliwości!
Jak dobrze, że takie zestrachane biedaczyska znalzły dobry dom.
Dawajcie znać.
Ani & Kissa & Kajtek
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/