Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Zazdroszcze

0 views
Skip to first unread message

olga

unread,
Mar 7, 2003, 6:40:33 PM3/7/03
to
Jak ja wam zazdroszcze ludzie materialnych i widzialnych kotow!
Nasze dwie tygryski pierwszy i ostatni jak dotad raz widzialam tydzien temu
w dniu ich otrzymania. Poza tymPani od ktorej do nas trafily utrzymywala,
ze to kotki chowane w domu... chowane to moze i tak, ale po katach :)))
Pamietam, ze maja urocze pysie i okropnie przerazone wielkie kocie oczyska.
Wczoraj zainstalowalam im kartonik w charakterze dachu nad glowa, ktorego
najwyrazniej im brakowalo. Przemiescily sie wiec nasz Zakanapnik i
Zafotelnik do pudeleczka - nie chce przez to powiedziec ze je zapudlowalam.
Teraz dochodza stamtad caly dzien jakies podejrzane szelesty - pewnie
planuja jakis zmasowany atak na pozycje wroga (my chyba jestesmy tym
wrogiem).
Kiedy ja bede mogla wreszcie opowiadac o dzikich harcach moich kotek :)))
Pozdrowienia
olga - zdesperowana wlasnosc dwoch dzikich kotek

tinta

unread,
Mar 7, 2003, 6:46:06 PM3/7/03
to
No i raz trzymała zakanapnika w ręku co wyglądało z boku jakby trzymała
piorun w ręku - skonczyło się kilkoma zadrapaniami - choć biegłem juz na
pomoc z gaśnicą. Posikać sie można było ze śmiechu.


olga

unread,
Mar 7, 2003, 6:49:49 PM3/7/03
to
tinta wrote:
choć biegłem juz na pomoc z gaśnicą.

co nie znaczy, ze ta gasnica chcial zabic nieszczesnego Zakanapnika.

ani

unread,
Mar 7, 2003, 7:17:28 PM3/7/03
to

Uzytkownik "olga" <ol...@two.pl> napisal w wiadomosci
news:b4baon$4cg$1...@news.onet.pl...

> Jak ja wam zazdroszcze ludzie materialnych i widzialnych kotow!

Nie kasuj sobie tago maila, moze bedziesz chciala przypomniec sobie te dobre
czasy... ;))) jak kicie sie lepiej zadomowia.
Widocznie potrzebuja wiecej czasu - a wtedy sie "ujawnia" w calej
okazalosci - cierpliwosci!

Ani


ani

unread,
Mar 7, 2003, 7:20:30 PM3/7/03
to

Użytkownik "olga" <ol...@two.pl> napisał w wiadomości
news:b4bba3$4cg$2...@news.onet.pl...

> tinta wrote:
> choć biegłem juz na pomoc z gaśnicą.
>
> co nie znaczy, ze ta gasnica chcial zabic nieszczesnego Zakanapnika.

ROTFL


olga

unread,
Mar 7, 2003, 7:27:56 PM3/7/03
to
ani wrote:

Dzieki za slowa otuchy :))

ani

unread,
Mar 8, 2003, 5:51:49 AM3/8/03
to
> > Uzytkownik "olga" napisal w wiadomosci

> Dzieki za slowa otuchy :))

Dajcie znac jak sie zmaterializuja ;)

Ani


tinta

unread,
Mar 8, 2003, 6:34:07 AM3/8/03
to
Dzisiaj w nocy nastąpiła częściowa materializacja :-). Kota widac nie było,
ale zjadły po raz pierwszy do 5 dni - 8 kawałeczków suchego pokarmu ( był
liczony) i skorzystały z kuwetki. Bardzo nam szkoda tych kotków, sa dalej
przestraszone, ale mamy ogromną nadzieje że się w koncu zdecydują na pełną
materializację te dwa małe szare ryjki.

ani

unread,
Mar 8, 2003, 6:55:04 AM3/8/03
to

Użytkownik "tinta" <ti...@two.pl> napisał w wiadomości
news:b4ckgp$7bb$1...@news.onet.pl...

Gratuluję postępów!
Z całą pewnością dojdą do siebie!
Trzymam kciuki (a Kissa ogonek: & :)

Ani


Joanna Czaplinska

unread,
Mar 8, 2003, 7:06:53 AM3/8/03
to

Z pewnoscia. Tylko nie ponaglac, nie probowac nic na sile. Niech sie
przyzwyczaja, ze jacys ludzie dziela z nimi dom, co wiecej, ci ludzie
sprawiaja, ze miseczka sie uzupelnia a kuweta czysci. Sprobujcie moze
nie tyle je ignorowac, co zyc swoim zyciem, zeby nie mily podstaw do
obaw, ze zostana w jakikolwiek sposob zaatakowane. Najpierw musza sie
poczuc bezpiecznie, potem mozna myslec o nawiazaniu blizszej zazylosci.
Trzymamy kciuki

Joanna+zdecydowanie zmaterializowany Kacper

Tomasz Miodek

unread,
Mar 8, 2003, 7:26:56 PM3/8/03
to

No coz, to co piszesz jest bardzo smutne, bo swiadczy o cierpieniu, jakiego
Twoje kotki doznaly. Czy naprawde zadne zabawy (zabawki?) nie pomagaja?
Smakolyki, nic?
Kawalek rybki (sparzonej), moze witaminki Gimpeta. A moze sprobujecie
znalezc gdzies Fischchapcheny (wiem, ze nie kazdy kot musi to lubic, a Shila
az tak zastraszona nie byla, ale "Fischki" to jedyna rzecz, ktora nasza
kicie zawsze przekona do podejscia, nawet do obcej osoby).

Troche sie martwie, bo z Twoich postow wynika, ze kicie juz kilka dni nie
jedza. Moze podstawcie jedzonko w obszarze bezpiecznym?

Bardzo goraco zycze powodzenia :-)

Pozdrawiam

--
Tomek + Shila (calkiem materialna)

olga

unread,
Mar 9, 2003, 4:01:47 AM3/9/03
to

> No coz, to co piszesz jest bardzo smutne, bo swiadczy o cierpieniu,
> jakiego Twoje kotki doznaly. Czy naprawde zadne zabawy (zabawki?) nie
> pomagaja? Smakolyki, nic?

Szczerz mowiac nie wiem skad te kotki pochodza. Pani, od ktorej je wzelismy
odnosila sie do nich bardzo dobrze i teraz tez sie interesuje ich stanem.
Ale nie chce przyjsc. Twierdzi, ze koteczki sa przyzwyczajone wylacznie do
niej i nawet pozostalych czlonkow rodziny unikaly. IMHO sa to kotki
piwniczne przygarniete i doprowadzone do "stanu uzywalnosci" a Pani
dzialajac w dobrej wierze powiedziala nam "polprawde", Nie fair, ale
przeciez nie moge pozwolic zeby placily za to zwierzaki.

> Kawalek rybki (sparzonej), moze witaminki Gimpeta. A moze sprobujecie
> znalezc gdzies Fischchapcheny (wiem, ze nie kazdy kot musi to lubic, a
> Shila az tak zastraszona nie byla, ale "Fischki" to jedyna rzecz, ktora
> nasza kicie zawsze przekona do podejscia, nawet do obcej osoby).>

Odnieslismy pewien sukces :) Pomimo zapewnien naszej ww Pani koteczki
zaczely jesc sucha karme, nic "mokrego nie idzie: puszki (coraz to wg mnie
lepsze), kurczaczki (surowe i gotowane), serki (nawet parmezan, za który
ktore nasze wloskie koty dawaly sobie wasy obcinac), po prostu nic. No ale
wazne ze w koncu cos ruszylo.

> Troche sie martwie, bo z Twoich postow wynika, ze kicie juz kilka dni nie
> jedza. Moze podstawcie jedzonko w obszarze bezpiecznym?

Ich domek stoi w cichym kaciku, skad one moga nas obserwowac, natomias same
sa malo widoczne, miski z woda i jedzeniem tuz obok za biurkiem tak, zeby
mogly jesc nie wystawiajac sie na widok.
Musze przyznac, ze pudeleczko okazalo sie skutecznym lekarstwem na kocie
strachy :) - to tylko dwa dni a juz zaczely jesc i czasem ktorac przemknie
chylkiem do kuwetki - wczesniej podczas naszej obecnosci nie ruszaly sie z
katow w ogole

Pozdrowienia - olga i jej dwie bezimienne pysie

olga

unread,
Mar 9, 2003, 4:11:25 AM3/9/03
to
Dziekuje za kotka :)
Do zludzenia przypomina moja koteczke Kore, ktorej juz niestety nie ma.
olga

Tomasz Miodek

unread,
Mar 9, 2003, 6:26:35 AM3/9/03
to
On Sun, 09 Mar 2003 10:01:47 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:
>
>> No coz, to co piszesz jest bardzo smutne, bo swiadczy o cierpieniu,
>> jakiego Twoje kotki doznaly. Czy naprawde zadne zabawy (zabawki?) nie
>> pomagaja? Smakolyki, nic?
>
> Szczerz mowiac nie wiem skad te kotki pochodza. Pani, od ktorej je wzelismy
> odnosila sie do nich bardzo dobrze i teraz tez sie interesuje ich stanem.
> Ale nie chce przyjsc. Twierdzi, ze koteczki sa przyzwyczajone wylacznie do
> niej i nawet pozostalych czlonkow rodziny unikaly. IMHO sa to kotki
> piwniczne przygarniete i doprowadzone do "stanu uzywalnosci" a Pani
> dzialajac w dobrej wierze powiedziala nam "polprawde", Nie fair, ale
> przeciez nie moge pozwolic zeby placily za to zwierzaki.

No coz, tak czy inaczej kociaczki musialy cierpiec skoro sa tak wystraszone.
Inaczej przychodzilyby przynajmniej na jedzenie.

Napisz moze, jak probowalas je wyciagnac zza kanapy, moze jeszcze jakies
zabawy przyjda grupowiczom do glowy ;-)

>> Kawalek rybki (sparzonej), moze witaminki Gimpeta. A moze sprobujecie
>> znalezc gdzies Fischchapcheny (wiem, ze nie kazdy kot musi to lubic, a
>> Shila az tak zastraszona nie byla, ale "Fischki" to jedyna rzecz, ktora
>> nasza kicie zawsze przekona do podejscia, nawet do obcej osoby).>
>
> Odnieslismy pewien sukces :) Pomimo zapewnien naszej ww Pani koteczki
> zaczely jesc sucha karme, nic "mokrego nie idzie: puszki (coraz to wg mnie
> lepsze), kurczaczki (surowe i gotowane), serki (nawet parmezan, za który
> ktore nasze wloskie koty dawaly sobie wasy obcinac), po prostu nic. No ale
> wazne ze w koncu cos ruszylo.

A rybka? A smakolyki sklepowe (tylko dobrej firmy, nie Sanala)?
Chodzi nie tylko o to, zeby jadly, ale tez zeby odwazyly sie wyjsc :-)

>> Troche sie martwie, bo z Twoich postow wynika, ze kicie juz kilka dni nie
>> jedza. Moze podstawcie jedzonko w obszarze bezpiecznym?
>
> Ich domek stoi w cichym kaciku, skad one moga nas obserwowac, natomias same
> sa malo widoczne, miski z woda i jedzeniem tuz obok za biurkiem tak, zeby
> mogly jesc nie wystawiajac sie na widok.
> Musze przyznac, ze pudeleczko okazalo sie skutecznym lekarstwem na kocie
> strachy :) - to tylko dwa dni a juz zaczely jesc i czasem ktorac przemknie
> chylkiem do kuwetki - wczesniej podczas naszej obecnosci nie ruszaly sie z
> katow w ogole

No to dobre chociaz to.

> Pozdrowienia - olga i jej dwie bezimienne pysie

A wiecie chociaz, ktory jest Zafotelnik, a ktory Zakanapnik? ;-)

olga

unread,
Mar 9, 2003, 6:43:10 AM3/9/03
to
Tomasz Miodek wrote:

> On Sun, 09 Mar 2003 10:01:47 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:

>
> Napisz moze, jak probowalas je wyciagnac zza kanapy, moze jeszcze jakies
> zabawy przyjda grupowiczom do glowy ;-)

Jedyny sposób wyciągnięcia ich zza kanapy to ręczne ich wyjęcie. Żadne próby
przekupstwa nie działają niestety. Zaniechaliśmy więc, żeby nie przerażać
ich bardziej. Zawsze leży jakaś zabawka i coś fajnego do jedzenia
>

> A rybka? A smakolyki sklepowe (tylko dobrej firmy, nie Sanala)?
> Chodzi nie tylko o to, zeby jadly, ale tez zeby odwazyly sie wyjsc :-)
>

Ryby nie dotkną - w kawałeczkach ryby były podawane leki. Jutro kupię jakieś
wątróbki czy coś w tym stylu. Kupuje Purinę, mam dobre doświadczenia z
przysmakami Whiskasa (takie małe pastylki), choć wiem, że nie jest to firma
najwyższych lotów, tym niemniej w małych ilościach nie szkodzi.


> A wiecie chociaz, ktory jest Zafotelnik, a ktory Zakanapnik? ;-)

Wiemy!!!
Zafotelnik jest mniej wypłoszona i grzecznie mruży do nas oczki kiedy ją
zaczepiamy. No i ma ciemniejsze, bardziej wyraziste paski. Zakanapnik, to
ta, która wyglądała jak piorun kiedy miałam ją w ręku - jest sztywna ze
strachu i nie wykazuje nawet cienia reakcji na próby nawiązania kontaktu.

Dziś od rana obie siedzą za kanapą. W nocy zwaliły segregatory i
uporządkowały kuwetę....


Pozdrowienia od olgi, tinty (mój TZ, który nie bez racji domaga się
uwzględnienia go w wypowiedziach) i dwie pasiate kicie.

PS: czy w tym co napisałam widzisz krzaczki, czy normalną polską czcionkę?
Mieliśmy problemy z konfiguracją.

Tomasz Miodek

unread,
Mar 9, 2003, 8:38:26 AM3/9/03
to
On Sun, 09 Mar 2003 10:11:25 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:
> Dziekuje za kotka :)
> Do zludzenia przypomina moja koteczke Kore, ktorej juz niestety nie ma.

Nie ma za co :-)

--
Tomek + Shila

Tomasz Miodek

unread,
Mar 9, 2003, 3:57:27 PM3/9/03
to
On Sun, 09 Mar 2003 12:43:10 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:
> Tomasz Miodek wrote:
>
>> On Sun, 09 Mar 2003 10:01:47 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:
>
>>
>> Napisz moze, jak probowalas je wyciagnac zza kanapy, moze jeszcze jakies
>> zabawy przyjda grupowiczom do glowy ;-)
>
> Jedyny sposób wyciągnięcia ich zza kanapy to ręczne ich wyjęcie. Żadne próby
> przekupstwa nie działają niestety. Zaniechaliśmy więc, żeby nie przerażać
> ich bardziej. Zawsze leży jakaś zabawka i coś fajnego do jedzenia

Oczywiscie tak brutalnych metod nie mozna stosowac :-)
A probowaliscie poswiecic laserkiem tak, zeby Was nie bylo widac?

>> A rybka? A smakolyki sklepowe (tylko dobrej firmy, nie Sanala)?
>> Chodzi nie tylko o to, zeby jadly, ale tez zeby odwazyly sie wyjsc :-)
>>
> Ryby nie dotkną - w kawałeczkach ryby były podawane leki. Jutro kupię jakieś

A sprawdzalas, czy nie tkna? Moze lekarstwa mily jakis tam zapach, sprobowac
trzeba.

> wątróbki czy coś w tym stylu. Kupuje Purinę, mam dobre doświadczenia z
> przysmakami Whiskasa (takie małe pastylki), choć wiem, że nie jest to firma
> najwyższych lotów, tym niemniej w małych ilościach nie szkodzi.

Hmmm, sprobuj z Gimpetem. Naprawde koty szaleja na tym punkcie. Mozna kupic
na sztuki.

>> A wiecie chociaz, ktory jest Zafotelnik, a ktory Zakanapnik? ;-)
>
> Wiemy!!!
> Zafotelnik jest mniej wypłoszona i grzecznie mruży do nas oczki kiedy ją
> zaczepiamy. No i ma ciemniejsze, bardziej wyraziste paski. Zakanapnik, to
> ta, która wyglądała jak piorun kiedy miałam ją w ręku - jest sztywna ze
> strachu i nie wykazuje nawet cienia reakcji na próby nawiązania kontaktu.

To moze dla Zakanapnika przypasuje imie Gromcia (od gromu oczywiscie)? Moze
bedzie sie lepiej czula, jak bedzie slyszala cos, co bedzie sie jej
kojarzylo w jakis sposob z kontaktem z Wami i z czyms milym (np stawianiem
miseczki ze smakolykiem)

> Dziś od rana obie siedzą za kanapą. W nocy zwaliły segregatory i
> uporządkowały kuwetę....

Eee, to postep jest :-) Teraz tylko cierpliwosc... A potem bedziecie marzyc
o czasach, gdzy koty nie wychodzily zza kanapy, tudziez fotela ;-)

> Pozdrowienia od olgi, tinty (mój TZ, który nie bez racji domaga się
> uwzględnienia go w wypowiedziach) i dwie pasiate kicie.
>
> PS: czy w tym co napisałam widzisz krzaczki, czy normalną polską czcionkę?
> Mieliśmy problemy z konfiguracją.

Na moje oko wszystko jest ok, charset zdefiniowany prawidlowo, post nie jest
zakrzaczony. Ale slrn ma chyba jakas tolerancje w tym wzgledzie.

La Luna

unread,
Mar 9, 2003, 5:43:49 PM3/9/03
to
Witam

Pamiętnego dnia Sun, 09 Mar 2003 12:43:10 +0100, olga <ol...@two.pl>
wystukał/a złowieszcze słowa:

>Jedyny sposób wyciągnięcia ich zza kanapy to ręczne ich wyjęcie. Żadne próby
>przekupstwa nie działają niestety. Zaniechaliśmy więc, żeby nie przerażać
>ich bardziej.

W przypadku oswajania dzikich kociakow czesto rewelacyjne efekty ponoc
daje (to nie z moich doswiadczen ale osob ktore sie tym zajmuja -
jednak dla mnie brzmi to bardzo sensownie) zamkniecie ich na poczatku
w jakiejs duzej klatce, zacienionej, oslonietej i dajacej poczucie
bezpieczenstwa - ale uniemozliwiajacej kociakom zaszycie sie w jakims
niedostepnym kacie. Bo jesli maja taka mozliwosc a sa bardzo
przerazone - to zdarza sie ze moga sie nawet zaglodzic - a nie wyjda.

W klatce widza ze czlowiek im nie robi krzywdy, ze podaje jedzenie i
glaszcze - to znacznie przyspiesza oswajanie dziczkow.
Gdy moga sie schowac za szafa - czlowiek jest dla nich po prostu
wrogiem, zagrozeniem - ktore krazy w poblizu i cos knuje. Dla
przerazonego kociaka czesto jest to za wiele do pokonania.

A kocieta bardzo szybko sie odwadniaja, zagladzaja - stres tez je
wykancza. Jesli sa zupelnie zdrowe - to jeszcze spokojnie, ale jesli
maja poczatki jakiejs choroby - moze to znacznie przyspieszyc jej
przebieg. Pobyt w klatce pomaga rowniez w tej sytuacji - mozna miec na
oku stan zdrowia kociakow.

Cale szczescie ze Twoje kociaki same zaczynaja eskapady :)

Pozdrawiam
Agnieszka Mockałło
http://www.zwierzeta.cisza.pl/
Odpisujac na priv, usun "wytnij_to" z adresu


olga

unread,
Mar 9, 2003, 6:33:15 PM3/9/03
to
La Luna wrote:

>
> A kocieta bardzo szybko sie odwadniaja, zagladzaja - stres tez je
> wykancza. Jesli sa zupelnie zdrowe - to jeszcze spokojnie, ale jesli
> maja poczatki jakiejs choroby - moze to znacznie przyspieszyc jej
> przebieg. Pobyt w klatce pomaga rowniez w tej sytuacji - mozna miec na
> oku stan zdrowia kociakow.
>
> Cale szczescie ze Twoje kociaki same zaczynaja eskapady :)

:)
Te kotki maja pol roku - wiec na szczescie to nie malenkie kociaczki, sa
rzeczywiscie zdrowe, ponoc to siostry i trzymane
w domu... ale obserwujac ich zachowanie trudno w to uwierzyc. Faktycznie, sa
u nas juz 8 dni i jadly bardzo malo, ale pod nasza nieobecnosc zaczynaja
sie wynurzac. Nie mam jakichs ogromnych doswiadczen z kotami, ale nawet te
piwniczne, jezeli widzialy miske z zarciem i zawsze te sama osobe po kilku
dniach juz nie uciekaly w najciemniejszy kat...Szczerze mowiac nie miesci
mi sie w glowie jak mozna wychowac tak dzikie koty w domu? bijac? ganiajac?
izolujac?
Nie wiem czy mam racje, ale sadze ze szanse na ich oswojenie sa znikome. A
moze oczekuje efektow zbyt predko. Cala nadzieja w tym, ze zaczynaja cos
jesc przynajmniej w nocy.

Pozdrowienia
olga i tinta


tinta

unread,
Mar 9, 2003, 8:14:58 PM3/9/03
to
A przed chwila właśnie.... :-)
wylazło jedno nieszczęście i poszło sobie podjeść suchej karmy i popić wody.
Eskapada zakończyła się w kuwecie i skokiem do pudła. I to wszystko
przyzapalonym świetle, telewizorze i stuku klawiatury (właśnie pracuje).
Kocia kuchnia stoi za serwerem więc mają tam względny spokój nasze
niewidzialne koty. Strasznie mi szkoda tych naszych bidek, ale myślę że w
końcu wyjdą z podziemia. Najważniejsze że jedzą i pija, to podstawa.
Pozdrowienia dla wszystkich kocich mam i tat, a także wujków, ciotki i
kuzynów.
tinta, olga & dwa niewidzialne koty

henry

unread,
Mar 10, 2003, 12:55:13 AM3/10/03
to

> Nie wiem czy mam racje, ale sadze ze szanse na ich oswojenie sa znikome. A
> moze oczekuje efektow zbyt predko. Cala nadzieja w tym, ze zaczynaja cos
> jesc przynajmniej w nocy.
>
> Pozdrowienia
> olga i tinta

Witam
Jeszcze się zdziwisz, jak sie oswoją. Ja mam całą bande dzikich kotów które
dokarmiam na swoim balkonie. Naprawde są dzikie, ale nie wiem jak to jest,
że po jakimś czasie pozwalaja mi się nawet pogłaskać. Wiem ,wiem pełna micha
to jest najlepszy argument, ale czasami sie zastanawiam, czy nie robie im
krzywdy
tak przyzwyczajając ich do siebie.
Moja rada, nie zwracać na nich uwagi. Dawać jeść, czyścić kuwet. A jak sie
odważą wyjść to nie "startować" zaraz do nich z głaskami i pieszczotami :).
Praktycznie , trzeba je ignorować. Przyzwyczają się do waszych ruchów, do
dźwieków
domowych itp i w końcu wyjdą.
Ja mam taką metode na juz lekko oswojonego kota. Wyciagam do niego rekę i
daję ja do
obwąchania. I tak kilka dni pod rząd. Aż bedzie kojarzyć mój zapach z czymś
dobrym.
Powodzenia
Henia


--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.zwierzaki

Tomasz Miodek

unread,
Mar 10, 2003, 3:43:52 AM3/10/03
to
On Mon, 10 Mar 2003 00:33:15 +0100, olga <ol...@two.pl> wrote:
> La Luna wrote:
>
>> A kocieta bardzo szybko sie odwadniaja, zagladzaja - stres tez je
>> wykancza. Jesli sa zupelnie zdrowe - to jeszcze spokojnie, ale jesli
>> maja poczatki jakiejs choroby - moze to znacznie przyspieszyc jej
>> przebieg. Pobyt w klatce pomaga rowniez w tej sytuacji - mozna miec na
>> oku stan zdrowia kociakow.
>>
>> Cale szczescie ze Twoje kociaki same zaczynaja eskapady :)
>
>:)
> Te kotki maja pol roku - wiec na szczescie to nie malenkie kociaczki, sa
> rzeczywiscie zdrowe, ponoc to siostry i trzymane
> w domu... ale obserwujac ich zachowanie trudno w to uwierzyc. Faktycznie, sa
> u nas juz 8 dni i jadly bardzo malo, ale pod nasza nieobecnosc zaczynaja
> sie wynurzac. Nie mam jakichs ogromnych doswiadczen z kotami, ale nawet te
> piwniczne, jezeli widzialy miske z zarciem i zawsze te sama osobe po kilku
> dniach juz nie uciekaly w najciemniejszy kat...Szczerze mowiac nie miesci
> mi sie w glowie jak mozna wychowac tak dzikie koty w domu? bijac? ganiajac?
> izolujac?

No, chyba to wszystko po trochu. Nie wiemy co sie dzialo z nasza Shilunia u
jej matki (odbieralismy ja z domu ojca ;-) ale mozemy podejrzewac, ze
"opiekowaly" sie nia mniej wiecej 10-11 letni chlopczyk i stado psow ;-((
Przez pare miesiecy na kazdy glosniejszy dzwiek kot znikal w kanapie. Teraz
(7 miesiecy u nas) kocisko ledwo oko uchyli :-) A i to nie zawsze, jak wie,
ze jestesmy w domu :-))) Nie toleruje jedynie chalasliwych dzieci, za to do
cichych nawet czasem odwazy sie podejsc i powachac :-)))

> Nie wiem czy mam racje, ale sadze ze szanse na ich oswojenie sa znikome. A
> moze oczekuje efektow zbyt predko. Cala nadzieja w tym, ze zaczynaja cos
> jesc przynajmniej w nocy.

Chyba nie masz i raczej oczekujesz efektow zbyt predko. Normalny kot
potrzebuje kilku dni na oswojenie sie z terenem i moze go nie byc nawet
przez 2-3 dni. A co dopiero takie wyploszki. Zobaczysz, za miesiac sie nie
opedziesz ;-)) Czego z calego serca zycze :-)

Tomasz Miodek

unread,
Mar 10, 2003, 3:46:25 AM3/10/03
to
On Mon, 10 Mar 2003 02:14:58 +0100, tinta <ti...@two.pl> wrote:
> A przed chwila właśnie.... :-)
> wylazło jedno nieszczęście i poszło sobie podjeść suchej karmy i popić wody.

Eee, to wielki sukces :-))) Domyslam sie, ze to Zakanapnik :-)

> Eskapada zakończyła się w kuwecie i skokiem do pudła. I to wszystko
> przyzapalonym świetle, telewizorze i stuku klawiatury (właśnie pracuje).
> Kocia kuchnia stoi za serwerem więc mają tam względny spokój nasze
> niewidzialne koty. Strasznie mi szkoda tych naszych bidek, ale myślę że w
> końcu wyjdą z podziemia. Najważniejsze że jedzą i pija, to podstawa.

Teraz tylko czekac, az zaczna do Was przychodzic. Jak juz eskapady beda
odwazniejsze, mozecie sprobowac poczekac przy misce az przyjda wasze
niewidzialne :-) Bedzie im latwiej kojarzyc Was z czyms przyjemnym.

Pozdrawiam

P.S.
Probowaliscie laserka? :-)))

--
Tomek + Shila

olga

unread,
Mar 10, 2003, 4:14:33 AM3/10/03
to
Tomasz Miodek wrote:


>
> Eee, to wielki sukces :-))) Domyslam sie, ze to Zakanapnik :-)

Nie wiem ktore to wylazlo, moze nawet obie co zjadly
>

>
> Teraz tylko czekac, az zaczna do Was przychodzic. Jak juz eskapady beda
> odwazniejsze, mozecie sprobowac poczekac przy misce az przyjda wasze
> niewidzialne :-) Bedzie im latwiej kojarzyc Was z czyms przyjemnym.
>
> Pozdrawiam
>
> P.S.
> Probowaliscie laserka? :-)))

Nie mielismy laserka - wiec nie, ale cos dzis zalatwimy :)
Wstaje ci ja rano - a tu pol miski suchej karmy nie ma.
I czy wyobrazasz sobie, ze mozna sie cieszyc z ..... kociej kupy?
Polecialam dp pudeleczka poogladac te dwie sieroty - jest tylko jedna, druga
ggdzies sie zaszyla - potem ja namierze. A ta pudelkowa Zafotelnik) juz na
mmnie nie nafukala z grozna mina, tylko dala sie poglaskac!!!!
Dalam jej szybko spokoj, zeby nie zniechecac zwierzyny - no ale

pozdrowka
olga i tinta z polwidzialnymi juz kotkami

Moze wreszcie niedlugo jakies imiona dostana - jak sie przynajmniej
czesciowo objawia
>

ani

unread,
Mar 10, 2003, 7:03:33 AM3/10/03
to

Uzytkownik "olga" <ol...@two.pl> napisal w wiadomosci
news:b4hl4q$6gv$1...@news.onet.pl...

> Wstaje ci ja rano - a tu pol miski suchej karmy nie ma.
> I czy wyobrazasz sobie, ze mozna sie cieszyc z ..... kociej kupy?

;)))))

> Polecialam dp pudeleczka poogladac te dwie sieroty - jest tylko jedna,
druga
> ggdzies sie zaszyla - potem ja namierze. A ta pudelkowa Zafotelnik) juz na
> mmnie nie nafukala z grozna mina, tylko dala sie poglaskac!!!!
> Dalam jej szybko spokoj, zeby nie zniechecac zwierzyny - no ale
>
> pozdrowka
> olga i tinta z polwidzialnymi juz kotkami
>

Hurrrrrrrra!

Biedne kicie! musialy byc potwornie zestresowane - ale super, ze wreszcie
sie przelamuja! A potem radosc bedzie tym wieksza, im trudniej bylo na
poczatku.

Ani trzymajaca za kicie kciuki, z Kissa i Kajtkiem krzyzujacymi za nie
ogonki~&&&&&&


Salome

unread,
Mar 12, 2003, 5:53:06 PM3/12/03
to

Uzytkownik "olga" <ol...@two.pl> napisal w wiadomosci
news:b4baon$4cg$1...@news.onet.pl...
: Jak ja wam zazdroszcze ludzie materialnych i widzialnych kotow!

Jakie postepy? Prosze o relacje.

Pozdrawiam
--
Salome
http://monikacichocka.wizytowka.pl/ (CV)
http://www.monikacichocka.tpi.pl/ (warning: flash&java included! You have
been warned!!)


tinta

unread,
Mar 12, 2003, 9:14:10 PM3/12/03
to
Salome wrote:

> Jakie postepy? Prosze o relacje.
>
> Pozdrawiam

Witaj
Niewikoty sie przeprowadziły do kuchni, przy czym podfotelnik został
półkownikiem (to nie błąd) a zakanapnik - podwaniennikiem.
Mamy czasem okazję więc na nie popatrzeć a szczególnie półkownika, który
wynalazł sobie na półce starą łubiankę po truskawkach skąd obserwuje nas
przez dziurki.
Tak więc możemy czasem zobaczyć jakiegoś kota, ale o głaskaniu na razie
możemy zapomnieć.
Najważniejsze że już jedzą i piją - przynajmniej jedną obawę mamy z głowy.

tinta,olga & niewikoty


ani

unread,
Mar 13, 2003, 5:33:22 AM3/13/03
to

Użytkownik "tinta" <ti...@two.pl> napisał > Niewikoty sie przeprowadziły do

kuchni, przy czym podfotelnik został
> półkownikiem (to nie błąd) a zakanapnik - podwaniennikiem.
> Mamy czasem okazję więc na nie popatrzeć a szczególnie półkownika, który
> wynalazł sobie na półce starą łubiankę po truskawkach skąd obserwuje nas
> przez dziurki.
> Tak więc możemy czasem zobaczyć jakiegoś kota, ale o głaskaniu na razie
> możemy zapomnieć.
> Najważniejsze że już jedzą i piją - przynajmniej jedną obawę mamy z głowy.
>
> tinta,olga & niewikoty

Hurra!
Pewnie niedługo zrobią się całkiem widzialne! Cierpliwości!
Jak dobrze, że takie zestrachane biedaczyska znalzły dobry dom.
Dawajcie znać.

Ani & Kissa & Kajtek

--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

0 new messages