Usuwanie pcheł

8 views
Skip to first unread message

Tomasz

unread,
Sep 28, 2015, 3:12:42 PM9/28/15
to
Jeden z moich kotów mial dużo pchel i dostal nawet jakiegos stanu zapalnego
skóry (wylysiałe paski na grzbiecie). Weterynarz zaplikowal mu oprocz jakich
zastrzyków rownież krople przeciwpchle do wcierania w grzbiet. Nawet po
wybiciu pchel w siersci pozostalo duzo gnid.
Po jakim czasie powinienem podac nastepny preparat przeciw pchlom aby wybic
te nowo narodzone z gnid?

--
Tomasz

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 28, 2015, 5:11:02 PM9/28/15
to
Pan Tomasz napisał:
Nie żebym był jakimś wielkim specem od parazytologii, ale moje
dotychczasowe doświadczenia z kotami i weterynarzami pozawlają
mi podejrzewać, że powyższy opis jest jakimś pomieszaniem
z poplątaniem. Pchły znoszą jaja luzem, które wypadają z kota,
wpadają gdzieś na legowisko czy w inną szparę, tam się z tego
wylęga larwa, żre co popadnie, potem się przeobraża w poczwarce
w dorosłą pchłę. A ta hyc -- znów na kota. Gnidy, czyli jajca
przyczepione do włosów, robią wszy. I te wszy to one nie muszą
opuszczać żywiciela, żeby się rozmnożyć. Z gnid wylęgają się
larwy, które mają charakter równie paskudny, co tatuś i mamusia.
I całkiem do nich podobne, tylko mniejsze. Natomiast wyłysiałe
pasy mogą świadczyć i jeszcze innej kreaturze -- o wszołach.

Wszystko to powinien zbadać weterynarz. Może nawet nie tyle z
konieczności, co z ciekawości i rzetelności zawodowej. Bowiem
nowoczesne preparaty do wkraplania w kark tłuką wszystko równo
i skutecznie. Ostatnio moje kocisko, które poszło gdzieś się
włóczyć, dostało kilka kropel Stronghold Zeotis. To działa
przez kilka tygodni, ponoć nawet na pasożyty wewnętrzne.

Jarek

--
Ne fśaś, ale wsik. Femininum, sie, gebildeter Kerl, ist "ten feś",
also masculinum ist "ta fsik". Wir kennen unsere Pappenheimer.

Tomasz

unread,
Sep 28, 2015, 6:17:43 PM9/28/15
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał
>
> Nie żebym był jakimś wielkim specem od parazytologii, ale moje
> dotychczasowe doświadczenia z kotami i weterynarzami pozawlają
> mi podejrzewać, że powyższy opis jest jakimś pomieszaniem
> z poplątaniem. Pchły znoszą jaja luzem, które wypadają z kota,
> wpadają gdzieś na legowisko czy w inną szparę, tam się z tego
> wylęga larwa, żre co popadnie, potem się przeobraża w poczwarce
> w dorosłą pchłę. A ta hyc -- znów na kota. Gnidy, czyli jajca
> przyczepione do włosów, robią wszy. I te wszy to one nie muszą
> opuszczać żywiciela, żeby się rozmnożyć. Z gnid wylęgają się
> larwy, które mają charakter równie paskudny, co tatuś i mamusia.
> I całkiem do nich podobne, tylko mniejsze. Natomiast wyłysiałe
> pasy mogą świadczyć i jeszcze innej kreaturze -- o wszołach.
>
> Wszystko to powinien zbadać weterynarz. Może nawet nie tyle z
> konieczności, co z ciekawości i rzetelności zawodowej. Bowiem
> nowoczesne preparaty do wkraplania w kark tłuką wszystko równo
> i skutecznie. Ostatnio moje kocisko, które poszło gdzieś się
> włóczyć, dostało kilka kropel Stronghold Zeotis. To działa
> przez kilka tygodni, ponoć nawet na pasożyty wewnętrzne.
>
Wlasnie z tym kotem u weterynarza bylem 4 razy, tyle razy dawal mu z czegos
zastrzyk.
Pokazywal mi w siersci na srodku kregoslupa, blizej ogona mase gnid
uczepionych u nasady siersci i kazal mi wyczesywac je jakims grzebieniem. Ja
nie mialem takiego grzebienia i nie czesalem tych gnid. Mialem nadzieje ze
jak sie cos juz wylegnie to uzyje nastepnego srodka na te pasożyty.
Znalazlem karte pacjenta na ktorej wszystko jest zapisane.
Diagnoza: Apzs czyli alergiczne pchle zapalenie skóry, dalej nastepuje wykaz
podanych leków.
Więc skąd te gnidy, a tak właśnie nazywal je weterynarz.

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 29, 2015, 4:58:40 AM9/29/15
to
Pan Tomasz napisał:

>> Wszystko to powinien zbadać weterynarz. Może nawet nie tyle z
>> konieczności, co z ciekawości i rzetelności zawodowej. Bowiem
>> nowoczesne preparaty do wkraplania w kark tłuką wszystko równo
>> i skutecznie. Ostatnio moje kocisko, które poszło gdzieś się
>> włóczyć, dostało kilka kropel Stronghold Zeotis. To działa
>> przez kilka tygodni, ponoć nawet na pasożyty wewnętrzne.
>
> Wlasnie z tym kotem u weterynarza bylem 4 razy, tyle razy dawal
> mu z czegos zastrzyk. Pokazywal mi w siersci na srodku kregoslupa,
> blizej ogona mase gnid uczepionych u nasady siersci i kazal mi
> wyczesywac je jakims grzebieniem. Ja nie mialem takiego grzebienia
> i nie czesalem tych gnid. Mialem nadzieje ze jak sie cos juz wylegnie
> to uzyje nastepnego srodka na te pasożyty. Znalazlem karte pacjenta
> na ktorej wszystko jest zapisane. Diagnoza: Apzs czyli alergiczne
> pchle zapalenie skóry, dalej nastepuje wykaz podanych leków.
> Więc skąd te gnidy, a tak właśnie nazywal je weterynarz.

No to nieźle im przygadał pan doktor. Skąd, to wiadomo -- z tego źwierza,
co kotu grasuje we futrze. Czy pchła jest konieczna do wystąpienia APZS,
tego nie wiem. Ale dopuszczam, że wbrew nazwie, syndrom ten może wywołać
też inny gatunek pasożyta kierującego się w życiu podobną filozofią, co
pchła. A tych gatunków są tysiące. I choć dobry weterynarz urządza taśmą
klejąca łapankę wśród insektów i stara się pod mikroskopem przeprowadzić
identyfikację, to nawet sam Niesiołowski się w tych wszystkich mendach
nie połapie. "Wykaz podanych leków" też jest mi nieznanym -- a to bardzo
istotne. Są preparaty o długim działaniu, jak ten wsponiany, inne mogą
działać krócej. Czyli w sumie niewiele wiem. A wniosek taki, że trzeba
z weterynarzem pogadać, dowiedzieć się wszystkigo co i jak. Późniejsze
próby ustalenia faktów i zdalna pomoc mogą być zawodne.

Jarek

--
Pan kotek był chory
i leżał w łóżeczku.
I przyszedł kot doktor.
-- Jak się masz, koteczku?

Tomasz

unread,
Sep 29, 2015, 8:41:40 AM9/29/15
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał
>
"Wykaz podanych leków" też jest mi nieznanym -- a to bardzo
> istotne. Są preparaty o długim działaniu, jak ten wsponiany, inne mogą
> działać krócej. Czyli w sumie niewiele wiem.>

juz Ci wysyłam spis zaaplikowanych leków.

https://www.dropbox.com/s/xqmjgdyed8x443s/DSC07018a.jpg?dl=0

--
Tomasz

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 29, 2015, 11:33:38 AM9/29/15
to
Pan Tomasz napisał:

>> "Wykaz podanych leków" też jest mi nieznanym -- a to bardzo
>> istotne. Są preparaty o długim działaniu, jak ten wsponiany,
>> inne mogą działać krócej. Czyli w sumie niewiele wiem.
>
> juz Ci wysyłam spis zaaplikowanych leków.
>
> https://www.dropbox.com/s/xqmjgdyed8x443s/DSC07018a.jpg?dl=0

Chyba niezbyt dobrze się zrozumieliśmy. Nie jest moją rolą występowanie
jako superwizor weterymaryjny. Nie mam pojęcia co to są za leki, choć
trochę się domyślam. Mogę najwyżej wyguglać, a przecież nie o to chodzi.
Zresztą to każdy może. Ja pytam lekarzy, jakie środki aplikuja, jak
działają i w ogóle co będzie dalej. Właściwie nawet nie muszę ciągnąć
za język -- mam pod bokiem jedną z lepszych klinik weterynaryjnych w
mieście, jak trzeba to z niej korzystam. Tam są fachowcy, a fachowcy
zawsze mówią co robią. A mądrych ludzi, to ja zawsze słucham z uwagą.

Kropelki z selamektyną działają. Nie musiałem wierzyć na słowo, bo
zaraz było widać skutki. Nie jest z nimi tak, jak to sobie naiwnie
wyobrażałem, że gdzieś się to po futrze rozchodzi. I truje. Nie, one
włażą w kota, te krople, na karku. A potem rozchodzą się po całym kocim
jestestwie, wydobywaja sie przez skurę i wykańczają tych wszarzy. Tak
samo działają w środku, jeśli w środku kota też jest coś do unicestwienia.
Metoda aplikacji dość podobna do plasterków z medykamentami, które ludziom
przykleja się na skórę.

Farmacja czyni wciąż znaczące postępy. A z lekami weterynaryjnymi sprawa
jest ciekawa. Gdy jest się kotem, to ma się do dyspozycji więcej dobrych
i skutecznych środków niż ludzie. Nowo zsyntezowane substancje wcześniej
otrzymują certyfikat weterynaryjny, a badania ludzio-kliniczne ciągną się
latami.

Dali mi kiedyś taki nowo wprowadzony środek. Właściwie sprzedali -- za
kilkadziesiąt złotych jeden czy dwa centymetry sześcienne olejku w
strzykawce. Na zarośniećie dziury w kocie to było. Dawka na cały tydzień,
do codziennego wpuszczania kropelki w dziurę. Wcześniej wysłuchałem o tym,
jak w beznadziejnym przypdku niemalże przyrósł psu odgryziony ogon, który
miał być amputowany.

Jak słuchałem, to nie do końca wierzyłem. Ale mojemu kotu dziura zarosła
nim tydzień się skończył. Trochę tego w strzykawce zostało. Pech chciał,
że krótko po tym dość paskudnie oparzyłem sobie rękę gorąca parą. Piekło,
skóra zlazła. Po kilku dniach przypomniałem sobie o tej strzykawce. Myślę,
chyba nie umrę od tego, zrobię badania kliniczne na sobie. Posmarowałem
jedną kropelką. W dwa dni wygoiło się jak na psie.

Przy kolejnej okazji pochwaliłem się przed panią doktor swoim eksperymentem
klinicznym. Uśmiechnęła się -- my też czasem na sobie stosujemy, ale
oficjalnie nie wolno.

Jarek

--
Do serca przytul psa,
Weź na kolana kota,
Weź lupę popatrz -- pchła,
Daj spokój, pchła to też istota.

Ikselka

unread,
Oct 4, 2015, 5:42:58 PM10/4/15
to
Dnia Tue, 29 Sep 2015 17:33:37 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):

> Farmacja czyni wciąż znaczące postępy. A z lekami weterynaryjnymi sprawa
> jest ciekawa. Gdy jest się kotem, to ma się do dyspozycji więcej dobrych
> i skutecznych środków niż ludzie. Nowo zsyntezowane substancje wcześniej
> otrzymują certyfikat weterynaryjny, a badania ludzio-kliniczne ciągną się
> latami.

Jeśli myślisz, że ciągną się latami dla dobra ludzi, to się mylisz.
--
XL https://www.youtube.com/watch?v=wNcV_dHUHSs

Darka

unread,
Oct 21, 2015, 2:32:23 AM10/21/15
to
W dniu 2015-09-28 o 21:12, Tomasz pisze:
Mysle,ze przede wszystkim powinnienes tez kota wykapac w odpowiednim
szamponie.

Ikselka

unread,
Oct 22, 2015, 10:57:20 AM10/22/15
to
No ale żeby gnidy??? Pchły nie składają jaj na włosach.
--
XL https://www.youtube.com/watch?v=wNcV_dHUHSs
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages