Ojej... w 7 dni tyle? To trzeba wstawać o 6 rano, szybko śniadanie i spływać
dopiero późnym wieczorem by tyle zrobić. A przecież tu chodzi o rekreacje :)
a jeszcze jesli załoga jest niedoswiadczona to wszystko bedzie wolniej szło.
No chyba, że cały czas będziecie mieć wiatr 4 w plecy. Giżycko odpada
raczej, bo same kanały to już pół dnia, podobnie będzie ze Sztynortem,
trochę daleko. Dookoła Śniardw też możecie nie zdążyć, no chyba, że
będziecie się spieszyc,a tu chyba nie o to chodzi. Chyba więc ta druga trasa
środkowych Mazur z rucianym będzie realna, by załoga miała jeszcze czas się
wykapać, pograć w piłkę, posiedzieć przy ognisku.
Pozdrawiam
Dużo zależy od tego jakim jachtem płyniesz i ile dziennie będziecie
pływać. Ogólnie raczej radził bym na początku odpuścić Śniardwy i pójść
na północ w rejon Giżycka. Jak wracając okaże się że masz czas zawsze
możesz zahaczyć o Mikołajki i Śniardwy. Taka zmiana kolejności
zabezpiecza cie przed wariackim gnaniem w ostatnich dniach "bo rejs
trzeba kończyć".
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
> Jako ze nie mam zbyt duzego doswiadczenia i nie wiem ile przeplyne w ciagu
> dnia (nawet mniej wiecej),
A wiesz chociaż "mniej więcej" jaki będziesz miał wiatr, skąd i czy w ogóle
będziesz miał? Bywali tu i tacy co w 1 dzień przemierzyli całą "jachtostradę"
z Węgorzewa do Rucianego. Ale pamiętam i rok 2003, gdy przepłynięcie z
Rucianego do Mikołajek w 1 dzień uznałem za niezły wynik, tak beznadziejnie
słabo wiało.
> Chcialbym miedzy innymi zobaczyc i przeplynac sie po Sniardwach (do okola
> moze?).
Zdecydowanie polecam. Jak zresztą wszystko co mieści się poza
wspomnianą "jachtostradą". Ale rozsądnie, z dobrą mapą z zaznaczonymi
kamieniami poza szlakiem, i z należytym respektem wobec sił przyrody. Nie
wstydzić się zawczasu zarefować jeśli zapowiada się mocny wiatr. Na
Śniardwach nie da się w parę minut uciec pod brzeg przed burzą (co zresztą
nie zawsze bywa tam najbezpieczniejszym wyjściem).
> Czy zdaze, startujac z Rynu - poplynac na Sniardwy, tam spedzic
> dzien i pozniej do Gizycka/Sztynortu i z powrotem do Rynu (przy spokojnym
> tempie podrozy z niedoswiadczona zaloga i sternikiem)?
Ostrożnie liczyłbym conajmniej dzień na dopłynięcie na Śniardwy (sporo czasu
stracisz w przesmyku Ryńskie-Tałty, no i pewnie w Mikołajkach); dobrze byłoby
popłynąć na noc na Czarcią bo na Przeczce panuje bezwstydne zdzierstwo,
gorsze jeszcze niż w Mikołajkach, ruszając stamtąd rano może nie wystarczyć
dnia na opłynięcie Śniardw z zawinięciem do Okartowa, zatem do Mikołajkek
wrócisz pewnie trzeciego dnia. Gdy znajdziesz się u wejścia do kanałów -
upłynie już połowa rejsu, i pchać się do Sztynortu może być już ryzykowne.
Zamiast tego możesz przepłynąć Niegocin omijając Giżycko i zajrzeć na Wojnowo.
> Czy lepiej sie skoncentrowac raczej na tym kierunku Ryn-Mikolajki-Sniardwy-
> Ruciane i z powrotem Ryn
W ten sposób prosisz się o dodatkowe "atrakcje" na Guziance, a Nidzkiego i
tak zobaczysz niewiele.
> (moze Pisz przy okazji sie uda zaliczyc?).
To już zdecydowanie lepszy pomysł. Zwłaszcza jeśli nie będziesz zapuszczał
się pod Okartowo, tylko z Czarciej popłyniesz od razu na Sexty. Roś to
niemałe, i rzadko odwiedzane jezioro (chyba głównie w drodze z- i do
Warszawy) toteż warto połączyć je z odwiedzeniem Śniardw. Na śluzie
Karwik "sajgonu" nie ma, trzeba tylko mieć działający silnik. Ale zarezerwuj
sobie dodatkowy dzień-dwa więcej na powrót aby nie pchać się w drodze
powrotnej na siłę na Śniardwy, gdyby warunki były ciężkie. Rezerwowy czas
można potem wykorzystać dla dokładniejszego spenetrowania Śniardw, albo
choćby Bełdanów, już bez przechodzenia Guzianki.
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Wiktor Plitko
Wylewa się do ubikacji (i spłukuje) albo toi-toia? Za pieniądze, hm,
rozłączamy ubikację (góra z dołem), następnie dół niesiemy w stronę
jakiejś kanalizacji (byle nie deszczowej) i przez specjalną rurę wylewamy.
Czy do takiego czegoś trzeba kogoś za pieniądze?
--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *
Zaraz, zaraz, załoganci nie chcą sprzątać - a Ty na tej łódce jako kto
płyniesz? :-))
A tak na poważnie to przeczytaj sobie artykuł:
<http://www.port21.pl/technika/article_1227.html>
Toaleta chemiczna, to żadna 'czarna magia' i jakoś szczególnie nie
trzeba się napracować, żeby utrzymać ją w czystości.
W szczególności łatwo jest dbać o czystość, gdy nie oszczędza się na
ilości* 'chemikaliów' wlewanych do poszczególnych zbiorników i
oczywiście stosuje sie 'specjalny' a nie 'zwyczajny' papier toaletowy.
[*] Znam osoby, które żeby oszczędzić na kosztach eksploatacji używają
połowy zalecanych dawek <bleeeee> :-)
--
Pozdrawiam,
Marek Grzywa,
ma...@bcf.pl
Bez problemu zrobisz to sam lub siłami załogantów. Przypuszczam, że do tak
prostej (i niebrudzącej) czynności za jedyne 50 czy 100 zł znajdziesz masę
chętnych z sąsiednich łódek :)
> > I jeszcze pytanie: czy znacie jakis port na poludnie od RYNu gdzie mozna
> > oproznic WC Chemiczne (w sensie zlecic za pieniadze)? Jeszcze nigdy nie
> > spotkalem z takim problemem (nowy) a zaloga pyta co i jak. Nasz
> > czarterodawca nie oferuje takiej uslugi.
> Wylewa się do ubikacji (i spłukuje) albo toi-toia? Za pieniądze, hm,
> rozłączamy ubikację (góra z dołem), następnie dół niesiemy w stronę
> jakiejś kanalizacji (byle nie deszczowej) i przez specjalną rurę wylewamy.
> Czy do takiego czegoś trzeba kogoś za pieniądze?
W Mikołajkach w wiosce żeglarskiej mają toi-toia specjalnie do tego.
Biorą jakieś 2 złote czy coś.
Przemek.
> A tak na poważnie to przeczytaj sobie artykuł:
> <http://www.port21.pl/technika/article_1227.html>
Z okazji świąt coś mi się chyba pozajączkowało :-)) Chodziło mi o ten
artykuł: <http://www.port21.pl/technika/article_1241.html>
Z całego serca namawiam na jazde na północ. Jest luźniej, czyściej, taniej i
spokojniej - a więc i dla debiutanów łatwiej. Pływając na Venusce bez
silnika we dwójke z czworką dzieci byłem w stanie w ciągu 7 dni dojść ze
Sztynortu do Rynu i Mikołajek i z powrotem.
Troche ten plan skrobnolem na szybko ale ja bym robil taka trase.
Zakladam tutaj, ze masz jacht ze sprawnym silnikiem bo brak wiatru moze
troche zamieszac ale jeszcze tak nie bylo, zeby wcale nie wialo, a
sprawny silnik to na kanaly i mosty, zeby nie tracic czasu.
Jezeli potrzebujesz wiecej info badz zdecydujesz plynac w inną stronę to
pisz na priv moze cos sie zaplanuje.
Pozdrawiam
Dariusz Grzesica
www.anulkaidario.webpark.pl
Nie gniewaj się,ale chyba coś Ci się poplątało.
Pozdrawiam
Jerzy Buczak
http://zagle.mazury.info/rejsform.php
Co żegluje po Śniardwach z szybkością 50 km/h,ale uważa na wybrzuszenia
A mnie są potrzebne wymiaryyyyy... łeb mnie juz boli bo pracuje non stop, a
jeszcze chciałem pimpusiowego kingstona rozmieścić.
Wymiaryyy... Co lepsi producenci osprzętu, ot senatorskie głowy, dają na
swoich stronach dxf-y albo inne autocadowe rysunki, tylko brać i wstawiać -
z wymiarami i całokształtem. Niestety nie namierzyłem producentów WCetów
chemicznych. Mam zanik muzgu dzisiaj.
poozdrawiająco
paweł pawlicki
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Wymiaryyy... Co lepsi producenci osprzętu, ot senatorskie głowy, dają na
> swoich stronach dxf-y albo inne autocadowe rysunki, tylko brać i
> wstawiać - z wymiarami i całokształtem. Niestety nie namierzyłem
> producentów WCetów chemicznych. Mam zanik muzgu dzisiaj.
>
Mój Szanowny Nieśmiały Kolego.
Co bardziej szanujący się producenci dołączają do opisów DXF'y, ale
pamiętaj Nieśmiały Kolego, że postępują tak tylko _szanujący się
producenci_
Dział gospodarki określany mianem 'ciężka chemia' do którego zaliczyć
można producentów poszukiwanego przez Ciebie sraczyka jest par
excellence gównianym businessem i jako taki nie grupuje _szanujących się
producentów_ :-)
Namiastką tego co szukasz jest np. to:
<http://glinki.com/?l=giynbf>
:-))
O widze że czytasz wszystko od deski do deski :-)))
dzięki za linkaż, przedał się. Jakoś nie mogła mi się żadna strona z
wymiarami otworzyć.
A potem nagle dostałem 7 czy 8 namiarów i wszystkie się otwierają. Człowiek
nie wie co ma wybrać. Chociaż może słowo "wybierać" w kontekście toalet
chemicznych może brzmieć nieco dwuznacznie.
No w każdym badź razie wielkie dzięki.
paweł pawlicki
pp
No to chyba najsensowniej napisał Tomek Janiszewski.
Ja bym popłynął tak:
1. Ryn - Mikołajki
2. Mikołajki - Seksty
3. Seksty - Roś
4. Roś - Seksty
5. Seksty - Okartowo
6. Okartowo - Mikołajki
7. Mikołajki - Ryn.
I ten plan jest na moje bardzo napięty, więc trzeba mieć zawsze
pełen bak paliwa.
Jeżeli będzie uparcie i silnie wiało z zachodu, może być problem
z wydostaniem się z Okartowa. I to może nie tyle techniczny,
co psychologiczny. Niektórzy się boją dużej, jak na mazurskie
standardy, fali i wiatru, a niektórzy dostają choroby morskiej.
Można też 1 noclegu nie brać w Mikołajkach tylko gdzieś dalej na
śniardwach, wtedy jezioro Roś będzie bardziej realne do osiągnięcia.
Przemek.
Również jak przedmówca nie mam zbyt dużego doświadczenia i również nie mam
pojęcia jak w rzeczywistości wyglądają odległości pomiędzy poszczególnymi
jeziorami, portami itd i ile czasu, który odcinek może zająć.
2 jachty Twister 800n, załoga młoda, pływać chcemy w miarę dużo. Startujemy
w Pięknej Górze (gdzieś tam niedaleko Giżycka). Czasu mamy wiele, bo 14 dni.
Baaardzo byłbym wdzięczny za propozycje możliwych tras, w miare
zróżnicowanych, tzn. czasem jakieś większe Mikołajki, czasem coś
spokojniejszego, jakieś (w miare) ciche zatoczki, przy samej trasie, do
których portów się pchać, a do których lepiej nie... Tak dla całkowicie
zielonego w te klocki człowieka:)
Z góry dziękuje,
Mariusz Bereźnicki
> Ogólnie raczej radził bym na początku odpuścić Śniardwy i pójść
> na północ w rejon Giżycka.
A jednak w 1992r, podczas swojego pierwszego samodzielnego (i zarazem
samotnego) rejsu zdecydowałem się właśnie na Śniardwy. Może dlatego że czułem
niedosyt po kilku obozach harcerskich na Szerokim sprzed kilkunastu lat,
gdzie wolno było pływać tylko wokół dwóch boi nieopodal brzegu, a na całe
Śniardwy patrzeć tylko tęsknie...
Mimo że mogło to zakrawać na brawurę, odważyłem się na to (i to na samym
początku rejsu) bowiem noc nad Bełdanami była pogodna, spokojna i bez wiatru.
I faktycznie nie zawiodłem się na pogodzie, następnego dnia wiała bowiem
równa, spokojna "czwórka". Tylko w drodze powrotnej (przepłynąłem w 1 dzień
na Sexty i z powrotem) bolała trochę ręka na sterze podczas halsówki, płetwa
była bowiem mocno niezrównoważona. Do Giżycka nawet się nie przymierzałem,
naprawdę bałem się bowiem dopiero wożenia na orionowej pawęży
trzydziestokilogramowego "Wiertolota" który bez żalu zdeponowałem przed
wypłynięciem w szopie u zaprzyjaźnionych mieszkańców Mikołajek.
> Jak wracając okaże się że masz czas zawsze możesz zahaczyć o Mikołajki i
> Śniardwy. Taka zmiana kolejności zabezpiecza cie przed wariackim gnaniem w
> ostatnich dniach "bo rejs trzeba kończyć".
Ale Śniardw to bym na koniec rejsu nie zostawiał, zwłaszcza że po powrocie
spod Giżycka czasu zostanie mało. Może być ciężko a nawet niebezpiecznie
jeśli trzeba będzie spieszyć się wracać z Okartowa, a tu ostatnigo dnia trafi
się "sztorm" ;-) 6-7B po przejściu frontu chłodnego...
>
>> - do plywania pozostaje wam jeszcze jezioro Mamry i powrot w strone
>>Gizycka.
>
> Dni nie są z gumy.Na Mamry to 1 dzień dodatkowo.
I znowu Mnie złapałeś na pomyłce. Chodziło o Dargin. Kurcze chyba nie
bede pisał wieczorami, a jeśli to zostawie na rano do spokojnego
przeczytania.
>
>>Dzien 6 tutaj musisz juz wracac do portu. jak od rana zaczniesz plynac z
>>okolic Gizycka badz juz tu bedziesz spal to przy dobrym wietrze doplyniesz
>>do Mikolajek na noc.
>
> Wytłumacz proszę,po jakiego diabła płynąć do Mikołajek,by dotrzeć z Giżycka
> do Rynu?
Do Mikołajek to czysta spekulacja wedle upodobań. To tylko propozycja bo
jak sie wypłynie z kanału na Tałty a ma sie durzo czasu to można jeszcze
coś planować
>
> Nie gniewaj się,ale chyba coś Ci się poplątało.
> Pozdrawiam
Nie gniewam się i fajnie, że to wyłapałeś. Troche to głupio wyszło.
Postaram się pisać dokładniej.
Pozdrawiam
Dariusz Grzesica
www.anulkaidario.webpark.pl
Jeśli nie na północ, to w pełni popieram taki plan, przy czym można go
skracać (Roś) lub wydłużać (Pisz)...
> Ja bym popłynął tak:
>
> 1. Ryn - Mikołajki
> 2. Mikołajki - Seksty
> 3. Seksty - Roś
> 4. Roś - Seksty
> 5. Seksty - Okartowo
> 6. Okartowo - Mikołajki
> 7. Mikołajki - Ryn.
Wydaje mi się, że Roś jest mało piękny w porównaniu z Tyrkłem i szkoda
czasu na śluzę i kanał.
Ja bym zrobił tak:
1. Ryn - Mikołajki
2. Mikołajki - Seksty
3. Seksty - Okartowo
4. Okartowo - Tyrkło
5. Tyrkło - Okartowo - okolice Mikołajek (od Bełdan po Tałty)
6. okolice Mikołajek - Ryn.
Spokojniej, luźniej i bardziej "w przyrodzie" pomimo sezonu.
Ew. nadmiar czasu można poświęcić na rzucenie okiem na Bełdany.,
PS. W Okartowie obowiązkowo świeża rybka w sklepie przy PGRyb.
--
pzdr.
Radziel
W 14_dni_Twisterem_ mozna zjechac Mazury wzdluz i w szerz. Jak
przyjedziecie - proponuje zobaczyc kierunek wiatru i wowczas podjac
decyzje, czy najpierw na polnoc i potem na poludnie czy na odwrot.
Zdazycie wszedzie. Twistery to bardzo szybkie jachty. Proponuje zabrac
dobra mape i nie bedzie problemu.
Jezeli nie jestescie doswiadczona zaloga sugeruje ominac Sniardwy - po
co sie stresowac.
Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
Wozumiem ze mowisz o Czrcim i w. Pajęczej? Dlaczego "eden" i dlaczego
"zasobna kasa"? Prosze o podpowiedz - nic o tych miejscach jeszcze nie wiem!
:-)
> Twistery przy 3B powinny iść ok 7-9 km/h.Na kanałach jest ograniczenie
> szybkości do 6 km/h.
Musiałem się zastanowić czy te 7-9 km/h jest szybko czy wolno, jakoś mi tak
dziwnie prędkość jachtu w km/h.....
P.S. W którymś wątku powyżej było o staniu w nocy na kotwicy. Czy wolno czy
nie wolno - taki zakaz byłby dla mnie kuriozalny, i właściwie przy zakazie
pływania w nocy to pewnie nawet światło kotwiczne nie potrzebne....
Wiele razy stawałem na kotwicy na Mazurach i Iławskim, i nigdy mi nikt nie
mówił że nie wolno.. zapalałem taką latarkę dookólną i na fale do góry na
maszcie...
--
Pozdrawiam serdecznie
Adam Kłoskowski
tel.kom. +48 512 131 656
e-sklep www.hobbystyl.pl
sztormiaki, koszulki, prezenty i różne "przydasie"
W niektorych miejscach MOZNA plywac noca! Sugeruje stawac z daleka od
szlaku zeglownego np. w jakiejs zatoczce. Dla wlasnego bezpieczenstwa.
Moze sie bowiem zdarzyc jakis nierozgarniety kierowca
motorowki-slizgacza plynacy zgodnie z prawem noca... i nas rozjedzie.
Sam staje noca na kotwicy w roznych zacisznych miejscach i NIGDY nikt
nie robil mi zadnych problemow. Na szlaku nie probowalem i nie
zamierzam.
Gdzie mozna plywac noca przeczytasz w mazurskim FAQ
http://mazury.info.pl/czartery/faq.html
>> ,jeżeli kasa zasobna, to może Mazurski Eden,nocleg na śniardwiański
>> wyspach.
> Wozumiem ze mowisz o Czrcim i w. Pajęczej?
W 2005 r. był (zapewne dalej będzie w 2006) zakaz cumowa i biwakowania na
wyspach.
> Dlaczego "eden" i dlaczego "zasobna kasa"?
Nie polecam cumowania, szczególnie na noc.
Jak zacznie wiać od strony jeziora, to nie będziesz się nudził.
Po drugie, było tam dość drogo, zresztą specjalnie, bo żeglarze generalnie,
chluby nikomu nie przynoszą.
Tam głównymi gośćmi są nieco bardziej światli turyści, niż część tych,
którzy ciągle ryczą +góralu,,, gitara,,,+ oraz pozostawiają nie tylko
śmieci, ale i +niestrawności żołądkowe+.
Jeżeli chcesz zwiedzić ten zakątek, bez narażania się na dziwne spojrzenia
właścicieli, to są 2 czy 3 miejsca od strony Mikołajek (jakieś 10 min drogi
pieszo).
--
Pozdrawiam świątecznie,
Wacław Nieśmiały
> P.S. W którymś wątku powyżej było o staniu w nocy na kotwicy. Czy wolno
> czy nie wolno - taki zakaz byłby dla mnie kuriozalny,
Przepis jednoznacznie to reguluje.
Po drugie, szlak WJM jest, w dużej mierze, oznaczony państwowo, zatem nie ma
problemu w zakresie interpretacji przepisów.
--
>Dlaczego "eden" i dlaczego
> "zasobna kasa"? Prosze o podpowiedz - nic o tych miejscach jeszcze nie
> wiem!
> :-)
Mazurski Eden jest nad Bełdanami,a zasobna kasa jest potrzebna,bo gdy tam
dopłynąłem,
to na przystani skasowano po 20 PLN od osoby,dając w zamian jakieś dziwne
pieniądze.
Za nie można kupić coś do jedzenia i picia w restauracji.Ale nie zdarzyło mi
się żebym nie musiał sporo dopłacić.
A co to w ogóle jest to tutaj. http://www.galindia.com.pl/
29.04 - w kierunku MIKOLAJKI (Juz zadecydowalem). A dalej jeszcze nie ma
decyzji.
Tango 780 FS - 6 osob zalogi, w tym 1 chlopak byl ze mna na rejsie juz z 4-5
razy, a drugi byl raz. 1 dziewczyna byla raz, a reszta zielona.
Ja tez w miare zielony, ale chetny do nauki oraz "nie popisujacy sie i
dbajacy o bezpieczenstwo przede wszystkim".
Powiadasz 29.04...
Ciepło może nie być...
No, przynajmniej mało kąpielowo ;-)
Jeśli tylko będzie wiało, to przeskoczcie jeszcze w dniu wypożyczenia (1)
do Wierzby albo Popielna. Olejcie Mikołajki - nie warto tam stawać...
Jak będzie wiało dobrze to zdążycie i do Niedźwiedziego Rogu, świetna
przystań, wybagrowana na torfowiskach.
http://niedzwiedzirog.republika.pl/jaktrafic.html
Następnego dnia (2) do południa na Sexty, na półwysep Kaczor - po południu
jeśli wola i wiatr do Okartowa, piękna jazda - choć nieblisko.
Następnego dnia (3) na Bełdany => Kamień, Piaski, albo jak powieje to
i Ruciane (piechotą, z ośrodka Bankowców w Guziance, bez mordęgi ze śluzą)
Kolejny dzień (4) przez Mikołajki (jakby piwa zabrakło to można się
zatrzymać
w tym brzydkim mieście - na pół godziny, nie więcej), do wyjścia z kanałów
na Jez. Jagodne, a jakby powiało to lepiej do Jagodna Wielkiego
(leśny parking) czy przystani YKP Bielsko, to chyba Kozin, no w przejściu
na Mulik.
Następnie (5) Giżycko do południa a potem wedle humoru - zostajesz zaliczać
Twierdzę Boyen albo po południu, jak wieje - zwracasz na Rydzewo (cud
placki
ziemniaczane - nie w "Łabędziu" - tam drożyzna, ale dalej we wsi).
Nastepnego dnia (6) myślisz już o powrocie, w zależności od wiatru i od
tego
skąd startujesz możesz dociągnąć do Mikołajek (ale po co..) albo chociaż
do Starych Sadów czy okolic Jory.
Ostatni dzień (7) masz pewnie niepełny i pływasz tylko z rana - po prostu
wracasz
z Jory/Sadów/ Mikołajek - do Rynu...
Jakby nie wiało, to następnym razem przyjedź nad Zatokę Gdańską, tu tyle co
przez cały wyżej zaplanowany rejs 7dniowy pływa się często w jeden
weekend...
Zwykly - 2/3 dniowy, żaden "długi" ;-))
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
*********************************
Żeglarstwo jest na tyle specyficznym sportem lub rekreacją,że nie może być
pozostawione bez właściwego dla bezpieczeństwa ludzi specjalistycznego
nadzoru. kpt jacht.Waldemar Carbuch na Sail-ho
********************************
--
Hmm.... "Ten pierwszy raz"? Poza tym zaloga chce zobaczyc (przyjezdza osoba
zagraniczna - kolega juz jej sie chwalil ze na mazurskie morze poplynie)...
CO jeszcze... Nie wiem :-) Ale ciagnie... :-)
> CO jeszcze... Nie wiem :-) Ale ciagnie... :-)
Słusznie, ale do Okartowa się wybierać, to szkoda czasu.
Myślę, że jak zrobisz trasę na Seksty i na Kaczerajno oraz zrealizujesz
pieszy spacer po północnej części półwyspu, to wrażenie raczej pewne.
--
Pozdrawiam światecznie,
/wycięto to czego cytować się nie godzi/
> Hmm.... "Ten pierwszy raz"? Poza tym zaloga chce zobaczyc (przyjezdza osoba
> zagraniczna - kolega juz jej sie chwalil ze na mazurskie morze poplynie)...
> CO jeszcze... Nie wiem :-) Ale ciagnie... :-)
I tak trzymaj! :-))
I nie słuchaj głupot w poprzednim i następnym poście. Jeśli chcesz na własne
oczy zobaczyc te "atrakcje" o które chodzi pozostającemu w grupowym
odosobnieniu "woda g", przyjedź nad "warszawskie morze" i przyjrzyj się
uważnie brzegom, czy nie zobaczysz czegoś takiego:
http://woda.biohazard.waw.pl/sejwal_photo.html
bujającego się na kotwicy bez celu i bez sensu.
Ale lojalnie uprzedzam, że szkoda na to czasu.
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
> I nie słuchaj głupot w poprzednim i następnym poście.
Jak widzimy, Tomka
„Zamierzeniem jest obniżenie poziomu dyskusji, prowokowanie nieprzystojnych
pyskówek, chamstwa i buractwa, a tym samym deprecjonowanie
samego "środowiska" pl.rec.zeglarstwo” (c) Jaromir Rowinski 10-11-2005
> Jeśli chcesz na własne oczy zobaczyc te "atrakcje" o które chodzi
pozostającemu w grupowym odosobnieniu "woda g"*, przyjedź nad "warszawskie
morze" i przyjrzyj się uważnie brzegom, czy nie zobaczysz czegoś takiego:
> woda.biohazard.waw.pl/sejwal_photo.html
Piękny i bardzo wygodny jacht, nieprawdaż?
W tym czasie = Giżycko 2005 (poluzowane olinowanie), wymieniany był właśnie
fał miecza, niezły patent ma na tą okoliczność armator.
A swoja drogą, super jacht, miałem przyjemność nim żeglować ;-)
> bujającego się na kotwicy bez celu i bez sensu.
Myślę, że jeżeli już, to na cumach (dwóch od ruchy i 3-ech od dziobu) ;- )
Cel?
No cóż, na pewno trzeba spędzać fajne i miłe święta w gronie rodziny,
bliskich oraz znajomych.
Sens?
No cóż, akurat Zal zegrzyński i okolice w 2 godzi oblecisz.
I co dalej?
Panie (zazwyczaj) wybierają: kawę, lampkę wina czy szampana, ciastko czy
bakalie. Panowie, lubią moczyć w tym czasie wędki a dzieci kąpać się czy
opalać lub kajakować (pontonować).
Zatem Tomku co widzisz w tym dziwnego?
Wiem, że ty nie masz odniesienia do ciepła rodzinnego, zatem pozostaje ci
tylko szydzić i zazdrościć oraz czysto ludzka frustracja. No cóż, dalej
podglądaj, jak to zazwyczaj czynisz, mnie to nie przeszkadza, natomiast
czasami twoje zachowanie irytuje panie, niemniej chyba już się przyzwyczajają
do tego, bo nawet się uśmiechały, jak przepływałeś jakieś 10 m od dziobu z
lornetką przy oczach ;-)
Oczywiście trudno zabronić podglądania szczęścia innych, szczególnie jak
trafia się tak łajba i taka załoga (załogantki) ;-))
> Ale lojalnie uprzedzam, że szkoda na to czasu.
Jak będziesz miał rodzinę i jacht, co najmniej dorównujący temu, który
reklamujesz, to wówczas pogadamy, a do póki delektujesz się, zazwyczaj,
własną osobą, to o czym mamy rozmawiać?
--
Pozdrawiam poświątecznie,
Nieśmiały, Wacław Nieśmiały
* g 1-3 = nr adresów na gazecie, a nie spisek w tle z kosmitami ;-)