Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Voditelj Brodice - rewelacyjny patent do pływania w Polsce

885 views
Skip to first unread message

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 3:14:30 PM2/7/08
to
Zajrzyjcie do Don Jorge
http://www.kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=686&st=0&fload=1


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 7, 2008, 3:38:25 PM2/7/08
to
Mariusz Główka pisze:He, he.. masz rację, chyba zrobię sobie wycieczkę.. I tak od pewnego
czasu mam chrapkę na VBr..

--
Pozdrawiam, Monika Matis
Lewes, UK
People Challenge Sailing Team
www.transat650.co.uk

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 4:15:22 PM2/7/08
to
Monika Matis, Lewes, UK <pc...@transat650.co.uk> napisał(a):

> Mariusz Główka pisze:
> > Zajrzyjcie do Don Jorge
> > http://www.kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=686&st=0&fload=1
> >
> >
> He, he.. masz rację, chyba zrobię sobie wycieczkę.. I tak od pewnego
> czasu mam chrapkę na VBr..
>

Robi się miło, łatwo i przyjemnie. Oczywiście mam na myśli ludzi którzy mają
pojecie o pływaniu. Kiedyś sobie zrobiłem i jak pływam w Chorwacji, to już
nawet nie pokazuje kwitu. Wystarczy, że panienka w biurze firmy czarterowej
zobaczy numer mojego VBr na liście załogi i juz nic nie chce. Jak masz do
wydania 100 -110 EUR to polecam.

Andrzej Bogacki

unread,
Feb 8, 2008, 4:16:03 PM2/8/08
to

Zafundujcie sobie tydzień wakacji w Chorwacji, idźcie któregoś dnia do
kapitanatu, zapłaćcie ok. 100 EUR za egzamin i zdajcie go.


No, tos mi ułatwienie znalazł. Dobrze, ze ten prawie darmowy egzamin nie
jest w Stanach albo gdzieś głęboko w Indonezji.
U nas kurs wprawdzie kosztuje ok. 400-500 zł + egzamin ~ 200. To nie wyjdzie
taniej niż voditelj w Chorwacji gdzie musisz dojechac. I juz widze jak osoba
totalnie zielona w zeglarstwie zdaje ten egzamin i jest zaraz potem swietnym
zeglarzem ( bo jak rozumiem po naszych kursach to sie w ogóle nic nie umie i
strach brac jakikolwiek jacht)

JA rozumiem te wojne z PZZ ale nie wciskaj mi, ze dla osoby która chce sie
uczyc pływac i chce miec uprawnienia to to jest jakies ciekawe rozwiazanie.
Nawet fakt, ze aby u nas zrobić sternika jachtowego trzeba zdac dwa egzaminy
nie powinien byc wiekszą przeszkoda dla nikogo kto to plywanie traktuje
poważnie

pozdrawiam
Andrzej - zdecydownie nie miłosnik PZZ


Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 7, 2008, 4:27:25 PM2/7/08
to
Andrzej Bogacki pisze:
Ja Cię rozumiem, ale nie mówimy o osobach zielonych.
Podam mój przykład najlepiej, będzie wiadomo o co chodzi. Otóż już
jakieś kilka lat temu mogłam spokojnie zrobić st.j., wymagany przepisami
staż miałam aż nadto, wiedzę i umiejętności raczej też (a i tak bym
pewnie sobie co nieco jak zwykle starała sobie przypomnieć) - a do tej
pory nie mam (i mieć nie mam zamiaru) ŻADNEGO patentu PZŻ. Ot, dla
zasady, nie mam zamiaru tej instytucji płacić ani grosza. I mimo, że
pływam na coraz większych jachtach i przydałoby się, zwłaszcza że teraz
szybko z tego zrobiłby się j.st.m. Ale nie. Nie mam zamiaru im płacić i
już. Wolę właśnie te pieniądze wydać w Chorwacji. Tudzież w UK.

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 4:36:41 PM2/7/08
to
Andrzej Bogacki <andrz...@interia.pl> napisał(a):

Nic nie wciskam. Wolny wybór. Ja nie twierdzę, że to jest taniej, czy
drożej. Je twierdzę, że jest to bardzo dobry patent do pływania w Polsce, bo
praktycznie możesz prowadzić wszystko co pływa rekreacyjnie (może poza
paskudnymi skuterami). A co do wiedzy i umiejętności, to od razu Ci
podpowiem, że jest wiele firm w Polsce, które organizują szkolenia na VBr. I
to wcale nie wychodzi duzo drożej niż kurs. Wprawdzie nie wiem, gdzie
znajdziesz kurs na sternika za 500 zł, ale na pewno nie znajdziesz kursu i
na sternika jachtowego i sternika motorowodnego za cenę kursu na VBr. Ja nie
jestem fanem motorówek, ale taka barką mieszkalną z silnikiem który byc może
przekroczy te 10kW to chętnie bym popływał.
Jeszcze odnosnie kosztów. Znam firmy które mogę z czystym sumieniem polecić,
gdzie za ok. 1500 zł masz tygodniowy rejs turystyczno - szkoleniowy w
Chorwacji z dojazdem. Pamietaj jeszcze o jednym aspekcie zwiazanym z
kosztami. Jezeli chcesz zrobić stejota, to musisz i tak mieć wypływane 200
godzin na morzu. Sądzisz, że to zmeiści się w tych 500 złotych?
A co do jakości szkolenia, to jak sam nie usiądziesz, to i tak nic z tego
nie bedzie.

Pozdrawmiam
Mariusz

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 4:43:15 PM2/7/08
to
Andrzej Bogacki <andrz...@interia.pl> napisał(a):

> nie wciskaj mi, ze dla osoby która chce sie
> uczyc pływac i chce miec uprawnienia to to jest jakies ciekawe
> rozwiazanie.

Jeszcze jedno. Ja w swojej wcale nie takiej długiej karierze zeglarskiej
zaliczyłem tylko jeden kurs wg systmu PZŻ. Na stopień żeglarza. A wydaje mi
się, że teraz umiem dużo więcej niż po tamtym kursie. Naprawdę wolny wybór.
Ja wybrałem inaczej.

Artur Krystosik

unread,
Feb 7, 2008, 4:49:51 PM2/7/08
to
Myślę, że nie masz racji. Jeżeli uprawnienia chorwackie określają: akwen,
rozmiar i typ jednostki to zapis, że są one uznawane w Polsce dotyczy tak
samo akwenu, jak i rozmiaru jak i typu jednostki. Oznacza to, że mając VB
możesz co najwyżej prowadzić w Chorwacji jacht pod polską (i oczywiście
chorwacką) banderą.

pozdrawiam

Artur Krystosik

Paweł Gąska

unread,
Feb 7, 2008, 4:56:23 PM2/7/08
to
Witam,

W odpowiedzi na maila od Mariusz Główka
z dnia: 2008-02-07 22:36:


> jestem fanem motorówek, ale taka barką mieszkalną z silnikiem który byc może
> przekroczy te 10kW to chętnie bym popływał.

hehehe... do tego nie potrzeba ŻADNYCH! papierów, na miejscu "szkolenie"
zajmie im 2h, a jak jesteś dobry i zobaczą, że wiesz co i jak to 15
minut, dostaniesz nawet kwit na to, że możesz ich barkę prowadzić

mówimy o barkach w "normalnych" krajach, u nas, żeby pływać "barką"
musiałbyś udowodnić, że w Twojej rodzinie pływali barkami od minimum 3
pokoleń wstecz, ale liczy się tylko po mieczu ;)

--
Pozdrawiam
Paweł

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 5:03:43 PM2/7/08
to
Artur Krystosik <a.kry...@iiii.pw.edu.pl> napisał(a):

Myślę, że nie masz racji. Ust. 4 art 53a nie był wprowadzany dla Polaków,
tylko dla cudzoziemców, bo polskie prawo nie było zgodne z miedzynarodowym,
a przede wszystkim unijnym. A ze z kolei żaden obywatel Unii nie może byc
dyskryminowany ze wzgledu na narodowość to i Polacy moga skorzystać z tego
zapisu. PZŻ doskonale zdawał sobie sprawę i po to była cała ta karuzela
z "kwalifikacje" i "uprawnienia" bo bali się certyfikatów ISSA.
Przeczytaj sobie jeszcze raz tekst art. 4 ust 53a Ustawy o KF i wystarczy:)
Albo jeszcze inaczej.
Państwo chorwackie daje Ci kwit i mówi: nasz kwit i możesz u nas żeglować. A
państwo polskie mówi: masz obcy kwit który pozwala Ci żeglować u obcego, ale
jak go już masz, to my pozwalamy ci na tym kwicie zeglować u nas. Taki jest
mniej więcej sens ust. 4 art. 53a.

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 5:08:12 PM2/7/08
to
Paweł Gąska <ch...@op.pl> napisał(a):

Wiem, wiem, ale z ta barką to była taka licencia poetica. Nie cierpię
motorówek, ale czymś pyr, pyr, pyr to mógłbym czasami popływać. A że na
morzu prowadzę w miarę często jacht (żaglowy) który ma i 75 KM pod maską, to
i czymś takim co to płynie te 7-8 węzłów bez masztu do stawiania zagli
mógłbym też popływać.

Andrzej Bogacki

unread,
Feb 8, 2008, 5:01:58 PM2/8/08
to
> Jeszcze jedno. Ja w swojej wcale nie takiej długiej karierze zeglarskiej
> zaliczyłem tylko jeden kurs wg systmu PZŻ. Na stopień żeglarza. A wydaje
> mi
> się, że teraz umiem dużo więcej niż po tamtym kursie. Naprawdę wolny
> wybór.
> Ja wybrałem inaczej.
>

OK. Co do wolnego wyboru tez jestem za. Nieuznawanie cudzych patentów przez
PZZ to bezdyskusyjny skandal (nie jedyny zreszta) ale uwazam, że nie nasz
system stopni jest zły tylko sposob realizacji szkolen, koniecznosc odbycia
kursu itp. Sam na egzaminach nie pytam i nie sprawdzam nic czego nie uwazam
za absolutnie konieczne do bezpiecznego plywania. Ot, jak zwroty robią, jak
łażą po jachcie, prawo drogi czy zna (na wodzie) czy podejsc do kei potrafi
(na zaglach oczywiście i mam w d...., ze zwykle podchodzi sie na silniku bo
uwazam, że na zaglach tez moze sie przydac, zreszta na silniku tez to
sprawdzam), no nie powiem człowieka za burta tez musza zrobić ale wazniejsze
dla mnie jest czy gośc jesli nawet mu nie wyjdzie wie w ogóle o co chodzi.
Zadnej krzywdy nigdy nikomu nie robiłem (ani nikt z moich znajomych) choć
reprezentujemy wtedy ten znienawidzony PZZ. Ale zgadzam sie, ze cały kurs
jest do d...

W tej sytuacji stawiam teze, ze uciekanie od polskich stopni za granice nie
jest dobrym rozwiazaniem. Chyba, ze ktoś prowadzi swoją osobista, prywatną
wojne z PZZ. Na zasadzie: "to ja Wam pokaze"


Tomek Cłapa

unread,
Feb 7, 2008, 5:50:04 PM2/7/08
to
Dnia 08-02-2008 o 23:01:58 Andrzej Bogacki <andrz...@interia.pl>
napisał(a):

>> Jeszcze jedno. Ja w swojej wcale nie takiej d³ugiej karierze zeglarskiej
>> zaliczy³em tylko jeden kurs wg systmu PZ¯. Na stopieñ ¿eglarza. A wydaje
>> mi
>> siê, ¿e teraz umiem du¿o wiêcej ni¿ po tamtym kursie. Naprawdê wolny
>> wybór.
>> Ja wybra³em inaczej.


>>
>
> OK. Co do wolnego wyboru tez jestem za. Nieuznawanie cudzych patentów

> przez PZZ to bezdyskusyjny skandal (nie jedyny zreszta)...

Nie rozumiem...
Czy PZZ uzyskał jakieś szczególne uprawnienia uznawania jakichkolwiek
"patentów" ?
Może jeszcze PZMot uzyskał właściwość sprawdzania kompetencji kierowców,
którzy uzyskali prawo jazdy poza granicami RP?
Nie czepiam się, ale to stwierdzenie jest szczególnie nie na miejscu.


--
Pozdrawiam T.J.C.

luka...@free.fr

unread,
Feb 7, 2008, 5:58:42 PM2/7/08
to
On 8 fév, 23:01, "Andrzej Bogacki" <andrzeje...@interia.pl> wrote:
> > W tej sytuacji stawiam teze, ze uciekanie od polskich stopni za granice nie
> jest dobrym rozwiazaniem. Chyba, ze ktoś prowadzi swoją osobista, prywatną
> wojne z PZZ. Na zasadzie: "to ja Wam pokaze"

Zastanawiam sie, jak nazwac milion ( na oko )" prywatnych i
osobistych" wojen z wspolnym nie-przyjacielem? nie pisze "wrogiem."..

>W tej sytuacji stawiam teze, ze uciekanie od polskich stopni za granice nie
>jest dobrym rozwiazaniem.

Sytuacje ( dwie ), jesli dobrze zrozumialem, sa takie, ze masz w de i
ze jest do de co rozumiem i z czym sie zgadzam. Nie chodzi jednak o
uciekanie Do, tylko o poscig Za.
Tomek

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 6:11:52 PM2/7/08
to
luka...@free.fr napisał(a):


> Sytuacje ( dwie ), jesli dobrze zrozumialem, sa takie, ze masz w de i
> ze jest do de co rozumiem i z czym sie zgadzam. Nie chodzi jednak o
> uciekanie Do, tylko o poscig Za.

ieczęsto mamy podobne zdanie, ale tym razem tak.
Ja bym jeszcze dodał. Nie chodzi o uciekanie od świata polskich stopni,
chodzi o pościg za bardziej normalnym światem.

Andrzej Bogacki

unread,
Feb 8, 2008, 5:57:28 PM2/8/08
to
>>
>> OK. Co do wolnego wyboru tez jestem za. Nieuznawanie cudzych patentów
>> przez PZZ to bezdyskusyjny skandal (nie jedyny zreszta)...
>
> Nie rozumiem...
> Czy PZZ uzyskał jakieś szczególne uprawnienia uznawania jakichkolwiek
> "patentów" ?
> Może jeszcze PZMot uzyskał właściwość sprawdzania kompetencji kierowców,
> którzy uzyskali prawo jazdy poza granicami RP?
> Nie czepiam się, ale to stwierdzenie jest szczególnie nie na miejscu.
>
Przepraszam, co jest nie na miejscu?? Ze nie zgadzam sie z nieuznawaniem
obcych uprawnien przez PZZ?? Jesli o to chodzi to sie zgadza. To jest
szczególnie nie na miejscu


luka...@free.fr

unread,
Feb 7, 2008, 6:24:50 PM2/7/08
to
On 8 fév, 00:11, " Mariusz Główka" <szaman31.WYT...@gazeta.pl> wrote:
>
> ieczęsto mamy podobne zdanie, ale tym razem tak.

Poniewaz pewnie sie to wiecej nie powtorzy, spiesze doniesc, ze Twoj
tekst u Don Jorga jest doniosly i wielki. I nowy - dla takich jak ja
przynajmniej. Gratulacje.
Do nastepnego.........: ))
Tomek

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 6:31:50 PM2/7/08
to
luka...@free.fr napisał(a):

> On 8 f=E9v, 00:11, " Mariusz G=B3=F3wka" <szaman31.WYT...@gazeta.pl> wrote:
> >
> > iecz=EAsto mamy podobne zdanie, ale tym razem tak.


>
> Poniewaz pewnie sie to wiecej nie powtorzy,

Z tym "więcej" to przesadziłeś. Powiedzmy, "w tym tygodniu" :)

> spiesze doniesc, ze Twoj
> tekst u Don Jorga jest doniosly i wielki. I nowy - dla takich jak ja
> przynajmniej. Gratulacje.

Dzięki, ale tu też przesadziłeś.
I w ten sposób znów się nie zgadzamy :))

luka...@free.fr

unread,
Feb 7, 2008, 6:37:03 PM2/7/08
to
On 8 fév, 00:31, " Mariusz Główka" <szaman31.WYT...@gazeta.pl> wrote:
> Dzięki, ale tu też przesadziłeś.
> I w ten sposób znów się nie zgadzamy :))

Nie! Nie przesadzilem!
EOT + KF
T

Tomek Cłapa

unread,
Feb 7, 2008, 6:43:24 PM2/7/08
to
Dnia 08-02-2008 o 23:57:28 Andrzej Bogacki <andrz...@interia.pl>
napisał(a):

>>>
>>> OK. Co do wolnego wyboru tez jestem za. Nieuznawanie cudzych patentów
>>> przez PZZ to bezdyskusyjny skandal (nie jedyny zreszta)...
>>
>> Nie rozumiem...

>> Czy PZZ uzyska³ jakie¶ szczególne uprawnienia uznawania jakichkolwiek
>> "patentów" ?
>> Mo¿e jeszcze PZMot uzyska³ w³a¶ciwo¶æ sprawdzania kompetencji kierowców,


>> którzy uzyskali prawo jazdy poza granicami RP?

>> Nie czepiam siê, ale to stwierdzenie jest szczególnie nie na miejscu.


>>
> Przepraszam, co jest nie na miejscu??

Stwierdzenie, że PZZ jest władny uznawania, bądź nie, uprawnień uzyskanych
poza granicami RP. I według mnie jakichkolwiek uprawnień.

> Ze nie zgadzam sie z nieuznawaniem
> obcych uprawnien przez PZZ?? Jesli o to chodzi to sie zgadza. To jest
> szczególnie nie na miejscu

I tu się zgadzamy :-)
I tak sobię myślę... Zwróć uwagę na słowo "uprawnienia". Są gdzieś na
świecie takie?
Chodzi o żeglarstwo oczywiście. Są świadectwa umiejętności, kompetencji,
jakkolwiek to zwał. Nie jest to, tak, jak w naszym kraju "prawo jazdy do
"jechania" żaglówką".


--
Pozdrawiam T.J.C.

Mariusz Główka

unread,
Feb 7, 2008, 7:05:56 PM2/7/08
to
=?ISO-8859-2?Q?_Mariusz_G=B3=F3wka?= <szaman3...@gazeta.pl> napisał(a):

> Ust. 4 art 53a nie był wprowadzany dla Polaków,
> tylko dla cudzoziemców, bo polskie prawo nie było zgodne z
miedzynarodowym,
> a przede wszystkim unijnym. A ze z kolei żaden obywatel Unii nie może byc
> dyskryminowany ze wzgledu na narodowość to i Polacy moga skorzystać z tego
> zapisu. PZŻ doskonale zdawał sobie sprawę i po to była cała ta karuzela
> z "kwalifikacje" i "uprawnienia" bo bali się certyfikatów ISSA.

A zeby było jeszcze jaśniej, to wystarczy zrobić jeden eksperyment myślowy.
Przyjeżdża do Polski Chorwat z VBr. Czy skoro ma uprawnienia do żeglowania w
swoim kraju, to po to aby sobie pożeglować w Polsce, musi robić polski
patent? Tak było do tej pory. Zapis z ust 4 właśnie po to powstał, aby tą
bzdurę zlikwidować. Nie musi, bo polskie prawo pozwala mu uprawiać
żeglarstwo na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie posiadanych
uprawnień. To, że na jego kwicie napisano "wody chorwackie" nie jest
ograniczeniem, bo z punktu widzenia prawa polskiego świadczy to jedynie o
jego uprawnieniach do żeglugi jakie ma w innym państwie. A w Polsce ma
dokładną kalkę tych uprawnień, jakie posiada w innym państwie.
Jezeli teraz w miejsce Chorwata podstawimy Polaka który przyjechał do Polski
z VBr, to jest oczywiste, że musi mieć takie same prawa. W przeciwnym
wypadku byłaby to dyskryminacja ze względu na narodowość.

Jaromir Rowinski

unread,
Feb 7, 2008, 7:41:41 PM2/7/08
to
Sami popatrzcie co Andrzej Bogacki napisał(a):

>> Jeszcze jedno. Ja w swojej wcale nie takiej długiej karierze
>> zeglarskiej zaliczyłem tylko jeden kurs wg systmu PZŻ. Na stopień
>> żeglarza. A wydaje mi
>> się, że teraz umiem dużo więcej niż po tamtym kursie. Naprawdę wolny
>> wybór.
>> Ja wybrałem inaczej.
> OK. Co do wolnego wyboru tez jestem za. Nieuznawanie cudzych
> patentów przez PZZ to bezdyskusyjny skandal (nie jedyny zreszta)
Wiesz - gdyby to zależało od działaczy PZŻ (czyli PZŻ...) to nie
uznawali by niczego poza kwitami na których sami zarobili - do końca
Świata i dzień dłużej...
Nie sądzę też by potencjalnym zagranicznym klientom mazurskich
wypożyczalni jachcików zależało na "uznawaniu" ich kwitów przez PZŻ....
Im zależy na możliwości legalnego żeglowania w Polsce na polskich
jachtach. Czyli na jasnej sytuacji wobec prawa. Nie wobec jakiś tam
związkowych fanaberii.
Niektórzy obywatele Polski "załapia się" na legalne żeglowanie na obcych
papierach... niejako przy okazji ;-)

> ale uwazam, że nie nasz system stopni jest zły tylko sposob
> realizacji szkolen, koniecznosc odbycia kursu itp. Sam na
> egzaminach nie pytam i nie sprawdzam nic czego nie uwazam za
> absolutnie konieczne do bezpiecznego plywania.

I jak to jest, kiedy uznajesz sam siebie za wyrocznię?
Jak czujesz się kiedy jednego zdającego "dopuszczasz" do żeglowania, a
inego nie?
Nie zastanawia cię nigdy, że istnieje wcale liczna grupa państw, nie
stawiających żadnych formalnych wymogów dla prowadzenia niewielkich, a
czasem nawet całkiem sporych jachtów? Czy wiesz, jak różna wobec braku
przymusu posiadania kwitów jest tam rola "egzaminatora"?

> Ot, jak zwroty robią, jak łażą po jachcie, prawo drogi czy zna (na
> wodzie) czy podejsc do kei potrafi (na zaglach oczywiście i mam w
> d...., ze zwykle podchodzi sie na silniku bo uwazam, że na zaglach
> tez moze sie przydac, zreszta na silniku tez to sprawdzam), no nie
> powiem człowieka za burta tez musza zrobić ale wazniejsze dla mnie
> jest czy gośc jesli nawet mu nie wyjdzie wie w ogóle o co chodzi.

A co powiesz tych co przez samo urodzenie mają "uprawnienia"
wielokrotnie wyższe niż te, na które Ty w pocie czoła egzaminujesz...
Załóżmy, że ktoś urodził się Szwedem, Holendrem czy Brytyjczykiem - aby
żeglować nie potrzebuje wcale wykazywać się przed żadnym związkowym
egzaminatorem. Podobnie jak przed żadnym innym. Taki "urodzony" może nie
zapłacić kurs ani za egzamin - a może żeglować, ciekawe, nieprawdaż?
Może taki szczęśliwy obywatel żeglować tak jak potrafi, odpowiadajac za
to...bywa, że może niemal wszystkim co pływa, do 24 metrów po pokładzie
nawet...
Może ów szczęściarz oszczędzić sobie wydawania idiotycznych komend,
sprawdzania zwrotów, podejść, "człowieków", nikt autorytatywnie nie
oceni mu co jest "ważniejsze" a co mniej, etc, etc...
Może taki szczęśliwiec żeglować i żeglują tam żeglarze bez kwitów -
dziesiątkami i setkami tysięcy - nie przejmując się cale i jakoś nie
ginąc jak lemury.
Jak sądzisz - nie można tak u nas? Czy głupsi jesteśmy od Brytyjczyków,
Holendrów, Szwedów? Potopimy się gromadnie z braku kwitów?
A może nie można tak u nas tylko dlatego, że straszny żal ścisnąłby
wszystkich tych, co uwielbiają sytuację w której mogą (dufni mocą
idiotycznego przepisu) "porządzić i podopuszczać", no i na dodatek
jeszcze zarabiają jakieś psie grosze przy tej okazji?

> Zadnej krzywdy nigdy nikomu nie robiłem (ani nikt z moich znajomych)
> choć reprezentujemy wtedy ten znienawidzony PZZ. Ale zgadzam sie, ze
> cały kurs jest do d...

A ja sądzę, ze egzaminy "na stopnie", których posiadanie limituje
możliwość żeglowania - nieuchronnie podążać muszą w ślady kursu...
Czyli całe te egzaminy są do d...

> W tej sytuacji stawiam teze, ze uciekanie od polskich stopni za
> granice nie jest dobrym rozwiazaniem. Chyba, ze ktoś prowadzi swoją
> osobista, prywatną wojne z PZZ. Na zasadzie: "to ja Wam pokaze"

Widzisz - na przykład moim celem nie jest prowadzenie żadnej wojny.
Długo przed tym zanim się wojna "patentowa" zaczęła miałem już tyle
wymyślonych w Polsce kwitów i patentów, by nie mieć w tej wojnie żadnego
interesu...
Ale chcę żeby mój własny, dorosły syn, mógł żeglować na moim własnym
jachcie, kiedy ja uznam, że potrafi.
Bez płacenia "instruktorom" i "licencjonowanym szkołom" za obowiązkową,
dwukrotną parodię szkolenia, i bez opłacania obowiązkowego, dwukrotnego
kabaretu egzaminacyjnego... I jeszcze bez słono opłacanej łachy
związkowych biurw, bez czekania miesiącami na kwit, który "dopuszcza"...
Wreszcie - wybacz, ale bez jakiś tam egzaminatorów z Bożej łaski też...
Jakoś tak bez żenady sadzę, że jeśli tata Szwed czy tata Brytyjczyk może
ocenić kiedy może oddać jacht na tydzień swemu synowi, to ja, tata
Polak, potrafię to nie gorzej...
Nie sądzisz, że potrafię?

Ahoj

--
Jaromir Rowiński
http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/grupowic/grupowic.htm#129

Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 7, 2008, 8:56:20 PM2/7/08
to
=?ISO-8859-2?Q?_Mariusz_G=B3=F3wka?= <szaman3...@gazeta.pl> napisał(a):

> Ja bym jeszcze dodał. Nie chodzi o uciekanie od świata polskich stopni,
> chodzi o pościg za bardziej normalnym światem.

Ale przeciez to co proponujesz to nie jest poscig za normalniejszym swiatem.
To jest zamiana polskiego papierka na papierek innego kraju.

Rozumiem, ze sa ludzie ja Monika, ktorzy sa nawet gotowi zrezygnowac z
zeglowania byle tylko nie miec patentu PZZ i zaplaca nawet wiecej zeby dostac
patent innego kraju. Fajnie. Kazdy wolny czlowiek ma do czegos takiego prawo.
Prawo do nienawisci jest takim samym naturalnym prawem czlowieka jak np. prawo
do wolnosci slowa. Ale nie ma co ludziom wciskac kitu ze placac urzednikowi w
Chorwacji jestesmy bardziej normalni niz gdybysmy zaplacili za to samo w Polsce.

Nie jestem zwolennikiem obowiazkowych kursow. Stopnie zeglarskie zdobywalem
wtedy kiedy kursy jeszcze nie byly obowiazkowe. Z wlasnej nieprzymuszonej woli
zapisalem sie na kurs na sternika bo chcialem poznac ciekawych ludzi. Uwazam
ze warto bylo chocby dlatego zeby uczyc sie nawigacji od kapitana
Puchalskiego. Pozniej wielokrotnie sam uczylem na roznych kursach od Trzebiezy
po Sieradz. Robilem to jak potrafilem najlepiej i dokladnie tak samo
podchodzili do tego inni koledzy instruktorzy. Dlatego wcale nie uwazam, ze ci
co uczyli sie zeglarstwa ode mnie sa mniej normalni od tych co zdaja egzaminy
w "normalniejszych" krajach. Wyszkoleni tez nie sa gorzej.

W krajach o dluzszych tradycjach zeglarskich sila rzeczy bardziej naturalne
jest uprawianie zeglarstwa dla przyjemnosci bez dodatkowych papierow. Jezeli
zegluje sie rodzinnie od dziada pradziada to taki papier nie jest rzecza
niezbedna. Ludzie plywaja bez papierow i krzywdy sobie nie robia.
Podobnie jest z jazda samochodem. Dziecko, ktore od urodzenia spedza
zauwazalna czesc swojego zycia w samochodzie nie potrzebuje zadnych
obowiazkoych kursow szkolen itp. Dlatego w takich krajach jak np. Stany
zrobienie prawa jazdy to czysta formalnosc w cenie butelki podrzednej whisky.
W innych krajach gdzie takich tradycji nie ma okazuje sie ze pomimo
obowiazkowych szkolen, cudow niewidow z egzaminami, ludzie z urzedowymi
kwitami gina jak muchy bo okazuje sie ze kwit rozumu nie zastapi.

Sa tez kraje gdzie zegluje sie bez papierow sa takie gdzie papier konieczny.
Tak jak sa kraje gdzie UKF-ke kupujesz sobie w sklepie, tam tez od reki za
darmo dostajesz stosowny numer ktory sobie wklepujesz w urzadzenie coby mozna
bylo wywolac cie selektywnie i poprostu uzywasz nie martwiac sie o zadne kwity
a sa takie gdzie potrzebne sa papiery. Ktore z tych krajow sa normalniejsze?

Krzysztof Wroblewski

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 2:33:38 AM2/8/08
to
> A zeby było jeszcze jaśniej, to wystarczy zrobić jeden eksperyment
> myślowy.
> Przyjeżdża do Polski Chorwat z VBr. Czy skoro ma uprawnienia do żeglowania
> w
> swoim kraju, to po to aby sobie pożeglować w Polsce, musi robić polski
> patent?
Jeżeli jego uprawnienia ograniczają się wyłącznie do wód Chorwacji, to tak.
Jeżeli ma inny patent, który nie ogranicza akwenu żeglugi do obszaru
Chorwacji (np. RYA) to nie.

>Tak było do tej pory. Zapis z ust 4 właśnie po to powstał, aby tą
> bzdurę zlikwidować. Nie musi, bo polskie prawo pozwala mu uprawiać
> żeglarstwo na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie posiadanych
> uprawnień. To, że na jego kwicie napisano "wody chorwackie" nie jest
> ograniczeniem, bo z punktu widzenia prawa polskiego świadczy to jedynie o
> jego uprawnieniach do żeglugi jakie ma w innym państwie. A w Polsce ma
> dokładną kalkę tych uprawnień, jakie posiada w innym państwie.
> Jezeli teraz w miejsce Chorwata podstawimy Polaka który przyjechał do
> Polski
> z VBr, to jest oczywiste, że musi mieć takie same prawa. W przeciwnym
> wypadku byłaby to dyskryminacja ze względu na narodowość.

Nie zgadzam się. Z tego co piszesz uprawnienia dość precyzyjnie ograniczają
_akwen żeglugi_ do wód chorwackich, oznacza to np. że VB nie daje uprawnień
do prowadzenia _nawet chorwackich_ jachtów po wodach międzynarodowych.

pozdrawiam

Artur Krystosik

Stefan Sokolowski

unread,
Feb 8, 2008, 3:00:36 AM2/8/08
to
Artur Krystosik:

> Nie zgadzam się. Z tego co piszesz uprawnienia dość precyzyjnie
> ograniczają _akwen żeglugi_ do wód chorwackich, oznacza to np. że VB
> nie daje uprawnień do prowadzenia _nawet chorwackich_ jachtów po
> wodach międzynarodowych.

Międzynarodowych? A czy jest jakiś przepis, który by *zabraniał*
prowadzenia czegokolwiek nie szkodzącego środowisku i innym
użytkownikom po *wodach międzynarodowych* ?

Jeśli taki zakaz jest, to bardzo proszę o doinformowanie mnie, jaka
władza go wydała. Jeśli nie ma, to chyba mogę wypłynąć chorwackim
jachtem na wody międzynarodowe legitymując się przedwojenną kartą
rowerową dziadka i świadectwem szczepienia psa na nosówkę.

- Stefan

--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 3:07:54 AM2/8/08
to
> Międzynarodowych? A czy jest jakiś przepis, który by *zabraniał*
> prowadzenia czegokolwiek nie szkodzącego środowisku i innym
> użytkownikom po *wodach międzynarodowych* ?
Jachty zwykle mają jakąś banderę, a to oznacza że obowiązuje na nich prawo
kraju bandery.

pozdrawiam

Artur Krystosik


Stefan Sokolowski

unread,
Feb 8, 2008, 3:29:55 AM2/8/08
to
Artur Krystosik:

> Jachty zwykle mają jakąś banderę, a to oznacza że obowiązuje na nich
> prawo kraju bandery.

No właśnie o to pytam. Czy wiesz coś o istnieniu chorwackiego
przepisu zabraniającego jachtom chorwackiej bandery pływania po wodach
międzynarodowych? Dotąd wydawało mi się, że oni regulują tylko
żeglugę po swoich wodach a resztę wód pozostawiają Neptunowi, ale być
może się mylę, dlatego pytam.

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 3:43:37 AM2/8/08
to
> No właśnie o to pytam. Czy wiesz coś o istnieniu chorwackiego
> przepisu zabraniającego jachtom chorwackiej bandery pływania po wodach
> międzynarodowych? Dotąd wydawało mi się, że oni regulują tylko
> żeglugę po swoich wodach a resztę wód pozostawiają Neptunowi, ale być
> może się mylę, dlatego pytam.
Na temat przepisów chorwackich wiem tyle ile napisał Mariusz. Jeżeli VB
mówi, że uprawnienia ograniczone są do wód chorwackich, to nie daje on
uprawnień do żeglugi po innych wodach, w tym międzynarodowych. Przy czym VB
dotyczy człowieka, a nie jachtu. Czy w Chorwacji są jakieś odpowiedniki KB
ograniczające rejon żeglugi dla jachtów, tego nie wiem. Słyszałem tylko
kiedyś o ograniczeniach wynikających z umów czarterowych.

A jeśli chodzi o możliwe reperkusje naruszenia rejonu żeglugi to:
ubezpieczenie i żer dla prokuratora w przypadku grubszych nieszczęść.

pozdrawiam

Artur Krystosik

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 3:46:43 AM2/8/08
to
Krzysztof Wroblewski pisze:

>
> Ale przeciez to co proponujesz to nie jest poscig za normalniejszym swiatem.
> To jest zamiana polskiego papierka na papierek innego kraju.
>
> Rozumiem, ze sa ludzie ja Monika, ktorzy sa nawet gotowi zrezygnowac z
> zeglowania byle tylko nie miec patentu PZZ i zaplaca nawet wiecej zeby dostac
> patent innego kraju. Fajnie. Kazdy wolny czlowiek ma do czegos takiego prawo.

Nigdzie nie napisałam, że wolę zrezygnować z żeglowania. Gdyby taka
miała być tego cena, zapewne obecnie miała bym cały komplet polskich
papierów.
Rzecz w tym, że nie muszę. Muszę tylko patrzyć, aby przypadkiem nie brać
się za pływanie jachtem pod polską banderą na polskich wodach
terytorialnych, obecnie dłuższym niż 7.5 m. Jakoś nie mam z tym problemu
i pływam.


>
> Sa tez kraje gdzie zegluje sie bez papierow sa takie gdzie papier konieczny.
> Tak jak sa kraje gdzie UKF-ke kupujesz sobie w sklepie, tam tez od reki za
> darmo dostajesz stosowny numer ktory sobie wklepujesz w urzadzenie coby mozna
> bylo wywolac cie selektywnie i poprostu uzywasz nie martwiac sie o zadne kwity
> a sa takie gdzie potrzebne sa papiery. Ktore z tych krajow sa normalniejsze?

Hm, chyba coś jednak pomieszałeś, pokaż mi taki kraj który nie wymaga
papierów radiowych... Papiery na UKF-kę jako stację to nieco co innego
niż papiery do jej używania. To dwie różne rzeczy. Ship Station tu gdzie
jestem - czyli rejestrację UKF-ki załatwia się pocztą, owszem. Ale jeśli
zaczniesz jej używać bez POWSZECHNYCH, MIęDZYNARODOWYCH uprawnień (w tym
wypadku SRC) to ta przyjemność może Cię kosztować 5000 funtów (nie, nie
pomyliłam zer)

A że uzyskanie tych uprawnień to jeden dzień i 100 funtów to raczej nikt
nie sprawdza opcji nr 2

Mariusz Główka

unread,
Feb 8, 2008, 3:53:24 AM2/8/08
to
Artur Krystosik <a.kry...@iiii.pw.edu.pl> napisał(a):

<ciach>

Arturze, są ludzie, którzy wychowani wsród murów i krat, nawet na bezkresnym
stepie płotów szukają. I niech szukają. Jezeli to ma poprawić ich
samopoczucie ...

Pawel Pawlicki

unread,
Feb 8, 2008, 3:54:28 AM2/8/08
to

Użytkownik "Krzysztof Wroblewski" <nmr.W...@gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:fogcs4$5rl$1...@inews.gazeta.pl...

> =?ISO-8859-2?Q?_Mariusz_G=B3=F3wka?= <szaman3...@gazeta.pl>
> napisał(a):
>
>> Ja bym jeszcze dodał. Nie chodzi o uciekanie od świata polskich stopni,
>> chodzi o pościg za bardziej normalnym światem.
>
> Ale przeciez to co proponujesz to nie jest poscig za normalniejszym
> swiatem.
> To jest zamiana polskiego papierka na papierek innego kraju.

Nie, nie...
To jest pościg za normalnym światem.
Tylko myslisz cel ze środkiem.
Celem jest zniesienie obowiązkowości patentów w ogóle.
Do tego, jak do przerwania tamy jakiejś potrzebna jest zniana mentalności
bardzo wielu ludzi i wytworzenie pewnego ciśnienia, że tak nalezy zrobić.
Że obowiązkowe patenty to jest pewien rodzaj absurdu.
A skoro nie da się znieść obowiązkowości patentów od tak, jednym ruchem,
trzeba promować taki sposób postępowania, który pokazuje, że patenty te nie
są niezbędne.
Że można mieć inny na przykład.
RYAowski jest trudny i dosyć drogi, ale VB wcale nie, a samo miejsce -
Chorwacja jest chyba dla Polaków najpopularnieszym miejscem do spędzania
wakacji za granicą.
Tutaj nie chodziło i nie chodzi nigdy o to co kto umie i jak jest szkolony.
To jest zupełnie inna kwestia.
Tutaj chodzi o podstawowe prawo człowieka do swobodnego żeglowania po
szerokim morzu
i do swobodnego decydowania o swoim życiu.

Mariusz, jesteś moim guru... :-)

paweł pawlicki


Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 3:56:57 AM2/8/08
to
Jaromir Rowinski pisze:

> Bez płacenia "instruktorom" i "licencjonowanym szkołom" za obowiązkową,
> dwukrotną parodię szkolenia, i bez opłacania obowiązkowego, dwukrotnego
> kabaretu egzaminacyjnego... I jeszcze bez słono opłacanej łachy
> związkowych biurw, bez czekania miesiącami na kwit, który "dopuszcza"...
> Wreszcie - wybacz, ale bez jakiś tam egzaminatorów z Bożej łaski też...
> Jakoś tak bez żenady sadzę, że jeśli tata Szwed czy tata Brytyjczyk może
> ocenić kiedy może oddać jacht na tydzień swemu synowi, to ja, tata
> Polak, potrafię to nie gorzej...
> Nie sądzisz, że potrafię?

A tu się jeszcze podepnę, bo Jaromir oddał sedno sprawy. Ja tam takie
głupie i dumne zwierzę jestem, nie lubię jak ktoś usiłuje mnie "naciąć"
jeszcze w majestacie prawa na wydatki, które mi są absolutnie
niepotrzebne (wydaje mi się że jednak trochę na żeglowaniu się poznałam.
A nawet jeżeli nie, mam prawo się topić na własne życzenie - do tej pory
mi się to nie udało)
Między innymi dlatego piszę to stąd, a nie z Polski. Znudziło mi się
odpowiadać na pytania "a jaki masz patent?" i tłumaczenia dlaczego
żaden. Nie muszę mieć żadnego patentu, certyfikatu - chcę zrobić VBr bo
chcę od czasu do czasu móc wyczarterować jacht, niekoniecznie w
Chorwacji, tutaj też. Tylko do tego jest mi on potrzebny. Jak poczuję
potrzebę potwierdzania swoich kwalifikacji, zacznę robić Yachtmastera.
Na razie nie czuję takiej potrzeby i brak tego czy innego papierka jakoś
szczególnie mi pływania nie utrudnia

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 3:59:49 AM2/8/08
to
Artur Krystosik pisze:

> Nie zgadzam się. Z tego co piszesz uprawnienia dość precyzyjnie
> ograniczają _akwen żeglugi_ do wód chorwackich, oznacza to np. że VB nie
> daje uprawnień do prowadzenia _nawet chorwackich_ jachtów po wodach
> międzynarodowych.

Hihi, Chorwaci naród bardziej praktyczny i nigdy nie przewidywali
kanonierek na Atlantyku, jak nie przymierzając nasz Związek ;)
BTW: Próba kontroli jachtu na wodach międzynarodowych zaliczałaby się
już do aktu piractwa...

Tomek Łangowski

unread,
Feb 8, 2008, 4:06:08 AM2/8/08
to

Użytkownik "Artur Krystosik" <a.kry...@iiii.pw.edu.pl> napisał w
wiadomości news:foh4nr$o81$1...@julia.coi.pw.edu.pl...

> > No właśnie o to pytam. Czy wiesz coś o istnieniu chorwackiego
> > przepisu zabraniającego jachtom chorwackiej bandery pływania po wodach
> > międzynarodowych? Dotąd wydawało mi się, że oni regulują tylko
> > żeglugę po swoich wodach a resztę wód pozostawiają Neptunowi, ale być
> > może się mylę, dlatego pytam.
> Na temat przepisów chorwackich wiem tyle ile napisał Mariusz. Jeżeli VB
> mówi, że uprawnienia ograniczone są do wód chorwackich, to nie daje on
> uprawnień do żeglugi po innych wodach, w tym międzynarodowych. Przy czym
VB
> dotyczy człowieka, a nie jachtu. Czy w Chorwacji są jakieś odpowiedniki KB
> ograniczające rejon żeglugi dla jachtów, tego nie wiem. Słyszałem tylko
> kiedyś o ograniczeniach wynikających z umów czarterowych.

Arturze - Twoje myślenie jest czysto komunistyczne. Znaczy - władza musi na
coś pozwolić.
W cywilizowanych krajach jest tak że jak coś nie jest zabronione, to jest
dozwolone. W Chorwacji zabrania się pływać po wodach terytorialnych bez VB.
Kropka. Jeśli w ich przepisach nie ma nic na ten temat zakazu pływania poza
ich wodami terytorialnymi bez jakichkolwiek papierów, to znaczy że wolno
pływać i już.

--
A.S.T.


Wojtek Zientara

unread,
Feb 8, 2008, 4:08:51 AM2/8/08
to
Monika Matis, Lewes, UK wrote:
> BTW: Próba kontroli jachtu na wodach międzynarodowych zaliczałaby się
> już do aktu piractwa...

Przesadziłaś :)
Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki własnej
bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
PZŻ tym bardziej :)))

--
--
Pozdrawiam
Wojtek
http://strony.aster.pl/zientara/
Żeglarz ma interes (własny) pływać bezpiecznie. Statek ma interes
pływać tanio. Dlatego jedni nie rozumieją drugich. (c) J. Kijewski


Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 4:08:52 AM2/8/08
to
> Arturze, są ludzie, którzy wychowani wsród murów i krat, nawet na
> bezkresnym
> stepie płotów szukają. I niech szukają. Jezeli to ma poprawić ich
> samopoczucie ...
Jasne, jasne, jeżeli fakty nie pasują do teorii tym gorzej dla nich ...
Szkoda też, że argumentum ad personam stało się normą na tej grupie.

pozdrawiam

Artur Krystosik

Paweł Burkhard

unread,
Feb 8, 2008, 4:12:01 AM2/8/08
to
Stefan Sokolowski pisze:

> Artur Krystosik:
>> Nie zgadzam się. Z tego co piszesz uprawnienia dość precyzyjnie
>> ograniczają _akwen żeglugi_ do wód chorwackich, oznacza to np. że VB
>> nie daje uprawnień do prowadzenia _nawet chorwackich_ jachtów po
>> wodach międzynarodowych.
>
> Międzynarodowych? A czy jest jakiś przepis, który by *zabraniał*
> prowadzenia czegokolwiek nie szkodzącego środowisku i innym
> użytkownikom po *wodach międzynarodowych* ?
>
> Jeśli taki zakaz jest, to bardzo proszę o doinformowanie mnie, jaka
> władza go wydała. Jeśli nie ma, to chyba mogę wypłynąć chorwackim
> jachtem na wody międzynarodowe legitymując się przedwojenną kartą
> rowerową dziadka i świadectwem szczepienia psa na nosówkę.
>
> - Stefan
>

Chorwaci w dokumencie "PRAVILNIK O BRODICAMA I JAHTAMA" dostępnym w
sieci po adresem http://tinyurl.com/36q6gz definiują

1. akweny:

Članak 17.
(1) Brodica ili jahta ovisno o svojoj veličini, konstrukciji i drugim
tehničkim karakteristikama može ploviti u sljedećim područjima plovidbe:
1. Područje plovidbe I – obuhvaća međunarodnu plovidbu svim morima i
vodama koje su pristupačne s mora
2. Područje plovidbe II – obuhvaća međunarodnu plovidbu Jadranskim morem
3. Područje plovidbe III – obuhvaća plovidbu unutrašnjim morskim vodama,
teritorijalnim vodama RH i vodama koje su pristupačne s mora.
U području plovidbe III. mogu postojati sljedeća ograni­čenja:
IIIa – do 6 Nm od obale kopna ili otoka;
IIIb – do 3 Nm od obale kopna ili otoka
IIIc – do 1 Nm od obale kopna ili otoka
4. Područje plovidbe IV koje obuhvaća plovidbu lukama, zaljevima,
rijekama hrvatskoga Jadranskog slijeva do granicama do koje su one
plovne morske strane, te Prokljanskim jezerom.
(2) U područjima plovidbe iz stavka 1. ovoga članka lučka kapetanija,
priznata organizacija ili ovlašteno tijelo može ogra­ni­či­ti plovidbu
brodice ili jahte u određenim vremenskim uvjetima.
(3) Ograničenje iz stavka 2. ovoga članka mora biti nazna­čeno u Dozvoli
za plovidbu brodice ili Svjedodžbi o sposobnosti jahte za plovidbu.

2. Certyfikaty:

Članak 49.
(1) Osoba koja upravlja brodicom ili zapovijeda jahtom mora biti
osposobljena kao:
– Voditelj brodice kategorije A
– Voditelj brodice kategorije B
– Voditelj brodice kategorije C
– Zapovjednik jahte kategorije A (jahta do 100 BT)
– Zapovjednik jahte kategorije B (jahta do 500 BT)

3. Przypisane certyfikatów do akwenów:

Članak 69.
Brodica za osobne potrebe koja plovi u području plovidbe I. i II. mora
imati najmanje sljedeći broj članova posade:
– osobu koja upravlja brodicom osposobljena za voditelja brodice
kategorije C
– jednog člana posade osposobljenog za voditelja brodice kategorije B.

Članak 70.
(1) Brodice za osobne potrebe u području plovidbe III. i IV. mora imati
najmanje sljedeći broj članova posade:
– osobu koja upravlja brodicom osposobljenu za voditelja brodice
kategorije B.
(2) Brodica za osobne potrebe duljine do 6 metara i snage porivnog
uređaja do 8 kW u području plovidbe III.a, III.b, III.c i IV. mora imati
najmanje sljedeći broj članova posade:
– osobu koja upravlja brodicom osposobljenu za voditelja brodice
kategorije A.
(3) Iznimno od odredbe stavka 1. i 2. ovoga članka brodica snage
porivnog uređaja veće od 15 kW mora imati osobu koja upravlja brodicom
osposobljenu za voditelja brodice kategorije B koji mora imati najmanje
18 godina života.
(4) Brodicom za osobne potrebe na vesla može upravljati osoba starija od
12 godina.

Z tego wynika, że VB kat. B ma uprawnienia do prowadzenia jachtów po
wodach terytorialnych RH, natomiast pozostałe wody morskie daje dopiero
VB kat. C. Nie znalazłem tam nic na temat wód śródlądowych.

W patencie VB kat. B jest napisane:
"u unutrasnjim morskim vodama i teritorijalnom moru RH" - to chyba
znaczy po morskich wodach wewnętrznych i morzu terytorialnym RH.

--
Paweł Burkhard

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 4:13:11 AM2/8/08
to
Wojtek Zientara pisze:

> Monika Matis, Lewes, UK wrote:
>> BTW: Próba kontroli jachtu na wodach międzynarodowych zaliczałaby się
>> już do aktu piractwa...
>
> Przesadziłaś :)
> Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki własnej
> bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
> PZŻ tym bardziej :)))
>

Trochę. Ale to musiałby być okręt wojenny państwa bandery - a właśnie o
tym pisałam, że Chrowaci nie przewidzieli obecności takowych na
Atlantyku. Próba kontroli z czegokolwiek innego już piractwem by była.

Więc wyszedł niezręczny skrót.

Rafał Nowakowski

unread,
Feb 8, 2008, 4:16:30 AM2/8/08
to
Plose pani, plose pani, a Mariusz Główka napisał:

>
> Jeszcze jedno. Ja w swojej wcale nie takiej długiej karierze zeglarskiej
> zaliczyłem tylko jeden kurs wg systmu PZŻ. Na stopień żeglarza. A wydaje mi
> się, że teraz umiem dużo więcej niż po tamtym kursie. Naprawdę wolny wybór.
> Ja wybrałem inaczej.
>

Nie uważam, że zorganizowane szkolenie powinno być obowiązkowe, ale
czasem nie mogę już wytrzymać, czytając podobne teksty:
1. To bardzo dobrze, że teraz wiesz znacznie więcej niż po kursie -
znaczy, że się czegoś uczysz. Gorzej, gdybyś umiał mniej.
2. Trochę śmieszne wydają mi się oczekiwania, żeby po kursie umieć
wszystko. Dwa tygodnie kursu (a właściwie od 10 do 12 dni szkolenia, w
zależności od formy kursu), to zbyt mało czasu, żeby nauczyć czegoś
więcej niż podstaw, resztę trzeba opanowywać we własnym zakresie. Kurs
powinien wypuścić kogoś, kto nie zrobi zrobi na wodzie krzywdy sobie i
innym, nie rozbije łódki itp. Tak samo jak z prawem jazdy.
3. Można by oczywiście zrobić kursy dłuższe, wtedy można by nauczyć
ludzi więcej, ale ci ludzie w większości nie chcą dłuższych kursów, bo
oni najczęściej przychodzą nie po to, żeby się czegoś nauczyć, ale żeby
dostać papier. Niektórym na szczęście zmienia się to w trakcie kursu.
Dodatkowo - 2 tygodnie to standardowy turnus kolonijny czy wczasowy i
trzeba się zwykle w niego wpasować.
4. Większość kursów jest obecnie organizowana przez prywatne firmy,
które na tych kursach chcą zarabiać. W efekcie będą dostosowywać swoją
ofertę do oczekiwań większości klientów. A że klienci chcą najczęściej
dostać papier jak najmniejszym kosztem, to pogarsza się w konsekwencji
poziom szkolenia:
firma "A" wprowadza formę nauka w weekend metodą relaksacji piwnej
wspomaganej stymulacją muzyką szantopolo ;) i ludzie dostają po tym swój
upragniony świstek, to taka firma ma więcej klientów. W efekcie
konkurencja ma tych klientów mniej i powoli w proponowanych przez siebie
formach szkolenia dryfuje w podobną stronę.
Na szczęście nie dotyczy to wszystkich firm.
5. Dobra, więc może to niskiemu poziomowi szkolenia winne są patenty?
Jak ich nie będzie, to będzie można organizować porządne szkolenia, na
które będą przychodzić ci, którzy rzeczywiście chcą się czegoś
dowiedzieć? Być może tak będzie - myślę, że okaże się to w ciągu
najbliższych 2 lat. Ale z drugiej strony zacznie pływać dużo ludzi,
którzy wyjdą na wodę bez żadnych podstaw, co obawiam się zwiększy ilość
wypadków. A po jakiejś następnej tragedii mazurskiej wybuchnie kolejna
medialna histeria i odpowiednie czynniki będą musiały zająć się
bezpieczeństwem na wodzie.
Stawiam na to, że pojawią się pomysły typu:
- kategoryczny zakaz wychodzenia z mazurskich portów przy sile wiatru
przekraczającej (i tu wstawiamy odpowiedni stopień skali B - im niższy
tym lepszy - w końcu chodzi nam o bezpieczeństwo ;)) egzekwowany przez
portowego ciecia (ups! chciałem napisać Kapitana Portu),
- elektroniczny system ostrzegawczy z czerwonymi światłami, rakietami
itp., który będzie zganiał wszystkich z wody przy 5 B bo część łódek
może się wtedy wywrócić
- obowiązek pływania w kamizelkach ratunkowych niezależnie od warunków
itp.

(Mam oczywiście nadzieję, że moje pomysły wylądują raczej w archiwach
polskiego horroru, a nie doczekają się realizacji i praktyce, ale
niestety takie obawy się we mnie pojawiają, jak obserwuję to, co się
dzieje obecnie na śródlądziu)

--
Pozdrawiam!
Rafał Nowakowski "Budda"
e-mail: 1son...@2autograf.3pl (*ale bez cyfr*), tlen:budda0

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 4:27:26 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski pisze:

> 3. Można by oczywiście zrobić kursy dłuższe, wtedy można by nauczyć
> ludzi więcej, ale ci ludzie w większości nie chcą dłuższych kursów, bo
> oni najczęściej przychodzą nie po to, żeby się czegoś nauczyć, ale żeby
> dostać papier.

Nie uważasz, że to jest podstawowa wada takiego systemu? Jeżeli Anglik
się szkoli, może to robić dowolnie długo, na dowolnych materiałach i na
własnej łódce. A potem zaprasza na tą łódkę egzaminatora i przez 4 do 12
godzin (zależnie od certyfikatu) pokazuje mu co UMIE. Jeżeli ten
stwierdzi, że rzeczywiście UMIE, przyzna mu tenże certyfikat. Za
umiejętności. I dlatego polski st.j. dawno przestał być wyznacznikiem
tego, co człowiek umie. RYA'owski Day Skipper nadal pokazuje, że ten
człowiek coś konkretnego (albo i więcej) umie.

> 4. Większość kursów jest obecnie organizowana przez prywatne firmy,
> które na tych kursach chcą zarabiać. W efekcie będą dostosowywać swoją
> ofertę do oczekiwań większości klientów. A że klienci chcą najczęściej
> dostać papier jak najmniejszym kosztem, to pogarsza się w konsekwencji
> poziom szkolenia:

Większość firm w Anglii nie przetrwałaby roku przy takim podejściu - bo
nie miałaby klientów. Już ktoś w tym wątku powiedział, ja powtórzę - tu
chodzi o zmianę mentalności, a nie ten czy inny papier. Papier do
żeglowania nie jest konieczny, WIEDZA tak. U nas zrobiło się na odwrót i
to nam się głównie nie podoba

> 5. Dobra, więc może to niskiemu poziomowi szkolenia winne są patenty?
> Jak ich nie będzie, to będzie można organizować porządne szkolenia, na
> które będą przychodzić ci, którzy rzeczywiście chcą się czegoś
> dowiedzieć? Być może tak będzie - myślę, że okaże się to w ciągu
> najbliższych 2 lat. Ale z drugiej strony zacznie pływać dużo ludzi,
> którzy wyjdą na wodę bez żadnych podstaw, co obawiam się zwiększy ilość
> wypadków. A po jakiejś następnej tragedii mazurskiej wybuchnie kolejna
> medialna histeria i odpowiednie czynniki będą musiały zająć się
> bezpieczeństwem na wodzie.

Dlaczego musiały? Dlaczego zwiększy? Uważasz, że ludzie są tak
pozbawieni instynktu samozachowawczego? Większość, nawet jeśli bez nauki
wypłynie, to na czymś małym - i po pierwszych kłopotach albo zrezygnuje,
albo stwierdzi że musi się pouczyć. Ale to już będzie inny klient - on
przyjdzie po WIEDZĘ a nie PAPIEREK.

A zmiana będzie widoczna, jest coraz bardziej. Ale to się nie stanie w
2-3 lata, na to żeby była to zmiana istotna, trzeba lat co najmniej
kilku więcej. Ale na szczęście, procesu się nie da odwrócić. A przez
edukację - można przyśpieszyć


> - obowiązek pływania w kamizelkach ratunkowych niezależnie od warunków
> itp.

uważasz to za takie złe? Skreśl słowo obowiązek i wstaw zalecenie, zmień
dopuść kamizelki pneumatyczne a podpiszę się (i cała RNLI) obiema
rękoma. Coś takiego jest propagowane tutaj - ale właśnie propagowane,
nikt nie wpadł na to żeby cokolwiek nakazać

Jerzy Buczak

unread,
Feb 8, 2008, 4:40:36 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski pisze:

>Ale z drugiej strony zacznie pływać dużo ludzi, którzy wyjdą na wodę
>bez żadnych podstaw, co obawiam się zwiększy ilość wypadków.

Myślisz,że Polacy już całkiem skretynieli? Są tańsze sposoby popełniania
samobójstw.Ja sądzę,że będzie jak z kartami rowerowymi.Ilość wypadków
ani nie wzrośnie,ani nie spadnie.


> (Mam oczywiście nadzieję, że moje pomysły wylądują raczej w archiwach
> polskiego horroru, a nie doczekają się realizacji i praktyce, ale
> niestety takie obawy się we mnie pojawiają, jak obserwuję to, co się
> dzieje obecnie na śródlądziu)
>

A co takiego się dzieje na śródlądziu? Poza narastającym
chamstwem,tłokiem i od czasu do czasu utopieniem się paru
nieodpowiedzialnych,bez wyobraźni, ludzi.

--
Jurek
http://zagle.mazury.info

Stefan Sokolowski

unread,
Feb 8, 2008, 4:43:43 AM2/8/08
to
Paweł Burkhard:

> Chorwaci w dokumencie "PRAVILNIK O BRODICAMA I JAHTAMA" dostępnym w
> sieci po adresem http://tinyurl.com/36q6gz definiują
[...]

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 4:46:51 AM2/8/08
to
> Arturze - Twoje myślenie jest czysto komunistyczne. Znaczy - władza musi
> na
> coś pozwolić.
Przeczytaj jeszcze raz wątek, bo tu nie chodzi o to co Chorwat może w
ogólności, tylko jakie uprawnienia daje VB (a dokładnie VB klasy B) i co z
nich wynika dla sytuacji w Polsce. Przeczytaj też przytoczone przez Pawła
przepisy chorwackie parę postów niżej.

pzdr

Artur Krystosik

Wojtek Zientara

unread,
Feb 8, 2008, 4:56:59 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski wrote:
> A po jakiejś następnej tragedii mazurskiej wybuchnie
> kolejna medialna histeria i odpowiednie czynniki będą musiały zająć
> się bezpieczeństwem na wodzie.

Po jakiej znowu tragedii? Że w sezonie wakacyjnym dziennikarze sie nudzili?
W 2007 roku ginęło na polskich drogach 15 osób ŚREDNIO DZIENNIE.
Zabronić poruszania się z prędkością większą niż 10 km/h i wprowadzić patent
pieszego (w odmianach na teren zabudowany i nie)!!!

Tomek Łangowski

unread,
Feb 8, 2008, 4:59:43 AM2/8/08
to

Użytkownik "Artur Krystosik" <a.kry...@iiii.pw.edu.pl> napisał w
wiadomości news:foh8ed$p1m$1...@julia.coi.pw.edu.pl...

Przeczytałęm przepisy i rzeczywiście władza chorwacka zabrania pływania poza
wodami terytorialnymi bez jakiegoś papiera. (ja sam napisałem "jeśli" - nie
znam chorwackich przepisów).
Nie znaczy to jednak że nie zgadzam się z tokiem myślenia Mariusza.

--
A.S.T.


Jerzy Buczak

unread,
Feb 8, 2008, 5:04:12 AM2/8/08
to
Paweł Burkhard pisze:
[cut]

Może ktoś to przetłumaczyć na jakiś ludzki język.


--
Jurek
http://zagle.mazury.info

Rafał Nowakowski

unread,
Feb 8, 2008, 5:14:58 AM2/8/08
to
Plose pani, plose pani, a Monika Matis, Lewes, UK napisała:

> Rafał Nowakowski pisze:
>
>> 3. Można by oczywiście zrobić kursy dłuższe, wtedy można by nauczyć
>> ludzi więcej, ale ci ludzie w większości nie chcą dłuższych kursów, bo
>> oni najczęściej przychodzą nie po to, żeby się czegoś nauczyć, ale
>> żeby dostać papier.
>
> Nie uważasz, że to jest podstawowa wada takiego systemu? Jeżeli Anglik
> się szkoli, może to robić dowolnie długo, na dowolnych materiałach i na
> własnej łódce. A potem zaprasza na tą łódkę egzaminatora i przez 4 do 12
> godzin (zależnie od certyfikatu) pokazuje mu co UMIE. Jeżeli ten
> stwierdzi, że rzeczywiście UMIE, przyzna mu tenże certyfikat. Za
> umiejętności. I dlatego polski st.j. dawno przestał być wyznacznikiem
> tego, co człowiek umie. RYA'owski Day Skipper nadal pokazuje, że ten
> człowiek coś konkretnego (albo i więcej) umie.

Zgadzam się w 100% z tym co napisałaś. Moim zdaniem jest to rozwiązanie
idealne. Jeżeli ma być wystawiany jakiś certyfikat kompetencji, do
otrzymania którego jest potrzebny egzamin, to ten egzamin powinien
sprawdzać, czy delikwent opanował konieczną wiedzę i umiejętności. I
nikogo nie powinno obchodzić czy nauczył go tego Jaśnie Oświecony
Admirał Wielkiej Żeglugi Jachtowej, czy wujek Zenek. Ważne żeby umiał.

>
>> 4. Większość kursów jest obecnie organizowana przez prywatne firmy,
>> które na tych kursach chcą zarabiać. W efekcie będą dostosowywać swoją
>> ofertę do oczekiwań większości klientów. A że klienci chcą najczęściej
>> dostać papier jak najmniejszym kosztem, to pogarsza się w konsekwencji
>> poziom szkolenia:
>
> Większość firm w Anglii nie przetrwałaby roku przy takim podejściu - bo
> nie miałaby klientów. Już ktoś w tym wątku powiedział, ja powtórzę - tu
> chodzi o zmianę mentalności, a nie ten czy inny papier. Papier do
> żeglowania nie jest konieczny, WIEDZA tak. U nas zrobiło się na odwrót i
> to nam się głównie nie podoba

Niestety w ciągu ostatnich 8 lat, w trakcie których regularnie szkolę
widzę zmianę mentalności idącą w tym kierunku, który ja opisałem.
Kursanci w większości oczekują tego, że ma być miło, łatwo i przyjemnie
i kosztem jak najmniejszego wysiłku z ich strony.

>
> Dlaczego musiały? Dlaczego zwiększy? Uważasz, że ludzie są tak
> pozbawieni instynktu samozachowawczego? Większość, nawet jeśli bez nauki
> wypłynie, to na czymś małym - i po pierwszych kłopotach albo zrezygnuje,
> albo stwierdzi że musi się pouczyć. Ale to już będzie inny klient - on
> przyjdzie po WIEDZĘ a nie PAPIEREK.

Duża część niestety jest pozbawiona instynktu samozachowawczego -
osobiście obawiałem się podobnej tragedii, jak zeszłoroczna od kilku
lat. Nie raz obserwowałem na Mazurach, ludzi ignorujących zupełnie
zbliżające się Cumulonimbusy i to często takie, że na ich widok pietra
miałby nawet ktoś, kto nic na ten temat nie wie. A co do wypływania na
czymś małym, to chyba dawno nie byłaś w Polsce na śródlądziu. Teraz
trendy jest duże, ciężkie, z mnóstwem bajerów. A że ludzie nie potrafią
tego wprowadzić do przystani nie obijając się w międzyczasie o 5
sąsiednich jachtów? A kogo to obchodzi. Przecież to nie ich.

>
> A zmiana będzie widoczna, jest coraz bardziej. Ale to się nie stanie w
> 2-3 lata, na to żeby była to zmiana istotna, trzeba lat co najmniej
> kilku więcej. Ale na szczęście, procesu się nie da odwrócić. A przez
> edukację - można przyśpieszyć

Na to liczę.

>
>> - obowiązek pływania w kamizelkach ratunkowych niezależnie od warunków
>> itp.
>
> uważasz to za takie złe? Skreśl słowo obowiązek i wstaw zalecenie, zmień
> dopuść kamizelki pneumatyczne a podpiszę się (i cała RNLI) obiema
> rękoma. Coś takiego jest propagowane tutaj - ale właśnie propagowane,
> nikt nie wpadł na to żeby cokolwiek nakazać

Zawsze i niezależnie od warunków na wodach śródlądowych - niekoniecznie.
Ale jeżeli zaczyna się pogarszać pogoda, nawet nie do tego stopnia, że
może się to skończyć wywrotką, ale że podjęcie człowieka za burtą robi
się problematyczne jak najbardziej.
Natomiast jeżeli chodzi o "zalecenie" - zgadzam się z tym, że tak to
powinno wyglądać - ale z praktyki wiem, że urzędnikowi łatwiej wydać
"zakaz" lub "nakaz". A niestety pewne rzeczy regulują urzędnicy.

Żeby było jasne - nie jestem zwolennikiem PZŻ, mimo że jestem osobą
szkolącą - PZŻ ma do swoich instruktorów w większości taki sam stosunek,
jak do większości żeglarzy. Nie uważam też, że program szkolenia PZŻ
jest idealny. Wręcz przeciwnie, większość tego programu pochodzi pewnie
z czasów przed moim narodzeniem (a 40 się zbliża:) ) i od tamtej pory
związek nie próbował dostosować go do realiów.
Ale z drugiej strony wkurzają mnie pojawiające się często uogólnienia
nt. złego szkolenia żeglarskiego. Osobiście w czasie szkolenia staram
się starałem się przekazać większość tych zaleceń dotyczących
bezpieczeństwa, które pojawiły się w dyskusjach po zeszłorocznym
szkwale. Od kilku lat mówię kursantom, że jachty niewywracalne nie
istnieją, a z niezatapialnością różnie to bywa i nie należy na nią za
bardzo liczyć itd. Podobnie robią koledzy, z którymi szkolę. Znam
instruktorów z konkurencyjnej firmy, którzy bardzo dużo wysiłku wkładają
w samokształcenie itp.
W czasie szkoleń staramy się w ramach możliwości przekazać jak najwięcej
potrzebnej naszym zdaniem wiedzy i umiejętności. Ale jeszcze raz napiszę
- wiele zależy od nastawienia kursantów. A niestety moim zdaniem ludzie
przychodzący na kursy mają coraz bardziej roszczeniowe oczekiwania, przy
coraz mniejszej gotowości dania czegoś z siebie.

Piotr Zakrzewski

unread,
Feb 8, 2008, 5:13:41 AM2/8/08
to
Artur Krystosik pisze:

> Na temat przepisów chorwackich wiem tyle ile napisał Mariusz. Jeżeli VB
> mówi, że uprawnienia ograniczone są do wód chorwackich, to nie daje on
> uprawnień do żeglugi po innych wodach, w tym międzynarodowych.

Na tych wodach międzynarodowych, to kto według ciebie będzie mnie
kontrolował? Poważnie pytam.

>
> pozdrawiam
>
> Artur Krystosik
>

Zakrzu

Rafał Nowakowski

unread,
Feb 8, 2008, 5:24:49 AM2/8/08
to
Plose pani, plose pani, a Wojtek Zientara napisał:

> Rafał Nowakowski wrote:
>> A po jakiejś następnej tragedii mazurskiej wybuchnie
>> kolejna medialna histeria i odpowiednie czynniki będą musiały zająć
>> się bezpieczeństwem na wodzie.
>
> Po jakiej znowu tragedii? Że w sezonie wakacyjnym dziennikarze sie nudzili?
> W 2007 roku ginęło na polskich drogach 15 osób ŚREDNIO DZIENNIE.
> Zabronić poruszania się z prędkością większą niż 10 km/h i wprowadzić patent
> pieszego (w odmianach na teren zabudowany i nie)!!!
>

Widzę, że zabrakło cudzysłowu przy "musiały". Ja nie postuluję
wprowadzenia takich zaleceń. Wręcz przeciwnie, uważam, że jak sobie chcę
wypłynąć i moja załoga też ma na to ochotę, to nikt nie powinien mi tego
zabraniać. Ale z drugiej strony stawiam na to, że po kolejnej medialnej
nagonce jakiś urzędnik poczuje się zobowiązany do tego, żeby "uratować"
mi życie, zakazując tego na co mam ochotę, bo ktoś inny kiedyś zrobił
sobie przez swoją głupotę krzywdę w podobnych warunkach. A jak to
działa, to widać wyraźnie w reakcji na wypadek sprzed chyba dwóch lat,
kiedy to jakiś jacht wpadł masztem na druty na Węgorapie.

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 5:25:02 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski pisze:

> Zgadzam się w 100% z tym co napisałaś. Moim zdaniem jest to rozwiązanie
> idealne. Jeżeli ma być wystawiany jakiś certyfikat kompetencji, do

Nie tam, zgadzasz się tylko z RYA, ja robię tylko za przekaźnik :)


>>
> Niestety w ciągu ostatnich 8 lat, w trakcie których regularnie szkolę
> widzę zmianę mentalności idącą w tym kierunku, który ja opisałem.
> Kursanci w większości oczekują tego, że ma być miło, łatwo i przyjemnie
> i kosztem jak najmniejszego wysiłku z ich strony.

Bo niestety ten papierek nadal jest obowiązkowy..

> Duża część niestety jest pozbawiona instynktu samozachowawczego -
> osobiście obawiałem się podobnej tragedii, jak zeszłoroczna od kilku
> lat. Nie raz obserwowałem na Mazurach, ludzi ignorujących zupełnie
> zbliżające się Cumulonimbusy i to często takie, że na ich widok pietra
> miałby nawet ktoś, kto nic na ten temat nie wie. A co do wypływania na
> czymś małym, to chyba dawno nie byłaś w Polsce na śródlądziu. Teraz
> trendy jest duże, ciężkie, z mnóstwem bajerów. A że ludzie nie potrafią
> tego wprowadzić do przystani nie obijając się w międzyczasie o 5
> sąsiednich jachtów? A kogo to obchodzi. Przecież to nie ich.

Tu nie do końca się zgodzę. Wiem, jak jest teraz. Ale jeśli papier
przestanie być obowiązkowy - czarterodawcy zawsze będą wymagać jakiegoś
potwierdzenia kwalifikacji. Więc taki zielony dużego jachtu nie
poprowadzi - no chyba że jego. A wtedy, stawiam funta przeciw złotówce -
jednak coś się pouczy, raczej prędzej niż później. Taki jachcik kosztuje
a to najlepiej do przemawia do wielu ludzi

>> edukację - można przyśpieszyć
>
> Na to liczę.

Ja też

> Zawsze i niezależnie od warunków na wodach śródlądowych - niekoniecznie.

Tak. Zawsze. Właśnie na śródlądziu. Bo na morzu to bez szelek - dużo nie
zmienia. Szok termiczny gdy wpadamy, hipotermia. Ale jak pisałam kilka
dni temu w wątku o kamizelkach - jak się ma już tą kamizelkę, a duża
część posiada szelki - to jak się robi nieco trudniej, większe
prawdopodobieństwo że będziemy wpięci.

> Żeby było jasne - nie jestem zwolennikiem PZŻ, mimo że jestem osobą
> szkolącą - PZŻ ma do swoich instruktorów w większości taki sam stosunek,
> jak do większości żeglarzy. Nie uważam też, że program szkolenia PZŻ
> jest idealny. Wręcz przeciwnie, większość tego programu pochodzi pewnie
> z czasów przed moim narodzeniem (a 40 się zbliża:) ) i od tamtej pory
> związek nie próbował dostosować go do realiów.

I o tym mówię. Nie twierdzę, że kursy są do kitu. Jeśli ktoś chce się
nauczyć, dużo się z nich nauczy, jak są dobrze prowadzone. Tylko że
przez tą obowiązkowość - rzadko pojawia się presja na instruktorów żeby
dobrze prowadzili. Jeśli to robią i potrafią nauczyć - chwała im za to!

> Ale z drugiej strony wkurzają mnie pojawiające się często uogólnienia
> nt. złego szkolenia żeglarskiego. Osobiście w czasie szkolenia staram
> się starałem się przekazać większość tych zaleceń dotyczących
> bezpieczeństwa, które pojawiły się w dyskusjach po zeszłorocznym
> szkwale. Od kilku lat mówię kursantom, że jachty niewywracalne nie
> istnieją, a z niezatapialnością różnie to bywa i nie należy na nią za
> bardzo liczyć itd. Podobnie robią koledzy, z którymi szkolę. Znam
> instruktorów z konkurencyjnej firmy, którzy bardzo dużo wysiłku wkładają
> w samokształcenie itp.

I bardzo fajnie! I oby tak dalej :)

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 5:29:51 AM2/8/08
to
> Na tych wodach międzynarodowych, to kto według ciebie będzie mnie
> kontrolował? Poważnie pytam.
Może Cię skontrolować okręt wojenny własnej bandery, ale nie to jest
problemem. Problem to wypadek i odmowa wypłaty odszkodowania na skutek
naruszenia rejonu żeglugi oraz potencjalne zainteresowanie prokuratora w
grubszych sprawach.

pozdrawiam

Artur Krystosik

Piotr Zakrzewski

unread,
Feb 8, 2008, 5:37:25 AM2/8/08
to
Artur Krystosik pisze:

Odszkodowania z tego ubezpieczenia co to się mogłem, a nie musiałem
ubezpieczyć? A jak tylko wpłaciłem kaucję?
I czy w takim razie w "grubszych sprawach" na wodach Chorwackich jak mam
Voditela to prokurator sie nie interesuje?
Aha i co taki okręt wojenny zrobi w wypadku jak stwierdzi, że nie mam
uprawnień odpowiednich? Dalej poważnie pytam.

> pozdrawiam
>
> Artur Krystosik

Zakrzu

Rafał Nowakowski

unread,
Feb 8, 2008, 5:42:29 AM2/8/08
to
Plose pani, plose pani, a Jerzy Buczak napisał:

> Rafał Nowakowski pisze:
>
> >Ale z drugiej strony zacznie pływać dużo ludzi, którzy wyjdą na wodę
> >bez żadnych podstaw, co obawiam się zwiększy ilość wypadków.
>
> Myślisz,że Polacy już całkiem skretynieli? Są tańsze sposoby popełniania
> samobójstw.Ja sądzę,że będzie jak z kartami rowerowymi.Ilość wypadków
> ani nie wzrośnie,ani nie spadnie.

Oby! Mam przed oczami kilka sytuacji, kiedy widać było z daleka
zbliżający się szkwał, który wszyscy na jeziorze mieli głęboko w d... i
potem słuchałem opowieści, jak to przyszło nagłe i niespodziewane
uderzenie wiatru. Oczywiście o kamizelkach ratunkowych nikt nawet nie
pomyślał. Stąd moje wątpliwości co do instynktu samozachowawczego.
Żeby nie było, że uważam, że jedynym lekarstwem na to jest obowiązkowe
szkolenie. Wręcz przeciwne - bardzo podoba mi się np. pomysł ulotki
przygotowywanej przez "Samoster", czy akcja "Bezpieczna woda".

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 6:07:35 AM2/8/08
to
> Odszkodowania z tego ubezpieczenia co to się mogłem, a nie musiałem
> ubezpieczyć? A jak tylko wpłaciłem kaucję?
Nie jestem fachowcem od ubezpieczeń, ale jest spora szansa, że
ubezpieczyciel nie wypłaci armatorowi/właścicielowi odszkodowania. Armator
poniesie stratę i może dochodzić od Ciebie roszczeń w procesie cywilnym, bo
kto wyrządził szkodę zobowiązany jest do jej naprawienia. Nie sądzę, żeby
kaucja przed tym chroniła, zwłaszcza jeżeli naruszysz umowę czarterową.

> I czy w takim razie w "grubszych sprawach" na wodach Chorwackich jak mam
> Voditela to prokurator sie nie interesuje?

Zainteresuje się z pewnością, tylko nie będzie Ci mógł zarzucić że
przekroczyłeś uprawnienia, co w konsekwencji mogło doprowadzić do wypadku.

> Aha i co taki okręt wojenny zrobi w wypadku jak stwierdzi, że nie mam
> uprawnień odpowiednich? Dalej poważnie pytam.

Nie mam pojęcia, ale chyba nie zatopi ;) Nigdy nie słyszałem o takim
przypadku tj. kontroli jachtu na wodach międzynarodowych, choć obiło mi się
o uszy, że nasi przyjaciele z Kaliningradu potrafili robić różne
nieprzyjemne rzeczy. Dlatego płynąc kiedyś jako sj, miałem w tamtych
okolicach P20 w diametralnej :)

pozdrawiam

Artur Krystosik

Piotr Zakrzewski

unread,
Feb 8, 2008, 6:18:15 AM2/8/08
to
Artur Krystosik pisze:

>> Odszkodowania z tego ubezpieczenia co to się mogłem, a nie musiałem
>> ubezpieczyć? A jak tylko wpłaciłem kaucję?


> Nie jestem fachowcem od ubezpieczeń, ale jest spora szansa, że
> ubezpieczyciel nie wypłaci armatorowi/właścicielowi odszkodowania.
> Armator poniesie stratę i może dochodzić od Ciebie roszczeń w procesie
> cywilnym, bo kto wyrządził szkodę zobowiązany jest do jej naprawienia.
> Nie sądzę, żeby kaucja przed tym chroniła, zwłaszcza jeżeli naruszysz
> umowę czarterową.

No to w końcu mam problemy Państwem, czy ja prywatnie z prywatną firmą
(za to że popłynąłem gdzie chciałem)? Hint: generalnie, jak dostałem
potwierdzającą moje domysły odpowiedź na priv: "Na wodach
międzynarodowych jest swoboda uprawiania żeglugi."

>> I czy w takim razie w "grubszych sprawach" na wodach Chorwackich jak
>> mam Voditela to prokurator sie nie interesuje?


> Zainteresuje się z pewnością, tylko nie będzie Ci mógł zarzucić że
> przekroczyłeś uprawnienia, co w konsekwencji mogło doprowadzić do wypadku.

Ale zainteresuje się dlatego, że był jakiś wypadek a nie z urzędu prawda?

>> Aha i co taki okręt wojenny zrobi w wypadku jak stwierdzi, że nie mam
>> uprawnień odpowiednich? Dalej poważnie pytam.

> Nie mam pojęcia, ale chyba nie zatopi ;) Nigdy nie słyszałem o takim
> przypadku tj. kontroli jachtu na wodach międzynarodowych, choć obiło mi
> się o uszy, że nasi przyjaciele z Kaliningradu potrafili robić różne
> nieprzyjemne rzeczy. Dlatego płynąc kiedyś jako sj, miałem w tamtych
> okolicach P20 w diametralnej :)


Widzisz :)

Czyli jednak zmierzamy do tego, że da się :) I u nas i tam, czyli jednak
może faktycznie na Chorwackim patencie i w Polsce pożegluję :)

> pozdrawiam
>
> Artur Krystosik
>

Zakrzu

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 8, 2008, 6:30:31 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski wrote:

> Nie uważam, że zorganizowane szkolenie powinno być obowiązkowe, ale
> czasem nie mogę już wytrzymać, czytając podobne teksty:

[...]

> Dodatkowo - 2 tygodnie to standardowy turnus kolonijny czy wczasowy i
> trzeba się zwykle w niego wpasować.

no właśnie - dwa tygodnie lub dwa miesiące kursu weekendowego. dobre dla
młodzieży... i powód dla którego pływam po morzu na lewo (mam ż.j), bo tak
jak większość ludzi mam rodzinę i pracę. Mam na lato zabudżetowane dwa
tygodnie urlopu w lecie i chcę je spędzić z rodziną. W weekendy muszę
zajmować się swoją firmą. W efekcie nie mam możliwości podejścia do
egzaminu na sternika, pomimo posiadania (chyba) odpowiedniej wiedzy i
umiejętności, jak również stażu co najmniej x2, z czego 200 (no,
udokumentowane 196) godzin w rejsach prowadzonych przez kogoś innego i
znacznie więcej w rejsach prowadzonych samodzielnie. Ci co mnie znają jakoś
nie mają obaw pływać ze mną... Czy myślisz, że jestem jedyny w takiej
sytuacji???

Obowiązkowe szkolenie to największe zło obecnego systemu... ale w następnym
poście piszesz, że szkolisz więc ten przepis napędza Ci klientów....

Powiedz mi tylko, czy moi synowie, którzy Bałtyk przepłynęli po raz pierwszy
mając 10 miesięcy, rok później żeglowali z nami kilkakrotnie po Zatoce, w
tym roku znowu płyną z nami do Szwecji i zapowiada się na to, że tak mniej
więcej będą żeglować przez kolejne lata, gdy ukończą 12 czy 16 lat będą
naprawdę potrzebować kursu aby uzyskać patent? Bo mam wrażenie, iż ze
znacznym prawdopodobieństwem ich doświadczenie i wiedza żeglarska będą
zdecydowanie przewyższać doświadczenie instruktora (studenta) który miałby
ich uczyć... I nie są oni odosobnionym przypadkiem... Takich dzieci jest
coraz więcej.

--
pzdr
meping

Rafał Nowakowski

unread,
Feb 8, 2008, 7:37:19 AM2/8/08
to
Plose pani, plose pani, a Krzysztof Chajęcki napisał:

> no właśnie - dwa tygodnie lub dwa miesiące kursu weekendowego. dobre dla
> młodzieży... i powód dla którego pływam po morzu na lewo (mam ż.j), bo tak
> jak większość ludzi mam rodzinę i pracę. Mam na lato zabudżetowane dwa
> tygodnie urlopu w lecie i chcę je spędzić z rodziną. W weekendy muszę
> zajmować się swoją firmą. W efekcie nie mam możliwości podejścia do
> egzaminu na sternika, pomimo posiadania (chyba) odpowiedniej wiedzy i
> umiejętności, jak również stażu co najmniej x2, z czego 200 (no,
> udokumentowane 196) godzin w rejsach prowadzonych przez kogoś innego i
> znacznie więcej w rejsach prowadzonych samodzielnie. Ci co mnie znają jakoś
> nie mają obaw pływać ze mną... Czy myślisz, że jestem jedyny w takiej
> sytuacji???

Nie myślę, a co więcej uważam, że nikogo nie powinno obchodzić jak i
gdzie sie tego uczyłeś. Nie bronię też obowiązkowych patentów. Natomiast
uważam, że w takiej sytuacji jak teraz - jeżeli o uzyskaniu jakiegoś
uprawnienia ma decydować egzamin, to już każdy powinien móc wybrać, czy
przygotowuje się do niego na jakimś zorganizowanym kursie, czy na
przykład pływając z kumplem do którego ma zaufanie.


> Obowiązkowe szkolenie to największe zło obecnego systemu... ale w następnym
> poście piszesz, że szkolisz więc ten przepis napędza Ci klientów....

:D chyba powoli mi się nudzi szkolenie, ale nie podejrzewam, żebym miał
mniej pracy, gdyby tego przepisu nie było. Może szef firmy, w której
szkoliłem, miałby mniej klientów. Ale tak na prawdę to wątpię - raczej
padłyby różnego rodzaju firmy-krzaki, a utrzymałyby się te, które
prezentują odpowiedni poziom. A dodatkowo jeszcze musiałyby ten poziom
podnosić. Mnie by to odpowiadało - moje standardy są "nieco" wyższe niż
wymagania PZŻ. I wolałbym uczyć ludzi, którzy przyszli do mnie nie
dlatego, że muszą, ale że chcą się czegoś nauczyć - oni mają większą
motywację, szybciej się uczą, wkładają w to więcej energii, ja się mniej
męczę, wszyscy są zadowoleni :D


>
> Powiedz mi tylko, czy moi synowie, którzy Bałtyk przepłynęli po raz pierwszy
> mając 10 miesięcy, rok później żeglowali z nami kilkakrotnie po Zatoce, w
> tym roku znowu płyną z nami do Szwecji i zapowiada się na to, że tak mniej
> więcej będą żeglować przez kolejne lata, gdy ukończą 12 czy 16 lat będą
> naprawdę potrzebować kursu aby uzyskać patent? Bo mam wrażenie, iż ze
> znacznym prawdopodobieństwem ich doświadczenie i wiedza żeglarska będą
> zdecydowanie przewyższać doświadczenie instruktora (studenta) który miałby
> ich uczyć... I nie są oni odosobnionym przypadkiem... Takich dzieci jest
> coraz więcej.

I znów się z tym zgadzam. Wcale nie bronię tezy, że szkolenia mają być
obowiązkowe. Nie podobają mi się natomiast uogólnienia, że są one w
ogóle nie potrzebne, które również się pojawiają. Myślę, że ktoś, kto
chce zacząć żeglować i przejdzie u mnie szkolenie, będzie miał łatwiej,
niż bez takiego szkolenia.

Paweł Burkhard

unread,
Feb 8, 2008, 7:38:46 AM2/8/08
to
Paweł Burkhard pisze:


>
> Z tego wynika, że VB kat. B ma uprawnienia do prowadzenia jachtów po
> wodach terytorialnych RH, natomiast pozostałe wody morskie daje dopiero
> VB kat. C. Nie znalazłem tam nic na temat wód śródlądowych.

Korekta: Strefa IV to wody śródlądowe.

--
Paweł Burkhard

Mariusz Główka

unread,
Feb 8, 2008, 7:47:33 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski <song...@autograf2.pl3.invalid> napisał(a):

> Nie podobają mi się natomiast uogólnienia, że są one w
>ogóle nie potrzebne, które również się pojawiają. Myślę, że ktoś, kto
>chce zacząć żeglować i przejdzie u mnie szkolenie, będzie miał łatwiej,
>niż bez takiego szkolenia.

Wydaje mi się, że nigdy nikt poważny tu nie napisał, że szkolenie nie są
potrzebne. Nie wiem gdzie to znalazłeś.


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 8, 2008, 8:08:29 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski wrote:

> Nie myślę, a co więcej uważam, że nikogo nie powinno obchodzić jak i
> gdzie sie tego uczyłeś. Nie bronię też obowiązkowych patentów. Natomiast

faktycznie, źle odczytałem Twoją poprzednią wypowiedź, na którą
odpowiadałem... Przepraszam. Ostatnio z pośpiechu szwankuje mi czytanie ze
zrozumieniem... :-(

Okazało się, że mamy na tą kwestię niemal identyczne zdanie... ;->

--
pzdr
meping

Jerzy Makieła

unread,
Feb 8, 2008, 8:49:49 AM2/8/08
to
Rafał Nowakowski pisze:

> I znów się z tym zgadzam. Wcale nie bronię tezy, że szkolenia mają być
> obowiązkowe. Nie podobają mi się natomiast uogólnienia, że są one w
> ogóle nie potrzebne, które również się pojawiają.

A możesz pokazać paluszkiem, gdzie takie stwierdzenia się pojawiają?


--
Pozdrowienia Jurek M
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951

Jerzy Makieła

unread,
Feb 8, 2008, 8:54:33 AM2/8/08
to
Artur Krystosik pisze:

> Nie jestem fachowcem od ubezpieczeń, ale jest spora szansa, że
> ubezpieczyciel nie wypłaci armatorowi/właścicielowi odszkodowania.
> Armator poniesie stratę i może dochodzić od Ciebie roszczeń w procesie
> cywilnym, bo kto wyrządził szkodę zobowiązany jest do jej naprawienia.

A czym to się różni od sytuacji np. Portowca który został utracony,
ubezpieczyciel nawet jak wypłaci odszkodowanie to pewnie będzie
dochodził roszczeń od kapitana...

PS. Jeszcze nie ma wyroku ale z tego co słyszałem to kapitanowi grozi
cofnięcie uprawnień na sześć lat...

Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 8, 2008, 9:07:39 AM2/8/08
to
Monika Matis, Lewes, UK <pc...@transat650.co.uk> napisał(a):

> Muszę tylko patrzyć, aby przypadkiem nie brać
> się za pływanie jachtem pod polską banderą na polskich wodach
> terytorialnych, obecnie dłuższym niż 7.5 m. Jakoś nie mam z tym problemu
> i pływam.

No wiec sama widzisz, ze jachtem pod polska bandera dluzszym niz 7.5m po
polskich wodach nie plywasz. Ja Cie wcale do tego nie chce namawiac, ale jak
widzisz nie mozesz ....


> Hm, chyba coś jednak pomieszałeś, pokaż mi taki kraj który nie wymaga
> papierów radiowych...

Stany Zjednoczone. Jak dlugo nie wyplywasz za granice nie musisz miec zadnych
papierow na UKF-ke. To oczywiscie nie zwalnia Cie ze stosowania sie do
stosownych przepisow - ale kwitu miec nie musisz.

> Ship Station tu gdzie
> jestem - czyli rejestrację UKF-ki załatwia się pocztą, owszem. Ale jeśli
> zaczniesz jej używać bez POWSZECHNYCH, MIęDZYNARODOWYCH uprawnień (w tym
> wypadku SRC) to ta przyjemność może Cię kosztować 5000 funtów (nie, nie
> pomyliłam zer)

Bo sa kraje ktore tego wymagaja i takie ktore nie wymagaja. Dokladnie tak jak
z patentami. Czy jest to powod zeby je klasyfikowac na lepsze i gorsze?

Krzysztof Wroblewski

Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 8, 2008, 9:22:02 AM2/8/08
to
Pawel Pawlicki <ty...@autograf.pl> napisał(a):

> Celem jest zniesienie obowiązkowości patentów w ogóle.
> Do tego, jak do przerwania tamy jakiejś potrzebna jest zniana mentalności
> bardzo wielu ludzi i wytworzenie pewnego ciśnienia, że tak nalezy zrobić.
> Że obowiązkowe patenty to jest pewien rodzaj absurdu.
> A skoro nie da się znieść obowiązkowości patentów od tak, jednym ruchem,
> trzeba promować taki sposób postępowania, który pokazuje, że patenty te nie
> są niezbędne.
> Że można mieć inny na przykład.
> RYAowski jest trudny i dosyć drogi, ale VB wcale nie, a samo miejsce -
> Chorwacja jest chyba dla Polaków najpopularnieszym miejscem do spędzania
> wakacji za granicą.

Sam jednak widzisz ze chodzi tu o kwalifikacje a nie o normalnosc. Patent RYA
odrzucasz bo jest trudny. Jasne ze jest trudny bo wymaga sporo wiedzy.
Rozmumiem, ze w krajach gdzie ogolny poziom wiedzy zeglarskiej jest na tyle
wysoki, ze kazdy i tak zda egzaminy na patent RYA w biegu i bez specjalnego
przygotowywania sie organizowanie takich egzaminow nie ma sensu. W tych
krajach gdzie ten poziom wiedzy zalicza sie jako wysoki to moze nie jest tak
do konca? Dla jasnosci: sa uwazam, ze wymog patentow, praw jazdy, licencji na
urzadzenia radiowe jest zbednym przerostem biurokracji nad wolnoscia obywateli
i nalezy z tym walczyc (nigdy w zyciu nie mialem polskiego prawa jazdy i
postanowilem ze juz tak zostanie do konca) ale czy kraje ktore czegos takiego
wymagaja to sa juz faktycznie postawione na glowie?


> Tutaj nie chodziło i nie chodzi nigdy o to co kto umie i jak jest szkolony.
> To jest zupełnie inna kwestia.

Sam sobie przeczysz zarzucajac patentom RYA ze sa trudne ....

Monika Matis, Lewes, UK

unread,
Feb 8, 2008, 9:25:28 AM2/8/08
to
Krzysztof Wroblewski pisze:

> No wiec sama widzisz, ze jachtem pod polska bandera dluzszym niz 7.5m po
> polskich wodach nie plywasz. Ja Cie wcale do tego nie chce namawiac, ale jak
> widzisz nie mozesz ....

Mogę. Tylko nie sama :)

> Stany Zjednoczone. Jak dlugo nie wyplywasz za granice nie musisz miec zadnych
> papierow na UKF-ke. To oczywiscie nie zwalnia Cie ze stosowania sie do
> stosownych przepisow - ale kwitu miec nie musisz.

Aha, czyli wewnętrznie. Dobrze wiedzieć - dzięki za info


> Bo sa kraje ktore tego wymagaja i takie ktore nie wymagaja. Dokladnie tak jak
> z patentami. Czy jest to powod zeby je klasyfikowac na lepsze i gorsze?
>

No cóż - ja nie klasyfikuję. Ja tylko czasem mówię, co mi się nie
podoba. I tyle

Artur Krystosik

unread,
Feb 8, 2008, 10:03:04 AM2/8/08
to
> A czym to się różni od sytuacji np. Portowca który został utracony,
> ubezpieczyciel nawet jak wypłaci odszkodowanie to pewnie będzie dochodził
> roszczeń od kapitana...
Można skonstruować taką kolejność: siła wyższa, awaria sprzętu, zaniedbanie
armatora, błąd załogi, błąd kapitana, rażąca niedbałość kapitana, celowe
działanie kapitana. Nie wiem co zrobiłby sąd cywilny w przypadku takiego
roszczenia, dla każdego z tych przypadków, ale wiem jedno, lepiej być w tej
drabince możliwie blisko początku i samemu nie wystawiać się na strzał.

> PS. Jeszcze nie ma wyroku ale z tego co słyszałem to kapitanowi grozi
> cofnięcie uprawnień na sześć lat...

Bylem na rozprawie. Delegat wnioskował o odebranie kapitanowi uprawnień, a
warunkiem ich przywrócenia miało by być zdanie wszystkich niezbędnych
egzaminów (!) i wypływanie staży. Wyrok 19.02.

pozdrawiam

Artur Krystosik

Pawel Pawlicki

unread,
Feb 8, 2008, 10:31:24 AM2/8/08
to

Użytkownik "Krzysztof Wroblewski" <nmr.W...@gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:fohoi9$nhi$1...@inews.gazeta.pl...
> Pawel Pawlicki <ty...@autograf.pl> napisał(a):

>
> Sam sobie przeczysz zarzucajac patentom RYA ze sa trudne ....
>
>
> Krzysztof Wroblewski
>
W ogóle nie o to chodzi
cała sprawa nie ma nic wspólnego z łatwością, trudnością,
prawdziwą edukacją i innymi rzeczami które mają sens.

paweł pawlicki


Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 8, 2008, 11:49:36 AM2/8/08
to
Wojtek Zientara wrote:


> Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki
> własnej bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
> PZŻ tym bardziej :)))

a czy przypadkiem w uzasadnionych przypadkach (przemyt narkotyków lub osób)
wszystkich???

--
pzdr
meping

666

unread,
Feb 8, 2008, 12:51:56 PM2/8/08
to
Próbuję sobie przypomnieć, jak to było z naszymi rodakami oskarzonymi o przemyt ludzi (??) smutna historia zakończona
smiercią w więzieniu.
Kto i gdzie tam kontrolował - Amerykanie, Anglicy?
JaC


-----

Maciek Kotas

unread,
Feb 8, 2008, 1:44:22 PM2/8/08
to
Andrzej Bogacki pisze:
> Zafundujcie sobie tydzień wakacji w Chorwacji, idźcie któregoś dnia do
> kapitanatu, zapłaćcie ok. 100 EUR za egzamin i zdajcie go.
>
>
> No, tos mi ułatwienie znalazł. Dobrze, ze ten prawie darmowy egzamin nie
> jest w Stanach albo gdzieś głęboko w Indonezji.
> U nas kurs wprawdzie kosztuje ok. 400-500 zł + egzamin ~ 200. To nie wyjdzie

Zapominasz o stazach
>
> JA rozumiem te wojne z PZZ ale nie wciskaj mi, ze dla osoby która chce sie
> uczyc pływac i chce miec uprawnienia to to jest jakies ciekawe rozwiazanie.
> Nawet fakt, ze aby u nas zrobić sternika jachtowego trzeba zdac dwa egzaminy
> nie powinien byc wiekszą przeszkoda dla nikogo kto to plywanie traktuje
> poważnie
>
Ja tam pływanie traktuje zupełnie niepowaznie, dla mnie to zabawa, relaks:)

--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y Tequila
**********************
www.saj.org.pl

Michał Grodecki

unread,
Feb 8, 2008, 1:56:31 PM2/8/08
to
Dnia 2008-02-08 19:44, Użytkownik Maciek Kotas napisał:
> Andrzej Bogacki pisze:
>> Zafundujcie sobie tydzień wakacji w Chorwacji, idźcie któregoś dnia do
>> kapitanatu, zapłaćcie ok. 100 EUR za egzamin i zdajcie go.
>>
>>
>> No, tos mi ułatwienie znalazł. Dobrze, ze ten prawie darmowy egzamin
>> nie jest w Stanach albo gdzieś głęboko w Indonezji.
>> U nas kurs wprawdzie kosztuje ok. 400-500 zł + egzamin ~ 200. To nie
>> wyjdzie
>
> Zapominasz o stazach

A nie wydaje ci się że jak się ktoś przymierza do jakiegokolwiek patentu
/ certyfikatu / zaświadczenia mającego odzwierciedlać jego kwalifikacje
żeglarskie (w zakresie morskim) to jakąś praktykę morską i tak posiada
bo od jakiegoś czasu pływa? A pływa dla własnej przyjemności a nie dla
stażu - no chyba że ktoś pływa tylko żeby "wyklepać" staż do patentu,
ale to jakiś bezsens dla mnie. Wiec doliczanie kosztów rejsów stażowych
nie jest tu w porządku (odchodząc na moment od kwestii bajzlu w
dokumentowaniu stażu - co EWENTUALNIE może wymusić szybkie odwalenie
jakiegoś rejsu bo PZŻ czegoś nie uznał i nagle stażu brakuje, mimo że w
rzeczywistości jest go dużo więcej niż trzeba).

--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy

Maciek Kotas

unread,
Feb 8, 2008, 2:21:45 PM2/8/08
to
Michał Grodecki pisze:
Jest w porzadku bo do patentów PZZ MUSISZ miec staz, a do Vb nie musisz(
o ile mi wiadomo). Uznaniowość uznawania(ale mi sie napisało-blee) stazy
przez PZZta jest legendarna wrecz, wiec to tez problem. Ja naprzykład
zegluje od jakichs 25lat, a nie mam zadnych opinii z rejsów. No dobra
pała byłem ze nie zbierałem, ale co mam teraz zrobić, ha? Vb nie robi
problemu, PZZ owszem.

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 8, 2008, 2:42:17 PM2/8/08
to
Andrzej Bogacki wrote:

> No, tos mi ułatwienie znalazł. Dobrze, ze ten prawie darmowy egzamin nie
> jest w Stanach albo gdzieś głęboko w Indonezji.
> U nas kurs wprawdzie kosztuje ok. 400-500 zł + egzamin ~ 200. To nie

gdzie tak tanio kurs??? I zapomniałeś jeszcze o tygodniu czy dwóch obozu
stacjonarnego lub dwóch miesiącach weekendowego. Na jedno i drugie nie mam
czasu, a jak już to w terminie grudzień - luty. Tylko ni cholery nie wiem,
dlaczego w tym czasie nikt w Polsce nie organizuje manewrówek... :-O

> wyjdzie taniej niż voditelj w Chorwacji gdzie musisz dojechac. I juz widze
> jak osoba totalnie zielona w zeglarstwie zdaje ten egzamin i jest zaraz
> potem swietnym zeglarzem ( bo jak rozumiem po naszych kursach to sie w
> ogóle nic nie umie i strach brac jakikolwiek jacht)

Aja widzę wiele osób będących dobrymi żeglarzami, którzy z powodu
obowiązkowych kursów nie mogą pływać legalnie, bo na owe kursy szkoda im
kasy, a przede wszystkim czasu nie mają, zaś uczą się sami teorii, zaś
praktyki w każdym rejsie...

> JA rozumiem te wojne z PZZ ale nie wciskaj mi, ze dla osoby która chce sie
> uczyc pływac i chce miec uprawnienia to to jest jakies ciekawe
> rozwiazanie. Nawet fakt, ze aby u nas zrobić sternika jachtowego trzeba
> zdac dwa egzaminy nie powinien byc wiekszą przeszkoda dla nikogo kto to
> plywanie traktuje poważnie

dwa szkolenia i staż. Mam rodzinę i nie mam na to czasu (to znaczy staż już
mam - sam go wypływałem jako prowadzący). Co mam powiedzieć dzieciom? W tym
roku nie płyniecie na rejs i nie jedziecie na letnie wakacje, bo tatuś
jedzie wydać pieniądze na kurs który nie nauczy go niczego nowego?

--
pzdr
meping

Paweł Sakowski

unread,
Feb 8, 2008, 3:02:13 PM2/8/08
to
Piotr Zakrzewski wrote:
>> Na temat przepisów chorwackich wiem tyle ile napisał Mariusz. Jeżeli
>> VB mówi, że uprawnienia ograniczone są do wód chorwackich, to nie daje
>> on uprawnień do żeglugi po innych wodach, w tym międzynarodowych.
>
> Na tych wodach międzynarodowych, to kto według ciebie będzie mnie
> kontrolował? Poważnie pytam.

A po co? Jaki to problem ukarać z zacisza kanciapy, jak już
"nieposłuszny" raczy wrócić? Nie ma potrzeby przyłapywać na gorącym
uczynku, jeśli da się stwierdzić okoliczności innymi środkami.
Bynajmniej nie teoretycznie:

http://groups.google.com/group/pl.rec.zeglarstwo/browse_frm/thread/4302cd79d258202e

--
+----------------------------------------------------------------------+
| Paweł Sakowski <pa...@sakowski.pl> Never trust a man |
| who can count up to 1023 on his fingers. |
+----------------------------------------------------------------------+

Paweł Sakowski

unread,
Feb 8, 2008, 3:09:47 PM2/8/08
to
Stefan Sokolowski wrote:
> A czy jest jakiś przepis, który by *zabraniał*
> prowadzenia czegokolwiek nie szkodzącego środowisku i innym
> użytkownikom po *wodach międzynarodowych* ?

Pravilnik już został przytoczony. A ja jeszcze dodam, że co do zasady
nie ma problemu, żeby karać za naruszenie prawa jakiegoś kraju
popełnione poza jego granicami. Dla przykładu, z polskich ustaw:

Art. 3 § 1 kw: "Na zasadach określonych w niniejszej ustawie odpowiada
ten, kto popełni wykroczenie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym."

Art. 109 kk: "Ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego,
który popełnił przestępstwo za granicą."

Nie wątpię, że Chorwaci dorobili się podobnych przepisów.

Michał Grodecki

unread,
Feb 8, 2008, 3:55:30 PM2/8/08
to

Nie rozumiesz chyba o co mi chodziło. Czy dla stażu czy nie i tak
pływasz, prawda? Czyli wymóg stażu w twoim przypadku odsunie co najwyżej
w czasie możliwość podejścia do egzaminu. Upierdliwość duża, zgadza się.
Ale dodatkowych kosztów nie poniesiesz - bo i tak z grubsza tyle samo
pływać co roku będziesz. No chyba że mając patent nagle taniej pływasz
-ale nie sądzę.

Jerzy Makieła

unread,
Feb 8, 2008, 4:04:47 PM2/8/08
to
Michał Grodecki pisze:

> Nie rozumiesz chyba o co mi chodziło.

Niestety ale to Ty nie rozumiesz:-(((

> Czy dla stażu czy nie i tak
> pływasz, prawda?

Prawda...

> Upierdliwość duża, zgadza się.

Ty to nazywasz upierdliwością inni mają na to inne określenia...

Jacek Woźniak

unread,
Feb 8, 2008, 4:13:26 PM2/8/08
to
Użytkownik "Krzysztof Chajęcki" <krzysztof...@gmail.com> napisał w
wiadomości news:foi17u$qr7$1...@inews.gazeta.pl...

Zależy w którą stronę, jeśli zmykają z obszaru juryzdykcji mogą ścigać dalej
niż wody terytorialne. Ni mogą natomiast zatrzymać i przeszukać statku na
wodach miedzynarodowych naawet jeśli wiedzą, że są tam narkotyki czy inne
zabawki.

Ale są sytuacje nadzwyczajne ... ;->


--
* _/) Pozdrawiam Jacek Woźniak :-))
Z prawdziwym przyjacielem można swobodnie pomilczeć na każdy temat.
http://wikimapia.org/#lat=50.849598&lon=20.552765&z=18&l=28&m=a&v=2
Long : 20.5531 E (20° 33' 11'' E) Lat : 50.8494 N (50° 50' 58'' N) QTH
locator : KO00GU


Jacek WoĽniak

unread,
Feb 8, 2008, 4:17:41 PM2/8/08
to
Użytkownik "Rafał Nowakowski" <song...@autograf2.pl3.invalid> napisał w
wiadomości news:fohbh5$f4j$1...@news.onet.pl...
> Plose pani, plose pani, a Jerzy Buczak napisał:
>> Rafał Nowakowski pisze:
>> >Ale z drugiej strony zacznie pływać dużo ludzi, którzy wyjdą na wodę
>> >bez żadnych podstaw, co obawiam się zwiększy ilość wypadków.
>> Myślisz,że Polacy już całkiem skretynieli? Są tańsze sposoby popełniania
>> samobójstw.Ja sądzę,że będzie jak z kartami rowerowymi.Ilość wypadków ani
>> nie wzrośnie,ani nie spadnie.
> Oby! Mam przed oczami kilka sytuacji, kiedy widać było z daleka zbliżający
> się szkwał, który wszyscy na jeziorze mieli głęboko w d... i potem
> słuchałem opowieści, jak to przyszło nagłe i niespodziewane uderzenie
> wiatru. Oczywiście o kamizelkach ratunkowych nikt nawet nie pomyślał. Stąd
> moje wątpliwości co do instynktu samozachowawczego.

Może instykt został wyparty przez szkolenie?

> Żeby nie było, że uważam, że jedynym lekarstwem na to jest obowiązkowe
> szkolenie. Wręcz przeciwne - bardzo podoba mi się np. pomysł ulotki
> przygotowywanej przez "Samoster", czy akcja "Bezpieczna woda".

Ale pomysl ilu tragediom można by zapobiec gdyby wyjście z domu uzależnić od
szkolenia lub akcji uświadamiającej ...

Piotr Wiśniewski

unread,
Feb 8, 2008, 4:17:46 PM2/8/08
to
Jacek Woźniak napisał(a):

> Użytkownik "Krzysztof Chajęcki" <krzysztof...@gmail.com> napisał w
> wiadomości news:foi17u$qr7$1...@inews.gazeta.pl...
>> Wojtek Zientara wrote:
>>> Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki
>>> własnej bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
>>> PZŻ tym bardziej :)))
>> a czy przypadkiem w uzasadnionych przypadkach (przemyt narkotyków lub
>> osób) wszystkich???
>
> Zależy w którą stronę, jeśli zmykają z obszaru juryzdykcji mogą ścigać dalej
> niż wody terytorialne.

Mogą (IMO) ścigać aż do granic wód terytorialnych innego państwa o ile
pościg został rozpoczęty na wodach terytorialnych ścigającego.

> Ni mogą natomiast zatrzymać i przeszukać statku na
> wodach miedzynarodowych naawet jeśli wiedzą, że są tam narkotyki czy inne
> zabawki.
>

Wyjątkiem jest zdaje się uzasadnione podejrzenie o piractwo i handel
żywym towarem.

Zw.
--
Piotr Wisniewski Sail-Ho
zwie...@sail-ho.pl http://www.sail-ho.pl
--------------- Może uderzyć grom z jasnego nieba... -------------------

Wojtek Zientara

unread,
Feb 8, 2008, 4:18:36 PM2/8/08
to
Jacek Woźniak wrote:
>>> Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki
>>> własnej bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
>>> PZŻ tym bardziej :)))
>> a czy przypadkiem w uzasadnionych przypadkach (przemyt narkotyków lub
>> osób) wszystkich???
>
> Zależy w którą stronę, jeśli zmykają z obszaru juryzdykcji mogą
> ścigać dalej niż wody terytorialne.

A i to tylko wtedy, jeśli pościg został rozpoczęty, gdy jednostka ścigana
była na wodach terytorialnych, ścigającego, a pościg był prowadzony
nieprzerwanie.

> Ale są sytuacje nadzwyczajne

A to z kolei nazywa się falandyzacją.

--
--
Pozdrawiam
Wojtek
http://strony.aster.pl/zientara/
Żeglarz ma interes (własny) pływać bezpiecznie. Statek ma interes
pływać tanio. Dlatego jedni nie rozumieją drugich. (c) J. Kijewski


Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 8, 2008, 4:18:29 PM2/8/08
to
=?ISO-8859-2?Q?_Mariusz_G=B3=F3wka?= <szaman3...@gazeta.pl> napisał(a):

> Arturze, są ludzie, którzy wychowani wsród murów i krat, nawet na bezkresnym
> stepie płotów szukają. I niech szukają. Jezeli to ma poprawić ich
> samopoczucie ...

Bo tu od samego poczatku dokladnie o to chodzi. Tyle, ze ktos zamiast plotow
rodzimych woli chorwackie. I ja sie wcale temu nie dziwie. Dzis w
spoleczenstwie, rowniez zeglarskim, latwiej o pieniadze niz o wiedze.

Michał Grodecki

unread,
Feb 8, 2008, 4:22:01 PM2/8/08
to
Dnia 2008-02-08 22:04, Użytkownik Jerzy Makieła napisał:
> Michał Grodecki pisze:
>
>> Nie rozumiesz chyba o co mi chodziło.
>
> Niestety ale to Ty nie rozumiesz:-(((
>
>> Czy dla stażu czy nie i tak pływasz, prawda?
>
> Prawda...

No to staż wypływasz i bez dodatkowych kosztów podchodzisz do egzaminu.

>> Upierdliwość duża, zgadza się.
>
> Ty to nazywasz upierdliwością inni mają na to inne określenia...

Nazywać można i ostrzej - ale mimo całego draństwa tej sytuacji akurat
skutków finansowych ona nie powoduje. Dość rzeczywistych zarzutów można
stawiac systemowi patentów czy związuniowi, nie ma potrzeby dokładać
tych nie rzeczywistych.

Jacek Woźniak

unread,
Feb 8, 2008, 4:22:59 PM2/8/08
to
Użytkownik "Jaromir Rowinski" <glos...@nospambebe.gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:fog8fg$q3b$1...@inews.gazeta.pl...
> Sami popatrzcie co Andrzej Bogacki napisał(a):

>> OK. Co do wolnego wyboru tez jestem za. Nieuznawanie cudzych
>> patentów przez PZZ to bezdyskusyjny skandal (nie jedyny zreszta)
> Wiesz - gdyby to zależało od działaczy PZŻ (czyli PZŻ...) to nie uznawali
> by niczego poza kwitami na których sami zarobili - do końca Świata i dzień
> dłużej...

Ale z ograniczeniem do terytorium "właściwego OZŻ"! :->

Jacek Woźniak

unread,
Feb 8, 2008, 4:26:45 PM2/8/08
to
Użytkownik "Wojtek Zientara" <starazi...@interia.pl> napisał w
wiadomości news:foigv1$3pm$1...@news.onet.pl...

> Jacek Woźniak wrote:
>>>> Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki
>>>> własnej bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
>>>> PZŻ tym bardziej :)))
>>> a czy przypadkiem w uzasadnionych przypadkach (przemyt narkotyków lub
>>> osób) wszystkich???
>> Zależy w którą stronę, jeśli zmykają z obszaru juryzdykcji mogą
>> ścigać dalej niż wody terytorialne.
> A i to tylko wtedy, jeśli pościg został rozpoczęty, gdy jednostka ścigana
> była na wodach terytorialnych, ścigającego, a pościg był prowadzony
> nieprzerwanie.
>> Ale są sytuacje nadzwyczajne
> A to z kolei nazywa się falandyzacją.


Potrafisz schować się za paragrafem przed czujnym okiem stanowiska
kierowania ogniem przykładowo takiego niszczyciela? ;->

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 8, 2008, 4:42:31 PM2/8/08
to
Jacek Woźniak wrote:

> Użytkownik "Wojtek Zientara" <starazi...@interia.pl> napisał w
> wiadomości news:foigv1$3pm$1...@news.onet.pl...
>> Jacek Woźniak wrote:
>>>>> Na wodach międzynarodowych okręty wojenne mogą kontrolować jednostki
>>>>> własnej bandery. Ale SG i UM to nie okręty wojenne.
>>>>> PZŻ tym bardziej :)))
>>>> a czy przypadkiem w uzasadnionych przypadkach (przemyt narkotyków lub
>>>> osób) wszystkich???
>>> Zależy w którą stronę, jeśli zmykają z obszaru juryzdykcji mogą
>>> ścigać dalej niż wody terytorialne.
>> A i to tylko wtedy, jeśli pościg został rozpoczęty, gdy jednostka ścigana
>> była na wodach terytorialnych, ścigającego, a pościg był prowadzony
>> nieprzerwanie.
>>> Ale są sytuacje nadzwyczajne
>> A to z kolei nazywa się falandyzacją.
>
>
> Potrafisz schować się za paragrafem przed czujnym okiem stanowiska
> kierowania ogniem przykładowo takiego niszczyciela? ;->
>
>

Tak, jeżeli "Paragraf" to nazwa pancernika... ;->

P.S. taka klasa IOWA powinna być w sam raz... ;-D

--
pzdr
meping

Piotr Zakrzewski

unread,
Feb 8, 2008, 10:10:34 PM2/8/08
to
Krzysztof Wroblewski pisze:

> =?ISO-8859-2?Q?_Mariusz_G=B3=F3wka?= <szaman3...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>> Arturze, są ludzie, którzy wychowani wsród murów i krat, nawet na bezkresnym
>> stepie płotów szukają. I niech szukają. Jezeli to ma poprawić ich
>> samopoczucie ...
>
> Bo tu od samego poczatku dokladnie o to chodzi. Tyle, ze ktos zamiast plotow
> rodzimych woli chorwackie. I ja sie wcale temu nie dziwie. Dzis w
> spoleczenstwie, rowniez zeglarskim, latwiej o pieniadze niz o wiedze.
>


Ech:( ... dawno wyjechałeś z kraju?...

> Krzysztof Wroblewski
>


Zakrzu

Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 8, 2008, 11:25:00 PM2/8/08
to
Piotr Zakrzewski <zak...@op.pl> napisał(a):


> Ech:( ... dawno wyjechałeś z kraju?...

Dawno, ale jakos nie mialem nic przeciwko temu zeby sie uczyc choc warunki
byly trudniejsze bo jakikolwiek podrecznik zeglarski byl na wage zlota. Sam
tez przez ladnych pare lat uczylem. I wcale nie oceniam zakresu wymagan jakie
obowiazywaly na egzaminach za glupie. Najlepszym dowodem na to jest fakt, ze
kiedy kapitanowie baltycy z urzedu z dnia na dzien stali sie wielkimi nie
okazalo sie ze nagle wzrosla liczba wypadkow spowodowanych brakiem
kompetencji. To byli ludzie DOBRZE WYSZKOLENI.

Jestem przeciwnikiem obowiazkowych szkolen, patentow, licencji etc. Ale
przeciez w tej dyskusji wcale nie chodzi o to. Pojawila sie szansa, ze za 100
euro, bez wiekszego doswiadczenia i umiejetnosci mozna dostac kwit ktory
bedzie wazny w Polsce. Wiec hurrraaaaaa! zaplacmy i miejmy kwit. Pies ganial
umiejetnosci. Po co zdawac trudniejsze egzaminy brytyjskie, po co zdawac
polskie, ktore wymagaja wiedzy i stazu, zalatwmy sobie jakis kwit wypisany
sanskrytem czy jakims tajskim narzeczem, albo w ostarecznosci zachachmecmy cos
w Chorwacji i gora nasi! Rzygac sie chce jak czlowiek to czyta.

Wojtek Zientara

unread,
Feb 9, 2008, 1:34:12 AM2/9/08
to
Krzysztof Wroblewski wrote:
>
>> Ech:( ... dawno wyjechałeś z kraju?...
>
> Dawno,

To widać - jesteś zupełnie oderwany od tutejszej rzeczywistości.

[ciach reszta bzdur]
bo


> Rzygac sie chce jak czlowiek to czyta.

--

Krzysiek Kielczewski

unread,
Feb 9, 2008, 4:44:51 AM2/9/08
to
Sami popatrzcie co *Michał Grodecki* napisał:

> No to staż wypływasz i bez dodatkowych kosztów podchodzisz do egzaminu.

Taki drobiazg: nie mogę wsiąść na własną łódkę i popłynąć.

Krzysiek Kiełczewski

Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 9, 2008, 9:02:57 AM2/9/08
to
Krzysiek Kielczewski <krzysiek.k...@gmail.com> napisał(a):

> Taki drobiazg: nie mogę wsiąść na własną łódkę i popłynąć.

Do samochodu bez prawa jazdy nie wsiadziesz i nie pojedziesz. UKF-ki bez
papieru tez nie wolno uzywac. Bez biletu nie wsiadziesz do samolotu. Bez
paszportu nie polecisz na Hawaje. Nawet na glupi pistolet musisz miec pozwolenie.
I zeby bylo ciekawiej Polska nie jest jedynym krajem, ktory w ten sposob
brutalnie lamie wolnosc swoich obywateli ....

Krzysiek Kielczewski

unread,
Feb 9, 2008, 9:52:46 AM2/9/08
to
Sami popatrzcie co *Krzysztof Wroblewski* napisał:

>> Taki drobiazg: nie mogę wsiąść na własną łódkę i popłynąć.
>
> Do samochodu bez prawa jazdy nie wsiadziesz i nie pojedziesz. UKF-ki bez
> papieru tez nie wolno uzywac. Bez biletu nie wsiadziesz do samolotu. Bez
> paszportu nie polecisz na Hawaje. Nawet na glupi pistolet musisz miec pozwolenie.
> I zeby bylo ciekawiej Polska nie jest jedynym krajem, ktory w ten sposob
> brutalnie lamie wolnosc swoich obywateli ....

Wróć jak Ci się przestaną mylić samochody z jachtami.

Krzysiek Kiełczewski

Maciek Kotas

unread,
Feb 10, 2008, 3:57:54 PM2/10/08
to
Kupiłem wczoraj wiekszy jacht i teraz dupa, nie popływam se nim, bo nie
mam kretryńskich stazy... pasuje Ci taki scenariusz? bo dla mnie to lipa.

Maciek Kotas

unread,
Feb 10, 2008, 4:01:09 PM2/10/08
to
Michał Grodecki pisze:
Musze wynajac skippera, zeby woził mnie moim nowym duzym jachtem... sa
skutki finansowe.

Maciek Kotas

unread,
Feb 10, 2008, 4:05:53 PM2/10/08
to
Krzysztof Wroblewski pisze:
RZygac sie chce jak sie czyta ze uwazasz Chorwatów za kretynów.

Krzysztof Wroblewski

unread,
Feb 10, 2008, 7:01:39 PM2/10/08
to
Maciek Kotas <skip...@gazeta.pl> napisał(a):


> Kupiłem wczoraj wiekszy jacht i teraz dupa, nie popływam se nim, bo nie
> mam kretryńskich stazy... pasuje Ci taki scenariusz? bo dla mnie to lipa.


Nie tak dawno pisalem, ze w Polsce latwiej o pieniadze niz o kwalifikacje
zeglarskie. Quod erat demonstrandum.

Maciek Kotas

unread,
Feb 11, 2008, 7:57:30 AM2/11/08
to
dKrzysztof Wroblewski pisze:

> Maciek Kotas <skip...@gazeta.pl> napisał(a):
>
>
>> Kupiłem wczoraj wiekszy jacht i teraz dupa, nie popływam se nim, bo nie
>> mam kretryńskich stazy... pasuje Ci taki scenariusz? bo dla mnie to lipa.
>
>
> Nie tak dawno pisalem, ze w Polsce latwiej o pieniadze niz o kwalifikacje
> zeglarskie. Quod erat demonstrandum.
>
> Krzysztof Wroblewski
>
wiesz co pierniczysz jak potłuczony, poczytaj co sie pisze, a potem
komentuj, bo pieprznąłes jak krowa na beton. przedstawiłem sytuacje
hipotetyczna, ale baran z Hameryki nie czytal a skomentował. 25lat
zegluje , na róznych jachtach i w róznych czesciach swiata, nie
zbierałem stazy, teraz nie mam UDOKUMENTOWANYCH stazy, wiec pomimo
posiadania kwalifikacji nie moge pływac moim nowym
jachtem(hipotetycznym, bo to tylko w Ameryce sie wydaje ze w Polsce
łatwo o pieniadze, szczególnie tym co dawno wyjechali sie tak wydaje).No
chyba ze dla Ciebie kwalifikacje to sie ma tylko wtedy gdy sie ma kwit
ze stazem. Gdybys cztał wątek, to bys wiedzial ze taka hipotetyczna
sytuacje przedstawiam, ale po co, łatwiej pieprzyc jak potłuczony, nie
wiedzac nawet o czym sie pisze. A sytuacja jest hipotetyczne tylko w
czesci jachtowej, bo faktycznie zegluje od 25lat, a stazy nie zbierałem.
I cóz mam teraz zrobic panie Mądry z Ameryki? Mam tłuc przez kilka lat
staze, a ewentualny jacht postawic na kobyłach, bo w Polsce nie moge
uzyskac na niego "kwalifikacji". Za to jesli zarejestruje w Szwecji to
mogę, nawet bez kwitów. Ale przeciez z Ameryki jasno widac, ze staze sa
niezbedne zeby pływac własnym jachtem. Gdzie indziej w Europie nie ale
Polacy jak wiadomo(patrzac z Ameryki) to debile i staze musza miec.

napisza raz coś z sensem bo poziom TWojej niewiedzy w tematach w których
zajmujesz stanowisko jest porazajacy.

q.e.d.

Michał Grodecki

unread,
Feb 11, 2008, 12:27:54 PM2/11/08
to

A w tym wypadku to akurat na własne życzenie. W naszych realiach
(podobają się czy nie) papierki stażowe zawsze warto było zbierać. Jak
ktoś nie pomyślał na czas to niestety teraz go to kosztuje. Jak pisał
Suworow - "im więcej papieru tym zadek bardziej czysty". Kosztem
niedużego wysiłku (dopilnowanie dokumentacji stażu) można było tych
skutków finansowych nie ponosić.

Jerzy Makieła

unread,
Feb 11, 2008, 12:36:25 PM2/11/08
to
Michał Grodecki pisze:

> Jak pisał
> Suworow - "im więcej papieru tym zadek bardziej czysty". Kosztem
> niedużego wysiłku (dopilnowanie dokumentacji stażu) można było tych
> skutków finansowych nie ponosić.

A nie czas już szukać wzorców gdzie indziej?

666

unread,
Feb 11, 2008, 12:42:59 PM2/11/08
to
Rzeczywiscie: Orwell, Kafka, Heller...
JaC


-----

It is loading more messages.
0 new messages