Musze obliczyc KK (kurs kompasowy) ale mam dany KM (kurs magnetyczny) i tu
robi sie problem bo musze obliczyc dewiacje dla KM a w tabeli mam dewiacje
podane tylko dla KK. Jak to zrobić tzn obliczyc dewiacje dla KM.
Wiem ze jakos sie to liczy tylko nie pamietam jak. a jutro mam egzamin..
--
Pozdrawiam
____________________
Łukasz Mielczarek
cza...@kki.net.pl
0-42 646-44-34
____________________
> Musze obliczyc KK (kurs kompasowy) ale mam dany KM (kurs magnetyczny) i tu
> robi sie problem bo musze obliczyc dewiacje dla KM a w tabeli mam dewiacje
> podane tylko dla KK. Jak to zrobić tzn obliczyc dewiacje dla KM.
> Wiem ze jakos sie to liczy tylko nie pamietam jak. a jutro mam egzamin..
????
KM to KK po uwzglednieniu dewiacji. Wiec jak chcesz liczyc dewiacje dla
KM?
--
*******************************************************************************
Jacek Kijewski, ja...@qna.softomat.com.pl (zajrzyj tez www.softomat.com.pl)
Kazda dostatecznie rozwinieta technologia
niczym szczegolnym nie rozni sie od magii
*******************************************************************************
troche zakrecone ale zobaczymy, pocwicze...
Egzamin ważna rzecz, więc natychmiast odpisuję:
Źródło:MAWIGACJA MORSKA -J.Urbański,Z.Kopacz, J.Posiła
pkt.3.5.6 str.76
(...)
Kiedy wystąpi konieczność zamiany kursu rzeczywistego na kurs kompasowy (w
konkretnym miejscu na Ziemi deklinację odczytamy z mapy) to postępujemy
następująco:
- jeśli wartość deklinacji magnetycznej nie przekracza 3 stopni, to do
tabeli dewiacji wchodzimy bezpośrednio z kursem rzeczywistym i dla niego
wybieramy wartość dewiacji, a następnie obliczamy kurs kompasowy;
-jeśli wartość deklinacji przekracza 3 stopnie, to należy najpierw obliczyć
kurs magnetyczny i dla jego wartości wybrać z tablicy wartość dewiacji
magnetycznej, a następnie obliczyć kurs kompasowy;
-jeśli wartość dewiacji magnetycznej przekracza 5 stopni, to dewiację
wybieramy dwukrotnie. W tym celu kurs rzeczywisty zamieniamy na kurs
magnetyczny i dla niego jakby dla KK wybieramy dewaicję z tablicy. Wybraną
wartość dewiacji odejmujemy algebraicznie od kursu magnetycznego, otrzymując
kurs kompasowy najbliższy prawdziwemu. Następnie powtórnie z tym KK
wchodzimy do tablicy wybierając już właściwą wartość dewiacji, którą
odejmujemy od poprzednio obliczonego kursu magnetycznego, otrzymując
prawidłowy kurs kompasowy.
Powodzenia na egzaminach
Tomek
p.s.Tylko po co to było liczyć tak dokładnie, jeśli sternik "jeździ" plus
minus 15 stopni ? - Chyba tylko żeby zdać egzamin.
>Wiec jak chcesz liczyc dewiacje dla KM?
Przecież Łukasz nie pisał że chce, tylko że musi to obliczyć !
Pozdrawiam z zamglonej Zaspy
Tomek
>Musze obliczyc KK (kurs kompasowy) ale mam dany KM (kurs magnetyczny) i tu
>robi sie problem bo musze obliczyc dewiacje dla KM a w tabeli mam dewiacje
>podane tylko dla KK. Jak to zrobić tzn obliczyc dewiacje dla KM.
>Wiem ze jakos sie to liczy tylko nie pamietam jak. a jutro mam egzamin..
Najprostsza jest metoda podwójnego wejścia do tabeli.
1. Określasz przybliżoną wartość dewiacji wchodząc do tabeli z
wartością KM
2. Wyliczasz przybliżony KK
3. Wchodzisz do tabeli z przybliżonym KK i odczytujesz dewiację.
--
Krzysztof Maj
<km...@smok.REMOVE.THIS.krakus.top.pl>
> Jacek Kijewski <ja...@softomat.com.pl> "podpuszcza" czytelnków pisząc:
>
> >Wiec jak chcesz liczyc dewiacje dla KM?
> Przecież Łukasz nie pisał że chce, tylko że musi to obliczyć !
nie o to chodzi - jakie to ma znaczenie praktyczne na jachcie? Przeciez
nie znamy ani KDD (chyba, ze z GPSa czy systemu inercyjnego ;)), ani tez
KM. Znamy KK i stad + dewiacja -> KM -> deklinacja -> eee... jak sie to
paskudztwo nazywalo... chyba kat drogi na wodzie... no niewazne, bo i tak
musimy wziac poprawde na prad i dryf, aby dostac KDD, i zasadniczo
poslugujemy sie przejsciem od KK do KDD. W druga strone w zyciu nie bylo
mi to potrzebne.
Pomijam fakt, ze tabela dewiacji okresla przejscie z KK do KM, a nie
odwrotnie, i interpolujac mozna poprawic dokladnosc pomiaru o pol stopnia,
ale.... ale jak sie wezmie namiar z dokladnoscia do 2-3 stopni na malych,
rozbujanym jachcie, to trzeba szampana otwierac, zeby swietowac to
niezwykle wydarzenie...
Wiec zadanie jest chyba czysto akademickie... chociaz, matematyka jest
matematyka, i jezeli jest okreslona funkcja f(x), to w szczegolnych
przypadkach mozna obliczyc jej odwrotnosc.
> nie o to chodzi - jakie to ma znaczenie praktyczne na jachcie?
Szanowny Jacku !!!
Serdecznie zachęcam do odbycia rejsu morskiego, na którym nie będzie widać
Helu, Jastarni czy Gdańska ... - a zapewniam, że praktyczne znaczenie
przejścia od KDD do KK stanie się oczywiste.
> (...)Przeciez nie znamy ani KDD (...)
Owszem KDD nie znamy pływając sobie rekreacyjnie na "łączce" lub ustawiając
jacht na kursach "mocno nasłonecznionych" w celu zapewnienia (szczególnie
płci piękniejszej) dogodnych warunków do zmiany zabarwienia możliwie dużych
obszarów naskórka - ale w przypadku jakiegokolwiek planowanego przejścia z
punktu A do punktu B wystarczy wykreślić (przyda się ostro zatemperowany
ołówek) na mapie prostą A-B i przy pomocy niewyrafinowanego narzędzia jakim
jest ekierka nawigacyjna odczytać tajemnicze KDD (W razie problemów służę
pomocą i zapraszam do ćwiczeń w opanowaniu ekierki i ołówka).
> zasadniczo poslugujemy sie przejsciem od KK do KDD.
Oczywiście i takie przejścia obliczeniowe mają zastosowanie praktyczne, na
przykład przy halsówce - to sternik mówi nawigatorowi "ile leży na
kompasie", a nawigator ma za zadanie narysować to na mapie.
>W druga strone w zyciu nie bylo mi to potrzebne.
No cóż - okazuje się, że jeszcze wiele przed Tobą nowych doznać i odkryć...
> Pomijam fakt, ze tabela dewiacji okresla przejscie z KK do KM,
Oszczędźmy "modemowców" - tą kwestię opisałem 23.06.2000 godz.22.03
> Wiec zadanie jest chyba czysto akademickie
W rzeczy samej - "chyba"
Pozdrowienia znad Zatoki
Tomek
z pozycji 54 24,5 N, 18 36,5 E
> Jacek Kijewski <ja...@softomat.com.pl> pośpiesznie wystukał...
>
> > nie o to chodzi - jakie to ma znaczenie praktyczne na jachcie?
> Szanowny Jacku !!!
> Serdecznie zachęcam do odbycia rejsu morskiego, na którym nie będzie widać
> Helu, Jastarni czy Gdańska ... - a zapewniam, że praktyczne znaczenie
> przejścia od KDD do KK stanie się oczywiste.
Szanowny Tomku!
No czego Ty nie powiesz... Jak chcesz sie licytowac, to mozemy pogadac o
radionamierzaniu w lancuchach i rysowaniu namiarow w sytuacji, gdy miedzy
Toba a radiolatarnia sa jeszcze dwie mapy, w roznych skalach na dodatek.
Mozemy pogadac tez o namiarach z kata pionowego itd.
Innemi slowy: nie ucz ojca dzieci robic.
> > (...)Przeciez nie znamy ani KDD (...)
> Owszem KDD nie znamy pływając sobie rekreacyjnie na "łączce" lub ustawiając
> jacht na kursach "mocno nasłonecznionych" w celu zapewnienia (szczególnie
> płci piękniejszej) dogodnych warunków do zmiany zabarwienia możliwie dużych
> obszarów naskórka - ale w przypadku jakiegokolwiek planowanego przejścia z
> punktu A do punktu B wystarczy wykreślić (przyda się ostro zatemperowany
> ołówek) na mapie prostą A-B i przy pomocy niewyrafinowanego narzędzia jakim
> jest ekierka nawigacyjna odczytać tajemnicze KDD (W razie problemów służę
> pomocą i zapraszam do ćwiczeń w opanowaniu ekierki i ołówka).
No i co dalej? Bierzesz poprawke na prad, dryf, deklinacje i dewiacje i
ladujesz w Baltijsku, bo pradu i dryfu nie znasz.
> > zasadniczo poslugujemy sie przejsciem od KK do KDD.
> Oczywiście i takie przejścia obliczeniowe mają zastosowanie praktyczne, na
> przykład przy halsówce - to sternik mówi nawigatorowi "ile leży na
> kompasie", a nawigator ma za zadanie narysować to na mapie.
W druga strone, mimo, iz plywam od dosc dawna na roznych lodkach (coz, na
Zefirku sie nawet z dala od brzegu plywa na pamiec, Baltijsk: 87 stopni,
ale zdarzalo sie na wiekszych, zdarzalo) i w roznych warunkach, czesto
jako oficer w zalodze regatowej (zaloga regatowa Copernicusa to bylo
cos... dzisiaj tylko tylek woza i sie opalaja...), gdzie kazde pol stopnia
sie liczylo, takie przejscie (z KDD do KK) w zaden sposob nie bylo
potrzebne. A czasy byly takie, ze _jeden_ jacht w Polsce mial odbiornik
DECCA i nie byl to Copernicus.
> >W druga strone w zyciu nie bylo mi to potrzebne.
> No cóż - okazuje się, że jeszcze wiele przed Tobą nowych doznać i odkryć...
Jej, czuje sie otoczony troska i w ogole. I z calej sily probuje nie byc
zlosliwy.
> > Pomijam fakt, ze tabela dewiacji okresla przejscie z KK do KM,
> Oszczędźmy "modemowców" - tą kwestię opisałem 23.06.2000 godz.22.03
>
> > Wiec zadanie jest chyba czysto akademickie
> W rzeczy samej - "chyba"
Uwazam, ze nie masz racji.
> Pozdrowienia znad Zatoki
>
> Tomek
> z pozycji 54 24,5 N, 18 36,5 E
Aha, a moj GPS przestal lapac pozycje. [...] wie czemu. A
radionamiernikiem to sobie moge lotnicze stacje lapac, z oczywistych
wzgledow nieprzydatne na morzu.
> No czego Ty nie powiesz... Jak chcesz sie licytowac, to mozemy pogadac o
> radionamierzaniu w lancuchach i rysowaniu namiarow w sytuacji, gdy miedzy
> Toba a radiolatarnia sa jeszcze dwie mapy, w roznych skalach na dodatek.
Jeśli mamy coś licytować - to zapraszam na brydża (tylko weź kości dla moich
piesków, bo inaczej...)
Radionamierzanie w łańcuchach - dziś temat powoli odchodzący do lamusa
(jako znakomity fachowiec w tej dziedzinie na pewno wiesz dlaczego) - ale
pogadać zawsze można - tylko konkretnie, a nie hasłami...
> Mozemy pogadac tez o namiarach z kata pionowego itd.
Jak znajdziesz się Zefirkiem w odległości dwóch map (po dłużym boku ok 226
cm - mapy BHMW) od radiolatarni to nawet namiar z kąta pionowego nie pomoże
...
> Innemi slowy: nie ucz ojca dzieci robic.
Oj coś nerwy ponoszą - aż polskie literki pogubiły chorągiewki...(Ale
doceniam staropolszczyznę)
> No i co dalej? Bierzesz poprawke na prad, dryf, deklinacje i dewiacje i
> ladujesz w Baltijsku, bo pradu i dryfu nie znasz.
Znowu czegoś nie znasz ?
Czego Jacuś się na kursie nie nauczył, tego Jacek na morzu nie zna...
Ponownie zachęcam od czasu do czasu zajrzeć do lektury, popływać jeszcze
trochę albo zapytać starszych, troszkę bardziej doświadczonych ...
> W druga strone, mimo, iz plywam od dosc dawna na roznych lodkach (coz, na
> Zefirku sie nawet z dala od brzegu plywa na pamiec, Baltijsk: 87 stopni,
No brawo - pamięć widzę dopisuje !
Ale radzę stosować raczej RAM nie ROM. Raz sobie wpisałeś "Baltijsk: 87" i
to ma wystarczyć na całe życie ?
A jak przypadkiem wypłyniesz z portu innego niż Hel to co ? Też Baltijsk:87
?
Rozumiem, że chyba próbowałeś rozśmieszyć czytelników naszej dyskusji ...
> czesto jako oficer w zalodze regatowej (zaloga regatowa Copernicusa to
bylo
> cos... dzisiaj tylko tylek woza i sie opalaja...), gdzie kazde pol stopnia
> sie liczylo, takie przejscie (z KDD do KK) w zaden sposob nie bylo
> potrzebne.
Widzę, że Pan Oficer tak walczył o te "połówki", że nawet do nawigacyjnej
nie schodził (przecież ciągle wszystko doskonale pamiętał)
> Jej, czuje sie otoczony troska i w ogole. I z calej sily probuje nie byc
> zlosliwy.
Ależ dlaczego ? Ulżyj sobie...(tylko pamiętaj o netykiecie)
>Uwazam, ze nie masz racji.
Zdanie piękne i proste.
No oczywiście ! Skąd "chlopcy- Urbański,Kopacz i Posiła" czyli autorzy
podręcznika "Nawigacja morska" mogą coś wiedzieć na te tematy - dam im twój
e-mail to może ich troszkę podszkolisz z nawigacji pamięciowej
> Aha, a moj GPS przestal lapac pozycje. [...] wie czemu.
Ojoj, to co teraz będzie - jak pamięć zawiedzie, to zostanie Ci tylko orać
Bałtyk na trasie Hel-Baltijsk (bo ten kurs masz wyryty chyba na "blachę?)
> A radionamiernikiem to sobie moge lotnicze stacje lapac, z oczywistych
> wzgledow nieprzydatne na morzu.
I znowu to samo (coś Ci się obiło o uszy - tylko nie bardzo rozumiałeś o
czym mówili) Odrobinę pokory ! Wypowiadając się tak próbujesz podważać
autorytet kapitana Jacka Czajewskiego (polecam lekturę chociażby podręcznika
Radionawigacja w/w autora pkt.3.2.1.4 - proszę czytać powoli i starać się
dużo zapamiętać - to przecież podstawa nawigacji pamięciowej !...)
Zawsze serdecznie pozdrawiam
Tomek
z pozycji 54 24,5 N, 18 36,5 E
p.s.Kiedy opublikujesz jakiś podręcznik "Nawigacji pamięciowej" ?
Czekam z niecierpliwością.
Tylko nie zapomij !
p.s.' W ramach ćwiczeń umysłu zapraszam http://klub.chip.pl/tnserwis
> > Innemi slowy: nie ucz ojca dzieci robic.
> Oj coś nerwy ponoszą - aż polskie literki pogubiły chorągiewki...(Ale
> doceniam staropolszczyznę)
hmmm... "zwolniony od obowiazku podnoszenia bandery" - bez choragiewek
pisze od lat - nie muszem, ale chcem: ąśłńóżźĄŻŁŹĆ
> > No i co dalej? Bierzesz poprawke na prad, dryf, deklinacje i dewiacje i
> > ladujesz w Baltijsku, bo pradu i dryfu nie znasz.
> Znowu czegoś nie znasz ?
> Czego Jacuś się na kursie nie nauczył, tego Jacek na morzu nie zna...
> Ponownie zachęcam od czasu do czasu zajrzeć do lektury, popływać jeszcze
> trochę albo zapytać starszych, troszkę bardziej doświadczonych ...
*PLONK*
> Tomek Niedbała napisał(a) w wiadomości: ...
> >Czego Jacu? się na kursie nie nauczył, tego Jacek na morzu nie zna...
> >Ponownie zachęcam od czasu do czasu zajrzeć do lektury, popływać jeszcze
> >trochę albo zapytać starszych, troszkę bardziej do?wiadczonych ...
> >
> Pax; proponuje (nawiasem u mnie tych dziwnych choragiewek mozesz nie szukac
> bo ich nie ma).
> Scie sie panowie ciut zagalopowali w pouczaniu jeden drugiego. Kolega Tomek
> jest zwolennikiem nawigacji szczegolowej i podwojnego wchodzenia do tabeli
> dewiacji, Jacek zas wyciaga praktyczne wnioski ze swego wielosezonowego
Tomek, zamiast porozmawiac, zastosowal wiele atakow personalnych, w
dodatku insynuujac, jakbym wlasnie jakowys kurs skonczyl i sie wymadrzal.
W dodatku ostrzeglem go w pierwszym mailu. Kontynuowanie tego stylu
dyskusji mi nie odpowiadalo, Tomek siedzi w filtrach. Moze kiedys z nich
wyjdzie.
Podsumowujac dyskusje z mojej strony: policzenie pozycji z dokladnoscia do
dwoch mil, lub kursu do trzech stopni jest wystarczajacym wynikiem. Reszta
to kwestia hobby, ambicji i praktyki. Tak, jak radionamiary, sztuczki z
sekstantem itd.
> Pax; proponuje
Ze mną jak z dzieckiem, za rączkę i do ...
Drogi Jarku, moje poglądy na temat nawigacji nie są wcale tak ortodoksyjne
jak sugerujesz
Tu zacytuję końcowy fragment mojej odpowiedzi na temat "KM i dewiacja" (post
z 23.06.2000 g.22.03)
> (Powodzenia na egzaminach
>Tomek
>p.s.Tylko po co to było liczyć tak dokładnie, jeśli sternik "jeździ" plus
>minus 15 stopni ? - Chyba tylko żeby zdać egzamin.
- starałem się jedynie przypomnieć Jackowi pewne aksjomaty, na temat
których się nie polemizuje.
Można je stosować w praktyce, lub nie - wszystko zależy od sytuacji, gdzie,
na jakim akwenie, w jakich warunkach, z kim, na jakim jachcie itd...
Prowadząc wiele rejsów zatokowych również pływam "na pamięć", ale nie robię
z tego STYLU ŻEGLOWANIA - bo z takim podejściem daleko nie dopłyniecie...
Nawet dzisiaj, kiedy niemal każdy nawigator ma GPS pod ręką - nie zwalnia go
to od zrozumienia podstawowych pojęć - bo nie będzie umiał skorzystać z tego
cacka w pełni.
Pozdrawiam helskie foczki
Tomek
p.s.Ale żeby tak zaraz trzaskać drzwiami (Nie gaduła jakiś ten Jacek)
>Generalnie
>prowadzenie nawigacji zliczeniowej z cogodzinnym zaznaczaniem pozycji, gdzie
>wiekszosc danych bierze sie z sufitu, traci mistycyzmem i wiara w cuda. Blad
>takiej pozycji dochodzi do pieciu mil i wiecej, w zwiazku z czym smialo
>mozna sobie odpuscic zaklinanie; efekt bedzie taki sam.
Prawda jak zwykle leży pośrodku. Tak jak Tomek napisał: Jaki jest sens
obliczania tych poprawek, jeśli sternik jeździ plus minus 15 stopni?
Ale z drugiej strony: kto (z ręką na sercu) robi tabelę dewiacji
wychodząc w rejs? Tymczasem - jak wynika z mojego doświadczenia -
dewiacja rzędu 20 stopni to jest normalka na jachtach!
Jak prowadzić porządną nawigację, jeśli w dodatku dysponuje się tylko
kompasem sterowym (co więcej: umieszczonym nisko w kokpicie), za
namiernik służy ekierka stawiana na tym kompasie, a jedyny log to tzw.
"log burtowy"?
Moje doświadczenia (i poglądy) były bardzo zbliżone do jackowych do
momentu gdy trafił mi się rejs na Opalu wyposazonym w log
(mechaniczny) oraz kompas główny (na dachu nadbudówki) wraz z
namiernikiem.
Przed wyjściem w rejs zrobiliśmy koło Helu tabelę dewiacji, a następnie
objechaliśmy Bałtyk dookoła, prowadząc nawigację zgodnie z wszelkimi
zasadami sztuki. Do pomiaru kąta dryfu używaliśmy liny wyrzuconej za
rufę.
Po raz pierwszy pozycja zliczona zgadzała mi się z obserwowaną, a ja
trafiałem dokładnie tam, gdzie chciałem.
Obecnie sytuacja jest o tyle łatwiejsza, że większość jachtów jest już
wyposażona w log elektroniczny, a ręczny kompas namiarowy (moje
ulubione urządzenie) jest na kieszeń każdego armatora, a nawet skippera.
Z kolei autopilot (standardowo na wyposażeniu większości zachodnich
jachtów) zapewnia niesamowitą dokładność sterowania, nieosiągalną dla
najlepszego sternika.
W świetle powyższego, możliwość prowadzenia dokładnej nawigacji na
jachcie istnieje, ale koniecznym tego warunkiem jest uwzględnianie
poprawki na dewiację.
Natomiast pamiętać należy, że nadmierna wiara w GPS i nie prowadzenie
równoczesnej nawigacji zliczeniowej jest obecnie najczęstszym i
jednocześnie najpoważniejszym błędem popełnianym przez neofitów.
--
Krzysztof Maj
<km...@smok.REMOVE.THIS.krakus.top.pl>
> Prawda jak zwykle leży pośrodku. Tak jak Tomek napisał: Jaki jest sens
> obliczania tych poprawek, jeśli sternik jeździ plus minus 15 stopni?
> Ale z drugiej strony: kto (z ręką na sercu) robi tabelę dewiacji
> wychodząc w rejs? Tymczasem - jak wynika z mojego doświadczenia -
> dewiacja rzędu 20 stopni to jest normalka na jachtach!
Ehhh... na koperku nie przekraczala 6 stopni... nawet bez kompensacji... A
zaden dewiant, przepraszam, dewiator, nie wystawi tabeli, o ile
skompensowana dewiacja przekracza 5 stopni.
> Moje doświadczenia (i poglądy) były bardzo zbliżone do jackowych do
> momentu gdy trafił mi się rejs na Opalu wyposazonym w log
> (mechaniczny) oraz kompas główny (na dachu nadbudówki) wraz z
> namiernikiem.
nie zwariowaliscie od tego tap-tap-tap od sruby logu za rufa? ;)
> Natomiast pamiętać należy, że nadmierna wiara w GPS i nie prowadzenie
> równoczesnej nawigacji zliczeniowej jest obecnie najczęstszym i
> jednocześnie najpoważniejszym błędem popełnianym przez neofitów.
Tak pisze czlowiek, ktory akapit wyzej uwierzyl w autopilota, log
elektroniczny i minibusolki reczne (bez tabel dewiacji)?
> nie zwariowaliscie od tego tap-tap-tap od sruby logu za rufa? ;)
> Tak pisze czlowiek, ktory akapit wyzej uwierzyl w autopilota, log
> elektroniczny i minibusolki reczne (bez tabel dewiacji)?
Ktoś kiedyś powiedział : MORZE LAIKA WYPLUJE...
I to się niestety sprawdza.
Tomek
z pozycji 54 24,5 N, 18 36,5 E
p.s.Oby nie wypluło nam Jacka (bo kto mnie wtedy będzie plonkował?...)
> > dewiacja rzędu 20 stopni to jest normalka na jachtach!
> Ehhh... na koperku nie przekraczala 6 stopni... nawet bez kompensacji... A
> zaden dewiant, przepraszam, dewiator, nie wystawi tabeli, o ile
> skompensowana dewiacja przekracza 5 stopni.
Gwoli ciekawostki:
Wczoraj GUM'iak odebral koledze jacht. Na deck'u byl kompas i namiernik
"Silva" i urzędnik stwierdzil, ze dla tak remonmowanej marki zadna tabel
dewiacji nie jest potrzebna.
NIe wytrzymalem i sprawdzilem namiernik (wykorzystujac kompas juz sprawdzony
i z tabela). Blad wynosil 0,5 *, wiec chyba raczej to moja niedokladnosc.
Michu
Jezuuuu, za co ??????!!!!!!!
> Tomek Niedbała napisał(a) w wiadomości:
> <8jdiau$lra$1...@rymunda.torun.pdi.net>...
> >
> >Antydewiant Jacek Kijewski <ja...@softomat.com.pl> jeszcze się miota sieci
> >Kto? kiedy? powiedział : MORZE LAIKA WYPLUJE...
> >I to się niestety sprawdza.
Ja bym poprosil p. Niedbale, zeby zszedl z mojej skromnej osoby i zajal
sie czym innym. Zadne morze mnie jeszcze nie wyplulo, zawodowcem nie
jestem i pocieszam sie, ze mam w zalodze jednego mgr. inz. naw. of. pokl.
III klasy na wszelki wypadek, nie miotam sie i wypraszam sobie rozne
obrazliwe sformulowania pod moim adresem.
> moze byc. Ze zgroza slysze, ze mnie jako nawigatora w te mgliste zimno
> wyciagaja abym spojrzal i jakas nowa teorie do ichnych dodal. Brrr ani mi w
> glowie ciepelko opuszczac totez z betow zapytawszy jaimz to kursem steruja,
> orzeklem ze Czolpino i miast na poklad na drugi bok sie obrocilem wprost w
> objecia morfeusza sie udajac. Obraza kapitanska byla straszna, bo on jeszcze
> przez dwie godziny nie mogl szpikulca zidentyfikowac, bo mu namiernikiem
> trudno bylo w kreske trafic a w line katowa sie wodorosty zaplataly i temuz
> wskazywala nie calkiem dokladnie.
:)
> Bo tak naprawde w nawigacji jachtowej nie tyle pozycja jest wazna ile namiar
> i to tez nie do konca ten dokladny, ale ten bezpieczny, zas nieprawdopodobne
> odrzucamy bez wachania. Trzymajac sie powyzszego jest niejaka gwarancja ze
poza wahaniem przez h nic dodac, nic ujac :) Pozdrowienia, i aby trojkaty
bledow zawsze wypadaly daleko od wszelkich przeszkod nawigacyjnych.
> Gwoli ciekawostki:
> Wczoraj GUM'iak odebral koledze jacht. Na deck'u byl kompas i namiernik
> "Silva" i urzędnik stwierdzil, ze dla tak remonmowanej marki zadna tabel
> dewiacji nie jest potrzebna.
gumis idiota??? Przeciez dewiacja nie jest wina kompasu, a jachtu... a
jakbys prosiaka kolo kompasu polozyl, to co? Cwierc-okrezna, pol-okrezna
jak zloto...
Ech tak to jest jak dwoch absolwentow renomowanych LO sie "zgada":-))))))))
--
Pozdrowienia JurekM
http://www.jacht.prv.pl
GSM 601-938-951
>A zaden dewiant, przepraszam, dewiator, nie wystawi tabeli, o ile
>skompensowana dewiacja przekracza 5 stopni.
A ile jachtów ma tabelę dewiacji wykonaną przez dewiatora? (Chyba że
coś się zmieniło od czasów gdy ja pływałem po Bałtyku)
>> Natomiast pamiętać należy, że nadmierna wiara w GPS i nie prowadzenie
>> równoczesnej nawigacji zliczeniowej jest obecnie najczęstszym i
>> jednocześnie najpoważniejszym błędem popełnianym przez neofitów.
>
>Tak pisze czlowiek, ktory akapit wyzej uwierzyl w autopilota, log
>elektroniczny i minibusolki reczne (bez tabel dewiacji)?
>
Ja wyznaję starą leninowską zasadę, że zaufanie jest dobre, ale
kontrola lepsza. Jeśli namiary potwierdzają mi pozycję zliczoną, to
znaczy, że mogę mieć zaufanie do autopilota, logu elektronicznego i
innych wynalazków.
Natomiast co do minibusolki ręcznej (bez tabeli dewiacji):
Opal o którym pisałem, był chyba jedynym z jachtów na którym pływałem
(pomijając shipy w rodzaju Zawiszy czy Rutkowskiego), który oprócz
kompasu sterowego posiadał jeszcze kompas główny z namiernikiem.
Taka więc (jak Ty to nazywasz) "minibusolka" w niesamowity sposób
podnosi dokładność oraz komfort prowadzenia nawigacji, zwłaszcza, że -
jak wynika z moich doświadczen - jeśli stoi się na pokładzie, to
dewiacja takiego kompasu jest zbliżona do zera. (Nie dotyczy to
oczywiście jachtów z kadłubem stalowym)
--
Krzysztof Maj
<km...@smok.REMOVE.THIS.krakus.top.pl>