> Czy osi±galne s± jeszcze czę¶ci zamienne. (zwłaszcza w trójmie¶cie)
dostępne jeśli chcesz nr tel. do kolesia który nimi handluje pisz na priv. Z
kolesiem można się dogadać i poprosić o wysłanie paczki bo jest z wawy
Spróbuj w "Taurusie", jak sądzę już w tej technice nie robią
ale pewnie nadal wiedzą kto i gdzie części ma/robi.
http://www.taurus.gda.pl/
Ahoj !
--
Jaromir Rowiński
jar...@chelmnet.pl
-----------------------------------
Ze swobodą żeglowania jest trochę jak z ciążą -
- nie można być trochę w ciąży. Albo się jest - albo nie.
-----------------------------------
GG 1870923
Wietierok to padaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wole juz jechać na wiosłach.
Hymmmm na tej, jak mówisz "padace" robiłem trase Gdańsk - Jeziorak - Gdańsk.
Daj Ci panie zdrowie zrobić tą trase na wiosłach.....
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
www.siz.3miasto.pl
jur...@plusnet.pl
GSM 601-938-951
z narciarzem na holu :))))))
pozdr
--
Robert Robaczewski
gg:64676; www.zagle.neostrada.pl
Widzisz, a mi kiedyś uratował skórę, a co najmniej maszt lub burtę od
uszkodzenia - w sytuacji w którą władowałem sie przez własną głupote.
Wyszedłem Makiem 747 z pod mostu w Mikołajkach na Tałty, wieje w mordę,
około 1. Stawiam maszt i żagle, po wytraceniu prędkości posiadanej
jeszcze z napędu silnikowego okazuje się że coś chyba na miecz złapałem
(jakiś worek albo coś podobnego). Człowiek był młody i głupi, zamiast
rzucić kotwicę albo z powrotem zaplić silnik i kombinować co dalej
liczyłem na to że samo zejdzie. A tu idąc 45 stopni do wiatru tracę
coraz bardziej wysokość, dryf po pieronie mimo że prędkość nienajgorsza
(uprzedzam pytanie - miecz był opuszczony, sprawdzony że zszedł na dół -
w tym egzemplarzu dało się zajrzeć do skrzynki i zobaczyć), most coraz
bliżej. Alarmowe palenie silnika (na firmowej szarpance, bez zdejmowania
pokrywy) - ruszył od pierwszego szarpnięcia, złapałem zdolność manewrową
i przeszedłem burta góra 2 metry od filaru mostu. Jak by nie zapalił
siedział bym albo burtą w filarze albo masztem w moście. Ale tego
Wietieroka regulował sam Natkaniec (właściciel warsztatu sulnikowego w
Mikołajkach), majster wysokiej klasy.
Lekcja na przyszłość - nie możesz iść na wiatr bo coś nawaliło a po
zawietrznej nie za dużo miejsca to albo pal katarynę albo rzucaj
kotwice, nie czekaj aż z "nie za dużo" zrobi się "zero" miejsca.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
>
> Użytkownik "Tomasz" <sa...@o2.pl> napisał w wiadomości
> news:c0070p$rbh$1...@nemesis.news.tpi.pl...
> >
> > Wietierok to padaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wole juz jechać na
> wiosłach.
>
> Hymmmm na tej, jak mówisz "padace" robiłem trase Gdańsk - Jeziorak - Gdańsk.
> Daj Ci panie zdrowie zrobić tą trase na wiosłach.....
>
I trudniejszą chyba trasę (bo pod prąd) Warszawa - Mazury robiło się kiedyś
przede wszystkim na Wietierokach. I nie było chyba tak źle, skoro wielu tak
pływało...
O ile Wietierok nie był zarżnięty wskutek brutalnej obsługi, nie sprawiał
kłopotów poza ciężarem rzecz jasna. Gorzej było w przypadku Salutów które
wymagały specjalnego traktowania. W szczególności pozostawione na noc na
pawęży w stanie nie osuszonym mogły już nie zapalić następnego dnia.
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Widzisz, a mi kiedyś uratował skórę, a co najmniej maszt lub burtę od
> uszkodzenia - w sytuacji w którą władowałem sie przez własną głupote.
I niestety przez niechlujstwo jakiegoś <piii...> który wyrzucił ów worek do
wody :-(
> Wyszedłem Makiem 747 z pod mostu w Mikołajkach na Tałty, wieje w mordę,
> około 1. Stawiam maszt i żagle, po wytraceniu prędkości posiadanej
> jeszcze z napędu silnikowego okazuje się że coś chyba na miecz złapałem
> (jakiś worek albo coś podobnego). Człowiek był młody i głupi, zamiast
> rzucić kotwicę albo z powrotem zaplić silnik i kombinować co dalej
> liczyłem na to że samo zejdzie. A tu idąc 45 stopni do wiatru tracę
> coraz bardziej wysokość, dryf po pieronie mimo że prędkość nienajgorsza
> (uprzedzam pytanie - miecz był opuszczony, sprawdzony że zszedł na dół -
> w tym egzemplarzu dało się zajrzeć do skrzynki i zobaczyć),
A nie próbowałeś odczepić tego co miałeś na mieczu przez szybkie wyciągnięcie
i opuszczenie miecza, czy też nie było już na to czasu?
> most coraz bliżej. Alarmowe palenie silnika (na firmowej szarpance, bez
> zdejmowania pokrywy) - ruszył od pierwszego szarpnięcia, złapałem zdolność
> manewrową i przeszedłem burta góra 2 metry od filaru mostu. Jak by nie
> zapalił siedział bym albo burtą w filarze albo masztem w moście.
I słusznie, ale co robić gdy silnika nie ma? :->
Poztanowiłem kiedyś przepłynąć za most w Zegrzu, na Bugo-Narew. Cały
południowy brzeg był "spętany" wędkami moczykijów, toteż zakotwiczyłem pod
brzegiem północnym. Bylo tam sporo mułu, ale w końcu kotwica złapała.
Zrzuciłem żagle, i poczyniłem przygotowania do położenia masztu. I w tym
momencie kotwica puściła! Wyciągnąłem ją czym prędzej; okazało się że oprócz
pecyny mułu ma nabitą na jeden z pazurów zardzewiałą puszkę po konserwach.
Wieje koło 3B, prosto na most; pamiętając kłopoty z "załapaniem" kotwicy nie
miałem nawet nadziei, że zdążę zakotwiczyć ponownie. W alarmowym trybie
postawiłem więc samego foka; grota i tak nie zdążyłbym postawić. Ale to
wystarczyło żeby nabrać wysokości i oddalić się od niebezpiecznego mostu.
Ostatecznie złożyłem maszt pod południowym brzegiem, rzecz jasna zmuszony
wysłuchiwać jobów ze strony głuchych na wszelkie argumenty moczykijów: "Oni
mają całe jezioro do dyspozycji, a muszą pływać akurat tu!"
> Lekcja na przyszłość - nie możesz iść na wiatr bo coś nawaliło a po
> zawietrznej nie za dużo miejsca to albo pal katarynę albo rzucaj
> kotwice, nie czekaj aż z "nie za dużo" zrobi się "zero" miejsca.
>
I oczywiście nie należy przejmować się fałszywie pojmowaną "etykietą" rzekomo
zabraniającą używania silnika przy postawionych żaglach.
No a już w porównaniu z "Salutem" to jest to przecież
całkiem niezły silnik :-)))
<ciach>
Co racja to racja. Kazddy moze byc "padaka".
a btw. Saluta. Padlo o tym, ze na Wietieroku doplynieto na Jeziorak.
Ok. To powiem tak. Kupilem Saluta 10-letniego. Zeby byla jasnosc to Salut-M.
Po przegladzie i malych usprawnieniach przez 10 lat przeprowadzal z Motlawy
na Jeziorak i spowrotem Skrzata 450. BEZ PROBLEMOW> Zeby bylo ciekawiej to
na trasie Motlawa (lodka stala na samym koncu przy klubie kajakowym PTTK) -
Jeziorak (gaszony byl po wejsciu na Krage) uzyskalismy kiedys rezultat 9,5 l
paliwa. Niemozliwe? terz takj myslelismy za piewszym razem gdy zbiornik
Ppaliwa starczyl na przelot Maldyty - Milomlyn. Mozliwe naprawde.
Modyfikacje? Gaznik Rometa, sruba Gajeckiego. Oczywisce pare jeszcze rzeczy
typu pilnowanie uszczelek, chlodzenia itd.
Jak sie nie ma co sie lubi (np. Mariner) to sie lubi co sie ma (przykladowo
Salut)
Pozdrowienia dla wszystkich
Aaaa - szczęka mnię opadła - na naszej "Tess" (Wigry)
_nowy_ Salucik-M poddał się po 3 sezonach (znaczy taniej było
odkupić nowy na targu od kaliningradczyków niż naprawiać).
Opowieści z czasów jego pożal się Boże "eksploatacji" do
dziś mimo upływu lat krążą w rodzinie.
Fakt - łódek był mocno jak na ten silnik przyciężki (z 1.5T)
a z modyfikacji to jedynie śruba po pierwszym sezonie została
wymieniona. Po paru naprawach "w drodze" miałem gada niemal
opanowanego - jedynie do tego potwornego jazgotu nijak się
nigdy nie przyzwyczaiłem.... .
> Jak sie nie ma co sie lubi (np. Mariner) to sie lubi co sie ma
> (przykladowo Salut)
Ano ;-)))
> Michal Grodecki <mgr...@usk.pk.edu.pl.wytnij.to> napisał(a):
>
>
>>Widzisz, a mi kiedyś uratował skórę, a co najmniej maszt lub burtę od
>>uszkodzenia - w sytuacji w którą władowałem sie przez własną głupote.
>
>
> I niestety przez niechlujstwo jakiegoś <piii...> który wyrzucił ów worek do
> wody :-(
Dokładnie.
>
>
>>Wyszedłem Makiem 747 z pod mostu w Mikołajkach na Tałty, wieje w mordę,
>>około 1. Stawiam maszt i żagle, po wytraceniu prędkości posiadanej
>>jeszcze z napędu silnikowego okazuje się że coś chyba na miecz złapałem
>>(jakiś worek albo coś podobnego). Człowiek był młody i głupi, zamiast
>>rzucić kotwicę albo z powrotem zaplić silnik i kombinować co dalej
>>liczyłem na to że samo zejdzie. A tu idąc 45 stopni do wiatru tracę
>>coraz bardziej wysokość, dryf po pieronie mimo że prędkość nienajgorsza
>>(uprzedzam pytanie - miecz był opuszczony, sprawdzony że zszedł na dół -
>>w tym egzemplarzu dało się zajrzeć do skrzynki i zobaczyć),
>
>
> A nie próbowałeś odczepić tego co miałeś na mieczu przez szybkie wyciągnięcie
> i opuszczenie miecza, czy też nie było już na to czasu?
Nie schodził. Prędkość za mała. Pomogło dopiero zrobienie tego już po
wszystkim, na silniku przy sporej prędkości.
>
>
>>most coraz bliżej. Alarmowe palenie silnika (na firmowej szarpance, bez
>>zdejmowania pokrywy) - ruszył od pierwszego szarpnięcia, złapałem zdolność
>>manewrową i przeszedłem burta góra 2 metry od filaru mostu. Jak by nie
>>zapalił siedział bym albo burtą w filarze albo masztem w moście.
>
>
> I słusznie, ale co robić gdy silnika nie ma? :->
Modlić się żeby kotwica złapała.
Najwidoczniej jesteś mechanik-padaka ;-)))
Marcin "Cypis" Kantorkek;
użytkownik spec wersji morskiej tego wspaniałego utrojstwa zdjełano,
która działała nawet po zerwaniu się z fundamentu, co Szczepan może
potwierdzić :-))))))
> > Wietierok to padaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wole juz jechać na
> wiosłach.
>
> Hymmmm na tej, jak mówisz "padace" robiłem trase Gdańsk - Jeziorak - Gdańsk.
> Daj Ci panie zdrowie zrobić tš trase na wiosłach.....
Wiesz, ja to generalnie wole na wioslach niz na prdziawce...
moze dlatego nigdy nie zrobilem tej trasy ;-)
pozdrowienia
krzys
--
_^..^_)_
\ /
\____/
> > Hymmmm na tej, jak mówisz "padace" robiłem trase Gdańsk - Jeziorak -
Gdańsk.
> > Daj Ci panie zdrowie zrobić tš trase na wiosłach.....
>
> Wiesz, ja to generalnie wole na wioslach niz na prdziawce...
> moze dlatego nigdy nie zrobilem tej trasy ;-)
A masz czego żałować, już nie mówie o pochylniach, ale te jeziora na trasie.
Zielona Zatoka, Ruda Woda, Drużno. Znam ludzi którzy płyneli na Jeziorak i
do niego nie dotarli bo po drodze spotkali takie miejsce które ich
zatrzymało.....
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
GSM 601-938-951
jur...@plusnet.pl
www.siz.3miasto.pl
>
>Aaaa - szczęka mnię opadła - na naszej "Tess" (Wigry)
>_nowy_ Salucik-M poddał się po 3 sezonach ........
Piekna łodka. Co z nia teraz.
Pozdrawiam, Wojtek
ge...@post.pl
http://www.zeglarstwo.3miasto.pl/
http://server.top-sat.com.pl/prz/index.htm (mirror)
>
>Modyfikacje? Gaznik Rometa, sruba Gajeckiego. Oczywisce pare jeszcze rzeczy
>typu pilnowanie uszczelek, chlodzenia itd.
Gaznik i sruba obowiazkowo do wymiany. Gaznik z rometowskiej
motorynki a srube odlewalo sie samemu taka czterolopatkowa podobna
krztaltem do sruby w British Seagul'ach. Salut stawal sie zupelnie
innym silnikiem.
Silniki salut lub wietierok przed pierwszym uruchomieniem nalezalo
rozebrac na czesci. Usunac trzeba bylo wiory metalu ze spodziny i
innych miejsc rozne nadlewy zeszlifowac, umyc w nafcie przesmarowac i
powtornie zlozyc. Nalac do spodziny Hipolu.
Bardzo wazne jest w tych silnikach docieranie. Jak zrobi sie
prawidlowo to silniki dlugo sluza.
> Jak sie nie ma co sie lubi (np. Mariner) to sie lubi co sie ma
> (przykladowo Salut)
Dokładnie.
Obrazek pt "The power of BETEPOK" - i raczej ciężko by zastąpić
wiosłami:
http://www.sydino.com/foto/cs03/cs03_04.jpg
BTW, w galerii jest kilka IMHO ciekawych zdjęć z parady CS,
zpraszam http://www.sydino.com/
--
Marcin "Cypis" Kantorek
I tez uratowal mi skore. A bylo to tak.
Koniec wrzesnia, splywam z Mazur do Zegrza. Rano ruszylismy na Pise.
Poranna mgielka znikla bez sladu, jest upalnie i nitki babiego lata
snuja sie nad woda. Po jakims czasie dochodzimy do wniosku ze jest tak
pieknie ze szkoda zaklocac spokoj. Odstawiam silnik. Oriona
dociagnelem do burty robiac "tratwe". Splywamy z pradem, tym razem nie
spieszymy sie. Pare razy rzucilem spiningiem, szybko go odkladam,
lepiej podziwiac piekna rzeke i Puszcze Piska. Cieplutko, opalamy sie.
Powoli zblizamy sie do 64 km. Jest tam zakret w prawo pod katem
prostym i na nim jest most. Pod mostem bardzo silny prad.
Ten kawalek trzeba przejsc na silniku. Bylismy juz na ostatniej
prostej przed mostem. Tam jest tak ze jak plyniesz przy prawym brzegu
to mostu nie widac. Zaczalem przygotowywac BETEPOKA do odpalenia.
Naraz slychac ryk syreny statkowej i z pod mostu wylania sie pchacz.
Pomyslalem sobie: jak nie odpali od pierwszego razu to beda duze
klopoty, bardzo duze. Ciagne linke rozrusznika, zagadal, wrzucam bieg,
ster lewo, silnik lewo, pelny gaz, wykrecamy pod prad prawie w
miejscu, zmniejszam gaz do szybkosci pradu i podchodze jak najblizej
lewego brzegu. Po lewej burcie wyprzedza nas pchacz z dwoma barkami na
holu. Machamy sobie rekami. Prowadzacy na pchaczu trzyma kciuka w gore
- na szczescie, ktos z zalogi pchacza podaje nam butelke piwa.
Tak to dzieki temu "padakowi" wyszlismy calo i jedyny raz dostalem na
wodzie od profesjonalistow piwo. Ja wiem dlaczego i szyper pchacza tez
wie dlaczego i wie ze nalezalo dac.
Łódce wymieniono wtedy parę płatów sklejki na dnie oraz
przebudowano wnętrze dokładając koi (czartery...).
No i...co gorsze zmieniono sympatycznej "Tess" nazwę...
U p. Kasprzaka przechrzczono ją na... "Córy Wiatru" -
nie wszyscy chyba jednak czytali Davida Lewisa, więc
komentarze z innych łódek bywały.... dziwne...
Potem straciłem z łódkiem kontakt, wiem że sezon czy
dwa, w coraz gorszym stanie technicznym jeszcze
"Pod Omegą" przetrwała. Ostatnio widziałem ją 2 lata
temu, zewnętrznie odświeżoną, na przystani gdzieś
w podiławskim Szałkowie. Dalej ją pod nazwą "Córy
Wiatru" użytkuje ją ktoś, już prywatnie. Mam nadzieję,
że ten "ktoś" ma dziś z pływania nią tyle frajdy co
niegdyś cała nasza familia. ;-)))))
To dobra łódka !
Ktoś kiedyś napisał tu: wietierok będzie cię traktował dokładnie tak, jak ty
jego....
A tak na poważnie: jest to silnik o o technologii z lat 50tych i wymaga
'stosownej' do tego obsługi (Kto jeżdził trabantem lub syreną wie o co
chodzi). Wietierok w dobrym stanie jest równie niezawodny jak 'japońce', a
wielu przypadkach lepszy(ceny części, możliwośc naprawy srubokrętem i
kombinierkami, solidna moc - szczególnie na szarej -pociągowej- śrubie, brak
obaw o kradzież :)).
Za to zdecydowanie nie nadaje sie do czarteru - kilku kolejnych 'fachowców'
potrafi go zajechać w jeden miesiąc, stąd zapewne negatywne o nim opinie.
Nasz poprzedni egzemplarz pływał 12 sezonów, a obecny już piąty, nadal
zapala od piewszego, drugiego szarpnięcia firmowej szrpanki, ma wolne
obroty, pali ok.4 litry na godz. (może dużo ale raz dwa w roku stać mnie na
12l paliwa :) )
Zapewne popływa jeszcze kilka sezonów do czasu smierci technicznej...
Pozdrowienia
Michał Grodoń
Hmm, a znałem kiedyś Wietieroka który nie chciał zaplić jak nie usłyszał
przemowy w języku ojczystym, zaczynającej się od "jobsz twoju mat,
tawariszcz Wietierok..." (Panie darują, ale to był cytat). Wtedy palił
bezbłędnie.
A znacie przypadek Wietieroka z przekładnią smarowaną wodą?
Otóż jego właściciele wyrżnęli kiedyś kolumną o betonke (przy
przenoszeniu). W kolumnie powstała szpara szerokości około 1 cm. Więc po
opuszczeniu silnika do kolumny lała się woda, smarowania żadnego. Palić
trzeba go było na biegu. Na luzie zapalił, ale gasł przy wrzucaniu
biegu, bo nie mógł przekładni podrdzewiałej rozruszać. Trzymał tylko
dość wysokie obroty, przy próbie zmniejszania gasł. Ale jak już go
wyczułem to szedł. Tylko że tłukł się obłędnie, Oriona w wibracje
wprawiał. Ale gdyby nie ten silnik to po dwutygodniowym straszliwie
flautowym rejsie w lipcu 1994 roku pęcherze na rękach od wioseł bym miał.
> A masz czego żałować, już nie mówie o pochylniach, ale te jeziora na trasie.
> Zielona Zatoka, Ruda Woda, Drużno. Znam ludzi którzy płyneli na Jeziorak i
> do niego nie dotarli bo po drodze spotkali takie miejsce które ich
> zatrzymało.....
Ech... Moze w tym roku? Moze w przyszlym?...
pozdrowienia niewesole
Witam
Hm... Szczepan? E tam. Polowa puckiego
SIZ-u moze potwierdzic ;DDD
Przynajmniej nocne efekty akustyczne ;DDD
A silnik pali pieknie i do tego nie potrzebuje
szarpanki ;-)
Pozdrawiam
--
Tadeusz W. 'Szczepan' Kopec' strasznie zarobiony ostatnio
'Serwer szybko postawiony
nie uwaza sie za padniety'
(c) by Robert K.
> Witam
> Hm... Szczepan? E tam. Polowa puckiego
> SIZ-u moze potwierdzic ;DDD
> Przynajmniej nocne efekty akustyczne ;DDD
E tam, nie możemy uznać, ze to już rano było? ;-)))
--
Marcin "Cypis" Kantorek
> > Hm... Szczepan? E tam. Polowa puckiego
> > SIZ-u moze potwierdzic ;DDD
> > Przynajmniej nocne efekty akustyczne ;DDD
>
> E tam, nie możemy uznać, ze to już rano było? ;-)))
Spoko, w pazdzierniku sloneczko
pozno wstaje - no to i nad ranem
ciemno jeszcze bylo ;-)))
> Jak sie nie ma co sie lubi (np. Mariner) to sie lubi co sie
> ma (przykladowo Salut)
>
Tak się porobiło że "odgrzeję" pochwałę Salucika...
Niech i mi będzie wolno :-))
Paręnaście lat temu, na naszą pierwszą rodzinną wyprawię
Gdańsk-Iława mój rodzic zaopatrzył mnie w pożyczonego
od kolegi "Salucika". Do niemal 2 tonowej "Tess" nie był to
może silnik najlepszy, ale jak się nie ma co się lubi... .
Bydlę wytrzymywało bez interwencji "naprawczych" do
godziny i już przed Elblągiem doszliśmy z Iwą do takiej wprawy,
że czyszczenie świecy odbywało się w czasie, w którym
łódka niewiele traciła na utrzymywanej inercją prędkości.
W Rybinie spsuła się oryginalna szarpanka, na Nogacie gumka
aptekarska zastąpiła linkę od gazu, parę razy ścięliśmy klin
śruby, rozbieraliśmy i składaliśmy gażnik; ale co tam - łódka
mimo wszystko płynęła. Schody zaczęły się pod Miłomłynem
kiedy po kolejnym uzupełnieniu paliwa częstotliwość czyszczenia
świecy doszła do 10xgodzinę. Wyjaśnienie tego "fenomenu"
przyszło już po dotarciu na Jeziorak - miałem w bakiście w
podobnych pojemnikach olej "Lux DW" i.... bezbarwny lakier,
który pozostał po remoncie... . Salucik spokojnie spalił
mieszankę benzyny i ......lakieru bezbarwnego... .
Niemal 10 litrów... .
Ca. 5 godzin pod sporym obciążeniem. Więcej - po przejściu na
normalną mieszankę wytrzymał jeszcze ze dwa lata !!!
Słowem - charakterny był to silnik.
Do dziś jak Ramblerowy "Johnson" nie chce zapalić za
pierwszym szarpnięciem kiwam mu palcem i mówię:
"Te - nie bądź taki Salut"... . Pomaga :-)))
Ahoj !
--
Jaromir Rowiński
jar...@chelmnet.pl
-----------------------------------
Pozdrawiam
Do zobaczenia na wodzie...
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl