Zastanawiam sie nad kupnem silnika elektrycznego. Niestety nie mam
zadnego doswiadczenia w tym temacie (poza tym, ze pare razy
widzialem jak sobie jachcik sunie prawie bezglosnie - tylko
z reguly bylo to w warunkach bardzo spokojnych).
Jesli ktos z grupowiczow mial do czynienia z takim napedem
to prosze o pare rad:
1. przede wszystkim jaki model (gdzie, za ile...) ?
2. Jaka jest wydajnosc akumulatora (czy kupuje sie go razem
z silnikiem) ?
3. Jakie akumulatory sa dobre (elektrolityczne - niebezpieczne)?
4. Czy mozna liczyc na taki naped w sytuacji awaryjnej
(dajmy na to z jakichs powodow nie moge uzywac zagli a wieje
4-5 czy taki elektryczek da sobie rade z jachtem typu Venus)?
5. Jak jest z przenosnoscia takiego silnika?
6. Czy nada sie np. do pontonu na jachcie morskim (slona woda,
fala wieksza...)?
Tyle mi na razie przychodzi do glowy. Jesli mielibyscie jakies
sugestie, uwagi, dobre rady - bardzo bede wdzieczny za wszelkie
informacje...
Pozdrawiam
W.Sz.
> 1. przede wszystkim jaki model (gdzie, za ile...) ?
W większości sklepów żeglarskich. Do Venuski silnik o mocy 2kW to już będzie
za dużo.
> 2. Jaka jest wydajnosc akumulatora (czy kupuje sie go razem
> z silnikiem) ?
Akumulator kupuje się oddzielnie. Wydajność zależy od pojemności akumulatora
i mocy pobieranej przez silnik. Zazwyczaj jednak silnik elektryczny może
pracować jako prądnica, co można wykorzystać do doładowania akumulatora
podczas pływania pod żaglami.
> 3. Jakie akumulatory sa dobre (elektrolityczne - niebezpieczne)?
Wszystkie akumulatory są elektrolityczne. Są dostępne na rynku akumulatory
bezobsługowe. Dla potrzeb żeglarzy pojawiły się wersje tych ostatnich
niewrażliwe na zmiany położenia (można nimi nawet żonglować) - dostępne są
także w sklepach żeglarskich. Ich zaletą jest także większa żywotność.
Ostatnio były jakieś 20-30% droższe od "zwykłych" bezobsługowych
akumulatorów, ale naprawdę warto w nie zainwestować.
> 4. Czy mozna liczyc na taki naped w sytuacji awaryjnej
> (dajmy na to z jakichs powodow nie moge uzywac zagli a wieje
Używałem takiego napędu na Tangu 780S. Nie miałem aspiracji na ściganie się
z p. Marszałkiem, więc w zupełności taki napęd wystarczał. Jacht miał
wystarczającą zdolność manewrową nawet przy silniejszych i nierównych
podmuchach, ale w takich warunkach nawet na silniku spalinowym prowadzenie
łodzi jest troszkę trudniejsze.
> 4-5 czy taki elektryczek da sobie rade z jachtem typu Venus)?
> 5. Jak jest z przenosnoscia takiego silnika?
Tzn.??? :-o? Jeśli chodzi o wymiary i ciężar samego silnika, to jest on
mniej więcej o połowę mniejszy od popularnych silników 'Salut' i
zdecydowanie lżejszy. Do tego dochodzi akumulator (dla bezpieczeństwa można
wozić 2).
> 6. Czy nada sie np. do pontonu na jachcie morskim (slona woda,
> fala wieksza...)?
W tym roku pływając w Grecji widziałem pontony napędzane właśnie takimi
silnikami, nie wiem jednak jakie to były konstrukcje (najwrażliwsza jest jak
podejrzewam sama kolumna wykonana ze stali - mniejsze mają kolumny
duralowe), sam silnik jest najczęściej umieszczany w hermetycznej obudowie.
>
> Tyle mi na razie przychodzi do glowy. Jesli mielibyscie jakies
> sugestie, uwagi, dobre rady - bardzo bede wdzieczny za wszelkie
> informacje...
>
> Pozdrawiam
> W.Sz.
pozdrawiam
Rafał T.
--
Bramka www<>news i email<>news - http://www.newsgate.pl
Wspomniany silnik, o stosunkowo malej mocy jak na jacht 6-7 m bedzie mogl
pracowac z takim akumulatorem ok. 18 minut przy pradzie rzedu 165 A !!!
Mozna jeszcze pociagnac z 5 minut i akumulator trzeba bedzie oddac na zlom.
Pamietajcie, ze uzywamy jeszcze akumulatora do oswietlenia, pompki do wody,
radia itp. a urzadzenia te tez maja swoje zapotrzebowanie.
Dodatkowym, duzym problemem jest ladowanie akumulatora na Mazurach.
Wydaje mi sie, ze silniczki, w ktore sa wyposazone pontony moga miec okolo
0,5 kW wiec czas mozliwej eksploatacji jest odpowiednio dluzszy.
Oczywiscie mozemy miec dwa lub trzy akumulatory w dodatku o wiekszej
pojemnosci, ale pamietajmy, ze nawet maly akumulator swoje wazy.
Pozdrawiam,
Piotr
Paweł Jarzembowski napisał(a) w wiadomości:
<7u6qh8$nbc$1...@kerigma.cyf.gov.pl>...
----- Original Message -----
From: Piotr <pu...@univ.waw.pl>
To: <pl-rec-z...@newsgate.pl>
Sent: Friday, October 15, 1999 12:44 PM
Subject: Re: silnik elektryczny - czy warto???
> Czesc,
> Poprzednik wspominal o silniku o mocy 2kW.
mówi o mnie
> Zalozmy, ze dysponujemy akumulatorem o pojemnosc 72 Ah (ja mam taki na
swoim
> Focusie). Mozna go rozladowac do (o ile dobrze pamietam) 30% pojemnosci
> znamionowej.
>
> Wspomniany silnik, o stosunkowo malej mocy jak na jacht 6-7 m bedzie mogl
> pracowac z takim akumulatorem ok. 18 minut przy pradzie rzedu 165 A !!!
Obliczając według wzorów - zgadza się, ale przy założeniu, że walimy pełną
mocą i używamy tak małego akumulatora!!! 2 kW to 2,72KM, a to jest chyba
ciut za dużo? -prawda? Pamiętać trzeba, że im łódka cięższa, tym ma większą
inercję, zatem większej mocy możemy potrzebować jedynie do wprawienia łódki
w ruch - pokonanie oporów statycznych, potem spokojnie można zjechać z
obrotami w dół (moc pobierana z akumulatora spada ) i dostojnie sunąć sobie
po wodzie. Kiedy na obudowie silnika zacznie migać czerwona lampka kontrolna
(do tego momentu udało mi się przepłynąć około 20 km w czasie 6 h na Tangu
780, czyli łodce prawie 8-o metrowej), czasu na postawienie żagli i
doładowanie akumulatora podczas pracy prądnicowej silnika lub ewentualnie
zmianę baterii mamy aż nadto.
> Mozna jeszcze pociagnac z 5 minut i akumulator trzeba bedzie oddac na
zlom.
> Pamietajcie, ze uzywamy jeszcze akumulatora do oswietlenia, pompki do
wody,
> radia itp. a urzadzenia te tez maja swoje zapotrzebowanie.
Błąd!!! Jeżeli decydujesz się na napęd elektryczny musisz zapewnić mu
oddzielne zasilanie, nie używane do innych celów!!!
>
> Dodatkowym, duzym problemem jest ladowanie akumulatora na Mazurach.
W co drugim porcie nie ma problemu z podłączeniem się do prostownika, poza
tym jak już wspomniałem - silnik elektryczny jest tak zabawnym urządzeniem
(jak większość maszyn elektrycznych), które potrafi nie tylko zamienić
energię elektryczną (tę z akumulatora) w mechaniczną (zużywaną do napędzania
łódki), ale też pracując jako prądnica (naprawdę, to jest już taki fenomen
maszyn elektrycznych ;)) zamienić energię mechaniczną (obracająca się śruba)
w elektryczną (magazynowaną w kumulatorze - tzw. ładowanie ;)). Właściwość
tę można z powodzeniem wykorzystać podczas dziennego pływania.
>
> Wydaje mi sie, ze silniczki, w ktore sa wyposazone pontony moga miec okolo
> 0,5 kW wiec czas mozliwej eksploatacji jest odpowiednio dluzszy.
>
> Oczywiscie mozemy miec dwa lub trzy akumulatory w dodatku o wiekszej
> pojemnosci, ale pamietajmy, ze nawet maly akumulator swoje wazy.
A ile waży zbiornik z paliwem? I ile miejsca zajmuje?
>
> Pozdrawiam,
> Piotr
replier: Rafał T.
ps. Mimo młodego wieku (nie przekroczyłem trzydziestki) pamiętam jeszcze
czasy, kiedy pływające po Mazurach radziły sobie świetnie bez silników, a
środowisko żeglarskie z ukosa patrzyło na wiecznie upaćkanych smarem
motorowodniaków. Żeglarze cenili sobie wtedy przede wszystkim to, że pływają
w ciszy. Dzisiaj czasy się zmieniły - jachtów jest więcej, każdy z
silnikiem, ale smutne jest to, że niktórzy zapominają, że silnik na jachcie
żaglowym jest tylko i wyłącznie napędem pomocniczym
Pozdrawiam
Rafał
> Paweł Jarzembowski napisał(a) w wiadomości:
> <7u6qh8$nbc$1...@kerigma.cyf.gov.pl>...
> >
> >Dziękuję Wojtkowi i Rafałowi za poruszenie tego tematu.
> >Jestem w sytuacji przesiadania się z "Zemsty Stalina" czyli Wietieroka na
> >coś co można by było nazwać silnik pomocniczy.
> >Pomysł z silnikiem elektrycznym bardzo mi się podoba ale czy to zdoła
> >przepchnąć mnie na Morsie np. przez kanały? czy warto już przechodzić na
> ten
> >system napędu?
> >Niewątpliwie jest to system lżejszy, można zasilać instalację elektr. nie
> >śmierdzi itd. ale co z wydajnością?
> >Jeżeli ktoś ma doświadczenie w tej materii proszę o rozszerzenie tematu.
> >Paweł Jarzembowski
> >
> >
>
>
>
--
> Czesc,
> Poprzednik wspominal o silniku o mocy 2kW.
mówi o mnie
> Zalozmy, ze dysponujemy akumulatorem o pojemnosc 72 Ah (ja mam taki na
swoim
> Focusie). Mozna go rozladowac do (o ile dobrze pamietam) 30% pojemnosci
> znamionowej.
----ciach
brotami w dół (moc pobierana z akumulatora spada ) i dostojnie sunąć sobie
po wodzie. Kiedy na obudowie silnika zacznie migać czerwona lampka kontrolna
(do tego momentu udało mi się przepłynąć około 20 km w czasie 6 h na Tangu
780, czyli łodce prawie 8-o metrowej), czasu na postawienie żagli i
doładowanie akumulatora podczas pracy prądnicowej silnika lub ewentualnie
zmianę baterii mamy aż nadto.
Wszystko co powyzej to prawda ale sproboj plynac na 3-konnym silniku
tangiem pod wiatr, przy tak wysokiej burcie mozesz zaponiec np. od mostu
sztynorckiego na Mamry zazwyczaj wieje w pysk. Na klubowym Tangu F mamy
10-konny silnik wewnetrzny i w optymalnych warunkach wyciaga 6 knotow, ale
jak jak dobrze wieje to ledwie dwa. Tak, ze majac silnik elektryczny trzeba
sie liczyc zawsze z koniecznoscia uzycia zagli.
Co do ladowania aku w trakcie plywania to wszystko ok no chyba ze zflauci.
Hejka
Andrzej
\\|//
(@ @)
--------oOO---(_)---OOo--------
e-mail: amor...@pgnig.com.pl
Czesc,
Pare slow na temat takich silnikow. Pisalem ze mialem 14 lat temu Raje.
Zanim zostala wyposazona w Saluta mialem na niej silnik elektryczny. To
byla polska produkcja i o ile pamietam okolo 300W mail. Pozawalalo to na
rozwiniecie ok 8km/h w czasie mniej wiecej 4 godzin. Ale Raja to mala
lodka. To teraz dalej - ile potrzeba mocy zeby poplynac duza lodka. Teraz
mam Maka 747 (czyli 7.5 m dlugosci ale nizszy od Tanga). Przez dwa sezony
plywalem nim na Mazury i spowrotem na Zegrze i mialem silnik ......
Johnson 0.9KM. Nie 9KM tylko 0.9KM. Dalo sie plynac pod prad i o dziwo nie
wolniej niz teraz a mam Evinnrude 4KM. Tyle ze ten Johnson pracowal caly
czas pelna moca wiec duzy halas. Przy wietrze w granicach 6st wychodzilem
ze Sztynortu. Wiec na ogol na srodladzie wystarczal. W dwoch miejscach na
Pisie musialem sie przylozyc do pagaja. Jedno pod mostem w Rybakach (?
moze dalej - juz nie pamietam) bo plynalem z szybkoscia pradu. Ale
pamietajcie ze to tylko 0.9KM. Kolega ma identycznego Maka i plynelismy
wspolnie z tym ze on mial Saluta. Wiec nie bardzo rozumiem dlaczego Tango
z 10 konnym silnikiem nie plynelo pod wiatr. Inna sprawa ze ktos podal
szybkosc na 6 wezlow. Toz nasze lodki specjalnie szybciej nigdy nie
plywaja. Obserwuje takie sytuacje ze na male lodki typu Bez 2 laduja 8
konny silnik. Nie bardzo ma to sens. Opor falowy okresla szybkosc
maksymalna lodki plynacej wypornosciowo. Do tego mozna okreslic sile w
kilogramach jaka trzeba przylozyc zeby te szybosc uzyskac. Wynika z tego
ze nadmiar mocy do niczego nie sluzy. W porcie gdzie trzymam swoja lodz
jeden z kolegow uzywa silnika elektrycznego i plywa Giga. Poza tym oprocz
mocy przy silnikach elektrycznych podaja sile ciagu. Wiec wystepuje tu tez
problem doboru sruby. Moim zdaniem mozna plywac nawet duzymi jachtami z
silnikiem elektrycznym. Warto kupic jakis dobrej firmy. Jesli chodzi o
ladowanie w czasie plyniecia to wydaje mi sie to malo skuteczne. Ale mozna
polozyc na pokladzie baterie sloneczne - to na pewno dziala. Tyle ze nie
jest to najtansze (okolo 700 DM kosztuje bateria do ladowania akumulatora
rzedu 70Ah).
Marek Pokulniewicz
a wracajac do silnikow elektro, powiedz jeszcze Marku o swych
doswiadczeniach z generatorkiem, bo to pasuje do watku.
i jeszcze: w Die Yacht chyba z 1996 byl artykulik porownujacy osiagi
duzego Dahlersa z normalnym morskim dieslem i z integralnym tramwajowym
elektrycznym silnikiem. i artykulik robil wrazenie, ze parametry byly
porownywalne...
Tomek
Tomek, jesli masz mozliwosc pokrotce strescic ten artykul, to bardzo prosze.
Nie mam dostepu do Die Yacht, a i z niemieckim krucho (ale sie ucze...).
Temat takze dla mnie jest wielce interesujacy.
Jan Pozerski
On Fri, 15 Oct 1999, Tomasz Chodnik wrote:
> On Fri, 15 Oct 1999, Marek Pokulniewicz wrote:
> > wolniej niz teraz a mam Evinnrude 4KM.
> znamy i lubimy ;-D
>
> a wracajac do silnikow elektro, powiedz jeszcze Marku o swych
> doswiadczeniach z generatorkiem, bo to pasuje do watku.
>
No wlasnie. Tyle miales na swoim Nefrycie i wystarczal na Morze Polnocne
miedzy innymi.
Mozna tez generator. Staje na noc i uruchamiam generator ok. 600W. Pracuje
cicho jesli stoi na brzegu to nie slychac. Zanim sie ognisko skonczy to i
akumulator naladowany.
Artykulu nie czytalem. Ale moge tylko dodac ze moment obrotowy jest bardzo
duzy w silnikach elektrycznych. A moment obrotowy to jest to co popycha
lodke. Bo moc to jest moment obrotowy w funkcji czasu czyli zalezy od
obrotow. Dlatego w samochodach jest skrzynia biegow. Bo silnik jest
"mocny" jesli sie szybko kreci. A z elektrycznym jest troche inaczej. Jest
"mocny" prawie od zera. Dlatego "Melex" nie ma skrzyni biegow. Tak samo
tramwaj. Moim zdaniem silnik elektryczny w polaczeniu z bateria sloneczna
"to jest to". Na to zeby go "odwrocic" i zeby pracowal jako pradnica to
raczej bym nie liczyl. Z rozmaitych powodow. Jeden z nich to taki ze
akumulator kwasowy (wlasciwie tylko takie sa dostepne) ma okres ladowania
8-10 godzin pradem rownym 1/10 jego pojemnosci. Czyli ze trzeba by plynac
bardzo szybko przez 8 godzin. Lepiej liczyc na slonce w tym czasie. A
jesli chodzi o rzeki to mozna ladowac akumulator wieczorami z generatora i
oczywiscie jesli warunki pozwalaja z baterii slonecznych nawet jak sie
plynie.
Zeby nie nudzic. wedlug mnie dobry silnik elektryczny na srodladzie
wystarczy do wiekszosci jachtow. I da sie akumulator doladowac. Tyle ze to
moze byc drozsze niz silnik konwencjonalny. Ale pamietajmy ze jachting nie
jest dla oszczednych. Mnie sie bardzo podoba ten czlowiek co ma silnik
elektryczny u nas w porcie. Plynie cicho, jak pije akurat piwo to mi
zapach nie przeszkadza. Wraz z zona juz od pewnego czasu chcemy kupic taki
silnik. Ale zawsze cos staje na przeszkodzie.
I pomyslcie jeszcze. Silnik spalinowy. Szarpie za sznurek i nic. Bo akurat
sie paliwo skonczylo, bo go "zalalem" bo swieca sie "zmostkowala" (na to
akurat rada - uzywac bezolowiowej nie bedzie sie mostkowalo). A
elektryczny? Robisz "pstryk" i jest swiatlo w mig ...... to znaczy nie ten
wierszyk. Po prostu rusza. Pamietam jak bylo 0 i w porywach --0 a my na
silniku jeszcze na Rai do sluzy. I cisza wokolo. Wszyscy pytali na czym
plyniemy.
Polecam naped elektryczny.
Marek Pokulniewicz
Pozdrawiam
Bogdan Karaś
z moich obserwacji to duzo duzo ciezszy... (akumulatory)
> œmierdzi itd. ale co z wydajnoœciš?
> Je¿eli ktoœ ma doœwiadczenie w tej materii proszê o rozszerzenie tematu.
rybakom starcza na popchanie lodki i powrot... z jachtami raczej prolem...
bylo pytanie czy 2 KW starczy do Venus (czy jakos tak)... moim zdaniem
stanowczo nie! to tylko 3KM a Venus ciezka, duza i jak mocno powieje to pod
wiatr nie pojdzie... a ponad 2 KW to chyba nie ma sensu (gigantyczny
akumulator)
ale skoro przesiadasz sie z Beteroka to moze spalinowy jako dadatek?
a czy ktos myslal (powaznie pytam) o elektrycznym + agregacie? czy
sie sprawdza? Np. zwykly akumulator 70-100 Ah (na Wolumenie sa taki
Optimax czy Opti cos tam... zelowe, zwijane... bez cieczy dosc
tanie - gosc ma tez normalny sklep i daje w nim rachunek) +
silnik el. + agregat do ladowania akumulatora i zasilania silnika
na dluzszym przelocie?
Oczywiscie + ewentualne inne oszczedzacze halasu/smrodu/paliwa
czyli generator wiatrowy, sruba od silnika (ale to mi jakos nie
pasuje), baterie sloneczne (kupa kasy - malo mocy)...
--
tiaa.. czyli Piotr Goral we wlasnej osobie
szyper jachtu na kolkach ;)
======================================================-=-=----- . .
no ale Tomek nie mial silnika el.
> Artykulu nie czytalem. Ale moge tylko dodac ze moment obrotowy jest bardzo
> duzy w silnikach elektrycznych. A moment obrotowy to jest to co popycha
> lodke. Bo moc to jest moment obrotowy w funkcji czasu czyli zalezy od
nie nie... ten moment obr. to sie nie przeklada na ciag silnika... ten
zalezy najbardziej od ksztaltu propellera... (skok, powierzchnia, ksztalt
jako taki ;) choc to, ze MOZE byc duzy i nie jest przy tym malo ekonomiczny
napewno ulatwia sytuacje.. (szybko osiaga pelna moc)
> obrotow. Dlatego w samochodach jest skrzynia biegow. Bo silnik jest
> "mocny" jesli sie szybko kreci. A z elektrycznym jest troche inaczej. Jest
> "mocny" prawie od zera. Dlatego "Melex" nie ma skrzyni biegow. Tak samo
zalezy od silnika... ale w wiekszosci dokladnie od 0... (tylko, ze moze
spalic sie wtedy ;)
> tramwaj. Moim zdaniem silnik elektryczny w polaczeniu z bateria sloneczna
> "to jest to". Na to zeby go "odwrocic" i zeby pracowal jako pradnica to
> raczej bym nie liczyl. Z rozmaitych powodow. Jeden z nich to taki ze
> akumulator kwasowy (wlasciwie tylko takie sa dostepne) ma okres ladowania
> 8-10 godzin pradem rownym 1/10 jego pojemnosci. Czyli ze trzeba by plynac
nie nie... to 10 godzin to po to by byl trwaly... i potem tez nalezy powoli
rozladowywac... trwalosc akumulatora od lodizowego silnika elektrycznego
jest i tak tak mala (duze przeciazenia 100 A i wiecej), ze niewiele juz
mu zaszkodzi podladowanie w krotszym czasie...
> bardzo szybko przez 8 godzin. Lepiej liczyc na slonce w tym czasie. A
> jesli chodzi o rzeki to mozna ladowac akumulator wieczorami z generatora i
> oczywiscie jesli warunki pozwalaja z baterii slonecznych nawet jak sie
> plynie.
A tu MAM POMYSL! Rzeki.... prady... !!! tak... no juz sie domyslacie??
Tak tak wlasnie! rzucamy kotwice, wystawiamy silnik i ZA DARMO, BEZ SMRODU
laduje on nam akumulator! ;))) (Prad obraza lopatkami turbiny, ta silnikiem
ten wytwarza prad i laduje akumulator)... i to mozemy na maxa obciazyc
(az do oderwania strug...)
> Zeby nie nudzic. wedlug mnie dobry silnik elektryczny na srodladzie
> wystarczy do wiekszosci jachtow. I da sie akumulator doladowac. Tyle ze to
> moze byc drozsze niz silnik konwencjonalny. Ale pamietajmy ze jachting nie
> jest dla oszczednych. Mnie sie bardzo podoba ten czlowiek co ma silnik
> elektryczny u nas w porcie. Plynie cicho, jak pije akurat piwo to mi
> zapach nie przeszkadza. Wraz z zona juz od pewnego czasu chcemy kupic taki
> silnik. Ale zawsze cos staje na przeszkodzie.
tez sie zastanawiam... a co do jachtow to pewnie i tak... na prawie
wszystkie
(wszystkie mi znane jachty zaglowe turystyczne za wyjatkiem jakichs dziwnych
moze... 15 m itd... a moze na wszystkie poprostu...)
Tylko wez pod uwage, ze maja normalny spalinowy mozesz i w przypadku jakich
silnych szkawalow cos zrobic... znaczy plynac np. pod wiatr. a maja maly
silnik to niebardzo.... Jak widze ta dyskusje, ze komus zawsze starczylo
np. 0.9 KM to sie dziwie,... ja tam jak mam wlanczony silnik to tez
ledwie pyrka... bo i po co ma sie szybciej krecic skoro zysk predkosci
zaden (to, ze sa wieksze odkosy na dziobie wynika tylko z tego, ze lodz
na cos musi zuzyc ten nadmiar dostarczonej energii a jak juz slusznie
zauwazono opor falowy raczej trudno przeskoczyc)... Ale jak powieje
to i na maxa czasami tzreba wlanczyc aby powolutku przy wierzgajacej
srubie nad woda gdzies zaplynac.... Nie widze mozliwosci przy 0.9 KM..
Druga sprawa, ze plyniecie pod prad to co innego niz pod wiatr...
Pod proad to nawet wieksza predkosc (wzgledem wody) mozna uzyskac
bo oporu wzgl. wiatru nie ma.. ;)))
>
> I pomyslcie jeszcze. Silnik spalinowy. Szarpie za sznurek i nic. Bo akurat
> sie paliwo skonczylo, bo go "zalalem" bo swieca sie "zmostkowala" (na to
> akurat rada - uzywac bezolowiowej nie bedzie sie mostkowalo). A
> elektryczny? Robisz "pstryk" i jest swiatlo w mig ...... to znaczy nie ten
> wierszyk. Po prostu rusza. Pamietam jak bylo 0 i w porywach --0 a my na
> silniku jeszcze na Rai do sluzy. I cisza wokolo. Wszyscy pytali na czym
> plyniemy.
ano brachol ma do dzis tego piekielnego... strach go wlanczac (wiec
;ezy w piwnicy... no inna sprawa, ze MTBF ma dwa tygodnie a mtbf-ik godzine
;)
tak ja sie wlancze... mozna kupic silnik ze wschodu (jakies tajwanskie
czy chinskie) za duzo mniejsze pieniadze (10%) ale i 2-3 razy mniejszej
mocy... niestety nie wiem jak dzialaja bo sie nie zdecdowalem
(0 gwarancji)
akumulatory na Wolumenia okolo 100Ah - okolo 150 zl...
hmmm daje to w sumie niewielka sume okolo 500 zl....
i co za to mamy?
silnik ktory zadowoli twoje 80%
na pozostale 5%+10% pozostawiasz swoj spalinowy....
i ja mysle rowniez.. nad taka alternatywa
na codziem plywamy cicho i pieknie.... czsami jak nas
przynagli (albo skonczy sie prad) to nieco szybciej i glosniej
gdyby do tego byla aeroturbina to mozna nawet zrezygnowac
z ciaglego odwiedzania portow... (jak sie nie spieszy to
i tak silnika sie prawie wogole nie uzywa a co to za wakacje
jak sie spieszy...)
mysle, ze do foki (tak jak i orionow i innych takich) zupelnie
wystarczy elektryczny 30A i w poblizu.... Predkosc przyzwoita
(przeciez to nie wyscigi motorowe..)... jak kogos pojecie
"pospiech" nie jest zbyt silne to mozna nawet te 10%
przezucic na elektryczny z zastrzezeniem, ze i tak musi byc
spalinowy na wypadek konca pradu....
>
> LUDZIE, TOZ TO CZYSTA PARANOJA!!! Moja cala lodka jest niemal tyle warta !!!
> Bogdan, czy twoje szacunki cenowe sa prawdziwe? Szczegolnie chodzi mi o cene
> elsilnika - czy taka kupa nawinietego drutu faktycznie tyle kosztuje?
> Ufff - po niejakim ochlonieciu chyba poczekam, az pojawi sie w sprzedazy
> maly, poreczny naped atomowy (via lodolamacze etc...) Czysty, nie huczy
> (jesli promieniowanie jest bezposrednio zamieniane na prad elekryczny, a
> jest to mozliwe) i nawet ladnie grzeje w chlodne dni. Tylko znowu bede
> potrzebowal ten diabelny elsilnik za 4 000 PLN!
no ja mysle, ze mozna taniej..... spojrze w cenniki:
producent uciag prad napiecie moc masa cena*
-----------------------------------------------------------------------
Yamaha 15 Kg 30 A 12 V 360 W 6 Kg 1200 zł
Yamaha 18 Kg 36 A 12 V 432 W 7 Kg 2000 zł
Yamaha 22 Kg 34 A 12 V 408 W 9 Kg 2300 zł
Yamaha 27 Kg 55 A 12 V 660 W 13 Kg 5000 zł
EVinRudE 12.2 Kg 12 V m 1000 zł
EVinRudE 13.1 Kg 12 V 3000 zł <-S
EVinRudE 14.5 Kg 12 V a 1400 zł
EVinRudE 18 Kg 12 V 1400 zł
EVinRudE 25.3 Kg 12 V ł 3500 zł <-S
EVinRudE 26.3 Kg 24/12 V 1600 zł
EVinRudE 31.7 Kg 24 V a 3500 zł <-S
<-S - modele specjalne - sprowadzane na zamowienie
*) cena orientacyjna brutto (z VATem) wraz z cłem.
> I gdzie tu jest miejsce na ochrone srodowiska, cisze i spokoj, ekologie....
> kiedy prosty rachunek ekonomiczny zabija wszystko? Ja dla tych szczytnych, a
> bliskich mi idei moge wydac nieco wiecej kasy, ale do diabla - nie 3x
> wiecej!
>
> Rozczarowany i Sprowadzony na Ziemie Jan Pozerski
ehm... no fakt... gdyby te Evinrudy byly tansze to bym kupil... albo
te ze skosnymi propellerami (wschodnie) byly przez kogos sprawdzone..
z drugiej strony taki maly silniczek w wiekszosci przypadkow rozwiazuje
sprawe.. tylko czy warto sie klopotac caly czas o prad i jednoczesnie
wozic paliwo?
Piotr Góral <pgo...@elka.pw.edu.pl> napisał(a) w artykule
<380B5FD7...@elka.pw.edu.pl>...
Jan Pożerski wrote:
>
> >Ciekaw jestem jakie są Twoje wnioski przyjmując, że w/w dane są
prawdziwe
> >:))))
> >
> >Bogdan Kara?
----------
o nie nie!!! co to to nie! skoro i tak juz cos piszecie to i ja chce
wiedziec... a napewno i dla innych grupowiczow jest to ciekawsze niz
np. jakies anonse czy wojny patentowe..
A tak wogle jako nowy na grupie powinienem sie przedstawić: A więc: nazywm
się Michał, jestem z Łodzi i od tygodnia jetsem szczęśliwym posiadaczem
Venuski ( wreszcie) .
To na tyle pozdrawiam.
MMS
ma...@polbox.com
ma...@promail.pl
Użytkownik Bogdan K <bka...@polbox.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:380a...@news.vogel.pl...
>
> Użytkownik Jan Pożerski <jan_po...@pern.com.pl> w wiadomości do grup
> dyskusyjnych napisał:uEgO3.7270$Tk.1...@news.tpnet.pl...
> >
> > Hmmm - wnioski sa niewesole. Z podsumowania wynika, ze:
> > 1. silnik elektryczny o mocy 0.7 KW - 4 000 zl
> > 2. Bateria akumulatorów 24V/200 Ah - 1 600
> > 3. Agregat 1,5KW benzynowy - 1 300
> > ------------------------------------ RAZEM----- 6 900
> >
> > LUDZIE, TOZ TO CZYSTA PARANOJA!!! Moja cala lodka jest niemal tyle warta
> !!!
> > Bogdan, czy twoje szacunki cenowe sa prawdziwe? Szczegolnie chodzi mi o
> cene
> > elsilnika - czy taka kupa nawinietego drutu faktycznie tyle kosztuje?
>
> Witam
> Mamy zgodne wnioski.
> Co do kalkulacji przedstawionej przez Ciebie to mała poprawka, która w
sumie
> niewiele zmienia
> ale pokazuje gdzie szukać zmniejszenia kosztów/ choć nic za darmo/:))
>
> 1/silnik el. ++24 V 0,7kW /1300$/ to skromnie licząc 5200
> 2/ Bateria akumulatorów
> policzyłeś 4X400zł dla połączenia szer/równol ,
> myślę, że fabryczny 24V 200Ah kosztuje mniej ok. 800
>
> 3/ Agregat benzynowy
> 1300
>
> ......................
...................................RAZEM..............
> ..............7300
>
> > > I gdzie tu jest miejsce na ochrone srodowiska, cisze i spokoj,
> ekologie....
>
> W Twojej koncepcji z ciszą i spokojem gryzie się agregat /czym on się
różni
> od zaburtowego jednocylindrowca??/
> a więc wyrzućmy go! W tej sytuacji musi nam wystarczyć prostownik i
> ładowanie na zelektryfikowanych przystaniach,
> lub energia słoneczna ale o tym za chwilę.
>
> Myślę, że można zrewidować nieco Twoje założenia odnośnie sytuacji w
których
> musimy użyć wspomagania silnikiem co pozwoli zastosować silnik o mniejszej
> mocy /znacznie tańszy/. Jak wcześniej pisałem moje doświadczenia z
silnikiem
> elektr. dotyczą motorówki o wysokiej burcie, płaskim dnie i dużych oporach
> przy pływaniu w wyporze. Ten sam silnik założony na próbę do ORIONA dawał
ok
> 2x większą prędkość w tych samych warunkach /nadal wyraźnie odczuwalny był
> wpływ przeciwnego wiatru/. No właśnie może jednak głównym zastosowaniem
> takiego napędu będą warunki nagłej flauty i ew. przepłynięcie kanałem lub
> manewrowanie na przystani. Jeśli tak to nasza kalkulacja wyglądałaby
> następująco:
>
> 1/silnik =12V 35 A...........................ok. 1 300
> 2/akumulator 120 Ah.......................ok. 400
> 3/dobry prostownik 10/15A............ok. 200
> 4/bateria słoneczna 12V/ 2A..........ok 800 ???? /400 DM tak w poście
> wyżej ktoś pisał/
>
> .........................................RAZEM.... 2 700 PLN
>
> /Inwestycja większa o 15-20% niż przy zakupie silnila spalinowego/
> Bateria słoneczna jest ok. Sam próbowałem z małym solarem ładowania 2Ah
> aku. do zasilania echosondy.
> Solar /najmniejszy/ dawał tylko ok 100 mA ale od świtu do nocy /nawet przy
> zachmurzeniu/. Echo bierze 300mA i przez cały miesiąc
> nie trzeba było doładowywać aku. Słyszałem o zestawie solara do ładowania
> dużego aku ale nie interesowałem się tym jeszcze dokładniej za ile i jaki
> prąd?
>
> >Ja dla tych szczytnych, a bliskich mi idei moge wydac nieco wiecej kasy,
> ale do diabla - nie 3x
> > wiecej!
>
> Mieścimy się prawie w Twoim budżecie tylko czy ograniczenie apetytu /mocy/
> nie zmniejsza Twego budżetu??
> Ale bez wątpienia -czysto, zdrowo, cicho.
>
> Myślę, że sporo juz o tym powiedzieliśmy i żeby grupy nie zanudzać to pisz
> ew. na priv .
>
> Pozdrawiam
> Bogdan Karaś
> bka...@polbox.com
>
>
>
Cześć!
Czy istnieje jakaś matematyczna metoda obliczenia kształtu i rozmiarów
propellera? No mam moc silnika, ilość obrotów i z tego chciałbym
wyliczyć kształt śruby?
Pozdrowienia. Krzysztof.
Bogdan K wrote:
[-ciach-]
> Bateria słoneczna jest ok. Sam próbowałem z małym solarem ładowania 2Ah
> aku. do zasilania echosondy.
Tak wdepnalem (czasem plywam, ale ostatnio daaaawno) i czytam...
Kiedys na targach w Poznaniu bylem na stoisku, na ktorym byly m.in. baterie
sloneczne. Pogadalem (myslalem o ladowaniu komorki pod namiotem; skonczylo sie
na alkalicznych paluszkach - z lenistwa), gosciu mowil, ze uzywa napedu el. z
doladowaniem slonecznym na Solinie - podobno sie sprawdza. Baterie sloneczne sa
tu:
http://www.merx.com.pl/
SieMa,
--
Michal Setlak
Sekcja Szybowcowa Aeroklubu Warszawskiego
michal...@pckurier.pl
http://www.szybowce.enter.net.pl/
>Ja może trochę z innej beczki ale przyglądaja się dyskusji mam pewien pomysł
>kwesti ładowania akumulatora, zrestą już kiedyś próbowalem coś tyakiego
>zrobić skończyło sie niestety tylko na próbach na modelu.
Jakos we wczesnych latach 50-tych plywalem z rodzicami po Mazurach sporym
kajakiem zaopatrzonym w latwo montowany zagiel i miniaturowy silnik
przyczepny (na benzyne). Silnik zdaje sie sluzyl za balast, ale zagiel
bardzo sie przydawal. Swoja droga ciekawe co to byl za silnik (?), bo juz
nie mam kogo zapytac.
>No ale do rzeczy: chodzi tu o wbudowanie wewnatzr łódki poniżej lini wodnej
>dwóch kanałów o przekroju okrągłym z umieszczonymi wewnątzr łopatkami
>napędzającymi generatory.
Nie wiem w czym takie kanaly moga pomoc, ale kto wie, moze w dalszych
rozwazaniach dojdziemy do rozwiazania zastosowanego w rowerach. Do
transmisji napedu zamiast lancucha mozna uzyc mocnego sznurka i blokow. Jak
sie dobrze zastanowic, to daloby sie to solidnie zrobic i na jeziorowa
flaute bedzie jak znalazl, a i wygodniejsze od pagaja.
A tak zupelnie powaznie, to sznurkowo rolkowa przekladnie zastosowalem do
napedu autopilota, bo konstrukcja steru mojej lodki uniemozliwia
wykorzystanie tego praktycznego urzadzenia. Dzieki przekladni autopilot
jest umocowany pod pokladem i nigdy nie trzeba go zdejmowac. Wystarczy
tylko wcisnac przycisk "auto" a na hak pod rumplem zalozyc uchwyt linki
przebiegajacej po dwoch rolkach w poprzek rufy i maszyneria dziala
niezawodnie i to niezaleznie od szybkosci. Przekladnia zwieksza dwukrotnie
sile autopilota oraz wydluza droge tyle ile zechce.
W niedziele zdemontowalem przekladanie, po raz pierwszy od 8 lat (bo
nawyzszy czas wypucowac poklad do czysta, a nie nakladac kolejne warstwy
lakieru) i zauwazylem, ze nylonowa oplotka kevlarowej linki (3 mm) byla w
idealnym stanie.
Autopilot pracuje niemal zawsze podczas zeglowania i nie wykazuje oznak
zmeczenia. Do jego napedu czerpie prad z dwoch akumulatorow (po 75 Ah)
zasilanych bateria sloneczna (30 W). Pradu starcza tez do zawsze wlaczonego
nadajnika VHF (5/25 W), oswietlenia (w porywach do 6 zarowek halogenowych
po 5 W i 2 po 10 W), oswietlenia nawigacyjnego (3 zarowki po 2 W) i kilku
innych urzadzen elektronicznych (radio, CD-ROM, sterowanie "elektrownia")
oraz pompy zenzowej. Po tygodniu zeglowania (non-stop) akumulatory wymagaja
doladowania choc zazwyczaj przejmuje sie zuzyciem energii i staram sie nie
gwarzyc przez radio dluzej niz pol godziny dziennie. Acha, mialem tez
zawsze wlaczony odbiornik Decca, ale juz go wylaczylem, bo w tym roku
niektore radiolatarnie przestaly nadawac (szkoda) i pozycja miala kilka Mm
dokladnosci nawet gdy swiecila zielona dioda.
W zeszlym roku kupilem silnik spalinowy, bu mialem juz dosc halsowania
waskich przejsc przy slabym wietrze i odrzucajacych fal motorowek. Myslalem
o silniku elektrycznym lecz gdy policzylem wszystkie koszty wyszlo na to,
ze za te same pieniadze kupie ze 3 silniki spalinowe razem z benzyna do ich
eksploatacji w ciagu mniej wiecej 20 lat.
Baterie sloneczne sa doskonalym zrodlem energii dla odbiornikow o
niewielkich wymaganiach (energii) jednak z powodow ekonomicznych nie nadaja
sie do napedu innych lodek niz mieczowe o nieznacznych rozmiarach i to tam
gdzie mozna naladowac akumulator korzystajac z konwencjonalnego zrodla
energii elektrycznej (220V).
_______________________
Jerzy Sychut
http://returnex.se Stockholm
Jerzy Sychut <je...@returnex.se> napisał(a) w artykule
<19991019203456Z...@mercury.newsgate.pl>...
:>Ja może trochę z innej beczki ale przyglądaja się dyskusji mam pewien pomysł
:>kwesti ładowania akumulatora, zrestą już kiedyś próbowalem coś tyakiego
:>zrobić skończyło sie niestety tylko na próbach na modelu.
: Jakos we wczesnych latach 50-tych plywalem z rodzicami po Mazurach sporym
: kajakiem zaopatrzonym w latwo montowany zagiel i miniaturowy silnik
: przyczepny (na benzyne). Silnik zdaje sie sluzyl za balast, ale zagiel
: bardzo sie przydawal. Swoja droga ciekawe co to byl za silnik (?), bo juz
: nie mam kogo zapytac.
Najprawdopodobnie Tumler (czyt. Timler, tam jest u umlaut). Teraz już prawie
nie spotykany, ale parę lat temu, jak królowały zemsty Stalina, był to jeden z
lepszych silników spotykanych na Mazurach. Ponieważ był to silnik burtowy
(mocowany właśnie na kajaku na takim imadełku na burcie) wyglądał bardzo
ciekawie: mały silnik (nie wiem ile ale max dwa cylindry, a może jeden),
zintegrowany mały zbiornik na paliwo, i baaaaardzo długie "żądło" czyli wał
śruby zakończony oczywiście śrubą ;-))))))))))) Wał ten miał tak coś chyba z
pół metra ;-)))))))))))))))
Pozdrowienia
Zw.
--
Piotr Wisniewski WICOM / PKFL
zwie...@wicom.com.pl http://www.wicom.com.pl
------ W zawodzie wikinga najbardziej cenię sobie gwałcenie ------
z rys. A.Mleczko
jeden cylinder, wal raczej poltora metra (latwo demontowalny), spalanie 0.6
l/h
--
mn
mno...@radio.com.pl
czyli turbina Kaplana .... Wydaje mi sie, ze w takim przypadku lepiej
stosowac turbine wysunieta na zewnatrz... albo tez jezeli w kanalach
to jakas cisnieniowa... choc nie wiem... obliczyc to jest bardzo trudno
- latwiej zasymulowac.... ale i to nie jest proste...
>
> A tak wogle jako nowy na grupie powinienem sie przedstawić: A więc: nazywm
> się Michał, jestem z Łodzi i od tygodnia jetsem szczę liwym posiadaczem
> Venuski ( wreszcie) .
oooo To pozdrawiam ;)))) My tu takich konstruktorow i racjonalizatorow
badzo lubimy... ;)))
> To na tyle pozdrawiam.
PS. Podaj reszte swoich danych to Cie Wojtek na liste wciagnie...
no i bywaly jeszcze polskie takie... Warta... czy WSK.. jakos tak...
(takie jak motorowery, ale wlasnie burtowe...)... fajne... i smieszne
chlodzenie... nadcisnienie za sruba pompowalo wode do chlodzenia...
niektorzy tez sami robili z silnikow od motorowerow albo silniczkow
do rowerow... a ja sie zastanawiam czy moj modelarski silniczek
by nie posluzyl... wazy ze 200 g to jest kilkadziesiat razy mniej
niz moj silnik zaburtowy... ma duze smiglo... latwo go zamontowac
do kosza na rufie... ma moc okolo 1 KM... ;))) (z tylko 2.5 cm^3!)
hmmmm gdyby nie trudnodostepne paliwo....
a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
sprawdzil... ;)))
(Pamietasz Adam pagajowanie pod mostem? do takich przypadkow jak
znalazl taki 1 KM do przodu ;))))
to moim zdanie nie taki zly pomysl... kiedys (pol roku temu)
juz rozmawialismy o czyms takim...
czas aby ktos sparwdzil praktycznie ;)))) tylko, problem w tym, ze
tam gdzie maly silnik elektryczny starczy (male lodzie mieczowe)
to z reguly ie ma wbudowanych spalinowych....
PS. Jarek moze sie skusisz? No jak? koszt zaden a moze sie okazac przydatne
;)
Jejku, jejku jak bylem mlody i piekny tezz sie bawilem silniczkami
modelarskimi:-)))))))))
<a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
<sprawdzil... ;)))
Oj pamietam (mimo mojej sklerozy) jak sie kiedys kombinowalo
eter:-))))))))
--
Pozdrowienia Jurek
http://friko2.onet.pl/gd/jurmak
GSM 601-938-951
*****************************************************
Piotr Góral wrote:
[ciach]
> a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
> sprawdzil... ;)))
chyba w szpitalu jakims trzebaby miec dojscie... Kiedys mieli tego
mase...
Pozdrawiam
W.Sz.
mam w zasadzie dojscie ale moge brac tylko roztwor eteru chyba w alkoholu.
Nie wiem czemu tak.. ale jakos tak tylko daja... ;(
>Jakos we wczesnych latach 50-tych plywalem z rodzicami po Mazurach sporym
>kajakiem zaopatrzonym w latwo montowany zagiel i miniaturowy silnik
>przyczepny (na benzyne). Silnik zdaje sie sluzyl za balast, ale zagiel
>bardzo sie przydawal. Swoja droga ciekawe co to byl za silnik (?), bo juz
>nie mam kogo zapytac.
A nie byl to Tümmler? Z dziecinstwa pamietam, ze kajaki turystyczne
dosyc czesto byly wyposazone w taki silniczek z BAAARDZO dlugim walem
sruby.
--
Krzysztof Maj
<km...@smok.REMOVE.THIS.krakus.top.pl>
czyli turbina Kaplana .... Wydaje mi sie, ze w takim przypadku lepiej
stosowac turbine wysunieta na zewnatrz... albo tez jezeli w kanalach
to jakas cisnieniowa... choc nie wiem... obliczyc to jest bardzo trudno
- latwiej zasymulowac.... ale i to nie jest proste...
>
> A tak wogle jako nowy na grupie powinienem sie przedstawić: A więc: nazywm
> się Michał, jestem z Łodzi i od tygodnia jetsem szczę liwym posiadaczem
> Venuski ( wreszcie) .
oooo To pozdrawiam ;)))) My tu takich konstruktorow i racjonalizatorow
badzo lubimy... ;)))
> To na tyle pozdrawiam.
PS. Podaj reszte swoich danych to Cie Wojtek na liste wciagnie...
--
A probowales z sama turbina? na zewnatrz? A ciekawe ile energi uzyskalo by
sie gbyby z burty wywiecic plywaki (plywajace odbijacze na burtach... co
poniektorzy mieliby wytlumaczenie czemu je woza;).. i wykorzystac ich ruch
na fali?
>niektorzy tez sami robili z silnikow od motorowerow albo silniczkow
>do rowerow... a ja sie zastanawiam czy moj modelarski silniczek
>by nie posluzyl... wazy ze 200 g to jest kilkadziesiat razy mniej
>niz moj silnik zaburtowy... ma duze smiglo... latwo go zamontowac
>do kosza na rufie... ma moc okolo 1 KM... ;))) (z tylko 2.5 cm^3!)
>hmmmm gdyby nie trudnodostepne paliwo....
Dwusuwowy disel bo to jest silnik tego typu ma rzeczywiscie duza moc
z jednostki pojemnosci. Jednak wydaje mi sie ze troszeczke
przesadziles z moca uzyskiwana z tych 2,5 cm swojego silnika. Chyba ze
masz jakis TopTech.
>a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
>sprawdzil... ;)))
Usmiechnij sie do ladnej dziewczyny w białym czepku z chirurgii i
bedziesz mial przeterminowany lub z rozpoczetej butelki.
Można zreszta kupic gotowe paliwo juz z olejem rycynowym i metanolem.
Jak juz mowimy o przerabianiu silnikow i przystosowywaniu ich do
napedu lodzi to wydaja mi sie idealne do tego celu sa spalinowe kosy.
Jest ich cala gama od 0.5KM do 5KM. Cena dosyc przystępna. Za 1,5KM
kose zadaja w sklepach ogrodniczych ok 600-800zl.
Bardzo niezawodne i oszczedne. Przy byle jakiej obsludze widze ze
gosciom koszacym trawniki zawsze odpalaja. Na silnik boczny taki jak
goszczacy niedawno na grupie Timler lub Warta przerobka zadna a na
pawezowy najlepiej przy tak malych mocach zastosowac gietki wal.
Pozdrawiam, Wojtek
mailto:ge...@zeglarstwo.prv.pl
http://www.zeglarstwo.prv.pl
> Dwusuwowy disel bo to jest silnik tego typu ma rzeczywiscie duza moc
> z jednostki pojemnosci. Jednak wydaje mi sie ze troszeczke
> przesadziles z moca uzyskiwana z tych 2,5 cm swojego silnika. Chyba ze
> masz jakis TopTech.
nie nie... USSR-owski (chyba ;))) ale one takie zle nie byly...
(dosc duza predkosc obrotowa...)
te top tech co widzialem to prawie KW osiagaly czyli z 1.5 KM
mam tez drugi mniejszy (troche starty wiec trudno odpalic)...
0.8 cm^3 - szcuje go na jakies 0.2 KM.... na powrot do
przystani/brzegu przy bezwietrzu tez powinien starczyc...
>
> >a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
> >sprawdzil... ;)))
> Usmiechnij sie do ladnej dziewczyny w białym czepku z chirurgii i
> bedziesz mial przeterminowany lub z rozpoczetej butelki.
no znam taka... (nie wiem czy ladna... no i w "cywilu" czepka nie
nosi... ale ten eter to byl jakis rozwodniony... albo raczej
rozalkoholowany)... nie chcialo zapalic... ;(((
> Można zreszta kupic gotowe paliwo juz z olejem rycynowym i metanolem.
oo gdzie???
>
> Jak juz mowimy o przerabianiu silnikow i przystosowywaniu ich do
> napedu lodzi to wydaja mi sie idealne do tego celu sa spalinowe kosy.
> Jest ich cala gama od 0.5KM do 5KM. Cena dosyc przystępna. Za 1,5KM
> kose zadaja w sklepach ogrodniczych ok 600-800zl.
u mnie kolo domu na "ruskim targu" chca po 2 banki od kosiarki
uzywanej.. moc nie wiem jaka... no ale to moze poprostu maly silnik
przyczepny kupic.. taki nowoczesny 2KM powinien chyba dosc sprawnie
na jakie 0.5 - 1 KM pracowac
> Bardzo niezawodne i oszczedne. Przy byle jakiej obsludze widze ze
> gosciom koszacym trawniki zawsze odpalaja. Na silnik boczny taki jak
> goszczacy niedawno na grupie Timler lub Warta przerobka zadna a na
> pawezowy najlepiej przy tak malych mocach zastosowac gietki wal.
ano... w zasadzie cena kilka baniek a kilkadziesiat.. moze cos w tym
jest... (te lodizowe to chyba dlatego drogie, ze lodziowe)