Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

silnik elektryczny - czy warto???

399 views
Skip to first unread message

Wojciech Szymański

unread,
Oct 14, 1999, 3:00:00 AM10/14/99
to
Hej,

Zastanawiam sie nad kupnem silnika elektrycznego. Niestety nie mam
zadnego doswiadczenia w tym temacie (poza tym, ze pare razy
widzialem jak sobie jachcik sunie prawie bezglosnie - tylko
z reguly bylo to w warunkach bardzo spokojnych).

Jesli ktos z grupowiczow mial do czynienia z takim napedem
to prosze o pare rad:
1. przede wszystkim jaki model (gdzie, za ile...) ?
2. Jaka jest wydajnosc akumulatora (czy kupuje sie go razem
z silnikiem) ?
3. Jakie akumulatory sa dobre (elektrolityczne - niebezpieczne)?
4. Czy mozna liczyc na taki naped w sytuacji awaryjnej
(dajmy na to z jakichs powodow nie moge uzywac zagli a wieje
4-5 czy taki elektryczek da sobie rade z jachtem typu Venus)?
5. Jak jest z przenosnoscia takiego silnika?
6. Czy nada sie np. do pontonu na jachcie morskim (slona woda,
fala wieksza...)?


Tyle mi na razie przychodzi do glowy. Jesli mielibyscie jakies
sugestie, uwagi, dobre rady - bardzo bede wdzieczny za wszelkie
informacje...

Pozdrawiam
W.Sz.

Rafał Tarczyński

unread,
Oct 14, 1999, 3:00:00 AM10/14/99
to
> Hej,
>
> Zastanawiam sie nad kupnem silnika elektrycznego. Niestety nie mam
> zadnego doswiadczenia w tym temacie (poza tym, ze pare razy
> widzialem jak sobie jachcik sunie prawie bezglosnie - tylko
> z reguly bylo to w warunkach bardzo spokojnych).
>
> Jesli ktos z grupowiczow mial do czynienia z takim napedem
> to prosze o pare rad:

> 1. przede wszystkim jaki model (gdzie, za ile...) ?

W większości sklepów żeglarskich. Do Venuski silnik o mocy 2kW to już będzie
za dużo.

> 2. Jaka jest wydajnosc akumulatora (czy kupuje sie go razem
> z silnikiem) ?

Akumulator kupuje się oddzielnie. Wydajność zależy od pojemności akumulatora
i mocy pobieranej przez silnik. Zazwyczaj jednak silnik elektryczny może
pracować jako prądnica, co można wykorzystać do doładowania akumulatora
podczas pływania pod żaglami.

> 3. Jakie akumulatory sa dobre (elektrolityczne - niebezpieczne)?

Wszystkie akumulatory są elektrolityczne. Są dostępne na rynku akumulatory
bezobsługowe. Dla potrzeb żeglarzy pojawiły się wersje tych ostatnich
niewrażliwe na zmiany położenia (można nimi nawet żonglować) - dostępne są
także w sklepach żeglarskich. Ich zaletą jest także większa żywotność.
Ostatnio były jakieś 20-30% droższe od "zwykłych" bezobsługowych
akumulatorów, ale naprawdę warto w nie zainwestować.

> 4. Czy mozna liczyc na taki naped w sytuacji awaryjnej
> (dajmy na to z jakichs powodow nie moge uzywac zagli a wieje

Używałem takiego napędu na Tangu 780S. Nie miałem aspiracji na ściganie się
z p. Marszałkiem, więc w zupełności taki napęd wystarczał. Jacht miał
wystarczającą zdolność manewrową nawet przy silniejszych i nierównych
podmuchach, ale w takich warunkach nawet na silniku spalinowym prowadzenie
łodzi jest troszkę trudniejsze.

> 4-5 czy taki elektryczek da sobie rade z jachtem typu Venus)?

> 5. Jak jest z przenosnoscia takiego silnika?

Tzn.??? :-o? Jeśli chodzi o wymiary i ciężar samego silnika, to jest on
mniej więcej o połowę mniejszy od popularnych silników 'Salut' i
zdecydowanie lżejszy. Do tego dochodzi akumulator (dla bezpieczeństwa można
wozić 2).

> 6. Czy nada sie np. do pontonu na jachcie morskim (slona woda,
> fala wieksza...)?

W tym roku pływając w Grecji widziałem pontony napędzane właśnie takimi
silnikami, nie wiem jednak jakie to były konstrukcje (najwrażliwsza jest jak
podejrzewam sama kolumna wykonana ze stali - mniejsze mają kolumny
duralowe), sam silnik jest najczęściej umieszczany w hermetycznej obudowie.


>
> Tyle mi na razie przychodzi do glowy. Jesli mielibyscie jakies
> sugestie, uwagi, dobre rady - bardzo bede wdzieczny za wszelkie
> informacje...
>
> Pozdrawiam
> W.Sz.

pozdrawiam
Rafał T.

--
Bramka www<>news i email<>news - http://www.newsgate.pl

Paweł Jarzembowski

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to

Dziękuję Wojtkowi i Rafałowi za poruszenie tego tematu.
Jestem w sytuacji przesiadania się z "Zemsty Stalina" czyli Wietieroka na
coś co można by było nazwać silnik pomocniczy.
Pomysł z silnikiem elektrycznym bardzo mi się podoba ale czy to zdoła
przepchnąć mnie na Morsie np. przez kanały? czy warto już przechodzić na ten
system napędu?
Niewątpliwie jest to system lżejszy, można zasilać instalację elektr. nie
śmierdzi itd. ale co z wydajnością?
Jeżeli ktoś ma doświadczenie w tej materii proszę o rozszerzenie tematu.
Paweł Jarzembowski

Piotr

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to
Czesc,
Poprzednik wspominal o silniku o mocy 2kW.
Zalozmy, ze dysponujemy akumulatorem o pojemnosc 72 Ah (ja mam taki na swoim
Focusie). Mozna go rozladowac do (o ile dobrze pamietam) 30% pojemnosci
znamionowej.

Wspomniany silnik, o stosunkowo malej mocy jak na jacht 6-7 m bedzie mogl
pracowac z takim akumulatorem ok. 18 minut przy pradzie rzedu 165 A !!!
Mozna jeszcze pociagnac z 5 minut i akumulator trzeba bedzie oddac na zlom.
Pamietajcie, ze uzywamy jeszcze akumulatora do oswietlenia, pompki do wody,
radia itp. a urzadzenia te tez maja swoje zapotrzebowanie.

Dodatkowym, duzym problemem jest ladowanie akumulatora na Mazurach.

Wydaje mi sie, ze silniczki, w ktore sa wyposazone pontony moga miec okolo
0,5 kW wiec czas mozliwej eksploatacji jest odpowiednio dluzszy.

Oczywiscie mozemy miec dwa lub trzy akumulatory w dodatku o wiekszej
pojemnosci, ale pamietajmy, ze nawet maly akumulator swoje wazy.

Pozdrawiam,
Piotr

Paweł Jarzembowski napisał(a) w wiadomości:
<7u6qh8$nbc$1...@kerigma.cyf.gov.pl>...

Rafał Tarczyński

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to
Cześć.
parę słów wyjaśnienia znajduje się poniżej:

----- Original Message -----
From: Piotr <pu...@univ.waw.pl>
To: <pl-rec-z...@newsgate.pl>
Sent: Friday, October 15, 1999 12:44 PM
Subject: Re: silnik elektryczny - czy warto???


> Czesc,
> Poprzednik wspominal o silniku o mocy 2kW.

mówi o mnie


> Zalozmy, ze dysponujemy akumulatorem o pojemnosc 72 Ah (ja mam taki na
swoim
> Focusie). Mozna go rozladowac do (o ile dobrze pamietam) 30% pojemnosci
> znamionowej.
>
> Wspomniany silnik, o stosunkowo malej mocy jak na jacht 6-7 m bedzie mogl
> pracowac z takim akumulatorem ok. 18 minut przy pradzie rzedu 165 A !!!

Obliczając według wzorów - zgadza się, ale przy założeniu, że walimy pełną
mocą i używamy tak małego akumulatora!!! 2 kW to 2,72KM, a to jest chyba
ciut za dużo? -prawda? Pamiętać trzeba, że im łódka cięższa, tym ma większą
inercję, zatem większej mocy możemy potrzebować jedynie do wprawienia łódki
w ruch - pokonanie oporów statycznych, potem spokojnie można zjechać z
obrotami w dół (moc pobierana z akumulatora spada ) i dostojnie sunąć sobie
po wodzie. Kiedy na obudowie silnika zacznie migać czerwona lampka kontrolna
(do tego momentu udało mi się przepłynąć około 20 km w czasie 6 h na Tangu
780, czyli łodce prawie 8-o metrowej), czasu na postawienie żagli i
doładowanie akumulatora podczas pracy prądnicowej silnika lub ewentualnie
zmianę baterii mamy aż nadto.

> Mozna jeszcze pociagnac z 5 minut i akumulator trzeba bedzie oddac na
zlom.
> Pamietajcie, ze uzywamy jeszcze akumulatora do oswietlenia, pompki do
wody,
> radia itp. a urzadzenia te tez maja swoje zapotrzebowanie.

Błąd!!! Jeżeli decydujesz się na napęd elektryczny musisz zapewnić mu
oddzielne zasilanie, nie używane do innych celów!!!


>
> Dodatkowym, duzym problemem jest ladowanie akumulatora na Mazurach.

W co drugim porcie nie ma problemu z podłączeniem się do prostownika, poza
tym jak już wspomniałem - silnik elektryczny jest tak zabawnym urządzeniem
(jak większość maszyn elektrycznych), które potrafi nie tylko zamienić
energię elektryczną (tę z akumulatora) w mechaniczną (zużywaną do napędzania
łódki), ale też pracując jako prądnica (naprawdę, to jest już taki fenomen
maszyn elektrycznych ;)) zamienić energię mechaniczną (obracająca się śruba)
w elektryczną (magazynowaną w kumulatorze - tzw. ładowanie ;)). Właściwość
tę można z powodzeniem wykorzystać podczas dziennego pływania.


>
> Wydaje mi sie, ze silniczki, w ktore sa wyposazone pontony moga miec okolo
> 0,5 kW wiec czas mozliwej eksploatacji jest odpowiednio dluzszy.
>
> Oczywiscie mozemy miec dwa lub trzy akumulatory w dodatku o wiekszej
> pojemnosci, ale pamietajmy, ze nawet maly akumulator swoje wazy.

A ile waży zbiornik z paliwem? I ile miejsca zajmuje?
>
> Pozdrawiam,
> Piotr

replier: Rafał T.

ps. Mimo młodego wieku (nie przekroczyłem trzydziestki) pamiętam jeszcze
czasy, kiedy pływające po Mazurach radziły sobie świetnie bez silników, a
środowisko żeglarskie z ukosa patrzyło na wiecznie upaćkanych smarem
motorowodniaków. Żeglarze cenili sobie wtedy przede wszystkim to, że pływają
w ciszy. Dzisiaj czasy się zmieniły - jachtów jest więcej, każdy z
silnikiem, ale smutne jest to, że niktórzy zapominają, że silnik na jachcie
żaglowym jest tylko i wyłącznie napędem pomocniczym
Pozdrawiam
Rafał

> Paweł Jarzembowski napisał(a) w wiadomości:
> <7u6qh8$nbc$1...@kerigma.cyf.gov.pl>...
> >
> >Dziękuję Wojtkowi i Rafałowi za poruszenie tego tematu.
> >Jestem w sytuacji przesiadania się z "Zemsty Stalina" czyli Wietieroka na
> >coś co można by było nazwać silnik pomocniczy.
> >Pomysł z silnikiem elektrycznym bardzo mi się podoba ale czy to zdoła
> >przepchnąć mnie na Morsie np. przez kanały? czy warto już przechodzić na
> ten
> >system napędu?
> >Niewątpliwie jest to system lżejszy, można zasilać instalację elektr. nie
> >śmierdzi itd. ale co z wydajnością?
> >Jeżeli ktoś ma doświadczenie w tej materii proszę o rozszerzenie tematu.
> >Paweł Jarzembowski
> >
> >
>
>
>

--

Andrzej Morawski

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to

Cześć.
parę słów wyjaśnienia znajduje się poniżej:
----ciach


> Czesc,
> Poprzednik wspominal o silniku o mocy 2kW.
mówi o mnie
> Zalozmy, ze dysponujemy akumulatorem o pojemnosc 72 Ah (ja mam taki na
swoim
> Focusie). Mozna go rozladowac do (o ile dobrze pamietam) 30% pojemnosci
> znamionowej.

----ciach


brotami w dół (moc pobierana z akumulatora spada ) i dostojnie sunąć sobie
po wodzie. Kiedy na obudowie silnika zacznie migać czerwona lampka kontrolna
(do tego momentu udało mi się przepłynąć około 20 km w czasie 6 h na Tangu
780, czyli łodce prawie 8-o metrowej), czasu na postawienie żagli i
doładowanie akumulatora podczas pracy prądnicowej silnika lub ewentualnie
zmianę baterii mamy aż nadto.

Wszystko co powyzej to prawda ale sproboj plynac na 3-konnym silniku
tangiem pod wiatr, przy tak wysokiej burcie mozesz zaponiec np. od mostu
sztynorckiego na Mamry zazwyczaj wieje w pysk. Na klubowym Tangu F mamy
10-konny silnik wewnetrzny i w optymalnych warunkach wyciaga 6 knotow, ale
jak jak dobrze wieje to ledwie dwa. Tak, ze majac silnik elektryczny trzeba
sie liczyc zawsze z koniecznoscia uzycia zagli.
Co do ladowania aku w trakcie plywania to wszystko ok no chyba ze zflauci.

Hejka
Andrzej

\\|//
(@ @)
--------oOO---(_)---OOo--------

e-mail: amor...@pgnig.com.pl

Marek Pokulniewicz

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to

Czesc,

Pare slow na temat takich silnikow. Pisalem ze mialem 14 lat temu Raje.
Zanim zostala wyposazona w Saluta mialem na niej silnik elektryczny. To
byla polska produkcja i o ile pamietam okolo 300W mail. Pozawalalo to na
rozwiniecie ok 8km/h w czasie mniej wiecej 4 godzin. Ale Raja to mala
lodka. To teraz dalej - ile potrzeba mocy zeby poplynac duza lodka. Teraz
mam Maka 747 (czyli 7.5 m dlugosci ale nizszy od Tanga). Przez dwa sezony
plywalem nim na Mazury i spowrotem na Zegrze i mialem silnik ......
Johnson 0.9KM. Nie 9KM tylko 0.9KM. Dalo sie plynac pod prad i o dziwo nie
wolniej niz teraz a mam Evinnrude 4KM. Tyle ze ten Johnson pracowal caly
czas pelna moca wiec duzy halas. Przy wietrze w granicach 6st wychodzilem
ze Sztynortu. Wiec na ogol na srodladzie wystarczal. W dwoch miejscach na
Pisie musialem sie przylozyc do pagaja. Jedno pod mostem w Rybakach (?
moze dalej - juz nie pamietam) bo plynalem z szybkoscia pradu. Ale
pamietajcie ze to tylko 0.9KM. Kolega ma identycznego Maka i plynelismy
wspolnie z tym ze on mial Saluta. Wiec nie bardzo rozumiem dlaczego Tango
z 10 konnym silnikiem nie plynelo pod wiatr. Inna sprawa ze ktos podal
szybkosc na 6 wezlow. Toz nasze lodki specjalnie szybciej nigdy nie
plywaja. Obserwuje takie sytuacje ze na male lodki typu Bez 2 laduja 8
konny silnik. Nie bardzo ma to sens. Opor falowy okresla szybkosc
maksymalna lodki plynacej wypornosciowo. Do tego mozna okreslic sile w
kilogramach jaka trzeba przylozyc zeby te szybosc uzyskac. Wynika z tego
ze nadmiar mocy do niczego nie sluzy. W porcie gdzie trzymam swoja lodz
jeden z kolegow uzywa silnika elektrycznego i plywa Giga. Poza tym oprocz
mocy przy silnikach elektrycznych podaja sile ciagu. Wiec wystepuje tu tez
problem doboru sruby. Moim zdaniem mozna plywac nawet duzymi jachtami z
silnikiem elektrycznym. Warto kupic jakis dobrej firmy. Jesli chodzi o
ladowanie w czasie plyniecia to wydaje mi sie to malo skuteczne. Ale mozna
polozyc na pokladzie baterie sloneczne - to na pewno dziala. Tyle ze nie
jest to najtansze (okolo 700 DM kosztuje bateria do ladowania akumulatora
rzedu 70Ah).

Marek Pokulniewicz

Tomasz Chodnik

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to
On Fri, 15 Oct 1999, Marek Pokulniewicz wrote:
> wolniej niz teraz a mam Evinnrude 4KM.
znamy i lubimy ;-D

a wracajac do silnikow elektro, powiedz jeszcze Marku o swych
doswiadczeniach z generatorkiem, bo to pasuje do watku.

i jeszcze: w Die Yacht chyba z 1996 byl artykulik porownujacy osiagi
duzego Dahlersa z normalnym morskim dieslem i z integralnym tramwajowym
elektrycznym silnikiem. i artykulik robil wrazenie, ze parametry byly
porownywalne...

Tomek


Jan Pożerski

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to
>i jeszcze: w Die Yacht chyba z 1996 byl artykulik porownujacy osiagi
>duzego Dahlersa z normalnym morskim dieslem i z integralnym tramwajowym
>elektrycznym silnikiem. i artykulik robil wrazenie, ze parametry byly
>porownywalne...

Tomek, jesli masz mozliwosc pokrotce strescic ten artykul, to bardzo prosze.
Nie mam dostepu do Die Yacht, a i z niemieckim krucho (ale sie ucze...).
Temat takze dla mnie jest wielce interesujacy.
Jan Pozerski

Marek Pokulniewicz

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to

On Fri, 15 Oct 1999, Tomasz Chodnik wrote:

> On Fri, 15 Oct 1999, Marek Pokulniewicz wrote:
> > wolniej niz teraz a mam Evinnrude 4KM.
> znamy i lubimy ;-D
>
> a wracajac do silnikow elektro, powiedz jeszcze Marku o swych
> doswiadczeniach z generatorkiem, bo to pasuje do watku.
>

No wlasnie. Tyle miales na swoim Nefrycie i wystarczal na Morze Polnocne
miedzy innymi.
Mozna tez generator. Staje na noc i uruchamiam generator ok. 600W. Pracuje
cicho jesli stoi na brzegu to nie slychac. Zanim sie ognisko skonczy to i
akumulator naladowany.
Artykulu nie czytalem. Ale moge tylko dodac ze moment obrotowy jest bardzo
duzy w silnikach elektrycznych. A moment obrotowy to jest to co popycha
lodke. Bo moc to jest moment obrotowy w funkcji czasu czyli zalezy od
obrotow. Dlatego w samochodach jest skrzynia biegow. Bo silnik jest
"mocny" jesli sie szybko kreci. A z elektrycznym jest troche inaczej. Jest
"mocny" prawie od zera. Dlatego "Melex" nie ma skrzyni biegow. Tak samo
tramwaj. Moim zdaniem silnik elektryczny w polaczeniu z bateria sloneczna
"to jest to". Na to zeby go "odwrocic" i zeby pracowal jako pradnica to
raczej bym nie liczyl. Z rozmaitych powodow. Jeden z nich to taki ze
akumulator kwasowy (wlasciwie tylko takie sa dostepne) ma okres ladowania
8-10 godzin pradem rownym 1/10 jego pojemnosci. Czyli ze trzeba by plynac
bardzo szybko przez 8 godzin. Lepiej liczyc na slonce w tym czasie. A
jesli chodzi o rzeki to mozna ladowac akumulator wieczorami z generatora i
oczywiscie jesli warunki pozwalaja z baterii slonecznych nawet jak sie
plynie.
Zeby nie nudzic. wedlug mnie dobry silnik elektryczny na srodladzie
wystarczy do wiekszosci jachtow. I da sie akumulator doladowac. Tyle ze to
moze byc drozsze niz silnik konwencjonalny. Ale pamietajmy ze jachting nie
jest dla oszczednych. Mnie sie bardzo podoba ten czlowiek co ma silnik
elektryczny u nas w porcie. Plynie cicho, jak pije akurat piwo to mi
zapach nie przeszkadza. Wraz z zona juz od pewnego czasu chcemy kupic taki
silnik. Ale zawsze cos staje na przeszkodzie.

I pomyslcie jeszcze. Silnik spalinowy. Szarpie za sznurek i nic. Bo akurat
sie paliwo skonczylo, bo go "zalalem" bo swieca sie "zmostkowala" (na to
akurat rada - uzywac bezolowiowej nie bedzie sie mostkowalo). A
elektryczny? Robisz "pstryk" i jest swiatlo w mig ...... to znaczy nie ten
wierszyk. Po prostu rusza. Pamietam jak bylo 0 i w porywach --0 a my na
silniku jeszcze na Rai do sluzy. I cisza wokolo. Wszyscy pytali na czym
plyniemy.

Polecam naped elektryczny.

Marek Pokulniewicz

Bogdan K

unread,
Oct 15, 1999, 3:00:00 AM10/15/99
to

> ----- Original Message -----
> From: Piotr <pu...@univ.waw.pl>
> To: <pl-rec-z...@newsgate.pl>
> Sent: Friday, October 15, 1999 12:44 PM
> Subject: Re: silnik elektryczny - czy warto???
>
>
Witajcie
Ponieważ mam trochę doświadczeń z silnikiem elektrycznym do łodzi pozwalam
sobie na kilka uwag.
Kiedyś miałem polski silnik z MIKROMY Września. Miał on 90 W i akumulator
45Ah zżerał w ciągu ok 4 godzin pływania małą 2 osobową łódką wędkarską /
pod wiatr stało się w miejscu/ Silnik b.lekki, akumulator ciężkawy.
Od dwóch sezonów mam silnik Minn Kotta o średniej mocy. W tych silnikach nie
określa się mocy w Watach tylko ciężar łodzi, który to może poruszyć. Prąd
max. jaki jest pobierany przez silnik wynosi ok. 35 A /to jest na 5 stopiu
prędkości/. Silnik czerpie energię z 120 Ah akumulatora bezobsługowego,
który można bez uszkodzenia rozładować prawie do zera/ akumulator ciężki!!/.
Łódka / motorówka/ waży 450 kg ma wysoką burtę porównywalną z jachtem
żaglowym a więc opór od wiatru spory. Do manewrowania i poruszania się po
łowisku jest to bardzo dobry silnik. Jadąc pod wiatr starcza pojemności na
3 -4 godziny pływania. Później niestety trzeba ładować. Wspomaganie
ładowania prądnicą z silnika głównego trochę pomaga ale aby wystarczyło w
zupełności przy prądzie ładowania 12-15 A to trzeba pływać 7-8 godzin na
silniku /to przesada więc doładowanie z prostownika jest niezbędne/. Bateria
słoneczna powinna dawać prąd ok 4-5 A aby w sensownym czasie naładować
akumulator. Nie znam takiej baterii no oprócz NASA i MIRA :)) Co do
odwróconej funkcji silnika jako prądnicy To pomysł znany ale mój nowy silnik
nie chce kręcić śrubą nawet wtedy kiedy płynę na głównym napędzie z
prędkością 30 węzłów a więcej nie mogę. Może popsuty??:))
Tak więc do jachtu żaglowego silnik elektryczny przy dzisiaj dostępnych
źródłach energii to trochę mało i wszystkich problemów nie rozwiąże i
dlatego do swojego ORIONA używam silnika 4KM Suzuki. To jest i tak o wiele
za duża moc i wierzę koledze, który pisał o pływaniu z silnikiem 0,9 KM.

Pozdrawiam
Bogdan Karaś

Piotr Góral

unread,
Oct 18, 1999, 3:00:00 AM10/18/99
to
Pawe³ Jarzembowski wrote:
>
> Dziêkujê Wojtkowi i Rafa³owi za poruszenie tego tematu.
> Jestem w sytuacji przesiadania siê z "Zemsty Stalina" czyli Wietieroka na
> coœ co mo¿na by by³o nazwaæ silnik pomocniczy.
> Pomys³ z silnikiem elektrycznym bardzo mi siê podoba ale czy to zdo³a
> przepchnšæ mnie na Morsie np. przez kana³y? czy warto ju¿ przechodziæ na ten
> system napêdu?
> Niewštpliwie jest to system l¿ejszy, mo¿na zasilaæ instalacjê elektr. nie

z moich obserwacji to duzo duzo ciezszy... (akumulatory)

> œmierdzi itd. ale co z wydajnoœciš?
> Je¿eli ktoœ ma doœwiadczenie w tej materii proszê o rozszerzenie tematu.

rybakom starcza na popchanie lodki i powrot... z jachtami raczej prolem...
bylo pytanie czy 2 KW starczy do Venus (czy jakos tak)... moim zdaniem
stanowczo nie! to tylko 3KM a Venus ciezka, duza i jak mocno powieje to pod
wiatr nie pojdzie... a ponad 2 KW to chyba nie ma sensu (gigantyczny
akumulator)

ale skoro przesiadasz sie z Beteroka to moze spalinowy jako dadatek?

a czy ktos myslal (powaznie pytam) o elektrycznym + agregacie? czy
sie sprawdza? Np. zwykly akumulator 70-100 Ah (na Wolumenie sa taki
Optimax czy Opti cos tam... zelowe, zwijane... bez cieczy dosc
tanie - gosc ma tez normalny sklep i daje w nim rachunek) +
silnik el. + agregat do ladowania akumulatora i zasilania silnika
na dluzszym przelocie?
Oczywiscie + ewentualne inne oszczedzacze halasu/smrodu/paliwa
czyli generator wiatrowy, sruba od silnika (ale to mi jakos nie
pasuje), baterie sloneczne (kupa kasy - malo mocy)...

--
tiaa.. czyli Piotr Goral we wlasnej osobie
szyper jachtu na kolkach ;)
======================================================-=-=----- . .

Piotr Góral

unread,
Oct 18, 1999, 3:00:00 AM10/18/99
to
Marek Pokulniewicz wrote:
> No wlasnie. Tyle miales na swoim Nefrycie i wystarczal na Morze Polnocne
> miedzy innymi.

no ale Tomek nie mial silnika el.

> Artykulu nie czytalem. Ale moge tylko dodac ze moment obrotowy jest bardzo
> duzy w silnikach elektrycznych. A moment obrotowy to jest to co popycha
> lodke. Bo moc to jest moment obrotowy w funkcji czasu czyli zalezy od

nie nie... ten moment obr. to sie nie przeklada na ciag silnika... ten
zalezy najbardziej od ksztaltu propellera... (skok, powierzchnia, ksztalt
jako taki ;) choc to, ze MOZE byc duzy i nie jest przy tym malo ekonomiczny
napewno ulatwia sytuacje.. (szybko osiaga pelna moc)

> obrotow. Dlatego w samochodach jest skrzynia biegow. Bo silnik jest
> "mocny" jesli sie szybko kreci. A z elektrycznym jest troche inaczej. Jest
> "mocny" prawie od zera. Dlatego "Melex" nie ma skrzyni biegow. Tak samo

zalezy od silnika... ale w wiekszosci dokladnie od 0... (tylko, ze moze
spalic sie wtedy ;)

> tramwaj. Moim zdaniem silnik elektryczny w polaczeniu z bateria sloneczna
> "to jest to". Na to zeby go "odwrocic" i zeby pracowal jako pradnica to
> raczej bym nie liczyl. Z rozmaitych powodow. Jeden z nich to taki ze
> akumulator kwasowy (wlasciwie tylko takie sa dostepne) ma okres ladowania
> 8-10 godzin pradem rownym 1/10 jego pojemnosci. Czyli ze trzeba by plynac

nie nie... to 10 godzin to po to by byl trwaly... i potem tez nalezy powoli
rozladowywac... trwalosc akumulatora od lodizowego silnika elektrycznego
jest i tak tak mala (duze przeciazenia 100 A i wiecej), ze niewiele juz
mu zaszkodzi podladowanie w krotszym czasie...

> bardzo szybko przez 8 godzin. Lepiej liczyc na slonce w tym czasie. A
> jesli chodzi o rzeki to mozna ladowac akumulator wieczorami z generatora i
> oczywiscie jesli warunki pozwalaja z baterii slonecznych nawet jak sie
> plynie.

A tu MAM POMYSL! Rzeki.... prady... !!! tak... no juz sie domyslacie??
Tak tak wlasnie! rzucamy kotwice, wystawiamy silnik i ZA DARMO, BEZ SMRODU
laduje on nam akumulator! ;))) (Prad obraza lopatkami turbiny, ta silnikiem
ten wytwarza prad i laduje akumulator)... i to mozemy na maxa obciazyc
(az do oderwania strug...)

> Zeby nie nudzic. wedlug mnie dobry silnik elektryczny na srodladzie
> wystarczy do wiekszosci jachtow. I da sie akumulator doladowac. Tyle ze to
> moze byc drozsze niz silnik konwencjonalny. Ale pamietajmy ze jachting nie
> jest dla oszczednych. Mnie sie bardzo podoba ten czlowiek co ma silnik
> elektryczny u nas w porcie. Plynie cicho, jak pije akurat piwo to mi
> zapach nie przeszkadza. Wraz z zona juz od pewnego czasu chcemy kupic taki
> silnik. Ale zawsze cos staje na przeszkodzie.

tez sie zastanawiam... a co do jachtow to pewnie i tak... na prawie
wszystkie
(wszystkie mi znane jachty zaglowe turystyczne za wyjatkiem jakichs dziwnych
moze... 15 m itd... a moze na wszystkie poprostu...)
Tylko wez pod uwage, ze maja normalny spalinowy mozesz i w przypadku jakich
silnych szkawalow cos zrobic... znaczy plynac np. pod wiatr. a maja maly
silnik to niebardzo.... Jak widze ta dyskusje, ze komus zawsze starczylo
np. 0.9 KM to sie dziwie,... ja tam jak mam wlanczony silnik to tez
ledwie pyrka... bo i po co ma sie szybciej krecic skoro zysk predkosci
zaden (to, ze sa wieksze odkosy na dziobie wynika tylko z tego, ze lodz
na cos musi zuzyc ten nadmiar dostarczonej energii a jak juz slusznie
zauwazono opor falowy raczej trudno przeskoczyc)... Ale jak powieje
to i na maxa czasami tzreba wlanczyc aby powolutku przy wierzgajacej
srubie nad woda gdzies zaplynac.... Nie widze mozliwosci przy 0.9 KM..
Druga sprawa, ze plyniecie pod prad to co innego niz pod wiatr...
Pod proad to nawet wieksza predkosc (wzgledem wody) mozna uzyskac
bo oporu wzgl. wiatru nie ma.. ;)))

>
> I pomyslcie jeszcze. Silnik spalinowy. Szarpie za sznurek i nic. Bo akurat
> sie paliwo skonczylo, bo go "zalalem" bo swieca sie "zmostkowala" (na to
> akurat rada - uzywac bezolowiowej nie bedzie sie mostkowalo). A
> elektryczny? Robisz "pstryk" i jest swiatlo w mig ...... to znaczy nie ten
> wierszyk. Po prostu rusza. Pamietam jak bylo 0 i w porywach --0 a my na
> silniku jeszcze na Rai do sluzy. I cisza wokolo. Wszyscy pytali na czym
> plyniemy.

ano brachol ma do dzis tego piekielnego... strach go wlanczac (wiec
;ezy w piwnicy... no inna sprawa, ze MTBF ma dwa tygodnie a mtbf-ik godzine
;)

Piotr Góral

unread,
Oct 18, 1999, 3:00:00 AM10/18/99
to
Jan Pożerski wrote:
>
> >Ciekaw jestem jakie sš Twoje wnioski przyjmujšc, że w/w dane sš prawdziwe
> >:))))
> >
> >Bogdan Kara
>
> Hmmm - wnioski sa niewesole. Z podsumowania wynika, ze:
> 1. silnik elektryczny o mocy 0.7 KW - 4 000 zl
> 2. Bateria akumulatorów 24V/200 Ah - 1 600
> 3. Agregat 1,5KW benzynowy - 1 300
> ------------------------------------ RAZEM----- 6 900

tak ja sie wlancze... mozna kupic silnik ze wschodu (jakies tajwanskie
czy chinskie) za duzo mniejsze pieniadze (10%) ale i 2-3 razy mniejszej
mocy... niestety nie wiem jak dzialaja bo sie nie zdecdowalem
(0 gwarancji)

akumulatory na Wolumenia okolo 100Ah - okolo 150 zl...

hmmm daje to w sumie niewielka sume okolo 500 zl....
i co za to mamy?

silnik ktory zadowoli twoje 80%

na pozostale 5%+10% pozostawiasz swoj spalinowy....
i ja mysle rowniez.. nad taka alternatywa

na codziem plywamy cicho i pieknie.... czsami jak nas
przynagli (albo skonczy sie prad) to nieco szybciej i glosniej

gdyby do tego byla aeroturbina to mozna nawet zrezygnowac
z ciaglego odwiedzania portow... (jak sie nie spieszy to
i tak silnika sie prawie wogole nie uzywa a co to za wakacje
jak sie spieszy...)

mysle, ze do foki (tak jak i orionow i innych takich) zupelnie
wystarczy elektryczny 30A i w poblizu.... Predkosc przyzwoita
(przeciez to nie wyscigi motorowe..)... jak kogos pojecie
"pospiech" nie jest zbyt silne to mozna nawet te 10%
przezucic na elektryczny z zastrzezeniem, ze i tak musi byc
spalinowy na wypadek konca pradu....

>
> LUDZIE, TOZ TO CZYSTA PARANOJA!!! Moja cala lodka jest niemal tyle warta !!!
> Bogdan, czy twoje szacunki cenowe sa prawdziwe? Szczegolnie chodzi mi o cene
> elsilnika - czy taka kupa nawinietego drutu faktycznie tyle kosztuje?
> Ufff - po niejakim ochlonieciu chyba poczekam, az pojawi sie w sprzedazy
> maly, poreczny naped atomowy (via lodolamacze etc...) Czysty, nie huczy
> (jesli promieniowanie jest bezposrednio zamieniane na prad elekryczny, a
> jest to mozliwe) i nawet ladnie grzeje w chlodne dni. Tylko znowu bede
> potrzebowal ten diabelny elsilnik za 4 000 PLN!

no ja mysle, ze mozna taniej..... spojrze w cenniki:

producent uciag prad napiecie moc masa cena*
-----------------------------------------------------------------------
Yamaha 15 Kg 30 A 12 V 360 W 6 Kg 1200 zł
Yamaha 18 Kg 36 A 12 V 432 W 7 Kg 2000 zł
Yamaha 22 Kg 34 A 12 V 408 W 9 Kg 2300 zł
Yamaha 27 Kg 55 A 12 V 660 W 13 Kg 5000 zł
EVinRudE 12.2 Kg 12 V m 1000 zł
EVinRudE 13.1 Kg 12 V 3000 zł <-S
EVinRudE 14.5 Kg 12 V a 1400 zł
EVinRudE 18 Kg 12 V 1400 zł
EVinRudE 25.3 Kg 12 V ł 3500 zł <-S
EVinRudE 26.3 Kg 24/12 V 1600 zł
EVinRudE 31.7 Kg 24 V a 3500 zł <-S

<-S - modele specjalne - sprowadzane na zamowienie

*) cena orientacyjna brutto (z VATem) wraz z cłem.

> I gdzie tu jest miejsce na ochrone srodowiska, cisze i spokoj, ekologie....
> kiedy prosty rachunek ekonomiczny zabija wszystko? Ja dla tych szczytnych, a
> bliskich mi idei moge wydac nieco wiecej kasy, ale do diabla - nie 3x
> wiecej!
>
> Rozczarowany i Sprowadzony na Ziemie Jan Pozerski

ehm... no fakt... gdyby te Evinrudy byly tansze to bym kupil... albo
te ze skosnymi propellerami (wschodnie) byly przez kogos sprawdzone..

z drugiej strony taki maly silniczek w wiekszosci przypadkow rozwiazuje
sprawe.. tylko czy warto sie klopotac caly czas o prad i jednoczesnie
wozic paliwo?

Stanislaw

unread,
Oct 18, 1999, 3:00:00 AM10/18/99
to
Wpadl mi pewien pomysl .Ludz podwodna.Ma dwa silniki.Dizel i silnik
elektryczny.
Wszystko umieszczone na jednej lini walu.Kiedy pracuje dizel silnik
elektryczny jest pradnica i laduje akumulatory.A jak pracuje silnik
elektryczny rozprzegla sie silnik spalinowyNa jachcie tez by tak
mozna.Tylko jak to pomiescic.
pozdrawiam Stanislaw

Piotr Góral <pgo...@elka.pw.edu.pl> napisał(a) w artykule
<380B5FD7...@elka.pw.edu.pl>...
Jan Pożerski wrote:
>
> >Ciekaw jestem jakie są Twoje wnioski przyjmując, że w/w dane są
prawdziwe
> >:))))
> >
> >Bogdan Kara?

----------


Piotr Góral

unread,
Oct 18, 1999, 3:00:00 AM10/18/99
to
Bogdan K wrote:
> My lę, że sporo juz o tym powiedzieli my i żeby grupy nie zanudzać to pisz
> ew. na priv .

o nie nie!!! co to to nie! skoro i tak juz cos piszecie to i ja chce
wiedziec... a napewno i dla innych grupowiczow jest to ciekawsze niz
np. jakies anonse czy wojny patentowe..

MMS

unread,
Oct 19, 1999, 3:00:00 AM10/19/99
to
Ja może trochę z innej beczki ale przyglądaja się dyskusji mam pewien pomysł
kwesti ładowania akumulatora, zrestą już kiedyś próbowalem coś tyakiego
zrobić skończyło sie niestety tylko na próbach na modelu.
No ale do rzeczy: chodzi tu o wbudowanie wewnatzr łódki poniżej lini wodnej
dwóch kanałów o przekroju okrągłym z umieszczonymi wewnątzr łopatkami
napędzającymi generatory. Można by w ten sposób uzyskąc prąd ładowania żedu
ok. 1-2 A podczas pływania na żaglach Dawało to spadek prędkości o jakieś 5
%. Niestety natknąłm się na parę problemów które przy tamtejszym stanie
mojej wiedzy były nie do rozwiązania (prądy wirowe i ciśnieine zwrotne,
dobór odległości pomiedzy poszcólnymi turbinami) ale myślę iż jest to temat
który można by bardziej podrążyć.
Tamte próby skończyły się połowicznym wynikiem "było od biedy dobrze ale nie
wiadomo dlaczego" czyli typowa praktyka.

A tak wogle jako nowy na grupie powinienem sie przedstawić: A więc: nazywm
się Michał, jestem z Łodzi i od tygodnia jetsem szczęśliwym posiadaczem
Venuski ( wreszcie) .
To na tyle pozdrawiam.


MMS
ma...@polbox.com
ma...@promail.pl

Użytkownik Bogdan K <bka...@polbox.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:380a...@news.vogel.pl...
>
> Użytkownik Jan Pożerski <jan_po...@pern.com.pl> w wiadomości do grup
> dyskusyjnych napisał:uEgO3.7270$Tk.1...@news.tpnet.pl...


> >
> > Hmmm - wnioski sa niewesole. Z podsumowania wynika, ze:
> > 1. silnik elektryczny o mocy 0.7 KW - 4 000 zl
> > 2. Bateria akumulatorów 24V/200 Ah - 1 600
> > 3. Agregat 1,5KW benzynowy - 1 300
> > ------------------------------------ RAZEM----- 6 900
> >

> > LUDZIE, TOZ TO CZYSTA PARANOJA!!! Moja cala lodka jest niemal tyle warta
> !!!
> > Bogdan, czy twoje szacunki cenowe sa prawdziwe? Szczegolnie chodzi mi o
> cene
> > elsilnika - czy taka kupa nawinietego drutu faktycznie tyle kosztuje?
>

> Witam
> Mamy zgodne wnioski.
> Co do kalkulacji przedstawionej przez Ciebie to mała poprawka, która w
sumie
> niewiele zmienia
> ale pokazuje gdzie szukać zmniejszenia kosztów/ choć nic za darmo/:))
>
> 1/silnik el. ++24 V 0,7kW /1300$/ to skromnie licząc 5200
> 2/ Bateria akumulatorów
> policzyłeś 4X400zł dla połączenia szer/równol ,
> myślę, że fabryczny 24V 200Ah kosztuje mniej ok. 800
>
> 3/ Agregat benzynowy
> 1300
>
> ......................
...................................RAZEM..............
> ..............7300


>
> > > I gdzie tu jest miejsce na ochrone srodowiska, cisze i spokoj,
> ekologie....
>

> W Twojej koncepcji z ciszą i spokojem gryzie się agregat /czym on się
różni
> od zaburtowego jednocylindrowca??/
> a więc wyrzućmy go! W tej sytuacji musi nam wystarczyć prostownik i
> ładowanie na zelektryfikowanych przystaniach,
> lub energia słoneczna ale o tym za chwilę.
>
> Myślę, że można zrewidować nieco Twoje założenia odnośnie sytuacji w
których
> musimy użyć wspomagania silnikiem co pozwoli zastosować silnik o mniejszej
> mocy /znacznie tańszy/. Jak wcześniej pisałem moje doświadczenia z
silnikiem
> elektr. dotyczą motorówki o wysokiej burcie, płaskim dnie i dużych oporach
> przy pływaniu w wyporze. Ten sam silnik założony na próbę do ORIONA dawał
ok
> 2x większą prędkość w tych samych warunkach /nadal wyraźnie odczuwalny był
> wpływ przeciwnego wiatru/. No właśnie może jednak głównym zastosowaniem
> takiego napędu będą warunki nagłej flauty i ew. przepłynięcie kanałem lub
> manewrowanie na przystani. Jeśli tak to nasza kalkulacja wyglądałaby
> następująco:
>
> 1/silnik =12V 35 A...........................ok. 1 300
> 2/akumulator 120 Ah.......................ok. 400
> 3/dobry prostownik 10/15A............ok. 200
> 4/bateria słoneczna 12V/ 2A..........ok 800 ???? /400 DM tak w poście
> wyżej ktoś pisał/
>
> .........................................RAZEM.... 2 700 PLN
>
> /Inwestycja większa o 15-20% niż przy zakupie silnila spalinowego/
> Bateria słoneczna jest ok. Sam próbowałem z małym solarem ładowania 2Ah
> aku. do zasilania echosondy.
> Solar /najmniejszy/ dawał tylko ok 100 mA ale od świtu do nocy /nawet przy
> zachmurzeniu/. Echo bierze 300mA i przez cały miesiąc
> nie trzeba było doładowywać aku. Słyszałem o zestawie solara do ładowania
> dużego aku ale nie interesowałem się tym jeszcze dokładniej za ile i jaki
> prąd?


>
> >Ja dla tych szczytnych, a bliskich mi idei moge wydac nieco wiecej kasy,
> ale do diabla - nie 3x
> > wiecej!
>

> Mieścimy się prawie w Twoim budżecie tylko czy ograniczenie apetytu /mocy/
> nie zmniejsza Twego budżetu??
> Ale bez wątpienia -czysto, zdrowo, cicho.
>
> Myślę, że sporo juz o tym powiedzieliśmy i żeby grupy nie zanudzać to pisz
> ew. na priv .
>
> Pozdrawiam
> Bogdan Karaś
> bka...@polbox.com
>
>
>

ktabaczynski

unread,
Oct 19, 1999, 3:00:00 AM10/19/99
to

Piotr Góral napisał(a) w wiadomości: <380B560C...@elka.pw.edu.pl>...

>
>nie nie... ten moment obr. to sie nie przeklada na ciag silnika... ten
>zalezy najbardziej od ksztaltu propellera... (skok, powierzchnia, ksztalt
>jako taki ;) choc to, ze MOZE byc duzy i nie jest przy tym malo ekonomiczny
>napewno ulatwia sytuacje.. (szybko osiaga pelna moc)
>


Cześć!

Czy istnieje jakaś matematyczna metoda obliczenia kształtu i rozmiarów
propellera? No mam moc silnika, ilość obrotów i z tego chciałbym
wyliczyć kształt śruby?

Pozdrowienia. Krzysztof.

Michal Setlak

unread,
Oct 19, 1999, 3:00:00 AM10/19/99
to
Hej,

Bogdan K wrote:

[-ciach-]

> Bateria słoneczna jest ok. Sam próbowałem z małym solarem ładowania 2Ah
> aku. do zasilania echosondy.

Tak wdepnalem (czasem plywam, ale ostatnio daaaawno) i czytam...
Kiedys na targach w Poznaniu bylem na stoisku, na ktorym byly m.in. baterie
sloneczne. Pogadalem (myslalem o ladowaniu komorki pod namiotem; skonczylo sie
na alkalicznych paluszkach - z lenistwa), gosciu mowil, ze uzywa napedu el. z
doladowaniem slonecznym na Solinie - podobno sie sprawdza. Baterie sloneczne sa
tu:
http://www.merx.com.pl/

SieMa,

--
Michal Setlak
Sekcja Szybowcowa Aeroklubu Warszawskiego
michal...@pckurier.pl
http://www.szybowce.enter.net.pl/

Jerzy Sychut

unread,
Oct 19, 1999, 3:00:00 AM10/19/99
to
At 01:25 1999-10-19 +0200, MMS wrote:

>Ja może trochę z innej beczki ale przyglądaja się dyskusji mam pewien pomysł
>kwesti ładowania akumulatora, zrestą już kiedyś próbowalem coś tyakiego
>zrobić skończyło sie niestety tylko na próbach na modelu.

Jakos we wczesnych latach 50-tych plywalem z rodzicami po Mazurach sporym
kajakiem zaopatrzonym w latwo montowany zagiel i miniaturowy silnik
przyczepny (na benzyne). Silnik zdaje sie sluzyl za balast, ale zagiel
bardzo sie przydawal. Swoja droga ciekawe co to byl za silnik (?), bo juz
nie mam kogo zapytac.

>No ale do rzeczy: chodzi tu o wbudowanie wewnatzr łódki poniżej lini wodnej
>dwóch kanałów o przekroju okrągłym z umieszczonymi wewnątzr łopatkami
>napędzającymi generatory.

Nie wiem w czym takie kanaly moga pomoc, ale kto wie, moze w dalszych
rozwazaniach dojdziemy do rozwiazania zastosowanego w rowerach. Do
transmisji napedu zamiast lancucha mozna uzyc mocnego sznurka i blokow. Jak
sie dobrze zastanowic, to daloby sie to solidnie zrobic i na jeziorowa
flaute bedzie jak znalazl, a i wygodniejsze od pagaja.

A tak zupelnie powaznie, to sznurkowo rolkowa przekladnie zastosowalem do
napedu autopilota, bo konstrukcja steru mojej lodki uniemozliwia
wykorzystanie tego praktycznego urzadzenia. Dzieki przekladni autopilot
jest umocowany pod pokladem i nigdy nie trzeba go zdejmowac. Wystarczy
tylko wcisnac przycisk "auto" a na hak pod rumplem zalozyc uchwyt linki
przebiegajacej po dwoch rolkach w poprzek rufy i maszyneria dziala
niezawodnie i to niezaleznie od szybkosci. Przekladnia zwieksza dwukrotnie
sile autopilota oraz wydluza droge tyle ile zechce.
W niedziele zdemontowalem przekladanie, po raz pierwszy od 8 lat (bo
nawyzszy czas wypucowac poklad do czysta, a nie nakladac kolejne warstwy
lakieru) i zauwazylem, ze nylonowa oplotka kevlarowej linki (3 mm) byla w
idealnym stanie.

Autopilot pracuje niemal zawsze podczas zeglowania i nie wykazuje oznak
zmeczenia. Do jego napedu czerpie prad z dwoch akumulatorow (po 75 Ah)
zasilanych bateria sloneczna (30 W). Pradu starcza tez do zawsze wlaczonego
nadajnika VHF (5/25 W), oswietlenia (w porywach do 6 zarowek halogenowych
po 5 W i 2 po 10 W), oswietlenia nawigacyjnego (3 zarowki po 2 W) i kilku
innych urzadzen elektronicznych (radio, CD-ROM, sterowanie "elektrownia")
oraz pompy zenzowej. Po tygodniu zeglowania (non-stop) akumulatory wymagaja
doladowania choc zazwyczaj przejmuje sie zuzyciem energii i staram sie nie
gwarzyc przez radio dluzej niz pol godziny dziennie. Acha, mialem tez
zawsze wlaczony odbiornik Decca, ale juz go wylaczylem, bo w tym roku
niektore radiolatarnie przestaly nadawac (szkoda) i pozycja miala kilka Mm
dokladnosci nawet gdy swiecila zielona dioda.

W zeszlym roku kupilem silnik spalinowy, bu mialem juz dosc halsowania
waskich przejsc przy slabym wietrze i odrzucajacych fal motorowek. Myslalem
o silniku elektrycznym lecz gdy policzylem wszystkie koszty wyszlo na to,
ze za te same pieniadze kupie ze 3 silniki spalinowe razem z benzyna do ich
eksploatacji w ciagu mniej wiecej 20 lat.
Baterie sloneczne sa doskonalym zrodlem energii dla odbiornikow o
niewielkich wymaganiach (energii) jednak z powodow ekonomicznych nie nadaja
sie do napedu innych lodek niz mieczowe o nieznacznych rozmiarach i to tam
gdzie mozna naladowac akumulator korzystajac z konwencjonalnego zrodla
energii elektrycznej (220V).
_______________________
Jerzy Sychut
http://returnex.se Stockholm

Stanislaw

unread,
Oct 19, 1999, 3:00:00 AM10/19/99
to
Sadze,ze masz sluszna racje.Wszelkie "nowalijki" sa tylko w gesti dyskusji!
Pozdrawiam Stanislaw


Jerzy Sychut <je...@returnex.se> napisał(a) w artykule
<19991019203456Z...@mercury.newsgate.pl>...

zwie...@wicom.com.pl

unread,
Oct 20, 1999, 3:00:00 AM10/20/99
to
Jerzy Sychut <je...@returnex.se> wrote:

: At 01:25 1999-10-19 +0200, MMS wrote:

:>Ja może trochę z innej beczki ale przyglądaja się dyskusji mam pewien pomysł
:>kwesti ładowania akumulatora, zrestą już kiedyś próbowalem coś tyakiego
:>zrobić skończyło sie niestety tylko na próbach na modelu.
: Jakos we wczesnych latach 50-tych plywalem z rodzicami po Mazurach sporym
: kajakiem zaopatrzonym w latwo montowany zagiel i miniaturowy silnik
: przyczepny (na benzyne). Silnik zdaje sie sluzyl za balast, ale zagiel
: bardzo sie przydawal. Swoja droga ciekawe co to byl za silnik (?), bo juz
: nie mam kogo zapytac.

Najprawdopodobnie Tumler (czyt. Timler, tam jest u umlaut). Teraz już prawie
nie spotykany, ale parę lat temu, jak królowały zemsty Stalina, był to jeden z
lepszych silników spotykanych na Mazurach. Ponieważ był to silnik burtowy
(mocowany właśnie na kajaku na takim imadełku na burcie) wyglądał bardzo
ciekawie: mały silnik (nie wiem ile ale max dwa cylindry, a może jeden),
zintegrowany mały zbiornik na paliwo, i baaaaardzo długie "żądło" czyli wał
śruby zakończony oczywiście śrubą ;-))))))))))) Wał ten miał tak coś chyba z
pół metra ;-)))))))))))))))

Pozdrowienia
Zw.
--
Piotr Wisniewski WICOM / PKFL
zwie...@wicom.com.pl http://www.wicom.com.pl
------ W zawodzie wikinga najbardziej cenię sobie gwałcenie ------
z rys. A.Mleczko

Marek Nowak

unread,
Oct 20, 1999, 3:00:00 AM10/20/99
to

>Najprawdopodobnie Tumler (czyt. Timler, tam jest u umlaut). Teraz już
prawie
>nie spotykany, ale parę lat temu, jak królowały zemsty Stalina, był to
jeden z
>lepszych silników spotykanych na Mazurach. Ponieważ był to silnik burtowy
>(mocowany właśnie na kajaku na takim imadełku na burcie) wyglądał bardzo
>ciekawie: mały silnik (nie wiem ile ale max dwa cylindry, a może jeden),
>zintegrowany mały zbiornik na paliwo, i baaaaardzo długie "żądło" czyli wał
>śruby zakończony oczywiście śrubą ;-))))))))))) Wał ten miał tak coś chyba
z
>pół metra ;-)))))))))))))))


jeden cylinder, wal raczej poltora metra (latwo demontowalny), spalanie 0.6
l/h
--
mn
mno...@radio.com.pl


Piotr Góral

unread,
Oct 20, 1999, 3:00:00 AM10/20/99
to MMS
MMS wrote:
> No ale do rzeczy: chodzi tu o wbudowanie wewnatzr łódki poniżej lini wodnej
> dwóch kanałów o przekroju okršgłym z umieszczonymi wewnštzr łopatkami
> napędzajšcymi generatory. Można by w ten sposób uzyskšc pršd ładowania żedu

czyli turbina Kaplana .... Wydaje mi sie, ze w takim przypadku lepiej
stosowac turbine wysunieta na zewnatrz... albo tez jezeli w kanalach
to jakas cisnieniowa... choc nie wiem... obliczyc to jest bardzo trudno
- latwiej zasymulowac.... ale i to nie jest proste...

>
> A tak wogle jako nowy na grupie powinienem sie przedstawić: A więc: nazywm

> się Michał, jestem z Łodzi i od tygodnia jetsem szczę liwym posiadaczem
> Venuski ( wreszcie) .

oooo To pozdrawiam ;)))) My tu takich konstruktorow i racjonalizatorow
badzo lubimy... ;)))

> To na tyle pozdrawiam.

PS. Podaj reszte swoich danych to Cie Wojtek na liste wciagnie...

Piotr Góral

unread,
Oct 20, 1999, 3:00:00 AM10/20/99
to
Marek Nowak wrote:
>
> >Najprawdopodobnie Tumler (czyt. Timler, tam jest u umlaut). Teraz już
> prawie
> >nie spotykany, ale parę lat temu, jak królowały zemsty Stalina, był to
> jeden z
> >lepszych silników spotykanych na Mazurach. Ponieważ był to silnik burtowy
> >(mocowany wła nie na kajaku na takim imadełku na burcie) wyglšdał bardzo

> >ciekawie: mały silnik (nie wiem ile ale max dwa cylindry, a może jeden),
> >zintegrowany mały zbiornik na paliwo, i baaaaardzo długie "żšdło" czyli wał
> > ruby zakończony oczywi cie rubš ;-))))))))))) Wał ten miał tak co chyba

> z
> >pół metra ;-)))))))))))))))
>
> jeden cylinder, wal raczej poltora metra (latwo demontowalny), spalanie 0.6
> l/h

no i bywaly jeszcze polskie takie... Warta... czy WSK.. jakos tak...
(takie jak motorowery, ale wlasnie burtowe...)... fajne... i smieszne
chlodzenie... nadcisnienie za sruba pompowalo wode do chlodzenia...

niektorzy tez sami robili z silnikow od motorowerow albo silniczkow
do rowerow... a ja sie zastanawiam czy moj modelarski silniczek
by nie posluzyl... wazy ze 200 g to jest kilkadziesiat razy mniej
niz moj silnik zaburtowy... ma duze smiglo... latwo go zamontowac
do kosza na rufie... ma moc okolo 1 KM... ;))) (z tylko 2.5 cm^3!)
hmmmm gdyby nie trudnodostepne paliwo....

a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
sprawdzil... ;)))
(Pamietasz Adam pagajowanie pod mostem? do takich przypadkow jak
znalazl taki 1 KM do przodu ;))))

Piotr Góral

unread,
Oct 20, 1999, 3:00:00 AM10/20/99
to
Stanislaw wrote:
>
> Wpadl mi pewien pomysl .Ludz podwodna.Ma dwa silniki.Dizel i silnik
> elektryczny.
> Wszystko umieszczone na jednej lini walu.Kiedy pracuje dizel silnik
> elektryczny jest pradnica i laduje akumulatory.A jak pracuje silnik
> elektryczny rozprzegla sie silnik spalinowyNa jachcie tez by tak
> mozna.Tylko jak to pomiescic.
> pozdrawiam Stanislaw

to moim zdanie nie taki zly pomysl... kiedys (pol roku temu)
juz rozmawialismy o czyms takim...

czas aby ktos sparwdzil praktycznie ;)))) tylko, problem w tym, ze
tam gdzie maly silnik elektryczny starczy (male lodzie mieczowe)
to z reguly ie ma wbudowanych spalinowych....

PS. Jarek moze sie skusisz? No jak? koszt zaden a moze sie okazac przydatne
;)

Jerzy Makieła

unread,
Oct 20, 1999, 3:00:00 AM10/20/99
to

Użytkownik Piotr Góral <pgo...@elka.pw.edu.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:380DD531...@elka.pw.edu.pl...

<a ja sie zastanawiam czy moj modelarski silniczek
<by nie posluzyl... wazy ze 200 g to jest kilkadziesiat razy mniej
<niz moj silnik zaburtowy... ma duze smiglo... latwo go zamontowac
<do kosza na rufie... ma moc okolo 1 KM... ;))) (z tylko 2.5 cm^3!)
<hmmmm gdyby nie trudnodostepne paliwo....

Jejku, jejku jak bylem mlody i piekny tezz sie bawilem silniczkami
modelarskimi:-)))))))))

<a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
<sprawdzil... ;)))

Oj pamietam (mimo mojej sklerozy) jak sie kiedys kombinowalo
eter:-))))))))


--
Pozdrowienia Jurek
http://friko2.onet.pl/gd/jurmak
GSM 601-938-951
*****************************************************


Wojciech Szymański

unread,
Oct 21, 1999, 3:00:00 AM10/21/99
to
Hej

Piotr Góral wrote:
[ciach]


> a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
> sprawdzil... ;)))

chyba w szpitalu jakims trzebaby miec dojscie... Kiedys mieli tego
mase...

Pozdrawiam
W.Sz.

Piotr Jóźwiak

unread,
Oct 21, 1999, 3:00:00 AM10/21/99
to
Marek Nowak <mno...@radio.com.pl> napisał(a) w artykule
<7ujk95$ac2$1...@h1.uw.edu.pl>...

>
> >Najprawdopodobnie Tumler (czyt. Timler, tam jest u umlaut). Teraz już
> prawie
> >nie spotykany, ale parę lat temu, jak królowały zemsty Stalina, był to
> jeden z
> >lepszych silników spotykanych na Mazurach.
Był jeszcze boczny polsk silnik i Warta.
Tuemlera zjeździłem na śmierć. Chyba jeden ze znajomych ma coś takiego w
piwnicy. Nie mogę jednak powiedzić, że to dobry silnik w dzisiejszych
czasach.
--
Piotr Jóźwiak
gali...@perytnet.pl

Piotr Góral

unread,
Oct 21, 1999, 3:00:00 AM10/21/99
to

mam w zasadzie dojscie ale moge brac tylko roztwor eteru chyba w alkoholu.
Nie wiem czemu tak.. ale jakos tak tylko daja... ;(

Krzysztof Maj

unread,
Oct 21, 1999, 3:00:00 AM10/21/99
to
We wtorek 19-10-1999 22:35 Jerzy Sychut napisał:

>Jakos we wczesnych latach 50-tych plywalem z rodzicami po Mazurach sporym
>kajakiem zaopatrzonym w latwo montowany zagiel i miniaturowy silnik
>przyczepny (na benzyne). Silnik zdaje sie sluzyl za balast, ale zagiel
>bardzo sie przydawal. Swoja droga ciekawe co to byl za silnik (?), bo juz
>nie mam kogo zapytac.

A nie byl to Tümmler? Z dziecinstwa pamietam, ze kajaki turystyczne
dosyc czesto byly wyposazone w taki silniczek z BAAARDZO dlugim walem
sruby.

--
Krzysztof Maj

<km...@smok.REMOVE.THIS.krakus.top.pl>

MMS

unread,
Oct 22, 1999, 3:00:00 AM10/22/99
to
Ok
Michał Strawiak
Dawniej student automatyki obecnie informatyki w stopniu st. j. pływający od
tak wielu lat iż nie potrafi tego zliczyć. Od parnastu dni szyper Venuski
"Chimera" stojacej jeszcze na wodzie w Giżycku i jeszcze chwilowo pod inną
nazwą.
A tak na poważnie próby były robione, 8 lat temu z kumplem, na metrowym
modelu przy kanałacch średnicy ok 10 cm. i trzech turbinach na kanał, typu
łopatkowego. Eksperymentowaliśmy z optymalnym ustawieniem odlegości między
turbinami. Przy prędkości wody ok 5 węzłow w kanale uzyskaliśmy prąd rzędu
4,5 V i 35 mA. Wynikało to z zastosowanych przez nas generatorów czyli
modelarskich silników elektrycznych (trochę przerobionych firmy PIKO)
Niestety poza problemami z ćisnieniem w kanale i wirami napotkalismy także
jeszcze problem z zamknięciem kanału np. pzry podejściu do brzegu.
I natym się to wtedy skończyło.
Pozdrawiam wszystkich
--
MMS
Czyli Michał M. Strawiak
ma...@polbox.com
ma...@promail.pl
" Powiedział co swoje i spieprza...." z rys A.Mleczki

Użytkownik Piotr Góral <pgo...@elka.pw.edu.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:380DD359...@elka.pw.edu.pl...

MMS wrote:
> No ale do rzeczy: chodzi tu o wbudowanie wewnatzr łódki poniżej lini
wodnej
> dwóch kanałów o przekroju okršgłym z umieszczonymi wewnštzr łopatkami
> napędzajšcymi generatory. Można by w ten sposób uzyskšc pršd ładowania
żedu

czyli turbina Kaplana .... Wydaje mi sie, ze w takim przypadku lepiej
stosowac turbine wysunieta na zewnatrz... albo tez jezeli w kanalach
to jakas cisnieniowa... choc nie wiem... obliczyc to jest bardzo trudno
- latwiej zasymulowac.... ale i to nie jest proste...

>
> A tak wogle jako nowy na grupie powinienem sie przedstawić: A więc: nazywm
> się Michał, jestem z Łodzi i od tygodnia jetsem szczę liwym posiadaczem
> Venuski ( wreszcie) .

oooo To pozdrawiam ;)))) My tu takich konstruktorow i racjonalizatorow
badzo lubimy... ;)))

> To na tyle pozdrawiam.

PS. Podaj reszte swoich danych to Cie Wojtek na liste wciagnie...

--

Piotr Góral

unread,
Oct 22, 1999, 3:00:00 AM10/22/99
to
MMS wrote:
> A tak na poważnie próby były robione, 8 lat temu z kumplem, na metrowym
> modelu przy kanałacch rednicy ok 10 cm. i trzech turbinach na kanał, typu
> łopatkowego. Eksperymentowali my z optymalnym ustawieniem odlego ci między
> turbinami. Przy prędko ci wody ok 5 węzłow w kanale uzyskali my pršd rzędu

> 4,5 V i 35 mA. Wynikało to z zastosowanych przez nas generatorów czyli
> modelarskich silników elektrycznych (trochę przerobionych firmy PIKO)
> Niestety poza problemami z ćisnieniem w kanale i wirami napotkalismy także
> jeszcze problem z zamknięciem kanału np. pzry podej ciu do brzegu.

> I natym się to wtedy skończyło.

A probowales z sama turbina? na zewnatrz? A ciekawe ile energi uzyskalo by
sie gbyby z burty wywiecic plywaki (plywajace odbijacze na burtach... co
poniektorzy mieliby wytlumaczenie czemu je woza;).. i wykorzystac ich ruch
na fali?

Wojtek Kasprzak

unread,
Oct 26, 1999, 3:00:00 AM10/26/99
to
On Wed, 20 Oct 1999 16:44:01 +0200, "Piotr Góral"
<pgo...@elka.pw.edu.pl> wrote:

>niektorzy tez sami robili z silnikow od motorowerow albo silniczkow

>do rowerow... a ja sie zastanawiam czy moj modelarski silniczek


>by nie posluzyl... wazy ze 200 g to jest kilkadziesiat razy mniej
>niz moj silnik zaburtowy... ma duze smiglo... latwo go zamontowac
>do kosza na rufie... ma moc okolo 1 KM... ;))) (z tylko 2.5 cm^3!)
>hmmmm gdyby nie trudnodostepne paliwo....

Dwusuwowy disel bo to jest silnik tego typu ma rzeczywiscie duza moc
z jednostki pojemnosci. Jednak wydaje mi sie ze troszeczke
przesadziles z moca uzyskiwana z tych 2,5 cm swojego silnika. Chyba ze
masz jakis TopTech.

>a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
>sprawdzil... ;)))

Usmiechnij sie do ladnej dziewczyny w białym czepku z chirurgii i
bedziesz mial przeterminowany lub z rozpoczetej butelki.
Można zreszta kupic gotowe paliwo juz z olejem rycynowym i metanolem.

Jak juz mowimy o przerabianiu silnikow i przystosowywaniu ich do
napedu lodzi to wydaja mi sie idealne do tego celu sa spalinowe kosy.
Jest ich cala gama od 0.5KM do 5KM. Cena dosyc przystępna. Za 1,5KM
kose zadaja w sklepach ogrodniczych ok 600-800zl.
Bardzo niezawodne i oszczedne. Przy byle jakiej obsludze widze ze
gosciom koszacym trawniki zawsze odpalaja. Na silnik boczny taki jak
goszczacy niedawno na grupie Timler lub Warta przerobka zadna a na
pawezowy najlepiej przy tak malych mocach zastosowac gietki wal.

Pozdrawiam, Wojtek
mailto:ge...@zeglarstwo.prv.pl
http://www.zeglarstwo.prv.pl

Piotr Góral

unread,
Oct 27, 1999, 3:00:00 AM10/27/99
to
Wojtek Kasprzak wrote:
>
> On Wed, 20 Oct 1999 16:44:01 +0200, "Piotr Góral"
> <pgo...@elka.pw.edu.pl> wrote:
>
> >niektorzy tez sami robili z silnikow od motorowerow albo silniczkow
> >do rowerow... a ja sie zastanawiam czy moj modelarski silniczek
> >by nie posluzyl... wazy ze 200 g to jest kilkadziesiat razy mniej
> >niz moj silnik zaburtowy... ma duze smiglo... latwo go zamontowac
> >do kosza na rufie... ma moc okolo 1 KM... ;))) (z tylko 2.5 cm^3!)
> >hmmmm gdyby nie trudnodostepne paliwo....

> Dwusuwowy disel bo to jest silnik tego typu ma rzeczywiscie duza moc
> z jednostki pojemnosci. Jednak wydaje mi sie ze troszeczke
> przesadziles z moca uzyskiwana z tych 2,5 cm swojego silnika. Chyba ze
> masz jakis TopTech.

nie nie... USSR-owski (chyba ;))) ale one takie zle nie byly...
(dosc duza predkosc obrotowa...)
te top tech co widzialem to prawie KW osiagaly czyli z 1.5 KM

mam tez drugi mniejszy (troche starty wiec trudno odpalic)...
0.8 cm^3 - szcuje go na jakies 0.2 KM.... na powrot do
przystani/brzegu przy bezwietrzu tez powinien starczyc...

>
> >a moze ktos wie kad teraz mozna wziac eter? jakbym mial to bym
> >sprawdzil... ;)))
> Usmiechnij sie do ladnej dziewczyny w białym czepku z chirurgii i
> bedziesz mial przeterminowany lub z rozpoczetej butelki.

no znam taka... (nie wiem czy ladna... no i w "cywilu" czepka nie
nosi... ale ten eter to byl jakis rozwodniony... albo raczej
rozalkoholowany)... nie chcialo zapalic... ;(((

> Można zreszta kupic gotowe paliwo juz z olejem rycynowym i metanolem.

oo gdzie???

>
> Jak juz mowimy o przerabianiu silnikow i przystosowywaniu ich do
> napedu lodzi to wydaja mi sie idealne do tego celu sa spalinowe kosy.
> Jest ich cala gama od 0.5KM do 5KM. Cena dosyc przystępna. Za 1,5KM
> kose zadaja w sklepach ogrodniczych ok 600-800zl.

u mnie kolo domu na "ruskim targu" chca po 2 banki od kosiarki
uzywanej.. moc nie wiem jaka... no ale to moze poprostu maly silnik
przyczepny kupic.. taki nowoczesny 2KM powinien chyba dosc sprawnie
na jakie 0.5 - 1 KM pracowac

> Bardzo niezawodne i oszczedne. Przy byle jakiej obsludze widze ze
> gosciom koszacym trawniki zawsze odpalaja. Na silnik boczny taki jak
> goszczacy niedawno na grupie Timler lub Warta przerobka zadna a na
> pawezowy najlepiej przy tak malych mocach zastosowac gietki wal.

ano... w zasadzie cena kilka baniek a kilkadziesiat.. moze cos w tym
jest... (te lodizowe to chyba dlatego drogie, ze lodziowe)

0 new messages