--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Ja mam nieubezpieczony. Kolega ubezpieczal do zeszlego roku. Ktos mu
wjechal w rufe i zdemolowal poszycie. Ubezpieczalnia wycenila szkode i
stwierdzila, ze nie przekracza ona udzialu wlasnego.
Wyciagnelismy zatem wniosek, ze warto sie ubezpieczyc na WJM tylko wtedy,
gdy obawiamy sie calkowitej utraty lodki, bowiem w przypadku likwidacji
szkod kolizyjnych ubezpieczenie jest nieoplacalne. Co innego, jesli
obawiamy sie upadku drzewa na lodke albo jej spalenia...
Samwieszkto
Znam wielu wlascicieli firm czarterowych, ktorzy POWAZNIE rozwazaja
nie_ubezpieczanie jachtu i wziecie na siebie odpowiedzialnosci za
ewentualne szkody.
Jeden z nich przedstawil mi swoje wyliczenia z ostatnich sezonow, z
ktorych wynikalo, ze na ubezpieczenie kilku jego jachtow w przeciagu
kilku ostatnich sezonow wydal tyle, ze spokojnie starczyloby na zakup
nowego, ktory ewentualnie moglby ulec zniszczeniu w calosci.
Istnieje, zawsze ryzyko, ze w danym sezonie strata bedzie wieksza -
np. jakis kataklizm. Ale wizja zaoszczedzenia klilku czy kilkunastu
tysiecy w sezonie moze okazac sie silniejsza.
--
Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
-----