Życzenia

15 wyświetleń
Przejdź do pierwszej nieodczytanej wiadomości

Rudolf Wasilewski

nieprzeczytany,
22 gru 2001, 15:26:5722.12.2001
do
Serdeczności i Pozdrowienia z okazji Świąt Bożego Narodzenia Dla Wszystkich
Grupowiczów i Ich Bliskich życząą Bożenka, Rudek i Paweł Wasilewscy.

Z okazji nadchodzącego Nowego Roku - zdesperowanym: Wolnego Związku Wolnych
Żeglarzy i pozostałym: Satysfakcjonujących Zmian w Arcyzwiązuniu...
Sępom smacznych padlinek ... A wszystkim: Silnych Wiatrów i najlepszego
Rejsu...

Jurkowi M. WIELKIE dzięki za najładniejszą kartkę tego roku...

Z żeglarskim PZDR-Rudek


Jerzy Makieła

nieprzeczytany,
23 gru 2001, 03:46:4223.12.2001
do

Użytkownik "Rudolf Wasilewski" <inwe...@kki.net.pl> napisał w wiadomości
news:a02qf1$q5o$1...@h1.uw.edu.pl...

>
> Jurkowi M. WIELKIE dzięki za najładniejszą kartkę tego roku...

Dziekuje.. dziekuje:-))))
Kliknij na plik snowscr.txt zmien podpis i .......... wyslij jak
swoja:-)))))))


--
Pozdrowienia JurekM
www.jacht.prv.pl
GSM 601-938-951

Bogusław Pazorek

nieprzeczytany,
24 gru 2001, 04:14:0924.12.2001
do
Spokojnych, wesołych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Pomyślnych
Wiatrów w Nowym, już 2002 Roku
Wszystkim Grupowiczom
życzy
Bogusław Pazorek
nat...@mail.zetosa.com.pl
bpsk...@quick.cz
"W życiu są rzeczy ważniejsze niż powiększanie jego prędkości"


Grzegorz P. Świderski

nieprzeczytany,
1 sty 2002, 17:24:301.01.2002
do
Szanowni Żeglarze!
To mój pierwszy list na tą grupę. Myślę, że moją stronę
WWW (której adres podaje w podpisie) można potraktować
jako przedstawienie się. Są tam moje zdjęcia w żeglarskim
kontekście. Głównie jest to storna polityczno-ideowa, ale
o żeglarstwie też jest. Jest też ideologiczno-żeglarski
artykuł. Chętnie poczytałbym uwagi czy krytykę.

Trochę postudiowałem stronę grupy i ostatnio poruszane
tematy, ale wyrywkowo, więc z góry przepraszam jeśli
poruszę coś co już gruntownie zostało przedyskutowane.
Jeśli tak się stanie to proszę o wskazanie jakichś
charakterystycznych słów kluczowych, po których mógłbym
odszukać stosowne dyskusje czy strony.

Na początek chciałbym poruszyć dwa tematy:

1. Rejsy flotyllowe.

Ja jestem żeglarzem szuwarowo-bagiennym, ale ostatnio
zasmakowałem w morzu: Śródziemnym i Bałtyckim. Na Bałtyk
dzieci bym nie zabrał, ale byłem na Cykladach i uważam, że
pływa się tam jak na Mazurach, nawet jak wieje Meltemi.
Byłbym gotów pojechać na taki rejs z żoną i dziećmi (5 i 7
lat). Spodobała mi się koncepcja rejsów flotyllowych, o
których czytałem w "Rejsie". Czyli pływałbym w kilka
(2-3-4) rodzin na jednym jachcie (jako kapitan lub oficer)
we flotylli kilku zorganizowanych jachtów, której
dowodziłby doświadczony na danym akwenie kapitan.

Ta koncepcja ma taką zaletę, że można dobrać się na jednym
jachcie w zgranej i bezkonfliktowej załodze (co się
oczywiście da sprawdzić tylko w praktyce, ale praktyka
mazurska może wystarczyć), a główny przywódca, który jest
doświadczony i może być wsparciem, nie musi być
psychologicznie dopasowany. No i rzadko są przeloty nocne,
a wieczory i noce głównie spędza się w portach i
tawernach, gdzie jest wiele atrakcji dla dzieci, a jak już
zasną, to wystarczy tylko jedna osoba na wachcie (na jeden
jacht, albo nawet całą flotylle) i to wachcie polegającej
na spaniu czy innym odpoczynku.

Dodatkowo dla mnie miałoby to taką zaletę, że
przypomniałoby mi to dawne harcerskie pływania, gdy
żeglowaliśmy głównie w kilka Omeg, DZ-tą i jakąś kabinówką
pod jednoosobowym dowództwem całości. Były obozy
stacjonarne, wędrowne oraz spływy Pisą na Mazury lub Wisłą
na Jeziorak. Na takim życiu spędzałem całe 3 miesiące
wakacji przez kilka lat. Dzisiaj nawet jak umówię się z
kilku kolegami na Mazurach, to i tak każdy pływa jak chce
a wspólne pływanie trwa nie dłużej niż kilka dni i to w
góra trzy jachty.

Uważam też, że taki rejs flotyllowy może być dużo lepszym
szkoleniem morskim niż bycie oficerem pod dobrym
kapitanem. Lepiej nauczę się morskiego pływania, gdy sam
prowadzę jacht, a przywódca wspiera mnie przez radio i
podejmuje tylko najważniejsze decyzje w sytuacjach
wyjątkowych i ewentualnie udziela rad, ale na skutek moich
pytań, a nie własnych koncepcji szkoleniowych (do czego
trzeba mieć jeszcze zdolności pedagogiczne). Dodatkowo
uczę się w praktyce (przez obserwacje) dowodzenia grupą
jachtów.

No i ostatnią zaletą takiego rejsu (ale być może
najważniejszą) może być to, że będzie w nim więcej przygód
niż w pływaniu w pojedynkę, szczególnie, gdy ma się 2-3
tygodnie na te przygody. Jak pływa wiele jachtów to jest
większe prawdopodobieństwo, że im się coś przydarzy, ale
wtedy w wydarzenie zaangażują się wszyscy. A potem w
opowieściach można podstawiać siebie pod tych głównych
przygodowiczów. Jak się upiję, to moim głównym
twierdzeniem jest to, że przygody lądowe nie umywają się
do wodnych.

Co myślicie o tego typu rejsach? Czy macie z tym jakieś
doświadczenia morskie? Moglibyście jakoś skomentować mój
tok rozumowania?

Śruba.

Drugi temat, który chciałbym poruszyć, to temat, który
często poruszam w dyskusjach żeglarskich gdy dochodzi do
teoretyzowania. Otóż wtedy pytam tak: kiedy sztywno
zaczepiona śruba stawia mniejszy opór, gdy się płynie pod
żaglami: gdy jest zablokowana, czy jak jest puszczona
luźno?

Najciekawsze w tym pytaniu nie jest to jak jest naprawdę,
ale ile ciekawych teorii i dyskusji wywołuje to pytanie,
bo by coś odpowiedzieć nie trzeba mieć żadnej teoretycznej
wiedzy o hydrodynamice czy jakiegokolwiek doświadczenia
praktycznego. Każdy może sobie pokombinować i ujawnić
swoje intuicje.

Bardzo jestem ciekaw odpowiedzi szanownych uczestników tej
grupy. Tylko proszę wybitnych znawców by nie podawali od
razu całej teorii, ale by spróbowali początkowo
odpowiedzieć jakoś prosto, nie matematycznie, bez
rysunków i bez wzorów.

A najciekawsze byłoby to gdyby ktoś napisał jakieś
żeglarskie opowieści (które mogą być, jak to zwykle bywa z
takimi opowieściami, mocno podkoloryzowane, a nawet
zmyślone) dotyczące sytuacji gdzie wiedza (lub niewiedza)
o tym kiedy śruba stawia mniejszy opór miała istotny wpływ
na jakąś żeglarską przygodę.

Pozdrawiam,
Grzegorz P. Świderski, http://www.datapolis.pl/grzes/
Warszawa, N52°11'50" - E021°01'29"
wtorek, 1 stycznia 2002

Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 09:50:562.01.2002
do
Szanowni Zeglarze!
To moj pierwszy list na ta grupe. Mysle, ze moja strone
WWW (ktorej adres podaje w podpisie) mozna potraktowac
jako przedstawienie sie. Sa tam moje zdjecia w zeglarskim
kontekscie. Glownie jest to storna polityczno-ideowa, ale
o zeglarstwie tez jest. Jest tez ideologiczno-zeglarski
artykul. Chetnie poczytalbym uwagi czy krytyke.

Troche postudiowalem strone grupy i ostatnio poruszane
tematy, ale wyrywkowo, wiec z gory przepraszam jesli
porusze cos co juz gruntownie zostalo przedyskutowane.
Jesli tak sie stanie to prosze o wskazanie jakichs
charakterystycznych slow kluczowych, po ktorych moglbym
odszukac stosowne dyskusje czy strony.

Na poczatek chcialbym poruszyc dwa tematy:

1. Rejsy flotyllowe.

Ja jestem zeglarzem szuwarowo-bagiennym, ale ostatnio
zasmakowalem w morzu: Srodziemnym i Baltyckim. Na Baltyk
dzieci bym nie zabral, ale bylem na Cykladach i uwazam, ze
plywa sie tam jak na Mazurach, nawet jak wieje Meltemi.
Bylbym gotow pojechac na taki rejs z zona i dziecmi (5 i 7
lat). Spodobala mi sie koncepcja rejsow flotyllowych, o
ktorych czytalem w "Rejsie". Czyli plywalbym w kilka


(2-3-4) rodzin na jednym jachcie (jako kapitan lub oficer)

we flotylli kilku zorganizowanych jachtow, ktorej
dowodzilby doswiadczony na danym akwenie kapitan.

Ta koncepcja ma taka zalete, ze mozna dobrac sie na jednym
jachcie w zgranej i bezkonfliktowej zalodze (co sie
oczywiscie da sprawdzic tylko w praktyce, ale praktyka
mazurska moze wystarczyc), a glowny przywodca, ktory jest
doswiadczony i moze byc wsparciem, nie musi byc
psychologicznie dopasowany. No i rzadko sa przeloty nocne,
a wieczory i noce glownie spedza sie w portach i
tawernach, gdzie jest wiele atrakcji dla dzieci, a jak juz
zasna, to wystarczy tylko jedna osoba na wachcie (na jeden
jacht, albo nawet cala flotylle) i to wachcie polegajacej


na spaniu czy innym odpoczynku.

Dodatkowo dla mnie mialoby to taka zalete, ze
przypomnialoby mi to dawne harcerskie plywania, gdy
zeglowalismy glownie w kilka Omeg, DZ-ta i jakas kabinowka
pod jednoosobowym dowodztwem calosci. Byly obozy
stacjonarne, wedrowne oraz splywy Pisa na Mazury lub Wisla
na Jeziorak. Na takim zyciu spedzalem cale 3 miesiace
wakacji przez kilka lat. Dzisiaj nawet jak umowie sie z
kilku kolegami na Mazurach, to i tak kazdy plywa jak chce
a wspolne plywanie trwa nie dluzej niz kilka dni i to w
gora trzy jachty.

Uwazam tez, ze taki rejs flotyllowy moze byc duzo lepszym
szkoleniem morskim niz bycie oficerem pod dobrym
kapitanem. Lepiej naucze sie morskiego plywania, gdy sam
prowadze jacht, a przywodca wspiera mnie przez radio i
podejmuje tylko najwazniejsze decyzje w sytuacjach
wyjatkowych i ewentualnie udziela rad, ale na skutek moich
pytan, a nie wlasnych koncepcji szkoleniowych (do czego
trzeba miec jeszcze zdolnosci pedagogiczne). Dodatkowo
ucze sie w praktyce (przez obserwacje) dowodzenia grupa
jachtow.

No i ostatnia zaleta takiego rejsu (ale byc moze
najwazniejsza) moze byc to, ze bedzie w nim wiecej przygod
niz w plywaniu w pojedynke, szczegolnie, gdy ma sie 2-3
tygodnie na te przygody. Jak plywa wiele jachtow to jest
wieksze prawdopodobienstwo, ze im sie cos przydarzy, ale
wtedy w wydarzenie zaangazuja sie wszyscy. A potem w
opowiesciach mozna podstawiac siebie pod tych glownych
przygodowiczow. Jak sie upije, to moim glownym
twierdzeniem jest to, ze przygody ladowe nie umywaja sie
do wodnych.

Co myslicie o tego typu rejsach? Czy macie z tym jakies
doswiadczenia morskie? Moglibyscie jakos skomentowac moj
tok rozumowania?

Sruba.

Drugi temat, ktory chcialbym poruszyc, to temat, ktory
czesto poruszam w dyskusjach zeglarskich gdy dochodzi do
teoretyzowania. Otoz wtedy pytam tak: kiedy sztywno
zaczepiona sruba stawia mniejszy opor, gdy sie plynie pod
zaglami: gdy jest zablokowana, czy jak jest puszczona
luzno?

Najciekawsze w tym pytaniu nie jest to jak jest naprawde,
ale ile ciekawych teorii i dyskusji wywoluje to pytanie,
bo by cos odpowiedziec nie trzeba miec zadnej teoretycznej
wiedzy o hydrodynamice czy jakiegokolwiek doswiadczenia
praktycznego. Kazdy moze sobie pokombinowac i ujawnic
swoje intuicje.

Bardzo jestem ciekaw odpowiedzi szanownych uczestnikow tej
grupy. Tylko prosze wybitnych znawcow by nie podawali od
razu calej teorii, ale by sprobowali poczatkowo
odpowiedziec jakos prosto, nie matematycznie, bez
rysunkow i bez wzorow.

A najciekawsze byloby to gdyby ktos napisal jakies
zeglarskie opowiesci (ktore moga byc, jak to zwykle bywa z
takimi opowiesciami, mocno podkoloryzowane, a nawet
zmyslone) dotyczace sytuacji gdzie wiedza (lub niewiedza)
o tym kiedy sruba stawia mniejszy opor miala istotny wplyw
na jakas zeglarska przygode.

Pozdrawiam,
Grzegorz P. Swiderski, http://www.datapolis.pl/grzes/

Jaromir Rowiński

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 11:04:182.01.2002
do

Użytkownik Grzegorz P. Swiderski <grze...@datapolis.pl> w wiadomości
do grup dyskusyjnych napisał:a0v6pc$jsd$1...@news.onet.pl...

> Szanowni Zeglarze!
> To moj pierwszy list na ta grupe.
Ahoj ! Witamy !

> Mysle, ze moja strona


> WWW (ktorej adres podaje w podpisie) mozna potraktowac
> jako przedstawienie sie. Sa tam moje zdjecia w zeglarskim
> kontekscie. Glownie jest to storna polityczno-ideowa, ale
> o zeglarstwie tez jest. Jest tez ideologiczno-zeglarski
> artykul. Chetnie poczytalbym uwagi czy krytyke.

Mniej ideolo, bardziej praktyczny chyba ton, tu na liście
dominuje.....:-)))

> 1. Rejsy flotyllowe.
Znajdziesz współwyznawców:-))
>

> Uwazam tez, ze taki rejs flotyllowy moze byc duzo lepszym
> szkoleniem morskim niz bycie oficerem pod dobrym
> kapitanem.

Jeżeli "Oficer" i "Kapitan" są odmiennych płci to ja tam
wolę być tradycyjnie "pod" czy "nad".....;
(wybacz nie mogłem się powstrzymać... . ;->>)

> Sruba.
>
Definitywnie zablokowana _stała_ (nie nastawna) śruba
stawia mniejszy opór, podczas pływania. Choć przy
"jachtowych" prędkościach ma to marginalne znaczenie.....

Ahoj !
--
Jaromir Rowiński
jar...@chelmnet.pl


Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 11:26:032.01.2002
do
Pan Jaromir Rowiński napisał:

> Mniej ideolo, bardziej praktyczny chyba ton, tu na liście

> dominuje.....:-)))

Jak żegluje, to też jestem praktyczny, ale jak piszę to się

nie mogę powstrzymać od ideologizowania.

> > 1. Rejsy flotyllowe.

>

> Znajdziesz współwyznawców:-))

Fajnie. Ale co ci wyznawcy głoszą?

> > Sruba.

>

> Definitywnie zablokowana _stała_ (nie nastawna) śruba

> stawia mniejszy opór, podczas pływania. Choć przy

> "jachtowych" prędkościach ma to marginalne znaczenie.....

Proszę o uzasadnieni. Sama odpowiedź nie jest ciekawa.

Proszę przekonać tego, kto uważa odwrotnie.

Pozdrawiam,

Grzegorz P. Świderski, http://www.datapolis.pl/grzes/

Warszawa, środa, 2 stycznia 2002

jasi...@poczta.onet.pl

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 13:01:082.01.2002
do
Grzegorz ma wątpliwości

> Proszę o uzasadnieni. Sama odpowiedź nie jest ciekawa.

Proszę uprzejmie:
śruba jest kawałkiem metalu o pewnej powierzchni, stawiającej opór wodzie w
trakcie ruchu postępowego (w przód). Aby ten opór pokonać niezbędne jest
wykonanie pracy, przy czym siła oporu jest proporcjonalna do kwadratu
prędkości. Uprzejmie proszę zauważyć, że jedynym czynnikem istotnym dla modelu
jest wielkość powierzchni ciała stawiającego opór (śruby) w rzucie na
płaszczyznę prostopadłą do osi wektora prędkości. Jest natomiast obojętne, czy
położenie tegoż ciała w omawianej płaszczyźnie jest stałe czy zmienne. Składowa
pracy, niezbędnej dla pokonania oporu jest const.
W przypadku śrugy nie zablokowanej wykonuje ona (a wraz z nią wał) ruch
obrotowy. A każdy ruch wymaga działania siły. Dla przezwyciężenia oporów ruchu
obrotowego niezbędne jest zatem wykonanie dodatkowej pracy.

Niech fizycy - teoretycy (i Krzysiu Mnich!) wybaczą nieuporządkowany lub
nieścisły wywód, ale nie mogłem się powstrzymać. Uwielbiam, gdy ktoś dzieli
włos na czworo albo liczy dziabły na końcu szpilki. Jak Jaromir słusznie
zauważył - problem bez znaczenia.

Grześ, jak Cie proszę:

przestań tytułować ludzi Panami, bo tu nie jest to lubiane (jeśli ktoś kogoś
tak "zajedzie" to znaczy ze z przekąsem i w ramach mniej lub bardziej
gorącego "flame")
daj spokój z ideologią
zejdź z koturnów, majstrując ideologię z mieszaniny prawd oczywistych,
komunałów, przesady i własnych przemyśleń
wyluzuj
nie rozdzielaj linijek dodatkowym wierszem

a ludzie Cię polubią...

Pozdrowienia - Jasiek
Janusz Nedoma

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Jaromir Rowiński

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 14:00:172.01.2002
do

Użytkownik Grzegorz P. Swiderski <grze...@datapolis.pl> w wiadomości
do grup dyskusyjnych napisał:a0vcc7$rde$1...@news.onet.pl...
> Pan Jaromir Rowiński napisał:
Ojojoj....., Jaromir, po prostu Jaromir :-)

> Jak żegluje, to też jestem praktyczny, ale jak piszę to się
> nie mogę powstrzymać od ideologizowania.

Nobody is perfect :-))

> > > 1. Rejsy flotyllowe.
> > Znajdziesz współwyznawców:-))
> Fajnie. Ale co ci wyznawcy głoszą?

Aaa, wiesz - nie powiem bo do nich nie należę :-)))

> > Definitywnie zablokowana _stała_ (nie nastawna) śruba
> > stawia mniejszy opór, podczas pływania. Choć przy
> > "jachtowych" prędkościach ma to marginalne znaczenie.....
> Proszę o uzasadnieni. Sama odpowiedź nie jest ciekawa.

Hmm, ja przepraszam że tak nieciekawie...:-))))
Ale prawdziwie - przynajmniej w zakresie egzaminu lata temu
zdanego z "Teori manewrowania statku". No i z praktycznych,
z nudów przeprowdzanych ćwiczeń na koromyśle 1000 BRT i
2x3500 KM płynącym w przelocie Bałtyk - Adriatyk na jednej
maszynie, z raz blokowanym a raz luzem puszczanym drugim
wałem.. .

> Proszę przekonać tego, kto uważa odwrotnie.

A niech gość sobie uważa co chce, co mi tam :-)))))

Ahoj !
--
Jaromir Rowiński
jar...@chelmnet.pl

P.S. Tnij proszę cytaty, nie wstawiaj wiersza spacji, no i......
uśmiechnij się czasem - o tak :-)))))))

Rudolf Wasilewski

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 14:57:302.01.2002
do
w lataniu praktykowane jest w locie bez silnika położenie śmigła w
chorągiewkę (swobodnie obracające się) co by nie kontrować i hamować
lotkami. Zatrzymanie nieprzestawialnego śmigła powoduje większe opory.
Różnice: Reynolds i gęstość. Wał ze śrubą obracające się dają większy efekt
Coriolisa i giroskopowy przy zafalowaniu. Najlepsze rozwiązanie: śruba o
przestawialnym koncie łopat...
PZDR-Rudek


Grzegorz P. Świderski

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 17:24:222.01.2002
do
Pan Jaromir Rowiński napisał:

> Użytkownik Grzegorz P. Swiderski w wiadomości do grup
> dyskusyjnych napisał:
>


> > Pan Jaromir Rowiński napisał:
>
> Ojojoj....., Jaromir, po prostu Jaromir :-)

Czy mam to rozumieć jako propozycję przejścia na Ty?
Chętnie przejdę, ale co konkretnie wypijemy i gdzie?

> > > > 1. Rejsy flotyllowe.
> > >
> > > Znajdziesz współwyznawców:-))
> >
> > Fajnie. Ale co ci wyznawcy głoszą?
>
> Aaa, wiesz - nie powiem bo do nich nie należę :-)))

No to może jakieś uzasadnienie tej niechęci?

> (...)


> Hmm, ja przepraszam że tak nieciekawie...:-)))) Ale
> prawdziwie - przynajmniej w zakresie egzaminu lata temu
> zdanego z "Teori manewrowania statku".

Rozumiem. Czyli to kwestia wiary, a nie zrozumienia, tak?

> No i z praktycznych, z nudów przeprowdzanych ćwiczeń na
> koromyśle 1000 BRT i 2x3500 KM płynącym w przelocie
> Bałtyk - Adriatyk na jednej maszynie, z raz blokowanym a
> raz luzem puszczanym drugim wałem...

Czyli dotyczy to doświadczenia na konkretnej łajbie, o
konkretnym kształcie, konkretnym układzie żagli,
konkretnym kształcie śruby, na konkretnym akwenie w
konkretnym czasie, tak? Jeśli tak, to co to za dowód?

> > Proszę przekonać tego, kto uważa odwrotnie.
>
> A niech gość sobie uważa co chce, co mi tam :-)))))

Czy może sobie uważać co chce w ogóle, czy tylko w tym
temacie?

(...)
> P.S. Tnij proszę cytaty,

A co? nie tne?

> nie wstawiaj wiersza spacji,

Staram się, ale nie zawsze mi wychodzi. Muszę to potestować.

> no i...... uśmiechnij się czasem - o tak :-)))))))

Z zasady nie używam takich znaków. No bo uśmiech to tylko
drobny aspekt mimiki mojej twrzy. A co mam zrobić z
resztą?

Takie uśmiechy w Internecie przypominają mi sitkomy. Nie
podoba mi się to, bo ja często śmieję się w innych
momentach niż ta publiczność w tle. Gdybym siedział na
widowni to bym wyszedł na idiotę. Wiem, wiem - reżyser by
to wyciął i wstawił w prawidłowym miejscu. Ale tu nie ma
przecież reżysera, nie? To wolę wyjść na ponuraka.
Szczególnie, że graficznie łatwiej opanować śmiech niż na
żywo. Śmiech to sprawa intymna - po co się z tym obnażać
ponad miarę? No i nie ma nic gorszego niż śmianie się z
własnych dowcipów. A jeszcze gorsze jest demonstrowanie
innym, że nas coś rozśmieszyło, gdy wszyscy czytają to
samo. Czemu miałoby to służyć?

Grzegorz P. Świderski

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 17:32:582.01.2002
do
Pan Rudolf Wasilewski napisał:

> w lataniu praktykowane jest w locie bez silnika położenie
> śmigła w chorągiewkę (swobodnie obracające się) co by
> nie kontrować i hamować lotkami.

No właśnie - intuicje z lotnictwa pozwalają najlepiej
przekonać, że zablokowanie śruby stwarza mniejsze opory.
Można powoływać się na to, że helikopter, któremu wysoko
wysiądzie silnik, może bezpiecznie wylądować, a najlepiej
powołać się na to, że w ogóle istnieją wiatrakowce.

> Zatrzymanie nieprzestawialnego śmigła powoduje większe
> opory.

Chyba mniejsze?

> Różnice: Reynolds i gęstość.

Nie rozumiem.

> Wał ze śrubą obracające się dają większy efekt Coriolisa
> i giroskopowy przy zafalowaniu.

Nie rozumiem.

> Najlepsze rozwiązanie: śruba o przestawialnym koncie
> łopat...

Też nie rozumiem.

Proszę o rozwinięcie zdań, których nie zrozumiałem.

Rudolf Wasilewski

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 18:14:542.01.2002
do
> > w lataniu praktykowane jest w locie bez silnika położenie
> > śmigła w chorągiewkę (swobodnie obracające się) co by
> > nie kontrować i hamować lotkami.
>
> No właśnie - intuicje z lotnictwa pozwalają najlepiej
> przekonać, że zablokowanie śruby stwarza mniejsze

- wniosek nieprawidłowy!!!

Re- liczba podobieństwa określająca mechaniczne podobieństwo opływu
poddźwiękowego; pozwala na porównywanie obiektów w przepływach spełnialących
formułę przez nią określoną; (np efekt skali, czy różnica gęstości)

Jeżeli gro oporów obiektu stanowi zafalowanie (zjawiska powierzchniowe na
granicy dwu ośrodków)- stosujemy liczbę Freuda (Fr:)

Jeżeli zjawiska okołodźwiękowe- liczba Macha (Ma:)

Siły Coriolisa oddziełowują na ciała poruszające się złożonym ruchem
obrotowym (kulistym). Przykładem ich działania jest podobne odchylenie od
południków koryt rzek ...

Siły giroskopowe- efekt stabilizacji ruchu wirującej masy wokół własnej osi.
Dziecinny bączek lekko wyprowadzony z równowagi wraca do pierwotnego rodzaju
ruchu.

Tyle w wielkim uproszczeniu. Więcej - proszę zapoznaj się z książką do
fizyki ze szkoły średniej (NTG) :-(

Co do floty -myślimy o takim rejsie dla armatorów po Zatoce...

Jeśli piszesz o intuicji NIECH TWOJA PODPOWIE CI, ŻE ZWYCZAJEM ŻEGLARSKIM
JEST WZAJEMNE ZWRACANIE SIE PO IMIENIU- niezależnie od posiadanego stopnia i
wieku, preferencji i poglądów.

PZDR-Rudek


Kudłaty

nieprzeczytany,
2 sty 2002, 19:04:382.01.2002
do

Użytkownik "Grzegorz P. Świderski" <onet_...@poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:a101ff$sah$1...@news.onet.pl...

> Czy mam to rozumieć jako propozycję przejścia na Ty?
> Chętnie przejdę, ale co konkretnie wypijemy i gdzie?

AFAIR na Twojej stronie jest coś o netykiecie, ale nie znalazłem tam
wszystkiego. Ogólnie przyjęte jest, że w sieci nie "panujemy" sobie na
wzajem, tu wszyscy jesteśmy na "ty", a jeśli nazwiemy kogoś panem, to raczej
jest obelga (i to rzadko używana).
A na tej grupie dodatkowo nie powinno się "panować", gdyż jak to już napisał
Rudolf: "...ZWYCZAJEM ŻEGLARSKIM JEST WZAJEMNE ZWRACANIE SIĘ PO IMIENIU..."
No i to by było na tyle, aha i nie czepiajmy się szczegółów, bo zawsze można
znaleźć coś na każdego...

A jeśli chodzi o śrubę, to najlepiej wyjąć silnik z wody, jak płyniemy na
żaglach i po kłopocie :))

--
Pozdrawiam d t
Mateusz (Kudłaty) Mirski y k y
GG# 551221 s e k
ICQ# 103764707 l !
Pisząc na priv wytnij SPAM FUJ z adresu :)

Bogdan Łojowski

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 02:01:283.01.2002
do
Witam !
Użytkownik <jasi...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:7c18.000027...@newsgate.onet.pl...

> Grzegorz ma wątpliwości
>
> > Proszę o uzasadnieni. Sama odpowiedź nie jest ciekawa.
>
> Proszę uprzejmie:
> śruba jest kawałkiem metalu o pewnej powierzchni, stawiającej opór wodzie
w
> trakcie ruchu postępowego (w przód). Aby ten opór pokonać niezbędne jest
> wykonanie pracy, przy czym siła oporu jest proporcjonalna do kwadratu
> prędkości. Uprzejmie proszę zauważyć, że jedynym czynnikem istotnym dla
modelu
> jest wielkość powierzchni ciała stawiającego opór (śruby) w rzucie na
> płaszczyznę prostopadłą do osi wektora prędkości. Jest natomiast obojętne,
czy
> położenie tegoż ciała w omawianej płaszczyźnie jest stałe czy zmienne.
Składowa
> pracy, niezbędnej dla pokonania oporu jest const.

Tu zgoda !

> W przypadku śrugy nie zablokowanej wykonuje ona (a wraz z nią wał) ruch
> obrotowy. A każdy ruch wymaga działania siły. Dla przezwyciężenia oporów
ruchu
> obrotowego niezbędne jest zatem wykonanie dodatkowej pracy.
>

Tu troche namotales !

>
Mozna nieco prosciej;))) Obracajaca sie sruba poruszana za pomoca silnika
spowoduje wyindukowacie sie na lopatkach sily hydrodynamiczej ktorej jedna
ze skladowych bedzie sila ciagu poruszajaca jacht do przodu. Czyli przeplyw.
Jesli teraz odwrocisz zjawisko. Masz juz przeplyw ktory powoduje obrot
niezablokowanej sruby wektor sily ciagu rowniez powstanie tylko jego
kierunek bedzie przeciwny. Zjawiska takie sa na ogol symetryczne.
Czyli 'najogolniej jak sie da' do tego co napisales nt. oporow jakie
pokonuje zablokowana sruba dokladasz dodatkowy wektor wynikajacy z dynamiki
ruchu.
Tak to widze bez dzielenia wlosa na czworo.;)))))))
Pozdrawiam !
Bogdan

jasi...@poczta.onet.pl

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 02:34:443.01.2002
do
Bogdan - bez dzielenia włosa na czworo ;o) napisał, że

> Składowa
> > pracy, niezbędnej dla pokonania oporu jest const.
>
> Tu zgoda !

Cieszę się - natomiast co do skłądowej "dynamicznej" mój wywód został oceniony
jako :

> Tu troche namotales !
>
> >
> Mozna nieco prosciej;)))

hehehe - moim zdaniem trochę bardziej "skrętolegle" waść to wywiodłeś...
Skrętolegle, bo wlazłeś w przyczyny i skutki działania sił na łopatkach śruby.
Podczas gdy wszystko sprowadza się do oporów ruchu obrotowego (wału na
łożyskach, łopatek w cieczy) - i moje ujęcie bilansu energetycznego
problem "ustawia" szybciej choć - przyznaję - mniej precyzyjnie. I w grunice
rzeczy obu nam chodzi o to samo

Pozdrawiam serdecznie - Jasiek
No dobra, ale teraz to już rzeczywiście włos dzielimy na ośmioro...

rympal

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 02:46:113.01.2002
do

Czemu miałoby to służyć?

- wybacz: piszesz na grupe p.r.z. wiec przyjmij panujace tu obyczaje inaczej
nikt (albo niewielu) bedzie chcialo z toba korespondowac a tego chyba nie
chcesz (przykro mi, prawda jest okrutna)
- konstruktywne: jezeli chcesz zmienic te obyczaje to zaproponuj
inne -przedyskutujemy i byc moze, twoja propozycja uzyska akceptacje grupy

serdecznie Cie pozdrawiam
Piotr (rympal) Rymsza

Jaromir Rowiński

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 03:53:473.01.2002
do

Użytkownik Grzegorz P. Świderski <onet_...@poczta.onet.pl> w
wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:a101ff$sah$1...@news.onet.pl...

> > > Pan Jaromir Rowiński napisał:
> > Ojojoj....., Jaromir, po prostu Jaromir :-)
> Czy mam to rozumieć jako propozycję przejścia na Ty?
> Chętnie przejdę, ale co konkretnie wypijemy i gdzie?
Już jasteśmy "na ty" - przecież korespondujemy w newsach !

> > > > > 1. Rejsy flotyllowe.
> > > Znajdziesz współwyznawców:-))
> > > Fajnie. Ale co ci wyznawcy głoszą?
> > Aaa, wiesz - nie powiem bo do nich nie należę :-)))
> No to może jakieś uzasadnienie tej niechęci?

Zaraz tam niechęci...., na morzu nie miałem okazji spróbować
a na Zatoce/Zalewie/Śródlądziu nie bawi mnie to i już.
Może wolę "zloty gwiaździste" na Helu czy w Pucku ??
Albo "Szlak Praojców" :-)))

> > Hmm, ja przepraszam że tak nieciekawie...:-)))) Ale
> > prawdziwie - przynajmniej w zakresie egzaminu lata temu
> > zdanego z "Teori manewrowania statku".
> Rozumiem. Czyli to kwestia wiary, a nie zrozumienia, tak?

To kwestia wiedzy dawno temu zaliczonej i nigdy potem
nieprzydatnej. Dodam również że zapomnianej i jakby trochę OT :-))

> > No i z praktycznych, z nudów przeprowdzanych ćwiczeń na
> > koromyśle 1000 BRT i 2x3500 KM płynącym w przelocie
> > Bałtyk - Adriatyk na jednej maszynie, z raz blokowanym a
> > raz luzem puszczanym drugim wałem...
> Czyli dotyczy to doświadczenia na konkretnej łajbie, o
> konkretnym kształcie, konkretnym układzie żagli,
> konkretnym kształcie śruby, na konkretnym akwenie w
> konkretnym czasie, tak? Jeśli tak, to co to za dowód?

To dowód praktyczny potwierdzający wywody teoretyczne.
BTW pochodzący (czego łatwo się domyślić) z "koromysła"
absolutnie nieżaglowego, gdzie skala zjawiska łatwiejsza była
do zmierzenia ..... .

> > > Proszę przekonać tego, kto uważa odwrotnie.
> > A niech gość sobie uważa co chce, co mi tam :-)))))
> Czy może sobie uważać co chce w ogóle, czy tylko
> w tym temacie?

W każdym dowolnym temacie, najwyżej się wygłupi :-)))

> > no i...... uśmiechnij się czasem - o tak :-)))))))
> Z zasady nie używam takich znaków. No bo uśmiech to tylko
> drobny aspekt mimiki mojej twrzy. A co mam zrobić z
> resztą?

Hmm, uśmiech IMHO to ciut więcej niż "drobny aspekt
mimiki twarzy". No ale możesz miec inne zdanie :->

> To wolę wyjść na ponuraka.

Wiesz, może to Ci się udać ........... . :-(((

> Szczególnie, że graficznie łatwiej opanować śmiech
> niż na żywo. Śmiech to sprawa intymna - po co się z tym
> obnażać ponad miarę?

De gustibus et coloribus non est disputandum .... .

> Czemu miałoby to służyć?
Ekspresji i lekkości dyskusji, ze swej natury pozbawionej
swojej tak ważnej, niewrbalnej części przekazu :-(

Krzysiek Kiełczewski

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 13:31:133.01.2002
do
Sami popatrzcie co Wed, 2 Jan 2002 23:24:22 +0100
Grzegorz P. Świderski w <a101ff$sah$1...@news.onet.pl> napisał:

>> Ojojoj....., Jaromir, po prostu Jaromir :-)
>
> Czy mam to rozumieć jako propozycję przejścia na Ty?
> Chętnie przejdę, ale co konkretnie wypijemy i gdzie?

Witam!

Powinieneś zrozumieć to tak: na tej grupie (jak i prawie na wszystkich)
przyjeło się zwracać do innych osób per 'Ty'. 'Panowanie' jest naprawdę
niemile widziane...

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski
--
Istnienie praw wlasnosci intelektualnej jest obecnie
glownym hamulcem postepu, nie czynnikiem podtrzymujacym go.
(Ksiezna Irina)

Grzegorz Aksamit

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 14:40:033.01.2002
do
On Wed, 2 Jan 2002 15:50:56 +0100, "Grzegorz P. Swiderski"
<grze...@datapolis.pl> wrote:

>A najciekawsze byloby to gdyby ktos napisal jakies
>zeglarskie opowiesci (ktore moga byc, jak to zwykle bywa z
>takimi opowiesciami, mocno podkoloryzowane, a nawet
>zmyslone) dotyczace sytuacji gdzie wiedza (lub niewiedza)
>o tym kiedy sruba stawia mniejszy opor miala istotny wplyw
>na jakas zeglarska przygode.

Czesc Grzegorz, tutaj inny Grzegorz.
Specjalisci (i amatorzy) juz sie wypowiadali na temat oporow sruby
i hydrodynamiki.
Ja troche z innej beczki:
Na wodach na ktorych ostatnio plywam (Zatoka Meksykanska i wschodnie
wybrzeze USA) zdecydowanie trzeba uzywac hamulca.
Jesli tego nie zrobisz to masz duza szanse zaplatania sie sruby w
pulapke na kraby nawet o tym nie wiedzac. Potem chcesz zapalic
kataryne i pozostaje tylko szybko ubierac maske do nurkowania i
odplatywac to swinstwo (sam widzialem dwa jachty sie na to zlapaly)
Druga historyjka dotyczy mojej jedynej straty na morzu (technicznie to
byla Zatoka Meksykanska, ale):
Wialo sobie tak przecietnie, plynelismy jakies 4, moze 5 wezlow.
Za jachtem moczyly sie wedki, w nadziei zlapania czegos na obiad.
No wlasnie - cos sie zlapalo i potrafilo plynac zdecydowanie szybciej
niz nasz jacht. Wlazlo pod spod i tylko uslyszelismy sz-sz-sz jak sie
sruba zaplatala w zylke. Na szczesciu po szybkiej akcji ratowniczej
(ciach nozem znaczy sie) ryba (chyba to byla ryba) poplynela swoja
droga (torem wodnym?) a sruba byla czysta. Straty ograniczyly sie do
ulubionej sztucznej przynety Stan-a. Z wielkiego zeglarskiego zalu, w
marinie konsumowalismy potem piwo na pohybel smutkom.

Grzegorz Aksamit
PS: Szczesliwego Nowego Roku wszystkim, bo sie jeszcze na liscie w tym
roku nie odzywalem


ber

nieprzeczytany,
3 sty 2002, 17:14:413.01.2002
do
Czyzby kolejne, jak ktos to powiedzial karmienie trola ? :-))))))))))
Dyskusja przekracza wartosc tematu. A pomyslodawca ? czyzby sadysto-masochista ?
1. "pan" lub "ty" ?
taki zwyczaj i koniec. Te typy tak maja .. Kiedy wejdziesz miedzy wrony ... A poza tym to jakos sympatyczniej brzmi - - po imieniu. Ale jak ktos nie chce .... po co go zmuszac.
2. Sruba ? IMHO temat dla teoretykow regatowcow. W normalnym "cruisingu" az takiego znaczenia chyba nie ma. Chyba, ze sie walczy o ulamki sekund na mecie. W przypadku wielu lodek wieksze opory wytwarzaja niedoskonalosci gladzi powierzchni lub zyjatka, ktore postanowily odpoczac troche na poszyciu. Czytalem gdzies o kims, kto wstrzymywal sie z wodowaniem swojego nowo odremontowanego jachtu , bo meczylo go pytanie : bukszpryt o 15 cm dluzszy? Efekt : stracil sezon.
kostka cukru dla trola : plywalem na jachcie z wolna sruba . przy przekraczaniu pewnej predkosci dawal sie slyszec szumo-zgrzyto-dzwiek obracajacej sie sruby. Slyszalem go wszedzie. Cichy, delikatny ale jednak skutecznie wsrubowywowujacy sie w ucho. Stan choc oporowo korzystniejszy ( tak mysle) zamienial sie w zmniejszony "resurs" lozysk i uszczelnien.
pozdrowienia
--
Wojtek Różański ber
ber...@data.pl
********"Ludzie winia za wszystko okolicznosci. Ci, ktorym na tym swiecie sie powodzi ,wstaja rano i szukaja takich okolicznosci, jakie sa im na reke.
Jesli ich nie znajduja, sami je tworza" ***** G.B.Shaw ********


Grzegorz P. Świderski

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 11:45:314.01.2002
do
Pan Wojtek Rozanski napisal:


> Czyzby kolejne, jak ktos to powiedzial karmienie trola ?
> :-))))))))))

Czy karmienie trola to to samo co sranie w banie?

> Dyskusja przekracza wartosc tematu.

Kazda dyskusja jest wiecej warta niz temat. A niektorych
tematow nie ma bez dyskusji.

> A pomyslodawca ? czyzby sadysto-masochista ?

A niby dlaczego?


> 1. "pan" lub "ty" ? taki zwyczaj i koniec.

No wlasnie. W zwyczaju jest wypic przy przejsciu na "Ty".
Piekny zwyczaj.

> Te typy tak maja .. Kiedy wejdziesz miedzy wrony ...

Ja miedzy zadne wrony nie wchodzilem.

> A poza tym to jakos sympatyczniej brzmi - - po imieniu.

Tak jest. Jak kogos znamy to sympatycznie jest mowic mu

po imieniu.

> Ale jak ktos nie chce .... po co go zmuszac.

No wlasnie. To jest dobra zasada.

Zauwazylem, ze tacy amerykanscy luzacy, ktorzy
wszystkim mowia na "Ty", to maja z tym jakies kompleksy.
Jak sie do nich zwracac normalnie, czyli na "Pan/Pani", to
zamiast zwyczajnie zaproponowac przejscie na "Ty" (co
zawsze moze byc okazja do wypicia - a tego nigdy zadosc)
to zaraz maja pretensje, dziwia sie i zadaja od innych by
sie dostosowali do nich. To gdzie ten luz przy takiej
nietolerancji?

> 2. Sruba ? IMHO temat dla teoretykow regatowcow.

Tak jest. I dlatego ciekawy, bo zwykli zeglarze maja wiele
teorii na ten temat, rozne zdania i rozne intuicje. Tak mi
wynika z praktyki badania problemu metodami
socjologicznymi.

To jest tak jak z tym wezlem prostym i babskim - jak
nie-zeglarzowi dac do zwiazania dwie liny, to przewaznie
zrobi babski. I wiekszosc takich roznych zeglarskich regul,
to sa reguly sprzeczne z intuicja. Ze sruba jest podobnie -
wiekszosc tych, ktorzy nie mieli do czynienia z problemem
odpowiada, ze luzna sruba daje mniejszy opor. A
nie-zeglarz, ktorego wzieto na zeglowanie, a nie
wytlumaczono teorii, zawsze stwierdzi, ze w bajdewindzie
plywa sie najszybciej (co oczywiscie czasem bywa
prawdziwe). Itd...

Moja teza brzmi: zeglarstwo jest nieintuicyjne. Kto sie z
tym nie zgadza?

> W normalnym "cruisingu" az takiego znaczenia chyba nie
> ma. Chyba, ze sie walczy o ulamki sekund na mecie. W
> przypadku wielu lodek wieksze opory wytwarzaja
> niedoskonalosci gladzi powierzchni lub zyjatka, ktore
> postanowily odpoczac troche na poszyciu.

Zgoda. Ale to samo mozna by powiedziec o kazdym drobiazgu:
czy bom jest wyzej czy nizej ma znaczenie, ale czy warte
zachodu? Szczegolnie, ze jak jest nizej to latwiej dostac
w leb. A czy mamy prowadnice szotow, czy stala kipe, to tez
duzego znaczenia nie ma - prowadnica trzeba manipulowac, a
to klopot. Obciagacz bomu tez daje troszke wieksza
predkosc przy pelnych, ale czy na tyle duza, ze warto sie
tym przejmowac? itd... W ten sposob przy plywaniu
turystycznym moglibysmy po troszeczku zredukowac wszystkie
elementy zeglarstwa i przejsc calkowicie na
motorowodniactwo.

Ale z grugiej strony turystyczne plywania srodladowe sa
powaznym dylematem dla zeglarza, ktory lubi plywac szybko.
Na szybkiej lodce mozna w tydzien przeplynac cale WJM. No
i co dalej robic? Pojechac do Finlandii, czy na morze?

Dlatego na Mazurach warto znac rozne takie metody na
spowolnianie plywania - zastosowane wszystkie razem dadza
efekt: srube trzymac w wodzie i puscic luzno, bom miec
wysoko, obciagacz bomu zdemontowac, kadluba ponizej linii
wodnej nie czyscic itd...


> Czytalem gdzies o kims, kto wstrzymywal sie z wodowaniem
> swojego nowo odremontowanego jachtu , bo meczylo go
> pytanie : bukszpryt o 15 cm dluzszy? Efekt : stracil
> sezon.

Nie mogl o tym myslec na wodzie?


> kostka cukru dla trola : plywalem na jachcie z wolna
> sruba . przy przekraczaniu pewnej predkosci dawal sie
> slyszec szumo-zgrzyto-dzwiek obracajacej sie sruby.
> Slyszalem go wszedzie. Cichy, delikatny ale jednak
> skutecznie wsrubowywowujacy sie w ucho. Stan choc
> oporowo korzystniejszy ( tak mysle)

No i to jest blad. Luzno krecaca sie sruba stawia wieksze
opory, co juz bylo wyjasnione. Problem tylko w
uzasadnieniu. Potrafi Pan jakkolwiek uzasadnic, ze luzna
sruba daje mniejsze opory?

> zamienial sie w zmniejszony "resurs" lozysk i uszczelnien.

No to zablokowanie sruby jest nie tylko oporowo
korzystniejsze, ale i milsze dla ucha i lepsze dla lozysk. Ten
przyklad pokazuje, ze czasem zamiast intuicji przydatne
bywaja rozne sluchowe fobie. Zeglarski laik z taka fobia
moze stac sie dobrym regatowcem bez studiowania teorii,
bo zacznie likwidowac rozne telepania, wibracje, swisty
itp... regulujac lodke tak, ze bedzie plynac optymalnie.

U mnie na lodce jest tak, ze przy pewnej sredniej predkosci
zaczyna wibrowac miecz. Czy to pomaga czy przeszkadza?



Pozdrawiam,
Grzegorz P. Swiderski, http://www.datapolis.pl/grzes/

Warszawa, piatek, 4 stycznia 2002

ber

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 12:14:594.01.2002
do
> U mnie na lodce jest tak, ze przy pewnej sredniej predkosci
> zaczyna wibrowac miecz. Czy to pomaga czy przeszkadza?

U mnie, prosze Pana, to nie ma zadnego zwiazku z predkoscia. Czasem, przyznaje, bywa ze i na lodce.:-))))))))))))))))))
Sorry , ale nie moglem sie powstrzymac.

Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 12:55:524.01.2002
do
Pan Wojtek Rozanski napisal:

> > U mnie na lodce jest tak, ze przy pewnej sredniej

> > predkosci zaczyna wibrowac miecz. Czy to pomaga czy

> > przeszkadza?

>

> U mnie, prosze Pana, to nie ma zadnego zwiazku z

> predkoscia. Czasem, przyznaje, bywa ze i na

> lodce.:-))))))))))))))))))

> Sorry , ale nie moglem sie powstrzymac.

Wiedzialem, ze taka bedzie reakcja. A i tak poprawilem, bo

poczatkowo napisalem tak: "Ja na mojej lodce mam tak, ze

przy pewnej sredniej predkosci zaczyna mi wibrowac miecz".

To sa zalety posiadania wlasnej lodki - zaczynam sie z nia

tak utozsamiac, ze nie odrozniam siebie od lodki.

Byla kiedys taka zeglarska piosenka aluzyjna, ktora

konczyla sie cos w tym stylu, zeby nie zapominac o

zakladaniu kapoka. Kto pamieta ta piosenke?

Igor Wawrzyniak

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 13:13:254.01.2002
do
Dnia Fri, 4 Jan 2002 17:45:31 +0100,
Grzegorz P Świderski <grze...@datapolis.pl> Napisał(a):
> Pan Wojtek Rozanski napisal:
^^^^^

>> Czyzby kolejne, jak ktos to powiedzial karmienie trola ?
>> :-))))))))))
>
> Czy karmienie trola to to samo co sranie w banie?

Raczej to samo, co rzucanie grochem o sciane.

>> Dyskusja przekracza wartosc tematu.
>
> Kazda dyskusja jest wiecej warta niz temat.

Dyskusja na temat federalnych rezerw zlota USA? :)

>> 1. "pan" lub "ty" ? taki zwyczaj i koniec.
>
> No wlasnie. W zwyczaju jest wypic przy przejsciu na "Ty".
> Piekny zwyczaj.

Dobra, wiemy juz, ze jestes konserwatysta, ale bez przesady.

> Zauwazylem, ze tacy amerykanscy luzacy, ktorzy
> wszystkim mowia na "Ty", to maja z tym jakies kompleksy.

Kompleksy to maja ludzie, ktorzy koniecznie chca, zeby sie
wszyscy do nich zwracali per pan. Najlepiej jeszcze z tytulem
naukowym lub innym odpowiednim.

Poza tym _tak_jest_po_prostu_przyjete_. Taki zwyczaj. Na
jachcie sie nie gwizdze, a na newsach nie zwraca do innych
per pan. Upierajac sie przy tym, az sie prosisz o
dopisanie do killfile.

> Na szybkiej lodce mozna w tydzien przeplynac cale WJM. No
> i co dalej robic?

[...]


> Dlatego na Mazurach warto znac rozne takie metody na
> spowolnianie plywania

ROTFL
Jeszcze nie widzialem, zeby ktos sie martwil, ze plywa zbyt
szybko.

--
Igor Wawrzyniak | ig...@igorw.prv.pl
"God, root, what's the difference?" - User Friendly 11.11.1998

G.Firlik

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 13:29:064.01.2002
do
Użytkownik "Grzegorz P. Świderski" napisał:

> No wlasnie. W zwyczaju jest wypic przy przejsciu na "Ty".
> Piekny zwyczaj.

Zaczynam odnosic wrazenie, ze Panu zalezy po prostu na wypiciu z cala grupa
:)))))
Osobiscie nie mam nic przeciwko.

Pozdrawiam,

(tez) Grzesiek


Kudłaty

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 13:26:344.01.2002
do

Użytkownik "Grzegorz P. Swiderski" <grze...@datapolis.pl> napisał w
wiadomości news:a14prs$65e$1...@news.onet.pl...
>
[dużo enterów]

Czy można Pana prosić o odblokowanie klawisza [enter], gdyż utrudnia to
strasznie czytanie Pana postów.

Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 16:13:074.01.2002
do
Pan Grzesiek napisal:


> Zaczynam odnosic wrazenie, ze Panu zalezy po prostu na
> wypiciu z cala grupa )))))

To tez.

> Osobiscie nie mam nic przeciwko.

No to postawie nastepna teze: kultura zeglarska w Polsce,
to najpelniejsze przedluzenie kultury sarmackiej.
Zaznaczam, ze ja stawiam tezy do dyskusji. Wymyslam je na
poczekaniu i nie jestem jakos specjalnie do nich
przywiazany. Wole jak ktos sie ze mna nie zgadza niz jak
sie zgadza. Tylko niezgoda powinna byc jakos
uargumentowana.

Sprobuje scharakteryzowac Sarmate, a potem zastanowmy sie
czy wykazuje on podobienstwa do wspolczesnego zeglarza.

Sarmata to: Polak, tradycyjny katolik, patriota, skrajnie
przywiazany do wolnosci osobistej, wyposazony w
staropolska fantazje, gdy wsiada na konia, trzyma sie
dumnie, innym stara sie pokazac jako ktos lepszy,
mozniejszy, wyzej postawiony, jest hojny, rozrzutny, bawi
sie i pije na calego, goscinny, szarmancki dla dam,
warchol, odwazny, krzykacz sejmowy, mezny, przywiazany
do ziemi, sklonny do zatargow z sasiadami i zajazdow,
przewyzsza oglada, gestem i poswieceniem dla
Rzeczypospolitej chamow i prostakow, przywiazany do
swojego szlacheckiego pochodzenia, dumny ze Zlotej
Wolnosci panujacej w Rzeczpospolitej. Sarmata powinien
byc gruby, duzo pic trunkow niskoprocentowych, duzo jesc i
miec szabelke przy boku. Starodawne powiedzenie: "pijany
jak Polak" oznacza czlowieka, ktory duzo wypil, a mimo to
potrafi sprawnie sie poruszac, trzezwo myslec i sensownie
sie wypowiadac, czyli czlowieka z silna glowa. Sarmata
musi pic duzo, ale sie nie upija. Podstawowe napoje jakie
pije to piwo, miod i gorzalka. W czasie biesiad
obowiazkowe jest wznoszenie toastow za zdrowie
biesiadnikow, przepijanie do innych, glosne spiewanie
piesni biesiadnych, a pijanstwo musi byc zorganizowane z
jakiejs okazji. Prawdziwy Sarmata pije do switu, wsiada na
kon, przejezdza mile, wraca i zaczyna pijatyke od nowa i
dlatego biesiady trwaja po kilka dni.

Czy nie widac w tym wiele podobienstw do kultury
zeglarskiej? Zamiast konia podstawiamy zaglowke, za piesni
biesiadne szanty, za szable noz zeglarski i juz mamy
typowego polskiego zeglarza. Przywiazanie do lodek i ich
pielegnowanie jest podobne do stosunku Sarmatow do swoich
koni. Umilowanie wolnosci, szybkiej jazdy, duma,
swiadomosc przynaleznosci do elity, zdolnosc do ryzyka,
fantazja, sklonnosc do wieczornego biesiadowania i
choralnego spiewania, mocna glowa do trunkow, przywiazanie
do symboli i specyficznych zasad - wszystko to sa cechy
zeglarza i Sarmaty. Czyz nie?

Rudolf Wasilewski

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 16:03:364.01.2002
do
No to zablokowanie sruby jest nie tylko oporowo
> korzystniejsze, ale i milsze dla ucha i lepsze dla lozysk.

jeżeli jako korzystne rozumiemy większe opory (do przyjęcia, ale brzmi to
wręcz komunistycznie!)

Ten
> przyklad pokazuje, ze czasem zamiast intuicji przydatne
> bywaja rozne sluchowe fobie. Zeglarski laik z taka fobia
> moze stac sie dobrym regatowcem bez studiowania teorii,
> bo zacznie likwidowac rozne telepania, wibracje, swisty
> itp... regulujac lodke tak, ze bedzie plynac optymalnie.

fobia- to zazwyczaj rodzaj zaburzeń - które nie zastąpią intuicji (w
żeglarstwie dostępnej głównie dzieciom wychowanym na wodzie i kilku promilom
populacji zaczynających żeglowanie w wieku kilkunastu lat lub starszych);
Dobrze jeżeli jest podparta (lub zastąpiona) umiejętnościami teorią i nauką.
Prawicowość nie musi oznaczać ignorancji -chociaż ostatnio to się zdarza
często...

> U mnie na lodce jest tak, ze przy pewnej sredniej predkosci
> zaczyna wibrowac miecz. Czy to pomaga czy przeszkadza?
>

To....występuje. Przyczyną są wiry Karmana, które powyżej pewnej prędkości
(liczby Re-o której było wcześniej...) odrywają się naprzemian z obu
powierzchni (nawietrznej i zawietrznej). Eliminowanie zjawiska to działania
pośrednie:
-zmiana częstotliwości drgań własnych poprzez zmianę geometrii, lub rozkładu
mas miecza,
-ograniczenie luzu w skrzynce mieczowej,
-zastosowanie do miecza i skrzyni materiałów (np wypełnień tłumiących
drgania)

PZDR-Rudek

P.S.Namawiam Cie do przejścia na Ty - jak prawdziwego żeglarza... Nie mam
zwyczaju i potrzeby używać do tego alkoholu... a mogę Ci to zaproponować
jako człowiek odrobinę starszy i z trochę większą praktyką żeglarską ...


Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 16:45:114.01.2002
do
Pan Rudolf Wasilewski napisał:

> > No to zablokowanie sruby jest nie tylko oporowo
> > korzystniejsze, ale i milsze dla ucha i lepsze dla
> > lozysk.
>
> jeżeli jako korzystne rozumiemy większe opory (do
> przyjęcia, ale brzmi to wręcz komunistycznie!)

Przecież już padła prawidłowa odpowiedź na moje pytanie!
Luźna śruba stawia większe opory. A więc lepiej
zablokować: będzie szybciej, ciszej i łożyska się nie będą
zużywać. A jak Pan uważa inaczej to proszę o uzasadnienie.
Ja zbieram uzasadnienia i wszystko mi jedno czy
uzasadnienia dobrej, czy złej, odpowiedzi. Uzasadnienie
fałszywej odpowiedzi też jest ciekawe i proszę śmiało je
przedstawić.

> > Ten przyklad pokazuje, ze czasem zamiast intuicji
> > przydatne bywaja rozne sluchowe fobie. Zeglarski laik
> > z taka fobia moze stac sie dobrym regatowcem bez
> > studiowania teorii, bo zacznie likwidowac rozne
> > telepania, wibracje, swisty itp... regulujac lodke
> > tak, ze bedzie plynac optymalnie.
>
> fobia- to zazwyczaj rodzaj zaburzeń - które nie zastąpią
> intuicji

To był tylko taki mój luźno rzucony pomysł. Z intuicją by
się zgadzał - wyeliminowanie wszelkich wibracji, świstów
czy telepań powinno raczej pomóc w pływaniu, czyż nie?

> (w żeglarstwie dostępnej głównie dzieciom wychowanym na
> wodzie i kilku promilom populacji zaczynających
> żeglowanie w wieku kilkunastu lat lub starszych);

No właśnie to jest ciekawe. Dlaczego człowiek żyjąc na
lądzie nabiera anty-żeglarskich intuicji?

> Dobrze jeżeli jest podparta (lub zastąpiona)
> umiejętnościami teorią i nauką.

Oczywiście.

> Prawicowość

Ja nic w tym kontekście o prawicowości nie pisałem.

> nie musi oznaczać ignorancji -chociaż ostatnio to
> się zdarza często...

Kiedy się zdarzyło? Czyżby uważał Pan, że mieliśmy w
Polsce przez ostatnie 80 lat jakieś prawicowe rządy?
Które to były?

> > U mnie na lodce jest tak, ze przy pewnej sredniej
> > predkosci zaczyna wibrowac miecz. Czy to pomaga czy
> > przeszkadza?
>
> To....występuje.

Ale chyba spowalnia, nie?

> Przyczyną są wiry Karmana, które powyżej pewnej prędkości
> (liczby Re-o której było wcześniej...) odrywają się
> naprzemian z obu powierzchni (nawietrznej i
> zawietrznej). Eliminowanie zjawiska to działania
> pośrednie:
> -zmiana częstotliwości drgań własnych poprzez zmianę
> geometrii, lub rozkładu mas miecza,
> -ograniczenie luzu w skrzynce mieczowej,
> -zastosowanie do miecza i skrzyni materiałów (np
> wypełnień tłumiących drgania)

Dziękuje za porady. Tylko, że mi się to wibrowanie podoba -
czuję jakby łódka ze mną gadała. Nie chcę jej tego
pozbawiać.

> P.S.Namawiam Cie do przejścia na Ty -

Ale ja Pana nie znam. Jak się poznamy i będę Pana odróżniał
od innych członków grupy, to chętnie przejdę na "Ty". A
Pan może się zwracać się do mnie i innych jak Pan chce -
to Pana problem.

> jak prawdziwego żeglarza...

Prawdziwi żeglarze przechodzą na "Ty" jak żeglują ze sobą.
Jak tylko kiedyś spotkamy się na jednej łódce to od razu
przejdziemy na "Ty".

> Nie mam zwyczaju i potrzeby używać do tego alkoholu...

No to może piwa? Piwo to nie alkohol.

> a mogę Ci to zaproponować jako człowiek odrobinę starszy
> i z trochę większą praktyką żeglarską ...

Ale ja tego nie wiem. Nie znam Pana wieku, ani praktyki
żeglarskiej.

Pozdrawiam,
Grzegorz P. Świderski, http://www.datapolis.pl/grzes/

Warszawa, piątek, 4 stycznia 2002

jasi...@poczta.onet.pl

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 17:18:304.01.2002
do
/ciach wszystko - razem z autorem

Szanowny Panie Grzegorzu.

Byłem cierpliwy.
Grupa była cierpliwa.
Sugestie zmiany zachowania były dość delikatne.
Nie pomogło.
Pozostaje Pan nadętym, koturnowym bufonem, uważającym, że może Pan wszystkich
pouczać, zwłaszcza w kwestii poglądów a także zwyczajów. Pańskie zachowanie w
stosunku do kapitana Rudolfa Wasilewskiego jest dla mnie nie do przyjęcia.
Istnieje coś takiego jak lista uczestników grupy, na której mógł Pan sprawdzić
kto zacz.
Zastanawiające jest dla mnie - po kiego czorta ktoś szuka kontaktu z grupą,
podkreślając wielokrotnie i z uporem że nie zamierza akceptować jej zwyczajów?

Z przykrością zawiadamiam, że trafił Pan do killfila. Jest to dla mnie pierwszy
tego rodzaju przypadek za dwa lata uczestnictwa w grupie.

Bez pozdrowień
Janusz Nedoma
kapitan jachtowy

Kudłaty

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 17:32:334.01.2002
do

Użytkownik <jasi...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:7bc2.000051...@newsgate.onet.pl...

> /ciach wszystko - razem z autorem
>
> Szanowny Panie Grzegorzu.
>
> Byłem cierpliwy.
> Grupa była cierpliwa.

<lalala>
Trzy razy mu mówiłem,
uprzejmie go prosiłem,
lecz krąbrność rozpierała go,
panować wciąż chciał nam,
więc dałem jemu PLONK,
co myśli sobie,
co myśli wredny typ,
panować wciąż chciał nam!
</lalala>

Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 18:25:274.01.2002
do
Pan kapitan jachtowy Janusz Nedoma napisał:

> (...)


> Pozostaje Pan nadętym, koturnowym bufonem, uważającym, że
> może Pan wszystkich pouczać, zwłaszcza w kwestii
> poglądów a także zwyczajów. Pańskie zachowanie w
> stosunku do kapitana Rudolfa Wasilewskiego jest dla mnie
> nie do przyjęcia.

> (...)


> Z przykrością zawiadamiam, że trafił Pan do killfila.
> Jest to dla mnie pierwszy tego rodzaju przypadek za dwa
> lata uczestnictwa w grupie.

Bardzo Pana przepraszam. Nie spodziewałem się, że wśród
żeglarzy napotkam tak wrażliwych i delikatnych
dyskutantów, których mogę nieopatrznie obrazić jakimś
swoim grubiaństwem. Jedyne usprawiedliwienie jakie mam, to
fakt, że jestem gruboskórny i słabo odbieram emocje
innych. Bardzo proszę o wybaczenie mi tego, że obraziłem
Pana kapitana Rudolfa Wasilewskiego.

Pozdrawiam,
Grzegorz P. Świderski, http://www.datapolis.pl/grzes/

Warszawa, sobota, 5 stycznia 2002


Igor Wawrzyniak

nieprzeczytany,
4 sty 2002, 19:34:194.01.2002
do
Dnia Sat, 5 Jan 2002 00:25:27 +0100,
Grzegorz P. Swiderski <grze...@datapolis.pl> Napisał(a):
> Bardzo Pana przepraszam.

*plonk*
Idz wreszcie do /dev/null z tym panem, tam miejsce wszystkich trolli.
Za pare dni beda cie czytac tylko ci, co maja czytniki nieobslugujace
killfile :)

RadekNet

nieprzeczytany,
5 sty 2002, 03:25:565.01.2002
do
Dnia 4 stycznia 2002, Igor Wawrzyniak napisal:

>> Dlatego na Mazurach warto znac rozne takie metody na
>> spowolnianie plywania

IW> ROTFL
IW> Jeszcze nie widzialem, zeby ktos sie martwil, ze plywa zbyt
IW> szybko.

Plywales kiedys Kormoranem? A plywales kiedys moim Kormoranem? ;))
Dla zdrowia psychicznego sternikow Venusek itp. czesto sie nad
tym zastanawialem ;))))

Pozdr.
--
Radoslaw Wrodarczyk
www.klubvolvo.org.pl www.jachting.triger.com.pl
GSM + 48 604 310 627 GG 117176


--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.zeglarstwo

Rudolf Wasilewski

nieprzeczytany,
5 sty 2002, 04:44:155.01.2002
do
Panie Grzegorzu P.Świderski:
Pisałem do niego na priva, ale jak widać nic nie zrozumiał, chociaż głosi,
że jest prawicowcem. Nie zna fizyki elementarnej, a na postawione przez
siebie pytania sam udziela sobie satysfakcjonującej go odpowiedzi ignorując
tę szlachetną wiedzę . Niech zrozumie, że ta grupa dyskusyjna skupia
żeglarzy (nazwa jest w tej kwesti czytelna dla ludzi z podstawową wiedzą) ,
a nie opinie ignorantów o żeglarstwie do których się niestety zalicza...
Nie zgodzę się z jego tezą, że ważna jest dyskusja, a nie temat. Ważne jest
myślenie i szukanie prawdy w oparciu o doświadczenie, wiedzę, naukę i spory
merytoryczne ( a nie fobie ignoranta!). Wy Grzegorzu uprawiacie
erystykę...( pewna książeczka Shopenhauera to opisuje-ale to was Grzegorzu
nie dotyczy- potrzebna matura
do zrozumienia)

Szanuję Pana Janusza Korwin-Mikke jako konsekwentnego polityka,
świetnego brydżystę, co jest w Ojczyźnie rzadkością (również wśród
tzw."prawicy"). O wartości człowieka (niezależnie od przekonań, stanu
posiadactwa i pochodzenia) decydują jego czyny i umysł. O tym żeby
skutecznie żeglować nie decyduje napis na żaglu i bandera, ale właściwa,
umiejętna, skromna PRACA żaglem.

Jednakowoż na podstawie mojej oceny jego postów na naszej Grupie- niech
przekaże Twórcy Officyny Liberałów- że obecnie jest kiepskim nauczycielem
:-( i wychowawcą :-((( nad czym ubolewam, jako jeden z jego uczniów z lat
80-tych...

Mam nadzieję nie mieć więcej wątpliwej przyjemności spotkania was Panie
Grzegorzu gdziekolwiek.... i jeśli dobrze życzycie prawicy (to akurat
pozytyw)-nie chwalcie się swoimi przekonaniami- bo przypominacie mi Panie
Grzegorzu lewaka... na krórego zaglosują co najwyzej lepperysci!

PZDR-Rudek

P.S. Co do kwestii obrazania - nie odczuwam tego bo ignorant, którego
cierpliwie naprowadzałem na tory logicznego myślenia nie reprezentuje sobą
poziomu, przy którym jego obelgi ktoś mogłby traktować poważnie... (poza tym
chyba chory człowiek!). Ze wzgledow towarzyskich i bezpieczenstwa
(pozostałych) zalecam jemu zeglowanie samotne we własnym stawie z dala od
rzek...zapraszam Pana Panie Grzegorzu P.Świderski do killfila (z powodu
konsekwentnej głupoty i arogancji)


Jacek Kijewski

nieprzeczytany,
5 sty 2002, 06:22:295.01.2002
do
On 5 Jan 2002, Michal Jeczalik wrote:

> > *plonk*
> > Idz wreszcie do /dev/null z tym panem, tam miejsce wszystkich trolli.
> > Za pare dni beda cie czytac tylko ci, co maja czytniki nieobslugujace
> > killfile :)
>

> Eee, obejrzyj sobie jego WWW. On jest z tych, co to sie nazwajem księciami
> nazywają, więc 'Pan' jest i tak tylko dla pospólstwa. ;)

ciii... byl lewatywa na Bornholmie... widzial morze... w Nexo zrobil sobie
zdjecie z mina Drake, a przynajmniej Nelsona :))))

--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
**************************** Support Open Source: http://www.opensourcepl.org *

Grzegorz P. Swiderski

nieprzeczytany,
5 sty 2002, 17:10:035.01.2002
do
Pan Jaromir Rowinski napisal:

(...)
> > > Definitywnie zablokowana _stala_ (nie nastawna) sruba
> > > stawia mniejszy opor, podczas plywania. Choc przy
> > > "jachtowych" predkosciach ma to marginalne
> > > znaczenie.....
>
> > Prosze o uzasadnieni. Sama odpowiedz nie jest ciekawa.
>
> Hmm, ja przepraszam ze tak nieciekawie...:-))))

> Ale prawdziwie - przynajmniej w zakresie egzaminu lata
> temu zdanego z "Teori manewrowania statku". No i z
> praktycznych, z nudow przeprowdzanych cwiczen na
> koromysle 1000 BRT i 2x3500 KM plynacym w przelocie
> Baltyk - Adriatyk na jednej maszynie, z raz blokowanym a
> raz luzem puszczanym drugim walem.. .
>
> > Prosze przekonac tego, kto uwaza odwrotnie.
>
> A niech gosc sobie uwaza co chce, co mi tam :-)))))

A czy po ostatnich, jakze naladowanych emocjami,
odpowiedziach na moje pytanie, nie przyzna Pan, ze warto
jakos takiego goscia przekonac? Jakis tam sobie gosc, to
moze oczywiscie uwazac co chce. Ale jak ten gosc, to
wiekszosc aktywnych uczestnikow tej grupy, to chyba warto
go jakos przekonac, nieprawdaz?

Moze podalby Pan jakis cytat z tej "Teorii manewrowania
statku" i podal autora? Albo nazwiska jakichs swiadkow
tego przelotu Baltyk - Adriatyk?

Na wszelki wypadek, gdyby Pan tego nie odnalazl, to radze
Panu odwolac swoje twierdzenia, bo jesli nie, to zostanie
Pan uznany za stronnika kretyna i ignoranta i bedzie Pan
wyklety przez grupe.

Pozdrawiam,
Grzegorz P. Swiderski, http://www.datapolis.pl/grzes/

_PepeR_

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 16:37:306.01.2002
do
> Idz wreszcie do /dev/null z tym panem, tam miejsce wszystkich trolli.
Lapy precz od troli! To takie mile nie rozumiane przez nikogo zwierzatka.


Z pozdrowieniami i nowa sygnaturka na nowy rok,
--
------------------------------------------------------------------------------
Piotr '_PepeR_' Wojciechowski | "The trouble with being a god is that
ICQ: 37433665 GG: 484520 | you've got no one to pray to"
http://www.wsisiz.edu.pl/~peper | -- (Terry Pratchett, Small Gods)
------------------------------------------------------------------------------


Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 09:38:516.01.2002
do
RadekNet wrote:

> Plywales kiedys Kormoranem? A plywales kiedys moim Kormoranem? ;))
> Dla zdrowia psychicznego sternikow Venusek itp. czesto sie nad
> tym zastanawialem ;))))

Sterników wenusek powiadasz???

;-DDDDD

--
Pozdrawiam

Krzysztof "Meping" Chajęcki mep...@sail-ho.pl
http://sklep.sail-ho.pl - internetowy sklep żeglarski
http://www.sail-ho.pl - informacyjny portal żeglarski
GSM 604 183-614 ICQ 124393649

Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 09:42:086.01.2002
do
G.Firlik wrote:

> Użytkownik "Grzegorz P. Świderski" napisał:
>> No wlasnie. W zwyczaju jest wypic przy przejsciu na "Ty".
>> Piekny zwyczaj.
>
> Zaczynam odnosic wrazenie, ze Panu zalezy po prostu na wypiciu z cala
> grupa
> :)))))

Hem, ten tego..... tak sobie pomyslelem, ze biorac pod uwage stan w jakim
opuszczam czasami Klipra czy Zejmana, biorac pod uwage ile osob nowych sie
tam spotyka, to chyba by mnie nie wyniesli, tylko wymietli mopem, bo bym
sie rozpuscil..... ;->>>>

Jacek Kijewski

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 09:55:236.01.2002
do
On Sun, 6 Jan 2002, Krzysztof Chajęcki wrote:

> RadekNet wrote:
>
> > Plywales kiedys Kormoranem? A plywales kiedys moim Kormoranem? ;))
> > Dla zdrowia psychicznego sternikow Venusek itp. czesto sie nad
> > tym zastanawialem ;))))
>
> Sterników wenusek powiadasz???
>
> ;-DDDDD

co w koncu z testami Venuski?

Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 09:58:356.01.2002
do
A ja tak z innej beczki:

jasi...@poczta.onet.pl wrote:

> Janusz Nedoma
> kapitan jachtowy

Kurcze, Jasiek, nie chwaliles sie - graaaaaatulacje!!!

:-DDDDDDD

Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 10:02:056.01.2002
do
Grzegorz P. Swiderski wrote:

> Pan Jaromir Rowinski napisal:

"Pan" - Jaromir - ten czlowiek chyba celowo chce cie obrazic - moze chce
sie zapisac na reje do pary z Toba???

;-DDDD

> Na wszelki wypadek, gdyby Pan tego nie odnalazl, to radze
> Panu odwolac swoje twierdzenia, bo jesli nie, to zostanie

A niby dlaczego skoro sa one prawdziwe? (uzasadninie w innym poscie)


> Pan uznany za stronnika kretyna i ignoranta i bedzie Pan
> wyklety przez grupe.

Faktycznie, zawodowy oficer marynarki handlowej z pewnoscia jest ignorantem
i klamca, a poniewaz pisze tu od dawna i wiele osob zna go osobiscie, to
zostanie wyklety ;->>>>

P.S. Radze uwazac z takimi insynuacjami, bo narazasz sie na smiesznosc...
:-/

Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 10:50:196.01.2002
do
jasi...@poczta.onet.pl wrote:

> problem "ustawia" szybciej choć - przyznaję - mniej precyzyjnie. I w
> grunice rzeczy obu nam chodzi o to samo

i obydwaj mylicie sie jesli chodzi o uzasadnienie - sana teza, iz
zablokowana sruba stawia mniejszy opór wydaje sie sluszna.

nie jest prawda Jaśku to co napisales, sruba stawia taki sami opor jak sie
obraca i nie. Bylo by to prawda, gdyby byl to krazek metalu a nie sruba.
Uzasadniajac to tak jak to Wy robicie nalezy dojsc do wniskow przeciwnych:
prosty test: wez z klubowego magazynu silnik przyczepny i palcem popchnij
srube tak jakby palec byl struga wody: jak jest odblokowana, to sie podda,
prawda? Ergo, jak sruba sie obraca, to wieksza czesc wodu przeslizguje sie
miedzy łopatami i opor POWINIEN byc mniejszy. Zwlaszcza przy srubach trzy,
cztero-łopatowych o duzej powierzchni płatów, silnie skreconych. I nic tu
do rzeczy nie ma wektor sily zapobiegajacej obrotowi. On naprawde nie
odgrywa ŻADNEJ roli.

Jak napisalem, opór powinien byc mniejszy, ale nie jest Dlaczego?

Trzeba udsunac na bok sama mechanike, bo ona juz w wodzie wielu zgubila (w
tym nawet słynnego Newtona, ktory poproszony przez inzynierow nautycznych o
wyprowadzenie wzoru nasily skrecajace steru spapral go koncertowo) i
spojrzenie na problem od strony machaniki plynow (w tym wypadku
hydrodynamiki).

Nie da sie zaprzeczyc temu, ze kazda sruba jest zespołem platow
hydrodynamicznych, wirujacych wokół jednej osi, majacych na skutek ruchu
wirujacego wygenerowac sile ciagu do przodu lub do tylu. Jesli silnik nie
pracuje i sruba jest zablokowana, to co sie dzieje - sruba zachowuje sie
niemal jak plytka o pewnej powierzchni, a nawet lepiej, poniewaz ma
przeswity miedzy łopatami. Poniewaz jest zablokowana, kąt natarcia strug
wody na nie jest tak duzy, ze oderwanie strug od profilu nastepuje na
niemal na calej powiezchni platow (o ile nie na calej - nie prowadzilem
badan w basenie pomiarowym, ale poniewaz na MEiL-u wlasnie takowy powstaje,
to moze sie pokusze, bo nie slyszalem, aby ktos to robil wczesniej ;->>). A
co sie dzieje jak sruba zaczyna sie obracac? Zmienia sie kąt natarcia strug
wodnych na łopaty - lub tym przypadku profile hydrodynamiczne (co prawda
bardzo mocno niedoskonałe). Nie ma juz oderwania, przynajmniej w rejonie
krawedzi natarcia łopat, a mysle nawet, ze w przypadku srub mocno
skreconych oderwanie moze blyskawicznie zniknac na calej powierzchni.
Powstaje wiec HYDRODYNAMICZNA SILA NOSNA ktorej wypadkowa jest skierowana
DO TYLU. Przy bardzo sprawnych łożyskach (szybko obracajaca sie sruba) kat
natarcia strug wody bedzie tak maly, ze sila bedzie bardzo niewielka
(odpowiednik wyluzowanego zagla), zas przy bardzo mocno zatartych i bardzo
wolnych obrotach sruby jest szansa na zachowanie oderwania i niewytworzenie
sie tej siły. Nie wiem jednak do jakiej predkosci. Z pewnoscia zalezy to od
kąta nastawienia łopat.
That's all...... ;->

> Pozdrawiam serdecznie - Jasiek
> No dobra, ale teraz to już rzeczywiście włos dzielimy na ośmioro...

a co teraz powiesz? Chyba dolałem łyżke dziekciu....... ;-DDD

Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 11:09:016.01.2002
do
Jacek Kijewski wrote:

> co w koncu z testami Venuski?

No wiesz.... postepuja - ostatnio dostalem pozwolenie na sprawdzenie gatunku
betonu w zezie, ale czekam na powrot ekipy z Zaruskiego, celem stworzenia
komisji ekspertow..... ;-DDDD Potem pozosatanie sprawdzienie takielunku po
zrzuceniu zaglii, oblukanie podwodzia itd....

;-DDDD

Jacek Kijewski

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 12:21:236.01.2002
do
On Sun, 6 Jan 2002, Krzysztof Chajęcki wrote:

> Jacek Kijewski wrote:
>
> > co w koncu z testami Venuski?
>
> No wiesz.... postepuja - ostatnio dostalem pozwolenie na sprawdzenie gatunku
> betonu w zezie, ale czekam na powrot ekipy z Zaruskiego, celem stworzenia

Skad Venuska moze miec beton w zezie?

> komisji ekspertow..... ;-DDDD Potem pozosatanie sprawdzienie takielunku po
> zrzuceniu zaglii, oblukanie podwodzia itd....

Zrzucanie zagli, oblukanie podwozia to jest to... miejmy nadzieje, ze nie
bedzie to tak meczace, jak sciaganie przymarznietego gafla (obuzy nie
obudzili do zagli...) :)

_PepeR_

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 11:18:356.01.2002
do
Krzysztof Chajęcki wrote:

<cut>

>>Pan uznany za stronnika kretyna i ignoranta i bedzie Pan
>>wyklety przez grupe.
>>
>
> Faktycznie, zawodowy oficer marynarki handlowej z pewnoscia jest ignorantem
> i klamca, a poniewaz pisze tu od dawna i wiele osob zna go osobiscie, to
> zostanie wyklety ;->>>>
>
> P.S. Radze uwazac z takimi insynuacjami, bo narazasz sie na smiesznosc...
> :-/

Nie zapomnij o wykleciu i potepieniu

Krzysztof Chajęcki

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 15:24:196.01.2002
do
Jacek Kijewski wrote:

> Skad Venuska moze miec beton w zezie?

ja tam nie wiem, ale zdaje sie Wojtek Kasprzak twierdzil, ze byl uzywany
zamiast ołowiu na balast...... ;->>>>



>> komisji ekspertow..... ;-DDDD Potem pozosatanie sprawdzienie takielunku
>> po zrzuceniu zaglii, oblukanie podwodzia itd....
>
> Zrzucanie zagli, oblukanie podwozia to jest to... miejmy nadzieje, ze nie
> bedzie to tak meczace, jak sciaganie przymarznietego gafla (obuzy nie
> obudzili do zagli...) :)

no wiesz..... jakbys byl troche blizej, to moglbys dolaczyc do komisji, jak
ze w zrzucaniu i stawianiu zaglii masz najwieksze doswiadczenie z nas
wszystkich....... ;->>>> Chyba ze jadac na SIZ zabiezemy Venuske ze soba i
dokonomy testow w 3-miescie....

;-DDDDD

Jacek Kijewski

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 17:29:426.01.2002
do
On Sun, 6 Jan 2002, Krzysztof Chajęcki wrote:

> > Skad Venuska moze miec beton w zezie?
>
> ja tam nie wiem, ale zdaje sie Wojtek Kasprzak twierdzil, ze byl uzywany
> zamiast ołowiu na balast...... ;->>>>

no tak, ale skad TA Venuska moze miec tam beton? (przypomina mi sie dowcip
o Dziewicy Orleanskiej)

> >> komisji ekspertow..... ;-DDDD Potem pozosatanie sprawdzienie takielunku
> >> po zrzuceniu zaglii, oblukanie podwodzia itd....
> >
> > Zrzucanie zagli, oblukanie podwozia to jest to... miejmy nadzieje, ze nie
> > bedzie to tak meczace, jak sciaganie przymarznietego gafla (obuzy nie
> > obudzili do zagli...) :)
>
> no wiesz..... jakbys byl troche blizej, to moglbys dolaczyc do komisji, jak
> ze w zrzucaniu i stawianiu zaglii masz najwieksze doswiadczenie z nas
> wszystkich....... ;->>>> Chyba ze jadac na SIZ zabiezemy Venuske ze soba i
> dokonomy testow w 3-miescie....
>
> ;-DDDDD

mozna sprobowac ;))))

RadekNet

nieprzeczytany,
7 sty 2002, 03:21:577.01.2002
do
Dnia 6 stycznia 2002, Krzysztof Chajęcki napisal:

>> Plywales kiedys Kormoranem? A plywales kiedys moim Kormoranem? ;))
>> Dla zdrowia psychicznego sternikow Venusek itp. czesto sie nad
>> tym zastanawialem ;))))

KC> Sterników wenusek powiadasz???

KC> ;-DDDDD

Wlasnie :) 15 metrow zagla na Kormoranie robily z niego
bolida hehehe ;) Venuski wyprzedazaly nas tylko przy duzym
zaangazowaniu jej sternika w zeglowanie.

Mialem taka przygode (ale nie z Venuska):
poznalismy ludzi z SYCu na ElBimbo w Wegorzewie. Mielismy razem
plynac do Ogonek. Wialo zdrowo, ale my oczywiscie pod full zaglami.
Po jakims czasie stracilismy sie z oczu.
Po jakims tam czasie dochodzimy juz do tych Ogonek i,
przeswiadczeni, ze jestesmy w tyle, szukamy kolegow. I nie ma!
Przyszli jakas godzine po nas...
W drodze do Rucianego wiele razy sie potwierdzilo, ze jestesmy
szybsi.

ps
Procz wiekszych zagli mial wieksza powiezchnie b.oporu, ale i tak
dryfowal niezle ;) co nie zmienia faktu, ze chodzilo toto ladnie :)

DHN

nieprzeczytany,
6 sty 2002, 11:33:326.01.2002
do
"...Miecz klar do spuszczenia..."
;-))
jc
Odpowiedz wszystkim
Odpowiedz autorowi
Przekaż dalej
Nowe wiadomości: 0