Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Odbijacze na burtach.

256 views
Skip to first unread message

IGNAC

unread,
Nov 3, 1998, 3:00:00 AM11/3/98
to
Odbijacze

Gdy zaczynalem nauke zeglarstwa, bylo to moze piec, szesc lat temu,
spotykalo sie piekne, zadbane jachty, bez wywieszonych na burtach bomb
neutronowych. Jednak teraz sytuacja sie zmienila, prosze tylko wyjsc latem
na keje, to od razu widac piekne, bialutkie Tanga i Sportiny pod zaglami z
niebieskimi, czerwonymi, pomaranczowymi, zielonymi, czarnymi, zóltymi,
sraczkowatymi, bialymi i Neptun wie jeszcze z jakimi ODBIJACZAMI. Gdyby tak
czlowiek pomyslal to ma to jakis ukryty sens, ale który dzieciol wskaze mi
jaki, bo ja sie dopatrzylem jednego. Przydaje on sie dla krawaciarzy, a to
dlatego bo jak oni wchodza do portów to wszystkie jachty sa wtedy ich.
Smieszniejsze sa, tez czesto spotykane tzw. samochody, czyli jachty z
kolami. Czyz nie slicznie wyglada DZ z opona od malucha, czy orion z
ogumieniem GOOD.... . Chcialbym sie dowiedziec czy na obozach i kursach
zeglarskich ucza tej tajemnej sztuki, a moze to tylko niechlujstwo i brak
kultury. Zawsze myslalem, ze odbijacze sluza do ochrony burty w porcie. Ale
teraz sie gleboko zastanawiam moze ja sie myle, przeciez wiekszosc to
praktykuje i to ja jestem taki zacofany.

P.S. Ludzie moze wy nie macie miejsca na tym Zegrzu (150 jachtów na metr
kwadratowy), ale na mazurach jest troche wody i nie trzeba wykorzystywac
broni masowego razenia, aby sobie troche poplywac (oprócz Mikolajek).

IGI

To i inne rzeczy znajdziesz na mojej stronie www.free.com.pl/ignacy .

Adam Stolarczyk

unread,
Nov 3, 1998, 3:00:00 AM11/3/98
to
Dnia Tue, 3 Nov 1998 20:51:56 +0100, obywatel(ka) "IGNAC"
<ign...@kki.net.pl> zeznal(a):

>Jednak teraz sytuacja sie zmienila, prosze tylko wyjsc latem
>na keje, to od razu widac piekne, bialutkie Tanga i Sportiny pod zaglami z
>niebieskimi, czerwonymi, pomaranczowymi, zielonymi, czarnymi, zóltymi,
>sraczkowatymi, bialymi i Neptun wie jeszcze z jakimi ODBIJACZAMI. Gdyby tak
>czlowiek pomyslal to ma to jakis ukryty sens, ale który dzieciol wskaze mi
>jaki, bo ja sie dopatrzylem jednego.

1. Mniejsze ryzyko porysowania lsniacyh burt ;->
2. Czasem kiedy patrze jak niektorzy plywaja, to sie ciesze, ze maja
wywieszone odijacze ;->>>

A tak powazniej to jest to zwykle niechlujstwo i niedbalstwo.
I wystawia jednoznaczne swiadectwo prowadzacemu jacht i zalodze.

>Smieszniejsze sa, tez czesto spotykane tzw. samochody, czyli jachty z
>kolami. Czyz nie slicznie wyglada DZ z opona od malucha, czy orion z
>ogumieniem GOOD.... .

;-))))
Chociaz swoja droga takie odbijacze sa dosc skuteczne.
W tym sezonie stojac w Katach Rybackich wiele bym dal za oponke... ;-)

> Chcialbym sie dowiedziec czy na obozach i kursach
> zeglarskich ucza tej tajemnej sztuki,

Najczesciej nie zwracaja na to uwagi... niestety...

> a moze to tylko niechlujstwo i brak kultury.

Niechlujstwo. Z kultura nie ma to nic wiele wspolnego.
Chociaz byc moze sa tacy co nie wiedza, ze odbijace sie zdejmuje...

>P.S. Ludzie moze wy nie macie miejsca na tym Zegrzu (150 jachtów na metr
>kwadratowy), ale na mazurach jest troche wody i nie trzeba wykorzystywac
>broni masowego razenia, aby sobie troche poplywac (oprócz Mikolajek).

Prawde poweidziawszy to na Beldanach w sezonie jest wiecej jachtow na
metr kw. nie na Zegrzu ;-)

Pozdrawiam,

P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
przeciwnikow...
--
===> Stormy - Adam Stolarczyk sto...@virgo.gik.pw.edu.pl <===
===> Strona o zeglastwie: http://virgo.gik.pw.edu.pl/~stormy/ <===
=> FAQ pl.rec.zeglarstwo: http://virgo.gik.pw.edu.pl/~stormy/faq/ <=
I haven't lost my mind. It's just CRC error.

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 3, 1998, 3:00:00 AM11/3/98
to
Hej,

W skrocie bo musze kurde isc spac wreszcie -- sytuacja na nie pomne
juz jakim kanale. Idziemy sobie na silniku, nagle goscie z tylu
"sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.
A insza inszosc, ze od tej przygody, to ja zupelnie bezinteresownie
przy takim manewrze "letko" wbije bosak w ichniejsza burte. Ot tak...

milego dnia zycze
hej
--
Maciej "MACiAS" Pilichowski
http://www.torun.pdi.net/~macias/
(+48) (0-56) 66-10-242

Michał Klawon

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
> przeciwnikow...

Plastikowe PET-y sa swietne do wozenia wodki i i nnych trunkow :))) po
prostu nie tona po wypadnieciu za burte :))))
Sprawdzone!!!!

mik

Jacek Kijewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Tue, 3 Nov 1998, IGNAC wrote:

> ogumieniem GOOD.... . Chcialbym sie dowiedziec czy na obozach i kursach
> zeglarskich ucza tej tajemnej sztuki, a moze to tylko niechlujstwo i brak
> kultury. Zawsze myslalem, ze odbijacze sluza do ochrony burty w porcie. Ale
> teraz sie gleboko zastanawiam moze ja sie myle, przeciez wiekszosc to
> praktykuje i to ja jestem taki zacofany.

Plywanie z odbijaczami to kompletna zenada. Sprzeczne z obyczajami etc.
Ogolnie odbijacze w drodze powinny lezec w bakistach. Chyba, ze ktos
bardzo chce - jego prawo. Ale niech sie potem nie dziwi, ze mu powiedza
per czuwaj :)

--
*******************************************************************************
Jacek Kijewski, ja...@qna.softomat.com.pl (zajrzyj tez www.softomat.com.pl)
Kazda dostatecznie rozwinieta technologia
niczym szczegolnym nie rozni sie od magii
*******************************************************************************


Jacek Kijewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to sto...@itp.net.pl
On Tue, 3 Nov 1998, Adam Stolarczyk wrote:

> ;-))))
> Chociaz swoja droga takie odbijacze sa dosc skuteczne.
> W tym sezonie stojac w Katach Rybackich wiele bym dal za oponke... ;-)

Bo zes, uosiu jeden, stanal w gumowskim porcie. 200 metrow dalej jest taki
mily, malutki porcik w trzcinach, schowany, kibel, prysznic i oplaty (3
zl) kasuje taka mila, mloda pani. A cumuje sie do plywajacego kesonu,
wystarczy wtedy zwykly odbijacz. I nikt nie patrzy w karty etc.

> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
> przeciwnikow...

Mnie np.

Jacek Kijewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Tue, 3 Nov 1998, Maciej MACiAS Pilichowski wrote:

> "sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
> Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.

Na takich woze debowa, osmiokatna pale debowa z napisem pala - dlugosc ok.
80 cm. Na taki okrzyk rzucam sie z pala i krzycze: dobra, ja was tez! I
okazuje sie, ze wcale nie musza walnac. A swoja droga, skad sie tacy
biora? Zamiast poprosic o pomoc, to: troche was walniemy....

Irek Grabowski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
IGNAC wrote:

> Odbijacze
> ......

Wydaje mi sie ze temat byl walkowany. Ogolnie wszystkim nawet przecietnym
zeglarzom wiadomo ze w normalnej zegludze NIE plywa sie z odbijaczami na
burtach i to nie tylko ze wzgledow estetycznych i dla jakiejs tam zasady, czy
etykiety. I ucza tego na kursach. A ze ludzie plywaja z odbijaczami....., oby
tylko to bylo oznaka ich cieniactwa (czsami tez sie czlowiekowi zapomni).
Inaczej jest oczywiscie na kanalach o ktorych pisal MACiAS, tam, zwlaszcza na
kanalach mazurskich warto miec odbijacz na burcie i to na kazdej. A i jeszcze
jeden pod reka. Bosak te mozna miec, ale nie do wbijania w burte(coraz wiecej
takich nerwowcow).Pozdrowienia
Irek G.


Irek Grabowski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
Maciej MACiAS Pilichowski wrote:

> . Idziemy sobie na silniku, nagle goscie z tylu

> "sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
> Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.

> A insza inszosc, ze od tej przygody, to ja zupelnie bezinteresownie
> przy takim manewrze "letko" wbije bosak w ichniejsza burte. Ot tak...

Zawsze jestes taki agresywny?. Jasne, ze sie mozna wpienic, ale zeby
zaraz bosakiem.
Gdyby na naszych kochanych Mazurach i nie tylko wszyscy walili bosakami,
to ilosc plwajacych jednookich zwiekszylaby sie radykalnie.
Poplyn na Christianso, pozycz armate i nikt cie wiecej nie walnie, a jak
walnie to nie przezyje.
Wiecej spokoju. Mnie plywanie przewaznie wycisza, czasami az sie sam
sobie dziwie.
I Tobie tez tego zycze i milego dnai oczywiscie
Irek G.

Tomek Szewczyk

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to

Adam Stolarczyk napisał(a) w wiadomości: <36416fa2...@news.tpnet.pl>...

>
>1. Mniejsze ryzyko porysowania lsniacyh burt ;->
Moze z powodu braku wiedzy myslą ze odbijacze w czasie zeglugi slużą do
odbijania fal, dzieki czemu jacht plynie szybciej, stabilniej a burty się
nie rysują przy spotkaniu z woda? -O

>A tak powazniej to jest to zwykle niechlujstwo i niedbalstwo.
>I wystawia jednoznaczne swiadectwo prowadzacemu jacht i zalodze.

>> Chcialbym sie dowiedziec czy na obozach i kursach


>> zeglarskich ucza tej tajemnej sztuki,

Byc moze na kursach na Solinie->

>P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
>przeciwnikow...

Od czasu kiedy po przyjezdzie na WJM nie zastalem odbijaczy na burtach,
jesli zostawiam lodke przy kei lub na bojce na dlużej zawsze zakladam PET-y.
Wygladaja okropnie ale spelniaja swoje zadanie i nie znajduja amatorow.

Tomek

Irek Grabowski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to

Jacek Kijewski wrote:

> On Tue, 3 Nov 1998, Maciej MACiAS Pilichowski wrote:
>

> > "sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
> > Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.
>

> Na takich woze debowa, osmiokatna pale debowa z napisem pala - dlugosc ok.
> 80 cm. Na taki okrzyk rzucam sie z pala i krzycze: dobra, ja was tez!

A opaske na rekawie i skorzane krotkie spodenki tez masz na sobie? i tyrolski
kapelusik oczywiscie.A lodeczka nie nazywa sie Bismarck przypadkiem?

> I
> okazuje sie, ze wcale nie musza walnac

Choc nie zawsze

> . A swoja droga, skad sie tacy
> biora? Zamiast poprosic o pomoc, to: troche was walniemy....
>

Tu sie musze z toba zgodzic, chociaz te spodenki opaska i pala z napisem "pala"
musza wszystkich troche oniesmielac.
Pozdrawiam
Irek G.


Jacek Kijewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Irek Grabowski wrote:

> Jacek Kijewski wrote:
>
> > On Tue, 3 Nov 1998, Maciej MACiAS Pilichowski wrote:
> >
> > > "sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
> > > Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.
> >
> > Na takich woze debowa, osmiokatna pale debowa z napisem pala - dlugosc ok.
> > 80 cm. Na taki okrzyk rzucam sie z pala i krzycze: dobra, ja was tez!
>
> A opaske na rekawie i skorzane krotkie spodenki tez masz na sobie? i tyrolski
> kapelusik oczywiscie.A lodeczka nie nazywa sie Bismarck przypadkiem?

Pale odziedziczylem po poprzedniku. A spodenek i kapelusza niestety nie
:((( A lodka nazywa sie Zefirek. BTW: jezeli mam wybierac, to moze
Gneisenau?

> > I
> > okazuje sie, ze wcale nie musza walnac
>
> Choc nie zawsze

Czekaj! Co znaczy - sorry, walniemy was! Tzn. ja bede mial urwany reling
albo obtluczona burte, bo ktos jest glupi cwok i manewrowac nie umie? No
to juz jego problem, swoja lodke moze rozbic o cokolwiek, ale od mojej
wara. Owszem, czasem sie zdarzy. Wtedy wola sie "pomozcie", a potem
przychodzi z flacha i gesto przeprasza. Takie "sorry, walniemy was" to
najgorsze buractwo, jakie na wodzie moze sie zdarzyc. Etykieta zeglarska
nie przewiduje nawet takich zachowan. Pale mam faktycznie i zdarzylo sie
pare razy powywijac nia - zwlaszcza na regatach, jak "w bitewnym zapale"
niektorzy co mniej znajacy przepisy regatowe wpadaja w tlum, odpychaja sie
od burt itd.

Natomiast nie rozumiem, ze ktos moze sobie zawolac - troche was walne.
Troche dziecko przejade, troche mieszkanie zaleje... O tempora, o mores, o
k..wa...

Oto efekt "szkolen i patentow" zamiast wychowania i tradycji...



> > . A swoja droga, skad sie tacy
> > biora? Zamiast poprosic o pomoc, to: troche was walniemy....
> >
>
> Tu sie musze z toba zgodzic, chociaz te spodenki opaska i pala z napisem "pala"
> musza wszystkich troche oniesmielac.

"Bo kapitan nasz szalony byl
mowiono, ze z diablem ma pakt
gdy w warkocz zaplatal brode swa
drzal przed nim caly swiat"
:)))

Irek Grabowski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
> Jacek K. napisal

>
> Czekaj! Co znaczy - sorry, walniemy was! Tzn. ja bede mial urwany reling
> albo obtluczona burte, bo ktos jest glupi cwok i manewrowac nie umie? No
> to juz jego problem, swoja lodke moze rozbic o cokolwiek, ale od mojej
> wara. Owszem, czasem sie zdarzy. Wtedy wola sie "pomozcie", a potem
> przychodzi z flacha i gesto przeprasza. Takie "sorry, walniemy was" to
> najgorsze buractwo, jakie na wodzie moze sie zdarzyc. Etykieta zeglarska
> nie przewiduje nawet takich zachowan.

Etykieta zeglarska nie przewiduje wielu zachowan o ktorych ciagle tu glosno.

> Natomiast nie rozumiem, ze ktos moze sobie zawolac - troche was walne.
> Troche dziecko przejade, troche mieszkanie zaleje... O tempora, o mores, o
> k..wa...

Nie bylo nas tam, wiec nie wiesz czy wolal "sobie" czy "inaczej".

> Oto efekt "szkolen i patentow" zamiast wychowania i tradycji...
>

??? Jestes pewien? Znowu zaczynasz.Na wszystkich kursach w ktorych uczestniczylem z
jedej czy drugiej strony sprawy byly stawiane jasno i jednoznacznie. poza tym to nie ma
nic wspolnego z patentami. A bedzie jeszcze gorzej, bo zamiast przepraszam i
zadoscuczynienia chocby w zubrowce (nie mowiac o pomocy w usuwaniu szkod) pomacha Ci
przed nosemubezpieczeniem OC lub jakims innym i juz. Ubezpieczenia teraz w modzie.
A co z tym zrobic - nie mam pomyslu, pala ci nie pomoze, kurs tez nie, wychowanie ??-
kto mam kogo wychowywac. My na liscie to sie niezle wychowujemy.
Z jednej strony chcemy wolnosci, swobodnego dostepu dla wszystkich(?? co to znaczy
wszystkich), z drugiej nie wiemy jak eliminowac burakow, chamow,cieniarzy i nadzianych
pseudozeglarzy. Nawet plywajac po morzu trzeba czasem wplynac do portu gdzie jest tlok
i rozni ludzie. Moze ktos z Was ma pomysl. (bosak i pala(80 cm, 8-katna) juz
byly)Zawsze mam wrazenie, ze piszemy o rzeczach oczywistych. I zawsze zycie sprowadza
mnie bolesnie na ziemie.Pozdrawiam
Irek G.

---monika---

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Tue, 3 Nov 1998, Adam Stolarczyk wrote:

> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
> przeciwnikow...

To po prostu czasami koniecznosc. Jak na lodce brakuje odbijaczy, to
nie ma wyjscia i trzeba uciec sie do takiego "rekodziela". A ze niezbyt
ladne jest...

monika
__._._.____________________________________________________________
--| | |onika--trochim@fuw.edu.pl--http://info.fuw.edu.pl/~trochim -


Jacek Kijewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Irek Grabowski wrote:

> > Oto efekt "szkolen i patentow" zamiast wychowania i tradycji...
> >
>
> ??? Jestes pewien? Znowu zaczynasz.Na wszystkich kursach w ktorych uczestniczylem z
> jedej czy drugiej strony sprawy byly stawiane jasno i jednoznacznie. poza tym to nie ma
> nic wspolnego z patentami. A bedzie jeszcze gorzej, bo zamiast przepraszam i
> zadoscuczynienia chocby w zubrowce (nie mowiac o pomocy w usuwaniu szkod) pomacha Ci
> przed nosemubezpieczeniem OC lub jakims innym i juz. Ubezpieczenia teraz w modzie.

Duzo rzeczy w np. szkole podstawowej jest stawiane jasno i
jednoznacznie... Widzisz, jak ktos pareset godzin sobie lapy odrapie po
szlifowaniu, nawdycha sie tlenkow rteci itd. to potem nie wola: sorry,
walne... Ogolnie nie lubie, jak ktos traktuje lodke jako wczasy. A takie:
sorry, walne, po czym nawet OC nie ma, to co?

> wszystkich), z drugiej nie wiemy jak eliminowac burakow, chamow,cieniarzy i nadzianych
> pseudozeglarzy. Nawet plywajac po morzu trzeba czasem wplynac do portu gdzie jest tlok

Tworzyc podzial na zeglarzy i reszte. Ignorowac chlejacych po nocach, nie
dolaczac sie do imprezy, itd. Takich: sorry, stukne - po prostu tluc, bo
jak sie bronic przed uszkodzeniem lodki... Moze przesadzam, nikogo nie
potluklem, ale stanowcza postawa chyba jest niezbedna - bo jakby np. ktos
podjechal samochodem - sorry, stukne - i stuknal, to przeciez w normalnych
warunkach by zginal zabity i chyba kazdy sad by delikwenta uniewinnil :)

W kazdym razie z taka beztroska (sorry, troche stukne) szczesliwie sie
jeszcze nie spotkalem...

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
Hej,

>Natomiast nie rozumiem, ze ktos moze sobie zawolac - troche was walne.
>Troche dziecko przejade, troche mieszkanie zaleje... O tempora, o mores, o
>k..wa...

Nic dodac, nic ujac -- popieram w 100%.

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
Hej,

> Zawsze jestes taki agresywny?. Jasne, ze sie mozna wpienic, ale zeby
>zaraz bosakiem.

Noooo sorrrry, jak ktos mi rozpieprza lodke i ja mam za to placic
kaucje, bo gostkowi nie chce sie zmniejszyc obrotow silnika???????????
Zupelnie nie kapuje. To co ja mam niby robic? Uciekac?

Chamstwo bede tepil i tyle, jak sie komus to nie podoba, to niech mi w
lodke nie uderza. Jak ktos chce byc chamem, to niech bedzie, ale niech
sie liczy z konsekwencjami.

A poza tym -- tak, zawsze taki jestem, mam dosc tolerancji dla
bandytow, chamow, pijakow i innych degeneratow.

Jacek Kijewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, ---monika--- wrote:

> > P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
> > przeciwnikow...
>
> To po prostu czasami koniecznosc. Jak na lodce brakuje odbijaczy, to
> nie ma wyjscia i trzeba uciec sie do takiego "rekodziela". A ze niezbyt
> ladne jest...

Na lagodniejsze warunki i mniejsze lodki niezle sa nogawki od jeansow
wypchanych takimi gabkami z babelkami do pakowania roznych habaziow. Z
braku gotowki i to dobre...

JMK

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to

Irek Grabowski napisał(a) w wiadomości:
<364020EF...@phys.uni.torun.pl>...

>Inaczej jest oczywiscie na kanalach o ktorych pisal MACiAS, tam,
zwlaszcza na
>kanalach mazurskich warto miec odbijacz na burcie i to na kazdej. A i
jeszcze
>jeden pod reka. Bosak te mozna miec, ale nie do wbijania w burte(coraz
wiecej
>takich nerwowcow).Pozdrowienia
>Irek G.

Stosujac (i propagujac) powyzsza zasade od paru lat unikam kanalowego
"zawalu"
serca.


Zbyszek Sawicki

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to

Jacek Kijewski napisał(a) w wiadomości: ...

jak ktos pareset godzin sobie lapy odrapie po
>szlifowaniu, nawdycha sie tlenkow rteci itd. to potem nie wola: sorry,
>walne...
I to jest wlasnie to. Z moich mazurskich obserwacji wynika ze te chamskie
zachowania typu "troszke walne" itp. nie sa domena tych ktorzy przy lodkach
sie napracowali, wlozyli kupe roboty, kasy, sa wlascicielami. Wiem jak
wygladaja
czasami ( podkreslam czasami) lodki po czarterach. Wielu mlodych ludzi
bierze lodke i mysli ze jak nie jego i za to zaplacil to mu wszystko wolno.
Sam mialem takie przypadki i przestalem czarterowac. Kiedys zeby plywac
to trzeba bylo zdrowo popracowac zeby zalapac sie na wode ( absolutnie
nie popieram tamtych czasow) ale to akurat bylo wychowawcze.
A propo PET-ow to na Mazurach nie ma innego wyjscia. Kradna na potege.
Kiedys kolega zrobil takie z przemyslowej gumy i tez skradli. Ja uzywam
PET-ow
jak zostawiam lodke, natomiast jak plywam - normalne, oczywiscie nie
plywajac
pod zaglem.

Pozdrawiam
Zbyszek Sawicki

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Wed, 4 Nov 1998 16:19:37 +0100, ---monika--- <tro...@fuw.edu.pl>
wrote:

Witam serdecznie.

>On Tue, 3 Nov 1998, Adam Stolarczyk wrote:
>
>> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
>> przeciwnikow...
>
>To po prostu czasami koniecznosc. Jak na lodce brakuje odbijaczy, to
>nie ma wyjscia i trzeba uciec sie do takiego "rekodziela". A ze niezbyt
>ladne jest...

Butelki tzw PETy sa bardzo dobrym materialem wyjsciowym do zrobienia
gustownych obijaczy. I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
Jestem za obijaczami.
Wracajac do PETow. znam dwa sposoby. Oba wymyslily moje Panie.
Mlodsza wklada PETa wypelnionego woda w kolorowa grubsza
podkolanowke, ktora sie bardzo wyciaga i mozna ja wiazac bez problemu
do relingow.
Malzonka natomiast preferuje sposob inny. Na szydelku (moze drutach)
robi pokrowiec na PETa z mocnego sznurka sizalowego. Wyglada to
rewelacyjnie, jak prawdziwy obijacz, taki "pelnomorski". Oba maja ta
zalete ze nie widac malo zeglarskiego PETa.

Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Tomasz Dziedzic

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
Sledze grupe zeglarstwo od niedawna.
Na razie nie mialem potrzeby zabierania glosu w obserwowanych przez mnie
dyskusjach.
Jednak w tym przypadku musze o cos zapytac.

Co kryje sie pod okresleniem: "per czuwaj"

Tomasz Dziedzic pick...@friko2.onet.pl


Jerzy Makieła

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to

Wojtek Kasprzak napisał(a) w wiadomości: <3644ad1a...@news.tpnet.pl>...

>Malzonka natomiast preferuje sposob inny. Na szydelku (moze drutach)
>robi pokrowiec na PETa z mocnego sznurka sizalowego. Wyglada to
>rewelacyjnie, jak prawdziwy obijacz, taki "pelnomorski". Oba maja ta
>zalete ze nie widac malo zeglarskiego PETa.

Jezus maria gdzies Ty znalazl taka zone!!!!!!

Pozdrowienia Jurek
Jerzy Makiela
jur...@friko2.onet.pl

Marcin Wilk

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
Irek Grabowski wrote:
> Jacek Kijewski wrote:
> > On Tue, 3 Nov 1998, Maciej MACiAS Pilichowski wrote:
> > > "sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
> > > Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.
> >
> > Na takich woze debowa, osmiokatna pale debowa z napisem pala
> > - dlugosc ok. 80 cm. Na taki okrzyk rzucam sie z pala i krzycze:
> > dobra, ja was tez!
>
> A opaske na rekawie i skorzane krotkie spodenki tez masz na sobie?
> i tyrolski kapelusik oczywiscie.A lodeczka nie nazywa sie Bismarck
> przypadkiem?

Hej, a moze to wlasnie Ty, Irku owe "sorry, troche Was walniemy"
wypowiedziales? ;-)
BTW: chyba dawno temu wlasnie na tej grupie kilka razy "spotkaly"
sie osoby, ktore wczesniej mialy ze soba do czynienia w zyciu, np.

LIST NR 1:
"...a tu jakis idiota skonczony wali na mnie polwiatrem i drze
ryja zebym sie odsunal. Co za kretyn, mowie wam!"

LIST NR 2:
"Gdyby NAM sie rumpel nie zaklinowal to bysmy zrobili zwrot,
a tak, ledwo minelismy Twoja lodke kolebiaca sie zalosnie
w miejscu na samym srodku przesmyku..."

No, moze to jakos lagodniej bylo, ale w tym sensie :)

Wilczy
--
________________________ __________ _______________
____ Marcin Wilk \ \___"Wilczy"____\
____ email: mw...@man.lodz.pl \\
____ http://www.man.lodz.pl/users/mwilk/zegl/ ___\\


Adam Stolarczyk

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
Dnia Wed, 04 Nov 1998 19:41:09 GMT, obywatel(ka) ge...@polbox.com
(Wojtek Kasprzak) zeznal(a):

>Butelki tzw PETy sa bardzo dobrym materialem wyjsciowym do zrobienia
>gustownych obijaczy. I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
>Jestem za obijaczami.

A masz listwę odbojową czy obojową ? ;-P
(tak jakoś mi się skojarzyło ;-))))

>Malzonka natomiast preferuje sposob inny. Na szydelku (moze drutach)
>robi pokrowiec na PETa z mocnego sznurka sizalowego. Wyglada to
>rewelacyjnie, jak prawdziwy obijacz, taki "pelnomorski". Oba maja ta
>zalete ze nie widac malo zeglarskiego PETa.

Niezly pomysl.

Ja w wiekszosci uzywam odbijaczy z PETow bo maja kilka zalet:
- tanie
- sa skuteczniejsze niz niektore dostepne w handlu
- nikt ich nie kradnie, co czesto zdarza sie ladnym odbijaczom
- w razie zniszczenia lub zgubienia strata jest praktyczeni zadna.

Natomiast najlepszy odbijacz jaki mam (znaleziony) jest zrobiony z
węża strażackiego, do ktorego jest _bardzo_ mocno upchana gabka.
Taki odbijacz pracuje idealnie, jedyna wada to, ze dlugo schnie.

Pozdrawiam,

--
UWAGA: E-mail na virgo _czasowo_ nie dziala. Prawidlowy adres ponizej.
===> Stormy - Adam Stolarczyk sto...@itp.net.pl <===

Maciej Olszewski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to

Wojtek Kasprzak napisał(a) w wiadomości: <3644ad1a...@news.tpnet.pl>...

>Butelki tzw PETy sa bardzo dobrym materialem wyjsciowym do zrobienia


>gustownych obijaczy. I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
>Jestem za obijaczami.

Ostatnio w Gdyni robiac manewrowke na morskiego mialem okazje
przkonac sie ze to bardzo wazna rzecz ;-) Jako czlek uzywajacy slowa
"obijacze" bylem ciagle poprawiany.
IMHO jest to po prostu przerost formy nad trescia.

--
Maciej Olszewski
mac...@itp.net.pl
http://www.itp.net.pl/maciek/

Kszyh

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
On Wed, 4 Nov 1998 10:05:15 +0100, Jacek Kijewski
<ja...@softomat.com.pl> wrote:

>> "sorry, troche Was walniemy". No i walneli. A odbijaczy nie mieli!
>> Wole juz, niech mnie jakis dupek walnie, ale z odbijaczem.
>Na takich woze debowa, osmiokatna pale debowa z napisem pala - dlugosc ok.
>80 cm.

Śliczny patent. Pozwolę sobie skopiować. A najbardziejszy jest ten
napis :)))

Kszyh

Gabriel Kowalski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
>Plywanie z odbijaczami to kompletna zenada. Sprzeczne z obyczajami etc.
>Ogolnie odbijacze w drodze powinny lezec w bakistach. Chyba, ze ktos
>bardzo chce - jego prawo. Ale niech sie potem nie dziwi, ze mu powiedza
>per czuwaj :)

Od zawsze uczono mnie, ze nalezy plywac bez odbijaczy na burtach. Zreszta,
staram sie tak wlasnie robic, choc zdarzylo mi sie pare razy zapomniec o
nich i chowalem je juz po wyplynieciu. Staram sie postepowac zgodnie z tym
zwyczajem, lecz nie rozumiem, w czym te odbijacze tak innym zeglarzom
przeszkadzaja. Czy ktos mi to moze wytlumaczyc?

Gabriel Kowalski
ge...@bbs.pbks.pl
www.polbox.com/g/geyb

Gabriel Kowalski

unread,
Nov 4, 1998, 3:00:00 AM11/4/98
to
(..)

>A propo PET-ow to na Mazurach nie ma innego wyjscia. Kradna na potege.
>Kiedys kolega zrobil takie z przemyslowej gumy i tez skradli. Ja uzywam
>PET-ow
>jak zostawiam lodke, natomiast jak plywam - normalne, oczywiscie nie
>plywajac
>pod zaglem.
>
>Pozdrawiam
>Zbyszek Sawicki


Niestety Kolega ma racje w kwestii kradziezy. W tym roku dwukrotnie tego
doswiadczylem. Jednej nocy ktos ukradl grilla, ktory stal obok naszej lodki,
zas nastepnej durnowata kratke z grilla, ktorego kupilismy w miedzyczasie na
CPN. Strata nieduza, jak sie rozlozy na 6-osobowa zaloge, ale sam fakt, ze
jakis pajac na Zamordejach ukradl durny kawal blachy na nozkach jest
naprawde niepokojacy. Czy to oznacza, ze niedlugo zaczniemy instalowac
alarmy na lodkach, by spokojnie pojsc wieczorem do tawerny?

Gabriel Kowalski
ge...@bbs.pbks.pl
www.polbox.com/g/geyb

Bartek Milewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to

Adam Stolarczyk <sto...@virgo.gik.pw.edu.pl> napisał(a) w artykule
<36416fa2...@news.tpnet.pl>...
> Dnia Tue, 3 Nov 1998 20:51:56 +0100, obywatel(ka) "IGNAC"
> <ign...@kki.net.pl> zeznal(a):


>
> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
> przeciwnikow...

W niektorych sytuacjach wszystko jest dobre. Kiedys tak mnie przycisnelo do
kei, ze nawieszalem wszystkiego [z wyjatkiem srodkow ratunkowych] butelki
[od 1,5 do 5 L] tez i nawet plastikowy kanister na wode.

Milewski

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to Irek Grabowski
> wszystkich), z drugiej nie wiemy jak eliminowac burakow, chamow,cieniarzy i nadzianych
> pseudozeglarzy. Nawet plywajac po morzu trzeba czasem wplynac do portu gdzie jest tlok

Witam ...
Byc moze wywolam burze, ale zapytuje : Co tak naprawde jest zlego w
nadzienych pseudo-zeglarzach ... Ci ludzie ciezko pracuja na co dzien i
gdzies musza sie wyszalec ... Osobiscie wole jak szaleja na jeziorze niz
na drogach (zageszczenie lodek na metr wody jest znacznie mniejsze niz
samochodow na metr drogi) ... A po drugie to dlaczego kazdy kto ma
jacht, ktory nie byl skladany prezez piec lat w garazu, z materialow
"zalatwianych", nierzadko watlipej jakosci ale jacht, ktory byl kupiony
w stoczni czy nawet u dealera i kosztowal powiedzmy 100.000 zl. Z tego
co zauwazylem w tej grupie dyskusyjnej kazdy lepsiejszy jacht jest
krytykowany (nie wspominajac o ludziach, ktorzy sie akurat na tym
jachcie znajduja) ... Wiem, zaraz padna glosy, ze tacy ludzie stanowia
istostne zagrozenie na wodzie ... Otoz nie ... Najczescie tacy ludzie
jada po to aby polezec na sloncu i poplywac na silniku (o tym, aby sie
pochwalic nie wspominam) ... Z jednej strony wszyscy krzyczymy za
"otwartym morzem" itd. a z drugiej zamykamy dostep do tego dla np.
dresiarzy. Chyba to nie jest w porzadku ... Druga sprawa to drogie akcje
ratownicze ... Tak jak wspomnial przedmowca Ci ludzie zwykle maja
wykupione ubezpieczenie, ktore pokrywa wszelkie koszty ... Kolejna
sprawa to to, ze w takiej akcji ktos morze zginac ... Sorry, z lapanki
na ratownikow nie biora i kazdy ma wybor ... Jezeli nie chce, boi sie
ryzyka to po prostu moze zmienic prace ...
Tak czy inaczej jestem za tym, aby pozwolic wszystkich ludziom, ktorzy
po prostu maja na to ochote i pieniadze plywac ...

z pozdrowieniami ...


PS. Dochodzi jeszcze sprawa tego, ze ludzie w dzisiejszych czasach
najczesciej nie maja czasu aby kilka miesiecy/lat dlubac przy jachcie
skoro moga isc do sklepu i go po prostu kupic ladnie zapakowany z
dowozem do domciu ... Jezeli mam byc szczery to sam tez planuje taki
zakup, gdyz perspektywa spedzenia kilku miesiecy w garazu nie jest dla
mnie najpiekniejsza (w tym czasie moge np. pojezdzic w gory) ...

--
___________________________________
Piotr Rzepka Rzepecki
e-mail : rzep...@apexim.com.pl

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to Maciej MACiAS Pilichowski
> Noooo sorrrry, jak ktos mi rozpieprza lodke i ja mam za to placic
> kaucje, bo gostkowi nie chce sie zmniejszyc obrotow silnika???????????
> Zupelnie nie kapuje. To co ja mam niby robic? Uciekac?
>
> Chamstwo bede tepil i tyle, jak sie komus to nie podoba, to niech mi w
> lodke nie uderza. Jak ktos chce byc chamem, to niech bedzie, ale niech
> sie liczy z konsekwencjami.
>
> A poza tym -- tak, zawsze taki jestem, mam dosc tolerancji dla
> bandytow, chamow, pijakow i innych degeneratow.

Przeliczmy ... gosciu wpakowal w lodke okolo 50.000 zl. Najpewniej
wykupil AC (kolo 5.000) ... Nie wiem jak Ty, ale z Twojego toku
rozumowania wynika, ze nie masz lodki ubezpieczonej ... Gdybym ja byl
tym gosciem (i gdyby rzeczywiscie to, ze Cie walnalem nie wynikaloby z
mojej wrodzonej zlosliwosci, ale ze zdarzen losowych), a Ty "oddalbys"
bosakiem (co juz wynikaloby z Towjej czystej zlosliwosci) to zrobilbym
mala rundke, wrzucil manietke gazu na full i w pieknym stylu wjechal w
dziob, a moze w rufe Twojego jachtu ... Tak jak powiedziales ...
chamstwo trzeba zwalczac ...

z powazaniem

Wiesiek

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to

IGNAC napisał(a) w wiadomości: <71nn3h$7ql$1...@sunsite.icm.edu.pl>...
>Odbijacze
>
Pisząc te slowa naliczyłem 29 wypowiedzi na ten temat. Jest to zatem
najbardziej nośny wątek z jakim spotkałem się na liście. Wyrażam swoją
głęboką radość, że nasza brać żeglarska nie ma poważniejszych i bardziej
bolących problemów niż to czy i z jakimi odbijaczami pływają inni.
Mnie osobiście nie robi żadnej różnicy, czy i z jakimi odbijaczami i z
jakich powodów pływją inni. Wydaje mi się nawet, że lepiej gdyby inni mieli
na stałe zamocowane jak najwięcej i największych odbijaczy, zwłaszcza gdy
manewrują obok mnie, a czasu na naukę już nie ma.

Klniemy na PZŻ i inne urzędy, że tworzą problemy tam gdzie ich nie ma. Dajmy
więc wolność innym w zachowaniu o ile to nam, ani naszym znajomym nie
szkodzi. A cóż mogą szkodzić odbijacze na cudzej łódce.

Przy okazji
1. W porcie należy wykładać odbijacze nawet gdy sąsiadów nie ma , bo ktoś
może przypłynąc jak na naszej łódce nikogo nie będzie.

2. Dla tych którzy czyścili odbijacze po sezonie proponuję patent polegający
na umieszczeniu ich w zdejmowanych pokrowcach np. z brezentu, które można
łatwo uprać w pralce.

Pozdrowienia
Wiesiek

Irek Grabowski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to

Marcin Wilk wrote:

> Hej, a moze to wlasnie Ty, Irku owe "sorry, troche Was walniemy"
> wypowiedziales? ;-)

I co mam Ci odpisac?. Nie mam silnika, a na zaglach plywam lepiej niz na
silniku.Dawno nikogo nie walnalem szczegolnie lodka i raczej nie naleze do
grupy zeglarzy, ktorzy przeszkadzaja innym.

Irek G.


Tomasz Chodnik

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
> Jezus maria gdzies Ty znalazl taka zone!!!!!!
tez jestem pod wrazeniem... skarb... TC


Tomasz Chodnik

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
W wrote:
> Klniemy na PZŻ i inne urzędy, że tworzą problemy tam gdzie ich nie ma. Dajmy
> więc wolność innym w zachowaniu o ile to nam, ani naszym znajomym nie
> szkodzi. A cóż mogą szkodzić odbijacze na cudzej łódce.
IMHO, glos rozsadku.

motorowki szwedzkiego coast guardu ktore widzialem, czesto mialy
kilkadziescie obibokow na burtach na morzu, jak choinka.

zasada: "na wodzie chowaj obiboki" ma chronic przed ich zgubieniem i
zmniejszyc szanse zaplatania sie szotow foka. nie ma zadnego innego celu.
jesli ktos ma solidne repy, krotko trzyma szoty i jest leniwy, to nie
widze powodow by mial chowac. sam czesto zbieram sie za obiboki dopiero
gdy port daleko, do tego czasu zbyt zajety manewrami. zdaza sie ze
wychodze z Gdyni, a tu wraca cale stado scigantow roznej masci i
gabarytow, manewrujac jakby nimi kierowaly ruchy Browna. wole wtedy stac
przy sterze, a jesli nawet mam gosci, to wole by siedzieli nisko w
kokpicie i filowali na boki niz by sie platali i je zdejmowali.

kazda zasada ma sluzyc nam. nie my jej. generalnie, nie widze roznicy
miedzy etykieta pokladowa a ogolnymi dobrymi manierami. robienie z lodki
wystawy obibokow, suszarni pranych majtek, solarium, pijalni sa po prostu
nieracjonalne, jako niebezpieczne (bo np. szot w/w moze zaczepic o
obibok i opoznic zwrot-unik) i to jest powod by tak nie robic,
a nie etykieta. ryki noca przeszkadzaja innym i to jest powod by nie wyc
po nocach a nie abstrakcyjna etykieta. podobnie rozsadnie mozna
wytlumaczyc wszelkie inne zasady. kiedys ustepowano babkom miejsca w
drzwiach, bo mialy ograniczona kiecami manewrowosc. dzis chodza w
miniowach lub w gaciach, ale za to miewaja paskudne butki i zaniki
miesni i zasada pozostaje wazna. z tego samego powodu po schodach schodzi
sie jednak przed babka, nie za nia, by ja chronic jakby spadala na pysio.
jemy nozem i widelcem, by sie nie uswinic, a nie - bo tak napisano w
pismie. lokcie mamy przy sobie by nie obijac innych. etykieta jest by
przetrwac bezbolesnie te momenty, gdy nie chce nam sie myslec, czujnie
rozgladajac sie dookola by nam nie przeszkadzano i bysmy innym nie
przeszkadzali. a jak skrewimy, to po naszych malpich przodkach
odziedziczylismy kilka gestow, np. usmiech.

wiecej rozsadku a mniej zaperzania sie i okopywania sie...
plywamy przeciez dla frajdy, nie?

To


ps
tylko wyjechalem na 1 dzien a juz mam do czytania spam-watek .)


Jarek

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to

<tylko wyjechalem na 1 dzien a juz mam do czytania spam-watek .)
No i jakie tam w Warszawie perspektywy przed polskim zeglarstwem?
W kontekscie odbijaczy i nie tylko.
J.C.

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Zbyszek Sawicki wrote:

> Sam mialem takie przypadki i przestalem czarterowac. Kiedys zeby plywac
> to trzeba bylo zdrowo popracowac zeby zalapac sie na wode ( absolutnie
> nie popieram tamtych czasow) ale to akurat bylo wychowawcze.

Nadal trzeba i to popieram. Jak sie ma swoja, albo klubowa, to nikt tego
za mnie nie zrobi.

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Wojtek Kasprzak wrote:

> Butelki tzw PETy sa bardzo dobrym materialem wyjsciowym do zrobienia
> gustownych obijaczy. I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
> Jestem za obijaczami.

Chcesz kogos obic???
(joking only...)
:)))

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Tomasz Dziedzic wrote:

> Sledze grupe zeglarstwo od niedawna.
> Na razie nie mialem potrzeby zabierania glosu w obserwowanych przez mnie
> dyskusjach.
> Jednak w tym przypadku musze o cos zapytac.
>
> Co kryje sie pod okresleniem: "per czuwaj"

Prosze mnie nie bic, bo to nie ja wymyslilem i nie ja to propaguje, ale
jest to okreslenie na harcerza z CWMu, w Gdyni uzywane jako obrazliwy
epitet na kogos, kto wykazuje sie harcerskim podejsciem do zeglarstwa...

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 5 Nov 1998, Piotr Rzepka Rzepecki wrote:

> Byc moze wywolam burze, ale zapytuje : Co tak naprawde jest zlego w
> nadzienych pseudo-zeglarzach ... Ci ludzie ciezko pracuja na co dzien i

W sumie niby racja, ale nie uzywajmy wtedy w stosunku do nich okreslenia
zeglarz, ok?

> Tak czy inaczej jestem za tym, aby pozwolic wszystkich ludziom, ktorzy
> po prostu maja na to ochote i pieniadze plywac ...

Tez. Ale wcale ich nie musze ani lubic, ani szanowac.

> dowozem do domciu ... Jezeli mam byc szczery to sam tez planuje taki
> zakup, gdyz perspektywa spedzenia kilku miesiecy w garazu nie jest dla
> mnie najpiekniejsza (w tym czasie moge np. pojezdzic w gory) ...

Mozna. Predzej czy pozniej i tak bedziesz sie musial utytlac, ale skoro
masz pieniadze, to dobry wybor. Chociaz na Twoim miejscu zlecilbym to
jakims ludziom (firmie), ale sam stal nad nimi i marudzil. Ale co kto
lubi.

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 5 Nov 1998, Piotr Rzepka Rzepecki wrote:

> bosakiem (co juz wynikaloby z Towjej czystej zlosliwosci) to zrobilbym
> mala rundke, wrzucil manietke gazu na full i w pieknym stylu wjechal w
> dziob, a moze w rufe Twojego jachtu ... Tak jak powiedziales ...
> chamstwo trzeba zwalczac ...

Po czym odstrzeliliby Ci glowe z rakietnicy, po czym bylby swietny
pretekst, zeby wiadome instytucje znowu obciely dostep do wody....

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 5 Nov 1998, Wiesiek wrote:

> Przy okazji
> 1. W porcie należy wykładać odbijacze nawet gdy sąsiadów nie ma , bo ktoś
> może przypłynąc jak na naszej łódce nikogo nie będzie.

To chyba oczywiste???

> 2. Dla tych którzy czyścili odbijacze po sezonie proponuję patent polegający
> na umieszczeniu ich w zdejmowanych pokrowcach np. z brezentu, które można
> łatwo uprać w pralce.

Do gumowych polecam szmatke z miki. Albo paste SAMA 73. Obie metody nieco
zmatowia odbijacz, wiec jak sa nowe, to lepiej tradycyjnie szmatke +
ludwik...

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 5 Nov 1998, Tomasz Chodnik wrote:

> motorowki szwedzkiego coast guardu ktore widzialem, czesto mialy
> kilkadziescie obibokow na burtach na morzu, jak choinka.

Na takiej motorowce jest czlowiek sztuk 1 i dosc czesto podchodzi do
innych lodek. Nasi celnicy dobijaja oblesna stalowa burta.

> gabarytow, manewrujac jakby nimi kierowaly ruchy Browna. wole wtedy stac
> przy sterze, a jesli nawet mam gosci, to wole by siedzieli nisko w
> kokpicie i filowali na boki niz by sie platali i je zdejmowali.

To racja... Ja je chowam najczesciej tuz po wyjsciu za glowki.

> po nocach a nie abstrakcyjna etykieta. podobnie rozsadnie mozna
> wytlumaczyc wszelkie inne zasady. kiedys ustepowano babkom miejsca w
> drzwiach, bo mialy ograniczona kiecami manewrowosc. dzis chodza w
> miniowach lub w gaciach, ale za to miewaja paskudne butki i zaniki
> miesni i zasada pozostaje wazna. z tego samego powodu po schodach schodzi

Rowniez kwestia tradycji i zasad. Nie jest istotne, czy ja ustapie
przejscia starszemu, czy starszy mi, wazne, zeby bylo to oczywiste bez
dodatkowych uzgodnien. To organizuje spoleczenstwo i oszczedza mase czasu
na "prosze, moze pan pierwszy" itd...

Dawniej zona araba chodzila 3 metry za jego wielbladem. Teraz 3 metry
przed ze wzgledu na czesto spotykane miny :)))

Tradycja, etykieta, obyczaje rzecz wazna. Pozwala uniknac mnostwa zbednych
dyskusji (a czemu w szpilkach po pokladzie nie, a czemu boso nie itd).
Mozna ja odrzucic, ale IMHO nie jest to dobry pomysl...

> wiecej rozsadku a mniej zaperzania sie i okopywania sie...
> plywamy przeciez dla frajdy, nie?

Hihi... Dzis zdejmowalismy maszt. Mroz, deszcz, wichura. Przemoklem na
wylot i potem reszte dnia spedzam w mokrych rzeczach. Czemu to robie? Jak
to czemu - dla przyjemnosci :)))

Tomasz Chodnik

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Jarek <9024...@pro.onet.pl> pisze:
J> No i jakie tam w Warszawie perspektywy przed polskim zeglarstwem?
jak to w Stolycy. byzns plan Paszkego, zamiast obrazka jego nowego
plywadla. world copy right mowa o klamkach Polonii Glowackiego, zamiast
jachtow okrety. Marchaj wytlumaczyl jak przewrocic duzy i stabilny
balastowiec. w sumie ciekawe, ale raczej nie dla mnie. wielka szkoda, ze
na jeremiady Kuliego i moje nie bylo telewizora ani bonzow.


> W kontekscie odbijaczy i nie tylko.
ogolnie panowalo "kieeedys, panie, tooo byly czasy!" ale arcymilusi
ludzie. odnosze wrazenie ze lepiej by bylo jakby wjazd byl nie za stowe
tylko darmo, a zaproszenia - masowe. Zaglowcy mi wytlumaczyli, dlaczego
"Zagle" pisza to co pisza a nie to czego nie pisza, i dlaczego "Wiadomosci
Zeglarskie" i "Swiat Zagli" nie mogly przezyc do trzeciego numeru. I
dlaczego w telewizorze wcielo plywanie.

TC

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Hej,

> I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
>Jestem za obijaczami.

A ja za odbijaczami, bo jest odbojnica.

milego dnia zycze
hej
--
Maciej "MACiAS" Pilichowski
http://www.torun.pdi.net/~macias/
(+48) (0-56) 66-10-242

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Hej,

> Byc moze wywolam burze, ale zapytuje : Co tak naprawde jest zlego w
>nadzienych pseudo-zeglarzach ... Ci ludzie ciezko pracuja na co dzien i

>gdzies musza sie wyszalec ... Osobiscie wole jak szaleja na jeziorze niz
>na drogach (zageszczenie lodek na metr wody jest znacznie mniejsze niz
>samochodow na metr drogi)

A ja wole jak w ogole nie szaleja. IMHO stawianie sprawy na glowie,
tak samo jak: lepiej krasc rowery, czy gotowke?
Bez jaj...

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Hej,

> Przeliczmy ... gosciu wpakowal w lodke okolo 50.000 zl. Najpewniej
>wykupil AC (kolo 5.000)

Nic nie wpakowywal, lodka byla czarterowana, moja tez, ja mialem
wszystkie ubezpieczenia, jak on, nie wiem. Tyle, ze jego lodka to byl
rzech, a moja na serio ladnie utrzymana Venuska. Czy to musi chodzi o
kase. Chodzi o to, ze rysa na ladnym jachcie, ach zreszta...

> Gdybym ja byl
>tym gosciem (i gdyby rzeczywiscie to, ze Cie walnalem nie wynikaloby z
>mojej wrodzonej zlosliwosci, ale ze zdarzen losowych),

Piekne zdarzenie losowe: goscie mieli popsuty silnik, my zreszta tez
/po zmniejszeniu obrotow gasl, a odpalal z trudnoscia/, tyle, ze my
mielismy pierwszenstwo!
Na serio nigdy nie wpadlbym na to, ze w wyniku mojego nieuctwa tudziez
popsutego sprzetu mam prawo komus przywalic.

> a Ty "oddalbys"


>bosakiem (co juz wynikaloby z Towjej czystej zlosliwosci)

Nie, nie ze zlosliwosci. Nie robie tego na zlosc. Chce, zeby to byl
ostatni raz takiego menela. Takich na Mazurach nie potrzeba. Ja nikomu
lodki nie porysowalem, a jesli bym, to nie jakies glupie "sorry" i
zjazd, ale piwko i moc przeprosin.

> to zrobilbym
>mala rundke, wrzucil manietke gazu na full i w pieknym stylu wjechal w
>dziob, a moze w rufe Twojego jachtu

Jak bedziesz widzial duuuuza banderke SIZu, to sie lepiej 3 razy
zastanow. Mozesz nie wrocic do chaty -- w takich sytuacjach jestem
furiatem ;-)

milego dnia zycze
hej ;-)

Maciej MACiAS Pilichowski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Hej,

> "Swiat Zagli" nie mogly przezyc do trzeciego numeru.

Juz padli? W sumie sie nie dziwie, ale szybko im poszlo /po #2
spasowalem, bo w sumie wialo nuda na kilometr/.

milego dnia zycze
hej

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Gabriel Kowalski wrote:

> Od zawsze uczono mnie, ze nalezy plywac bez odbijaczy na burtach. Zreszta,
> staram sie tak wlasnie robic, choc zdarzylo mi sie pare razy zapomniec o
> nich i chowalem je juz po wyplynieciu. Staram sie postepowac zgodnie z tym
> zwyczajem, lecz nie rozumiem, w czym te odbijacze tak innym zeglarzom
> przeszkadzaja. Czy ktos mi to moze wytlumaczyc?

Same nie. Ale odbijacze + majtki na klamerkach na relingu + itd. daje
wesoly efekt...

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Wed, 4 Nov 1998, Gabriel Kowalski wrote:

> doswiadczylem. Jednej nocy ktos ukradl grilla, ktory stal obok naszej lodki,
> zas nastepnej durnowata kratke z grilla, ktorego kupilismy w miedzyczasie na

W tym roku nam ukradli grilla w Jastarni :((( Co gorsza, rowniez siatke z
paroma kielbasami, ketchup i przyprawy :(((

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Wed, 04 Nov 1998 22:00:12 GMT, "Jerzy Makieła"
<jur...@friko2.onet.pl> wrote:
>> Jezus maria gdzies Ty znalazl taka zone!!!!!!

On Thu, 5 Nov 1998 11:42:46 +0100, Tomasz Chodnik
<tc...@amedec.amg.gda.pl> wrote:
>tez jestem pod wrazeniem... skarb... TC

No, no bez przesady. Sama mnie znalazla.


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 05 Nov 1998 09:49:26 +0100, Piotr Rzepka Rzepecki
<rzep...@apexim.com.pl> wrote:

> Przeliczmy ... gosciu wpakowal w lodke okolo 50.000 zl. Najpewniej

>wykupil AC (kolo 5.000) ... Nie wiem jak Ty, ale z Twojego toku
>rozumowania wynika, ze nie masz lodki ubezpieczonej ...

Czegos nie rozumiesz. Wyobraz sobie ze masz lodke ubezpieczona i ktos
Ci wjezdza w burte i rozwala tak ze w tym sezonie to juz raczej sobie
nie poplywasz. Policz stracony urlop, czas na zalatwianie wszystkich
spraw, transport itp, itp.
I co Ci z tego ze lodka ubezpieczona, pieniadze to nie wszystko.
Zeglarstwo jest taka dziedzina w ktorej pieniadze to jeszcze nie
wszystko. Jest jeszcze Natura ktorej nie kupisz i sa jeszcze ludzie
ktorych tez nie kupisz

>......................... to zrobilbym


>mala rundke, wrzucil manietke gazu na full i w pieknym stylu wjechal w

>dziob, a moze w rufe Twojego jachtu ... Tak jak powiedziales ...
>chamstwo trzeba zwalczac ...

Godnoscia wlasna.............
Uwazaj bo kiedys natkniesz sie na tak samo rozumujacego i przy twoim
najezdzie wyciagnie z achterpiku bazooke (rgppanca) i odpali w twoja
strone.


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 05 Nov 1998 09:33:44 +0100, Piotr Rzepka Rzepecki
<rzep...@apexim.com.pl> wrote:

>PS. Dochodzi jeszcze sprawa tego, ze ludzie w dzisiejszych czasach
>najczesciej nie maja czasu aby kilka miesiecy/lat dlubac przy jachcie
>skoro moga isc do sklepu i go po prostu kupic ladnie zapakowany z

>dowozem do domciu ... Jezeli mam byc szczery to sam tez planuje taki
>zakup, gdyz perspektywa spedzenia kilku miesiecy w garazu nie jest dla
>mnie najpiekniejsza (w tym czasie moge np. pojezdzic w gory) ...

Niektorzy uwazaja ze statki maja dusze. Sa dobre i zle. Byly takie na
ktorych nikt nie chcial plywac. Byly tez takie ktore dowozily zawsze
zaloge do portu.

Ciekawe jaki ten Twoj bedzie?


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Adam Stolarczyk

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Dnia Thu, 05 Nov 1998 09:33:44 +0100, obywatel(ka) Piotr Rzepka
Rzepecki <rzep...@apexim.com.pl> zeznal(a):

>Byc moze wywolam burze, ale zapytuje : Co tak naprawde jest zlego w
>nadzienych pseudo-zeglarzach...

Nic.
Tylko jak napisalem to sa _pseudo_ zelgarze.
Nie majacy najczesciej pojecia o tradycji, zwyczajach, etykiecie,
dobraj praktyce zeglarskiej i co najgorsze najczesciej o manewrowaniu
tez...

> A po drugie to dlaczego kazdy kto ma
>jacht, ktory nie byl skladany prezez piec lat w garazu, z materialow
>"zalatwianych", nierzadko watlipej jakosci ale jacht, ktory byl kupiony
>w stoczni czy nawet u dealera i kosztowal powiedzmy 100.000 zl. Z tego
>co zauwazylem w tej grupie dyskusyjnej kazdy lepsiejszy jacht jest
>krytykowany (nie wspominajac o ludziach, ktorzy sie akurat na tym
>jachcie znajduja) ...

Nie mam nic przeciwko lepszym jachtom. Sam bym chcial taki ;-)
To co napisalem wynika prawdopodobnie z tego, ze na najladniejszych
jachtach rzadko zdarzaja sie dobrzy zeglarze...
Na szczescie znam wiele wyjatkow.

>Otoz nie ... Najczescie tacy ludzie jada po to aby polezec na sloncu
> i poplywac na silniku (o tym, aby sie pochwalic nie wspominam) ...

Szkoda tylko, ze nie potrafia uzyc wstecznego biegu w tym silniku przy
manewrach w porcie lub sluzie.
Mnie osobiscie szlag trafia jak ktos mi wjezdza w rufe a ma uruchominy
silnik z rewersem, ktory pracuje na luzie... lub co gorsza.. naporzod
;-O

> Z jednej strony wszyscy krzyczymy za "otwartym morzem" itd.
> a z drugiej zamykamy dostep do tego dla np. dresiarzy.

Kto zamyka? Niby w jaki sposob?
Jezeli znasz jakis sposob zamkniecia dresiarzom dostepu do zeglarstwa
to powiedz nam jak ;-))))))))

> Druga sprawa to drogie akcje ratownicze ...
> Tak jak wspomnial przedmowca Ci ludzie zwykle maja
> wykupione ubezpieczenie, ktore pokrywa wszelkie koszty ...

Tylko Ci nie pokryje kosztu zmarnowanego urlopu, ktory bedzies musial
przerwac z powodu dziury w burcie.

> Kolejna sprawa to to, ze w takiej akcji ktos morze zginac ... Sorry, z lapanki
> na ratownikow nie biora i kazdy ma wybor ... Jezeli nie chce, boi sie
> ryzyka to po prostu moze zmienic prace ...

Tutaj sie z Toba zgadzam.

> Tak czy inaczej jestem za tym, aby pozwolic wszystkich ludziom, ktorzy
> po prostu maja na to ochote i pieniadze plywac ...

Tez sie zgadzam.

Ogolnie nie mam nic przeciwko takim ludizom jak opisales pod waruniem,
ze .... trzymaja sie w bezpiecznej odleglosci dwoch dlugosci jachtu
ode mnie ;-))))

Pozdrawiam,

--
UWAGA: E-mail na virgo _czasowo_ nie dziala. Prawidlowy adres ponizej.
===> Stormy - Adam Stolarczyk sto...@itp.net.pl <===
===> Strona o zeglastwie: http://virgo.gik.pw.edu.pl/~stormy/ <===
=> FAQ pl.rec.zeglarstwo: http://virgo.gik.pw.edu.pl/~stormy/faq/ <=

Adam Stolarczyk

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Dnia Thu, 5 Nov 1998 10:12:29 +0100, obywatel(ka) "Wiesiek"
<wies...@iname.com> zeznal(a):

> Wydaje mi się nawet, że lepiej gdyby inni mieli na stałe zamocowane jak najwięcej
> i największych odbijaczy, zwłaszcza gdy manewrują obok mnie, a czasu na naukę już nie ma.

Widzialem kiedy w "Zaglach" projekt jachtu ktory mial dziobnice...z 15
centymetrowej grubosci bloczku gumy ;-)))

Moze na niektorych jahctach by tak dookola?
I problem zdejmowania odbijaczy by odpadl ;-))))

Jacek Kijewski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
On Thu, 5 Nov 1998, Adam Stolarczyk wrote:

> > Wydaje mi się nawet, że lepiej gdyby inni mieli na stałe zamocowane jak najwięcej
> > i największych odbijaczy, zwłaszcza gdy manewrują obok mnie, a czasu na naukę już nie ma.
>
> Widzialem kiedy w "Zaglach" projekt jachtu ktory mial dziobnice...z 15
> centymetrowej grubosci bloczku gumy ;-)))

Przypomnij komentarz konstruktora - "moze to dziwic, ale lodka jest
przeznaczona glownie dla firm czarterowych" :)))

> Moze na niektorych jahctach by tak dookola?

To sie chyba ponton hybrydowy ze Sportisa nazywa :)))

Jerzy Makieła

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to

Gabriel Kowalski napisał(a) w wiadomości:
<71slp9$378$2...@okapi.ict.pwr.wroc.pl>...

Czy to oznacza, ze niedlugo zaczniemy instalowac
>alarmy na lodkach, by spokojnie pojsc wieczorem do tawerny?

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi na to wskazuja.
W jakims pismie zeglarskim (zachodnim) juz widzialem lodzioalarm tak to
chyba trzeba nazwac.
Pozdrowienia Jurek
Jerzy Makiela
jur...@friko2.onet.pl


Jerzy Makieła

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to

Wojtek Kasprzak napisał(a) w wiadomości:
<3643e485...@news.tpnet.pl>...

>
>No, no bez przesady. Sama mnie znalazla.

Niektorzy to maja szczescie :-(((((((((

Gabriel Kowalski

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
>Czy to oznacza, ze niedlugo zaczniemy instalowac
>>alarmy na lodkach, by spokojnie pojsc wieczorem do tawerny?
>
>Wszystkie znaki na niebie i na ziemi na to wskazuja.
>W jakims pismie zeglarskim (zachodnim) juz widzialem lodzioalarm tak to
>chyba trzeba nazwac.
>Pozdrowienia Jurek
>Jerzy Makiela
>jur...@friko2.onet.pl


Szkoda, ze takie robia sie czasy. Gdy pare lat temu zaczynalem swoja
przygode z zaglami, zostawialismy na brzegu czesc maneli, zeby bylo nam
wygodniej w nocy i nikt nigdy nam niczego nie ukradl, choc takie rzeczy jak
butla gazowa czy kapoki mogly byc lakomym kaskiem.
Czy macie jakies skuteczne metody zabezpieczania jachtow przed wlamaniem
oraz zabezpieczania silnika na noc?
Lodki, ktore mozna wyczrterowac np. w gizyckim Almaturze sa tak
skonstruowane, ze suwklape mozna bez problemu otworzyc bez klucza. Moze tego
dokonac nawet kobieta (sprawdzone w tym roku :), tym bardziej nie stanowi to
problemu dla ewentualnego wlamywacza.
Podobnie rzecz sie ma z silnikiem. Gdy na pokladzie jest 6 osob, trudno jest
jeszcze gdzies upchnac silnik. Dlatego zawsze przypinam go zapieciem
rowerowym do solidnego zelastwa na rufie (pozwolilem sobie tak nazwac
polkosze - czy jak to sie tam fachowo nazywa). W tym roku rozmawialem z
policjantem z Mikolajkach, ktory mowil, ze to nie jest zadne zabezpieczenie,
bo zlodzieje maja odpowiedni cichy sprzet do przecinania lancuchow i zapiec.
Jak zatem zabezpieczyc kosztowny silnik doczepny?

Gabriel Kowalski
ge...@bbs.pbks.pl
www.polbox.com/g/geyb

Adam Stolarczyk

unread,
Nov 5, 1998, 3:00:00 AM11/5/98
to
Dnia Thu, 05 Nov 1998 17:19:38 GMT, obywatel(ka) mac...@torun.pdi.net
(Maciej "MACiAS" Pilichowski) zeznal(a):

>Hej,
>
>> "Swiat Zagli" nie mogly przezyc do trzeciego numeru.
>
>Juz padli? W sumie sie nie dziwie, ale szybko im poszlo /po #2
>spasowalem, bo w sumie wialo nuda na kilometr/.

Rozmawialem ostatnio z p. A. Napierkowskim (red.nacz.)
i powiedzial, ze Swiata Zagli juz nie bedzie.
Wydawca sie wycofal.
Ma byc tylko wkladka SZ w Morzu tak jak w nr 10/98.
Szkoda...

Radoslaw Switkiewicz

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Wed, 04 Nov 1998 19:41:09 GMT, ge...@polbox.com (Wojtek Kasprzak)
wrote:

I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
>Jestem za obijaczami.

Zdecydowanie "odbijacze". Zdarzalo mi sie miec "obijaczy" na
pokladzie, jednego nawet wysadzilem po drodze, ale nie byli praktyczni
- jak sama nazwa wskazuje :-)
>Malzonka natomiast preferuje sposob inny. Na szydelku (moze drutach)
>robi pokrowiec na PETa z mocnego sznurka sizalowego.
Ach, gdzie te arcydziela sztuki bosmanskiej. Toz takich rzeczy uczyli
kiedys na kursach zeglarskich i nie szydelkiem ale raczkami Panie i
Panowie, raczkami. Konczy sie prawdziwe zeglarstwo :-) Czas umierac. -
Radek

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to Maciej MACiAS Pilichowski
> A ja wole jak w ogole nie szaleja. IMHO stawianie sprawy na glowie,
> tak samo jak: lepiej krasc rowery, czy gotowke?
> Bez jaj...

Tez chcialbym aby w ogole nie szaleli, lecz niestety nie jest to
koncert zyczen ;))

--
___________________________________
Piotr Rzepka Rzepecki
e-mail : rzep...@apexim.com.pl

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to Wojtek Kasprzak
> Niektorzy uwazaja ze statki maja dusze. Sa dobre i zle. Byly takie na
> ktorych nikt nie chcial plywac. Byly tez takie ktore dowozily zawsze
> zaloge do portu.

To jest tak samo jak z gitara ... Tez ma dusze ... Czy dlatego musze
sam sobie ja zrobic ??? Zreszta do czego jak do czego ale do
majsterkowania to bozia mi talentu nie dala, wiec moja (przyszlosciowa)
lajbka moze nie bedzie "calkiem" moja, lecz bedzie miala jedna zalete
ponad ta, ktora bym sam zbudowal : po rzuceniu na wode nie bedzie
zgrywala u-boot-a ... :)))

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to Maciej MACiAS Pilichowski
> Nie, nie ze zlosliwosci. Nie robie tego na zlosc. Chce, zeby to byl
> ostatni raz takiego menela. Takich na Mazurach nie potrzeba. Ja nikomu

A pomyslales, ze nie kazdy potrafi plywac tak doskonale i tez sie
nauczyc ??? Ma to robic w wannie w domu ???

> lodki nie porysowalem, a jesli bym, to nie jakies glupie "sorry" i
> zjazd, ale piwko i moc przeprosin.

Tu sie z Toba zgodze ...

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to Wojtek Kasprzak
> Czegos nie rozumiesz. Wyobraz sobie ze masz lodke ubezpieczona i ktos
> Ci wjezdza w burte i rozwala tak ze w tym sezonie to juz raczej sobie
> nie poplywasz. Policz stracony urlop, czas na zalatwianie wszystkich
> spraw, transport itp, itp.

Zdaje mi sie, ze Ty czegos nie rozumiesz ... Pisalem o przypadkach
losowych, czyli jak sie cos komus zepsuje itp. Jezeli nie chcesz
ryzykowac urlopu tym, ze ktos z rozwalonym silnikiem wjedzie Ci w burte
to po prostu zostan w domciu i obejrz Wind po raz n-ty ... Ryzykujesz
tylko tym, ze zaklad energetyczny wylaczy prad ...

> Godnoscia wlasna.............
> Uwazaj bo kiedys natkniesz sie na tak samo rozumujacego i przy twoim
> najezdzie wyciagnie z achterpiku bazooke (rgppanca) i odpali w twoja
> strone.

Napisalem, ze gdyby ktos zrobilby mi kuku z czystej zlosliwosci ... a,
ze mi do glowy by nie przyszlo zrobic cos komus tylko dlatego, ze ktos
ma jakis problem np. z lajba i we mnie wjechal to sie nie boje moich
sobowtorow ....

---monika---

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Thu, 5 Nov 1998, Maciej MACiAS Pilichowski wrote:

> Hej,


>
> > I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
> >Jestem za obijaczami.
>

> A ja za odbijaczami, bo jest odbojnica.

A ja za obijaczami, bo na srodku akwenu, jak jest fala to obijaja sie o
burte :))
monika
__._._.____________________________________________________________
--| | |onika--trochim@fuw.edu.pl--http://info.fuw.edu.pl/~trochim -


Tomasz Pionnier

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
Adam Stolarczyk <sto...@virgo.gik.pw.edu.pl> wrote:
> Niechlujstwo. Z kultura nie ma to nic wiele wspolnego.
> Chociaz byc moze sa tacy co nie wiedza, ze odbijace sie zdejmuje...

Sa! I sa tacy, co wiedza, a notorycznie zapominaja, nie badzmy bardzo surowi...
(Stormy wie o co idzie, ale tym razem nie idzie o mnie)


> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
> przeciwnikow...

Niech zgadne? Producenci "prawdziwych" odbijaczy?
A i tak najskuteczniejsze sa opony. Zeby jeszcze byly "user friendly"
to nie powinny nabierac wody...

--

_________ # Tomasz Pionnier, student of
| ___ _ _ # Warsaw University of Technology
| / \ | \/| # Faculty of Electronics and Information Technology
| \___/ | | # tpio...@elka.pw.edu.pl http://www.amwaw.edu.pl/~pionnier

Jacek Kijewski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998, Piotr Rzepka Rzepecki wrote:

> To jest tak samo jak z gitara ... Tez ma dusze ... Czy dlatego musze
> sam sobie ja zrobic ??? Zreszta do czego jak do czego ale do
> majsterkowania to bozia mi talentu nie dala, wiec moja (przyszlosciowa)
> lajbka moze nie bedzie "calkiem" moja, lecz bedzie miala jedna zalete
> ponad ta, ktora bym sam zbudowal : po rzuceniu na wode nie bedzie
> zgrywala u-boot-a ... :)))

Jeszcze raz: bedzie taka przez rok-dwa. Potem trzeba bedzie tu i owdzie
podmalowac, potem podlatac itd. I albo bedziesz lodke co rok wymienial na
nowa (ale moze lepiej abonament w czarterowni kupic?) albo i tak bedziesz
musial przy tym robic lapkami swoimi lub czyimis. Jezeli czyimis, to i tak
bedziesz musial stac temu komus nad glowa i pilnowac. Oj, nie wywiniesz
sie od szkutnictwa :)))

Jacek Kijewski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998, Piotr Rzepka Rzepecki wrote:

> Zdaje mi sie, ze Ty czegos nie rozumiesz ... Pisalem o przypadkach
> losowych, czyli jak sie cos komus zepsuje itp. Jezeli nie chcesz
> ryzykowac urlopu tym, ze ktos z rozwalonym silnikiem wjedzie Ci w burte
> to po prostu zostan w domciu i obejrz Wind po raz n-ty ... Ryzykujesz
> tylko tym, ze zaklad energetyczny wylaczy prad ...

No i uwierzeniem w te bzdury :)))

Piotr Rzepka Rzepecki

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to Jacek Kijewski
> Jeszcze raz: bedzie taka przez rok-dwa. Potem trzeba bedzie tu i owdzie
> podmalowac, potem podlatac itd. I albo bedziesz lodke co rok wymienial na
> nowa (ale moze lepiej abonament w czarterowni kupic?) albo i tak bedziesz
> musial przy tym robic lapkami swoimi lub czyimis. Jezeli czyimis, to i tak
> bedziesz musial stac temu komus nad glowa i pilnowac. Oj, nie wywiniesz
> sie od szkutnictwa :)))

Cholirka to chyba rzeczywiscie chyba bede plywal u-boot-em ;))

Tomasz Kozik

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to

On 5 Nov 1998, Tomasz Chodnik wrote:

> Zaglowcy mi wytlumaczyli, dlaczego
> "Zagle" pisza to co pisza a nie to czego nie pisza, i dlaczego "Wiadomosci
> Zeglarskie" i "Swiat Zagli" nie mogly przezyc do trzeciego numeru. I
> dlaczego w telewizorze wcielo plywanie.

To podziel sie z nami - dlaczego. Zwlaszcza co to kosztowalo TV.

T.K.


Tomasz Chodnik

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
Tomasz Pionnier <tpio...@elektron.elka.pw.edu.pl> pisze:
TP> A i tak najskuteczniejsze sa opony. Zeby jeszcze byly "user friendly"
TP> to nie powinny nabierac wody...
(PETy maja zerowa wytrzymalosc. domyslam sie ze mowicie o nich w kontekscie
lodek do 500 kg. a nawet wtedy nie sa na rozkolys. juz lepsze kilka platow
styropianu w ladnym worku po ziemniakach - FLOT)

do opony mozna dac detke - mozna ja przykleic. na lekka lodz i krotkie
stanie detke wypelniac powietrzem. na ciezka lodz lub dluzsze stanie -
wypelniac woda, bez cisnienia. (ALF)

najlepiej mi sie podobaja lyse opony lotnicze. nawet bez detki sa dosc
lekkie i nie zgniataja sie. na mala lodz - od gokarta. samochodowe sa zbyt
plaskate.

szkoda, ze opony brudza. gdyby nie to juz bym przeszedl na wylaczne ich
uzywanie. w tym roku stracilem 5 dobrych obibokow. 5 x 50-100 zl... brrr...
ale kiedys uzywano opon kolorowych, jak w rowerach dzieciecych. skad takie
wytrzasnac - darmo?

TC

Maciej Buchta

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Wed, 4 Nov 1998 10:00:02 +0100, Jacek Kijewski <ja...@softomat.com.pl>
wrote:

>Plywanie z odbijaczami to kompletna zenada. Sprzeczne z obyczajami etc.
>Ogolnie odbijacze w drodze powinny lezec w bakistach. Chyba, ze ktos
>bardzo chce - jego prawo. Ale niech sie potem nie dziwi, ze mu powiedza
>per czuwaj :)
Hmmm... Znam osobiście wielu żeglarzy-harcerzy i jakoś nie kojarzę ich z
tym co najgorsze :((
Aha, byłbym zapomniał - mnie też możesz zaliczyć do harcerzy.


Pozdrawiam.

--
Maciej Buchta, FIDO - 2:484/47.2

"Za żony i kochanki... Żeby się nigdy nie spotkały... "

Jacek Kijewski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998, Maciej Buchta wrote:

> >bardzo chce - jego prawo. Ale niech sie potem nie dziwi, ze mu powiedza
> >per czuwaj :)

> Hmmm... Znam osobi cie wielu żeglarzy-harcerzy i jako nie kojarzę ich z
> tym co najgorsze :((

Rowniez znam i rowniez nie kojarze. To nie ja wymyslilem to powiedzonko.
Ale juz takie sie przyjelo. I to lat temu parenascie je uslyszalem...

Jacek Kijewski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998, Piotr Rzepka Rzepecki wrote:

> > bedziesz musial stac temu komus nad glowa i pilnowac. Oj, nie wywiniesz
> > sie od szkutnictwa :)))
>
> Cholirka to chyba rzeczywiscie chyba bede plywal u-boot-em ;))

Powiem inaczej: laminowania mozna sie nauczyc w 3 dni. Roznych innych
rzeczy podobnie. Szkutnik w zawodowce uczy sie 3 lata. A my, umyslowi,
chyba mozemy szybciej? :))) Aczkolwiek budowanie lodki od podstaw moze nie
byc najlepszym pomyslem - bo warsztat, technologia "domowa", czas itd, to
udzial w budowie lodki raczej by sie przydal. Chocby zerknac, czy aby
podwiezi dobrze umocowane, a czegos tam nie odwalili itd. Jak patrze, jak
Zefirka w Stoczni Konrada zrobili, to mam ochote mordowac... Wykopalbym
dzire w ziemii, laminatu nalal i wyszloby lepiej :((( Jakos sie za
kapitalizmu poprawila, ale nadal jest to jakosc "dla mas". A kazdy chce
miec ta najlepsza, najbardziej dopieszczona lodke... A poza tym lodki sie
psuja, zuzywaja, niszcza. I to, i owo trzeba poprawic. I to tez daje
satysfakcje. Wole dyskusje typu: kto ma bardziej blyszczaca suwklape, niz
kto ma drozszy silnik :)

Wiec nie zaraz u-boot... A lapki trzeba sobie ubrudzic, zeby potem
szacunek do wlasnego dziela miec :) Wiec "laminatu wdychaj tegi smrod"
(Szanta o budowniczym...) i sie nie boj... Geminiarze sami zbudowali
Gemini, a przeciez nie sa stolarzami :)

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 06 Nov 1998 10:15:49 +0100, Piotr Rzepka Rzepecki
<rzep...@apexim.com.pl> wrote:

>>................................ Byly tez takie ktore dowozily zawsze
>> zaloge do portu.
Twoja lodka tez taka bedzie. Zycze Ci tego i wcale nie musisz jej sam
budowac. Zeby lodka byla dobra wystarczy o nia dbac.
>
> .................... Zreszta do czego jak do czego ale do


>majsterkowania to bozia mi talentu nie dala,

E, wmawiasz to Sobie pewnie juz od dawna i uwierzyles w to.


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 06 Nov 1998 10:29:07 +0100, Piotr Rzepka Rzepecki
<rzep...@apexim.com.pl> wrote:
> Zdaje mi sie, ze Ty czegos nie rozumiesz ... Pisalem o przypadkach
>losowych, czyli jak sie cos komus zepsuje itp.
OK.

>obejrz Wind po raz n-ty ... Ryzykujesz
>tylko tym, ze zaklad energetyczny wylaczy prad ...

Nie tylko. Jeszcze tym ze uwierze ze w taki sposob mozna zaprojektowac
i zbudowac jacht na Puchar Ameryki ktory wygral z Kiwi.:-)))
oraz ze amerykanie nie cierpia na syndrom Kiwi.
A generalnie to film podoba mi sie i jak gdzies go trafie to chetnie
sobie obejrze i to nie raz.


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998 10:41:25 +0100, ---monika--- <tro...@fuw.edu.pl>
wrote:

>On Thu, 5 Nov 1998, Maciej MACiAS Pilichowski wrote:
>
>> Hej,
>>
>> > I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
>> >Jestem za obijaczami.
>>
>> A ja za odbijaczami, bo jest odbojnica.

Co odbojnica ma wspolnego z obijaczem?:-)
Odbojnica w wiekszosci wypadkow na lodkach pelni wyłacznie role
dekoracyjna.
To wlasnie obijacze zabezpieczaja przed obijaniem sie lodek miedzy
soba, lodki o keje itp... i patrz nizej.

>A ja za obijaczami, bo na srodku akwenu, jak jest fala to obijaja sie o
>burte :))
> monika

Tak trzymac :-))

Dopoki na grupie nie zostanie ustalone jak to-to nazywac bede mowil
"OBIBOKI"


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998 12:10:11 +0100, Jacek Kijewski
<ja...@softomat.com.pl> wrote:

>No i uwierzeniem w te bzdury :)))

Za stary wrobel jestem.
Ale lodki byly fajne bo prawdziwe, a ze niektore sceny krecone byly
trikowo to przywilej filmu. A zreszta szkoda by bylo takich maszyn.


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Wojtek Kasprzak

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On 6 Nov 1998 11:59:39 GMT, Tomasz Chodnik <tc...@amedec.amg.gda.pl>
wrote:

>szkoda, ze opony brudza. gdyby nie to juz bym przeszedl na wylaczne ich
>uzywanie. w tym roku stracilem 5 dobrych obibokow. 5 x 50-100 zl... brrr...
>ale kiedys uzywano opon kolorowych, jak w rowerach dzieciecych. skad takie
>wytrzasnac - darmo?

Pozostan przy oponach. Bardzo fajne sa takie male od maszyn
rolniczych.
Na opone robiaca za obiboka na lodce obowiazkowo trzeba uszyc
pokrowiec z plotna namiotowego lub brezentu. Mozna dobrac kolorystyke
i mozna ich prac.
W pokrowiec mozna tez wlozyc dwie opony samochodowe polaczone z soba
i wtedy ich grubosc jest wystarczajaca.
Niektore opony tona. Wystarczy w obibok z opon w pokrowcu wlozyc detke
(nawet od roweru) i juz jest ok. Mozna cwiczyc manewr "czlowiek za
burta" jak zgubisz.

Te plastykowe obiboki sa ochydne. Brrr.


Pozdrawiam, Wojtek
mailto: ge...@polbox.com

Tomasz Chodnik

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
> Odbojnica w wiekszosci wypadkow na lodkach pelni wyłacznie role
> dekoracyjna.
> To wlasnie obijacze zabezpieczaja przed obijaniem sie lodek miedzy
> soba, lodki o keje itp... i patrz nizej.

oj oj. gdyby nie moje listwy, to mialbym o wiele bardziej poharatana lodke
niz mam. na przyklad tylko odbojnicom zawdzieczam calosc mojego zelkotu, a
moze i skory, po mojej ostatniej wizycie w Helu... (Jacku, jak tam z twa
stojka, pardon, sztyca? bo moj s-reling jest wlasnie dlatego zdjety, zeby
ludziska nie pytali, czemuz ach czemuz ma taki futurystyczny ksztalt
stojek). a jak wchodzilem do Liepai, na samym gownianym foku sztormowym,
z nawalonym silniczkiem, przy polwietrze, wrednym, bo miedzy drzewami,
kutrami, sztaplami drewna, to gdyby nie odbojnice i opony od traktora,
zapewne mialbym dosc ciekawa historyjke do opowiadania...

TC


Jacek Kijewski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
On Fri, 6 Nov 1998, Wojtek Kasprzak wrote:

> On Fri, 6 Nov 1998 12:10:11 +0100, Jacek Kijewski
> <ja...@softomat.com.pl> wrote:
>
> >No i uwierzeniem w te bzdury :)))
> Za stary wrobel jestem.
> Ale lodki byly fajne bo prawdziwe, a ze niektore sceny krecone byly
> trikowo to przywilej filmu. A zreszta szkoda by bylo takich maszyn.

Ogladalem. Odczucia mialem podobne, jak na "Grach wojennych" i "Tronie".
Bo na komputerach tez sie znam :(((

"Wiatr" byl zrobiony ladnie. Ladne panie, ladne widoczki, ladna muzyka.
Ale nie byl o zeglarstwie. "No to teraz zapolujemy z harpunem". Pewnie.
Taka scenke da sie nakrecic dla ludzi, co Miedzynarodowych Przepisow
Regatowych nawet na wystawie nie widzieli. W rzeczywistosci za cos takiego
natychmiast jest przegrany protest i dyskwalifikacja. I kary regulaminowe
- mysle, ze w przypadku AC skipper, ktory celowo rozwalil cudzy zagiel
uzyskalby dozywotni zakaz startow. Itd. No juz nie mowiac o tym, jak dwoch
mlodziakow i dwie cizie z uzyciem srubokreta, scyzoryka i kleju marki
"Biurowy" w garazu zbudowalo sobie jacht...*

Wiec film ogladalem z pewna irytacja... No ale ladny byl.

*) budzet jednego zespolu na Americas Cup przekracza 40 mln USD.

Tomasz Łangowski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
>Jak zatem zabezpieczyc kosztowny silnik doczepny?


Sprzedać ???? :-)


Tom Apacz
************************************************************
nie warto tam pisać :-) toma...@bbs.chip.pl
nie warto na to patrzeć :-) http://www.tomapacz.z.pl
************************************************************

Tomasz Łangowski

unread,
Nov 6, 1998, 3:00:00 AM11/6/98
to
>A generalnie to film podoba mi sie i jak gdzies go trafie
to chetnie
>sobie obejrze i to nie raz.


Na 100% jest w Gdańsku w wypożyczalni "Credo" na Sowińskiego
(boczna od Kartuskiej)
Za 1 zł/dobę

Nutran

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
>I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
>Jestem za obijaczami.

Zdarza sie obijacze to zaloga, odbijacze to takie cos na
burcie ;)

Jerzy Makieła

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to

Gabriel Kowalski napisał(a) w wiadomości:
<71tan3$k0g$1...@okapi.ict.pwr.wroc.pl>...

>Jak zatem zabezpieczyc kosztowny silnik doczepny?


Ja na moim okrecie mam silnik w studzience, mimo pewnych niedogodnosci
takiego ukladu (czyszczenie sruby, wiekszy halas, zajmowanie miejsca w
kokpicie) jest to dosc bezpieczny uklad. Silnik nie "kole" w oczy, wyjecie
jego ze studzienki wymaga pewnej wprawy. A co najwazniejsze nie da sie go
ukrasc z "zewnatrz" lodki.
Pozdrowienia Jurek
Jerzy Makiela
jur...@friko2.onet.pl

T.Ch.

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Tomasz Kozik <tko...@amu.edu.pl> pisze:
TK> To podziel sie z nami - dlaczego. Zwlaszcza co to kosztowalo TV.
A ankiete Zagli - te pare numerow temu - wypelniales? To juz wiesz!
Wiecej napisze na priva, bo nie wiadomo kto czyta Usenet... Tomek

Andrzej G. Baciński

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Witaj,

Wojtek Kasprzak napisał(a) w wiadomości:
<36501504...@news.tpnet.pl>...


>Dopoki na grupie nie zostanie ustalone jak to-to nazywac bede mowil
>"OBIBOKI"


Kpt. Orlinski nauczal nas nazywac to "cycami". Po wejsciu do portu padalo
"Cyce na burte" :)

Pozdrawiam,

Andrzej

Tomasz Chodnik

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Wojtek Kasprzak <ge...@polbox.com> pisze:
WK> Bardzo fajne sa takie male od maszyn rolniczych.
i pisze o pokrowcach..

Wojtku, wszystko to ladnie-pieknie, o ile na plaskiej wodzie. Ale
czasem musisz bronic burty przed oscylacjami po poltora metra w gore i
w dol i na boki. Nawet przy malej lodzi jest ubaw po pachy, a co dopiero
przy duzej. Male kolko moze w takich warunkach wchodzic pod odbojnice,
zaczepiac o wystepy nabrzeza. OK, powiesz, ze jak jest taka fala to juz
byl blad, ze sie wpakowano do takiego portu, ze zacumowano po zlej
stronie... zapewne... Ale czasem nie ma wyjscia, naprawde. I wtedy
tematem rozmowy nie jest ozdobka, chroniaca lakier przed odrapaniem,
tylko cos co ma ratowac zycie.

A brezent jak jest mokry to musi wyschnac, nie tylko ocieknac. Inaczej masz
dodatkowa robote z czyszczeniem bakisty lub achterpiku... To co podales to
zapewne super-rozwiazanie na Srodladzie i bardzo mi sie podoba. Zwlaszcza,
ze tam nie bywa sie na wodzie po pare miesiecy w sezonie...

Widzialem kiedys atlas brytyjskich autek z lat piecdziesiatych. Wtedy
wiele autek, zwlaszcza kabrioletow, uzywalo opony, ktore tylko bieznik
mialy czarny, a boki byly biale lub kolorowe. Sportowe autko mialoby jeszcze
ciut szersze opony - idealne na obibok. Do takiej opony wlozyc detke i nie
trzeba sie jej wstydzic nawet w Marinie Gdansk. I moznaby miec ich dowolnie
duzo.

Jest pare takich rzeczy ktorych najwyrazniej nie da sie kupic w sklepie a
przydalyby sie. Jedna to takie opony. Inna to kopuly z plexi. Jeszcze inna
to kompas odwrotny (do patrzenia od spodu, np lezac w koi).

Tomek

ps.
A lowienie kol i odbijaczy, IMO to typowe hobby kursowe. W prawdziwych
warunkach najlepiej trenowac MOB na plywajacych przedmiotach, zgubionych
czapkach, dryfujacych bojkach, belkach. Bo sa "znienacka", bo przy wrednej
pogodzie, bo za kazdym razem trzeba inaczej kombinowac, bo jak sie nie
pospieszyc i nie uda sie za pierwszym razem to drugiego razu nie bedzie...

Prytek

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to

Jacek Kijewski napisał(a) w wiadomości: ...

>Powiem inaczej: laminowania mozna sie nauczyc w 3 dni. Roznych innych
>rzeczy podobnie. Szkutnik w zawodowce uczy sie 3 lata. A my, umyslowi,
>chyba mozemy szybciej? :))) Aczkolwiek budowanie lodki od podstaw moze nie

A potem klniemy ze ludka cieknie lub plesnieje, miecz sie zacina itd. Nie
chce licytowac sie na dyplomy (wymiernik "umyslowosci"??!) ale bo tez
moglbym sie pochwalic "umyslowoscia". Szkutnictwa ucze sie juz 20 lat i moze
jestem ciemniak ale jeszcze wiele chcialbym wiedziec. Moj chlopak
informatyki nauczyl sie za rok i jest w tym dobry (ludzie tak mowia) w
wieku 14 lat, a do szkutnictwa mu daleko.


>udzial w budowie lodki raczej by sie przydal. Chocby zerknac, czy aby
>podwiezi dobrze umocowane, a czegos tam nie odwalili itd. Jak patrze, jak
>Zefirka w Stoczni Konrada zrobili, to mam ochote mordowac... Wykopalbym
>dzire w ziemii,

He! he!he!


laminatu nalal i wyszloby lepiej :((( Jakos sie za
>kapitalizmu poprawila, ale nadal jest to jakosc "dla mas". A kazdy

To sa ci co nauke pobierali w trzy godziny


>(Szanta o budowniczym...) i sie nie boj... Geminiarze sami zbudowali

pracowali przy budowie jachtu a nie budowali


>Gemini, a przeciez nie sa stolarzami :)

to tak jak kowalowi naprawiac zegarki obaj z branzy. Karzdy szkutnik to
stolarz wysokiej klasy ale nigdy odwrotnie.A szkutnictwo to nie tylko lanie
zywicy do dziury ale cos wiecej. I kto to mowi!!!
Czesc


Adam Stolarczyk

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Dnia Fri, 06 Nov 1998 15:22:04 GMT, obywatel(ka) ge...@polbox.com
(Wojtek Kasprzak) zeznal(a):

>Odbojnica w wiekszosci wypadkow na lodkach pelni wyłacznie role
>dekoracyjna.

Oj nie zgadzam sie z Toba.
Jak w tym roku jeden p..... wjechal mi Venuska w burte to zmienilem
zdanie.
Gdyby nie listwa odbojowa to mialbym pewniesolidna dziure.
A tak skonczylo sie na lekko obitym zelkocie, zgietej podwizi wantowej
i przecietym o ta podwiez szocie...

Pozdrawiam,
--
===> Stormy - Adam Stolarczyk sto...@virgo.gik.pw.edu.pl <===
===> Strona o zeglastwie: http://virgo.gik.pw.edu.pl/~stormy/ <===
=> FAQ pl.rec.zeglarstwo: http://virgo.gik.pw.edu.pl/~stormy/faq/ <=
I haven't lost my mind. It's just CRC error.

Adam Stolarczyk

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Dnia 6 Nov 1998 10:42:46 GMT, obywatel(ka) Tomasz Pionnier
<tpio...@elektron.elka.pw.edu.pl> zeznal(a):

>> P.S. Co sadzicie na temat odbijaczy z butelek? Wiem, ze maja troche
>> przeciwnikow...
>
>Niech zgadne? Producenci "prawdziwych" odbijaczy?

>A i tak najskuteczniejsze sa opony. Zeby jeszcze byly "user friendly"

>to nie powinny nabierac wody...

I nie brudzic burty...
Pamietasz jak stalismy w Zegrzynku na ragatach? Do tej pory mam czarny
slad na burcie...

Radoslaw Saniewski

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Wojtek Kasprzak wrote:

> I tu pytanie obijaczy czy odbijaczy jak w tytule.
> Jestem za obijaczami.

Skoro PETy sa po napojach, to moze "opijacze"? ;-)

--
pozdrawiam,
Radziel

Radoslaw Saniewski

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Adam Stolarczyk wrote:
>
> Widzialem kiedy w "Zaglach" projekt jachtu ktory mial dziobnice...z 15
> centymetrowej grubosci bloczku gumy ;-)))

Nie wiem, czy o to chodzilo, ale w tym roku troche tego po Mazurach
plywalo. Nazywa sie Princessa, brzydkie jak cholera, pekate, ale za to
niesamowicie pakowne i istotnie - cala dziobnica z gumy. Z daleka trudne
do zobaczenia, bo guma malowana w kolorze burt.
Maja jeszcze jeden ciekawy patent - rozkladany kosz dziobowy, ktory po
rozpolowieniu tworzy drabinke do schodzenia na lad. Praktyczne.

--
pozdrawiam,
Radziel

Radoslaw Saniewski

unread,
Nov 7, 1998, 3:00:00 AM11/7/98
to
Jacek Kijewski wrote:

> Do gumowych polecam szmatke z miki. Albo paste SAMA 73. Obie metody nieco
> zmatowia odbijacz, wiec jak sa nowe, to lepiej tradycyjnie szmatke +
> ludwik...

A ktos probowal pompowac odbijacze? Jak to podejsc? W moich korki sa
jakby z zatopionego tworzywa - nie do wykrecenia, ale moge sie mylic.

--
pozdrawiam,
Radziel


Jerzy Makieła

unread,
Nov 8, 1998, 3:00:00 AM11/8/98
to

Radoslaw Saniewski napisał(a) w wiadomości:
<3643615A...@rsi.com.pl>...

>
>A ktos probowal pompowac odbijacze? Jak to podejsc? W moich korki sa
>jakby z zatopionego tworzywa - nie do wykrecenia, ale moge sie mylic.

Ja pompuje zwykla pompka samochodowa (nozna), jedna reka przyciskam koncowke
do odbijacza a druga pompuje. Idzie jak burza.

Kszyh

unread,
Nov 8, 1998, 3:00:00 AM11/8/98
to
On Fri, 6 Nov 1998 12:09:26 +0100, Jacek Kijewski

>> To jest tak samo jak z gitara ... Tez ma dusze ... Czy dlatego musze
[...]
>> ponad ta, ktora bym sam zbudowal : po rzuceniu na wode nie bedzie
>> zgrywala u-boot-a ... :)))
>Jeszcze raz: bedzie taka przez rok-dwa. Potem trzeba bedzie tu i owdzie
>podmalowac, potem podlatac itd. I albo bedziesz lodke co rok wymienial na
>nowa (ale moze lepiej abonament w czarterowni kupic?) albo i tak bedziesz
>musial przy tym robic lapkami swoimi lub czyimis. Jezeli czyimis, to i tak


>bedziesz musial stac temu komus nad glowa i pilnowac. Oj, nie wywiniesz
>sie od szkutnictwa :)))

Na laminacie? A ileż tej roboty tam jest - przytrzeć trochę relinigi,
jarzmo czy co kto tam ma jeszcze drewnianego, pociągnąć pokostem albo
lakierem, raz na parę lat gdzieniegdzie szpachlą, i trochę na
bieżąco... To już sprzątanie mieszkania zajmuje mi więcej w skali roku
:)))

No, chyba że ktoś podchodzi na "banzaj" i kamienie trałuje...

Kszyh

Kszyh

unread,
Nov 8, 1998, 3:00:00 AM11/8/98
to
On 6 Nov 1998 11:59:39 GMT, Tomasz Chodnik <tc...@amedec.amg.gda.pl>
wrote:

>Tomasz Pionnier <tpio...@elektron.elka.pw.edu.pl> pisze:
>TP> A i tak najskuteczniejsze sa opony. Zeby jeszcze byly "user friendly"
>TP> to nie powinny nabierac wody...
>(PETy maja zerowa wytrzymalosc. domyslam sie ze mowicie o nich w kontekscie
>lodek do 500 kg. a nawet wtedy nie sa na rozkolys. juz lepsze kilka platow
>styropianu w ladnym worku po ziemniakach - FLOT)
Z tą zerową wytrzymałością pijesz do PET'uf wypełnionych wodą? Jeszcze
nie widziałem żeby jakiś strzelił :)

>do opony mozna dac detke - mozna ja przykleic. na lekka lodz i krotkie
>stanie detke wypelniac powietrzem. na ciezka lodz lub dluzsze stanie -
>wypelniac woda, bez cisnienia. (ALF)
Opony mają ten delere że nabierają wody - co musisz uwzględnić przy
chowaniu - na deziecie możesz sobie wrzucić do środka, ale na "ładnej"
kabinówce zaczyna być to kłopotliwe (w końcu w achter też bywa czysto)
:)

Kszyh

---monika---

unread,
Nov 9, 1998, 3:00:00 AM11/9/98
to
On Sat, 7 Nov 1998, Adam Stolarczyk wrote:

> Pamietasz jak stalismy w Zegrzynku na ragatach?

To na regatach sie stoi?? :-))
monika
__._._.____________________________________________________________
--| | |onika--trochim@fuw.edu.pl--http://info.fuw.edu.pl/~trochim -


It is loading more messages.
0 new messages