> Jak w temacie - prosz� o doradzenie. Zawsze malowa�em mi�kkim przed
> sezonem (niebieski Hempel), potem ��dka sta�a do jesieni na wodzie.
> Znaczy siďż˝ - normalnie. Teraz zmieniam system przechowywania jachtu:
> stoi na l�dzie, b�d� go wodowa� tylko na czas p�ywania (2 miesi�ce w
> roku i to pewnie dwa razy po miesi�c - ��dka stoi na Adriatyku).
> Czy w takiej sytuacji pozosta� przy malowaniu przed sezonem mi�kkim
> antifoulingiem, czy mo�e warto przerzuci� si� na twardy (d�u�ej
> zachowuje swoje w�a�ciwo�ci po wyj�ciu z wody). Czy szlifowanie
> twardego antifoulingu sprawia du�y problem? A mo�e wystarczy przemy�
> rozpuszczalnikiem? I jak z obrastaniem - czy jest jaka� r�nica?
> Z mi�kkim jest taki problem, �e jak nie zrzuc� ��dki szybko po
> pomalowaniu, to farba traci swoje w�a�ciwo�ci, czyli generalnie nale�y
> chyba przyj��, �e trzeba w�wczas malowa� przed ka�dym wodowaniem. A
> twardy pewnie wystarczy�by par� sezon�w przy za�o�eniu, �e wyjmuj�
> ��dk� z wody, kiedy nie p�ywam.
Antyfouling mi�kki �ciera si� przy tarciu o wod� i po sezonie powinno da�
si� go sp�uka� silnym karcherem. Farba nie powinna "s�abn��" od stania na
powietrzu, to przes�dy z dawnych czas�w farb na o�owiu albo organicznych
zwi�zkach cyny. Ja swoje ��dki malowa�em raz na 2-3 sezony, podmalowuj�c
te miejsca, gdzie farba zjecha�a wskutek czego� (za �rub�, dno kilu, jak
klienci piasek zwiedzali itd.). Przynajmniej w przypadku farb Oliva.
Nawiasem m�wi�c, farby Oliva maj� napisane, �e nietestowane na
�r�dziemnym, wi�c ciekaw jestem, jak si� sprawdzaj�.
Antyfouling twardy zasadniczo s�u�y do:
a) jacht�w szybkop�ywaj�cych (dwie kategorie: do 40 w�z��w i powy�ej),
gdzie mi�kki by si� star� po wci�ni�ciu manetki
b) jacht�w sportowych i regatowych, gdzie znaczenie ma g�adko�� kad�uba
po tym, jak si� twardy antyfouling "zdezaktywuje", nale�y go oszlifowa� i
malowaďż˝ nowy. Szlifowanie antyfoulingu to robota bardzo szkodliwa dla
zdrowia. W m�odych latach stru�em si� kilka razy, obecnie si� w miar�
mo�no�ci nie tykam i staram si�, �eby inni (w klubie) unikali.
Zmywanie rozpuszczalnikiem jest mo�liwe, w zasadzie wszystko da si� zmy�,
tylko nie zawsze mo�na w pobli�u zatankowa� cystern� z ksylenem. Ksylen
jest r�wnie� bardzo, bardzo szkodliwy i trzeba uwa�a�. Nachlapanie sobie
do oka boli. Utylizacja szmat itd. mo�e by� kosztowna.
Wi�c wszystko si� da, ale ja bym jakiemu� W�ochowi to zleci�... nie,
W�ochom bym nic nie zleca�, a� tyle czasu nie mam :)
Nawiasem m�wi�c we wielu marinach za szlifowanie antyfoulingu p�aci si�
mandat. W du�ych kwotach...
> A przy okazji: koszmarnie zarasta mi �ruba nap�dowa; po zostawieniu
> ��dki ju� na dwa tygodnie w wodzie warstwa skorupiak�w ma co najmniej
> 10 cm grubo�ci na wale i �rubie, trzeba schodzi� pod wod� (dwa
> tygodnie temu temperatura wody wynosi�a 9 stopni i �ona zabroni�a mi
> schodzi�, musia�em zatrudni� nurka). Latem nie ma problemu, ale wiosna
> i jesie� to inna bajka. Jest to niestety bol�czka p�ytkich w�oskich
> lagun. A �yj�tek jest tyle, �e �ruba nie jest w stanie ruszy� jachtu!
> Znacie dobr� farbk� na to �cierwo?
> Prosz�, dorad�cie co�, macie na pewno do�wiadczenia w tych kwestiach.
> Pozdrawiam serdecznie z Via Polacca - tak nazywa się część mariny, w
> której stoją w większości polskie łódki :)
Nawiasem mówiąc, zanim tkniesz burty papierem ściernym: wprawdzie sam nie
widziałem, ale doświadczeni ludzie mówili, że dość często zdarza się
żelkot źle zrobiony czy nie w tym gatunku, gdzie wierzchnia warstwa jest
"gładka", ale po ruszeniu jej papierem (żeby potem polerować) odsłaniają
się jakieś mikropęknięcia czy mikrodziurki. I wprawdzie po robocie kadłub
lśni jak lustro, ale po roku wchłania każdy brud i potem niczym się tego
nie da wyprowadzić. Więc najlepiej sprawdź może najpierw na jakimś
neutralnym kawałku gdzieś wcześniej.
Tu problemu nie ma, żelkot jest jak nowy, a do tego parę lat temu w
Beneteau łódka miała profesjonalnie zrobioną prewencyjnie antyosmozę.
Pisząc o ubytkach miałem na myśli fragmenty wymytej karcherem farby
antyporostowej.
> pomalowaniu, to farba traci swoje właściwości, czyli generalnie należy
> chyba przyjąć, że trzeba wówczas malować przed każdym wodowaniem.
To jakieś nieporozumienie. I to zupełne. Miękki antyfouling Hempla Mille
Dynamic, którego używam od lat , niczego nie traci. W instrukcji do farby jest
dany cały miesiąc na wodowanie, w praktyce to bardzo zdecydowanie pozytywna
nieprawda, działa tak samo po roku. Malują mi nie żadni ludzie, tylko robię to
od tzw zawsze sam, mam więc pełną kontrolę nad procesem począwszy od wykonania
aż po zachowanie sie farby na przestrzeni wielu lat. Droga farba jak diabli,
ale jakosć i właśnie wygoda wręcz powalająca. Praktycznie dowolnie okresy
między warstwami, znosi kładzenie na brudnej warstwie, u mnie w ubiegłym i w
tym roku, nowa warstwa spaja sie ze stara brudną tak, że przy próbach skrobania
widać , że jest to jakby jednak skorupa, coś niesamowitego. Teraz na początku
kwietnia kładłem 2 nowe warstwy w temperaturach grubo poza dozwolonym przez
instrukcję tej farby zakresem temperatury, było za zimno, chyba z 5 stopni,
farba przeleżała, bo zapomniałem o niej, 2 tygodnie w bakiście jachtu, a były
przymrozki. NIC, jakby zero wpływu na jakość, doskonale się rozprowadza,
doskonale przylega na ubiegłorocznej brudnej warstwie. Co roku wydaję na nią
kupę kasy, ale jaka wygoda. Tylko jedna uwaga z tym kładzeniem na ubiegłoroczną
brudną warstwę, jacht jest użytkowany na wodach słodkich.
W przypadku tej konkretnej farby Hempla, Mille Dynamic, jest dokłądnie
przeciwnie niż myślisz, szybkie zrzucanie jachtu na wodę jest błędem. Dla tej
farby jest jakiś minimalny okres, w którym nie wolno tego robić, nie pamietam
jaki. U mnie jest to najczęściej ok. 2 tygodni, czasem jest to nieodświeżona
ubiegłoroczna warstwa, pracuje i ściera się doskonale. Widzę, bo sam wyciagam
jacht, sam myję, sam maluję itd itp.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl