Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Kadłub stalowy

519 views
Skip to first unread message

Samotnik

unread,
Aug 5, 2003, 1:18:18 PM8/5/03
to
Witam!

Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub jachtu ok.
12m?

Pytanie nr 2: kto słyszał o jakichś starych, leżących kadłubach po klubach,
przystaniach... Takich właśnie 11-12m.

Temat własnej łódki chodzi za mną odkąd zacząłem żeglować. :(
--
Samotnik
www.zagle.org.pl

Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 1:26:05 AM8/6/03
to

Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał w
wiadomości

> Witam!
>
> Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub
jachtu ok.
> 12m?
>
> Pytanie nr 2: kto słyszał o jakichś starych, leżących kadłubach po
klubach,
> przystaniach... Takich właśnie 11-12m.
>
> Temat własnej łódki chodzi za mną odkąd zacząłem żeglować. :(

Taaaak , jak u wielu z tej grupy ... :)))
Materialy ? grosze .. , tona stali (wyrobu , jak blacha ,
kształtownik) , to obecnie ok 1,6 , 1,8 kPLN . potrzebujesz kilka
ton , a wiec do policzenia , ze max 10 kPLN Ci wystarczy .
I co z tego ?
Cene wykonania jachtu generuje przedewszystkim wyposazenie i
robocizna . Jezeli myslisz o jachcie 12 m , to nie zaczynaj bez
zapewnienia finansowania w kwocie min. 150 do 200 kPLN - wtedy masz
realne szanse skonczyc tą budowę w 3-4 lata .
Owszem , mozna taniej (tzw. wlasna robocizna , np. ) , wtedy zajmie
Ci z 10 lat i skonczy sie ogloszeniem : "Sprzedam kadlub jachtu typu
...... wraz z wyposazeniem " :(((

Pozdrawiam ,
Janusz Drozd

J.D...@hml.kghm.pl

GSM +48 605 632 802
GG 4203070


Łukasz Szot

unread,
Aug 6, 2003, 2:19:43 AM8/6/03
to

> Pytanie nr 2: kto słyszał o jakichś starych, leżących kadłubach po
klubach,
> przystaniach... Takich właśnie 11-12m.

Skontaktuj się ze Śląskim Yacht Club'em. Z tego co wiem to kiedyś... kiedyś
podjęli się budowy takiego jachtu i został im z tego przedsięwzięcia stalowy
kadłub. Czy jeszcze go mają i w jakim jest stanie? Nie wiem. Dowiedz się.

pozdrawiam serdecznie
Łukasz Szot
0502-583-152
ls...@sail-ho.pl


Pawel B.

unread,
Aug 6, 2003, 2:25:46 AM8/6/03
to
Użytkownik "Samotnik"
napisał w wiadomości ..

| Witam!
|
| Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub jachtu ok.
| 12m?
|
| Pytanie nr 2: kto słyszał o jakichś starych, leżących kadłubach po
klubach,
| przystaniach... Takich właśnie 11-12m.
|
| Temat własnej łódki chodzi za mną odkąd zacząłem żeglować. :(

Zobacz na jakiejś giełdzie typu www.boat4you.dk tam jest duużo jachtów na
sprzedaż

pozdrawiam
Paweł Banaszczyk
"WANTED GOOD WOMAN. Must be able to clean, cook, sew, dig worms and cleans
fish. Must have a Boat and Motor. Please send picture of Boat and Motor"
Ogłoszenie w damskiej toalecie w Stornoway [Szokcja]

polecam: www.zeglarstwomorskie.republika.pl
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Marcin Wągiel

unread,
Aug 6, 2003, 2:28:28 AM8/6/03
to
Użytkownik "Janusz Drozd" <J.D...@hml.kghm.pl> napisał

> Cene wykonania jachtu generuje przedewszystkim wyposazenie i
> robocizna . Jezeli myslisz o jachcie 12 m , to nie zaczynaj bez
> zapewnienia finansowania w kwocie min. 150 do 200 kPLN - wtedy masz
> realne szanse skonczyc tą budowę w 3-4 lata .

No nie wiem czy podana przez ciebie kwota wystarczy na zbudowanie i
wyposazenie takiego jachtu. Mysle, ze bardziej realna jest suma dwukrotnie
wyzsza... Natomiast planujac sensowny standard i wysoka jakosc materialow
nalezy oswoic sie z faktem potrojenia tej kwoty...

Pozdrawiam
Marcin Wągiel


Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 2:46:07 AM8/6/03
to

Użytkownik "Marcin Wągiel" <mar...@solaris-czartery.pl> napisał w
wiadomości

Witam ,
2-3 lata wstecz oglądałem na W&W przyzwoity jacht , dobrze
wyposażony (ok. 11,5 m - moge sie mylić co do dlugosci) za 400 kPLN.
Zakładając zysk stoczni na poziomie 25% oraz jakiś (niewielki)
wkład własny , pomoc znajomych (materiały) i część wyposażenia "z
odzysku" .... , stąd sie wzieła podana przeze mnie kwota .
Za podane przez Ciebie kwoty , tzn. 450 do 600 kPLN nie ma sensu
budować niczego : wtedy można już (chyba) kupić gotowy .

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 6, 2003, 3:11:27 AM8/6/03
to
Samotnik wrote:

> Pytanie nr 1: ile mogš kosztować materiały na stalowy kadłub jachtu ok.
> 12m?

Moze Wojtek Kasprzak bedzie wiedzial?
Kiedys sledzil postepy budowy 'mojego jachtu' powiekszonego i ze stali;
byl pod wrazeniem szybkosci prac i niskich kosztow.

Tylko ze surowy kadlub to najmniejsza czesc kosztow i wysilkow :-(

pozdrowienia

krzys
przy koncu obliczen wykrojow pokladu, zeby latwo bylo wycinac :-)

--
_^..^_)_
\ /
\____/

Marcin Wągiel

unread,
Aug 6, 2003, 3:14:38 AM8/6/03
to
Użytkownik "Janusz Drozd" <J.D...@hml.kghm.pl> napisał

> 2-3 lata wstecz oglądałem na W&W przyzwoity jacht , dobrze


> wyposażony (ok. 11,5 m - moge sie mylić co do dlugosci) za 400 kPLN.
> Zakładając zysk stoczni na poziomie 25% oraz jakiś (niewielki)
> wkład własny , pomoc znajomych (materiały) i część wyposażenia "z
> odzysku" .... , stąd sie wzieła podana przeze mnie kwota .

Ale jak mysle nie byl to jacht stalowy tylko laminat. Taki jacht zazwyczaj
ma skromna wybudowe, dzieki zastosowaniu gotowych laminatowych wyprasek. Ma
zazwyczaj skromny takielunek, nie bardzo nadajacy sie do zeglugi w kazdych
warunkach. Ma podstawowe wyposazenie pokladowe, jeden komplet zagli, nie ma
elektroniki i wyposazenia wymaganego przez UM - w ogole caly jest delikatny
i zrobiony w planie minimum. A wszystko to, co trzeba w takim jachcie
wymienic i dokupic jesli mysli sie o powaznej zegludze - to sa duze kwoty.

> Za podane przez Ciebie kwoty , tzn. 450 do 600 kPLN nie ma sensu
> budować niczego : wtedy można już (chyba) kupić gotowy .

Mozna. Tyle kosztuje zrobienie i juz. Stocznie maja swoj zysk, ale maja tez
bardzo wysokie rabaty u producentow osprzetu. A robocizna kosztuje zawsze -
czy twoja, czy kogos innego...

Pozdrawiam
Marcin Wągiel


Zbigniew Jatkowski

unread,
Aug 6, 2003, 3:53:26 AM8/6/03
to
Witam
Gosc, ktory buduje 11m jacht srodladowy (prototyp - to tez wazne) - z
laminatu z pelnym komfortowym wyposazeniem, stwierdzil, ze koszt jego
budowy wyniesie ok. 100.000 EURO. Budowa morskiego jachtu zapewne
bylaby drozsza.


Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl

Marcin Wągiel

unread,
Aug 6, 2003, 4:13:30 AM8/6/03
to
Użytkownik "Zbigniew Jatkowski" <zib...@hot.pl> napisał

> Gosc, ktory buduje 11m jacht srodladowy (prototyp - to tez wazne) - z
> laminatu z pelnym komfortowym wyposazeniem, stwierdzil, ze koszt jego
> budowy wyniesie ok. 100.000 EURO. Budowa morskiego jachtu zapewne
> bylaby drozsza.

Z cala pewnoscia drozsza, jacht morski (nawet przybrzezny, nie mowiac o
oceanicznym) musi byc przeciez solidniejszy, musi miec wyposazenie
komunikacyjne, ratunkowe, sygnalizacyjne, nawigacyjne, wiecej zagli (o
wiekszej gramaturze), musi... mozna pisac bez konca.

A okazyjnie mozna kupic taniej - np. niedawno widzialem bardzo sensowny
jacht Roberts 64 (czyli do solidnosci stalowego kadluba mozna dodac znanego
konstruktora, poza tym rozmiar mi pasuje), z 1988 roku, za okolo 225 000
EUR.

Pozdrawiam
Marcin Wągiel


Krzysztof Trojan

unread,
Aug 6, 2003, 4:32:43 AM8/6/03
to

Użytkownik "Łukasz Szot" <ls...@sail-ho.pl> napisał

> Skontaktuj się ze Śląskim Yacht Club'em. Z tego co wiem to
kiedyś... kiedyś
> podjęli się budowy takiego jachtu i został im z tego
przedsięwzięcia stalowy
> kadłub. Czy jeszcze go mają i w jakim jest stanie? Nie
wiem. Dowiedz się.

Jeszcze ze trzy-cztery lata temu rzeczywiscie nad Dzierznem
w hangarze mieli stalowy kadlub cos kolo 12m, ale wtedy
ponoc udawali ze jeszcze chca to dalej ciagnac. Moge
sprobowac zapytac, jak bede w Gliwicach, chociaz nie wiem
kto sie tym teraz zajmuje, tyle ze nie bede na dniach,
raczej dopiero we wrzesniu (zwykle jestem co 2 tyg), .

Latwiej bedzie chyba napisac samemu do SYC i zalatwic sprawe
bezposrednio.

Pozdrawiam,
Krzysztof Trojan


Robert Robaczewski

unread,
Aug 6, 2003, 4:45:49 AM8/6/03
to
W marinie Goclaw w Szczecinie stoi jakis rdzewiejacy kadlub j-ko podobny. W
Gdyni w basenie na kolkach stoi kadlub j-ki, pewnie nie do sprzedania a
jesli to za taka cene ze moja matko boska. W Policach w zasadzie a dokladnie
na terenie bodajze bylej bazy transportowej ZCH "POLICE" na przeciwko
obecnie f-my STALKON jest za ogrodzeniem w jakiejs powiedzmy hali kadlub
stalowy, na zewnatrz stoi jakis <> 9m ale nie pamietam czy stalowy

Ja mysle ze lepiej znalezc kogos kto kumka w temacie tu na grupie Stanislaw.
Nawet niedawno odpowiadal komus na cos podobnego. Materialu mysle poszukaj z
5 ton stali okretowej blacha 4-5mm i zobacz jaka cena

Podstawowa sprawa: lodka morska fajna rzecz ale wydasz z 60 tys zeby
plywala. Ile masz w sezonie czasu?? Moze lepiej wydac pieniadze na raty i
powybrzydzac przy czarterze??? Chyba ze w 2 -3 osoby.
pzdr Robak


Samotnik

unread,
Aug 6, 2003, 4:55:59 AM8/6/03
to
In article <bgq3ho$aso$1...@atlantis.news.tpi.pl>, Janusz Drozd wrote:
>> Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub
> jachtu ok.
>> 12m?
>>
>> Pytanie nr 2: kto słyszał o jakichś starych, leżących kadłubach po
> klubach,
>> przystaniach... Takich właśnie 11-12m.
>>
>> Temat własnej łódki chodzi za mną odkąd zacząłem żeglować. :(
>
> Taaaak , jak u wielu z tej grupy ... :)))
> Materialy ? grosze .. , tona stali (wyrobu , jak blacha ,
> kształtownik) , to obecnie ok 1,6 , 1,8 kPLN . potrzebujesz kilka
> ton , a wiec do policzenia , ze max 10 kPLN Ci wystarczy .
> I co z tego ?
> Cene wykonania jachtu generuje przedewszystkim wyposazenie i
> robocizna . Jezeli myslisz o jachcie 12 m , to nie zaczynaj bez
> zapewnienia finansowania w kwocie min. 150 do 200 kPLN - wtedy masz
> realne szanse skonczyc tą budowę w 3-4 lata .
> Owszem , mozna taniej (tzw. wlasna robocizna , np. ) , wtedy zajmie
> Ci z 10 lat i skonczy sie ogloszeniem : "Sprzedam kadlub jachtu typu
> ...... wraz z wyposazeniem " :(((

:)

Mam pewien atut, mianowicie mój tata jest inżynierem metalurgiem, całe
życie budował potęgę socjalizmu pracując w tym zawodzie ;), dobrze spawa,
także różnymi dziwnymi technikami, ma dostęp do narzędzi, bardzo lubi
majsterkować i, co najlepsze, jest na emeryturze, ma dużo czasu i działkę
przy domu jednorodzinnym. :D Jednym słowem chciałby i potrafiłby mi pomóc.
--
Samotnik
www.zagle.org.pl

Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 5:02:04 AM8/6/03
to

Użytkownik "Marcin Wągiel" <mar...@solaris-czartery.pl> napisał w
wiadomości

> Użytkownik "Zbigniew Jatkowski" <zib...@hot.pl> napisał

Ładna ta okazja ....
Obejrzalem sobie ten jacht na
http://www.bruceroberts.com/public/HTML/descriptions/Roberts64_descr
iption.htm
Chyba zartujesz porownując sobie cene (nawet uzywanego) jachtu > od
19 m z kosztami budowy jachtu 11-12 m ... .
Cale to dodatkowe (morskie) wyposazenie oceniłbym na 30 kPLN (circa
about , ofkorz) .
Z. Jatkowski pisze o budowie prototypu , luksusowo wyposazonego ...
, zalezy , co kto rozumie przez luksusowo wyposazony : w ten sposob
mozna z ceną podskoczyć spokojnie o 100% :))))
Za
(Ja bylbym w stanie ... :))) )
Nie spierajmy sie o te kilka nedznych groszy ... , proponuje przyjąć
jakąś średnią z naszych rozrzutów , czyli trzeba by miec ok. 250
kPLN .... .

Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 5:20:09 AM8/6/03
to

Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał w
wiadomości
>
> Mam pewien atut, mianowicie mój tata jest inżynierem metalurgiem,
całe
> życie budował potęgę socjalizmu pracując w tym zawodzie ;), dobrze
spawa,
> także różnymi dziwnymi technikami, ma dostęp do narzędzi, bardzo
lubi
> majsterkować i, co najlepsze, jest na emeryturze, ma dużo czasu i
działkę
> przy domu jednorodzinnym. :D Jednym słowem chciałby i potrafiłby
mi pomóc.
> --
No to moze napisalem za malo precyzyjnie : pisząc , ze cene jachtu
gneruje przede wszystkim robocizna i wyposazenie mialem na mysli nie
tylko robocizne przy spawaniu ... .
Pewnej (fachowej) robocizny nie unikniesz (np. instalacja
elektryczna , naciąg olinowania czy dewiacja kompasu - jest tego
wiecej) . Owszem , wszystko mozna samemu sie nauczyc i zrobic , tyle
ze kosztuje to mase czasu i pieniedzy ... , gdzies jest "złoty"
srodek miedzy oszczednosciami a wydawaniem kasy - uzasadnionym .
Sam gotowy kadłub ( z niezabudowanym wnetrzem , ofkorz ) jest
oceniany na ok. 25% kosztow całkowitych jachtu - znow zalezy to od
wyposazenia , bo moze byc i 10% ... :))))
Przeanalizuj to co napisalismy powyzej i uwierz , ze nie ma sensu
sie zabierac do tego bez potężnej (dal wielu) kwoty w PLN , bo
skonczysz , jak juz napisalem .
Tata nie wykona Ci silnika ani masztu , także elektroniki , itd. , a
jezeli zrobi Ci np. kosze dziobowe , rufowe , słupki , to owszem
zaoszczedzisz , ale wątpie , żeby miał np. odpowiednie
oprzyrządowanie , co skutkuje strasznym czasem na taką niby drobną
rzecz .

Pozdrawiam ,
Janusz Drozd

J.D...@hml.kghm.pl

GSM +48 605 632 802
GG 4203070

P.s. Biedny Tata .... :))))))))

Samotnik

unread,
Aug 6, 2003, 5:22:14 AM8/6/03
to
In article <bgqg6l$d64$1...@atlantis.news.tpi.pl>, Janusz Drozd wrote:
> (Ja bylbym w stanie ... :))) )
> Nie spierajmy sie o te kilka nedznych groszy ... , proponuje przyjąć
> jakąś średnią z naszych rozrzutów , czyli trzeba by miec ok. 250
> kPLN .... .

Ale to może podzielmy jakoś te koszta z rozbiciem na konieczne i przydatne.

Co jest niezbędne do tego, żeby jacht wypłynął?

* kadłub
* zabudowa wnętrza (na początek zupełnie podstawowa)
* takielunek
* jakieś żagle, na początek niech będą jakieś stare
* kabestany (też na początek jakieś z demobilu)
* silnik - ludzie sprzedają MD-1 za cenę sztormiaka HL...
* luki, bulaje, knagi...
* wyposażenie ratunkowe (na początek można się ograniczyć do P20, odpada
tratwa i kilka innych rzeczy)
* GPS :)

Co trzeba mieć, żeby normalnie żeglować?

* garnitur nowych, porządnych żagli na każdą pogodę
* ładną zabudowę wnętrza, kingston, miękkie materace, obrazki na
ścianach...
* porządny silnik o odpowiedniej mocy
* kilka kabestanów, żeby spinakera na czym było przeciągać, dużo knag,
mocowań...
* UKF, Navtex, log i reszta elektroniki
* itp itd

Sądzę, że druga część to minimum 50k zł.
--
Samotnik
www.zagle.org.pl

Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 5:45:30 AM8/6/03
to

Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał w
wiadomości

>


> Ale to może podzielmy jakoś te koszta z rozbiciem na konieczne i
przydatne.
>
> Co jest niezbędne do tego, żeby jacht wypłynął?
>
> * kadłub
> * zabudowa wnętrza (na początek zupełnie podstawowa)
> * takielunek
> * jakieś żagle, na początek niech będą jakieś stare
> * kabestany (też na początek jakieś z demobilu)
> * silnik - ludzie sprzedają MD-1 za cenę sztormiaka HL...
> * luki, bulaje, knagi...
> * wyposażenie ratunkowe (na początek można się ograniczyć do P20,
odpada
> tratwa i kilka innych rzeczy)
> * GPS :)

Zagle sie drą = nie plywasz , bo szyjesz , silnik MD-1 ???!!!! do
11-12 m jachtu ? Nie zartuj .
Zresztą jak wyzej : polowe czasu spedzasz na poszukiwaniu cześci do
niego i umazany ropą i smarem naprawiasz go = nie plywasz . Jezeli
naprawiasz w serwisie , to okaze sie , ze nowy silnik nie byl wcale
taki drogi ... :))))) .
Luki przeciekają .... Itd. , itd. , ..... , itd. :((((

>
> Co trzeba mieć, żeby normalnie żeglować?
>
> * garnitur nowych, porządnych żagli na każdą pogodę

Przelicz sobie metry kw. i pomnoz razy 100 PLN/m kw.


> * ładną zabudowę wnętrza, kingston, miękkie materace, obrazki na
> ścianach...

Nie wiem , klania sie , co kto uwaza za ładne.


> * porządny silnik o odpowiedniej mocy

ok. 35 kPLN u dealera , nowy .


> * kilka kabestanów, żeby spinakera na czym było przeciągać, dużo
knag,
> mocowań...

Przeciez bywasz na W&W ... , to wszystko drogie , jak jasna cholera
:((((


> * UKF, Navtex, log i reszta elektroniki

ok. 10 kPLN


> * itp itd
>
> Sądzę, że druga część to minimum 50k zł.

Zmiń ksywke na "Optymista" lub "naiwny" .... :)))))

Samotnik

unread,
Aug 6, 2003, 5:46:04 AM8/6/03
to
In article <bgqh8i$ik0$1...@atlantis.news.tpi.pl>, Janusz Drozd wrote:
> No to moze napisalem za malo precyzyjnie : pisząc , ze cene jachtu
> gneruje przede wszystkim robocizna i wyposazenie mialem na mysli nie
> tylko robocizne przy spawaniu ... .

Wiem wiem...

> Pewnej (fachowej) robocizny nie unikniesz (np. instalacja
> elektryczna , naciąg olinowania czy dewiacja kompasu - jest tego
> wiecej) . Owszem , wszystko mozna samemu sie nauczyc i zrobic , tyle
> ze kosztuje to mase czasu i pieniedzy ... , gdzies jest "złoty"
> srodek miedzy oszczednosciami a wydawaniem kasy - uzasadnionym .
> Sam gotowy kadłub ( z niezabudowanym wnetrzem , ofkorz ) jest
> oceniany na ok. 25% kosztow całkowitych jachtu - znow zalezy to od
> wyposazenia , bo moze byc i 10% ... :))))
> Przeanalizuj to co napisalismy powyzej i uwierz , ze nie ma sensu
> sie zabierac do tego bez potężnej (dal wielu) kwoty w PLN , bo
> skonczysz , jak juz napisalem .
> Tata nie wykona Ci silnika ani masztu , także elektroniki , itd. , a
> jezeli zrobi Ci np. kosze dziobowe , rufowe , słupki , to owszem
> zaoszczedzisz , ale wątpie , żeby miał np. odpowiednie
> oprzyrządowanie , co skutkuje strasznym czasem na taką niby drobną
> rzecz .

Coś za coś...

Musiałbyś wpaść do mnie do Bielska i zobaczyć, co mój tata własnymi ręcami
z metalu i drewna zrobił... Kosz dziobowy to przy tym etiuda... M.in. w czasach
stanu wojennego wybudował i wykończył dom pracując praktycznie tylko samodzielnie,
czasem z pomocą rodziny przy murowaniu itp - fachowcy tylko tam, gdzie musieli być.
Budował go kilkanaście lat, bo nie miał ani pieniędzy ani pleców, ale wybudował.

Pewnie, ja wiem, że to jest trudne, praco- i czasochłonne, mniej więcej
tak, jak całe życie w ogólności. Ale IMHO lepiej się temu poświęcić, niż
pilotem przełączać się między 'Klanem' i 'Złotopolskimi'...

Historie niemal wszystkich, od Moitissiera, poprzez Jaskułę do Wojtka Kmity
to historie uporu i walki z przeciwnościami, a z perspektywy czasu można
zobaczyć, że możliwość osiągnięcia sukcesu mierzona była praktycznie tylko
skalą determinacji... Shane Acton miał 5m łódkę i pływał...

> P.s. Biedny Tata .... :))))))))

:)
--
Samotnik
www.zagle.org.pl

Samotnik

unread,
Aug 6, 2003, 5:51:59 AM8/6/03
to
In article <bgqio3$q8r$1...@atlantis.news.tpi.pl>, Janusz Drozd wrote:
>> * kadłub
>> * zabudowa wnętrza (na początek zupełnie podstawowa)
>> * takielunek
>> * jakieś żagle, na początek niech będą jakieś stare
>> * kabestany (też na początek jakieś z demobilu)
>> * silnik - ludzie sprzedają MD-1 za cenę sztormiaka HL...
>> * luki, bulaje, knagi...
>> * wyposażenie ratunkowe (na początek można się ograniczyć do P20,
> odpada
>> tratwa i kilka innych rzeczy)
>> * GPS :)
> Zagle sie drą = nie plywasz , bo szyjesz , silnik MD-1 ???!!!! do
> 11-12 m jachtu ? Nie zartuj .

Nie można mieć wszystkiego od razu...

> Zresztą jak wyzej : polowe czasu spedzasz na poszukiwaniu cześci do
> niego i umazany ropą i smarem naprawiasz go = nie plywasz .

Jeszcze są dwie możliwości oprócz powyższej - czysty i nieumazany klikasz w
pilota TV, albo masz 30-50k PLN na nowy silnik. ;)

>> Sądzę, że druga część to minimum 50k zł.
> Zmiń ksywke na "Optymista" lub "naiwny" .... :)))))

Napisałem 'minimum' przecież ;)))
--
Samotnik
www.zagle.org.pl

Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 6:13:46 AM8/6/03
to

Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał w
wiadomości
>
> Pewnie, ja wiem, że to jest trudne, praco- i czasochłonne, mniej
więcej
> tak, jak całe życie w ogólności. Ale IMHO lepiej się temu
poświęcić, niż
> pilotem przełączać się między 'Klanem' i 'Złotopolskimi'...
>
Nie ma co dyskutowac ... , gdy obydwaj jestesmy zgodni , to dyskusja
jest nudna :)))

> Historie niemal wszystkich, od Moitissiera, poprzez Jaskułę do
Wojtka Kmity
> to historie uporu i walki z przeciwnościami, a z perspektywy czasu
można
> zobaczyć, że możliwość osiągnięcia sukcesu mierzona była
praktycznie tylko
> skalą determinacji... Shane Acton miał 5m łódkę i pływał...
>

Tyz sie zgadzam , ale jest jeszcze wielka (nieopisana w ksiązkach)
rzesza tych , co padli na polu pt. "Tania budowa jachtu" - dowod ,
ze jest duzo ogloszen "Sprzedam kadłub .... "
Zauwaz , ze sam napisales , cyt. : "Budował go kilkanaście lat, bo


nie miał ani pieniędzy ani pleców, ale wybudował."

Ja pisalem o budowaniu przez 3-4 lata , z rozsądną gwarancją
ukonczenia i wypłynięcia (i to nie tylko za głowki , zeby zaraz
wracać i odstawiac jacht do remontu ... ) .

Samotnik

unread,
Aug 6, 2003, 6:20:47 AM8/6/03
to
In article <bgqke7$28r$1...@nemesis.news.tpi.pl>, Janusz Drozd wrote:
> Tyz sie zgadzam , ale jest jeszcze wielka (nieopisana w ksiązkach)
> rzesza tych , co padli na polu pt. "Tania budowa jachtu" - dowod ,
> ze jest duzo ogloszen "Sprzedam kadłub .... "

Z pobieżnych moich obserwacji wynika, że kadłuby śródlądowych łódek
sprzedają głównie osoby prywatne, ale kadłuby jachtów morskich stoją po
harcerzach, klubach i innych instytucjach, gdzie panuje bezwład
organizacyjny. Chociaż może wynika to stąd, że na budowę jachtu morskiego
mało kto się porywa tak zupełnie prywatnie...

> Zauwaz , ze sam napisales , cyt. : "Budował go kilkanaście lat, bo
> nie miał ani pieniędzy ani pleców, ale wybudował."
> Ja pisalem o budowaniu przez 3-4 lata , z rozsądną gwarancją
> ukonczenia i wypłynięcia (i to nie tylko za głowki , zeby zaraz
> wracać i odstawiac jacht do remontu ... ) .

Też bym tak chciał, ale muszę kombinować inaczej ;)
--
Samotnik
www.zagle.org.pl

Bogdan Łojowski

unread,
Aug 6, 2003, 6:59:56 AM8/6/03
to
Witam !
Użytkownik "Janusz Drozd" <J.D...@hml.kghm.pl> napisał w wiadomości
news:bgqke7$28r$1...@nemesis.news.tpi.pl...

>
> Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał w
> wiadomości
> >
> >
> Nie ma co dyskutowac ... , gdy obydwaj jestesmy zgodni , to dyskusja
> jest nudna :)))
>
Izby temat nie umarl byl zapytam ' A ile drewna (i jakiego ) potrzeba na
wybudowe jachtu 11-12 m' przy zalozeniu ze to ten sam kadlub o ktorym
rozmawialiscie' ;))))

>
> >
> Tyz sie zgadzam , ale jest jeszcze wielka (nieopisana w ksiązkach)
> rzesza tych , co padli na polu pt. "Tania budowa jachtu" - dowod ,
> ze jest duzo ogloszen "Sprzedam kadłub .... "
> Zauwaz , ze sam napisales , cyt. : "Budował go kilkanaście lat, bo
> nie miał ani pieniędzy ani pleców, ale wybudował."
No wlasnie ;))) dodam swoje trzy grosze. Przyjaciel moj ktory pech chcial ma
doktorat z metalurgii i dlugi czas bral udzial w programie badawczym
pn."Arctica", gdzie badali wytrzymalosc materialow w bardzo niskich
temperaturach, podjal sie doboru materialu dla potrzeb wykonania skrzyni
mieczowej do naszej sportiny. Po dwugodzinnym wykladzie o zachowaniu sie
metali w roznych warunkach z czego pierwsze 5 minut cos do nas z Krzyskiem
docieralo, a reszte czasu w zasadzie zastanawialismy sie jaki tytul bedzie
miec rozprawa, padl wniosek formalny ze do tego celu nalezy uzuc stali
kwasoodpornej (gatunku nie pomne) z ktorej nalezy wykonac rzeczona skrzynie.
Krzysiek nic nie odrzekl a w zasadzie powiedzial tylko krotkie hm..... wiec
w jego i swoim imieniu nadalem projektowi nazwe robocza 'Skrzynia forever'.
Realizacja projektu zajela 1 rok pochlaniajac dosc spore srodki ale cel
bezsprzecznie osiagnieto. Skrzynia przezyje mnie, moje dzieci, dzieci moich
dzieci i pewnie jeczcze pare pokolen, natomiast ja nabralem ogromnego
respektu dla metalurgii i do metalurgow i ich dokonan tez. Jesli w podoby
sposob potraficie rozwiazac problemy zwiazane z drewnem na jachcie bede
szczerze zobowiazany, jako ze czlowiek nie trwa wiecznie a warto cos po
sobie zostawic. Chocby to byla tylko skrzynia ;)))) Bez zawartosci ;))))
Pozdrawiam !
Bogdan

Janusz Drozd

unread,
Aug 6, 2003, 7:49:44 AM8/6/03
to

Użytkownik "Bogdan Łojowski" <bog...@telekontakt.com.pl> napisał w
wiadomości

> Witam !


> Izby temat nie umarl byl zapytam ' A ile drewna (i jakiego )
potrzeba na
> wybudowe jachtu 11-12 m' przy zalozeniu ze to ten sam kadlub o
ktorym
> rozmawialiscie' ;))))
> >

Strzelam , ze z pół metra szesciennego teaku i troszke wiecej
mahoniu by sie przydalo ... , a ceny tego potrafią powalić , chyba
ze akurat jest sie w rządzie RP .... :)))


> > >
> No wlasnie ;))) dodam swoje trzy grosze.

[cut]


Jesli w podoby
> sposob potraficie rozwiazac problemy zwiazane z drewnem na jachcie
bede
> szczerze zobowiazany, jako ze czlowiek nie trwa wiecznie a warto
cos po
> sobie zostawic. Chocby to byla tylko skrzynia ;)))) Bez zawartosci
;))))

IMHO , znacznie lepiej jest po sobie zostawić skrzynię z zawartością
, choćby skrzynią miał być garnek ceramiczny , a zawartością troszke
popiołu .... :)))

Cypis

unread,
Aug 6, 2003, 10:39:01 AM8/6/03
to
Użytkownik "Samotnik"

>
> Nie można mieć wszystkiego od razu...
> Napisałem 'minimum' przecież ;)))

Zastanawiałem się nad tym też kiedyś... np:
zamiast 6-8 kabestanów wystarczą na początek dwa
zamiast obu sraczyków jeden
zamiast silnika brak silnika
zamiast teaku blacha
Itd.
Pomysł zakładał, że materiały/części mają być albo b.dobre albo ich
użycie/instalacja ma nastąpić "później"
Idąc tym tropem wyszło, że w jakieś 6 lat (robocizna własna) da się
uruchomić 12m jacht stalowy za 200 kPLN i potem go doposażać. Biorąc pod
uwagę czas budowy i efekt w postaci zwodowania jachtu wyposażonego gożej
niż najgorszy klubowy - trzeba być nie optymistą a wyjątkowo
zdeterminowanym i wyjątkowo upartym. Historia zna w każdym razie takie
przypadki - np. "Rudy"

A tak btw, koszt samej stali to pryszcz - dolicz samo spawanie i cena
surowego kadłuba już wzrasta dwukrotnie!
--
Marcin "Cypis" Kantorek


Marcin Wągiel

unread,
Aug 6, 2003, 12:53:25 PM8/6/03
to
Użytkownik "Janusz Drozd" <J.D...@hml.kghm.pl> napisał

> Cale to dodatkowe (morskie) wyposazenie oceniłbym na 30 kPLN (circa
> about , ofkorz) .

po 2 latach eksploatacji stalowego jachtu (co prawda 16 m) moge smialo
powiedziec, ze 30 kPLN to sa smieszne pieniadze
sie je ma, a zaraz potem sie ich nie ma. a po jachcie nie widac...

zreszta jacht 12 metrowy tez na wlasnosc mam (ale drewniany) i dla niego 30
kPLN tez jest smieszna kwota

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Marcin Wągiel

unread,
Aug 6, 2003, 12:55:54 PM8/6/03
to
Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał

> Co trzeba mieć, żeby normalnie żeglować?
>
> * garnitur nowych, porządnych żagli na każdą pogodę
> * ładną zabudowę wnętrza, kingston, miękkie materace, obrazki na
> ścianach...
> * porządny silnik o odpowiedniej mocy
> * kilka kabestanów, żeby spinakera na czym było przeciągać, dużo knag,
> mocowań...
> * UKF, Navtex, log i reszta elektroniki
> * itp itd
>
> Sądzę, że druga część to minimum 50k zł.

powiem ci w tajemnicy, ze ta druga czesc to minimum (absolutne) 250 kPLN

usiadz sobie z katalogami i policz: szekla taka, knaga taka, radar taki, log
owaki, żagle ilestam m2 szyte u kogostam, jakie gramatury, jakiej firmy
rolfok i na jaka srednice i dlugosc sztagu profil, pelzacze, raksy, silnik
marki jakiejs + przekladnia + linia walu + instalacja +wydech + inne,
wybudowa iles m2 sklejek, iles listewek, ksztaltownikow, zawiasiki, haczyki,
zatrzaski, fornir, materace, poduchy, kocyki, jakie kabestany i jakie
przelozenia, korby, jakie stopery do lin, jakie liny i ile setek metrow,
jakie kible, jakie weze do wody slonej/slodkiej/sciekow i ile metrow,
zawory, pierdoly, wylewki, luki, okienka, male, duze, otwierane i nie, i tak
dalej...
:-)

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Wojtek Kasprzak

unread,
Aug 7, 2003, 1:27:55 AM8/7/03
to
On Wed, 6 Aug 2003 16:39:01 +0200, "Cypis" <mar...@csht.neostrada.pl>
wrote:

>A tak btw, koszt samej stali to pryszcz - dolicz samo spawanie i cena
>surowego kadłuba już wzrasta dwukrotnie!

Masz wysokie mniemanie o zarobkach spawaczy nawet tych z uprawnieniami
PRS

Pozdrawiam, Wojtek
ge...@post.pl
http://www.zeglarstwo.3miasto.pl/
http://217.98.250.12/zeglarstwo/
http://server.top-sat.com.pl/prz/index.htm (mirror)

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 7, 2003, 1:31:05 AM8/7/03
to
Janusz Drozd wrote:

> Tata nie wykona Ci silnika ani masztu , także elektroniki , itd. , a
> jezeli zrobi Ci np. kosze dziobowe , rufowe , słupki , to owszem

> zaoszczedzisz , ale wštpie , żeby miał np. odpowiednie
> oprzyrzšdowanie , co skutkuje strasznym czasem na takš niby drobnš
> rzecz .

Hm, to akurat (kosze i slupki, okucia masztu, ba - nawet kabestany)
daje sie zrobic naprawde porzadnie w zwyklym warsztacie.
Sam plywam na lodce wyposazonej od gory do dolu w czesci wlasnej roboty
(byly wczescne lata 80-te i jak nie zrobiles to nie miales) - nie
zgadlbys ze to samorobki :-)

Natomiast jesli chodzi o takielunek itp. to jakims rozwiazaniem
- na swiecie nawet nie tak rzadko stosowanym - jest ozaglowanie dzonkowe.
Ma swoje wady, ale w sumie jest duzo tansze od jakiegokolwiek
klasycznego. Rocha nie ma, ale by mnie poparl :-)))


pozdrawiam

krzys

--
_^..^_)_
\ /
\____/

Wojtek Kasprzak

unread,
Aug 7, 2003, 1:32:18 AM8/7/03
to
On Wed, 06 Aug 2003 09:11:27 +0200, Krzysztof Mnich <k...@lodz.tpsa.pl>
wrote:

>> Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub jachtu ok.
>> 12m?

>Moze Wojtek Kasprzak bedzie wiedzial?
>Kiedys sledzil postepy budowy 'mojego jachtu' powiekszonego i ze stali;
>byl pod wrazeniem szybkosci prac i niskich kosztow.

Jak myslisz o lodce budowanej za Minskiem, to wyszlo w ubieglym roku
razem ze spawaczem (uprawnienia kotlarz i PRS) i drugim bez uprawnien
(ale bardzo dobry-lepszy od tego z uprawnieniamu) - 2,5 tys za tone
stali ktora weszla w kadlub razem z robocizna

12m kadlub zaleznie od konstrukcji bedzie wazyl ok 6 t .
6x2,5 = 15 tys zl

Pawel B.

unread,
Aug 7, 2003, 3:47:47 AM8/7/03
to

Użytkownik "Marcin Wągiel"
napisał w wiadomości


| usiadz sobie z katalogami i policz: szekla taka, knaga taka, radar taki,
log
| owaki, żagle ilestam m2 szyte u kogostam, jakie gramatury, jakiej firmy
| rolfok i na jaka srednice i dlugosc sztagu profil, pelzacze, raksy, silnik
| marki jakiejs + przekladnia + linia walu + instalacja +wydech + inne,
| wybudowa iles m2 sklejek, iles listewek, ksztaltownikow, zawiasiki,
haczyki,
| zatrzaski, fornir, materace, poduchy, kocyki, jakie kabestany i jakie
| przelozenia, korby, jakie stopery do lin, jakie liny i ile setek metrow,
| jakie kible, jakie weze do wody slonej/slodkiej/sciekow i ile metrow,
| zawory, pierdoly, wylewki, luki, okienka, male, duze, otwierane i nie, i
tak
| dalej...


ale go zachęciłeś, po przeczytaniu takiej listy to aż ręce opadają i sie nie
chce
;o))
może brydż zamiast żeglarstwa? ;o)
a tak przy okazji to dzięki za nocleg na Solarisie w czerwcu

pozdrawiam
Paweł Banaszczyk
"WANTED GOOD WOMAN. Must be able to clean, cook, sew, dig worms and cleans
fish. Must have a Boat and Motor. Please send picture of Boat and Motor"
Ogłoszenie w damskiej toalecie w Stornoway [Szokcja]

polecam: www.zeglarstwomorskie.republika.pl
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Janusz Drozd

unread,
Aug 7, 2003, 4:13:27 AM8/7/03
to

Użytkownik "Pawel B." <banaszczyk@WYTNI_TOpoczta.wp.pl> napisał w
wiadomości

>
>>
> ale go zachęciłeś, po przeczytaniu takiej listy to aż ręce opadają
i sie nie
> chce
> ;o))

Piszemy to (Marcin i ja ) nie po to , zeby kogokolwiek zniechecać ,
tylko żeby ktoś , kto sie zabierze do budowy jachtu dobrze zdawal
sobie sprawe co go czeka .
Natomiast dobra informacja pozwoli mu z gory sie psychicznie
nastawic na te wydatki i szukanie kasy , wiec zwiekszamy szanse , ze
sie uda .
Ja tam w Samotnika wierze , ze gdy sie zdecyduje , to zbuduje i
wyplynie :)))) .

Barbara Sontowska

unread,
Aug 7, 2003, 4:32:12 AM8/7/03
to

Użytkownik "Krzysztof Mnich" <k...@lodz.tpsa.pl> napisał w wiadomości > Janusz

Drozd wrote:
> Natomiast jesli chodzi o takielunek itp. to jakims rozwiazaniem
> - na swiecie nawet nie tak rzadko stosowanym - jest ozaglowanie dzonkowe.
> Ma swoje wady, ale w sumie jest duzo tansze od jakiegokolwiek
> klasycznego. Rocha nie ma, ale by mnie poparl :-)))

Witam,
W nawiazaniu do Rocha......
Wy tak tu powaznie i o takich wielkich pieniądzach.......A ja wlasnie od
Rocha dostalam wiadomosc, ze oni tam na tych
dzonkach...lodkach.....Woodkach....., co prawda ona tylko z tworzywa,
niewielka.....ale za to ma wszystko co prawdziwej zaglowce potrzeba.......

<cytat>


Trzech panow w loodce - Woodce (niestety bez psa) przesyla pozdrowienia z
rejsu po sztokholmskich szkierach. Dotarlismy do Furusundu. Cumowalismy tez
do drzew i wychodzilismy prosto na skaly.
Jurka awansowalismy z zalogi na II oficera - ze szkoda dla naszej linii:
rejs przypomina sanatorium dla odchudzajacych sie. Mial byc codziennie
makaron - a byl dopiero raz - i to jeszcze w formie puree bo Jurkowi uciekl
tunczyk. Wypleniamy tez jego mazurskie nawyki.... uuuffff.... ciezko
idzie...

Przeslij prosze pozdrowienia w naszym imieniu na grupe.

Pozdrowienia
Jurek, Jurek, Roch
</cytat>

PS. przepraszam ,ze zepsulam tak ladnie rozwijajacy sie temat o pieniadzach,
wlasnosci lodek, z czego budowac, jaka duza, jak wyposazyc, ..........A
potem to juz tylko żeglowac, naprawiac, malowac zeglowac, naprawiac,
malowac, zeglowac..........

pozdrawiam wakacyjnie z przepieknej slonecznej, wietrznej Gdyni.

Barbara
www.zegluj.republika.pl

Pawel B.

unread,
Aug 7, 2003, 4:31:56 AM8/7/03
to
|
| Piszemy to (Marcin i ja ) nie po to , zeby kogokolwiek zniechecać ,
| tylko żeby ktoś , kto sie zabierze do budowy jachtu dobrze zdawal
| sobie sprawe co go czeka .
| Natomiast dobra informacja pozwoli mu z gory sie psychicznie
| nastawic na te wydatki i szukanie kasy , wiec zwiekszamy szanse , ze
| sie uda .
| Ja tam w Samotnika wierze , ze gdy sie zdecyduje , to zbuduje i
| wyplynie :)))) .

jasna sprawa,
budowa jachtu to duże koszta, każdy wie i te koszta rosną do kwadratu z
każdym metrem długości - jak to ktoś kiedyś napisał napisał na grupie.

Czasem człowiek chyba nie wie na co chce się porwać
;o)
pozdrawiam
Paweł Banaszczyk
[myślący o 8-9 m jachcie z laminatu]

Marcin Wągiel

unread,
Aug 7, 2003, 4:33:36 AM8/7/03
to
Użytkownik "Janusz Drozd" <J.D...@hml.kghm.pl> napisał

> Piszemy to (Marcin i ja ) nie po to , zeby kogokolwiek zniechecać ,


> tylko żeby ktoś , kto sie zabierze do budowy jachtu dobrze zdawal
> sobie sprawe co go czeka .
> Natomiast dobra informacja pozwoli mu z gory sie psychicznie
> nastawic na te wydatki i szukanie kasy , wiec zwiekszamy szanse , ze
> sie uda .

Niech czyta!
Ja jeszcze do niedawna nie wiedzialem jakie sa realne koszty prac przy
jachcie. Szkoda, ze mi nikt nie powiedzial... ;-))))

Pozdrawiam
Marcin Wągiel

Marcin Wągiel

unread,
Aug 7, 2003, 4:34:48 AM8/7/03
to
Użytkownik "Pawel B." <banaszczyk@WYTNI_TOpoczta.wp.pl> napisał

> a tak przy okazji to dzięki za nocleg na Solarisie w czerwcu

Ale ZTCP niestety minelismy sie :-(

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Pawel B.

unread,
Aug 7, 2003, 4:39:43 AM8/7/03
to
Użytkownik "Marcin Wągiel" napisał w wiadomości

| Ale ZTCP niestety minelismy sie :-(
|

Marek Sz. mówił że byłeś jakąś godzinę po moim odjeździe
;o(
Może innym razem ?
PawełB

Janusz Drozd

unread,
Aug 7, 2003, 4:55:02 AM8/7/03
to

Użytkownik "Barbara Sontowska" <bar...@hot.pl> napisał w wiadomości
news:bgt2ll$7o7
Iiiii , i tak juz -prawie wszystko - napisalismy w tym temacie . A
Ty przynajmniej dalas okazje , co by na jesiennym SIZ-ie poszarpac
pewien szeeeeeroki boczek i łacha sobie podrzec ... :)))))

Andrzej Mazurek "Hasip"

unread,
Aug 7, 2003, 6:41:17 AM8/7/03
to

Użytkownik "Marcin Wągiel" <mar...@solaris-czartery.pl> napisał w wiadomości
news:31429-10...@81.210.123.46...

Dobrze jest zacząć budowę/remonty od małych łódek. Np 3m 5-6m 9m. Widać w
jakiej funkcji zmieniają się koszty.
Sprawdzone empirycznie.

Hasip


Marcin Wągiel

unread,
Aug 7, 2003, 6:00:17 AM8/7/03
to
Użytkownik "Andrzej Mazurek "Hasip"" <andrzej.mazurek@USUN_TO_hasip.com.pl>
napisał

> Dobrze jest zacząć budowę/remonty od małych łódek. Np 3m 5-6m 9m. Widać w
> jakiej funkcji zmieniają się koszty.
> Sprawdzone empirycznie.

ja od 89 roku zajmowalem sie remontami lodek 7-8 metriow...

pozdrawiam ;)
Marcin Wągiel


Cypis

unread,
Aug 7, 2003, 6:22:33 AM8/7/03
to
Użytkownik "Wojtek Kasprzak"

>
> Masz wysokie mniemanie o zarobkach spawaczy nawet tych z uprawnieniami
> PRS

nie koszt spawacza a pospawania tego do kupy - heling, sprzęt wszelki i
dźwig na koniec.

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Marcin Wągiel

unread,
Aug 7, 2003, 6:25:56 AM8/7/03
to
Użytkownik "Pawel B." <banaszczyk@WYTNI_TOpoczta.wp.pl> napisał

> Może innym razem ?

no koniecznie :-)
zapraszam serdecznie zawsze

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Marcin Wągiel

unread,
Aug 7, 2003, 6:32:03 AM8/7/03
to
Użytkownik "Wojtek Kasprzak" <ge...@post.pl> napisał

> Masz wysokie mniemanie o zarobkach spawaczy nawet tych z uprawnieniami
> PRS

no nie wiem, ja znalazlem tylko takich, ktorzy pracuja za 20 PLN za godzine
sa to prawdziwi fachowcy, maja uprawnienia, ale drogo jest jak cholera

jesli masz namiar na tanszych, bardzo chetnie uslysze gdzie takich znalezc

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Andrzej Mazurek "Hasip"

unread,
Aug 7, 2003, 10:26:32 AM8/7/03
to

Użytkownik "Marcin Wągiel" <mar...@solaris-czartery.pl> napisał w wiadomości
news:15805-10...@81.210.123.46...

Ja zacząłem w 94. Dlatego obecnie jestem na etapie 9,5.

Hasip


Wojtek Kasprzak

unread,
Aug 7, 2003, 12:20:21 PM8/7/03
to
On Thu, 7 Aug 2003 12:22:33 +0200, "Cypis" <mar...@csht.neostrada.pl>
wrote:

>> Masz wysokie mniemanie o zarobkach spawaczy nawet tych z uprawnieniami
>> PRS
>
>nie koszt spawacza a pospawania tego do kupy - heling, sprzęt wszelki i
>dźwig na koniec.

Nie wiem ile kosztuje spawacz, ale wiem ze zatrudnia sie go po to,
aby pospawal wszystko do kupy, pozniej mu sie placi i to jest jego
zarobek(brutto) :-)

Spawacza z uprawnieniami zatrudniasz po to aby nie miec problemow z
PRS (mozna to zrobic i bez uprawnien). Spawa tylko to co jest
konieczne z punktu widzenia nadzoru. Reszte spawa "ktokolwiek" z
umiejetnoscia spawania :-). Ten "ktokolwiek" przygotowuje PRSowcowi
kadlub do spawania ostatecznego. Przygotowanie dla PRSowca to
praktycznie caly kadlub pospawany spoinami szczepnymi.
PRSowiec wchodzi i zaczyna spawac. powolutku i duzo spacerujac:-)
Najbardziej przy spawaniu kadluba napracuja sie nogi. Mniej bola nogi
gdy pracuje dwoch dobrych spawaczy lub wiecej (parzysta ilosc).

Budowa samemu ma sens finansowy tylko wtedy, gdy w zasadzie samemu z
pomoca rodziny i znajomych zrobi sie prawie wszystko. W wypadku
kadluba stalowego, samemu pospawa sie caly jacht spoinami szczepnymi
szykujac robote dla PRSowca.. To sadze potrafi zrobic 80-90%
uczestnikow naszej grupy. Zabudowa wnetrza, malowanie-samemu. Maszt,
zagle to niestety trzeba zlecic do wykonania wyspecjalizowanym firmom,
Marynizacje silnika i jego montaz niekoniecznie musi robic zaklad w
Pucku lub Elblagu........

Budowa samemu ma tez inny sens nazwalbym "wyzszym", moze byc sposobem
na pozniejsze zycie. Na wieloletnia wloczege wlasnym jachtem. Do
decyzji o rozpoczeciu budowy trzeba podejsc bardzo zimno kalkulujac
swoje mozliwosci czasowe i finansowe. Bo inaczej bedzie:

"Sprzedam jacht do wykonczenia, mnie juz wykonczyl"

Moim zdaniem, w wypadku jachtu stalowego lepiej jest rozpoczac samemu
budowe nowoczesnej konstrukcji niz kupic za te same pieniadze
rozpadajaca sie bryle zlomu z lat 60-70 i topic w niej pieniadze bez
konca nazywajac to remontem.

Cypis

unread,
Aug 7, 2003, 1:03:17 PM8/7/03
to
Uzytkownik "Wojtek Kasprzak"

>
> Nie wiem ile kosztuje spawacz, ale wiem ze zatrudnia sie go po to,
> aby pospawal wszystko do kupy, pozniej mu sie placi i to jest jego
> zarobek(brutto) :-)

Jesli by bral mniej jak 20 PLN/h to bym sie bal czy to dobry
fachowiec...

>
> Spawacza z uprawnieniami zatrudniasz po to aby nie miec problemow z
> PRS (mozna to zrobic i bez uprawnien). Spawa tylko to co jest
> konieczne z punktu widzenia nadzoru. Reszte spawa "ktokolwiek" z
> umiejetnoscia spawania :-). Ten "ktokolwiek" przygotowuje PRSowcowi
> kadlub do spawania ostatecznego. Przygotowanie dla PRSowca to
> praktycznie caly kadlub pospawany spoinami szczepnymi.
> PRSowiec wchodzi i zaczyna spawac. powolutku i duzo spacerujac:-)
> Najbardziej przy spawaniu kadluba napracuja sie nogi. Mniej bola nogi
> gdy pracuje dwoch dobrych spawaczy lub wiecej (parzysta ilosc).

A co z trasowaniem? Chcialbym, aby "mój" spawacz "znal i czul" cienka
blache, umial przewidziec, gdzie, co i jak sie bedzie sciagalo. Taki ze
stoczni od statków niekoniecznie to musi umiec... No, wymagajacy jestem,
ale jesli juz mialbym sie porywac na cos takiego, to niech to bedzie
zrobione nie tylko mocno ale i ladnie :)

>
> Budowa samemu ma sens finansowy tylko wtedy, gdy w zasadzie samemu z
> pomoca rodziny i znajomych zrobi sie prawie wszystko.

Ma tez taki sens, ze sie wie, jak to jest zrobione i ze jest zrobione
dobrze.

>
> Budowa samemu ma tez inny sens nazwalbym "wyzszym", moze byc sposobem
> na pozniejsze zycie. Na wieloletnia wloczege wlasnym jachtem.

Wlasnie... dokladnie tak.

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Jerzy Sychut

unread,
Aug 8, 2003, 2:03:03 AM8/8/03
to

Krzysztof Mnich wrote:

>Rocha nie ma, ale by mnie poparl :-)))

Jak to nie ma? Zegluje wlasnie z Furusund na polnoc szkierow albo moze
zagnalo go miedzy skalki na wschod gdzies w okolice Rödlaga. Wyglada na
to ze Rochowi z Jurkiem_Jurkiem coraz bardziej podoba sie zeglowanie
szlakami niekoniecznie oznaczonymi tyczkami. Pozdrawiaja i obiecuja sie
tu zglosic za tydzien i kilka dni.

Zeby bylo o stalowych jachtach to melduje ze tylko wczoraj widzialem
dwie smiale amatorskie budowy zmieniajace sie we wraki. Sadzac po rdzy
zwodowano je dawno temu. Optymistyczni armatorzy nie mieli mozliwosci
skonczyc roboty na ladzie (zapewne z powodu zbyt wysokich oplat za
wynajecie miejsca) i po zwodowaniu podlubali troszke i porzucili.

--
Jerzy Sychut, Stockholm
http://sychut.com/jerzy

Tomek Janiszewski

unread,
Aug 8, 2003, 2:37:50 AM8/8/03
to
ge...@post.pl (Wojtek Kasprzak) napisał(a):

> Maszt,zagle to niestety trzeba zlecic do wykonania wyspecjalizowanym firmom.

Dlaczego? Jakiś czas temu Robert Kubiak pytał o możliwość samodzielnego
szycia żagli - i odpowiedzi nie były aż tak jednoznacznie pesymistyczne.
Niemniej jednak na ten temat nie mam własnego zdania, bo żagli nigdy szyć nie
próbowałem.
Ale maszt? Przecież nie chodzi tu o maszt klejony z drewna, którego nie da
się wystrugać scyzorykiem ;-) , ale o maszt z gotowego profilu aluminiowego,
którego koszt nie powinien przekroczyć 1000zł. Większość okuć (jeśli nie
wszystkie) można wykonać samodzielnie, choćby metodą ręcznego piłowania z
duralu, zarówno twardego (elementy mocujące salingi) jak i miękkiego
(wypełnienia wnętrza profilu przy pięcie i topie). Do własnej roboty mam w
tym przypadku duuużo większe zaufanie niż do "wyspecjalizowanych firm", gdzie
podstawą wszelkich połączeń (nawet tych najbardziej odpowiedzialnych, których
awaria oznacza nieuchronne zawalenie masztu) są... popnity.
Może tylko eloxalację masztu (wysoce wskazaną w przypadku jachtu morskiego)
trzeba zlecić firmie. Ale to nie powininny być powalające koszty.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 8, 2003, 3:29:58 AM8/8/03
to
Wpinam sie troche przypadkowo, bo sobie dopiero teraz jakos
poukladalem problem...

1. Po co?
Jezeli zbudowanie jachtu samo ma byc jednym z celow, to pytanie jest
bezprzedmiotowe. No ale warto zastanowic sie, co zrobic z jachtem,
jak sie go juz zbuduje.

Trzeba go gdzies trzymac, konserwowac, opiekowac sie... no i plywac.
Pierwsze czynnosci kosztuja mase czasu i energii, druga - moze byc
dosc ograniczona.

Mala lodke robi sie z mysla, ze wezmie sie na przyczepke, zwoduje
na dowolnym akwenie i pozegluje. Duzy jacht morski bedzie albo
plywal gdzies blisko, albo trzeba do niego daleko jezdzic :-(

Jesli wiec chce sie na razie pozostac na ladzie i nie zajmowac sie
armatorowaniem zawodowo, to mamy klopot. Wlasciwie jedyne wyjscie
to wyczarterowywac lajbe przez wiekszosc czasu, co przynajmniej
pokryje koszty konserwacji. No i niech czeka na ten wymarzony,
wielki rejs... :-)

2. Kiedy?
A to dopiero jest problem. Czlowiek, ktory pracuje przez 8 godzin
albo i wiecej (nie zeby cos wiecej zrobil, ale szef jest dowartosciowany,
jak pracownik odsiedzi te dupogodziny), potem jest wykonczony,
w weekendy musi sie zregenerowac, a urlopu nie daja bo costam...
a jeszcze ma bliskich, ktorzy miewaja zupelnie inne potrzeby...
nie ma szans skonczyc duzej budowy w krotkim czasie. Byle Misia
robi sie 3 lata, a to w koncu nie ta skala.

Z tym wiaze sie problem: gdzie? Bo jezeli miejsce budowy nie jest
tuz przy domu (albo, ostatecznie, tuz przy pracy ;-)) to deficyt
czasu staje sie jeszcze powazniejszy :-(

3. Jak duzy?
Tu zgadzam sie z Samotnikiem. Jesli jacht na dluga wloczege po morzu,
to taki, w ktorym mozna wzglednie normalnie mieszkac. A wiec 12m, nie
mniej. W dodatku i do czarterow lepiej sie nadaje. Z drugiej strony
za duzy nie powinien byc, bo trudno go obsluzyc nieliczna zaloga.

4. Z czego?
Stal jest fajna, z wielu wzgledow. Kadlub wychodzi mocny (chociaz
ciezkawy), latwy w naprawach, dosc latwy w budowie.
Czy tani? Myslalem ze tak, ale...
Wojtek pisal o 6t stali za 15 000zl.
Policzmy: 12-metrowy jacht mozna zrobic np. ze sklejki 15mm, chyba
najprosciej na zakladke. Do tego potrzeba sklejki za 5000zl i zywicy
za kolejny 1000. Robota pewnie troche bardziej czasochlonna, ale
przyjemniejsza. No i kadlub wyjdzie 3x lzejszy!
Ktos moglby tez oszacowac koszty skorupy laminatowej one-off z
przekladki...
Tyle ze naprawde koszty skorupy kadluba to najmniejszy wydatek,
powinny wiec decydowac zalety samego materialu.

5. Jezeli stal...
...to przylaczam sie do pytania Andrzeja Prochowskiego: jak to
wycinac przy konwencjonalnej technologii? Przeciez nie tarcza,
a palnikiem trzeba sie naprawde po mistrzowsku poslugiwac zeby
nie pozwijac blachy w korkociag. Ja wiem, ze ludzie _buduja_
jachty ze stali - wiec jak?...

W tym kontekscie moze niezlym pomyslem sa 'zwijane' ze stali jachty
Brenta Swaina. Dostajesz wykroje poszycia, zamawiasz plyty ciete
plazmowo, skladasz, spawasz i juz. Nie trzeba nic dopasowywac i docinac.
Przy tym konstrukcja jest pod wzgledem inzynierskim duzo bardziej
prawidlowa (=mocniejsza) od klasycznej.

Jesli zas chcemy zaoszczedzic na projekcie, no to bodajze 'Rudy'
Milewskiego jest za darmo, tj. dolaczony do ksiazki za nieduze pieniadze.
A OIDP jest ze stali i w wielkosci odpowiedniej.

6. Zabudowa
No tu widze najwiecej problemow. Nie mozna jej kupic, trzeba
montowac samemu (lub zlecic szkutnikowi, droooogo!), a wazna jest
o tyle, ze bedzie sie tam przebywac...
Na jachcie stalowym z jednej strony mozna ja rzeczywiscie rozbudowywac
w miare uplywu czasu, z drugiej - wlasciwie potrzebny jest drugi,
'wewnetrzny' drewniany jacht.
W kazdym razie z doswiadczenia wiem, ze dlubanina przy szczegolach
zabudowy, zarowno wewnatrz jak i na zewnatrz, jest najbardziej czaso-
i pracochlonna.

7. Osprzet
Calkiem powaznie mozna pomyslec o dzonce. Odpada olinowanie stale,
kabestany, dodatkowe zagle... Na swiecie, wlasnie w tej wielkosci
turystycznych jachtach, to calkiem popularne rozwiazanie. Klopot
w tym, ze nikt u nas nie umie sie nim poslugiwac :-(
Pozostaje wiec klasyka, a to wprawdzie mozna kupic, ale kosztuje...

8. Silnik
Hm. Wojtek Kmita mial maly przyczepny i przezyl - ale mial troche
lzejszy jacht... Gdyby nie ciezar stalowego kadluba, mozna byloby
_zaczynac_ bez stacjonarnego silnika, a tak... no trzeba kombinowac.
Ech, musze sie w koncu przylozyc do swojego projektu maszyny
parowej ;-))))

8. Wyposazenie
A to akurat najmniejszy problem. Tzn. i tak trzeba, i tak. Nie ma
wyjscia, wiec trzeba sie pogodzic :-)

pozdrowienia

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 8, 2003, 3:30:10 AM8/8/03
to
Andrzej Mazurek \"Hasip\" wrote:

> > ja od 89 roku zajmowalem sie remontami lodek 7-8 metriow...
> >
>

> Ja zaczšłem w 94. Dlatego obecnie jestem na etapie 9,5.

Wychodzi mi ze jachty rosna o jakies 60cm rocznie ;-)

Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 4:42:07 AM8/8/03
to
Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał

> Ale maszt? Przecież nie chodzi tu o maszt klejony z drewna, którego nie da
> się wystrugać scyzorykiem ;-) , ale o maszt z gotowego profilu
aluminiowego,
> którego koszt nie powinien przekroczyć 1000zł. Większość okuć (jeśli nie
> wszystkie) można wykonać samodzielnie, choćby metodą ręcznego piłowania z
> duralu, zarówno twardego (elementy mocujące salingi) jak i miękkiego
> (wypełnienia wnętrza profilu przy pięcie i topie). Do własnej roboty mam w
> tym przypadku duuużo większe zaufanie niż do "wyspecjalizowanych firm",
gdzie
> podstawą wszelkich połączeń (nawet tych najbardziej odpowiedzialnych,
których
> awaria oznacza nieuchronne zawalenie masztu) są... popnity.

Hmm nie jestem pewien czy dobrze podales cene profilu... chyba zbyt
optymistycznie jednak.
Nie wiem jak kosztuja maszty handmade, wiem, ze maszt z dobrej, zachodniej
firmy (jak i inne drzewca) to wydatek okolo 1000 PLN za metr dlugosci - juz
z okuciami...
A nity - co chcesz od nich?

> > Maszt,zagle to niestety trzeba zlecic do wykonania wyspecjalizowanym
firmom.

Zgadzam sie z przedmowca. Jesli chcesz miec dobry i bezpieczny takielunek to
go zamow. Jest kilka dobrych firm, np. Selden... No, chyba, ze potrafisz
taki takielunek policzyc i masz narzedzia zeby go okuc. Ale trudno mi sobie
wyobrazic, jak np. robisz sam salingi, babrzesz sie z instalacja elektryczna
w srodku, i takie tam...

pzdr
Marcin Wągiel


Cypis

unread,
Aug 8, 2003, 5:08:17 AM8/8/03
to
Użytkownik "Krzysztof Mnich"

>
> > > ja od 89 roku zajmowalem sie remontami lodek 7-8 metriow...
> >
> > Ja zaczšłem w 94. Dlatego obecnie jestem na etapie 9,5.
>
> Wychodzi mi ze jachty rosna o jakies 60cm rocznie ;-)
>

Zapewne ma to być docelowo zgodne z zasadą, że jacht ma tyle stóp ile
właściciel lat ;-)

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 5:20:50 AM8/8/03
to
Użytkownik "Krzysztof Mnich" <k...@lodz.tpsa.pl> napisał

> 1. Po co?


> Jezeli zbudowanie jachtu samo ma byc jednym z celow, to pytanie jest
> bezprzedmiotowe. No ale warto zastanowic sie, co zrobic z jachtem,
> jak sie go juz zbuduje.

to jest podstawowe pytanie!

> Trzeba go gdzies trzymac, konserwowac, opiekowac sie... no i plywac.
> Pierwsze czynnosci kosztuja mase czasu i energii, druga - moze byc
> dosc ograniczona.

trzeba wziac pod uwage fakt, ze jesli mamy zamiar trzymac jacht w Polsce i
plywac na nim sporadycznie, to nie znajdziemy raczej miejsca, gdzie nasza
lodka zajma sie profesjonalisci :-(
nie ma serwisu i juz.

> 2. Kiedy?
/.../


> Z tym wiaze sie problem: gdzie? Bo jezeli miejsce budowy nie jest
> tuz przy domu (albo, ostatecznie, tuz przy pracy ;-)) to deficyt
> czasu staje sie jeszcze powazniejszy :-(

to jest tez pytanie za ile?
jesli gdzies nad woda (bo odpada problem transportu nad wode po zbudowaniu)
to nalezy liczyc sie z oplatami za postoj ca 250 PLN za miesiac. 5 lata
budowy to 15 000 PLN dodatkowo. a gdzie trzymac osprzet, narzedzia? kto
bedzie tego pilnowal?

> 3. Jak duzy?
> Tu zgadzam sie z Samotnikiem. Jesli jacht na dluga wloczege po morzu,
> to taki, w ktorym mozna wzglednie normalnie mieszkac. A wiec 12m, nie
> mniej. W dodatku i do czarterow lepiej sie nadaje. Z drugiej strony
> za duzy nie powinien byc, bo trudno go obsluzyc nieliczna zaloga.

wielkosc przeklada sie tez bardzo na koszty utrzymania... konserwacji, ceny
osprzetu, ceny za postoj itd.

> 4. Z czego?
> Stal jest fajna, z wielu wzgledow. Kadlub wychodzi mocny (chociaz
> ciezkawy), latwy w naprawach, dosc latwy w budowie.

stal jest tez najbardziej upierdliwa w konserwacji... :-(

> 6. Zabudowa
> No tu widze najwiecej problemow. Nie mozna jej kupic, trzeba
> montowac samemu (lub zlecic szkutnikowi, droooogo!), a wazna jest
> o tyle, ze bedzie sie tam przebywac...
> Na jachcie stalowym z jednej strony mozna ja rzeczywiscie rozbudowywac
> w miare uplywu czasu, z drugiej - wlasciwie potrzebny jest drugi,
> 'wewnetrzny' drewniany jacht.

no tak, ale wtedy zapomnij o czarterowaniu

w ogole jesli czarter ma byc sposobem na zdobycie srodkow do utrzymania
jachtu, to wez pod uwage nastepujace rzeczy:
- jacht musi byc skonczony i przyzwoicie wyposazony
- musisz byc na jachcie za kazdym razem, gdy zmienia sie zaloga i musisz
miec na to caly dzien
- musisz jacht zbudowac metodami idiot-proof, bo w czarterach klienci beda
niszczyc wszystko na potege (wiekszosc czarterowiczow nie dba o powierzony
jacht) a i tak beda niezadowoleni, bo spodziewali sie nowego SWANA a nie
stalowej konserwy
- jacht bedzie z wyzej wymienionych powodow, ale tez z racji tego, ze bedzie
plywal bez przerwy, zuzywal sie bardziej i tracil znacznie na wartosci -
wiec bedziesz musial do niego dokladac coraz wiecej pieniedzy
- poza tym taki jacht nigdy nie bedzie do konca twoj. to jakbys wzial sobie
ladna dziewczyne a potem wystawil ja na ulice...
- najlepiej, jakbys z jachtem nie byl zwiazany emocjonalnie - bo to przykre
patrzec na to, jak klient wbija sie nim w betonowe nabrzeze...

> 8. Silnik

jesli czartery - to musi byc silnik dobry, ktory da sie naprawic za
granicam, poza tym mocny...

> 8. Wyposazenie
> A to akurat najmniejszy problem. Tzn. i tak trzeba, i tak. Nie ma
> wyjscia, wiec trzeba sie pogodzic :-)

i tu sie zgodze niestety...

pozdrawiam optymistycznie :-)
Marcin Wągiel


Cypis

unread,
Aug 8, 2003, 5:28:57 AM8/8/03
to
Użytkownik "Marcin Wągiel"

>
> stal jest tez najbardziej upierdliwa w konserwacji... :-(

bardziej niż drewno?

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 5:51:58 AM8/8/03
to
Użytkownik "Cypis" <mar...@csht.neostrada.pl> napisał

> bardziej niż drewno?

w pewien sposob tak
drewno jest drozsze i wymaga fachowca szkutnika, ale mozna je po kawalku
wymieniac i wymieniac... poza tym zniszczony kawalek drewna zawsze mozesz
wyszlifowac do zywego i polakierowac, przywracajac mu dawna swietnosc.
ale dopiero zaczynam swoja przygode z drewnem i do konca tak na prawde nie
wiem ;)

stal niestety rdzewieje i zawsze gdzies wychodzi zaciek - jak sie za niego
wezmiesz to zaraz okazuje sie, ze pod farba jest wiecej rdzy, i tak dalej...
byc moze jacht dobrze zakonserwowany po zbudowaniu bedzie sie trzymal
dluzej - tego nie wiem.
poza tym stal ma jedna wielka wade - korozja zmiejsza grubosc poszycia. a
przepisy mamy takie, ze ubytek grubosci poszycia wiekszy niz 20% (albo
ponizej 3 mm) kwalifikuje je do wymiany. a zmiana poszycia... ech, to
dopiero jest zabawa... lepiej budowac jacht od nowa.

pzdr
Marcin Wągiel


Cypis

unread,
Aug 8, 2003, 6:15:44 AM8/8/03
to
Użytkownik "Marcin Wągiel"

>
> w pewien sposob tak
> drewno jest drozsze i wymaga fachowca szkutnika, ale mozna je po
kawalku
> wymieniac i wymieniac...

stal też

> poza tym zniszczony kawalek drewna zawsze mozesz
> wyszlifowac do zywego i polakierowac, przywracajac mu dawna swietnosc.
> ale dopiero zaczynam swoja przygode z drewnem i do konca tak na prawde
nie
> wiem ;)
>
> stal niestety rdzewieje i zawsze gdzies wychodzi zaciek - jak sie za
niego
> wezmiesz to zaraz okazuje sie, ze pod farba jest wiecej rdzy, i tak
dalej...

do tego "więcej" nie powinno się dopuścić o co łatwo przy właściwej
konserwacji. Właściwie to te zacieki są potrzebne - widać gdzie szukać.
Przy drewnie niekoniecznie. A może tam świdrak siedzi? ;-)

> byc moze jacht dobrze zakonserwowany po zbudowaniu bedzie sie trzymal
> dluzej - tego nie wiem.

Musi, jesli został zabezpieczony jak należy. Jeśli nie, to porażka -
wywalamy zabudowę i zaczynamy zabawę od początku. Ale da się.

> poza tym stal ma jedna wielka wade - korozja zmiejsza grubosc
poszycia.

Ciągłe szlifowanie drewna też zmniejsza a jeszcze może być przegniłe - i
tu i tu da się wszak kawałki wymienić.

> a
> przepisy mamy takie, ze ubytek grubosci poszycia wiekszy niz 20% (albo
> ponizej 3 mm) kwalifikuje je do wymiany. a zmiana poszycia... ech, to
> dopiero jest zabawa... lepiej budowac jacht od nowa.

Drewniany chyba też, gdyby to miało być po całości.

W każdym razie sadzę, że łatwiej jest utrzymać stal niż drewno.

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Tomek Janiszewski

unread,
Aug 8, 2003, 6:19:43 AM8/8/03
to
Marcin Wągiel <mar...@solaris-czartery.pl> napisał(a):

> Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał
>

> > Ale maszt? /.../

> > Do własnej roboty mam w tym przypadku duuużo większe zaufanie niż
> > do "wyspecjalizowanych firm", gdzie podstawą wszelkich połączeń
> > (nawet tych najbardziej odpowiedzialnych, których awaria oznacza
> > nieuchronne zawalenie masztu) są... popnity.
>
> Hmm nie jestem pewien czy dobrze podales cene profilu... chyba zbyt
> optymistycznie jednak.
> Nie wiem jak kosztuja maszty handmade, wiem, ze maszt z dobrej, zachodniej
> firmy (jak i inne drzewca) to wydatek okolo 1000 PLN za metr dlugosci - juz
> z okuciami...

Po pierwsze przyznaję (proszę nie bić ! ;-) ) że swoje zdanie nt. masztów
wyrobiłem sobie na przykładzie masztu do Oriona.
8m profilu 73x56 z ZML Kęty kosztowało w ub.roku 265zł. Ile mogłoby zatem
kosztować 12 lub 16m profilu odpowiednio grubszego, na taki 12m jacht morski?
Raczej mniej niż proporcjonalnie do masy profilu.
Ale mogłem też zdecydować się na maszt z "dobrego zachodniego" profilu. Ale
on nie dość że kosztował 1000zł (sam profil, jedynie z przyspawanym na
stałe "okuciem" achtersztagu będąc przy tym odpowiednio cięższy, tak że i na
Sportinę by wystarczył) to jeszcze robił wrażenie, jabkby pod naciskiem
salingów likszpara miała ochotę się zakleszczyć (brak poprzecznej "ścianki
działowej", sama likszpara ukształtowana w formie "kolby" z długą szyjką)
uniemożliwiając zrzucenie grota w ciężkich warunkach! Zapewne w regatach i
tak nie miałoby to znaczenia, bo tam, jak to ktoś niedawno napisał "trzeba
genakera stawiać a nie grota zrzucać". Zgroza...

> A nity - co chcesz od nich?

Powinni tego zabronić, chyba że służyć one mają do mocowania np. bloczka od
flaglinki. Nie da się ich skontrolować, nigdy nie wiadomo kiedy będą miały
ochotę pęknąć lub wyskoczyć. Sam zastosowałem nierdzewne śruby wkręcane w
nagwintowane otwory w duralowym "mięsie" elementów wypełniających maszt: w
pięcie, na topie i na wysokości salingów. Tez teoretycznie mogą się wykręcić
ale można to wcześniej zauważyć, względnie zapobiec temu przez użycie np.
podkładek spręzystych. Mógłbym jeszcze zastosować podobne wypełnienie na
wysokości mocowania sztagu i stenwant, tam gdzie przechodzi przetyczka
trzymająca to wszystko, ale po sezonie sprawdzę czy warto; czy dają się
zauważyć jakieś odkształcenia ścianek. Póki co niczego podobnego nie
stwierdziłem wokół przetyczki podtrzymującej wanty kolumnowe. Za to
gdy "wyspecjalizowana" firma proponuje okucie mocujące sztag mocowane na
popnity, i do tego jeszcze nie "kontrowane" pozostałymi linami zbiegającymi
się w tym miejscu - to trafia mnie szlag.

>
> > > Maszt,zagle to niestety trzeba zlecic do wykonania wyspecjalizowanym
> > > firmom.
>
> Zgadzam sie z przedmowca. Jesli chcesz miec dobry i bezpieczny takielunek to
> go zamow. Jest kilka dobrych firm, np. Selden...

W Warszawce też jest. I z usług jednej z nich chętnie korzystam, np przy
zawalcowywaniu końcówek na stalówkach. Ale pewnych rozwiązań jej produktów
sam bym nie zaakceptował.

> No, chyba, ze potrafisz taki takielunek policzyc

Przecież to powinno być w dokumentacji. A jeśli nie ma lub chce się dokonać
jakichś zmian, to można wzorować się na podobnych masztach, jeśli idzie o
proporcje.

> i masz narzedzia zeby go okuc.

Jakie? Wkrętak, klucze? ;-)

> Ale trudno mi sobie wyobrazic, jak np. robisz sam salingi,

Jacek Kijewski widział jak :-) Fakt, ręczne wycinanie zawiasów salingów z
klocka PA6 lub wypełnień z PA2 to żmudna praca, ale dało się to zrobić.
Półfabrykaty do wykonania końcówek salingów (lepszych niż "firmowe" bo
zaciskanych na stalówkach i zapobiegające "złożeniu się" salingu w górę lub w
dół (kto takie posiada?) - i całkowicie "przyjaznych" dla płótna grota
musiałem zamówić u tokarza. Niektóre elementy (cęgi masztu), część okucia
topowego zawierająca bloczki fału grota i topenanty i przykręcana do
duralowego "wypełnienia" oraz okucie sztagu z bloczkiem fału foka są wykonane
metodą spawania. I prawdę mówiąc po rozpadnięciu się wykonanego w tej samej
firmie "Kotwica" jarzma steru nie mam do nich zaufania. Chyba po sezonie
zdejmę je z masztu (łatwo bo nie ma tam popnitów!) i oddam je do innego
warsztatu w celu wzmocnienia. Ale można było je wykonać jako skręcane, bez
spawania, mnie jednakże zależało na czasie, bo miałem nadzieję że jeszcze w
ubiegłym roku zdążę zwodować jacht.



> babrzesz sie z instalacja elektryczna w srodku, i takie tam...

No faktycznie na Orionie instalacji elektrycznej w maszcie i paru "takich
tam" to nie ma. ;-) Ale pod pewnymi względami maszt jachtu śródlądowego bywa
bardziej skomplikowany niż maszt jachtu morskiego. Na jachcie morskim nie
stosuje się na ogół cęg umożliwiających składanie masztu; z reguły stosuje
się takielunek topowy mający wprawdzie o dwie wanty kolumnowe więcej, ale o
jedno okucie mniej niż ułamkowy - okucie sztagowo-wantowe stanowi jedną
całość z okuciem topowym; salingi takielunku topowego na jachcie morskim nie
tylko nie muszą odchylać się w miarę wyginania się masztu pod obciążeniem ale
i nie są narażone na wyłamanie się w gałęzach nad bełdańskimi brzegami ;-)
toteż mniej złego się stanie jeśli zostaną wykonane jako nieruchome a więc
prostsze byleby były zamocowane pewnie, a więc więc raczej nie na popnity. Co
do prowadzenia fałów przez maszt, co obecnie uchodzi za standart - widzę i
wady takiego rozwiązania; w szczególności trudno jest wówczas "wypełnić"
maszt na wysokości salingów, no i potem maszty łamią się dokładnie w tym
miejscu.

Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 6:45:48 AM8/8/03
to
Użytkownik "Cypis" <mar...@csht.neostrada.pl> napisał

> do tego "więcej" nie powinno się dopuścić o co łatwo przy właściwej
> konserwacji. Właściwie to te zacieki są potrzebne - widać gdzie szukać.

chodzilo mi o to w zasadzie, ze jak masz do czynienia ze starym jachtem
stalowym, oczywiscie pordzewialym, to porazka. lepiej go oddac na zlom od
razu. a drewno stare, nawet jesli przegnile miejscami, to zawsze sie uda
wyprowadzic... poza tym zeby wymieniac blache musisz zdejmowac zabudowe, a
to straszna demolka, a szkutnik w drewnianym jachcie planke ci wymieni w
zasadzie od zewnatrz...

> Przy drewnie niekoniecznie. A może tam świdrak siedzi? ;-)

jeden gosc z PKM-u mi powiedzial kiedys, ze sa dwa rodzaje drewna: drewno
dobre i drewno zgnile. i to drewno sie sprawdza scyzorykiem. jak scyzoryk
wchodzi to mamy do czynienia z drewnem drugiego rodzaju. jak nie wchodzi, to
pierwszego.

:-P

pzdr
Marcin Wągiel


Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 7:00:41 AM8/8/03
to
Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał

> Po pierwsze przyznaję (proszę nie bić ! ;-) ) że swoje zdanie nt. masztów


> wyrobiłem sobie na przykładzie masztu do Oriona.

he
to troche cos innego

> W Warszawce też jest. I z usług jednej z nich chętnie korzystam, np przy
> zawalcowywaniu końcówek na stalówkach. Ale pewnych rozwiązań jej produktów
> sam bym nie zaakceptował.

no nie porownuj jakichs polskich firm do Seldena... czy Proctora...
rozmawialem z panami z tych polskich firm na roznych targach - nie maja
pojecia o dobrych masztach na jachty morskie, nigdy takiego nie widzieli

> > i masz narzedzia zeby go okuc.
>
> Jakie? Wkrętak, klucze? ;-)
>
> > Ale trudno mi sobie wyobrazic, jak np. robisz sam salingi,

/.../

kurcze, czemu wy wszystko chcecie robic sami? nie macie zaufania do firm,
ktore od dziesiecioleci zajmuja sie produkcja masztow i takielunku, w ktore
wyposazaja miliony jachtow??
a meble w domu tez robiliscie sami? sami skladaliscie samochod z czesci, bo
nie macie zaufania do firm motoryzacyjnych? sami zgrzewacie karoserie bo to
taniej?

moje zdanie jest takie:
jedynym sensownym rozwiazaniem w przypadku masztu jest kupienie go w firmie
robiacej maszty. inaczej bedzie wygladal jak kupa. i tyle tez bedzie wart.
bedzie rownie funkcjonalny i bedzie mial tylez samo warta gwarancje.


pozdrawiam kontrowersyjnie
Marcin Wągiel


Cypis

unread,
Aug 8, 2003, 7:01:42 AM8/8/03
to
Użytkownik "Marcin Wągiel"

>
> chodzilo mi o to w zasadzie, ze jak masz do czynienia ze starym
jachtem
> stalowym, oczywiscie pordzewialym, to porazka. lepiej go oddac na zlom
od
> razu. a drewno stare, nawet jesli przegnile miejscami, to zawsze sie
uda
> wyprowadzic...

OMR, ale my tu mamy zniechęcić Samotnika do nowego kadłuba ;-))

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 7:04:00 AM8/8/03
to
Użytkownik "Cypis" <mar...@csht.neostrada.pl> napisał

> OMR, ale my tu mamy zniechęcić Samotnika do nowego kadłuba ;-))

no tak, tak, ale kazdy nowy kadlub kiedys bedzie stary... ;-)

pzdr
Marcin Wągiel


Tomek Janiszewski

unread,
Aug 8, 2003, 7:32:05 AM8/8/03
to
Marcin Wągiel <mar...@solaris-czartery.pl> napisał(a):

> Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał
>
> > Po pierwsze przyznaję (proszę nie bić ! ;-) ) że swoje zdanie nt. masztów
> > wyrobiłem sobie na przykładzie masztu do Oriona.
>
> he
> to troche cos innego

Oczywiście, ale pisząc swój poprzedni post miałem nadzieję że uzyskam
odpowiedź co tam jest innego, poza tym co już wyszczególniłem.


>
> no nie porownuj jakichs polskich firm do Seldena... czy Proctora...

Bo pewnie i ceny są nieporównywalne. ;-(

> rozmawialem z panami z tych polskich firm na roznych targach - nie maja
> pojecia o dobrych masztach na jachty morskie, nigdy takiego nie widzieli

IMHO i ja odniosłem podobne wrażenie - na temat masztów do jachtów
śródlądowych, o czym zresztą napisałem.


>
> > > i masz narzedzia zeby go okuc.
> >
> > Jakie? Wkrętak, klucze? ;-)
> >
> > > Ale trudno mi sobie wyobrazic, jak np. robisz sam salingi,
>
> /.../
>
> kurcze, czemu wy wszystko chcecie robic sami? nie macie zaufania do firm,
> ktore od dziesiecioleci zajmuja sie produkcja masztow i takielunku, w ktore
> wyposazaja miliony jachtow??

Za miliardy dolarów? ;-)

> a meble w domu tez robiliscie sami?

W domu - nie, bo te robione fabrycznie sa tanie. Ale gdy trzeba zrobić meble
na jacht lub nawet jakiś nietypowy mebel w domu - to dlaczego nie?

> sami skladaliscie samochod z czesci, bo nie macie zaufania do firm
> motoryzacyjnych? sami zgrzewacie karoserie bo to taniej?

Żebyś wiedział, dawno temu samodzielna budowa samochodów (tzw. SAM-ów; nie
mylić ze identycznymi z tymi z fabryki "składakami" montowanymi ze
zdobywanych nieraz "na lewo" częsci) była dosyć popularnym hobby. Prawie tak
jak kilkanaście lat póżniej samodzielna budowa radioodbiorników. Oczywiście -
wśród hobbystów, ale sądzisz że wśód żeglarzy tacy już wyginęli? Wybacz mi
małą złośliwość, ale z punktu widzenia "przedsiębiorcy" czarterowego miałeś
prawo odnieść takie wrażenie ;-)


>
> moje zdanie jest takie:
> jedynym sensownym rozwiazaniem w przypadku masztu jest kupienie go w firmie
> robiacej maszty. inaczej bedzie wygladal jak kupa. i tyle tez bedzie wart.
> bedzie rownie funkcjonalny i bedzie mial tylez samo warta gwarancje.

Oczywiście_Nie_Masz_Racji. Może to dotyczyć masztu wykonanego w "taniej" a w
istocie partackiej firmie, takiej jak wspomniana "Kotwica", gdzie nawet okuć
mocujących salingi nie potrafiono zespawać symetrycznie, mimo że jej
właściciel szydził początkowo ze mnie, że "po co miałbym piłować je z duralu,
skoro oni potrafią zrobić je nie gorzej tylko dużo szybciej". Na szczęście od
początku podjąłem się okuwać maszt samemu, toteż bez żalu odmówiłem przyjęcia
tego co zostało sknocone.
>
> pozdrawiam kontrowersyjnie

Eeee, dlaczego kontrowersyjnie? Zepsułeś sobie nastrój lekturą "bydlęcego"
wątku?

A ja po prostu pozdrawiam

Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 8:05:12 AM8/8/03
to
Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał

> Oczywiście, ale pisząc swój poprzedni post miałem nadzieję że uzyskam


> odpowiedź co tam jest innego, poza tym co już wyszczególniłem.

> 8m profilu 73x56 z ZML Kęty kosztowało w ub.roku 265zł. Ile mogłoby zatem


> kosztować 12 lub 16m profilu odpowiednio grubszego, na taki 12m jacht
morski?

prawde mowiac nie wiem
nie wiem nawet jaki profil: 122/85 czy 206/139 a moze 224/150?
mozna poszperac po sieci i poszukac cen profili...

> > no nie porownuj jakichs polskich firm do Seldena... czy Proctora...
>
> Bo pewnie i ceny są nieporównywalne. ;-(

nie sadze zeby byly jakies wielkie roznice
ale nawet jesli sa to wole firme sprawdzona, ktora chce ze mna rozmawiac (w
odroznieniu od niektorych polskich firm z angielskimi nazwami)

> Za miliardy dolarów? ;-)

wiesz, jak sie planuje zakup/budowe jachtu, to znaczy, ze sie ma pieniadze.
w kosztorysie jachtu 12 metrowego te 20 kPLN to nie sa az tak wielkie
pieniadze, zeby nie zostawic tego dobrej, szwedzkiej firmie...

> W domu - nie, bo te robione fabrycznie sa tanie. Ale gdy trzeba zrobić
meble
> na jacht lub nawet jakiś nietypowy mebel w domu - to dlaczego nie?

OK, w przypadku zabudowy sie zgodze. jesli sie ma czas i smykalke to mozna
podlubac...

> Żebyś wiedział, dawno temu samodzielna budowa samochodów (tzw. SAM-ów; nie
> mylić ze identycznymi z tymi z fabryki "składakami" montowanymi ze
> zdobywanych nieraz "na lewo" częsci) była dosyć popularnym hobby.

Jesli ktos jest majsterkowiczem to niech buduje sobie ten jacht sam. Tylko,
ze kosztowac to bedzie i tak duzo (niewiele mniej niz ze stoczni) - dolicz
dojazdy, poswiecony czas (ktory moglbys poswiecic na zarabianie pieniedzy na
jacht), telefony, odlicz rabaty, ktore maja stocznie u producentow osprzetu.
A koncowy efekt i tak bedzie mozna odroznic od jachtu stoczniowego lub
przynajmniej poskladanego z markowych czesci...

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Tomek Janiszewski

unread,
Aug 8, 2003, 9:39:12 AM8/8/03
to
Marcin Wągiel <mar...@solaris-czartery.pl> napisał(a):

> Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał

> > 8m profilu 73x56 z ZML Kęty kosztowało w ub.roku 265zł. Ile mogłoby zatem
> > kosztować 12 lub 16m profilu odpowiednio grubszego, na taki 12m jacht
> > morski?
>
> prawde mowiac nie wiem
> nie wiem nawet jaki profil: 122/85 czy 206/139 a moze 224/150?
> mozna poszperac po sieci i poszukac cen profili...

A jednoznacznej odpowiedzi i tak pewnie nie ma, bo jacht od jachtu różni się
nie tylko długością. Mylace byłoby wyciąganie jakichkolwiek wniosków na
podstawie tego, że TES 550 Master ma 5,5m a Orion 5,97m... ;-)


>
> nie sadze zeby byly jakies wielkie roznice
> ale nawet jesli sa to wole firme sprawdzona, ktora chce ze mna rozmawiac (w
> odroznieniu od niektorych polskich firm z angielskimi nazwami)

Prosze bardzo. W takiej "sprawdzonej" firmie możesz przecież zamówić tylko to
czego nie potrafisz zrobić samemu, resztę robisz samodzielnie. Kto wie, może
wtedy różnica w cenie okaże się znacząca? Podobną strategię przyjąłem i ja, a
błąd polegał na wyborze "niesprawdzonej" firmy.


>
> > Za miliardy dolarów? ;-)
>
> wiesz, jak sie planuje zakup/budowe jachtu, to znaczy, ze sie ma pieniadze.
> w kosztorysie jachtu 12 metrowego te 20 kPLN to nie sa az tak wielkie
> pieniadze, zeby nie zostawic tego dobrej, szwedzkiej firmie...

To wyświechtany argument, na dodatek często nadużywany:
"Skoro kogoś stać na jacht to powinno go stać także na akcyzy, brane z
sufitu opłaty za patenty, obowiązkowe rejestracje, ubezpieczenia, EPIRB-y,
UKF-ki, GPS-y, radary..." (może i na Mazurach? ;-> ).
Znów nie można uogólniać: te 1200 - 1500zł jaki zapłaciłbym za nowy kompletny
maszt do straszliwie starego "Oriona" w "sprawdzonej" polskiej firmie o
angielskiej nazwie byłby dla mnie poważnym wydatkiem, ale dla
właściciela "wypasionego" w elektryczne windy do kotwicy i składania masztu
nieco większego jachtu i 2000zł niewiele by znaczyło.



> > W domu - nie, bo te robione fabrycznie sa tanie. Ale gdy trzeba zrobić
> > meble na jacht lub nawet jakiś nietypowy mebel w domu - to dlaczego nie?
> >

> Jesli ktos jest majsterkowiczem to niech buduje sobie ten jacht sam. Tylko,
> ze kosztowac to bedzie i tak duzo (niewiele mniej niz ze stoczni) - dolicz
> dojazdy, poswiecony czas (ktory moglbys poswiecic na zarabianie pieniedzy na
> jacht), telefony, odlicz rabaty, ktore maja stocznie u producentow osprzetu.

Zaraz zaraz, przecież mówiliśmy samodzielnym wykonywaniu masztu lub o
zamawianiu gotowego masztu - nie dla stoczni! u producentów osprzętu. A teraz
zmieniasz temat i sugerujesz zakup gotowego jachtu?

> A koncowy efekt i tak bedzie mozna odroznic od jachtu stoczniowego lub
> przynajmniej poskladanego z markowych czesci...
>

Znów: co kto lubi. Z szuwarowej perspektywy: jeden czerpie satysfakcję z tego
że zdążył wyczarterować największe dostępne na Mazurach "koromysło", drugi -
z pływania na czymś co. przynajmniej częściowo zrobił "własnemi ręcamy", choć
odróżnić jedno od drugiego nie byłoby trudno... ;-)

Pozdrawiam

Marcin Wągiel

unread,
Aug 8, 2003, 10:23:55 AM8/8/03
to
Użytkownik "Tomek Janiszewski" <tom...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał

> > wiesz, jak sie planuje zakup/budowe jachtu, to znaczy, ze sie ma


pieniadze.
> > w kosztorysie jachtu 12 metrowego te 20 kPLN to nie sa az tak wielkie
> > pieniadze, zeby nie zostawic tego dobrej, szwedzkiej firmie...
>
> To wyświechtany argument, na dodatek często nadużywany:

dyskusja powoli zaczyna zmierzac w kierunku pytania, czy lepiej miec
pieniadze, czy nie
odpowiem od razu - dla mnie lepiej je miec
nie widze oczywiscie przeciwskazan, zeby ktos probowal zbudowac jacht bez
pieniedzy. po prostu uwazam, ze nie ma to duzych szans powodzenia. no, ale
byc moze nie o to chodzi, zeby zlapac kroliczka, lecz zeby gonic go... ;-)
dla mnie osobiscie liczy sie lapanie kroliczka, bo jachty stojace na brzegu
nic nie zarobia... ;-)

pzdr
Marcin Wągiel


Wojtek Kasprzak

unread,
Aug 9, 2003, 2:45:21 AM8/9/03
to
On Fri, 8 Aug 2003 06:37:50 +0000 (UTC), "Tomek Janiszewski"
<tom...@NOSPAM.gazeta.pl> wrote:

>> Maszt,zagle to niestety trzeba zlecic do wykonania wyspecjalizowanym firmom.
>
>Dlaczego?

Tomku, mowimy o 12 m lodce i to jest ten powod dla ktorego powinna
robic to wyspecjalizowana firma

http://217.98.250.12/zeglarstwo/
http://server.top-sat.com.pl/prz/index.htm (mirror)

Wojtek Kasprzak

unread,
Aug 9, 2003, 3:40:34 AM8/9/03
to
On Fri, 8 Aug 2003 14:05:12 +0200, "Marcin Wągiel"
<mar...@solaris-czartery.pl> wrote:

>Jesli ktos jest majsterkowiczem to niech buduje sobie ten jacht sam. Tylko,
>ze kosztowac to bedzie i tak duzo (niewiele mniej niz ze stoczni) - dolicz
>dojazdy, poswiecony czas (ktory moglbys poswiecic na zarabianie pieniedzy na
>jacht), telefony, odlicz rabaty, ktore maja stocznie u producentow osprzetu.

Pare lat temu, po targach WiW byla po raz pierwszy wystawiona Sportina
760. Na grupie byla dyskusja budowac czy kupic gotowa lodke (nie
rzeczona 760 tylko jakakolwiek). W dyskusji wtedy padlo zdanie "wole
zarobic i kupic niz samemu budowac". Popracuje, zarobie i kupie. To
zupelnie fajnie brzmi i chyba tak powinno byc w wiekszosci wypadkow.
Tylko czy zawsze bedzie to realna droga prowadzaca do celu jakim jest
posiadanie wlasnego jachtu.
Cena stoczniowej 760 wynosila ok 100 tys. Mial 50 tys. Mogl kupic za
te piniadze gotowa uzywana lodke o zblizonych parametrach, materialy
lub stoczniowe elementy do samodzielnego montazu. Sadze ze przy tych
pieniadzach od paru lat by plywal na wlasnej lodce i byc moze
wiekszej niz 760. Jak niedawno z nim rozmawialem to powiedzial tak
"Miales wtedy racje, trzeba bylo rozpoczac budowe, mam w dalszym ciagu
mniej wiecej polowe sumy wymaganej aby kupic lodke, mimo ze coraz
wiecej pracuje, no coz ceny rosna. Zakladam rodzine i ............. "


Ja poprzednio pisalem, ze budowa samodzielna jachtu ma sens finansowy
wtedy gdy wiekszosc prac jestes w stanie wykonac sam. I jeszcze
napisalem ze jest jeszcze senns "wyzszy". Do tego wyzszego dorzuce
jeszcze to ze zarabianie pieniedzy wiaze sie ze stresem wiekszym lub
mniejszym ale zawsze jest. Poswiecanie wolnego czasu na dodatkowe
zarobki to nawarstwianie sie stresu bo brak wypoczynku. Niestety tak
to jest.
Natomiast czas poswiecony na dobrze przemyslana i zaplanowana budowe
wlasnego jachtu to czas relaksu i odpoczynku. Ale to juz sprawa
calkowicie indywidualna.

>A koncowy efekt i tak bedzie mozna odroznic od jachtu stoczniowego lub
>przynajmniej poskladanego z markowych czesci...

Bardzo czesto jest tak ze jacht budowany samodzielnie lub od poczatku
do konca pod nadzorem przyszlego wlasciciela jest zdecydowanie lepiej
wykonany niz stoczniowy. W jachcie takim jest "cos" co odroznia go
jachtu seryjnego. Moze ma dusze ............

Pawel Gladki

unread,
Aug 7, 2003, 12:55:12 AM8/7/03
to
Witam!

Samotnik wrote:

>>Nie spierajmy sie o te kilka nedznych groszy ... , proponuje przyjąć
>>jakąś średnią z naszych rozrzutów , czyli trzeba by miec ok. 250
>>kPLN .... .

Ja również cierpię na przewlekłą i nieuleczalną
chorobę pod nazwą ,,własny jacht''... zwłaszcza
w okresie wakacyjnym zdarzają się szczególnie
przykre w objawach nawroty... Zróbmy małe resume.

Od razu zaznaczam, że nigdy nie zbudowałem żadnej
łajby, w szczególności łajby stalowej. Wstępne
rozeznanie, jakie robiłem wygląda tak, że faktycznie
najtaniej (jeśli chodzi o proporcję cena vs. jakość)
wychodzi budować jacht stalowy. Twierdzicie,
że bez 250.000 zł nie ma co zaczynać... to chyba
jednak lekka przesada - wszak to jest przeszło
50.000 USD, za takie pieniądze można mieć już
całkiem niezłe pływadło.

Podziele tego posta na 3 części: moja analiza
kosztów, kilka pytań technicznych i część
polemiczna. Na początek
więc - oto mój bardzo wstępny kosztorys, proszę
o komentarze - i bądźcie bezlitośni :)

1 rok budowy:

* trzeba kupić ogródek działkowy i postawić
na nim stodołę - to najtańsze możliwe lokum.
Cena: ok 5.000 zł, robocizna własna
* trzeba kupić projekt. Bez specjalnych
ekstrawagancji - cena ok. 2.000 zł
* trzeba kupić materiały na kadłub
Cena: ok. 10.000 zł
* trzeba wyspawać kadłub - tu konieczna
jest pomoc przynajmniej 2 ludzi.
Cena: ok. 2.000 zł + robocizna
(3 miesiące) 6.000 zł

Razem - z ,,drobnymi wydatkami'': 26.000 zł

2 rok budowy:

* zabudowa wnętrza. Tu nie trzeba wielkich
fachowców, a jeśli chodzi o np. elektrykę
to najlepiej trzymać wszelkich ,,fachmanów''
jak najdalej od własnego pływadła. Zakładamy
ofiarną pomoc taty i teścia :)
Cena: ok. 15.000 zł (w cenie wyposażenie
hotelowe, ale oczywiście silnik, radiostacja
itp. zostają na potem)
* po skończonej zabudowie trzeba przetransportować
jacht nad morze (dotyczy 90 proc. armatorów :)
Cena: ok. 5.000 zł

Razem - z ,,drobnymi wydatkami'': 21.000 zł

3 rok budowy:

* takielunek. Tu trzeba zdać się na fachowców.
Jest to cholernie drogi szpas, więc nic więcej
nie zrobimy w tym roku.
Cena: ok. 36.000 zł - z ,,drobnymi wydatkami''
uzwględniającymi częste podróże nad morze;
jak wiadomo, pańskie oko konia tuczy,
a fachowców trzeba pilnować.

Razem: 36.000 zł

4 rok budowy:

* żagle. Uwaga jak w trzecim roku budowy.

Razem: 16.000 żł

5 rok budowy:

* silnik. Tu można sporo kombinować,
kupić pentę-diesla od rybaka itp.
Jestem optymistą - cena: ok. 15.000 zł
* wyposażenie ratunkowe. Tu trudno
coś powiedzieć bliżej... niech
będzie - 10.000 zł
* inne pierdołki :) + biurokracja,
ubezpieczenie itp. - ok. 20.000 zł

Razem: 45.000 zł

W sumie przez 5 lat: 146.000 zł,
czyli dla równego rachunku - 150.000 zł
Czas budowy można skrócić o 1 rok,
jeśli równocześnie będziemy robić
takielunek i żagle - trochę ryzykowne
i kosztowne, ale teoretycznie możliwe :)

Teraz mały remanent: budowa trwa 5 lat,
Zakładamy, że przez 4 lata będziemy
ostro zaciskać pasa i odkładać miesięcznie
po 1 tys. złotych na ,,fundusz jachtu''.
To - razem z odsetkami, które przez
czas budowy narosną w banku od ,,funduszu'' -
obniża ,,kapitał startowy'' o jakieś
50.000 zł.

Zatem ostatecznie: do budowy można startować
mając około 100.000 zł w kieszeni.

To dużo pieniędzy, nawet bardzo dużo -
ale jest to jeszcze kwota możliwa do
objęcia umysłem :) No i - przy odpowiedniej
dozie samozaparcia, wyrzeczeń i przy zrozumieniu
rodziny - możliwa do zaoszczędzenia z myślą
o wydaniu na jacht.

Osobna sprawa, że za takie pieniądze
można pływać ,,klubowo'' przez lat 40...
no, ale wtedy się nie ma własnego okrętu :)

Teraz druga część posta: kilka pytań.
Od czegoś trzeba zacząć, zaczynamy więc od planu
na rok pierwszy - czyli budowa kadłuba. Tak więc:

1. Czy wśród drogich czytelników grupy jest
ktoś, kto ma _własne_ doświadczenia w budowie
jachtu stalowego? Byłoby cudownie, gdyby włączył
się do dyskusji - albo prosiłbym o kontakt na priva.
Kiedyś w ,,Żaglach'' o budowie swoich jachtów
- obydwa stalowe typu ,,Rudy'' - pięknie opowiadali
pp. Witold Dutkiewicz i Marek Juszczak, przy czym drugi
był ze swojej łódki zadowolony (dopłynął nią do Tajlandii),
a dla pierwszego było to wspomnienie rodem z nocnego
koszmaru... może ktoś ma z nimi kontakt?

2. Poszycie jachtu to stal morska 3 - 4 mm. Każdy,
kto takie cholerstwo próbował wyginać, wie o co
chcę zapytać... jak w warunkach ogródkowych obrabiać
takie cuś? Wiadomo, że każdy chciałby mieć ładny
jacht - a nie kanciate pudło; zresztą nawet w konstrukcjach
,,kanciatych'' (jotki), poszycie jest profilowane.
O ile wręgi itp. można zamówić ,,powyginane'' w hucie -
o tyle z blachami trzeba sobie radzić samemu i nie ma co
liczyć, że z prefabrykatów uda się złożyć kadłub (chodzi
o precyzję). Jak poradzić sobie technicznie z obróbką
plastyczną stali w warunkach domowych? Jak?

3. Zabezpieczenia antykorozyjne część I. Czytałem
wspomnienia kpt. Kaszowskiego z budowy jachtu ,,Euros''.
Przed malowaniem - co wydało mi się sensowne - kadłub został
wypiaskowany i ocynkowany. Chodzi o piaskowanie.
,,Euros'' był budowany w Zakładach Taboru Kolejowego
i piaskowanie mieli na terenie zakładu. A jak tu
sobie poradzić w warunkach ogródkowych? Czy można
mieć zaufanie do piaskarek używanych np. na budowach?
Ktoś ma jakieś doświadczenie? I czy w ogóle możliwe
jest piasowanie takim sprzętem ,,zamkniętych pudeł'' -
przyjmujemy, że pokład też byłby stalowy.

4. Zabezpieczenia antykorozyjne część II. Teraz
chodzi o cynkowanie. Tego wcale nie potrafię
sobie wyobrazić... nie ma takie wanny, do której
zmieściłby się 12 metrowy kadłub. Jest taka metoda
cynkowania, że cynk topi się palnikiem i nadmuchuje
- ale takie ocynkowanie ,,trzyma'' gorzej niż
klasyczna kąpiel. Jest też tzw. napawanie plazmowe,
które ,,trzyma'' całkiem nieźle, ale stosuje się
je raczej do tytanu itp. - nie słyszałem o napawaniu
cynkiem. Poza tym, sądzę że taka technologia
mogłaby podwoić koszt budowy kadłuba. Ktoś może coś
wyjaśnić w tej materii?

To takie pierwsze, nurtujące mnie pytania dotyczące
samej tylko budowy kadłuba. Bardzo proszę o wszelkie
sugestie na ten (i nie tylko ten) temat - każda uwaga
może być cenna, wszelkie odnośniki do literatury
mile widziane!

Teraz część trzecia: polemika ze samym sobą,
czyli cierpienia młodego Werthera. Jak już
wspomniałem, za sam ,,kapitał startowy'' można
pływać przez lat 40. Dołóżmy do tego rzeczywisty
koszt budowy jachtu - i mamy pływania na lat 60.
Za 60 lat, proszę drogich czytelników, to ja
już raczej pływać nie będę... chyba że wpław,
w kotle piekielnym... A przecież to dopiero
początek wydatków - sama opłata za zimowanie (2 tys. zł),
ubezpieczenie (2 tys. zł) i coroczne remonty (1 tys. zł)
to co najmniej 5 tys. zł rocznie - za samą przyjemność
posiadania własnego pływadła gdzieś na drugim końcu
Polski! Jeżeli chcemy gdziekolwiek popłynąć,
to - jak wiadomo - miesięczny rejs po Bałtyku
całą rodzinką będzie nas kosztował ca. 3.000 zł.
Czyli mamy już 8.000 zł rocznie... Można oczywiście
łódkę czarterować, ale - po pierwsze, szukaj tu chętnych
na 12-metrowy lotniskowiec zabudowany z myślą o pływaniu
rodzinnym, po drugie - jak będziesz łódkę pożyczał innym,
to sam popływasz nie miesiąc w sierpniu, ale 2 tygodnie
w październiku, po trzecie - wprawdzie zaoszczędzisz
jakieś 5 tys. zł, ale za to na remonty wydasz co najmniej
2 tys. zł. W rezultacie - nie da się utrzymać takiego
jachtu za mniej niż 4 tys. zł rocznie, pływając
samemu przez 2 tygodnie...

Nie trzeba mieć specjalnie bujnej wyobraźni
by spostrzec, że wobec tych kosztów można
spędzać co roku wakacje na Karaibach z samych
odsetek ,,funduszu jachtowego'' a na dodatek -
zostawić swoim dzieciom całkiem pokaźny spadek :)
Można też pieniądze te zainwestować w jacht,
stracić nerwy, zdrowie i majątek - a dzieciom
zostawić zardzewiały wrak. Niestety, jacht -
a już szczególnie jacht stalowy, zrobiony
w ,,stoczni ogródkowej'' według nieznanego
na świecie, polskiego projektu - to nie jest
żadna lokata kapitału, ale zwykła dziura w wodzie,
do której wyrzuca się miliony. Myśle więc,
że ponad wszelką wątpliwość udowodniłem,
że z finansowego punktu widzenia budowa
jachtu jest *całkowicie* nieopłacalna.

Żeby nie było, że jestem takim paskudnym
materialistą - przypuścimy teraz atak
z innego frontu... Normalny człowiek
ma do dyspozycji 4 tygodnie urlopu w roku.
To - razem z wszystkimi długimi weekendami -
daje nam maksymalnie 6 tygodni rocznie,
w których możemy pożeglować (założenie
czysto teoretyczne - w końcu ile można
moczyć tyłek, trzeba też pochodzić po górach,
pojeździć na nartach, na rowerze itp. - ale
niech będzie). Jest oczywiste, że w trakcie
budowy jachtu nigdzie na wakacje
nie będziemy wyjeżdżać. Czy jest zatem sens
rezygnować przez 5 lat z rzędu z wypoczynku
tylko po to, żeby zapewnić sobie nader
kosztowny sposób spędzania paru tygodni
w roku? Dodajmy - spędzania w sposób
dosyć monotonny; mając własny jacht jesteśmy
de facto przywiązani do miejsca. Nie możemy
spędzać urlopu dziś nad Bałtykiem, za rok
w Chorwacji, za dwa lata w Hiszpanii albo
Turcji, a za trzy na Karaibach albo Hawajach.
Niestety!

Cóż, kto może sobie zatem pozwolić na
budowę własnego, dużego i pięknego jachtu?
Odpowiedzi są dwie:

(a) wariat, człowiek bez wyobraźni,
nie umiejący liczyć własnych pieniędzy,
nieczuły na los swych bliskich,

(b) człowiek szalenie bogaty - mający
co najmniej 300.000 zł na budowę i utrzymanie
jachtu przez kilkanaście lat,
drugie 300.000 zł do zostawienia swoim
bliskim w spadku i trzecie 300.000 zł
na zapewnienie sobie alternatywnych
możliwości wypoczynku przez tychże lat
kilkanascie. Słowem - milioner.

Do której grupy zaliczysz siebie,
drogi czytelniku?

Pozdrawiam

Paweł Gładki

PS. Przepraszam za wylewanie żółci na forum

PPS. Pomimo wszelkich obiektywnych racji
przemawiających przeciw, ciągle marzę
o wybudowaniu własnego, oceanicznego jachtu.
Czyli - zaliczam się do grupy (a)?

Marcin Wągiel

unread,
Aug 13, 2003, 3:46:12 PM8/13/03
to
Użytkownik "Pawel Gladki" <pgl...@ux1.mat.mfc.us.edu.pl> napisał

> Ja również cierpię na przewlekłą i nieuleczalną
> chorobę pod nazwą ,,własny jacht''... zwłaszcza
> w okresie wakacyjnym zdarzają się szczególnie
> przykre w objawach nawroty...

trzeba sie leczyc!!! ;-))

> 1 rok budowy:
>
> * trzeba kupić ogródek działkowy i postawić
> na nim stodołę - to najtańsze możliwe lokum.
> Cena: ok 5.000 zł, robocizna własna

5000 PLN to cie bedzie kosztowac przylacze elektryczne i wodociagowe do tego
ogrodka, nie mowiac o drewnie na budowe (300 PLN/m3 bardzo zlych sosnowych
desek); dzialka drugie 5000 PLN ale na strasznym zadupiu, wiec trzeba
doliczyc dojazdy i transport materialow

> * trzeba kupić projekt. Bez specjalnych
> ekstrawagancji - cena ok. 2.000 zł

warto kupic projekt znanego na swiecie konstruktora, zebys, kiedy cie sie
juz jacht znudzi, mogl go sprzedac za rozsadne pieniadze (a to sa duuuze
roznice, okolo 100%) - patrz nizej ;-)

> * trzeba kupić materiały na kadłub
> Cena: ok. 10.000 zł

1500 PLN za tone kadluba plus cos na loze montazowe

> * trzeba wyspawać kadłub - tu konieczna
> jest pomoc przynajmniej 2 ludzi.
> Cena: ok. 2.000 zł + robocizna
> (3 miesiące) 6.000 zł

elektrody plus gazy plus inne co najmniej moim zdaniem 4000 PLN
za 3 miesiace to jeden czlowiek wezmie 6000 PLN

> 2 rok budowy:
>
> * zabudowa wnętrza. Tu nie trzeba wielkich
> fachowców, a jeśli chodzi o np. elektrykę
> to najlepiej trzymać wszelkich ,,fachmanów''
> jak najdalej od własnego pływadła. Zakładamy
> ofiarną pomoc taty i teścia :)
> Cena: ok. 15.000 zł (w cenie wyposażenie
> hotelowe,

:-D
metr dobrego i bezpiecznego kabla kosztuje 19 PLN
mozna oszczedzac, ale...
i tak za sama elektryke ze swiatelkami, lampami, gniazdkami, pstryczkami,
akumulatorami, prostownikiem, tablica rozdzielcza, itd nie przeskoczysz sumy
20 - 30 tys PLN
plus zabudowa 10-15 tys PLN ale bez poduszeczek i kocykow i obrazkow na
scianach (oczywiscie wykonana wlasnorecznie)

> * po skończonej zabudowie trzeba przetransportować
> jacht nad morze (dotyczy 90 proc. armatorów :)
> Cena: ok. 5.000 zł

dodaj jedynke przed twoja cena i bedziesz mial realny koszt transportu
3000 PLN to sam koszt dwukrotnej wizyty dzwigu

> 3 rok budowy:
>
> * takielunek. Tu trzeba zdać się na fachowców.
> Jest to cholernie drogi szpas, więc nic więcej
> nie zrobimy w tym roku.
> Cena: ok. 36.000 zł - z ,,drobnymi wydatkami''

metr masztu, bomu, niewazne czego, kosztuje 1000 PLN
plus olinowanie i osprzet typu kabestany, stopery, itd
kabestany to jakies 10 tys PLN, sciagacze, togle, norsemany drugie 10 tys
PLN, plus inne...

> 4 rok budowy:
> Razem: 16.000 żł

m2 zagla srednio 100 PLN (mozna zejsc do 70% ale ciezko)

> 5 rok budowy:
>
> * silnik. Tu można sporo kombinować,
> kupić pentę-diesla od rybaka itp.
> Jestem optymistą - cena: ok. 15.000 zł

przede wszystkim silnik musisz wstawiac przed zabudowa i zrobieniem
elektryki. jak zrobisz inaczej - coz, bedziesz wiedzial dlaczego ;-))
nowy silnik z przekladnia to mozna przyjac 1000 PLN za 1 KM plus osprzet
oczywiscie, plus instalacje, plus linia walu z bebechami, plus robocizna i
takie tam...
jesli kupisz Pucka od rybaka zaplacisz kolo 10 tys PLN za silnik, plus kolo
12 tys PLN za przekladnie do niego, ale nedzna bo wloska ;-)
jesli bedziesz marynizowal silnik, np. mercedesa, to koszt fachowej roboty
wyniesie okolo 15 tys PLN plus sam silnik, no i przekladnia oczywiscie :-)
NIE ZAPOMINAJ O ZBIORNIKACH nie tylko na rope, ale tez na wode. Tu wychodzi
tanio - pewnie kolo 1 PLN za 1 litr pojemnosci. Oczywiscie trzeba je kupic i
zalozyc na poczatku budowy...

> * wyposażenie ratunkowe. Tu trudno
> coś powiedzieć bliżej... niech
> będzie - 10.000 zł

7000 PLN sama tratwa ratunkowa (w walizce)
rakiety 1 szt 100 PLN x 12
sygnal dymny 100 PLN
...tyczki, szelki, kapoki, kola, plawka swietlna - razem okolo 4000 PLN
jakbys chcial dalej plynac - to do tego EPIRB (min 4000 PLN), radiostacja,
inne - wg upodoban i aktualnych przepisow (np. na zegluge oceaniczna telefon
satelitarny - 12 tys PLN)

> ubezpieczenie itp. - ok. 20.000 zł

zalezy od kwoty - na Baltyk zwykle 1-2% sumy ubezpieczenia, dalej =
wiecej...

> W sumie przez 5 lat: 146.000 zł,
> czyli dla równego rachunku - 150.000 zł

Jest jeszcze wiele rzeczy o ktorych zapomniales... :-)
Nie bede ich wymienial, bo modemowcow szlag trafi ;-P
Ale jakbys jeszcze zamowil stojak pod jacht to bys wydal dodatkowo 10-40 tys
PLN

> Czas budowy można skrócić o 1 rok,

Teoretycznie mozliwe jest zbudowanie takiego jachtu w 6 miesiecy :-) Ale
oczywiscie zlecajac prace, niekoniecznie tesciowi ;-)

> Osobna sprawa, że za takie pieniądze
> można pływać ,,klubowo'' przez lat 40...
> no, ale wtedy się nie ma własnego okrętu :)

trzeba jeszcze pomyslec o tym, za co jacht utrzymamy po zbudowaniu :-)
najlepiej, jakbys odkladal 1250 PLN miesiecznie - wtedy moze starczy

> 1. Czy wśród drogich czytelników grupy jest
> ktoś, kto ma _własne_ doświadczenia w budowie
> jachtu stalowego?

Ja mam niestety tylko doswiadczenia w eksploatacji jachtu stalowego - to tez
mila zabawa ;-) Ale na sezon 2004 mam zamiar postawic na wodzie jacht
stalowy 16-18 m, wiec chetnie bede dzielil sie doswiadczeniami z jego budowy
:-))

> Kiedyś w ,,Żaglach'' o budowie swoich jachtów
> - obydwa stalowe typu ,,Rudy'' - pięknie opowiadali
> pp. Witold Dutkiewicz i Marek Juszczak, przy czym drugi
> był ze swojej łódki zadowolony (dopłynął nią do Tajlandii),

Ten Rudy co doplynal do Tajlandii (nazywal sie Jędrek) jest wlasnie na
sprzedaz - jak pisalem o uznanych na swiecie kostrukcjach to myslalem miedzy
innymi o nim - za smieszna sume 66 tys USD...

> 2. Poszycie jachtu to stal morska 3 - 4 mm.

Stal morska czyli z atestem PRS (!)

> Przed malowaniem - co wydało mi się sensowne - kadłub został
> wypiaskowany i ocynkowany. Chodzi o piaskowanie.
> ,,Euros'' był budowany w Zakładach Taboru Kolejowego
> i piaskowanie mieli na terenie zakładu. A jak tu
> sobie poradzić w warunkach ogródkowych? Czy można
> mieć zaufanie do piaskarek używanych np. na budowach?

Mozna miec do nich zaufanie - wiadomosc potwierdzona :-)
Poza tym ten jedyny raz musisz koniecznie piaskowac, ale kazde piaskowanie
niestety zabiera troche grubosci blasze...

> Teraz część trzecia: polemika ze samym sobą,
> czyli cierpienia młodego Werthera.

Pamietaj, ze mlody Werther na koniec popelnil samobojstwo! ;-)))

> początek wydatków - sama opłata za zimowanie (2 tys. zł),

faktycznie moze byc tak tanio gdzieniegdzie

> ubezpieczenie (2 tys. zł) i coroczne remonty (1 tys. zł)

powiedzialbym raczej coroczne remonty i inne nieprzewidziane i przewidziane
wydatki 10 tys PLN

> Można oczywiście
> łódkę czarterować, ale - po pierwsze, szukaj tu chętnych
> na 12-metrowy lotniskowiec zabudowany z myślą o pływaniu
> rodzinnym, po drugie - jak będziesz łódkę pożyczał innym,

...to nie bedziesz mial wlasnej lodki

> Nie trzeba mieć specjalnie bujnej wyobraźni
> by spostrzec, że wobec tych kosztów można

/.../
masz oczywiscie niestety racje

> Cóż, kto może sobie zatem pozwolić na

> (b) człowiek szalenie bogaty - mający
> co najmniej 300.000 zł na budowę i utrzymanie
> jachtu przez kilkanaście lat,
> drugie 300.000 zł do zostawienia swoim
> bliskim w spadku i trzecie 300.000 zł
> na zapewnienie sobie alternatywnych
> możliwości wypoczynku przez tychże lat
> kilkanascie. Słowem - milioner.

tu trafiles w sedno :-)

Pozdrawiam serdecznie
Marcin Wągiel


Krzysztof Mnich

unread,
Aug 13, 2003, 5:22:24 PM8/13/03
to
Marcin Wšgiel wrote:

> w ogole jesli czarter ma byc sposobem na zdobycie srodkow do utrzymania
> jachtu, to wez pod uwage nastepujace rzeczy:
> - jacht musi byc skonczony i przyzwoicie wyposazony
> - musisz byc na jachcie za kazdym razem, gdy zmienia sie zaloga i musisz
> miec na to caly dzien
> - musisz jacht zbudowac metodami idiot-proof, bo w czarterach klienci beda
> niszczyc wszystko na potege (wiekszosc czarterowiczow nie dba o powierzony
> jacht) a i tak beda niezadowoleni, bo spodziewali sie nowego SWANA a nie
> stalowej konserwy
> - jacht bedzie z wyzej wymienionych powodow, ale tez z racji tego, ze bedzie
> plywal bez przerwy, zuzywal sie bardziej i tracil znacznie na wartosci -
> wiec bedziesz musial do niego dokladac coraz wiecej pieniedzy
> - poza tym taki jacht nigdy nie bedzie do konca twoj. to jakbys wzial sobie
> ladna dziewczyne a potem wystawil ja na ulice...
> - najlepiej, jakbys z jachtem nie byl zwiazany emocjonalnie - bo to przykre
> patrzec na to, jak klient wbija sie nim w betonowe nabrzeze...

Hm, smutne. Pozostaje jeszcze grono znajomych, ktorzy mogliby poplywac z wiekszym
zrozumieniem - na tej liscie jest pare osob, ktorym bym pozwolil poplywac
swoja lajba (no moze nie Nietoperzem ;-))
Owszem, zarobic sie na takim ukladzie nie zarobi, ale przynajmniej koszty
rozloza sie troche...

A w ogole to trollascie nakarmili ;-)
A wszystko przez to, co sobie policzylem w kwestii stal vs. sklejka na zakladke.
Nie moglem, no nie moglem sie powstrzymac... i w sobote, w przerwach miedzy
skrobaniem drzwi a ogladaniem prognoz pogody (bedzie wreszcie do @##$%^&* wialo
czy nie? wialo, ale to zupelnie inna historia), narysowalem sobie cos takiego.

Bylby to zupelnie przecietny jacht 10-metrowy, wydluzony do 12m ;-)
Kadlub zrobiony na zakladke z 7 pasow sklejki 15mm, zlaczonych klejem
epoksydowym. Pokryty warstwa laminatu... i juz. Moze nie tydzien roboty tylko
3 tygodnie, ale materialy o polowe tansze niz przy stali. Co najzabawniejsze,
skorupa wazy tylko tone, a calosc (z zaloga, wyposazeniem i balastem) zamiast
8 - 4.5 tony. Mowilem, ze to jacht 10-metrowy ;-)
Jest tez waziutki, bo zaledwie 3m. Dzieki temu jeszcze da sie zaladowac na
ciezarowke i przewiezc bez cudow. Zanurzenie ma nieprzesadne, bo pod kadlubem
przymocowany jest plytki, dlugi kil, zakonczony pletwa sterowa i poziomym
winglecikiem. Rozwiazanie staroswieckie (z dokladnoscia do wingleta ;-)),
ale ma swoje zalety. Kil zespawany z blachy stalowej - i to jest wlasciwe
miejsce na zastosowanie stali :-) Ma dosc objetosci, zeby wypelnic go
po prostu betonem (alkaliczny beton dobrze wspolpracuje ze stala i troche
zabezpiecza przed korozja). Przy 1.5t balastu wychodzi moment prostujacy
tez jak w 10-metrowce.

W srodku rzecz jasna dlugosc robi swoje, wnetrze jest obszerne i komfortowe.
Kabina dziobowa, 2 toalety, mesa, kambuz, nawigacyjna, kabina rufowa, ew. oslona
nad zejsciowka. Z platformy kapielowej z bolem serca zrezygnowalem, bo nie pasuje
do lyzkowego dziobu i klasycznej rufy. Z silnika nie zrezygnowalem :-)

No i ozaglowanie. Na tym caly wic polega, ze jednak dzonka. Klasyczny takielunek
to silnie napiety sztag i wanty, wymaga bardzo sztywnego kadluba i 1000-kilogramowa
skorupa pewnie by nie wystarczyla. Ozaglowanie dzonkowe, na wolnostojacych masztach,
jest duzo lagodniejsze dla jachtu. Poza tym nie trzeba kabestanow, wind falowych,
rolerow - tylko mnostwo bloczkow.

Mamy 2 zagle: grot 8x4m i fok 6x3m; razem 50m^2. Stosownie do masy i momentu
prostujacego. Chinczycy zawsze umieszczali mniejszy zagiel z przodu, zakladam,
ze tak lepiej wspolpracuja (na oko tak wlasnie jest).
Obsluga superprosta, ponoc zagiel dzonkowy postawi dziecko a zarefuje pies.
Przy 8m/s bajdewindem refowac jeszcze nie trzeba :-)
Przy takim ozaglowaniu za ostro sie nie poplynie, to jasne. Z obliczen wychodzi
VMG na wiatr max. 4 wezly. Za to na pelniejszych kursach dlugosc i lekkosc
sprawia, ze 9 wezlow osiaga sie bez problemu juz przy polowce.

No to troll jest chwilowo najedzony, moge wrocic do projektu 6-metrowego proa :-)

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 13, 2003, 5:22:36 PM8/13/03
to
Cypis wrote:

> OMR, ale my tu mamy zniechęcić Samotnika do nowego kadłuba ;-))

Ale kiedy na razie go zachecamy :-) Bo ciagle wychodzi, ze jesli
juz, to lepiej budowac nowy kadlub niz wyposazac stary...

pozdrawiam

Marcin Wągiel

unread,
Aug 13, 2003, 5:43:10 PM8/13/03
to
Użytkownik "Krzysztof Mnich" <k...@lodz.tpsa.pl> napisał

> Bylby to zupelnie przecietny jacht 10-metrowy, wydluzony do 12m ;-)

> Jest tez waziutki, bo zaledwie 3m.

> W srodku rzecz jasna dlugosc robi swoje, wnetrze jest obszerne i
komfortowe.

12 m x 3 m to nie jest komfort
chyba, ze jacht jest na planie prostokata ;-)
komfort zaczyna sie od 5 m szerokosci i najlepiej 20 m dlugosci ;-P
wazne, zeby w lazience byla wanna, w kazdej kabinie telewizor, chlodnia,
klima, ogrzewanie, i koniecznie zawodowa zaloga... najlepszy komfort jest
jak sie samemu lezy a inni pracuja za ciebie - od tysiacleci nikt nic
lepszego nie wymyslil ;-))

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Wojciech Szymanski

unread,
Aug 13, 2003, 5:54:09 PM8/13/03
to
;-)

"Marcin Wągiel" wrote:
> komfort zaczyna sie od 5 m szerokosci i najlepiej 20 m dlugosci ;-P

ciach


> jak sie samemu lezy a inni pracuja za ciebie - od tysiacleci nikt nic
> lepszego nie wymyslil ;-))

JO ;-)

Pozdrawiam podlugim niepobycie ;-)
W.Sz.CIECH

Wojciech Szymanski

unread,
Aug 13, 2003, 5:56:50 PM8/13/03
to
;-)

Krzysztof Mnich wrote:
ciach! chociaz fajne :-)


> Obsluga superprosta, ponoc zagiel dzonkowy postawi dziecko a zarefuje pies.

Kurcze - mozeby jakis 'tani' prototyp wspolnymi silami wyprodukowac ;-)

> No to troll jest chwilowo najedzony, moge wrocic do projektu 6-metrowego proa :-)

Ty ;-) Troll nie zaiadz na laurach ;-)

Pozdrawiam
W.Sz. CIECH

Krzysiek Kiełczewski

unread,
Aug 14, 2003, 3:03:02 AM8/14/03
to
Sami popatrzcie co Wed, 13 Aug 2003 21:46:12 +0200
Marcin Wągiel w <31925-10...@81.210.123.46> napisał:


> metr masztu, bomu, niewazne czego, kosztuje 1000 PLN

Tak się z ciekawości zapytam: dlaczego aż tyle? Ośmio-dziewięcio metrowy
masz do łódki mazurskiej kosztuje tysiąc z groszami. Jak ktoś wie gdzie
i jak to kupi za trzysta złotych (TomJani). Miałeś na myśli cenę razem z
okuciami i stalówkami, czy morskie wersje są aż o tyle droższe?

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

--
,----------------------------. E, jak zaporze coś się stanie, to ja na miejscu
I Krzysiek Kiełczewski I mieszkających poniżej o jakość wody martwiłbym
I kr...@sail-ho.pl I się dużo mniej niż o jej ilość.
`----------------------------' (Krzysztof 'tarhim' Ziętara)

Marcin Wągiel

unread,
Aug 14, 2003, 4:54:34 AM8/14/03
to
Użytkownik "Krzysiek Kiełczewski" <kr...@sail-ho.pl> napisał

> Tak się z ciekawości zapytam: dlaczego aż tyle? Ośmio-dziewięcio metrowy
> masz do łódki mazurskiej kosztuje tysiąc z groszami. Jak ktoś wie gdzie
> i jak to kupi za trzysta złotych (TomJani). Miałeś na myśli cenę razem z
> okuciami i stalówkami, czy morskie wersje są aż o tyle droższe?

to jest orientacyjna cena za dobry (nie mowie, ze jakis specjalny - zwykly)
okuty maszt na zamowienie - np. Selden
http://www.seldenmast.com/catalogue_pdf.cfm?download=1&mastbrochure=1 czy
jakos tak - zobacz o czym mowa :-)

nie potrafie ci powiedziec od razu czym sie to rozni od masztu na mazurskiej
lodce

wszystkim chyba

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Cypis

unread,
Aug 14, 2003, 9:20:44 AM8/14/03
to
Użytkownik "Pawel Gladki"

>
> Ja również cierpię na przewlekłą i nieuleczalną
> chorobę pod nazwą ,,własny jacht''...
/ciach/

> W sumie przez 5 lat: 146.000 zł,

Mocno optymistycznie zaniżone. Robiłem daaaawno temu kalkulację minimum
(ograniczenia w którymś z postów powyżej) dla Rudego i mniej niż 200
tys. nie chciało wyjść, tylko dla tego, że jeszcze wtedy mogłem gdzie
niegdzie liczyć na tzw "dojścia". Acha, i to bez silnika.

> Kiedyś w ,,Żaglach'' o budowie swoich jachtów
> - obydwa stalowe typu ,,Rudy'' - pięknie opowiadali
> pp. Witold Dutkiewicz i Marek Juszczak, przy czym drugi
> był ze swojej łódki zadowolony (dopłynął nią do Tajlandii),
> a dla pierwszego było to wspomnienie rodem z nocnego
> koszmaru... może ktoś ma z nimi kontakt?

Jeden z nich, ten "tajlandzki" był swego czasu do sprzedania za 100.000
USD.
W żaglach też opisywali kompletnie nieudanego Rudego budowanego z
udziałem wielu "renomowanych" podwykonawców. PRS nadał mu wszystkie
papiery bez ograniczeń, a łódka w rzeczywistości nadawała się do
rozbiórki, co zresztą uczyniono po dziewiczym rejsie. Nie wiem, czy był
to efekt oszczędności na materiałach i/lub robociźnie, ale daje do
myślenia.

/ciach/ - z taką uwagą, że zapewne Orion TomJaniego ma większy budżet na
remonty :)

>
> Do której grupy zaliczysz siebie,
> drogi czytelniku?

Do żadnej - własna budowa ma sens tylko, jeśli to ma być sposób na
życie. Milioner kupi gotowy jacht względnie zleci budowę w stoczni.

> Czyli - zaliczam się do grupy (a)?

A nie (b)??? Ile masz na koncie? ;-)

--
Marcin "Cypis" Kantorek


Krzysiek Kiełczewski

unread,
Aug 14, 2003, 11:59:07 AM8/14/03
to
Sami popatrzcie co Thu, 14 Aug 2003 10:54:34 +0200
Marcin Wągiel w <13323-10...@81.210.123.46> napisał:


> nie potrafie ci powiedziec od razu czym sie to rozni od masztu na mazurskiej
> lodce

Ja pisałem o samym profilu, i to pewnie znacznie cieńszym. Pewnie stąd
się bierze taka różnica.

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

--
,----------------------------.
I Krzysiek Kiełczewski I Co jak co, ale WordPad to mi się jeszcze nigdy
I kr...@sail-ho.pl I nie zawiesił (od wieszania to jest system)
`----------------------------' (fiedzia)

Marcin Wągiel

unread,
Aug 14, 2003, 12:34:35 PM8/14/03
to

Użytkownik "Krzysiek Kiełczewski" <kr...@sail-ho.pl> napisał

> Ja pisałem o samym profilu, i to pewnie znacznie cieńszym. Pewnie stąd
> się bierze taka różnica.

Sam profil to nie wiem... W dokumentacji Rigla mam stalowe maszty
(grotmaszt - profil 268x195 o gubosci 3 mm, dlugosc 18850, bezanmaszt -
191x127 o gubosci 2.5, dlugosc 12650), ale moze wymiary grota beda takie
same dla nowoczesnego slupa... Trzeba by policzyc i napisac do Ket czy innej
huty aluminium :-)

Ale poza tym dochodzi kupa okuc (znaaacznie wiecej), wielkie salingi (dla
wysokiego masztu min 4), jakies podstawy pod kabestany, wyjscia falow, rolki
wewnatrz masztu, kable, itp, itd

I to wszystko razem kosztuje ten 1000 za metr...

Pozdrawiam
Marcin Wągiel


Pawel Gladki

unread,
Aug 15, 2003, 5:05:12 PM8/15/03
to
Witam!

Marcin Wągiel wrote:

>>* trzeba kupić ogródek działkowy i postawić
>>na nim stodołę - to najtańsze możliwe lokum.
>>Cena: ok 5.000 zł, robocizna własna

> 5000 PLN to cie bedzie kosztowac przylacze elektryczne i wodociagowe do tego
> ogrodka, nie mowiac o drewnie na budowe (300 PLN/m3 bardzo zlych sosnowych
> desek); dzialka drugie 5000 PLN ale na strasznym zadupiu, wiec trzeba
> doliczyc dojazdy i transport materialow

Wstępuje we mnie duch polemiczny! :) Akurat tu się nie zgodzę -
300 metrów od mojej chaty jest do łyknięcia ogródek pracowniczy
(dzierżawa 25-letnia) za 2000 zł. Na działce jest woda, a poza tym...
trawa i jeden słupek od płotu :) Prąd jest na sąsiedniej działce,
sąsiad sympatyczny, można prądu ,,pożyczyć'' za przysłowiowe
pół litra. Zadupie? No, od centrum Warszawy to jest kawałek,
ale od centrum Katowic to tylko 4 przystanki :)

Oczywiście ,,stodoła'' miała być w cudzysłowie... Drewno to jest
najdroższy możliwy budulec, _najtaniej_ jest postawić budę z cegły
rozbiórkowej - można ją dostać za darmo, płacisz tylko za transport.
Parę lat temu postawiliśmy tym systemem z kuzynem całkiem przyzwoity
domek letniskowy, całkowity koszt stanu surowego nie przekroczył
2.000 zł, z czego trzy ćwierci to był koszt cementu: 4 ,,Tatry'' cegły
rozbiórkowej kosztowały nas 200 zł, piasek woziliśmy pożyczoną
za ,,pół litra'' furmanką z lokalnego wyrobiska, funkcję betoniarki
pełnił niżej podpisany :) Tak więc wszystko można - wystarczy
pokombinować...

Upieram się - zostaje 5.000 zł

>>* trzeba kupić projekt. Bez specjalnych
>>ekstrawagancji - cena ok. 2.000 zł

> warto kupic projekt znanego na swiecie konstruktora, zebys, kiedy cie sie
> juz jacht znudzi,

...albo jak cię już wykończy :) ...

> mogl go sprzedac za rozsadne pieniadze (a to sa duuuze
> roznice, okolo 100%) - patrz nizej ;-)

Piszesz nieco niżej - jak dobrze zrozumiałem - że jedną z takich
uznanych na świecie polskich konstrukcji jest ,,Rudy'' autorstwa
p. Zbigniewa Milewskiego. Plany ,,Rudego'' można dostać za darmo,
były dokładane jako wkładka do książki... tylko jak to rozumieć?
Czy można tak po prostu skorzystać z tych planów nie informując
nawet o tym autora, czy też są to tylko plany ,,orientacyjne'',
po których przejrzeniu należy zakupić u projektanta ,,release
version''.

Mówiąc wprost: można zaoszczędzić te 2000 zł na pół kabestanu,
czy nie można? :)

Optymistycznie zmieniamy: 0 zł

>>* trzeba kupić materiały na kadłub
>>Cena: ok. 10.000 zł

> 1500 PLN za tone kadluba plus cos na loze montazowe

Kolejny hint oszczędnościowy: łoże montażowe po budowie
można wyrzucić, więc może być z byle czego. Jak z byle
czego - to najtańszy surowiec jest do kupienia na składnicy
złomu. Znowu - patent sprawdzony :) W zeszłym roku kosztem
około 100 zł (słownie: stu zł) ,,wyrzeźbiłem'' w ten sposób
rusztowanie (5,50m wysokości) potrzebne do remontu chałupy.
Chodziłem po nim i żyję - tak więc znowu, jak się chce,
to można...

No, zróbmy małą korektę: 12.000 zł

>>* trzeba wyspawać kadłub - tu konieczna
>>jest pomoc przynajmniej 2 ludzi.
>>Cena: ok. 2.000 zł + robocizna
>>(3 miesiące) 6.000 zł

> elektrody plus gazy plus inne co najmniej moim zdaniem 4000 PLN

Krakowskim targiem: niech będzie 3000 zł. Aż takie drogie
to to nie jest...

> za 3 miesiace to jeden czlowiek wezmie 6000 PLN

A tu dalej upieram się przy swoim... 6.000 zł to może
i jeden człowiek weźmie za 3 miesiące, ale pracując
po 8 godzin dziennie. Ponieważ jednak produkcja
w stoczni ogródkowej ogranicza się do godzin
popołudniowych - wychodzi około 4 godzin dziennie,
czyli połowa z tego. Czyli dwóch ludzi za 3 miesiące
to jest 6.000 zł

Reasumując, po drobnych korektach mamy 26.000 zł
na pierwszy rok budowy - no, z drobnymi wydatkami
niech będzie 27.000 zł...

>>* zabudowa wnętrza. Tu nie trzeba wielkich
>>fachowców, a jeśli chodzi o np. elektrykę
>>to najlepiej trzymać wszelkich ,,fachmanów''
>>jak najdalej od własnego pływadła. Zakładamy
>>ofiarną pomoc taty i teścia :)
>>Cena: ok. 15.000 zł (w cenie wyposażenie
>>hotelowe,

> :-D

No tak, bardzo śmieszne... :)

> metr dobrego i bezpiecznego kabla kosztuje 19 PLN
> mozna oszczedzac, ale...
> i tak za sama elektryke ze swiatelkami, lampami, gniazdkami, pstryczkami,
> akumulatorami, prostownikiem, tablica rozdzielcza, itd nie przeskoczysz sumy
> 20 - 30 tys PLN

Te zera, to chyba można skreślić... przynajmniej w moim przypadku.
Owszem, wszystkie wodoodporne pstryczki-elektryczki to są rzeczy
drogie, jak się je kupuje nowe. Ale o budowie jachtu marzy się całe
życie (przynajmniej tak jest w moim przypadku) i różne takie rzeczy
można latami ,,chomikować'' - za pół darmo, albo i za darmo.
Tak więc zakładamy, że przystępując do budowy jachtu mamy garaż
wypełniony po sufit różnymi niezbędnymi, acz lekko przykurzonymi,
artykułami i dokupić trzeba już tylko kilka brakujących detali.

Mówiąc całkiem poważnie: 2 - 3 tys. zł.

> plus zabudowa 10-15 tys PLN ale bez poduszeczek i kocykow i obrazkow na
> scianach (oczywiscie wykonana wlasnorecznie)

Żeby nie było, że nic nie wytargowałeś :) - 16.000 zł na drugi
rok budowy.

>>* po skończonej zabudowie trzeba przetransportować
>>jacht nad morze (dotyczy 90 proc. armatorów :)
>>Cena: ok. 5.000 zł

> dodaj jedynke przed twoja cena i bedziesz mial realny koszt transportu
> 3000 PLN to sam koszt dwukrotnej wizyty dzwigu

???

Dwukrotna wizyta dźwigu to u mnie kosztuje dwa razy po 17,99 zł
(cena pół litra ,,Żubrówki'')... a tak na poważnie to trzeba
sobie wyspawać ramę, a dźwig można ,,załatwić'' za - maksimum - kilkaset
złotych... nad morzem jest trochę gorzej, bo tam nie można czekać
,,na okazję'', tylko brać co jest - ale na pewno nie będzie to 1.500 zł
Nie wiem ile kosztuje kilometr transportu przyczepą niskopodwoziową,
ale nie może być to więcej niż 10 zł/kilometr, co po pomnożeniu
przez te 600 km daje 6000 zł...

Żeby nie było - transport to będzie z 7.000 zł.

>>* takielunek. Tu trzeba zdać się na fachowców.
>>Jest to cholernie drogi szpas, więc nic więcej
>>nie zrobimy w tym roku.
>>Cena: ok. 36.000 zł - z ,,drobnymi wydatkami''

> metr masztu, bomu, niewazne czego, kosztuje 1000 PLN
> plus olinowanie i osprzet typu kabestany, stopery, itd
> kabestany to jakies 10 tys PLN, sciagacze, togle, norsemany drugie 10 tys
> PLN, plus inne...

Czyli chyba w tych 35, no, 40 tys. zł da się zmieścić?

>>4 rok budowy:
>>Razem: 16.000 żł

> m2 zagla srednio 100 PLN (mozna zejsc do 70% ale ciezko)

Czyli trochę nawet przesadziłem? Bo za 40 - 50 m^2 to mi wychodzi
teraz maksimum 5.000 zł Hura! Zarobiliśmy 10.000 zł! :)

>>* silnik. Tu można sporo kombinować,
>>kupić pentę-diesla od rybaka itp.
>>Jestem optymistą - cena: ok. 15.000 zł

/ciach/

No, nie chce mi się pisać, ale kombinując tu i tam
*naprawdę* można załatwić napęd za 15.000 zł

>>* wyposażenie ratunkowe. Tu trudno
>>coś powiedzieć bliżej... niech
>>będzie - 10.000 zł

> 7000 PLN sama tratwa ratunkowa (w walizce)
> rakiety 1 szt 100 PLN x 12
> sygnal dymny 100 PLN

> ....tyczki, szelki, kapoki, kola, plawka swietlna - razem okolo 4000 PLN


> jakbys chcial dalej plynac - to do tego EPIRB (min 4000 PLN),

Wychodzi mi, że wszystko to daje z 17.000 zł. O czym zapomniałem?

> radiostacja,

Ile?

> inne

Znaczy - jakie?

>>ubezpieczenie itp. - ok. 20.000 zł

> zalezy od kwoty - na Baltyk zwykle 1-2% sumy ubezpieczenia, dalej =
> wiecej...

No to i może trochę przesadziliśmy... można się zmieścić z biurokracją
w 15.000 zł?

>>W sumie przez 5 lat: 146.000 zł,
>>czyli dla równego rachunku - 150.000 zł

> Jest jeszcze wiele rzeczy o ktorych zapomniales... :-)
> Nie bede ich wymienial, bo modemowcow szlag trafi ;-P

Po zasugerowanych zmianach wyszło 145.000 zł, czyli dla
równego rachunku - dalej 150.000 zł...

Wal śmiało, o czym zapomniałem :) - tylko może niezbyt szczegółowo,
bo to wtedy nie ma sensu, ale też niezbyt ogólnie - tak, żeby
można pogadać o konkretach, a nie tylko licytować się kolejnymi
milionami...

> Ale jakbys jeszcze zamowil stojak pod jacht to bys wydal dodatkowo 10-40 tys
> PLN

Ooo... i co jeszcze! :)

Stojak sam sobie wyspawam - surowiec ze złomnicy, koszt - 200 zł...

> trzeba jeszcze pomyslec o tym, za co jacht utrzymamy po zbudowaniu :-)
> najlepiej, jakbys odkladal 1250 PLN miesiecznie - wtedy moze starczy

To się mniej więcej pokrywa z moimi wyliczeniami... :(

>>1. Czy wśród drogich czytelników grupy jest
>>ktoś, kto ma _własne_ doświadczenia w budowie
>>jachtu stalowego?

> Ja mam niestety tylko doswiadczenia w eksploatacji jachtu stalowego - to tez
> mila zabawa ;-) Ale na sezon 2004 mam zamiar postawic na wodzie jacht
> stalowy 16-18 m, wiec chetnie bede dzielil sie doswiadczeniami z jego budowy
> :-))

O, to już wiem, komu truć i kogo zanudzać głupimi pytaniami! :)

> Ten Rudy co doplynal do Tajlandii (nazywal sie Jędrek) jest wlasnie na
> sprzedaz - jak pisalem o uznanych na swiecie kostrukcjach to myslalem miedzy
> innymi o nim - za smieszna sume 66 tys USD...

Hmm, ciekawe... ja widziałem ogłoszenie o sprzedaży ,,Jędrka'' już
ładnych parę lat temu i wtedy cena to była 80.000 USD. No cóż,
poczekamy jeszcze parę latek, niech armator kruszeje :)

> Mozna miec do nich zaufanie - wiadomosc potwierdzona :-)
> Poza tym ten jedyny raz musisz koniecznie piaskowac, ale kazde piaskowanie
> niestety zabiera troche grubosci blasze...

To krzepiące. A jak to jest z tym cynkowaniem? Bo to mnie
w sumie jeszcze bardziej interesuje...

I tu mała dygresja: a może tak kadłub robić z aluminium?
Napiszę o tym w osobnym poście, bo nie ma co otwierać
kilku wątków w jednym liście...

>>początek wydatków - sama opłata za zimowanie (2 tys. zł),

> faktycznie moze byc tak tanio gdzieniegdzie

Ponieważ oszczędzam na własny jacht :) więc nie kupuję
już jakiś czas ,,Żagli'', ale 2 lata temu w informatorze
ceny np. były takie (jachty 10 - 12 m): w Pucku - 100 zł/miesiąc,
w Marinie Gdańsk - 270 zł/miesiąc. Czyli:

,,faktycznie, może być tak drogo gdzieniegdzie'' :)

>>Cóż, kto może sobie zatem pozwolić na
>>(b) człowiek szalenie bogaty - mający
>>co najmniej 300.000 zł na budowę i utrzymanie
>>jachtu przez kilkanaście lat,
>>drugie 300.000 zł do zostawienia swoim
>>bliskim w spadku i trzecie 300.000 zł
>>na zapewnienie sobie alternatywnych
>>możliwości wypoczynku przez tychże lat
>>kilkanascie. Słowem - milioner.

> tu trafiles w sedno :-)

Eh, nie ma jak optymizm...

Pozdrawiam

Paweł Gładki

Pawel Gladki

unread,
Aug 15, 2003, 6:09:24 PM8/15/03
to
Witam!

Samotnik wrote:

> Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub jachtu ok.
> 12m?

Pytanie nr 1 b) : Ile mogą kosztować materiały na ALUMINIOWY kadłub
jachtu ok. 12 m ?

Mógłby to ktoś policzyć? Warto chyba rzecz przedyskutować - jak
udało nam się wspólnymi siłami ustalić, wyspawanie stalowego
kadłubu, razem z robocizną i lokalem do pracy kosztuje około
27.000 zł. Do tego trzeba jednak doliczyć jeszcze koszt piaskowania
i - co warto rozważyć - cynkowania kadłubu. To podwyższa cenę
o dalsze kilka tysięcy złotych, zwłaszcza to nieszczęsne cynkowanie.
Jest też oczywiste, że nie zapewnimy w ten sposób stuprocentowej
ochrony antykorozyjnej naszego jachtu - rdza to jest przekleństwo
stalowych kadłubów.

Czy nie warto więc rozważyć budowy kadłubu aluminiowego? Oto kilka
punktów pod dyskusję:

a) Cena i ciężar. Aluminium jest oczywiście droższe od stali,
ale jest też trzykrotnie lżejsze. Jest też słabsze, więc
miejscami trzeba go więcej. Trzeba jednak pamiętać,
że parametry wytrzymałościowe kadłubów stalowych są w wielu
miejscach na poziomie o wiele wyższym, niż to jest konieczne.
Tak więc aluminium ,,objętościowo'' trzeba więcej - ale też
nie tak bardzo dużo więcej... ,,Masowo'' - otrzymujemy
kadłub (lekko licząc) dwa razy lżejszy, a tak samo solidny.

b) Robocizna. Spawanie aluminium to jest rzecz przykra - ale
nie aż tak bardzo przykra :) Sporo dobrych fachowców ze
sprzętem znaleźć można na kolei, gdzie z aluminium spawa
się dużo rzeczy. Zaś obróbka plastyczna takiego surowca
jest bez porównania prostsza - spróbujcie wygiąć stalową
blachę 5 mm i aluminiową blachę 5 mm... Nie musimy
więc do budowy zatrudniać dwóch ludzi, wystarczy jeden -
z naszą pomocą ,,wyrzeźbi'' kadłub aluminiowy tak samo
szybko jak stalowy, a na pewno mniejszym nakładem potu
i poobcieranych dłoni :) Jak sądzę wyższe koszty sprzętu
do spawania aluminium zostaną zrównoważone tańszą siłą
roboczą.

c) PRS. Ktoś ma jakieś doświadczenia? Jak też nasza
kochana biurokracja podchodzi to kadłubów aluminiowych...

d) Spawanie vs. nitowanie. Po co spawać, skoro można
nitować...? Widziałem kiedyś nitowaną motorówkę
z aluminium właśnie - tak więc się da. Aluminium
jest miękkie, zakładanie nitów jest proste i wcale
nie wolniejsze niż skomplikowane spawanie w osłonie.
Można też zaoszczędzić na spawaczu :) Główny problem -
co na takie pomysły powie PRS?

e) Konstrukcja kombinowana. Ożebrowanie można robić
normalnie, tj. ze stali, zaś z aluminium robić
tylko poszycie. Grubość kształtników używanych
do wręg itp. w zasadzie eliminuje argument o odporności
na korozję - zanim ceownik-dziesiątka zdąży przerdzewieć
na wylot, my już dawno będziemy na tamtym świecie...
Główny problem - łączenie stali z aluminium.

To tak na początek... Wszelkie komentarze mile widziane
- pamiętajcie, że wiele udanych jachtów było zbudowanych
z aluminium... że wspomnę chociażby ,,Pen Duick IV''.

Pozdrawiam

Paweł Gładki


Pawel Gladki

unread,
Aug 15, 2003, 5:32:25 PM8/15/03
to
Witam!

Cypis wrote:

>>W sumie przez 5 lat: 146.000 zł,

> Mocno optymistycznie zaniżone. Robiłem daaaawno temu kalkulację minimum
> (ograniczenia w którymś z postów powyżej) dla Rudego i mniej niż 200
> tys. nie chciało wyjść, tylko dla tego, że jeszcze wtedy mogłem gdzie
> niegdzie liczyć na tzw "dojścia". Acha, i to bez silnika.

Ha! I tu Cię mam! Bo to niby, wicie, budowa jachtu to nie ma sensu,
i wogóle, i tyle pieniędzy, i kogo na to stać, a po co sobie
kłopot robić, a ja tam wolę czartery... no ale ostatecznie to projekt
już sobie wybrałem i kalkulacje robiłem! :D

>>Kiedyś w ,,Żaglach'' o budowie swoich jachtów
>>- obydwa stalowe typu ,,Rudy'' - pięknie opowiadali
>>pp. Witold Dutkiewicz i Marek Juszczak, przy czym drugi
>>był ze swojej łódki zadowolony (dopłynął nią do Tajlandii),
>>a dla pierwszego było to wspomnienie rodem z nocnego
>>koszmaru... może ktoś ma z nimi kontakt?

> Jeden z nich, ten "tajlandzki" był swego czasu do sprzedania za 100.000
> USD.

Jak napisał kol. Marcin Wągiel parę postów wcześniej,
armator skruszał już do 66.000 USD :)

> W żaglach też opisywali kompletnie nieudanego Rudego budowanego z
> udziałem wielu "renomowanych" podwykonawców. PRS nadał mu wszystkie
> papiery bez ograniczeń, a łódka w rzeczywistości nadawała się do
> rozbiórki, co zresztą uczyniono po dziewiczym rejsie. Nie wiem, czy był
> to efekt oszczędności na materiałach i/lub robociźnie, ale daje do
> myślenia.

Właśnie o tym ,,Rudym'' pisałem - pechowym armatorem był p. Witold
Dutkiewicz. Nie wiem, czy jacht został w końcu skasowany, czy tylko
poszedł do generalnego remontu, ale cała sprawa była bardzo
przykra... chyba się zresztą skończyła w sądzie.

Z tamtego opisu nie wynika bynajmniej, że p. Dutkiewicz robił
na jachcie jakieś oszczędności... wręcz przeciwnie. Po prostu,
człowiek naiwnie uwierzył, że mając dużo pieniędzy i płacąc
dobrze i w terminach można mieć jacht. ,,Fachowcy'' wyczuli
jelenia i dość skutecznie go doili - a jak już wydoili,
to mu wcisnęli tandetę...

>>Do której grupy zaliczysz siebie,
>>drogi czytelniku?

> Do żadnej - własna budowa ma sens tylko, jeśli to ma być sposób na
> życie. Milioner kupi gotowy jacht względnie zleci budowę w stoczni.

A, wogóle. A, wcale. Nigdy nie chciałem budować własnej łajby! :)

Pozdrawiam

Paweł Gładki

Pawel Gladki

unread,
Aug 15, 2003, 6:21:59 PM8/15/03
to
Witam!

Krzysztof Mnich wrote:

> A w ogole to trollascie nakarmili ;-)

Troll też człowiek...

> No i ozaglowanie. Na tym caly wic polega, ze jednak dzonka. Klasyczny takielunek
> to silnie napiety sztag i wanty, wymaga bardzo sztywnego kadluba i 1000-kilogramowa
> skorupa pewnie by nie wystarczyla. Ozaglowanie dzonkowe, na wolnostojacych masztach,
> jest duzo lagodniejsze dla jachtu. Poza tym nie trzeba kabestanow, wind falowych,
> rolerow - tylko mnostwo bloczkow.

Pierwsza sprawa: a jak też się te naprężenia mają do jachtów
aluminiowych? Czy byłaby to jakaś istotna przeszkoda?

Druga rzecz, to - wiem, że wywołam długą i jałową dyskusję,
a w dodatku obrażę drogiego konstruktora :) - ale do mnie
dżonka nie przemawia, bo... bo jest po prostu brzydka.
De gustibus...

> No to troll jest chwilowo najedzony, moge wrocic do projektu 6-metrowego proa :-)

Mniam, mniam, jeszcze, jeszcze! ;)

Pozdrawiam

Paweł Gładki

Marcin Wągiel

unread,
Aug 15, 2003, 10:14:20 AM8/15/03
to
Użytkownik "Pawel Gladki" <pgl...@ux1.mat.mfc.us.edu.pl> napisał

> Wstępuje we mnie duch polemiczny! :) Akurat tu się nie zgodzę -


> 300 metrów od mojej chaty jest do łyknięcia ogródek pracowniczy
> (dzierżawa 25-letnia) za 2000 zł. Na działce jest woda, a poza tym...

jesli wniesiesz tam te wszystkie tony blachy...
jesli tylko wjedzie tam potem dzwig...
nornmalnie jednak zmiemia jest znacznie drozsza

> trawa i jeden słupek od płotu :) Prąd jest na sąsiedniej działce,
> sąsiad sympatyczny, można prądu ,,pożyczyć'' za przysłowiowe
> pół litra.

jesli tylko ma odpowiedni prad do spawania

> Oczywiście ,,stodoła'' miała być w cudzysłowie... Drewno to jest
> najdroższy możliwy budulec, _najtaniej_ jest postawić budę z cegły
> rozbiórkowej - można ją dostać za darmo, płacisz tylko za transport.

cegla rozbiorkowa nadajaca sie do budowy nie jest za darmo...
jesli sam umiesz wymurowac... powodzenia

> Piszesz nieco niżej - jak dobrze zrozumiałem - że jedną z takich
> uznanych na świecie polskich konstrukcji jest ,,Rudy'' autorstwa

wrecz odwrotnie

> Kolejny hint oszczędnościowy: łoże montażowe po budowie
> można wyrzucić, więc może być z byle czego. Jak z byle
> czego - to najtańszy surowiec jest do kupienia na składnicy

moim zdaniem zly material = zle loze = zadne loze
jakies wymagania dokumentacja stawia...

> > elektrody plus gazy plus inne co najmniej moim zdaniem 4000 PLN
>
> Krakowskim targiem: niech będzie 3000 zł. Aż takie drogie
> to to nie jest...

a skad ty wiesz ile tego zejdzie?

> > za 3 miesiace to jeden czlowiek wezmie 6000 PLN
>
> A tu dalej upieram się przy swoim... 6.000 zł to może
> i jeden człowiek weźmie za 3 miesiące, ale pracując
> po 8 godzin dziennie. Ponieważ jednak produkcja
> w stoczni ogródkowej ogranicza się do godzin
> popołudniowych - wychodzi około 4 godzin dziennie,
> czyli połowa z tego. Czyli dwóch ludzi za 3 miesiące
> to jest 6.000 zł

w takim razie ten jacht nigdy nie powstanie
ja mialem na mysli prace po 10 godzin dziennie bez niedziel

> Te zera, to chyba można skreślić... przynajmniej w moim przypadku.
> Owszem, wszystkie wodoodporne pstryczki-elektryczki to są rzeczy
> drogie, jak się je kupuje nowe. Ale o budowie jachtu marzy się całe
> życie (przynajmniej tak jest w moim przypadku) i różne takie rzeczy
> można latami ,,chomikować'' - za pół darmo, albo i za darmo.
> Tak więc zakładamy, że przystępując do budowy jachtu mamy garaż
> wypełniony po sufit różnymi niezbędnymi, acz lekko przykurzonymi,
> artykułami i dokupić trzeba już tylko kilka brakujących detali.

w takim razie juz dzis zacznij z kazdego jachtu po kazdym rejsie wynosic
kawalek zabudowy, zbieraj po smietnikach kable, pojedz do kutrowego szrota
we Wladywostoku po oprawki i zarowki... na ten jacht marzen moge ci oddac
bez zastanowienia zepsuty (ale tylko troche, be zalany woda) prostownik,
korpus pompy typu Gusher (niestety bez srodka) itp...

powodzenia

> >>* po skończonej zabudowie trzeba przetransportować
> >>jacht nad morze (dotyczy 90 proc. armatorów :)
> >>Cena: ok. 5.000 zł
>
> > dodaj jedynke przed twoja cena i bedziesz mial realny koszt transportu
> > 3000 PLN to sam koszt dwukrotnej wizyty dzwigu
>
> ???

co sie tak zdziwiles?

> Dwukrotna wizyta dźwigu to u mnie kosztuje dwa razy po 17,99 zł

/.../

jakiego dzwigu? ile ton udzwigu na dlugim ramieniu?
te 3 tys co napisalem to oficjalna cena z faktura 30 tonowego dzwigu
w wiekszych sprawach skonczyla sie epoka flaszek

> >>* takielunek. Tu trzeba zdać się na fachowców.

> Czyli chyba w tych 35, no, 40 tys. zł da się zmieścić?

mozna probowac

> > m2 zagla srednio 100 PLN (mozna zejsc do 70% ale ciezko)
>
> Czyli trochę nawet przesadziłem? Bo za 40 - 50 m^2 to mi wychodzi
> teraz maksimum 5.000 zł Hura! Zarobiliśmy 10.000 zł! :)

za ile m2??????
jacht morski rozni sie tym od omegi ze ma wiecej niz jeden zestaw zagli

> No, nie chce mi się pisać, ale kombinując tu i tam
> *naprawdę* można załatwić napęd za 15.000 zł

nie chce mi sie pisac ale na prawde nic nie bedzie wart

> > 7000 PLN sama tratwa ratunkowa (w walizce)

/.../


> Wychodzi mi, że wszystko to daje z 17.000 zł. O czym zapomniałem?

za ratunkowe wyposazenie OK

> > radiostacja,
>
> Ile?

A wez sobie pogooglaj!
Kosztorysowanie zajmuje troche czasu i kosztuje :-P

> Wal śmiało, o czym zapomniałem :) - tylko może niezbyt szczegółowo,
> bo to wtedy nie ma sensu, ale też niezbyt ogólnie - tak, żeby
> można pogadać o konkretach, a nie tylko licytować się kolejnymi
> milionami...

elektronika
instalacje: wodna, sciekowa, zezowa, paliwowa
ew. ogrzewanie, wentylacja
wyp. kambuza i lazienek
farby, lakiery i inne materialy
elektronarzedzia i inne narzedzia (tylko nie pisz, ze mozna sobie pozbierac
bo i tak trzeba za dobre narzedzia zaplacic)
wyp. pokladu i osprzet typu windy kotwiczne, luki, wywietrzniki, relingi,
kosze i 1000 innych kosztownych pierdol

zamknij oczy i wyobraz sobie jacht ktory ci sie podoba (najlepiej jakis
istniejacy i ktory nie jest bezwartosciowym wrakiem) i nastepnie zapisz
sobie po kolei co ona tam ma - i w ten sposob bedziesz mial liste tego, co
jest na jachcie zazwyczaj. potem wez katalogi i zapisz sobie ceny. proste?

> ceny np. były takie (jachty 10 - 12 m): w Pucku - 100 zł/miesiąc,

jest juz drozej, ale plus 140 PLN za magazyn
ale postoju w Pucku nie polecam, zarowno zimowego jak i letniego

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Jerzy Sychut

unread,
Aug 16, 2003, 7:00:24 AM8/16/03
to

Pawel Gladki wrote:

> Pytanie nr 1 b) : Ile mogą kosztować materiały na ALUMINIOWY
> kadłub jachtu ok. 12 m ?

Przyjalbym ceny materialow z aluminium za 3-5 razy wyzsze od stali.
Oprocz blach na kadlub (5-7 mm) potrzebne sa grube blachy na
wzmocnienia, specjalne blachy na poklad i kilka setek metrow biezacych
ksztaltownikow do konstrukcji. Ozebrowanie i wzmocnienia spawa sie
czesciowo na sztywnej lawie konstrukcyjnej ze stali (dodatkowy wydatek),
a wykancza po jej wyjeciu, gdy kadlub jest dostatecznie sztywny.

Mozna, a nawet nalezy pokryc ozebrowanie nieco cienszymi blachami
aluminiowymi (nitowanymi albo przykrecanymi), ktore tylko nieznacznie
zwieksza ciezar. Gdy puste przestrzenie wypelnic odpowiednim materialem
izolacyjnym (politylenowe worki z powietrzem), to uzyskamy kadlub w
praktyce niezatapialny nawet po zlamaniu. To samo pewnie mozna zrobic z
kadlubem z kazdego innego materialu ale bedzie o wiele bardziej
skomplikowane, drozsze i zajmie duzo wiecej miejsca we wnetrzu.

> kadłub (lekko licząc) dwa razy lżejszy, a tak samo solidny.

Wyzszy koszt materialu aluminiowego kadluba zwroci sie w postaci
oszczednosci eksploatacyjnych chocby dlatego ze aluminium w praktyce nie
wymaga zadnej konserwacji. Mozna pomalowac pod lina wodna ale to nie
jest konieczne. Mozna pomalowac kadlub dla "urody" i to tez nie jest konieczne.

> b) Robocizna. Spawanie aluminium to jest rzecz przykra

Stopien trudnosci odpowiada mniej wiecej spawaniu kadluba ze stali, z ta
roznica, ze uzywa sie znacznie drozszych materialow i urzadzen. Nie ma
tez zbyt wielu fachowcow ktorzy potrafia spawac aluminium ale znam
takiego co sie dosc szybko nauczyl gdy mial potrzebe. Znam czterech
fachowcow co spawaja aluminium lecz tylko jeden z nich potrafi spawac
tak rowno ze nie trzeba szlifowac ani polerowac spawu.

> d) Spawanie vs. nitowanie?
Mozna nitowac ale niewielka lodke do zeglowania przy brzegu. Lodke o
dlugosci 12 metrow trzeba spawac.

>Widziałem kiedyś nitowaną motorówkę
Widzialem kilka nitowanych aluminiowych motorowek z uszkodzeniami. W
ostatniej urwala sie knaga podczas holowania. Po dokladnych ogledzinach
okazalo sie ze rufa byla lekko zwichrowana bo poluzowaly sie nity.
Wymienic trzeba ze setke nitow ale takiej naprawy moze dokonac amator.

> Można też zaoszczędzić na spawaczu :)

Lepiej nie oszczedzac a znalezc rzetelnego fachowca i zaplacic tyle ile
zada. Zewnetrzne polaczenia blach wymagaja kilka spawow, jeden na drugim
i nie wszedzie jest mozliwe sprawdzenie jakosci wykonanej roboty.
Podczas spawania konstrukcji do blach kadluba latwo sie przebic na wylot
i trzeba byc dobrym fachowcem zeby nie oslabic w ten sposob konstrukcji kadluba.

> Główny problem - łączenie stali z aluminium.

W amatorskich warunkach nie mozna laczyc aluminium ze stala inaczej jak
przez skrecanie lub nitowanie. Jakas finska huta produkuje blachy
stalowo aluminiowe ktore mozna spawac z odpowiednim metalem ale one maja
znaczna grubosc. Owych blach uzywa sie do pokrywania stalowych kadlubow
statkow pasazerskich po to by na nich spawac aluminiowe nadbudowki (zeby
zmniejszyc ciezar). Sa bardzo drogie. Stalowa konstrukcja w aluminiowym
kadlubie nie wydaje sie rozsadnym pomyslem.

> To tak na początek... Wszelkie komentarze mile widziane

No wlasnie. Jak juz budowac aluminiowy kadlub nie od rzeczy byloby
pomyslec jak go skonstruowac z ciezkim mieczem. Podobno istnieja jachty
w ktorych ciezki miecz daje sie nie tylko podnosic i opuszczac kilka
metrow ale i ustawiac pod odpowiednim katem?

> - pamiętajcie, że wiele udanych jachtów było zbudowanych

Kilka lat temu aluminiowe kadluby nie cieszyly sie popularnoscia gdyz
obawiono sie korozji galwanicznej. Gdy nauczono sie eliminowac przyczyny
korozji nie ma juz zadnych przeciwskazan. Aktualnie produkuje sie z
aluminium coraz wiecej kadlubow wszelkich lodek. W jednym z pism
zeglarskich widzialem zdjecia budowy i wyposazania kadluba jachtu o
dlugosci 90 metrow. Z mojej zimowej przystani znam niewielki jacht (~8
m) z aluminium zbudowany ze 20 lat temu i ktorego kadlub nadal wyglada
jak nowy. Ponoc jest to pierwszy szwedzki jacht zbudowany z aluminium.

Gdybym mial budowac lodke zapewne wybralbym aluminium. Poczatkowe koszty
materialu nie sa zachecajace ale kazdy inny material jest znacznie
trudniejszy do utrzymania co daje aluminium spora przewage. Obrobka
aluminium jest znacznie latwiejsza niz stali i w praktyce koszty
stalowego czy aluminiowego kadluba nie powinny sie roznic niczym poza
cena materialu. Trwalosc aluminiowego kadluba zdaje sie przewyzszac
wszystkie inne materialy.

Ogladalem aluminiowe kadluby motorowek spawanych gdzies w 3miescie lub
okolicach dla szwedzkiej firmy Nynäs. Jakosc spawania byla swietna
aczkolwiek rozwiazania i wykonczenie bez fantazji. Aluminium umozliwia
dowolne ksztaltowanie lecz trudno sie obyc bez doswiadczonego
konstruktora z odrobina dobrego smaku.

=================
Oprocz jako takiej praktyki zeglarskiej na slonej wodzie oraz wlasnych
rozwiazan konstrukcyjnych, od kilku lat i niemal codziennie obserwuje
budowy roznych motorowek z aluminium wraz ich dalsza eksploatacja,
dlatego pozwolilem sobie wyrazic powyzsze opinie.

--
Jerzy Sychut, Stockholm
http://sychut.com/jerzy

Pawel Gladki

unread,
Aug 16, 2003, 11:48:45 PM8/16/03
to
Witam!

Marcin Wągiel wrote:

>>Wstępuje we mnie duch polemiczny! :) Akurat tu się nie zgodzę -
>>300 metrów od mojej chaty jest do łyknięcia ogródek pracowniczy
>>(dzierżawa 25-letnia) za 2000 zł. Na działce jest woda, a poza tym...

> jesli wniesiesz tam te wszystkie tony blachy...
> jesli tylko wjedzie tam potem dzwig...
> nornmalnie jednak zmiemia jest znacznie drozsza

Wniosę. Wjedzie. Wiem, że ziemia jest droga... :)

>>trawa i jeden słupek od płotu :) Prąd jest na sąsiedniej działce,
>>sąsiad sympatyczny, można prądu ,,pożyczyć'' za przysłowiowe
>>pół litra.

> jesli tylko ma odpowiedni prad do spawania

Ma. :)

> cegla rozbiorkowa nadajaca sie do budowy nie jest za darmo...
> jesli sam umiesz wymurowac... powodzenia

A to takie trudne? Bez przesady!

>>Piszesz nieco niżej - jak dobrze zrozumiałem - że jedną z takich
>>uznanych na świecie polskich konstrukcji jest ,,Rudy'' autorstwa

> wrecz odwrotnie

No to przepraszam... coś widocznie pokręciłem.

>>>elektrody plus gazy plus inne co najmniej moim zdaniem 4000 PLN

>>Krakowskim targiem: niech będzie 3000 zł. Aż takie drogie
>>to to nie jest...

> a skad ty wiesz ile tego zejdzie?

To z grubsza można oszacować...

>>>za 3 miesiace to jeden czlowiek wezmie 6000 PLN

>>A tu dalej upieram się przy swoim... 6.000 zł to może
>>i jeden człowiek weźmie za 3 miesiące, ale pracując
>>po 8 godzin dziennie. Ponieważ jednak produkcja
>>w stoczni ogródkowej ogranicza się do godzin
>>popołudniowych - wychodzi około 4 godzin dziennie,
>>czyli połowa z tego. Czyli dwóch ludzi za 3 miesiące
>>to jest 6.000 zł

> w takim razie ten jacht nigdy nie powstanie
> ja mialem na mysli prace po 10 godzin dziennie bez niedziel

No dobra, trochę przesadziłem...

A tak poza tym to denerwuje mnie ten Twój wyrachowany
pragmatyzm w zderzeniu z moim marzycielskim optymizmem :)

>>Te zera, to chyba można skreślić... przynajmniej w moim przypadku.
>>Owszem, wszystkie wodoodporne pstryczki-elektryczki to są rzeczy
>>drogie, jak się je kupuje nowe. Ale o budowie jachtu marzy się całe
>>życie (przynajmniej tak jest w moim przypadku) i różne takie rzeczy
>>można latami ,,chomikować'' - za pół darmo, albo i za darmo.
>>Tak więc zakładamy, że przystępując do budowy jachtu mamy garaż
>>wypełniony po sufit różnymi niezbędnymi, acz lekko przykurzonymi,
>>artykułami i dokupić trzeba już tylko kilka brakujących detali.

> w takim razie juz dzis zacznij z kazdego jachtu po kazdym rejsie wynosic
> kawalek zabudowy, zbieraj po smietnikach kable, pojedz do kutrowego szrota
> we Wladywostoku po oprawki i zarowki...

No a niby co ja robię? :)

> na ten jacht marzen moge ci oddac
> bez zastanowienia zepsuty (ale tylko troche, be zalany woda) prostownik,
> korpus pompy typu Gusher (niestety bez srodka) itp...

O, to w takim razie skontaktuję się na priva! :)

>>Dwukrotna wizyta dźwigu to u mnie kosztuje dwa razy po 17,99 zł

> jakiego dzwigu? ile ton udzwigu na dlugim ramieniu?


> te 3 tys co napisalem to oficjalna cena z faktura 30 tonowego dzwigu
> w wiekszych sprawach skonczyla sie epoka flaszek

No właśnie - z fakturą... Bez faktury to jest 25% taniej,
bez faktury w firmie państwowej (a z reguły w takich są dźwigi
30 tonowe) i po godzinach - to jest 50% taniej...

Trochę mi głupio to pisać, bo wychodzi na to,
że legitymizuję takie porządki... no ale spójrzmy
trzeźwo na świat. Epoka flaszek wcale nie minęła - i jeszcze długo nie
minie. Powszechne jest raczej to, że w epoce 20 procentowego
bezrobocia i ogólnego braku roboty na rynku można się
targować ze wszystkimi i o wszystko, a już ,,załatwienie''
czegoś ,,poza księgowością'' to jest norma - w firmach
budowlanych, drogowych, u dentystów itp. Smutne, ale
prawdziwe.

Ok, wracamy do lekkiego tonu dyskusji... :)

>>>m2 zagla srednio 100 PLN (mozna zejsc do 70% ale ciezko)

>>Bo za 40 - 50 m^2 to mi wychodzi


>>teraz maksimum 5.000 zł Hura! Zarobiliśmy 10.000 zł! :)

> za ile m2??????
> jacht morski rozni sie tym od omegi ze ma wiecej niz jeden zestaw zagli

No to zrobiłem z siebie idiotę. :( I w dodatku oszczędności
poszły w las. :(

>>>radiostacja,

>>Ile?

> A wez sobie pogooglaj!
> Kosztorysowanie zajmuje troche czasu i kosztuje :-P

Ojej, przepraszam... Postaram się pisać krótsze posty,
bo widzę, że po setnej linii zaczynasz popadać w irytację :)

> zamknij oczy i wyobraz sobie jacht ktory ci sie podoba (najlepiej jakis
> istniejacy i ktory nie jest bezwartosciowym wrakiem) i nastepnie zapisz
> sobie po kolei co ona tam ma - i w ten sposob bedziesz mial liste tego, co
> jest na jachcie zazwyczaj. potem wez katalogi i zapisz sobie ceny. proste?

Proste, masz rację. :) Ale przyjemniej jest dowiadywać się o to
w dyskusji z innymi ludźmi, niż ślęczeć nad komputerem i bezsilnie
patrzeć, jak marzenia odpływają w siną dal...

Poza tym praktyka pokazuje, że ceny katalogowe - w każdej dziedzinie -
dają oszacowanie górne kosztów. Jeżeli w katalogu pisze, że
coś tam można kupić za 5.000 zł, to znaczy że jak poszukać - to
można znaleźć u konkurencji za 4.000 zł, a jak dotrzeć do producenta,
pogadać z innymi użytkownikami, ewentualnie zlecić wykonanie komuś,
co robi coś podobnego - to wychodzi 3.000 zł.

Pozdrawiam i obiecuje już nie męczyć - no, może jeszcze troszeczkę... :)

Paweł Gładki

Marcin Wągiel

unread,
Aug 17, 2003, 4:31:15 PM8/17/03
to
Użytkownik "Pawel Gladki" <pgl...@ux1.mat.mfc.us.edu.pl> napisał

> >>>radiostacja,


>
> >>Ile?
>
> > A wez sobie pogooglaj!
> > Kosztorysowanie zajmuje troche czasu i kosztuje :-P
>
> Ojej, przepraszam... Postaram się pisać krótsze posty,
> bo widzę, że po setnej linii zaczynasz popadać w irytację :)

Irytacje nie, po prostu nie ma sensu z wielu powodow zebym pisal ile co
kosztuje jak mozna ceny wziac z www albo z katalogow. Staram sie delikatnie
zwrocic wasza uwage na to, ze to wszystko jest zarabiscie drogie i za
wszystko placi sie najczeciej w Euro. Uwazam, ze na dzien dzisiejszy dla
czlowieka z zamilowaniem do dlubania w jachcie a nie tylko do plywania
rozwiazaniem najbardziej ekonomicznym jest kupic uzywany polski, lotewski
(tani, ale w stanie zdatnym do zeglugi - czyli po dolozeniu jakichs 50 tys
PLN mozna nim plywac) jacht i doprowadzac go sobie powoli do uzytku a w
miedzyczasie nim juz plywac.

> Poza tym praktyka pokazuje, że ceny katalogowe - w każdej dziedzinie -
> dają oszacowanie górne kosztów. Jeżeli w katalogu pisze, że
> coś tam można kupić za 5.000 zł, to znaczy że jak poszukać - to
> można znaleźć u konkurencji za 4.000 zł, a jak dotrzeć do producenta,
> pogadać z innymi użytkownikami, ewentualnie zlecić wykonanie komuś,
> co robi coś podobnego - to wychodzi 3.000 zł.

Tak ale zeglarski rynek w Polsce jest na razie bardzo smutny.
Ja podaje zawsze najlepsze ceny katalogowe (najczesciej tez najnizsze) bo na
ich szukaniu polega miedzy innymi moja praca ;-)

> Pozdrawiam i obiecuje już nie męczyć - no, może jeszcze troszeczkę... :)

OK... ;-)

pozdrawiam
Marcin Wągiel


Irek

unread,
Aug 17, 2003, 1:47:30 AM8/17/03
to

>
> Ogladalem aluminiowe kadluby motorowek spawanych gdzies w 3miescie lub
> okolicach dla szwedzkiej firmy Nynäs. Jakosc spawania byla swietna

Na ostatnich targach W&W byl aluminiowy kadlub. Mialem ich strone, ale
zalapalem wirusa i wszystkie adresy poszly sie ....... . moze ktos podac
namiary ??
pozdrawiam
Irek (viking) Jefimiuk


Jerzy Makieła

unread,
Aug 18, 2003, 2:32:50 AM8/18/03
to

Użytkownik "Irek" <jei...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:bhpgih$r0d$1...@atlantis.news.tpi.pl...

>
> Na ostatnich targach W&W byl aluminiowy kadlub. Mialem ich strone, ale
> zalapalem wirusa i wszystkie adresy poszly sie ....... . moze ktos podac
> namiary ??

Tak a'propo popatrz na to http://www.hummerfish.com/ mialem okazje popatrzec
na nie z bliska, ladne lodeczki.


--
Pozdrowienia JurekM
www.siz.3miasto.pl
jur...@plusnet.pl
GSM 601-938-951

Janusz Drozd

unread,
Aug 19, 2003, 2:59:59 AM8/19/03
to

Użytkownik "Pawel Gladki" <pgl...@ux1.mat.mfc.us.edu.pl> napisał w
wiadomości

> Witam!
>
> Cypis wrote:
>
> >>W sumie przez 5 lat: 146.000 zł,
>
> > Mocno optymistycznie zaniżone. Robiłem daaaawno temu kalkulację
minimum
> > (ograniczenia w którymś z postów powyżej) dla Rudego i mniej niż
200
> > tys. nie chciało wyjść, tylko dla tego, że jeszcze wtedy mogłem
gdzie
> > niegdzie liczyć na tzw "dojścia". Acha, i to bez silnika.
>

Witam ,
Wrocilem z rejsu , ktorego jednym z uczestnikow był armator budujacy
(a wlasciwie wykanczajacy kupiony kadlub) jacht Rudy .
Jak do tej pory mija 8 rok budowy i wg niego kosztowalo go do tej
pory 200 kPLN oraz prace "po kilkanascie godzin dziennie" (tu maly
komentarz : facet jest prawnikiem i troszke "przesadza" - Hasip , to
nie do Ciebie , Ty jestes wyjatkiem :)))) ) .
Twierdzi , ze na wiosne go zwoduje , a w czerwcu odplynie w swiat
...., ale brakuje mu jeszcze ok. 50 kPLN na konieczne wyposazenie
(m.in. elektronika i wyposazenie ratunkowe zgodne z WWR ) .
Jego slowa , ktore zacytuje moze niedokladnie , ale sens oddam - z
rozmowy z B. Milewskim : "Panie , niech Pan pamieta , ze ten jacht
sklada sie z 17,5 tys. części , czy Pan wie na co sie porywa ? "
(slowa Milewskiego) .
I jego wlasne slowa : "Najlepiej jest nie budowac jacht od zera , a
kupic uzywany i go remontowac , wtedy przynajmniej te 17,5 tys.
czesci juz SĄ ! "

Pozdrawiam ,
Janusz Drozd

J.D...@hml.kghm.pl

GSM +48 605 632 802
GG 4203070


Krzysztof Mnich

unread,
Aug 19, 2003, 5:16:01 AM8/19/03
to
Irek wrote:

> Na ostatnich targach W&W byl aluminiowy kadlub.

Opisywali go niedawno w 'Zaglach'. Nazywa sie Alusail 700, moze da sie
wyguglac...

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 19, 2003, 5:16:14 AM8/19/03
to
Pawel Gladki wrote:

> Pierwsza sprawa: a jak też się te naprężenia majš do jachtów
> aluminiowych? Czy byłaby to jaka istotna przeszkoda?

Juz pisalem na priva ale co tam :-)
Przy roznych technologiach rozne czynniki sa krytyczne.
Generalnie jacht podlega obciazeniom:
- rozproszonym od wody i sil bezwladnosci
- czesciowo rozproszonym od uderzen fal
- skupionym od takielunku i steru ew. pletwy kilowej

Stal jest mocna, ciezka i nierozciagliwa. Za to plyty poszycia
wychodza dosyc ciezkie czyli wiotkie. Trzeba je pogrubic tak,
zeby nie bylo efektu chudej szkapy, no i niebezpieczenstwa
przerdzenienia na wylot. Do tego szkielet, tez przewymiarowany,
zeby sie dawal spawac i nie pogial pod wlasnym ciezarem.
Calosc robi sie automatycznie na tyle sztywna i wytrzymala,
ze nie ma klopotow z obciazeniami od takielunku.

Drewno na odwrot - jest dosc sprezyste, lekkie, poszycie ma
duza grubosc zeby wytrzymalo te podstawowe obciazenia rozproszone.
To pozwala nie martwic sie uderzeniami fal, ale calosc jest
zbyt miekka dla takielunku. Olinowanie stale przenosi olbrzymie
sily, a nie moze sie przy tym luzowac. W kadlub trzeba wiec
wmntowac dodatkowe bardzo mocne i sztywne ramy - poprzeczna i
podluzna - a i tak jachty drewniane potrafia sie wyginac o
kilkadziesiat cm po otaklowaniu, no i moga skonczyc jak Oskard.

Aluminium jest posrednie. Trzeba usztywniac poszycie, trzeba tez
wzmacniac miejsca obciazone przez takielunek.

Koncepcja, ktora przedstawilem, jest proba - przyznaje, kontrowersyjna
- obejscia problemu. Wg mojej najlepszej wiedzy, powinno sie udac :-)

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 19, 2003, 5:16:31 AM8/19/03
to
Wojciech Szymanski wrote:

> > Obsluga superprosta, ponoc zagiel dzonkowy postawi dziecko a zarefuje pies.
>
> Kurcze - mozeby jakis 'tani' prototyp wspolnymi silami wyprodukowac ;-)

Koniecznie trzeba - jesli chodzi o zagle przynajmniej.
Ludzie na swiecie robia takie rzeczy, plywaja i sobie chwala - to wiem.
Na oko jednak widac, ze takie ozaglowanie dosc latwo sknocic, ze
bez zachowania pewnych 'know-how' to sie wszystko poplacze i bedzie
bezuzyteczne (albo i gorzej).

W Polsce chyba _nikt_ nie plywal dzonka - a kto plywal niech sie
odezwie! - wiec pierwsza rzecz, sprawdzic na mniejszej lodce, jak to
dziala i gdzie sa haczyki.

Przyznaje, ze sam mam sporo watpliwosci co do wyboru ozaglowania,
ale liczby sa nieublagane: albo dzonka, albo tona ciezaru wiecej,
miesiac budowy kadluba wiecej, 100kPLN wiecej...

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 19, 2003, 5:16:41 AM8/19/03
to
Marcin Wšgiel wrote:

> komfort zaczyna sie od 5 m szerokosci i najlepiej 20 m dlugosci ;-P

Za daleko trzeba chodzic ;-)
'W palacu o tysiacu komnat zyla sobie krolewna. Rozejrzala sie wokol
i rzekla: @#$%^&*, taka duza chata, tyle sprzatania!'

> najlepszy komfort jest jak sie samemu lezy a inni pracuja za ciebie - od
> tysiacleci nikt nic lepszego nie wymyslil ;-))

Hm, zeby Ci w gary i pod koldre sluzba zagladala, brrrrrrrr

pozdrawiam

krzys nieprzekonany ;-)

--
_^..^_)_
\ /
\____/

Krzysztof Mnich

unread,
Aug 19, 2003, 5:16:53 AM8/19/03
to
Pawel Gladki wrote:

[ciach reszte]

> Teraz czę ć trzecia: polemika ze samym sobš,
> czyli cierpienia młodego Werthera. Jak już
> wspomniałem, za sam ,,kapitał startowy'' można
> pływać przez lat 40. Dołóżmy do tego rzeczywisty
> koszt budowy jachtu - i mamy pływania na lat 60.
> Za 60 lat, proszę drogich czytelników, to ja
> już raczej pływać nie będę... chyba że wpław,
> w kotle piekielnym... A przecież to dopiero
> poczštek wydatków - sama opłata za zimowanie (2 tys. zł),
> ubezpieczenie (2 tys. zł) i coroczne remonty (1 tys. zł)
> to co najmniej 5 tys. zł rocznie - za samš przyjemno ć
> posiadania własnego pływadła gdzie na drugim końcu
> Polski! Jeżeli chcemy gdziekolwiek popłynšć,
> to - jak wiadomo - miesięczny rejs po Bałtyku
> całš rodzinkš będzie nas kosztował ca. 3.000 zł.
> Czyli mamy już 8.000 zł rocznie... Można oczywi cie
> łódkę czarterować, ale - po pierwsze, szukaj tu chętnych
> na 12-metrowy lotniskowiec zabudowany z my lš o pływaniu
> rodzinnym, po drugie - jak będziesz łódkę pożyczał innym,
> to sam popływasz nie miesišc w sierpniu, ale 2 tygodnie
> w pa dzierniku, po trzecie - wprawdzie zaoszczędzisz
> jakie 5 tys. zł, ale za to na remonty wydasz co najmniej
> 2 tys. zł. W rezultacie - nie da się utrzymać takiego
> jachtu za mniej niż 4 tys. zł rocznie, pływajšc
> samemu przez 2 tygodnie...
>
> Nie trzeba mieć specjalnie bujnej wyobra ni
> by spostrzec, że wobec tych kosztów można
> spędzać co roku wakacje na Karaibach z samych
> odsetek ,,funduszu jachtowego'' a na dodatek -
> zostawić swoim dzieciom całkiem poka ny spadek :)
> Można też pienišdze te zainwestować w jacht,
> stracić nerwy, zdrowie i majštek - a dzieciom
> zostawić zardzewiały wrak. Niestety, jacht -
> a już szczególnie jacht stalowy, zrobiony
> w ,,stoczni ogródkowej'' według nieznanego
> na wiecie, polskiego projektu - to nie jest
> żadna lokata kapitału, ale zwykła dziura w wodzie,
> do której wyrzuca się miliony. My le więc,
> że ponad wszelkš wštpliwo ć udowodniłem,
> że z finansowego punktu widzenia budowa
> jachtu jest *całkowicie* nieopłacalna.
>
> Żeby nie było, że jestem takim paskudnym
> materialistš - przypu cimy teraz atak
> z innego frontu... Normalny człowiek
> ma do dyspozycji 4 tygodnie urlopu w roku.
> To - razem z wszystkimi długimi weekendami -
> daje nam maksymalnie 6 tygodni rocznie,
> w których możemy pożeglować (założenie
> czysto teoretyczne - w końcu ile można
> moczyć tyłek, trzeba też pochodzić po górach,
> poje dzić na nartach, na rowerze itp. - ale
> niech będzie). Jest oczywiste, że w trakcie
> budowy jachtu nigdzie na wakacje
> nie będziemy wyjeżdżać. Czy jest zatem sens
> rezygnować przez 5 lat z rzędu z wypoczynku
> tylko po to, żeby zapewnić sobie nader
> kosztowny sposób spędzania paru tygodni
> w roku? Dodajmy - spędzania w sposób
> dosyć monotonny; majšc własny jacht jeste my
> de facto przywišzani do miejsca. Nie możemy
> spędzać urlopu dzi nad Bałtykiem, za rok
> w Chorwacji, za dwa lata w Hiszpanii albo
> Turcji, a za trzy na Karaibach albo Hawajach.
> Niestety!

Masz sporo racji. Nawet bardzo duzo. Jedyne, co przychodzi mi
do glowy w odpowiedzi, to dwa argumenty:

1. Istnieja ludzie, ktorym sie udalo, i jakos nie zaluja. Ruda,
Wojtek Kmita...

2. Identyczny wywod mozna przeprowadzic w kwestii budowy wlasnego
domu. Mimo to mnostwo ludzi sie buduje... wlasciwie po co?
Osobiscie wolalbym budowac jacht, jesli juz.

Wniosek: sa rozne drogi, jedni buduja, inni plywaja intensywnie,
jeszcze inni od przypadku do przypadku. To jest wybor typu
'co robic z wlasnym zyciem' - cos przeciez trzeba...

Pawel Gladki

unread,
Aug 21, 2003, 12:20:06 AM8/21/03
to
Witam!

Krzysztof Mnich wrote:

>>Teraz czę?ć trzecia: polemika ze samym sobš,
>>czyli cierpienia młodego Werthera.

/ciach moje gorzkie żale/

> Masz sporo racji. Nawet bardzo duzo. Jedyne, co przychodzi mi
> do glowy w odpowiedzi, to dwa argumenty:
>
> 1. Istnieja ludzie, ktorym sie udalo, i jakos nie zaluja. Ruda,
> Wojtek Kmita...

Gdybym rzucił pracę, zlikwidował wszystkie oszczędności,
sprzedał wszystko co mam - pewnie też by mi się udało...

> 2. Identyczny wywod mozna przeprowadzic w kwestii budowy wlasnego
> domu. Mimo to mnostwo ludzi sie buduje... wlasciwie po co?
> Osobiscie wolalbym budowac jacht, jesli juz.

Niestety, porównywanie budowy jachtu z budową domu to tak
jak porównywanie żeglowania i prowadzenia sdamochodu. :)
Dom nie rdzewieje. W domu możesz spędzić spokojną starość,
a gdy Cię trafi w końcu szlag - zostawić go dzieciom.
Dom nie jest ,,dziurą w morzu'' do której wyrzuca się
miliony, ale lokatą kapitału - a nawet inwestycją.

Utopienie 20 lat życia i góry pieniędzy dla budowy domu -
to ma sens... utopienie tychże 20 lat dla jachtu - to
skrajny egoizm...

> Wniosek: sa rozne drogi, jedni buduja, inni plywaja intensywnie,
> jeszcze inni od przypadku do przypadku. To jest wybor typu
> 'co robic z wlasnym zyciem' - cos przeciez trzeba...

Otóż to. Pytanie brzmi: czy chcemy poświęcić nasze
życie w całości żeglarstwu? Bo dla szarego zjadacza
chleba budowa 12-metrowego jachtu jest w zasadzie
równoważna poświęceniu na ten cel reszty życia...

Osobna sprawa, że marzeniem każdego żeglarza
jest własny jacht - a, jak to w marzeniach
bywa, jacht piękny, duży, oceaniczny...
Trzeba więc znaleźć jakiś ,,złoty środek'' -
co właśnie próbuję zrobić. Na podstawie
chociażby lektury postów w tym wątku dochodzę
do wniosku, że 12-metrowy okręt takim złotym
środkiem raczej nie będzie... prędzej coś
w granicach 9-metrów - znacznie tańsze w budowie
i utrzymaniu, nadające się świetnie do ,,bujania''
się przez wakacje po Bałtyku tudzież Adriatyku,
a po przejściu na emeryturę - na podróż
dookoła świata :)

Pozdrawiam

Paweł Gładki


Krzysztof Mnich

unread,
Aug 23, 2003, 8:23:23 AM8/23/03
to
Pawel Gladki wrote:

> > 2. Identyczny wywod mozna przeprowadzic w kwestii budowy wlasnego
> > domu. Mimo to mnostwo ludzi sie buduje... wlasciwie po co?
> > Osobiscie wolalbym budowac jacht, jesli juz.
>
> Niestety, porównywanie budowy jachtu z budowš domu to tak

> jak porównywanie żeglowania i prowadzenia sdamochodu. :)
> Dom nie rdzewieje. W domu możesz spędzić spokojnš staro ć,

> a gdy Cię trafi w końcu szlag - zostawić go dzieciom.
> Dom nie jest ,,dziurš w morzu'' do której wyrzuca się
> miliony, ale lokatš kapitału - a nawet inwestycjš.

>
> Utopienie 20 lat życia i góry pieniędzy dla budowy domu -
> to ma sens... utopienie tychże 20 lat dla jachtu - to
> skrajny egoizm...

Nie przekonujesz mnie. Zbudowanie domu to najpierw wiele lat pracy
i wyrzeczen, potem do konca zycia mieszkanie 'na placu budowy' -
na glowie wszystkie remonty, konserwacja itd. i _nie mozna_ sobie
tego odpuscic, komus zostawic, sprzedac chocby tak jak jacht.
Jego posiadanie nie daje Ci nic, poza koniecznoscia dojezdzania
wszedzie po ilestam kilometrow, a ewentualne dzieci przez
reszte zycia beda Cie byc moze przeklinac, ze zostawiles im
cos, z czym nie maja ochoty nic zrobic.

Jacht zapewnia Ci jednak duzo wiekszy wybor, wiecej mozliwosci.
Mozesz poplynac nim w swoj wielki rejs, mozesz przez cale zycie
wloczyc sie po morzach, mozesz plywac dorywczo i ciesyc sie tym,
jak plywaja inni. Mozesz wreszcie sprzedac bez obawy, ze bedziesz
musial spac pod mostem, mozesz zostawic po sobie, jak zostal Zaruski...


> Otóż to. Pytanie brzmi: czy chcemy po więcić nasze
> życie w cało ci żeglarstwu? Bo dla szarego zjadacza


> chleba budowa 12-metrowego jachtu jest w zasadzie

> równoważna po więceniu na ten cel reszty życia...

Przypuscmy ze wybierzesz wariant Kmitow: 4 lata budowy, 2 lata
przygotowan, 4 lata Wielkiego Rejsu. Razem 10 lat zycia. Duzo?
Niby duzo, ale policzmy: 4 lata zuzylem na doktorat, ktory nie mial
zadnego ciagu dalszego, 6 lat na napisanie dwoch najlepszych-na-swiecie-
programow-dla-dzieci, ktorych po nastepnym roku nikt juz nie chcial
kupowac... nie zebym zalowal, ale juz mnie nie przeraza perspektywa
poswiecenia 10 lat dla paru naprawde dobrych wspomnien...

Marcin Ożarek

unread,
Aug 23, 2003, 7:17:40 PM8/23/03
to
Witam,
Troszkę się Pan spóźnił, mieliśmy na sprzedaż stalowy kadłób z masztem.
Stan, nie okłamując się Stal jak Stal, leżał wpierw w hangarze przez dobre
10latek a potem jeszcze 4 pod słoneczkiem. Obszavowaliśmy Straty przez ten
okres czasu to 1piaskowanie i na wszelki wypadek nowe spawy(poco ryzykować
ze starymi), farba podkładowo-zabezpieczająca i gotowy do składania jacht.
Cóż mogę powiedzieć, typowa jednostka morska(balaścik), w 1988 rozpoczęto
budowę dla jakiegoś ważniaka z Czerwienią na rękawie ale padł reżim i
przeleżało toto w krzakach. Był to dość interesujący kadłubik tyle że nie
12m a cudne jak dla mnie 14,53m czyli nic dodać nic ująć 2 WC, Prysznic,
wanna nawet się zmieści jak uprzesz się. Co do wyposarzenia to kompletny
maszt i troche innych dodatków jak ścianki wewnętrzne przygotowane pod
pokład. Wsadzić silnik, pokład, osprzęt, żagle... no ale zbaczam z kursu.
Kadłób kupiliśmy za 20,000zł wsadziliśmy drugie tyle i jacht bez silnika i
żagli ale reszta zrobiona... Poszedł za 75,000$ i armator z Francji ma
cacuszko... Wracając jeśli interesuje Pana podobny jacht (kadłób) powiedzmy
za przybliżone pieniądze to zapraszam wkrótce na nasz servis:
www.zagle.to.pl a teraz zapraszam do pisania maili na adres del...@wp.pl
Jeśli ma Pan $ to znajdziemy jacht jaki sobie Pan wymarzy i zrobimy to
taniej niż konkurencja...

--
Pozdrawiam
Marcin Ożarek
Użytkownik "Samotnik" <samo...@samotnia.eu.org> napisał w wiadomości
news:slrnbivpnp....@samotnia.zagle.org.pl...
> Witam!


>
> Pytanie nr 1: ile mogą kosztować materiały na stalowy kadłub jachtu ok.
> 12m?
>

> Pytanie nr 2: kto słyszał o jakichś starych, leżących kadłubach po
klubach,
> przystaniach... Takich właśnie 11-12m.
>
> Temat własnej łódki chodzi za mną odkąd zacząłem żeglować. :(
> --
> Samotnik
> www.zagle.org.pl
>


Pawel Gladki

unread,
Aug 24, 2003, 6:58:28 PM8/24/03
to
Witam!

Krzysztof Mnich wrote:

> Nie przekonujesz mnie.

Ojej, nie mam takiego zamiaru... W Polsce przez ostatnie
20 - 30 lat pewnie kilkaset tysięcy ludzi wybudowało
sobie domy, podczas gdy na budowę jachtu zdecydowało się
może kilkudziesięciu, z czego najwyżej kilkunastu się udało.
Bardzo bym się cieszył, gdybym Cię nie przekonał i gdybyś
stał się jeszcze jednym wariatem włóczącym się po świecie
pod biało-czerwoną banderą. Cieszył bym się choćby z tego,
że Ci się udało i jesteś szczęśliwy. Podkreślam jednak,
że okazałbyś się wtedy wariatem - gdyż nikt przy zdrowych
zmysłach nie porywa się na takie szaleństwo (nikt poza
milionerami itp.). Czytając Twoją argumentację odnoszę
wrażenie, że jesteś chyba na jak najlepszej drodze
do zwariowania - i, miejmy nadzieję, w konsekwencji
szarpnięcia się na własny, oceaniczny jacht. :)
Ale do rzeczy. Piszesz:

> Zbudowanie domu to najpierw wiele lat pracy
> i wyrzeczen, potem do konca zycia mieszkanie 'na placu budowy' -
> na glowie wszystkie remonty, konserwacja itd. i _nie mozna_ sobie
> tego odpuscic, komus zostawic, sprzedac chocby tak jak jacht.

Uporządkujmy to, co piszesz. Zarówno w budowie jachtu jak
i w budowie domu należy wyszczególnić dwa zasadnicze rodzaje
budów: budowy udane i nieudane. Do tych drugich zaliczyć
należy w szczególności te budowy, które przerosły budowniczego
z różnych względów - finansowych, ambicjonalnych, przeceniania
własnych możliwości, braku umiejętności zachowania ,,złotego
środka'' pomiędzy tym, co robisz sam, a co zlecasz fachowcom
itp. Tego typu budowy faktycznie trwają dziesięcioleciami
i kończą się jeśli nie fiaskiem, to co najwyżej połowicznym
sukcesem.

Żeby była jasność: ja pisałem o udanych budowach.

Druga rzecz - piszesz, że domu nie można sprzedać ,,tak jak
jachtu''. Hmm... nie powinno być: ,,jachtu nie można sprzedać
tak jak domu?'' Sprzedanie domu (za przyzwoitą cenę) na ogół
nie stanowi większego problemu, jeżeli oczywiście spełniamy
kilka warunków: jeżeli nam się nie spieszy, dom nie jest zadłużony,
nie pogania nas komornik (o tym kupcy zawsze się dowiedzą...) itp.
Sprzedanie dużego, rodzinnego jachtu stalowego to jest rzecz
prawie niemożliwa do osiągnięcia, a sprzedanie takiegoż jachtu
za przyzwoitą cenę - to już czysta fantazja...

> Jego posiadanie nie daje Ci nic, poza koniecznoscia dojezdzania
> wszedzie po ilestam kilometrow, a ewentualne dzieci przez
> reszte zycia beda Cie byc moze przeklinac, ze zostawiles im
> cos, z czym nie maja ochoty nic zrobic.

Można oczywiście podać długą na 154 kilobajty listę tego,
co daje nam posiadanie domu - czego oczywiście nie zrobię,
nie chcąc obrazić Twej inteligencji jak również inteligencji
innych czytelników. Wśród moich znajomych jest kilka osób,
które w spadku odziedziczyły dom - i zapewniam Cię, że jakoś
nikt z nich nie przeklinał testatora... :) Z kolei znam
też jeden przypadek (zza oceanu), kiedy spadkobiercy zostali
uszczęśliwieni jachtem (drewniany kecz ok. 16 m długości)...
i ci faktycznie przeklinali złośliwego wujka, który zapisał
im swój ,,pływający dom''. Po zapłaceniu podatku spadkowego
(w Kanadzie dosyć wysokiego), opłaceniu opłat portowych
za kilka lat (wspomniany wujek długo chorował i w ostatnich
latach życia jachtem się już nie zajmował) i wykonaniu wszystkich
niezbędnych remontów potrzebnych łódce po to, aby nadawała się
do sprzedaży - otóż po tych wszystkich zabiegach pieniądze
uzyskane ze sprzedaży jachtu pozwoliły z ledwością ,,wyjść na zero''.

> Przypuscmy ze wybierzesz wariant Kmitow: 4 lata budowy, 2 lata
> przygotowan, 4 lata Wielkiego Rejsu. Razem 10 lat zycia. Duzo?
> Niby duzo, ale policzmy: 4 lata zuzylem na doktorat, ktory nie mial
> zadnego ciagu dalszego, 6 lat na napisanie dwoch najlepszych-na-swiecie-
> programow-dla-dzieci, ktorych po nastepnym roku nikt juz nie chcial
> kupowac... nie zebym zalowal, ale juz mnie nie przeraza perspektywa
> poswiecenia 10 lat dla paru naprawde dobrych wspomnien...

A, to już zupełnie inna sprawa...

Pozdrawiam

Paweł Gładki

Piotrek

unread,
Aug 24, 2003, 8:33:19 PM8/24/03
to
Użytkownik "Irek" <jei...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:bhpgih$r0d$1...@atlantis.news.tpi.pl...
>
> >
> > Ogladalem aluminiowe kadluby motorowek spawanych gdzies w 3miescie lub
> > okolicach dla szwedzkiej firmy Nynäs. Jakosc spawania byla swietna
>
> Na ostatnich targach W&W byl aluminiowy kadlub. Mialem ich strone, ale
> zalapalem wirusa i wszystkie adresy poszly sie ....... . moze ktos podac
> namiary ??

Bedac w tym roku w Petersburgu widzialem w tamtejszej stoczni jachtowej
spawanie 50 stopowego jachtu z aluminium - cacuszko :)
Zreszta AFAIK to w Polsce powstaja (powstaly?) aluminiowe kadluby
dla niemieckich jednostek SAR.

--
Piotr Berliński
------------------------------------------
e-mail: berl...@ee.pw.edu.pl lub bpio...@klub.chip.pl
Webmaster: www.helikoptery.prv.pl
UIN: 11206660 GG# 1444580
"Gdy zeglarstwo w studiach szkodzi - cisnij studia, o coz chodzi!"

A.Urbanczyk

Cypis

unread,
Sep 4, 2003, 12:28:18 PM9/4/03
to
Użytkownik "Pawel Gladki"

>
> Ha! I tu Cię mam! Bo to niby, wicie, budowa jachtu to nie ma sensu,
> i wogóle, i tyle pieniędzy, i kogo na to stać, a po co sobie
> kłopot robić, a ja tam wolę czartery... no ale ostatecznie to projekt
> już sobie wybrałem i kalkulacje robiłem! :D

Hmmm... a kobietę masz?

>
> A, wogóle. A, wcale. Nigdy nie chciałem budować własnej łajby! :)

Chcę, inaczej po co bym liczył? Ale widocznie s± powody, dla których
budowy jeszcze nie rozpoczeto.

--
Marcin "Cypis" Kantorek


It is loading more messages.
0 new messages