Z góry dzieki za Wasze uwagi
Pozdrawiam
Wydaje mi się, że rolowanie grota do bomu to zdecydowanie lepsze
rozwiązanie.
1. Listwy - możliwe normalne, poziome - a zatem normalna sprawnosć
żagla. Ba - widziałem nawet rolowanego do bomu grota pełnolistwowego.
2. W razie awarii - można nadal zmniejszyć / zrzucić / awaryjnie
zrefować żagiel.
3. System lekki nie jest, ale środek ciężkości i tak niżej niż przy
rolowaniu do masztu.
4. Wszystkie części rolera zawsze dostępne do konserwacji / napraw.
Co, gdzie i za ile w Polsce powiedzieć mogą chyba autorzy tego:
http://www.port21.pl/technika/article_1083.html
Ew. poczytaj tu o różnych systemach zza oceanu - w dobie taniego
dolara to moze być niegłupi pomysł:
http://www.practical-sailor.com/marine/boom-furling-systems.html
Więcej, łącznie z wideo jak rzecz dzieła można znaleźć po prostu tu:
http://tiny.pl/scd7
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
-----------------------------------
Ze swobodą żeglowania jest trochę jak z ciążą -
- nie można być trochę w ciąży. Albo się jest - albo nie.
-----------------------------------
> Czy na jacht moglibyście polecic jakas firme, ktora coś takiego
> wykonuje w Polsce
>
W Polsce nie.
W Polsce w 9 przypadkach na 10 oznacza dopłacenie komuś za
pośrednictwo...
Nad Bałtykiem to tu:
http://johnmast.dk/uk/hi-low/default.asp
Można wstawić w formularz pożądane wymiary i otrzymać wstępną
kalkulację.
"Export pack" to dodatkowe 84 euro.
Ewentualnie popłynąć samemu, to "daleka" okolica Kopenhagi, prawie jak
w Polsce;-))
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
* Usenet today is a race between system administrators trying to build
*
* bigger and better idiot-proof servers, and the Universe trying to
*
* produce bigger and better idiots. So far, the Universe is winning.
*
Z tego co widze na Srodziemnym to jest juz na wielu, zeby nie powiedziec na
prawie wszystkich jachtach.
A u nas?? Na jachtach nie stosuje sie wielu udogodnien powszechnych gdzie
indziej. Choćby wspomniany prze Ciebie roler foka
> Wg mnie zdecydowanie lepiej normalnie refowany grot z systemem z kokpitu +
> lazy jack
Takie rzeczy - najczesciej zawodza jak to jest najmniej potrzebne.wskazane!!
No wiesz, refowanie grota czasami bywa na prawde trudne i niebezpieczne. Tym
bardziej jak załoga nie jest zbyt wycwiczona a to sie czesto zdarza. Ale
fakt niezbity ze spierniczy sie to zawsze w bardzo złym momencie.
Dzieki
Tak, ale to zdecydowana wiekszosc na jachtach czarterowych.Na prywatnych
przewaznie spotyka sie lazy jack.Dodam jeszcze ze dobry tradycyjny grot
ma zdecydowanie lepsze osiagi a przez to jacht jest bezpieczniejszy.
> A u nas?? Na jachtach nie stosuje sie wielu udogodnien powszechnych gdzie
> indziej. Choćby wspomniany prze Ciebie roler foka
O jakich jachtach piszesz ? Tych 30-40 letnich ? bo na tych nowszych
roler foka staje sie standardem. To wszystko kwestia ceny.
Tak na marginesie, Vegi budowane seryjnie w Szczecinie juz w latach 60-tych
mialy grota refowanego przez nawijanie na okragly bom.Co prawda trzeba bylo to
robic z pod masztu krecac korba ale system sie sprawdzal.
M@rek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Co prawda trzeba bylo to
> robic z pod masztu krecac korba ale system sie sprawdzal.
>
> M@rek
To byl najabrdziej gowniany system refowania grota
Tym bardziej ze dzialal jak nie wialo - zeby pokazac
Ale jak wieje w nocy na Vedze - i krecenie ta korba i ukladanie grota
zebys jakos pracowal - koszmar
Nidgy nie wygladalo to dobrze - jak juz sie rozwidnilo a juz nie wspomne
o tym zeby ten grot jakos pracowal
andrzej/gdy
Zeglarstwo to nie sport dla pensjonarek - i nikt nie twierdzi ze bedzie
bazpiecznie.
Systemy rolowania tak naprawde dzialaja dobrze tylko jako system
zero/ jedynkowy - dziala / nie dziala - ale i zrolowany fok
i zrolowany grot pracuje tak sobie zeby nie powiedziec zle
A dotyczy to szczegolnie grota
Przy plywaniu typu day cruising moze sie sprawdza dobrze
Ale ja bym tego nie chcial jakbym plynal na dluzej w mniejsza cywilizacja
niz tylko europa
Wyobraz sobie taka sytuacje
Wchodzisz np na Capo Verde - i czekasz na jakas zasrana tulejke ktora pekla
przy rolerze grota - a inaczej nie masz szansy go uzyc.
andrzej/gdy
Ok. ok. Własnie dlatego zapytałem na grupie. Nie mam doswiadczen z tym
patentem ale wiem, ze tu wiele osob piszacych je ma. Wdałem sie po prstu w
dyskusje z włascicielem jachtu, dla ktorego przeszkodą nie sa finanse tylko
przekonanie o zawodnosci rollgrota. Jednak tego typu urzadzonka są coraz
skuteczniejsze i niezawodne a gdyby szło jedynie o przysłowiową tulejkę
zawsze mozna ze soba wozić dwie. Tak w razie czego.
Poza tym myslalem, że mozliwe są jakies rozwiazania posrednie np. wzmocniona
refbanta z remizkami wszytymi w zagiel, żeby w razie czego zarefowac sie
"tradycyjnie". Poza tym na jachcie moze sie zepsuc wiele rzeczy a to nie
jest powod zeby ich nie uzywac. Czasem wystarczy jakies "wyjscie awaryjne" a
czasem faktycznie jest przerypane ale... zmiana zagli w nocy na mniejsze tez
jest przerypana.
rolfoki, choc tez zawodne jednak sie przyjmują coraz powszechniej. Nawet u
nas
>> No wiesz, refowanie grota czasami bywa na prawde trudne i niebezpieczne. Tym
>> bardziej jak załoga nie jest zbyt wycwiczona a to sie czesto zdarza. Ale
>> fakt niezbity ze spierniczy sie to zawsze w bardzo złym momencie.
>
>Zeglarstwo to nie sport dla pensjonarek - i nikt nie twierdzi ze bedzie
>bazpiecznie.
WIEDZIAŁEM, że bezpieczeństwo jest dla pedałów!
:D
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Andrzeju i Drodzy Przedmówcy Andrzeja...
Czytam tak was i nie za bardzo wiem czy wiecie o co chozzzii..
1. Lazy jack to patent "portowy" przydatny przede wszystkim wówczas,
gdy trzeba czesto, po kilka razy dziennie zrzucać żagiel - a składać
się go nie chce albo nie za bardzo jest komu. IMHO Lazy jack z
rolowanym grotem o którego zasadźca wątku pytał albo innymi systemami
refowania grota nie ma nic wspólnego. No może poza tym, że na "Lazy
jack" ogół dość skutecznie w jakimkolwiek sposobie refowania
przeszkadza. Ktoś tu tymczasem wymienił "Lazy Jacka" jako alternatywę
refowania - to pomieszanie pojęć lekkie jakby...
2. Refowanie każdego istniejącego grota można przerobić na "slab
reefing" - czyli refowanie przy pomocy szkentli ( czy innych reflin -
nazwenictwo polskie jest ciut nieustalone, ale jako że byłem w grupie
co slab reefingu używała "pioniersko" na początku lat 80-tych -
upieram się przy wymyślonych wówczas przez nas "szkentlach" ;-) ) Z
grubsza polega to na operowaniu dwoma linami ściągajacymi oba dolne
narożniki żagla do bomu poprzez bloki zwrotne na bomie i czasem
specjalne bloczki wszyte w sam żagiel. Operować można tym systemem
refowania z kokpitu, na koniec na ogół trzeba tylko podwiązać kilkoma
refseizingami nadmiar płótna przy bomie. Siły przy 40m2 liczącym bomie
wymuszą spore fi szkentli, koniecznośc stosowania solidnego kabestanu
w celu operowania nimi, parę spinlocków na każdy ref i kilka co
najmniej bloków kierunkowych. Ale to i tak najmniej zawodne z
bezpiecznych rozwiazań.
3. Trzeci sposób to rolowanie w maszcie - IMHO świetny dla
czarterowiczów co tylko z wiatrem i łaps za telefon do serwisu, jak
coś nawali. Ani niezawodności, ani sprawności, ani radochy - i do tego
nietanio...
4. Inne rolowanie to rolowanie do bomu - chyba ciut od rolowania grota
w maszcie droższe i cześciej na indywidualne zamówienia robione niż
kupowane z półki w sklepie. Ale to rozwiązanie pozbawione wad
rolowania do masztu, nie wyłączające żagla z użytku w razie jaiejś
awarii (w koncu każdy patent się kiedyś zepsuje...) oraz prostsze w
samodzielnej naprawie. Ja mając kasę i możliwość wyboru w jachcie o
jakim mowa w ciemno stawiałbym na rolowanie do bomu.
Ahoj
Jaromir Rowiński
P.S. - Nawiązanie do patentu diabła, jakim było "refowanie" poprzez
nawijanie żagla na bom - zwłaszcza to w wersji znanej z
przedpotopowych Veg - jakby mnie powaliło na kolana... Ciekawe czy
ktoś wspomni o "refowaniu" poprzez...zawiązanie supła na całym żaglu.
Ja wciąż pamiętam związkowego egzaminatora, który całkiem serio o
takim sposobie perorował podczas egzaminu...
--
*******************************
Odp: Bo każe czytać odwrotnie niż ludzie normalnie czytają.
Pyt: Dlaczego odpowiadanie nad cytatem jest złe?
Odp: Odpowiadanie nad cytatem.
Pyt: Co jest najbardziej denerwujące w usenecie?
> Zeglarstwo to nie sport dla pensjonarek - i nikt nie twierdzi ze
> bedzie bazpiecznie.
całe szczęście, że żeglarstwo (poza nielicznymi wyjatkami) to nie
sport :-)
--
Jaromir Rowiński
------------------------------------------------------------------
Pamiętaj, amatorzy zbudowali Arkę Noego,
a profesjonaliści zbudowali Titanica.
-------------------------------------------------------------------
JR
> jest powod zeby ich nie uzywac. Czasem wystarczy jakies "wyjscie awaryjne" a
> czasem faktycznie jest przerypane ale... zmiana zagli w nocy na mniejsze tez
> jest przerypana.
Najbardziej jest przerypane jak rozwiniętego żagla nie można zrzucić ani
zwinąć. Grota zwiniesz dobrze tylko jak sie ustawisz pod wiatr - może to
być, hmmm, trudne bez silnika. Zwijać trzeba powoli i ciasno - też nie
łatwe. Więc wtedy gdy jest potrzebne refowanie to go nie masz. Klasyczne
refowanie z patentem jedno lub dwulinkowym, wybieranym z kokpitu, to
jest to!
A do tego grot rolowany do masztu ma faktycznie wyjątkowo gówniany profil.
--
Pozdrawiam
T.K.
W odpowiedzi na maila od Jaromir Rowinski
z dnia: 2008-10-22 23:15:
> P.S. - Nawiązanie do patentu diabła, jakim było "refowanie" poprzez
> nawijanie żagla na bom - zwłaszcza to w wersji znanej z przedpotopowych
> Veg - jakby mnie powaliło na kolana... Ciekawe czy ktoś wspomni o
> "refowaniu" poprzez...zawiązanie supła na całym żaglu. Ja wciąż pamiętam
> związkowego egzaminatora, który całkiem serio o takim sposobie perorował
> podczas egzaminu...
ref hiszpański się to nazywa
--
Pozdrawiam
Paweł
Twoje sugestie z pierwszej odpowiedzi na moje pytanie juz mi sie przydały i
bardzo za nie dziekuje.
Temat wydaje sie raczej normalny i tym bardziej nie ma sie czym goraczkować
co niektórych chyba dpada bez względu na jaki temat piszą.
Z moich doswiadczen wynika, ze refowanie jest problemem i zaczałem sie
zastanawiać jak z niego wybrnąc. Po tym co sie dowiedzialem do tej pory
widze, że o bajerku z rolerem w maszcie nalezy zapomnieć. Jedyna alternatywa
jest roller w bomie ale urządzenie bywa zawodne (a liczylem ze odezwą sie tu
ci co tego uzywaja i przekaza swoje uwagi - moze sie jeszcze pojawią) albo
rozwiazanie z bloczkami, o ktorych piszesz. Niestety coś takiego miałem juz
na jachcie z zaglem 55 m2 i to refowanie było trudne. Tzn wymagalo sporych
sił przy refowaniu, zagiel nie wyglądał dobrze (marszczył sie) po
zarefowaniu a poza tym blokowało sie przy ponownym rozrefowaniu. Wiem, wiem.
Jak sie marszczyło tzn, że zle refowałem ale.. tak zwykle jest, ze czym
gorsze warunki tym gorzej to potem wygląda. A pływam zwykle z mało
doswadczonymi zeglarzami wiec szukam rozwiazania "łatwego"
Jeszcze raz dziekuje za Twoje uwagi. Przydały sie a o koszty popytam w Yacht
Consultcie
Nieprawda. Tak ludzie robią, bo nauczono ich, że zawsze pod wiatr. I dlatego
te groty potem tak chu*** wyglądają i pracują. Grota rolowanego do masztu
zwija się ZAWSZE na baksztagu. Przy 8-9B też!
--
Pozdrawiam
Wojtek
http://strony.aster.pl/zientara/
Żeglarz ma interes (własny) pływać bezpiecznie. Statek ma interes
pływać tanio. Dlatego jedni nie rozumieją drugich. (c) J. Kijewski
> "Lazy
> jack" ogół dość skutecznie w jakimkolwiek sposobie refowania
> przeszkadza.
Widziałem niedawno na pewnym jachcie szczątkowego lazy jacka,
składającego się tylko z linek - znaczy bez szmaty wokół bomu.
Wydaje mi się, że to niegłupi patent - ułatwia zrzucanie żagla
- trzy (bodajże) linki wystarczają, by żagiel spadł na bom
i się na nim trzymał, a przy refowaniu (chyba) to nie przeszkadza.
Od niedawna mam pełnolistwowego grota i brak lazy jacka
powoduje, że listwy, spadające gdzieś na bok,
ukośnie (a nie prostopadle) do masztu,
wyłamują plastikowe zakończenia kieszeni listew przy maszcie.
Marcin
Hmmm, skoro tak mówisz to kto wie... Ale zauważ, że napisałeś "zawsze" -
a to też jest ograniczenie.
--
Pozdrawiam
T.K.
>
> Zeglarstwo to nie sport dla pensjonarek -ciach...
Całościowo się odniosę na bazie własnego doświadczenia. Użytkuję grot
rolowany do masztu. Uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście
zgodnie z teorią ilość urządzeń zastosowanych proporcjonalnie zwiększa
ryzyko awarii. Ale pływając z ograniczoną liczbą członków załogi rollgrot
jest moim zdaniem niezastąpiony. Sprawdził mi się na Bałtyku, w warunkach
light oraz sztormowych. A na problemy z tulekami proponuję zakup profilu
maszu posiadający dodatkową likszparę, którą wykorzystasz na żagiel
tradycyjny. To rozwiązanie wykorzystasz również na regatach turystycznych. A
dyskusja o tym czy 0,0005 kn będzie wolniej z rolerem jest zbędna, bo na
profesjonalne regaty trzeba kupić jacht regatowy. Osobiście polecam
rolergrota.
krzysztof
ps. silnika tez nie warto posiadać, bo zwiększa się ryzyko wystąpienia
awarii:)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
To st�d te gumowe �odzie!
:-))
--
Pozdrawiam Jacek :-)
"Z�e prawa s� najgorszym rodzajem tyranii."
>>> Zeglarstwo to nie sport dla pensjonarek - i nikt nie twierdzi ze bedzie
>>> bazpiecznie.
>> WIEDZIAŁEM, że bezpieczeństwo jest dla pedałów!
>> :D
>
> To stąd te gumowe łodzie!
I dmuchane kombinezony? :)
Kaja Szwarc
--
Nasze: http://picasaweb.google.com/Elske72
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych dzwiekow
- niektore przypominaja odglosy wielorybow i policyjna
syrene, inne, jak u lemura wari, smiech szalenca.*
No dobra - awaryjnie można go zwinąć na dowolnym kursie.
A wracając do samego kursu zwijania - odpowiedz na dwa pytania:
1. Dlaczego uczono, że żagle stawia się i zrzuca pod wiatr?
2. Kiedy żagiel najbardziej się niszczy?
PS. To nie personalnie do Ciebie, to do wszystkich - niech się młodzież uczy
:)))
Ależ nie! Na pewno to zależy od rolera, żagla, jakości wszystkiego. Tym
niemniej to z czym miałem do czynienia (fakt, że mało) to zwijało się z
dużym trudem i jak się źle zaczęło to nie było szansy zmieścić żagla w
maszcie. A próbowanie czemu nie idzie w silnym wietrze jest mało zabawne.
> A wracając do samego kursu zwijania - odpowiedz na dwa pytania:
> 1. Dlaczego uczono, że żagle stawia się i zrzuca pod wiatr?
Dużo zależy od jachtu. Stawianie i zrzucanie grota w kursach innych niż
bajdewind może być czasem trudne a na pewno jest męczące i dłużej trwa.
Jeżeli opory przy pełnym kursie są tak duże, że żagiel trzeba mocno
ciągnąć korbą to straty mogą być większe niż podczas krótkiego łopotu.
> 2. Kiedy żagiel najbardziej się niszczy?
Jak to kiedy? Kiedy się go składa na betonie! :)
--
Pozdrawiam
T.K.
Jeśli przez opory rozumiesz klinowanie się likliny w likszparze lub pełzaczy
na szynie, to właśnie o to chodzi. A w rolerze się nie klinuje.
>> 2. Kiedy żagiel najbardziej się niszczy?
>
> Jak to kiedy? Kiedy się go składa na betonie! :)
No to też :)
Ale chodziło mi o czas. Zwijanie trwa wielokrotnie dłużej od klasycznego
zrzucania. A lata wściekle przy tym cały takielunek, a nie tylko żagiel.
A na baksztagu nic nie lata i wiatr mniejszy. Tylko przy silnym wietrze
trzeba czasem w połowie zmienić załoganta przy kabestanie :)
BTW właśnie wróciłem z jachtu, na którym z w.w. powodu bardzo trudno było postawić (rozwinąć) grota, bo co chwila się klinował w
likszparze.
A sama likszpara wyglądała na wielokrotnie naprawianą poprzez wstawianie jakichś okrągłych profili na krawędź.
JaC
-----
Jak nie jak się klinuje? Chyba wszystko zależy od rolera, może i są
takie, w których się nie klinuje. No i pytanie jak się zwija.
A poza tym chodzi też o to, że sam żagiel oparty na takielunku stawia
opór. Pewnie przy zwijaniu mniejszy niż przy manewrach bez rolera ale
jednak.
>>> 2. Kiedy żagiel najbardziej się niszczy?
>>
>> Jak to kiedy? Kiedy się go składa na betonie! :)
>
> No to też :)
> Ale chodziło mi o czas. Zwijanie trwa wielokrotnie dłużej od klasycznego
> zrzucania. A lata wściekle przy tym cały takielunek, a nie tylko żagiel.
>
> A na baksztagu nic nie lata i wiatr mniejszy. Tylko przy silnym wietrze
> trzeba czasem w połowie zmienić załoganta przy kabestanie :)
Sam wskazujesz kolejną wadę rolera. :) Ale tak w ogóle to zwijanie w
bajdewindzie może się odbyć bez łopotania też...
--
Pozdrawiam
T.K.
> Zeglarstwo to nie sport dla pensjonarek - i nikt nie twierdzi ze bedzie
> bazpiecznie.
Bo to zajęcie dla emerytów i w dodatku bezpieczne zajęcie.
Na kilku łódkach miałem system refowania poprzez nawijanie wokół bomu.
Jedyna niedogodność to konieczność kręcenia korbą - mnóstwo siła za dużo.
Hasip
andrzej/gdy
> Nieprawda. Tak ludzie robią, bo nauczono ich, że zawsze pod wiatr. I
> dlatego te groty potem tak chu*** wyglądają i pracują. Grota rolowanego
> do masztu zwija się ZAWSZE na baksztagu. Przy 8-9B też!
>
Możesz po trochę napisać więcej o tym? Aha o sposobach rolowania foka na
tych jachtach też możesz wspomnieć :)
Zakrzu
p.s.
Dzięki z góry :)
Stawianie i zrzucanie żagli przymasztowych (bo żagle przednie można było
zawsze na każdym kursie - czego niektórzy niedouczeni nie pamiętają)) w
łopocie wynikało z tego, że przy żaglu pracującym/łopoczącym w bok od osi
jachtu, pełzacze lub liklina się klinują i albo trzeba użyć bardzo dużej
siły, albo (częściej) nie da się żagla postawić/zrzucić bez jego rozdarcia.
W łopocie natomiast, taki żagiel stawia się i zrzaca błyskawicznie, więc te
kilka/kilkanaście sekund łopotu nie ma znaczenia.
Zwijanie (rozwijanie też, ale w znacznie mniejszym stopniu) przymasztowego
żagla rolowanego trwa dość długo (czasem nawet do 3 minut). W tym czasie
łopoczący żagiel bardzo się niszczy, a ponadto powoduje znaczne obciążenia
dynamiczne całego takielunku, które to obciążenia w znaczący sposób obniżają
żywotność takielunku, szczególnie olinowania z lin strunowych.
Jeśli w celu zwinięcia żagla przejdziemy do kursu z wiatrem, to:
po pierwsze: mamy słabszy wiatr pozorny, więc mniejsze siły,
po drugie: żagiel nie łopocze, więc nie niszczy siebie i nie obciąża
dynamicznie takielunku,
po trzecie: pracując jest równomiernie naprężony, więc równo i ciasno układa
się na rolerze,
po czwarte: tolerancja kusru jest znacznie większa - jeśli sternik podczas
manewru zmieni kurs o 20 stopni, to nic się nie stanie - w bajdewindzie
grozi to niekontrolowanym sztagiem i wynikającymi z tego dodatkowymi
atrakcjami.
Żagle przednie podobnie... Wyobraź sobie zwijanie przez ok. 3-4 minuty
rolowanej genui na Lady B (110 m2).
> Żagle przednie podobnie... Wyobraź sobie zwijanie przez ok. 3-4 minuty
> rolowanej genui na Lady B (110 m2).
>
Hmm, muszę spróbować z grotem tak zrobić. Wydawało mi się, że pracujący
żagiel będzie strasznie ciężko zwinąć. Ale teraz jak pomyślę sobie to
faktycznie w bajdewindzie i tak zwijałem niełopoczący a drugi załogant
trzymał przez kabestan fał do wyciągania żagla i starał się trzymać
żagiel napięty. Powodowało to swoiste przeciąganie liny między osobą
zwijającą żagiel, a tym który go luzował. Faktycznie w baksztagu ta
druga osoba jest zbędna :) Spróbuje! Natomiast mam zawsze problemy z
fokiem, z jednej strony najlepiej by było zwinąć pracującego, czyli
jeden trzyma za wybrany szot a drugi fałem roluje, ale za każdym razem
idzie to bardzo ciężko, zdecydowanie szybciej jest mi na chwile dać luz
na foku i dwoma szybkimi ruchami nawinąć go na roler.
Zakrzu
Trochę przytrzymywać i tak trzeba, ale u mnie zwykle wystarcza jedna lub
dwie pętle szkentli na kabestanie
Druga osoba za to zwykle wybiera grota do osi jachtu, żeby mniej tarł o
salingi.
> Spróbuje! Natomiast mam zawsze problemy z fokiem, z jednej strony
> najlepiej by było zwinąć pracującego, czyli jeden trzyma za wybrany
> szot a drugi fałem roluje, ale za każdym razem idzie to bardzo
> ciężko, zdecydowanie szybciej jest mi na chwile dać luz na foku i
> dwoma szybkimi ruchami nawinąć go na roler.
U mnie trwa to dość długo, więc też zwijam w baksztagu. Luzuję przy tym
genuę tak, aby pracowała jak najmniej, ale żeby nie łopotała.
Zakrzu
Pomijam juz, ze na baksztagu to zwijasz z reki "z krzyża" w kilka sekund i nie wiem czemu akurat Zientarze zajmuje to 3 minuty.
Zwijaj genuę jak Neptun przykazał, ciasno na wybranym szocie, to będzie cienka parówka.
JaC
-----
Tak wygląda "gruby serdel":
http://strony.aster.pl/zientara/pages/sat/041009sat.htm
http://strony.aster.pl/zientara/pages/sat/060404san.htm
http://strony.aster.pl/zientara/pages/sat/070732san.htm
> Pomijam juz, ze na baksztagu to zwijasz z reki "z krzyża" w kilka
> sekund i nie wiem czemu akurat Zientarze zajmuje to 3 minuty.
56 m2 i bęben rolera pod pokładem (więcej bloków - większe tarcie) - nawet
na baksztagu roluje się kabestanem.
-----
> 56 m2 i bęben rolera pod pokładem - nawet na baksztagu roluje się kabestanem.
Z.
666 pisze:
Jak rolujesz z kabestanem nieuwaznie i masz pecha to możesz łatwo wyrwac linę z bębna przy pewnym zbiegu okoliczności - powineneś
dobrze znać jacht i sprawdzić na poczatku, jak się lina nawija i rozwija z bębna, bo wybierając korbą na kabestanie "nie czuć"
niestety, a już szczególnie jesli postawisz załoganta.
Po prostu przy ciasnym zwijaniu liczba obrotów bębna, a więc zwojów liny na nim jest inna, niż przy zwijaniu luźnym - i jednoczesnie
zdarza się, że po ciasnym zwijaniu... bębna nie starcza na linę, co kusi do odwinięcia o jeden/dwa zwoje.
Reasumując: najlepiej za każdym razem zwijać tak samo (czyli wg mnie ciasno).
Jasne, że zwijając na wybranym szocie zwiniesz ciasniej, niż na szocie luźnym - powodów do zwijania genuy w łopocie nie bardzo widzę
poza awaryjnym, i żagla szkoda, i szoty częstokroć lubią się o coś zaczepić, i jednak luźno się zwija.
JaC
-----
Z rysunkow i zdjec ktore udalo mi sie zdobyc wynika, ze ref hiszpanski
to zawiazanie gory sztaksla (?) na supel, bylo tez zdjecie jachtu
z grotem ze zwiazanymi refbantami.
Czy ktos moglby wyjasnic osssochooozzziii? I czy jakis 'ref hiszpanski'
jest mozliwy do zawiazania na grocie?
Pzdr
--
Tadeusz W. 'Szczepan' Kopec'
> Czy ktos moglby wyjasnic osssochooozzziii? I czy jakis 'ref hiszpanski'
> jest mozliwy do zawiazania na grocie?
Gdy grot utkwił mi w drzazgach górnej części likszpary i wiatr tężał
wyluzowałem szota grota po czym obwiązałem grota liną (przez bom), tak
że powierzchnia zmniejszyła się o mniej więcej połowę. Dzięki temu
mogłem w miarę spokojnie uciekać od sztormu którego gwałtowne uderzenie
było przyczyną awarii potrzaskania likszpary. Ładnie to nie wyglądało
ale było skuteczne. Grota ściągnąłem dopiero po dopłynięciu do spokojnej
przystani i kilku godzinach ciężkiej pracy na drabinie.
Później zauważyłem że mogłem całkiem wyluzować szota grota i podnieść
bom do góry (do masztu) aby w ten sposób zmniejszyć powierzchnię grota.
--
Stockholm, http://sychut.com
Hej
JR
--
http://galeria.makiela.pl/album235/wigilia_bkd_22?full=1
Dziekuje za wyjasnienia, jednak piszesz, ze grota zwiazales _lina_,
podczas gdy wczesniej byla mowa o wiazaniu samego _zagla_ w wezel.
Pozdrawiam
Wiesz, nazwa jest stara, na pewno dotyczy czworokatnych zagli.
U zarania definicja okresla radykalne zmniejszenie powierzchni
bez wzgledu na przyszly stan zagla /spodziewane pogorszenie.
IMHO nie trzeba nic wiazac, wystarczy z czworokatnego
zrobic bermudzki, poluzowac jedna line i masz 50 % pow.
Tak przy gaflowym, lacinskim i rejowym.
Takie angielskie okreslenie na hiszpanskie partolenie.
Niesluszne :)
Pozdr, Konrad