Czy ma ktoś jakieś doświadczenia w pływaniu w ciężkich warunkach (> 8B) z
rolowanym fokiem ? Chodzi mi o wytrzymałość "ustrojstwa" (rozwinie się sam
czy nie), możliwość podarcia żagla (bo cienki materiał) itp.
A może są jakieś patenty pozwalające na łatwą (w warunkach bojowych) wymianę
foka na rolerze ?
Artur Krystosik
pozdr.
sainz
W basenie stalo Micro. Wialo 10 i malalo (przy 8-ce wystartowalismy). Fok
sie rozrolfoczyl. Micro malo na keje nie wyskoczylo, a masztem zamiatalo
na wysokosci poltora metra tak, ze ludzie bali sie podejsc... od tego
czasu nie mam zaufania do takich wynalazkow...)
--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
**************************** Support Open Source: http://www.opensourcepl.org *
--
Jacek Kropidłowski
Czarter Morsów RT na WJM
www.jacht-czarter.pl/morsy
604 634 528
> Czy ma ktoś jakieś doświadczenia w pływaniu w ciężkich warunkach (> 8B) z
> rolowanym fokiem ? Chodzi mi o wytrzymałość "ustrojstwa" (rozwinie się sam
> czy nie), możliwość podarcia żagla (bo cienki materiał) itp.
Owszem, ja mam troszeczkę takiego doświadczenia. Domniemuję iż pytasz o
jachty morskie i foka rolowanego na sztywnym sztagu.
Jeżeli to jakiś porządny roler i żagiel jest porządnie zwinięty, to
praktycznie nie ma szans na to aby się sam rozwinął, nawet przy bardzo
silnym wietrze. Liki dolny i wolny rolowanych żagli są zawsze wzmacniane i
nie zachodzi możliwość potargania lików zwiniętego żagla.
Inna jest natomiast sytuacja jeżeli chodzi o używanie rolowanego sztaksla w
ciężkich warunkach.
1. Teoretycznie sztywny sztag daje Ci możliwość "zarefowania" foka. Jednak
teoretycznie, bo częściowo tylko rozwinięty żagiel bardzo brzydko się
zazwyczaj układa i źle pracuje. Tak przynajmniej to wyglądało na łajbach na
których ja pływałem.
2. Zrolowanie foka przy bardzo silnym wietrze, okazuje się (przy dużej
powierzchni żagla oczywiście) bardzo trudną operacją. Należy to zrobić albo
zawczasu, albo odpaść do tego manewru do fordewindu. Szarpanie się z fokiem
przy kursach ostrych jest bez sensu.
3. W "warunkach bojowych" ciężko jest wymienić żagiel na mniejszy. W
niektórych przypadkach może się to okazać nawet niemożliwe, albo skończyć
się uszkodzeniem żagla. Najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie 1-2 sztaksli
zapinanych na raksy do drugiego sztagu. Drugi sztag nie musi być cały czas
dopięty do pokładu. Może on być puszczony wzdłuż masztu, zabezpieczony przy
pokładzie, dopinany tylko wtedy gdy zajdzie potrzeba postawienia żagli
sztormowych.
pozdrawiam
Łukasz Szot
0502-583-152
www.foto-szot.sail-ho.pl
a nie jest to tak ze wlasnie przy pelnych wiatrach rolfok gorzej sie zwija.
to znaczy niezbyt dociskowo :) co sprzyja wlasnie rozwinieciu i rozerwaniu?
od razu mowie ze nie wiem na pewno tylko tak mi sie wydaje z wlasnego
doswiadczenia z rolfokiem, ktorego nie lubie.
ja do zwiniecia zawze stawalem w linii.
pozdr.
sainz
> a nie jest to tak ze wlasnie przy pelnych wiatrach rolfok gorzej sie
zwija.
> to znaczy niezbyt dociskowo :) co sprzyja wlasnie rozwinieciu i
rozerwaniu?
Standardowo zwijam oczywiście w łopocie, stając do linii wiatru, ale tutaj
pytanie dotyczyło bardzo silnych wiatrów. Generalnie, przy silnych wiatrach,
przy jakimkolwiek kursie względem wiatru, jak już zwiniesz żagiel, to będzie
on zwinięty bardzo ciasno. Po prostu działają wówczas bardzo duże siły
"kontrujące" zwijanie żagla.
Uwaga praktyczna: montując rolera nie należy żałować linki służącej do
zwijania, gdyż właśnie przy bardzo silnych wiatrach, gdy trzeba pociągnąć ją
z siłą o wiele większą niż standardowo, okazuje się, że odwiniemy jej z
bębna sporo więcej. Widziałem raz sytuacje, gdy jak się trochę rozdmuchało,
zwinięcie foka do końca okazało się niemożliwe właśnie dlatego, że zabrakło
linki. Przy normalnym wietrze oczywiście jej wystarczało.
A czemu w fordewindzie? Po prostu żagiel się nie szarpie. Luzujesz foka tak
bardzo jak to tylko możliwe (ale oczywiście nie do łopotu) i zwijasz. Z
moich doświadczeń wynika, że jest wówczas o wiele łatwiej zwinąć żagiel.
Ponadto zwijanie w linii wiatru trwa zazwyczaj dłużej, czasem zbyt długo i
łatwo sobie wyobrazić co może się wówczas stać z żaglem, cały czas
niemiłosiernie targanym przez wiatr.
Tutaj dochodzi kolejna kwestia. Zwijanie pod wiatr, jeżeli w ogóle okazuje
się wykonalne, przy mniej sprawnej załodze potrafi się czasami przeciągnąć
nawet do kilku minut. Jeżeli nie jedziesz wówczas na silniku to tracisz
zdolność manewrową i fale zaczynają wyrabiać z jachtem co chcą.
Zwijając w fordewindzie odpada Ci presja czasu bo:
1. Cały czas zachowujesz zdolność manewrową.
2. Praktycznie nie zachodzi ryzyko podarcia żagla.... nie trzepie się na
wietrze.
Po prostu uważam, że przy zwijaniu w fordewindzie manewr jest
bezpieczniejszy i spokojniejszy, a chyba o to przede wszystkim chodzi.
pozdrawiam serdecznie
Łukasz Szot
0502-583-152
www.foto-szot.sail-ho.pl
pozdr.
sainz
> Roler bez sztywnego sztagu, nie ma najmniejszego sensu.
> Jeśli masz sztywny sztag, możesz zwinac w kazdych warunkach.
........
Witajcie:)
ad1. bzdura
ad2. w kazdych???? nie bylbym taki pewny.
Waldek.
> > Jeśli masz sztywny sztag, możesz zwinac w kazdych warunkach.
>
> Witajcie:)
>
> ad1. bzdura
> ad2. w kazdych???? nie bylbym taki pewny.
>
> Waldek.
ad1. mialem kiedys zamontowany roler bez sztywnego sztagu, jak zawiało ok.6
szybko go zdemontowałem, lezy gdzies w garazu. Oj, duzo widzialem podartych
fokow, zwinietych tylko na forsztagu, ale jeszcze nie mialem okazji zobaczyc
tego gdy byl zamontowany sztywny sztag. ( nie produkuje, ani nie sprzedaje
sztywnych sztagow ) :-)
Tak wiec nadal uwazam, ze to bzdura, chyba, ze sie plywa po stawie, a fok ma
max.5m2.
Inna rzecz, że większość jachtów w baksztagu idzie bardziej stabilnie
(kierunkowo i przechyłowo) -stąd moja dygresja, że prace pokładowe
bezpieczniej robić w stabilnych: przechyle i sterowności, niż niestabilnej
"równej stępce" i szukaniu przez jacht pretekstów do ostrzenia w obu
kierunkach przy ograniczonej efektywności steru.
PZDR-Rudek
Nie mialem zadnych trudnosci ze zwijaniem foka czy genuy do porzadnej
siodemki wlacznie, co prawda byly to zagle o znacznie mniejszej powierzchni.
Wyginanie sie sztywnego sztagu na jachcie ktory prowadzilem wielokrotnie
bylo prawie nie zauwazalne, byc moze ze wzgledu na wysoki stopien napiecia
olinowania stalego.
Pozdrawiam Jarek
Pozdrowienia
Krzysiek Bienkowski
Witaj!
Na poprzedniej lodce mialem roler zasztagowy (fok stawiany na wlasnym
liku) przez 10 lat. Przez ten czas nigdy mi nie potargalo foka a
plywalem dosyc duzo i w roznych warunkach tyle ze wiedzialem co mam i do
czego sluzy. Sztywny sztag jak i miekki maja swoje zalety i wady
wszystko zalezy od oczekiwan i priorytetow, a glownie od rodzaju
(wielkosci )lodki i akwenow po jakich plywasz. To co na lodce
srodladowej jest dobre, fajne ,bezpieczne i dobrze dziala na lodce
morskiej moze byc niebezpieczne i odwrotnie.
Waldek.
>/CIACH/
> To co na lodce
> srodladowej jest dobre, fajne ,bezpieczne i dobrze dziala,
> na lodce morskiej moze byc niebezpieczne i odwrotnie.
>
No offence; ale z tym Twoim "i odwrotnie" to się nijak
zgodzić nie mogę........... .
--
Jaromir Rowiński
jar...@chelmnet.pl
> No offence; ale z tym Twoim "i odwrotnie" to się nijak
> zgodzić nie mogę........... .
zasadniczo masz rację, ale mam z głowy przykład - miecz uchylny vs kil -
pływanie np po Śniardwach.... ;->>>>
--
Pozdrawiam
Krzysztof "Meping" Chajęcki mep...@sail-ho.pl
http://sklep.sail-ho.pl - internetowy sklep żeglarski
http://www.sail-ho.pl - informacyjny portal żeglarski
GSM 604 183-614 ICQ 124393649
Doloze jeszcze sztywny sztag (na malej <6m lodce). ew. rolery grota.
Reling tez na malej lodce.
Waldek
Waldemar Frankiewicz wrote:
Reling to IMO na srodladziu wogole nie potrzebny - chyba ze plywa sie z
dziecmi. Wloczylem sie "Orka" (7.5 m, 24m^2) po Mazurach pare lat bez relingu
i bylo dobrze, nawet w ciezkich warunkachnie bylo problemow. Zamaist relingu
miala liswe metalowa, wystajaca jakies 2 cm ponad poklad, blokowaly sie na
niej nogi i przy odrobinie uwagi nie dalo sie wyladowac za burta. Kosza
dziobowego ani rufowego tez nie miala i bylo dobrze. Zadne roboty pokadowe tak
do szostki nie stanowily problemu.
Michal