Wada lakierow jest koniecznosc szlifowania kazdej warstwy przed
nalozeniem nastepnej. Aby uzyskac lsniaca powierzchnie trzeba poswiecic
wiele czasu na nalozenia wielu warstw lakieru.
Nigdy nie potrafilem sobie poradzic z pylem mimo rozwijania zaplecza i
technik szmatowo-odkurzaczowych. Uznalem ze lakierowanie odbiera mi
sporo przyjemnosci z uzywania drewnianej lodki wlasnie z powodu
koniecznosci sprzatania efektow szlifowania.
W ostatnich kilku latach uzywania Epifanes efekt byl coraz gorszy. Cos
sie psulo w jakosci mojej pracy. Kiedys nie robilem zaciekow, a teraz
robie. Kiedys powierzchnie pokryte Epifanes lsnily przez wiele sezonow i
wymagaly tylko nieznacznych poprawek, gdy teraz lakier sie luszczy i
odpada. Powstaja bable ktorych kiedys nie bylo. Przy tym wszystkim cena
Epifanes wzrasta kazdego roku o ~10%, co nie ma zwiazku z niczym oprocz
drazenia mojej kieszeni.
Powinienem poszukac "winnego" w swojej niechceci do szlifowania albo
braku dbalosci w pracy - zamiast podejrzewac przyczyn takiego stany
rzeczy w obnizeniu sie jakosci lakieru Epifanes. Latwiej jednak zwalic
wine na zewnetrzne przyczyny niz szukac skazy we wlasnej
niedoskonalosci. Uznalem przeto ze nalezy zastapic Epifanes innym lakierem.
Od wielu lat slyszalem legendy o nie tyle bezbarwnym lakierze, a
technologii wymagajacej nalozenia dziesiatek warstw kilku specyfikow.
ciag dalszy moze nastapic?
--
New_Jerry, Stockholm
http://sychut.com/jerzy
Niejaki Richard Hare z ClassicBoat zrobil testy 12 lakierów na drewno. Test
polegal na wystawieniu na 2,5 letnia próbe morskiej wody i slonca 12
kawalków deseczek.
Epifanes wypada tak sobie - nienajgorzej ale i nie najlepiej (moze za malo
warstw polozyl)
Na razie najlepiej trzymaja sie:
Sikkens Novatech ext Woodstain (sovent based)
i Coelan (Flexible Polyurethane)
test jest w lutowym numerze ClassicBoats.
a niech tam, zeskanowalem 2 strony, sa tu:
http://www.pawlicki.com.pl/pimpus/testlakieru20002.jpg
http://www.pawlicki.com.pl/pimpus/testlakieru20001.jpg
test trwa :-)
ciag dalszy moze nastapic.
pawel pawlicki
Jasne ze moze - a nawet powinien...
Dawaj Jureczku co wiesz na pewno sie przyda..
--
Pozdrawiam serdecznie
Adam Kloskowski
tel.kom. +48 512 131 656
e-sklep www.hobbystyl.pl
sztormiaki, koszulki, prezenty i rózne "przydasie"
> W ostatnich kilku latach uzywania Epifanes efekt byl coraz gorszy. Cos sie
> psulo w jakosci mojej pracy. Kiedys nie robilem zaciekow, a teraz robie.
> Kiedys powierzchnie pokryte Epifanes lsnily przez wiele sezonow i wymagaly
> tylko nieznacznych poprawek, gdy teraz lakier sie luszczy i odpada.
> Powstaja bable ktorych kiedys nie bylo. Przy tym wszystkim cena Epifanes
> wzrasta kazdego roku o ~10%, co nie ma zwiazku z niczym oprocz drazenia
> mojej kieszeni.
Witam.
Poniewaz CMS jest przedstawicielem w Polsce firmy W.Heeren & Zoon BV, która
produkuje Epifanesa to byloby nieladnie co najmniej jakbym Jurkowi nie
odpisal. Co do ceny. Kazdego roku dostajemy (jak kazdy dystrybutor) "retail
price list" na dany rok. Aktualna cena z listy 18,9 EUR netto za litr. Trzy
lata temu bylo 15,9 EUR. Zatem w ciagu tego czasu cena wzrosla o ca. 18%
czyli ok. 6% rocznie. Slowem jestes bliski prawdy piszac o 10% wzrostu ceny.
Sa to ceny netto. Gdybysmy trzymali sie price listy to lakier w Polsce
powinien kosztowac 18,9 EUR x 4,- zl + 22% VAT czyli ok 92,- zl za litr
brutto (i pewnie mniej wiecej tyle kosztuje w Szwecji). Poniewaz staramy
sie, aby ceny Epifanesów w Polsce byly nizsze litr lakieru brutto kosztuje
74,- zl. Dla porównania Classic Varnish Hempla kosztuje 70,- zl, ale za 0,75
litra (Bakista), a Schooner Internationala 82,- zl za 0,75 litr (takze
Bakista). Podsumowujac Epifanes jest najtanszym markowym lakierem w Polsce,
ale jest to Polska specyfika.
Co do jakosci. Wszyscy dystrybutorzy miagwia na te podwyzki. Producent
wyjasnia nam, ze tradycyjne surowce uzywane do produkcji tego typu lakierów
(olej tungowy, naturalna terpentyna, itd.) sa coraz drozsze, a oni chca
robic lakier dokladnie taki jak w recepturze. Epifanes jest najdluzej
produkowanym lakierem jachtowym (od 75 lat). Kpt. Heeren zaczal produkowac
farby w roku 1902. W tego typu dzialalnosci najwazniejsza jest sprawdzona
technologia oraz marka (brand), która za nia stoi. Nie sadze zeby postawiono
te wartosci na szali. Tu kompromisów nie ma i jak ma cena rosnac to bedzie
byle jakosc produktu byla utrzymana. Epifanes poza Clear Varnishem robi
jeszcze 8 innych lakierów bezbarwnych i jakby chcial zrobic cos innego do
pewnie zrobilby 9, a nie zepsul swój najstarszy produkt.
To co opisujesz to sa rzeczy straszliwe: luszczenie sie lakieru, odpadanie,
bable, utrata polysku, zacieki. Najtanszy parkietol tak sie nie zachowuje.
Epifanes czy jakikolwiek inny z tej pólki nie ma prawa. Musi w tym kryc sie
jakis zonk. Moze podeslij fotki na priva. Przekaze producentowi niech sie
wypowie. Osobiscie nie dopuszczam takiej mozliwosci.
Co do pracochlonnosci. Wlasnie wczoraj skonczylem matowic lapka burty mojego
jachtu w celu pokrycia go nieslawnym Epifanesem :). Staram sie traktowac
prace przy lódce jako taka sama czesc zeglarstwa jak plywanie, ale moze ja
truskawki cukrem posypuje ... :).
Pozdrawiam,
Pawel Ryzewski
P.S. Epifanes Clear Varnish mozna kupic tu: www.cms.sklep.pl
> W ostatnich kilku latach uzywania Epifanes efekt byl coraz gorszy. Cos
> sie psulo w jakosci mojej pracy. Kiedys nie robilem zaciekow, a teraz
> robie. Kiedys powierzchnie pokryte Epifanes lsnily przez wiele sezonow i
> wymagaly tylko nieznacznych poprawek, gdy teraz lakier sie luszczy i
> odpada. Powstaja bable ktorych kiedys nie bylo.
A to w ogole zastanawiajace, ze ewolucja lakierow w dziwnym idzie
kierunku.
Troche (a nawet zupelnie) OT, ale...
Pare lat temu pomalowalismy stol starym polmatowym Sadolinem,
a szafe i krzesla matowym Hydroparkietem. Ten ostatni nadaje sie
(jak sama nazwa wskazuje ;-)) w sam raz do malowania szafy, za to
nie przyzolcal drewna (brzozowego!) i nie swiecil sie jak, hm...
wojskowe buty.
Natomiast Sadolin byl nie do zdarcia. Mozna bylo czyscic stol
domestosem, stawiac na nim gorace szklanki, nic go nie ruszalo.
A tez sie nie swiecil.
Po latach w koncu lakier sie starl. I katastrofa! Hydroparkiet
jak byl wszawy tak jest, za to zolty i blyszczy. W koncu znalezlismy
jakic nie-zolty i matowy lakier Bondexa, ale jego trwalosc jest
zalosna.
Natomiast na blat stolu... Obecny Sadolin nie wytrzymuje kontaktu
z ciepla szklanka, ze o domestosie nie wspomne. Polecili nam
jachtowa, pol-blyszczaca Tikkurille. Niestety, nie dala sie
nalozyc rowna warstwa. Serio, niejedna powierzchnie juz malowalem,
_nigdy_ nie zostawaly takie smugi jak po tym. Porazka.
Potem w Jasskorze wcisneli nam inny lakier, podobno dobry.
No, jaki-taki: powierzchnia dosc gladka, ale nie idealna, blyszczy
umiarkowanie, ale bardziej niz bysmy chcieli, szklanki... no,
na razie nie mielismy odwagi stawiac.
W swietle tych doswiadczen jestem sklonny uwierzyc takze w degeneracje
Epifanesa, niestety. Chociaz, u licha, wydawaloby sie, ze
takie produkty powinny byc coraz _lepsze_!
BTW, czym zagruntowac drewniany blat w kuchni? Tak zeby wsiaklo
na 2-3mm i nawet po uszkodzeniu (nieuniknionym) lakieru nie dopuscilo
do drewna wszelakich plynow, jakie moglyby sie tam znalezc?
pozdrowienia
krzys
--
_^..^_)_
\ /
\____/
> A to w ogole zastanawiajace, ze ewolucja lakierow w dziwnym idzie
> kierunku.
Ta ewolucja idzie w złym kierunku, ale wszystko przez ekologię, to nie
tylko lakiery do drewna pogarszają się, wszystkie farby mają coraz mniej
szkodliwych substancji a zdaje się, że to one dawały w farbach/lakierach
"to coś", na pewno brak ołowiu pogarsza sytuację. Jest więc lepiej ale
gorzej ;)
> Natomiast na blat stolu... Obecny Sadolin nie wytrzymuje kontaktu
> z ciepla szklanka, ze o domestosie nie wspomne. Polecili nam
> jachtowa, pol-blyszczaca Tikkurille. Niestety, nie dala sie
> nalozyc rowna warstwa. Serio, niejedna powierzchnie juz malowalem,
> _nigdy_ nie zostawaly takie smugi jak po tym. Porazka.
Hmmm, Myszku... tej jachtowej Tikurilli używałem na hektarach drewna i
wiesz co, nigdy wcześniej nie spotkałem lakieru, który lepiej by się
nadawał pod pędzel :) Może po prostu za mało pracy wkładasz w malowanie?
Wnętrze mojej łódki będzie właśnie tym malowane, bo bardzo lubię ten
lakier, super mi się nim maluje, ale faktem jest, że na nim właśnie
poznawałem tajniki malowania pędzlem ;)
Jeśli ktoś kto u mnie był i pamięta stojak pod paproć stojący pod oknem
to właśnie to jest Tikurillą półmatem malowane, żeby nie było...
pędzlem. Laik będzie się kłócił, że to pistoletem było robione, nic z
tych rzeczy :)
Pozdrawiam.
PS. Cypisowa podstawka pod "Kapitana z jajem" to też ten sam lakier
tylko trochę w pośpiechu robione i tylko dwie warstwy :/
--
Sławomir Frąc- Braniewo LRU #271189 *Polska Grupa Freesco*
http://foto.sztrandek.int.pl jid:panta_rei(at)jabber.org
Wasz Windows tego nie potrafi...:P
********** Sygnaturka na licencji GNU GPL wersja 2 *************
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
*****************************************************************
Usenet to usenet - albo umiesz się zachować albo nie.
*****************************************************************
paweł pawlicki
Jerzy Sychut wrote:
> Od wielu lat slyszalem legendy o nie tyle bezbarwnym lakierze, a
> technologii wymagajacej nalozenia dziesiatek warstw kilku specyfikow.
>
> ciag dalszy moze nastapic?
Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest naiwne, ale... rozumiem, że
Epifanes jest lakierem poliuretanowym, jednoskładnikowym. Czy stosuje
się do konserwacji drewna jachtowego lakiery chemoutwardzalne, takie jak
- na przykład - nieśmiertelny Chemosil (tzn. Chemosil nie jest już
dostępny na rynku - ale inne tego typu)?
Wiadomo, że są to lakiery kłopotliwe w użyciu (konieczność gruntowania i
długotrwały okres karencji, bardzo szkodliwe dla zdrowia) i że lakier
chemoutwardzalny raz położony zostaje "na amen" - poprawki trzeba
dokonywać innym lakierem, np. wodnorozcieńczalnym albo wieloskładnikowym
poliuretanowym. Wydaje mi się jednak, że są to lakiery o naprawdę
dobrych właściwościach eksploatacyjnych, całkowicie odporne na wilgoć
itp. - czyli teoretycznie powinny dobrze sprawować się na jachcie.
Z poważaniem
Paweł Gładki
> Co do pracochlonnosci.
Nie twierdze ze Epifanes to zly lakier lecz zaczalem ten watek bowiem
pragne podzielic sie doswiadczeniem o innym specyfiku ktory bardziej
odpowiada mojej gnusnej naturze (bedzie o tym w cd.). Oczywiscie jest to
calkowicie subiektywna ocena, nie poparta zadnymi badaniam poza
niekompetentymi obserwacjami dyletanta.
Z powodu podeszlego wieku oraz niecheci do pracy fizycznej, jak tez
uporu posiadania prawdziwej lodki (znaczy z drewna), musze dopasowac
odpowiednie technologie do mych wiotczejacych miesni oraz krzyza ktory
coraz trudniej zginac. Dlatego mimo wielokrotnego uznania wyzszosci
Epifanes nad wiekszoscia innych lakierow zdecydowalem sie z nim rozstac.
To wcale nie znaczy ze nadal nie bede go rekomendowal i nawet uzywal:
maszt i bom mam pokryte Epifanes i nie zamierzam zmieniac bowiem akurat
w tych miescach swietnie sie trzyma.
Dobra jakosc sporo kosztuje i tak wybor Colean albo Epifanes do
polakierowanie pokladu to przede wszystkim decyzja wynikajaca ze stanu
portfela (nie mam zony wiec stac mnie na utzymanie lodki :) Coelan jest
zdecydowanie drogi. Epifanes tanszy ale znajda sie zwolennicy innych
jeszcze tanszych rozwiazan i nie zamierzam z nimi konkurowac w wydatkach
lecz w nakladach pracy oraz jej jakosci.
Moim celem jest dopracowanie takich metod konserwacji drewnianej lodki
aby nie wymagala wiekszego wysilku niz lodka z laminatu. Koszty
poczatkowe moga byc znaczne lecz rozlozone na lata eksploatacji powinny
byc konkurencyjne dla innych technologii. Do zyskow nalezy rowniez
doliczyc znaczna oszczednosc czasu.
Wydaje sie ze juz jestem blisko. Gdybym teraz nie robil kompletnej
renowacji burt zapewne do przygotowania lodki do wodowania wystarczylby
mi jeden weekend. Wiekszosc pracy byloby sprzataniem po jesiennej
inwazji myszy, ktorych wytrulem 6 sztuk, jak sie kilka dni temu okazalo.
Sadysta!
Richard Hare nie zauwazyl istnienia specyfiku ktory jest niewatpliwie
najstarszy wsrod substancji do konserwowania drewnianych lodek (powstal
w 1848 roku). Wiecej o tym bedzie w cd.
> Sikkens Novatech ext Woodstain (sovent based)
> i Coelan (Flexible Polyurethane)
Kolega uzywa Sikkens. W niedziele sprawdze wyglad lakieru. Ostatnio gdy
sie widzielismy wspominal o potrzebie szlifowania i lakierowania. Lodke
trzyma na jeziorze i zegluje niezbyt duzo wiec lakierowi szkodzi tylko
slonce.
Coelan (*) uzywam do lakierowania pokladu i nie znajduje slow uznania
dla tego specyfiku. Popelnilem chyba wszystkie bledy wymienione przez
producenta i mimo to poklad byl idealnie szczelny. Przed tym sezonem nie
widze nic do zrobienia na pokladzie poza naprawa kilku rys po upadku
ciezkich przedmiotow. W rysy kapne odrobine swiezego Coelanu.
W zeszlym tygodniu pokrylem Coelanem rowniez salingi (jesion), bomy
(daglezja) i bosak (dab). Epifanes zawsze z nich odpadal platami mimo
zaklec i modlitw oraz ogromnego trudu wielokrotnego szlifowania wraz z
odpylaniem. Teraz brutalnie zeskrobalem resztki lakieru i wyszlifowalem
grubym papierem sciernym. Po nalozeniu 4 grubych warstw Coelanu
powierzchnie drzewcow staly sie gladkie i mile w dotyku jak pupcia
niemowlecia.
Nowoscia bylo zastosowane narzedzie. Nakladanie Coelanu wymaga bardzo
dobrej jakosci pedzla (albo walka), ktory po kazdorazowej pracy nadaje
sie do wyrzucenia bowiem sztywnieje nawet po dokladnym wymyciu
rozpuszczalnikiem od producenta. Zamiast pedzla uzylem taniego narzedzia
z kawalka gabki (**).
Praca gabkowym "pedzlem" byla przyjemniejsza niz pedzlem. Mimo obaw jak
i wczesniejszych zlych doswiadczen "pedzel" sie nie rozlazl na kawalki.
Sprzedawca zaleca uzywanie tego narzedzia wylacznie do farb wodnych, tak
ze przed zanurzeniem w kazdej substancji nalezy ostroznie sprawdzic czy
sie nie rozpuszcza.
(*) http://sychut.com/dockan/konserwacja.html#coelan
(**) http://www.biltema.se/products/product.asp?iSecId=732&iItemId=83316
> Od wielu lat slyszalem legendy o nie tyle bezbarwnym lakierze, a
> technologii wymagajacej nalozenia dziesiatek warstw kilku specyfikow.
Od lat probowalem "odkryc" tajemnice niezwykle pieknych powierzchni
lakieru niektorych lodek. Slyszalem rozne opowiesci w ktorych czasem
pojawiala sie nazwa Owatrol. Widywalem ow specyfik w sklepach
zeglarskich lecz ploszyla mnie instrukcja obslugi na opakowaniach, z
ktorej wynikalo iz nalezy powierzchnie drewna zagruntowac az 30.
warstwami Owatrolu D-1, a pozniej nalozyc kilkanascie warstw D-2.
Oprocz poczatkowych kosztow przerazalo mnie przede wszystkim natretne i
bledne przekonanie iz po kazdej warstwie nalezy szlifowac ...
William Flood, malarz szyldow z Cleveland (Ohio, USA) w 1848 roku
sporzadzil mieszanine olejow ktora nie wysychala i umozliwiala poprawki
gdyby cos wyszlo nie tak jak nalezy. Nazwal ow specyfik Owatrol, a
pozniej dodano nazwe uzytkowa D-1. Od poczatku byl to sukces handlowy i
powoli olej docieral do innych krajow na calym swiecie. Juz 5 pokolenia
Floodow miesza Owatrol D-1 ktory po dziegciu i oleju lnianym jest
niewatpliwie najdluzej wytwarzanym specyfikiem do zabezpieczania
drewnianych lodek.
Aktualnie produkowany asortyment rownie interesujacych produktow
znacznie rozszerzono w latach 30. Oprocz posiadaczy pieknych "kredensow"
ktorzy juz maja dosc szlifowania moga one zainteresowac posiadaczy
pokladow z tiku na przyklad. Skladniki Owatrolu sa przedmiotem
spekulacji lecz receptura jest pilnie strzezona.
Owatrol produkuje sie w Norwegii (na licencji) stad wziely sie plotki iz
jednym ze skladnikow jest olej wielorybi. Nie moze byc to prawda bowiem
stosowana jest orginalna receptura (bez "ekologicznych ulepszen"), a w
1848 roku na glebokim srodladziu USA raczej nie bylo wielorybow.
Owatrol D-1 oraz D-2 tworza ze soba system umozliwiajacy takie nasycenie
drewna olejami przez ktore nie przeniknie woda. Kazdy zwyczajny lakier
po jakims czasie peka i przepuszcza wode ktora wnika miedzy wlokna
wypelnione powietrzem. Pokost nasyca drewno bardzo plytko lecz zamyka
pory i nie usuwa powietrza. Roztwor oleju lnianego wraz z terpentyna
nasyci drewno i wypychnie nieco wiecej powietrza lecz tez dosc szybko
wysycha przez co uniemozliwia wyparcie powietrza. Owatrol D-1 nie
wysycha i dzieki temu wciaga nastepne warstwy az do calkowitego wyparcia
powietrza.
Owatrol D-1 nakladalem miekkim plaskim pedzlem o szerokosci 70 mm,
najlepszej jakosci z tych jakie moglem kupic. Codziennie nasycalem
drewno kolejnymi warstwami. Mozna nakladac jedna warstwe na druga, na
mokro, bez czekania na wyschniecie.
Drewno kadluba starej lodki (daglezja) bylo solidnie przesycone olejem
lnianym lecz po oszlifowaniu wessalo az 3 kolejne warstwy D-1. Drewno
uprzednio nasycone pokostem zapewne zareaguje tak samo i bedzie wciagac
D-1 wypierajac powietrze gdyz D-1 ma wlasciwosc rozpuszczania innych
olejow. Pozniej nakladalem po 2 warstwy kazdego dnia z polgodzinna
przerwa, az do nasycenia po 14 warstwach. Nasycone drewno ma jednolity
jedwabisty polysk i jest to znak iz mozna uzyc Owatrolu D-2 ktory nada
drewnu jednolitego glebokiego lsniacego blasku.
Nowe drewno zgodnie z sugestia producenta niewatpliwie wciagnie 30
warstw lecz nie bedzie to uciazliwa czynnosc biorac pod uwage iz mozna
nakladac wiele warstw po sobie. Ba, nawet "pieszczenie" drewna miekkim
pedzlem z ciecza o rzadkiej konsystencji moze sprawiac przyjemnosc. Przy
czym, z pod kazdego pociagniecia pedzla wylania sie coraz bardziej
zlocista powierzchnia drewna nadajaca sens oraz satysfakcje zmudnej
pracy. Nalezy brac pod uwage i metr kwadratowy drewna moze wessac 1-1,5
litra D-1.
Norweskie lodzie rybackie przebywaja w wodzie caly rok i sa wyjmowane
jedynie dla oczyszczenia kadluba. Niektore z nich sa pokryte jedwabiscie
lsniacym pieknym lakierem i okazuje sie ze stosowano tylko Owatrol D-1.
Po nasyceniu drewna dla konserwacji kladzie sie nastepna warstwe kazdego
roku. Jedyna czynnoscia jakiej nalezy dokonac jest dokladne wymycie z
brudu starej powierzchni. Znajomy ktory ma pieknie lsniaca lodke pokryta
Owatrolem, wiosna kazdego roku myje lakier i naklada kolejna warstwe
D-2, bez szlifowania. Czynnosc ta zajmuje kilka godzin i lakier nabiera
blasku jak po wielokrotnym natryskaniu.
Ciag dalszy pojawi sie na www za jakis czas i bedzie uzupelniony
zdjeciami oraz opisem innych produktow Owatrol.
pawel pawlicki
> Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest naiwne, ale... rozumiem, że
> Epifanes jest lakierem poliuretanowym, jednoskładnikowym. Czy stosuje się
> do konserwacji drewna jachtowego lakiery chemoutwardzalne, takie jak - na
> przykład - nieśmiertelny Chemosil (tzn. Chemosil nie jest już dostępny na
> rynku - ale inne tego typu)?
Nie Epifanes Clear Varnish jest lakierem olejnym na bazie oleju z drzewa
tungowego, naturalnej terpentyny, plastyfikatorów i filtrów UV. Stosuje się
lakiery chemoutwardzalne. Poliuretanowe, które utwardzają się albo przez
kontakt z H2O zawartą w powietrzu, albo tradycyjnie - czyli przez zmieszanie
bazy z utwardzaczem. Takim lakierem jest np. Epifanes Poli-urethane Clear
Gloss. Spotyka się także lakiery epoksydowe np. Epinox 12 Olivy.
Pozdrawiam,
Paweł Ryżewski
>
> Coelan (*) uzywam do lakierowania pokladu i nie znajduje slow uznania
> dla tego specyfiku. Popelnilem chyba wszystkie bledy wymienione przez
> producenta i mimo to poklad byl idealnie szczelny. Przed tym sezonem nie
> widze nic do zrobienia na pokladzie poza naprawa kilku rys po upadku
> ciezkich przedmiotow. W rysy kapne odrobine swiezego Coelanu.
Jurek
A nie slizgales sie za bardzo po takim pokladzie?
Pozdr
Irek G
> Drewno kadluba starej lodki (daglezja) bylo solidnie przesycone olejem
> lnianym lecz po oszlifowaniu wessalo az 3 kolejne warstwy D-1. Drewno
> uprzednio nasycone pokostem zapewne zareaguje tak samo i bedzie wciagac
> D-1 wypierajac powietrze gdyz D-1 ma wlasciwosc rozpuszczania innych
> olejow. Pozniej nakladalem po 2 warstwy kazdego dnia z polgodzinna
> przerwa, az do nasycenia po 14 warstwach. Nasycone drewno ma jednolity
> jedwabisty polysk i jest to znak iz mozna uzyc Owatrolu D-2 ktory nada
> drewnu jednolitego glebokiego lsniacego blasku.
Pamietam, ze rozwazales takze WEST. Jednak tradycja góra :)! Mysle, ze
dobrze wybrales, bo trudno oblaminowac epoksydem drewno przesycone olejem
lnianym. Gdyby jednak chodzilo o nowe drewno to WEST bylby (moim zdaniem)
jeszcze mniej pracochlonny w dalszej eksploatacji jachtu niz Owatrol. Dla
milosników laminowania drewna: http://www.kanu.pl/journal/mattawa.html
Na czesc podwodna rozwaz Epifanes Underwaterprimer. To jest tradycyjny
grunt - baza bitumiczna zageszczona pylkiem miedzi albo aluminium (do
wyboru). Naklada sie min. 5 warstw i calosc ma schnac dwa tygodnie. Chociaz
suche w dotyku jest juz nastepnego dnia. Ja uzywam od kilku lat i jestem
bardzo zadowolony. Farba nie peka nawet na mocno pracujacych elementach z
grubych kloców drewna jak tylnica oraz b. dobrze uszczelnia kadlub.
Pozdrawiam,
Pawel Ryzewski
> Ta ewolucja idzie w złym kierunku, ale wszystko przez ekologię,
To mozliwe. I znikad ratunku ;-/
> Hmmm, Myszku... tej jachtowej Tikurilli używałem na hektarach drewna i
> wiesz co, nigdy wcześniej nie spotkałem lakieru, który lepiej by się
> nadawał pod pędzel :) Może po prostu za mało pracy wkładasz w malowanie?
No to moze mialem pecha, jakas zle przechowywana puszka albo co...
bo tez wczesniej uzywalem i takze bardzo sobie chwalilem, nigdy
takich numerow mi nie robila (czym stanowczo zaprzeczam podejrzeniu,
jakobym zle malowal ;-))
No to mnie pocieszyles w takim razie :-)
pozdrawiam
krzys
ps. a jachtowa farba Tikkurilli to w ogole fajna byla (przynajmniej 5
lat temu). Po lekkim rozcienczeniu przesaczyla na wylot 2 pierwsze
warstwy sklejki...
--
_^..^_)_
\ /
\____/
> > BTW, czym zagruntowac drewniany blat w kuchni? Tak zeby wsiaklo
> > na 2-3mm i nawet po uszkodzeniu (nieuniknionym) lakieru nie dopuscilo
> > do drewna wszelakich plynow, jakie moglyby sie tam znalezc?
> >
> Pokostem lnianym na gorąco
Rozwazam. No chyba ze dam sie Jurkowi skusic na ten Owatrol...
>> Hmmm, Myszku... tej jachtowej Tikurilli używałem na hektarach drewna i
>> wiesz co, nigdy wcześniej nie spotkałem lakieru, który lepiej by się
>> nadawał pod pędzel :) Może po prostu za mało pracy wkładasz w malowanie?
>
> No to moze mialem pecha, jakas zle przechowywana puszka albo co...
> bo tez wczesniej uzywalem i takze bardzo sobie chwalilem, nigdy
> takich numerow mi nie robila (czym stanowczo zaprzeczam podejrzeniu,
> jakobym zle malowal ;-))
Nie chodzi o to, że źle malowałeś w ogóle, chodziło mi raczej, że sie
tym razem nie postarałeś ;)
> ps. a jachtowa farba Tikkurilli to w ogole fajna byla (przynajmniej 5
> lat temu). Po lekkim rozcienczeniu przesaczyla na wylot 2 pierwsze
> warstwy sklejki...
Bo to jest w ogóle ciekawy lakier, mi osobiście bardzo sie podoba.
Niestety nie wiem jak na zewnątrz na jachcie się sprawuje, na oknach
dębowych to jak najbardziej sie sprawdza. Czy ktoś może coś na ten temat
powiedzieć?
Pozdrawiam.
>
> Bo to jest w ogóle ciekawy lakier, mi osobiście bardzo sie podoba.
> Niestety nie wiem jak na zewnątrz na jachcie się sprawuje, na oknach
> dębowych to jak najbardziej sie sprawdza. Czy ktoś może coś na ten temat
> powiedzieć?
Hymmmm różnie, używałem go na moim Haberku, na zewnątrz nie bardzo:-(((
--
Pozdrowienia Jurek M
http://www.makiela.pl/
http://galeria.makiela.pl/
GSM 601-938-951
Paweł Ryżewski wrote:
>>Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest naiwne, ale... rozumiem, że
>>Epifanes jest lakierem poliuretanowym, jednoskładnikowym. Czy stosuje się
>>do konserwacji drewna jachtowego lakiery chemoutwardzalne, takie jak - na
>>przykład - nieśmiertelny Chemosil (tzn. Chemosil nie jest już dostępny na
>>rynku - ale inne tego typu)?
> Nie Epifanes Clear Varnish jest lakierem olejnym na bazie oleju z drzewa
> tungowego, naturalnej terpentyny, plastyfikatorów i filtrów UV.
Faktycznie - chyba zapatrzyłem się na ulotkę Epifanes Rubbed Effect
Varnish...
> Stosuje się
> lakiery chemoutwardzalne. Poliuretanowe, które utwardzają się albo przez
> kontakt z H2O zawartą w powietrzu, albo tradycyjnie - czyli przez zmieszanie
> bazy z utwardzaczem. Takim lakierem jest np. Epifanes Poli-urethane Clear
> Gloss. Spotyka się także lakiery epoksydowe np. Epinox 12 Olivy.
Dzięki. Czy mógłbyś polecić jakąś literaturę o konserwacji drewna
jachtowego "for dummies"...?
Z poważaniem
Paweł Gładki
> A nie slizgales sie za bardzo po takim pokladzie?
Przy takim pok?adzie, inwestycja w odpowiednie obuwie jest juz. tylko
przyjemnos'cia; ;-)
--
pzdr.
Radziel
Tylko nie mów tego Cypisowi ;-)
--
pzdr.
Radziel
Był taki Sadolin w zielonych puszkach, dwa w jednym: lakier + bejca.
Matowy właśnie, a w zasadzie półmat.
R e w e l a c j a.
I nie ma.
Komu to przeszkadzało?...
--
pzdr.
Radziel
> PS. Cypisowa podstawka pod "Kapitana z jajem" to też ten sam lakier
> tylko trochę w pośpiechu robione i tylko dwie warstwy :/
Nooo to teraz już szykuj się na to, że też będziesz robił podstawkę:-)))))
>> PS. Cypisowa podstawka pod "Kapitana z jajem" to też ten sam lakier
>> tylko trochę w pośpiechu robione i tylko dwie warstwy :/
>
> Nooo to teraz już szykuj się na to, że też będziesz robił podstawkę:-)))))
Wiem ;) już się na moralnie przygotowuję... namalowałem projekt,
obliczam wytrzymałości i już nawet rozpisałem sobie przetarg ograniczony
na materiał ;)
Pozdrawiam.
> PS. Cypisowa podstawka pod "Kapitana z jajem" to też ten sam lakier
> tylko trochę w pośpiechu robione i tylko dwie warstwy :/
Jeden wkręt od spodu ciut przebija... to wada lakieru jest? ;)
--
Marcin 'Cypis' Kantorek |
/|)
'-/_\
~~~~~~ http://www.DINO.merigold.pl ~~~~~~~~'===='~~~~~~~~~
>> PS. Cypisowa podstawka pod "Kapitana z jajem" to też ten sam lakier
>> tylko trochę w pośpiechu robione i tylko dwie warstwy :/
>
> Jeden wkręt od spodu ciut przebija... to wada lakieru jest? ;)
Że jak? Niemozliwe, chyba że ktosik tknął... wkrety były dopasowane
akurat :/
To pewnie te *myszy*
Pozdrawiam.
> Jeden wkręt od spodu ciut przebija... to wada lakieru jest? ;)
>
Nie miałem krótszych z nierdzewni przy sobie :) Cała operacja dokręcania
odbyła się na parkingu na zderzaku mojego auta :)
Hasip
> Świadomie, albo i nie Marcin Kantorek napisał(a):
>
>>> PS. Cypisowa podstawka pod "Kapitana z jajem" to też ten sam lakier
>>> tylko trochę w pośpiechu robione i tylko dwie warstwy :/
>>
>> Jeden wkręt od spodu ciut przebija... to wada lakieru jest? ;)
>
> Że jak? Niemozliwe, chyba że ktosik tknął... wkrety były dopasowane
> akurat :/
>
> To pewnie te *myszy*
Weź mi nic nie mów o *myszach*. Po wyrzuceniu szczura z przyczepy
wprawdzie atmosfera się unormowała, ale jednak...
(tak BTW, to u Romana zostawiłem sikafleks, wentylator i zameczki)
--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *
> Weź mi nic nie mów o *myszach*. Po wyrzuceniu szczura z przyczepy
> wprawdzie atmosfera się unormowała, ale jednak...
;)
> (tak BTW, to u Romana zostawiłem sikafleks, wentylator i zameczki)
Trochę prywaty
OK, ale jakbyś mógł to pokaż sie we czwartek wieczorem- nie podoba mi
się to co jest pod podsufitką w Swenie :/ suwklapę też bym chętnie
zrobił całkiem po swojemu, sztorcklapa też musi być inaczej zrobiona...
ogólnie trzeba podyskutować o tych wszystkich pierdołkach.
Jakbyś miał jakiś odkurzacz zbędny w piwnicy to na koniec roboty też się
przyda do posprzątania, ja niestety nie rozbroję małej_żonki z
podstawowych narzędzi :)
Aha... przyznawać się bez bicia czyj telefon znalazłem w Swenie? ;)
Pozdrawiam.
PS. Nie zapomnij też, że masz na kwiecień VATurę do wpisania
> On Tue, 2 May 2006, panta_rei wrote:
>>
>> Że jak? Niemozliwe, chyba że ktosik tknął... wkrety były dopasowane
>> akurat :/
Nie ma się czym przejmować. Przecież napawam się oglądając z drugiej
strony :)
>> To pewnie te *myszy*
>
> Weź mi nic nie mów o *myszach*.
*Myszy* istniejo! Howgh! :)
>> > To pewnie te *myszy*
>>
>> Weź mi nic nie mów o *myszach*.
>
> *Myszy* istniejo! Howgh! :)
Ja +wiem+. Ostatnio jedna mi zdechła w przyczepie. Nie wyglądała fajnie.
>>> Że jak? Niemozliwe, chyba że ktosik tknął... wkrety były dopasowane
>>> akurat :/
>
> Nie ma się czym przejmować. Przecież napawam się oglądając z drugiej
> strony :)
Ahhh, kamień z serca... ja knagi nie przykręcałem :) to nie moja sprawka
;)
>>> > To pewnie te *myszy*
>>>
>>> Weź mi nic nie mów o *myszach*.
>>
>> *Myszy* istniejo! Howgh! :)
>
> Ja +wiem+. Ostatnio jedna mi zdechła w przyczepie. Nie wyglądała fajnie.
No, to akurat ta mysz nie istnieje. Ale to tylko wyjątek potwierdzający
regułę :)
> Jacek Kijewski napisał(a):
>
>> > > > To pewnie te *myszy*
>> > >
>> > > Weź mi nic nie mów o *myszach*.
>> >
>> > *Myszy* istniejo! Howgh! :)
>>
>> Ja +wiem+. Ostatnio jedna mi zdechła w przyczepie. Nie wyglądała fajnie.
>
> No, to akurat ta mysz nie istnieje. Ale to tylko wyjątek potwierdzający
> regułę :)
Istnieje (wyrzuciłem do śmietnika, a nie zdezintegrowałem). Tyle, że nie
żyje.
> >
> Podoba mi sie Twoje zaciecie historyczne :-)
> no i sama historia o malarzu szyldów (malarze szyldów byli bardzo ciekawymi
> ludzmi, niestety to oni wspóltworzyli zalazki wspólczesnej reklamy - gdyby
> wiedzieli w co pakuja swiat - pewnie by sie zajeli produkcja oleju).
> W Polszcze mozna kupic owatrol francuski (chyba licencja) - firmy
> Rustol-Durieu
> http://www.spinex.pl/more/d1d2.htm
> http://www.rustol.com/fr/produits_owatrol.php
>
> pawel pawlicki
Hehe, fajnie napisali o czyszczeniu pędzli z tego Owatrolu - najpierw
WHITE SPIRIT a potem nitro :) hehe, z tego co pamietam to white spirit
to po prostu benzyna lakowa...
Przy okazji - każdy malarz (znaczy artysta) przed malowaniem drewna
farbami olejnymi gruntuje deskę gruntem gipsowym oraz żelatyną lub
klejem kostnym. Ma to na celu m.in. odizolowanie drewna od terpentyny.
Terpentyna balsamiczna rozpuszcza włókna celulozowe, powodując
głęboką erozję deski i podsysanie medium farby przez drewno, co w
efekcie daje nieprzyjemny "mysi" zapach. Ciekaw jestem jak ma się to
do stosowania lakierów zawierających w składzie terpentynę.
Nieco bardziej w temacie - czy zna ktoś lakier mający jednocześnie
własności grzybobójcze? Znalazłem taki podlakierniczy specyfik w
ofercie łódzkiej firmy Inter-moda, ale chciałbym takie 2 w 1...
Muszę odnowić boazerię pod pokładem (w kabinie) po jednej zimie, a
poza boazerią grzybki zaatakowały grodzie sklejkowe, które bardzo
trudno wymontować i porzadnie oszlifować :(
Stopy wody
michał.jankowski
> Nieco bardziej w temacie - czy zna ktoś lakier mający jednocześnie
> własności grzybobójcze? Znalazłem taki podlakierniczy specyfik w
> ofercie łódzkiej firmy Inter-moda, ale chciałbym takie 2 w 1...
> Muszę odnowić boazerię pod pokładem (w kabinie) po jednej zimie, a
> poza boazerią grzybki zaatakowały grodzie sklejkowe, które bardzo
> trudno wymontować i porzadnie oszlifować :(
Ja użyłem DULUX Jachtowy (w składzie coś o jakiejś trutce na grzyby było)
i jakoś działa. Tyle, że w środku, bo na zewnątrz UV go niszczy.
Stopy wody
michal.jankowski
nie jest prawdą jakoby. Wybacz, ale akurat na olejnym malowaniu (znaczy
artystycznym) na drewnie troszku sie znam (robie to juz jakis czas).
Pomieszales kilka problemow technologicznych:
1. grunt (moze byc gipsowy ale czesciej stosowany jest kredowy lub
bolusowy) stosowany jest glownie do ujednolicenia i wygladzenia
drewnianego podkladu ew. zwiekszenia chlonnosci i przylegania farb
2. grunt ten oczywiscie kladziony jest na solidnie przeklejone drewno,
bo inaczej by po prostu odpadl; klej takze dziala stabilizujaco na
podklad drewniany, ale gruntowanie drewna pod olej to osobna i dluga
opowiesc, ntg i ot.
3. prawdziwa terpentyna jest robiona z produktow drzewnych jak
najbardziej i zadnemu drewnu (nawet lisciastemu) w dowolnej ilosci nie
szkodzi w zauwazalny sposob. Nie jest takze ni cholery agresywna
wzgledem celulozy.
4. jedyny problem w malowaniu olejnym na celulozowych podkladach to
wlasnie olej (najczesciej lniany). Z olejem jest tak, ze rzeczywiscie
"schnac" tzn. twardniejac, dziala katalitycznie na utlenianie sie
wlokien celulozy. Dlatego w malarstwie artystycznym jest kategoryczny
(nie zawsze przestrzegany) zakaz malowania olejno na plotnie czy
papierze bez starannego przeklejenia i zagruntowania. Plotno
przesiakniete olejem kruszeje i sie rozpada (czasem zachowa resztke
wytrzymalosci po zaschnieciu oleju, czasem nie) a pewnych
okolicznosciach moze sie nawet zapalic.
4a. powyzsze nie dotyczy drewna z bardzo prostego powodu; olej przenika
w komorki drewna powoli, ma ograniczony dostep powietrza i praktycznie
zerowy swiatla, co powoduje ze proces twardnienia jest bardzo powolny i
nieszkodliwy dla wlokien celulozowych; jesli zachodzi jakas degradacje,
to wylacznie powierzchniowa i nieszkodliwa.
5. "mysi" zapach po wsiaknieciu terpentyny? Tyle lat sie w tym babrze i
jest to dla mnie absolutna nowosc. Ale moze jeszcze czegos nie wiem o
myszach?
mam nadzieje ze nie za bardzo OT
jakub
> Przy okazji - każdy malarz (znaczy artysta) przed malowaniem drewna
> farbami olejnymi gruntuje deskę gruntem gipsowym oraz żelatyną lub
> klejem kostnym. Ma to na celu m.in. odizolowanie drewna od terpentyny.
> Terpentyna balsamiczna rozpuszcza włókna celulozowe, powodując
> głęboką erozję deski i podsysanie medium farby przez drewno, co w
> efekcie daje nieprzyjemny "mysi" zapach. Ciekaw jestem jak ma się to
> do stosowania lakierów zawierających w składzie terpentynę.
Ja również bym polimeryzował. Terpentyna czy to naturalna, czy później także
syntetyczna była "od zawsze" używana do impregnowania drewna w celu np.
rozrzedzenia pokostu lnianego. W kadłuby wsączano litrami terpentynę i
rozpuszczania włókien celulozowych do dnia dzisiejszego nie stwierdzono :).
W zasadzie żadne rozpuszczalniki organiczne nie uszkadzają włókien
celulozowych. Natomiast silne ługi i kwasy owszem.
> Nieco bardziej w temacie - czy zna ktoś lakier mający jednocześnie
> własności grzybobójcze? Znalazłem taki podlakierniczy specyfik w
> ofercie łódzkiej firmy Inter-moda, ale chciałbym takie 2 w 1...
> Muszę odnowić boazerię pod pokładem (w kabinie) po jednej zimie, a
> poza boazerią grzybki zaatakowały grodzie sklejkowe, które bardzo
> trudno wymontować i porzadnie oszlifować :(
Raczej radziłbym osobno. Z czystym sumieniem mogę polecić zwykły
Drewnochron, albo lepciejszy (droższy) Cuprinol. Tyle, że na obu pisze, że
lakierować można bodaj 5 dni po impregnacji. To jakby automatycznie tłumaczy
dla czego nie ma dobrego 2 w 1. Drewnochrony robią natomiast z bejcami, ale
także odradzam bo kolory takie słabe jakieś wychodzą. Grzyb w sklejce to
sprawa stara jak świat i trudna do wytępienia (wiem bo sam mam :). Na
niedokładnie pomalowanym półpokładzie od spodu mi wlazł i tępię gada
wszystkim trzeci rok. Na razie grzyb jest górą :(. Nie pomaga szlifowanie,
trucie, nawet spod farby wyłazi. gdybym teraz gromadził materiały do budowy
jachtu to wszystkie sklejki jeszcze w arkuszach zaraz po kupieniu
potraktowałbym drewnochronem, albo cuprinolem (jeżeli później ma być
laminowane).
Pozdrawiam,
Paweł Ryżewski
Witaj, nie spieram sie w najmniejszym stopniu - nie mam wlasnych
doswiadczen (ucze sie malowac, ale na razie tylko akryl i wodne),
zaintrygowalo mnie przesycanie drewna terpentyna, w kontekscie tego, co
uslyszalem od starszych malarzy. Temat moze rzeczywiscie jest ot, ale
dziekuje za wyjasnienie procesow :) btw pewnie sie komus pozajaczkowal
- olej z terpentyna - oba medium, nie? ;o)
> 3. prawdziwa terpentyna jest robiona z produktow drzewnych jak
>najbardziej i zadnemu drewnu (nawet lisciastemu) w dowolnej ilosci nie
>szkodzi w zauwazalny sposob. Nie jest takze ni cholery agresywna
>wzgledem celulozy.
Metode produkcji jak raz znam, bylo to dla mnie zaskoczeniem -
faktycznie chyba niezbyt gleboko przemyslalem temat. Dziekuje za
naprowadzenie, chyba zostane przy akrylach...
Pozdrawiam serdecznie, proszac o wybaczenie we wzgledzie niestosowania
polskich znakow diaktrycznych.
michal.jankowski
eee... nie przejmuj się...
w razie jakbyś zmienił decyzję (olej to jednak rewelacyjne medium...
;-)) zapraszam co do szczegółów technicznych na priv. Resztę grupy
przepraszam za OT
jakub
Pozdrawiam,
Paweł Ryżewski
===
Dzieki za informacje, troche martwia mnie twoje doswiadczenia. Rodzinny
jacht byl sezonowany przez kilkanascie lat pod chmurka, zaplandekowany
- raz jeden jedyny pracownicy portu "wietrzyli" jachty wiosna (psia ich
mac, inteligenci!) i wiosenne burze zalaly wnetrze (nie wiem jak, bo
letnie nie zalewaja :) Efekt w postaci grzyba pojawil sie niemalze od
zaraz.
Martwi mnie mocno czekanie pomiedzy truciem, a malowaniem, jakos tak
sie zlozylo, ze do jachtu mam 350km, a tracic dni nad woda bleee...
Jak bedzie kombinowanie podwojne skonczy sie chyba na specyfiku z
Intermody, bo ponoc na algach i nietoksyczny dla ludzi.
Pozdrawiam serdecznie
michal.jankowski
> Jak bedzie kombinowanie podwojne skonczy sie chyba na specyfiku z
> Intermody, bo ponoc na algach i nietoksyczny dla ludzi.
Na froncie walki z grzybem wgryzałem się w sprawę impregnacji. W efekcie
napisałem takie podsumowanie tych rozmów z producentami, szkutnikami,
znalezionego w sieci, itd.
może Ci się przyda. Link tu: http://www.port21.pl/porady/article_1127.html
Pozdrawiam,
Paweł Ryżewski
> http://www.port21.pl/porady/article_1127.html
Nie odbierz mojej uwagi jak zlosliwosci lecz artykul brzmi jak rozprawa
habilitacyjna i dla prostego konsumenta nic z niego nie wynika poza
uznaniem niewiatpliwej wiedzy autora.
Jak mnie historyczna pamiec nie myli nadbaltyccy szkutnicy oraz rybacy
do impregnacji drewna przede wszystkim stosowali minie (tlenek olowiu z
olejem lnianym), a jeszcze wczesniej glownie dziegc i inne smolopodobne
specyfiki, albo wrecz dowolne tluszcze. Byc moze te informacje ukrywaja
sie pod uczonym nazwami artykulu z Port 21, ale nie zauwazylem.
--
New_Jerry, Stockholm
http://sychut.com/jerzy
> Nie odbierz mojej uwagi jak zlosliwosci lecz artykul brzmi jak rozprawa
> habilitacyjna i dla prostego konsumenta nic z niego nie wynika poza
> uznaniem niewiatpliwej wiedzy autora.
Hhheee... wiem . Tekst jest literacko słaby :). Niewątpliwie wiedzę to
autor chciał zdobyć, ale im bardziej wgryzałem się w temat tym mniej
wiedziałem. Ogólnie rzecz biorąc informacje dla konsumentów sprowadzają się
do: gratulujemy zakupu, jak tym dwa razy pomalujesz to będzie super, środek
jest nieszkodliwy, ale lepiej na dwa tygodnie wyprowadź się z domu, itp. Jak
sięgniesz do karty technicznej produktu to się zaczyna: prze badaniu metodą
ble,ble,ble skuteczność na podstawczakiem, ble,ble,ble zgodny z normą EU
ble,ble,ble, PN Nr ble,ble,ble na plechowce próby nie przeprowadzono, itd.
Słowem nic dla ludzi. No to czytam co to podstawczaki, plechowce, normę taką
i siaką. Im dalej w las tym więcej drzew. Dzwonię do producenta, a tam w
dziale technicznym siedzi doc. chemii, który życie poświęcił walce z pleśnią
siną. Po rozmowie dochodzę do wniosku, że dzieła zebrane Kanta to lektura
łatwa, lekka i przyjemna. Dla tego zacząłem porządkować sobie te wiadomości
i wyszło coś takiego.
> Jak mnie historyczna pamiec nie myli nadbaltyccy szkutnicy oraz rybacy do
> impregnacji drewna przede wszystkim stosowali minie (tlenek olowiu z
> olejem lnianym), a jeszcze wczesniej glownie dziegc i inne smolopodobne
> specyfiki, albo wrecz dowolne tluszcze. Byc moze te informacje ukrywaja
> sie pod uczonym nazwami artykulu z Port 21, ale nie zauwazylem.
Jak byś panu doc. powiedział "minia" to tak jak byś puścił bąka w jego
towarzystwie :) gdyż w istocie jest to ortoołowian ołowiawy (poważnie!).
Tradycyjnie używane do impregnacji oleje, żywice i bituminy łącznie nazywają
się "impregnaty hydrofobowe" :). Ich działanie jest zupełnie inne niż
współczesnych impregnatów, gdyż nie zawierają żadnego środka - uwaga znowu
trudne - biobójczego. Zatem działają tylko prewencyjnie. Obecnie trynd jest
taki, że ma być: ekologicznie, tanio, niepalnie, dać się stosować
przemysłowo (autoklaw) i cała produkcja nastawiona jest na budownictwo. Dla
żeglarzy pozostały praktycznie środki znane od lat: drewnochron, cuprinol,
intertox, itp.
Pozdrawiam serdecznie,
Paweł
> Jak mnie historyczna pamiec nie myli nadbaltyccy szkutnicy oraz rybacy do
> impregnacji drewna przede wszystkim stosowali minie (tlenek olowiu z
> olejem lnianym) ...
Zapomniałem dodać tradycyjna nazwa tlenku ołowiu to glejta, minia to to co
napisałem wyżej.
Pzdro.
Paweł
Dla jasności można dodać, że glejta jest żółta, a minia czerwona.
Minia -Pb3O4 kolor czerwony
Glejta - PbO kolor szaro-żółty
--
Pozdrawiam
Marian Biczyk