Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Omijajcie Darłowo! (długie)

17 views
Skip to first unread message

Stefan Sokolowski

unread,
Sep 1, 2006, 1:14:19 PM9/1/06
to
Jak pech, to pech...

Na wyczarterowanym jachcie halsowaliśmy się z Łeby do Darłowa pod
piątkę (albo i wyżej) i pod coraz wyższe fale. Załoga nie była
jeszcze w pełni przywykła i odrzygana. W dodatku wojsku akurat
zachciało się zabawy w harcerzyków i akweny 6, 6a i 6b były zamknięte;
nie mogliśmy więc pójść bliżej brzegu. W środku nocy odkręcił się
ściągacz od topwanty. Trochę głupio czułem się na skaczącym i
zalewanym wodą pokładzie z kluczem 13mm w ręku, łowiąc nad głową
fruwający ściągacz i starając się przy światełku latarki ustalić,
który gwint ściągacza jest prawy a który lewy -- ale to jeszcze była
tylko przygoda. Jednak nad ranem zauważyliśmy, że tym razem wanta
kolumnowa wyrwała ucho przyspawane do stalowego pokładu i trzyma się
na ostatnim włosku -- okolice ucha były całkiem przerdzewiałe. Tego
już sami nie naprawimy, potrzebny będzie spawacz.

W tych warunkach nie zważaliśmy specjalnie na kreski na mapie inne niż
granice akwenów wojskowych. Przywiązaliśmy wantę do ucha innej wanty
krawatami i staraliśmy się nie chodzić lewym halsem. W końcu
weszliśmy do Darłowa. Miły pan pogranicznik zapytał, ilu nas jest i
skąd idziemy. Następnie zaznaczył, że jeśli przyszliśmy z Łeby i nie
naruszyliśmy zakazanych akwenów, to musieliśmy wypłynąć dalej niż 12
mil od brzegu. Razem obejrzeliśmy moją mapę z nakreślonym kursem
naszego halsowania i przyznałem mu rację: istotnie, akwen 6 sięga
dalej niż narysowana na mapie granica polskich wód terytorialnych.
Miły pan pogranicznik nagle przestał być miły i zaczął opowiadać o
odpowiedzialności karnej. Następnie kazał mi na piśmie przyznać się
do umyślnego naruszenia integralności granicy państwowej. Jeszcze
ciągle pod wrażeniem walki z żywiołem a nie z biurokracją, wyjaśniałem
mu, że awaria, że przecież wantę mamy na sznurki, sam pan widzi, że
jachty halsują zygzakiem a nie prosto pod wiatr, itp. Potem napisałem
jak było, i o awarii, i o geometrycznej niemożności ominięcia po
polskich wodach terytorialnych zakazanego akwenu sięgającego poza
polskie wody terytorialne. Tymczasem on już zrobił odbitkę
kserograficzną mojej mapy i kazał na niej napisać, że ta kreska, to
jest mój kurs tej nocy.

Scysja na nabrzeżu przedłużała się. Podszedł do nas dyżurny bosman i
doradził mi niczego nie podpisywać, którą to radę przyjąłem z
wdzięcznością. Wtedy pogranicznik i bosman pokłócili się używając
terminów powszechnie uważanych za obelżywe, aż obaj stali się czerwoni
na twarzach. Po czym ja oświadczyłem, że nie jestem w stanie
potwierdzić, jakoby kreska narysowana przeze mnie ołówkiem na mapie
oznaczała mój kurs. Nie wiem, którędy płynąłem, na wodzie nie jest
oznaczona żadna granica państwowa i jeśli pan w to nie wierzy, to
niech pan tam popłynie i sam się o tym przekona. Jeśli pan uważa, że
naruszyłem jakąś granicę, to niech pan mi to udowodni a kreski
rysowane ołówkiem w celach pomocniczych żadnym dowodem nie są. Tak
prowadzę nawigację jak umiem, a gdybym nawet wcale nie prowadził
nawigacji, to nie złamałbym prawa państwowego tylko najwyżej zasady
dobrej praktyki morskiej, do których nic funkcjonariuszom Straży
Granicznej.

Po trzech godzinach kłótni odpowiedzialność karna zmalała do mandatu w
wysokości 200zł. Okazało się, że o odpowiedzialności karnej mowy i
tak być nie może, bo przekroczenie granicy państwowej nie jest
przestępstwem tylko wykroczeniem. Wtedy moja załoga zaczęła
proponować, żeby zapłacić po te 40 na twarz i w końcu pójść na kolację
(bo w międzyczasie nastał wieczór). I na tym stanęło.

Rozmawiałem potem z bosmanem, który się za nami ujął. Twierdził on,
że drugiego takiego punktu kontroli granicznej nie znajdę na całym
polskim wybrzeżu. Wszędzie Straż Graniczna wykonuje swoje obowiązki
starając się nie wchodząc ludziom w drogę a tylko w Darłowie ten
posterunek tkwi jak drzazga w dupie, do wszystkiego się wścibia i
nawet rybakom liczy ryby w kutrach. Potwierdzam: odwiedziliśmy
wszystkie porty pomiędzy Helem a Kołobrzegiem (oprócz Rowów) i nikt
nas nigdy nie przepytywał z trasy, po której płynęliśmy. Wszędzie
albo w ogóle nie było Straży Granicznej, albo kończyło się na pytaniu
skąd przychodzimy, dokąd płyniemy i ilu nas jest. Bez dobijania do
nabrzeża. Bosman jeszcze obiecał mi, że kapitanat portu w Darłowie
nie spocznie, zanim nie usunie z miasta tej zakały.

Dopóki jednak ona tam jest, doradzam: *omijajcie Darłowo*. Albo
przynajmniej pamiętajcie, że tamtejsi pogranicznicy nie są
przyjaciółmi, z którymi można się dzielić morskimi opowieściami. To
są zaciekli łowcy mandatów starający się wykorzystać Wasze słowa
przeciwko Wam i to bez ostrzeżenia. Trzymajcie więc język za zębami i
niczego nie podpisujcie.

- Stefan

--
Stefan Sokolowski, IPI PAN Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak

Seweryn Dyron

unread,
Sep 1, 2006, 1:29:10 PM9/1/06
to
no wlasnie...
tak mnie ostatnio zastanawialo,
kto i jakie papiery ma mi prawo kontrolowac na jachcie ?
i w ogole ktos ma prawo ogladac dziennik mapy i ustalac trase jaka plynalem
i jakie akweny naruszylem ?
bede wdzieczny jak ktos mi wylozy temat :)

pozdrawiam
Sewer


Tomasz Konnak

unread,
Sep 1, 2006, 1:22:22 PM9/1/06
to
Stefan Sokolowski napisał(a):

> Po trzech godzinach kłótni odpowiedzialność karna zmalała do mandatu w
> wysokości 200zł. Okazało się, że o odpowiedzialności karnej mowy i
> tak być nie może, bo przekroczenie granicy państwowej nie jest
> przestępstwem tylko wykroczeniem. Wtedy moja załoga zaczęła

A jest?

--
Pozdrawiam
T.K.

Bartłomiej F. Tajchman

unread,
Sep 1, 2006, 1:30:39 PM9/1/06
to
Stefan Sokolowski wrote:

[ciach opis sytuacji z debilnym pogranicznikiem]


Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę oraz
nazwę działu, w którym Pan pracuje". W większości przypadków działa.


Pozdrawiam,
Wuj Bart27, z Pieczary Grozy
--
* Bartłomiej F. Tajchman +48 695 468 667 *
* http://www.bart.merigold.krakow.pl GG #162270 *
* Niebo gwiaździste nade mną, oślizgłe flaki we mnie. *
(Wstrząsająca wiadomość: w Krakowie teraz 19.38 st. C).

meping

unread,
Sep 1, 2006, 1:55:38 PM9/1/06
to
Stefan Sokolowski napisał(a):

>
> nie mogliśmy więc pójść bliżej brzegu. W środku nocy odkręcił się
> ściągacz od topwanty. Trochę głupio czułem się na skaczącym i

[...]


> tylko przygoda. Jednak nad ranem zauważyliśmy, że tym razem wanta
> kolumnowa wyrwała ucho przyspawane do stalowego pokładu i trzyma się
> na ostatnim włosku -- okolice ucha były całkiem przerdzewiałe. Tego
> już sami nie naprawimy, potrzebny będzie spawacz.

o pogranicznikach napisali już inni... Ja natomiast zapytam się co to za
jacht i kto jest jego armatorem??? Bo jego stan wygląda na wątpliwy i
lepiej by było, aby się ludzie na takie coś nie nacinali.... :-/

I jeszcze ciekaw jestem nazwiska inspektora który robił mu przegląd
techniczny, ale tego się pewnie nie dowiem, za to moge z całą pewnością
stwierdzić, iż opisana przygoda dobitnie dowodzi bezsensu przeglądów
technicznych...

--
pozdrawiam
Krzysztof Chajęcki "meping"
www.sy-rana.komp-druk.pl - czarter jachtu na zatoce Gdańskiej i Bałtyku

Stefan Sokolowski

unread,
Sep 1, 2006, 3:39:49 PM9/1/06
to
meping:

> Ja natomiast zapytam się co to za jacht i kto jest jego armatorem???
> Bo jego stan wygląda na wątpliwy i lepiej by było, aby się ludzie na
> takie coś nie nacinali.... :-/

O awarii wspomniałem tylko po to, żeby wyjaśnić przyczyny własnego
braku czujności obywatelskiej w obliczu urzędnika: po przebytym
stresie na morzu odprężyłem się w spokojnym porcie i pogranicznika
potraktowałem jak przyjaciela. Sam mu nawet przyniosłem mapę jako
podpórkę do akademickiej (jak mi się wtedy zdawało) wymiany zdań na
temat przebiegu różnych granic na morzu. Taka naiwność...

Nie mam powodu uskarżać się na stan jachtu i na armatora. Przy
przekazywaniu on nie sprawdził dokręcenia beczek przy wantach, ale ja
też nie sprawdziłem, więc ,,wina'' się rozkłada. Co do oderwanej
podwięzi, to obaj nie mieliśmy szansy: cały pokład, w tym spaw
feralnego ucha, pokryte są gumą antypoślizgową i trzeba by ją oderwać,
żeby zauważyć korozję. Po fakcie przyjrzeliśmy się pozostałym 5 uchom
i mamy wrażenie, że są zdrowe. Nie wiem, dlaczego to jedno zawiodło.

Sprzęt ma to do siebie, że czasem zawodzi. Jeśli jacht po takim
zawodzie nadal wypełnia swoje funkcje, to trudno mieć do niego
pretensję. Ważna jest tylko reakcja armatora. Otóż w tym przypadku
armator natychmiast sam zaproponował (przez telefon), żebyśmy *na*
*jego koszt* wykonali naprawę w stoczni w Darłowie. Tak też
uczyniliśmy i zwrot kosztu naprawy dostałem od niego zaraz przy
zdawaniu jachtu. Dlaczego miałbym robić mu antyreklamę?

meping:


> I jeszcze ciekaw jestem nazwiska inspektora który robił mu przegląd
> techniczny, ale tego się pewnie nie dowiem

Ode mnie się nie dowiesz. Między innymi dlatego, że sam go nie znam.

meping:


> za to moge z całą pewnością stwierdzić, iż opisana przygoda dobitnie
> dowodzi bezsensu przeglądów technicznych...

Nie bronię przeglądów, ale *tej jednej* przygody nie mogę uznać za
przekonujący dowód w/w bezsensu. Dla dowodu potrzebne by było jakieś
statystyczne porównanie, ile wad te przeglądy wychwytują a ile
przepuszczają. Jeśli *regułą* jest, że inspektorzy notorycznie
przepuszczają rzeczy istotne dla bezpieczeństwa a czepiają się
dupereli, to zgadzam się z Tobą.

meping

unread,
Sep 1, 2006, 4:12:38 PM9/1/06
to
Stefan Sokolowski napisał(a):

> Nie mam powodu uskarżać się na stan jachtu i na armatora. Przy
> przekazywaniu on nie sprawdził dokręcenia beczek przy wantach, ale ja
> też nie sprawdziłem, więc ,,wina'' się rozkłada. Co do oderwanej

IMHO nie rozkłada się. Sciągacze powinny być zabezpieczone drutem przed
rozkręceniem. Kontry to se można dokręcać na śródlądziu...

Jacek Kijewski

unread,
Sep 1, 2006, 4:55:08 PM9/1/06
to
On Fri, 1 Sep 2006, Stefan Sokolowski wrote:

> jachty halsują zygzakiem a nie prosto pod wiatr, itp. Potem napisałem
> jak było, i o awarii, i o geometrycznej niemożności ominięcia po
> polskich wodach terytorialnych zakazanego akwenu sięgającego poza
> polskie wody terytorialne. Tymczasem on już zrobił odbitkę
> kserograficzną mojej mapy i kazał na niej napisać, że ta kreska, to
> jest mój kurs tej nocy.
>
> Scysja na nabrzeżu przedłużała się. Podszedł do nas dyżurny bosman i
> doradził mi niczego nie podpisywać, którą to radę przyjąłem z

Tak btw, to nie ma sposobu, by zmusić Cię do jakiegokolwiek podpisywania
czy pisania i takie propozycje należy kazać wsadzić gdzieś na przyszłość.
Jak chce, to niech pisze wniosek do sądu, a wszelkie zeznania należy
przygotować sobie w spokoju, z namysłem i bez upierdliwego pana nad głową.
Uzgadniając je między sobą. Przy okazji ten pogranicznik to musiał być
niezły kawał syna kobiety o lekkim prowadzeniu się.

> Rozmawiałem potem z bosmanem, który się za nami ujął. Twierdził on,
> że drugiego takiego punktu kontroli granicznej nie znajdę na całym
> polskim wybrzeżu. Wszędzie Straż Graniczna wykonuje swoje obowiązki
> starając się nie wchodząc ludziom w drogę a tylko w Darłowie ten
> posterunek tkwi jak drzazga w dupie, do wszystkiego się wścibia i

Nie zgodzę się, że wszędzie, ale ten chyba przekroczył wszelkie normy...

No i wyrazy współczucia.

A władze będą sobie dalej pisać "sektorowe programy rozwoju nadmorskiej
turystyki"...

--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *

Jacek Kijewski

unread,
Sep 1, 2006, 4:58:57 PM9/1/06
to

Jest wykroczeniem. W takiej sytuacji działają kodeksy karne i można
odmówić wszelkich zeznań uzasadniając, że złożenie ich naraziłoby na
odpowiedzialność karną. A przed sądem to już "obrona konieczna" -
poświęciło się mniejsze dobro (nieprzekraczalność granicy) na rzecz
większego dobra (życie i bezpieczeństwo załogi).

Ponieważ dysproporcja między dobrami jest olbrzymia, trudno wierzyć w
jakiś wyrok na niekorzyść.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 1, 2006, 4:59:37 PM9/1/06
to
On Fri, 1 Sep 2006, Bartłomiej F. Tajchman wrote:

> Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
> problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
> policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę oraz
> nazwę działu, w którym Pan pracuje". W większości przypadków działa.

Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą. Ale owszem,
działa.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 1, 2006, 5:35:36 PM9/1/06
to
On Fri, 1 Sep 2006, Stefan Sokolowski wrote:

> Nie bronię przeglądów, ale *tej jednej* przygody nie mogę uznać za
> przekonujący dowód w/w bezsensu. Dla dowodu potrzebne by było jakieś
> statystyczne porównanie, ile wad te przeglądy wychwytują a ile
> przepuszczają. Jeśli *regułą* jest, że inspektorzy notorycznie
> przepuszczają rzeczy istotne dla bezpieczeństwa a czepiają się
> dupereli, to zgadzam się z Tobą.

NIGDY (na całkiem sporo przeglądów) inspektor nie przyszedł z
defektoskopem, a sam byłbym ciekaw tego i owego z metalowych elementów.

JEDEN wychwytuje różne rzeczy, ale dopiero, jak pokażę palcem i zapytam,
co o tym sądzi.

Tomasz Konnak

unread,
Sep 1, 2006, 6:53:36 PM9/1/06
to
Jacek Kijewski napisał(a):

> On Fri, 1 Sep 2006, Tomasz Konnak wrote:
>
>> Stefan Sokolowski napisał(a):
>>
>>> Po trzech godzinach kłótni odpowiedzialność karna zmalała do mandatu w
>>> wysokości 200zł. Okazało się, że o odpowiedzialności karnej mowy i
>>> tak być nie może, bo przekroczenie granicy państwowej nie jest
>>> przestępstwem tylko wykroczeniem. Wtedy moja załoga zaczęła
>>
>> A jest?
>
> Jest wykroczeniem. W takiej sytuacji działają kodeksy karne i można
> odmówić wszelkich zeznań uzasadniając, że złożenie ich naraziłoby na

Znaczy, żeby być czystym i mieć dupochron, to na wszelki wypadek można
się odprawić, nawet jak się nie planuje przekroczenia granicy? Tak to
działa? Rany, to ja sporo tych wykroczeń popełniłem. 12 mil, tak?

--
Pozdrawiam
T.K.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 1, 2006, 7:04:25 PM9/1/06
to
On Sat, 2 Sep 2006, Tomasz Konnak wrote:

> Znaczy, żeby być czystym i mieć dupochron, to na wszelki wypadek można się
> odprawić, nawet jak się nie planuje przekroczenia granicy? Tak to działa?
> Rany, to ja sporo tych wykroczeń popełniłem. 12 mil, tak?

Stomma w jednym ze swoich felietonów napisał, że przeciętny Francuz do
codziennego życia musi znać około 60 tys. przepisów. Żaden człowiek tego
nie jest w stanie opanować, więc na co dzień wszyscy na to leją i
posługują się zdrowym rozsądkiem.

Nie wiem, na ile Stomma opisywał rzeczywistość. W warunkach polskich
przede wszystkim nie należy niczego pochopnie podpisywać. "Nie wiem, nie
pamiętam, zmęczony jestem, pójdę sobie, czy mnie pan aresztował i czy mogę
zobaczyć protokół?".

Tomasz Konnak

unread,
Sep 1, 2006, 7:09:11 PM9/1/06
to
Jacek Kijewski napisał(a):

> On Sat, 2 Sep 2006, Tomasz Konnak wrote:
>
>> Znaczy, żeby być czystym i mieć dupochron, to na wszelki wypadek
>> można się odprawić, nawet jak się nie planuje przekroczenia
>> granicy? Tak to działa? Rany, to ja sporo tych wykroczeń
>> popełniłem. 12 mil, tak?

> Nie wiem, na ile Stomma opisywał rzeczywistość. W warunkach polskich


> przede wszystkim nie należy niczego pochopnie podpisywać. "Nie wiem,
> nie pamiętam, zmęczony jestem, pójdę sobie, czy mnie pan aresztował i
> czy mogę zobaczyć protokół?".

No tak, ok. Ale też inaczej się człek spiera, jak wie, że ma rację, jak
wie, że nie ma i gdy nie jest pewien...
A ja po prostu wcześniej nigdy o tym nie pomyślałem, choć na logikę
sprawa jest niby jasna. Czyli odprawy na wszelki wypadek, hmmm.

--
Pozdrawiam
T.K.

Stefan Sokolowski

unread,
Sep 2, 2006, 2:03:52 AM9/2/06
to
Tomasz Konnak:

> Znaczy, żeby być czystym i mieć dupochron, to na wszelki wypadek
> można się odprawić, nawet jak się nie planuje przekroczenia granicy?

To właśnie pogranicznik sugerował na moje usilne żądania, żeby mnie
pouczył. Jednak w pływaniu przybrzeżnym upierdliwość odprawiania się
granicznego przy każdym wejściu i wyjściu w morze jest zbyt wysoka. W
dodatku niewymagana poza Darłowem.

Sztampą jest pytanie z brzegu (lub przez UKF-kę), ile was jest i skąd
dokąd płyniecie. Moja nauka po szkodzie jest taka, że jeśli pytanie
pogranicznika wykracza poza tą sztampę, to na nie nie odpowiadać. Nie
wiem, którędy płynąłem, nie mam prawnego obowiązku wiedzieć, a jeśli
on uważa, że płynąłem nie tam, to niech sam to udowodni.

Ta nauka kosztuje mnie 200zł jednorazowo a tym, którzy jej jeszcze nie
posiedli, niniejszym udzielam jej za darmo. Zresztą pewnie większość
już to wszystko wie a tylko ja byłem zbyt naiwny.

Marcin Palacz

unread,
Sep 2, 2006, 2:51:27 AM9/2/06
to

Stefan Sokolowski <S.Soko...@ipiDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNKpan.gda.pl> writes:

>
> Dopóki jednak ona tam jest, doradzam: *omijajcie Darłowo*. Albo
> przynajmniej pamiętajcie, że tamtejsi pogranicznicy nie są
> przyjaciółmi, z którymi można się dzielić morskimi opowieściami. To
> są zaciekli łowcy mandatów starający się wykorzystać Wasze słowa
> przeciwko Wam i to bez ostrzeżenia. Trzymajcie więc język za zębami i
> niczego nie podpisujcie.
>

A w razie klopotow, skladajcie formalne
zazalenia na prace funkcjonariusza.
Zrobiles to ?

Marcin

Maciej Kotas

unread,
Sep 2, 2006, 5:37:35 AM9/2/06
to
Tomasz Konnak <wal...@poczta.onet.pl> napisał(a):

Przestań Tomek:)) KAzałbym cymbałowi spier(piip)ć i tyle mógłby mi zrobiuć.
Dowiedzenie popełnienia wykroczenia lezy po jego stronie. W rejsie krajowym
nie ma potrzeby sie odprawiac w ogóle wiec kazałbym mu udac sie na szczaw.

Stefan musiałbyc w szoku po walce z wanta ze zapłącił. To duży błąd.
Powienien napisac skarge na trepa i domagac sie zwrotu pieniedzy.

Maciek"S"Kotas


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Jacek Kijewski

unread,
Sep 2, 2006, 5:41:26 AM9/2/06
to
On Sat, 2 Sep 2006, Maciej Kotas wrote:

> Stefan musiałbyc w szoku po walce z wanta ze zapłącił. To duży błąd.
> Powienien napisac skarge na trepa i domagac sie zwrotu pieniedzy.

W postępowaniu mandatowym, jak już podpiszesz, masz dość ograniczone pole
manewru.

Trzeba by chyba on-line zrobić "czarną księgę" głupich zaczepek władzy. Bo
potem nikt nie wierzy i piszą "no przecież nie jest tak źle"

Maciej Kotas

unread,
Sep 2, 2006, 5:44:41 AM9/2/06
to
Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl> napisał(a):

> On Sat, 2 Sep 2006, Maciej Kotas wrote:
>

> > Stefan musia=B3byc w szoku po walce z wanta ze zap=B3=B1ci=B3. To du=BFy =
> b=B3=B1d.


> > Powienien napisac skarge na trepa i domagac sie zwrotu pieniedzy.
>

> W post=EApowaniu mandatowym, jak ju=BF podpiszesz, masz do=B6=E6 ograniczon=
> e pole=20
> manewru.
>
No nie wiem, nie znam sie, ale myśle( podkreslam MYŚLE) ze zawsze jest jakaś
droga odwoławcza. Zostałem zastraszony przez funkcjonariusza itp.

Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 5:43:29 AM9/2/06
to
Jacek Kijewski napisał(a):

>
> W postępowaniu mandatowym, jak już podpiszesz, masz dość ograniczone
> pole manewru.

Krzyśkowi się udało:-)))

--
Pozdrowienia Jurek M
http://www.makiela.pl/ http://galeria.makiela.pl/
GSM 601-938-951 VoIP 0-399-008-347

Jacek Kijewski

unread,
Sep 2, 2006, 5:54:48 AM9/2/06
to
On Sat, 2 Sep 2006, Jerzy Makieła wrote:

> Jacek Kijewski napisał(a):
>
>>
>> W postępowaniu mandatowym, jak już podpiszesz, masz dość ograniczone pole
>> manewru.
>
> Krzyśkowi się udało:-)))

Krzysiek w ogóle nie brał udziału w postępowaniu mandatowym, AFAIR.

Co sąd podkreślił.

Paweł Sakowski

unread,
Sep 2, 2006, 7:12:11 AM9/2/06
to
Stefan Sokolowski napisał:

> Sztampą jest pytanie z brzegu (lub przez UKF-kę), ile was jest i skąd
> dokąd płyniecie. Moja nauka po szkodzie jest taka, że jeśli pytanie
> pogranicznika wykracza poza tą sztampę, to na nie nie odpowiadać. Nie
> wiem, którędy płynąłem, nie mam prawnego obowiązku wiedzieć, a jeśli
> on uważa, że płynąłem nie tam, to niech sam to udowodni.

Ma to sens. Teoretycznie gdyby Twoja wersja brzmiała "odmawiam składania
wyjaśnień", a reszty załogi "nie wiem, to kapitan ustalał którędy
płyniemy", to przy braku innych dowodów (a tak zapewne było) nie dałoby
się ukarać ani za nielegalne przekroczenie granicy, ani wpłynięcie na
akwen zakazany. Na jedno i drugie brak dowodów, chociaż na logikę
wiadomo, że przynajmniej jedno się zdarzyło.

--
+----------------------------------------------------------------------+
| Paweł Sakowski <pa...@sakowski.pl> Never trust a man |
| who can count up to 1023 on his fingers. |
+----------------------------------------------------------------------+

Tomasz Chodnik

unread,
Sep 2, 2006, 7:32:12 AM9/2/06
to

Stefan Sokolowski pisze:

> Moja nauka po szkodzie jest taka, że jeśli pytanie pogranicznika
> wykracza poza tą sztampę, to na nie nie odpowiadać. Nie wiem,
> którędy płynąłem, nie mam prawnego obowiązku wiedzieć, a jeśli
> on uważa, że płynąłem nie tam, to niech sam to udowodni.

Rozsądne.

po szkodzie... "psujesz rynek" że w ogóle zapłaciłeś...

Kierując się tak zdobytym doświadczeniem, będą próbować skroić
następnych. A że na tobie próbowali, pewnie się już im poprzednio
udawało. Stefan, PROSZE CIĘ, spróbuj odwetowej akcji prawnej.
W interesie wzystkich innych.

I jeszcze... czy nasi zaprzyjaźnieni pływający prawnicy nie mogliby
udzielać w takich podbramkowych sytuacjach pomocy prawnej?
APELUJĘ: ci którzy się znają na tym, proszę, ujawnijcie
(znajomym? na priva? na liscie?) swoje telefony komórkowe,
by chronic dupę tym z nas, którzy zaobserwują przykręcanie śruby
reżymu praw żeglarskich... Przecież pomagamy sobie, gdy psują
się nam komputery, gdy sztrandujemy, urywają sie stery... Czy nie
bęzie to działanie w interesie nas wszystkich i w interesie normalnienia PL?
(Lusiek, proszę prontissimo o pustego SMSa, bym zapisał twój numer!)

W rewanżu, w podbramkowych sytuacjach sraczkowo-ogólno-medycznych
można jak w dym do mnie 508757708. Korzystało już kilku
pływających znajomych. Raz nawet był to problem.. weterynaryjny :-)

Tomek

Tomasz Chodnik

unread,
Sep 2, 2006, 7:40:08 AM9/2/06
to

Użytkownik "Tomasz Chodnik" <tc...@oCIACH2.pl> napisał w wiadomości
news:edbq5t$i9g$1...@atlantis.news.tpi.pl...

Tomasz Chodnik

unread,
Sep 2, 2006, 7:43:20 AM9/2/06
to
>Stefan, PROSZE CIĘ, spróbuj odwetowej akcji prawnej.
> W interesie wzystkich innych.
No i oczywiście to trzeba nagłośnić. Także dla "nieinternetowców"
Szkoda że chyba nie znamy nikogo z tzw prasy codziennej.
Jurek Klawiński jest uprzejmie proszony o pomoc w wydrukowaniu
tego opisu na łamach "Ż"!!!
Tomek


Message has been deleted

Marcin Palacz

unread,
Sep 2, 2006, 7:46:39 AM9/2/06
to

"Tomasz Chodnik" <tc...@oCIACH2.pl> writes:

> Stefan, PROSZE CIĘ, spróbuj odwetowej akcji prawnej.
> W interesie wzystkich innych.
>

To nawet nie musi byc akcja prawna typu pozew itp.
We wszystkich placowkach SG wisza informacje gdzie mozna
zglaszac zazalenia....
Jesli takich zazalen do przelozonego placowki
w Darlowie wplynie kilka, to nie wierze by zostaly zignorowane.
Byc moze jedno zazalenie spowoduje, ze ktos sie bedzie musial
tlumaczyc.
A wiekszosci funkcjonariuszy jednak zalezy na pracy ...

Marcin

Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 7:45:37 AM9/2/06
to
Tomasz Chodnik napisał(a):

> APELUJĘ: ci którzy się znają na tym, proszę, ujawnijcie
> (znajomym? na priva? na liscie?) swoje telefony komórkowe,
> by chronic dupę tym z nas, którzy zaobserwują przykręcanie śruby
> reżymu praw żeglarskich... Przecież pomagamy sobie, gdy psują
> się nam komputery, gdy sztrandujemy, urywają sie stery... Czy nie
> bęzie to działanie w interesie nas wszystkich i w interesie normalnienia PL?
> (Lusiek, proszę prontissimo o pustego SMSa, bym zapisał twój numer!)

Tomek, już Meping stwierdził, że wystarczy mieć mój numer komórki...
:-))))))

Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 7:48:59 AM9/2/06
to
Tomasz Chodnik napisał(a):

> Jurek Klawiński jest uprzejmie proszony o pomoc w wydrukowaniu
> tego opisu na łamach "Ż"!!!

Jest coś takiego jak strona www Żagli http://www.zagle.com.pl/index.html
gdzie są zamieszczane "gorące wiadomości", nieskromnie powiem, że
czasami coś tam puszcze:-))))

Tomasz Chodnik

unread,
Sep 2, 2006, 8:47:51 AM9/2/06
to

Jerzy Makieła

> Jest coś takiego jak strona www Żagli http://www.zagle.com.pl/index.html
> gdzie są zamieszczane "gorące wiadomości", nieskromnie powiem, że
> czasami coś tam puszcze:-))))
kiedy mi chodziło (i napisałem wyraźnie?) o "ciemny lód" unplugged

co do numerów, nigdy nie bywasz poza zasięgiem?
to gdzie ty pływasz?! (wzgl. od kiedy plus ma umowe w iridium ;-)
T


Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 9:21:27 AM9/2/06
to
Tomasz Chodnik napisał(a):

>
> co do numerów, nigdy nie bywasz poza zasięgiem?

Rzadko:-) ale fakt przy roomingu to mógłby być ból...

> to gdzie ty pływasz?! (wzgl. od kiedy plus ma umowe w iridium ;-)

:-))) od czasu jak pompuje kasę w lego to tylko w zasięgu:-))))

DobromirT

unread,
Sep 2, 2006, 12:53:34 PM9/2/06
to
>> Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
>> problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
>> policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę
>> oraz nazwę działu, w którym Pan pracuje". W większości przypadków działa.
>
> Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą. Ale owszem,
> działa.

Muszą, to ich zasrany obowiązek.
Jak cała załoga napisze skarge ze sie nie przedstawił
a faktycznie ich wylegitymował to ma Ciepło.
Tylko że załoga idzie na obiad i ma to w ....

Dobromir T.

ps. przy mandacie nie ma drogi odwoławczej, bo jest przyznanie sie do winy.

Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 1:13:14 PM9/2/06
to
DobromirT napisał(a):

>
> ps. przy mandacie nie ma drogi odwoławczej, bo jest przyznanie sie do winy.

I to jest największe s... [pi... pi...] nawet w sądzie można się
odwoływać...

Monika Matis "Moniia"

unread,
Sep 2, 2006, 1:38:41 PM9/2/06
to
Jerzy Makieła napisał(a):

> DobromirT napisał(a):
>
>>
>> ps. przy mandacie nie ma drogi odwoławczej, bo jest przyznanie sie do
>> winy.
>
> I to jest największe s... [pi... pi...] nawet w sądzie można się
> odwoływać...
>
>
Ale mandatu możesz nie przyjąć i wtedy sprawa jest kierowana do sądu
grodzkiego. Jakaś forma odwołania się to jest...

--
Pozdrawiam, Moniia
People Challenge Team - Mini Transat 2009

There are 10 types of people:
Those who understand binary and those who don't

DobromirT

unread,
Sep 2, 2006, 1:51:51 PM9/2/06
to
Użytkownik "Jerzy Makieła" <jur...@post.pl> napisał w wiadomości
news:44f9...@news.home.net.pl

> DobromirT napisał(a):
>
>>
>> ps. przy mandacie nie ma drogi odwoławczej, bo jest przyznanie sie do
>> winy.
>
> I to jest największe s... [pi... pi...] nawet w sądzie można się
> odwoływać...

To jest brak świadomości polaków.

W każdym kraju nawet w tych o największej
swobodzie obywatelskiej jest postępowanie mandatowe,
a dokładnie podstępowanie mandatowe trafiło
do naszego grajdołka właśnie stamtąd.

Na całym świecie niezbędnymi elementami postępowania
jest sprawca i wykroczenie
w Rosji za czasów Stalina uskutecznili to postepownie
wystarczyło samo wykroczenie:)

pozdr
Dobromir T.


DobromirT

unread,
Sep 2, 2006, 1:59:38 PM9/2/06
to
Użytkownik "Monika Matis "Moniia"" <xpriz...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:edcfh5$jvp$1...@news.onet.pl

> Jerzy Makieła napisał(a):
>> DobromirT napisał(a):
>>
>>>
>>> ps. przy mandacie nie ma drogi odwoławczej, bo jest przyznanie sie do
>>> winy.
>>
>> I to jest największe s... [pi... pi...] nawet w sądzie można się
>> odwoływać...
>>
>>
> Ale mandatu możesz nie przyjąć i wtedy sprawa jest kierowana do sądu
> grodzkiego. Jakaś forma odwołania się to jest...

Winnych nie sieją sami sie rodzą:)

pozdr
Dobromir T.

Stefan Sokolowski

unread,
Sep 2, 2006, 4:49:32 PM9/2/06
to
Tomasz Chodnik:

> Stefan, PROSZE CIĘ, spróbuj odwetowej akcji prawnej. W interesie
> wzystkich innych.

OK, ale potrzebuję pomocy, bo w kruczkach prawnych ja sam czuję się
jak ryba na rowerze.

Otóż ja tego mandatu *jeszcze* nie zapłaciłem. To jest mandat
kredytowany i podpisałem jego przyjęcie. Miałem tydzień na
zapłacenie, ale funkcjonariusz mówił, że i o miesiąc nikt nie będzie
miał pretensji. Rzecz miała miejsce 24 VIII. Czy to zmienia
sytuację?

Na mandacie napisane są:
o- podstawa prawna samego mandatu: art.95 par.1 i art.96 par.1
ustawy z dn. 24.08.01 -- Kodeks postępowania w sprawach o
wykroczenia (Dz.U. Nr 106, poz. 1148);
o- moje dane z paszportu;
o- opis wykroczenia:
49a par.1 KW ,,Kto wbrew przepisom przekracza granicę państwową RP
podlega karze grzywny'';
o- nr służbowy/identyfikacyjny funkcjonariusza: 01776KK i jego
podpis; zaczyna się na ,,R'' -- może ,,Rambek'' albo ,,Rembalik'';
o- jest rubryka ,,liczba punktów'' i w niej wpisano kreskę; czy ja z
drogówką rozmawiałem, czy co?

Zostałem pouczony o prawie do odmowy przyjęcia mandatu i jej
konsekwencji (sąd grodzki); nie zostałem pouczony o żadnej instancji
odwoławczej. Mimo to zażądałem rozmowy z przełożonym funkcjonariusza,
bo gość twierdził, że tylko wykonuje polecenia. Taka rozmowa odbyła
się przez służbowy telefon w pomieszczeniu Straży Granicznej. Ten
przełożony sprawiał wrażenie, jakby nie był zachwycony z nadgorliwości
swojego podwładnego, ale skoro tamten głośno powiedział, że mandat, to
on nie bardzo może mu przy mnie kazać się wypchać. I teraz nie da się
nic zrobić, bo o wszystkim już wie Gdańsk. Nie mam pojęcia kto w
Gdańsku; nie mam też pojęcia, dlaczego akurat Gdańsk a nie Kołobrzeg,
albo Warszawa, albo Bruksela.

Oświadczenie o przebiegu rejsu funkcjonariusz dyktował mi nalegając na
pewne sformułowania (np. ,,świadomie przekroczyłem granicę
państwową''). Nie zgodziłem się na takie oświadczenie, zgodziłem się
tylko na opis sytuacji moimi własnymi słowami, z akcentem na awarie i
wyższą konieczność. Ale zrobiłem to głównie z powodów estetycznych,
bo nie wyobrażałem sobie własnego podpisu pod prezentowaną przez tego
gościa nieporadnością językową. Mój opis niezbyt mu się spodobał,
więc nalegał na poprawienie takie, żeby wyglądało na przyznanie się do
winy (znowu dyktował niegramatyczne sformułowania). Odmówiłem i on
zadowolił się tym, co dostał. Potem nalegał, żebym na jego kopii
kserograficznej mojej mapy napisał, że ta kreska to był mój kurs.
Odmówiłem i on tą kopię wyrzucił do kosza.

W rozmowie kilka razy powiedziałem coś o zatrzymaniu naszego jachtu na
to i on (a także jego koledzy) żywo protestowali. Nie byłem
zatrzymany ani ja ani jacht. Ale jednak nie mogłem odpłynąć w
cholerę, bo oni jeszcze nie zakończyli odprawy granicznej. Wg mnie na
tym właśnie polega zatrzymanie, że nie mogę sobie pójść własną drogą.
Jednak okazało się, że tak nie jest, można nie być zatrzymanym ale nie
móc się ruszyć.

Tomku, naprawdę chętnie nie zapłacę mandatu i oddam załogantom po 40
zł, które oni już na niego zrzucili. Ale proszę o poradę, jak
najlepiej nie zapłacić bez realnej perspektywy egzekucji komorniczej
(na odwrocie jest taka groźba). Myślę, że jest jeszcze trochę czasu
na namysł. Zresztą ja jutro znowu jadę na żagle (tym razem w
szuwary), i wracam za tydzień. Wtedy chętnie podejmę ,,odwetową akcję
prawną'', jeśli mi ją doradzisz Ty albo ktoś inny znający się.

Zgadzam się, że interes społeczny wymaga niepoddawania się bez walki.
Głupio mi, że dałem się zaskoczyć nieprzygotowany psychicznie i w
ogóle ze spuszczonymi majtkami. Myślałem wtedy raczej o czekającej
nas naprawie i o tym, że załoga jest wymęczona i głodna.

Tomasz Bartkowiak

unread,
Sep 2, 2006, 6:44:18 PM9/2/06
to
Wniosek jest jeden .
Jeżeli operujemy nieopodal Darłowa
prowadzimy 2 dokumentacje rejsu ( dziennik + mapa )
Jedną dla pograniczników , drugą dla siebie .
Tzw. KREATYWNA NAWIGACJA .


Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 11:55:23 PM9/2/06
to
Stefan Sokolowski napisał(a):

>
> OK, ale potrzebuję pomocy, bo w kruczkach prawnych ja sam czuję się
> jak ryba na rowerze.

Wysłałem odpowiedź na priv... "odbiło":-((( Napisałem na drugi adres,
może dojdzie...

Jerzy Makieła

unread,
Sep 2, 2006, 11:58:26 PM9/2/06
to
Jerzy Makieła napisał(a):

>
> Wysłałem odpowiedź na priv... "odbiło":-((( Napisałem na drugi adres,
> może dojdzie...

Też "odbiło":-((((. Gryyyyyy :-((((
Piłka jest na Twojej stronie boiska, jak chcesz... zadzwoń

Jerzy Makieła

unread,
Sep 3, 2006, 7:09:10 AM9/3/06
to
Jerzy Makieła <jur...@post.pl> napisał(a):


> I to jest największe s... [pi... pi...] nawet w sądzie można się
> odwoływać...

Hau... Hau... wychodzi na to, że nie wiedział a napisał:-((((
Orzeł Temidy Nr 1 naprostował mnie do pionu:-)))

Pozdrowienia Jurek M (jak ta mrów... postawiona do pionu)

DobromirT

unread,
Sep 3, 2006, 12:13:55 PM9/3/06
to
> OK, ale potrzebuję pomocy, bo w kruczkach prawnych ja sam czuję się
> jak ryba na rowerze.
>
> Otóż ja tego mandatu *jeszcze* nie zapłaciłem. To jest mandat
> kredytowany i podpisałem jego przyjęcie. Miałem tydzień na
> zapłacenie, ale funkcjonariusz mówił, że i o miesiąc nikt nie będzie
> miał pretensji. Rzecz miała miejsce 24 VIII. Czy to zmienia
> sytuację?

Żadnej sytuacji nie zmienia,
przyznałes sie do wykroczenia podpisując i przyjmujac mandat.

> Zostałem pouczony o prawie do odmowy przyjęcia mandatu i jej
> konsekwencji (sąd grodzki); nie zostałem pouczony o żadnej instancji
> odwoławczej.

Tu sam sobie zaprzeczasz.

Mimo to zażądałem rozmowy z przełożonym funkcjonariusza,
> bo gość twierdził, że tylko wykonuje polecenia. Taka rozmowa odbyła
> się przez służbowy telefon w pomieszczeniu Straży Granicznej. Ten
> przełożony sprawiał wrażenie, jakby nie był zachwycony z nadgorliwości
> swojego podwładnego, ale skoro tamten głośno powiedział, że mandat, to
> on nie bardzo może mu przy mnie kazać się wypchać. I teraz nie da się
> nic zrobić, bo o wszystkim już wie Gdańsk. Nie mam pojęcia kto w
> Gdańsku; nie mam też pojęcia, dlaczego akurat Gdańsk a nie Kołobrzeg,
> albo Warszawa, albo Bruksela.

Dokładnie to przełozony nie ma nic do postępowania mandatowego
Tu sa tylko dwie strony: sprawca i osoba uprawniona do przeprowadzenia
takowego.
Dopiero po fakcie można do przełozonego iść,
tylko po co skoro sie przyznałes?

> Oświadczenie o przebiegu rejsu funkcjonariusz dyktował mi nalegając na
> pewne sformułowania (np. ,,świadomie przekroczyłem granicę
> państwową''). Nie zgodziłem się na takie oświadczenie, zgodziłem się
> tylko na opis sytuacji moimi własnymi słowami, z akcentem na awarie i
> wyższą konieczność. Ale zrobiłem to głównie z powodów estetycznych,
> bo nie wyobrażałem sobie własnego podpisu pod prezentowaną przez tego
> gościa nieporadnością językową. Mój opis niezbyt mu się spodobał,
> więc nalegał na poprawienie takie, żeby wyglądało na przyznanie się do
> winy (znowu dyktował niegramatyczne sformułowania). Odmówiłem i on
> zadowolił się tym, co dostał. Potem nalegał, żebym na jego kopii
> kserograficznej mojej mapy napisał, że ta kreska to był mój kurs.
> Odmówiłem i on tą kopię wyrzucił do kosza.

Bedzie miał podkładke ze to Ty prowadziłes ten jacht
i byłes za niego odpowiedzialny,
w razie gdybyś zaczął skargi do jego szefów pisać.

> W rozmowie kilka razy powiedziałem coś o zatrzymaniu naszego jachtu na
> to i on (a także jego koledzy) żywo protestowali. Nie byłem
> zatrzymany ani ja ani jacht. Ale jednak nie mogłem odpłynąć w
> cholerę, bo oni jeszcze nie zakończyli odprawy granicznej. Wg mnie na
> tym właśnie polega zatrzymanie, że nie mogę sobie pójść własną drogą.
> Jednak okazało się, że tak nie jest, można nie być zatrzymanym ale nie
> móc się ruszyć.

To była kontrola (czynnośc porzadkowa)

> Tomku, naprawdę chętnie nie zapłacę mandatu i oddam załogantom po 40
> zł, które oni już na niego zrzucili. Ale proszę o poradę, jak
> najlepiej nie zapłacić bez realnej perspektywy egzekucji komorniczej
> (na odwrocie jest taka groźba). Myślę, że jest jeszcze trochę czasu
> na namysł. Zresztą ja jutro znowu jadę na żagle (tym razem w
> szuwary), i wracam za tydzień. Wtedy chętnie podejmę ,,odwetową akcję
> prawną'', jeśli mi ją doradzisz Ty albo ktoś inny znający się.

Jak sie przyznałeś to mozesz zatańczyc kankana
ewentualnie zgrywać biednego studenta albo dziadka tuż przed smiercia
to ci Wódz wystawiającego Funkcjonariusza rozpisze mandat na raty.

> Zgadzam się, że interes społeczny wymaga niepoddawania się bez walki.
> Głupio mi, że dałem się zaskoczyć nieprzygotowany psychicznie i w
> ogóle ze spuszczonymi majtkami. Myślałem wtedy raczej o czekającej
> nas naprawie i o tym, że załoga jest wymęczona i głodna.

Bywa, czasem potrzebna nauczka.

pozdr
Dobromir

Jacek Kijewski

unread,
Sep 3, 2006, 2:30:47 PM9/3/06
to
On Sun, 3 Sep 2006, DobromirT wrote:

>> OK, ale potrzebuję pomocy, bo w kruczkach prawnych ja sam czuję się
>> jak ryba na rowerze.
>>
>> Otóż ja tego mandatu *jeszcze* nie zapłaciłem. To jest mandat
>> kredytowany i podpisałem jego przyjęcie. Miałem tydzień na
>> zapłacenie, ale funkcjonariusz mówił, że i o miesiąc nikt nie będzie
>> miał pretensji. Rzecz miała miejsce 24 VIII. Czy to zmienia
>> sytuację?
>
> Żadnej sytuacji nie zmienia,
> przyznałes sie do wykroczenia podpisując i przyjmujac mandat.

Jedyny znany mi Dobromir Bez Nazwiska to Dobromir Pomysłowy. Pamiętam go z
dawnych lat.

Ale do rzeczy:

Art. 101 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia mówi:

"1) Prawomocny mandat karny podlega uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za
czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Uchylenie następuje na
wniosek ukaranego złożony w zawitym* terminie 7 dni od daty
uprawomocnienia się mandatu lub z urzędu"

(*) Zawitym: nie przysługuje wniosek o przywrócenie terminu.

Z kolei kodeks wykroczeń, art 16 par. 1 mówi:
"Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego
niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli
niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie
przedstawia wartości oczywiście większej, niż dobro ratowane".

W sprawach technicznych:

"Uprawnionym do uchylenia prawomocnego mandatu karnego jest sąd właściwy
do rozpoznania sprawy, na którego obszarze działania grzywna została
nałożona". Czyli pewnie sąd grodzki odpowiedni dla Darłowa.

Należałoby napisać pismo z wnioskiem o uchylenie grzywny, opisując całość
historii i podkreślając niebezpieczeństwo grożące jachtowi, a zatem i jego
załodze.

Zdaje się, że kolejne instancje nie przysługują.

Kwestia dyskusyjna: nielegalne przekroczenie granicy państwa jest
wykroczeniem, a sformułowanie "nie popełnia wykroczenia" zmienia
traktowanie konkretnego czynu i nie jest tożsame z "czyn niebędący czynem
zabronionym", choć jest bardzo zbliżone. Zależy, na ile sąd będzie miał
dobry humor danego dnia.

Nie wiem, ile (i czy w ogóle) wynosi opłata od wniosku o uchylenie, ale to
można w poniedziałek zadzwonić do sądu grodzkiego i zapytać w
sekretariacie. AFAIR na wstępie koszty wykłada Skarb Państwa, a na
zakończeniu mogą dorzucić z 100 lub 50 zł (przepis z 2001 roku, nie mam
nowszego - zależnie, czy sąd się uzna za pierwszą, czy drugą instancję,
odpowiednio).

Moim zdaniem: należałoby spróbować tej ścieżki. Uda się, nie uda - to
zależy od poczucia rzeczywistości u sędziego. Wg mnie (ale moje poczucie
rzeczywistości może być i najpewniej jest inne) jest oczywistym, że w
razie problemów, które mogą grozić życiu, fakt, że się płynie 12 czy 15
mil od brzegu jest bardzo mało ważny.

Chmura 111

unread,
Sep 3, 2006, 3:08:39 PM9/3/06
to
Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl> napisał(a):

>
> Art. 101 kodeksu post=EApowania w sprawach o wykroczenia m=F3wi:
>
Wszystko racja, ale trzeba sie przede wszystkim zastanowic czy wykroczenie w
ogole zaistnialo. Jesli w Lebie odprawiali sie do Darlowa, to przeciez
wiadomo ze po drodze trzeba omijac akweny zakazane ktore siegaja poza
granice wod terytorialnych. Skoro funkcjonariusz SG w Lebie przyjal to do
wiadomosci nie zadajac dodatkowych formalnosci to znaczy ze odprawa zostala
dokonana.
Tak czy owak odwolac sie warto i paszkwil napisac takoz.
Pozdrowienia
Chmura

Tomasz Konnak

unread,
Sep 4, 2006, 2:09:42 AM9/4/06
to
Maciej Kotas napisał(a):
> Tomasz Konnak <wal...@poczta.onet.pl> napisał(a):
>
>> Jacek Kijewski napisał(a):
>>> On Sat, 2 Sep 2006, Tomasz Konnak wrote:
>>>
>>>> Znaczy, żeby być czystym i mieć dupochron, to na wszelki wypadek
>>>> można się odprawić, nawet jak się nie planuje przekroczenia
>>>> granicy? Tak to działa? Rany, to ja sporo tych wykroczeń
>>>> popełniłem. 12 mil, tak?
>>> Nie wiem, na ile Stomma opisywał rzeczywistość. W warunkach polskich
>>> przede wszystkim nie należy niczego pochopnie podpisywać. "Nie wiem,
>>> nie pamiętam, zmęczony jestem, pójdę sobie, czy mnie pan aresztował i
>>> czy mogę zobaczyć protokół?".
>> No tak, ok. Ale też inaczej się człek spiera, jak wie, że ma rację, jak
>> wie, że nie ma i gdy nie jest pewien...
>> A ja po prostu wcześniej nigdy o tym nie pomyślałem, choć na logikę
>> sprawa jest niby jasna. Czyli odprawy na wszelki wypadek, hmmm.
>>
>
> Przestań Tomek:)) KAzałbym cymbałowi spier(piip)ć i tyle mógłby mi zrobiuć.
> Dowiedzenie popełnienia wykroczenia lezy po jego stronie. W rejsie krajowym
> nie ma potrzeby sie odprawiac w ogóle wiec kazałbym mu udac sie na szczaw.

No wiem, i udowodnić trudno. Tym niemniej, granicy, jak się
dowiedziałem, przekraczać nie wolno. Rozważam sprawę od strony prawnej,
bo sam się nie odprawiam i nie mam zamiaru.
Inna sprawa, że to koljeny przepis do zmiany, bo zawsze jakaś cholera
sie może przyp.....

--
Pozdrawiam
T.K.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 4, 2006, 2:47:28 AM9/4/06
to
On Mon, 4 Sep 2006, Tomasz Konnak wrote:

> No wiem, i udowodnić trudno. Tym niemniej, granicy, jak się dowiedziałem,
> przekraczać nie wolno. Rozważam sprawę od strony prawnej, bo sam się nie
> odprawiam i nie mam zamiaru.

W tym konkretnym przypadku nie należy mówić nic. Organ wnosząc do sądu
grodzkiego musi zarzucić złamanie konkretnego przepisu. Nie może
zastosować taktyki: "Wysoki Sądzie, on chyba złamał jeden z tych pięciu
przepisów, niech sobie Sąd wybierze, który konkretnie". Co bardzo organowi
utrudni wszelkie działania. Nie znaczy - uniemożliwi, bo może gdzieś
zarejestrowali jacht z Bryzy, z naziemnych radarów itd, ale najpewniej
nie.

Przy okazji, wiecie, czym się ten wopik różni od wibratora?

Jerzy Makieła

unread,
Sep 4, 2006, 2:58:59 AM9/4/06
to
Jacek Kijewski napisał(a):

>
> Przy okazji, wiecie, czym się ten wopik różni od wibratora?

Jeżeli to jest analogia do szefa to wiemy... wiemy.
:-))))))

DobromirT

unread,
Sep 4, 2006, 4:44:27 AM9/4/06
to

> Jedyny znany mi Dobromir Bez Nazwiska to Dobromir Pomysłowy. Pamiętam go z
> dawnych lat.

Tak Sie składa ze ten pomysłowy Dobromir
A. Słodowego to był plagiat na mojej skromnej osobie:)
Ale ja pamietliwy nie jestem...

> Art. 101 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia mówi:
>
> "1) Prawomocny mandat karny podlega uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za
> czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Uchylenie następuje na
> wniosek ukaranego złożony w zawitym* terminie 7 dni od daty
> uprawomocnienia się mandatu lub z urzędu"


SG ma własne przepisy kierownictwa wewnetrznego
które reguluja odpowiedzialnośc w zakresie utrzymywania
radarów oraz legalizacji
Dochodzi jeszcze kwestia zeznań obsługi radaru oraz kapitanów jednostek SG
Tylko aby zmusić Sąd do tego aby polecił SG przesłać całą dokumentacje
to musi być cos naprawde poważnego
np. przestepstwo - nie bedące czynem zabronionym jako wykroczenie.

> Z kolei kodeks wykroczeń, art 16 par. 1 mówi:
> "Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego
> niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli
> niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie
> przedstawia wartości oczywiście większej, niż dobro ratowane".

I widze jak cała załoga jak jeden mąż stawia sie na wokande i świadczy.
I bije sie w pierś, i zdjęcia pokazuje,
"Tak to on, to ten przestepca który popełnił
straszne przestepstwo ale zbiegł wam z pokładu
prosto do żóltej łodzi podwodnej"
albo "uciekał na rakietowych nartach wodnych jak James Bond"

Przepraszam ale rozbawiło mnie to lepiej jak poranna kawa:)

pozdrawiam
Dobromir Tałajko


Jacek Kijewski

unread,
Sep 4, 2006, 5:05:09 AM9/4/06
to
On Mon, 4 Sep 2006, DobromirT wrote:

> I widze jak cała załoga jak jeden mąż stawia sie na wokande i świadczy.
> I bije sie w pierś, i zdjęcia pokazuje,
> "Tak to on, to ten przestepca który popełnił
> straszne przestepstwo ale zbiegł wam z pokładu
> prosto do żóltej łodzi podwodnej"
> albo "uciekał na rakietowych nartach wodnych jak James Bond"

Nie do końca zrozumiałem, ale ja ostatnio mało piję - w zasadzie w
ogóle...

(że niby kto uciekał i po co?)

Bartłomiej F. Tajchman

unread,
Sep 4, 2006, 5:10:53 AM9/4/06
to
Jacek Kijewski wrote:

>> Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
>> problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
>> policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę
>> oraz nazwę działu, w którym Pan pracuje". W większości przypadków działa.
>
> Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą. Ale owszem,
> działa.

E? Na przepis się konkretny nie powołam, ale wydaje mi się, że musi.
Włącznie z numerem służbowym.


Pozdrawiam,
Wuj Bart27, z Pieczary Grozy
--
* Bartłomiej F. Tajchman +48 695 468 667 *
* http://www.bart.merigold.krakow.pl GG #162270 *
* Niebo gwiaździste nade mną, oślizgłe flaki we mnie. *
(Wstrząsająca wiadomość: w Krakowie teraz 19.38 st. C).

Jacek Kijewski

unread,
Sep 4, 2006, 5:20:58 AM9/4/06
to
On Mon, 4 Sep 2006, Bartłomiej F. Tajchman wrote:

> Jacek Kijewski wrote:
>
>>> Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
>>> problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
>>> policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę
>>> oraz nazwę działu, w którym Pan pracuje". W większości przypadków działa.
>>
>> Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą. Ale owszem,
>> działa.
>
> E? Na przepis się konkretny nie powołam, ale wydaje mi się, że musi.
> Włącznie z numerem służbowym.

Policja nie podaje. Numer służbowy i jednostka. Też powołując się na
jakowyś przepis.

Musi dać się wylegitymować funkcjonariusz w cywilu, ale jak jest w
mundurze, to przedstawia się ustnie. A ustnie podaje właśnie to. Nie
sądzę, żeby trzech policjantów niezależnie od siebie postanowiło łamać
prawo. Choć i nie wykluczam.

Bartłomiej F. Tajchman

unread,
Sep 4, 2006, 5:22:53 AM9/4/06
to
Jacek Kijewski wrote:

>> E? Na przepis się konkretny nie powołam, ale wydaje mi się, że musi.
>> Włącznie z numerem służbowym.
>
> Policja nie podaje. Numer służbowy i jednostka. Też powołując się na
> jakowyś przepis.

Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 4, 2006, 5:45:29 AM9/4/06
to
On Mon, 4 Sep 2006, Bartłomiej F. Tajchman wrote:

> Jacek Kijewski wrote:
>
>>> E? Na przepis się konkretny nie powołam, ale wydaje mi się, że musi.
>>> Włącznie z numerem służbowym.
>>
>> Policja nie podaje. Numer służbowy i jednostka. Też powołując się na
>> jakowyś przepis.
>
> Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.

Zależy, do czego wystarczy - ogólnie wystarczy, choć w penych szczególnych
przypadkach (roszczenia bezpośrednio do funkcjonariusza) jest to
uciążliwe. Zresztą podobnie, jak ustalenie armatora jachtu na podstawie
numeru rejestracyjnego jest prawie niemożliwe (chyba, że akurat jest w
rejestrze PRSu), ale przechodzimy na pole polityki...

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 4, 2006, 8:58:52 AM9/4/06
to

Użytkownik "Stefan Sokolowski"
<S.Soko...@ipiDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNKpan.gda.pl> napisał w wiadomości
news:m364g6t...@dupel.dom.gda.pl...

>
>
> Zgadzam się, że interes społeczny wymaga niepoddawania się bez walki.
> Głupio mi, że dałem się zaskoczyć nieprzygotowany psychicznie i w
> ogóle ze spuszczonymi majtkami. Myślałem wtedy raczej o czekającej
> nas naprawie i o tym, że załoga jest wymęczona i głodna.

Jeśli moge pomóc to z KW:
Art. 1. § 1. Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto
popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w
czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności,
grzywny do 5.000 złotych lub nagany.

Niech wytłumaczą na czym w tym konkretnym przypadku polegała "społeczna
szkodliwość".


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 4, 2006, 9:00:07 AM9/4/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...

On Mon, 4 Sep 2006, Bartłomiej F. Tajchman wrote:

> Jacek Kijewski wrote:
>
>>> Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
>>> problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
>>> policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę
>>> oraz nazwę działu, w którym Pan pracuje". W większości przypadków
>>> działa.
>>
>> Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą. Ale owszem,
>> działa.
>
> E? Na przepis się konkretny nie powołam, ale wydaje mi się, że musi.
> Włącznie z numerem służbowym.

Policja nie podaje. Numer służbowy i jednostka. Też powołując się na
jakowyś przepis.

==================

Ustawa o Policji impnm.

--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 4, 2006, 9:01:03 AM9/4/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
> Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.

Zależy, do czego wystarczy - ogólnie wystarczy, choć w penych szczególnych
przypadkach (roszczenia bezpośrednio do funkcjonariusza) jest to
uciążliwe.

==================

ID jest indywidualne i jednoznacznie określa właściciela.


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek Kijewski

unread,
Sep 4, 2006, 9:18:47 AM9/4/06
to

4949, komisariat wodny policji w Gdańsku. Proszę o podanie adresu
funkcjonariusza, bo w sprawie cywilnej należy podać adres do doręczeń.

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 4, 2006, 11:48:06 AM9/4/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
On Mon, 4 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

>
> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
> news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
>> Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.
>
> Zależy, do czego wystarczy - ogólnie wystarczy, choć w penych szczególnych
> przypadkach (roszczenia bezpośrednio do funkcjonariusza) jest to
> uciążliwe.
> ==================
>
> ID jest indywidualne i jednoznacznie określa właściciela.

4949, komisariat wodny policji w Gdańsku.

Jest 6-ci cyfrowy :-(

Proszę o podanie adresu
funkcjonariusza, bo w sprawie cywilnej należy podać adres do doręczeń.

===============
W prywatne sprawy proszę nie mieszać urzędu.


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Monika Matis "Moniia"

unread,
Sep 4, 2006, 12:06:00 PM9/4/06
to
Jacek Woźniak napisał(a):
A tu się mylisz. Robię to samo, co w przypadku żulii na moim osiedlu,
którą policja po wylegitymowaniu na moje żądanie (miałam powody) kazała
mi skarżyć na drodze cywilnej powołując się na kontrolę patrolu takiego
a takiego z dn. tego i tego. Twierdzili, że wtedy sądowi podadzą dane
osobowe odpowiednich osób (mnie nie mogą, bo jest coś takiego jak ustawa
o ochronie danych osobowych..). Spokojnie możesz w ten sam sposób
adresować pozew przeciw funkcjonariuszowi, pozew doręczą mu do miejsca
pracy (więc jeszcze łatwiej). W miejscu pracy (a znasz komisariat)
niewątpliwie go zlokalizują. Jeśli nie, masz podstawy żądać od policji
ustalenia kto zacz.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 4, 2006, 2:27:24 PM9/4/06
to
On Mon, 4 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

>>> Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.
>>
>> Zależy, do czego wystarczy - ogólnie wystarczy, choć w penych szczególnych
>> przypadkach (roszczenia bezpośrednio do funkcjonariusza) jest to
>> uciążliwe.
>> ==================
>>
>> ID jest indywidualne i jednoznacznie określa właściciela.
>
> 4949, komisariat wodny policji w Gdańsku.
> Jest 6-ci cyfrowy :-(
>
> Proszę o podanie adresu
> funkcjonariusza, bo w sprawie cywilnej należy podać adres do doręczeń.
> ===============
> W prywatne sprawy proszę nie mieszać urzędu.

I to jest komentarz do "ID jest indywidualne i jednoznacznie określa
właściciela". Jest. I co z tego?

Paweł Sakowski

unread,
Sep 4, 2006, 3:44:25 PM9/4/06
to
Jacek Kijewski napisał:

> > Ja od pewnego czasu stosuję standardowe zapytanie odstraszające
> > problematycznych mundurowych (od kolejarzy, poprzez SOK-istów do
> > policjantów włącznie) - "Pana imię, nazwisko i numer służbowy poproszę oraz
> > nazwę działu, w którym Pan pracuje".
>
> Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą.

Muszą m.in. następujący:

strażnik graniczny (art. 66 ustawy o straży granicznej)
celnik (art. 6za ustawy o służbie celnej [1])
strażnik gminny/miejski (art. 22 ustawy o strażach gminnych)
nieumundurowany policjant (art. 61 ustawy o policji)

Innych służb ne sprawdzałem.

[1] ta to się dorobiła numeracji...

--
+----------------------------------------------------------------------+
| Paweł Sakowski <pa...@sakowski.pl> Never trust a man |
| who can count up to 1023 on his fingers. |
+----------------------------------------------------------------------+

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 3:59:32 AM9/5/06
to

Użytkownik "Monika Matis "Moniia"" <xpriz...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:edhir8$h4u$1...@news.onet.pl...

>>
> A tu się mylisz. Robię to samo, co w przypadku żulii na moim osiedlu,
> którą policja po wylegitymowaniu na moje żądanie (miałam powody) kazała mi
> skarżyć na drodze cywilnej powołując się na kontrolę patrolu takiego a
> takiego z dn. tego i tego. Twierdzili, że wtedy sądowi podadzą dane
> osobowe odpowiednich osób (mnie nie mogą, bo jest coś takiego jak ustawa o
> ochronie danych osobowych..). Spokojnie możesz w ten sam sposób adresować
> pozew przeciw funkcjonariuszowi, pozew doręczą mu do miejsca pracy (więc
> jeszcze łatwiej). W miejscu pracy (a znasz komisariat) niewątpliwie go
> zlokalizują. Jeśli nie, masz podstawy żądać od policji ustalenia kto zacz.

Ale tu chodzi o cos odwrotnego.

--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 4:02:16 AM9/5/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
On Mon, 4 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

>>> Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.
>>
>> Zależy, do czego wystarczy - ogólnie wystarczy, choć w penych
>> szczególnych
>> przypadkach (roszczenia bezpośrednio do funkcjonariusza) jest to
>> uciążliwe.
>> ==================
>>
>> ID jest indywidualne i jednoznacznie określa właściciela.
>
> 4949, komisariat wodny policji w Gdańsku.
> Jest 6-ci cyfrowy :-(
>
> Proszę o podanie adresu
> funkcjonariusza, bo w sprawie cywilnej należy podać adres do doręczeń.
> ===============
> W prywatne sprawy proszę nie mieszać urzędu.

I to jest komentarz do "ID jest indywidualne i jednoznacznie określa
właściciela". Jest. I co z tego?

================

Nie udawaj Greka ;-))
Jak masz sprawę to do urzędu a nie do Jana Kowalskiego.


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Krzysiek Kielczewski

unread,
Sep 5, 2006, 4:04:48 AM9/5/06
to
Sami popatrzcie co *Jacek Woźniak* napisał:

>> 4949, komisariat wodny policji w Gdańsku.
>> Jest 6-ci cyfrowy :-(
>>
>> Proszę o podanie adresu
>> funkcjonariusza, bo w sprawie cywilnej należy podać adres do doręczeń.
>> ===============
>> W prywatne sprawy proszę nie mieszać urzędu.
>
> I to jest komentarz do "ID jest indywidualne i jednoznacznie określa
> właściciela". Jest. I co z tego?
> ================
>
> Nie udawaj Greka ;-))
> Jak masz sprawę to do urzędu a nie do Jana Kowalskiego.

Przecież był podany konkretny przykład roszczeń do Jana Kowalskiego.

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 4:08:59 AM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

>>>> Numer w sumie też wystarczy, chodzi o identyfikowalność.
>>>
>>> Zależy, do czego wystarczy - ogólnie wystarczy, choć w penych
>>> szczególnych
>>> przypadkach (roszczenia bezpośrednio do funkcjonariusza) jest to
>>> uciążliwe.
>>> ==================
>>>
>>> ID jest indywidualne i jednoznacznie określa właściciela.
>>
>> 4949, komisariat wodny policji w Gdańsku.
>> Jest 6-ci cyfrowy :-(
>>
>> Proszę o podanie adresu
>> funkcjonariusza, bo w sprawie cywilnej należy podać adres do doręczeń.
>> ===============
>> W prywatne sprawy proszę nie mieszać urzędu.
>
> I to jest komentarz do "ID jest indywidualne i jednoznacznie określa
> właściciela". Jest. I co z tego?
> ================
>
> Nie udawaj Greka ;-))
> Jak masz sprawę to do urzędu a nie do Jana Kowalskiego.

Nie, ja chcę mieć sprawę do Jana Kowalskiego. Na przykład, bo pogniótł mi
książeczkę żeglarską. Niech on się broni, że to był jego obowiązek
służbowy. "Manie" sprawy do urzędu nie daje mi satysfakcji, bo rzeczony
Kowalski nawet tam się nie zjawi, przyjdzie jakiś dyżurny prawnik, a
Kowalski, jak urząd przegra, to może dostanie naganę od szefa.

A tych danych nie dostajesz. Co powoduje wśród urzędasów poczucie
bezkarności.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 4:13:23 AM9/5/06
to

A nie wiem, czemu postu Moniki nie widzę :( To się tu doczepię:

a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś. Nie
mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.

b) nie wiem, jakie jest miejsce pracy policaja. Może zatrudnia go
posterunek, może Komenda Wojewódzka, może jest delegowany z obszaru innej
komendy, a może poszli do lasu.

c) mam podstawy żądać od policji ustalenia, kto zacz. W praktyce to nie
działa.

Przy dużej dozie samozaparcia, wmieszaniu w to po cichu najlepiej
znajomego prokuratora (mają dostęp do baz BEL, PESEL itd.) i jeszcze kilku
osób - coś tam zdziałasz. Ja chciałem tylko wyleczyć z przekonania, że to
jest łatwe i bezproblemowe.

DobromirT

unread,
Sep 5, 2006, 4:15:46 AM9/5/06
to
Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl
> On Mon, 4 Sep 2006, DobromirT wrote:
>
>> I widze jak cała załoga jak jeden mąż stawia sie na wokande i świadczy.
>> I bije sie w pierś, i zdjęcia pokazuje,
>> "Tak to on, to ten przestepca który popełnił
>> straszne przestepstwo ale zbiegł wam z pokładu
>> prosto do żóltej łodzi podwodnej"
>> albo "uciekał na rakietowych nartach wodnych jak James Bond"
>
> Nie do końca zrozumiałem, ale ja ostatnio mało piję - w zasadzie w
> ogóle...

Mam wrażenie ze rozmawiam z kompletnym laikiem,
Sam jestem sobie winien ze zacząłem z tą rozmowę.
Kompletna ignorancja nie przeszkadza Ci jak widać
w zabieraniu głosu w tej dyskusji.
Mam nadzieje ze grupa to doceni...

Powołujesz sie na artykuł 101 KPoW


"Prawomocny mandat karny podlega uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono

za czyn nie będącym czynem zabronionym jako wykroczenie"
Czyn zabroniony nie będący jako wykroczenie jest to przestępstwo
albo czyn dozwolony.

Postępowanie mandatowe jest postępowaniem
gdzie jest bezsprzeczna wina sprawcy
Stefan podpisał i przyjął mandat i oznacza to ze godzi sie z winą.
Jedynie pozostałe elementy takie jak
"zabroniony w ustawie pod groźbą kary za wykroczenie"
oraz "szkodliwy społecznie w stopniu znikomym"
podlegają ponownemu rozpatrzeniu.
O ile odwoływanie sie do "szkodliwości społecznej"
po przyznaniu sie do winy jest nierealne,
o tyle "zabroniony w ustawie pod groźbą kary za wykroczenie"
może być na korzyść Stefana rozpatrzony.
Art 101 KPoW jest to furtka tylko dla zdarzeń curizalnych typu
zniszczenie zieleni w zimie, posługiwanie sie otwartym ogniem
w miejscu ustalonym po fakcie jako bezpiecznym itp.
Stafen bezsprzecznie wkroczył na zakazany akwen,
wiec jest to czyn zabroniony i basta.

Sugerując sie Pańska wypowiedzią Panie Kijewski
Jeżeli chcemy odwoływać sie z art 101 KPoW do stanów
wyższych konieczności to musiałoby zaistnieć przestępstwo.
Jednak ta opcja jest tak wyssana z palca jak pańskie
zabieranie głosu w tej dyskusji:-)

Owoływanie sie w takim stanie rzeczy
jest biciem piany i niczym wiecej.

Miłego dnia życzę
Dobromir Tałajko.


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 4:51:28 AM9/5/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...

a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś. Nie
mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.

==================
Jacku jak chcesz poprocesować się z osoba to nie mieszaj do tego urzedu.
Wystepując służbowo reprezentuje sie urząd i jeżeli następuje jakiś skutek
to strona jest urząd a nie osoba. Pisma do magistratu to na kogo adresujesz?
Na panne Manie czy prezydenta?


b) nie wiem, jakie jest miejsce pracy policaja. Może zatrudnia go
posterunek, może Komenda Wojewódzka, może jest delegowany z obszaru innej
komendy, a może poszli do lasu.

========================
Zawsze możesz napisać do komendanta głownego. Policja to shierarchizowana
instytucja.

c) mam podstawy żądać od policji ustalenia, kto zacz. W praktyce to nie
działa.

========================
Wląściwe to zastanów się czego chcesz, danych osobowych policjanta? A może
jakiś killer jesteś, albo cichy wielbiciel? ;-))

Przy dużej dozie samozaparcia, wmieszaniu w to po cichu najlepiej
znajomego prokuratora (mają dostęp do baz BEL, PESEL itd.) i jeszcze kilku
osób - coś tam zdziałasz. Ja chciałem tylko wyleczyć z przekonania, że to
jest łatwe i bezproblemowe.

====================
Jak sie koniecznie chce wejść kominem choć drzwi są otwarte to można
napotkać trudności.
Sorki Jacku ale dalej nie rozumiem uporu w ustaleniu danych konkretnej
osoby. Dla mnie czym innym jest domaganie się praworządności od urzędu, ten
w postępowaniu wyjaśniającym/dycyplinarnym itd. ustali osobe i wymierzy mu
karę sam albo przez innych, a zwykłą zawiścią na konkretną personę. Dla mnie
to jest prowatna wojenka z zamysłem wybrania celi w jakiej to wróg ma potem
przebywać.

--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 4:53:15 AM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, DobromirT wrote:

> Owoływanie sie w takim stanie rzeczy
> jest biciem piany i niczym wiecej.

i w żółtej łodzi podwodnej, jakoż Pan napisał.

Tyle, że ja nie piję, dziękuję.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 5:06:56 AM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

> a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś. Nie
> mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
> sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.
> ==================

> Jacku jak chcesz poprocesować się z osoba to nie mieszaj do tego urzedu.
> Wystepując służbowo reprezentuje sie urząd i jeżeli następuje jakiś skutek
> to strona jest urząd a nie osoba. Pisma do magistratu to na kogo adresujesz?
> Na panne Manie czy prezydenta?

Ależ ja nie mieszam urzędu. Ja chcę imię i nazwisko palanta, który mi np.
zepsuł urlop. To on zasłania się urzędem. Jeżeli mu Urząd Miasta nie da
koncesji, to mogę się odpowiednią drogą przepychać z urzędem. Jeżeli
urzędnik powie mi brzydko, to jednak mogę ścigać jego osobiście. Albo i za
inne rzeczy mogę ścigać jego osobiście.

Jak mi Panna Mania powie, że jestem brzydki, to niezależnie od tego, że
jest to proste stwierdzenie faktu, mogę ja po sądach pociągać. Wtedy Panna
Mania dochodzi do wniosku, że ten Jacek Kijewski to jakiś nerwowy jest,
ale o, można wykazać się dowalając Jackowi Woźniakowi. Też Jacek.

> b) nie wiem, jakie jest miejsce pracy policaja. Może zatrudnia go
> posterunek, może Komenda Wojewódzka, może jest delegowany z obszaru innej
> komendy, a może poszli do lasu.
> ========================
> Zawsze możesz napisać do komendanta głownego. Policja to shierarchizowana
> instytucja.

Mogę też napisać do "Przyjaciółki", albo "Bravo Girl". Nie mogę pozwu
wysłać wskazując adres do doręczeń jako przełożonego, bo będzie to
nieskuteczne doręczenie. Na zwrotce ma się podpisać rzeczony Kowalski.

> Jak sie koniecznie chce wejść kominem choć drzwi są otwarte to można
> napotkać trudności.
> Sorki Jacku ale dalej nie rozumiem uporu w ustaleniu danych konkretnej
> osoby. Dla mnie czym innym jest domaganie się praworządności od urzędu, ten
> w postępowaniu wyjaśniającym/dycyplinarnym itd. ustali osobe i wymierzy mu
> karę sam albo przez innych, a zwykłą zawiścią na konkretną personę. Dla mnie

Ależ ja mam na myśli zwykłą, konkretną zawiść na konkretną osobę. Zawiść
niech się zawiścią odciska. Taka metoda jest skuteczna, po pewnym czasie
powoduje, że urzędnicy dochodzą do wniosku: "ten jest jakiś nie tego,
czepmy się lepiej kogoś bezproblemowego". W sumie to działa i daje święty
spokój. Niektóre instytucje się dzięki temu ode mnie odtentegowały.

Narobienie problemów urzędowi to pikuś. Urząd ma to gdzieś. I "Kowalski"
kolejnym razem zachowa się dokładnie tak samo. A jak nie Kowalski, to jego
kolega z pokoju. Skierowanie działań przeciw Kowalskiemu osobiście
powoduje, że Kowalski nie chce mieć kłopotów. A kolega z pokoju też się do
kłopotów nie pali. Ot, taka forma samoobrony*

> to jest prowatna wojenka z zamysłem wybrania celi w jakiej to wróg ma potem
> przebywać.

Oh, żeby się tak dało...

Jacek "Rozmarzony" Kijewski

*) drobny procesik o drobne 14 tys. pln ze skarbówką wygrałem po drobnych
3 latach. Argumenty skarbówki były tak bzdurne, że nawet sąd to przyznał w
słowach jadowitych, ale nie przeszkodziło to im w ściąganiu ze mnie tej
kwoty. Teraz dostanę pieniądze z odsetkami, ale znajdź mi jakieś
zabezpieczenie przed kolejną decyzją podatkową tej klasy? Albo np.
pięcioma takimi decyzjami rocznie?

DobromirT

unread,
Sep 5, 2006, 5:13:35 AM9/5/06
to
>> Przy czym nie podadzą Ci imienia i nazwiska, bo nie muszą.
>
> Muszą m.in. następujący:
>
> strażnik graniczny (art. 66 ustawy o straży granicznej)
> celnik (art. 6za ustawy o służbie celnej [1])
> strażnik gminny/miejski (art. 22 ustawy o strażach gminnych)
> nieumundurowany policjant (art. 61 ustawy o policji)
>
> Innych służb ne sprawdzałem.
>
> [1] ta to się dorobiła numeracji...

Lex specialis derogat legi generali
Żaden z podanych przez Ciebie przepisów
nie jest podstawą zeby sie domagac jakichkolwiek informacji.
Podstawa prawna do legitymowanie a tym samym
przedstawiania sie kogokolwiek jest zawsze Rozporządzenie
Zawsze jest to okazanie legitymacji służbowaj z nazwiskiem
oraz stopniem / zajmowanym stanowiskiem
tak aby legitymowany / kontrolowany mógł odczytać i zanotować.
Jeżeli nie wiesz z kim rozmawiasz
nie musisz sie stosować do jego poleceń.


Pozdrawiam
Dobromir Tałajko

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 5:21:29 AM9/5/06
to

Użytkownik "DobromirT" <cza...@biale.com> napisał w wiadomości
news:edjdfm$ors$1...@news.onet.pl...

>
> Postępowanie mandatowe jest postępowaniem
> gdzie jest bezsprzeczna wina sprawcy

Bezsprzecznie to Kopernik umarł ;-)

> Stefan podpisał i przyjął mandat i oznacza to ze godzi sie z winą.
> Jedynie pozostałe elementy takie jak
> "zabroniony w ustawie pod groźbą kary za wykroczenie"
> oraz "szkodliwy społecznie w stopniu znikomym"
> podlegają ponownemu rozpatrzeniu.
> O ile odwoływanie sie do "szkodliwości społecznej"
> po przyznaniu sie do winy jest nierealne,

Tak? To co KW ma do powiedzenia:
Wyjaśnienie wyrażeń ustawowych.
Art. 47. (51) § 1. Czynem zabronionym jest zachowanie o znamionach
określonych w ustawie karnej
§ 6. Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu bierze się pod uwagę
rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej
szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez
sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj
naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia.

A tytm nie decyduje obwiniony, ten może być w błedzie, tylko sąd.

> o tyle "zabroniony w ustawie pod groźbą kary za wykroczenie"
> może być na korzyść Stefana rozpatrzony.
> Art 101 KPoW jest to furtka tylko dla zdarzeń curizalnych typu
> zniszczenie zieleni w zimie, posługiwanie sie otwartym ogniem
> w miejscu ustalonym po fakcie jako bezpiecznym itp.

> Stafen bezsprzecznie wkroczył na zakazany akwen,
> wiec jest to czyn zabroniony i basta.

Co nie oznacza, że popełnił wykroczenie i ma być ukarany.
Aby ukarać sprawcę muszą być spełnione łącznie wszystkie przesłanki
ustawowe. Wykluczenie jakiejkolwiek wyłącza odpoweedzialność.


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 5:46:21 AM9/5/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

> a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś. Nie
> mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
> sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.
> ==================

> Jacku jak chcesz poprocesować się z osoba to nie mieszaj do tego urzedu.
> Wystepując służbowo reprezentuje sie urząd i jeżeli następuje jakiś skutek
> to strona jest urząd a nie osoba. Pisma do magistratu to na kogo
> adresujesz?
> Na panne Manie czy prezydenta?

Ależ ja nie mieszam urzędu. Ja chcę imię i nazwisko palanta, który mi np.
zepsuł urlop.

==================
To dlaczego urząd ma Ci w tym pomagać? Bo rzeczony palant tam pracuje? A
ustawa o ochronie danych osobowych to pies?

To on zasłania się urzędem.

==================
Czy wystepuje jako jego przedstawiciel?

Jeżeli
urzędnik powie mi brzydko, to jednak mogę ścigać jego osobiście. Albo i za
inne rzeczy mogę ścigać jego osobiście.

==================

Akle nie wymagaj aby inni, nie będący stronami musieli robić rzeczy których
nie muszą.

Jak mi Panna Mania powie, że jestem brzydki, to niezależnie od tego, że
jest to proste stwierdzenie faktu, mogę ja po sądach pociągać. Wtedy Panna
Mania dochodzi do wniosku, że ten Jacek Kijewski to jakiś nerwowy jest,
ale o, można wykazać się dowalając Jackowi Woźniakowi. Też Jacek.

==============
Urzędnicy wyrzszego szczebla nie lubią urzędników na których skarżą sie
ludzie (ZUS i NFZ chyba do nich nie można zaliczyć). Ale może tylko ja mam
takie doświadczenia?


Ciach resztę bo jestem zdania, że urzędy nie mogą mieszać sie do prywatnych
wojenek.


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


DobromirT

unread,
Sep 5, 2006, 6:09:11 AM9/5/06
to
> § 6. Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu bierze się pod
> uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub
> grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę
> naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru,
> motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich
> naruszenia.

Owszem w postepowaniu o Wykroczenie
Istotą Postepowania Mandatowego jest gdy
okoliczności Czynu jak i wina sprawcy nie budziły watpliwości,
a Stefan sie na to zgodził przyjmując mandat.
Zatem wina oraz okoliczności jego czynu nie budziły w nim wątpliwości.
Ignorantia iuris nocet

> A tytm nie decyduje obwiniony, ten może być w błedzie, tylko sąd.

Bierze wszystkie okoliczności sprawy pod uwage.
Oczywistym jest to że ukaranie mandatem w trakcie kontroli
nie budziło w nim wątpliwości.
Gdyby te wanty mu sie rwały na głowe w czasie kontroli
to miało by jakiś sens, ale sie nie urwały :-(
Lex retro non agit

>> Stafen bezsprzecznie wkroczył na zakazany akwen,
>> wiec jest to czyn zabroniony i basta.
>
> Co nie oznacza, że popełnił wykroczenie i ma być ukarany.
> Aby ukarać sprawcę muszą być spełnione łącznie wszystkie przesłanki
> ustawowe. Wykluczenie jakiejkolwiek wyłącza odpoweedzialność.

Jakby to napisał Szekspir "Słowa, Słowa, Słowa"

pozdrawiam
Dobromir Tałajko

Moniia

unread,
Sep 5, 2006, 6:11:26 AM9/5/06
to

Jacek Kijewski napisał(a):

>
> A nie wiem, czemu postu Moniki nie widzę :( To się tu doczepię:
>

No wiesz, w KFie wylądowałam?? za co ?

:)

A wracając do ad remu: nie wiem, jak sąd podszedłby do pozwu
kierowanego przeciw funcjonariuszowi 123456 z komisariatu tego i
tego... Wiem, co mi doradzono, a mój pozew też by tak wyglądał
(przeciw temu a temu, wylegitymowanemu dn tego i tego przez patrol ten
i ten) Twierdzili, że mogę tak zrobić bo oni a) nie mogą podac mi
jego danych b) nie mogą ścigać (bo sprawa cywilna, nie podlega pod
nic dla nich)

Nie przetestowałam, bo nie chciało mi się włóczyć po sądach, a
żulię regularne wizyty policjantów nieco uspokoiły

--
Pozdrawiam, Moniia
People Challenge Team - Mini Transat 2009

There are 10 types of people:

Those who understand binary and those who don't.

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 6:19:58 AM9/5/06
to

Użytkownik "DobromirT" <cza...@biale.com> napisał w wiadomości
news:edjidm$bml$1...@news.onet.pl...

>> § 6. Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu bierze się pod
>> uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub
>> grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę
>> naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru,
>> motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich
>> naruszenia.
>
> Owszem w postepowaniu o Wykroczenie
> Istotą Postepowania Mandatowego jest gdy
> okoliczności Czynu jak i wina sprawcy nie budziły watpliwości,
> a Stefan sie na to zgodził przyjmując mandat.
> Zatem wina oraz okoliczności jego czynu nie budziły w nim wątpliwości.
> Ignorantia iuris nocet

A czy był wstanie rozpoznać znaczenie swoich czynów? Nie oznacza, że był
pijany czy w pomroczności jasnej ale stres, brak leków, trudy podróży mogły
zmianić jego zdolność do prawidłowej oceny podejmowanych działań.

>
>> A tytm nie decyduje obwiniony, ten może być w błedzie, tylko sąd.
>
> Bierze wszystkie okoliczności sprawy pod uwage.
> Oczywistym jest to że ukaranie mandatem w trakcie kontroli
> nie budziło w nim wątpliwości.

Wiesz zrób jakąś czynność procesową z pijanym człowiekiem i idź z takimi
kwitamio do sądu.

> Lex retro non agit
"
lex retro non agit łac., ustawa nie działa wstecz.
"
Czy wiesz czym sie posugujesz?

Wiesz zrób jakąś czynność procesową z pijanym człowiekiem i idź z takimi
kwitamio do sądu.


>
>>> Stafen bezsprzecznie wkroczył na zakazany akwen,
>>> wiec jest to czyn zabroniony i basta.
>>
>> Co nie oznacza, że popełnił wykroczenie i ma być ukarany.
>> Aby ukarać sprawcę muszą być spełnione łącznie wszystkie przesłanki
>> ustawowe. Wykluczenie jakiejkolwiek wyłącza odpoweedzialność.
>
> Jakby to napisał Szekspir "Słowa, Słowa, Słowa"

Nie ważne co napisano czerno na białym lecz to co napisano biało na białym
;-)

--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


DobromirT

unread,
Sep 5, 2006, 7:47:43 AM9/5/06
to
>> Zatem wina oraz okoliczności jego czynu nie budziły w nim wątpliwości.
>> Ignorantia iuris nocet
>
> A czy był wstanie rozpoznać znaczenie swoich czynów? Nie oznacza, że był
> pijany czy w pomroczności jasnej ale stres, brak leków, trudy podróży
> mogły zmianić jego zdolność do prawidłowej oceny podejmowanych działań.

Można dowodzić że był ufoludkiem, ale jak sam przyznał sie do winy, to ktoś
da temu wiare?

> Wiesz zrób jakąś czynność procesową z pijanym człowiekiem i idź z takimi
> kwitamio do sądu.

Gdyby Stefan był pijany to karę by otrzymał w "latach" a nie w złotówkach.
W Sądzie i w tym wypadku Straży Granicznej zmieniła by Sie tylko
kwalifikacja
Jakiś urzędnik dostałby naganę ustną zgodnie z Kodeksem Pracy.
Do niczego konkretnego to nie doprowadzi.

>> Lex retro non agit
> "
> lex retro non agit łac., ustawa nie działa wstecz.
> "
> Czy wiesz czym sie posugujesz?

Ojej LEX zawsze oznacza Prawo :-)
Polecam lekture starożytności.

> Nie ważne co napisano czerno na białym lecz to co napisano biało na białym
> ;-)

Tak wiec nic juz nie zmieni faktu że Stefan przyjął mandat.
Wszystkie możliwości rozpatrzyłem w "pierwszym czytaniu" jego wypowiedzi.
Także z mojej strony EOT

Jurek Makieła ma do mnie namiary telefoniczne,
jeśli beda z czymś jeszcze problemy
prosze z się nim kontaktować.

Życze miłego dnia
Dobromir Tałajko

PS. W nocy sypiam.


Piotrek Berliński

unread,
Sep 5, 2006, 9:03:21 AM9/5/06
to
DobromirT wrote:
> Podstawa prawna do legitymowanie a tym samym
> przedstawiania sie kogokolwiek jest zawsze Rozporządzenie
> Zawsze jest to okazanie legitymacji służbowaj z nazwiskiem
> oraz stopniem / zajmowanym stanowiskiem
> tak aby legitymowany / kontrolowany mógł odczytać i zanotować.
> Jeżeli nie wiesz z kim rozmawiasz
> nie musisz sie stosować do jego poleceń.

Hmm, na lotnisku straz graniczna z ktora sie klocilem
dysponowala jedynie wywieszkami ze zdjeciem i nr
sluzbowym. Rowniez nie chciala podac innych danych
niz numer.

BTW:
- Chce rozmawiac z Pana przelozonym!
- Ale to tutaj jestem szefem.
- Aha....


--
Piotr Berliński
------------------------------------------
e-mail: pi...@berlinski.org
Mój klub: http://www.skz.pw.edu.pl
GG# 1444580
"Gdy zeglarstwo w studiach szkodzi - cisnij studia, o coz chodzi!"
A.Urbanczyk

DobromirT

unread,
Sep 5, 2006, 10:36:47 AM9/5/06
to

> Hmm, na lotnisku straz graniczna z ktora sie klocilem
> dysponowala jedynie wywieszkami ze zdjeciem i nr
> sluzbowym. Rowniez nie chciala podac innych danych
> niz numer.

Być może...
W trakcie przekraczania granicy w budynku
gdzie jest łatwa identyfikacja Strazy granicznej
nie zachodzi taka konieczność.
Zidentyfikować bedziesz mógł zawsze.
Tu nawet numeru nie potrzeba,
wystarczy dokładny czas podać.
Organy, urzędy oraz inne podmioty uprawnione
otrzymają tą informacje.

W razie gdyby ktoś podejmował
z Tobą czynności procesowe
i tak bedziesz miał do wglądu co podpisujesz, bedą tam dane.
A po przedstawieniu zarzutów to i całe akta
bedziesz sobie mógł xerować i do domu zabrać:)

pozdriawiam
Dobromir T.

Maciej Kotas

unread,
Sep 5, 2006, 11:40:05 AM9/5/06
to
Jacek Woźniak <jacekw...@onet.pl> napisał(a):

>
> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
> news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
>
>
> a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś. Nie
> mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
> sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.
> ==================
> Jacku jak chcesz poprocesować się z osoba to nie mieszaj do tego urzedu.
> Wystepując służbowo reprezentuje sie urząd i jeżeli następuje jakiś skutek
> to strona jest urząd a nie osoba.

No dobrze, a jesli naubliza mi policjant na słuzbie i poda tylko numer
słuzbowy, a ja chce go pozwac?

Maciek"S"Kotas

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 3:09:32 PM9/5/06
to

Użytkownik "Maciej Kotas" <skip...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w
wiadomości news:edk5ol$j64$1...@inews.gazeta.pl...

> Jacek Woźniak <jacekw...@onet.pl> napisał(a):
>
>>
>> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
>> news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
>>
>>
>> a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś.
>> Nie
>> mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
>> sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.
>> ==================
>> Jacku jak chcesz poprocesować się z osoba to nie mieszaj do tego urzedu.
>> Wystepując służbowo reprezentuje sie urząd i jeżeli następuje jakiś
>> skutek
>> to strona jest urząd a nie osoba.
>
> No dobrze, a jesli naubliza mi policjant na słuzbie i poda tylko numer
> słuzbowy, a ja chce go pozwac?

Skarga, zwiadomienie o wykroczeniu lub przestepstwie, do wyboru.
Tyle tylko, że zanim zaczniesz składać zeznanie pouczą Cie o odpowiedzialoci
karnej z art.233par.1KK; art.234KK i art.238KK ( nie zawsze ze wsystkich
;-) ) i wtedy zeznawaj.

--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 5, 2006, 3:19:37 PM9/5/06
to

Użytkownik "DobromirT" <cza...@biale.com> napisał w wiadomości
news:edjo58$1m3$1...@news.onet.pl...

>>> Zatem wina oraz okoliczności jego czynu nie budziły w nim wątpliwości.
>>> Ignorantia iuris nocet
>>
>> A czy był wstanie rozpoznać znaczenie swoich czynów? Nie oznacza, że był
>> pijany czy w pomroczności jasnej ale stres, brak leków, trudy podróży
>> mogły zmianić jego zdolność do prawidłowej oceny podejmowanych działań.
>
> Można dowodzić że był ufoludkiem, ale jak sam przyznał sie do winy, to
> ktoś
> da temu wiare?

Wiara nie ma tu nic do rzeczy, ważne jest czy zrobił to skutecznie.

>
>> Wiesz zrób jakąś czynność procesową z pijanym człowiekiem i idź z takimi
>> kwitamio do sądu.
>
> Gdyby Stefan był pijany to karę by otrzymał w "latach" a nie w złotówkach.
> W Sądzie i w tym wypadku Straży Granicznej zmieniła by Sie tylko
> kwalifikacja

Czego kwalifikacja, czynu? Gdzie rozróżnia się przekroczenie granicy po
pijaku od tego na trzeźwo?

>>> Lex retro non agit
>> "
>> lex retro non agit łac., ustawa nie działa wstecz.
>> "
>> Czy wiesz czym sie posugujesz?
>
> Ojej LEX zawsze oznacza Prawo :-)

Możesz mi wytłumaczyć znczenie tej maksymy. Plissss ...

>
> Tak wiec nic juz nie zmieni faktu że Stefan przyjął mandat.
> Wszystkie możliwości rozpatrzyłem w "pierwszym czytaniu" jego wypowiedzi.
> Także z mojej strony EOT

Szkoda liczyłem, że dowiem się czegoś więcej.

--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Piotr Gralak

unread,
Sep 5, 2006, 3:33:04 PM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006 15:40:05 +0000 (UTC), "Maciej Kotas"
<skip...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:

>No dobrze, a jesli naubliza mi policjant na słuzbie i poda tylko numer
>słuzbowy, a ja chce go pozwac?

To dzwonisz na 997 i mówisz, że chyba jakiś oszust udaje policjanta,
bo nie chce okazać legitymacji.
Każdy policjant MUSI okazać legitymację na żądanie, i to tak, abyś
mógł odnotować zawarte w niej dane.
Dziwię się, że dyskutuje się tu o tak elementarnej sprawie (tak Jacku,
tych 3 policjantów postanowiło Cię oszukać.)
Poniżej kilka zdań ze strony KWP w Szczecinie na potwierdzenie.
Jeśli komuś mało to niech sobie pogugla, jest tego mnóstwo, także na
stronach GIODO.

Należy pamiętać, że nie umundurowany policjant przy wykonywaniu
czynności służbowych ma obowiązek okazać legitymację. Policjant
umundurowany okazuje legitymację na żądanie. Legitymacja musi zostać
okazana w sposób umożliwiający odnotowanie danych w niej zawartych
jeśli żąda tego osoba, której legitymacja jest okazywana.
Autor: nadkom. Dorota Zawłocka KMP w Świnoujściu
źródło: http://www.szczecin.kwp.gov.pl/load.php?d=02&id=102


PG

Paweł Sakowski

unread,
Sep 5, 2006, 3:31:35 PM9/5/06
to
DobromirT napisał:

> > strażnik graniczny (art. 66 ustawy o straży granicznej)
> > celnik (art. 6za ustawy o służbie celnej [1])
> > strażnik gminny/miejski (art. 22 ustawy o strażach gminnych)
> > nieumundurowany policjant (art. 61 ustawy o policji)
>
> Żaden z podanych przez Ciebie przepisów
> nie jest podstawą zeby sie domagac jakichkolwiek informacji.

Jest podstawą, żeby domagać się obejrzenia legitymacji służbowej. A z
niej już można sobie wszystko (w szczególności: imię i nazwisko)
wyczytać.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 3:35:52 PM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

> To dlaczego urząd ma Ci w tym pomagać? Bo rzeczony palant tam pracuje? A
> ustawa o ochronie danych osobowych to pies?

Przeczytałeś Ty kiedy tą ustawę?

> Jeżeli
> urzędnik powie mi brzydko, to jednak mogę ścigać jego osobiście. Albo i za
> inne rzeczy mogę ścigać jego osobiście.
> ==================
>
> Akle nie wymagaj aby inni, nie będący stronami musieli robić rzeczy których
> nie muszą.

Owszem. Ale urzędnik powinien musieć mi się przedstawić. A nie musi.

Ciekawostka: policaj ostatnio odmówił podania danych sprawczyni wypadku.
Podał tylko, w której ubezpieczalni baba była ubezpieczona. I twierdził,
że i tego nie musi (w co mu nie uwierzyłem i dokonałem naruszenia jego
dóbr osobistych, ale z użyciem słów, których jego inteligencja nie
potrafiła nie tylko zrozumieć, ale nawet zapamiętać).

Maciej Kotas

unread,
Sep 5, 2006, 3:36:45 PM9/5/06
to
Jacek Woźniak <jacekw...@onet.pl> napisał(a):

>
> Użytkownik "Maciej Kotas" <skip...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w
> wiadomości news:edk5ol$j64$1...@inews.gazeta.pl...
> > Jacek Woźniak <jacekw...@onet.pl> napisał(a):
> >
> >>
> >> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
> >> news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
> >>
> >>
> >> a) sąd chce, aby pozew był z imienia, nazwiska i adresu przeciw komuś.
> >> Nie
> >> mogę wnieść pozwu cywilnego w sposób "przeciw osobie, którą niech sąd
> >> sobie ustali tak czy inaczej". To jest właśnie pewna paranoja.
> >> ==================
> >> Jacku jak chcesz poprocesować się z osoba to nie mieszaj do tego urzedu.
> >> Wystepując służbowo reprezentuje sie urząd i jeżeli następuje jakiś
> >> skutek
> >> to strona jest urząd a nie osoba.
> >
> > No dobrze, a jesli naubliza mi policjant na słuzbie i poda tylko numer
> > słuzbowy, a ja chce go pozwac?
>
> Skarga, zwiadomienie o wykroczeniu lub przestepstwie, do wyboru.
> Tyle tylko, że zanim zaczniesz składać zeznanie pouczą Cie o
odpowiedzialoci
> karnej z art.233par.1KK; art.234KK i art.238KK ( nie zawsze ze wsystkich
> ;-) ) i wtedy zeznawaj.
>

Naublizał mi przy ludziach i za to chce go pozwac cywilnie. Ale wystepował
słuzbowo(powiedzmy drogówka) i chce znać jego imie i nazwisko.

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 3:36:45 PM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, Moniia wrote:

>
> Jacek Kijewski napisał(a):
>>
>> A nie wiem, czemu postu Moniki nie widzę :( To się tu doczepię:
>>
>
> No wiesz, w KFie wylądowałam?? za co ?

Ty nigdy.

> A wracając do ad remu: nie wiem, jak sąd podszedłby do pozwu
> kierowanego przeciw funcjonariuszowi 123456 z komisariatu tego i
> tego... Wiem, co mi doradzono, a mój pozew też by tak wyglądał

Zwróciłby z powodu braków formalnych.

Jacek "sąd to ja mam w domu" Kijewski

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 3:37:17 PM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

>> Lex retro non agit
> "
> lex retro non agit łac., ustawa nie działa wstecz.
> "
> Czy wiesz czym sie posugujesz?

A bo to drugi taki Sejwal jest...

Jerzy Makieła

unread,
Sep 5, 2006, 3:40:46 PM9/5/06
to
Jacek Kijewski napisał(a):

>
> A bo to drugi taki Sejwal jest...

Jacek... Jacek, spokojnie


--
Pozdrowienia Jurek M
http://www.makiela.pl/ http://galeria.makiela.pl/
GSM 601-938-951 VoIP 0-399-008-347

Jacek Kijewski

unread,
Sep 5, 2006, 4:07:02 PM9/5/06
to
On Tue, 5 Sep 2006, Jerzy Makieła wrote:

> Jacek Kijewski napisał(a):
>
>>
>> A bo to drugi taki Sejwal jest...
>
> Jacek... Jacek, spokojnie

Ależ ja jestem spokojny. Przez chwilę mnie te żółte łodzie podwodne
zaciekawiły.

Piotrek Berliński

unread,
Sep 5, 2006, 7:02:42 PM9/5/06
to
Paweł Sakowski wrote:
> DobromirT napisał:
>>> strażnik graniczny (art. 66 ustawy o straży granicznej)
>>> celnik (art. 6za ustawy o służbie celnej [1])
>>> strażnik gminny/miejski (art. 22 ustawy o strażach gminnych)
>>> nieumundurowany policjant (art. 61 ustawy o policji)
>>
>> Żaden z podanych przez Ciebie przepisów
>> nie jest podstawą zeby sie domagac jakichkolwiek informacji.
>
> Jest podstawą, żeby domagać się obejrzenia legitymacji służbowej. A z
> niej już można sobie wszystko (w szczególności: imię i nazwisko)
> wyczytać.

A no wlasnie w przypadku SG nie bardzo:/
Nie jestem prawnikiem, ale:

Art. 66. 1. Przy wykonywaniu czynności służbowych nie umundurowany
funkcjonariusz obowiązany jest na żądanie obywatela okazać legitymację
służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i
zanotować numer legitymacji i organ, który ją wydał, oraz nazwisko
funkcjonariusza.

2. Funkcjonariusz przy wykonywaniu czynności administracyjno-porządkowych
jest obowiązany okazać na żądanie legitymację służbową lub znak
identyfikacyjny w sposób umożliwiający odczytanie i zanotowanie danych w nim
zawartych.

Czyli UMUNDUROWANY funkcjonariusz nie jest obowiazany sie wylegitymowac
jesli wykonuje
czynnosci sluzbowe, a nie administracyjno-porzadkowe?

DobromirT

unread,
Sep 6, 2006, 2:51:39 AM9/6/06
to
>> Gdyby Stefan był pijany to karę by otrzymał w "latach" a nie w
>> złotówkach. W Sądzie i w tym wypadku Straży Granicznej zmieniła by Sie
>> tylko kwalifikacja
>
> Czego kwalifikacja, czynu? Gdzie rozróżnia się przekroczenie granicy po
> pijaku od tego na trzeźwo?

Chyba nie rozumiem pańskiego Pytania.
Kwalifikacja czynu jest zadaniem hermeneutyki.
Sąd na podstawie zeznań kwalifikował bedzie czyn
zagrożony karą najsurowszą.
Polecam zaznajomić sie z terminem "zbieg przepisów" w Kodeksie Karnym.
Nie wiem co Stefan by zeznał i nie wiem jaka bedzie dokładna kwalifikacja.
Jednak w stanie "po spożyciu" karą bedzie pozbawienie uprawnień na określony
czas.

>>> "
>>> lex retro non agit łac., ustawa nie działa wstecz.
>>> "
>>> Czy wiesz czym sie posugujesz?
>>
>> Ojej LEX zawsze oznacza Prawo :-)
>
> Możesz mi wytłumaczyć znczenie tej maksymy. Plissss ...

"Prawo nie działa wstecz"
Panie Jacku tą regółe stosuje sie w obydwie strony
to chyba jasna regóła?
Wyjaśnię najprościej jak sie da:-/
"Stefan miał prawo do odmówienia przyznania sie do winy
a mimo to sie przyznał i tego faktu nie można zmienić
tak wiec jego prawo już nie działa wstecz."

> Szkoda liczyłem, że dowiem się czegoś więcej.

Ależ to co napisałem można znaleźć w Sieci.
Choćby na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Przest%C4%99pstwo
Nie widzę powodów dlaczego miałbym tłumaczyć
Wiec prosze tam skierowac swoje kroki, są tam wszystkie odpowiedzi,
trzeba chcieć je tylko odnaleźć.


Dobromir Tałajko

DobromirT

unread,
Sep 6, 2006, 2:53:35 AM9/6/06
to
Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl
> On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:
>
>>> Lex retro non agit
>> "
>> lex retro non agit łac., ustawa nie działa wstecz.
>> "
>> Czy wiesz czym sie posugujesz?
>
> A bo to drugi taki Sejwal jest...

Ja z Panem juz skończyłem zdaje sie rozmowe.
Miłego dnia życze.

Dobromir Tałajko

Mariusz Główka

unread,
Sep 6, 2006, 3:17:09 AM9/6/06
to
Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl> napisał(a):

> On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Wo=BCniak wrote:
>
> >> Lex retro non agit
> > "

> > lex retro non agit =B3ac., ustawa nie dzia=B3a wstecz.


> > "
> > Czy wiesz czym sie posugujesz?
>
> A bo to drugi taki Sejwal jest...

O, to ciekawe. Czy dlatego nazywasz go sejwalem, bo ma inne zdanie w
dyskusji i potrafi je uzasadnić? Czy, generalnie, ci co mają inne zdanie
są/będą w twoim pojęciu sejwalami?
No, zaczyna się robić ciekawie. Następny krok to powołanie Grupowej Komisji
do Wykrywania Sejwali. Już widzę kandydata na przewodniczącego.

Paweł Sakowski

unread,
Sep 6, 2006, 1:36:10 PM9/6/06
to
Piotrek Berliński napisał:

> A no wlasnie w przypadku SG nie bardzo:/
> Nie jestem prawnikiem, ale:
>
> Art. 66. [...]

>
> Czyli UMUNDUROWANY funkcjonariusz nie jest obowiazany sie wylegitymowac
> jesli wykonuje
> czynnosci sluzbowe, a nie administracyjno-porzadkowe?

Nie jestem polonistą, ale tak tam napisali :) Kiedy funkcjonariusz
wykonuje czynność służbową wypisywania delegacji, żądać jego legitymacji
nie możesz. Ale czynności typu sprawdzanie dokumentów czy egzekwowanie
kar za nielegalne przekroczenie granicy IMO zdecydowanie podpadają pod
administracyjno-porządkowe.

P.S. EOT bo NTG

Jacek WoĽniak

unread,
Sep 7, 2006, 11:44:22 AM9/7/06
to

Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.64N.06...@goldenhinde.sail-ho.pl...
On Tue, 5 Sep 2006, Jacek Woźniak wrote:

> To dlaczego urząd ma Ci w tym pomagać? Bo rzeczony palant tam pracuje? A
> ustawa o ochronie danych osobowych to pies?

Przeczytałeś Ty kiedy tą ustawę?

====================

A którą masz na myśli?


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak


Jacek WoĽniak

unread,
Sep 7, 2006, 11:47:47 AM9/7/06
to

Użytkownik "Maciej Kotas" <skip...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał w
wiadomości news:edkjkd$jfl$1...@inews.gazeta.pl...

>>
>> Skarga, zwiadomienie o wykroczeniu lub przestepstwie, do wyboru.
>> Tyle tylko, że zanim zaczniesz składać zeznanie pouczą Cie o
> odpowiedzialoci
>> karnej z art.233par.1KK; art.234KK i art.238KK ( nie zawsze ze wsystkich
>> ;-) ) i wtedy zeznawaj.
>>
> Naublizał mi przy ludziach i za to chce go pozwac cywilnie. Ale wystepował
> słuzbowo(powiedzmy drogówka) i chce znać jego imie i nazwisko.

A naubliżał Ci "urządowo" czy prywatnie?


--
Pozdrawiam

Jacek Woźniak.

Message has been deleted

Jerzy Makieła

unread,
Sep 7, 2006, 4:54:50 PM9/7/06
to
Stefan Sokolowski napisał(a):

> szuwary), i wracam za tydzień. Wtedy chętnie podejmę ,,odwetową akcję
> prawną'', jeśli mi ją doradzisz Ty albo ktoś inny znający się.

Tak a'propo http://www.duw.pl/?document=1895

Andrzej Remiszewski

unread,
Sep 13, 2006, 6:32:35 AM9/13/06
to
A jak dokładnie brzmi przepis "złamany" przez Stefana?


It is loading more messages.
0 new messages