Procedury wejść i wyjść z polskich portów morskich regulują stosowne
Zarządzenia Dyrektorów Urzędów Morskich (Gdynia, Słups, Szczecin).
Sposób nawiązywania łączności na paśmie 156 MHz omawiany jest na każdym
kursie obsługi radia, który to kurs (obecnie SRC) MUSISZ mieć skończony i
posiadać stosony dokument wydany przez UKE chcąc obsługiwać radio na jachcie.
Utrzymywanie łączności podczas żeglugi nie jest regulowane żadnymi znanymi mi
przepisami - chcesz załączać radio, nie chcesz - nie załączasz.
Twoja decyzja.
Pzdr
Kocur
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Co do przepisow - tu sprawa wyjatkowo watpliwa. Okreslilbym jako "zwyczaje",
niekoniecznie dobre. Zwyczajowo zglaszasz sie na stosownym kanale (w locji
znajdziesz opis) z tekstem w stylu "Bosmanat portu Hel, Bosmanat portu Hel,
jacht Krysia-Marysia zglasza wejscie do portu. Port wyjscia Wladyslawowo. Na
pokladzie 5 osob, prowadzacy Jan Kowalski. Odbior"
Przy wyjsciu podobnie podajac zamiast portu wyjscia port docelowy.
> Czy podczas żeglugi jest określone i nakazane utrzymywanie łączności z
> określonymi stacjami na lądzie?
Wato miec nasluch na kanale 16. Jednak przepisy na chwile obecna NIE
ZOBOWIAZUJA do tego (mowie o statkach niekonwencyjnych).
Aha: korzystajac z radia musisz miec chociazby SRC. Z pewnoscia na kursie
uczono cie jak sie zglaszac i czy prowadzic nasluch! :)
A czy praktykuje się zgłaszanie przed wyjściem z portu, składanie jakiegoś
planu żeglugi, portu docelowego etc?
Wydaje mi się, że nie są one zwyczajowe tylko określone przepisami Dyrektorów
Urzędó Morskich.
Masz taki obowiązek zgłaszania wejść/wyjść do polskich portów,.
To, że nie wszyscy to robią bo przepis jest idiotyczny to inna sprawa.
Kanały robocze kapitanatów/bosmanatów portów masz w locjach.
Niemniej w obrębie Zatoki Gd są to:
1. Hel (wołasz Bosmanat), Jastarnia (kapitanat) i cały półwysep aż po
Władkowo (wołasz kapitanat), Puck( bosmanat do godz.15.00) - kanał 10.
2. Gdynia (wołasz Marina Gdynia - nie kapitanat portu Gdynia) - kanał 12.
3. Gdańsk - (wołasz kapitanat portu Gdańsk) - kanał 14.
4. Mariny Gdańsk raczej sie nie dowołasz ale na kanale 14 słuchają.
5. Górki Zachodnie - w teorii na kanale 06 funkcjonuje Straż Graniczna Górki
ale po cóż ich wołać obecnie to nie wiem...
Chyba, że płyniesz poza Szengen.
Tylko jakbyś wołał to nie wołaj pytając o POZWOLENIE wejścia/wyjścia bo to u
niektórych żeglujacych wywołuje czkawkę śmiechu tylko jak już musisz wołać to
wołaj "jacht taki to a taki zgłasza wejście/wyjście".
Wypytają Cię wprawdzie na ogólnie słuchanym kanale o wszystkie Twoje dane np.
nazwisko prowadzącego (nie wiem co na to Ochrona Danych Osobowych) ale cóż -
niektóre kapitanaty mają taki nadgorliwy zwyczaj.
Generalnie zgłaszając się ułatwiasz życie "Panom 5 zł" bo wiedzą do kogo
przyjść za chwilę o pieniądze za postój.
To zależy od nadgorliwości zgłaszającego bo moim zdaniem co kogo obchodzi
dokąd i z kim płynę ?
Formalnie masz obowiązek zgłoszenia tylko FAKTU wejści/wyjścia jednostki.
Wszelkie inne dane (nazwisko prowadzącego, port poprzedni, port docelowy,
nazwiska załogi, ich narodowość, ilość osób załogi) to nadgorliwość
zgłaszającego lub pracownika kapitanatu/bosmanatu.
Przykładowo:
W Jastarni przyjmą od Ciebie lakoniczną informację ale jeżeli nie zgłosisz
sie to nie będą Cie ścigać radiem po Zatoce.
Na Helu wypytaja Cię o wszystko.
W Gdańsku poinformują o ewent zawalidrogach na odcinku do mariny (5 mil
kanałami portowymi).
W Gdyni będą robić łaskę o cokolwiek od miejsca postoju do prądu.
A na koniec każą Ci wypełnic dwie strony formularza A4 z milionem rubryk i
danymi, które nikogo nie powinny interesować.
Także widzisz - co kraj to obyczaj.
pzdr
Pisalem: przy wyjsciu zglaszasz to samo, tylko podajesz port docelowy
(najblizszy). Tego nikt nie sprawdza: zdarzalo mi sie doplynac do innego
portu niz zglaszalem na wyjsciu (zmiana planow).
Sam więc sobie odpowiedziałeś na pytanie o sens takiego zgłaszania.
Poza tym określenie "sprawdza" na odległość "pachnie" mi komuną gdzie
każda waaaaadza chciała wszystkich sprawdzać a tak zostało do dziś.
Zwróć uwagę, że wydany w formie zarzadzeń obowiązek zgłaszania się
przy wejściu/wyjściu po polskiego portu jest kuriozum chyba nigdzie
nie znanym.
Chciałbym zobaczyć bosmana takiego portu np. w Zadarze jak w sobotnie
przedpołudnie przyjmuje zgłoszenia od setek wypływajacych/
przypływajacych jednostek czarterowych.
O portach naszych bałtyckich sąsiadów nie wspomnę.
Także wracając do wątku - obowiązek zgłaszania sie jest a jakże
natomiast sens tego jest niezrozumiały.
Pzdr
Kocur
> Co do przepisow - tu sprawa wyjatkowo watpliwa.
??? A o przepisach portowych drogi anonim słyszał? Można dyskutować o
ich sensie, ale są i obowiązują...
Osobiście radzę się zapoznać z tym ZARZĄDZENIE NR 12
DYREKTORA URZĘDU MORSKIEGO W GDYNI
z dnia 14 czerwca 2005r.
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951
> Kanały robocze kapitanatów/bosmanatów portów masz w locjach.
Hmmmm... w niektórych ;)
Zawsze znajdziesz je w ALORS.
JR
I wcale niekoniecznie od razu. Mam na myśli wejście do portu. Jak walczę
z wiatrem halsując się pracowicie do portu to ostatnią rzeczą jaką mam w
planach jest meldowanie się u władz. Mogę to zrobić po wejściu i tak
robię, tam gdzie meldować się trzeba.
Od czasu gdy jest UKF-ka, bo jak jej nie było na pokładzie to życie
naprawdę było prostsze :)
--
Pozdrawiam
T.K.
Zdaje sie, ze nie zadawalem sobie takiego pytania.
Nie rozwijalem watku sensownosci zglaszania sie.
Dlaczego zwracasz MOJA uwage na to, ze:
"Zwróć uwagę, że wydany w formie zarzadzeń obowiązek zgłaszania się
przy wejściu/wyjściu po polskiego portu jest kuriozum chyba nigdzie
nie znanym."
????????
A o zgodnosci Polskich i Unijnych przepisow i nadrzdnosci tych pierwszych
nad drugimi slyszales? Zreszta, czy zarzadzenie jest przepisem?
> 3. Poza Gdańskiem (dla informacji o ew. ruchu statków) meldowanie się przez
> radio ma IMHO niewielki sens. Jedyne sensowne zastosowanie tej szykany
Przy ruchu w Gdańsku to w ogóle nie ma sensu. A tam akurat dobrze widać
co się dzieje i jest miejsce żeby się schować jakby coś.
--
Pozdrawiam
T.K.
> Formalnie masz obowiązek zgłoszenia tylko FAKTU wejści/wyjścia jednostki.
Przykład modelowego zgłoszenia jest tutaj:
http://groups.google.pl/group/pl.rec.zeglarstwo/msg/1b31a199358361f5
:)
A bardziej serio - przed wyjściem włącz radio na kanał danego portu i
się trochę "osłuchaj".
--
Marcin 'Cypis' Kantorek |
/|)
'-/_\
~~~~~~ http://www.DINO.merigold.pl ~~~~~~~~'===='~~~~~~~~~
> I wcale niekoniecznie od razu. Mam na myśli wejście do portu. Jak walczę
> z wiatrem halsując się pracowicie do portu to ostatnią rzeczą jaką mam w
> planach jest meldowanie się u władz. Mogę to zrobić po wejściu i tak
> robię, tam gdzie meldować się trzeba.
Bo na to pozwalają przepisy portowe:-)))
A pierwszą sprawą są zakłady: pójde z innym statkiem na czołówke czy znów
sie uda ;-)
Czym innym obowiązek a czym innym rozsądek.
> Od czasu gdy jest UKF-ka, bo jak jej nie było na pokładzie to życie
> naprawdę było prostsze :)
:-)))
--
Pozdrawiam Jacek :-)
"Złe prawa są najgorszym rodzajem tyranii."
jacekwozniak[wstawcotrzeba]onet.pl
???:-)))))
> Zreszta, czy zarzadzenie jest przepisem?
OK, nie zastosuj się do zarządzenia i jak zapłacisz to podyskutujemy:-)))))
PS. Ja Tobie naprawdę dobrze radzę poczytaj...
PS. Dla mnie EOT
A o IMO i jego wyrzszości słyszałeś?
A zarządzenie jako prawo lokalne wydane na podstawie aktów wyższej ranga są
"przepisami".
> A pierwszą sprawą są zakłady: pójde z innym statkiem na czołówke czy znów
> sie uda ;-)
> Czym innym obowiązek a czym innym rozsądek.
Eeee, a od czego masz oczy? Pływałem dobre kilka lat bez UKF-ki i jakoś
na statek nie wpadliśmy. Na kuter też nie. W sumie, jak się tak dobrze
zastanowić, to na nic nie wpadliśmy :)
No przecież to naprawdę widać w większości portów bez problemów.
--
Pozdrawiam
T.K.
W roku 2008 pan we Władysławowie (obsługa mariny) o tym chyba nie
wiedział. W każdym razie ciskał się. Ale o 1 w nocy, po wielu godzinach
bez wiatru, nie bardzo byłem skłonny przyjąć jego punkt widzenia :)
--
Pozdrawiam
T.K.
A nie, nie EOT:-)))) trochę się pobawię:-))) Jako, że nigdy dość nauki
to może mnie oświecisz na temat unijnych i polskich przepisów na temat
wchodzenia do portu. Który to przepis jest nadrzędny i co on mówi?
Bo wiesz, ja zawodowo w pewnym sensie wprowadzam statki do portu i
uświadomiłeś mi braki w mojej wiedzy:-(((((
"Nie bij Krzysiu tak mocno tej małej dziewczynki bo się spocisz" :)
--
Pozdrawiam
T.K.
Czyli jesteś nadrzędny nad wszelkie przepisy :-)))
--
Jaromir
#######################################
Pokutuje cały czas przeświadczenie, że każda forma
aktywności powinna być reglamentowana i regulowana,
a zakazy i nakazy zastąpią wyobraźnię i zdrowy rozsądek.
A pamięta ktoś z Was, że na Zatoce istnieje formalny
obowiązek zgłaszania do VTS zamiaru przecięcia toru,
nas też dotyczący?
Jakby tak wszystkie łódki wracające do Górek w niedzielne
pogodne czerwcowe popołudnie zaczęły się przed Portem Północnym
zgłaszać, to by chybcikiem przepis zmienili....
;-)
Marcin
>
> "Nie bij Krzysiu tak mocno tej małej dziewczynki bo się spocisz" :)
:-)))) No co ja poradzę na to, że nie lubię anonimów:-)))) A już
anonimów którzy kogoś wsadzają na minę szczególnie...
Gdzie indziej na Zatoce nie wołam z zasady niejako.
Gdzie indziej, gdzie indziej - różnie ;-)
Jak raz "Merkury" nie zawołał w Aberdeen i zablokował wejście, to w VTS
tamtejszym rozważali "fine" kilkusetfuntową...
JR
--
Jaromir Rowiński
* Usenet today is a race between system administrators trying to build
* bigger and better idiot-proof servers, and the Universe trying to
* produce bigger and better idiots. So far, the Universe is winning.
> Czy wyciągają jakiegoś panamaxa - też zMotławy nie zobaczysz...
> I paru innych rzeczy...
Albo spotkasz "za winklem" coś takiego:-)))
http://www.youtube.com/watch?v=OAVJgXpX0gg
No bo to http://www.youtube.com/watch?v=RLwZO5ma6a4 raczej nie
zaskoczy:-))))) Widać chyba już od Helu:-)))
>> Przy ruchu w Gdańsku to w ogóle nie ma sensu. A tam akurat dobrze
>> widać co się dzieje i jest miejsce żeby się schować jakby coś.
> Tego czy akurat nie przegradza kanału lina stalowa, bo cumują platformę
> w Remontówce - nie widać...
> Czy wyciągają jakiegoś panamaxa - też zMotławy nie zobaczysz...
> I paru innych rzeczy...
E tam, jak widać na filmie podesłanym w poście Jurmaka, miejsce jakieś
sobie zawsze można znaleźć i poczekać. No przecież nie pcham się pod
panamxa. Czekamy i już. Wiadomo, że za rufę holowników wpływać jachtem
nie bardzo warto. Ale to wiadomo i bez UKF-ki.
Tak serio, to problemy tego typu są w wejściu, ale akurat w Gdańsku
wejście jest dobrze widoczne i widać, czy tam coś wielkiego płynie.
Jak masz pecha to możesz się z Mają w wejściu spotkać. Zdarzyło się
kiedyś w Górkach, ale było ją widać z daleka i grzecznie poczekaliśmy. I
bez UKF-ki było ją dobrze widać :) Bo ją w ogóle dobrze widać, nawet zza
wysokiego falochronu ;)
> IMHO - spytać warto, bez formalności, ja wołam:
> "kapitanat - jacht "xyz", z Motławy na Zatokę, na silniku, czy można?"
> I tyle.
> Czasami wchodząc wołałem "na żaglach, z silnikiem gotowym do użycia" -
> i też przechodzi - serio ;-))))
Brzmi jak bajka dla grzecznych dzieci... ;)
> Jak raz "Merkury" nie zawołał w Aberdeen i zablokował wejście, to w VTS
> tamtejszym rozważali "fine" kilkusetfuntową...
Nie byłem, nie wiem jak tam jest. Wiesz, w Łebie też czasami jest się
lepiej zapytać, bo tam akurat widać słabo...
--
Pozdrawiam
T.K.
>> W roku 2008 pan we Władysławowie (obsługa mariny) o tym chyba nie
>> wiedział. W każdym razie ciskał się. Ale o 1 w nocy, po wielu
>> godzinach bez wiatru, nie bardzo byłem skłonny przyjąć jego punkt
>> widzenia :)
> Powiadasz we Władysławowie...
> Ja tam miałem podobnie...:
> http://sailforum.pl/viewtopic.php?t=5877&postdays=0&postorder=asc&start=15
> (opis uprzejmiości władysławowskich na koncu strony)
Faktycznie cierpliwym człowiekiem jesteś :)
--
Pozdrawiam
T.K.
>> A czy praktykuje się zgłaszanie przed wyjściem z portu, składanie
>> jakiegoś
>> planu żeglugi, portu docelowego etc?
>
> To zależy od nadgorliwości zgłaszającego bo moim zdaniem co kogo obchodzi
> dokąd i z kim płynę ?
Jak pewnego razu wychodzac z Gdanska na godzinna przejazdzke po Zatoce, na
usilne zadanie Strazy Granicznej (no bo w sumie nie wiedzialem, gdzie
plynem, wiec co mialem mu powiedziec?) zglosilem, ze ide do Swinoujscia,
to po moim powrocie facet sie wsciekl ;) Szczegoly byly na wszystkim
znanej stronie ;)
Pozdr.
--
Radek Wrodarczyk
www.rejsy-czartery.com
A te białe strzałki na kadłubie Spirita skierowane w dół to co one oznaczają?
Pozdrawiam Marian Janaś
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
A jakby ktoś nie zauważył to mniejszą jednostką przejdzie pod spodem:-)))
A tak na poważnie to nogi tej platformy są połączone pod zwierciadłem wody
jakimiś pływakami? Coś w końcu musi dawać tę wyporność żeby to to pływało.
Głowy nie dam:-), ale mają chyba związek z tymi pachołami które są w
tych niszach...
--
Ahoj
Jaromir
Nie umrzesz za mnie, więc nie mów mi jak mam żyć...
Generalnie platformy dzielimy na wydobywcze i poszukiwawcze.
Największa różnica to fakt, że te wydobywcze są niemal zawsze osadzone na
stałe, a te poszukiwawcze można przestawiać z jednego miejsca poszukiwań a
inne.
Ogólny podział tu: http://www.oilworker.co.uk/rigtypes.html
Zostawmy instalacje wydobywcze na boku. Warto wiedzieć, że w nomenklaturze
angielskiej tylko one będą zawsze nazywane "platforms"... I że ich pozycje
można znaleźć w Spisie Świateł, na przykład ;-)
Parę obrazków i krótki opis tu: http://www.oilworker.co.uk/platform.html
Platformy poszukiwawczo-wiertnicze (zwane "rigs", lub "drilling rigs")
najczęściej można przypisać do jednego z dwu zasadniczych rodzajów:
1. "Jack-up" - czyli pływający "ponton" z (kratownicowymi najczęściej)
długimi nogami, opuszczanymi na miejscu wiercenia na dno - aż do wyniesienia
"pontonu" kilkanaście metrów nad powierzchnię wody (tak wyglądają platformy
"Petrobalticu", przy czym jedna z nich to platforma poszukiwawcza... ale
przebudowana na wydobywczą ;) ) Najkrócej jak można tu:
http://www.oilworker.co.uk/jackup.html
2. "Semi-sub" - czyli konstrukcja jak z filmiku powyżej (to akurat była
jedna z największych platform wiertniczych w ogóle).
Parę słów tu: http://www.oilworker.co.uk/semisub.html
"Semi- sub" dla utrzymania pozycji używają 8-16 potężnych kotwic zawoźnych
lub (nieliczne konstrukcje) stoją bez kotwic, używając zaawansowanego
systemu dynamicznego pozycjonowania ("DP") dla utrzymania pozycji podczas
pracy. Wypornosć "semi-sub'a" tworzą zanurzone w wodzie pływaki. Widać je na
przykład na małym "rig'u" podczas transportu na statku "ciężarowcu" tu:
http://www.oilworker.co.uk/images/Noble%20Paul%20Wolff%20having%20a%20ride.JPG
Kto ciekaw - można do woli googlać podanymi pojęciami.
O technice i technologii poszukiwań i eksploatacji podmorskich złóż ropy i
gazu można pisać wiele ksiażek, nie czas i miejsce tu po temu. Co więcej
jest to dziedzina, która z powodów oczywistych stale i dynamicznie się
rozwija, więc nie istnieje w niej jakiś zamknięty i niezmienny stan
wiedzy...
> A nie, nie EOT:-)))) trochę się pobawię:-)))
Szlachetna to rozrywka.
Tomek
> >Sam więc sobie odpowiedziałeś na pytanie o sens takiego zgłaszania.
>
> Zdaje sie, ze nie zadawalem sobie takiego pytania.
> Nie rozwijalem watku sensownosci zglaszania sie.
> Dlaczego zwracasz MOJA uwage na to, ze:
Panie Plitkin
Rzeczywiście masz Pan rację - nie zadawałeś Pan takiego pytania.
Nie zwracam Pańskiej UWAGI na cokolwiek - ot - po prostu odpowiedziałem w
temacie okołowątkowym.
Ale ma Pan rację - szkoda czasu na odpowiadanie Panu.
Kocur
EOT
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Sam mnie cytowales.
--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y ALIFLANKE
skipbulbamałpaopkropkapl
www.saj.org.pl
> W czym miałby mi cos takiego przeszkodzić, albo ja czemus takiemu?
> Przesadzacie z Jaromirem:)
Ja nie demonizuje, ale tylko daje przykłady niespodzianek które mogą
"wyskoczyć" za winkla:-))))
Hasip
> Są miejsca gdzie "niespodzianki" to codzienność więc należy być czujnym. :)
> Mam kilka zdjęć "bliskich spotkań" z promami - przyznam przy pierwszych
> skurcze zwieraczy były częstsze niż ruchy zastawki sercowej :)))
Znam ten ból:-))))