Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Bezpieczne sztrandowanie

86 views
Skip to first unread message

waalky

unread,
May 30, 2004, 12:47:53 PM5/30/04
to
Witam.
Siedze przed monitorem, googlam i czytam, ale nigdzie nie moge trafic
odpowiedzi na moje pytania.
Powiedzmy ze mam lodke, Sztrandek lub jakas konstrukcje z dwoma kilami. Chce
poplywac wzdluz naszego wybrzeza.
Jak wyglada sprawa z bezpiecznym sztrandowaniem?
Wydaje mi sie ze najwiekszy problem to przechodzenie przez fale przybojowa.
Jak sie to robi?
Do jakiej wysokosci fali przybojowej mozna to robic bezpiecznie?
Co zrobic jesli fala jest zbyt duza (wysoka) a ja musze gdzies wyladowac bo
np zbliza sie wieczor?
Zapobiegac, czyli wogole nie wyplywac?
Jak ocenic fale przybojowa bedac na jachcie, tzn od strony morza?
Jak wyciagnac jacht na plaze z dala od fal?
Jak sie "odbija" z plazy?
Jak .........
Pytania sie mnoza a ja nie bardzo umiem na nie odpowiedziec.
Moze ktos z Grupowiczow ma doswiadczenie i bedzie chcial sie nim podzielic?

Moze odpowiedzi na te i inne nasuwajace sie pytania sa bardzo proste, ale ja
ich nie znam.
Moze takich jak ja jest wiecej?
Moze to jest - miedzy innymi - powod naszej nieobecnosci na przybrzeznym
Baltyku?

--
Pozdrawiam - Andrzej
waa...@TNIJTOop.pl
- Dalem dzieciom korzenie, teraz daje skrzydla -


sejwal

unread,
May 31, 2004, 2:10:11 AM5/31/04
to
> Witam.
Również,
Myślę, że już załapałeś, za zająca robisz ;-)

> Powiedzmy ze mam lodke, Sztrandek lub jakas konstrukcje z dwoma kilami. Chce
> poplywac wzdluz naszego wybrzeza.

Jeżeli tak podejdziesz, to tylko pianka ;-(

> Jak wyglada sprawa z bezpiecznym sztrandowaniem?

Polecam, ja to zrobiłem kiedyś bardzo dawno, ale już nie pamiętam dokładnie.
Po pierwsze, bali babci,
Po drugie, materac, kajak najpierw plastyk, następnie dmuchany czeski, ponton i
dopiero coś tam mi zaświtało.
Ale to Polska, a nie druga półkula, tam to się uprawia żeglowanie plażowe ;-)

> Wydaje mi sie ze najwiekszy problem to przechodzenie przez fale przybojowa.

Coś jakbyś się naczytał i na oglądał O czy mówisz, w Polsce?

> Jak sie to robi?
Wypróbuj na kajaku dmuchanym.

> Do jakiej wysokosci fali przybojowej mozna to robic bezpiecznie?

Chyba żartujesz, żeby na to odpowiedzieć, trzeba łapać się w bryzie dziennej i
nocnej, po drugie rodzaje brzegów i po trzecie, dlaczego falochrony tak daleko
wychodzą w polskie może?

> Co zrobic jesli fala jest zbyt duza (wysoka) a ja musze gdzies wyladowac bo
> np zbliza sie wieczor?

Polecam najpierw zwykłą sadzawkę z brzegiem nawietrznym, przetrenujesz,
zobaczysz i ci się odechce głópicx pomysłów ;-(

> Zapobiegac, czyli wogole nie wyplywac?

Nic bardziej mylnego, ale zanim na ten pomysł wpadniesz, zapoznaj się z
mocowaniem sterów, silników przyczepnych, sterowaniem z płetwą w poziomie i
chodzącym silnikiem.

> Jak ocenic fale przybojowa bedac na jachcie, tzn od strony morza?

Lecisz i lądujesz!!

> Jak wyciagnac jacht na plaze z dala od fal?

Sam wyląduje, obyś nie wylądował odrazu na deptaku ;-)

> Jak sie "odbija" z plazy?

Tu się tego nie dowiesz, chyba żeby xxxx


> Moze ktos z Grupowiczow ma doswiadczenie i bedzie chcial sie nim podzielic?

Widzisz jak to robić za zająca jest pogięte!!

> Moze odpowiedzi na te i inne nasuwajace sie pytania sa bardzo proste, ale ja
> ich nie znam.

Oczywiście.

> Moze takich jak ja jest wiecej?

Tabuny.

> Pozdrawiam - Andrzej
Również,
SEJWAL


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Konrad Fiuk

unread,
May 31, 2004, 3:36:54 AM5/31/04
to
waalky <waa...@TNIJTOop.pl> wrote:
> Jak wyglada sprawa z bezpiecznym sztrandowaniem?
> Wydaje mi sie ze najwiekszy problem to przechodzenie przez fale
> przybojowa. Jak sie to robi?
> Do jakiej wysokosci fali przybojowej mozna to robic bezpiecznie?
> Co zrobic jesli fala jest zbyt duza (wysoka) a ja musze gdzies
> wyladowac bo np zbliza sie wieczor?
> Zapobiegac, czyli wogole nie wyplywac?
> Jak ocenic fale przybojowa bedac na jachcie, tzn od strony morza?
> Jak wyciagnac jacht na plaze z dala od fal?
> Jak sie "odbija" z plazy?

Do plaz dobijalem plastikowymi baczkami 2-3m na wioslach i paroma
pontonami z twardym dnem /RIB/ z silnikiem zostawiajac jacht na kotwicy.

Mysle, ze najlepszym rozwiazaniem jest wlasnie potrenowac przy uzyciu np
pontonu, z pewnych wzgledow z daleka od strzezonych plaz z jakas forma
asekuracji.

Przyboj nigdy nie jest jednakowy, co kilkadziesiat - sto metrow trafisz
na spokojniejsze miejsce. Najlepiej poplynac wzdloz pasa pierwszych
splycen na 2-3m i obserwowac. Jak juz sie zdecydujesz to plyn z fala do
plazy jak najszybciej mozesz- jesli silnik to przez chwile na full, na
zaglach ile sie da - najprawdopodobniej bedzie za wolno. Wazne jest tych
kilkanascie/kilkadziesiat metrow do wody gdzie mozna zeskoczyc,
podtrzymac lodke prostopadle do fali i doprowadzic na piechote.
Wszystko to mozliwe jest do powiedzmy wiatru o sile 4-5B jesli wieje
wzdluz lub do brzegu. Przy odladowych jest latwiej.

Dla lodek w rodzaju Sztrandka przy zastosowaniu silnika w miare
bezpiecznie bedzie IMHO przyboj okolo 1,0m z delikatnym plusem, czyli
standart na baltyckiej plazy. Bez silnika wszystko zalezy od warunkow -
plyniesz za wolno -znaczy zaliczysz kilka zamujacych sie fal a kazda
zwieksza szansa na obrocenie bokiem i zaliczenie wywrotki /i tak musisz
byc na nia przygotowany/

Bez czegos w rodzaju wozka slipowego na baloniastych kolkach nie bardzo
widze mozliwosc wyciagniecia nawet tak malej lodki. Ewentualnie wozenie
ze soba wciagarki i jakiegos skutecznego palika do cumowania ale to
bedzie masakra dla dna lodki /nawet przygotowanej/

Z odbijaniem analogicznie, na zaglach mozliwe tylko przy odladowych
wiatrach lub wzdloz plazy. Latwe to nie jest, jednak wieczor na plazy
przy lodce to jest to co tygrysy lubia najbardziej :)

Pozdr
Konrad


waalky

unread,
May 31, 2004, 5:32:51 AM5/31/04
to
Dzieki za odpowiedz.

Konrad Fiuk napisał:
> Do plaz dobijalem .............. Wazne jest tych


> kilkanascie/kilkadziesiat metrow do wody gdzie mozna zeskoczyc,
> podtrzymac lodke prostopadle do fali i doprowadzic na piechote.

Zgadzam sie z tym potrenowaniem.
Zastanawiam sie tylko czy sam dam rade utrzymac taki jacht na tej fali ktora
tlucze bezposrednio o brzeg?
Bo jakby nie patrzec to ponton wazy (nie wiem ile?) np 150kg, Sztrandek +/-
600kg.
Roznica dosc spora.

> Bez czegos w rodzaju wozka slipowego na baloniastych kolkach nie bardzo
> widze mozliwosc wyciagniecia nawet tak malej lodki. Ewentualnie wozenie
> ze soba wciagarki i jakiegos skutecznego palika do cumowania ale to
> bedzie masakra dla dna lodki /nawet przygotowanej/

Ok. Mam wiec taki wozek. (teoretycznie) :))
Zakladam ze stoje po pas w wodzie.
Jak go skutecznie wsadzic pod jacht nie niszczac jego i kadluba (ciagle
widze te fale ktore miotaja co chwila lodka)?
Cos mi sie zdaje ze to robota dla dwoch sprawnych osob, a najlepiej trzech.
Swoja droga, pewnie i wozek i wyciagarka moglyby sie przydac.

> Z odbijaniem analogicznie, na zaglach mozliwe tylko przy odladowych
> wiatrach lub wzdloz plazy.

Zgoda. Zreszta tu mam wybor. Moge nie wyplywac jak jest zbyt duzy przyboj,
wogole zle warunki lub prognoza takie przewiduje.
Pozostaje pytanie, co zrobic jak jestem na morzu i warunki nie pozwalaja na
bezpieczne sztrandowanie?
Pewnie ktos odpowie: nie masz wyjscia, musisz ryzykowac.
I moze ma racje, ale chyba nie o to chodzi?

> Latwe to nie jest

Domyslam sie i dlatego pytam.
Mam do dyspozycji siebie i dwojke nastolatkow (12 i 14 latkow).
Moge pewnie dobrac kogos silnego do zalogi, ale tylko jedna osobe.
Co robic, plywac nadal po Mazurach i ewentualnie po zalewach i czekac az syn
zmeznieje?
Ja wiem ze nikt nie kaze mi plywac wzdluz wybrzeza, ale chcialbym.
Pozostaje pytanie: dlaczego tak malo osob to robi?

> jednak wieczor na plazy
> przy lodce to jest to co tygrysy lubia najbardziej :)

Jasne :)
Ciekawi mnie tylko czy to jest zabawa jedynie dla "tygrysow", czy tez moge
zaczac planowanie takiej turystyki dla swojej rodziny?
--
Pozdrawia - kombinujacy, zamiast spokojnie plywac po Mazurach - Andrzej
Walczak
waa...@TNIJTOop.pl


Jaromir Rowinski

unread,
May 31, 2004, 6:26:35 AM5/31/04
to

Użytkownik "waalky" <waa...@TNIJTOop.pl> napisał w wiadomości
news:c9eua6$9nm$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Konrad Fiuk napisał:
> > Do plaz dobijalem .............. Wazne jest tych
> > kilkanascie/kilkadziesiat metrow do wody gdzie mozna zeskoczyc,
> > podtrzymac lodke prostopadle do fali i doprowadzic na piechote.
>
> Zgadzam sie z tym potrenowaniem.

Tyle że nie za bardzo jest gdzie i na czym...
Najwięcej wiedzieć będą rybacy łodziowi np. z Kryncy Morskiej,
Piasków, pewnie i z Sopotu ;-) Tam też można podpatrzeć
"jak to się robi" przynajmniej do etapu krawędzi przyboju.
Potem do akcji wkracza wciągarka... Tyle, że tam dno łodzi to
stal albo dębina gruba na 5 cm z "szynami", obficie smołowana....

> Zastanawiam sie tylko czy sam dam rade utrzymac taki jacht na
> tej fali ktora tlucze bezposrednio o brzeg?
> Bo jakby nie patrzec to ponton wazy (nie wiem ile?) np 150kg,
> Sztrandek +/- 600kg.
> Roznica dosc spora.

Sztrandek ma (IMHO ciut optymistycznie mało) ważyć 250 kg.
Plus 150 kg balastu wodnego.
Ale nawet przy mniejszej wadze masz rację - martwiąc się że nie
utrzymasz, więcej - myślę, że jazda na plażę z falą wyższą niż parędziesiąt
cm. to trochę loteria.
Ja na niewiele wyższej niż mertr falce "rescue boatem" ribowym zdołałem
zaliczyć półwywrotkę i piach musiałem z dna godzinę wybierać - zamiast
na piwo w Lerwick iść ;-) Start był osobną historią - trzech rosłych
facetów
miało co robić (dwu z boków w wodzie, helli-hanseny ratownicze założone,
raz po kolana, raz po nos, trzeci wybierał moment opuszczenia silnika
i startu, ci z boków usiłowali wskoczyć w locie... BTW - 20KM było maaało).

> > Latwe to nie jest
>
> Domyslam sie i dlatego pytam.
> Mam do dyspozycji siebie i dwojke nastolatkow (12 i 14 latkow).
> Moge pewnie dobrac kogos silnego do zalogi, ale tylko jedna osobe.
> Co robic, plywac nadal po Mazurach i ewentualnie po zalewach i czekac
> az syn zmeznieje?

Hmmm - ja wiem....
Z nastolatkami, czy wogóle rodzinnie to przyjedź nad Zatokę ;-)
Porcików osiem, przystani w nich kilkanaście - nawet 2 tygodnie się
nie będziesz nudził. Następny sezon na Zalew.
A pływanie z lądowaniem na plaży rozsądniejsze wydaje mi się
na czymś bez nadbudówki i dostatecznie lekkim by 3 chłopa wciągało
toto "na chamską parę" poza strefę przyboju. Kółka zdecydowanie nie.
A więc i dostateczne mocne dno musi takie pływadło mieć....
(Hymm... "Puck"..?..)

> Ja wiem ze nikt nie kaze mi plywac wzdluz wybrzeza, ale chcialbym.

Hmm, chwalebnie ;-) Pamiętaj że w czerwcu najmniej (statystycznie)
spotkasz przybojowej fali, dzionek najdłuższy, tyle że woda jeszcze zimna.
Odpuść raczej sierpień - drugą połowę odpuść zwłaszcza...

> Pozostaje pytanie: dlaczego tak malo osob to robi?

Bo 90% publiki woli Mazury... Ludzie są wygodni - i trudno ich za to
ganić...
Bo istnieją nadal problemy formalne w żegludze plażowej na morzu -
pojedyńczy czynownicy administracji czy akweny wojskowe przylegające
do plaży, itp.
Bo brak jednostek dostosowanych... Sztrandek to AFAIK tylko projekt....

Ahoj
--
Jaromir Rowiński

-----------------------------------
Ze swobodą żeglowania jest trochę jak z ciążą -
- nie można być trochę w ciąży. Albo się jest - albo nie.
-----------------------------------

Konrad Fiuk

unread,
May 31, 2004, 6:39:21 AM5/31/04
to
waalky <waa...@TNIJTOop.pl> wrote:
> Zgadzam sie z tym potrenowaniem.
> Zastanawiam sie tylko czy sam dam rade utrzymac taki jacht na tej
> fali ktora tlucze bezposrednio o brzeg?
> Bo jakby nie patrzec to ponton wazy (nie wiem ile?) np 150kg,
> Sztrandek +/- 600kg.
> Roznica dosc spora.

Utrzymujesz tylko dziob w strone plazy, nic wiecej nie da rady zrobic.

> Ok. Mam wiec taki wozek. (teoretycznie) :))
> Zakladam ze stoje po pas w wodzie.
> Jak go skutecznie wsadzic pod jacht nie niszczac jego i kadluba
> (ciagle widze te fale ktore miotaja co chwila lodka)?
> Cos mi sie zdaje ze to robota dla dwoch sprawnych osob, a najlepiej
> trzech. Swoja droga, pewnie i wozek i wyciagarka moglyby sie przydac.

Zle - jedziesz tyle zeby miec wody po kolana albo mniej i dopiero
skaczesz - w wodzie po pas fala zakrywa z kapeluszem
/chyba, ze przy slusznym wzroscie masz naprawde krotkie nozki ;)/
i zamiast pomagac lodce sam bedziesz walczyl o przetrwanie.

IMHO do takich rzeczy znacznie lepsze sa wielokadlubowce
na przyklad http://www.ikarus342000.com/DUO800page.htm
baltycki przyboj przy 4-5B dla takiego katamarana to pestka i grozi
ewentualnie zmoczeniem kanapki

>> Z odbijaniem analogicznie, na zaglach mozliwe tylko przy odladowych
>> wiatrach lub wzdloz plazy.
>
> Zgoda. Zreszta tu mam wybor. Moge nie wyplywac jak jest zbyt duzy
> przyboj, wogole zle warunki lub prognoza takie przewiduje.
> Pozostaje pytanie, co zrobic jak jestem na morzu i warunki nie
> pozwalaja na bezpieczne sztrandowanie?
> Pewnie ktos odpowie: nie masz wyjscia, musisz ryzykowac.
> I moze ma racje, ale chyba nie o to chodzi?

W pare godzni wzdluz brzegu warunki az tak sie nie zmienia,
sila wiatru moze wrosnac ale fala rozbudowuje sie wolniej.
Zdazysz.
Gorzej jak zlapie na morzu z kierunkow poludniowych,
bez mocniejszego silnika wywieje.

> Mam do dyspozycji siebie i dwojke nastolatkow (12 i 14 latkow).
> Moge pewnie dobrac kogos silnego do zalogi, ale tylko jedna osobe.
> Co robic, plywac nadal po Mazurach i ewentualnie po zalewach i czekac
> az syn zmeznieje?
> Ja wiem ze nikt nie kaze mi plywac wzdluz wybrzeza, ale chcialbym.
> Pozostaje pytanie: dlaczego tak malo osob to robi?

Proponuje na poczatek zatoke, dobry trening a i para ladnych plaz
tez sie znajdzie

> Ciekawi mnie tylko czy to jest zabawa jedynie dla "tygrysow", czy tez
> moge zaczac planowanie takiej turystyki dla swojej rodziny?

raczej to pierwsze, niestety

Pozdr
Konrad

Krzysztof 1959

unread,
May 31, 2004, 6:58:15 AM5/31/04
to

Użytkownik "waalky" <waa...@TNIJTOop.pl> napisał w wiadomości
news:c9d39k$kj5$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> Witam.
> Siedze przed monitorem, googlam i czytam, ale nigdzie nie moge trafic
> odpowiedzi na moje pytania.
> Powiedzmy ze mam lodke, Sztrandek lub jakas konstrukcje z dwoma kilami.
Chce
> poplywac wzdluz naszego wybrzeza.
> Jak wyglada sprawa z bezpiecznym sztrandowaniem?
> Wydaje mi sie ze najwiekszy problem to przechodzenie przez fale
przybojowa.

Nie wyobrażam sobie sztrandowania na plaży jakąkolwiek łódką z płetwą
balastową nawet jeżeli są to bliźniacze płetwy. Tego typu rozwiązanie jest
przydatne na wodach pływowych, gdzie proces siadania na dnie może być
powiedzmy "kontrolowany". Abstrahując od potężnych naprężeń jakie będą
powstawały w trakcie uderzen płetw o dno ( prawdpodobne uszkodzenie kadłuba,
takielunku) kto ściągnie taką łodkę z powrotem na wodę po zaryciu się ich
( płetw) w piasku. Jeżeli już chciałbyś uprawiać tego typu żeglarstwo na
Bałtyku to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest moim zdaniem łodka mieczowa.
Można byłoby również rozważyć inny kształt kadłuba przy wykorzystaniu
wyciągarek rybackich służących do wyciągania i ściągania łodzi rybackich. W
kilku punktach Bałtyku znajdują się przystanie rybackie wyposażone w taki
sprzęt.

Krzysztof


Konrad Fiuk

unread,
May 31, 2004, 6:59:56 AM5/31/04
to
Jaromir Rowinski <jar...@chelmnet.pl> wrote:
/../

> Ale nawet przy mniejszej wadze masz rację - martwiąc się że nie
> utrzymasz, więcej - myślę, że jazda na plażę z falą wyższą niż
> parędziesiąt cm. to trochę loteria.
> Ja na niewiele wyższej niż mertr falce "rescue boatem" ribowym
> zdołałem zaliczyć półwywrotkę i piach musiałem z dna godzinę wybierać
> - zamiast na piwo w Lerwick iść ;-)
> Start był osobną historią - trzech rosłych facetów
> miało co robić (dwu z boków w wodzie, helli-hanseny ratownicze
> założone, raz po kolana, raz po nos, trzeci wybierał moment
> opuszczenia silnika i startu, ci z boków usiłowali wskoczyć w locie...
> BTW - 20KM było maaało).

Jaromir zgadza sie. Zaloz jednak plywanie przy bialej fladze
na kapieliskach w sloneczny lipcowy dzien. Czerwona w/g WOPR to juz
bedzie za duzo i trzeba isc na rybki i fante(?)
Inaczej tego nie widze.

pozdr
Konrad

SZ

unread,
May 31, 2004, 8:25:23 AM5/31/04
to
Użytkownik waalky napisał:


> Jak wyglada sprawa z bezpiecznym sztrandowaniem?
> Wydaje mi sie ze najwiekszy problem to przechodzenie przez fale przybojowa.
> Jak sie to robi?

Kiedyś czytałem jakąś książeczkę o tradycyjnych łodziach kaszubskich
(pana Celarka ?) i miedzy innymi było parę słów na temat specyfiki
sztrandowania łodzi rybackich - musiały mieć one na tyle mocną i
specyficzną budowę aby bezpiecznie wraz z ładunkiem i załogą
wysztrandowały na brzegu. Nie pamiętam tytułu ani nie jestem pewien
autora ale kojarzę ją z osobą znanego i cenionego szkutnika właśnie p.
Celarka. (przepraszam jeśli coś przekręciłem ale było to ok. 10 lat
temu)Zresztą książeczka była bardzo ciekawa i chętnie jescze raz bym do
niej zajrzał ...

Pozdr.

Sławek

myszek

unread,
May 31, 2004, 8:43:10 AM5/31/04
to
Jaromir Rowinski wrote:

> Tyle że nie za bardzo jest gdzie i na czym...
> Najwięcej wiedzieć będą rybacy łodziowi np. z Kryncy Morskiej,
> Piasków, pewnie i z Sopotu ;-) Tam też można podpatrzeć
> "jak to się robi" przynajmniej do etapu krawędzi przyboju.
> Potem do akcji wkracza wciągarka... Tyle, że tam dno łodzi to
> stal albo dębina gruba na 5 cm z "szynami", obficie smołowana....

No, lodzie sa ciezkie, wiec i dno musi byc odpowiedniej grubosci
(w koncu sila takiego uderzenia jest proporcjonalna do masy).
Niemniej jednak na pewno dno musi byc naprawde mocne. Bardzo.
Debowe 'szyny' sa OK :-)

> A pływanie z lądowaniem na plaży rozsądniejsze wydaje mi się
> na czymś bez nadbudówki i dostatecznie lekkim by 3 chłopa wciągało
> toto "na chamską parę" poza strefę przyboju. Kółka zdecydowanie nie.
> A więc i dostateczne mocne dno musi takie pływadło mieć....
> (Hymm... "Puck"..?..)

Puck jest bardzo kochany, ale pamietasz, w ilu chlopa wyciagalismy
je na piasek? I nie bylo lekko...

To straszna kwadratura kola, lodka dosc mocna, zeby wyladowala
na plazy, dosc stateczna, zeby plywac po morzu, na tyle lekka, zeby
dac sie wyciagnac silami zalogi.

Zeby bylo trudniej, mozna jeszcze zazyczyc sobie kabiny ;-)
ale chyba najrealniejszy jest wlasnie, jak pisal Konrad,
katamaran plazowy.

pozdrowienia

krzys

ps. oczywiscie narysowalem sobie taka lodeczke, 4 koje, 200kg, 5m...

--
_^..^_)_
\ /
\____/

myszek

unread,
May 31, 2004, 8:51:01 AM5/31/04
to
SZ wrote:

> Kiedyś czytałem jakąś książeczkę o tradycyjnych łodziach kaszubskich
> (pana Celarka ?) i miedzy innymi było parę słów na temat specyfiki
> sztrandowania łodzi rybackich - musiały mieć one na tyle mocną i
> specyficzną budowę aby bezpiecznie wraz z ładunkiem i załogą
> wysztrandowały na brzegu.

A wlasnie - czy aby ten plaski dziob Pucka, ktorysmy tak wszyscy
kleli na zatokowej fali, nie zwieksza przypadkiem bezpieczenstwa
przy sztrandowaniu? Bo w przyboju owszem, tlucze w powierzchnie
wody, ale nie wejdzie glebiej i nie przylozy w dno...

> Zresztą książeczka była bardzo ciekawa i chętnie jescze raz bym do
> niej zajrzał ...

Ja tez :-)

pozdrawiam

krzys

--
_^..^_)_
\ /
\____/

Chmura 111

unread,
May 31, 2004, 9:07:39 AM5/31/04
to
Krzysztof 1959 <krzysz...@poczta.onet.pl> napisał(a):

>
> Użytkownik "waalky" <waa...@TNIJTOop.pl> napisał w wiadomości
> news:c9d39k$kj5$1...@atlantis.news.tpi.pl...
> > Witam.
> > Siedze przed monitorem, googlam i czytam, ale nigdzie nie moge trafic
> > odpowiedzi na moje pytania.
> > Powiedzmy ze mam lodke, Sztrandek lub jakas konstrukcje z dwoma kilami.
> Chce
> > poplywac wzdluz naszego wybrzeza.
> > Jak wyglada sprawa z bezpiecznym sztrandowaniem?
> > Wydaje mi sie ze najwiekszy problem to przechodzenie przez fale
> przybojowa.
>
>
>
> Nie wyobrażam sobie sztrandowania na plaży jakąkolwiek łódką z płetwą
> balastową nawet jeżeli są to bliźniacze płetwy. Tego typu rozwiązanie jest
> przydatne na wodach pływowych, gdzie proces siadania na dnie może być
> powiedzmy "kontrolowany". Abstrahując od potężnych naprężeń jakie będą
> powstawały w trakcie uderzen płetw o dno ( prawdpodobne uszkodzenie
kadłuba,
> takielunku) kto ściągnie taką łodkę z powrotem na wodę po zaryciu się ich
> ( płetw) w piasku. Jeżeli już chciałbyś uprawiać tego typu żeglarstwo na
> Bałtyku to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest moim zdaniem łodka mieczowa.
>

> Krzysztof
>
>
Zgadzam się w zupełności. Przy wyborze takiej łódki ważne będą: lekkość
(wyjazd na plażę) i szybkość (przejście przez fale przybojową oraz ewent.
ucieczka przed złą pogodą). Osobiście rozważyłbym szybkie mikrusy jak Flyer,
Spark, Mikron itd.
Wydaje mi się że nieduża szybka łódka bez grota, pod dużą genuą (koniecznie
na rolerze) i z 80% podniesionym (obrotowym) mieczem powinna pokonywać
przybój lepiej od RIBa. Rzecz jasna jeśli jako tako wieje, bo przy martwej
fali widzę to dużo gorzej.

Czy zabawa tylko dla tygrysów? Raczej dla cierpliwych. Kilka lat temu
spotkałem na Zat. Puckiej mocno starszego pana na Ince czy też Bezie-2. Pan
żeglował po zatoce kolejny rok, starannie unikając kontaktu z bosmanami.
Wspominał że pokonał tym samym jachtem trasę Swinoujście-Zatoka Gdańska. Tak
że: można, ale z pewnością trzeba liczyć sie z przeczekiwaniem gorszej
pogody i stratą sporej ilości czasu. Dla tygrysów na emeryturze - ok. Dla
tych pracujących znacznie gorzej.
Pozdrowienia
Chmura111

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

sejwal

unread,
May 31, 2004, 9:11:36 AM5/31/04
to
Kłaniam się,

Konrad Fiuk napisał:

> Do plaz dobijalem plastikowymi baczkami 2-3m na wioslach i paroma


> pontonami z twardym dnem /RIB/ z silnikiem zostawiajac jacht na kotwicy.

Co do pozostawianiu jachtu na kotwicy, to raczej jeszcze nie na naszym brzegu.

> Mysle, ze najlepszym rozwiazaniem jest wlasnie potrenowac przy uzyciu np
> pontonu,

Popieram. Dzięki temu można się tak naprawdę przekonać, jak to jest, szczególnie
z lądowaniem.

> Przyboj nigdy nie jest jednakowy, co kilkadziesiat - sto metrow trafisz
> na spokojniejsze miejsce.

Ale to tylko na spacerze tak wygląda. Z wody już nieco inne odczucia.

> Jak juz sie zdecydujesz to plyn z fala do
> plazy jak najszybciej mozesz- jesli silnik to przez chwile na full, na
> zaglach ile sie da - najprawdopodobniej bedzie za wolno.

Ale to ratuje lekka kotwiczka z liną pływającą i szybki skok do wody w
kamizelce. Następnie zabicie je w dno (uwaga na nogi i ręce).
Plastykowy kajak pociągnął gościa a co mówić o 500 kg masy pływadła.
Ale realnie, to jak wieje, to kto na baku będzie próbował sił!!

> Bez czegos w rodzaju wozka slipowego na baloniastych kolkach nie bardzo
widze mozliwosc wyciagniecia nawet tak malej lodki.

A tak naprawdę, gdybym tego nie próbował, to już bym z tego pomysłu zrezygnował.
W zeszłym roku promowano w Żaglach pływanie katamaranem. To jest realne, ale
wszelki sztrandki czy bez 2 to już fantazja w naszym bałtyckim wykonaniu.
Może na 2 tygodnie urlopu można by 2 a może 4 razy wyjść ale co w miedzy czasie?

>>> Andrzej walczak napisał:
Tylko spróbuj z pontonem 2 m. i 80 cm. Przy wietrze 3 od północy.
Najpierw go donieś do wody a następnie rusz.
Miałem przyjemność wozić na plecach takie coś tylko kolana były co nieco
porysowane ;-((

> Ok. Mam wiec taki wozek. (teoretycznie) :))
> Zakladam ze stoje po pas w wodzie.

To zakładasz, że wiatru brak i flauta. Jak stoisz po pas w wodzie i przy nie
dużej tylko fali, kajak plastyk ma na wysokości oczu. Teraz pytanie, jak tam się
dostać?

> Ja wiem ze nikt nie kaze mi plywac wzdluz wybrzeza, ale chcialbym.
> Pozostaje pytanie: dlaczego tak malo osob to robi?

Brak sprzętu do pływania i dostania się na plażę. Niby mamy Ci jej dostatek, ale
czy na nią wjedziesz?

>>>> Jaromir Rowiński napisał:

>> Pozostaje pytanie: dlaczego tak malo osob to robi?

> Bo 90% publiki woli Mazury... Ludzie są wygodni - i trudno ich za to
> ganić...

Może nie tyle wygodni, co realnie patrzący na to wszystko. Jakoś trudno mi sobie
wyobrazić, żeby połowa floty mazurskiej znalazła się na plaży bałtyckiej ;-((
Zostało by pół roku łatać dna ;-((

>>> Myszek = Krzyś napisał:


> o straszna kwadratura kola, lodka dosc mocna, zeby wyladowala
> na plazy, dosc stateczna, zeby plywac po morzu, na tyle lekka, zeby
> dac sie wyciagnac silami zalogi.

I to początek i koniec wywodów.
A żona i dwójka maluchów się bawi na plaży w nadziei, że szanowny tato wymyśli
jak się znaleźć na wodzie. Ale gdzie noc spędzili, załatwili się (WC), prysznic
wzięli, zakupy zrobili, samochód z przyczepą postawili, itp. itd.

>>> Krzysztof 1959 napisał:


> to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest moim zdaniem łodka mieczowa.

Pod warunkiem, że rozwiążesz mocowanie płetwy sterowej i zaczep silnika. Do
plaży może być daleko a woda płytka i płetwa spoziomowana, a tu już śruba tnie
co sił. A czy do końca jest płytko?
Raczej mało wskazane wychodzenie i holowanie na pieszo.

> Można byłoby również rozważyć inny kształt kadłuba przy wykorzystaniu
< wyciągarek rybackich służących do wyciągania i ściągania łodzi rybackich.

Ale kogo na to będzie stać?
Po pierwsze cumowanie i ochrona jachtu, wynajęcie ośrodka i reszta. Sądzę, że
obecnie możemy zakończyć dyskusję. Raczej mało realne rozwiązanie i propozycja.

Pozdrawiam,
SEJWAL
Ps.
Obecnie bez pomysłu na plażowanie i za leniwy na takie zmagania ;-))

waalky

unread,
May 31, 2004, 1:40:34 PM5/31/04
to
Jak by to powiedziec ......... hmm.
Moze w skrocie.
Kreci sie kolo mnie jedna Giga i jeden Nefryt, obydwa do remontu, wstepnie
jestem umowiony z Krzysiem M. na samodzielna realizacje marzen w/g jego
konstrukcji.
Rozmyslalem tez nad Sztrandkiem, ale do zastosowania zgodnie z nazwa.
Ciagle nie wiem na co sie zdecydowac a jako ze nie mialem bogatych przodkow
to moge sobie pozwolic tylko na jeden wybor.
Poczytalem Wasze odpowiedzi w tym watku i dochodze do wniosku ze bede musial
zastosowac sie do udzielonych rad, a szczegolnie do jednej.
"PLYN NA ZATOKE"
I tak chyba zrobie, tym bardziej ze radza mi to osoby ktore kiedys namawialy
mnie do plywania po zalewie wislanym, czego ani ja, ani moja dziatwa nie
zaluje.
Sprawdze jak to jest i dopiero wtedy podejme decyzje o budowie/kupnie lodki.

Tu mam kolejne pytanie do "slonowodnych".
Jakiej lodki mam szukac do plywania po zatoce? (4 lub 5 osob)
Lodka ma byc tania, z wysokoscia do zakladania spodni, wc pod zejsciowka
itd, itp, czyli bez wygod. Za to jak najbardziej bezpieczna.
A moze ktos ma namiary na taka jednostke?
Bede wdzieczny.

Ps. Dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
--
Pozdrawiam - Andrzej Walczak

Jerzy Makieła

unread,
May 31, 2004, 11:51:56 AM5/31/04
to

Użytkownik "waalky" <waa...@TNIJTOop.pl> napisał w wiadomości
news:c9eua6$9nm$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Cos mi sie zdaje ze to robota dla dwoch sprawnych osob, a najlepiej
trzech.
> Swoja droga, pewnie i wozek i wyciagarka moglyby sie przydac.

Hymmmm jak by tu powiedzieć..... jakoś nie widac entuzjazmu w sprawie
sztrandowania wsród tych którzy wciągali i ściągali Pucki z plaży. A były to
TYLKO Pucki i warunki były komfortowe bo 0 fali......


--
Pozdrowienia Jurek Makieła
www.siz.3miasto.pl
GSM 601-938-951

Krzysiek Kielczewski

unread,
May 31, 2004, 3:40:14 PM5/31/04
to
Sami popatrzcie co Jerzy Makieła <jur...@post.pl> napisał:

> Hymmmm jak by tu powiedzieć..... jakoś nie widac entuzjazmu w sprawie
> sztrandowania wsród tych którzy wciągali i ściągali Pucki z plaży. A były to
> TYLKO Pucki i warunki były komfortowe bo 0 fali......

Bo o wyciąganiu Pucków to nie ma co opowiadać. Podchodziliśmy
w pięć osób i same wyskakiwały na plażę...

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

Tadeusz/Szczepan

unread,
Jun 1, 2004, 3:29:41 AM6/1/04
to
Użytkownik "waalky"

(...)


> Tu mam kolejne pytanie do "slonowodnych".
> Jakiej lodki mam szukac do plywania po zatoce? (4 lub 5 osob)
> Lodka ma byc tania, z wysokoscia do zakladania spodni, wc pod zejsciowka
> itd, itp, czyli bez wygod. Za to jak najbardziej bezpieczna.
> A moze ktos ma namiary na taka jednostke?

Witam
Nasuwaja sie same - Nefryt i C24, ale tu
bedziesz mial problem z WC. Popytaj
w YC Stoczni Gdanskiej i AZS-ie
w Gorkach Zachodnich, w puckim HOM-ie,
_ostatecznie_ w CWM-ie.
Wiecej wygody zapewniaja C28 i Carter,
takze Reja 35 (ktorys z 'Fish-ow' jest
'zrobiony' na 40 m2 zagla). Popytaj
w klubach wroclawskich, Agencji "Kubryk"
grupowicza Wojtka Czerwinskiego, takze
ostatecznie w CWM-ie.
Zreszta, Grupa Polnocna bedzie pewnie
lepiej zorientowana :)
Pozdrawiam
--
Tadeusz W. 'Szczepan' Kopec'
*zeglarstwo jest duzo bardziej popularne niz jezdzenie pociagami*
(c) by Wujek Bart


maciejcie

unread,
Jun 1, 2004, 3:46:19 AM6/1/04
to
Witam

> Czy zabawa tylko dla tygrysów? Raczej dla cierpliwych. Kilka lat temu
> spotkałem na Zat. Puckiej mocno starszego pana na Ince czy też Bezie-2.
Pan
> żeglował po zatoce kolejny rok, starannie unikając kontaktu z bosmanami.
> Wspominał że pokonał tym samym jachtem trasę Swinoujście-Zatoka Gdańska.

Był kiedyś opis w Żaglach rejsu Inką wzdłuż wybrzeża z noclegami na plaży
właśnie, ale nie pamiętam numeru, było to parę lat temu w każdym razie.
Być może to ten sam człowiek :)

Pozdrawiam
Maciej Cieślak


Paulus - Pawel Gzowski

unread,
Jun 1, 2004, 4:13:19 AM6/1/04
to

waalky wrote:
>
>
> Ok. Mam wiec taki wozek. (teoretycznie) :))
> Zakladam ze stoje po pas w wodzie.
> Jak go skutecznie wsadzic pod jacht nie niszczac jego i kadluba (ciagle
> widze te fale ktore miotaja co chwila lodka)?
> Cos mi sie zdaje ze to robota dla dwoch sprawnych osob, a najlepiej trzech.
> Swoja droga, pewnie i wozek i wyciagarka moglyby sie przydac.

A gdyby tak...(to tylko takie teoretyczne rozwazania)
Nie wozek, ale 3 lub 4 gumowe rolki 15cm srednicy, 2m dlugosci,
na koncach zaczepy z linami. Zblizajac sie do ladu rolki "wodujemy"
przed dziobem i linami ustawiamy pod kadlubem we wlasciwych miejscach.
(oczywiscie zakladam rowne i w miare stabilne, nie zapadajace sie dno).
Potem cuma na lad i wyciagamy...
Gdzie popelniam blad w rozumowaniu?
(pomijam sprawe wizenia tych gumowych walkow)

Pozdrawiam
--
Kilo wody...
Paulus - Pawel Gzowski

SZ

unread,
Jun 1, 2004, 4:27:07 AM6/1/04
to
Użytkownik myszek napisał:

>>Zresztą książeczka była bardzo ciekawa i chętnie jescze raz bym do
>>niej zajrzał ...
>
>
> Ja tez :-)
>

Zajrzałem do katalogu Biblioteki Narodowej i znalazłem:

Celarek, Aleksander
TytuŁ Rybackie łodzie żaglowe z wybrzeży Kaszub / Aleksander Celarek.
Adres wyd Gdańsk : Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Oddział, 1987
Opis fiz 93, [2] s. : fot., rys. ; 24 cm.
Streszcz Bibliogr. s. 89-90. - Summ.
ISBN 8385011161

Tak więc potencjalnie pozycja do zdobycia :-).

Pzdr
Sławek

waalky

unread,
Jun 1, 2004, 4:30:28 AM6/1/04
to
Tadeusz/Szczepan napisał:

> Nasuwaja sie same - Nefryt i C24, ale tu
> bedziesz mial problem z WC. Popytaj
> w YC Stoczni Gdanskiej i AZS-ie
> w Gorkach Zachodnich, w puckim HOM-ie,
> _ostatecznie_ w CWM-ie.
> Wiecej wygody zapewniaja C28 i Carter,
> takze Reja 35 (ktorys z 'Fish-ow' jest
> 'zrobiony' na 40 m2 zagla). Popytaj
> w klubach wroclawskich, Agencji "Kubryk"
> grupowicza Wojtka Czerwinskiego, takze
> ostatecznie w CWM-ie.
> Zreszta, Grupa Polnocna bedzie pewnie
> lepiej zorientowana :)

Dzieki za namiary.
Co do tej wygody, to moze zle sie wyrazilem. Wysokosc 130cm w kabinie nam
wystarczy.
Co do kibelka, to codzilo mi o chemiczne pudelko schowane gdziekolwiek, tak
na wszelki wypadek dla dwoch bardzo mlodych kobiet w zalodze. Jesli go nie
ma na jachcie to wezme swoj ktory mi zostal po przyczepie campingowej.

Wczoraj wieczorem rozmawialem z moimi dziecmi i pomysl z zatoka bardzo im
sie spodobal. Dobieramy do zalogi mojego kolege (tez sternik jachtowy) z 16
letnia corka.

Z wymienionych przez Ciebie jachtow znam tylko Nefryta i to ze zdjec
narazie.

Potrzebna mi tez pomoc w zakresie organizacji i przygotowan do plywania po
zatoce.
Jak zaplanowac trase?
Jakie porty odwiedzic, a przynajmniej do jakich sie przymierzyc?
Co sobie przypomniec, patent robilem w poczatkowych latach 80?
Co zabrac?
Moze sa jakies www z opisem doswiadczen tych ktorzy maja to za soba?
Ile to kosztuje? (oplaty w portach itp)
Kurcze, znowu dwie tony pytan, a czasu niewiele.
Pomoze ktos?
Moze byc na priv (uwaga na pulapke w adresie).
--
Pozdrawiam - Andrzej

Jaromir Rowinski

unread,
Jun 1, 2004, 5:09:15 AM6/1/04
to

Użytkownik "waalky" <waa...@TNIJTOop.pl> napisał w wiadomości
news:c9fqsl$fan$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Jakiej lodki mam szukac do plywania po zatoce?
> (4 lub 5 osob) Lodka ma byc tania, z wysokoscia
> do zakladania spodni, wc pod zejsciowka
> itd, itp, czyli bez wygod. Za to jak najbardziej bezpieczna.
Hmm - wszystko jest sprawą kompromisu, również niestety
cenowego. W naprawdę tanich łódkach oprócz sporych remontów
wiele będziesz musiał i tak dorobić sam - choćby to WC wysuwane
spod zejściówki....
Patrz też bardzo mocno na wyposażenie i jego stan,
w szczególności na żagle - jak zużyte i czy są jakieś ekstra:
sztormowy foczek i ew. duża gienia przede wszystkim.

1. Mikropolo pewnie byłoby chyba najtańsze, ale ze względu na
garażowy najczęściej sposób produkcji wymagałoby solidnego
sprawdzenia. Wygody w Mikro niewielkie...., dzielność spora, niemniej
proporcjonalna do wielkości - a to tylko 5.5m... Pływanie z założeniem
że jak prognoza be, to trzeba stać... spodnie w środku ledwo, ledwo..;-)
IMHO raczej dla 2/3 osób, 5 się ni cholery na więcej niż jedną noc nie
zmieści...Z zalet wymienne balasty lub całkiem B/M - bezproblemowe
pływanie po śródlądziu, kanałach czy Zalewie...
Waga i wielkość dają łatwość ciągania na podłodziówce.

2. Giga udowodniła swoją dzielność stukrotnie - każdy jednak
egzemplarz jest inny i wymaga bardzo solidnego sprawdzenia....
Łatwiej z wbudowaniem kibelka, częściej jakieś ciekawe i oryginalne
patenty wewnątrz - Gigi chyba mają szczęście do właścicieli ;-))
Wysokości "wnętrz" ciut więcej niż na Mikropolo - 4os. OK - piątka
to już strasznie ciasno. Żagle dodatkowe/sztormowe - konieczne !
Giga to łódka na ogół bardzo z początku miękka, burta z rozważanych
konstrukcji najniższa, moookro może być.
Zaletą jest możliwość holowania za solidnym, dużym autem,
zanurzenie w większości wersji od biedy pozwala na pływanie
również po śródlądziu.

3. Venus - egzemplarze są baaardzo różne.... Są wśród nich i takie
co pływają po Zatoce. Większość śródlądowych wymagać będzie
wzmocnienia takielunku, podwięzi, knag, relingu, łączenia pokładu
z kadłubem, skrzyni mieczowej i steru.. IMHO dołożenie balastu jest
też mocno wskazane... ale możesz polegać na słowie różnych
p. inspektorów...że nie trzeba... Foczek sztormowy to mus.
Anyway - powyżej 4'B uważaj, ponad 6'B raczej nie pływałbym...
Wygoda wnętrza już spora, właśnie 4 w porywach 5 osób - wygodnie,
z zabudową kibelka - jeśli nie ma - niewiele kłopotów. Zaletą jest
zanurzenie umożliwiające jako tako pływanie po śródlądziu, możność
holowania za większym autem i.... zdecydowanie duży wybór
niedrogich łódek w dowolnym stanie.

4. Nefryt, C24(Diefour), ceny różniste......bardzo ;-) Okazje na ogół
oznaczają łódki do kapitalnego remontu i ograbione z
wyposażenia.... Kibli nigdy w oryginale nie było, wysokość wkładania
spodni jest - dla garbatych (1.4m), ale to i tak lepiej niż w poprzednich
łódkach ;-) Nefryt bardziej "mieszkalny", łatwiejszy do przeróbek chyba.
Dzielność i bezpieczeństwo konstrukcji - jeśli technicznie
dobrze utrzymana - bezdyskusyjne. Na Zalew można ew. Nefrytem
(zan. 1.2m) - i tak się nie wszędzie wejdzie... C24 (1.4m) na Zalewie
to już chyba pomyłka... Śródlądzie zanurzeniowo dla turystyki odpada,
wożenie za samochodem - konieczny specjalny trailer.... prędzej
przewóz małą ciężarówką ;-( Podobne cechy przy ciut wygodniejszym
wnętrzu będzie miała turystyczna wersja "Petersona" - łodki klasy QT.
Wersji regatowej "Petersona" i innych QT dla swojego pływania - unikaj ...
********************************
Wszystkie trzy (Peterson, Nefryt i C24) bywają czasami przerabiane
na B/M... Kuszące, ale sprawdzałbym przerobione patenty (podnoszony
balast i urz. sterowe) baaaaardzo dokładnie, kilka razy, i "w akcji".
Pływam rodzinnym Nefrytem w którym wewnątrz stalowej skrzynki
tłukła na fali 300 kg płyta podnoszonego balastu...... Dziś już tłuczenie
rozwiązane, ale w pierwszym sezonie myślałem że nas roztrzęsie...
Ster urwał się już dwa razy....

5. Są łodzie wyraźnie bardziej wygodne, z wys. stania, z kibelkiem,
szybsze ładniejsze, większe, generalnie lepsze, problem w cenie...
Carter 30, Bonito czy "Duży diefour" kosztuje tyle co 4 Nefryty
w dobrym stanie.... Ich główne zaletą jest możliwość ruszenia bez
problemu i rozważań czy bezpiecznie - dalej niż Zatoka Gdańska.. .
Nawet mocno dalej.....
I jeszcze w temacie łódek większych - szukając łódki powyżej
8.5 m w Polsce skazujemy się na rynek parunastu ofert.... rocznie.
Może zatem warto poszukać jachtu na Zatokę Gdańską w....
Zatoce Meklemburskiej, w Kopenhadze, czy w sztokholmskich
szkierach ;-)
Ja tak serio - IMHO warto ! Po 01.05.04 nawet jakby łatwiej ;-)))

6. Są też łódki mniej "typowe"
- częste morskie przeróbki C20, ponoć niektóre udane (nie pływałem)
- sklejkowe/drewniane łódki różnych wielkości i wieku dobalastowane
i pływające po Zatoce - od Misia do Zośki, Beryla, Kuriera czy Pasji.
- Częste dość Tanga ze wskazaniem na Famili (ja wolałbym dołożyć trochę
do bardzo słonej ich ceny i mieć jakiś.... prawdziwy jacht...)
- "Klio" Maćkowiaka - morski "Iławamax" nader udany, ale nietani...
- inne maki, sasanki, pegazy, shanty itp. - większość wzmocniona
i dobalastowana ciut - choć nie wszystkie przy przeprowadzce z jezior
tego wymagały. Oby było ich coraz więcej...

PS
Szczepan wspomniał jeszcze Reję 35, ale to już cenowe
(dla zwykłych zjadaczy chleba) Himalaje ....

Jaromir Rowinski

unread,
Jun 1, 2004, 5:10:32 AM6/1/04
to

Użytkownik "waalky" <waa...@TNIJTOop.pl> napisał w wiadomości
news:c9fqsl$fan$1...@nemesis.news.tpi.pl...
> A moze ktos ma namiary na taka jednostke?
> Bede wdzieczny.
>
Hmmmm - jakby po sezonie na sprzedaż łódek ....
Jakby co to rzucę na priv. ;-))

waalky

unread,
Jun 1, 2004, 5:41:37 AM6/1/04
to
Jaromir Rowinski napisał:

> >
> Hmmmm - jakby po sezonie na sprzedaż łódek ....

Dzieki, ale nie o kupno mi teraz chodzi.
W tym sezonie chcemy poplywac po zatoce. Zobaczyc czy nam sie to podoba.
Potem dopiero podejmiemy decyzje.
Na mazurach nam sie podoba, zalew wislany tez polubilismy.
Zatoka to juz w zasadzie morze i nie wiem czy nam sie spodoba, ba, nie wiem
czy damy rade.
Generalnie chec posiadania wlasnego jachtu dotyczyla mazur i zalewu. Nie
jestem pewien czy do plywania po zatoce i morzu jest nam potrzebny wlasny. W
koncu utrzymanie tez kosztuje (i to niemalo jak sadze) a poki co, to my
mozemy plywac tylko w wakacje i do tego musimy dobierac do zalogi kogos
doroslego i to najlepiej takiego ktory w razie czego potrafi choc do brzegu
doplynac.

Wracajac do tematu, szukam czarteru jachtu do plywania po zatoce, 5 koi
raczej wymagane, moze byc bez wygod. I najwazniejsze, taniego czarteru. :)

Szukam tez pomocy w formie podpowiedzi, jak sie do tego zabrac?

> Jakby co to rzucę na priv. ;-))

Jak juz napisalem wyzej.
Zakupy pozniej, ale juz z gory dziekuje za checi. :)
--
Pozdrawiam - Andrzej

Jerzy Makieła

unread,
Jun 1, 2004, 5:55:33 AM6/1/04
to
waalky <waa...@TNIJTOop.pl> napisał(a):

> W tym sezonie chcemy poplywac po zatoce. Zobaczyc czy nam sie to podoba.
> Potem dopiero podejmiemy decyzje.

Rozsądne....

> Zatoka to juz w zasadzie morze i nie wiem czy nam sie spodoba, ba, nie wiem
> czy damy rade.

Spoko... spoko.... okres letni jest w miarę spokojny...

> Wracajac do tematu, szukam czarteru jachtu do plywania po zatoce, 5 koi
> raczej wymagane, moze byc bez wygod. I najwazniejsze, taniego czarteru. :)

Skontaktuj się z Konradem Fiukiem (ja tam nie kabluje ale dzisiaj ma
imieniny:-)))))) Dwa lata temu brał taką łódkę z Gdyni.

> Szukam tez pomocy w formie podpowiedzi, jak sie do tego zabrac?

Pytaj, to odpowiemy:-)))

Pozdrowienia Jurek M

Krzysiek Kielczewski

unread,
Jun 1, 2004, 5:57:55 AM6/1/04
to
Sami popatrzcie co Jerzy Makieła <jurmak1...@gazeta.pl> napisał:

> Skontaktuj się z Konradem Fiukiem (ja tam nie kabluje ale dzisiaj ma
> imieniny:-)))))) Dwa lata temu brał taką łódkę z Gdyni.

Wszystkiego najlepszego!

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

sejwal

unread,
Jun 1, 2004, 7:04:30 AM6/1/04
to
Witam,

WZORCOWY PRZYKŁAD KULTURY NA FORUM
godne naśladowania, polecam.

> > Szukam tez pomocy w formie podpowiedzi, jak sie do tego zabrac?

> Pytaj, to odpowiemy:-)))

> Pozdrowienia Jurek Makieła

A TO PRZYKŁAD ZŁOŚLIWOŚCI
mało uprzejmy ;-(
Coś takiego!!! Jeszcze nie Borze (ż) Narodzenie (nie mylić) a już język zdaje
się ludzki ;-)

A TO STANDARD PRZYJMOWANY I MILE WIDZIANY

Miło czytać.
Czy tak pozostanie?

Pozdrawiam,
szczególnie i z niskim ukłonem,

SEJWAL (ksywa), jak jesteś ujęty w wykazie Wojtka Kasprzaka.

Jeżeli nie to:
Imię i Nazwisko,

A oTo PRZYKŁAD CHAMSTWA ;-(

Ps.
Bez zgryźliwości ;-) czyli uszczypliwości ;-)

waalky

unread,
Jun 1, 2004, 7:33:46 AM6/1/04
to
Jerzy Makieła napisał:

> Skontaktuj się z Konradem Fiukiem (ja tam nie kabluje ale dzisiaj ma
> imieniny:-)))))) Dwa lata temu brał taką łódkę z Gdyni.

Zaraz zapytam, ale w nowym watku :)

> Pytaj, to odpowiemy:-)))

A zapytam, zapytam.
Tylko juz nie dzis, musze sie najpierw przygotowac. :)
Zaraz ide na egzamin koncowy mojej corki (z instrumentu) do szkoly
myzycznej.

Tadeusz/Szczepan

unread,
Jun 1, 2004, 7:56:25 AM6/1/04
to
Użytkownik "waalky"

(...)


> Potrzebna mi tez pomoc w zakresie organizacji i przygotowan do plywania po
> zatoce.
> Jak zaplanowac trase?


Jak pogoda, czas, checi i widzimisie pozwola :)


> Jakie porty odwiedzic, a przynajmniej do jakich sie przymierzyc?

Gdansk-Gorki Zachodnie, Gdansk Marina (ale to
tylko z silnikiem), Gdynia Basen Jachtowy, Puck
(uwaga na plycizny - przechodzisz tzw. Glebinka),
Jastarnia, Hel, mozna wyskoczyc do Wladyslawowa
przy dobrej prognozie.
Sa jeszcze porty mniejsze - np. Kuznica, Sopot
przy molo, inne... Ale to juz dla bardziej
doswiadczonych lub plywajacych mieczowkami.


> Co sobie przypomniec, patent robilem w poczatkowych latach 80?


Zasady dobrej praktyki ;) Znaczy - czytac locje,
nawigacja jest stosunkowo prosta - szczegolnie
gdy dysponujesz lornetka.


> Co zabrac?

Na pewno locje, mape (aktualna!!! - niedawno
na Zatoce byly zmiany w oznakowaniu
nawigacyjnym), lornetke, _bosak_normalny_,
jak masz 'kaprycho' to GPS-a, ale niekoniecznie.
Warto miec UKF-ke, nawet taka 'nieoficjalna'.

> Moze sa jakies www z opisem doswiadczen tych ktorzy maja to za soba?

Wazne - w okolicach Jastarni jest cale mnostwo
sieci powierzchniowych ('czerwonych'),
sieciowisko nie jest oznaczone na mapach,
nie bylo takze opisywane w locjach.
Troche masz tu:
http://www.bryzah.republika.pl/sieci.htm
No i bardzo pilnowac prognoz.


> Ile to kosztuje? (oplaty w portach itp)

Od zera poprzez 10 (najczesciej) do 30 kilku
zl za lodke wielkosci Nefryta. Z zapleczem jest
roznie, ale generalnie 'da sie'.

> Kurcze, znowu dwie tony pytan, a czasu niewiele.
> Pomoze ktos?

Jak masz jeszcze jakies pytania - moze byc na priv.

myszek

unread,
Jun 1, 2004, 8:43:28 AM6/1/04
to
Tadeusz/Szczepan wrote:

> tylko z silnikiem), Gdynia Basen Jachtowy, Puck
> (uwaga na plycizny - przechodzisz tzw. Glebinka),
> Jastarnia, Hel, mozna wyskoczyc do Wladyslawowa
> przy dobrej prognozie.
> Sa jeszcze porty mniejsze - np. Kuznica, Sopot
> przy molo, inne... Ale to juz dla bardziej
> doswiadczonych lub plywajacych mieczowkami.

No wlasnie - wrazenia z plywania Puckiem sa takie, ze najciekawszy
(pod pewnymi wzgledami ;-)) kawalek Zatoki dostepny jest
glownie dla lekkich mieczowek. No bo plynac farwaterem
do Jastarni nie mozna przeciez ogladac dna tuz pod dnem... :-)

pozdrowienia

krzys
ktory ciagle przezywa :-)

--
_^..^_)_
\ /
\____/

Jerzy Makieła

unread,
Jun 1, 2004, 8:43:04 AM6/1/04
to
myszek <k...@lodz.tpsa.pl> napisał(a):

>
> No wlasnie - wrazenia z plywania Puckiem sa takie, ze najciekawszy
> (pod pewnymi wzgledami ;-)) kawalek Zatoki dostepny jest
> glownie dla lekkich mieczowek.

Nooo patrzcie go.... ledwo popływał trochę po Zatoce i już "najciekawszy
kawałek Zatoki":-)))))
Zatoka to też Hel, Gdynia Gdańsk a nawet jeszcze dalej.....
:-))))

Tadeusz/Szczepan

unread,
Jun 1, 2004, 9:01:05 AM6/1/04
to
Użytkownik "myszek"

(...)


> No wlasnie - wrazenia z plywania Puckiem sa takie, ze najciekawszy
> (pod pewnymi wzgledami ;-)) kawalek Zatoki dostepny jest
> glownie dla lekkich mieczowek. No bo plynac farwaterem
> do Jastarni nie mozna przeciez ogladac dna tuz pod dnem... :-)


Nooo - nie udalo mi sie niestety przelobbowac
pomyslu, by zahaczyc o Kuznice :( Ale troche sie
spieszylismy, co w niedziele jest normalne.
No nic, nastepnym razem ;)
Naprawde mi sie spodobalo ;)
Pozdrawiam
--
Tadeusz W. 'Szczepan' Kopec' - ktory wlasnie zlozyl wniosek o urlop rejsowy
;)

Tomasz Pionnier

unread,
Jun 1, 2004, 9:53:37 AM6/1/04
to
waalky wrote:
> do tego musimy dobierac do zalogi kogos
> doroslego i to najlepiej takiego ktory w razie czego potrafi choc do brzegu
> doplynac.
>
Witam, uważnie czytam wątek, bo też zamierzam kiedyś (może jeszcze nie w
tym sezonie) wyściubić nos poza szuwary (tzn. "samodzielnie" wyściubuć :)

Mógłbyś rozwinąć zacytowane zdanie, bo nie do końca zrozumiałem chyba
intencje.
Pozdrowienia,
--
Panasonik

Jaromir Rowinski

unread,
Jun 1, 2004, 10:54:02 AM6/1/04
to

Użytkownik "myszek" <k...@lodz.tpsa.pl> napisał w wiadomości
news:40BC79F0...@lodz.tpsa.pl...

> najciekawszy (pod pewnymi wzgledami ;-)) kawalek Zatoki
> dostepny jest glownie dla lekkich mieczowek. No bo plynac
> farwaterem do Jastarni nie mozna przeciez ogladac dna
> tuz pod dnem... :-)

Tereferekuku,
Zależy co kogo ciekawi, ale nawet dla mieczówek
(niekoniecznie lekkich) inne ciekawe rzeczy znalazłbym...

"Po drodze" z Pucka do Jastarni minąłeś 6 czy 7 pomostów
od znanego "Małego Morza" pod Władziewiem przez ośrodki
i kempingi przyrzeżne, Kuźnicę do samej Jastarni. Sprawdź
kiedyś - może to też ciekawe, ale nie zapominaj o "drugiej"
stronie. Można tam biwak półdziko rozbić w Osłoninie
czy Rzucewie, w miejscu prehistorycznej osady łowców fok,
można zaliczyć ujścia rz. Redy, Gizdepki... Ale i cywilizowanych
miejsc np. w Rewie nie zabraknie. Sam Rewski Cypel też wart
rzucenia okiem.... Poczekaj na niższą wodę - a będziesz mógł
własną stopę na nietkniętych piaskach wysp Ryfu Mew odcisnąć,
aby odpłynąć do ruin torpedowni w Babich Dołach, lub
popodrywać panienki na molo w Sopocie czy w Jelitkowie,
zaliczyć plażę nudystów na Stogach czy ujśce Wisły, z kolonią
fok i wyspami, wreszcie Mikoszewo i Świbno....
Zatoka ma jeszcze parę ciekawych miejsc, uwierz mi ;-))))

Cypis

unread,
Jun 1, 2004, 6:13:50 PM6/1/04
to
Użytkownik "myszek"

>
> krzys
> ktory ciagle przezywa :-)

Heh, Ty przeżywasz, Kiełek już by jechał znowu, Ali i Romanowi też
widziałem, że się podobało... znaczy się w kwestii "Jak wyprowadzić
żeglarstwo z Mazur na nowe akweny" Regaty Antagonistów również bardzo
udatne są :-)))

--
Marcin 'Cypis' Kantorek |
/|)
'-/_\
~~~~~~ http://www.syDINO.com ~~~~~~~~~~'===='~~~~~~~~~~~~~~~

Cypis

unread,
Jun 1, 2004, 6:29:53 PM6/1/04
to
Użytkownik "waalky"

>
> Szukam tez pomocy w formie podpowiedzi, jak sie do tego zabrac?

Uzupełniając przedpiśców: idealnie by było, jak byś mógł pierwszy raz
popływać z nawet "średnim" bywalcem Zatoki kilka dni. To powinno
wystarczyć, abyś dalej spokojnie, bez obaw znaczy, radził sobie sam.

Cypis

unread,
Jun 1, 2004, 6:32:00 PM6/1/04
to
Użytkownik "Jerzy Makieła"

>
> Skontaktuj się z Konradem Fiukiem (ja tam nie kabluje ale dzisiaj ma
> imieniny:-))))))

Ooo, spóźniłem się pół godziny ;-)

Konrad, wszystkiego najlepszego!

killwater

unread,
Jun 2, 2004, 2:22:55 AM6/2/04
to
Hmmm tez kombinowalem po zatoce zamiast na mazurach polywac ale kumpel
sie nie daje namowic... Ale swoja droga przydalby sie jakis przewodnik
po zatoce w necie moze ktos wie gdzie mozna cos takiego znalezc?

Michal Klimek

Tomasz Konnak

unread,
Jun 2, 2004, 2:45:43 AM6/2/04
to
Użytkownik "Tadeusz/Szczepan" <szcze...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:c9hqsd$h5s$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> > Moze sa jakies www z opisem doswiadczen tych ktorzy maja to za soba?
>
> Wazne - w okolicach Jastarni jest cale mnostwo
> sieci powierzchniowych ('czerwonych'),
> sieciowisko nie jest oznaczone na mapach,
> nie bylo takze opisywane w locjach.
> Troche masz tu:
> http://www.bryzah.republika.pl/sieci.htm
> No i bardzo pilnowac prognoz.

Bez przesady z tymi sieciami - byłem w Jastarni w tym roku już 2 razy, teraz
będę trzeci (na C-24) - sieci są, owszem, ale nie aż tyle - wystarczy
patrzeć i już. Podobnie w drodze do Pucka - są, ale nie aż tak wiele -
jedyny problem może być w nocy. Ale w zeszłym roku bylem w Pucku w nocy
kilka razy i też bez problemów :)
Z prognozami też nie przesadzajmy - zależy jaki jacht, ale na Zatoce aż tak
groźnie nie jest. Jednym słowem polecam!!

Pozdrawiam
T.K.

Jaromir Rowinski

unread,
Jun 2, 2004, 3:14:51 AM6/2/04
to

Użytkownik "Tomasz Konnak" napisał...........

> Bez przesady z tymi sieciami - byłem w Jastarni w tym roku już 2 razy,
teraz
> będę trzeci (na C-24) - sieci są, owszem, ale nie aż tyle - wystarczy
> patrzeć i już. Podobnie w drodze do Pucka - są, ale nie aż tak wiele -
> jedyny problem może być w nocy. Ale w zeszłym roku bylem w Pucku w nocy
> kilka razy i też bez problemów :)
> Z prognozami też nie przesadzajmy - zależy jaki jacht, ale na Zatoce aż
tak
> groźnie nie jest. Jednym słowem polecam!!
>
O ile zgadzam się co do sieci, zwłaszcza na trasach "po prostej"
pomiędzy portami, o tyle nie masz zupełnie racji podchodząc
lekceważąco do prognozy pogody.

IMHO Na Zatoce _zawsze_ warto znać prognozę pogody i....
... dostosowywać do niej plany żeglowania...
Jest to jedna z nielicznych _zasadniczych_ różnic pomiędzy
pływaniem na jeziorach a pływaniem zatokowym.
Prognozy są dostępne w Bosmanatach Portów, biurach marin,
nawet u niektórych bosmanów klubowych. Można o prognozę
zapytać pod gdyńskim numerem Biura Prognoz BHMW
0 58 620 34 22.
Jest prognoza na VHF, są namiastki prognozy w radiu
publicznym, są serwisy SMS, są liczne strony w necie np:
http://jastarnia.to.jest.to/pogoda.htm
Są darmowe automatyczne maile jak te ze sprawdzającego się
dobrze weekendowego serwisu na dole strony:
http://jastarnia.to.jest.to/index.htm
.... Warto wiedzieć jak powieje....

Poza tym zawsze przyjemniej zaplanować pływanie tam gdzie
nie będzie dmuchać w nos ;-)))

waalky

unread,
Jun 2, 2004, 3:34:46 AM6/2/04
to
Cypis napisał:
>
> ..... idealnie by było, jak byś mógł pierwszy raz

> popływać z nawet "średnim" bywalcem Zatoki kilka dni. To powinno
> wystarczyć, abyś dalej spokojnie, bez obaw znaczy, radził sobie sam.
>

Dzieki za podpowiedz.
Takie rozwiazanie tez rozwazam.

Tomasz Konnak

unread,
Jun 2, 2004, 3:45:51 AM6/2/04
to
Użytkownik "Jaromir Rowinski" <jar...@chelmnet.pl> napisał w wiadomości
news:c9juuf$4he$1...@nemesis.news.tpi.pl...

>
> Użytkownik "Tomasz Konnak" napisał...........
> > Bez przesady z tymi sieciami - byłem w Jastarni w tym roku już 2 razy,
> teraz
> > będę trzeci (na C-24) - sieci są, owszem, ale nie aż tyle - wystarczy
> > patrzeć i już. Podobnie w drodze do Pucka - są, ale nie aż tak wiele -
> > jedyny problem może być w nocy. Ale w zeszłym roku bylem w Pucku w nocy
> > kilka razy i też bez problemów :)
> > Z prognozami też nie przesadzajmy - zależy jaki jacht, ale na Zatoce aż
> tak
> > groźnie nie jest. Jednym słowem polecam!!
> >
> O ile zgadzam się co do sieci, zwłaszcza na trasach "po prostej"
> pomiędzy portami, o tyle nie masz zupełnie racji podchodząc
> lekceważąco do prognozy pogody.

To nie tak - zawsze sprawdzam prognozy pogody jak wychodze z portu, po
prostu dla swojej wiedzy. Ale nie ma to aż takiego znaczenia praktycznego,
jak jacht i załoga(!) są gotowi na każde warunki. Do tego zazwyczaj płynę na
regaty albo do konkretnego portu i jeszcze mi sie nie zdarzyło nie dotrzeć
gdzieś, gdzie planowałem, tylko dlatego, że wiatr nie pasował. Nawet jak nie
wieje, to cel trzeba realizować - "rekord" z zeszłego roku, jak płynęliśmy
do Neptuna na regaty - Gdyni-Górki - 13 godzin....

> IMHO Na Zatoce zawsze warto znać prognozę pogody i....

Warto, na pewno warto, szkoda tylko że się nie sprawdzają....

> ... dostosowywać do niej plany żeglowania...

A tego własnie nie rozumiem.... ;)

Podsumowanie - w sumie źle napisałem - prognozy warto znać i staram się o
to, ale nie jest to aż takie bardzo ważne, gdy załoga i jacht są
przygotowani...
Znacznie większym problem jest brak wiatru, przynajmniej w zeszłym roku, bo
ten na razie zapowiada się znacznie ciekawiej...

Pozdrawiam
T.K.

Krzysiek Kielczewski

unread,
Jun 2, 2004, 4:05:06 AM6/2/04
to
Sami popatrzcie co Cypis <cypis...@sydino.com> napisał:

> Użytkownik "myszek"
>>
>> krzys
>> ktory ciagle przezywa :-)
>
> Heh, Ty przeżywasz, Kiełek już by jechał znowu,

Dlaczego już? Do weekendu mogę poczekać...

Pozdrawiam,
Krzysiek Kiełczewski

waalky

unread,
Jun 2, 2004, 4:06:26 AM6/2/04
to
Tomasz Pionnier napisał:

> waalky wrote:
> > do tego musimy dobierac do zalogi kogos
> > doroslego i to najlepiej takiego ktory w razie czego potrafi choc do
brzegu
> > doplynac.
>
> Mógłbyś rozwinąć zacytowane zdanie, bo nie do końca zrozumiałem chyba
> intencje.

Oczywiscie.
Moja zaloga rodzinna sklada sie z trzech osob.
Ja (46 lat), corka (12 lat) i syn (14 lat).
Zatoka czy zalew - w/g mnie - to nie mazury (bez zlosliwosci).
Mimo ze i tam zawsze moze sie przydarzyc cos co uniemozliwi mi sterowanie
czy chocby wydawanie komend, to jednak zwykle plywa wkolo wiele jachtow i -
chocby wolajac - mozna wezwac pomoc.
I tego - miedzy innymi - moje dzieciaki nauczylem.
Co innego na zalewie gdzie jakby troche mniej jachtow, o zatoce juz nie
wspomne. Malo tego, zatoka, jak to zatoka jest z jednej strony otwarta i
przy niektorych wiatrach lodke moze wywiac na otwarte morze. Trzeba wziac
tez pod uwage ruch duzych jednostek ktorym - jak sadze - nawet w dzien
lepiej schodzic z drogi. Malo tego. Sa na pewno inne zagrozenia dla lodki
pozbawionej strnika.
Wiesz, moj syn ma juz 14 lat i niezle sobie dawal rade na mazurach i na
zalewie, ale nie wiem (i nie chce wiedziec) jak sie zachowa na otwartej
wodzie w przypadku gdy ze mna cos sie stanie. A stac sie moze cokolwiek. W
koncu czlowiek jest tylko czlowiekiem.
Na zalewie* bylismy w powiekszonej zalodze o doroslego niezlego zeglarza,
wiec - jakby - nie bylo problemu.
To tyle. Moze w wielkim skrocie, ale tak to widze.

*pisze o Zalewie wislnanym, szczecinski to inna bajka

myszek

unread,
Jun 2, 2004, 8:32:19 AM6/2/04
to
Cypis wrote:

> Heh, Ty przeżywasz, Kiełek już by jechał znowu, Ali i Romanowi też
> widziałem, że się podobało...

...moja zaloga twierdzi ze 'bylo cudownie' i w przyszlym sezonie
koniecznie na proa, Dorota pozazdroscila i moze sie wybierzemy
na 4 dni, a calkiem mozliwe, ze i Nietoperz trafi w koncu do Pucka
(bo jak nie w tym sezonie, to juz nigdy - strasznie juz sfatygowany...)

> znaczy się w kwestii "Jak wyprowadzić
> żeglarstwo z Mazur na nowe akweny" Regaty Antagonistów również bardzo
> udatne są :-)))

Nooo :-)

pozdrawiam

krzys

--
_^..^_)_
\ /
\____/

jacekjanwoz...@poczta.onet.pl

unread,
Jun 2, 2004, 9:09:40 AM6/2/04
to
> Cypis napisał:
> >
> > ..... idealnie by było, jak byś mógł pierwszy raz
> > popływać z nawet "średnim" bywalcem Zatoki kilka dni. To powinno
> > wystarczyć, abyś dalej spokojnie, bez obaw znaczy, radził sobie sam.
> >
>
> Dzieki za podpowiedz.
> Takie rozwiazanie tez rozwazam.

Witaj!
Pozwolisz, że podziele się swoimi doświadczeniami jakie zdobyłem zeszłego roku
na zalewie. Znajdowałem się w sytacji trudniejszej niż twoja Andrzeju bo
dzieci młodsze a żona bojąca okrutnie :-) Najważniejsze, to przeloty między
portami w zasięgu widoczności. Zdaje sobie sprawę, że odległości większe niż
mazurskie lecz jak wiesz gdzie jest port docelowy to kożystając z mapy kompasu
i lornetki łatwo trafić. Pomocą służą boje torowe i podejściowe. Jeżeli,
odpukać!!!, prztytrafi się nieszczęście to telefon do SAR-u we Fromborku,
numer obowiązkowo powinieś mieć wpisany w telefonie. Bardzo ważnym jest
sprawny silnik, ja swoje wycierpiałem bo ta zemsta Honekera Forele(?) sprawiał
trochę kłopotów. No i obowiązkowo sprowdź prognozę pogody. Dostaniesz ją u
bosmana a w przypadku jego nieobecności jest wywieszona na kartce w bosmanacie
lub na budynkach rybaków.
Żeglując po zalewie powinieś stosować się do zasady, że robisz to dla
przyjemności a nie za karę.
To chyba wszystko co nasuneło mi się do głowy.
Życząc wspaniałego wypoczynku
Jacek Woźniak

waalky

unread,
Jun 2, 2004, 10:55:54 AM6/2/04
to
Jacek Jan Wozniak napisał:

> Pozwolisz, że podziele się swoimi doświadczeniami jakie zdobyłem zeszłego
roku
> na zalewie. Znajdowałem się w sytacji trudniejszej niż twoja Andrzeju bo
> dzieci młodsze a żona bojąca okrutnie :-)

Moja juz na zalew sie z nami nie zabrala, wolala odpoczac od nas w domowym
zaciszu :(

/ciach/
Dziekuje za rady (wiedzy nigdy za wiele), choc szukam raczej tych
dotyczacych Zatoki.
Wiele spraw sie pokrywa, ale sa tez inne o ktorych wolalbym wiedziec
wczesniej.

> Żeglując po zalewie powinieś stosować się do zasady, że robisz to dla
> przyjemności a nie za karę.

Prawda.
Mysle ze to odnosi sie do plywania nie tylko po zalewie. :)
Zreszta, jeszcze nie zdazylo mi sie plywac za kare, wiec nie wiem jak to
jest.

> Życząc wspaniałego wypoczynku

Dziekuje i wzajemnie
--
Pozdrawiam - Andrzej Walczak

Tomasz Pionnier

unread,
Jun 3, 2004, 11:38:32 AM6/3/04
to
> Tomasz Pionnier napisał:
>
>>waalky wrote:
>>
>>> do tego musimy dobierac do zalogi kogos
>>> doroslego i to najlepiej takiego ktory w razie czego potrafi choc do
>>> brzegu doplynac.
>>
>> Tomasz Pionnier napisał:

>> Mógłbyś rozwinąć zacytowane zdanie, bo nie do końca zrozumiałem chyba
>> intencje.
>

waalky wrote:

> Na zalewie* bylismy w powiekszonej zalodze o doroslego niezlego zeglarza,
> wiec - jakby - nie bylo problemu.
> To tyle. Moze w wielkim skrocie, ale tak to widze.

Dzięki, oczywiście teraz rozumiem doskonale. Przeczytaj zdanie, które
jeszcze raz zacytowałem. Nie obraź się proszę - ale w pierwszym odruchu
(w drugim też...) zrozumiałem że chodzi o dopłynięcie _wpław_ (no bo do
brzegu :)))))) )
A ponieważ nie wierzyłem, żebyś to chciał napisać, poprosiłem o wyjaśnienie.

Widzisz, jestem misiem o bardzo małym rozumku!
Pozdrawiam serdecznie,
--
Tomek Pionnier

waalky

unread,
Jun 3, 2004, 11:47:55 AM6/3/04
to
Tomasz Pionnier napisał:

> Przeczytaj zdanie, które
> jeszcze raz zacytowałem.

Masz swieta racje :)))
Piszac to wiedzialem co mam na mysli, ale pewnie tylko ja :)

0 new messages