Pozdrawiam
Mario
> Witam,
> ktoś miał z nimi coś do czynienia jeśli chodzi o kurs i egzamin na
> żeglarza jachtowego (na zalewie zegrzyńskim)? chodzi o tę firmę:
> www.anw.pl
>
robiłem u nich kurs i egzamin kilka lat temu, kolega miesiąc temu.
obaj byliśmy zadowoleni
--
mst <at> gazeta <.> pl
"-Mam lęk gruntu! -Chyba wysokości?
-Wiem co mówię, to grunt zabija!" T.Pratchett
Idę po colę i chipsy...:-)))))
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951
Tomek chyba jeszcze w pracy ;)
Pozdr.
--
Radek Wrodarczyk
www.rejsy-czartery.com
> chodzi o tę firmę: www.anw.pl
Ja do nich napisałem w tym sezonie z 10 maili z zapytaniem o usługę ale nie
otrzymałem odpowiedzi. Potem wydzwaniałem . za każdym razem słyszałem, że
oddzwonimy (a mam telefon) niestety nie oddzwonili. Takie zachowanie w moich
oczach skreśla firmę.
Wprawdzie chodziło o niestandardową usługę, która widać przerosła ich
możliwości. Ale przecież można oddzwonić i powiedzieć, że się nie da.
Aby być obiektywnym to musze dodać, że robiłem kurs na radio i było OK.
--
Pozdrawiam
Michał Przestrzelski
Ahoj
Jaromir Rowiński
Pomijając fakt, że opinie rozbieżne z rzeczywistością, a zarzuty o późne
wydanie patentów dotyczą związków sportowych, a nie organizatora kursów,
to tytuły, jakimi podpisują się uczestnicy rozmowy (prawdziwy żeglarz,
ekspert żeglarstwa) są ze wszech miar interesujące.
Będąc dalekim od uważania się za prawdziwego eksperta i maniaka
żeglarstwa, dodatkowo vipa...
Jacek Kijewski
> Pomijając fakt, że opinie rozbieżne z rzeczywistością, a zarzuty o późne
> wydanie patentów dotyczą związków sportowych, a nie organizatora kursów,
chyba nie do końca masz rację. Jesli organizator kursu czeka dwa
tygodnie z przekazaniem dokumentów do zwiazku, to chyba jest wina
organizatora, nie?
> to tytuły, jakimi podpisują się uczestnicy rozmowy (prawdziwy żeglarz,
> ekspert żeglarstwa) są ze wszech miar interesujące.
>
> Będąc dalekim od uważania się za prawdziwego eksperta i maniaka
> żeglarstwa, dodatkowo vipa...
oj, Twoja czepliwość wielką jest :) nikt nie podpisuje się takimi
tytułami. Te tytuły nadaje mechanizm forum w zależności od ilości
postów. User nie ma na to wpływu.
A VIPami są postaci uznane na forum za ... VIPa na tym forum. User tez
nie ma na to wpływu.
--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y ALIFLANKE
skipbulbamałpaopkropkapl
www.saj.org.pl
> W dniu 2010-09-25 12:39, Jacek Kijewski pisze:
>
>> Pomijając fakt, że opinie rozbieżne z rzeczywistością, a zarzuty o późne
>> wydanie patentów dotyczą związków sportowych, a nie organizatora kursów,
>
> chyba nie do końca masz rację. Jesli organizator kursu czeka dwa tygodnie z
> przekazaniem dokumentów do zwiazku, to chyba jest wina organizatora, nie?
Dokumenty kompletuje komisja egzaminacyjna. Uczestnik egzaminu może sam
sobie wziąć zaświadczenie o zdaniu egzaminu i pójść do OZŻtu, albo może to
zostawić organizatorowi. W ubiegłych latach WOZŻ miał poważne opóźnienia w
wydawaniu patentów (tj. w przekazywaniu ich na Chocimską, a na Chocimskiej
mieli jeszcze jakieś kłopoty z drukarką). PZMWiNW ciągle ma opóźnienia w
wydawaniu patentów, na patent kapitański czekałem 2 miesiące, na
instruktorski dłużej. W międzyczasie wykonywałem liczne telefony do
związków.
Skutecznie działa wzmianka o terminach z KPA.
Tak czy inaczej najmniejsza w tym wina organizatora. Nawet, jeżeli
przetrzyma dokumenty trzy dni dłużej (nie wspominając, że kursanci
zaświadczenia lekarskie "przyniosą później", zdjęcie "muszę zrobić", a
dokumentację egzaminu należy oddać w komplecie. POZŻ wydał nawet
instrukcję w sprawie zszywania dokumentów, o tu:
http://www.pozz.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=186:kolejno-zszywania-dokumentow-egzaminu-eglarskiego&catid=61:komunikaty-szkoleniowe&Itemid=128
).
>> to tytuły, jakimi podpisują się uczestnicy rozmowy (prawdziwy żeglarz,
>> ekspert żeglarstwa) są ze wszech miar interesujące.
>>
>> Będąc dalekim od uważania się za prawdziwego eksperta i maniaka
>> żeglarstwa, dodatkowo vipa...
>
> oj, Twoja czepliwość wielką jest :) nikt nie podpisuje się takimi tytułami.
> Te tytuły nadaje mechanizm forum w zależności od ilości postów. User nie ma
> na to wpływu.
Czułbym się nieswojo, gdyby coś przy nazwisku dopisywało mi "ekspert
żeglarstwa", a na pewno nie uczestniczyłbym w gremium nadającym takie
tytuły tylko w zależności od napisanych maili o dowolnej treści. Może
dlatego nie uczestniczę. Ale nikomu nie zakazuję, jak toś się czuje z tym
lepiej...
> A VIPami są postaci uznane na forum za ... VIPa na tym forum. User tez nie ma
> na to wpływu.
Jw. Zacznę to traktować poważnie, jak zacznie za to przysługiwać odrębny
salonik na lotnisku.
Wracając do tematu, byłem instruktorem na dwóch kursach ANW (jeden na ssm
i jeden na st.j), firmę oceniam wysoko. Zarówno kompetencje Witka, jak i
przygotowanie techniczne, a również posiadany sprzęt. Wspomniana w wątku
Aaricia - dezeta z zabudowanym pokładem, silnikiem w studzience i jednym
gaflowym masztem - własnościami manewrowymi (tj. bezwładnością, promieniem
skrętu, ciężką reakcją na wsteczny) całkiem dobrze przypomina jotkę lub
opala jedynkę czy innego podobnego wynalazku. Moim zdaniem należy odejść
od nauczania "żeglarstwa dla Polaków" (jotki i takie tam) na rzecz
nauczania żeglarstwa - tyle, że wymogi PZŻtu nie idą w tą stronę. Z całą
pewnością wynurzenie śruby z wody na Aaricii jest mało realne - trzeba by
najpierw z wody wynurzyć ster, co przy 3-tonowej łódce się nie udaje.
Witek organizuje też kursy manewrowe na Larze - Gib Sea 422, własności
manewrowe współczesnego jachtu i kurs miał obłożenie.
Warto zauważyć, że jedyną firmą robiącą kursy na normalnych jachtach jest
obecnie Punt - dysponuje Bavariami 37 i 38. Mam drobne zastrzeżenie - kurs
trwa 6 dni, podczas, gdy minimum programowe PZŻ to 35 godzin teorii i
ok. 50-100 godzin praktyki, z czego minimum 10 jako sternik. Moim zdaniem
daje się w tydzień to zrobić przy 3-4 kursantach, zdolnych i
zainteresowanych, skreślając wieczorne imprezy i wstając o 7 rano. W
zamian ludzie uczą się manewrowania takim jachtem, jakim kiedyś będą
pływać.
Co zwracało uwagę na kursach ANW, to kursanci - osoby rzeczywiście
zainteresowane tematem i przygotowujące się do egzaminu bez taryf
ulgowych. Nikt nie liczył, że "komisja będzie życzliwa". Podręcznikiem
było "Vademecum żeglarstwa morskiego" - dawniej była Jachtowa żegluga
przybrzeżna, ale obecnie nakład się wyczerpał.
Brak zajęć w nocy i przy rozszalałym morzu nie wydaje mi się
usprawiedliwionym zarzutem - nikt nie organizuje takich kursów na patent,
program PZŻtu nie wymaga, a i bez tego jest przeładowany, i nie to jest
rolą kursu. Kurs ma dać podstawy. Jeżeli ktoś otrzymując plastik z
nieważne jakim patentem uważa, że wszystko wie i umie, to znaczy, że
pomylił dziedziny. Tak czy inaczej krytykując za brak takich zajęć firmę A
wypada wskazać firmę B, która takie zajęcia w ramach standardowego kursu
oferuje. Albo forum powinno przyznać stopień "smurfa marudy".
Z dużą ulgą czekam na nową ustawę, która w końcu umożliwi indywidualne
programy nauczania i pozwoli "się wyżyć twórczo". Jak na razie nie jest to
możliwe w ramach programu PZŻtu, chyba, żeby go rozbudować o jeszcze
kilkadziesiąt godzin, co jest możliwe wyłącznie w szkoleniu klubowym, nie
zaś komercyjnym.
Zgodzę się z Jaromirem, że szkolenie w Górkach jest kłopotliwe. Przy mnie
3 delfie wpakowały się na mieliznę, z czego jedna solidnie (ogólnie na
mieliznę koło AKMu weszło z 15 jachtów, z czego my dwa razy). Nie ma
kawałka wolnej kei do podchodzenia na żaglach. Jedyna wolna keja to Straży
Granicznej (tam, gdzie stoi SAR), ale strażak graniczny ordynarnie wygania
twierdząc, że służy do odpraw jachtów (przez 5 dni nie stanął tam żaden).
Gdzieś ludzie jednak muszą się szkolić, a nauka na kursie jest najtańszym
zdobywaniem wiedzy - więc to, że komuś za blisko cartera podpłynęli, nie
powinno dawać podstaw do oceny jakości szkolenia jako takiej. W Gdyni te
manewrówki wyglądają jeszcze straszniej, ale realne szkody jak dotąd
powodują "doświadczeni kapitanowie", a nie szkółki.
To tyle w tym wątku i pozdrawiając "expertów, maniaków itd"
Jacek Kijewski
> .... pozdrawiając "expertów, maniaków itd"
A ja nie jestem "itd", tylko V.I.P. i też chce pozdrowienia
>
> Dokumenty kompletuje komisja egzaminacyjna. Uczestnik egzaminu może sam
> sobie wziąć zaświadczenie o zdaniu egzaminu i pójść do OZŻtu, albo może
> to zostawić organizatorowi.
A organizator przekaże je do związku nie po trzech dniach tylko po
miesiącu :) podobno bywa i tak :) zaznaczam podobno.
>
> Skutecznie działa wzmianka o terminach z KPA.
>
Nie wiem, domyslasz się pewnie, że jestem ostatni, który broniłby
związków, ale mnie patenty wydali bez problemu i szybko. Pewnei miałem
akurat szczęście, wiem, że inni czasem czekają długo.
>
> Czułbym się nieswojo, gdyby coś przy nazwisku dopisywało mi "ekspert
> żeglarstwa", a na pewno nie uczestniczyłbym w gremium nadającym takie
> tytuły tylko w zależności od napisanych maili o dowolnej treści. Może
> dlatego nie uczestniczę.
Może dlatego. ja za to wolę nie zwracac na mniej lub bardziej żartobliwe
podtytuły, a oceniac ludzi po ich osiągnięciach,wypowiedziach, wiedzy
itp. Ale co kto woli.
>
>> A VIPami są postaci uznane na forum za ... VIPa na tym forum. User tez
>> nie ma na to wpływu.
>
> Jw. Zacznę to traktować poważnie, jak zacznie za to przysługiwać odrębny
> salonik na lotnisku.
Ale dlaczego sądzisz, że ktos traktuje to "tytuły" poważnie?
>
> Wracając do tematu, byłem instruktorem na dwóch kursach ANW (jeden na
> ssm i jeden na st.j), firmę oceniam wysoko. Zarówno kompetencje Witka,
Nie wypowiadam się na temat ANW ani Witka, bo ani ich nie znam, ani nie
korzystałem, ani żadnych innych doświadczeń nie mam.
>
> To tyle w tym wątku i pozdrawiając "expertów, maniaków itd"
kurde, muszę zobaczyć co ja tam jestem na Forum :)
> szkolenia jako takiej. W Gdyni te manewrówki wyglądają jeszcze
> straszniej, ale realne szkody jak dotąd powodują "doświadczeni
> kapitanowie", a nie szkółki.
>
> To tyle w tym wątku i pozdrawiając "expertów, maniaków itd"
>
> Jacek Kijewski
Wydaje mi się, że Gdynia jest fajna ale na początku kwietnia lub na jesieni.
Jest możliwość ćwiczenia na żaglach, longsite, rufą, dzióbem,
cyrkulacja, praca na cumach i szpringach.
Przynajmniej u nas na kursie w Junga tak było. I bardzo byłem zadowolony
z kursu mimo że to był kurs tygodniowy.
Naprawdę można było sobie ostro poćwiczyć.
Darek
Przecież to dopisuje odpowiednio skonfigurowane phpBB i zależy to od liczby
postów wyprodukowanych na tym forum. Nie udawaj, że nie wiesz.
--
Samotnik
Szkoda komentować. Na każdym forum żeglarskim występują różne podobne/niektóre
takie same rangi użytkowników. Na innych forach odpowiednie do tematyki forum.
Takie odniesienie ad personam zamiast ad rem są śmieszne. No comment!
Ad rem! Każdy ma prawo mieć swoje zdanie na temat danej firmy. Ja osobiście
nie miałem żadnych przykrych historii z ANW, a kurs SRC który u nich robiłem
uważam za zorganizowany w sposób profesjonalny.
Jednocześnie nie sposób nie dawać wiary niektórym opisom. Wystarczy spojrzeć
na stronę ANW w której to w sposób jednoznaczny wprowadza się w błąd
potencjalnych klientów - proszę bardzo odniesienie i cytat ze strony ANW,
niech każdy sobie sam odpowie jaka jest rzetelność tej informacji!
http://www.anw.pl/kurs_sternik_jachtowy.html - na samym dole strony
"Powyższe patenty żeglarskie Jachtowego Sternika Morskiego i Kapitana
Jachtowego upoważniają osoby posiadajace też Starszego Sternika Motorowodnego
do prowadzenia jachtów motorowych, do których prowadzenia konieczny jest
patent Morskiego Sternika Motorowodnego i Kapitana Motorowodnego."
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
http://www.anw.pl/sternik_morski_kapitan.html
"Słychać, że mają oni czasem problemy z wyczarterowaniem jachtów a prowadząc
rejsy otrzymują niższe wynagrodzenia."
Jakiś czas temu wysłałem miala z zapytaniem, gdzie tak słychać, aby się nie
tam nie pchać i przykrości sobie nie robić. Zwłaszcza chciałem się
dowiedzieć, która to firma celowo zatrudnia gorzej wykwalifikowanych
skiperów, aby zaoszczędzić kilka złotych.
Niestety tradycyjnie bez odpowiedzi (na kilka próśb o nie przesyłanie spamu
też zero reakcji).
Moim zdaniem zacytowany tekst to bujda aby napędzić sobie klientów. Nie
podważam zasadności doszkalania się, zresztą sam to robię - mam nadzieję u
najlepszych. Ale wypisywania takich wyssanych z palca rewelacji jest
delikatnie mówiąc, nie smaczne.
--
Pozdrawiam
Michał
A skąd mam wiedzieć i po co? Czytam stronę i to, co tam napisane.
Rozumiem, że na sailforum ekspertem d/s żeglarstwa można zostać po
wysłaniu 200 maili pt. "i ja też!" albo "pierwszy!"?
No to już wiem, czemu mnie tam nie ma.
Widuję, można powiedzieć, notorycznie szkolenie.
Sprzęt OK, samo +wożenie+ po zbiorniku też w interesującym miejscu z dobrą
lokalizacją.
Szkolą, to co widać na wodzie, chyba wg oczekiwań.
Jedna z nielicznych +szkół+, która praktycznie nie szkoliła z wykorzystaniem
oznakowań szlaków wodnych.
To ważne, bo można oczekiwać profesjonalnego podejścia.
Szkolą naprawdę niemalże w każdych warunkach, czyli nie tylko, kiedy nic nie
wieje lub słabo wieje.
Uczą na pewno refowania, bo to widać na wodzie (dostosowują praktyczne
żeglowanie do warunków atmosferycznych.
Osobiście nie mam zastrzeżeń do organizatorów, oczywiście z punktu widzenia
obserwatora prosto z wody.
Jak dotąd padło kilkanaście wypowiedzi, ale odnoszę wrażenie, że większość pisze
+dla pisania+, nie mając pojęcia czy wręcz nie widując szkolonych czy szkolących.
A zauważenia godna jest osoba Jacka Kijewskiego ;-))
Czyżby nawrócenie?
Jeszcze tylko Marka Grzywy brakuje i piknik buntowników czyli obrażonych na
świat realny w nierealnym świecie ;-))
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>> Przecież to dopisuje odpowiednio skonfigurowane phpBB i zależy to od
>> liczby
>> postów wyprodukowanych na tym forum. Nie udawaj, że nie wiesz.
>
> A skąd mam wiedzieć i po co? Czytam stronę i to, co tam napisane.
> Rozumiem, że na sailforum ekspertem d/s żeglarstwa można zostać po wysłaniu
> 200 maili pt. "i ja też!" albo "pierwszy!"?
Tu pragnę się przyznać do pomyłki, pomyliłem jedno forum z drugim forum i
jeżeli temu pierwszemu z tego powodu zrobiło się niemiło, bardzo chciałbym
przeprosić. Przyjmuję też do wiadomości, że istnieje więcej, niż jedno
forum żeglarskie i na przyszłość obiecuję je rozróżniać.
> Wspomniana w wątku Aaricia - dezeta z zabudowanym pokładem, silnikiem
> w studzience i jednym gaflowym masztem - własnościami manewrowymi (tj.
> bezwładnością, promieniem skrętu, ciężką reakcją na wsteczny) całkiem
> dobrze przypomina jotkę lub opala jedynkę czy innego podobnego
> wynalazku.
Najpierw smakowity szczególik, jakże znaczący.
Pisząc o mieczowej DZ-cie, że "całkiem dobrze przypomina " bezwładnością
i promieniem skrętu wielokrotnie od niej cięższe i dłuższe o 5 ponad
metrów jachty balastowe - posuwasz się moim zdaniem do kpin w żywe
oczy...
> Moim zdaniem należy odejść od nauczania "żeglarstwa dla Polaków"
> (jotki i takie tam) na rzecz nauczania żeglarstwa - tyle, że wymogi
> PZŻtu nie idą w tą stronę.
Może fakt, że nigdy nie byłem instruktorem w ANW pozwala mi łatwiej niż
Tobie stwierdzić, że ani "żeglarstwa dla Polaków" ani żadnego innego
żeglowania po morzu nie sposób nauczyć żeglując po Wiśle Śmiałej na
otkrytopokładowej, mieczowej, otaklowanej jako slup gaflowy szalupce z
silniczkiem przyczepnym (choćby ten silniczek był dziś w studzience).
Można co najwyżej "zaliczyć" taśmowo obowiązkowy kurs i bezproblemowy
egzamin - w sposób który z nauką o żeglowaniu po morzu nie ma zupełnie
nic wspólnego.
Bo nie sposób nauczyć współczesnego żeglowania po morzu, kiedy ćwiczy
sie na archaicznej odkrytej mieczówce, na pozbawionym fal, rzecznym
rozlewisku... Tak można się co najwyżej nauczyć zdawać naciągany egzamin
aby otrzymać zbędny na ogół poza Polska kwitek.
> Z całą pewnością wynurzenie śruby z wody na Aaricii jest mało realne -
> trzeba by najpierw z wody wynurzyć ster, co przy 3-tonowej łódce się
> nie udaje.
Z całą pewnością nie byłeś obok mnie wtedy, kiedy to z trudem żeglujące
urządzenie lądowało raz po raz na mojej burcie i koszu rufowym. Jakbyś
spotkał Witka to spytaj, jak z obiecanym spawaniem połamanych wtedy
przez "Aaracię" uchwytów na koła ratunkowe. Jakoś od dwu lat milczy w
tym temacie...
Anyway - wówczas śruba, zapewniam, wynurzała się całkiem realnie.
> Co zwracało uwagę na kursach ANW, to kursanci - osoby rzeczywiście
> zainteresowane tematem i przygotowujące się do egzaminu bez taryf
> ulgowych. Nikt nie liczył, że "komisja będzie życzliwa".
Gratuluję kursantów.
No a szczególnie gratuluję komisji, która bywa jednak na tyle życzliwa,
że tą DZ-tową ściemę szkoleniową łyka i że nawet na Zatokę w celach
egzaminacyjnych nie życzy sobie na wszelki wypadek wychodzić...
Ahoj
Jaromir
>
> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:Pine.LNX.4.64N.10...@goldenhinde.sail-ho.pl...
>> Wracając do tematu, byłem instruktorem na dwóch kursach ANW (jeden na ssm
>> i jeden na st.j), firmę oceniam wysoko. Zarówno kompetencje Witka, jak i
>> przygotowanie techniczne, a również posiadany sprzęt.
> Chyba punkt siedzenia zmienił Ci punkt widzenia....
> Pokazać jak ma wyglądać przygotowanie do rejsu, planowanie wejścia do portu,
> etc - bez locji, bez map i bez miejsca na ich użycie, bez dotknięcie choćby
> komunikacji, bez VHF?
Wykłady prowadziłem z locją, mapami i całą resztą. Nie chce mi się
dyskutować prostując każdy fakt.
>Nauczać nawyków przydatnych w morzu podczas żeglowania mieczówką "od
>obiadu do kolacji" za dnia tylko, po akwenie kilkaset metrów szerokim i
>ze trzy kilometry długim?
Ale wiesz, że kursant z założenia ma już pewien staż morski?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Będąc dalekim od uważania się za prawdziwego eksperta i maniaka
żeglarstwa, dodatkowo vipa...
Krecą kolejna część " I kto to mówi " ?:)))
Radwan
BTW - nie oczekuję, ze będzie ci się chcialo bronić dalej byłego
pracodawcy. Bronienie go przy takiej organizacji nauczania żeglowania po
morzu - to dość beznadziejne zadanie...
Ahoj
Jaromir
Jak sobie Radwan nie włączysz wreszcie poprawnego cytowania, to
rzeczywiście nikt nie będzie wiedział "kto to mówi"...
JR
>Najpierw smakowity szczególik, jakże znaczący.
Pisząc o mieczowej DZ-cie, że "całkiem dobrze przypomina "
bezwładnością
i promieniem skrętu wielokrotnie od niej cięższe i dłuższe o 5 ponad
metrów jachty balastowe - posuwasz się moim zdaniem do kpin w żywe
oczy... (ciach)
Czy ja się nie znam, czy Carter 30 ma podobne wymiary i zbliżoną masę
do DZ-ty? Oświećcie mnie! A silnik w studzience ma może mniejszą siłę
hamowania (mniejsza śruba, choć nie wiem, jaką śrubę i jaki silnik
zamontował na swojej łódce ANW), ale nie umniejsza to faktu, że jacht
z tak zamontowanym silnikiem zachowuje się generalnie podobnie jak z
silnikiem stacjonarnym (na pierwszej łódce miałem silnik w studzience
i trochę mogę na ten temat podyskutować. Szczególnie jeśli jest
manetka).
Witka kiedyś dość dobrze poznałem, kiedy miałem firmę robiliśmy
wspólnie różne interesy, potem drogi nam się rozeszły, zresztą
niezupełnie w zgodzie, ale to są nasze raczej osobiste sprawy.
Oględnie mówiąc, - człowiek to człowiek... Natomiast jeśli chodzi o
podejście do szkoleń, przygotowanie sprzętu i uczciwość - dajcie mu
spokój, bo facet naprawdę flaki z siebie wypruwa. A że czasem nie
odpowiada na maile czy telefony, wynika z faktu, że on naprawdę jest w
ruchu, osobiście pilnując rejsów, kursów i czarterów.
Marek
www.wozz.org.pl/27
www.wozz.org.pl/18
www.wozz.org.pl/28
www.wozz.org.pl/55
JaC
-----
> ktoś miał z nimi coś do czynienia jeśli chodzi o kurs i egzamin na żeglarza
jachtowego?
> A silnik w studzience ma może mniejszą siłę
> hamowania (mniejsza śruba, choć nie wiem, jaką śrubę i jaki silnik
> zamontował na swojej łódce ANW), ale nie umniejsza to faktu, że jacht
> z tak zamontowanym silnikiem zachowuje się generalnie podobnie jak z
> silnikiem stacjonarnym
Tamto szkoleniowe coś DZ-to kształtne nie zachowywało się jak z
silnikiem stacjonarnym.
Generalnie to zachowywało się tak, że za każdym niemal podejściem
lądowało z hukiem na innych jachtach, w tym na moim.
Swoją drogą ciekawostką jest pewność, z jaką druga już osoba twierdzi co
mogło a co nie mogło mieć miejsca w trakcie opisanych przeze mnie
zdarzeń. Tylko ani Jacka ani Ciebie w trakcie obserwowania tego co
opisuję nie zauważyłem. Czyżbyście obaj z takim przekonaniem pisali jak
było w sytuacji jakiej nawet nie widzieliście?
Hehhh
Jaromir Rowiński
DZ wcale ma nie większej większej masy trzy i pół tony niż liczy
carter. Chodzi o manewrowanie, czy o kilogramy?
Popraw mnie, jeżeli się myle, bo na żeglarstwie morskim zębów nie zjadłem
Czy masa jednostki nie ma znaczenia przy manewrowaniu ? Jeżeli stwierdze,
że BAvaria 50 reaguje na ster jak moj Skippi, to manewrowanie bedzie takie
samo ?
Skipasa zatrzymuję w miejscu w kilka sekund wypychajac grota na
wiatr...Bavasrie tez tak zatrzymam ?
Radwan
W odpowiedzi na maila od W.Radwaniecki
z dnia: 2010-09-27 07:54:
jak wypchniesz grota na wiatr w te kilka sekund to tak ;]
--
Pozdrawiam
Paweł
> Popraw mnie, jeżeli się myle, bo na żeglarstwie morskim zębów nie zjadłem
> Czy masa jednostki nie ma znaczenia przy manewrowaniu ? Jeżeli stwierdze,
> że BAvaria 50 reaguje na ster jak moj Skippi, to manewrowanie bedzie takie
> samo ?
> Skipasa zatrzymuję w miejscu w kilka sekund wypychajac grota na
> wiatr...Bavasrie tez tak zatrzymam ?
Jak wypchniesz całego grota...
Krzysiek Kiełczewski
I pewnie dlatego zapomina też zapłacić za pracę...
--
Pozdrawiam
Wojtek
http://strony.aster.pl/zientara/
Żeglarz ma interes (własny) pływać bezpiecznie. Statek ma interes pływać
tanio. Dlatego jedni nie rozumieją drugich. (c) J. Kijewski
Zdaje się, że dyskusja winna kierować się w stronę zalewu zegrzyńskiego.
Jak zrozumiałem, to był cel założyciela wątku.
Rozumiem, że nie płaci instruktorom za pracę czy innym wykonującym dla niego usługi.
Czy się mylę lub źle rozumiem?
No to Szefa będzie zobowiązany wyjaśnić lub przekazać sprawę do Sądu.
Zdaje się, bo nie śledzę losów członków, że autor jest członkiem Samosteru.
Szef Samosteru straszył mnie Sądem (nawet na piśmie), zatem Szef AN ma otwartą
drogę.
Chyba się to moje rozumowanie nie spodoba Szefom, ale oczekuję wyjaśnień
merytorycznych stron.
Nie chciałbym być wprowadzany w błąd, a co gorsza polecać usług firmy, którą do
tej pory bardzo szanuję.
Obecnie dalej stoję na stanowisku, że firma szkoli uczciwie.
Nikt do tej pory nie przeszkadzał mojej osobie z tej firmy na wodzie.
Swego czasu chwaliłem, że nie szkoli na znakach torów wodnych, co w tamtych
czasach było plagą.
Obecnie spotykam jeszcze takie zachowania np. jachtów z pod znaku YKP, niestety ;-(
Nieważne co Szczygielski wrote, ważne, że go wypuścili z psychiatryka
a on nie wykupił leków.
Szczygielski, zasuwaj do apteki, zrealizuj recepty i zacznij brać
proszki!
--
Becia
> Szczygielski, zasuwaj do apteki, zrealizuj recepty i zacznij brać
> proszki!
Droga Beato, wyluzuj... Czasami lekarstwo jest gorsze od choroby:-((( a
szczególnie wtedy gdy się ma delikwenta w KF.
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951
> W dniu 10.09.27 23:28, Beata Nowak pisze:
> > Szczygielski, zasuwaj do apteki, zrealizuj recepty i zacznij brać
> > proszki!
> Droga Beato, wyluzuj... Czasami lekarstwo jest gorsze od choroby:-((( a
> szczególnie wtedy gdy się ma delikwenta w KF.
No cóż, jest to u nas normą, czyli zachowanie, jakie widzimy.
Przypomnijmy zatem, jak to było (wyrywki z dyskusji):
> Mam nadzieję, że kiedyś przegnie tak, że nie tylko jedno pismo dostanie. Jak
zauważyliście o jednym stowarzyszeniu już nic nie pisze :) Zastanawiam się
jednak jak inaczej jeszcze mu życie utrudnić. Bardzo bym nie chciał przestać
czytać prz, a póki on tam jest innego wyjścia nie ma. On pisać nie przestanie,
nie ma dla niego granic skur... , i zawsze mu ktoś odpowie,[...] Więc albo go
z tego grona wyrzucimy, albo nie będzie prz. [...] zgadzam się z tym, ale za
to skurwy[...] ma się we krwi. Idealnie pasuje były ubek, zawodowy żołnierz,
na rencie bo skretyniał już całkiem. Zostało mu tylko wpojone skurwys [...] :(
[...] za chwilę skończę czytać. Nie odpowiada mi obecność tego skurwy... na
tam i już, a po dwu latach widać, że ignorowanie nic nie daje (c ) Piotr
Zakrzewski 2009
> Andrzej powiesił na ścianie strzelbę... Sięgając po strzeble trzeba się
liczyć z koniecznością jej użycia. Może ten czas już nadszedł?
> A bo widzisz, co i rusz się komuś wydaje, że jest tak mądry, inteligentny i
rozłoży gamonia na łopatki. Tylko, ze nie bierze jednej rzeczy pod uwagę:-(((
Osoby psychicznie chorej normalny człowiek nie pokona...
> Myślę, że on nie jest psychiczny Uwierz mi, on jest *psychiczny* i to jest
opinia lekarza.
> Eeee nie:-))) Tą strzelbą jest pozew... Andrzej wysłał mu ostrzeżenie przed
sądowe. Może trzeba pójść krok dalej? (c ) Makiełą Jurek
> A jakby tak "nieznani sprawcy"..... A on to czyta, to może się trochę
pomartwi. :) (c ) Wojtek Zientara
> internet trafia pod strzechy, a słoma do internetu. Kiedyś to było
narzedzie naukowców i pasjonatów, dziś to świat dzieci i frustratów ( c) Hasip
Mazurek
Czy Was nie zastanawia strategi działania przedstawicieli grupy wolnościowej?
Przecież tego typu nagonki to faktycznie były czymś powszednim w czasach PRL.
jak pisze Zakrzu, a ja tak zrozumiałem, stosowane przez UB.
Czyżby dalej miały naśladowców?
Jenak żeby +ulżyć+ w kolejnych wyzwiskach, przywołam gotowe przykłady z grupy:
>> Czasem i z psycho... warto zamienic dwa zdania. Forma odp obrazuje stopień
zidio... trola i kierunek rozwoju jego choroby psychicznej ( c) Bury Kocur
22-08-2006, 10:05:16
>>ten psycho... obraża i pomawia niewinnych ludzi (c ) Marek MAAR Grzywa
11-02-2006
>> jestes psycho... A ze dodatkowo stwierdza to fachowiec? WSNR (c) Wlodek
\>>Radwan\>> Radwaniecki 24 września 2004
itp.
Przykłady = dowody na mało odpowiedzialne zachowania zawiera +grupowa książka
mądrości+ z kilkunastu lat.
Niestety, ja rozumiem +napastników+, bo co im pozostało?
Zatem życzę im zdrowia, o które niestety już sami muszą zadbać ;-)
Podszywanie?
Ma u nasz swoją tradycję, a +sztandarem+ jest Włodzimierz Ring (wacus.smialy),
działacz wolnościowy i członek stowarzyszeń wolnościowych.
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.rec.zeglarstwo&aid=84445930
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
--
> Becia
Zgodnie z Art. 32. KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
1. Wszyscy są wobec prawa równi [...]
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub
gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Art. 51. Konstytucji RP
1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania
informacji dotyczących jego osoby.
Pragnę zauważyć, że UŻYWANIE SŁÓW POWSZECHNIE UZNANYCH ZA OBELŻYWE, a kierowane
w zamiarze, aby zniewagi te do niej dotarły, PISZĄCY POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA
określone w art. 216 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
Teraz +karty+ wracają do ciebie.
Pamiętaj tylko, że z internetu już nic nie znika.
Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej
nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega
grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Art. 12. Dwa lub więcej zachowań, podjętych w krótkich odstępach czasu w
wykonaniu z góry powziętego zamiaru, uważa się za jeden czyn zabroniony; jeżeli
przedmiotem zamachu jest dobro osobiste, warunkiem uznania wielości zachowań za
jeden czyn zabroniony jest tożsamość pokrzywdzonego.
Reasumując:
MIĘDZYNARODOWY PAKT PRAW OBYWATELSKICH I POLITYCZNYCH
Art. 19.
1. Każdy człowiek ma prawo do posiadania bez przeszkód własnych poglądów.
2. Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii [...]
3. Realizacja praw przewidzianych w ustępie 2 niniejszego artykułu pociąga za
sobą specjalne obowiązki i specjalną odpowiedzialność. Może ona w konsekwencji
podlegać pewnym ograniczeniom, które powinny być jednak wyraźnie przewidziane
przez ustawę i które są niezbędne w celu:
a) poszanowania praw i dobrego imienia innych;
b) ochrony bezpieczeństwa państwowego lub porządku publicznego albo zdrowia lub
moralności publicznej.
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Pomijaj=B1c fakt, =BFe opinie rozbie=BFne z rzeczywisto=B6ci=B1, a zarzuty =
> o p=F3=BCne=20
> wydanie patent=F3w dotycz=B1 zwi=B1zk=F3w sportowych, a nie organizatora ku=
> rs=F3w,=20
> to tytu=B3y, jakimi podpisuj=B1 si=EA uczestnicy rozmowy (prawdziwy =BFegla=
> rz,=20
> ekspert =BFeglarstwa) s=B1 ze wszech miar interesuj=B1ce.
>
> B=EAd=B1c dalekim od uwa=BFania si=EA za prawdziwego eksperta i maniaka=20
> =BFeglarstwa, dodatkowo vipa...
>
> Jacek Kijewski
---------------------------------------------------------------
Wystarczy że któryś z uczestników kursu nie dostarczy fotki albo zaświadczenia
lekarskiego i już cała dokumentacja leży i czeka. Bo niekompletnej
dokumentacji nikt w „związku” nie przyjmie. Robi się komuś „dobrze” i
dopuszcza się go do egzaminu pomimo takiego „drobiazgu” a skutek jest taki, że
przez taką łajzę wszyscy cierpią. Wiem, że jak ma się miękkie serce,to trzeba
mieć twardą d…… ale czasami tak to właśnie wygląda.
Pozdrawiam
Roman
http://www.turystykawodna.pl/
PS. Za prawidłowo skompletowaną dokumentację egzaminacyjną odpowiada
przewodniczący komisji egzaminacyjnej a nie organizator szkolenia. Komisja
egzaminacyjna jest firmą „zewnętrzną” podobnie jak przy egzaminie na prawo
jazdy. Tak naprawdę to organizator wystawia tylko kwit, że „delikwent” odbył
szkolenie.
> Becia
Interesujące będzie udowodnienie przez Twoją osobę głoszonych faktów, życzę
sukcesów.
Np.
Art. 488. k.p.k. § 1. mówi, że Policja na żądanie pokrzywdzonego przyjmuje
ustną lub pisemną skargę i w razie potrzeby zabezpiecza dowody, po czym przesyła
skargę do właściwego sądu.
§ 2. Na polecenie sądu Policja dokonuje określonych przez sąd czynności
dowodowych, po czym ich wyniki przekazuje sądowi.
Artykuł 6 [Prawo do rzetelnego procesu sądowego] KONWENCJI O OCHRONIE PRAW
CZŁOWIEKA I PODSTAWOWYCH WOLNOŚCI mówi:
1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w
rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy
rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym [,,,]
Chyba mi tego nie odmówisz?
Zatem zbieraj dowody w sprawie.
> PS. Za prawidłowo skompletowaną dokumentację egzaminacyjną odpowiada
> przewodniczący komisji egzaminacyjnej a nie organizator szkolenia. Komisja
> egzaminacyjna jest firmą„zewnętrzną” podobnie jak przy egzaminie na prawo
> jazdy. Tak naprawdę to organizator wystawia tylko kwit, że„delikwent” odbył
> szkolenie.
A często jest tak - że przewodniczący - jest w kilku komisjach, zanim
skompletuje to minie.
U mnie trwało to 2 mc.
D.
a. O Carterze nie wiedzieć czemu kolejny raz piszesz ty, ja go tu nigdy
nie wspomniałem. Ale nie przeszkadza to mu być kolejnym jachtem
nieporównywalnym z DZ - bo "Carter 30" jest to jednostka ponad 2 razy od
DZ cięższa ("DZ" 1.5-1.8T vs "C30"3.5-4T) a mimo to bardziej zwrotna.
b. Odniosłeś sie do mojej wypowiedzi w której za kpinę uznałem
porównywanie właściwości manewrowych DZ-ty do jachtów liczących ponad 5
metrów więcej długości i ważących po kilkanaście ton.
c. Jeżeli nie bierzesz pod uwagę zwrotności i masy jachtu jakim
manewrujesz - to lepiej bardzo, bardzo uważaj...
Ahoj
Jaromir
> A cz=EAsto jest tak - =BFe przewodnicz=B1cy - jest w kilku komisjach, zan=
> im=20
> skompletuje to minie.
>
> U mnie trwa=B3o to 2 mc.
>
> D.
---------------------------------------------
Ale co przewodniczący komisji egzaminacyjnej ma wspólnego z organizatorem
szkolenia? Gdyby taki przewodniczący (funkcjonariusz PZŻ) przestrzegał
procedur i dopuścił do egzaminu tylko tych którzy mają komplet dokumentów, to
miałby skompletowaną dokumentację w kilka minut po zakończeniu egzaminu.
pozdr.
Roman
> Ale co przewodniczący komisji egzaminacyjnej ma wspólnego z organizatorem
> szkolenia? Gdyby taki przewodniczący (funkcjonariusz PZŻ) przestrzegał
> procedur i dopuścił do egzaminu tylko tych którzy mają komplet dokumentów, to
> miałby skompletowaną dokumentację w kilka minut po zakończeniu egzaminu.
Dla porządku, w stosunku do przewodniczącego KE (ani też członków) nie
można stosować pojęcia "funkcjonariusz", bo nie są oni funkcjonariuszami
państwowymi w żadnym rozumieniu tego słowa. Są wyznaczani przez prezesa
okręgu (formalnie, w rzeczywistości: szefa szkolenia) i działają na
podstawie umowy o dzieło zawartej z okręgowym związkiem żeglarskim.
Charakter umowy o dzieło sprawia, że PZŻ zrzeka się wpływu lub kontroli
działalności komisji egzaminacyjnej, pozostawiając osobom podpisującym
umowę pełną swobodę w zakresie wykonania dzieła (ogólne regulacje dot.
umów o dzieło na podstawie kc). Sytuacja byłaby oczywiście inna w
przypadku etatu, ale...
Technicznie funkcję sekretarza KE pełni KWŻ kursu (czyli pracownik
organizatora) lub któryś z instruktorów, jednak w tej roli nie podlega
organizatorowi, tylko przewodniczącemu KE i jego działalność w żaden
sposób nie obciąża (ani nie wspomaga) organizatora. Sekretarz taki również
jest stroną umowy o dzieło zawartej z OZŻtem i wypełnia obowiązki zlecone
przez OZŻ. Jakiekolwiek jego zaniedbania obciążają OZŻ i PZŻ, nie
organizatora kursu.
Rola organizatora kursu kończy się na poświadczeniu, że człowiek odbył
kurs, na druku:
http://www.szkolenie.xn--pz-xva.eu/pliki/0_6_zaswiad_odb_szkol_zj.pdf
lub analogicznym na sternika.
Zarzuty względem firmy szkoleniowej dot. terminu wydania patentu świadczą
więc o głębokiej niewiedzy nt. systemu szkolenia PZŻ. Co w sumie jest
zrozumiałe, bo nie każdy musi się znać, choć rozsądek nakazuje, zanim się
podniesie raban, grzecznie zapytać.
Personalnie prezesem zarządu W-M OZŻtu jest Jerzy Durejko, a wiceprezesem
ds. szkolenia - Sylwia Wodyńska-Szymańska. Te osoby odpowiadają za jakość
komisji egzaminacyjnych.
Tyle tytułem uzupełnienia.
> Przykłady = dowody na mało odpowiedzialne zachowania zawiera +grupowa książka
> mądrości+ z kilkunastu lat.
> Niestety, ja rozumiem +napastników+, bo co im pozostało?
>
Jakich kilkunastu lat ciulu? Na grupie jesteś nie dłużej niż od 2004 roku
(niestety...).
Liczyć we wojsku oduczyli, czy już prosto w oczy rżniesz głupa?
--
1szy czytacz
> Pisząc o mieczowej DZ-cie, że "całkiem dobrze przypomina " bezwładnością i
> promieniem skrętu wielokrotnie od niej cięższe i dłuższe o 5 ponad metrów
> jachty balastowe - posuwasz się moim zdaniem do kpin w żywe oczy...
>
> No a szczególnie gratuluję komisji, która bywa jednak na tyle życzliwa, że
> tą DZ-tową ściemę szkoleniową łyka i że nawet na Zatokę w celach
> egzaminacyjnych nie życzy sobie na wszelki wypadek wychodzić...
>
> Ahoj
> Jaromir
Wybacz bezpośredniość, ale piszesz bzdury...
DZ z dużym grotem bez bezana jest łódką trudniejszą w manewrach . W
odróżnieniu od typowego slupa wymaga myślenia w kategoriach wymuszania
cyrkulacji pracą żagli- sterem nie wymusisz manewrów. Wypracowuje nawyki,
bez których "można" wykonać manewry na typowych slupach z przebranymi
żaglami, bez uwijania się z "kilometrami" sznurków, które musi przewinąć na
dz załogant po odpowiedniej wyprzedzającej komendzie, której wykonanie
prowadzący musi świadomie kontrolować. Długa stępka nie sprzyja ciasnej
cyrkulacji, co przy braku bezana jest dodatkowym utrudnieniem. Stąd
konieczność większego wyprzedzenia w planowaniu manewru i mniej wyjść
zapasowych. Do osoby wyszkolonej na takim jachcie mam więcej zaufania w
manewrowaniu niż do absolwenta bawarki, czy cartera. Inna sprawa z
dzielnością na fali i w szkwałach, która dla DZ jest jakościowo inna i nie
stanowi najlepszej podstawy do nauki żeglowania współczesnym turystycznym
jachtem balastowym, który np. jest mniej stateczny kursowo,a przy średnich i
słabych wiatrach chodzi dużo ostrzej do wiatru. Opanowanie windy,
kabestanów, rolowania żagli to kilka godzin adaptacji ułatwień. Jak opanuje
się panowanie nad kursem wszystko wychodzi szybciej i prościej. Dlatego od
DZ, lub Drużyny w szkoleniu trudno mi się odżegnywać. Jest to droga trochę
dłuższa, ale na pewno właściwa- bo uczy i wymaga więcej niż minimum.
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek
> On Wed, 29 Sep 2010, Roman Zamyslewski wrote:
>>
> Dla porz=B1dku, w stosunku do przewodnicz=B1cego KE (ani te=BF cz=B3onk=F3w=
> ) nie=20
> mo=BFna stosowa=E6 poj=EAcia "funkcjonariusz", bo nie s=B1 oni funkcjonariu=
> szami=20
> pa=F1stwowymi w =BFadnym rozumieniu tego s=B3owa. S=B1 wyznaczani przez pre=
> zesa=20
> okr=EAgu (formalnie, w rzeczywisto=B6ci: szefa szkolenia) i dzia=B3aj=B1 na=
> =20
> podstawie umowy o dzie=B3o zawartej z okr=EAgowym zwi=B1zkiem =BFeglarskim.=
> =20
> Charakter umowy o dzie=B3o sprawia, =BFe PZ=AF zrzeka si=EA wp=B3ywu lub ko=
> ntroli=20
> dzia=B3alno=B6ci komisji egzaminacyjnej, pozostawiaj=B1c osobom podpisuj=B1=
> cym=20
> umow=EA pe=B3n=B1 swobod=EA w zakresie wykonania dzie=B3a (og=F3lne regulac=
> je dot.=20
> um=F3w o dzie=B3o na podstawie kc). Sytuacja by=B3aby oczywi=B6cie inna w=
> =20
> przypadku etatu, ale...
------------------------------------------------
Terminu funkcjonariusz użyłem oczywiście celowo "ironicznie". Nie ulega
wątpliwości że członek komisji egzaminacyjnej jest pracownikiem OZŻa nie
organizatora.
----------------------------------------------------------------
> Technicznie funkcj=EA sekretarza KE pe=B3ni KW=AF kursu (czyli pracownik=20
> organizatora) lub kt=F3ry=B6 z instruktor=F3w, jednak w tej roli nie podleg=
> a=20
> organizatorowi, tylko przewodnicz=B1cemu KE i jego dzia=B3alno=B6=E6 w =BFa=
> den=20
> spos=F3b nie obci=B1=BFa (ani nie wspomaga) organizatora. Sekretarz taki r=
> =F3wnie=BF=20
> jest stron=B1 umowy o dzie=B3o zawartej z OZ=AFtem i wype=B3nia obowi=B1zki=
> zlecone=20
> przez OZ=AF. Jakiekolwiek jego zaniedbania obci=B1=BFaj=B1 OZ=AF i PZ=AF, n=
> ie=20
> organizatora kursu.
>
> Rola organizatora kursu ko=F1czy si=EA na po=B6wiadczeniu, =BFe cz=B3owiek =
> odby=B3=20
> kurs, na druku:
> http://www.szkolenie.xn--pz-xva.eu/pliki/0_6_zaswiad_odb_szkol_zj.pdf
> lub analogicznym na sternika.
--------------------------------------------------------
Tak bywa „zwyczajowo” i nie jest to zasadą, komisja może być w całości
zewnętrzna. Jest to często stosowany „wybieg” organizacyjny ułatwiający obieg
„papierków”. Przerzucając w ten sposób cześć obowiązków na organizatora OZŻ
unika zazwyczaj również kosztów związanych z opłatami za czarter jachtów
na potrzeby egzaminu. A to właśnie na komisji egzaminacyjnej, w ramach
opłaty egzaminacyjnej, ciąży obowiązek zapewnienia jachtów, osłony
ratowniczej, sali egzaminacyjnej itp.
Pozdrawiam
Się nie znasz.
Dezeta waży około 1,5 tony, Carter waży około 3,5 - 4t, Dezeta jest o
0,5 metra krotsza i o 0,8m węższa.. Czyli odpowiednio: masa Dezety to
około 40% masy Cartera, długość to około 95%, szerokość to około 75%
Manewrują zupełnie inaczej. Jacht z silnikiem w studni też różni się
nieco w manewrowaniu od silnika stacjonarnego.
--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y ALIFLANKE
skipbulbamałpaopkropkapl
www.saj.org.pl
>
> I pewnie dlatego zapomina też zapłacić za pracę...
>
I on też ?! Ostatnio żaliłeś się na Krzysztofa B :-)
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek
> Dezeta waży około 1,5 tony, Carter waży około 3,5 - 4t, Dezeta jest o
> 0,5 metra krotsza i o 0,8m węższa.. Czyli odpowiednio: masa Dezety to
> około 40% masy Cartera, długość to około 95%, szerokość to około 75%
> Manewrują zupełnie inaczej. Jacht z silnikiem w studni też różni się
> nieco w manewrowaniu od silnika stacjonarnego.
Chciałbym przeprosić za brak znajomości tematu. Na DZ uczyłem się 30
lat temu, wtedy ważyła około 3 ton... No OK, może była nasiąknięta
wodą, teraz się to pewnie mniej zdarza. Ale zwrotna jak mieczówka to
ona nie jest, znam trochę Cartera, jest dużo zwrotniejszy, okręca się
wokół kila, DZ na długą stępkę i trzeba się trochę namęczyć, żeby
uzyskać cyrkulację. Bez bezana trudniej, należałoby wspomagać
silnikiem - ale to już kwestia nauczania - jak mówią, że trzeba na
żaglach, to wybór manewrów zapasowych jest niewielki. Ale manewrowanie
na żaglach generalnie przydaje się w życiu - w zeszłym roku moją 8-
tonową łódką ( w specyfikacji - bo tak naprawdę ze szpajami co
najjmnije1,5 t więcej) musiałem wejść na żaglach do portu poprzez
lagunę i dalej przez dość kręty kanał portowy i dalej samą marinę na
żaglach (to naprawdę dobrych pięć mil w lagunie Marano po palach
kanałem o szerokości kilkunastu metrów i dużym ruchu )- tylko dlatego,
że jeden taki pierścień Segera spadł w regulatorze obrotów. Krytyków
uprzedzam, że silnik ma 800 m/h od nowości i jest regularnie
serwisowany... Zdarzają się cuda i trzeba na nie umieć reagować. A
dobry trening w trakcie szkolenia może na takie sytuacje przygotować.
Taka jest moja konkluzja, chociaż i tak uważam, że to tak jak z prawem
jazdy - masz papier, a praktyka dopiero się dotrze. I zwykle się
dociera. Chociaż rzecz jasna nie jest to regułą. UWAGA: właśnie jadę
na łódkę i nie wracam przed 10 października. Wyjazd: 30 września
06.00. Czyli dzisiaj rano. Pozdrawiam.
Marek
> On 29 Wrz, 18:27, Maciek Kotas <skipbu...@op.pl> wrote:
>
>> Dezeta waży około 1,5 tony, Carter waży około 3,5 - 4t, Dezeta jest o
>> 0,5 metra krotsza i o 0,8m węższa.. Czyli odpowiednio: masa Dezety to
>> około 40% masy Cartera, długość to około 95%, szerokość to około 75%
>> Manewrują zupełnie inaczej. Jacht z silnikiem w studni też różni się
>> nieco w manewrowaniu od silnika stacjonarnego.
>
> Chciałbym przeprosić za brak znajomości tematu. Na DZ uczyłem się 30
> lat temu, wtedy ważyła około 3 ton... No OK, może była nasiąknięta
Dla porządku, Aaricia wg przekazanych mi informacji ważyła 3.5 tony i wg
inercji się to mniej-więcej zgadzało. Ale ja nie jestem forumowym
"expertem" żeglarstwa, ja po prostu mam kwit i czasem szkolę. Oczywiście
nie przypominała w manewrach cartera. I dobrze, kurs na żeglarza
prowadziłem na Slotta 30, a i tak było za łatwo.
I dlatego jestem obiektywny...
już od kilku lat...
EOT
>> Dla porządku, ja nie jestem forumowym "expertem" żeglarstwa, ja po prostu
>> mam kwit i czasem szkolę.
> dla tego armatora
Również. Po prostu to lubię.
> I dlatego jestem obiektywny...
>
> już od kilku lat...
> EOT
Ja nie piję w pracy. Dlatego może nie mam problemów z pracodawcami.
mam biec po piwo i chipsy? Dajcie Obaj spokój.
--
Pozdrawiam :-)
Jacek Woźniak
73! de sp7vmz QTH KO00GU
Jak to policzyłeś?
> Liczyć we wojsku oduczyli, czy już prosto w oczy rżniesz głupa?
Przyznam, że dalej mnie zadziwia świat.
Skąd ludzie znają dane człowieka?
Jak rozumiem należysz do +bliżej nie określonej grupy+:
>> Wszystkie dane osobowe osobnika o którym piszesz są już znane [...] Także
adres byłej pracy. Także funkcja i stopień. [...] Także nie martw się - nasi
górą. (c ) Bury Kocur Włodzimierz Ring 14-09-2006, 12:22:04
Dzięki takim, jak TY, zwiększa się lista +MY+.
Dzięki temu, wirtualny świat +grupy bliżej nie określonej+ zawęża się.
Jest to świetny dowód, bo mam od jednego z Prezesów naszych stowarzyszeń
wolnościowych groźbę pociągnięcia na drogę sądową.
Zatem każdy dowód, który uwiarygadnia +jakąś tam grupę+ jest cenny.
Nie wiem, a wręcz martwię się, czy tylko Ty za szybko nie znikniesz, bo Nasza
+grupa+, o której pisze Włodzimierz Ring raczej do +przyjemniaczków+ nie należy,
chociaż wolnościowcy tak się tytułują.
Ja, można wręcz powiedzieć, jestem pod specjalnym parasolem bezpieczeństwa, bo
po groźbach publicznych, jak coś mi się stanie, to potencjalni sprawcy już są.
Zatem z całą pewnością zrobią wszystko, żeby jednak moja osoba cieszyła się
długim zdrowiemmm.
Oczywiście, jak kolejni przywołują dane, nie koniecznie ogólnie uznawanym za
normę ;-)
Bo znów przedstawiciel +jakiejś tam grupy...+ pisze:
>> Facet (?) jest chory psychicznie (c ) Bury Kocur = Włodzimierz Ring 12.10,2006
>> Facet jest upośledzony umysłowo (c) 6.11.2005 Wlodek \>>Radwan\>> Radwaniecki
... i tak można przywoływać kolejne rewelacje, pytanie, tylko co z tego ma wyniknąć?
> > Na grupie jesteś nie dłużej niż od 2004 roku
> > (niestety...).
>
> Jak to policzyłeś?
Nic nie liczyłem - wyszukiwarka powiedziała tumanie.
>
> > Liczyć we wojsku oduczyli, czy już prosto w oczy rżniesz głupa?
>
> Przyznam, że dalej mnie zadziwia świat.
> Skąd ludzie znają dane człowieka?
Stąd, ze nigdy nie zaprzeczyłeś, ze jesteś byłym trepem.
podpisany
Zwraca się z Ogrąmną Prośbą, że jeżeli to konieczne, korespondencję z Tym
Panem wymieniać bezpośrednio przez co innym nie wyciągać trola z KF.
> I on te=BF ?! Ostatnio =BFali=B3e=B6 si=EA na Krzysztofa B :-)
> Pozdr=F3wka z Chocimsburga-Rudek
>
---------------------------------------------------------
Być może pracodawcy mają zastrzeżenia co do jakości wykonanej pracy.
Pozdrowienia
Roman
Nooo znaczy się masz jakąś estra ;-)))
Ja bym raz jeszcze policzył, bo jakoś mi się nie zgadza ;-))
A wiozłeś pod uwagę Wacusia, czyli Włodzimierza Ringa?
Nie on jeden pisał pod moim szyldem.
Janiszewski dał temu wyraz zachowaniu Włodzimierza Ringa:
>> Pierdoła pierdołą - ale w tym momencie honor osoby podszywającej się pod
osobę niehonorową poszedł się pie... (c ) Tomek Janiszewski Data: 04-01-2009,
14:44:02
Zatem, jako dociekliwy, może zrobisz rzeczywisty rachunek sumienia.
Policz dokładnie, a jest co liczyć.
> > Przyznam, że dalej mnie zadziwia świat.
> > Skąd ludzie znają dane człowieka?
> Stąd, ze nigdy nie zaprzeczyłeś, ze jesteś byłym trepem.
> podpisany
A czy ktoś mnie się pytał kim jestem lub czy co robię?
Nie, po prostu +sfrustrowani+ sami ogłaszali światu jakieś tam rewelacje.
Nawet jest to = było dość zabawne, patrzmy na przykłady:
>>Facet tu maci bodaj od marca i dopiero teraz sprawdziles jego miejsce pracy>>
(c) Jerzy Sychut 25 października 2004
Jak na opozycjonistę z PRL_u, to nieco dziwny pomysł, widać z niego był taki
opozycjonista ;-(
Ale czy to ostatni?
>>> Może ktoś kto dysponuje odpowiednimi środkami, prześwietli gościa?
Tomek Janiszewski tomjani...@wp.pl Data: 15-01-2008, 08:00:00
Zatem, jak widzimy, Ci, co najgłośniej mówią o wolności, również najgłośniej
domagają się środków = metod SB_eckich.
Czy to czasem nie powinno nas zmusić do refleksji?
Dlatego, niezależnie co i jak ogłosisz światu, tu czy gdziekolwiek, skończy się
to tak, jak z szeregiem tutejszych bojowników ;-(
Ty się natrudzisz, a w efekcie i tak +oni+ Cię +wykończą+ ;-(
Reasumując, Twoja wola, demokracja ma swoje prawa, ale i obostrzenia, niestety.
> Jacek Woźniak
Właśnie o tym piszę powyżej.
Zaczyna się łagodnie.
Było np:
>> Przepraszam wszystkich nie zainterwsowanych tematyką ale stawiam piwo w Pucku
każdemu z dotychczasowych interlokutorów tego głupka (wiemy kto ?) kto
publicznie oświadczy, iż zakańcza jakąkolwiek z nim polemikę na grupie NA
ZAWSZE.Sam do tego się zobowiązałem i nie dyskutuję.Facet (?) jest chory
psychicznie a całość musi cierpiec jego fantazję i z nim dyskusję.Jak NIKT nie
bedzie mu odpowiadał to po chwili temat sam spada do kosza.Także prośba jak na
początku. Pzdr (c ) Bury Kocur = Włodzimierz Ring 12.10,2006
Ciekawe, co było = będzie dalej, czyli co po wskazanym powyżej +początku+?
A były kolejne steki...
>> Maciek Daj se w luz.To ciężko chory psychicznie facet (c ) Bury Kocur =
Włodzimierz Ring 11.10.2006
>> Znów gamoniowi się proszki skończyły, bo zwiększył aktywność...:-((( (c )
AIKI 11.11.2007
http://groups.google.pl/group/free.pl.rec.rejs/browse_frm/thread/3dcbb02c5bea034a/75acee444151a9be?hl=pl#75acee444151a9be
Motto dnia, które chyba pasuje do dyskusji:
>>> Naprawdę, bucu nie rozumiesz, co WSZYSCY do ciebie piszą? A nawet jak nie
piszą, to tylko dlatego iż uznali, że na zakute łby nie ma lekarstwa? (c )
Andrzej Kapłan 01-02-2006
> > Nic nie liczyłem - wyszukiwarka powiedziała tumanie.
>
> Nooo znaczy się masz jakąś estra ;-)))
> Ja bym raz jeszcze policzył, bo jakoś mi się nie zgadza ;-))
No to wyciągnij ze swej durnej księgi pseudomądrości swojego pierwszego posta
na grupę i wtedy się zgodzi.
>
> A wiozłeś pod uwagę Wacusia, czyli Włodzimierza Ringa?
> Nie on jeden pisał pod moim szyldem.
Ale zawsze później niż w 2004 roku.
>
> > > Przyznam, że dalej mnie zadziwia świat.
> > > Skąd ludzie znają dane człowieka?
>
> > Stąd, ze nigdy nie zaprzeczyłeś, ze jesteś byłym trepem.
>
> A czy ktoś mnie się pytał kim jestem lub czy co robię?
Pytał - delegat08 prawie 2 lata temu. I ja też zapytam - czy to prawda, że
byłeś zawodowym oficerem WP. Są dwie odpowiedzi: tak/nie - wszelkie wykręty po
raz kolejny dyskwalifikują. Chociaż i tak nie ma czego - zero ciężko
zdyskwalifikować.
--
> podpisany
I jak tu merytorycznie dyskutować, skoro autor sam sobie odpowiada ;-)
Znów za jakiś czas kolejny +ciekawy+ wyskoczy z podobnymi zarzutami i na koniec
odpowie, co znów kolejny przywoła itp.
Warto pamiętać, że grupa jest dyskusyjna, nie to, co np sailforum, gdzie za
poglądy wyrzuca się ;-))
A tak swoją drogą, jakie to ma znaczenie kim kto jest w rekreacyjnym żeglowaniu?
Jestem ciekaw, dlaczego jakoś często ludzie dopytują się o różne inne drobiazgi
osobiste, zamiast dyskutować o żeglarstwie?
Myślę, że donosicielom, podszywającym się czy szkalującym innych, faktycznie
należy się jakieś +poważne+ traktowanie, bo to pokrzywdzeni przez los czy samo
życie.
Co przyszło z donoszenia Jurkowi Makiele czy Hasipowi = Mazurkowi, nawet imienia
już zapomniałem, mimo tego, że na mnie pisał.
Zatem niech ich zgryzota gryzie w samotności mnie, jak widać, służy nawet ich
donoszenie ;-))
> A tak swoją drogą, jakie to ma znaczenie kim kto jest w rekreacyjnym żeglowaniu
> ?
Ma - dla wiarygodności. Ale Sławomir Szczygielski, który wstydzi się przyznać
do tego, ze był oficerem w wojsku wiarygodny nigdy nie będzie - bez względu na
to jakie jeszcze bzdety o prześladowaniu go napisze.
--
1szy czytacz
Jesteś gorszy do Wacka.
KF
Podstawą wiarygodności, jest znajomość podstaw prawa, a co się z tym wiąże, praw
i obowiązków jakie się ma.
Tu nic nie ma do rzeczy wstyd czy inne dziecinne nagabywanie.
Dorosłość i dojrzałość to domena odpowiedzialnych ludzi.
A jeżeli tak, to podstawy demokracji winne być im znane.
Jakie?
1 = Nazwa użytkownika, którą posługuje się osoba korzystająca z serwisu
internetowego podlega ochronie prawnej na takiej podstawie, na jakiej ochronie
podlega nazwisko, pseudonim „Wyrok z dnia 11 marca 2008 r. Sąd Najwyższy”
2 = Art. 24. § 1. k.c. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym
działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono
bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która
dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego
skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w
odpowiedniej formie.
3 = Adres danej osoby jako sfera prywatności człowieka należy do danych
osobowych. Naruszenie tej sfery sprowadza odpowiedzialność z tytułu ochrony dóbr
osobistych.
Patrz ustawa o ochronie danych osobowych, która mówi
Art. 1. 1. Każdy ma prawo do ochrony dotyczących go danych osobowych.
2. Przetwarzanie danych osobowych może mieć miejsce ze względu na dobro
publiczne, dobro osoby, której dane dotyczą, lub dobro osób trzecich w zakresie
i trybie określonym ustawą.
4 = Art. 23. k.c. mówi, że dobra osobiste człowieka, jak w szczególności
zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek,
tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania pozostają pod ochroną prawa
cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
5 = Art. 51. Konstytucji RP
1.Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania
informacji dotyczących jego osoby.
Reasumując, każdy szanujący się i zarazem roztropny żeglarz dba o własne dobro i
dobra.
Ty, jak widać, jeszcze nawet do kajaka nie dorosłeś, a chcesz równać się ze mną.
Chyba jeszcze sporo masz do nadrobienia w niejednej dziedzinie.
Jak będziesz gotowy, to samo się to ujawni, nie musisz szczególnie nad tym pracować.
Nasuwa się motto jednej bardzo +inteligentnej+ osoby:
>> ci, którzy podpisują się na grupie imieniem i nazwiskiem, oznaczają reklamy
tagiem, nie karmią trolli to również nie puszczają bąków w towarzystwie, wiedzą,
że kobiecie otwiera się drzwi od samochodu i nie bzykają się w skarpetkach I za
to ich lubię (c) Asia Bladowska 27-11-2005
>> hmm nie za dużo jak na jednego Wacka? Oby nitk nie chiał sie doktoryzowac z
sejwalizmu stosowanego i itp. wyczynów popełniac (c) 7.11.2005 Asia Bladowska
Eeee spoko, daj się gościowi sprawdzić.
Jak nie znajdzie swego miejsca, to ciągle będzie biegał i +obszczekiwał+
Do żeglarstwa trzeba dorosnąć.
Miejsce Nr 1 (najgorszy) zbyt łatwo bym stracił.
Za kilka wypowiedzi taki awans?
Nie wypada, a wręcz nie przyzwoite ;-))
Gdzie donosy, groźby pobicia, wyzwiska?
Czyżby w ekspresowym tempie został tym już zaszczycony przez TWAiU?
Aż nie chce mi się wierzyć.
Jak by wyglądała nasza grupowa księga mądrości na tle takiego +mądralki+?
MOTTO:
>>Taaa grupa jest troskliwa i niehutliwa Jak obiecamy sesję majtkową to obawiam
się [...] (c) asia bladowska 10-11-2005
Droga Iwo,
przepraszam, ze siem wcinam w uczone dysputy, bo juz nie wiem kto co
powiedzial, ale siem mie przypomnialo, jak siem przesiadalem z Dezety
na Opala.
Najsampierw plywalem miesiac Dezetom po Mazurach, potem na niej
zrobilem sternika, pozniej szkolilem, a potem zdalem egzamin
instruktorski.
I jakies 2 tygodnie pozniej, bedac super hiper perfekcyjnym
kierownikiem statku sportowego typu DZ pojechalem do Gdyni na
manewrowke na Opalu.
Wielkiez bylo zdumienie moje, ze owym Opalem ni... no zupelnie
manewrowac nie umiem. Plynie to to pol kilometra pod wiatr zamin sie
zatrzyma, a rozpedza sie pol godziny...
Lacze pozdrowienia
Krzysztof Bienkowski
-------------------------------
www.dpz.info.pl
-----
> czy to prawda, że byłeś zawodowym oficerem WP.
--
Szczygielski, zostaw tę konstytucję, bo i tak nic nie rozumiesz. Weź
zacznij brać leki!!! Dużo leków.
>
> Wracając do tematu, byłem instruktorem na dwóch kursach ANW (jeden na
> ssm i jeden na st.j),
O rany On szkolił.
Ale, ale to było szkolenie na patent... Przecież na patent się nie
szkoli... Szkolić należy tylko dla wiedzy. To zaprzedanie zasad, a więc
ZDRADA... Co za czasy.
Ale, ale to było szkolenie pod PŻŻ i pod PZMWiNW. Przecież oni są z
drugiej strony barykady. Czyli nie tylko ZDRADA, ale również
KOLABORACJA. Co za czasy.
Ale, ale skoro szkolił to znaczy Instruktor (przez wielkie I bo
dyplomowany). Bo jak nie Instruktor to nie mógł szkolić (byłby
przestępcą). Ale, ale - nie może być instruktorem bo instruktorzy to
grupa przestępcza i kanalie. Co za czasy.
ZDRADA, KOLABORACJA, PRZESTĘPSTWO??? Chyba nie. Po prostu "Folwark
zwierzęcy": "Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie
brzmiały jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł
rozpoznać, kto jest kim."
--
Paweł Burkhard
> W dniu 2010-09-25 17:09, Jacek Kijewski pisze:
>
>>
>> Wracając do tematu, byłem instruktorem na dwóch kursach ANW (jeden na
>> ssm i jeden na st.j),
>
> O rany On szkolił.
na zdjęciach wyglądasz dorosło, a zachowujesz się jak szczeniak
-----
> KOLABORACJA
> ZDRADA, KOLABORACJA, PRZESTĘPSTWO?
> "Folwark zwierzęcy"
> "Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały jednakowo.
> Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w ryjach świń."
--
Wielkim sukcesem wypracowanym dzięki uczestnikom tej grupy jest obalenie
formalnego monopolu szkoleniowego PZŻ...
Jeśli jednak tzw.strona społeczna nie wypracowuje własnych dróg i nie staje
się żadną alternatywą dla szkolenia w ramach systemu PZŻ- naturalnym wydaje
się konieczność szkolenia w ramach istniejącego systemu... niestety;-)
Ambicje tworzenia alternatywy dla PZŻ utonęły w zamierzchłej przeszłości :-(
Przypominają mi się w tym gremium obelgi na szkolących za to, że szkolą, dla
kapitanów że kapitanują...etc. I "konsekwentnie" za tym wielu
"sprawiedliwych" zostało (najczęściej) "lipcowymi" morsami i kapitanami choć
trzeba przyznać, że niektórzy ambitnie zdobyli ostrogi RYA.
Czy poprowadzone wówczas z inicjatywy "oświeconych" tej grupy linie
podziału: instruktorzy, kapitanowie, "z warsiafki" kontra reszta świata (na
czele z regatowcami:-) przyniosły coś więcej na przyszłość -pokaże czas...
Pozdrówka z Chocimsburga- Rudek, świadom tego, że każda rewolucja zjada
własne dzieci... :-)
Tępy jestem, zupelnie nie łapię co chciałeś przez to powiedzieć. Możesz
jaśniej i po polsku?
No nie możliwe PLASTIK, lipcowy, z weryfikacji??? Co za czasy...
Życiowa prawda... ależ życiowa:
"Nie egzamin lecz przepisów zmiana zrobią z ciebie kapitana"
--
Paweł Burkhard
>
> Życiowa prawda... ależ życiowa:
> "Nie egzamin lecz przepisów zmiana zrobią z ciebie kapitana"
>
ktoś te przepisy zmienił, prawda? :D podpowiem, że żaden z nas obecnych
tutaj :)
No to zabawmy się w zgadywankę: Żydzi, masoni, cykliści, instruktorzy
żeglarstwa? No kto w tym kraju zmienia przepisy? No przecież na pewno
nie Minister Sportu.
--
Paweł Burkhard
zgadzam się z tą opinią :) na pewno nie Minister Sportu :) raczej
stawiałbym na parlament :)
Reszta wynika z właściwych przepisów wykonawczych do wydania których
delegację wynikającą z ustawy ma minister własciwy do spraw sportu.
Minister wydał Rozporządzenie Ministra Sportu z dnia 9 czerwca 2006 r. w
sprawie uprawiania żeglarstwa (Dz. U. z dnia 24 czerwca 2006 r.).
konkretnie był to minister Tomasz Lipiec - stąd złośliwe określenie
"lipcowe patenty".
Pierwszą nauką jaką usłyszałem na kusie instruktorskim było "zanim
zaczniesz kogoś uczyć, pouczać upewnij się, że wiesz co mówisz".
Sprawdza się, ale to był kurs PZŻ-towski czyli to zły argument.
--
Paweł Burkhard
>>
> Niestety nie masz racji. Otóż parlament to ustawa, a w ustawie w
> zasadzie napisano tylko, że patenty mają być.
>
> Reszta wynika z właściwych przepisów wykonawczych do wydania których
> delegację wynikającą z ustawy ma minister własciwy do spraw sportu.
>
> Minister wydał Rozporządzenie Ministra Sportu z dnia 9 czerwca 2006 r. w
> sprawie uprawiania żeglarstwa (Dz. U. z dnia 24 czerwca 2006 r.).
> konkretnie był to minister Tomasz Lipiec - stąd złośliwe określenie
> "lipcowe patenty".
>
> Pierwszą nauką jaką usłyszałem na kusie instruktorskim było "zanim
> zaczniesz kogoś uczyć, pouczać upewnij się, że wiesz co mówisz".
> Sprawdza się, ale to był kurs PZŻ-towski czyli to zły argument.
>
Masz oczywiście rację, wzorem pewnego PiSowskiego polityka użyłem zbyt
dużego skrótu myślowego. Chodził mi o patenty w ogóle.
-----
> "Wielkim sukcesem wypracowanym dzięki uczestnikom tej grupy jest obalenie
formalnego monopolu szkoleniowego PZŻ"
--
Nicorette classic 2mg x 15 i 2h nasączania i inhalacji wodą "Infancką"
(może była za ciepła dzisiaj...), ale kontynuuj swą myśl do końca... ;-)
R