Ze strony armatora mogę powiedzieć, że mam poważny dylemat czy wydać jacht
osobie legitymującej się patentem ISSA, czy lepiej nie.
I nawet nie chodzi mi tu o umiejętności, bo tryb "zdobywania" wszelkich
papierów budzi wiele wątpliwości. Problemem jest obowiązkowa dla jachtów
czarterowych Karta Bezpieczeństwa a w niej wpis określający minimalne
uprawnienia sternika i załogi. Otóż w/g karty prowadzącym jacht w żegludze
przybrzeżnej musi być min. sternik jachtowy.
Ciekawe jak wyglądałaby interpretacja ubezpieczyciela gdyby do kolizji czy
uszkodzenia jachtu doszło z winy prowadzącego legitymującego się patentem
ISSA? Może ktoś zna już podobny przypadek? Mówiąc szczerze nie mam ochoty
tego sprawdzać na "własnej skórze"...
Moja podpowiedź: sternik jachtowy.
Pozdrawiam serdecznie
--
Marcin Imianowski
Agencja Żeglarska SKAUT
http://www.skaut.jacht.pl
> Co lepiej - patent sternika jachtowego czy ISSA? Chciałem się trochę
> usamodzielnić i muszę chyba formalnie potwierdzić swoje umiejętności. Mam
> wystarczające doświadczenie i wiedzę i nawet patent żeglarza , ale nie
zadbałe
> m
> o jakieś kwity typu opinie lub potwierdzenia stażu na morzu. ISSA otworzy
> możliwość na południu, ale co mi da na Bałtyku? W którą stronę
proponujecie...
>
Cóż, Bałtyk jest specyficznym akwenem, zwłaszcza jego południowa strona, od
Świnoujscia na wschód :-)
Tak jak niżej pisze Marcin, w Karcie Bezpieczeństwa ich jachtów stoi:
sternik jachtowy i na ISSA będa krzywo patrzeć. I to nie dlatego, że nie
lubią ISSA, ale dlatego, że wolą mieć świety spokój. I tak pewnie jeszcze
jakiś czas będzie, może nawet długi czas, bo w ustawie o kulturze fizycznej
niby otwarto furtkę posiadaczom kwitów innych niż z PZŻ, ale zrobiono to w
taki sposób, że nawet Minister Sportu i Turystyki nie wie jakie
kwity "chodzą":
( http://www.kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=721&st=255&fload=1 )
Myślę, że kiedyś jednak to się zmieni, zatem ja bym zainwestował w ISSA,
choć nie z wyrachowania, ale raczej dla zasady. Im więcej takich kwitów będą
ogladać własciciele czarterowni, tym szybciej sami bedą naciskać na
tworzących prawo, aby w sposób jednoznaczny sformułowano przepisy prawa. A
na razie, myślę, że nawet pokazując kwit Yachtmastera RYA, spotkałbym się z
nieufnością na południowym wybrzeżu Bałtyku na wschód od Świnoujscia. Mimo
iż niemal na całym świecie ów dokument budzi najwyższe zaufanie (kwity RYA
są nr 1 w rankingu firm ubezpieczeniowych).
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Tak wiec wprawdzie jachtu w Polsce nie dostaniesz ale przyczynisz sie do
tego, że wielu innych w przyszłosci moze juz dostanie. Smutna perspektywa
Ale z powyzszych dwóch postow wynika, że musisz podjac jeszcze jedna
decyzje. Jakbys chcial jednak pływac w Polsce co z roznych powodów jest
jednak prostsze (chodzi mi o organizacje rejsu, dojazd, porozumiewanie sie
zakupy i w koncu ceny) niz na poludniu Europy to musisz zrobic nasz (polski)
patent. Jak sie jednak ograniczysz tylko do poludnia to wystarczy Ci patent
ISSA. Z tym, ze z naszym (polskim) sternikiem tez tam jacht dostaniesz a
wiec......?
Moim zdaniem, choć Grecja czy Chorwacja są super, nie słuchaj ideologii
tylko zrob patent. ktory Ci pozwoli plywac we własnym kraju.
pozdrawiam
Nie jest powiedziane, czy nie dostanie. A jak nie dostanie to byc może
tylkow najbliższym sezonie, a w następnym już tak. Wbrew pozorom, ludzie
którzy podlegają prawom rynku, dość szybko zmieniają przyzwyczajenia i
pozbywają się obaw. A na razie południe Europy, albo tez Bałtyk, tylko na
zachód od Świnoujscia. Jakby nie patrzył, lepsza oferta niz na wschód.
>Moim zdaniem, choć Grecja czy Chorwacja są super, nie słuchaj ideologii
>tylko zrob patent. ktory Ci pozwoli plywac we własnym kraju.
Jaka ideologia, co Ty gadasz? Trzeba robić kwit, który jest rozpoznawalny
nie tylko na naszej lokalnej kałuży :-)
> Jaka ideologia, co Ty gadasz? Trzeba robić kwit, który jest rozpoznawalny
> nie tylko na naszej lokalnej kałuży :-)
Nie to, żebym bronił papierów pezetżetu, ale wbrew pozorom, są one
bardzo dobrze rozpoznawalne i honorowane przez wielu armatorów.
Poza tym, przy obecnym stanie prawnym, po uzyskaniu kwitu sternika
jachtowego otwiera się "mało dolegliwa droga dalszej kariery".
Po zrobieniu ISSA, nawet gdy jesteś bardzo opływany, to co najwyżej
weźmiesz i sobie wyczarterujesz łódkę.
Nie sądzę (być może jestem w błędzie) żeby któraś z firm organizujących
rejsy zaproponowała posiadaczowi kwitu ISSA pracę skippera a dodatkowo
zastanawiam się, jak Grecy czy Włosi podchodzą do czarterowania jachtów
pięćdziesięciostopowych i większych posiadaczom ISSA.
Jutro wezmę i zadzwonię - całkiem mnie to zaciekawiło.
--
Pozdrawiam
Marek Grzywa
Sternika w kazdej chwili "wymienisz" na ISSA tanim kosztem (100 eur). W
druga strone to nie dziala.
Mam oba papiery, plywajac w Grecji czy Chorwacji uzywam chorwackiego albo
issa wlasnie. Dorobilem sternika by nie miec problemow w PL, choc bym pewnie
nie mial. Ale ja to dosc wyjatkowy przypadek jestem.
Generalnie: polecam dobry kurs przede wszystkim. A papier to przy okazji. Ja
bym jednak zrobil sternika.
> Co lepiej - patent sternika jachtowego czy ISSA? Chciałem się trochę
> usamodzielnić i muszę chyba formalnie potwierdzić swoje umiejętności. Mam
> wystarczające doświadczenie i wiedzę i nawet patent żeglarza , ale nie
zadbałe
> m
> o jakieś kwity typu opinie lub potwierdzenia stażu na morzu. ISSA otworzy
> możliwość na południu, ale co mi da na Bałtyku? W którą stronę
proponujecie...
>
>
Na stronie http://www.port21.pl/nawiatr/article_1409.html masz napisane:
Patent (ISSA) można uzyskać na trzy sposoby:
- na podstawie posiadanych certyfikatów (sternik jachtowy),
- na podstawie dwudniowej oceny praktycznej
- w wyniku ukończenia kursu.
Czyli, że na podstawie posiadanego patentu sternika jachtowego (i po
wniesieniu odpowiedniej opłaty) możesz uzyskać patent ISSA bez egzaminiu,
natomiast w drugą stronę nie ma takiej możliwości (na podstawie patentu ISSA
nie otrzymasz patentu st.j.) Wybór należy do Ciebie :).
Powodzenia
Paweł
Mialem na kolejna majowke brac 50-cio stopowa lodke na Sardynii. Nie byloby
problemu (posrednik powiedzial, ze ISSA + SRC wystarczy). Ciekawe co tobie
powiedza.
Zgłoś się do Witka Gizlera, zrób sternika i ISSA jednoczesnie.
Rycho
pozdrawiam
maniek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Mariusz Główka pisze:
>
> > Jaka ideologia, co Ty gadasz? Trzeba robić kwit, który jest
rozpoznawalny
> > nie tylko na naszej lokalnej kałuży :-)
>
> Nie to, żebym bronił papierów pezetżetu, ale wbrew pozorom, są one
> bardzo dobrze rozpoznawalne i honorowane przez wielu armatorów.
Nie wiem, nigdy nie uzywałem kwita PZpŻ do czarteru jachtu za granicą.
>
> Poza tym, przy obecnym stanie prawnym, po uzyskaniu kwitu sternika
> jachtowego otwiera się "mało dolegliwa droga dalszej kariery".
> Po zrobieniu ISSA, nawet gdy jesteś bardzo opływany, to co najwyżej
> weźmiesz i sobie wyczarterujesz łódkę.
> Nie sądzę (być może jestem w błędzie) żeby któraś z firm organizujących
> rejsy zaproponowała posiadaczowi kwitu ISSA pracę skippera a dodatkowo
> zastanawiam się, jak Grecy czy Włosi podchodzą do czarterowania jachtów
> pięćdziesięciostopowych i większych posiadaczom ISSA.
>
Myśle ze możesz łatwiej dostać tam tenże jacht na kwit ISSA niż na stejota
który ma wpisane 12 m. A poza tym, tam nie ma kresek na pokładzie tak jak u
nas. Albo umiesz, co potwierdza kwit, albo nie i wtedy to juz bez róznicy,
czy masz 30 czy 50 stopowy jacht.
A co do pracy skipera, to sądzę, ze to zupełnie inna para kaloszy. Większość
ludzi robi kwity, żeby sobie popływać, a nie zeby pracować za ich pomoca. A
jeśli już ktoś ma takie zamiary profesjonalne, to powinien podejść do tego
jak profesjonalista i nie podcierać tyłka szkłem. Trzeba robić prawnie
umocowane kwity zawodowe, ot choćby wspomnianego Yachtmastera RYA plus STCW.
I wtedy masz 200GT firmowane przez MCA czyli Maritime and Coastguard Agency
United Kingdom of Great Britain and Nothern Irleand :)
Patent ISSA mam od 2005 roku. Sądziłem naiwnie, że będzie to ostatni
patent jaki mi będzie potrzebny.
Bez problemu honorowany był w Adriatic Charter. Natomiast Meridian
kręcił trochę nosem, a Ecos Yachting w ogóle odmówił uznania i dopiero
wyciągnięty z szuflady stary patent sternika jachtowego p. u. ich
zadowolił.
W Barcelonie jak zobaczyli ISSA to powiedzieli ni mniej ni więcej tak:
Zaplaciłeś za czarter to sobie pływaj. Jacht jest ubezpieczony i mamy
twoją kaucję. Ale jakby przyszła policja to raczej pokazuj stary
patent bo ISSA nie jest u nas uznawany. Tak samo rzekli w Agropoli.
W sumie wydaje się, że lepiej mieć dwa patenty niż jeden, a jeżeli
mieć jeden to patent krajowy. Pomijając już sprawy honorowo/
ambicjonalne (choć też nie do końca obojętne) "iż Polacy nie gęsi iż
swój patent mają" to z czysto praktycznego względu na nowych
blankietach sternika jachtowego znikł napis "yacht heltsman" a pojawił
się "coastal skipper", a co za tym idzie nie powinno być utrudnień w
basenie Morza Śródziemnego.
Pozdrawiam Grupowiczów.
Arkadiusz Niechciałkowski
>>........./cut/ na nowych
>> blankietach sternika jachtowego znikł napis "yacht heltsman"
>> a pojawił się "coastal skipper", a co za tym idzie nie powinno
>> być utrudnień w basenie Morza Śródziemnego.
>
>Rozumiem, że w basenie Morza Śródziemnego czarterodawcy nigdy nie czytają
>wydrukowanych na patencie Sternika Jachtowego "uprawnień"?
Prawda, jakie to z ich strony nieładne? Wyżej cenią jakiegoś tam
sternika jachtowego, niż certyfikat ISSA potwierdzający ponad wszelką
wątpliwość, że okaziciel posiadał kiedyś sto euro...
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>>Moim zdaniem, choć Grecja czy Chorwacja są super, nie słuchaj ideologii
>>tylko zrob patent. ktory Ci pozwoli plywac we własnym kraju.
>
>Jaka ideologia, co Ty gadasz? Trzeba robić kwit, który jest rozpoznawalny
>nie tylko na naszej lokalnej kałuży :-)
"ja bym zainwestował w ISSA, choć nie z wyrachowania, ale raczej dla
zasady" to właśnie ideologia.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/grupowic/grupowic.htm#129
>>>>........./cut/ na nowych
>>>> blankietach sternika jachtowego znikł napis "yacht heltsman"
>>>> a pojawił się "coastal skipper", a co za tym idzie nie powinno
>>>> być utrudnień w basenie Morza Śródziemnego.
>>>
>>>Rozumiem, że w basenie Morza Śródziemnego czarterodawcy nigdy nie czytają
>>>wydrukowanych na patencie Sternika Jachtowego "uprawnień"?
>>
>> Prawda, jakie to z ich strony nieładne? Wyżej cenią jakiegoś tam
>> sternika jachtowego, niż certyfikat ISSA potwierdzający ponad wszelką
>> wątpliwość, że okaziciel posiadał kiedyś sto euro...
>>
>Nie chcesz wiedzieć ile kwitów PZŻ potwierdza jedynie, że ich okaziciel
>posiadał kiedyś kilkaset złotych ;-)
>A jak czarterujacy "cenią" kwity PZŻ-tu okazać się może dopiero przy
>rozliczeniach ewentualnej większej szkody w sprzęcie, zwłaszcza gdy chodzi o
>likwidację szkody osoby trzeciej z OC właściciela...
>Przed czym starałem się tylko ostrzec, bez "ideologii".
Jasne, że bez ideologii... ;)
Znasz jakieś konkretne przypadki, kiedy okazało się, że kwit ISSA
pomógł w takiej sytuacji?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
W przypadku kwitów ISSA odpada przynajmniej argument formalny prawników
ubezpieczyciela... Bo jakby nie patrzeć - ISSA nie ogranicza wielkości
jachtu.
Zupełnie "nieideologicznie" nie ogranicza, nieprawdaż?
:-)))
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
http://www.makiela.pl/ant/jastarnia14.jpg
>>>likwidację szkody osoby trzeciej z OC właściciela...
>>>Przed czym starałem się tylko ostrzec, bez "ideologii".
>>
>> Jasne, że bez ideologii... ;)
>> Znasz jakieś konkretne przypadki, kiedy okazało się, że kwit ISSA
>> pomógł w takiej sytuacji?
>>
>Znam konkretny przypadek, kiedy jak dotąd skasowano całą kaucję - na
>zabezpieczenie roszczeń z tytułu OC posiadacza jachtu.
>Niestety nie mam "copywrighta" na szczegóły tego zdarzenia. Ale strata
>kaucji to nie jest koniec tej historii.Głównie dlatego, że sprawa jeszcze
>się nie zakończyła (prowadzącemu grozi p-podobnie roszczenie z "regresu"
>firmy ubezpieczeniowej... przed sądem greckim).
>Głównym argumentem do żądania pokrycia wszelkich szkód przez samego
>prowadzącego jest to, że posiadał on kwit st. j.
>Według prawników ubezpieczyciela - nie miał on zatem "uprawnień" do
>prowadzenia jachtu 45 stopowego. Twierdzą (zgodnie z prawdą jakby), że
>wynika to z posiadanego przez prowadzącego papieru. Papieru st.j... Bo
>prawnicy ubezpieczycieli _znaja_ polską drabinkę stopni, kiedy dochodzi do
>szkody...
>
>W przypadku kwitów ISSA odpada przynajmniej argument formalny prawników
>ubezpieczyciela... Bo jakby nie patrzeć - ISSA nie ogranicza wielkości
>jachtu.
Pytałem, czy znasz przypadek, w którym papierek ISSA pomógł. Ty za
to demonstrujesz przypadek, w którym pacjent NIE MIAŁ papierka ISSA
i GDYBASZ, że gdyby miał papierek ISSA (sprawdzić czy nie ksiądz)...
No więc, czy słyszałeś o sytuacji, w której jakiś sąd zdecydował, że
papierek ISSA jest coś wart?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Jak łatwo możesz wywnioskować z podanego przykładu - gość z patentem st.j.
ma spore kłopoty - zarzucono mu, że prowadził jach większy niż
"uprawnienia".
Miałby ISSA - nie podnoszono by _tego_ konkretnego zarzutu. Nie twierdzę, że
nie podnoszono by wobec gościa żadnych zarzutów...
Zaspokajajac Twoja ciekawość - nie, mimowolny bohater przytoczonego
zdarzenia nie jest księdzem ;-)
Ahoj
--
Jaromir Rowiński
http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/grupowic/grupowic.htm#129
>Jak łatwo możesz wywnioskować z podanego przykładu - gość z patentem st.j.
>ma spore kłopoty - zarzucono mu, że prowadził jach większy niż
>"uprawnienia".
>Miałby ISSA - nie podnoszono by _tego_ konkretnego zarzutu.
A to wiemy skąd?
Ponownie (chociaż pytanie wydaje mi się tak proste, że głupio się
czuję powtarzając je już trzeci raz): znasz jakąś sytację, w której
jakiś sąd uznał wartość kwitków ISSA za niezerową?
W trybie dokonanym, a nie przypuszczającym, jeśli można.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> <jerryr...@wp.pl> wrote:
>
> >Jak łatwo możesz wywnioskować z podanego przykładu - gość z patentem
st.j.
> >ma spore kłopoty - zarzucono mu, że prowadził jach większy niż
> >"uprawnienia".
> >Miałby ISSA - nie podnoszono by _tego_ konkretnego zarzutu.
>
> A to wiemy skąd?
> Ponownie (chociaż pytanie wydaje mi się tak proste, że głupio się
> czuję powtarzając je już trzeci raz): znasz jakąś sytację, w której
> jakiś sąd uznał wartość kwitków ISSA za niezerową?
>
> W trybie dokonanym, a nie przypuszczającym, jeśli można.
>
O kruca, teraz sobie uświadomiłem, że mój kwit Yachtmastera może być nic nie
wart, bo nie słyszałem o przypadku, gdzie jakiś sąd uznał jego wartość za
niezerową. Chyba pójdę na strych i z pudełka ze starymi zdjęciami wyjmę kwit
st.j.
A nie przyszło Ci do głowy, że sąd jest od rozstrzygania w sytuacjach
budzących wątpliwości. Skoro nie było orzeczenia z udziałem kwitów ISSA, to
znaczyłoby, ze nie budzą wątpliwości.
> Ponownie (chociaż pytanie wydaje mi się tak proste, że głupio się
> czuję powtarzając je już trzeci raz): znasz jakąś sytację, w której
> jakiś sąd uznał wartość kwitków ISSA za niezerową?
To może odwrócimy kota ogonem:-)))) Znasz jakąś sytuację, w której sąd
uznał wartość kwitów ISSA za zerową?
:-)))))))
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951
>> Ponownie (chociaż pytanie wydaje mi się tak proste, że głupio się
>> czuję powtarzając je już trzeci raz): znasz jakąś sytację, w której
>> jakiś sąd uznał wartość kwitków ISSA za niezerową?
>
>To może odwrócimy kota ogonem:-)))) Znasz jakąś sytuację, w której sąd
>uznał wartość kwitów ISSA za zerową?
Nie. Jak rozumiem, traktujemy ISSA jak kubek bulionu: pomóc może nie
pomoże, ale przecież zaszkodzić raczej też nie może. Z tą różnicą, że
kubek bulionu to koszt rzędu złotówki.
BTW, to właściwie ZA CO wydawacze kwitków ISSA śpiewają sobie te
cztery stówy?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
LOL
Papiery sa kserowane i chowane do przegrodki
Kserowano juz papiery mlodszego sternika motorowodnego z 69roku,
karty plywacki i ksiazeczki wojskowe /w portowej policji w Grecji.
P-lisz panie dzieju.
Ksera wyciagaja na wezwanie ubezpieczyciela.
Anglikom nic nie kseruja.
Pozdr, Konrad
> BTW, to właściwie ZA CO wydawacze kwitków ISSA śpiewają sobie te
> cztery stówy?
>
Za certyfikat ISSA. Uważasz, że za drogo, że nie wart jest tych pieniedzy,
to nie musisz tych czetrech stów wydawać. Wolny rynek, wolny wybór.
>> >Jak łatwo możesz wywnioskować z podanego przykładu - gość z patentem
>st.j.
>> >ma spore kłopoty - zarzucono mu, że prowadził jach większy niż
>> >"uprawnienia".
>> >Miałby ISSA - nie podnoszono by _tego_ konkretnego zarzutu.
>>
>> A to wiemy skąd?
>> Ponownie (chociaż pytanie wydaje mi się tak proste, że głupio się
>> czuję powtarzając je już trzeci raz): znasz jakąś sytację, w której
>> jakiś sąd uznał wartość kwitków ISSA za niezerową?
>>
>> W trybie dokonanym, a nie przypuszczającym, jeśli można.
>>
>
>O kruca, teraz sobie uświadomiłem, że mój kwit Yachtmastera może być nic nie
>wart, bo nie słyszałem o przypadku, gdzie jakiś sąd uznał jego wartość za
>niezerową.
O. Zamiast po prostu kupić sobie Issę, robiłeś Yachtmastera. Dlaczego?
>Chyba pójdę na strych i z pudełka ze starymi zdjęciami wyjmę kwit
>st.j.
>A nie przyszło Ci do głowy, że sąd jest od rozstrzygania w sytuacjach
>budzących wątpliwości.
Wybacz, ale argument z sądem wyciągnął Jaromir, nie ja. Teraz próbuję
go tylko skłonić do tego, żeby pokazał jego adekwatność. Idzie mi, jak
widzisz, jak po grudzie.
>Skoro nie było orzeczenia z udziałem kwitów ISSA, to znaczyłoby, ze nie
>budzą wątpliwości.
W którą stronę? Że są niewątpliwie potwierdzeniem kompetencji, czy
niewątpliwie nic niewartym kawałkiem plastiku? Czy może adwokat
doradził klientowi, że niewątpliwie nawet nie warto w sądzie się Issą
chwalić?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> O. Zamiast po prostu kupić sobie Issę, robiłeś Yachtmastera. Dlaczego?
Certyfikat ISSA też mam i VBr też. A po co zadałem sobie trud, żeby zdawać
egzaminy na Yachtamstera, choć wystarczyło wysłać jakieś kwitki do PZŻ, to
juz sam sobie odpowiedz.
Na zakończenie. Popełniasz wilki błąd sugerując, że ISSA jest nic nie warta.
Podobnie niektórzy leciwi kapitanowie od zaglowców, wyrażali się o
certyfikatach VBr, ponoć kupowanych w każdej chorwackiej marinie. Ot zwykła
niewiedza.
>> BTW, to właściwie ZA CO wydawacze kwitków ISSA śpiewają sobie te
>> cztery stówy?
>>
>Za certyfikat ISSA. Uważasz, że za drogo, że nie wart jest tych pieniedzy,
>to nie musisz tych czetrech stów wydawać. Wolny rynek, wolny wybór.
Ależ to nigdy nie było kwestią sporu. Po prostu zwyczajnie jestem
ciekaw, jak uzasadnić taką opłatę (taki PZŻ za wydanie patentu śpiewa
sobie jakoś pięć dych, ew. minus zniżki studenckie). Swoją drogą to
musiałby być bajeczny interes, gdyby tylko chętnych było dość.
Nawet kiedyś rozważałem kupno tego kawałku plastiku. Ale skoro
procedura polega na pokazaniu patentu sj i wybuleniu stu euro, to co
taki certyfikat certyfikuje, poza faktem posiadania patentu
(i wzbogaceniem szanownego towarzystwa o moje sto euro)? A fakt
posiadania patentu dostatecznie dobrze dokumentuje sam patent.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>> O. Zamiast po prostu kupić sobie Issę, robiłeś Yachtmastera. Dlaczego?
>
>Certyfikat ISSA też mam i VBr też.
Ponownie: po robiłeś Yachtmastera, zamiast zadowolić się Issą?
>Na zakończenie. Popełniasz wilki błąd sugerując, że ISSA jest nic nie warta.
>Podobnie niektórzy leciwi kapitanowie od zaglowców, wyrażali się o
>certyfikatach VBr, ponoć kupowanych w każdej chorwackiej marinie. Ot zwykła
>niewiedza.
OK, być może. Rzeczywiście, nie jestem specjalistą, zawsze chętnie
nauczę się czegoś nowego.
Ile w takim razie ISSA jest warta? W jakich sytuacjach faktycznie
pokazało się, że jest lepsza od samego tylko stejota?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> Ponownie: po robiłeś Yachtmastera, zamiast zadowolić się Issą?
>
Ty na poważnie pytasz, czy jaja sobie robisz?
>> Ponownie: po robiłeś Yachtmastera, zamiast zadowolić się Issą?
>>
>Ty na poważnie pytasz, czy jaja sobie robisz?
Poważnie pytam.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> On Sun, 21 Dec 2008 19:00:16 +0000 (UTC), " Mariusz Główka"
> <szam...@NOSPAM.gazeta.pl> wrote:
>
> >> Ponownie: po robiłeś Yachtmastera, zamiast zadowolić się Issą?
> >>
> >Ty na poważnie pytasz, czy jaja sobie robisz?
>
> Poważnie pytam.
>
Bo chciałem mieć. Lubię mieć.
Ahoj
Jaromir
PS Słowa kluczowe dla zrozumienia, specjalnie dla Ciebie, w kolejnym
już poście są podkreślone...
--
http://galeria.makiela.pl/album57/PICT0065?full=1
>>> Jak łatwo możesz wywnioskować z podanego przykładu - gość z patentem
>>> st.j. ma spore kłopoty - zarzucono mu, że prowadził jacht większy niż
>>> "uprawnienia".
>>> Miałby ISSA - nie podnoszono by _tego_ konkretnego zarzutu.
>>
>> A to wiemy skąd?
>>
>Wiemy to stąd, że prowadzącego jacht posiadacza kwita ISSA nie można
>oskarżać o złamanie _tego_ konkretnego ograniczenia.
Oczywiście, że można. Można argumentować, że posiadacz kartonika ISSA
nie ma w ogóle żadnych uprawnień. W opisywanym przez Ciebie casusie
sąd przyjął chociaż, że patent stejota PZŻ uprawnia do prowadzenia
jachtu o długości do 12 metrów. Czy zademonstrujesz podobny przykład
pozytywny dla papierków ISSA, czy dalej będziesz sobie gdybał?
>Natomiast sama niemożność oskarżania o naruszenie nieistniejącego
>ograniczenia wynika po prostu z zasad logiki.
Nie o "naruszenie nieistniejącego ograniczenia". O brak uprawnień.
Dany sąd założył, że pacjent legitymujący się stejotem ma prawo
prowadzić jednostki do 12 metrów długości. Czy tak samo uznał, że ISSA
daje w ogóle jakiekolwiek uprawnienia?
>Przypomnę - prawnicy wciąż studiują logikę...
Wybacz, ale posługując się taką "logiką" należałoby uznać, że
karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>> >> Ponownie: po robiłeś Yachtmastera, zamiast zadowolić się Issą?
>> >>
>> >Ty na poważnie pytasz, czy jaja sobie robisz?
>>
>> Poważnie pytam.
>>
>Bo chciałem mieć. Lubię mieć.
A. Spoko. Żyłka kolekcjonerska. Przyjmuję tłumaczenie.
Ale za cztery stówy można kupić też jakieś znaczki pocztowe, jakieś
wino, jakąś książkę, albo starą lampę naftową. Dlaczego akurat
certyfikat ISSA?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Ale Ty masz przywiązanie do tych uprawnień... Już Ci wcześniej
odpisano, że od Angola nie wymaga się nic - bo w GB do 24 Loa nic nie
musisz mieć...
Nie wszędzie sąd będzie się doszukiwać uprawnień no, chyba że pokażesz
stejota - tam masz jak byk uprawnienia. A na ISSA takiego zwrotu po
prostu nie ma :-) Tylko u nas pokutują relikty komuny, gdzie wszystko
było reglamentowane, więc i uprawnienia też.
--
pozdrawiam
AIKI
> Wybacz, ale posługując się taką "logiką" należałoby uznać, że
> karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
> lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
> wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
>
Chyba jesteś słabo zorientowany. Nie wiem o jakich ograniczeniach
Yachtmastera piszesz.
>> >Wiemy to stąd, że prowadzącego jacht posiadacza kwita ISSA nie można
>> >oskarżać o złamanie _tego_ konkretnego ograniczenia.
>>
>> Oczywiście, że można. Można argumentować, że posiadacz kartonika ISSA
>> nie ma w ogóle żadnych uprawnień. W opisywanym przez Ciebie casusie
>> sąd przyjął chociaż, że patent stejota PZŻ uprawnia do prowadzenia
>> jachtu o długości do 12 metrów. Czy zademonstrujesz podobny przykład
>> pozytywny dla papierków ISSA, czy dalej będziesz sobie gdybał?
>
>Ale Ty masz przywiązanie do tych uprawnień... Już Ci wcześniej
>odpisano, że od Angola nie wymaga się nic - bo w GB do 24 Loa nic nie
>musisz mieć...
Zatem w GB również ISSA byłoby zbędne.
Rozmawiamy o tym, czy jest sytuacja, w której istotnie lepiej mieć
kupiony kwitek ISSA, niż go nie mieć. Dorzucisz coś od siebie?
>Nie wszędzie sąd będzie się doszukiwać uprawnień no, chyba że pokażesz
>stejota - tam masz jak byk uprawnienia. A na ISSA takiego zwrotu po
>prostu nie ma :-)
Przepraszam, czy to ma dowodzić, że lepiej przed sądem demonstrować
Issę niż stejota?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
> lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
> wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
tak mnie się jakoś skojarzyło...że w gruncie rzeczy Polski Patent to
taki karteluch właśnie." Mietek umie żeglować w dodatku wolno mu na
jachtach do 12 m " podpisany przez jakiegoś wikarego, który czynnie
na wodzie był kilka dekad temu.
Dla mnie większe znaczenie niż karteluch " Mietek umie żeglować"
podpisany przez skippera z rejsu na którym mogłam być czy kogoś kto
reprezentuje uznany międzynarodowy np ISSA czy RYA niż " Mietek umie
żeglowac w zakresie do iluś tam metrów" wydany po zaliczeniu teorii i
dwóch godzinach w 2B . W końcu jak umiesz to umiesz a jak nie to nie,
jako umiejętność żeglowania rozumiem także świadomość że inaczej się
prowadzi 8-12 m jacht a inaczej 16 czy 24 m. Ale nie jestem
armatorem już bardziej przyszłym czarterobiorcą i wiem że żaden z
"Mietków" nie daje gwarancji ze nie przydarzy mi się kuku.
Tylko który z nich w tym dziwnym kraju nie zrobi pod górę z
ubezpieczeniem komuś kto udostępni mi ( odpłatnie lub też nie) udkę.
Dlatego tez zapytam inaczej... czy ktoś zna przypadek w którym po
zaistnieniu "kuku" ubezpieczyciel uznał ISSA jako dokument
potwierdzający nasze polskie nieszczęsne "uprawnienia"?
Aga_gagaa_Proczka
Generalnie, nawiazujac do calej dyskusji: prawdopodobnie nikt nie zna
takiego przypadku SADOWEGO, kiedy to kwit ISSA byl jedynym kwitem sternika,
ktory spowodowal szkode.
Nie widze tez nic zlego w tym, ze taki kwit istnieje. Jest to prywatny
kwit - owszem. "Pieniadze" w USA sa dzielem prywatnej organizacji, a sa
uznawane na calym swiecie (sedziowie pewnie tez je chetnie przyjmuja).
Generalnie: czy znasz prawo, zabraniajace poslugiwanie sie kwitem ISSA?
Czy uwazasz, ze jedynie kwity wydawane "przez panstwo" (czyli rozne
organizacje z ramienia Panstwa) sa uznawane i powinny byc uznawane?
Ja mam i Polskie papiery i te prywatne (przy okazj i i Chorwackie). Mam, bo
lubie miec - chetnie w przyszlosci zrobie i angielskie, a i pewnie
rosyjskie. Tak zeby bylo. Ale jakos nie moge znalezc logiki w tym, ze brak
wiedzy dot. konkretnego orzeczenia Sadu (jakiekogolwiek, mniemam) wplywa
jakkolwiek na "wartosc" kwitka ISSA.
Nie bronie tego papieru - jak pisalem: zrobilem sobie i inne. Ale jakos nie
moge tej logiki zlapac, a zaintrygowalo mnie to co nico.
>> Wybacz, ale posługując się taką "logiką" należałoby uznać, że
>> karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
>> lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
>> wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
>
>
>Generalnie, nawiazujac do calej dyskusji: prawdopodobnie nikt nie zna
>takiego przypadku SADOWEGO, kiedy to kwit ISSA byl jedynym kwitem sternika,
>ktory spowodowal szkode.
>
>Nie widze tez nic zlego w tym, ze taki kwit istnieje. Jest to prywatny
>kwit - owszem. "Pieniadze" w USA sa dzielem prywatnej organizacji, a sa
>uznawane na calym swiecie (sedziowie pewnie tez je chetnie przyjmuja).
>Generalnie: czy znasz prawo, zabraniajace poslugiwanie sie kwitem ISSA?
Zlituj się. Te wszystkie pytania kierujesz chyba do kogoś innego. Ja
po prostu zastanawiam się, czy warto kupić ten kwitek za cztery stówy,
czy nie warto.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>> Wybacz, ale posługując się taką "logiką" należałoby uznać, że
>> karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
>> lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
>> wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
>>
>Chyba jesteś słabo zorientowany. Nie wiem o jakich ograniczeniach
>Yachtmastera piszesz.
Jak sama nazwa wskazuje - tylko do jachtów. A karteluszek "Mnietek
umie żeglować" NIE ZAWIERA OGRANICZENIA, które zabraniałoby
poprowadzić choćby i "Daru Młodzieży". Albo QM2. Albo USS "Nimitza".
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> W opisywanym przez Ciebie casusie
> sąd przyjął chociaż, że patent stejota PZŻ uprawnia do
> prowadzenia jachtu o długości do 12 metrów.
>
Nie opisywałem _żadnego_ "casusu".
Żaden sąd nie wypowiedział się jeszcze w poruszonej tu historii.
Co też wyraźnie zaznaczyłem.
Mówiąc szczerze, mocno zniesmacza mnie, kiedy usiłujesz mi wmówić, że
pisałem coś innego niż napisałem...
>
Uznałem, ze można wyciągnąć jakąś naukę z opisu przykrej i kosztownej
sytuacji, w jakiej znalazł się posiadacz kwitu PZŻ. Znalazł się z powodu
ograniczeń jakie niesie ze sobą posługiwanie się kwitem PZŻ... Przytoczyłem
swój przykład by uczynić wiadomym jak nieprzyjemnie może być kiedy
zwyczajnie egzekwuje się ograniczenia, jakie niesie ze sobą posługiwanie sie
kwitem PZŻ. _Konkretnie_ - ograniczenie wielkości jachtu dla st.j. Którego
to ograniczenia nie znajdziemy (na przykład) na kwicie ISSA.
> Czy zademonstrujesz podobny przykład
> pozytywny dla papierków ISSA, czy dalej będziesz sobie gdybał?
>
Ależ już zademonstrowałem, skup się proszę prz czytaniu...
Teraz specjalnie Tobie powtórzę... Zwróć proszę uwagę na słowa
podkreślone... cytat:
..."nie znam _żadnego_ przypadku zakwestionowania kwitów
ISSA w sytuacji o jakiej piszę i ostrzegam w tym wątku - od
pierwszego mojego w nim postu (21.12.2008 12:06)."...
Mogę mieć nadzieję tym razem Ci nic nie umknęło?
>
Jeżeli Ty znasz przykład zakwestionowania kwita ISSA (oczywiście najlepiej
przy stanie prawnym uznającym kwity ISSA), to podziel się nim proszę. Jak
sądzę, byłoby to z korzyścią dla dyskusji. Tak dla odmiany jakby...
Mam nadzieję, że Twój przykład nieuznawania kwita ISSA będzie podobnie
pouczający, jak mój przykład z egzekwowaniem ograniczeń kwita PZŻ...
>
>>Natomiast sama niemożność oskarżania o naruszenie
>>nieistniejącego ograniczenia wynika po prostu z zasad logiki.
>
> Nie o "naruszenie nieistniejącego ograniczenia". O brak uprawnień.
> Dany sąd założył, że pacjent legitymujący się stejotem ma prawo
> prowadzić jednostki do 12 metrów długości.
> Czy tak samo uznał, że ISSA daje w ogóle jakiekolwiek uprawnienia?
>
Nie było żadnego "danego sądu". O czym zupełnie jasno pisałem. A Ty
ponownie twierdzisz, że był... Nie wiem i chyba już nawet nie chcę wiedzieć
czemu tak piszesz...
Anyway - w opisany przeze mnie przypadku (jeśli dojdzie do procesu) sąd
ustali stan faktyczny i ustosunkuje się do tego konkretnego stanu
faktycznego. Nie występuje w tym stanie faktycznym pytanie o kwit ISSA. Bez
wątpienia sąd nie będzie określał "co by było gdyby pozwany miał inny kwit".
Nawet grecki sąd aż tak nie będzie aż tak udawał Greka....;-/
>
>>Przypomnę - prawnicy wciąż studiują logikę...
>
> Wybacz, ale posługując się taką "logiką" należałoby uznać, że
> karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
> lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
> wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
>
_Jeżeli_ w konkretnym przypadku obowiązujące przepisy pozwalają uznać Twój
naprędce wymyślony "karteluch od wikarego" za wystarczający do prowadzenia
jednostki - to owszem, tak należałoby właśnie uznać. Byłoby to właśnie
logicznie, nieprawdaż?
_Jeżeli_ robi jednak różnicę. Przynajmniej mi w tej dyskusji...
--
Jaromir Rowiński
* Usenet today is a race between system administrators trying to build
* bigger and better idiot-proof servers, and the Universe trying to
* produce bigger and better idiots. So far, the Universe is winning.
JR
--
Być może w całym tym wątku sensu jest dosyć mało,
Ale za to jest dłuższy niż się zapowiadało.
Mam wrażenie, że zaczynasz zwyczajnie bić pianę i zanadto oddalasz się od
zasadniczego tematu. Dlatego na mnie dalej nie licz.
PS. Na kwicie Yachtmastera pod słowem "Endorsments" jest napisane "Sailing
Vessels with Auxiliary Engine". Znaczy to dokładnie tyle, ile uzna ktoś, kto
odda Ci swój "vessel" pod Twoją komendę.
Moze zle zrozumialem - burzliwa dyskusja wyszla.
Uwazam, ze warto. Napewno nie zaszkodzi. Jezeli to tylko kwestia zaplaty 400
zl.
Bo: zgubisz st.j., nagle sie okaze, ze musisz juz wyjezdzac na rejs - a tu
masz drugi kwitek! Chocby dlatego.
>>>> Wybacz, ale posługując się taką "logiką" należałoby uznać, że
>>>> karteluch "Mietek umnie żeglować", podpisany przez wikarego, jest
>>>> lepszy od oceanicznego Yachtmastera z STCW, ponieważ zaświadczenie od
>>>> wikarego nie zawiera żadnych ograniczeń, a Yachtmaster i owszem.
>>>>
>>>Chyba jesteś słabo zorientowany. Nie wiem o jakich ograniczeniach
>>>Yachtmastera piszesz.
>>
>> Jak sama nazwa wskazuje - tylko do jachtów. A karteluszek "Mnietek
>> umie żeglować" NIE ZAWIERA OGRANICZENIA, które zabraniałoby
>> poprowadzić choćby i "Daru Młodzieży". Albo QM2. Albo USS "Nimitza".
>>
>Nie zawiera.
>Ale zawierają ograniczenia konwencje międzynarodowe. Wiele konwencji...
Czyżbyś chciał powiedzieć, że mogą istnieć regulacje ważniejsze nad
to, co ktoś sobie napisał na jakimś kwitku, i to, co jest napisane na
danym kwitku, nie jest jedyną i ostateczną wyrocznią?
Znakomicie. Na to właśnie chciałem zwrócić Twoją uwagę.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>> Zlituj się. Te wszystkie pytania kierujesz chyba do kogoś innego. Ja
>> po prostu zastanawiam się, czy warto kupić ten kwitek za cztery stówy,
>> czy nie warto.
>
>Moze zle zrozumialem - burzliwa dyskusja wyszla.
>Uwazam, ze warto. Napewno nie zaszkodzi.
Wspomniany wcześniej kubek bulionu też na pewno nie zaszkodzi, a
kosztuje setki razy mniej.
>Bo: zgubisz st.j., nagle sie okaze, ze musisz juz wyjezdzac na rejs - a tu
>masz drugi kwitek! Chocby dlatego.
Za pięć dych mogę mieć duplikat patentu.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>>>>> Jak łatwo możesz wywnioskować z podanego przykładu - gość z patentem
>>>>> st.j. ma spore kłopoty - zarzucono mu, że prowadził jacht większy niż
>>>>> "uprawnienia".
>>>>> Miałby ISSA - nie podnoszono by _tego_ konkretnego zarzutu.
>>>>
>>>> A to wiemy skąd?
>>>>
>>>Wiemy to stąd, że prowadzącego jacht posiadacza kwita ISSA nie można
>>>oskarżać o złamanie _tego_ konkretnego ograniczenia.
>>
>> Oczywiście, że można. Można argumentować, że posiadacz kartonika
>> ISSA nie ma w ogóle żadnych uprawnień.
>>
>Porównujesz nieporównywalne.
Po pierwsze, nic nie porównuję. Po drugie, ta dyskusja donikąd nie
prowadzi - milion razy prosiłem o przykład, w którym papierek ISSA się
przydał, i jak dotąd dostałem jedynie jeden przypadek, do tego
hipotetyczny ("gdyby wówczas kupił sobie papierek ISSA, którego
jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu").
Jeżeli ktoś ma inny, rzeczywisty przykład kogoś, kto miał podstawy
sobie powiedzieć "jak dobrze, że kupiłem ten kwitek", to zapraszam.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>> >Chyba jesteś słabo zorientowany. Nie wiem o jakich ograniczeniach
>> >Yachtmastera piszesz.
>>
>> Jak sama nazwa wskazuje - tylko do jachtów. A karteluszek "Mnietek
>> umie żeglować" NIE ZAWIERA OGRANICZENIA, które zabraniałoby
>> poprowadzić choćby i "Daru Młodzieży". Albo QM2. Albo USS "Nimitza".
>>
>Mam wrażenie, że zaczynasz zwyczajnie bić pianę i zanadto oddalasz się od
>zasadniczego tematu. Dlatego na mnie dalej nie licz.
Wielka szkoda. Najpierw piszesz "błądzisz myśląc, że ISSA jest
bezwartościowa", a potem wycofujesz się bez wyjaśniania, co dana ISSA
jest warta. Naprawdę na to czekałem.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Just "rynek" :)
Człowieku, usiądź na spokojnie i zbierz myśli, bo na razie to wprowadzasz
tylko chaos. Pytasz mnie po co zrobiłem Yachtmastera skoro miałem ISSA, to
Ci odpowiedziałem. Piszesz że jakiś kwit nie ma ograniczeń a Yachtamster ma,
to poddałem to w wątpliwość. A teraz na koniec masz do mnie pretensje, że
nie chcę Ci wyjaśnić, co ISSA jest warta. Czy wczesniej zadałeś mi takie
pytanie?
> Człowieku, usiądź na spokojnie i zbierz myśli, bo na razie to wprowadzasz
> tylko chaos.
Jak dzieci... jak dzieci... Facet trolluje a Wy dajecie się podpuszczać...
> Pytasz mnie po co zrobiłem Yachtmastera skoro miałem ISSA,
Bo tak:-))))
Pozdrowienia Jurek M z fabryki
> =?ISO-8859-2?Q?_Mariusz_G=B3=F3wka?= <szam...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał
(a):
> > Pytasz mnie po co zrobiłem Yachtmastera skoro miałem ISSA,
>
> Bo tak:-))))
>
Ciepło, ale to nie jest właściwa odpowiedź. Bo lubię mieć :))
> W sumie ciekawe, że prawo jazdy możesz mieć tylko jedno (tak generalnie
mówiąc).
> Zwolennicy patentów wydawanych na wzór prawa jazdy przez państwowych
urzędników łączcie się!
> Smacznego ;-)
> JaC
Yyy? Cos chyba Jacku ''yesn't'' ;) piszesz. Moze wyjasnisz
dlaczego Polacy posiadajacy 'prawko', chcac w USA
(a przynajmniej w niektorych stanach) prowadzic autka, musza
zdac tamtejszy (fakt, banalnie prosty) egzamin i otrzymac lokalny
'kartonik'? ZTCW nie jest to kwestia kolekcjonerstwa
ale jednak obowiazek. No, chyba, kuzyni oraz paru
kolegow to figlarne klamczuszki :>>>
Widze, ze na koncu umiesciles 'smile-a', rozumiem ze
prowokujesz, ale ewidentnie sam
wychodzisz na onego klamczuszka figlarnego.
BTW - prawo jazdy i certyfikaty zeglarskie to _naprawde_
zupelnie inne bajki, czego na tej grupie dowiedziono wielokrotnie :)
--
Tadeusz W. 'Szczepan' Kopec'
>> >> >Chyba jesteś słabo zorientowany. Nie wiem o jakich ograniczeniach
>> >> >Yachtmastera piszesz.
>> >>
>> >> Jak sama nazwa wskazuje - tylko do jachtów. A karteluszek "Mnietek
>> >> umie żeglować" NIE ZAWIERA OGRANICZENIA, które zabraniałoby
>> >> poprowadzić choćby i "Daru Młodzieży". Albo QM2. Albo USS "Nimitza".
>> >>
>> >Mam wrażenie, że zaczynasz zwyczajnie bić pianę i zanadto oddalasz się od
>> >zasadniczego tematu. Dlatego na mnie dalej nie licz.
>>
>> Wielka szkoda. Najpierw piszesz "błądzisz myśląc, że ISSA jest
>> bezwartościowa", a potem wycofujesz się bez wyjaśniania, co dana ISSA
>> jest warta. Naprawdę na to czekałem.
>>
>Człowieku, usiądź na spokojnie i zbierz myśli, bo na razie to wprowadzasz
>tylko chaos.
OK. Na spokojnie.
Napisałeś: "Popełniasz wilki błąd sugerując, że ISSA jest nic nie
warta".
Poprosiłem, żebyś myśl rozwinął.
I naprawdę jestem ciekaw, ile właściwie ISSA jest warta. Wiem już, że
biję pianę, trolluję i czuję sentyment do czasów komuny, ale to
naprawdę nie są TAK DO KOŃCA merytoryczne odpowiedzi na zadane
pytanie.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
>> Człowieku, usiądź na spokojnie i zbierz myśli, bo na razie to wprowadzasz
>> tylko chaos.
>
>Jak dzieci... jak dzieci... Facet trolluje a Wy dajecie się podpuszczać...
A skąd. Gdyby dawali się podpuszczać, to przynajmniej jedna osoba by
odpowiedziała: "oto przykład, że ISSA się przydała w praktyce" [i tu
przykład].
Ale to stare wygi, podpuścić ich nie sposób. :D
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Wiesz jak coś teoretycznie mogło pomóc (ale przykładu konkretnego że
komuś pomogło podać się nie potrafi) to jest dobre i pomaga. Ale jak coś
innego mogło teoretycznie zaszkodzić (znów bez podania konkretnego
przykładu że komuś zaszkodziło) to "zagrożenie hipotetyczne". Takie
"rozdwojenie jaźni" trochę.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Ja wprawdzie tylko w ramach trollowania i to dzieciecoteoretycznego,
ale takie Zabojady wypozyczaja wszedzie bez zadnych papierow. I jak i
gdzie im logicznie myslacy prawnik pokaze palcem cos napisanego
drobnym drukiem, o ograniczeniach np.? Co im pomaga hipotetycznie, co
hipotetycznie szkodzi?
Tomek
Marek Popiel
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Nie odpada. Ktoś gdzieś wyszperał "drabinkę" certyfikatów ISSA. Level 1
> określa kompetencje jako "competent crew" więc ubezpieczyciel z całą
pewością
> by to wykorzystał. Dopiero level 2 to "coastal skipper"
To ciekawe, moższ puścić jakieś szczegóły?
> White Whale <mar...@kompas.net.pl> napisał(a):
>
>> Nie odpada. Ktoś gdzieś wyszperał "drabinkę" certyfikatów ISSA. Level 1
>> określa kompetencje jako "competent crew" więc ubezpieczyciel z całą
> pewością
>> by to wykorzystał. Dopiero level 2 to "coastal skipper"
>
>
> To ciekawe, moższ puścić jakieś szczegóły?
Za http://www.gisc.ie/ :
"Our courses are designed to cater for all needs, from beginner (ISA Level
1) to advanced training (ISA Level 4)."
Hmm...
Pozdr.
--
Radek Wrodarczyk
> Za http://www.gisc.ie/ :
> "Our courses are designed to cater for all needs, from beginner (ISA
Level
> 1) to advanced training (ISA Level 4)."
> Hmm...
>
Hmmm. Hmmm. Czyżbyś nie zauważył, ze zabrakło Ci jednego S? Niby drobiazg,
ale ... ISA to Irish Sailing Association. Nie ta firma, nie te "levele".
Program szkolenia na ISSA (nie ISA) level 1 mozna znaleźć chocby tu:
http://www.tinyurl.pl?4CzRdrTk
Jesli ten program (level 1) to ma być szkolenie na competent crew, to jak ma
wyglądać level 2 (skiper) wg Wieloryba, czy level 4 gdyby to miałoby być wg
info z Twojego postu?
Czczęśliwego nowego roku.
Marek
>
> >
> > Jesli ten program (level 1) to ma być szkolenie na competent crew, to
jak ma
> > wyglądać level 2 (skiper) wg Wieloryba, czy level 4 gdyby to miałoby być
wg
> > info z Twojego postu?
> >
> http://www.sailing-thailand.com/03YachtproCourseStreamsPrices.pdf
> Może to z innej parafii ale na ISSA się powołują.
I cóż z tego? Czy znasz powiązanie pomiedzy napisem Level po lewej stronie,
a napisem ASA czy ISSA w tabelkach?
Chodzi mi raczej o pewność a nie o przypuszczenia. Bo cytowany przeze mnie
program szkolenia na Level 1 to raczej pewność a nie przypuszczenia :))
>> Za http://www.gisc.ie/ :
>> "Our courses are designed to cater for all needs, from beginner (ISA
> Level
>> 1) to advanced training (ISA Level 4)."
>> Hmm...
>>
> Hmmm. Hmmm. Czyżbyś nie zauważył, ze zabrakło Ci jednego S? Niby
> drobiazg,
> ale ... ISA to Irish Sailing Association. Nie ta firma, nie te "levele".
OMR :) Moja pomylka. Co nie zmienia faktu, ze ISSA jednak roznicuje poziom
swojego dokumentu. Gdzies mi wpadlo w oczy (na stronie jakiegos
dublinskiego klubu), ze 1 to mieczowki a 2 to male balastowe - w sensie,
ze taki poziom warto miec jak chce sie razem z nimi plywac weekendowo.
Oczywiscie nie jako obowiazek.
> Program szkolenia na ISSA (nie ISA) level 1 mozna znaleźć chocby tu:
> http://www.tinyurl.pl?4CzRdrTk
A na wyzesz levele?
> Jesli ten program (level 1) to ma być szkolenie na competent crew, to
> jak ma
> wyglądać level 2 (skiper) wg Wieloryba, czy level 4 gdyby to miałoby być
> wg
> info z Twojego postu?
Mi chodzilo tylko o zroznicowanie poziomu zeglarza, jaki potwierdza kwitek
ISSA. A skoro to nie sa "uprawnienia" to jednym czarterowniom moze
starczac level 1 a innym niekoniecznie. ZTCMW tych drugich jest malo jesli
nie wcale ;)
A do zalozyciela watku - w Irlandii na osobach postronnych
(nie-zeglarzach) duzo wieksze wrazenie robila ISSA niz sternik. ;)
Pozdr.
--
Radek Wrodarczyk
--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y ALIFLANKE
skipbulbamałpaopkropkapl
www.saj.org.pl
>> Ano nicto. Trochę mnie śmieszy ten pęd aby mieć patent ( certyfikat )
>> jakikolwiek byle nie polski,
>>
> owszem mnie też. Osobiście jestem zwolennikiem bezpatencia a nie
> zamieniania patentów na inne. Nie mniej zlikwidowanie monopolu PZŻ na
> patenty istotnie ograniczy mozliwości naszego "hamulcowego żeglarstwa"
> jakim jest PZŻ.
Może Was śmieszyć bo obydwaj już je macie ( patenty polskie wydane przez
PZż) nieprawdaż? ciekawe co Wy byście zrobili ich nie posiadając, ani
nie posiadając własnych jachtów. Jakkolwiek jestem również zwolenniczką
bezpatencia to jednak, żeby wsiąść łódkę i na niej popłynąć to póki co
jakiś papier muszę mieć... i szukam innej alternatywy niz PZż. Nie wiem
co w tym takiego zabawnego.
Aga_gagaa_Proczka
żeby wsiąść łódkę i na niej popłynąć to póki co
> jakiś papier muszę mieć... i szukam innej alternatywy niz PZż. Nie wiem
> co w tym takiego zabawnego.
Alternatywa z zalozenia jest inna :):) A smieszne jest to ze zamiast
niewielkim wysilkiem zdobyc patent PZŻ szuka sie innej mozliwosci na zasadzie
negacji PZŻ.Nie pisze tu o programach, szkoleniach, poziaomie itp ale jedynie
o zdobyciu "kwitu" znam przypadek "zdobycia" w ciagu tygodniowego kursu bez
kontaktu z morzem :):)
M@rek
> Ano nicto. Trochę mnie śmieszy ten pęd aby mieć patent ( certyfikat )
> jakikolwiek byle nie polski,
>
Nie ma w tym nic śmiesznego. To jest naturalne, że ludzie szukają tego, co
dla nich jest najciekawsze, czy najbardziej odpowiednie. A jak szukają, to
zawsze coś znajdują. Należy przypomnieć, że jest przymus posiadania patentu,
a jeszcze niespełna rok temu mógł to byc tylko patent PZŻ. Zatem skoro już
nie musi to byc patent PZŻ, to reakcją na to jest zwiększone zainteresowanie
np. ISSA. ALe ja byłbym ostrożny i nie nazywałbym tego pędem, bo tak na
intuicję, jest duużo mniej kandydatów na ISAA niż na st.j., że o innych
certyfikatach, innych niż PZŻ nie wspomnę.
Na koniec, przyszło mi do głowy takie porównanie sprzed lat. Za komuny
jeździło się maluchami, syrenkami i dużymi fiatami. Jak komuna się skończyła
i nie było już problemó z wyjazdami za granicę, to (uzyję Twojej
terminologii) rozpoczął się pęd do sprowadzania samochodów z zachodu.
Sądzisz, że to była tylko moda, czy może te zachodnie były bardziej
interesujące?
Być może tak jest i z certyfikatami. System PZŻ w kształcie niereformowanym
od lat, to taki duży fiat produkowany w latach dziewięćdziesiątych. Niby
jeździ, ale i dużo pali i osiągi nie te i standard podróżowania też nie ten.
Sam odpowiedziałeś na pytanie dlaczego nie kwit PZŻ, tylko inny. Znam ludzi,
którzy wolą się szkolić i zdawać egzaminy, zamiast zdobywać niewielkim
wysiłkiem patenty PZŻ. Dlaczego to robią? Może dlatego, bo chcą mieć
satysfakcję, że coś osiągnęli.
A co do patoligii, to myslę, że duuuzo więcej przypadków patologicznych
znajdziesz jak zaczniesz sie przygladać procedurom zdobywania kwitów PZŻ.
>> Alternatywa z zalozenia jest inna :):) A smieszne jest to ze zamiast
>> niewielkim wysilkiem zdobyc patent PZŻ szuka sie innej mozliwosci na
>>zasadzie
>> negacji PZŻ.Nie pisze tu o programach, szkoleniach, poziaomie itp ale
>>jedynie o zdobyciu "kwitu" znam przypadek "zdobycia" w ciagu tygodniowego
>>kursu bez kontaktu z morzem :):)
>
>Sam odpowiedziałeś na pytanie dlaczego nie kwit PZŻ, tylko inny. Znam ludzi,
>którzy wolą się szkolić i zdawać egzaminy, zamiast zdobywać niewielkim
>wysiłkiem patenty PZŻ. Dlaczego to robią? Może dlatego, bo chcą mieć
>satysfakcję, że coś osiągnęli.
Przy czym zakładamy, że "osiągnięciem" nie jest odbycie kursu i
egzaminu na stejota, natomiast jest niekwestionowanym "osiągnięciem"
przesłanie do którejś ze zrzeszonych szkół ksera wyżej wymienionego
stejota, zdjęcia legitymacyjnego i (last, but definitely not least)
przelewu na około trzech stów, celem pozyskania certyfikatu ISSA. ;)
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Czy byłbyś łaskaw wyjasnić dlaczego przeinaczasz moje słowa i dopisujesz
coś, co absolutnie nie wynika z tego co ja napisałem?
To, że ty widzisz tylko taką drogę, że ty czynisz takie załozenie, nie
oznacza, że jest to jedyna droga, jak również nie oznacza, że tylko ta droga
jest wybierana przez innych.
>> >Sam odpowiedziałeś na pytanie dlaczego nie kwit PZŻ, tylko inny. Znam
>ludzi,
>> >którzy wolą się szkolić i zdawać egzaminy, zamiast zdobywać niewielkim
>> >wysiłkiem patenty PZŻ. Dlaczego to robią? Może dlatego, bo chcą mieć
>> >satysfakcję, że coś osiągnęli.
>>
>> Przy czym zakładamy, że "osiągnięciem" nie jest odbycie kursu i
>> egzaminu na stejota, natomiast jest niekwestionowanym "osiągnięciem"
>> przesłanie do którejś ze zrzeszonych szkół ksera wyżej wymienionego
>> stejota, zdjęcia legitymacyjnego i (last, but definitely not least)
>> przelewu na około trzech stów, celem pozyskania certyfikatu ISSA. ;)
>>
>Czy byłbyś łaskaw wyjasnić dlaczego przeinaczasz moje słowa i dopisujesz
>coś, co absolutnie nie wynika z tego co ja napisałem?
Bo są Święta. Duh...
>To, że ty widzisz tylko taką drogę, że ty czynisz takie załozenie, nie
>oznacza, że jest to jedyna droga, jak również nie oznacza, że tylko ta droga
>jest wybierana przez innych.
A gdzie z kolei ja piszę, że "widzę tylko taką drogę"? Natomiast sam
fakt, że taka procedura jest powszechnie dostępna, sprawia, że
cholernie trudno mi cenić kwitki ISSA. A już jest kompletnie
niemożliwe, bym uważał je za coś lepszego od stejota, skoro dają je
każdemu stejotowi, który ma trzy stówy.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
To sobie nie ceń. Twoja sprawa. Tylko bądź łaskaw nie dopisywac do moich
wypowiedzi kwestii, które z nich nie wynikają.
Widzisz, napisalem poprzednio ze nie chce zabierac glosu w sprawie
szkolen ,egzaminow itp a jedynie ograniczyc sie do zdobycia patentu.
To co napisalem o st.j. PZŻ moge rowniez rozszerzyc na ISSA czy SRC
( bylem swiadkiem "egzaminu" w autokarze, oczywiscie wszyscu delikwenci zdali
w tym tacy bez podstawowej znajomosci angielskiego, acha autoryzacja RYA)
Osobiscie zdobywalem patenty PZŻ powoli i z mozolem :):) ale z tych moich
jestem dumny bo sa sprzed "rewolucyjnych" zmian.
> Widzisz, napisalem poprzednio ze nie chce zabierac glosu w sprawie
> szkolen ,egzaminow itp a jedynie ograniczyc sie do zdobycia patentu.
> To co napisalem o st.j. PZŻ moge rowniez rozszerzyc na ISSA czy SRC
> ( bylem swiadkiem "egzaminu" w autokarze, oczywiscie wszyscu delikwenci
zdali
> w tym tacy bez podstawowej znajomosci angielskiego, acha autoryzacja RYA)
> Osobiscie zdobywalem patenty PZŻ powoli i z mozolem :):) ale z tych moich
> jestem dumny bo sa sprzed "rewolucyjnych" zmian.
Zazwyczaj kazdy jest dumny z tego co osiągnął, w przeciwnym razie sam przed
sobą musiałby mieć wątpliwości, czy właściwie wykorzystał swój czas i
pieniadze. Jest to uwaga ogólna, w żadnym wypadku nie odnosząca się do
Ciebie.
A co do egzaminu w autokarze, to akurat nie wiedzę w tym nic złego, jesli
chodzi o SRC. Kiedyś dawno temu mój kolega zdawał w pociągu egzamin z
fizyki, bo sesja już się skończyłą i profesor jechał na wakacje.
Mam jedynie wątpliwości co do problemów z angielskim.
> Widzisz, napisalem poprzednio ze nie chce zabierac glosu w sprawie
> szkolen ,egzaminow itp a jedynie ograniczyc sie do zdobycia patentu.
> To co napisalem o st.j. PZŻ moge rowniez rozszerzyc na ISSA czy SRC
> ( bylem swiadkiem "egzaminu" w autokarze, oczywiscie wszyscu delikwenci zdali
> w tym tacy bez podstawowej znajomosci angielskiego, acha autoryzacja RYA)
> Osobiscie zdobywalem patenty PZŻ powoli i z mozolem :):) ale z tych moich
> jestem dumny bo sa sprzed "rewolucyjnych" zmian.
>
Alez nikt Ci nie broni byc dumnym Marku.
Wic lezy w obowiąkowosci patentów. Osobiscie uważam, że patanty powinny
byc nieobowiązkowe i wtedy kazdy kto wydaje patent mógłby ustalac poziom
uzyskania takowego według własnych kryteriów. Bardzo szybk zaistniałby
patenty z których mona byłoby byc dumnym jak i te których nikt by nie
szanował. Niestety w sytuacji obecnej obowiazkowości patentów uwaam, ze
poziom wymogów powinien byc skrajnie uproszczony, żeby nie blokować
ludzim mozliwosci żeglowania.
Sam będe wymieniał patent na morsa tylko dlatego, że inaczej nie wolno
mi prowadzic MOJEGO jachtu pod polską bandera. Ale pod szwedzka czy
brytyjską juz owszem wolno mi. Czy to nie idiotyczne?
Zauważ, że to nie my żeglarze czy działacze stowarzyszeń
"liberalizacyjnych" blokujemy rozwój jakości szkoleń i wartości
uzyskiwanych po tym szkoleniu patentów. To PZŻ zgadza się na wszelkie
ustepstwa byle tylko zachowac strumyczek kasy płynący z tego źródełka.
Bo jakiż inny powód może być dla pozostawienia "stazowego" morsa? Chodzi
o kasę i ewentualna furtke do wprowadzenia ponownych egzaminów (za
dodatkowe opłaty rzecz jasna), bo trudno wprowadzic egzaminy na cos co
nie istnieje. PAnom z PZŻ chodzi jedynie o kase i poczucie władzy
wynikajace z mozliwości odmówienia komus prawa do żeglowania. A za nimi
stoi rządek różnych kapuścianych kapitanów, który boją sie ze urwie im
sie zródełko dodatkowych pieniędzy. Mało kto bedzie chciał zatrudniac
takich niektórych kapitanów jak nie bedzie zmuszony przepisami.
I wracajac do sedna watka, otóz pzrewagą ISSA nad stejotem jest brak
ograniczenia wielkosci prowadzonego jachtu. Za 280plnów uzyskujesz
uprawnienia na wszystko co da się rozsądnie nazwać jachtem .
> System PZŻ w kształcie niereformowanym
> > od lat, to taki duży fiat produkowany w latach dziewięćdziesiątych. Niby
> > jeździ, ale i dużo pali i osiągi nie te i standard podróżowania też nie
ten.
> >
> Wmojej zeglarskiej historii pare reform systemu PZŻ juz przezylem :):)
> Czy szly one w odpowiednia strone to inna sprawa.Na pewno kiedys wieksza
> role przywiazywano do potwierdzonej praktyki i co za tym idzie pozytywnej
> opinii z rejsu.Od lat PZŻ jest mi obojetny bo jedyne co mnie z nim laczy
> poza posiadanymi stopniami to przynaleznosc do klubu.
>
Reformy systemu PZŻ? Takich raczej nie było. Nie mówię o kilku face
liftingach, które jak w owym dużym fiacie z przykładu, dały plastikowe
zderzaki, nowe kierunkowskazy, ale za nic nie zmieniły przestarzałej
konstrukcji, polegajacej na obowiazku i monopolu. Te dwa elementy powodują,
że jest źle, bo nie ma konkurencji a tym samym naturalnego rozwuju. I tak
wracamy do pierwotnego pytania, co lepsze sternik jachtowy będący produktem
z niereformowanego systemu, czy ISSA będący produktem systemu, w którym
obowiązują zasady konkurencji.
Macku, zgadzam sie calkowicie.Pewnie sie powtarzam ale gdyby stary PZŻ=towski
system pozostal jako nieobowiazkowy nie byloby zakusow na ulatwienia ktore
ten stary system zupelnie wypaczyly.
Co do meritum, dokad st.j. mozna wymienic na ISSA a odwrotnie nie, wydaje mi
sie ze lepiej zrobic st.j. tym bardziej ze kursow chyba wiecej.W Szczecinie
kursy na st.j. organizuja chyba wszystkie kluby o ISSA nie slyszalem.
Pzd.
Nie wiem co Ci w tym PZŻ zrobili ze tak ich nienawidzisz ? Zmiany polegajace
na tym ze wyzsze stopnie zaczeto rozdawac bez egzaminow( a niezadko na
podstawie sfabrykowanych kart rejsow) nazywasz face liftingiem ?
Ja na temat obowiazkowosci sie nie wypowiadam natomiast co lepiej wybrac to
polecam st.j. Argumentacja w innych odpowiedziach.
PZd.
No bo to wciąż są poprawki bez zmiany sedna (obowiązkowości) systemu.
Chciałem jeszcze zapytać: jakie rozdawanie? Patent dostaje się za praktykę.
Swego czasu wszyscy tu pisali jak ważne jest doświadczenie na jachcie,
praktyka zdobyta w rejsach, a nie egzaminy przed radą starców i słynne
rozbójniki (sam zdawałem, więc wiem o czym piszę). Nagle słyszę jednak, że
otrzymanie patentu za staż to jego rozdawanie. To jak to jest?
Co do sfabrykowanych kart rejsów - wygląda to tak (wiem, że nie miałeś
takiego zamiaru) jakbyś napisał, że nowy system to dopuszcza :) Oczywiście,
że można sobie wymyślić rejs, ale zmiany w patentach nie mają nic do tego.
Zawsze można było, choć pewnie kiedyś było o tyle trudniej, że rejsów mało i
wysoka komisja niemalże wszystkich prowadzących znała. A teraz ludzie ze
st.j. biorą sami jachty w Chorwacji, Grecji, Włoszech i nie muszą "zaliczać
godzinek" w rejsach stażowo-szkoleniowych organizowanych przez właściwy OZŻ.
Takie oświadczenia o prowadzeniu jachtów faktycznie trudno sprawdzić, ale to
już nie wina systemu patentów, a pewnej normalności na rynku czarterowym.
Zresztą sprawdzanie prawdziwości kart rejsu to po prostu jak socjalizm -
bohaterskie zwalczanie problemów, które się samemu stworzyło:)
Grzesiek
> Nie wiem co Ci w tym PZŻ zrobili ze tak ich nienawidzisz ?
Ja? Oni mi wiszą, to nie mój związek i nie mam z nim nic wspólnego.
Natomiast widzę, jak zły i archaiczny jest system narzucany przez PZŻ. Widzę
również efekty tego złego systemu. Ot choćby niemal biała plama na
południowym wybrzeżu Bałtyku od Świnoujścia na wschód, jesli chodzi o ilości
pływających jachtów, w porównaniu do innych krajów na tym samym akwenie.
Jednocześnie w efekcie mamy oblegane Mazury, bo tam kieruje się większość
żeglujących. A to dlatego, bo udało się doprowadzić do niemal wolnego rynku
i tam do żeglowania czymkolwiek potrzeba tylko jeden patent, zdobywany mimo
wszystko dużo łatwiej.
Kiedyś u Jurka Kulińskiego była dyskusja na temat roli właśnie PZŻ w rozwoju
żeglarstwa w Polsce. Jeden z wielkopolskich kapitanów twierdził, że gdyby
nie PZŻ to w latach komuny nie byłby rejsów morskich i nie byłoby żeglarstwa
morskiego. Ja natomiast twierdzę, że mamy niemal 20 lat bez komuny i
ograniczeń narzucanych przez ustrój, a Polski Zwiazek przeciwŻeglarski
zamiast zabiegać u prawodawców o tworzenie prawa ułatwiającego żeglowanie,
robi dokładnie na odwrót, t.j. lobbuje w Sejmie, Senacie i w ministerstwach,
za tworzeniem prawa ograniczającego dostęp do zeglarstwa i obciązającego
zeglarzy większymi kosztami.
Kiedys tez za praktyke, tyle ze wieksza i rzetelnie udokumentowana +
egzamin ( praktyczny i teoretyczny).Jesli rezygnacja z egzaminow nie jest
radykalna zmiana, to czym ?
> Swego czasu wszyscy tu pisali jak ważne jest doświadczenie na jachcie,
> praktyka zdobyta w rejsach, a nie egzaminy przed radą starców i słynne
> rozbójniki (sam zdawałem, więc wiem o czym piszę). Nagle słyszę jednak, że
> otrzymanie patentu za staż to jego rozdawanie. To jak to jest?
Wszyscy, tzn.kto ? Ja moich egzaminow zle nie oceniam. moze mialem szczescie
ale zdawalem u ludzi ktorzy byli i sa dla mnie zeglarskimi autorytetami .
Dla mnie wlasnie otrzymanie patentu bez praktycznej weryfikacji wiedzy to
wlasnie rozdawanie.Zeby nie bylo nieporozumien , moim zdaniem w obecnej
sytuacji obowiazkowosc patentow do niczego nie prowadzi, malo tego w
polaczeniu z rynkowym podejsciem wydajacych prowadzi do obnizenia poziomu.
Uwazam ze PZŻ strzelil sobie w stope bo zamiast zachowac stary system jako
nieobowiazkowy kurczowo trzyma sie swoich przywilejow idac powoli na ustepstwa.
Anglicy ze swoim nieobowiazkowym ale z obowiazkowymi egzaminami( lub jak kto
woli weryfikacja umiejetnosci) maja sie niezle a stopni maja troche wiecej.
>
> Co do sfabrykowanych kart rejsów - wygląda to tak (wiem, że nie miałeś
> takiego zamiaru) jakbyś napisał, że nowy system to dopuszcza :)
Teoretycznie nie dopuszcza, ale jaka jest praktyka widzi kazdy kto
sporo plywa( szczegolnie na czyms wiekszym).Gdyby wladze PZŻ wykazaly sie
odrobina wyobrazni potrafilyby taki rozwoj sytuacji przewidziec.
>
> Zresztą sprawdzanie prawdziwości kart rejsu to po prostu jak socjalizm -
> bohaterskie zwalczanie problemów, które się samemu stworzyło:)
Grzesiu, jeszcze raz podkresle, jestem za zniesieniem obowiazkowych patentow.
Jestem rowniez za weryfikacja umiejetnosci, ktorej obecnie w przypadku
j.st.m i k.j po prostu nie ma.Nie musi to byc jak kiedys manewrowka
na zaglach, silniku, czesciowki u egzaminatorow i rozbojnik z delegatem UM
ale jakas forma ( jak np. u Angoli) powinna moim zdaniem byc.Mnie wystarczy
doba, dwie w rejsie zeby wiedziec czy delikwent ze stopniem naprawde
wiedze i umiejetnosci ma czy nie.( w ciagu ostatnich 2 sezonow mialem pare
takich przypadkow).Jak plyne z nieznana zaloga po prostu pytam o
doswiadczenie, gdzie i na czym plywali itp."Sciemniajacych" wyczuwam z
latwoscia.
Nie bede ciagnal tematu, bo to mnie zupelnie nie interesuje, wole plywac niz
dyskutowac o przepisch.
pzd.