Pomysł jest fantastyczny i duchem jestem z budującymi SZTRANDKA.
Oby jak najszybciej ukończyli budowę i cieszyli się jachcikiem!
Mam kilka uwag na temat budowy.
Sam pasjonuję się projektowaniem jachtów (od kilkunastu lat) - gdyby z tego
można było wyżyć to pewno robiłbym to zawodowo.
Mam pewne doświadczenie - pomoc przy budowie jachtu (sklejka oblaminowana -
ok. 6 x 2.8 m /około rok pomagałem/),pomoc przy remontach jachtów różnych
(od omegi po opale).
Gdyby nie to że wciąż zmieniam miejsca zamieszkania pewno już dawno
zbudowałbym coś dla siebie...(wiosną wreszcie zacznę).
Budowa SZTRANDKA ma zająć ok. 400 h. pracy.
Z doświadczenia wiem, że pracując (bezrobotni i emeryci chyba SZTRANDKA nie
budują), mając rodzinę i znajomych (żeglarze to przecież towarzyscy ludzie,
a nie odludki) można poświęcić na budowę ok. 40-50 h/miesiąc w dłuższym
okresie czasu ( to około 1/4 "normalnego" etatu! ).
To daje 8-10 miesięcy budowy.
I na taki czas trzeba się nastawić.
Jeszcze sprawa kosztów.
Czytając archiwum grupy natknąłem się na śmieszne kosztorysy.
Ludzie twierdzili ,że do budowy wystarczy np. 8-10 arkuszy sklejki.
I nikt ich nie poprawiał!
MIŚ - Milewski--------- 5.4x2.1---26 arkuszy
CIUPEK-Workert------ 5.2x1.9---18 arkuszy
KUBUŚ - Workert----- 4.5x1.8--- 14 arkuszy
SETKA - Maderski-----5.0x2.2--- 19 arkuszy (zresztą bardzo podobna do
SZTRANDKA)
Z doswiadczenia wiem ,że zawsze uda się coś zepsuć, tak więc trzeba przyjąć
ok. 20 arkuszy sklejki.
Z byle czego nie warto budować jest sklejka i SKLEJKA.
Nawet ta najtańsza polska wodoodporna ma klasy.
Nieprzypadkowo różnią się one CENĄ (czytaj: jakością i trwałością).
Widzialem już sklejkowe jachty rozpadające się po 5-6 latach - budujący
oszczędzali na dobrej jakości materiałach.
Widziałem też 35 letnie jachty ze sklejki w idealnym stanie.
Taka "porządna" sklejka to 120-150 PLN za arkusz (na tym naprawdę nie warto
oszczędzać!).
To daje 2,5-3,0 tys. PLN na sklejkę.
Do tego inne materiały: 0,5-1 tys. PLN (drewno, gwoździe, wkręty - tylko na
surowy kadłub , bez farb itp.).
Narzędzia - jeśli nie mamy warsztatu stolarskiego to potrzeba dobrej
wyrzynarki, jakiejkolwiek wiertarki , sporo ścisków stolarskich (20-40
szt)., dłuteł, pilników, pił, hebla, szlifierki -jeśli nic nie mamy to
trzeba na to ok. 1 tys. PLN.
Tak więc bez 4 tys. PLN nie ma co zaczynać budowy ( sklejka , drewno i część
narzędzi).
Do tego zaplanujmy czas 8-10 miesięcy i dodatkowe koszty: maszt, żagle,
farby, okucia, wyposażenie (tak na oko coś z 3 tys. PLN).
Miejsce - na zimę musi być ogrzewane robota poniżej +15 stopni to męka -
marzną dłonie!
Jednak i tak jest to znacznie taniej niż ze stoczni.
Wg. mnie się opłaca!
Trzymam kciuki za budujących SZTRANDKA (i nie tylko) - oby się nie
zniechęcali!
BENY
> Budowa SZTRANDKA ma zająć ok. 400 h. pracy.
> Z doświadczenia wiem, że pracując (bezrobotni i emeryci chyba SZTRANDKA nie
> budują), mając rodzinę i znajomych (żeglarze to przecież towarzyscy ludzie,
> a nie odludki) można poświęcić na budowę ok. 40-50 h/miesiąc w dłuższym
> okresie czasu ( to około 1/4 "normalnego" etatu! ).
> To daje 8-10 miesięcy budowy.
> I na taki czas trzeba się nastawić.
No, trochę źle liczysz. Bardzo źle się buduje cokolwiek samemu. Większość
rzeczy lepiej zrobić z pomocnikiem, choćby kumplem czy synem. W ten sposób
masz parę "hobbystycznych" weekendów, a i czas się skraca. Oczywiście, jak
się zaczyna pracować w 3 kumpli, to końćzy się "najmłodszy po piwo" i tyle
jest z roboty...
> Narzędzia - jeśli nie mamy warsztatu stolarskiego to potrzeba dobrej
> wyrzynarki, jakiejkolwiek wiertarki , sporo ścisków stolarskich (20-40
> szt)., dłuteł, pilników, pił, hebla, szlifierki -jeśli nic nie mamy to
> trzeba na to ok. 1 tys. PLN.
O, i to jest druga sprawa wpływająca na tempo prac. Dobre narzędzia to
kolejne godziny odjęte z harmonogramów. Warto wyłożyć pieniądze na dobry
sprzęt, a potem go ewentualnie sprzedać. Bez czego trudno sobie wyobrazić
robotę w drewnie:
- wyrzynarka
- piła tarczowa
- heblarka stołowa
- szlifierka oscylacyjna
- szlifierka mimośrodowa
- samorobna "szlifierka tarczowa", do zaokrąglania krawędzi czy
wygładzania powierzchni
- strug elektryczny
brak tego sprzętu bardzo boli, skazuje na kupowanie odpowiednio
obrobionych elementów (np. listew), a to z kolei kosztuje więcej...
Mam np. do zrobienia klejony gięty rumpel. Umiałbym to zrobić (tu się
Bartek uśmiechnie pewnie, ale umiałbym). Tyle, że w Kątach nie mam
warsztatu, gdzie mógłbym sobie przygotować odpowiednie listwy... bo zrobić
maszynę do parowania z kawałka starej rynny i czajnika (też starego) to
żaden problem.
Do laminowania oczywiście należy mieć odpowiednie wałki, odzież ochronną,
rękawiczki itd - to też kosztuje.
Myślę, że do nawet prostych napraw będę musiał zacząć montować sobie
porządny warsztat... niektóre sprzęty mogą być marki toya, niektóre muszą
być markowe (nic tak nie wkurza, jak rozkalibrowana i niecentryczna
wiertarka i któreś z kolei połamane wiertło)...
> Miejsce - na zimę musi być ogrzewane robota poniżej +15 stopni to męka -
> marzną dłonie!
>
> Jednak i tak jest to znacznie taniej niż ze stoczni.
> Wg. mnie się opłaca!
Wydaje się, że sensownie jest tak zaplanować pracę, by sam kadłub i
podstawową zabudowę zrobić latem i jesienią, a zimą dłubać detale w małym,
ogrzewanym pomieszczeniu (i tylko je przymierzać do kadłuba). Trochę
teoretyzując, powołam się na Farriera, który zaleca tak planować pracę
amatorską, by jak najszybciej było widać efekty - wtedy ma się entuzjazm
do dalszych działań, zaś planowanie pracy tak, by długo trwały prace
przygotowawcze bez widocznych postępów powoduje zniechęcenie...
--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
************************************* Support Open Source: http://www.rwo.pl *
Dodal bym jeszcze:
frezarke ręczną
szlifierke taśmową
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
601-938-951
www.siz.3miasto.pl
> Ludzie twierdzili ,że do budowy wystarczy np. 8-10 arkuszy
> sklejki. I nikt ich nie poprawiał!
Coś Ci chyba uwaga zawodzi :))
Dokładny cytat mojego posta
> sklejka 8mm ~60 zł/arkusz - 2 szt = 120zł
> sklejka 6mm ~80 zł/arkusz - 6-8 szt = 480-640zł
> (nie przeliczalem dokladnie ile jej pojdzie)
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
po głębszych przeliczeniach wyszło mi
6mm - 8szt i 8mm 7szt co daje prawie 47m2 sklejki i tą ilosc
dopiero mozna korygowac :))
> Nawet ta najtańsza polska wodoodporna ma klasy.
> Nieprzypadkowo różnią się one CENĄ (czytaj: jakością i
> trwałością).
kl1 obie strony mają fornir bez skaz, 2 kl tylko jedną stronę, 3
kl nie ma na zewnątrz "czystego" forniru (bynajmniej tam gdzie ja
kupowałem tak to wyglądało), wewnątrz wszystkie mają to samo, a i
klej i technologia się nie różni
> Taka "porządna" sklejka to 120-150 PLN za arkusz (na tym
> naprawdę nie warto oszczędzać!).
dokładnie ta sama sklejka którą kupiłem oklejona zewnętrznie
machoniem zmienia cenę z 60 zl na 150, nie uważam, żeby było
warto tyle przepłacać
> Tak więc bez 4 tys. PLN nie ma co zaczynać budowy ( sklejka ,
> drewno i część narzędzi).
zaczynam z kwotą 1400 zł i nie mam zamiaru dużo sie pomylić :))
> Trzymam kciuki za budujących SZTRANDKA (i nie tylko) - oby się
> nie zniechęcali!
Dzieki, już niebawem pokażę pierwsze efekty :))
PS. proszę sie tu nie doszukiwać jakichś złośliwości z mojej
strony, to tylko moje poglądy i moja wiedza, ale skoro zaczynamy
polemikę ;)
--
Sławomir Frąc- Braniewo LRU #271189 *Polska Grupa Freesco*
Wasz Windows tego nie potrafi... :P panta_rei
-----------------------------------
Sygnaturka na licencji GNU GPL wersja 2
> > O, i to jest druga sprawa wpływająca na tempo prac. Dobre narzędzia to
> > kolejne godziny odjęte z harmonogramów. Warto wyłożyć pieniądze na dobry
> > sprzęt, a potem go ewentualnie sprzedać. Bez czego trudno sobie wyobrazić
> > robotę w drewnie:
> > - wyrzynarka
> > - piła tarczowa
> > - heblarka stołowa
> > - szlifierka oscylacyjna
> > - szlifierka mimośrodowa
> > - samorobna "szlifierka tarczowa", do zaokrąglania krawędzi czy
> > wygładzania powierzchni
> > - strug elektryczny
>
> Dodal bym jeszcze:
> frezarke ręczną
frezarkę owszem. Fajna rzecz.
> szlifierke taśmową
Nigdy nie nauczyłem się tym sprawnie posługiwać :)
no właśnie!
najważniejsze jest to co jest w środku, niewidoczne
część wytworni rozprowadza klej równomiernie po całej powierzchni klejonych
warst
niestety w tej "tańszej" sklejce często "posmarowana" klejem jest tylko
część powierzchni,
do tego w warstwach wewnętrznych często daję się najgorszej jakości fornir -
czasem z "dziurami" (i tak przecież nie widać!)
skutek?
puste przestrzenie wewnątrz sklejki i po kilku latach...wypada dziura, a
najgorsze, że z zewnątrz nic nie widać!
chyba jednak lepiej dać trochę więcej i cieszyć się łódką dlużej?
zresztą czy nie szkoda będzie włożonej pracy, gdy łódka zacznie się sypać po
np.5-8 latach?
(Mam gdzieś w szfie "Classic Boat" sprzed kilku lat są tam "piękne"
przekroje sklejek oraz efekty użycia ich na jachtach. Naprawdę pouczająca
lektura!
> > Do tego zaplanujmy czas 8-10 miesięcy i dodatkowe koszty: maszt,
> żagle,
> > farby, okucia, wyposażenie (tak na oko coś z 3 tys. PLN).
> To też zgadza się z moimi szacunkami. Przy czym jeśli się nie sprawdzi
> to raczej niestety w kierunku większych kosztów.
> No i jeszcze takie różne koszty "logistyczne" na przykład transport -
> ponad 5 metrowe wzdłużniki, stępkę i tym podobne trudno przywieźć
to przewieziesz przyczepką do rur, a taką pociągniesz za maluchem... no,
za cinqecentem pociągnąłem z 600 kilo, ale głowica poszła ;) (pczyczepkla
do rur ze 200 kg, te elementy nie przekroczą 100 kg, więc zmieścisz się w
450 kg dopuszczalnych dla cieniasa.
> samochodem osobowym, 20 arkuszy sklejki to też nie przy okazji jakichś
> tam zakupów.
20 arkuszy sklejki to przywiozą. Przy okazji ostrzegam przed wożeniem
pojedynczych arkuszy sklejki na bagażniku dachowym...
> Pod warunkiem że samo budowanie łódki juz dostarcza nam przyjemności.
> Jeśli nie to, tak jak tu już radziło wiele osób na forum, lepiej kupić
> coś używanego i wyremontować. Na wiosnę można było np. kupić Misia do
> remontu (wcale nie jakiegoś wielkiego) za 3 tys. zł - z żaglami,
> silnikiem (Salut :-) ) i przyczepką (samoróbka z nieważną
> rejestracją).
Jeżeli mam być szczery, to remont misia (czy innego maleństwa ze sklejki)
może być znacznie bardziej koszmarny, niż budowa czegoś od podstaw. Jak
kupować do remontu, to wyłącznie laminat - w źle zrobionym drewnie
wystarczy jedno małe ognisko grzyba...
> > Taka "porządna" sklejka to 120-150 PLN za arkusz (na tym
> > naprawdę nie warto oszczędzać!).
>
> dokładnie ta sama sklejka którą kupiłem oklejona zewnętrznie
> machoniem zmienia cenę z 60 zl na 150, nie uważam, żeby było
> warto tyle przepłacać
zabudowa ciasnego wnętrza mahoniem spowoduje, że będzie ono wizualnie
jeszcze mniejsze... to jakaś taka moda z dawnych czasów (Cariny
zabudowywali w Telidze płytą pilśniową, ale oklejoną mahoniem...).
> najważniejsze jest to co jest w środku, niewidoczne
> część wytworni rozprowadza klej równomiernie po całej
> powierzchni klejonych warst
> niestety w tej "tańszej" sklejce często "posmarowana" klejem
> jest tylko część powierzchni,
Właśnie wcale tak nie jest! to co wewnątrz jest w każdej z klas
takie samo!! a na zewnątrz jest różnica, do tego producent u
którego kupowałem "obłożony" jest certyfikatami i nie jest to
jakaś garażowa produkcja jak przyjrzeć sie parametrom technicznym
to między klasami różnice są minimalne
> do tego w warstwach wewnętrznych często daję się najgorszej
> jakości fornir - czasem z "dziurami" (i tak przecież nie widać!)
> skutek?
co najwyżej flekowany/łatany
> puste przestrzenie wewnątrz sklejki i po kilku latach...wypada
> dziura, a najgorsze, że z zewnątrz nic nie widać!
> chyba jednak lepiej dać trochę więcej i cieszyć się łódką
> dlużej?
jeśli miałoby tak być jak piszesz wyżej... hmmmm odwiózłbym
wszystko do producenta :)) ale jakoś nie zauważam podobnych
objawów :))
> (Mam gdzieś w szfie "Classic Boat" sprzed kilku lat są tam
> "piękne" przekroje sklejek oraz efekty użycia ich na jachtach.
> Naprawdę pouczająca lektura!
przez te kilka lat zmieniło się w naszym przemyśle duzo.... a w
przemyśle drzewnym przeskoczyliśmy ocean... a skąd ja to wiem??
ano wiem (google też wie)
Pozdrawiam
eee
nie strasz
dzisiaj sklejke robia maszyny - nie ludzie
jezeli nawet maszyna sie zepsuje i nie bedzie smarowala jakiejs czesci to
nie bedzie smarowala calej partii
i cala partia zostanie wybrakowana
> do tego w warstwach wewnętrznych często daję się najgorszej jakości
fornir -
> czasem z "dziurami" (i tak przecież nie widać!)
> skutek?
> puste przestrzenie wewnątrz sklejki i po kilku latach...wypada dziura, a
> najgorsze, że z zewnątrz nic nie widać!
wewnatrz wypada dziura?
jezeli w warstwie okleiny jest "sek" to taki sek sie wycina (w koleczko) i w
to miejsce wstawia koleczko "zdrowego" drewna. Jesli pozniej skleisz warstwy
to nie ma to zadnego znaczenia dla wytrzymalosci i nie ma co wypadac
a tak wogole co to za "czesc wytworni"?
i tak, kupisz sklejke wyprodukowana z Pagedzie bo praktycznie opanowal
rynek w Polsce, duzo tez eksportuje na zachod - co swiadczy o jakosci...
Pozdrawiam z "zaglebia sklejkowego"
Piotr Rymsza
> eee
> nie strasz
> dzisiaj sklejke robia maszyny - nie ludzie
> jezeli nawet maszyna sie zepsuje i nie bedzie smarowala jakiejs czesci to
> nie bedzie smarowala calej partii
> i cala partia zostanie wybrakowana
no nie, widywałem (i to obecnie sprzedawane) sklejki, które kanty miały
mocno "dziurawe". Może to nie ma znaczenia w środowisku bez wilgoci, ale w
wilgotnym/mokrym?
Jak ktoś ma jakieś doświadczenie, jak odróżnić dobrą sklejkę od złej
(marka? model? opukiwanie?), to ja chętnie posłucham.
> > skutek?
> > puste przestrzenie wewnątrz sklejki i po kilku latach...wypada dziura, a
> > najgorsze, że z zewnątrz nic nie widać!
>
> wewnatrz wypada dziura?
tak właśnie. Tniesz arkusz, a tu w środku są miejsca, gdzie nie ma
kawałków środkowych fornirów. Jak tniesz jakiś detal, to żaden problem,
wytniesz obok, albo sztorce zalejesz lakierem, ale przy użyciu całego
arkusza...
Może jakiś felerny arkusz kupiłem, czy jak? II gatunek był.
po to jest II gatunek by byl gorszy od I.
jak robia sklejke to zawsze moze sie zdarzyc gorszy kawalek drewna, dlatego
wtedy zaliczaja arkusz do II
ja nie twierdze, ze I gatunek to sklejka idealna - bo nie istnieje idealne
drewno, idealnie wysuszone, idealnie i odpowiednio zywiczne; po prostu ilosc
"felerow" nie moze przekraczac jakiejs technologicznej wielkosci, jesli
przekracza klasyfikuja do drugiego
pozdrawiam
Piotr Rymsza
No problem w tym, że w składzie nie było gatunku I. A drugi podobno może
mieć mniej ładne forniry zewnętrzne (wybrałem sobie taki ładniejszy).
Tak czy inaczej: tak wyszło. Nie, żeby to jakiś problem dla mnie był, ale
przy większych powierzchniach?
Ciekawe jak budowali lodki przed era elektronarzedzi. A moze nie
budowali ;-)))
Pozdrawiam, Wojtek
ge...@post.pl
http://www.zeglarstwo.3miasto.pl/ http://www.zeglarstwo.org/
http://83.16.181.154/prz/ (mirror)
Nie wiesz, że lenistwo jest motorem postępu
:-)))
>
> Tak czy inaczej: tak wyszło. Nie, żeby to jakiś problem dla mnie był, ale
> przy większych powierzchniach?
wiesz co
jak spotkam kumpla (z dawnych lat) to go zapytam o te technologie
bo zdaje sie, ze on wlasnie tnie te forniry (czy jak im tam) w Pagedzie
ja tez slyszalem, ze niby srodek jest taki sam w roznych klasach
ale moze to tylko chwyt marketingowy
moze z braku dobrego surowca wsadzaja do srodka gorszy?
w sumie to by bylo logiczne
bo jesli potna drewno na forniry i okaze sie, ze jest duzo sekow, jakies w
czesci popruchniale
to co zrobia?
nie wywala przeciez, a do srodka i tak nikt nie zajrzy...
pozdro
Piotr Rymsza
eee tam
nic wlasciwie sie nie zmienilo
swider reczny, siekiera, pila reczna
czlowiek przez tysiac lat tylko silnik elektryczny wymyslil
i kleje...
Jurek: a na SIZ to spiwor zabierac?
pozdro
Piotr Rymsza
> Ciekawe jak budowali lodki przed era elektronarzedzi. A moze nie
> budowali ;-)))
3x dluzej :-)
Serio: w tej chwili lodke wielkosci Sztrandka da sie zbudowac w ciagu
jednej zimy, 30 lat temu potrzeba bylo 3 zim.
pozdrowienia
krzys
--
_^..^_)_
\ /
\____/
> Sam pasjonuję się projektowaniem jachtów (od kilkunastu lat) - gdyby z tego
> można było wyżyć to pewno robiłbym to zawodowo.
Milo powitac podobnego sobie maniaka :-)
> To daje 8-10 miesięcy budowy.
> I na taki czas trzeba się nastawić.
W sumie OK - akurat jedna zima.
> Tak więc bez 4 tys. PLN nie ma co zaczynać budowy ( sklejka , drewno i część
> narzędzi).
> Do tego zaplanujmy czas 8-10 miesięcy i dodatkowe koszty: maszt, żagle,
> farby, okucia, wyposażenie (tak na oko coś z 3 tys. PLN).
Na oko sie zgadza. No i oczywiscie warto! :-)
Co nie przeszkadza, ze kusi mnie projekt czegos tanszego o podobnych
parametrach (bo Sztrandek to, bylo nie bylo, bardzo powazny jacht :-))
> Trzymam kciuki za budujących SZTRANDKA (i nie tylko) - oby się nie
> zniechęcali!
ja tez
> >Dodal bym jeszcze:
> >frezarke ręczną
> >szlifierke taśmową
>
> Ciekawe jak budowali lodki przed era elektronarzedzi. A moze nie
> budowali ;-)))
Teść buduje któryśsetny statek. Przed erą elektronarzędzi dłubałby ciągle
tą samą stępkę ;)
>
> Jurek: a na SIZ to spiwor zabierac?
Nie ma potrzeby, noclegi w HOM-e są z pościelą
Pozdrowienia Jurek M (jak ta mróweczka....)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> ...
> Ciekawe jak budowali lodki przed era elektronarzedzi. A moze nie
> budowali ;-)))
Hebel, platnica, otwornica, dwa srubokrety, ok tuzina sciskow, mlotek,
kilka dlut, klocki pod papier scierny, kilka roznych tarnikow, zdzierak.
Stary garnek do topienia olowiu i dwa walki fotograficzne do
laminowania. Dwie wiertarki reczne. I jeszcze kilka kluczy, narzynki,
gwintowniki, pilniki. Wszystko.
Jak juz zesmy z ojcem zbudowali ten okret, to ojciec kupil szlifierke,
zeby przy nastepnym hebla, dlut i srubokretow na kamieniu nie ostrzyc
:-) I wiertarke elektryczna.
Lodka prawie 7m, pojedyncze elementy zima - kilka miesiecy, reszta - do
kupy lacznie z oblaminowaniem - 4 miesiace. Dwoch ludzi.
Da sie :-)
--
pzdr,
Radziel
Kochani!
Bardzo Was proszę! Przypomnijcie sobie czasy, gdy nie mieliście na czym
pływać, i ze łzami w oczach spoglądaliście na żagle na wodzie...
Pozostawcie szacunki finasowe tym, którzy wiedzą z autopsji (Panta Rei), i
tym, którzy wiedzą z racji dogłębnej znajomości tematu (Wojtek Kasprzak).
Doskonale już wiemy, że narzędzia są nam potrzebne i nawet wiemy już jakie.
Można je też pożyczyć, więc nie mnożcie kosztorysów w nieskończoność i nie
straszcie nas bo i tak przeżywamy (przynajmniej ja) obsesję z chęcią
spędzenia na wodzie kawałka życia.
Nie złoście się też, gdy zadajemy pytania typu Sztrandek laminatowy. Nie ma
to nic wspólnego z pretensjami do konstruktora. Zapewniam. Większość z nas
jest tak niemajętna, że nie staramy się zaoszczędzić, ale poprostu uczynić
realną życiową pasję. Wiem, że te patetyczne słowa się zdewaluowały, ale nie
ma w nich krzty przesady. Jeśli możecie (czt. chcecie) wspomóżcie nas
praktycznymi radami!!! Szczególnie serdeczne podziękowania dla Wojtka! :)
johny
>> Ciekawe jak budowali lodki przed era elektronarzedzi. A moze nie
>> budowali ;-)))
>
>3x dluzej :-)
>Serio: w tej chwili lodke wielkosci Sztrandka da sie zbudowac w ciagu
>jednej zimy, 30 lat temu potrzeba bylo 3 zim.
30 lat temu razem z ojcem budowalismy Fafika p. Strzeleckiego. Troche
wiekszy. Zajelo to jedna zime. Co prawda warunki budowy byly
komfortowe, mieszkanie na Ip w bloku. Lodka sklejkowa wielkosci
Sztrandka budowana podstawowywymi narzedziami w wiekszosci recznymi to
ok 400 roboczogodzin.
> Nie złoście się też, gdy zadajemy pytania typu Sztrandek laminatowy. Nie
ma
> to nic wspólnego z pretensjami do konstruktora. Zapewniam. Większość z nas
> jest tak niemajętna, że nie staramy się zaoszczędzić, ale poprostu uczynić
> realną życiową pasję. Wiem, że te patetyczne słowa się zdewaluowały, ale
nie
> ma w nich krzty przesady. Jeśli możecie (czt. chcecie) wspomóżcie nas
> praktycznymi radami!!! Szczególnie serdeczne podziękowania dla Wojtka! :)
> johny
Witajcie!
Przy wszystkich rozważaniach o budowie Sztrandka, ale też innych jednostek
chodzi mi po głowie pomysł zastąpienia sklejki twrdym spienionym PVC. To
oczywiście zwiększa koszty (PVC+laminat) lecz dla tych co "lubią laminaty"
może być jakaś alternatywa.
Jacek Woźniak
> >3x dluzej :-)
> >Serio: w tej chwili lodke wielkosci Sztrandka da sie zbudowac w ciagu
> >jednej zimy, 30 lat temu potrzeba bylo 3 zim.
> 30 lat temu razem z ojcem budowalismy Fafika p. Strzeleckiego. Troche
> wiekszy. Zajelo to jedna zime. Co prawda warunki budowy byly
> komfortowe, mieszkanie na Ip w bloku. Lodka sklejkowa wielkosci
> Sztrandka budowana podstawowywymi narzedziami w wiekszosci recznymi to
> ok 400 roboczogodzin.
Hm. Ale ojciec miał jakieś pojęcie o budowie łódek na podstawie wcześniej
popsutych, czy tak za pierwszym podejściem? Bo ja już widzę kogoś
piłującego arkusz sklejki pierwszy raz w życiu ręczną piłką. Faaaajne fale
wyjdą. No i trzeba będzie kupić nowy arkusz...
Wyrzynarką jakoś się da. Sprawdzałem :)
> Witajcie!
> Przy wszystkich rozważaniach o budowie Sztrandka, ale też innych jednostek
> chodzi mi po głowie pomysł zastąpienia sklejki twrdym spienionym PVC. To
> oczywiście zwiększa koszty (PVC+laminat) lecz dla tych co "lubią laminaty"
> może być jakaś alternatywa.
Nie tak znowu zwiększa. A zastosowanie foam-resin w technologii one-off
daje lekkie, wytrzymałe konstrukcje - i nie muszą one być kanciaste.
Dlatego wtedy można pokusić się na inny kadłub. Fajna jest też technologia
zaproponowana przez Iana Farriera kiedyś, tj. robi się nie góra-dół, tylko
dwie połówki kadłuba z nadbudówką, montuje szafki, a potem składa całość
do kupy. Znacznie wygodniejsze, niż robienie zabudowy w ciasnym wnętrzu.
> Przy wszystkich rozważaniach o budowie Sztrandka, ale też innych jednostek
> chodzi mi po głowie pomysł zastąpienia sklejki twrdym spienionym PVC. To
> oczywiście zwiększa koszty (PVC+laminat) lecz dla tych co "lubią laminaty"
> może być jakaś alternatywa.
To niestety bardzo zwieksza koszty. Spienione PVC jest piorunsko
drogie :-(
Akurat myslalem o malutkich lodkach (wielkosci Optymista)
z lekko spienionego PVC, takiego jak robia szyldy i plansze reklamowe.
4mm grubosci kosztuje 40zl/m^2, a gestosc ma 0.7g/cm^3 (czyli wiecej
niz sklejka)
Za to dla naprawde malej lodki nie trzeba oblaminowywac, mozna skleic
klejem do PVC jak nie przymierzajac model plastikowy :-) w ciagu
jednego popoludnia...
pozdrawiam
> "Jacek Woźniak" wrote:
>
> > Przy wszystkich rozważaniach o budowie Sztrandka, ale też innych jednostek
> > chodzi mi po głowie pomysł zastąpienia sklejki twrdym spienionym PVC. To
> > oczywiście zwiększa koszty (PVC+laminat) lecz dla tych co "lubią laminaty"
> > może być jakaś alternatywa.
>
> To niestety bardzo zwieksza koszty. Spienione PVC jest piorunsko
> drogie :-(
Ue? O ile pamiętam, kilkaset pln za m3. Porównywalnie ze sklejką. Nie
musisz zaraz kupować markowego airexu, pourexy i inne takie wynalazki też
są dobre...
> Akurat myslalem o malutkich lodkach (wielkosci Optymista)
> z lekko spienionego PVC, takiego jak robia szyldy i plansze reklamowe.
> 4mm grubosci kosztuje 40zl/m^2, a gestosc ma 0.7g/cm^3 (czyli wiecej
> niz sklejka)
> Za to dla naprawde malej lodki nie trzeba oblaminowywac, mozna skleic
> klejem do PVC jak nie przymierzajac model plastikowy :-) w ciagu
> jednego popoludnia...
No, to PVC do szyldów to owszem, kosztuje. I jednak waży.