Rudolf Wasilewski <
b...@biurorachunkowe.waw.pl> napisał(a):
> >> -Namiary GPS odczytywane w systemie stopni, minut i sekund, czy w
> >> dziesiętnych (stopni lub/i minut, sekund)- brak spójnego systemu
> >> międzynarodowego w ratownictwie?
> >>
W nawigacji morskiej obowiązujący system to stopnie, minuty i części dziesiąte
minut. Wynika to wprost z konstrukcji map morskich w rzucie Merkatora.
Służby ratownicze są od tego aby reagować w sytuacjach
> > niezwykłych dla normalnych a nie ratowanie gościa co chciał w gaciach na
> > biegun.....
> > Sport i wyczyn to nie sprawa normalnych ratowników.
Klient, bez wyobraźni i wyjątkowo ciężko myślący, powinien zapłacić za akcję
ratunkową, z użyciem helikopterów, statków ratowniczych etc. Koszt paliwa,
tych statków, opłata załóg.
IMHO należało go tam spokojnie zostawić jako przestrogę dla innych
ciężkomyślacych.
> Mnie bardziej ciekawi techniczne zagadnienie nieskuteczności poszukiwań
> prawie nieruchomego obiektu przez 2 doby w odległości poniżej 50 Mm od
> brzegu na gęsto uczęszczanym szlaku żeglugowym....
>
> Pilotów z kanału 70 lat temu wyciągano dość skutecznie, w czasach gdy
> Gee raczkowało i daleko mu było do skuteczności GPS. Fakt, że paliwo (w
> Arabii Saudyjskiej może nie...) było zasadniczo tańsze, a życie
> specjalistów dosyć drogie.
Jeżeli chodzi o lotników w Kanale Angielskim to skuteczność ich ratowania była
bardzo niska. Przez większą część wojny brytole nie mieli żadnego,
nastawionego na ten cel systemu ratowniczego.
Dostrzec głowę człowieka na rozfalowanym lub roziskrzonym słońcem morzu jest
niezwykle trudno. System światowego SARu łyka tylko urządzenia będące w
specyfikacji Inmarsatu. Gdyby niedoszły topielec miał radiopławę 406 MHz to
MRCK miłoby na bieżąco pozycję i żadnych kłopotów z odnalezieniem klienta.
Jeżeli miał, tak naprawdę, telefon satelitarny, z którego co jakiś czas
wysyłał SMSa z pozycją to był do odnalezienia tylko przypadkiem. Gdyby miał
latarkę, swiatło stroboskopowe, lusterko, czyli to wszystko co znający się
tylko mniej więcej, na rzeczy gość powinien ze sobą mieć, to też znaleziono by
go znacznie prędzej. W końcu, gdyby miał ze sobą transponder radarowy, czy,
kurka wodna, zwykłą ręczną UKFkę na morskie pasmo to w ogóle nie musiałby
korzystać z żadnych satelitów.
Morze to nie miejsce dla playboy'ów, facet powinien na kolanach z tego Egiptu
do Częstochowy bo wygrał los na loterii.
Wbrew jego głupocie, wbrew swojej niewiedzy, która utrudniała skuteczną pomoc,
został odnaleziony. Może nawet powinien sie przerzucić na mahometanizm? Kto
wie?
Maciwoda 123