IMO nie, mozesz probowac ale szczerze odradzam /bedziesz bal sie kazdego
przechylu i kazdego kroku po pokladzie/
Masz jakies specjalne przeszkody w nauczeniu sie plywania?
Pozdrowienia
Konrad
> Czy mozna dostac patent zeglaza nie umiejac plywac?
> POWAZNIE
Mozna. Odbywasz kurs i zdajesz egzamin w kapoczku (widzialam takie przypadki)
pozdrawiam
K.
--
ma...@wp.pl
kry...@sail-ho.pl
Nie - trzeba dac karte plywacka... Chyba ze sobie kupisz ;)
--
Pozdroofki
=Misiek= (znany niektorym jako Stiopa ;-)
michal....@wp.pl
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Pozdrawiam życzę sukcesów żeglarsko-pływackich.
Instruktor nauki podstawowej pływania WOPR
Robert S.
Użytkownik "Marek-O" <de...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:adj9c1$jir$1...@news.tpi.pl...
> miesiącu (max dwu) karta pływacka w kieszeni ( bez załączników).
>
> Pozdrawiam życzę sukcesów żeglarsko-pływackich.
> Instruktor nauki podstawowej pływania WOPR
> Robert S.
Hymmmm Karta plywacka jeszcze funkcjonuje???
--
Pozdrawiam JurekM
www.jacht.prv.pl www.siz.3miasto.pl
GSM 601-938-951 GG# 47347
Hymmm co poniektorzy twierdza, ze umiejetnosc plywania jest niewskazana. W
razie czego delikwent sie dluzej meczy:-))))))))))
Pozdrawiam (Ratownik WOPR na razie mlodszy:) )
drGrabol
Użytkownik "Jerzy Makieła" <jur...@post.pl> napisał w wiadomości
news:adjaob$ag$1...@news.tpi.pl...
>
> Użytkownik "Robert Spratek" <re...@ltk.com.pl> napisał w wiadomo¶ci
> news:adjadj$qtk$1...@news.lublin.pl...
>
> > miesi±cu (max dwu) karta pływacka w kieszeni ( bez zał±czników).
> Hymmmm Karta plywacka jeszcze funkcjonuje???
>
Jak chcesz to zawsze sobie możesz zrobić jak Ci do czegoś potrzebna ( np. do
egzaminu na żeglarza jachtowego, płetwonurka albo własnej próżności ) w tej
chwil pełna demokracja w tym temacie.
Pyzdrywiam
Robertos
Pozdrawiam
Użytkownik "Konrad Fiuk" <konra...@enter.net.pl> napisał w wiadomości
news:adj9of$m7m$1...@news.tpi.pl...
>
No tu masz racje, ale gwizdek od czego ? czas uplynie szybciej i nie
bedzie tak ponuro :o)
Bardziej przydatna jest umiejetnosc sikania za pomoca jednej reki i
wciagniecia sie zza rufy po koszu z opuszczonym po kolana sztormiaku /oj
nielatwo, nielatwo/
Pozdrowiania
Konrad
> Hymmmm Karta plywacka jeszcze funkcjonuje???
AFAIK tak, ale do jej wyrobienia wystarczy twierdzaca odpowiedz na pytanie: "A plywac to
pan umie?"...
Mozna, jak najbardziej. Egzamin sie zdaje w kapoku. Smiesznie troche :)
- ja chce do marynarki wojennej!
- a umie pan plywac?
- a co, to juz nie macie okretow?
--
***********Jacek Kijewski, ja...@sail-ho.pl z odwiecznym (since 1995) mottem: *
"Kazda dostatecznie rozwinieta technologia niczym
szczegolnym nie rozni sie od magii" Linux admin
Portal żeglarski: http://www.sail-ho.pl
**************************** Support Open Source: http://www.opensourcepl.org *
e, w zeglarstwie morskim, zwlaszcza zimowym morskim plywanie ma niewielkie
znaczenie. Tracisz mozliwosc ruchu po 30 sekundach, a po 4 minutach
umierasz. Po co sie dodatkowo meczyc?
> Użytkownik "Marek-O" <de...@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:adj9c1$jir$1...@news.tpi.pl...
> > Czy mozna dostac patent zeglaza nie umiejac plywac?
> > POWAZNIE
> > Marek O
>
> Nie - trzeba dac karte plywacka... Chyba ze sobie kupisz ;)
podstawe prawna tej herezji prosze. Albo odszczekanie.
> podstawe prawna tej herezji prosze. Albo odszczekanie.
hau hau jesli sobie zyczysz, tak bylo jak ja robilem, ale fakt to bylo
dawno. a nawet gdyby podst. prawna istniala to bym jej nie szukal ;)
> Powiem tak. Na dobrych obozach, gdzie KWZ i Organizator przejmuja sie własną
> dupą nie dostaniesz patentu. Wymogiem dostania patentu jest "Umiejetnosc
> Plywania" w zwiazku z tym czesto przeprowadzany jest (na obozach na ktorych
podstawa prawna, prosze zacytowac. Albo nie pieprzyc glupot i nie
rozpowszechniac klamst.
Cytat z www.pya.org.pl: jedyna formalna podstawa prawna wymogow:
Warunki dopuszczenia do egzaminu na patenty żeglarskie
I. Osoba ubiegająca się o dopuszczenie do egzaminu na patent żeglarski
składa właściwej komisji egzaminacyjnej następujące dokumenty:
1. Wniosek o dopuszczenie do egzaminu.
2. Sportową Książeczkę Żeglarską.
3. Dokumenty potwierdzające spełnienie wymagań warunkujących dopuszczenie
do egzaminu na dany patent (jeżeli takie dokumenty są wymagane).
4. Pisemną zgodę rodziców lub opiekunów prawnych na uprawnianie
żeglarstwa, jeżeli kandydat nie ukończył 18 lat.
5. Zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do uprawiania
żeglarstwa.
II. Warunkiem dopuszczenia do egzaminu na patent żeglarza jachtowego jest:
1. Ukończenie 12 lat i odbycie kursu szkoleniowego.
> No tu masz racje, ale gwizdek od czego ? czas uplynie szybciej i nie
> bedzie tak ponuro :o)
> Bardziej przydatna jest umiejetnosc sikania za pomoca jednej reki i
> wciagniecia sie zza rufy po koszu z opuszczonym po kolana sztormiaku /oj
> nielatwo, nielatwo/
Aby uniknac takich tam, na Zefirku przecwiczylem sikanie na
kleczaco. Najlepszy sposob.
> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
> news:Pine.LNX.4.21.02060...@goldenhinde.sail-ho.pl...
>
>
> > podstawe prawna tej herezji prosze. Albo odszczekanie.
>
> hau hau jesli sobie zyczysz, tak bylo jak ja robilem, ale fakt to bylo
> dawno. a nawet gdyby podst. prawna istniala to bym jej nie szukal ;)
Dla wyjasnienia: owszem, bylo. Dawno. Juz nie jest. Od dawna :)
I oby tak dalej.
Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomo¶ci
news:Pine.LNX.4.21.02060...@goldenhinde.sail-ho.pl...
> On Wed, 5 Jun 2002, Misiek wrote:
>
> > Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomo¶ci
A gdzie romantyzm i sportowa postawa?
BTW Jacek jak Ty jak kleczysz to i tak operujesz ponad koszem rufowym,
doradz cos dla normalnych ludzi bo lampy szlag trafi :o)
Pozdrowienia
Konrad
>Czy mozna dostac patent zeglaza nie umiejac plywac?
>POWAZNIE
nie przejmuj sie, tylko bardzo maly odsetek polskich pilotow umie
latac, a licencje jakos podostawali,
hmm moze nasz system patentowy nie jest taki zly?
> IMO nie, mozesz probowac ale szczerze odradzam
o ile wiem, warunkiem uczestnictwa w kazdym kursie (bo warunkiem PZZtu do
uzyskania patentu) jest ta umiejetnosc. Sory, ale moze warto... ;)
pozdro-
Grześ
> e, w zeglarstwie morskim, zwlaszcza zimowym morskim plywanie ma
> niewielkie znaczenie. Tracisz mozliwosc ruchu po 30 sekundach,
> a po 4 minutach umierasz. Po co sie dodatkowo meczyc?
Niestety, Jacku, znowu rozumujesz kategoriami "morsa" i to polarnego. Nie
zapominaj jednak, że większość, zwłaszcza początkujących żeglarzy to jednak
letni szuwarowcy, dla którym umiejętność może nie tyle pływania co zachowania
zimnej krwi w razie niespodziewanego kontaktu z wodą może uratować życie. A
wpaść do wody można nie tylko wskutek wywrotki oraz nadużywania piva - pierwszy
i na razie jedyny raz zdarzyło mi się to trzy lata temu, pod mostem w
Nowogrodzie na Narwii, gdy w najmniej odpowiednim momencie zgasł "Betepok", a
ja w pojedynkę usiłowałem chronić "Oriona" przed zdryfowaniem na filary i
rusztowania pagajem, który niestety się omsknął. "Manewr" zakończyłem w wodzie,
między burtą i mostem po czym po kilku metrach złapałem grunt i wypchnąłem
jacht na brzeg. Na szczęście od ubiegłego sezonu używam "Hondy" :-)
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
jak ktos nie umie plywac to zaklada kamizelke bez obciachu :))
pozdro
azylrumpel
>
> Nie - trzeba dac karte plywacka... Chyba ze sobie kupisz ;)
>
> --
> Pozdroofki
>
> =Misiek= (znany niektorym jako Stiopa ;-)
> michal....@wp.pl
>
>
>
> --
> Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
--
Jan Watrobinski
opti...@wp.pl
www.opti.of.pl
Użytkownik "Konrad Fiuk" <konra...@enter.net.pl> napisał w wiadomości
news:adjdsi$lge$1...@news.tpi.pl...
Alex
Użytkownik "Jan" <opti...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:adk78h$336$1...@news.tpi.pl...
> niezwłocznie załatwić swą potrzebę fizjologiczną.Napewno takie rozwiązanie
> znacznie podnosi bezpieczeństwo i to nie tylko w trudnych warunkach.
A najbardziej podnosi bezpieczenstwo zmiana mentalnosci. Kingston jest do
............ a nie do skladowania szpejow, ale mi sie rymnelo:-))))))
Punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia, w wiekszosci jachtow kokpit
dochodzi pod pawez. Kleczenie na zrebnicy kokpitu nie tylko podnosi
srodek ciezkosci ale jest bolesne i przeszkadza w tej waznej czynnosci
/nie wspominajac o nozkach w kole sterowym/ :o)
Jacek na Zefirku ma kawal pokladu od kokpitu do rufy.
Pozdrowienia
Konrad
Popieram przedmówcę. Ważne jest właśnie pozbycie się tego strachu. Kiedyś
na szkoleniu miałem w załodze kursanta nieumiejącego pływać. Pamiętam
strach w jego oczach gdy znalazł się w wodzie bez gruntu pod nogami
pomimo, że był w kapoku i nic szczególnego się nie działo. Czym predzej
gościa wyciągnelismy. Zresztą podczas np 3- tygodniowego obozu
szkoleniowego z powodzeniem można nauczyś się pływać - to zależy od
organizacji takiego obozu. Wystarczy codzienne, niezależne od pogody, ranne
i wieczorne pływanie pod okiem np ratownika (zamiast nie wiem czy jeszcze
na obozach praktykowanej porannej gimnastyki :))
Pozdr
Sławek
> A tak ma poważnie to prawda że lepiej klęczeć niż stać.Ma rację Jacek
> Kijewaki.Środek ciężkości jest obniżony a i ryzyko wypadnięcia przy "tej
> czynności" na pewno się zmniejsza. Ja pozwolę sobie zaproponować inne
> rozwiązanie.Trzeba obciąć u góry "peta " butelkę plastikową po wodzie i
> urynał gotowy.Ważne gdy ktoś przebudzony chce szybko wyjść na pokład i
> niezwłocznie załatwić swą potrzebę fizjologiczną.Napewno takie rozwiązanie
> znacznie podnosi bezpieczeństwo i to nie tylko w trudnych warunkach.
> Pozdrawiam serdecznie.
Jak zaczynalem plywac, to nie bylo petow i lalo sie do sloika. Ale to
rozwiazanie nieco drastyczne, na ciezsza pogode.
Zaleta kleczenia przy sikaniu jest to, ze sie udami czlowiek opiera o
reling, barkiem o wante i jest dosc stabilny :)
> Użytkownik "Jan" <opti...@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:adk78h$336$1...@news.tpi.pl...
>
> > niezwłocznie załatwić swą potrzebę fizjologiczną.Napewno takie rozwiązanie
> > znacznie podnosi bezpieczeństwo i to nie tylko w trudnych warunkach.
>
> A najbardziej podnosi bezpieczenstwo zmiana mentalnosci. Kingston jest do
> ............ a nie do skladowania szpejow, ale mi sie rymnelo:-))))))
szpejow rymuje mi sie tylko z gejow, ale daleki jestem od takiego
skojarzenia :)
> Punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia, w wiekszosci jachtow kokpit
> dochodzi pod pawez. Kleczenie na zrebnicy kokpitu nie tylko podnosi
> srodek ciezkosci ale jest bolesne i przeszkadza w tej waznej czynnosci
> /nie wspominajac o nozkach w kole sterowym/ :o)
> Jacek na Zefirku ma kawal pokladu od kokpitu do rufy.
Jezeli chodzi o jachty morskie, to nie obserwuje tej wiekszosci
jachtow. Choc istotnie, nowe konstrukcje sa jakies takie...
Tylko problem w tym ze na tym sie nie zarabia wiecej zachody z wypisywaniem
rozliczaniem itd niz samej kasy. Karta istnieje dla ludzi chca maja mimo ze
nie ma podstaw prawnych czesc osob w wypozyczalniach np kajaczkow czy
rowerkow wodnych pyta o Dokument o nazwie Karta Plywacka.
pozdrawiam
Venus
Ratownik WOPR
Irena Bednarowicz
ve...@is.com.pl
"Wśród żagli i lin wciąż śpiewam co dnia
o życia żegludze pod prąd i pod wiatr."
> > > Venus
> > > Ratownik WOPR
> >
> > Ooo...
> >
> > musze sie kiedys poddtopic ;)
>
> A ja ci w tym podtapianiu chetnie pomoge :-))
eee, w podtapianiu... myslalem, ze jak ratownik....
> Tylko problem w tym ze na tym sie nie zarabia wiecej zachody z wypisywaniem
> rozliczaniem itd niz samej kasy. Karta istnieje dla ludzi chca maja mimo ze
> nie ma podstaw prawnych czesc osob w wypozyczalniach np kajaczkow czy
> rowerkow wodnych pyta o Dokument o nazwie Karta Plywacka.
Co nie jest prawnie zabronione, jest dozwolone. Jezeli prywatny wlasciciel
prywatnej wypozyczalni kajakow wymaga Swiadectwa I Komuni Sw., Profficency
zdanego na A albo karty plywackiej, to jest to jego swiete i niepodwazalne
prawo i nikomu nic do tego :)
I tak powinno byc.
> Venus
> Ratownik WOPR
Ooo...
musze sie kiedys poddtopic ;)
--
A ja ci w tym podtapianiu chetnie pomoge :-))
Venus
W sensie ze sama cie jeszcze podtopie nie ma lekko a nie mozna udawac
incydentow mam z tym zle doswiadczenia.
> > > > musze sie kiedys poddtopic ;)
> > >
> > > A ja ci w tym podtapianiu chetnie pomoge :-))
> >
> > eee, w podtapianiu... myslalem, ze jak ratownik....
>
> W sensie ze sama cie jeszcze podtopie nie ma lekko a nie mozna udawac
> incydentow mam z tym zle doswiadczenia.
auc...
no, zobaczymy, nad Zalewem (a raczej na mierzei od strony morza) plaz jest
sporo... i wody tez :)
Do egzazminów na stopnie żeglarskie karta pływacka nie jest absolutnie
potrzebna.
Z Żeglarskim Sail-ho
Jazzstar (Łukasz Nowotarski)
Jazz...@o2.pl
Ech...... nie widzisz, ze zarowno moj post jak i pewnie Jacka jest z
przymruzeniem oka??:-)))))
--
Pozdrawiam JurekM
www.jacht.prv.pl www.siz.3miasto.pl
GSM 601-938-951 GG# 47347
> ja w pojedynkę usiłowałem chronić "Oriona" przed zdryfowaniem na filary i
> rusztowania pagajem, który niestety się omsknął. "Manewr" zakończyłem w wodzie,
> między burtą i mostem po czym po kilku metrach złapałem grunt i wypchnąłem
> jacht na brzeg. Na szczęście od ubiegłego sezonu używam "Hondy" :-)
Uwazam, ze kazdy jest na tyle rozsadny, ze sam zadecyduje, czy powinien
umiec plywac, czy nie. A jak jest glupi i sie utopi, to przynajmniej
srednia inteligencji sie w narodzie podniesie.
Innymi slowy: co mi do tego, ze ktos gdzies nie umie plywac?
> > Czy mozna dostac patent zeglaza nie umiejac plywac?
> > POWAZNIE
> > Marek O
> >
> Tzn.teoretycznie nie....Ale na moim przykladzie moge powiedziec,ze to
zechcesz rozwinac temat? Jak to nie?
Hmmm... znalazłem cos takiego (z 1997) spiete min. z Rosporzadzeniem Rady
Ministrow z 12.09.97 w sprawie uprawiania zeglarstwa (istotne sa ostatnie
wiersze).
Natomiast faktycznie nie wynika z tego, ze kandydat musi umiec pływac. Zatem
dla nieumiejacych i z tego powodu zdyskwalifikowanych pozostaje droga prawna
:-(((
[...]
Zawartość materiałów szkoleniowych
Rozdział I - Rozporządzenie Rady Ministrów dotyczące uprawiania
żeglarstwa
Rozdział II - Instrukcja Polskiego Związku Żeglarskiego
Rozdział III - Definicje i ustalenia
Rozdział IV - Materiały szkoleniowe na patent Żeglarza Jachtowego i
Sternika Jachtowego
Rozdział V - Materiały szkoleniowe na patent Jachtowego Sternika
Morskiego i Kapitana Jachtowego
Rozdział VI - Materiały szkoleniowe na stopnie instruktorskie
Rozdział VII - Różne informacje Komisji Szkolenia PZŻ
[...]
Materiały szkoleniowe na patent
żeglarza jachtowego i sternika jachtowego.
OGÓLNE WARUNKI REALIZACJI SZKOLENIA I EGZAMINÓW
[...]
7. Kierownik Wyszkolenia Żeglarskiego winien przeprowadzić sprawdzian
pływacki, lub uznać dokument stwierdzający umiejętność pływania.
Fakt ten winien być odnotowany w karcie egzaminacyjnej.
> Bardziej przydatna jest umiejetnosc sikania za pomoca jednej reki i
> wciagniecia sie zza rufy po koszu z opuszczonym po kolana
> sztormiaku /oj nielatwo, nielatwo/
Czemu to juz 5 osoba, ktora mi o tym mowi w tym tygodniu ? Albo to sie
nadwyraz czesto zdarza albo jakis tydzien na sentyment :/ Hm...
--
|And God said: "Let there be beer"| ,~ alien<aT>xcom<Dot>pl |
|And He saw that it was good.| |\ www.jacht.com.pl |
|Then God said: "Let there be| /| \ +48 692 312 146 |
|light!" And then He said:|~^~~ /_|__\~~^~^~~^~~^~~^~~^~^~ |
| "WHOAA! TOO MUCH LIGHT!" |~~^~'======'~~^~ ShPxGuRcYnArG! |
|..................................................................|
> zechcesz rozwinac temat? Jak to nie?
Ze wzgledu na takich nadgorliwych upierdliwcow jak Ty ;P
Wybacz... ale znaczy sie, no dobra, Nie chcialem Cie obrazic ale chyba
rozumiesz znaczenie slowa "upierdliwym byc" ? No i wydaje mis ie, ze
jestes. I moze ktos prowadzacy oboz tez jest taki i z pewnoscia zarzada
od wszystkich umiejetnosci plywania. To wtedy bedzie OK. A ze nie ma
podstawy prawnej no to trudno, przeciez moze zarzadac nawet swiadectwa
I Komuni SW. ;PPP
> Zaleta kleczenia przy sikaniu jest to, ze sie udami czlowiek opiera o
> reling, barkiem o wante i jest dosc stabilny :)
To tak a propos "Nie umiem plywac" ? :)))
ale tak sobie mysle.. a nie lepiej po prostu wstac i sie wystac ? Ja
nie wiem... na morzu to ja nie plywalem zaglowcami ale jakos tak w
zyciu nie mialem z tym problemu. Jednak natrafilem raz na problem. A
raczej nie ja, a moj znajomy. Ososibiscie jestem przeciwny oddawaniu
moczu do jeziora bo strasznie sie zanieczyszcza (patrz: Sztynorckie).
Moj znajomy ma podobne poglady. Pewnego razu na rejsie znajomy zaczal
sikac gdzies z dziobu. Wialo niezle, kumpel za sterme sie wkurzyl i
zrobil szybciutko zwrot. To, ze koles dostal fokiem i byl troszhe
zdezorientowany to nic, najgorsze jest to, ze dostal wiatr na morde...
i nie tylko wiatr. Heh... trudno ;>
> jak ktos nie umie plywac to zaklada kamizelke bez obciachu :))
Eh... a ja jakos mialem swego czasu lek przed woda. Topilem sie kilka
razy i doszedlem do wniosku, ze nigdy wiecej. Chociaz nauczylem sie
utrzymywac na wodzie (i to calkiem sprawnie ) to jednak jescze do
niedawna plywalem w kapokach. Jakis taki glupi strach, a teraz to moze
glupieje z wiekiem czy cos. Boje sie podtopienie (nie utoniecie tylko
samego faktu zachlysniecia sie woda) ale chranie kapok.
> > Zaleta kleczenia przy sikaniu jest to, ze sie udami czlowiek opiera o
> > reling, barkiem o wante i jest dosc stabilny :)
>
> To tak a propos "Nie umiem plywac" ? :)))
> ale tak sobie mysle.. a nie lepiej po prostu wstac i sie wystac ? Ja
> nie wiem... na morzu to ja nie plywalem zaglowcami ale jakos tak w
> zyciu nie mialem z tym problemu. Jednak natrafilem raz na problem. A
Jak sobie poskaczesz na jachcie, ktorego dlugosc jest mniejsza od
wysokosci fali, to bedziesz mial problem :)
> raczej nie ja, a moj znajomy. Ososibiscie jestem przeciwny oddawaniu
> moczu do jeziora bo strasznie sie zanieczyszcza (patrz: Sztynorckie).
> Moj znajomy ma podobne poglady. Pewnego razu na rejsie znajomy zaczal
> sikac gdzies z dziobu. Wialo niezle, kumpel za sterme sie wkurzyl i
> zrobil szybciutko zwrot. To, ze koles dostal fokiem i byl troszhe
> zdezorientowany to nic, najgorsze jest to, ze dostal wiatr na morde...
> i nie tylko wiatr. Heh... trudno ;>
glupie pomysly, bo:
a) fok sie brudzi
b) gosc moze za burte wyleciec i to moze byc zwykle morderstwo
c) pomijam fakt, ze nawet Sztynorckie od odlania sie jednego goscia nie
zauwazy roznicy, wszyscy lejacy do jeziora zeglarze nie dadza procenta
tego efektu, co daje mocznik i azotniak splywajace z jednego pola.
> User Jacek Kijewski wrote:
>
> > zechcesz rozwinac temat? Jak to nie?
>
> Ze wzgledu na takich nadgorliwych upierdliwcow jak Ty ;P
> Wybacz... ale znaczy sie, no dobra, Nie chcialem Cie obrazic ale chyba
> rozumiesz znaczenie slowa "upierdliwym byc" ? No i wydaje mis ie, ze
> jestes. I moze ktos prowadzacy oboz tez jest taki i z pewnoscia zarzada
> od wszystkich umiejetnosci plywania. To wtedy bedzie OK. A ze nie ma
> podstawy prawnej no to trudno, przeciez moze zarzadac nawet swiadectwa
> I Komuni SW. ;PPP
Owszem, jezeli zazada tego PRZED obozem, to ma takie prawo, czemu nie. A
moze to oboz dla oazowcow i grzecznych harcerek (takie sa najlepsze...)?
Najwyzej nie pojedziesz.
Jak zazada tego W CZASIE OBOZU, to jest to wyrazne naruszenie warunkow
organizacji imprezy turystycznej i mozna:
a) poprocesowac sie z gosciem, dostac zwrot kosztow itede
b) wnioskowac o odebranie zezwolenia na organizacje imprez turystycznych
c) uprzykrzyc mu zycie na inne sposoby.
Sorry, to juz nie te czasy, gdy J.Sw.KWŻ ustawial wszystkich na
bacznosc. Teraz zeglarstwo staje sie rozrywka latwa, lekka i przyjemna i
tego rodzaju zagrania sa karalne.
> Jak sobie poskaczesz na jachcie, ktorego dlugosc jest mniejsza od
> wysokosci fali, to bedziesz mial problem :)
No to faktycznie moze byc problem. Chociaz moze mi sie uda na optyku ;)
> b) gosc moze za burte wyleciec i to moze byc zwykle morderstwo
No wlasnie wyleciec nie mogl bo przywiazal sie do relingow czy czegos
tam....
> c) pomijam fakt, ze nawet Sztynorckie od odlania sie jednego goscia
> nie zauwazy roznicy, wszyscy lejacy do jeziora zeglarze nie dadza
> procenta tego efektu, co daje mocznik i azotniak splywajace z
> jednego pola.
Nadal nie sczam do wody bo przewaznie do najblizszego kibla nie mam
dalej jak 2km. A co do gnojowki splywajacej z pol to fakt i wlasnie w
wypadku Sztynorckiego to jest duzy problem. Ale sanepid podczas padan
rok czy dwa lata temu stwierdzil, ze zanieczyszczenie fekaliami (chodzi
o ludzi, krowa ma gowno, czlowiek fekalnie, dziwne) jest bardzo duze i
prosili, zeby ludzie nie sikali do wody :D
> Owszem, jezeli zazada tego PRZED obozem, to ma takie prawo, czemu
> nie. A moze to oboz dla oazowcow i grzecznych harcerek (takie sa
> najlepsze...)? Najwyzej nie pojedziesz.
Pojde!.... ale hm.... przed, no jest niby roznica czy przed czy w
trakcie ale tak sobie mysle, ze promo to musi miec to w regulaminie
secundo wypada sie podpierac jakimis argumentami prawnymi. A z tymi to
roznie, w szczegolnosci w wypadku wody.
> Sorry, to juz nie te czasy, gdy J.Sw.KWZ ustawial wszystkich na
> bacznosc. Teraz zeglarstwo staje sie rozrywka latwa, lekka i
> przyjemna i tego rodzaju zagrania sa karalne.
A szkoda..... fajnie bylo.... :(
> Nadal nie sczam do wody bo przewaznie do najblizszego kibla nie mam
> dalej jak 2km. A co do gnojowki splywajacej z pol to fakt i wlasnie w
> wypadku Sztynorckiego to jest duzy problem. Ale sanepid podczas padan
> rok czy dwa lata temu stwierdzil, ze zanieczyszczenie fekaliami (chodzi
> o ludzi, krowa ma gowno, czlowiek fekalnie, dziwne) jest bardzo duze i
> prosili, zeby ludzie nie sikali do wody :D
policzmy, przepraszam za paskudny temat, ale:
- czlowiek wylewa do wody, dajmy na to, litr, no, kilogram dla
uproszczenia
- stezenie zwiazkow azotu moze wynosic nie wiem, strzelam, 1%? Pol
procenta? Niech bedzie 1%.
- czyli jakies 10 gram?
- czyli kilogram to jakies 100 odlan? 200 odlan?
worek nawozu ma 25 kg. Azotniak, mocznik, jakies tam azotofosfaty. Czyli
jakies 2500 odlan?
Na hektar pola idzie tych workow kilka-kilkanascie?
10 hektarow pola da wiec... policz sobie sam.
Oczywiscie, nie caly azot splynie do jeziora. Z drugiej strony, nie caly
mocznik sie wchlonie w glony...
tak czy inaczej: akurat tym sie nie przejmuje. Trudno. Rowniez wyrzucam za
burte skorupki od jajek (tona), a jak jestem kilka mil od brzegu, to
rowniez skorki od bananow, puszki i takie tam. Jedynie folii staram sie
nie wyrzucac.
Ot i tyle. Moze nie jestem ekologiczny, moze nawet na pewno nie jestem,
ale nie dajmy sie oglupiac. Kolo Gdyni byla/jest boja wysypiskowa. Do
morza ida gruz, zelastwo, wykopany mul, smieci. Na tony.
Co Wisla ze stolycy niesie, wole nie wspominac. Co wyplywa z kolektora w
Swibnie, tym bardziej.
Wiec mysle, ze na samym koncu mozna sie zabrac za te 3 lodki plywajace
jeszcze (mimo staran PZZ i UM) po morzu.
> User Jacek Kijewski wrote:
>
> > Owszem, jezeli zazada tego PRZED obozem, to ma takie prawo, czemu
> > nie. A moze to oboz dla oazowcow i grzecznych harcerek (takie sa
> > najlepsze...)? Najwyzej nie pojedziesz.
>
> Pojde!.... ale hm.... przed, no jest niby roznica czy przed czy w
> trakcie ale tak sobie mysle, ze promo to musi miec to w regulaminie
> secundo wypada sie podpierac jakimis argumentami prawnymi. A z tymi to
> roznie, w szczegolnosci w wypadku wody.
nie musi, prywatny oboz, prywatni klienci. Jego wola.
Ale nie ma takiego wymagania ani ministerialnego, ani PZZtu.
Poza tym praktyka: ostatnio coraz czesciej odbywaja sie egzaminy "w
kapoku".
> > Sorry, to juz nie te czasy, gdy J.Sw.KWZ ustawial wszystkich na
> > bacznosc. Teraz zeglarstwo staje sie rozrywka latwa, lekka i
> > przyjemna i tego rodzaju zagrania sa karalne.
>
> A szkoda..... fajnie bylo.... :(
Komu bylo, temu bylo. Ja plywalem po morzu i jak widzialem tych harcerzy
ustawianych w dwuszeregu przed zgnila omega, to mialem ubaw. Coz,
zeglarstwo jest po to, zeby sie cieszyc woda. Jak ktos chce z siebie
idiote robic, to niech wstapi do desantu morskiego, tez bedzie blisko wody
i bedzie mial to, co lubi.
Dobre :)))
I prawdziwe :)))
Pozdrawiam
Andrzej Guziak
mailto:agu...@kki.net.pl
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.zeglarstwo
To jeszcze sa "niebieskie berety"???? Przeca juz nie musimy zdobywac
Dani...:-)))
> 10 hektarow pola da wiec... policz sobie sam.
Licze i widze, ze to i tak duzy problem. A chcialbym zauwazyc, ze
rolnicy swego czasu nie maja kasy na nawozy, a zapotrzebowanie na
oddawanie moczu jest znaczne. Ja bympo prostu nie sczal jak sie plynie
po takim sztynorckim. Hop-siup, brzeg, drzewko i sie wchlonie, a nie
bezposrednio do wody!
> tak czy inaczej: akurat tym sie nie przejmuje. Trudno. Rowniez
> wyrzucam za burte skorupki od jajek (tona), a jak jestem kilka mil od
> brzegu, to rowniez skorki od bananow, puszki i takie tam. Jedynie
> folii staram sie nie wyrzucac.
Skorpuke zrozumiem, banana nie bo za duzo chemi s skorce. Ale
cholera.... puszki wyrzucac ?! nie wiem, moze na mrozu jest inaczej, u
mnie to najwieksze gowno i cholota tak robi. Sorry ale takie jest moje
zdanie. Bycmoze morze to cos innego. Ba! z cala pewnoscia to cos innego
i panuja tam inne zasady ale cholera... brzydko.
> Ot i tyle. Moze nie jestem ekologiczny, moze nawet na pewno nie
> jestem, ale nie dajmy sie oglupiac. Kolo Gdyni byla/jest boja
> wysypiskowa. Do morza ida gruz, zelastwo, wykopany mul, smieci. Na
> tony.
A niech sobie ida. Kazda jednostka sie liczy. Z takim podejsciem jak
Twoje niedlugo po jeziorach bedzie sie plywac spychaczami.
> Wiec mysle, ze na samym koncu mozna sie zabrac za te 3 lodki
> plywajace jeszcze (mimo staran PZZ i UM) po morzu.
Eh... tia, jasne... a sfistak siedzi i zawija... kurde. Ciagle to samo,
ludzi trudno zmobilizowac, a jescze trudniej uswiadomic, ze
spoleczenstwo sklada sie przeciez z jednostek. I aby bylo czysciej i co
za tym idzie przyjemniej nie mozna smiecic etc. Nawet jezeli wszyscy
beda szczali, rzucali kiepy i smiecili do wody nie bede tego robil.
Moze kiedys sie reszcie odmnieni. Juz jestem zmeczony ale tak sobie
mysle, ze nienawidze smiecenia. W szczegolnosci zasmiecania wody i
terenow wypoczynkowych.
> Poza tym praktyka: ostatnio coraz czesciej odbywaja sie egzaminy "w
> kapoku".
Zauwazylem. Wg. mnie bardzo fajna sprawa. Jak komus sie cos stanie to
bedzie chociaz, ze mial kapak i tyle. Ale tak czy siak powinno sie umiec
plywac dla wlasnego bezpieczenstwa.
> > zeglarstwo jest po to, zeby sie cieszyc woda. Jak ktos chce z siebie
> > idiote robic, to niech wstapi do desantu morskiego, tez bedzie blisko wody
> > i bedzie mial to, co lubi.
>
> To jeszcze sa "niebieskie berety"???? Przeca juz nie musimy zdobywac
> Dani...:-)))
a sa, sa. Tesc (no, przyszly tesc) jest desantowiec morski i niedawno
nawet go na cwiczenia chcieli ciagac. Z tym, ze tesc idiota nie jest, bo
poszedl tam przymusowo, a nie dobrowolnie.
> > wyrzucam za burte skorupki od jajek (tona), a jak jestem kilka mil od
> > brzegu, to rowniez skorki od bananow, puszki i takie tam. Jedynie
> > folii staram sie nie wyrzucac.
>
> Skorpuke zrozumiem, banana nie bo za duzo chemi s skorce. Ale
> cholera.... puszki wyrzucac ?! nie wiem, moze na mrozu jest inaczej, u
> mnie to najwieksze gowno i cholota tak robi. Sorry ale takie jest moje
> zdanie. Bycmoze morze to cos innego. Ba! z cala pewnoscia to cos innego
> i panuja tam inne zasady ale cholera... brzydko.
jak taka puszka zatonie na glebokosci 50 metrow, to niby czym sie rozni od
zatopionej platformy wiertniczej czy wyrzuconych beczek? Bez przesady.
Skorupki od jajek tona. Skorki od bananow nie i dlatego nalezy je wywalac
dostatecznie daleko od brzegu.
> > Ot i tyle. Moze nie jestem ekologiczny, moze nawet na pewno nie
> > jestem, ale nie dajmy sie oglupiac. Kolo Gdyni byla/jest boja
> > wysypiskowa. Do morza ida gruz, zelastwo, wykopany mul, smieci. Na
> > tony.
>
> A niech sobie ida. Kazda jednostka sie liczy. Z takim podejsciem jak
> Twoje niedlugo po jeziorach bedzie sie plywac spychaczami.
Raczej nie. Aby uzyskac efekt, nalezy ciac po tych najwiekszych. Czyli nie
kupowac zarcia zawinietego w 10 warstw folii itede.
> > Wiec mysle, ze na samym koncu mozna sie zabrac za te 3 lodki
> > plywajace jeszcze (mimo staran PZZ i UM) po morzu.
>
> Eh... tia, jasne... a sfistak siedzi i zawija... kurde. Ciagle to samo,
> ludzi trudno zmobilizowac, a jescze trudniej uswiadomic, ze
> spoleczenstwo sklada sie przeciez z jednostek. I aby bylo czysciej i co
> za tym idzie przyjemniej nie mozna smiecic etc. Nawet jezeli wszyscy
> beda szczali, rzucali kiepy i smiecili do wody nie bede tego robil.
> Moze kiedys sie reszcie odmnieni. Juz jestem zmeczony ale tak sobie
> mysle, ze nienawidze smiecenia. W szczegolnosci zasmiecania wody i
> terenow wypoczynkowych.
Oczywiscie.
Wyrzucenie puszki 10 mil od brzegu NIE POWODUJE zasmiecenia. Puszka utonie
i spokojnie na dnie przerdzewieje. Obok 10 ton beczek z iperytem.
> > Poza tym praktyka: ostatnio coraz czesciej odbywaja sie egzaminy "w
> > kapoku".
>
> Zauwazylem. Wg. mnie bardzo fajna sprawa. Jak komus sie cos stanie to
> bedzie chociaz, ze mial kapak i tyle. Ale tak czy siak powinno sie umiec
> plywac dla wlasnego bezpieczenstwa.
dla wlasnej frajdy. Bo, jako zawodniczy plywak, ktory swego czasu trenowal
10 lat po dwie godziny dziennie 6 dni w tygodniu, przeplywajac w ciagu
tych dwoch godzin jakies 7 kilometrow: po kilku latach przerwy mialem
kondycyjny problem z przeplynieciem 400-500 metrow. Brzuch urosl, miesnie
oklaply.
Ktos, kto nie cwiczyl sportowo, nic w wodzie plywaniem nie zdziala. W
zimnej i z fala tym bardziej. Lepiej, zeby sie unosil w wodzie. A to
najlepiej zapewni kamizelka.
Oczywiscie, uwazam, ze warto umiec plywac, tak, jak warto umiec jezdzic na
rowerze czy grac w kosza. Ale niekoniecznie dlatego, zeby to sie mialo
jakos specjalnie przydac. Po prostu nie nalezy wypadac za burte. Czlowiek
za burta to juz najczesciej (na morzu, zwlaszcza w nocy) czlowiek martwy.
Użytkownik "Jazzstar" <Jazz...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:adleah$7t6$1...@news.tpi.pl...
Joshua Slocum nie umial plywac... Tyle, że to może i nie jest niezbedne
do żeglowania, ale za to jakie przyjemne? Jaki jest sens zeglowac po
cieplym morzu, skoro nie mozna wejsc do uroczej zatoczki, zalozyc ABC
i pobuszowac pod woda? Przypuszczam, ze na Srodladziu kapiel to tez
spora frajda. (Dla pijawek, b±ków i komarow tez :-)
Nie przecenialbym jednak przydatnosci ratowniczej umiejetnosci plywania
na wieksze dystanse. Wystarczy unoszenie sie na powierzchni. Oddalanie
sie wplaw od plywajacego wraku lodzi to zwykle wieksze ryzyko, niz
trwanie przy nim. Bdw w naprawde zimnej wodzie nalezy ponoc unikac
aktywnego plywania, najlepiej wlasnie dryfowac unikajac ruchu. By miec
plywalnosc potrzebny kapok+grube ubranko, a najlepiej ubranko termiczne.
Kapalem sie w morzu w takim wdzianku produkcji Aquata (na szerokosci
80o N) i bylo mi sucho, i raczej za cieplo, niz za zimno ;-)
Co do Jacka i niespodziewanej kapieli, przypomina mi sie historyjka
z Jastarni, sprzed kilku lat. Plywalem wtedy na "MM". To bylo bodaj po
zlocie "Szlakiem praojcow?". Zacumowalem do pomeranki, dla wygody
moj odbijacz przywiazalem do niej, a nie do "MM". I oczywiscie zapomnialem
go zabrac. Zawrocilem na zaglach, ale nie odwazylem sie za blisko podejsc.
Jacek wszedl na pomeranke, zdjal odbijacz i rzucil mi na poklad. Bylo za
daleko, odbijacz trafil do wody. A ja mialem jeszcze przywiazane jednym
koncem cumy rufowe. Wskoczylem popisowo w ubraniu z cuma w rece do
wody, odbijacz wyciagnalem, podciagajac sie na cumie dogonilem
manewrujacy solo jacht i odplynalem. (mlody, gupi i po imprezie)
A potem, za plawa Jas, zaczalem szukac portfela. Najpierw w kieszeni,
potem w kabinie. Bezskutecznie.
W portfelu byla gotowka, karty platnicze, dokumenty. W panice umowilem
sie w Gdyni z nurem. Nur spoznial sie na spotkanie. Z nerwow zrobilem
na lodzi porzadek. Portfel byl na dnie spiwora. Z nurkiem poszlismy na
piwo. Nalezalo nam sie: jemu za stracony dla mnie czas, mi za emocje.
Z tego piwopicia wiem, ze tak jak ja mowie "szpeje" na drobne zeglarskie
wyposażenie, nury na swoj sprzet mowia "szpej" w liczbie pojedynczej.
Tomek Balaganiarz
> grzecznych harcerek (takie sa najlepsze...)?
To my wiemy. Masz jakis kontakt?
A plywac to ja je naucze ;)))
--
Pozdroofki
=Misiek= (znany niektorym jako Stiopa ;-)
michal....@wp.pl
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> > grzecznych harcerek (takie sa najlepsze...)?
>
> To my wiemy. Masz jakis kontakt?
> A plywac to ja je naucze ;)))
kontakty to na biezaco ;)
a co do uczenia... jedna kobiete ostatnio ucze plywac i idzie to mooocno
powoli :(
harcerz - fanatyk?
to jest tak: na studiach prawniczych piora mozg przez 5 lat
teoretycznie
na aplikacji przez 4 lata praktycznie
potem wbijanie takim delikwentom do glowy czegokolwiek innego w tym
zeglarstwa jest mocno utrudnione
Jacku, nie wiem czy powinienes ryzykowac, a co jak sie znajdzie
miejsce ale np w mozdzku kosztem czynnosci motorycznych ;-)?
Chryste...... jak widze TO u Ciebie nagminne..... a potem telefon o 00:30 -
"Gdzie jest moj GPS?????":-))))))))))
Janusz Drozd
>
> Jak zazada tego W CZASIE OBOZU, to jest to wyrazne naruszenie
warunkow
> organizacji imprezy turystycznej i mozna:
> a) poprocesowac sie z gosciem, dostac zwrot kosztow itede
> b) wnioskowac o odebranie zezwolenia na organizacje imprez
turystycznych
> c) uprzykrzyc mu zycie na inne sposoby.
>
> Sorry, to juz nie te czasy, gdy J.Sw.KWŻ ustawial wszystkich na
> bacznosc. Teraz zeglarstwo staje sie rozrywka latwa, lekka i
przyjemna i
> tego rodzaju zagrania sa karalne.
>
Prawde piszesz , ale BTW zauwazylem u Ciebie wyrazny wzrost wiedzy
prawniczej ... i grozenia procesami . :)))))) .
Pozdrawiam ,
Janusz Drozd
Panowie (Jacek i Alien)
czy to az taki problem zabrac ze soba worek na smieci ? - mowie o jeziorach
rympal
> Wyrzucenie puszki 10 mil od brzegu NIE POWODUJE zasmiecenia.
Przepraszam że przerwię, ale już od jakichś trzech lat NIC nie można
wyrzucać za burtę. Przedtem i owszem, stosowałem się nawet do rozpiski
wiszącej na ścianie w pentrze co można i w jakiej odległości od brzegu.
Tylko nie pytaj mnie o podstawę prawną formalisto/wichrzycielu jeden ;-) Mi
za podstawę wystarczył ostrzegawczy strzał w tył głowy od kapitana.
> Obok 10 ton beczek z iperytem.
Straszna bomba, to fakt ale moim zdaniem należy wpajać odpowiednie nawyki.
Inaczej każdy będzie sobie interpretował po swojemu i jeden wyrzuci tylko
puszkę a drugi 20 ton jakiegoś świństwa. No powiedz czy naprawdę dużego
trzeba poświęcenia i wyrzeczeń aby worek śmieci wyrzucić na lądzie?
Pozdrawiam
Jack
> a co do uczenia... jedna kobiete ostatnio ucze plywac i idzie to mooocno
> powoli :(
bardzo trudno jest kogos nauczyc plywac - wynika to ze strachu takiej osoby
przed woda...
moze sprobuj tak: wez maske, pletwy i niech sobie najpierw poplywa _pod_
woda (latwiej pojmie jak oddychac, zrozumie na jakiej zasadzie czlowiek w
wodzie uzyskuje - regulujac oddech - wypornosc)
ja tak (lata temu) sie uczylem i dzisiaj nie odczuwam jakiegokolwiek leku
przed woda czy glebia a dzisiaj, w upalne dni, _klade_ sie do wody na
godzinke czy pol i sie opalam :)))
rympal
I tu właśnie jest miejsce na poświadczenie umiejętności pływania.
Może potwierdzić ratownik, może potwierdzić KWŻ a może też potwierdzić sam
zainteresowany (w POZŻ sam nie może;-). Komisja Egzaminacyjna nie przeprowadza
śledztwa, więc jeżeli ktoś skłami w dokumentacji (rat, kwż, lub kursant) to on
za to odpowiada.
A na obozach żeglarskich przeprowadza się sprawdzian pływacki i tyle (ale tu do
czynienia mamy z młodzieżą którą na obóz wysyłają rodzice, poza tym jeżeli ktoś
sobie z wodą wpław nie radzi to ma trochę czasu żeby pod kierunkiem ratownika
pływać się nauczył.
Podobnie wygląda sytuacja z badaniami lekarskimi (na wniosku jest miejsce żeby
tylko napisać jaki lekarz i numer, natomiast do dokumentacji trzeba dołączyć
jeszcze zaświadczenie na osobnym druku - dot. POZŻ).
Jeżeli ktoś ma fałszywe zaświadczenie to też ON za to odpowiada. Przypomnę
tylko tragiczną sytuację gdy dzieciak umarł podczas kąpieli na obozie bo
rodzice zataili fakt że był miesiąc po ciężkiej operacji serca (bo chcieli żeby
pojechał na obóz zdobyć patent).
Pozdrawiam
Jacek Kowalski
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Jacku, nie wiem czy powinienes ryzykowac, a co jak sie znajdzie
> miejsce ale np w mozdzku kosztem czynnosci motorycznych ;-)?
Nie wiem, musze zapytac tych, co to ostatnio zaczeli stosowac prawnikow*
zamiast szympansow do doswiadczen...
*) po pierwsze, prawnikow jest wiecej, po drugie, ekolodzy nie beda o
prawnikow walczyc, po trzecie, sa rzeczy, ktorych nawet szympans nie
zrobi...
> > Ech...... nie widzisz, ze zarowno moj post jak i pewnie Jacka jest z
> > przymruzeniem oka??:-)))))
> >
> A o co tak dokladnie chodzi????;))))) Z tym nie umiem plywac.?????;)))))
> Ja nie umiem grac na waltorni ale nie robie z tego az takiego
> problemu;))))))
Kto to jest dzentelmen? To obywatel, ktory umie grac na waltorni, ale tego
nie robi.
Wiec poki nie grasz, wszystko jest ok :)
> > Jak zazada tego W CZASIE OBOZU, to jest to wyrazne naruszenie
> warunkow
> > organizacji imprezy turystycznej i mozna:
> > a) poprocesowac sie z gosciem, dostac zwrot kosztow itede
> > b) wnioskowac o odebranie zezwolenia na organizacje imprez
> turystycznych
> > c) uprzykrzyc mu zycie na inne sposoby.
> >
> > Sorry, to juz nie te czasy, gdy J.Sw.KWŻ ustawial wszystkich na
> > bacznosc. Teraz zeglarstwo staje sie rozrywka latwa, lekka i
> przyjemna i
> > tego rodzaju zagrania sa karalne.
> >
> Prawde piszesz , ale BTW zauwazylem u Ciebie wyrazny wzrost wiedzy
> prawniczej ... i grozenia procesami . :)))))) .
eee... w pewnych okolicznosciach nauka wchodzi do glowy przez
podswiadomosc. Ale nie obgadujmy kobiet na liscie :)
nie wiem, na jeziorach nie bywam. Na morzu po 4 dniach w upale nie jestes
zwolennikiem przetrzymywania smieci nawet w worku.
> > a co do uczenia... jedna kobiete ostatnio ucze plywac i idzie to mooocno
> > powoli :(
>
> bardzo trudno jest kogos nauczyc plywac - wynika to ze strachu takiej osoby
> przed woda...
> moze sprobuj tak: wez maske, pletwy i niech sobie najpierw poplywa _pod_
> woda (latwiej pojmie jak oddychac, zrozumie na jakiej zasadzie czlowiek w
> wodzie uzyskuje - regulujac oddech - wypornosc)
Auuuuuuu!!! Czlowieku, chcesz mnie zabic takimi pomyslami? Ona ma ostre
pazury...
> > Wyrzucenie puszki 10 mil od brzegu NIE POWODUJE zasmiecenia.
>
> Przepraszam że przerwię, ale już od jakichś trzech lat NIC nie można
> wyrzucać za burtę. Przedtem i owszem, stosowałem się nawet do rozpiski
> wiszącej na ścianie w pentrze co można i w jakiej odległości od brzegu.
> Tylko nie pytaj mnie o podstawę prawną formalisto/wichrzycielu jeden ;-) Mi
> za podstawę wystarczył ostrzegawczy strzał w tył głowy od kapitana.
czy nie wolno, to nie wiem. Wiem, ze mozna.
> > Obok 10 ton beczek z iperytem.
>
> Straszna bomba, to fakt ale moim zdaniem należy wpajać odpowiednie nawyki.
> Inaczej każdy będzie sobie interpretował po swojemu i jeden wyrzuci tylko
> puszkę a drugi 20 ton jakiegoś świństwa. No powiedz czy naprawdę dużego
> trzeba poświęcenia i wyrzeczeń aby worek śmieci wyrzucić na lądzie?
jak spedzisz, jak juz pisalem, czwarty czy piaty dzien w upale obok tej
puszki (na jachcie 7m dlugim wszedzie jestes obok czegos), to ja
znielubisz.
Ja obecnie znielubiam zbiornik z benzyna od silnika przyczepnego, ktory
stoi w lazience :(
> > Warunki dopuszczenia do egzaminu na patenty żeglarskie
> >
> >
> > I. Osoba ubiegająca się o dopuszczenie do egzaminu na patent żeglarski
> > składa właściwej komisji egzaminacyjnej następujące dokumenty:
> >
> >
> >
> > 1. Wniosek o dopuszczenie do egzaminu.
>
> I tu właśnie jest miejsce na poświadczenie umiejętności pływania.
> Może potwierdzić ratownik, może potwierdzić KWŻ a może też potwierdzić sam
> zainteresowany (w POZŻ sam nie może;-). Komisja Egzaminacyjna nie przeprowadza
> śledztwa, więc jeżeli ktoś skłami w dokumentacji (rat, kwż, lub kursant) to on
> za to odpowiada.
generalnie nie ma wymagania umiejetnosci plywania. Wpisuje sie kreske w
rubryczke.
Co do tego, ze dzieciarnia na obozach powinna umiec plywac i byc zdrowa,
to i owszem, ale wychodze z zalozenia, ze jak ktos napisze w przepisie, ze
"musi byc", to trudno, musi, ale jak czegos nie napisze, to NIE WOLNO tego
rozszerzac na zasadzie "bo mnie sie tak wydawa".
Zgadzam się w zupełności. Można przecież zrobić prawo jazdy i być tak
zestrachanym samodzielnej jazdy samochodem że już się nigdy do niego nie
wsiądzie jako kierowca.
Nie zdarzyło mi się osobiście i nie słyszałem też o przypadku aby został
dopuszczony do egzaminu człowiek który w jakiś sposób nie miał umiejętności
pływania potwierdzonej.
Zdarzają się takie przypadki? A w Pomorskim OZŻ-cie też? W dotychczasowej mojej
praktyce bywało bowiem tak, że jeżeli chociaż jedna osoba miała braki w
dokumentacji to leżała cała dokumentacja egzaminu aż do uzupełnienia (no i
przez to opóźniało się wydanie patentów).
Jeszcze raz chciałbym podkreślić że nie neguję przepisów i w zupełności
popieram stwierdzenie że jak coś nie jest napisane to nie powinno być wymagane,
ale niestety w wielu dziedzinach nie tylko żeglarstwa wygląda to różnie.
> > > Ooo...
> > > musze sie kiedys poddtopic ;)
> > A ja ci w tym podtapianiu chetnie pomoge :-))
> eee, w podtapianiu... myslalem, ze jak ratownik....
Oczywiscie. Jak sie delikwent za bardzo szarpie, to sie go podtapia :)
pozdrawiam
K.
(ml. ratownik WOPR, obecnie juz byly - nie placila skladek :)
--
ma...@wp.pl
kry...@sail-ho.pl
> > b) gosc moze za burte wyleciec i to moze byc zwykle morderstwo
>
> No wlasnie wyleciec nie mogl bo przywiazal sie do relingow czy czegos
> tam....
"A potem juz tylko zawadzil uchem o wante i wpadl miedzy keje a lodke. Dobrze, ze nie
zdazyl wyjac duzego palca lewej nogi ze skrzynki mieczowej, bo caly by do tej wody
wlecial. A tak tylko zawisl i mozna go bylo jakos wyciagnac"
(felieton Kowala w majowym Rejsie)
pozdrawiam
K.
--
ma...@wp.pl
kry...@sail-ho.pl
> > ale wychodze z zalozenia, ze jak ktos napisze w przepisie, ze
> > "musi byc", to trudno, musi, ale jak czegos nie napisze, to NIE WOLNO tego
> > rozszerzac na zasadzie "bo mnie sie tak wydawa".
>
> Zgadzam się w zupełności. Można przecież zrobić prawo jazdy i być tak
> zestrachanym samodzielnej jazdy samochodem że już się nigdy do niego nie
> wsiądzie jako kierowca.
>
> Nie zdarzyło mi się osobiście i nie słyszałem też o przypadku aby został
> dopuszczony do egzaminu człowiek który w jakiś sposób nie miał umiejętności
> pływania potwierdzonej.
> Zdarzają się takie przypadki? A w Pomorskim OZŻ-cie też? W dotychczasowej mojej
> praktyce bywało bowiem tak, że jeżeli chociaż jedna osoba miała braki w
> dokumentacji to leżała cała dokumentacja egzaminu aż do uzupełnienia (no i
> przez to opóźniało się wydanie patentów).
Kilkakrotnie slyszalem o takiej praktyce i ze staje sie to normalne (w
sensie, nie, ze powszechne, tylko nikt sie temu zbytnio nie
dziwi). Egzamin sie zdaje w kapoku. Ludzie sie z takiego losia smieja i
tez jest to normalne.
A w POZZcie, to nie wiem. Tam sie w ogole cuda dzieja. POZZ nie uznaje
licencji szkoleniowych centrali, centrala nie uznaje licencji
POZZtu... ja jestem za glupi, zeby zrozumiec, o co chodzi.
> > > > Ooo...
> > > > musze sie kiedys poddtopic ;)
> > > A ja ci w tym podtapianiu chetnie pomoge :-))
>
> > eee, w podtapianiu... myslalem, ze jak ratownik....
>
> Oczywiscie. Jak sie delikwent za bardzo szarpie, to sie go podtapia :)
No, Venuska duza i silna, ale nie uczyli na kursie, zeby nie stosowac tej
metody do osobnikow jakies 60 kg ciezszych? ;)))
> jak spedzisz, jak juz pisalem, czwarty czy piaty dzien w upale obok tej
> puszki (na jachcie 7m dlugim wszedzie jestes obok czegos), to ja
> znielubisz.
No tak...konserwa mięsna (o rybce nie wspomnę). O tym nie pomyślałem.
Osobiście nie używam, więc na myśl mi nie przyszło. Inne konserwy podlegają
płukaniu podczas robienia posiłku. Bez lodówki ani rusz, są co prawda
sposoby przechowywania świeżego mięsa w temperaturze bakisty do 3 dni, ale
musi być prosto z dojrzewania i to bez chemii, w naszych warunkach
nierealne. Musi być, kurde jakiś sposób. A mięsko liofilizowane, można coś
takiego u nas dostać?
--
Jack
--------------------------------------
Galeria fotografii lotniczej:
http://trylit.republika.pl
> sposoby przechowywania świeżego mięsa w temperaturze bakisty do 3 dni, ale
> musi być prosto z dojrzewania i to bez chemii, w naszych warunkach
> nierealne. Musi być, kurde jakiś sposób. A mięsko liofilizowane, można coś
> takiego u nas dostać?
Piotrek Salecki (wan...@wakacje.pl) dostal kiedys do testow jakies takie
zestawy, ziemniaczki, kotlet, jarzynka, liofilizowane, na plastykowych
tackach. Rzucasz na chwile do wrzatku i masz gotowy obiad. Zima bardzo
sobie to chwalil, jak to wytrzymuje latem, nie wiem, najlepiej pytac
Piotrka. Jak tylko sie dorwe do takiego zestawu, to sprobuje i zdam
relacje.
> > Kto to jest dzentelmen? To obywatel, ktory umie grac na waltorni, ale
> tego
> > nie robi.
> >
> > Wiec poki nie grasz, wszystko jest ok :)
> >
> A moze jednak warto ?????? Kiedys od tego podobno jakies mury runely.
> Pewnie nie byla to waltornia, i nie chodzi mi o zawalenie jakiegos miasta
> ale jedna taka dosc popularna instytucje moze mozna by skutecznie
> nastraszyc.;)))))))
Znaczy, bieremy traby i idziemy na Chocimska...
"Jarosław Manek" wrote:
> Użytkownik "Jacek Kijewski" <ja...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
> news:Pine.LNX.4.21.020606...@goldenhinde.sail-ho.pl...
>
> > jak spedzisz, jak juz pisalem, czwarty czy piaty dzien w upale obok tej
> > puszki (na jachcie 7m dlugim wszedzie jestes obok czegos), to ja
> > znielubisz.
>
> No tak...konserwa mięsna (o rybce nie wspomnę). O tym nie pomyślałem.
> Osobiście nie używam, więc na myśl mi nie przyszło. Inne konserwy podlegają
> płukaniu podczas robienia posiłku. Bez lodówki ani rusz, są co prawda
> sposoby przechowywania świeżego mięsa w temperaturze bakisty do 3 dni, ale
> musi być prosto z dojrzewania i to bez chemii, w naszych warunkach
> nierealne. Musi być, kurde jakiś sposób. A mięsko liofilizowane, można coś
> takiego u nas dostać?
Popytajcie chlopakow od survivalu, powinni wiedziec.
Michal
> > No tak...konserwa mięsna (o rybce nie wspomnę). O tym nie pomyślałem.
> > Osobiście nie używam, więc na myśl mi nie przyszło. Inne konserwy podlegają
> > płukaniu podczas robienia posiłku. Bez lodówki ani rusz, są co prawda
> > sposoby przechowywania świeżego mięsa w temperaturze bakisty do 3 dni, ale
> > musi być prosto z dojrzewania i to bez chemii, w naszych warunkach
> > nierealne. Musi być, kurde jakiś sposób. A mięsko liofilizowane, można coś
> > takiego u nas dostać?
>
> Popytajcie chlopakow od survivalu, powinni wiedziec.
Chlopaki od survivalu polecaja takie zarcie US Army, pudelko z taka rurka,
rurke lamiemy, to sie taka warstwa pudelka rozgrzewa i zaraz mamy gotowy
obiadek z deserem na cieplo, juz ze sztuccami w srodku.
Wada tego, ze najtansza oferta tego czegos, jaka widzialem, bylo 8
USD/porcje. Jak na polskie warunki to duzo.
Polecam za to fasolke po bretonsku w puszkach po 4 zl (na 2 osoby
wystarczy), marke moge spisac, jak bede na Zefirku (zostala jedna). Inne
dania tej serii tez pewnie sa.
Można przechowywać mięso nawet do trzech tygodni w odpowiedniej zalewie
peklowej, tylko problem ze zmajstrowaniem tego w warunkach jachtowych, no a
potem magazynowaniu, więc nie wyskakiwałem z tym pomysłem. A tu proszę,
gotowe rozwiązanie i to w folii.
Jack
> "A potem juz tylko zawadzil uchem o wante i wpadl miedzy keje a
> lodke. Dobrze, ze nie zdazyl wyjac duzego palca lewej nogi ze
> skrzynki mieczowej, bo caly by do tej wody wlecial. A tak tylko
> zawisl i mozna go bylo jakos wyciagnac"
Ale ja mowie o jeziorze przy wiatrze 1, moze 2 i glebokosci 1,5 m. Fali
brak, czysta sielana a on szcza do wody, trzeba go zaglem potraktowac! A
co tam...
--
|And God said: "Let there be beer"| ,~ alien<aT>xcom<Dot>pl |
|And He saw that it was good.| |\ www.jacht.com.pl |
|Then God said: "Let there be| /| \ +48 692 312 146 |
|light!" And then He said:|~^~~ /_|__\~~^~^~~^~~^~~^~~^~^~ |
| "WHOAA! TOO MUCH LIGHT!" |~~^~'======'~~^~ ShPxGuRcYnArG! |
> dla wlasnej frajdy. Bo, jako zawodniczy plywak, ktory swego czasu
> trenowal 10 lat po dwie godziny dziennie 6 dni w tygodniu,
> przeplywajac w ciagu tych dwoch godzin jakies 7 kilometrow: po kilku
> latach przerwy mialem kondycyjny problem z przeplynieciem 400-500
> metrow. Brzuch urosl, miesnie oklaply.
A wiesz.. znam to. I to bardzo dobrze. Ostatnio sobie poplywalem po
kilkunastu metrach bylem zmeczony, a juz po kilkuset to ja nie moglem
lapkami ruszac. Ale bede cficzyl ;>
> Oczywiscie, uwazam, ze warto umiec plywac, tak, jak warto umiec
> jezdzic na rowerze czy grac w kosza. Ale niekoniecznie dlatego, zeby
> to sie mialo jakos specjalnie przydac. Po prostu nie nalezy wypadac
> za burte. Czlowiek za burta to juz najczesciej (na morzu, zwlaszcza w
> nocy) czlowiek martwy.
a to mozliwe.... na jeziorze sztuka plywania jednak jest przydatna. Woda
jest cieplutka, a do najblizszego brzegu kilkaset metrow... no niech
bedzie 1-2km. Dla kogos kto swoje poplywal taki dystans to nic ale dla
kogos kto potrafi utrzymac sie tylko na wodzie to juz jest duzy problem.