--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Należy dołożyć balastu.
Kiedyś, w dobie kryzysu, dosłownie wkładało się worek piachu.
ładnie się uklepywało i nawet całkiem dobrze się trzymał.
Dla dokładnego znalezienia właściwego miejsca, brało się kilka
mniejszych (np po 20 kg)
To oczywiście nie jest metoda "naj" ale najłatwiejsza, do wykonania
prób uzyskania zadowalającej stateczności.
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
>On 2 Mar, 21:05, "Leszek Filipczyk" <filipczykWYTNI...@poczta.onet.pl>
>wrote:
>> Mały jest Bez-2, ale widziałem jak to pływa. Czy ktoś ma
>> doświadczenia z przeżaglowanym Bez-em?
>
>Należy dołożyć balastu.
A w razie wywrotki jacht pojdzie na dno jak kamien. Jezeli masz w ten
sposob komus doradzac - lepiej nie rob tego wcale.
Jezeli komus potrzebna szybkosc - bierze szybka lodke (np. omege lub
inna lodke sportowa), a nie przerabia beza-2, ktory wyscigowy NIGDY
nie bedzie. Bez 2 to jest dobry na ryby w strefie ciszy (nie trzeba
wioslowac).
--
Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
> >Należy dołożyć balastu.
> A w razie wywrotki jacht pojdzie na dno jak kamien. Jezeli masz w ten
> sposob komus doradzac - lepiej nie rob tego wcale.
To jest pewne.
Ale, z tego co doświadczyłem, obecnie każdy bez pójdzie na dno, za
wyjątkiem nowego wcielenia.
> Jezeli komus potrzebna szybkosc - bierze szybka lodke (np. omege lub
> inna lodke sportowa), a nie przerabia beza-2, ktory wyscigowy NIGDY
> nie bedzie. Bez 2 to jest dobry na ryby w strefie ciszy (nie trzeba
> wioslowac).
Oczywiście masz rację.
Autor wskazał jednostkę.
Zapewne ma jakieś plany.
Pytanie, jest albo teoretyczne albo z praktyki.
Znam bez 2, który po zmodernizowaniu, całkiem sobie nieźle radzi.
Wagi dołożono, maszt wydłużono, olinowanie wzmocniono i delikatnie
rufę przedłużono.
Oczywiście nie pomyka przy 5 B ale standardowe warunki pokonuje.
Rodzina młoda, więc na niewiele więcej jest ich stać, za wyjątkiem
ostrożności.
Załoga kamizelki, na topie pływak, trochę dmuchanych drobiazgów w
środku, jak dmucha wypasiona 2 B i pomykają.
Niemniej, faktem jest, że ten bez 2 i cała reszta, którą znam, nijak
się ma do założeń.
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
Ma być ekstremalnie łatwo przy wodowaniu i wyciąganiu z wody.
> > A w razie wywrotki jacht pojdzie na dno jak kamien.
Nie chcaiłbym dociążać.
> > Jezeli komus potrzebna szybkosc - bierze szybka lodke (np. omege lub
> > inna lodke sportowa), a nie przerabia beza-2, ktory wyscigowy NIGDY
> > nie bedzie. Bez 2 to jest dobry na ryby w strefie ciszy (nie trzeba
> > wioslowac).
Nie mam ambicji na zrobienie ścigacza.
> Autor wskazał jednostkę.
> Zapewne ma jakieś plany.
Beza kiedyś widzaiłem. Mam inną, ale to klamot z balastem pod spodem i nie
łatwo go wyciągnąć z wody.
Widziałem ofertę Beza bez masztu. Tak sobie DYWAGUJĘ czy przy okazji nie
byłoby wielkim błędem zrobić nieco większy maszt z nieco większym żagielkiem.
Z założenia ma to być łódka na małe osłonięte akweny.
> Ma być ekstremalnie łatwo przy wodowaniu i wyciąganiu z wody.
Dlatego piszę o workach, gdyż wystarczy je po prostu mieć.
Używasz wówczas (napełniasz), kiedy uznasz za stosowne.
Kiedy?
Kiedy żeglujesz sam i brak jest te 100 kg do utrzymania jachtu na
kursie.
Kiedy masz załogę, nie trzeba balastu.
Piach masz na każdej plaży.
> > > A w razie wywrotki jacht pojdzie na dno jak kamien.
>
> Nie chcaiłbym dociążać.
Dlatego worki na piach.
> Beza kiedyś widzaiłem. Mam inną, ale to klamot z balastem pod spodem i nie
> łatwo go wyciągnąć z wody.
OK
> Widziałem ofertę Beza bez masztu. Tak sobie DYWAGUJĘ czy przy okazji nie
> byłoby wielkim błędem zrobić nieco większy maszt z nieco większym żagielkiem.
> Z założenia ma to być łódka na małe osłonięte akweny.
Przerabia się z otaklowania orionów, które, jak bez_2, wykupowane są
na łodzie wędkarskie.
Oczywiście trzeba maszt skrócić.
Dołożenie odrobinę żagla, to już załoga musi być sprawna lub owe
worki.
Samemu, to raczej ciężko będzie skutecznie utrzymać się w pionie.
Reasumując, wszystko, to co piszę, ma się nijak do założeń, pod które
ten jacht był projektowany.
Znam jednostkę, która napędzana jest silnikiem pomocniczym, czyli
wiertarką akumulatorową.
Znam kilka, które po przeróbce, robią za ścigacze motorowe.
Znam,,, które żegluję i czasami je holuję.
A swoją drogą, to mój ulubiony jacht, jak go pierwszy raz zobaczyłem,
to od razu chciałem go posiadać, ale,,,
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
Moim skromnym zdaniem daruj sobie. Na przerobki wydasz wiecej niz
wynosi roznica w kupnie czegos 'normalnego'... i dalej to nie bedzie
to.
Zapraszam do poszukiwan:
http://mazury.info.pl/sprzedam
> Moim skromnym zdaniem daruj sobie.
Zgadzam sie w calej rozciaglosci!
Mam spore doswiadczenie z lodkami przezaglowanymi i ogolnie uwazam, ze
to niezly pomysl, pod warunkiem, ze ich uzytkownicy umieja
wystarczajaco duzo, by nie rozpytywac na dosc generalnych forach.
Bez 2 wywraca sie podobno definitywnie....
T
> Lepiej poszukać Beza z oryginalnym żagielkiem. Ktoś to zrobił i jeśliby nie
> było dobre, nie byłoby takie popularne.
Bez-2 jest taki jaki jest. Rację mają: Radek Smyk, Tomek Łukawski i
"mazuryinfo" - przeżaglowywanie Beza-2 nie ma większego sensu, bo dużo
szybciej i tak pływał nie będzie. Zaprojektowany został jako łódka z
podstawowymi żagielkami o powierzchni 7 m^2 (a z genuą 9 m^2). Niby to nie
dużo, ale środek ożaglowania jest dosyć wysoko (wysoki kadłub z kabiną, maszt
stoi na dachu kabiny), więc moment przechylający może być spory. Stawiając
więcej żagla musisz pewnie podwyższyć maszt i środek ożaglowania - spodziewaj
się spadku stateczności - przy każdym szkwale będziesz miał głęboki przechył.
Znane są wypadki, że Bez-2 robi "grzyba" (np. sławny wypadek tragiczny na
wodach przybrzeżnych Wlk. Brytanii).
Z mojego, kilkunastoletniego, doświadczenia na nieco podobnej do Beza-2 Ince
wynika, ze warto mieć żagle efektywne, ale nie koniecznie duże -
zastosowaliśmy kiedyś na naszej Ince typowe żagle od Cadeta (prawie 2 m^2
mniejsze iż podstawowe żagle Inki, ale dużo lepiej skrojone i uszyte niż te
oryginalne) z bardzo pozytywnym skutkiem - łódka płynęła tak samo szybko (tzn.
i tak wolno ;-))) ...), ale bez głębokich przechyłów w każdym podmuchu.
Pozdrawiam,
Robert
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Znane są wypadki, że Bez-2 robi "grzyba" (np. sławny wypadek tragiczny na
> wodach przybrzeżnych Wlk. Brytanii).
Oj tak:-((( Bez-2 lubi robić grzybka... osobiście tego nie sprawdzałem
ale Jurkowi D kiedyś się to udało... I to z dzieciakiem w kabinie, na
szczęście skończyło się na strachu...
--
Pozdrowienia Jurek M
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951
Rację mają:
W tym przypadku pewnie i maja....
Ale przezaglowane lodki to nie tylko adrenalina: to takze ( przede
wszystkim?) mozliwosc zeglowania przy bardzo, bardzo slabym wietrze.
Magia posuwania sie po gladkiej powierzchni wody, tym silniejsza, im
wieksza dysproporcja miedzy cisza i szybkoscia : )
Tomek
> Ale przezaglowane lodki to nie tylko adrenalina: to takze ( przede
> wszystkim?) mozliwosc zeglowania przy bardzo, bardzo slabym wietrze.
> Magia posuwania sie po gladkiej powierzchni wody, tym silniejsza, im
> wieksza dysproporcja miedzy cisza i szybkoscia : )
Ja to oczywiście znakomicie rozumiem,
..ale do tego celu wolał bym mieć łódkę długą, wąską i lekką (małe opory
ruchu), a nie przeżaglowany domek na wodzie.
> ..ale do tego celu wolał bym mieć łódkę długą, wąską i lekką (małe opory
> ruchu), a nie przeżaglowany domek na wodzie.
Ale ja nie o Bezie mowilem, tylko ogolnie o przezaglowaniu - to slabe
wiatry sa zmora!
A lodke ma sie taka, jaka sie ma...: )
T
> Ale ja nie o Bezie mowilem, tylko ogolnie o przezaglowaniu - to slabe
> wiatry sa zmora!
> A lodke ma sie taka, jaka sie ma...: )
Jasne, ale wątek był o Bezie-2, więc jadę konsekwentnie - ja bym się bał
przeżaglować Beza-2, tak jak bałem się przeżaglować Inkę. Tęsknie patrzyłem na
wszystko co żeglowało szybciej ode mnie, ale i mnie się udawało na słabym
wietrze przegonić różniste ciężkie łódki (gównie Oriony i Venuski,ale nawet
raz Sportinę 595 - bardzo skipper tej Sportiny się zdziwił, no cóż - miałem
widocznie prywatny wiatr...).
....
A teraz się nie ma, więc się duma o długiej, wąskiej i lekkiej :-)
> ja bym się bał
> przeżaglować Beza-2,
Moim zdaniem, trzeba podzielić podejście do tematu na dwie oddzielne
sprawy.
1 = większe żagle = większa ostrożność, a w tym wyposażenie jednostki
w coś, co ja utrzyma na wodzie. Po drugie, trzeba mieć co najmniej dwa
porządne refy i sprawę mamy z głowy.
2 = mniejsze żagle, to wcale nie znaczy, że jacht nie pójdzie na dno.
Z moich obserwacji wynika, że te jednostki dużo bardziej są narażone
na zaliczenie dna. W sezonie 2007 pojawił się gdzieś tam bez 2.
Armator, to żeglarz w średnim wieku. Zasadniczo, żeglował sam.
Tu należy dodać, że w każdych warunkach.
Niemniej, to było żeglowanie, a nie walka o przetrwanie.
Grot, w warunkach sztormowych, dla tej jednostki, to tak na oko, ok 3
m.
Fok, to nawet trudno określić rozmiar.
Zatem można, ale trzeba tylko wiedzieć, jak.
Ostatnim bez_em, jakim żeglowałem, to była 4.
Przyznam, że to większy odjazd, oczywiście w kierunku dna, niż na bez
2.
--
Pozdrawiam,
Wacław Nieśmiały
> A teraz się nie ma, więc się duma o długiej, wąskiej i lekkiej :-)
Takiej na kazde wiatry? : ))
Jakies szczegoly moze, tu albo tam?
Powodzenia, Tomek