Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jak uczelnia do projektowania wnętrz statków, jachtów?

512 views
Skip to first unread message

email

unread,
Feb 22, 2011, 6:02:30 AM2/22/11
to
Cześć

Czy znacie może w Polsce uczelnię z kierunkiem-specjalizacją w
projektowaniu wnętrz statków pasażerskich czy jachtów. Ewentualnie studia
podyplomowe, jeżeli takowe są albo inna droga do zdobycia tej wiedzy.

Pzdr
email

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

666

unread,
Feb 22, 2011, 8:17:38 AM2/22/11
to
Pyta�o� na ASP i architekturze?


-----

> Czy znacie mo�e w Polsce uczelni� z kierunkiem-specjalizacj� w
projektowaniu wn�trz statk�w pasa�erskich czy jacht�w.
> Ewentualnie studia podyplomowe, je�eli takowe s� albo inna droga do
zdobycia tej wiedzy.

--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

email

unread,
Feb 22, 2011, 10:31:32 AM2/22/11
to
666 <j666....@gazeta.pl> napisał(a):

> Pytałoś na ASP i architekturze?
>

Wiesz, zaglądałem na strony kilku uczelni, ale nie doszukałem się tam takich
specjalizacji.

Pzdr
email

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

->> mazury.info.pl <<-

unread,
Feb 22, 2011, 10:43:56 AM2/22/11
to
On Tue, 22 Feb 2011 11:02:30 +0000 (UTC), "email "
<duom...@NOSPAM.gazeta.pl> wrote:
>Czy znacie może w Polsce uczelnię z kierunkiem-specjalizacją w
>projektowaniu wnętrz statków pasażerskich czy jachtów. Ewentualnie studia
>podyplomowe, jeżeli takowe są albo inna droga do zdobycia tej wiedzy.

Nie słyszałem o takiej specjalizacji jako kierunek studiów...
ale może zapytaj o to na kierunkach:
1. Projektowanie jachtów
http://tinyurl.com/639edsr
2. Architektura wnętrz
http://tinyurl.com/6jxrafn

ale IMHO jest to zbyt wąska specjalizacja aby był osobny kierunek
studiów.

Po skończeniu któregoś ze zbliżonych kierunków sugeruję zatrudnić się
w jakiejś dużej stoczni polskiej lub zagranicznej i zobywać
doświadczenie. Na studiach i tak uczą jedynie podstaw teoretycznch.
Prawdziwą wiedzę i umiejętności zdobywa się latami praktyki zawodowej.


Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl

666

unread,
Feb 22, 2011, 11:41:52 AM2/22/11
to

Sławomir Olszak

unread,
Feb 22, 2011, 11:56:12 AM2/22/11
to
W dniu 2011-02-22 12:02, email pisze:

> Cześć
>
> Czy znacie może w Polsce uczelnię z kierunkiem-specjalizacją w
> projektowaniu wnętrz statków pasażerskich czy jachtów. Ewentualnie studia
> podyplomowe, jeżeli takowe są albo inna droga do zdobycia tej wiedzy.
>
>
>
> Pzdr
> email
>
napewno nie OiO na PG, najpredzej ASP w Gdansku.

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
Feb 22, 2011, 1:09:21 PM2/22/11
to
Użytkownik email napisał:

> Cześć
>
> Czy znacie może w Polsce uczelnię z kierunkiem-specjalizacją w
> projektowaniu wnętrz statków pasażerskich czy jachtów. Ewentualnie studia
> podyplomowe, jeżeli takowe są albo inna droga do zdobycia tej wiedzy.

Poznański klan Sipińskich, a dokładniej Urszula Sipińska (zbieżność
nazwisk z peerelowska piosenkarka nieprzypadkowa) - większość wnętrz
polskich promów bałtyckich projektowała.

--
Darek

Rudolf Wasilewski

unread,
Feb 22, 2011, 2:23:41 PM2/22/11
to
W dniu 2011-02-22 12:02, email pisze:
> Cześć
>
> Czy znacie może w Polsce uczelnię z kierunkiem-specjalizacją w
> projektowaniu wnętrz statków pasażerskich czy jachtów. Ewentualnie studia
> podyplomowe, jeżeli takowe są albo inna droga do zdobycia tej wiedzy.
>
>
>
> Pzdr
> email
>

Projektowanie wnętrz jachtów. Coś mogliby powiedzieć o tym Robert Hoffman,
Maniek Strzelecki czy Tomek Piasecki. Na ogół wnętrze jest pochodną bryły
łódki, która oprócz własności wypornościowych i sprawności żeglugi daje
pewną kubaturę do zagospodarowania (kosztem pozostałych;-).
Znajdź żeglarza pośród wykładowców na kierunkach pokrewnych (architektura,
wzornictwo użytkowe, projektowanie komputerowe) i z nim rozmawiaj. Tak jak
koledzy pisali nawiąż współpracę ze szkutnią budującą prototypy, pracownią
zabudowy kamperów i zacznij od manualnego poznania materiałów, technologii
i ich uwarunkowań. Pogadaj z genialnymi samoukami designerami np z Andrzejem
Skrzatem czy Robertem Rogińskim. Pomyśl też o praktyce w tradycyjnych
materiałach np u Pana Aleksandra Celarka. Przy okazji ucz się narzędzi
projektowych i ćwicz wyobraźnię- także w doborze lektur:-)

Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

Basia

unread,
Feb 22, 2011, 6:48:06 PM2/22/11
to
W Gdańsku na Politechnice jest wydział Oceanotechniki i Okrętownictwa
zajmujący się projektowaniem statków, jedna ze specjalizacji to Budowa
Okrętów i Jachtów. I tam ze dwa przedmioty w ciągu całych studiów
inżynierskich o samych jachtach i ich projektowaniu wraz z wnętrzem
się znajdą. Jak się uprzeć po studiach można jachty i ich wnętrza
projektować. Także na Politechnice na Architekturze jest katedra
Budowli Morskich gdzie również można np. jako projekt dyplomowy
zaprojektować jacht razem z wnętrzem. Oba wydziały znam z autopsji i
nie polecam jeżeli Twoim głównym celem jest projektowanie wnętrz
statków, można się zawieść.

Za to podobno w Gdańsku na ASP jest jakaś specjalizacja związana z
projektowaniem wnętrza (i zewnętrza ale ze strony estetycznej nie
wytrzymałościowo-technicznej) jachtów właśnie. Przez jakiś czas w
gmachu Oceanotechniki wisiały ich projekty dyplomowe - jeżeli chodzi o
estetykę niektóre całkiem udane (aczkolwiek nie zawsze możliwe do
zrealizowania).

Najbardziej realną drogą do projektowania jachtów wydaje się być
zrobienie jakiegokolwiek inżyniera (jakiś kierunek projektowy) i
później zatrudnienie się w jednej z polskich film produkujących jachty
i dopiero tam wszystkiego się nauczysz. Kolejny pomysł - poznanie
szkutnika i pomaganie mu w zamian za naukę (coś jak kiedyś w ramach
cechu - mistrz i uczeń ale w tym fachu chyba nadal tak to działa -
prawdziwych szkutników w Polsce podobno mamy 4). Poza tym w Norwegii i
Szwecji mają jakieś dobre szkoły szkutnicze, w lub Breście we Francji
też (tyle, że bardziej podchodzą pod poziom zawodówek).

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 4:58:03 AM2/23/11
to
Dnia Tue, 22 Feb 2011 15:48:06 -0800, Basia napisał(a):


> Najbardziej realną drogą do projektowania jachtów wydaje się być
> zrobienie jakiegokolwiek inżyniera (jakiś kierunek projektowy) i później
> zatrudnienie się w jednej z polskich film produkujących jachty i dopiero
> tam wszystkiego się nauczysz.

nie wiem jak na PG, ale na Politechnice Warszawskiej jest możliwość
wyboru kierunku (w ramach indywidualnego toku studiów) "projektowanie i
budowa jachtów". Jest on prowadzony w ramach wydziałów SIMR i MEIL. Co do
projektowania wnętrz to mam takie zdanie: trzeba mieć zmysł estetyczny,
znać podstawy ergonomii i podglądać, podglądać, podglądać.... Aha i
oczywiście żeglować, aby wiedzieć, że jak od uchwytu do uchwytu jest w
kabinie 3 metry, to prędzej czy później ktoś się połamie albo
przynajmniej zęby wybije, a jak pod handreling da się z trudem wcisnąć co
pół metra opuszki palców, to służy on głównie jako ozdoba bez funkcji
użytkowej (lub do potykania się).

Aha - nie zgodzę się z tym, że jakiegokolwiek inżyniera - jakikolwiek
inżynier może mieć mętne pojęcie o hydro - aerodynamice jak również
zagadnieniach statecznościowych chociażby....

--
pzdr
meping

email

unread,
Feb 23, 2011, 5:39:39 AM2/23/11
to
Dzięki wielkie wszystkim za wskazówki.

Wcześniej niedoprecyzowałem, że chodzi o moją córkę. Wybiera się na
architekturę, a że pływała ze mną już nie raz, to temat nam się wydał
atrakcyjny, z mnóstwem ciekawych wyzwań. Będę dzisiaj z nią rozmawiał, więc
w razie czego pozwole sobie jeszcze o cos dopytać. :)

Pozdrawiam

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 6:01:12 AM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 10:39:39 +0000, email napisał(a):

> Wcześniej niedoprecyzowałem, że chodzi o moją córkę. Wybiera się na
> architekturę, a że pływała ze mną już nie raz, to temat nam się wydał
> atrakcyjny, z mnóstwem ciekawych wyzwań. Będę dzisiaj z nią rozmawiał,
> więc w razie czego pozwole sobie jeszcze o cos dopytać. :)

wydaje mi się, że przy naszym krajowym rynku na samo projektowanie wnętrz
jest zbyt mały popyt. Jest to bardzo mocno powiązane z całą konstrukcją
jachtu - większość elementów zabudowy małych i średnich jachtów robi
jednocześnie za wzmocnienia konstrukcji skorupowej. Co innego dużych
statków, ale na to też jakoś zapotrzebowanie raczej nie jest kosmiczne...
Jaka jest kondycja przemysłu stoczniowego w naszym kraju to chyba każdy
wie... :-(

--
pzdr
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 6:14:05 AM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, email wrote:

> Dzięki wielkie wszystkim za wskazówki.
>
> Wcześniej niedoprecyzowałem, że chodzi o moją córkę. Wybiera się na
> architekturę, a że pływała ze mną już nie raz, to temat nam się wydał
> atrakcyjny, z mnóstwem ciekawych wyzwań. Będę dzisiaj z nią rozmawiał, więc
> w razie czego pozwole sobie jeszcze o cos dopytać. :)

Tak naprawdę to musi iść na architekturę i zdobyć podstawy. Reszta to
wizyty na targach, własne poszukiwanie - i utrafienie w gusta klientów.
To, co "technicznego" trzeba wiedzieć, zawarte jest w książce "The boat
data book" (od długości ludzkiego uda po średnicę butelki z whisky), kilku
artykułach w dawnych żaglach i popatrzeniu na szkutników przy pracy (coby
nie wymyślać konstrukcji, których zrobić się nie da).

Jest też kilka albumów ze zdjęciami wnętrz jachtów i statków, które w
swoim czasie trzeba nabyć i obejrzeć.

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 6:40:44 AM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 12:14:05 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):

> kilku artykułach w dawnych żaglach i popatrzeniu na szkutników przy
> pracy (coby nie wymyślać konstrukcji, których zrobić się nie da).

Przy obecnie dostępnych materiałach i technologiach można zrobić niemal
wszystko, kwestia tylko ceny materiałów i czasu (pracochłonności), co
sprowadza się i tak do ceny... :) Gorzej jest, jak coś się da zrobić, ale
użytkowanie tego czegoś jest karą za grzechy, bo projektantowi tylko się
wydawało, że wie co rysuje, a projektowane urządzenie widywał tylko na
zdjęciach... :D

>
> Jest też kilka albumów ze zdjęciami wnętrz jachtów i statków, które w
> swoim czasie trzeba nabyć i obejrzeć.

do tego przekopać kilkaset zdjęć na sieci w kilkudziesięciu witrynach i
wizyta na kilkunastu wystawach jachtów aby wszystko obejrzeć dokładnie...

--
pzdr
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 6:44:30 AM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Krzysztof Chajęcki wrote:

> Dnia Wed, 23 Feb 2011 12:14:05 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):
>
>
>
>> kilku artykułach w dawnych żaglach i popatrzeniu na szkutników przy
>> pracy (coby nie wymyślać konstrukcji, których zrobić się nie da).
>
> Przy obecnie dostępnych materiałach i technologiach można zrobić niemal
> wszystko, kwestia tylko ceny materiałów i czasu (pracochłonności), co

Tak się przynajmniej wielu wydaje. Tak czy inaczej przecenia się znaczenie
znajomości warsztatu, a zwłaszcza osobistą pracę w nim - zanim dziecko
skończy studia, pojawią się nowe technologie i materiały.

> do tego przekopać kilkaset zdjęć na sieci w kilkudziesięciu witrynach i
> wizyta na kilkunastu wystawach jachtów aby wszystko obejrzeć dokładnie...

Normy na niepalne tkaniny, dyrektywa MED i RCD i w ogóle czytanie
dokumentów, od których normalny człowiek by się pochorował morsko.

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 7:02:01 AM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 12:44:30 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):

> On Wed, 23 Feb 2011, Krzysztof Chajęcki wrote:
>
>> Dnia Wed, 23 Feb 2011 12:14:05 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):
>>
>>
>>
>>> kilku artykułach w dawnych żaglach i popatrzeniu na szkutników przy
>>> pracy (coby nie wymyślać konstrukcji, których zrobić się nie da).
>>
>> Przy obecnie dostępnych materiałach i technologiach można zrobić niemal
>> wszystko, kwestia tylko ceny materiałów i czasu (pracochłonności), co
>
> Tak się przynajmniej wielu wydaje. Tak czy inaczej przecenia się
> znaczenie znajomości warsztatu,

raczej chyba nie docenia? Chodzi o znajomość realnych, rozsądnych granic
możliwości technologicznych.... Wielu wydaje się, że niektóre rzeczy są
banalne, a potem dowiadują się czegoś tak prostego nie da się w danych
warunkach zrobić*

>> do tego przekopać kilkaset zdjęć na sieci w kilkudziesięciu witrynach i
>> wizyta na kilkunastu wystawach jachtów aby wszystko obejrzeć
>> dokładnie...
>
> Normy na niepalne tkaniny, dyrektywa MED i RCD i w ogóle czytanie
> dokumentów, od których normalny człowiek by się pochorował morsko.

dlatego wcześniej pisałem, że nawet do projektowania wnętrz watro mieć
nie byle jakiego inżyniera, ale raczej ukierunkowanego w tej dziedzinie...

* Dzisiejsza walka - jak wybić na rurze (no - drobnym 1000 szt.) fi 133mm
cechę numeratorem? - Takiemu jednemu co to zamówienie przyjmował nie
przyszło do głowy, że rurka fi 133mm nie wejdzie w przyrząd którym się
bije na rurce 2 cale... :-/ Ot taki banał. Dziś zasugerowałem (w ramach
żartu) numerator ręczny i młot 10 kg i numerator ręczny - tylko nie ma
ochotnika** do trzymania numeratora :-D To taki przykład na jakie
"banalne" problemy warsztatowe można się naciąć.

** jest pomysł, aby to był ten, co zamówienie przyjmował - może byśmy mu
wybili z głowy takie pomysły :D

--
pzdr
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 7:12:06 AM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Krzysztof Chajęcki wrote:

>> Tak się przynajmniej wielu wydaje. Tak czy inaczej przecenia się
>> znaczenie znajomości warsztatu,
>
> raczej chyba nie docenia? Chodzi o znajomość realnych, rozsądnych granic
> możliwości technologicznych.... Wielu wydaje się, że niektóre rzeczy są

Przecenia się. Czytam tutaj porady o "popracuj w stoczni". W Polsce na
palcach jednej ręki można policzyć stocznie, w których projektant wnętrz
miałby coś do roboty na praktykach. No, może z drugiej ręki można pożyczyć
palec. W pozostałych to kwestia wiaderka z żywicą i pana Zenka z petem w
kącie warg, niedbale uśmiechniętych, tapujących sklejki ósmego gatunku do
źle spasowanej wytłoczki (żeby nie podsumować większości produkcji
mazurskiej).

Od pana Zenka można się różnych rzeczy nauczyć, np. poprawnego tapowania i
że butanoksu lejemy na oko, bo butla z menzurką kosztuje aż 30 zł, ale
akurat nie tego, co trzeba.

Zwłaszcza uczenie się ręcznej roboty ma niewielki sens, chyba, że w celach
hobbystycznych. A stoczni stosujących prefabrykację jest w Polsce
niewiele.

Tak samo projektant wnętrz nie musi mieć pojęcia o stateczności czy
hydrodynamice. Nie on jest od tego.

>>> do tego przekopać kilkaset zdjęć na sieci w kilkudziesięciu witrynach i
>>> wizyta na kilkunastu wystawach jachtów aby wszystko obejrzeć
>>> dokładnie...
>>
>> Normy na niepalne tkaniny, dyrektywa MED i RCD i w ogóle czytanie
>> dokumentów, od których normalny człowiek by się pochorował morsko.
>
> dlatego wcześniej pisałem, że nawet do projektowania wnętrz watro mieć
> nie byle jakiego inżyniera, ale raczej ukierunkowanego w tej dziedzinie...

Byle jaki inżynier będzie sensowniejszy, niż magister bez inzyniera, choć
akurat inżynier od budowy okrętów ma sens mniejszy, niż od architektury i
wzornictwa przemysłowego.

> * Dzisiejsza walka - jak wybić na rurze (no - drobnym 1000 szt.) fi 133mm
> cechę numeratorem? - Takiemu jednemu co to zamówienie przyjmował nie
> przyszło do głowy, że rurka fi 133mm nie wejdzie w przyrząd którym się
> bije na rurce 2 cale... :-/ Ot taki banał. Dziś zasugerowałem (w ramach
> żartu) numerator ręczny i młot 10 kg i numerator ręczny - tylko nie ma
> ochotnika** do trzymania numeratora :-D To taki przykład na jakie
> "banalne" problemy warsztatowe można się naciąć.

Poradzicie sobie... choć inżyier by pewnie wystosował zapytanie o warunki
techniczne i sprawdził, czy są do zrealizowania. "Humaniści" od
zarządzania pomijają takie szczegóły.

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 8:27:37 AM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 13:12:06 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):


> Przecenia się. Czytam tutaj porady o "popracuj w stoczni". W Polsce na
> palcach jednej ręki można policzyć stocznie, w których projektant wnętrz
> miałby coś do roboty na praktykach. No, może z drugiej ręki można
> pożyczyć palec. W pozostałych to kwestia wiaderka z żywicą i pana Zenka
> z petem w kącie warg, niedbale uśmiechniętych, tapujących sklejki ósmego
> gatunku do źle spasowanej wytłoczki (żeby nie podsumować większości
> produkcji mazurskiej).

No jeśli w tym sensie, to masz rację. Można się wtedy różnych głupich
rzeczy nauczyć. :)

> Zwłaszcza uczenie się ręcznej roboty ma niewielki sens, chyba, że w
> celach hobbystycznych. A stoczni stosujących prefabrykację jest w Polsce
> niewiele.

ma sens posiadanie doświadczenia warsztatowego i praktycznego, aby
dowiedzieć się, z jakiego powodu wykonawca może wyłysieć w przyśpieszonym
tempie :D


>
> Tak samo projektant wnętrz nie musi mieć pojęcia o stateczności czy
> hydrodynamice. Nie on jest od tego.

wnętrz tak, ale to dotyczy statków, a nie małych i średnich jachtów. W
ostatnim przypadku konstruktor i projektant wnętrza to zazwyczaj ta sama
osoba, na takie w Polsce jest szczątkowy rynek, na wnętrza statków...
hmmm... pojedyncze przypadki, chyba że się mylę, to mnie popraw :-)

> Byle jaki inżynier będzie sensowniejszy, niż magister bez inzyniera,
> choć akurat inżynier od budowy okrętów ma sens mniejszy, niż od
> architektury i wzornictwa przemysłowego.

tu zgoda

> Poradzicie sobie... choć inżyier by pewnie wystosował zapytanie o
> warunki techniczne i sprawdził, czy są do zrealizowania. "Humaniści" od
> zarządzania pomijają takie szczegóły.

tu właśnie trafiłeś w sedno - w dziale obsługi klienta siedzą humaniści
(jeden po psychologii, drugi zdaje się pedagogika, trzeci coś w tym
stylu) - jest przetarg, hura - startujemy jak wygramy to pomyślimy. I
parę razy do roku jest akcja panika.
I ZONK, okazuje się, że wykonanie znaku (słupka) U-12b różni się od U-12c
nie tylko jedną literą alfabetu, tylko kapsel ma inną średnicę
(wykrojnika brak, a jakby nawet dorobić, to nasza prasa mimośrodowa nie
da rady z taką średnicą), rureczka jest ciut cięższa, więc problem z
podwieszeniem do malowania proszkowego, owa rureczka nie wchodzi pod
prasę balansową na której się cechy wybija.... do tego nawet nie ma jak
załadować na samochód aby czarną rurę do ocynkowni wywieść (właśnie dziś
pospawali nowe kosze - samochód właśnie wyjechał) z resztą to ostatnie to
pryszcz a nie problem.

A już nie wspomnę, że dla humanisty zamówienie 100 sztuk nie różni się od
zamówienia 1000 sztuk niczym plus zera na kartce, zaś dla produkcji to X
ton materiału do przerobienia więcej :-)

--
pzdr
meping

Maciek Kotas

unread,
Feb 23, 2011, 9:46:36 AM2/23/11
to
W dniu 2011-02-23 14:27, Krzysztof Chajęcki pisze:

> tu właśnie trafiłeś w sedno - w dziale obsługi klienta siedzą humaniści
> (jeden po psychologii, drugi zdaje się pedagogika, trzeci coś w tym
> stylu) - jest przetarg, hura - startujemy jak wygramy to pomyślimy.


Tyyyyy.... ale jakiś debil ich zatrudnił? Podejrzewam, ze tym debilem
jest Wasz szef. No musi byc debilem skoro zatrudnia niekompetentnych ludzi.
U mnie kierownikiem robót jest inżynier budowy dróg i mostów kolejowych
, obchodowym jest toromistrz, brygadzistami są toromistrzowie, drezyna
jeździ maszynista, a biurem zajmuje się humanista-historyk po liceum
matematyczno-fizycznym i technikum budowlanym :) I nie zajmujemy się
pisaniem książek, czy wypiekaniem ciastek :)Budujemy i remontujemy drogi
i mosty kolejowe,tramwajowe,bocznice przemysłowe, nalewaki kolejowe itp.

Za to gdybyśmy zajmowali się pisaniem bajek dla dzieci lub lepieniem
pierogów to nie widziałbym sensu zatrudniania inżynierów czy techników ;)

Tak więc pretensje powinniście mieć nie do humanistów tylko do debila,
który zatrudnia niekompetentnych ludzi :)


--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y ALIFLANKE
skipbulbamałpaopkropkapl
www.saj.org.pl

Maciek Kotas

unread,
Feb 23, 2011, 9:57:56 AM2/23/11
to
W dniu 2011-02-23 14:27, Krzysztof Chajęcki pisze:

> A już nie wspomnę, że dla humanisty zamówienie 100 sztuk nie różni się od


> zamówienia 1000 sztuk niczym plus zera na kartce, zaś dla produkcji to X
> ton materiału do przerobienia więcej :-)
>

Podobnie jak dla technokraty problemem jest sklecenie paru poprawnych
zdań w ojczystym języku :P

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 10:23:30 AM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Krzysztof Chajęcki wrote:

>> Zwłaszcza uczenie się ręcznej roboty ma niewielki sens, chyba, że w
>> celach hobbystycznych. A stoczni stosujących prefabrykację jest w Polsce
>> niewiele.
>
> ma sens posiadanie doświadczenia warsztatowego i praktycznego, aby
> dowiedzieć się, z jakiego powodu wykonawca może wyłysieć w przyśpieszonym
> tempie :D

Tego trudno się w polskiej stoczni nauczyć, głównie z powodu braku
odpowiedniego zaplecza "architektonicznego". A od wykonawstwa jest
technolog, nie architekt wnętrz - ten powinien mieć ogólne pojęcie.

Zresztą firmy mają rózną politykę w tym zakresie, np. BMW twardo trzyma
technicznych na dystans od artystów, żeby ci nie psuli im swobody twórczej
i nie narzucali ograniczeń. To zresztą jedna z przyczyn, dla których
samochody BMW koszmarnie mi nie pasują (małe, ciasne, nieergonomiczne i
hałaśliwe).

(całkiem fajnie wyglądał dział projektowania w HTEPie, sporo młodych ludzi
się tam przewijało, warto by spróbować tam zajrzeć)

>> Tak samo projektant wnętrz nie musi mieć pojęcia o stateczności czy
>> hydrodynamice. Nie on jest od tego.
>
> wnętrz tak, ale to dotyczy statków, a nie małych i średnich jachtów. W
> ostatnim przypadku konstruktor i projektant wnętrza to zazwyczaj ta sama
> osoba, na takie w Polsce jest szczątkowy rynek, na wnętrza statków...
> hmmm... pojedyncze przypadki, chyba że się mylę, to mnie popraw :-)

Jeżeli ktoś chce zostać konkretnie projektantem, a nie konstruktorem, to
ta droga chyba nie jest w jego marzeniach?

Tak, w Polsce jest tak, że albo jachty projektuje specjalista od
wzornictwa (a potem większość krajowej produkcji pływa bokiem - dopiero
ostatnie projekty mają jakieś właściwości morskie), albo wnętrze robi
konstruktor i wygląda to paskudnie. Takie "multidyscyplinarne" podejście
ma sens jedynie przy ograniczonej produkcji, gdzie i tak klient sobie
wszystko wymyśli po swojemu. Jeżeli się chce mieć hit rynkowy, albo jacht
dla kogoś naprawdę bogatego, to trzeba te funkcje podzielić. W dodatku
podeprzeć znanym nazwiskiem w swojej branży... :)

Na koniec, szczegółowy projekt produkcyjny i przygotowanie procesu
technologicznego jachtu wielkości 10-12 metrów to tysiące godzin pracy od
koncepcji do rysunków wykonawczych i programów CNC. Jeżeli ktoś chce
zrobić wszystko od A do Z sam, to klient może mu się zdążyć zestarzeć.

(widziałem projekt BM 38. "Projekt" ograniczał się do linii teoretycznych
i z grubsza porozmieszczania różnych elementów konstrukcji. W normalnej
firmie byłaby to jedynie wstępna koncepcja dla architekta i technologa, a
tutaj chłopaki siedli i zaczęli budować. Po wszystkim, jak napełniono
zbiorniki - a wszystkie były na dziobie - jacht zrobił "spławik". Budowa
trwała 5 razy tyle, co powinna, a kosztowała dużo więcej, niż to było
warte).

>> Poradzicie sobie... choć inżyier by pewnie wystosował zapytanie o
>> warunki techniczne i sprawdził, czy są do zrealizowania. "Humaniści" od
>> zarządzania pomijają takie szczegóły.
>
> tu właśnie trafiłeś w sedno - w dziale obsługi klienta siedzą humaniści
> (jeden po psychologii, drugi zdaje się pedagogika, trzeci coś w tym
> stylu) - jest przetarg, hura - startujemy jak wygramy to pomyślimy. I
> parę razy do roku jest akcja panika.

Znam życie.

> A już nie wspomnę, że dla humanisty zamówienie 100 sztuk nie różni się od
> zamówienia 1000 sztuk niczym plus zera na kartce, zaś dla produkcji to X
> ton materiału do przerobienia więcej :-)

a bo średnia kadra techniczna (czyli technicy) przestała praktycznie
istnieć w naszym szkolnictwie już wiele lat temu (albo zredukowana do
mądrzejszego robola), wyższa kadra techniczna utraciła prestiż na rzecz
"młodych, wykształconych ogólnie" i odsunięta od podejmowania decyzji.
Komuna długo na to pracowala, a nowe państwo nic nie zrobiło, żeby
przywrócić proporcje.

Zakładam, że dla tych ludzi pojęcia "PERT" czy "diagram Gantta" to cięzkie
i niezrozumiałe wyzwiska. Idealnym przykładem z branży było, jak Stocznia
Szczecińska rzuciła się na budowę chemikaliowców w nierdzewki. Tylko nikt
nie sprawdził, czy mają technologię opanowaną... efekt wszystkim znany.

Tym bardziej widać, że będąc "wszystkorobiącym" nigdy nie wyjdzie się poza
garażową produkcję i jest potrzebny i architekt wnętrz jachtów, i
konstruktor, i technolog i oni wszyscy mają ze sobą współpracować. Przy
czym nie mogą sobie włazić w specjalizacje, a dla projektowania wnętrz
wiedza z zakresu wykonawstwa jest potrzebna, ale nie musi być na bardzo
głębokim poziomie. Można nie wiedzieć, jak się paruje drewno, dość, że wie
się, że się da i ile to może kosztować.

Gusty estetyczne i umiejętność przełożenia ich na projekt kształtują
wydziały architektury. Niekoniecznie muszą być związane z budowlanką, na
PG widziałem prace dyplomowe związane z jachtami. Na ASP bywają wzornictwa
przemysłowe, choć takie studia potem mogą postawić barierę współpracy z
resztą zespołu (właśnie "ten ...ny artysta se wymyślił i niby jak to
zrobić").

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 10:26:53 AM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> W dniu 2011-02-23 14:27, Krzysztof Chajęcki pisze:
>
>> A już nie wspomnę, że dla humanisty zamówienie 100 sztuk nie różni się od
>> zamówienia 1000 sztuk niczym plus zera na kartce, zaś dla produkcji to X
>> ton materiału do przerobienia więcej :-)
>>
>
> Podobnie jak dla technokraty problemem jest sklecenie paru poprawnych zdań w
> ojczystym języku :P

Dobrze wykształcony inżynier nie ma z tym żadnych problemów. To, co
przychodzi jako oferta od marketoidów często nie nadaje się do czytania.

Najlepsza książka o tak trudnym przedmiocie, jak nawigacja, jaką
kiedykolwiek widziałem (a widziałem wiele) została napisana przez
inżyniera chemika. Czyta się ją jak wciągającą powieść.

Maciek Kotas

unread,
Feb 23, 2011, 11:44:12 AM2/23/11
to
W dniu 2011-02-23 16:26, Jacek Kijewski pisze:

>
> Dobrze wykształcony inżynier nie ma z tym żadnych problemów. To, co
> przychodzi jako oferta od marketoidów często nie nadaje się do czytania.

ale czy to znaczy, że każdy humanista jest idiotą?
i czy to znaczy, że każdy inżynier jest geniuszem? :D
Jacku pamiętasz jeszcze co to żart? :D
.

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 11:45:08 AM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 15:46:36 +0100, Maciek Kotas napisał(a):

> W dniu 2011-02-23 14:27, Krzysztof Chajęcki pisze:
>
>> tu właśnie trafiłeś w sedno - w dziale obsługi klienta siedzą humaniści
>> (jeden po psychologii, drugi zdaje się pedagogika, trzeci coś w tym
>> stylu) - jest przetarg, hura - startujemy jak wygramy to pomyślimy.
>
>
> Tyyyyy.... ale jakiś debil ich zatrudnił? Podejrzewam, ze tym debilem
> jest Wasz szef.

nie wypada pisać debil o człowieku którego się nie zna - i który w
dodatku na to nie zasługuje...

> No musi byc debilem skoro zatrudnia niekompetentnych
> ludzi.

to wnioski zbyt pochopne, w dużej części - jakoś produkcja to nadrabia,
ale mięso czasem leci :)

> U mnie kierownikiem robót jest inżynier budowy dróg i mostów
> kolejowych , obchodowym jest toromistrz, brygadzistami są
> toromistrzowie, drezyna jeździ maszynista, a biurem zajmuje się
> humanista-historyk po liceum matematyczno-fizycznym i technikum
> budowlanym :) I nie zajmujemy się pisaniem książek, czy wypiekaniem
> ciastek :)

w zasadzie to u nas jakby popatrzeć, to też sporo ludzi ma odpowiednie
wykształcenie - do pisania ofert to chyba humanista powinien być? Oni
przynajmniej czasem piszą poprawnie :) Szkoda tylko, że czasem nie
skonsultują tego co piszą :D

> Budujemy i remontujemy drogi i mosty
> kolejowe,tramwajowe,bocznice przemysłowe, nalewaki kolejowe itp.

A my tylko dorabiamy do nich oznakowanie :)


> Tak więc pretensje powinniście mieć nie do humanistów tylko do debila,
> który zatrudnia niekompetentnych ludzi :)

no przecież inżynier nie będzie ofert pisał.... :) Za to chętnie
widziałbym każdego z nich przez tydzień w roku na zakładzie produkcyjnym
przerzucającego blachy lub rury (plus tydzień na drodze wnoszący 34kg
akumulatory na kilkumetrowe słupy na przykład). Wtedy by może pojęli
fizyczną różnicę między 10, 100 a 1000 :D

--
pozdrawiam
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 11:52:01 AM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> W dniu 2011-02-23 16:26, Jacek Kijewski pisze:
>
>>
>> Dobrze wykształcony inżynier nie ma z tym żadnych problemów. To, co
>> przychodzi jako oferta od marketoidów często nie nadaje się do czytania.

> ale czy to znaczy, że każdy humanista jest idiotą?

Znaczna część przy jakichkolwiek sprawach technicznych. Powód prosty:
dowolnego technika kształcą ogólnie i zdaje maturę, natomiast większości
humanistów nie kształci się nie tylko technicznie, ale nawet z przedmiotów
realnych, jak fizyka, czy humanistycznych, jak matematyka. Że jazgot o
obowiązkową matematykę na maturze przypomnę.

> i czy to znaczy, że każdy inżynier jest geniuszem? :D

Nie, ale zaufanie mam coś jakby większe.

> Jacku pamiętasz jeszcze co to żart? :D

A co to jest?

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 12:19:42 PM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 17:52:01 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):


> Znaczna część przy jakichkolwiek sprawach technicznych. Powód prosty:
> dowolnego technika kształcą ogólnie i zdaje maturę, natomiast większości
> humanistów nie kształci się nie tylko technicznie, ale nawet z
> przedmiotów realnych, jak fizyka, czy humanistycznych, jak matematyka.

z tą matematyką jako przedmiotem humanistycznym to trochę przesadziłeś :D
Chyba że cofniemy się do czasów starożytnej Grecji, Talesa, Archimedesa i
innych... :)

> Że jazgot o obowiązkową matematykę na maturze przypomnę.

A tu się zgadzam (nie z jazgotem, a obowiązkową matematyką) ;)

--
pzdr
meping

Michał Grodecki

unread,
Feb 23, 2011, 2:47:05 PM2/23/11
to
Dnia 2011-02-23 17:52, Użytkownik Jacek Kijewski napisał:
> On Wed, 23 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:
>
>> W dniu 2011-02-23 16:26, Jacek Kijewski pisze:
>>
>>>
>>> Dobrze wykształcony inżynier nie ma z tym żadnych problemów. To, co
>>> przychodzi jako oferta od marketoidów często nie nadaje się do czytania.
>
>> ale czy to znaczy, że każdy humanista jest idiotą?
>
> Znaczna część przy jakichkolwiek sprawach technicznych. Powód prosty:
> dowolnego technika kształcą ogólnie i zdaje maturę, natomiast większości
> humanistów nie kształci się nie tylko technicznie, ale nawet z
> przedmiotów realnych, jak fizyka, czy humanistycznych, jak matematyka.

Do tego wprowadza się tzw. "humanizację studiów technicznych". A jakoś
"uściślenia studiów humanistycznych" nie.

> Że jazgot o obowiązkową matematykę na maturze przypomnę.

Właśnie. bez obowiązkowej matematyki "techniczny" musiał zdawać na
maturze 2 przedmioty humanistyczne - język polski i język obcy.
"Tumanista" (nie mylić z humanistą - wytłumaczenie różnicy poniżej) nie
musiał zdawać żadnego ścisłego.

Kiedyś żeby uważać się za humanistę trzeba było znać się na wszystkim
(choć trochę). A obecnie wystarczy nie znać się na matematyce (nawet w
zakresie absolutnych podstaw) - takich właśnie nazywam "tumanistami".

--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 3:16:58 PM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Krzysztof Chajęcki wrote:

> Dnia Wed, 23 Feb 2011 17:52:01 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):
>
>
>> Znaczna część przy jakichkolwiek sprawach technicznych. Powód prosty:
>> dowolnego technika kształcą ogólnie i zdaje maturę, natomiast większości
>> humanistów nie kształci się nie tylko technicznie, ale nawet z
>> przedmiotów realnych, jak fizyka, czy humanistycznych, jak matematyka.
>
> z tą matematyką jako przedmiotem humanistycznym to trochę przesadziłeś :D
> Chyba że cofniemy się do czasów starożytnej Grecji, Talesa, Archimedesa i
> innych... :)

Matematyka powstała jako sposób na opisanie muzyki.

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 23, 2011, 4:25:57 PM2/23/11
to
Dnia Wed, 23 Feb 2011 21:16:58 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):


>> z tą matematyką jako przedmiotem humanistycznym to trochę przesadziłeś
>> :D Chyba że cofniemy się do czasów starożytnej Grecji, Talesa,
>> Archimedesa i innych... :)
>
> Matematyka powstała jako sposób na opisanie muzyki.

ciekawa teoria - pierwszy raz o niej słyszę. Tym niemniej współcześnie
ciężko zaliczyć ją do nauk humanistycznych. Do tej pory korzeni
matematyki upatrywałem w filozofii jako praprzodku wszystkich nauk, z
której wyodrębniła się za sprawą prób liczbowego opisu rzeczywistości.
Nastąpiło to już dość dawno, bo przecież do tej pory uczy się w szkole
podstawowej twierdzenia Talesa (z Miletu) który jest uznawany za
najstarszego z filozofów greckich....

--
pzdr
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 23, 2011, 4:48:49 PM2/23/11
to
On Wed, 23 Feb 2011, Krzysztof Chajęcki wrote:

> Dnia Wed, 23 Feb 2011 21:16:58 +0100, Jacek Kijewski napisał(a):
>
>
>>> z tą matematyką jako przedmiotem humanistycznym to trochę przesadziłeś
>>> :D Chyba że cofniemy się do czasów starożytnej Grecji, Talesa,
>>> Archimedesa i innych... :)
>>
>> Matematyka powstała jako sposób na opisanie muzyki.
>
> ciekawa teoria - pierwszy raz o niej słyszę. Tym niemniej współcześnie

Ale tak właśnie jest. Poza jakimiś absolutnymi podstawami koniecznymi do
policzenia, ile kto ma wojska i ile niewolników (i podstawami geodezji),
matematyka powstała z obserwacji, że jak skrócić strunę o ileś, to dźwięk
się zmienia i jest jakaś regularność.

Skądinąd całki powstały, bo trzeba było policzyć, ile wina mieści się w
beczce, więc nie ma to jak połączyć przyjemne z pożytecznym.

> Nastąpiło to już dość dawno, bo przecież do tej pory uczy się w szkole
> podstawowej twierdzenia Talesa (z Miletu) który jest uznawany za
> najstarszego z filozofów greckich....

Nie przejmuj się, jak wykładam nawigację, to jest też o pomiarze
odległości lornetką z podziałką artyleryjską*. Jeżeli to nie są studenci
kierunków technicznych, zastąpiłbym powyższe "do tej pory powinno się
uczyć w szkole podstawowej twierdzenia Talesa"**.

No nie ma się co pastwić nad systemem edukacji powszechnej, po prostu
studia inżynierskie (lub magistersko-inżynierskie) ułatwiają pracę w
firmie produkcyjnej i tyle. A jedynym mi znanym połączeniem takich z
jakimiś o charakterze artystycznym jest architektura.

*) rectile. Jeden metr z kilometra daje jedną kreskę. Banalne. Nie dla
wszystkich.
**) wystarczy rzucić hasło: a przebyta droga jest sumą wektorową
pływu i drogi po wodzie, żeby wiedzieć, kto się czym w życiu zajmuje
(oczywiście potem trzeba przejść na prostsze pojęcia zazwyczaj)

abc

unread,
Feb 24, 2011, 6:03:56 AM2/24/11
to
W dniu 23.02.2011 16:23, Jacek Kijewski pisze:

> (widziałem projekt BM 38. "Projekt" ograniczał się do linii
> teoretycznych i z grubsza porozmieszczania różnych elementów
> konstrukcji. W normalnej firmie byłaby to jedynie wstępna koncepcja dla
> architekta i technologa, a tutaj chłopaki siedli i zaczęli budować. Po
> wszystkim, jak napełniono zbiorniki - a wszystkie były na dziobie -
> jacht zrobił "spławik". Budowa trwała 5 razy tyle, co powinna, a
> kosztowała dużo więcej, niż to było warte).
>

Dla fachowca zbudowanie jachtu z kilku stron "rysunków" nie jest
problemem. Zapewniam Cię.
I nie musi to trwać kilka razy dłużej a przez to kosztować.

Jacek Kijewski

unread,
Feb 24, 2011, 6:24:57 AM2/24/11
to

Zazwyczaj jednak trwa i kosztuje.

Poza tym, jak to się mówi: "zadaniem inżyniera jest wyprodukować produkt
10 razy taniej, niż przez kogoś innego. A czy zrobi to swoimi rękami,
maszynami czy za pomocą robotników, to już jego problem". Projekt
zawierający kilka rysunków jest w procesie wytwarzania tylko luźną
koncepcją, impresją autora na temat tego, co ma kiedyś pływać.

Uniemożliwia powtarzalność produkcji, kontrolę jakości, prefabrykację i
dokładną kalkulację kosztów. Ot, w sam raz dla misia - dłubacza.

Faktem jest, że większość krajowej produkcji jachtów tak właśnie wygląda.

Ponieważ prawa rynku są bezwzględne, taka produkcja i u nas, wraz ze
zrównaniem kosztów pracy z resztą Europy, będzie zepchnięta do nisz dla
hobbystów. A stocznie, które nie zreorganizują procesu producji, a co za
tym idzie, projektowania, wyrzucone z rynku. Czyli: będzie zapotrzebowanie
na osobne funkcje technologa, projektanta wnętrz, konstruktora itd.

Wprawdzie nie spodziewam się jachtowych sekocenbudów, ale to mniej-więcej
w tą stronę już idzie.

abc

unread,
Feb 24, 2011, 7:03:20 AM2/24/11
to
Masz rację. Masowa produkcja musi tak wyglądać.
Ale przez swoją masowość nie będzie odpowiadała wszystkim.
I nie "misie-dłubacze" ale niewielkie stocznie, zakłady szkutnicze takie
jednostki będą wykonywać. Na zamówienie.

A kalkulacja kosztów z kilku rysunków dla osoby z doświadczeniem w
budowie nie jest problemem.
Jest problemem dla kogoś kto nie ma praktycznej wiedzy.

A proces projektowania powinien wyglądać tak że powinien to robić zespół
ludzi. Ktoś od narysowania projektu, ktoś kto będzie dbał o "design" i
ktoś kto przygotuje to do produkcji seryjnej (hamując zapędy pozostałych
by produkt nie był za drogi).

IMHO to projektant jest najmniej ważny w tym zespole, ma robić tylko
wyliczenia.
Najważniejszy jest "design".
Ale wytłumacz to "panom projektantom".
Zresztą to bolączka dużej ilości polskich firm produkujących.
Nie doceniają znaczenia wzornictwa.
(np. wczoraj kupowałem gniazdka i kontakty - tragedia na rynku, polskie
produkty są po prostu koszmarnie brzydkie, w efekcie zamiast popierać
krajową gospodarkę przyniosłem spory dochód "żabojadom")

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 24, 2011, 7:15:13 AM2/24/11
to
Dnia Thu, 24 Feb 2011 13:03:20 +0100, abc napisał(a):


> A proces projektowania powinien wyglądać tak że powinien to robić zespół
> ludzi. Ktoś od narysowania projektu, ktoś kto będzie dbał o "design" i
> ktoś kto przygotuje to do produkcji seryjnej (hamując zapędy pozostałych
> by produkt nie był za drogi).
>
> IMHO to projektant jest najmniej ważny w tym zespole, ma robić tylko
> wyliczenia.
> Najważniejszy jest "design".

a nie mylisz przypadkiem projektanta z konstruktorem?

--
pzdr
meping

abc

unread,
Feb 24, 2011, 7:36:23 AM2/24/11
to

> a nie mylisz przypadkiem projektanta z konstruktorem?
>

Możliwe że mylę.
Dla mnie taki co robi parę rysunków i parę obliczeń to projektant.
Konstruktor to dla mnie taki gość co robi dokładną dokumentację.

Jacek Kijewski

unread,
Feb 24, 2011, 9:27:27 AM2/24/11
to
On Thu, 24 Feb 2011, abc wrote:

> Masz rację. Masowa produkcja musi tak wyglądać.
> Ale przez swoją masowość nie będzie odpowiadała wszystkim.
> I nie "misie-dłubacze" ale niewielkie stocznie, zakłady szkutnicze takie
> jednostki będą wykonywać. Na zamówienie.

Obecnie "niewielka stocznia" to akurat miś-dłubacz najczęściej. Ale
zakładam, że w przyszłości to się zmieni.

> A kalkulacja kosztów z kilku rysunków dla osoby z doświadczeniem w budowie
> nie jest problemem.

To dość nowatorski pogląd, którego potwierdzenia nie obserwuję w
przyrodzie. Zakładam jednak, że takie osoby istnieją i chętnie bym poznał
ich listę, by móc zlecać przeróżne prace.

> A proces projektowania powinien wyglądać tak że powinien to robić zespół
> ludzi. Ktoś od narysowania projektu, ktoś kto będzie dbał o "design" i ktoś
> kto przygotuje to do produkcji seryjnej (hamując zapędy pozostałych by
> produkt nie był za drogi).

A dokładnie tak.

> IMHO to projektant jest najmniej ważny w tym zespole, ma robić tylko
> wyliczenia.

To zależy, jakie charakterystyki jachtu chce się uzyskać, są jachty, gdzie
praca projektanta jest najważniejsza (dajmy na to, regatowe).

> Najważniejszy jest "design".
> Ale wytłumacz to "panom projektantom".
> Zresztą to bolączka dużej ilości polskich firm produkujących.
> Nie doceniają znaczenia wzornictwa.
> (np. wczoraj kupowałem gniazdka i kontakty - tragedia na rynku, polskie
> produkty są po prostu koszmarnie brzydkie, w efekcie zamiast popierać krajową
> gospodarkę przyniosłem spory dochód "żabojadom")

A bo się od razu Legranda kupuje i nie zastanawia dużo. Przy czym krajowi
producenci czasem coś fajnego wymyślą.

Maciek Kotas

unread,
Feb 24, 2011, 12:00:02 PM2/24/11
to
W dniu 2011-02-23 17:45, Krzysztof Chajęcki pisze:

> no przecież inżynier nie będzie ofert pisał.... :) Za to chętnie
> widziałbym każdego z nich przez tydzień w roku na zakładzie produkcyjnym
> przerzucającego blachy lub rury (plus tydzień na drodze wnoszący 34kg
> akumulatory na kilkumetrowe słupy na przykład). Wtedy by może pojęli
> fizyczną różnicę między 10, 100 a 1000 :D
>

Nie wiem czy pamiętasz ale już tego próbowano w Polsce (i nie tylko) :)

Maciek Kotas

unread,
Feb 24, 2011, 12:01:55 PM2/24/11
to
W dniu 2011-02-23 17:52, Jacek Kijewski pisze:

> Znaczna część przy jakichkolwiek sprawach technicznych. Powód prosty:
> dowolnego technika kształcą ogólnie i zdaje maturę, natomiast większości
> humanistów nie kształci się nie tylko technicznie, ale nawet z
> przedmiotów realnych, jak fizyka, czy humanistycznych, jak matematyka.
> Że jazgot o obowiązkową matematykę na maturze przypomnę.

Litosciwie zmilczę nad jakościa matur w technikach :)

>
>> i czy to znaczy, że każdy inżynier jest geniuszem? :D
>
> Nie, ale zaufanie mam coś jakby większe.

A ja nie :)

>
>> Jacku pamiętasz jeszcze co to żart? :D
>
> A co to jest?

Tak mi sie właśnie wydawało, szkoda...

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 24, 2011, 1:40:06 PM2/24/11
to
Dnia Thu, 24 Feb 2011 18:00:02 +0100, Maciek Kotas napisał(a):


> Nie wiem czy pamiętasz ale już tego próbowano w Polsce (i nie tylko) :)

tak, i w niektórych firmach jest nadal praktykowane - jak dla mnie to
dobre rozwiązanie ;)

--
pzdr
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 24, 2011, 3:39:04 PM2/24/11
to
On Thu, 24 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> W dniu 2011-02-23 17:52, Jacek Kijewski pisze:
>
>> Znaczna część przy jakichkolwiek sprawach technicznych. Powód prosty:
>> dowolnego technika kształcą ogólnie i zdaje maturę, natomiast większości
>> humanistów nie kształci się nie tylko technicznie, ale nawet z
>> przedmiotów realnych, jak fizyka, czy humanistycznych, jak matematyka.
>> Że jazgot o obowiązkową matematykę na maturze przypomnę.
>
> Litosciwie zmilczę nad jakościa matur w technikach :)

Użyłem słowa "technika" nazbyt gwarowo, tj. "osobę o zainteresowaniach
technicznych", co w oczywisty sposób pomyliło się z tytułem zawodowym
"technika", za co przepraszam.

>>> i czy to znaczy, że każdy inżynier jest geniuszem? :D
>>
>> Nie, ale zaufanie mam coś jakby większe.
>
> A ja nie :)

Każdemu wolno.

Rudolf Wasilewski

unread,
Feb 24, 2011, 6:46:13 PM2/24/11
to
W dniu 2011-02-24 13:03, abc pisze:
> Najważniejszy jest "design".

Żartujesz :-)

Dla mnie istotne są parametry żeglugowe, standard bezpieczeństwa i trwałość.
Co mi z "designu", gdy wykładziny na gąbce wchłoną wodę i po kilku sezonach
zamienią się w zatęchłą hodowlę grzyba ;-) 10 lat temu lekkość konstrukcji
była dla mnie istotniejszym parametrem niż trwałość... ale wyrosłem;-)
Rozumiem, że nie łapię się do promowanych "tryndów" którym zarzucam, że z
żeglarstwa czynią "...jarmark próżności...",a z jachtu: barokowy katafalk.
Mówiąc poważnie wysmakowana prostota to kamień filozoficzny, który nie
potrzebuje ozdóbek i pozłacanych ramek.

Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek, świadom, że owe pozłacane ramki są warunkiem
sprzedaży masowej, dla którego jednak, jest ona elementem sprzecznym z
prostą radością żeglowania- nawet na desce z rowkiem...

Wojtek Kasprzak

unread,
Feb 25, 2011, 4:26:09 AM2/25/11
to
On Fri, 25 Feb 2011 00:46:13 +0100, Rudolf Wasilewski
<r.wasi...@biurorachunkowe.waw.pl> wrote:

>W dniu 2011-02-24 13:03, abc pisze:
>> Najważniejszy jest "design".
>
>Żartujesz :-)

On wcale nie żartuje. Takie są obecnie "trendy" które są obowiązujące
praktycznie we wszystkich dziedzinach naszego życia. Są one kreowane
przez wszechobecny marketing i reklame. Bezpieczeństwo, trwałość i
walory eksploatacyjne to zupełnie inna bajka, jakby mniej istotna. Po
paru latach wyrzuci się i kupi nowy będący zgodny z nowym "trendy".
Jachty też muszą być trendy, pływać nie muszą, wystarczy aby się na
wodzie unosiły a do przemieszczania się odpalasz silnik i płyniesz.
Ważne że ich wygląd jest trendy.

Pozdrawiam, Wojtek
http://www.siz.org.pl/
ge...@post.pl
**** Na wodzie zawsze w kamizelkach ****

Jacek Kijewski

unread,
Feb 25, 2011, 4:43:28 AM2/25/11
to
On Fri, 25 Feb 2011, Wojtek Kasprzak wrote:

> On Fri, 25 Feb 2011 00:46:13 +0100, Rudolf Wasilewski
> <r.wasi...@biurorachunkowe.waw.pl> wrote:
>
>> W dniu 2011-02-24 13:03, abc pisze:
>>> Najważniejszy jest "design".
>>
>> Żartujesz :-)
> On wcale nie żartuje. Takie są obecnie "trendy" które są obowiązujące
> praktycznie we wszystkich dziedzinach naszego życia. Są one kreowane
> przez wszechobecny marketing i reklame. Bezpieczeństwo, trwałość i
> walory eksploatacyjne to zupełnie inna bajka, jakby mniej istotna. Po
> paru latach wyrzuci się i kupi nowy będący zgodny z nowym "trendy".
> Jachty też muszą być trendy, pływać nie muszą, wystarczy aby się na
> wodzie unosiły a do przemieszczania się odpalasz silnik i płyniesz.
> Ważne że ich wygląd jest trendy.

Pływałem na konstrukcjach Farra, robionych pod "design", przy szkwałach do
50 węzłów. Skłonny jestem uwierzyć, że Sztrandek nie ma z tym
najmniejszych problemów, niemniej jednak poczekam na relację kogoś, kto
przeżył...

(a takie tam podobne nagromadzenie demagogii...)

Wojtek Kasprzak

unread,
Feb 25, 2011, 5:11:03 AM2/25/11
to
On Fri, 25 Feb 2011 10:43:28 +0100, Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl>
wrote:


>
>Pływałem na konstrukcjach Farra, robionych pod "design", przy szkwałach do
>50 węzłów. Skłonny jestem uwierzyć, że Sztrandek nie ma z tym
>najmniejszych problemów, niemniej jednak poczekam na relację kogoś, kto
>przeżył...
>
>(a takie tam podobne nagromadzenie demagogii...)

Demagogie to Ty uprawiasz porównujac nieporównywalne.
Maluch 126 to taki sam samochód jak np Bentley. Jeden i drugi ma
cztery koła, jeden i drugi jest dla czterech osób ....
Coś słabo u Ciebie z rozróżnianiem łodek przeznaczonych do budowy
amatorskiej i konstrukcji pochodzących z renomowanych biur
konstrukcyjnych i przeznaczonych do budowych z wykorzystaniem topowych
technologii .
Chyba że ten Farr na którym pływałeś w szkwałach 50 wezłowych jest
porównywalny ze Sztrandkiem co do wielkosci, przeznaczenia i sposobu
wykonywania,

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 25, 2011, 5:16:34 AM2/25/11
to
Dnia Fri, 25 Feb 2011 10:11:03 +0000, Wojtek Kasprzak napisał(a):


> Chyba że ten Farr na którym pływałeś w szkwałach 50 wezłowych jest
> porównywalny ze Sztrandkiem co do wielkosci, przeznaczenia i sposobu
> wykonywania,

sprowadziłbym pytanie tylko do wielkości ;)

--
pzdr
meping

Jacek Kijewski

unread,
Feb 25, 2011, 5:44:05 AM2/25/11
to
On Fri, 25 Feb 2011, Wojtek Kasprzak wrote:

> On Fri, 25 Feb 2011 10:43:28 +0100, Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl>
> wrote:
>
>
>>
>> Pływałem na konstrukcjach Farra, robionych pod "design", przy szkwałach do
>> 50 węzłów. Skłonny jestem uwierzyć, że Sztrandek nie ma z tym
>> najmniejszych problemów, niemniej jednak poczekam na relację kogoś, kto
>> przeżył...
>>
>> (a takie tam podobne nagromadzenie demagogii...)
>
> Demagogie to Ty uprawiasz porównujac nieporównywalne.

Ależ tam, stwierdziłeś, że poświęca się wszystkie cechy jachtu na rzecz
designu, a jacht może nie pływać... i wydawało mi się, że odżegnujesz się
od tego trendu?

> Maluch 126 to taki sam samochód jak np Bentley. Jeden i drugi ma
> cztery koła, jeden i drugi jest dla czterech osób ....

Wolę design Bentleja, mimo wszystko. O jego bezpieczeństwie nie mam
zielonego pojęcia. Kto wie, czy przy banalnej stłuczce drzazgi z
drewnianej wybudowy nie przebiją mi aorty?

> Coś słabo u Ciebie z rozróżnianiem łodek przeznaczonych do budowy
> amatorskiej i konstrukcji pochodzących z renomowanych biur
> konstrukcyjnych i przeznaczonych do budowych z wykorzystaniem topowych
> technologii .
> Chyba że ten Farr na którym pływałeś w szkwałach 50 wezłowych jest
> porównywalny ze Sztrandkiem co do wielkosci, przeznaczenia i sposobu
> wykonywania,

A bo ja wiem? Oceanisy są projektowane głównie pod względem designu, wszak
mają zawalczyć z Bavarią na tym samym segmencie rynku. Skoro tak jasno
określasz cele projektowania współczesnych jachtów, to pewnie się znasz.
No nie będę w takim razie podważał, tylko się zgodzę...

i sprowadzę argumentację do absurdu.

A teraz na serio:

A dla stoczni, najważniejsze jest, żeby zarobić. Jak dla każdego innego
przedsiębiorstwa. Zarobić można produkując dużo, źle i tanio, albo mało,
dobrze i drogo. Albo któreś ze stadiów pośrednich. Tak czy inaczej,
zarabia się wyłącznie wtedy, kiedy klienci kupują. A klient kieruje się
paroma kryteriami.

Co do bezpieczeństwa i zdolności morskich, pewne sprawy są poza dyskusją i
w ogóle nie są dyskutowane podczas projektowania. "Musi być", więc po co
tu tracić czas. Zwłaszcza, że przepisy - w tym osławiona RCD - narzucają
swoje wymogi. Można tu i tam minimalnie poprawić to i owo. Może więcej
balastu, może nieco ostrzejsze wejście dziobu. Ale tak naprawdę wszystkie
konstrukcje popularne będą w tym zakresie bardzo podobne. Pewne ruchy
można wykonać jeszcze na osi osiągi żeglarskie vs mieszkalność i siłą
rzeczy Elany będą nieco inne, nić nowe Bavarie Vision.

Pozostaje to, co ma sprawić, że klient "chce" kupić jacht. A to coś nazywa
się właśnie designem. Który nie jest sprzeczny z bezpieczeństwem jachtu,
bo co kształt okienek czy kolor obicia ma do rzeczy? Natomiast przy
ustaleniu pewnego stałego poziomu bezpieczeństwa i osiągów jachtu to
właśnie design staje się ważny. A u nas z tym cienkawo dość. Ze
współczesnych konstrukcji (bo oczywiście doceniając Rejewskiego i
Liskiewicza, historię odłóżmy na bok) podobają mi się wyłącznie Mantry i
Flabria. No chyba, że "custom build", to dodałbym Conrada 58, Intuition i
Queeniana - czyli, jak widać, miłośnik Strawińskiego się znalazł.

Rudolf Wasilewski

unread,
Feb 25, 2011, 7:39:26 PM2/25/11
to
W dniu 2011-02-25 11:44, Jacek Kijewski pisze:

> Pozostaje to, co ma sprawić, że klient "chce" kupić jacht. A to coś nazywa
> się właśnie designem. Który nie jest sprzeczny z bezpieczeństwem jachtu, bo
> co kształt okienek

kształt ramy okna akurat MA znaczenie, szczególnie w lekkich konstrukcjach
morskich...


podobają mi się wyłącznie Mantry i Flabria. No chyba, że "custom
> build", to dodałbym Conrada 58, Intuition i Queeniana - czyli, jak widać,
> miłośnik Strawińskiego się znalazł.

Również 18 m łódki Strawińskiego (np. 2 wykańczane w Pucku(z czego 1 w
Kanadzie) i Malajka) mają klasyczną prostotę, której design nie
przeszkadza... Intuition to wysmakowana elegancja, ale rozwiązania
wykraczające poza możliwości naszych producentów (nie tylko w kwestii
wyposażenia)...
Trzeba dodać, że w produkcji seryjnej wyposażenie i osprzęt wykraczający
poza optimum użytkowe podraża produkt finalny o spory procent, a narzuty na
nie stanowią dodatkowy zysk pośredników- niekoniecznie producenta.
"Zamożność" naszych portfeli i konkurencja na rynku czarterowym powoduje, że
gusta i "trwałość" kreują czarterownie, zasilające rynek łódkami z drugiej
ręki w przystępnej cenie, przypadkowej jakości wykonania, najczęściej w
standardzie materiałów na kilka sezonów ( nie dotyczy m.in. M.Bełbota...)
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek świadom, że na designerskie cacuszka stać nas
w mikro-skali, co daje projektantowi, konstruktorowi, a często wykonawcy (w
jednej osobie:-) nieograniczone pole do popisu w uniwersalnym, przemyślanym
zagospodarowaniu mikroprzestrzeni...
"...Pięknie jest mieć 20 lat,i gnać sportowym samochodem przez Pola
Elizejskie. Mając rewolwer w kieszeni..."- to cytat z pewnego filmu, który
powinien obejrzeć każdy designer w Polsce(niestety nadal...)-co polecam
zaciekawionym czytaczom :-))))

Maciek Kotas

unread,
Feb 26, 2011, 7:20:17 AM2/26/11
to
W dniu 2011-02-24 19:40, Krzysztof Chajęcki pisze:
jak dla mnie to komunizm :) ale prywatnym firmom wolno sobie robic co
chcą :) widzisz mi nikt nie każe chodzić w tory i skręcać rozjazdy. Bo
nie jest to moją rolą.
Po za tym powinno to działać w obie strony. Chciałbym zobaczyć tych
techników przy pracach biurowych. Im to się zawsze wydaje, że wszystko
da się zrobić na pstryknięcie palcem :P
dzielnie ludzi na "lepszych techniczno-inżynieryjnych" i gorszych
"humanistów-tumanistów" to bzdura. Znam równie wielu durnych i
niekompetentnych inżynierów co "humanistów" :)

skończmy ten OT.

Jacek Kijewski

unread,
Feb 26, 2011, 7:40:14 AM2/26/11
to
On Sat, 26 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> jak dla mnie to komunizm :) ale prywatnym firmom wolno sobie robic co chcą :)
> widzisz mi nikt nie każe chodzić w tory i skręcać rozjazdy. Bo nie jest to
> moją rolą.
> Po za tym powinno to działać w obie strony. Chciałbym zobaczyć tych techników
> przy pracach biurowych. Im to się zawsze wydaje, że wszystko da się zrobić na
> pstryknięcie palcem :P

Przeciętny "technik" dostrzega niepotrzebność większości prac biurowych.
Jeżeli ma motywację, to je automatyzuje. Jeżeli nie, unika.

> dzielnie ludzi na "lepszych techniczno-inżynieryjnych" i gorszych
> "humanistów-tumanistów" to bzdura. Znam równie wielu durnych i
> niekompetentnych inżynierów co "humanistów" :)

Znam niekompetentnych, ale durnego nie udało mi się spotkać.

Jerzy Makieła

unread,
Feb 26, 2011, 8:01:15 AM2/26/11
to
W dniu 2011-02-26 13:40, Jacek Kijewski pisze:

> Przeciętny "technik" dostrzega niepotrzebność większości prac biurowych.
> Jeżeli ma motywację, to je automatyzuje. Jeżeli nie, unika.

Tia... niestety czasami trafia się na ścianę:-((((( W byle jakim sklepie
na pipidówce, kody kreskowe skaner a w PKP Cargo jak za króla Ćwieczka,
kartka, ołówek i jechane w tory... Ludzie "ręcznie" spisują numery
wagonów... Ba, jest wręcz recesja to co kiedyś PKP Cargo robiło "na
komputerze" teraz robi ręcznie...


--
Pozdrowienia Jurek Makieła
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951

AIKI

unread,
Feb 26, 2011, 10:19:52 AM2/26/11
to
On 26 Lut, 14:01, Jerzy Makieła <jur...@post.pl> wrote:
> W dniu 2011-02-26 13:40, Jacek Kijewski pisze:
>
> > Przeci tny "technik" dostrzega niepotrzebno wi kszo ci prac biurowych.
> > Je eli ma motywacj , to je automatyzuje. Je eli nie, unika.
>
> Tia... niestety czasami trafia si na cian :-((((( W byle jakim sklepie
> na pipid wce, kody kreskowe skaner a w PKP Cargo jak za kr la wieczka,
> kartka, o wek i jechane w tory... Ludzie "r cznie" spisuj numery
> wagon w... Ba, jest wr cz recesja to co kiedy PKP Cargo robi o "na
> komputerze" teraz robi r cznie...
>
Jurek, nie od razu Kraków...
Robi się na komputrze coraz więcej, ale aby na Twojej stacji
odprawiacz mógł coś wprowadzić przez przenośny terminal "w polu" to
musi być coś, co te dane odbierze i przetworzy - czyli system. Do tej
pory były lokalne podsystemy, a teraz następuje przesiadka na jeden
wspólny dla całej sieci. W kasach już to jest ZTCW.
(Nie jestem 100% fachowcem od spraw handlowych, ale cierpliwości -
idzie nowe :-)))
--
pozdrawiam
AIKI

Maciek Kotas

unread,
Feb 26, 2011, 11:24:02 AM2/26/11
to
W dniu 2011-02-26 13:40, Jacek Kijewski pisze:

>


> Przeciętny "technik" dostrzega niepotrzebność większości prac biurowych.
> Jeżeli ma motywację, to je automatyzuje. Jeżeli nie, unika.

Wiesz, jakoś wciąż do mnie przyłażą po jakies papierki. Chociażby od
wypłat, najwięcej zestawień średnich wypłat domagają się "techniczni" :)

>
>> dzielnie ludzi na "lepszych techniczno-inżynieryjnych" i gorszych
>> "humanistów-tumanistów" to bzdura. Znam równie wielu durnych i
>> niekompetentnych inżynierów co "humanistów" :)
>
> Znam niekompetentnych, ale durnego nie udało mi się spotkać.

Szczęściarz z Ciebie. Może masz z nimi mało kontaktów. Bo ja znam całą
masę zwyczajnie durnych.

Maciek Kotas

unread,
Feb 26, 2011, 11:25:17 AM2/26/11
to
W dniu 2011-02-26 14:01, Jerzy Makieła pisze:

> W dniu 2011-02-26 13:40, Jacek Kijewski pisze:
>
>> Przeciętny "technik" dostrzega niepotrzebność większości prac biurowych.
>> Jeżeli ma motywację, to je automatyzuje. Jeżeli nie, unika.
>
> Tia... niestety czasami trafia się na ścianę:-((((( W byle jakim sklepie
> na pipidówce, kody kreskowe skaner a w PKP Cargo jak za króla Ćwieczka,
> kartka, ołówek i jechane w tory... Ludzie "ręcznie" spisują numery
> wagonów... Ba, jest wręcz recesja to co kiedyś PKP Cargo robiło "na
> komputerze" teraz robi ręcznie...
>
>
no ale to wina "humanistów"? no proszę Cię :) za to w tych sklepach w
pipidówce te kody to na pewno obsługują inżynierowie :D:D:D

Jacek Kijewski

unread,
Feb 26, 2011, 11:27:14 AM2/26/11
to
On Sat, 26 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> W dniu 2011-02-26 13:40, Jacek Kijewski pisze:
>
>>
>> Przeciętny "technik" dostrzega niepotrzebność większości prac biurowych.
>> Jeżeli ma motywację, to je automatyzuje. Jeżeli nie, unika.
>
> Wiesz, jakoś wciąż do mnie przyłażą po jakies papierki. Chociażby od wypłat,
> najwięcej zestawień średnich wypłat domagają się "techniczni" :)

W excelu to jedna funkcja jest. W angielskim się avg(range) nazywała.
Widać technicznym ktoś kazał koszty rozliczać, to potrzebują.

Jerzy Makieła

unread,
Feb 26, 2011, 12:09:04 PM2/26/11
to
W dniu 11.02.26 16:19, AIKI pisze:

> (Nie jestem 100% fachowcem od spraw handlowych, ale cierpliwości -
> idzie nowe :-)))

Znaczy się... czołga się?:-)))

Jerzy Makieła

unread,
Feb 26, 2011, 12:10:51 PM2/26/11
to
W dniu 11.02.26 17:25, Maciek Kotas pisze:

> no ale to wina "humanistów"?

Przecież tego nie powiedziałem...

> no proszę Cię :) za to w tych sklepach w
> pipidówce te kody to na pewno obsługują inżynierowie :D:D:D

Obsługuje blondynka ale wdrażał... dobra, dopiszcie sobie sami kto:-)))))

AIKI

unread,
Feb 26, 2011, 12:16:19 PM2/26/11
to
On 26 Lut, 18:09, Jerzy Makieła <jur...@post.pl> wrote:
> W dniu 11.02.26 16:19, AIKI pisze:
>
> > (Nie jestem 100% fachowcem od spraw handlowych, ale cierpliwo ci -
> > idzie nowe :-)))
>
> Znaczy si ... czo ga si ?:-)))
>
Przecież napisałem coś o Krakowie? :-)
--
pozdrawiam
AIKI

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 26, 2011, 4:27:16 PM2/26/11
to
Dnia Sat, 26 Feb 2011 13:20:17 +0100, Maciek Kotas napisał(a):


> da się zrobić na pstryknięcie palcem :P dzielnie ludzi na "lepszych
> techniczno-inżynieryjnych" i gorszych "humanistów-tumanistów" to bzdura.
> Znam równie wielu durnych i niekompetentnych inżynierów co "humanistów"
> :)

Maciek, nie wkładaj mi w usta słów których nie napisałem, tym razem
"humanistów-tumanistów".... Ja tylko stwierdzam, że ludzie siedzący w
biurze nie zdają sobie sprawy z realiów produkcji - przykład - wybijajcie
jeszcze jedną cechę na znaku - co to jest, wsadzić jeszcze raz blachę pod
numerator. Dla produkcji, człowieka który to robi, to bywa że 200 (i
więcej) blach dziennie po 15-20 kg. Dwie tony więcej do przewalenia. Dla
nich to wybicie paru cyferek. Ostatnio wybiłem im z głowy zmianę
technologii malowania która zmieniłaby czas malowania jednego znaku z ca
40 sekund do mniej więcej 5 minut..... Takie przykłady mogę mnożyć.
Dlatego dla mnie to nie komunizm, tylko uzmysławianie realiów innych
działów firmy...

--
pzdr
meping

Krzysztof Chajęcki

unread,
Feb 26, 2011, 4:29:01 PM2/26/11
to
Dnia Sat, 26 Feb 2011 18:10:51 +0100, Jerzy Makieła napisał(a):


> Obsługuje blondynka ale wdrażał... dobra, dopiszcie sobie sami
> kto:-)))))

infomatołek :-P

--
pzdr
meping :)

Maciek Kotas

unread,
Feb 27, 2011, 10:18:34 AM2/27/11
to
W dniu 2011-02-26 17:27, Jacek Kijewski pisze:

> W excelu to jedna funkcja jest. W angielskim się avg(range) nazywała.
> Widać technicznym ktoś kazał koszty rozliczać, to potrzebują.
>

Nie oni chcą wiedziec ile dostaną z urlop lub zwolnienie :P

Jacek Kijewski

unread,
Feb 27, 2011, 10:26:10 AM2/27/11
to
On Sun, 27 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> W dniu 2011-02-26 17:27, Jacek Kijewski pisze:
>
>> W excelu to jedna funkcja jest. W angielskim się avg(range) nazywała.
>> Widać technicznym ktoś kazał koszty rozliczać, to potrzebują.
>
> Nie oni chcą wiedziec ile dostaną z urlop lub zwolnienie :P

No cóż, algorytmy zawarte w prawie pracy nie to, że są skomplikowane i
bezsensowne, bo są, ale zmieniają się co chwilę, pisane są w sposób
niejednoznaczny i żaden normalny człowiek nie jest w stanie poświęcić
życia na wyszukiwanie zmian, o ile się tym zawodowo nie zajmuje.

Kiedyś w Rzeczpospolitej była polemika dwóch profesorów nt. naliczania
godzin w dni świąteczne w brygadowym systemie pracy. Zasadniczo fakty są
faktami, a skoro wymagają polemiki, to znaczy, że nie ma jednoznacznego
opisu algorytmu w przepisach.

Swoją drogą, jakiś humanista to musiał wymyślać. (co do innych pomysłów,
to Modzelewski też nie ma inż. przed nazwiskiem).

J.F.

unread,
Feb 27, 2011, 10:56:24 AM2/27/11
to
On Wed, 23 Feb 2011 13:12:06 +0100, Jacek Kijewski wrote:
>Przecenia się. Czytam tutaj porady o "popracuj w stoczni". W Polsce na
>palcach jednej ręki można policzyć stocznie, w których projektant wnętrz
>miałby coś do roboty na praktykach. No, może z drugiej ręki można pożyczyć
>palec.

To jedna strona medalu, a druga - gdzie sie chcesz nauczyc tych
wszystkich norm, wymagan, problemow konstrukcyjnych ?
Przeciez nie na studiach.

Inna sprawa ze jesli to maja byc male jachty a nie statki, to moze
tych norm mniej,

>> dlatego wcześniej pisałem, że nawet do projektowania wnętrz watro mieć
>> nie byle jakiego inżyniera, ale raczej ukierunkowanego w tej dziedzinie...
>Byle jaki inżynier będzie sensowniejszy, niż magister bez inzyniera, choć
>akurat inżynier od budowy okrętów ma sens mniejszy, niż od architektury i
>wzornictwa przemysłowego.

No coz - zalezy na co stawiamy - dopuszczenie do uzytku czy estetyka.


J.

Jacek Kijewski

unread,
Feb 27, 2011, 11:25:05 AM2/27/11
to
On Sun, 27 Feb 2011, J.F. wrote:

> On Wed, 23 Feb 2011 13:12:06 +0100, Jacek Kijewski wrote:
>> Przecenia się. Czytam tutaj porady o "popracuj w stoczni". W Polsce na
>> palcach jednej ręki można policzyć stocznie, w których projektant wnętrz
>> miałby coś do roboty na praktykach. No, może z drugiej ręki można pożyczyć
>> palec.
>
> To jedna strona medalu, a druga - gdzie sie chcesz nauczyc tych
> wszystkich norm, wymagan, problemow konstrukcyjnych ?
> Przeciez nie na studiach.

W stoczni też ciężko. Spełnienie RCD jako szczyt sukcesów.

(ile stoczni ma wdrożone coś lepszego niż ISO 9000?)

Maciek Kotas

unread,
Feb 27, 2011, 1:17:46 PM2/27/11
to
W dniu 2011-02-27 16:26, Jacek Kijewski pisze:

> Swoją drogą, jakiś humanista to musiał wymyślać.

Jasne, jasne :) ja bym jednak stawiał na jakiegoś technokratę :)
Dzięki Bogu kulturę zachodnią zbudowali humaniści :)

Jacek Kijewski

unread,
Feb 27, 2011, 4:00:23 PM2/27/11
to
On Sun, 27 Feb 2011, Maciek Kotas wrote:

> W dniu 2011-02-27 16:26, Jacek Kijewski pisze:
>
>> Swoją drogą, jakiś humanista to musiał wymyślać.
> Jasne, jasne :) ja bym jednak stawiał na jakiegoś technokratę :)

Niestety, tacy są we władzach politycznych niedoreprezentowani. A może i
na szczęście, na sprawność Waldemara Pawlaka patrząc :)

Wojtek Kasprzak

unread,
Feb 28, 2011, 3:13:19 AM2/28/11
to
On Sat, 26 Feb 2011 01:39:26 +0100, Rudolf Wasilewski
<r.wasi...@biurorachunkowe.waw.pl> wrote:

>... Intuition to wysmakowana elegancja, ale rozwiązania
>wykraczające poza możliwości naszych producentów (nie tylko w kwestii
>wyposażenia)...

W 2009 odprowadzając łódkę na Zalew Wislany po Regatach Antagonistów
mieliśmy okazję spotakać w Górkach Intuition'a. w swoim pierwszym
rejsie. Dało się go dokładnie zwiedzić i obejrzeć. Nasza łódka mogła
na nim robić za bączek:-)).
Rudek zapewniam Cię ze nie było na nim rozwiązań wykraczających poza
możliwosci naszych producentów czego zresztą sam Intuition jest
przykładem. W całości został zrobiony u nas.

Wojtek Kasprzak

unread,
Feb 28, 2011, 3:19:38 AM2/28/11
to
On Fri, 25 Feb 2011 11:44:05 +0100, Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl>
wrote:

>


>Ależ tam, stwierdziłeś, że poświęca się wszystkie cechy jachtu na rzecz
>designu, a jacht może nie pływać...

Odnoszę wrazenie że nie przeczytałeś mojego postu ze zrozumieniem lub
usiłujesz manipulować.

>... . Skoro tak jasno określasz cele projektowania współczesnych jachtów,

> to pewnie się znasz. No nie będę w takim razie podważał, tylko się zgodzę...

Nie wymyślaj tylko pokaż w którym miejscu pisałem cokolwiek o celach
projektowania jachtów.

Rudolf Wasilewski

unread,
Feb 28, 2011, 3:20:13 AM2/28/11
to
W dniu 2011-02-28 09:13, Wojtek Kasprzak pisze:

Maszt i osprzet (zdaje się, że ten maszt trafił szlag), zrobiony i założony
był w Skandynawii (zdaje się w Szwecji), na co (nie mogąc się doczekać)
przez cały 1- szy sezon pływali jako motosailer...
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

Wojtek Kasprzak

unread,
Feb 28, 2011, 4:30:53 AM2/28/11
to
On Mon, 28 Feb 2011 09:20:13 +0100, Rudolf Wasilewski
<r.wasi...@biurorachunkowe.waw.pl> wrote:

>
>Maszt i osprzet (zdaje się, że ten maszt trafił szlag), zrobiony i założony
>był w Skandynawii (zdaje się w Szwecji), na co (nie mogąc się doczekać)
>przez cały 1- szy sezon pływali jako motosailer...

Jak stał w Górkach -koniec maja 2009 miał maszt i bom węglowy budzący
zaufanie swoimi rozmiarami.

Jacek Kijewski

unread,
Feb 28, 2011, 4:36:52 AM2/28/11
to
On Mon, 28 Feb 2011, Wojtek Kasprzak wrote:

> On Fri, 25 Feb 2011 11:44:05 +0100, Jacek Kijewski <ja...@sail-ho.pl>
> wrote:
>
>>
>> Ależ tam, stwierdziłeś, że poświęca się wszystkie cechy jachtu na rzecz
>> designu, a jacht może nie pływać...

> Odnoszę wrazenie że nie przeczytałeś mojego postu ze zrozumieniem lub
> usiłujesz manipulować.

Staram się czytać "dosłownie". "Ze zrozumieniem" dopiero w dalszej
kolejności.

>> ... . Skoro tak jasno określasz cele projektowania współczesnych jachtów,
>> to pewnie się znasz. No nie będę w takim razie podważał, tylko się zgodzę...
> Nie wymyślaj tylko pokaż w którym miejscu pisałem cokolwiek o celach
> projektowania jachtów.

Cytuję:
"On wcale nie żartuje. Takie są obecnie "trendy" które są obowiązujące
praktycznie we wszystkich dziedzinach naszego życia. Są one kreowane
przez wszechobecny marketing i reklame. Bezpieczeństwo, trwałość i
walory eksploatacyjne to zupełnie inna bajka, jakby mniej istotna. Po
paru latach wyrzuci się i kupi nowy będący zgodny z nowym "trendy".
Jachty też muszą być trendy, pływać nie muszą, wystarczy aby się na
wodzie unosiły a do przemieszczania się odpalasz silnik i płyniesz.
Ważne że ich wygląd jest trendy."

Słuchaj, jeżeli w ciągu tygodnia zapominasz, co napisałeś, to jest jakiś
problem. Ale nie mój.

Rudolf Wasilewski

unread,
Feb 28, 2011, 11:53:34 AM2/28/11
to
W dniu 2011-02-28 10:30, Wojtek Kasprzak pisze:
Na Wszystkich Świętych 2008 wszedł do Helu (z Górek) z maszcikiem- jak
nieduży prosty krzyż przed kabiną (niósł na nim anteny i światła nawigacyjne).
Scena jakby jacht z filmu fantasy uczestniczył w tajemnym morskim misterium.
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek.


Maciek Kotas

unread,
Mar 1, 2011, 9:30:07 AM3/1/11
to
W dniu 2011-02-27 22:00, Jacek Kijewski pisze:

Wiesz, nie wiem jak we władzach politycznych.Tam w ogóle jest
nadreprezentacja idiotów.
Ale na innych szczeblach jest zdecydowana niedoreprezentacja humanistów.
Jeśli nawet matura z j.polskiego jest w formie testu, to ja czegoś nie
rozumiem :)

Jacek Kijewski

unread,
Mar 1, 2011, 9:37:53 AM3/1/11
to
On Tue, 1 Mar 2011, Maciek Kotas wrote:

> Wiesz, nie wiem jak we władzach politycznych.Tam w ogóle jest
> nadreprezentacja idiotów.
> Ale na innych szczeblach jest zdecydowana niedoreprezentacja humanistów.

Jeżeli jako humanistę rozumieć kogoś pokroju Leonardo Da Vinci, to
oczywiście tak. Jeżeli kogoś, kto był za tępy, żeby podstawy algebry
opanować, to nie.

W średniowieczu istniało pojęcie "oślego mostu" - jeżeli ktoś nie umiał
opanować Elementów Euklidesa, to nie warto go było potem uczyć. Niczego.

ant

unread,
Mar 8, 2011, 4:50:40 PM3/8/11
to
666 wrote:

> http://www.google.com/search?q=naval+architecture

powższe to wpuszczanie w mailny, bo naval architecture to wcale nie
architektura statku/okrętu, tylko projektowanie okrętu (kształt,
rozplanowanie, statyka, hydromechanika, etc.)

0 new messages