[>> klusole to wiem - pomyslalem, ale wydry? jak to jest z wydrami ?
[>> podobno wydra jest w stanie zjesc ( a przynajmniej utluc ) 100 kg ryb w
[>> roku.
[>> czy to rzeczywiscie grozny konkurent dla wedkarzy na mniejszych rzekach ?
[>> wie ktos cos na ten temat ?
hmn, ogladalem kilka dni wstecz, program gdzie wystepowala pani z mloda
wydra i mowila ze zjada ona od kilograma do 2 ryb dziennie, (kurwa,
zgroza)
1 wydra x 1 dzien x 1-2 kilo ryby x 365 dni w roku = ...? o kurwa;-((((
do tego ogromne stada kormoranow (przepedzanych odstrzalami w Europie
zachodniej), tutaj tez znawcy wypowiadali sie ze zjada bydlak 1 kilo ryby
dziennie, poza tym wedlug ksiazek wydra to jedyne zwierze zabijajace
swoje ofiary dla zabawy, bez poczucia glodu:-((((
marne mamy szanse, widzialem kiedys polowanie wydry w doplywie Narwi
ponizej zapory w Debem, lezalem w trawie czajac sie na klenia lub rape i
przez wysoka trawe widzialem jak poluje, wyciagnela leszcza takiego 70-80
deko, odgryzla leb, zostawila na blocie i polynela dalej, ktos powinien
sie zastanowic nad zmiana prawa i prawidlowa gospodarka, tak jak z
wilkami, gdy jest ich za duzo i z braku jedzenia dobieraja sie do woiec
zarzadza sie odstrzaly kontrolowane za duze pieniadze i jest git, moze by
tak z kormoranami???
zapraszam do dyskusji:-)
nie kopcie mnie nie jestem mysliwym, blizej mi do zielonego ale...
______________________
pawel ACE
bylem kiedys na rybach w okolicy wisloczanki ( wislok powyzej rzeszowa ).
woda calkiem niezla, wartka czysta - dzikie brzegi - dobre brania murowane
mysle sobie... a kuku - zero bran , zero ryb.
nic na blache , nic na bialego robala,
nic na grunt ( nie liczac sporadycznych kielbikow i plotek u kumpli ).
idzie gosc brzegiem i topi zywca , pytam sie go co jest z tymi rybami:
- panie, wydry i klusole robia swoje.
klusole to wiem - pomyslalem, ale wydry? jak to jest z wydrami ?
podobno wydra jest w stanie zjesc ( a przynajmniej utluc ) 100 kg ryb w
roku.
czy to rzeczywiscie grozny konkurent dla wedkarzy na mniejszych rzekach ?
wie ktos cos na ten temat ?
--
Archiwum listy dyskusyjnej pl-rec-wedkarstwo
http://www.newsgate.pl/archiwum/pl-rec-wedkarstwo/
Co do kormoranow to sa ich tysiace albo miliony.
Stanowczo o miliony za duzo!!!!
Co do wyderek, to niech podniosa lapki ludzie ktorze je widzieli.
Mam sporo wiosenek a widzialem raz w zyciu!!!
Trzy wydry na Narwi, ze dwa lata temu.
Te zwierzaki widzial tez raz moj kumpel, ktory praktycznie codziennie
siedzi na wodzie.
Wedlug rachunkow - niech jedna wydra zje te 700
kilo ryb rocznie. To tyle co wylowi jeden sredniozawziety miesiarz. A
klusole, a legalni rybacy?
Wole patrzec na wydre niz na rybaka na Narwi ;(
pozdrowka
Wojtek
Ale zeby nie wszystko na wydry, to jeszcze żyją nad jeziorami:
Nur czarnoszyi, Perkoz dwuczuby, Kormoran czarny (wrona jest od niego 100
razy ładniejsza), Czapla siwa, Tracznurogęś, Mewy, Rybitwy.
Wymieniłem tylko te które żrą ryby w dużych ilościach.
Oczywiście, że jestem stronniczy. Ptaki bowiem mają duży pozytywny wpływ na
zbiorniki wodne i obieg materii.
Co nie zmienia faktu, że żrą ryby :-(((
Krzysztof Piaszczyński
http://priv1.onet.pl/su/piasz/index.html
Ps.: To "wyplujki" kormoranów powodują obumieranie drzew.
> sztuki około 1 kg i wieksze
> wyciąga na brzeg, wtedy zaczyna się horror.
> Wali tą rybą o kamień lub o drzewo aż rozbije jej łeb
>
No i co? Do kogo, lub czego pasuje ten opis?
Czym rozni sie sposob zabijania wydry,
od sposobu zabijania wedkarza???
Sugerujesz, ze wydra powinna siedziec i czekac
az ryba sama "usnie"?
A moze opisac sposob polowania szczupaka?
Co wyprawia ze zlowiona przez siebie spora plotka? Tez wyjdzie
horror!!!!!!
A wiesz jak ta plotka pozera narybek, robaczki i raczki? Zlapie taka
dzdzowniczke sprytnie nawleczona na haczyk, urwie kawalek
a reszte zostawi.......
Takie brzydkie niestety jest zycie i smierc!
> Stwierdziłem, że zabijanie sprawia wydrom przyjemność.
>
A na jakiej podstawie? A jesli nawet, to czy to
jest cech tylko wydr???
A co z kotami, lasicami, ludzmi.... Te opinie sa najczesciej wyglaszane
przez
rybakow i wlascicieli stawow hodowlanych, gdzie ryb jest na gesto!
A jesli nawet jest w tym czesc prawdy, to
co sie dzieje z reszta nie zjedzonej ryby?
Jest zjadana przez mewy, szczury, myszolowy, rybolowy,
czaple, nawet orly i inne zwierzaki.
Nie "marnuje" sie!
> Policzcie teraz: dorosły osobnik zjada ok 3kg (w tym ok 2 kg ryb,
reszta to
> małże i ślimaki) dziennie, oraz niech 1kg zostawi > na brzegu.
1095kg!!!
>
Jak Tys to obliczyl?
Wydra wazy 8-10 kg. Chcesz powiedziec, ze zjada codziennie rownowartosc
30-35 % wagi ciala?
Jak wymienisz jeszcze jednego ssaka co ma taki
metabolizm, to jestem nawet sklonny uwierzyc.
Moge Ci przytoczyc fachowe ksiazki mysliwskie,
gdzie tez jest mowa o koniecznosci likwidacji wydr
i tam podaja 400 kg/rocznie. W tej samej literaturze mozna tez wyczytac,
ze wydra jest niestety
"niemal wyjatkowym, ale decydujacym niszczycielem pasozyta Ligula
simplicissima :)
ktory dziesiatkuje wyniszczajaco szlachetne gatunki naszych ryb, jak
sandacza, karpia, suma, lina i wielu innych."
Takie male cos za cos ;)) Kto ma racje?
> Zaden kłusownik rocznie takiej normy nie zrobi, .
>
????????????
Znam osobiscie jednego, ktory tylko w tym tygodniu
zlapal okolo 250 kg sumow. I to nie zaden specjalny klusownik tylko
legalny szarpakowiec...
Jednego, 46 kg zlowil w dzien, w srodku miasta za ogon. Nawet sporo
ludzi widzialo. Sum mial pecha,
bo trafil ogonem w wyjatkowo duza glowke twistera....
Zauwaz, ze nie mnoze 46 kg przez 366 dni roku ;)))
> Ale zeby nie wszystko na wydry, to jeszcze żyją
> Nur czarnoszyi, Perkoz dwuczuby, Kormoran czarny (wrona jest od niego
100
> razy ładniejsza), Czapla siwa, Tracznurogęś, Mewy, Rybitwy.
> Wymieniłem tylko te które żrą ryby w dużych ilościach.
>
Zapomniales chyba o najwazniejszym gatunku ;(
> Oczywiście, że jestem stronniczy.
>
Oczywiscie, ze jestes. Ja tez.
Ale nie zmienia to faktu ze jeszcze zaden naukowiec nie znalazl gatunku
zyjatka, ktore byloby zbedne naturze, szkodliwe dla swiata.
Jasne, ze wlasciciel stawu z karpiami ma prawo sie bronic! Ze madre
regulacje ogranicza nadmierna populacje jakiegos gatunku (np. obecnie
(!) kormoranow) , ale potepiac rzadkie zwierze ze udalo mu sie jeszcze
przetrwac na dziko???????
Powtorze, wole nawet bawiaca sie w zabijanie wydre, od widoku klusola,
miesiarza, sieciarza,
rur z nieczyszczonych szamb i masy innych choler.......
Wojtek W.
Ja też nie wiem czy to prawda, ale teżnie udalo mi się , na razie
potwierdzić tych wielkosci.
Oto co znalazłem.
>wydra (Lutra lutra)
Średniej wielkości drapieżnik z rodziny łasicowatych, przystosowany do
ziemnowodnego trybu życia, odznaczający się zgrabnym kształtem ciała i
pełnymi gracji ruchami. Zamieszkuje nory z podwodnym wejściem, kopane w
brzegach rzek. Polując na ryby świetnie pływa i nurkuje. Jest aktywna przez
cały rok. Wydry są zwierzętami terytorialnymi. "Zawłaszczone" odcinki rzeki,
nawet kilkunastokilometrowej długości, znakują odchodami pozostawianymi na
widocznych miejscach. Terytoria samców i samic nakładają się. Wydry żywią
się głównie, ale nie wyłącznie rybami. Często głównymi składnikami ich
pokarmu są płocie, okonie, leszcze i jazgarze. Nie gardzą także rakami,
mięczakami, pisklętami ptaków wodnych a nawet owocami. Pozostałości uczt
wydry są, oprócz "znaków granicznych" najczęściej spotykanym świadectwem jej
bytności. Wydra jest jednym z najinteligentniejszych ssaków. Charakteryzuje
się zdolnością i skłonnościami do zabawy: wielokrotnie obserwowano wydry
używające błotnej lub śniegowej ślizgawki, zjeżdżając ze stromego brzegu do
wody. Według niektórych przyrodników lubi się też bawić żółwiami błotnymi,
turlając je po podłożu, a czasami ogryzając im przeszkadzające w turlaniu
żółwia łapki. Z całą pewnością zgłodniała wydra potrafi natomiast zimą
wygrzebywać żółwie z mułu, w którym śpią i zjadać je. W wielu krajach
zachodniej Europy wydra jest gatunkiem ginącym, jednak w Polsce jest nawet
nieco częstsza niż się na ogół przypuszcza. Wrodzona inteligencja pozwala
jej skutecznie uchodzić obserwacji człowieka. Szacuje się, że w Drawieńskim
Parku Narodowym, na Drawie i Płocicznej, żyje 14-18 wydr, z czego 7-8 to
samice posiadające własny areał.
Osiąga długość ciała do 1 m, ogona do 60 cm, ciężar największych osobników
dochodzi do 15 kg. Ciało wysmukłe, spłaszczone, głowa płaska, szeroka,
niewielkie małżowiny uszne, kończyny krótkie z błonami pływnymi i pazurami,
ogon silnie umięśniony, spiczasto zakończony. Otwory nosowe i uszne zamykane
podczas nurkowania za pomocą specjalnych mięśni. Sierść gęsta, gładka, z
gęstą, przylegającą podściółką puchową, stanowi nieprzemakalną okrywę ciała.
W okresie godowym, (od stycznia do lipca), samce staczają między sobą
zacięte walki. Ciąża trwa 58-62 dni, samica rodzi 1-5 młodych, ślepych i
słabo owłosionych, które karmi przez okres 6-7 miesięcy. Młode osiągają
dojrzałość płciową w wieku 2,5-3 lat.
Jest gatunkiem ginącym. Chroniona przepisami Konwencji Waszyngtońskiej
(CITES), objęta także programem hodowlanym EEP (European Endangered Species
Programme), utworzonym dla ratowania gatunku przez europejskie ogrody
zoologiczne. W Polsce podlega całkowitej ochronie gatunkowej.
A teraz według poznańskiego ZOO
Wydry odżywiają się prawie wyłącznie rybami, nie jest jednak prawdą, że
czynią duże spustoszenia. Polują prawie wyłącznie na tzw. "chwast rybi",
omijając duże osobniki. Ponadto wydry są terytorialne i na jednym stawie z
reguły może żyć tylko jeden osobnik. Nie chroni ich to jednak w pełni przed
zachłannością rybaków i nadal często padają ofiarą nieodpowiedzialnych
ludzi. Należy dodać iż wydra jest objęta pełną ochroną.
Piotr Słowiński
Na Jeziorach Mazurskich rozpoczął się odstrzał kormoranów. Resort ochrony
środowiska zezwolił na odstrzał 330 będących pod ochroną ptaków. Według
rybaków kormorany powodują ogromne straty w gospodarstwach rybackich.
"Kormorany to prawdziwa plaga. Jeden ptak może zjeść w ciągu roku 80
kilogramów ryb, a stado 2,5 tys. kormoranów powoduje rocznie straty oceniane
na 100 tys. złotych" - powiedział PAP Andrzej Abramczyk, główny specjalista
do spraw produkcji jeziorowej w Gospodarstwie Rybackim w Ełku.
Ministerstwo Ochrony Środowiska wydało zgodę na odstrzał 330
kormoranów. Dwaj myśliwi, którzy mają imienne zezwolenia wydane przez
Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, zastrzelili już około 30 ptaków.
"Kormorany polują w stadzie. 600 - 800 ptaków otacza akwen i
'namierza' ryby. Rybacy ponoszą straty, a ryby nękane przez kormorany
chowają się po szuwarach, nie żerują tak jak powinny. Poza tym ptaki kaleczą
ryby, a nikt zranionej ryby już nie kupi" - mówi Abramczyk.
Zdaniem Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Olsztynie Marii Mellin
pojedyncze odstrzały kormoranów nie przyniosą spodziewanych efektów.
Potrzebne jest opracowanie strategii regulacji populacji ptaków - uważa
Maria Mellin.
Szacuje się, że na Warmii i Mazurach żyje około 30 tysięcy kormoranów i
jest to największa kolonia tych ptaków w Europie.
A dalej nadleśnictwo Elbląg:
(...)
Rozmiar szkód wyrządzanych przez kolonię kormoranów w Leśnictwie Kąty
Rybackie przekracza najśmielsze oczekiwania. Leśnictwo Kąty Rybackie
położone jest u podstawy Mierzei Wiślanej, pomiędzy Zalewem Wiślanym a
Zatoką Gdańską. Administracyjnie podlega Nadleśnictwu Elbląg (RDLP Gdańsk).
Straty, jakie z powodu kormoranów ponosi samofinansujące się nadleśnictwo,
są uciążliwe i nie do przyjęcia.
Historia mieszanej kolonii kormoranów (Phalocrocorax carbo sinensis) i
czapli siwej (Ardea cinerea) sięga lat pięćdziesiątych. Początkowo kolonia
tych ptaków była niewielka i w 1957 roku na powierzchni 14 ha utworzono
rezerwat przyrody. Od początku lat osiemdziesiątych liczebność kormoranów
szybko przyrastała i w 1998 roku wynosiła ponad 6300 gniazd oraz prawie 600
gniazd czapli. Nie byłoby może w tym nic strasznego, gdyby ptaki te
gnieździły się na terenie utworzonego wcześniej rezerwatu. Tak jednak nie
jest, bowiem kormorany zakładają gniazda na najwyższych starych drzewach, a
takich na terenie utworzonego rezerwatu już nie ma, gdyż wcześniej zostały
przez nie zniszczone! Lokalizują się więc poza rezerwatem, niszcząc kolejne
powierzchnie starych drzewostanów. Teren rezerwatu jest obecnie odnawiany po
całkowitym zniszczeniu występujących tam drzew. Szkody powodowane przez
kormorany wynikają z obłamywania gałązek sosny na materiał do budowy gniazd
oraz z dużego stężenia azotu i innych pierwiastków zawartych w odchodach.
Duże ilości silnie żrącego kału powodują zamieranie roślin oraz
przeazotowanie gleby. Badania prowadzone przez Katedrę Ekologii i Zoologii
Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego wykazują, że stężenia podstawowych
pierwiastków, w tym szczególnie azotu, są wielokrotnie wyższe niż na
powierzchniach poza zasięgiem oddziaływania kolonii kormoranów i czapli.
Należy zaznaczyć, że ilość gniazd na jednym drzewie wynosi od 1 do 16 sztuk.
W pierwszym roku kormorany obłamują gałęzie z zupełnie zdrowych starych
drzew, przenosząc je na teren istniejącej kolonii i budują z nich nowe
gniazda oraz uzupełniają stare. W następnym roku zakładają gniazda na
starych powierzchniach i na nowych "obłamanych" w minionym roku, dokonując
dalszych zniszczeń w drzewostanach. W trzecim roku od pierwszego "ataku"
pozostają tylko resztki żywych gałązek. Zatem po 3-5 latach na zaatakowanej
powierzchni pozostają tylko suche drzewa, na których kormoran w zasadzie już
nie buduje gniazd. Szuka nowych terenów (obecnie kolonia przesuwa się w
kierunku zachodnim).
Drugim czynnikiem przyczyniającym się do obumierania drzewostanów jest
silnie żrące oddziaływanie odchodów kormoranów, które wypalają żywe tkanki
roślin. Przy tak dużym zagęszczeniu ptaków, drzewa, krzewy i rośliny dna
lasu są w dużym stopniu "obielone" odchodami, a w powietrzu unosi się
nieprzyjemny zapach. Taki stan trwa do nadejścia intensywnych deszczów.
Najbardziej odstraszający widok występuje w końcowym okresie gniazdowania
młodych ptaków i uzyskiwania przez nie lotności.
Przychylając się do wniosku Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w
Elblągu, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku wydała w 1998 roku
decyzję o pozostawieniu obumarłych i obumierających drzew poza rezerwatem w
celu kontynuowania badań prowadzonych przez Uniwersytet Gdański. Z tego
powodu Nadleśnictwo Elbląg traci bezpowrotnie drewno, obniżając tym samym
własne dochody.
(...)
Na zniszczonych powierzchniach ginie pokrywa mszysta, silnie rozwijają się
nitrofilne gatunki roślin, takie jak: trzcinnik piaskowy czy bez koralowy.
Są to gatunki wytrzymujące duże stężenie azotu w glebie.
(...)
Wybielone odchodami drzewa, woń rozkładającego się guana, niezjedzonych
ryb, wypadniętych z gniazd jaj i piskląt, spadające z góry odchody powodują,
że turyści w okresie lęgów nie odwiedzają tego terenu. Chcąc w tym okresie
bezpiecznie "zwiedzać" kolonię kormoranów należy zaopatrzyć się w pelerynę i
obuwie terenowe.
Od kilku lat trwają prace nad zaprojektowaniem powierzchni rezerwatu.
Jednakże zanim zapadną odpowiednie decyzje administracyjne, kormorany
przenoszą się na nowe powierzchnie i corocznie konieczne są kolejne korekty
granic projektowanego powiększenia rezerwatu. Należy się zatem zastanowić
nad celowością powiększenia rezerwatu, gdy mamy do czynienia z wędrującą
kolonią ptaków. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby ograniczenie
liczebności kormoranów i rekompensowanie strat Nadleśnictwu Elbląg (a straty
te są znaczne). Pojawia się tylko pytanie, kto i z jakich środków te straty
miałby rekompensować?
Na omawianym terenie, poza aktualnie istniejącym rezerwatem, Katedra
Ekonomiki Leśnictwa AR w Poznaniu prowadzi badania i realizuje założenia
pracy magisterskiej poświęconej wycenie powstałych tam szkód gospodarczych.
W podsumowaniu należy zadać pytanie: czy w Polsce konieczna jest ochrona
kormorana, ptaka w sąsiednich krajach nie chronionego i nie umieszczonego w
Czerwonej Księdze gatunków ginących?
dr hab. Hubert Szramka
Opinia podobna do przedstawionej przez PAP.
Tle tylko znalazłem.
Piotr Słowiński
Krzysztof
http://republika.pl/piaszczynski
A co do liczb w mojej poprzedniej wypowiedzi, można je sprawdzić, wystarczy
ruszyć tyłek do najbliższej biblioteki :-).
Wojtek W.
problem jest i to duzy, a zeby go rozwiazac trzeba wiedzy i badan, a my
pospolici "zarzucacze wedek" nie mamy ani jednego:-), faktem jest
bezspornie ze cos kiedys czlowiek zjebal i teraz sa tego konsekwencje,
zwierzeta nie sa glupie, chca zyc, aby zyc potrezbuja jedzenia, gdy go
nie ma w naturze lub ciezej go upolowac przerzucaja sie na hodowle
zalozone przez czlowieka, tak jest z wilkami, latwiej "upolowac owieczke
niz pogonic jelenia, tak jest z kormoranami, latwiej wykorzystujac
nieuwage lub niemoc czlowieka i wyjesc do dna stawy chodowlane niz
uganiac sie za rozproszona ryba w rzece lub jeziorze, czlowiek zawinil
duzo wczesniej niszczac rownowage biologiczna, nie ma duzych
drapieznikow, bo jest na ich miejsce czlowiek, gdyby byly duze ptaki
drapiezne byloby pewnie mniej kormoranow i innych ptakow, gryzoni itp.
wszystko samo by sie regulowalo, a tak jest dziura i nnie niepokojone
kormorany rozmnarzaja sie ile wlazie, wyjadly to co jest w otwartych
wodach, jesc sie chce to heja na stawy rybne:-(
bylem w lato na prywatnych stawach chodowlanych, wlasciciel dla
pozwolenie mysliwym na odstrzal ptakow, kilka razy dziennie sie pojawiali
na d stawami i stzrelali do czapli, kormoranow, po kilku dniach byl
spokoj, jednak bylo kilka kormoranow i perkozow, ktore chyba odroznialy
mysliwych od pracownikow, bo na widok tych pierwszych chowaly sie pod
wode i ujawnialy dopiero wtedy gdy odjechali:-)
w sumie to moglibysmy skorzystac z doswiadczenia innych panstw, malo mamy
kasy, mozna by sie posilkujac wyniakmi prac specjalistow z innych karjow
okreslic jaka populacja nie zagraza naszym interesom (chodowcow,
wedkazry, rolnikow, turystow, lesnikow itd) i taka liczebnosc sztucznie
utrzymywac (tak jak to jest np. z wilkami badz zwierzyna lowna, ale o
tylko mje 5 groszy w dyskusji:-)
--
______________________
pawel ACE
Piotr Słowiński
Z tego co wiem, to wydra zjada ok. 2,5kg ryb dziennie.
Nie rozumiem Twojego "utłuc" - zwierzęta nie zabijają dla przyjemności,
tylko dla pożywienia. Poza tym gdyby wyniszczyła rybostan, to nie miałaby co
jeść i musiałaby się wynieść. Przyroda sama reguluje wielkość populacji
zwierząt żyjących na danym terenie i utrzymuje swoistą równowagę pomiędzy
nimi. Taką równowagę może zachwiać tylko człowiek.
Pozdrawiam
Po haku.
Raf.
Ja też!
Po haku
Raf
Użytkownik "Krzysztof napisał:
> Policzcie teraz: dorosły osobnik zjada ok 3kg (w tym ok 2 kg ryb, reszta
to
> małże i ślimaki) dziennie, oraz niech 1kg zostawi na brzegu. 1095kg!!!
> Zaden kłusownik rocznie takiej normy nie zrobi, Jedna rodzina to 3-4
> osobniki. Około 3 ton ryb rocznie.
A lis zjada zające, myszy.
A w rzeźniach codzennie giną walone siekierą po głowie lub uśmiercane prądem
tysiące świń i cielaków.
A w Afryce to lwy zjadają antylopy, a biedni Etiopczycy przymierają głodem.
LUDZIE!!! Nie dajmy się zwariować!!! Wody i ryby nie istnieją tylko dla nas
i dla naszej przyjemności. Żyjemy w świecie przyrody i jesteśmy jej
częścią - musimy umieć współistnieć razem z innymi gatunkami zwierząt, a nie
wszystko, co nam przeszkadza - pozabijać!!!
Zaraz łowcy białej ryby rzucą hasło: "Śmierć szczupakom! Wyjadają narybek
płoci, leszcza, jazia itd....
Pomyślmy, co my możemy zrobić, żeby podratować wody, ograniczyć (czytaj:
zlikwidować!) zanieczyszczenia wód, powietrza, ziemi.
Poza tym to, czego nie zjedzą wydry, zjedzą inne zwierzęta. W przyrodzie nic
nie ginie!
> Ale zeby nie wszystko na wydry, to jeszcze żyją nad >jeziorami:
> Nur czarnoszyi, Perkoz dwuczuby, Kormoran czarny
>(wrona jest od niego 100
> razy ładniejsza), Czapla siwa, Tracznurogęś, Mewy, >Rybitwy.
> Wymieniłem tylko te które żrą ryby w dużych ilościach.
Ciekawe, co myślą te wszystkie stworzenia?
Może: " Cholerni wędkarze! Namnożyło się ich, łażą po brzegach, wyłapują
ryby, trują rzeki, ryby wymierają.
Wczoraj taki jeden złowił i zabrał do domu całe wiadro smakowitych płotek.
Te większe wziął do jedzenia, a resztę wyrzucił do śmietnika, bo nie chciało
mu się ich skrobać.
Co Wy na to?
Pozdrawiam.
Broniący zwierząt - Raf.
Powtorze nie jestem fanatykiem wydry, ani bobra,
ani niczego innego. Rownowaga powinna byc zachowana!
Ja np. chcialbym miec mozliwosc ogladania
wydry i lowienia ryb :-)))
Hodowcy na stawach, powinni miec mozliwosc ochrony. Moze odlawiac, bo
strzelac raczej nie. Wiem, ze pomimo zakazow
i tak stawiaja pulapki i strzelaja, ze hej !!!
( Ciekawe czy Krzysztof zaprzeczy ?)
Jak bedzie zgoda, to zaczna strzelac w coraz szerszej okolicy -na
wszelki wypadek.
Piotr pisal o kilku, czy kilkunastu wydrach w jednym Parku Narodowym.
Wie ktos, jaka szacunkowa ilosc tych zwierzakow zyje w Polsce?
pozdrawiam
Wojtek W.
Użytkownik "Wojtek W." <w_wal...@post.pl> napisał w wiadomości
news:39ea4300$1...@news.vogel.pl...
Użytkownik "Pawel ACE napisał:
> [...] faktem jest bezspornie ze cos kiedys czlowiek zjebal i >teraz sa
tego konsekwencje,
> zwierzeta nie sa glupie, chca zyc, aby zyc potrezbuja jedzenia, gdy go
> nie ma w naturze lub ciezej go upolowac przerzucaja sie na hodowle
> zalozone przez czlowieka [...] czlowiek zawinil
> duzo wczesniej niszczac rownowage biologiczna, nie ma duzych
> drapieznikow, bo jest na ich miejsce czlowiek, gdyby byly duze ptaki
> drapiezne byloby pewnie mniej kormoranow i innych ptakow, gryzoni itp.
> wszystko samo by sie regulowalo, a tak jest dziura [...] > w sumie to
moglibysmy skorzystac z doswiadczenia innych panstw, malo mamy
> kasy, mozna by sie posilkujac wyniakmi prac specjalistow z innych karjow
> okreslic jaka populacja nie zagraza naszym interesom (hodowcow,
> wedkazry, rolnikow, turystow, lesnikow itd) i taka liczebnosc sztucznie
> utrzymywac (tak jak to jest np. z wilkami badz zwierzyna lowna.
> LUDZIE!!! Nie dajmy się zwariować!!! Wody i ryby nie istnieją tylko
dla nas
> i dla naszej przyjemności. Żyjemy w świecie przyrody i jesteśmy jej
> częścią - musimy umieć współistnieć razem z innymi gatunkami zwierząt,
a nie
> wszystko, co nam przeszkadza - pozabijać!!!
>
Wielkie dzieki, za poparcie ;)))
Juz myslalem, ze tylko ja "fanatyk".
To jest naprawde szerszy problem.
Wedlug dosc wiarygodnych szacunkow, przy obecnym rozkwicie "cywilizacji"
i eksplozji
populacji jedynego slusznego gatunku,
okolo roku 2050 nie bedzie juz ZADNEGO wiekszego zwierzecia zyjacego
dziko. ZADNEGO!!!
Wszystkie lwy, zyrafy, wydry, czaple i bociany bedzie mozna ogladac
TYLKO w ZOO ;(((
(niedowiarkom proponuje przyjrzec sie wycieczkom innych, zachodnich
nacji do Polski. Przyjezdzaja do resztek Bialowiezy, do ostatniej
dzikiej, wielkiej rzeki - Wisly, obserwowac gniazda bocianow i sluchac
rechotu zab ;((( Zab w Niemczech, Holandi nie mowiac o Francji ;)),
prawie nie ma! )
Ponoc zubr moze przetrwac, jesli mu Bialowiezy nie wytna do
ca;(((
Oczywiscie jesli przyjac, ze zubr zyje "dziko"!!!
Problem moze tez ominac czesciowo Australie o ile ich zolta rasa nie zaleje. Ci, potrafia zjesc wszystko. I wydre (widzialem filmik) i psa i kota i najjadowitszego weza ;(((
Moze dzieki fanatykom i Aidsowi (natura nie znosi prozni - cos zamiast dzumy i cholery musi byc!)
uda sie przesunac rozkwit ogrodow zoologicznych o 50 lat?
Chcialbym.......
pozdrawiam wszystkich :-)))
Wojtek W.
> Nie jestem fanatykiem!!! Niczego!
> Nawet fanatykow nie nienawidze fanatycznie!!
> Ale pewne rzeczy lubie ;))) Jedne bardziej , inne mniej - fakt.
> Zreflektowalem sie!!!!
> Chcac dowiezc, ze jestem tolerancyjny, przemyslalem sprawe i argumenty z
> pozycji hodowcy i teraz widze szerzej problem.
> Problem z wydra jest tylko czubkiem gory lodowej..
(ciach - z duzym zalem, bo madre. Ale dlugie...)
-----------
Ja sie pod tym podpisuje rekami, nogami i czym sie tam jeszcze da. Masz
racje.
Gdzies, do diabla, musi byc ten zloty srodek!!!
Gosia