No właśnie, czy można powiedzieć, że w przypadku spiningu jest jakaś
lepsza czy gorsza pora dnia? Z tego co mówią bardziej doświadczeni - ja
dopiero zaczynam ;-) - to jak idzie na burzę (znaczy tuż przed nią, bo w
burzę lepiej nie łowić, a już na pewno węglówką ;-) to ryby biorą jak
najęte. Podobno chodzi tu o zmianę ciśnienia atmosferycznego.
A czy jeśli założyć, że nic specjalnego pogodowo się nie dzieje, to czy
jest - z Waszego doświadczenia - coś takiego jak dobra pora na
spiningowanie?
Pozdrawiam
Szaman
to ta o ktorej mozesz byc nad woda :))))
plumke
klenie - są fajne bo nie trzeba zrywać się o świecie
pstrągi - lepiej żeby rzeka nie była przedeptana (zwłaszcz jeśli jest
niewielka, tutaj ma zastosowanie zasada "kto rano wstaje...."
szczupaki - im późniejsza pora roku tym pora dnia ma coraz
mniejsze znaczenie, więc - im zimniej tym później wstajesz
Kocham spać = kocham jesień :)
sumy - tutaj jak na wojnie, wytaczasz ciężkie działa ale dodatkowo
śledzisz fronty.... te atmosferyczne oczywiście :)
bolki - nieobliczalne, choć palnięcie rapy szarym świtem pod nogami
ma największy wpływ na poprawę wydolności krążenia i bicie wędkarskiego
serducha.
sandacze - - gorące czewcowe noce, chłodne listopadowe południa
--------------------------
a apropos burzy - dla mnie magia, cisza przed sztormem, brania wtedy
zawsze wiszą w powietrzu i to ustawiczne pytanie - spieprzać już cxzy
za chwilę :)
--
Wild_Thing ><>
http://www.gorlicepzw.pl
trafiłeś w sedno! Tylko tak mi smutno, że tych dobrych
pór dnia w tym roku mam tak niewiele :(
BTW:
Ktoś tu powiedział:
"większą część życia spędziłem na rybach...
resztę zmarnowałem..."
--
Wild_Thing ><>
http://www.gorlicepzw.pl
>Witam wszystkich!
czesc
>No właśnie, czy można powiedzieć, że w przypadku spiningu jest jakaś
>lepsza czy gorsza pora dnia? Z tego co mówią bardziej doświadczeni - ja
Lepsza pora to ta pomiedzy switem, a pierwszymi plazowiczami
przybywajacymi nad wode.
Powaznie pisze, rozchodzi mi sie o brania, a nie tylko o cisze :)
Pozdrawiam
newrom
PS. 1go maja nie wytrzymalem i po 3h zwinalem sie do domu. Brania
byly, ale bylo tez cale stado wedkarzy z ktorych wiekszosc chciala by
ich slowa slyszal kazdy ;(
--
DT 125 - czy aby nie za mocny ? :-)
Kosovo je Srbija!
Taa... Aktywność ryb wszelakiego rodzaju, nie tylko
drapieżnych, wzrasta tuż przed każdym deszczem, nie tylko
burzą. Moja teoria: ryby czują, że nadchodzi gorszy okres
(skoki ciśnienia, hałas wywołany deszczem) i chcą
wykorzystać ostatnie chwile dobrego. :-D
A co do łowienia w burzę, to nie jest powiedziane, że lepiej
nie łowić, ale trzeba zachować rozsadek tak jak i podczas
burzy w każdej innej sytuacji. Na pewno trzymanie pionowo w
ręce kilkunastometrowej węglówki, na otwartym terenie, to
głupota, ale zdarzało mi sie łowić w burzę 2,5m spinem w
zadrzewionym terenie beż żadnego strachu. Oczywiście jest
cała masa innych warunków do spełnienia i łowienie w centrum
burzy podczas ulewnego deszczu to żadna frajda, ale na
skraju burzy, gdy idzie bokiem, to często wyniki i inne
atrakcje (gdy włosy staja na rekach, bo na głowie już nie
mam) są zaskakujące. ;-)
> A czy jeśli założyć, że nic specjalnego pogodowo się nie dzieje, to czy
> jest - z Waszego doświadczenia - coś takiego jak dobra pora na
> spiningowanie?
No właśnie wybranie dobrej pory wymaga _doświadczenia_. Tak
jak koledzy Tobie napisali zależy od gatunku ryby i wielu
innych czynników, tak że wszystko jest trudno ogarnąć i
nigdy do końca nie wiadomo, czy dobre brania sie powtórzą
następnym razem, choć wydaje się, że wszystkie warunki są
takie same. A doświadczenie pozwala uniknąć dużych błędów,
bo robią je wszyscy, a najlepsze wyniki ma ten co ich robi
jak najmniej. :-D
--
Piotr Ratyński
Skype:odziu1
GG:1064092
W tych latach, kiedy jest tak mało czasu na ryby, każda pora jest dobra, by się
wyrwać nad wodę :) Lepiej się nad tymi porami nie zastanawiać, bo ilośc wyjazdów
się zmniejszy o połowę, a jechać wtedy kiedy można jechać.
--
Katanka / Katanka_PL
www.Katanka.vel.pl | www.PzwKobiernice.pl
www.MojeJamniki.pl | www.DogsPassion.pl
Taa... De Gustibus Non Est Disputandum! Dlatego pisząc takie
rzeczy stosuj zwrot: *ja uważam, że*, bo moim zdaniem to nie
masz racji, chociaż tutaj faktycznie duże szczupaki są mniej
smaczne od małych. A przypominam, że jedzenie robi kucharz i
jak jest dobry to i zrobi dobra zupę z gwoździa.
A to przepis na znakomitego szczupaka z pieczarkami: :-)
Sprawiamy szczubla (ok. 1 kg), filetujemy i solimy. Po
minimum 20 minutach, układamy na ogniotrwałym półmisku i
podpiekamy 10-15 minut w nagrzanym piekarniku po podlaniu
tłuszczem.
Oczyszczamy ok. 200g pieczarek, płuczemy i szatkujemy,
dodajemy ze 100g pociętej w plasterki cebuli, sól, pieprz,
trochę wody i dusimy ok 10 min.
Rybę pokrywamy pieczarkami, oblewamy lekko osoloną śmietana,
grubo posypujemy tartym serem i wstawiamy na ok.10 min.
znowu do rozgrzanego piekarnika. Gdy ser sie zarumieni, a
ryba będzie już miękka, wyjmujemy i podajemy na gorąco.
Smacznego. :-D
Kwestia wprawy. Ości to tak jakby kościec ryby i nie są w
niej rozmieszczone bezładnie, tylko według porządku
zależnego od gatunku. Gdy pozna sie dobrze budowę
anatomiczną ryby (setki sekcji zwłok) :-D , to nie ma
problemu, po usmażeniu, z obraniem ości nawet z małego
leszcza, tak że również małe dzieci mogą spokojnie jeść
"fileta" bez obaw.
Oczywiście nieduże ryby wymagają więcej cierpliwości i
leszcze poniżej 0,5 kg (jak nie ma nic innego)lądują
najczęściej w occie, ale przy szczupaku zapewniam, że opłaca
sie dłubanie... ;-)
> Oczywiście nieduże ryby wymagają więcej cierpliwości i
> leszcze poniżej 0,5 kg (jak nie ma nic innego)lądują
> najczęściej w occie, ale przy szczupaku zapewniam, że opłaca
> sie dłubanie... ;-)
Ja bardzo lubię dłubanie w mięsku rybim i wybieranie ości. wtedy się delektuję
rybą, a nie wpiepszam ją płatami ;)
>Ja bardzo lubię dłubanie w mięsku rybim i wybieranie ości. wtedy się delektuję
>rybą, a nie wpiepszam ją płatami ;)
ROTFL
Przypomnial mi sie tekst z Rybaka "I co Ty kufra robisz z ta ryba!"
:-D
Ale trza przyznac ze takiego burdelu w rybim miesie to dawno nie
widzialem ;P
Pozdr
newrom
> A to przepis na znakomitego szczupaka z pieczarkami: :-)
> Sprawiamy szczubla (ok. 1 kg), filetujemy i solimy. Po minimum 20
> minutach, układamy na ogniotrwałym półmisku i podpiekamy 10-15 minut w
> nagrzanym piekarniku po podlaniu tłuszczem.
> Oczyszczamy ok. 200g pieczarek, płuczemy i szatkujemy, dodajemy ze 100g
> pociętej w plasterki cebuli, sól, pieprz, trochę wody i dusimy ok 10 min.
> Rybę pokrywamy pieczarkami, oblewamy lekko osoloną śmietana, grubo
> posypujemy tartym serem i wstawiamy na ok.10 min. znowu do rozgrzanego
> piekarnika. Gdy ser sie zarumieni, a ryba będzie już miękka, wyjmujemy i
> podajemy na gorąco.
>
> Smacznego. :-D
>
Mniam!
Kiedy można wpaść do Ciebie na to danie? ;D
--
pzdr
robbi
Kto ma szplina i cos z gorem ten kij tonka nad jeziorem.
http://rkasperek.eu/gallery/main.php
Najblizsza sobote i niedziela, caly dzien :)
q
Jak znajdę czas, żeby połowic, czyli jak uporam sie ze
swoimi problemami.
No chyba, że wpadnę do rybaka w Kiekrzu i kupię jakiś
dorodny egzemplarz. :-D
LOL
Ale ja uważam wręcz odwrotnie. :-D Bo w pobliżu dużego
miasta to macabra, rzadko mam czas na dalszą wyprawę.
Najczęściej to dwa rodzaje podziwiaczy, którzy zmuszają mnie
do zakończenia połowu:
1. TAAATO, TAAATO PAN łOWI LYBKI...
2. DZIEEECI, DZIEEECI PATRZCIE PAN ŁOWI RYBY...
Na to sa proste metody - przyjezdzam nad wode gdy skacowane
towarzystwo jeszcze spi, skrecam lodke i splywam :)
Zbiegowisko robi sie gdy wracam po poludniu -
Oooo skladana lodka, napewno cieknie! Co, nie cieknie? Niemozliwe :)
Napewno jest wywrotna, taka waska! Nie jest? Eeeee... A to z boku to po co?
Jak dobrze trafie to mi gapie spakuja lodke do auta :)
q
Hmm... Coś w tym jest. ;-)
Droga Braci Wędkarsko!
Dziękuję za odzew. Nie spodziewałem się takiego odzewu. Wszelkie uwagi
są bardzo ciekawe, nawet te kulinarne - ale najpierw muszę złowić
szczupaka.
Pozdrawiam wszystkich
Szaman
moze odziu myslal ze to od szamania...i dlatego podal tajny przepis ;)
plumke
szawli
Użytkownik "odziu" <od...@tlen.pl> napisał w wiadomości
news:fvu6ll$5oa$1...@nemesis.news.neostrada.pl...